Dotacja dla dziecka z autyzmem (w przedszkolu) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Cześć
    Chciałbym zapytać o to czy prywatne przedszkole dostaje dotację w związku z tym, że uczęszcza do niego dziecko z autyzmem i jaka jest wysokość tej dotacji.

    Uznaliśmy, że naszą Natalkę (3,5 l) czas już przenieść do przedszkola integracyjnego. Jednak żadno z krakowskich przedszkól integracyjnych jakoś nas nie przekonało do siebie i na dodatek są stosunkowo daleko. Poza tym nie chcemy czekać do września, bo w opinii terapeutów dziecko jest gotowe na integrację już teraz i szkoda z tym zwlekać. Wstępnie zdecydowaliśmy się na prywatne przedszkole, które chce przyjąć już teraz i ma dość dobre warunki (mała grupa, wykwalifikowani nauczyciele, nie mają oporów żeby nią się zająć).

    Za przedszkole będziemu musieli zapłacić oczywiście ok. 700 zł (z wyżywieniem). Moje pytanie wynika z tego, że czytałem, że na każde dziecko w przedszkolu samorząd przeznacza z subwencji MEN pieniądze. Na dzieci niepełnosprawne ta kwota podobno jest wyższa i często czytam, że rodzice mogą, a wręcz powinni domagać się dodatkowych zająć dla autystycznego dziecka.
    Czy dotyczy to tylko uczniów czy również przedszkolaków?
    Czy dotyczy to wyłącznie placówek publicznych/samorządowych czy także prywatnych przedszkoli?
    Czy przedszkole dostaje tę dotację i samo decyduje co z nią zrobi, a więc to w przedszkolu musimy wyprosić sobie dodatkowe zajęcia? A może jest inaczej - przedszkole dostaje wg uznania z samorządu i to tam właśnie musimy walczyć o dodatkowe zajęcia dla dziecka?
    Czytałem gdzieś, że samorządy niewłaściwie wykorzystują te dotacje, a więc zamiast na dodatkowych nauczycieli i zajęcia, robią za tę kasę remonty, albo płacą nauczycielom. Krótko mówiąc, że dzieci niepełnosprawne nic z tego nie mają, albo bardzo mało.

    Może ktoś z Was ma dokładniejszą wiedzę w tym zakresie (i sprawdzoną)? Będę wdzięczny za pomoc.
    • Przedszkola prywatne dostają z gminy całą dotację na każdego przedszkolaka (publiczne wg uznania gminy). W wypadku dzieci z ZA/autyzmem to 10.5x podstawowa dotacja (w roku 2010/2011 to było w sumie prawie 50 tys. rocznie). Rozlicza się ją jednak wg lat szkolnych, czyli wg stanu na 30 września - jeśli przedszkole teraz Was przyjmie, to za okres do lipca nie dostanie żadnej dotacji (nawet podstawowej). Nie wiem, czy przedszkole musi się z niej rozliczyć i jakie koszty może nią pokryć.

      Akty prawne mam, ale nie tutaj - postaram się wkleić linki w poniedziałek.

      Powodzenia!
      • 09.01.12, 00:19
        Tak w ogóle to warto śledzić stronę www.wszystkojasne.waw.pl/

        A w szczególności
        Informator dla rodziców
        i info o subwencji oświatowej w 2012 roku
      • tata.po.30 napisał:

        > Przedszkola prywatne dostają z gminy całą dotację na każdego przedszkolaka (pub
        > liczne wg uznania gminy). W wypadku dzieci z ZA/autyzmem to 10.5x podstawowa do
        > tacja (w roku 2010/2011 to było w sumie prawie 50 tys. rocznie). Rozlicza się j
        > ą jednak wg lat szkolnych, czyli wg stanu na 30 września - jeśli przedszkole te
        > raz Was przyjmie, to za okres do lipca nie dostanie żadnej dotacji (nawet podst
        > awowej). Nie wiem, czy przedszkole musi się z niej rozliczyć i jakie koszty moż
        > e nią pokryć.
        Nie do końca jest to ścisłe:
        - gminy faktycznie dostają pieniądze naliczane wg stanu na wrzesień, natomiast prywatne placówki składają deklaracje o faktycznej liczbie uczniów co miesiąc (imienne listy z PESELami) i na wszystkie uczęszczające do przedszkola dzieci dostają dotacje (stawki stosownie do "wag" każdego z dzieci), jeśli dziecko dołącza do grupy w trakcie roku (lub uzyskuje orzeczenie), to gmina ma obowiazek pieniądze wyłożyć ze środków własnych. Jeśli na tereni dzielnicy/gminy pojawia się nowa dynamicznie rozwijająca się placówka - to często gmina spore kwoty musi dołożyć. MEN uwzględni dane dziecko w subwencji dopiero w nastepnym roku szkolnym ( a gmina ma w plecy) i o ile wiem nie wyrównuje wyłożonych w poprzednim roku środków.
        Kontrolowany w placówkach jest sposób wydawania pieniędzy z dotacji - tak jak już pisaliście muszą być wydane na szeroko rozumiane kształcenie i opiekę w placówce (oprócz kosztow personalnych często ważną pozycją w budżecie placówek niepublicznych jest wynajem lokalu).
        • To co piszecie o dotacjach to prawda. Ja zawodowo się tym zajmuję - akurat kontroluję prawidłowość wydatkowania dotacji przez placówki niepubliczne. Rzeczywiście przedszkole dostanie wysoką dotację na Wasze dzieci, jeżeli w odpowiednim czasie tzn. do 30.09 przedstawicie opinię o potrzebie kształcenia specjalnego - wtedy od stycznia dotacja będzie duża. Wymagajcie od dyrektorów prywatnych placówek aby terapie były prowadzone lub inansowane na zewnątrz. Inaczej niestety rozliczają wiele innych wydatków lub bardzo podwyższą sobie wynagrodzenia aby rozliczyć dotację. I tu kuratorium nic nie ma do wydatkowania tylko gmina to kontroluje. A i posiłków nie można finansować z tej dotacji.
          A przedszkola publiczne to inna bajka subwencja podwyższona na dzieci jest , ale zwykle przedszkola jej nie dostają bo nie ma takiego przymusu i idą na inne potrzebne wydatki.
          Karina
          • witaj kaka73,
            jestem obecnie w takiej sytuacji, ze dziecko dostalo dokumenty na nauczanie specjalne i wczesne wspomaganie rozwoju - calosciowe zaburzenie rozwoju spektrum autyzmu. Przedszkole (niepubliczne przedszkole Montessori) dostaje dotacje z gminy na dziecko i oplaca dodatkowe zajecia takie jak SI, psycholog i warsztaty umiejetnosci spolecznych. A mam pytanie czy moga mi z tych pieniedzy opłacać badz czesciowo dopłacać do miesięcznego czesnego, które u nas wynosi 1 000zl? z Gory dziekuje z informacje
        • > Nie do końca jest to ścisłe:
          > - gminy faktycznie dostają pieniądze naliczane wg stanu na wrzesień, natomiast
          > prywatne placówki składają deklaracje o faktycznej liczbie uczniów co miesiąc ...

          To ważne, dzięki za wyjaśnienie. Czy jest jakiś akt prawny, który to w ten sposób reguluje?
    • Tylko będziesz pewnie musiał sobie wyegzekwować zajęcia - z tego co się dowiedziałam to przedszkole powinno zapewnić to co masz w opinii o kształceniu specjalnym.czytałam chyba nawet na tym forum, że jak dziecko miało mieć SI, a w przedszkolu nie było jak zorganizować, to rodzice zawozili dziecko na zajęcia, a przedszkole zwracało kasę.Myslę, że to kwestia dogadania się ale i dopilnowania sobie - ja np jak zapytałam w przedszkolu prywatnym co nam da orzeczenie o wczesnym wspomaganiu dowiedziałam się że "po prostu pani będzie na nią zwracać większą uwagę"...Czyli tak naprawde nic. Grupa 8 - osobowa, pani po pedagogice specjalnej, bardzo chętnie przyjęła dziecko do grupy - dziecko po pierwszej euforii ( masa zabawek:) znienawidziło przedszkole pomimo że warunki były niby ok. Do dzis nie wiem co tam się działo, podejrzewam, że dzieci jej dokuczały, a pani nie bardzo sobie poradziła.Teraz chodzi do prawdziwego integracyjnego ( nie jakas grupa na siłę integracyjna tylko typowo integracyjne przedszkole) gdzie w grupie jest tak gdzieś 20 dzieci może więcej, z orzeczeniem 5 i do tej piątki jest oddzielna pani, młoda po miesiącu buntu zaadaptowała się dobrze i lubi tam chodzić, postepy też są bardzo widoczne.Tylko od razu wyszukałam przedszkole takie które realizuje wszystkie zajęcia - przychodzą rehabilitanci, jest logopeda, psycholog, jest dogoterapia,SI.Zanim jeszcze dostałam orzeczenie o kształceniu specjalnym, pani z przedszkola przedstawiła mi program terapeutyczny dla młodej.Drugi raz bym nie posłała dziecka do prywatnego pomimo nawet dobrego nastawienia pań do dziecka, ale zależy jak Twoja córa sobie radzi.Moja rok temu jak miała 3,5 roku praktycznie mówiła tylko mama i tata, do przedszkola poszła z pieluchą.
    • Gmina musi sama finansować przedszkola z własnych środków. Subwencja z MEN idzie tylko na dzieci ze specj. potrzebami eduk. Ta subwencja, w wys. ok. 50 tyś. zł musi trafić w całości do placówki niepublicznej.
      Placowka ma obowiązek realizacji wszystkich zaleceń z orzeczenia o kształceniu specjalnym. Każda, i publiczna i niepubliczna! Przedszkole musi zorganizować, prowadzić i finansować te zajęcia - na to dostaje subwencję.

      Co do czesnego, opłat itp. to radzę zapisać dziecko na miesiąc, sprawdzić jak się zaadaptowało. I jak wszystko będzie ok, wtedy zrobiłabym wszystko, aby załatwić wszystkie terapie, ujęte w orzeczeniu o specj. potrzebach edukacyjnych na terenie przedszkola. Dyrektorka może zatrudnić na zlecenie dobrego logopedę, pedagoga itp. Co do SI, to część terapeutów zaopatrzyła się już w przenośny sprzęt i są mobilni. Przedszkole też może refinansować terapię poza placówką, ale ja zrobiłabym wszystko, aby uniknąć wożenia dziecka.
      W negocjacjach z dyrekcją warto też zaznaczyć, że dziecko może potrzebować okresowo wsparcia cienia.
      Wszystko zależy od dyrekcji. Jeżeli dziecko funkcjonuje w miarę dobrze, to po realizacji zapisów z orzeczenia placówce i tak jeszcze coś zostanie. O sukcesie przedszkolnym czy szkolnym dziecka ze spektrum decyduje nie ilość terapii, ale postawa nauczycieli, dyrekcji, dzieci i atmosfera w placówce.

      Wiem, że część rodziców dogaduje się w ten sposób, że dzieci w przedszkolach nie mają części zajęć, a rodzice płacą mniejsze czesne i wożą dziecko na terapie. Ja wolałabym zapłacić pełną kwotę i mieć wszystko na miejscu.
    • Syn chodzi do przedszkola integracyjnego. W grupie jest 20 dzieci i 2 panie. z zajęć dodatkowych ma tylko te z WWR(4h miesięcznie). Z tego co piszecie to chyba inaczej powinno wyglądać. Dodam, że poza przedszkolem ma 1-2h tyg na nfz a reszta czyli 2h terapii za którą strasznie drogo(dla nas) płacimy. Jak na dziecko z szybko postawioną diagnozą autyzmu, jest dla mnie straszne to, że tyle można by z nim zrobić póki jest mały. Ale nie można bo za co... Na szczęście i tak robi ogromny postęp. Co byście radzili? gdzie załatwić te zajęcia dodatkowe i jak?
      • Na początek trzeba wziąć orzeczenie o kształceniu specjalnym i sprawdzić, jakie formy wsparcia ma dziecko zalecone. Z orzeczeniem w ręce do dyrekcji przedszkola i pytaniem, jak zalecenia są realizowane i dlaczego nie są. Dyrekcję trzeba miło i uprzejmie, ale stanowczo poinformować, że wiesz, że zalecenia muszą być realizowane. Dyrekcja będzie mówić o braku środków. Dać pani 2 tygodnie na przetrawienie sprawy i ponownie porozmawiać, uprzedzić, że się tej sprawy nie zostawi. Jak nie będzie zmiany - pismo do burmistrza/ kierownika wydziału edukacji i jednocześnie do dyrekcji przedszkola, że zalecenia nie są realizowane, dyrekcja powołuje się na brak środków, więc prosisz o:
        wyjaśnienie, co się stało z subwencją, która wynosi prawie 50 tyś i gmina dostaje ją z tytułu poważnych zaburzeń Twojego dziecka
        przekazanie odpowiednich środków na realizację zaleceń z orzeczenia do placówki
        propozycje, jak placówka ma zamiar "nadrobić" czas, kiedy zaleceń nie realizowała.

        Tak rozpoczynasz wojnę.
        Na wszystkie spotkania idziesz z drugą osobą.
        Dyrektorka sugeruje, że usunie dziecko z przedszkola, ale gra na litość, że ona tak się stara. Urzędnicy spokojnie Ci tłumaczą, że subwencja Twojego dziecka idzie na papier toaletowy w poradni psych.ped... Jesteś traktowana jak ta roszczeniowa i awanturująca się matka.

        Czasem da się załatwić bardzo wiele, ja załatwiłam asystenta finansowanego z subwencji. Ale Madziulec nie załatwiła nic.
        W moim przypadku bardzo ważna okazała się dobra współpraca z dyrektorką i nauczycielkami. Ale rzadko kiedy dyrekcja staje po stronie rodzica, bo przełożeni siedzą w gminie.

        W ostateczności pomaga dopisek: do wiadomości: uwaga tvn :)

        A i WWR nie ma nic wspónego z orzeczeniem o kształceniu specj. i subwencją - przynajmniej nie dla Ciebie. To są 2 osobne orzeczenia, tyle że gmina finansuje WWR ze środków własnych, więc mogą się powoływać, że dziecko przecież ma wsparcie w przedszkolu. W ostateczności można poszukać innej placówki realizującej WWR, argument padnie.
        • 09.01.12, 10:04
          > A i WWR nie ma nic wspónego z orzeczeniem o kształceniu specj. i subwencją - pr
          > zynajmniej nie dla Ciebie. To są 2 osobne orzeczenia, tyle że gmina finansuje W
          > WR ze środków własnych, więc mogą się powoływać, że dziecko przecież ma wsparci
          > e w przedszkolu. W ostateczności można poszukać innej placówki realizującej WWR
          > , argument padnie.

          Nie jestem pewien - w ostatnim rozporządzeniu [w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej...] występuje waga P38 (równa 0.84) dla dzieci objętych WWR w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych, szkołach podstawowych... Czyli chyba jednak gmina dostaje dodatkowo co roku te 0.84 standardowej dotacji na każdego przedszkolaka objętego WWR...?
    • Wiecie co, to są jakieś jaja chyba! Albo coś w tym co piszecie się nie zgadza, albo mamy do czynienia z jakimś nieziemskim przekrętem, o którym media powinny trąbić na lewo i prawo!

      Jeżeli dobrz zrozumiałem, to do szkół i przedszkoli "za dzieckiem" idzie subwencja oświatowa z MEN za pośrednictwem samorządu (i w tym problem). Tyle że na zdrowe dziecko jest ok. 5.000 zł rocznie, a na autystyczne ok. 50.000 zł rocznie. Jest to subwencja, a nie dotacja, więc przedszkole może wydać prawie jak chce (generalnie jest to poza kontrolą).

      Rozumiem także, że nie ma różnicy pomiędzy przedszkolem publicznym i prywatnym - każde z nich dostaje na autystyczne dziecko ok. 50.000 zł rocznie. Zakładając, że można utrzymać zdrowe dziecko za 5.000 zł rocznie + opłaty ponoszone przez rodziców, to "za dziecko" autystyczne dostają ekstra ok 45 tysięcy zł!

      Jeżeli prywatne przedszkole ma specjalny charakter i oferuje pracę w małych grupach (np. 4 osoby) to rozumiem na co przeznaczają te ok. 45 tys. dodatkowe, bo wiadomo, że koszty nauczycieli stanowią największą część kosztów.
      Jeżeli jest to przedszkole publiczne integracyjne, to też jestem w stanie zrozumieć na co idzie ta dodatkowa kasa, bo tam chyba też grupy są trochę mniejsze i jest dodatkowy nauczyciel. Aczkolwiek z tego co piszecie, to także oferują nieproporcjonalnie mało w porównaniu do wysokości subwencji.
      Konkludując, jeżeli wyślę dziecko do zwykłego przedszkola prywatnego, gdzie grupa jest trochę mniejsza (byłaby mniejsza i bez mojego dziecka) to bez orzeczenia o potrzebie kształcenia specjanego przedszkole skasuje ode mnie czesne (np. 500 zł) i do tego jeszcze subwencję ok. 5.000 zł rocznie. Jeżeli jednak przedstawię orzeczenie, to to samo przedszkole dostanie dodatkowo jakieś 45 tysięcy zł więcej.
      Póki co, oferta wygląda tak, że przedszkole oferuje 4 godziny dodatkowych zajęć tygodniowo. Bardzo zgrubna kalkulacja pokazuje, że kosztują one w najlepszym razie ok. 12 tysięcy złotych (4 h x 50 tygodni x 60 zł). W tym układzie i tak większość subwencji (30-33 tysiące) zostaje zyskiem przedszkola.

      Ludzie, nie że jestem sknera, ale albo jest jakiś błąd w moim myśleniu, albo tu jest przewałka na całego! Wiem już chyba czym się zajmę jak mnie wywalą z roboty!
      • Tak, to są i jaja, i przekręt. Nikogo nie obchodzące. No bo kto by się przejmował naszymi dziećmi. Nie wypromują się na nich, sprzedaży nie zwiększą. Są ważniejsze tematy, i dla gazet, i dla polityków.

        > Jeżeli dobrz zrozumiałem, to do szkół i przedszkoli "za dzieckiem" idzie subwen
        > cja oświatowa z MEN [...] Rozumiem także, że nie ma różnicy pomiędzy przedszkolem
        > publicznym i prywatnym - każde z nich dostaje na autystyczne dziecko ok. 50.000 zł
        > rocznie.

        Jest różnica:

        Przedszkole prywatne musi dostać tę kwotę w całości (i wydać na cele kształceniowe - czyli niekoniecznie na konkretne dziecko, ale też nie na np. remont).

        Przedszkole publiczne dostaje tyle, ile mu gmina z subwencji raczy wydzielić. Bo najjaśniejsza gmina, po przekazaniu odpowiedniej części subwencji przedszkolom/szkołom prywatnym, z resztą może zrobić co zechce, np. kupić nowe auto terenowe burmistrzowi. W końcu poprzednie ma już dwa lata i zarysowaną maskę, a burmistrz nie może jeździć jak dziad jakiś.

        Problem można naprawić jedną nowelizacją ustawy. Tylko MEN nie ma zamiaru jej przeprowadzić. Istniejący stan rzeczy wszystkim odpowiada.

      • marektatojakuba napisał:
        > Jeżeli dobrz zrozumiałem, to do szkół i przedszkoli "za dzieckiem" idzie subwen
        > cja oświatowa z MEN za pośrednictwem samorządu (i w tym problem). Tyle że na zd
        > rowe dziecko jest ok. 5.000 zł rocznie, a na autystyczne ok. 50.000 zł rocznie.
        > Jest to subwencja, a nie dotacja, więc przedszkole może wydać prawie jak chce
        > (generalnie jest to poza kontrolą).
        Rozumiem także, że nie ma różnicy pomiędzy przedszkolem publicznym i prywatnym
        > - każde z nich dostaje na autystyczne dziecko ok. 50.000 zł rocznie.

        Dobrze zrozumiałeś mechanizm. Szczegóły są trochę inne. Na zdrowe dzieci bez orzeczeń w przedszkolach nie ma subwencji. Prowadzenie przedszkoli to zadanie własne gminy. Subwencję dostają na uczniów oraz na przedszkolaków z orzeczeniami.
        Podstawowy błąd rozumowania: subwencja idzie do gminy, nie do placówki. Gmina musi ją w całości przekazać placówkom niepublicznym. Państwowym może dać ile uważa, bo jest subwencja, nie dotacja. A z subwencją można robić co się chce...
        Różnicę pięknie wyjaśniła dyrektor warszawskiego biura oświaty Jolanta Lipszyc w Radiu dla Ciebie dnia 3.08.2011:
        "Gdy mówimy o szkołach niepublicznych - finansuje się uczniów, gdy mówimy o oświacie publicznej - to mówimy o finansowaniu SYSTEMU."
        Ja usłyszałam od urzędniczek, że subwencja mojego dziecka (przedszkole masowe) finansuje papier toaletowy w poradni psych-ped (z której nie korzysta, bo nie mieli żadnej oferty dla niega, a potem odsyłali nas na Narbutta) oraz woźną i prąd w przedszkolu integracyjnym (w którym nie ma dla niego miejsca).
        I to jest chore. Nasze dzieci finansują system, a my finansujemy terapie.

        Z drugiej strony umówmy się, urzędnicy samorządowi to nie są bezduszne cyborgi, nastawione na dowalanie dzieciom niepełnosprawnym. Gminy nie dostają osobno przelewu: subwencja Jaś Kowalski, tylko całą kwotę. I ta cała kwota jest za mała, bo podstawowa waga subwencyjna jest za niska.

        I jeszcze co do finansowania prywatnych placówek. One dostają subwencję - od miasta, z miejskich pieniędzy, na każde dziecko.

        > Póki co, oferta wygląda tak, że przedszkole oferuje 4 godziny dodatkowych zajęć
        > tygodniowo. Bardzo zgrubna kalkulacja pokazuje, że kosztują one w najlepszym r
        > azie ok. 12 tysięcy złotych (4 h x 50 tygodni x 60 zł). W tym układzie i tak wi
        > ększość subwencji (30-33 tysiące) zostaje zyskiem przedszkola.

        Byłabym ostrożna w liczeniu cudzych pieniędzy. W niektórych znanych mi placówkach niepublicznych przyjęcie dziecka z autyzmem niosło za sobą większe koszty niż te, o których piszesz. Oznaczało zatrudnienie psychologa, kursy i szkolenia dla całego zespołu, czasem też wymianę kadry lub zatrudnienie cienia i oczywiście sporo papierkowej roboty
        • > Byłabym ostrożna w liczeniu cudzych pieniędzy. W niektórych znanych mi placówka
          > ch niepublicznych przyjęcie dziecka z autyzmem niosło za sobą większe koszty ni
          > ż te, o których piszesz. Oznaczało zatrudnienie psychologa, kursy i szkolenia d
          > la całego zespołu, czasem też wymianę kadry lub zatrudnienie cienia i oczywiści
          > e sporo papierkowej roboty

          O nie nie, tu się nie zgodzę. To nie są cudze pieniądze, tylko z tego co do mnie powoli dociera wynika, że są to pieniądze dla mojego dziecka z naszych podatków. Na pewno nie są to pieniądze przedszkola, czy samorządu. Tak się szczęśliwie składa, że moje zarobki pozwalają nam na to, że żona mogła zrezygnować z pracy, a dziecko podlega intensywnej terapii. Terapii podlega intensywnej tylko dlatego, że nas na nią stać, a żona zamieniła się w Matkę Polkę Dowożącą. Póki co, większość terapii finansujemy z własnej kieszeni, więc jeżeli okazuje się, że nasze państwo przeznacza na moje dziecko 50 tysięcy zł rocznie, to chciałbym aby mogło z tego skorzystać.
          Przedszkole, do którego chcemy zapisać dziecko ma psychologa tak czy inaczej. Ma też doświadczoną i przygotowaną kadrę. Zresztą nasza córka dość dobrze funkcjonuje, więc to jest nasz świadomy wybór, że chcemy ją integrować w zwykłym przedszkolu.
          Nie oczekuję, że przedszkole odda mi te 50 tysięcy złotych w postaci dodatkowych zajęć dla dziecka. Jeżeli jednak oferowane zajęcia dodatkowe będą je kosztowały ok. 12 tysięcy złotych i z subwencji "zostanie im" ze 33 tysiące, to chyba nie zrobiliby wielkiej łaski jakby nas zwolnili z czesnego (500 zł miesięcznie) lub chociaż je obniżyli.
          Przedszkolu opłaca się przyjąć zdrowe dziecko za czesne w wysokości 500 zł i przecież właściciele na tym muszą zarobić. Jeżeli za moje dziecko dostaną jeszcze dodatkowo 4.000 zł miesięcznie, z czego 1.000 zł przeznaczą na dodatkowe zajęcia, to zarobią dodatkowo 3.000 zł ponadto co zarobiliby na zdrowym dziecku. Chyba nie byłoby niczym złym gdyby proporcje były odwrotne?
          Sorry, że liczę to z takim wyrachowaniem, ale jak dowiedziałem sie od Was jak funkcjonuje ten system subwencji, to myślałem, że mnie krew jasna zaleje. Niech mi państwo odda te 50 tysięcy a ja za nie opłacę przedszkole, terapeutów i wszystko dodatkowe zajęcia.
          Wybaczcie ten rozszczeniowy ton, ale odkąd pracuje zawodowo, to płacę spore podatki, składki zdrowotne itp. Z moją żoną póki pracowała, było podobnie. Sporadycznie korzystamy z publicznej opieki zdrowotnej, a jak nam się przydażył autyzm Natalki to nie czekaliśmy na pomoc publiczną tylko płaciliśmy niemal za wszystko z własnej kieszeni. Nie brakuje nam, ale też nam się nie przelewa. Co tymczasem mają powiedzieć rodzice dzieci, którzy nie mieli tyle szczęścia co my? Mają mniejsze dochody, a idzieci bywa, że mają mocniej zaburzone.
          Póki co, z tego co piszecie, większość naszych dzieci jest okradana z subwencji w majestacie prawa. Rany, jak pomyślę ile fajnych rzeczy moglibyśmy naszym dzieciom zorganizować za tę kasę!
          • > O nie nie, tu się nie zgodzę. To nie są cudze pieniądze, tylko z tego co do mni
            > e powoli dociera wynika, że są to pieniądze dla mojego dziecka z naszych podatk
            > ów. Na pewno nie są to pieniądze przedszkola, czy samorządu.

            No cóż, w świetle prawa przedszkole prywatne po prostu dostaje dotację wyliczoną na podstawie statusu dzieci do niego zapisanych. Dotacja jest dla przedszkola, a nie na konkretne dzieci (choć wyliczona na podstawie konkretnych dzieci). Czyli
            1) nie ma obowiązku wydawania dotacji na konkretne dzieci, ale
            2) dotację musi wydać na cele kształceniowe,
            3) ma obowiązek realizować zapisy z orzeczenia PPP.
            Przedszkole publiczne dostaje pieniądze "po uważaniu" gminy, też nie na konkretne dzieci, a na całość. Ale w jej ramach też ma obowiązek realizować zapisy z orzeczenia PPP.

            Ile w ramach tych uwarunkowań wydusisz z przedszkola, to Wasze. Oby jak najwięcej.

            > Rany, jak pomyślę ile fajnych rzeczy moglibyśmy naszym
            > dzieciom zorganizować za tę kasę!

            No właśnie :( Niestety, w praktyce prawie wszystko zależy od dyrekcji przedszkola. Powodzenia.
          • Warto się zastanowić, na czym najbardziej Wam jako rodzicom zależy.

            Ty masz sytuację taką: córa 3,5 roku, przedszkola integracyjne Wam się nie spodobały, do tego są daleko, w pobliżu niepubliczne przedszkole z wykwalifikowaną kadrą i małymi grupami, gotowe zająć się Waszym dzieckiem.

            Wiesz, jak dla mnie brzmi super. Szczególnie, że dla Waszej 4-letniej panny miasto nie musi mieć miejsca w przedszkolu integracyjnym. Miejsce powinno (ale nie musi) być od września 2013, kiedy córka zostanie objęta rocznym obowiązkowym pprzygotowaniem szkolnym

            Radzę przemyśleć dobrze sytuację. Jak pójdziesz do dyrektorki i zaczniesz ją rozliczać z subwencji, ktorej ona nie widziała jeszcze na oczy i z której nie dostanie ani grosza za te kilka miesięcy do lipca, żądać zniżek, to pani Was pogoni. Bo ona ma przecież obowiązek realizować zalecenia z orzeczenia od teraz, nie od momentu kiedy dostanie subwencję.
            Poza tym, nic Ci do tych pieniędzy. Nie jesteś stroną w tym układzie, chociaż to zaburzenia Twojego dziecka są powodem większej subwencji.
            Nie wiesz dokładnie, jakie koszty dla placówki pociągnie przyjęcie Twojego dziecka. Być może są 2 panie w grupie, ale czy przez cały czas? Nie sądzę. Czy każda z nich jest nauczycielem dyplomowanym, czy tylko jedna, a druga pracująca wcześnie rano lub na popołudnia właśnie kończy studia pedagogiczne? Takie praktyki są częste w prywatnych placówkach.
            Jeżeli Twoje dziecko będzie wymagało dodatkowej opieki, to pomyśl, że zatrudnienie dobrego nauczyciela to ponad 2 tyś m/c. I pstryk nie ma połowy subwencji. Studentka w charakterze cienia - 1500 zł/ m-c.
            Piszesz, że placówka ma psychologa na etacie. Czy ten psycholog ma wiedzę i doświadczenie w pracy z dziećmi autystycznymi? Czy musi odbyć jedno z tych bardzo drogich szkoleń lub zapisać się na studia podyplomowe, żeby merytorycznie stawić czoła problemom Twojej córki?

            Sprawdziłeś ile kosztują porządne pomoce edukacyjne? Poglądaj sobie sklep educarium. Ja chciałabym to: www.sklep.educarium.pl/educarium.php?section=2&kategoria=30&p=1&subkategoria=8186&produkt=12835

            Podsumowując. Ze swojej strony wiele bym dała, aby umieścić swojego syna jako jedynego zaburzonego w przyjaznym środowisku, w przedszkolu, gdzie są mądre nauczycielki, otwarta atmosfera, małe grupy i 4 godziny dobrej terapii tygodniowo. Ale za 700 zł w Warszawie to ja mogę pomarzyć.


            • Hej, hej, wyluzuj trochę bo napadasz na mnie jakbyś była dyrektorką tego przedszkola.

              1. To nie jest jedyne niepubliczne przedszkole w okolicy, które chce przyjąć nasze dziecko. Póki co mamy w czym wybierać. Są też co najmniej 2 przedszkola specjalne, z bardzo dobrą (wykwalifikowaną) kadrą, które chcą przyjąć naszą córkę za czesne zdecydowanie niższe i do mniejszych grup. Musimy rozważyć czy nam się bardziej opłaci dowozić dziecko i płacić niższe czesne czy odwrotnie. Czy wolimy aby nasza córka była w "normalnym" przedszkolu, czy raczej typowym integracyjnym lub specjalnym.

              2. Miasto ma dla "naszej panny" miejsce w przedszkolach integracyjnych. Sprawdziliśmy - raczej nie będzie problemu. Mimo wszystko ciągle bierzemy tę opcję pod uwagę, tym bardziej, że okazało się, że jedno przedszkole mamy "pod nosem", tylko musimy je jeszcze sprawdzić, bo wcześniej nie wiedzieliśmy o jego istnieniu.

              3. Nie mam zamiaru nikogo rozliczać z subwencji. Powiedziałem jasno, że nie oczekuję, że przedszkole odda mi te 50 tysięcy w postaci zajęć. Na pewno będę oczekiwał, że będzie miało to przełożenie na nadprogramowe zajęcia dla dziecka, tym bardziej, że i tak będę musiał płacić standardowe czesne. Jak mnie dyrekcja pogoni to jej strata - inne przedszkole weźmie te pieniądze. Prawdę mówiąc jestem zaskoczony Twoim podejściem. Naprawdę zachowujesz się jak dyrektor przedszkola albo jego właściciel. Jesteś w stanie zaakceptować fakt, że ktoś ma inne zdanie w sprawie subwencji MEN niż Ty? Jeżeli tak, to przestań się czepiać o to, że chcę dla mojego dziecka jak najlepiej i jak najwięcej.

              4. A co mnie obchodzi jakie są koszty funkcjonowania placówki. Wiem, że póki co przedszkolu opłaca się przyjąć dziecko za 500 zł czesnego miesięcznie. Ja będę musiał także płacić to czesne, a dodatkow z moich i Twoich podatków przedszkole dostanie dodatkowo 50 tysięcy roczenie. Pobieżnie oszacowałem, że to co przedszkole oferuje dodatkowo dla mojego dziecka może kosztować kilkanaście tysięcy. Oferta bynajmnie nie obejmuje tego, że wraz z przyjęciem mojego dziecka zwiększy się liczba wychowawców w grupie, wydłuży się ich czas pracy, albo zostaną podniesione ich kwalifikacje. Nie proponuje mi się zatrudnienia dodatkowego nauczyciela, więc nie podnoś tego argumentu. Jeszcze raz powtarzam, oferta "ponadstandartowa" dla mojego dziecka to ok. 4 godziny dodatkowych zajęć tygodniowo. Nic ponadto.

              5. Zlituj się i nie wyjeżdżaj ojcu dziecka autystycznego z pytaniem czy wie ile kosztują pomoce naukowe. I znowy powtórze - oferta przedszkola nie przeiwduje zakupu żadnych dodatkowych pomocy naukowych w związku z tym, że moje dziecko do nich trafi. Nikt nam tego nie proponuje. Nie wymyślaj zatem dodatkowych kosztów, które zostaną pokryte z subwencji, bo jak na razie nikt nam nic z tych rzeczy nie proponował. One były, są i będą niezależnie od tego czy moja córka tam pójdzie czy nie. Jakbym wysłał tam mojego zdrowego syna także za 500 zł czesnego (+200 wyżywenie) to nie miałby tylko tych 4 dodatkowych godzin zajęć.

              Ja tu liczyłem na pomoc, wyjaśnienia i może wsparcie, ale nie krytykę. Póki co po przeczytaniu Twojego postu czuję się jakbym był jakimś przestępcą albo postępował co najmniej nieetycznie, bo policzyłem, że przedszkole z otrzymanej subwencji przeznaczy na moje dziecko dodatkowo maksymanie 25% tej subwencji. Jako matka dziecka autystycznego doskonale wiesz ile kosztuje terapia. I nie tylko chodzi o te pieniądze, które wydajemy na "prywatne" zajęcia, ale także niebagatelne kwoty w związku z tym, że jedno z rodziców nie pracuje (utracone dochody, składki emerytalne). Zresztą nie wiem po jaką cholerę to wszystko piszę. Pewnie zaraz jeszcze lepiej mi dokopiesz, wiec lepiej już zakończę.
              • Wyluzjmy obydwoje :)
                Na szybko

                Ja nie piszę jak dyrektor przedszkola, tylko jako rodzic, który rozważał różne opcje, kiedy mój syn był w podobnym wieku. My nie mieliśmy szans na żadne osiągalne komunikacyjnie przedszkole integracyjne, a syn miał dokładnie 3 lata i 6 m-cy, kiedy po diagnozie szukaliśmy nowej placówki. Miejsca integracyjne były wszędzie zajęte i przynajmniej w warszawie trudno na takie wskoczyć po rekrutacji 3.latków
                Słabsze przedszkola prywatne chciały nas przyjąć, ale już krzywo patrzono, kiedy wspominaliśmy o zaleceniach z orzeczenia i subwencji. Warto o tym pogadać wcześniej, uprzejmie acz jasno wyartykułować swoje oczekiwania.
                Poza tym przedszkola prywatne niechętnie przyjmują autystów. Przy naszych dzieciach trzeba się narobić, a do tego niektórzy rodzice traktują przedszkole jako początek wyścigu szczurów. Dziecko stwarzające problemy, zachowujące się dziwnie, np piszczące z powodu nadwrażliwości słuchowej jest źle postrzegane przez innych rodziców, bo przeszkadza w nauce. A przedszkola prywatne jadą na opinii, którą nasze dziecko może im popsuć.

                Co do kosztów. One są realne, przynajmniej w przypadku dobrej placówki. Trzeba napisać porządny IPET, dobra terapia pedagogiczna czy logopedyczna wymaga pomocy. W razie problemów - a nie wiesz jak Twoja corka będzie się zachowywać - trzeba zatrudnić cienia lub wysłać nauczycielki na szkolenie. I takie postępowanie powinno być normą. Tak, autysta w dobrej placówce prywatnej, w ktorej panie nie miały do czynienia z takimi dziećmi, jest źródłem dodatkowych pieniędzy, ale i kosztów.
              • Mój syn jest w przedszkolu niepublicznym, które dostaje co miesiąc na moje dziecko 3 705, 38 zł. Dostają na początku miesiąca dokładnie taką kwotę. Pieniądze z gminy przelewane sa na konto Fundacji (bo Fundacja prowadzi przedszkole) za pomocą programu, który pozwala dokładnie sprawdzić na jakie dziecko ile przelano pieniędzy. Placówki nikt z wydanych pieniędzy nie rozlicza bo kontrole sa losowe i bardzo rzadkie. Ja już z Kuratorium wiem, ze ta placówka do końca roku kontrolowana nie będzie chyba, że ja pójdę na skargę, ze placówka źle wydaje pieniądze wtedy są zobowiązani przeprowadzić kontrolę. W przedszkolu dogadałam się, ze wszystkie opłaty stałe (za jedzenie, zajęcia, za pobyt) odciągnę są z subwencji. Przedszkole się przed tym broniło (sugerując, że są przeszkody prawne) ale poprosiłam, żeby zadzwoniła do nich pani z Wydziału Oświaty i wytłumaczyła, ze takowych nie ma;) W przedszkolu trochę bardziej zaczęli się ze mną liczyć, po tym telefonie;)

                Przedszkole z subwencji opłaca zajęcia (ale np nie si bo nie ma sali)+ kupuje zabawki i pomoce edukacyjne dla mego dziecka na te zajęcia. Teraz walczę o otrzymywanie od nich co miesiąc szczegółowego rozliczenia pieniędzy wydawanych na moje dziecko. I raczej to dostanę;) Byli w szoku, kiedy pierwszy raz o to poprosiłam ale zasugerowałam, że w zamian za to nie będę wnikać w wydawanie pieniędzy za okres wakacyjny bo syn w tym czasie do przedszkola chodzić nie będzie a po wakacjach już nie wróci bo idzie do szkoły. Zasugerowałam też, ze to mój warunek aby w placówce pozostał bo inaczej znajdę inną, chętną na subwencję mego dziecka a mniej pazerną;)
            • W "Baśniowej Krainie" w Wołominie ( 20 km od warszawy) za taką cenę ,a może nawet niższą masz terapię z prawdziwego zdarzenia,si, pedagog specjalny, uspołecznianie,logopeda,dogoterapia,arte i jeszcze więcej polecam 227870042
      • >>marektatojakuba napisał:
        Jeżeli dobrz zrozumiałem, to do szkół i przedszkoli "za dzieckiem" idzie subwen
        > cja oświatowa z MEN za pośrednictwem samorządu (i w tym problem). Tyle że na zd
        > rowe dziecko jest ok. 5.000 zł rocznie, a na autystyczne ok. 50.000 zł rocznie.
        > Jest to subwencja, a nie dotacja, więc przedszkole może wydać prawie jak chce
        > (generalnie jest to poza kontrolą).<<<

        Generalnie z rozdysponowania subwencji trzeba sie rozliczac z oświatą 2 x w roku dokładnie wg ichnich tabelek - ile na płace dla nauczycieli (zwykle trzeba zatrudnić dodatkowego nauczyciela, wiec czesto subwencja zjada sie w większości w tej pensji), pomoce edukacyjne, pensje terapeutów itp (oprócz remontów i napraw). To nie jest tak, że z subwencji mozna rozliczyc godzinowo terapię dziecka, bo "sie należy".
        Subwencja nie moze tez byc wliczona w zysk właściciela przedszkola.
        To sie tylko tak wydaje, że można jak sie chce i co sie chce, bo oświata kontroluje placówki i oglada każdy rachunek.
        --
        Pozdrawiam
        IwonaP.
        • iwpal a może wiesz skąd i jak można się dowiedzieć ile pieniędzy zostało przekazanych na konkretne dziecko?

          • >>nefret_ete napisała:
            > iwpal a może wiesz skąd i jak można się dowiedzieć ile pieniędzy zostało przeka
            > zanych na konkretne dziecko?<<<

            z wydzialu oświaty w urzedzie miasta lub gminy - kwoty te różnią sie w zalezności od województwa.
            kwoty sa wyliczane ze względu na rodzaj orzecznia o potrzebie kształcenia specjalnego - wyliczana jest tzw. waga - najwyższa dla osób z autyzmem i niepełnosprawnością sprzężoną
            --
            Pozdrawiam
            IwonaP.
    • Acha, to wygląda na to, że moje dziecko dostaje po 15 min z pedagogiem, logopedą i psychologiem tygodniowo za te dodatkowe 45 tys . Ma orzeczenie o kształceniu specjalnym. To samo przedszkole realizuje WWR w wymiarze 1,5h tygodniowo.
      Nie do końca zrozumiałam to czy przedszkole integracyjne(publiczne) na pewno dostaje te 50tys rocznie na moje dziecko. Jak to sprawdzić? ma ktoś pomysł?
      • Przedszkole dostaje tyle ile gmina da. Raczej na 100% nie dostają całości subwencji.
        subwencja idzie do gminy, a gmina robi z tymi pieniędzmi co chce.

        O to, co się dzieje z subwencją Twojego dziecka musisz pytać w wydziale oświaty swojej gminy. Na piśmie.
        • Nefret_ete

          Ty masz trudną sytuację na wyjściu. skoro Twoje dziecko ma po 15 minut tygodniowo z psychologiem, pedagogiem, logopedą, to w oczach dyrekcji placówki i urzędników zapisy z orzeczenia są realizowane. Uzyskanie dłuższych zajęć może wymagać udowodnienia, że te 15 minut nie zaspokaja specjalnych potrzeb edukacyjnych dziecka.
          Bo przecież zajęcia są. A że ich wymiar jest porażką to inna sprawa.
          • no właśnie. tak też pomyślałam. Ale wiesz co, mam zaświadczenie od lekarza (dla potrzeb SUO) "wskazane jest objęcie dziecka SUO w ilości 25h tygodniowo" hmm może by to jakoś wykorzystać?
            • Nefret_ete

              Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jaką sumę otrzymała gmina z tytułu orzeczenia Twojego dziecka, musisz złożyć wniosek w urzędzie gminy z prośbą o przekazanie kopii metryczek przekazanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, dotyczących podziału części oświatowej subwencji ogólnej.
              Wzor pisma z prośbą o metryczkę masz tu na samym dole, musisz tylko zmienić dane:
              www.wszystkojasne.waw.pl/subwencja-oswiatowa.html

              Na tej stronie masz wyjaśnione jak obliczyć ile pieniędzy dostała gmina z tytułu orzeczenia Twojego dziecka. Ale do tego musisz mieć kopię metryczki. To są dane jawne.
              Ile pieniędzy z tego tytułu poszło do przedszkola? Nie wiem czy to odkryjesz, bo przedszkola nie rozliczają się wg uczniów, tylko ogólnie: tyle pensje nauczycieli, tyle etaty niepedagogiczne, tyle pomoce a tyle prąd.
              Swoją drogą te 15.minutowe zajęcia to skandal.
              • dziękuję aga_sama!
                • To jest informacja do sprawdzenia! Ja już nie mam potrzeby sięgania do aktow prawnych, ale jeżeli ktoś chce skorzystać z tej opcji, to proszę dokładnie sprawdzić nowe rozporządzenie o pomocy psychologiczno-pedagogicznej, te, ktore wprowadziło IPET-y.

                  I tak: W nowym rozporządzeniu jest jasno określone ile mają trwać zajęcia (rewalidacyjne, terapeutyczne - 60min, korekcyjno-wyrównawcze 45 min) i np. przedszkolak moze mieć dane zajęcia półgodzinne, ale wtedy 2 razy w tygodniu, żeby łączny czas dla danego dziecka był zachowany.
                  Co z tego wynika? Jeśli dziecko ma zalecone: terapię logopedyczną, terapię SI, terapię psychologiczną i pedagogiczną - zgodnie z rozporządzeniem powinien mieć każdego z tych zajęć po godzinie zegarowej. To rozporządzenie w tym roku weszło już w przedszkolach i gimnazjach oraz w szkolnictwie specjalnym. Do podstawówek wejdzie w nadchodzącym roku (ale w zerówkach szkolnych i klasach specjalnych przy szkole masowej lub integracyjnej obowiązuje już).

                  Radzę dotrzeć do rozporządzenia, ostro się przez nie przekopać i na jego podstawie rozmawiać z dyrekcją przedszkola. To jest rozporządzenie, które już obowiązuje w przedszkolach! I chyba pierwsze sensowne narzędzie, które może urealnić pomoc dziecku w placówce.
                  • Hej aga_sama, dziękuję za wszystkie informacje. Wiesz może jakie to jest rozporządzenie?
                  • Wg mojej informacji, wszystko zależy od gminy. U nas w Gdyni - subwencja "należy" się dzieciom szkolnym. Młodsze mają do dyzpozycji specjalne przedszkole (dla autystów) - na nią są kierowane subwencje lub przedszkole integracyjne. Mój syn chodzi do masowego przedszkola i na moją prośbę dostaliśmy od urzędu miasta dodatkowy etat do przedszkola (nie jest to asystent, czyli wykształcony pedagog, ale pani do pomocy). Rozwiązanie dla nas jest świetne. Mogę chyba z przekonaniem powiedzieć, że każde dziecko ze spektrum dostaje pomoc od miast, w różnym zakresie. w zależności od potrzeb. Przedszkole masowe oprócz etatu dostaje na młodego 600 zł miesięcznie ( w ramach tych pieniędzy dziecko ma TUS :) w przedszkolu oczywiście). No, ale moje przedszkole jest wyjątkowe :)
                    • A wiesz, że moje też :) Masowe, w Warszawie, mają dwóch aspich na pokładzie, bywało ich więcej :)
                    • hmmm , z pewnością Twoje przedszkole jest wyjątkowe! my mamy 3x15min tygodniowo(pedagog, psycholog, logopeda) tygodniowo i nie płacimy za czesne. To by było na tyle...W Tychach, gdzie mieszkamy nie ma specjalnego ośrodka, który prowadziłby dzieci autystyczne, poza przedszkolem jest chyba jedno tylko miejsce gdzie można skorzystać z terapii ok 1,5h tyg, choć z braku wolnych terminów, najczęściej wykorzystujemy 0,5-1h.Ech...ale dobrze, że w innych miastach jest lepiej, może i u nas coś się zmieni.
                      Korzystając z Twojego doświadczenia, może powinnam zwrócić się z prośbą o pomoc bezpośrednio do UM?Mogłabyś coś doradzić?Za każdą radę z góry dziękuję!
                      • Tak. Moje doświadczenie pokazuje, że nalepiej udać się UM i do osoby odpowiedzialnej za niepełnosprawnych. Ja podobnie jak zalożyciel wątku byłam zbulwersowana tym, że taka subwencja nie idzie do przedszkola. A wtedy przedszkole postawiło mi ultimatum - albo młody przyjdzie z asystentem albo mamy szukać innego miejsca. Dlatego też, napisałam pismo do vice-prezydent Gdyni, gdzie poprosiłam o subwencję i spotkanie. Spotkanie odbyło się w UM, obecna była pani prezydent (swoja drogą wspaniała kobieta) i panie z edukacji i referatu dla niepełnosprawnych, dyrektor przedszkola i ja. Po godzinie rozmowy stanęło na tym, że takich pieniędzy nie dadzą (na razie) ale proponują właśnie etat niani. Pani przyszła na pół etatu, poczatkowo pomagała młodemu, teraz jest do dyspozycji wszystkich dzieci. Układ się sprawdził. Drugim świetnym posunięcie było wprowadzenie terapeutki w grupę dzieci. To właśnie ona tłumaczyła zasady funkcjonowania w grupie, na czym polega zabawa, itp. Początkowo terapeutka była opłacana z SUO, teraz płacę jej sama. Po 2,5 roku przedszkola... żadna z pań tak naprawdę nie jest potrzebna :). Młody daje sobie radę .
                  • > To jest informacja do sprawdzenia! Ja już nie mam potrzeby sięgania do aktow pr
                    > awnych, ale jeżeli ktoś chce skorzystać z tej opcji, to proszę dokładnie sprawd
                    > zić nowe rozporządzenie o pomocy psychologiczno-pedagogicznej, te, ktore wprowa
                    > dziło IPET-y.

                    Linki do rozporządzeń (chyba tych) są tutaj.
                    • www.bip.men.gov.pl/images/stories/TOMEK/1487.pdf
                      To jest link do właściwego rozporządzenia.
                      • Gdzie są pieniądze na nasze dzieci?; Milczenie w sprawie klas integracyjnych. - podobny problem w szkole i protesty rodziców, którym pomogła rzecznik uczniów niepełnosprawnych

                        polecam informator, przyda się w przyszłości :)

                        dostępność i jakość edukacji dla uczniów niepełnosprawnych - poradnik dla rodziców
                        --
                        ---------------------------------------------
                        pozdrawiam ciepło :)
                        • Bardzo ubolewam że dopiero teraz odkryłam ten wątek. Jestem matką 10letniego dziecka z ZA i "próbuję" walczyć z "systemem" a dokładniej z moją gminą. Nie bardzo wiem czy jest sens rozpisywać się tutaj bo ostatnie wpisy są ze stycznia a ja jestem tu i teraz :)
                          Tak czy tak trzymam kciuki za rodziców którzy są w podobnej sytuacji jak ja i tata który rozpoczął ten wątek. Gdybym mogła dzisiaj poradziła coś "Tacie" to to żeby zwrócił się do władz miasta o zwolninie z opłat z przedszkola. Póki mój syn chodzil do przedszkola to Rada Gminy podjęła taką uchwałę która rodziców dzieci z orzeczeniami zwalniała z opłat - w końcu żadna to łaska zważywszy ile kasy otrzymują.
                          Powiem szczerze nie wiem jak to jest na etapie przedszkola ale co do szkoły to temat mam dość obcykany i tu nie dalabym sobie powiedzieć że na bieżący rok nie ma żadnych pieniedzy bo jest coś takiego jak rezerwy i żadna gmina nie ma prawa odesłać nas z kwitkiem powołując się na brak funduszy. Z resztą to nie fundusze powinny nas interesować tylko wykonanie zaleceń wynikających z orzeczenia. No i tu niestety wpadamu w koło. Jak organizować zajęcia, skoro za darmo się nie da, a Ci co mają dać twierdzą że nie mają i tworzą tak iracjonalny plan postępowania z dzieckiem żeby nie dokładać kasy, a to że przy okazji nijak ma się to do zaleceń z orzeczenia to już inna bajka. Probem tylko w tym że nikt jasno nie wypunktował co może wchodzić w skład zajęć zwłaszcza kiedy dziecko ma problemy społeczne (takie własnie jak ma mój syn).
                          Poszukuję takiego IPETu który jasno określi co wchodzi w skład tych tzw. zajęć, wszędzie ogólnie i niejasno, a co wymyślę to twierdzą że to to raczej nie bo w jakie koszty ma to wejść, no i jeszcze się z czymś takim nie spotkali. Nie potrafię też znaleźć co tak właściwie mogłoby być sfinansoane z subencji (skoro nie jest to subwencja celowa i może wejść w oświetlenie miasta czy remont chodników to pewnie mogłaby we wszystko inne). No bo skoro mój syn ma problemy społeczne to chyba logicznym byłoby organizować jakieś integracyjne wspólne wyjcia z "normalnymi" dziećmi no nie? No ale jeszcze nikt na taki pomysł nie wpadł więc z góry twierdzą że nie wiadomo czy można wydawać na to kasę i dalej to już jak młucenie cepem....

                          W sumie się rozpisalam - strasznie mnie irytuje ten temat i ta logiga mieszajaca się z bezradnością moją i niezainteresowanie, niechęcią i bezdusznoscią kasodawców.


                          No to tyle.... :)
                          Może uda się pociągnąć ten wątek, może macie Państwo od stycznia nowe doświadczenia, którymi warto się podzielić

                          Pozdrawiam Iza
                          • Doświadczenia są takie, że jak było do kitu - tak jest do kitu. Placówki państwowe nie mogą wyrwać kasy z gminy - bo ta ją przeznacza na choć co. Jak już wyrwie - szkoła potrafi też wydać ją na choć co.
                            Można się bić , skarżyć - ale niestety niewiele to pomoże. Takie są moje doświadczenia. Jeśli ktoś ma lepsze - napiszczie.
                            --
                            http://s17.rimg.info/70b0855b5bb3f3f89cb266ebd7d74a4b.gif
                            • faktycznie tak to wygląda :(
                              Ja jestem na etapie kiedy przedstawiono mi IPET a tam ani słowa o uspołecznianiu, a z tym ma największe problemy mój syn. Za to 2 godziny zajęć rewalidacyjnych z nauczycielem - fajne uspołecznianie. Zapewniono mnie że zespół się zbieże jeszcze raz, ale nie wiele spodziewam się po tych małoradosnych twórcach. Myślę że napiszę do MEN Departamentu Zwiększania Szans Edukacyjnych z konkretnym pytaniem co może pod kontem rozwoju społecznego znaleźć się w planie działania. Uważam ze skoro gmina otrzymuje w sumie 10,5 raza więcej kasy niż na zwykłego ucznia to ma z czego pokryć koszty np zorganizowania wyjazdu całej klasie, która jest najlepszym terapeutą i wskazówką zachowań społecznych - takie doświadczenia są bezcenne dla dziecka z ZA. Może ktoś pomyśli że jestem naiwna (byćmoże) ale mój burmistrz nie wyklucza takich rozwiązań pod warunkiem że faktycznie można takie rozwiązania wprowadzić w życie i je finansować - na razie obawia się takich wydatków ze względu na "księgowanie", ale też bardziej dlatego że jestem pierwszą matką która przyszła z takim pomysłem
                            • To ja za to optymistycznie się wypowiem.
                              Dzięki temu wątkowi i ogromnej pomocy Agi-samej wywalczyłam dla mojego dziecka kilka godzin terapii w przedszkolu. Agnieszko dziękuję Ci.
                              A Wam wszystkim, którzy zaczynacie ta walkę- życzę wiary, że się uda.
                              Przeczytajcie dokładnie wskazówki w informatorze wszystkojasne.waw.pl/. Tam jest napisane krok po kroku co trzeba zrobić.
                              Bądźcie przygotowani na to, że Dyrektor placówki nie ma pojęcia o wysokości subwencji.
                              Na początku nie atakujcie Dyrektora, bo może on chętnie pomoże- tak jak to było w moim przypadku? Polecam przygotować się jak na trudne negocjacje. Czyli dobrze merytorycznie i z gotowymi pismami, planem działania.
                              Uda się!
                              Ibela niei potrafię Ci poradzić odnośnie zorganizowania terapii społecznej, ale moze Rzecznik Uczniów Niepełnosprawnych Ci pomoże. Mi pomógł wiele razy.
                              Pisz tu: www.abcd.edu.pl/index.php/forum
                              A może ktoś na forum ABCD juz pisał o tym? Nie wiem bo nie czytałam wątków z działu"szkoła". Jeszcze mnie nie dotyczą.
                              • Dzięki :) - spróbuję napisać do Rzecznika - słyszałam że tu można uzyskać naprawde fachową pomoc
                                • Kochani zostawiam na razie problem przeznaczenia subwencji oświatowej, bo zaintrygowało mnie coś innego - właściwie pierwszy krok zwiazany z pieniedzmi.
                                  Cały czas dyskutujemy nad tym że gmina "nie ma obowiązku" przekazania szkole pieniedzy, a jednak art 80 pkt 3 ustawy o systemie oświaty mówi o tym bardzo wprost:
                                  3. Szkoły, o których mowa w ust. 1, otrzymują na każdego ucznia dotację z budżetu jednostki samorządu terytorialnego obowiązanej do prowadzenia odpowiedniego typu i rodzaju szkół w wysokości równej wydatkom bieżącym przewidzianym na jednego ucznia w szkołach tego samego typu i rodzaju prowadzonych przez tę jednostkę samorządu terytorialnego, nie niższej jednak niż kwota przewidziana na jednego ucznia szkoły danego typu i rodzaju w części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego. W przypadku nieprowadzenia przez jednostkę samorządu terytorialnego szkoły tego samego typu i rodzaju podstawą ustalenia wysokości dotacji jest kwota przewidziana na jednego ucznia szkoły publicznej danego typu i rodzaju w części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego.

                                  Ja tu czegoś nie rozumiem..... Przecież na podstawie tego zapisu pieniędze w szkole powinny się znaleźć przynajmniej w wysokosci dotacji, to o jakiej łasce gminy my mówimy?
                                  No chyba że ja nie umiem czytać po polsku..... :(
                                  Wszak w art 79 piszą o odrębnych przepisach ale art 80.3 mówi to jasno - uświadomcie mnie o co tutaj chodzi....

                                  PS podobno kilka dni temu w tvn 24 pojawiła się informacja na temat sprawy sądowej rodzica, który zwrócił sie do sądu w sprawie niesłusznego przeznaczenia subwencji ośw. tzn. na inny cel niż szkolny. Nie widziałam tej informacji, dlatego chętnie dowiedziałabym się o szczegółach. Może słyszeliście lub napotkaliście gdzieś na internecie coś w tej sprawie - warto tę sprawę śledzić
                                  • Szkoły składają coś w rodzaju projektu budżetu do gminy. Powinny tam wnioskować o środki pozwalające na realne zaspokojenie potrzeb dzieci niepełnosprawnych. Wpisują to, co każe wydział oświaty. Dyrektora szkoły zatrudnia wydział oświaty.

                                    Poza tym w ogólnym rozliczeniu gminy wydają na edukację więcej niż dostają. Problemem jest z jedej strony za niska subwencja bazowa na dzieci zdrowe, horrendalnie wysokie obciążenia związane z kartą nauczyciela z drugiej oraz z trzeciej - co raz to nowe zadania nakładane na gminy przez rząd, vide podwójne roczniki zerówek, za którymi nie idą środki.
                                    • A co to obchodzi rodzica dziecka niepełnosprawnego. Czy to oznacza że dziecko niepełosprawne ma "swoim budżetem" zaklejać wszystkie dziury chorego systemu. To powiedzmy wprost - z niepełnosprawnością dziecka wiąże się tyle że mają odstąpić kasę a w zamian nic chociaż, ten sam system mówi wyraźnie co się takim dzieciom należy.

                                      Bardziej chciałabym rozwikłać ten zapis, który cytowałam w poprzedniej wypowiedzi. Szkoła otrzymuje od JST ... na ucznia ... w wysokosci nie mniejszej niż wysokość subwencji. To oznacza że pieniądze z tytułu wagi np. autyzmu do szkoły trafiają (bo tak mówi cytowany przepis) - tak przynajmniej stanowi ustawa. No to trafiają czy nie trafiają. Czy rodzic poprzez ten zapis ma prawo rządać rozdysponowania kasy na "uleczanie" niepełnosprawności. Mam wrażenie że każdy ciągnie interpretację na swoją strone (tak z wyczucia) ale chyba nikt nie czyta przepisów. Zresztą Minister wypowiada się bardzo jednoznacznie co do praw ucznia niepełnosprawnego - poczytajcie rodzice: www.men.gov.pl/images/stories/pdf/zakladki/moje%20dziecko%20w%20przedszkolu%20i%20szkole.pdf
                                  • Jest jeszcze ustawa o samorządzie terytorialnym, zgodnie z którą samorząd nie musi przekazywać środków ze zwiększonej subwencji oświatowej na dziecko ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi (mowa o przedszkolach i szkołach prowadzonych przez samorząd).
                                    Powstaje więc luka prawna, a gminy wybierają korzystniejsze dla siebie rozwiązanie.


                                    --
                                    Julka i Jej autyzm
                                    • no właśnie wiem że jest taka luka, ale trzeba wyszukać która ustawa jest ważniejsza, bo jako samo źródło prawa to ustawa i to ustawa. Najbardziej "bawi" mnie to że my zwykli rodzice zajmujący się różnymi zawodami grzebiemy w tych przepisach szukając zbawienia a pytając fachowców nie umiemy uzyskać jednoznacznej odpowiedzi, bo Ci którzy powinni nam odpowiedzieć poprostu własnych przepisów nie znają.... coś wiem na ten temat z wlasnego podwórka

                                      A czy ktoś oglądał ten program o sądowej sprawie rodzica przeciwko miastu?
                                  • > Cały czas dyskutujemy nad tym że gmina "nie ma obowiązku" przekazania szkole pi
                                    > eniedzy, a jednak art 80 pkt 3 ustawy o systemie oświaty mówi o tym bardzo wpr
                                    > ost:


                                    Ust. 2 i 3 art. 80 dotyczą przedszkoli i szkól, "o których mowa w ust. 1". A tam jest mowa o "przedszkolach, szkołach i placówkach publicznych nie wymienionych w art. 79..." W art. 79 jest mowa o "Przedszkolach, szkołach i placówkach publicznych zakładanych i prowadzonych przez ministrów i jednostki samorządu terytorialnego", czyli o praktycznie wszystkich szkołach publicznych (zgodnie z art. 5 ust 2 pozostają jeszcze szkoły założone przez "inne osoby prawne" oraz "osoby fizyczne" --- są takie w ogóle?)
                                    • No racja.... Więc ustawodawca się wielce rozpisał w temacie który właściwie nikogo nie dotyczy, ale przynajmniej tu jest jasno. Natomiast do calej reszty (tu lepsze stwierdzenie - dla wszystkich) obowiazuje zasada "róbta co chceta".
                                      To jest niemożliwe żeby taki absurd powstał. Mam nadzieje ze ktoś w końcu zrobi z tym porządek. Chociaż coś jest na rzeczy skoro ministerstwo wypowiada się jenoznacznie (tu treść /link z mojego poprzedniego wpisu) i jednak szanse są, szkoda tylko, że na drodze sądowej.
                                      ABSURD!!!!
            • Zajecia z SUO organizowane są za pośrednictwem opiki społecznej. Nie ma przeciwskazań, by zajęcia odbywały sie na terenie przedszkola. Klopot w tym, że nie ma zwykle mozliwości wyboru terepeuty - a tu ze względu na bardzo niskie stawki godzinowe często bywa różnie.

    • Czy komuś z Was udało się ją wywalczyć? Mój synek dostał się do prywatnego przedszkola do małej grupy popołudniowej. Od września chciałabym dać go na pełne 8 godz. od rana.
      Kiedy wspomniałam dyrektorce o subwencji powiedziała, że jej się nie należy bo nie ma grupy integracyjnej. O dodatkowym nauczycielu też nie chciała słyszeć bo do zatrudnienia go też musiałaby stworzyć grupę integracyjną.
      Nie zgadza mi się to z tym co wyczytałam tutaj.
      Podzielcie się doświadczeniem :)
      • Moj chodzi do zwyklego przedszkola, tez sa male grupy i nie ma grupy integracyjnej a dostaje subwencje i ma asystenta.
        ALE moze problem jest w waszym orzeczeniu o potrzebie specjalnego ksztalcenia. Zobacz co tam jest napisane, aby dostac subwencje w zwyklym przedszkolu musicie miec napisane ze dziecko potrzebuje przedszkola zwyklego (nie wiem jak to mamy dokladnie zformułowane). Jak macie napisane ze potrzebuje przedszkola integracyjnego to subwencji teraz nie dostaniecie.
        Ja musialam wnioskowac o ponowne rozpatrzebnie orzeczenia aby wlasnie zmienic zapis z przedszkolem bo kiedys nie mieliśmy wpisanego zwyklego.
        Najlepije poprosic o wpisanie ze dziecko potrzebuje zyklego LUB integracynego LUB specjanego. Ja tak mam i mam wolną rękę teraz. Wszędzie dostane subwencje jakby co. Dziecko się znienia i nie wiesz co będzie np za rok.

        • tosiu, nie masz racji
          Orzeczenie i zawarte w nim SUGESTIE odnośnie ścieżki edukacyjnej są tylko sugestiami. Nie mają mocy sprawczej. Ostateczną decyzję o typie edukacji podejmuje zawsze rodzic. Stanowisko MEN jest tutaj bardzo jasne. Nawet jeżeli dziecko ma wpisane w orzeczeniu tylko szkołę specjalną (błąd, powinny być wpisane minimum 2 formy, rozporządzenie używa sformułowania w liczbie mnogiej: zalecane formy ) a rodzice wybiorą dla niego szkołę masową niepubliczną, to subwencja musi zostać przekazana do tej placówki.

          Co do subwencji w przedszkolu prywatnym - dyrektorka nie musi organizować żadnej grupy, jak macie orzeczenie to niech je zgłosi do gminy i powinna dostać dodatkowe środki, nawet mimo tego, że dziecko jest w niepełnym wymiarze godzin.
          • Powiesz szczerze ze nie wiem dokładnie jak to wygląda od strony prawnej więc jeśli masz gdziś odnośnik to takiego zapisu to mi go podeślij.
            Natomiast wiem to z własnego doświadczenia. Dyrektorka naszego przedszkola była otwarta na opłacenie asystenta i dodatkowych zajęć jednak nie dostałaby subwencji bo moje dziecko miało w orzeczeniu wpisane przedszkole specjalne a nie zwykle prywatne.
            Dlatego chciałabym widzieć taki zapis który mówi że jest inaczej.
            Skąd wiesz że w to co jest wpisane w orzeczeniu nie ma żadnego wpływu na subwencje?
          • Miałam podobne przeboje bo syn w Orzeczeniu o Potrzebie Kształcenia specjalnego nie miał wpisanej placówki ogólnodostepnej. I w Kuratorium i w Wydziale Oświaty się ze mna zgadzali, ze nikt nie musi mieć papierów ze zgodą na chodzenie do placówki ogólnodostępnej ale "uprzejmie mi radzili", ze jednak najszybciej będzie jak załatwię drugie orzeczenie z takim wpisem. Załatwiłam je w dwa tygodnie i placówka wtedy subwencję dostała.

            Problem nawet wtedy nie polegał na tym, ze placówka nie mogła dostać subwencji tylko, że "nie powinna w ogóle przyjmować mojego syna bo nie jest w stanie zaspokoić jego potrzeb zgodnie z Orzeczeniem".
            Zwykła biurokracja ale tak jest najszybciej.
            • Podstawa prawna: konstytucja RP, punkt o tym, że rodzice decydują o wychowaniu dzieci.
              Wyjaśnienie MEN: www.wszystkojasne.waw.pl/sites/default/files/men__wj3_rz8.pdf

              Gmina nie ma żadnej podstawy prawnej, aby odmówić przekazania subwencji do niepublicznej placówki masowej, nawet jeżeli dziecko ma wpisaną edukację specjalną w orzeczeniu.
              A jak gmina robi problemy, to należy napisać prośbę o wskazanie placówki publicznej, w której grupy liczą po kilkanaście osób, dziecko będzie miało zapewnioną opiekę asystenta oraz 10 godzin terapii tygodniowo...
              • ale w tym tekscie nie ma nic o subwencji? czy ja ślepa jestem?
                Oczywiste jest że nie mają prawa odmówić przyjęcia ucznia.
                • Ale jak brzmi pytanie?
                  Gmina musi przekazać subwencję do placówki niepublicznej, jeżeli taką placówkę wybierze rodzic. Wynika to z ustawy o systemie oświaty.
                  www.wszystkojasne.waw.pl/23-czy-w-przypadku-placowek-niepublicznych-samorzad-przekazuje-im-srodki-na-realizacje-zalecen-z-orz
                  Jeżeli placówka zgłosi dziecko niepełnosprawne z orzeczeniem w ciągu roku szkolnego, to gmina powinna zwrócić się do MEN o dodatkowe środki. MEN ma na ten cel rezerwę. Załatwienie tych pieniędzy trwa 2-3 miesiące, ale jest możliwe.
                  • Aga dziękuję z a linka :) A powiedz czy w przedszkolu musi być utworzona grupa integracyjna żeby zatrudnić tzw. "cień"? Coś takiego powiedziała dyrektorka mojego przedszkola.
                    • Prywatne? Może zatrudnić sobie tylku nauczycieli, ilu chce.
                      Musi sprawdzić w wydziale oświaty, jak rozliczają subwencję. Być może ta osoba powinna być po pedagogice specj. lub w trakcie
                      • A czy ktoś wie od czego zależy wysokość subwencji, którą dostaje przedszkole niepubliczne? O wysokości zadeklarowanych wydatków?
                        • To jest skomlikowany mechanizm...
                          Wysokość zależy przede wszystkim od wag subwencyjnych.
                          Ale poszczególne miasta coś tam obcinają, w Warszawie jest to ok. 35 tyś rocznie
                        • Podam to na naszym przykładzie: przedszkolak z autyzmem w Rzeszowie to prawie 50 tyś na rok.
                          Placówka niepubliczna jest rozliczana z poniesionych kosztów.

                          --
                          Julka i Jej autyzm
                          • "Placówka niepubliczna jest rozliczana z poniesionych kosztów"
                            Czy ktos wie jak to technicznie wygląda? Na podstawie jakiego dokumentu przedszkole dostaje kasę w danej wysokości od gminy?
                            • Jedyny dokument jako od nas wymagano to orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
                            • >>>nefret_ete napisała:
                              > "Placówka niepubliczna jest rozliczana z poniesionych kosztów"
                              > Czy ktos wie jak to technicznie wygląda? Na podstawie jakiego dokumentu przedszkole dostaje kasę w danej wysokości od gminy?<<<

                              technicznie:
                              - przedszkole niepubliczne przedstawia orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i dostaje dotację w całości
                              - placówka jest rozliczana co miesiąc na podstawie szczegółowego formularza, w którym wpisuje sie poniesione koszty m.innymi na: wynagrodzenie kadry pedagogicznej, zakup pomocy dydaktycznych, wydatki na obsługę, koszty administracji, zakup usług dydaktycznych, szkolenia, utrzymanie budynku, koszty remontu (pod warunkiem, ze przedszkole ma własne liczniki, bo jezeli jest częscią większego osrodka - to tych pktów nie mozna rozliczyc), ogółem 14 punktów, które mozna rozliczyc z subwencji; nie ma tam nijak posiłków dla dziecka (nawet z orzeczeniem). I dla żądnych emocji - nie ma pktu pt. wynagrodzenie właściciela placówki, nie może on sie wpisac na listę płac nawet, jezeli jest nauczycielem (może sie natomiast dowolnie opłacić z czesnego).
                              - placówka niepubliczna musi co miesiąc wypełnic ów formularz podajac numery rachunków, dane z listy płac - z datami, kiedy były zrealizowane i zestawienie zbiorcze wysłać do wydziału finansowania placówek niepublicznych swojego wydziału oswiaty (w gminie lub mieście)
                              - kontroluje NIK, a nie sam wydział oświaty, a na pewno nie kuratorium (jest od spraw merytorycznych, a nie finansowych)

                              --
                              Pozdrawiam
                              IwonaP.
                              • Mimo że z placówek niepublicznych korzystamy już 3 rok, takich szczegółów nie znałem. Naszym obowiązkiem było jedynie dostarczenie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Ale chyba jest jedno pewne - placówce niepublicznej "opłaca" się wydać wszystkie dostępne środki finansowe. W placówce publicznej często dziecko nie korzysta w ogóle z dobrodziejstw subwencji co w oficjalnym piśmie napisał mi wójt pewnej gminy gdyż środki idą do wspólnego worka.
                                --
                                Julka i Jej autyzm
                                • >>>tata_szefika napisał:
                                  > Mimo że z placówek niepublicznych korzystamy już 3 rok, takich szczegółów nie z
                                  > nałem. Naszym obowiązkiem było jedynie dostarczenie orzeczenia o potrzebie kszt
                                  > ałcenia specjalnego. <<<
                                  Bo to jest umowa pomiedzy oświatą a organem prowadzącym (właścicielem przedszkola), a nie miedzy oswiatą a rodzicem.

                                  >>>Ale chyba jest jedno pewne - placówce niepublicznej "opłaca" się wydać wszystkie dostępne środki finansowe.<<<

                                  Powiem więcej: placówka MUSI wydać te środki do końca roku rozliczeniowego, ponieważ inaczej będzie musiała je zwrócić. Jezeli nie wyda ne terapie dla dziecka, to przynajmniej kupi więcej pomocy lub doszkoli nauczycieli - ale tego juz najczęściej rodzice nie liczą, bo tego nie widac na co dzień. Nie ma szansy, aby całą dotację wydac wyłącznie na potrzeby dziecka wg żądania rodzica, ponieważ dziecko z większymi potrzebami edukacyjnymi zuzywa tez wiecej papieru, kredek, plasteliny, papieru, folii, tuszu itp.itd "drobiazgów", które nijak nie są za free. Potzrebuje tez dobzre wykształconych nauczycieli i terapeutów (na pewno nie za pensję 1000zł). Wiec - albo są to rzeczy opłacone z tej subwencji albo z czesnego (wtedy czesne oscyluje ok 1000).
                                  --
                                  Pozdrawiam
                                  IwonaP.

                              • z pewnością nie we wszystkich niepublicznych placówkach tak to wygląda, Może tylko w tych, co do których są wątpliwości (rodzice takowe zgłaszają).

                                > zyc z subwencji; nie ma tam nijak posiłków dla dziecka (nawet z orzeczeniem)

                                Mogą być opłacane posiłki. Mój syn ma. Oczywiście przedszkole do tego grosza nie dokłada.

                                > dla żądnych emocji - nie ma pktu pt. wynagrodzenie właściciela placówki,
                                Dla żądnych emocji właścicieli prywatnych placówek: jak się kupi pomoce dydaktyczne z subwencji dziecka to już nie trzeba dokładać z własnych środków na taki zakup i można podwyższyć sobie dochód z przedszkola.

                                > - kontroluje NIK, a nie sam wydział oświaty, a na pewno nie kuratorium (jest od
                                > spraw merytorycznych, a nie finansowych)
                                NIK kontroluje wybiórczo. Przecież nie kontroluje co miesiąc każdej placówki. Wydział Oświaty w Poznaniu nie kontroluje wydatkowania subwencji.
                                • Nie wiem jak inni ale ja nie oczekuję że całość subwencji będzie przeznaczona na moją córkę. Jak zakupią pomoce dydaktyczne to również z nich będzie korzystać młoda. Również osoba zatrudniona dla dziecka może pomagać innym byleby to nie odbywało się kosztem tego dla którego zatrudniono taką osobę.
                                • >>>marychna31 napisała:
                                  >>z pewnością nie we wszystkich niepublicznych placówkach tak to wygląda, Może tylko w tych, co do których są wątpliwości (rodzice takowe zgłaszają).<<<
                                  We wszystkich. Jest specjalna aplikacja do kontaktu z wydz.oświaty, do której dostęp dostaje sie po załozeniu placówki, czyli jeszcze przed jakimikolwiek czyimikolwiek wątpliwościami<<

                                  Rozumiem złośliwości i wiem dlaczego one sie pojawiają, ale moze nie odbijajmy dalej akurat tej piłeczki, tylko mówmy o meritum.

                                  >>> Mogą być opłacane posiłki. Mój syn ma. Oczywiście przedszkole do tego grosza ni
                                  > e dokłada.<<<

                                  Ale jak, ale jak?? Nie ma rubryki posiłki; to do czego to właczaja??
                                  Tak z ciekawości pytam, nie żeby jakoś złosliwie.
                                  Moze przedszkola, ktorych organem załozycielskim sa fundacje badź stowarzyszenia majają jakis inny sposób rozliczania tej dotacji ?

                                  --
                                  Pozdrawiam
                                  IwonaP.
                          • A kto rozlicza, w jaki sposób, jak czesto?

                            U nas nikt nie rozlicza. Do rozliczenia są losowane placówki, na początku roku mi powiedziano, że moja placówka do rozliczenia nie jest skierowana. Kuratorium ich sprawdzi wyłacznie jesli ktoś (np. ja) złożę skargę.
                            • hmm. Czyli przeszkole zgłasza do gminy liczbę dzieci z orzeczeniem i dostaje subwencje w całości?
                              Pytam o to, bo słyszałam, że przedszkole niepubliczne dostaje 1000zł(tak jedna mama usłyszała od dyrektorki)
                              • > hmm. Czyli przeszkole zgłasza do gminy liczbę dzieci z orzeczeniem i dostaje su
                                > bwencje w całości?
                                tak ale mają specjalny program, który placówce pozwala sprawdzić jaką subwencję dostało konkretne dziecko. Wysokość subwencji zależy od rodzaju niepełnosprawności.
                          • u nas za rok,2o12 co miesiąc 4100,06 a w 2013 rewaloryzacja ( co roku jest ) do momentu kiedy wydział edukacji nie dostaje nowej metryczki z ME przesyła kwotę z roku poprzedniego ,a później wysyła wyrównanie . WWr 363 i też co roku ulega rewaloryzacji .
      • Kolejne pytanie :) Dyrektorka w kolejnej rozmowie powiedziała że nie może starać się o subwencję dla mojego syna ponieważ biorąc ją musiałaby dostosować przedszkole dla osób niepełnosprawnych i cały czas upiera się przy tym że musiałaby stworzyć grupę integracyjną. Problemem jest też zatrudnienie dodatkowych nauczycieli!
        • i,nie musi stwarzać grupy integ. niech poczyta przepisy dotyczące na stronie wszystko jasne ,musi realizować orzeczenie o kształceniu spec. i tam są zalecenia ,jeśli w orzeczeniu masz cienia to wtedy musi zatrudnić, jedyne co musi to realizować punty orzeczenia ,ale chyba jest nie skora do pomocy tego co piszesz ,subwencja idzie z ME A pośrednikiem jest gmina ,nie żadna szkoła dla osób niepełnosprawnych
          • Pani dyrektor nie musi dostosować placówki do potrzeb niepełnosprawnych. Za pieniądze z subwencji może ją dostosować do potrzeb konkretnego dziecka :) Nie musi tworzyć grupy integracyjnej, może zatrudnić dodatkowego nauczyciela
            Także podejrzewam brak dobrej woli lub chęci współpracy.
        • Równie dobrze może twierdzić, że sale w przedszkolu muszą być pomalowane na żółty kolor. Sprawa jest oczywista, nie chce was w przedszkolu. Moja córka jest JEDYNYM dzieckiem z orzeczeniem w przedszkolu, nie ma żadnej grupy integracyjnej.
      • mmusiu - dyrektorka mówi Ci bzdury, Każde przedszkole na dziecko z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego dostaje wyższą dotację. Jesli interesuje kogokolwiek wysokość dotacji to nie trzeba bardzo się starać - po pierwsze jako rodzice macie prawo zadzwonić do gminy i tam uzyskac informacje jaką kwotę dostają przedszkola na dzieci z orzeczeniem a w zasadzie podając imię i nazwisko dziecka - powinni Ci udzielić informacji jaką dokładnie dotację przyznaje gmina na Twoje dziecko. Poza tym na stronie biura edukacji jest plik w którym macie wykaz dostacjiw placówkach publicznych, niepublicznych, szkołach i ośrodkach - polecam lekturę :):
        edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=4845
        my jako przedszkola powinnysmy realizowac zalecenia z orzeczenia jak również zrobić wszystko żeby dziecko dostało jak najlepszą opiekę, jesli ktoś Cię na sam poczatek okłamuje że takiej dotacji nie dostaje to proponuję zapomniec o takiej placówce, to podchodzi pod wyłudzanie dotacji.
        Wez jeszcze pod uwagę jedną rzecz: żebyśmy mieli przyznaną dotację an dziecko do 30.09 każdego roku składamy papiery w których wpisujemy liczbę "oczekiwanych dzieci" równiez tych z niepełnosprawnosciami, jelsi dyrekcja wpisze tam 0 lub nie wpisze nic to w danym roku faktycznie tej dotacji nie otrzyma, zrobi to w roku kolejnym i dopiero wtedy dostanie pieniądze. Jesli tak jest to szukajcie placówki która dotację z założenia ma bo jest ona ujęta w budżecie gminy dla danego przedszkola - pytaj bez żenady dyrektora bo faktycznie jest tak że jest duża szansa na zniżki czesnego i wynegocjowanie wielu dodatkowch zajęć:).
        • Z rozmowy z dyrektorką wywnioskowałam że po prostu nie chce sobie robić problemu pomimo że w całym przedszkolu jest dużo dzieci z autyzmem i ZA. Szkoda bo jestem poważnie zainteresowana tym przedszkolem. Nie wymagam żeby cała kwota subwencji była wykorzystana na moje dziecko, ale zrealizowanie założenia z kształcenia specjalnego oraz zwolnienie z czesnego była by dla mnie satysfakcjonująca.
          Na chwilę obecną nie stać mnie na to przedszkole na dłuższą metę.
          Skończy się pewnie na tym że wylądujemy w państwowym integracyjnym bo w moim mieście żadne przedszkole nie chce niepełnosprawnych dzieci. Jak wiadomo w publicznym wywalczyć subwencję graniczy z cudem.
        • Przedszkole niepubliczne może w każdym momencie zgłosić, że coś uleglo zmianie, to znaczy, że w przedszkolu pojawiło się dziecko niepelnosprawne i subwencję od momentu zgloszenia tego faktu dostanie (dostanie wyrównanie, być może z opóźnieniem, ale dostanie, gmina ma obowiązek wyrownania). Gmina też może się starać o wyrównanie, jesli wykaże, że musiało przekazać wyższą kwotę subwencji do placówek, niż otrzymało z MEN.
      • Znowu powracam z pytaniem do tych bardziej doświadczonych.
        Dyrektorka powiedziała że nie stać ją na zatrudnienie wykwalifikowanej kadry aby realizować założenia z orzeczenia. Gdzieś tu na forum czytałam że jeśli przedszkole nie jest w stanie realizować tych założeń to może z subwencji opłacać terapie poza przedszkolem.
        Jak to wygląda?
        • Nam część zajęć poza przedszkolem (np. SI) refunduje.
          • Marek możesz podpowiedzieć jak to dokładnie ma wyglądać. Może jak coś takiego podsunę dyrektorce to się zgodzi :)
            • Różnie. W przypadku SI akurat przedszkole współpracuje z konkretnym ośrodkiem, który wystawia fakturę dla przedszkola, a to za nią płaci.
              W przypadku innego ośrodka, żona prosi o wystawienie faktury na przedszkole, płaci ją z własnych pieniędzy gotówką, a potem dostajemy zwrot z przedszkola.
              Był też moment gdy logopedka przychodziłą do domu i wtedy przedszkole rozliczało się z nią na podstawie umowy zlecenia.
        • Czy mógłby mi ktoś z was podać linki do ustaw, wytycznych itp. dotyczących subwencji.
          Mam tylko ten poradnik ze strony wszystkojasne.waw.pl.
          Powoli udaje mi się przekonać dyrekcję ale muszę to poprzeć dokumentami.
          • Muusia, odpuść sobie
            Serio.
            poszukaj innego miejsca.
            Wcześniej pisałaś, że w tym przedszkolu są już dzieci z autyzmem/ Za a teraz pani twierdzi, że subwencja nie pozwala zatrudnić dodatkowego nauczyciela?
            sorry
            • Aga ciężko mi odpuścić bo w moim małym mieście to jedyne przedszkole które jest warte uwagi.
              Syn chodził od września do miejskiego przedszkola i po 2 tyg go wyrzucili. Podobnie postąpiliby w innych gdyż wiem od innych rodziców że tak postępuje się z problematycznymi dziećmi u mnie w mieście. Są jeszcze 2 przedszkola integracyjne ale dostanie się tam graniczy z cudem.
              Przedszkole do którego chodzi teraz mój synek nie widzi problemu w przyjmowaniu dzieci z autyzmem jednak jak powiedziała mi dyrektorka tylko tyle może zaoferować tj. przyjąć dziecko.
              Po wielu rozmowach z nią widzę że udaje mi się ją przekonać do subwencji jednak muszę moje słowa poprzeć dowodami w postaci ustaw itp.
              Pozostali rodzice dzieci autystycznych w tym przedszkolu nawet nie wspominali o możliwości pobierania subwencji. Wczoraj dyrektorka powiedziała że te dzieci nie mają nawet orzeczeń. Mój syn jest jedynym z pełną dokumentacją.
              • Ustawa o systemie oświaty - tu jest o tym, że przedszkole niepubliczne dostaje dotację celową i w jakiej wysokości (tak to się nazywa w przypadku placowki niepublicznej).
                O wagach subwencyjnych, czyli ile na dziecko z określoną niepełnosprawnością jest w odrębnym rozporządzeniu. Na stronie wszystko jasne masz wszystkie linki.
przejdź do: 1-100 101-110
(101-110)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.