Dodaj do ulubionych

autystyczna integracja

19.04.12, 18:56
W grupie jest ich pięcioro. Nie wszyscy mają autyzm. Ma jedno. I to wystarczy, Drugie ma podejrzenie. Troje nie mówi. Czworo krzyczy. Dwoje jest nadpobudliwych. Jedno agresywne.
To nie prawda że im u nas dobrze. Czasami jak na nich patrze wydaje mi sie że gdyby tylko potrafili powiedzieliby mi : " Stary mamy tej integracji powyżej uszu". U nas jest tak bajecznie kolorowo, mamy zatrzęsienie dekoracji i wściekło-żółte ściany, ciągle coś się dzieje, a to nie ma rytmiki a to angielskiego, czasami jest wycieczka a jak pada to nie ma. Trudno sie połapać. Jak dyżur ma pani X to można sie bawić słoniem a jak pani Z to juz nie i słoń lezy na szafie ale tak sie dzieje w piątki bo w czwartek bawimy się już gdzie indziej. Gdzieś gdzie słonia w ogóle nie ma. Forsy też nie ma i nie ma za co kupić chociażby tokenów z pomocą których moze i nie gadalibysmy o polityce ale z pewnościa byłoby łatwiej. W grupie jest ponad 20 maluchów. Mało ich obchodzi że Kajtek ma nadwrażliwość słuchową, Zosia dotykową, a Alek ledwo chodzi. Tak fajnie przeciez reaguja jak sie wrzeszczy, dotyka albo popycha.
Wszystko dzieje się tak szybko że zwyczajnie nie nadążamy. Idziemy do przodu ale bardzo powoli, czasami tak wolno że nawet sami tego nie dostrzegamy. Czasami mam wrazenie ze stoimy w miejscu albo wrecz cofamy sie o tysiac lat świetlnych. Przecież im nie powiem że wszystko sie poplątało, że integracja tak naprawdę jest super, że to oni nie sa super bo poprostu sie do niej nie nadają ze swoją niepełnosprawnością w stopniu umiarkowanym i wyżej. Ze nikt nie pomaluje ścian na biało i nie wyniesie tych bodzców wzrokowo-słuchowo-dotykowych bo to sa ich normalni koledzy i nie ma na to rady.
Lubię ich i bardzo o nich dbam. Bardziej nawet niż o inne dzieci bo dla innych nie starcza juz przeważnie czasu. Ale one nie są szczęsliwe , i ja tez nie jestem najsczęsliwszym pedagogiem specjalnym pod słońcem. Codziennie klnę na system, ale nie szukam innej roboty , ślepo wierzac że pewnego dnia przyjdę do pracy a ich tam nie będzie. Bedzie za to kartka:" przepraszamy, pomyliliśmy sie, stworzyliśmy dodatkowy odział w 100% dostosowany do pańskich dzieciaków. Odzielne zajęcia, wspólne zabawy, z poważaniem minister edukacji narodowej"
Edytor zaawansowany
  • 19.04.12, 19:12
    Jeśli tym konkretnym dzieciom integracja nie służy, to dlaczego nie porozmawiasz z rodzicami żeby rozważyli szkoły specjalne?
    Integracja jest ważna, potrzebna i dla mojego dziecka dobra. A że nie dla każdego...
  • 19.04.12, 20:07
    To rodzice pierwsi przyszli ze mną porozmawiać. Usłyszałem" nasze dziecko nie ma autyzmu, to nie autyzm, jest bardzo zdolny, pójdzie do szkoły integracyjnej, w domu rozumie wszystko, nie chodzi nigdzie na terapie przedszkole mu wystarcza, zrobił takie postepy"

    Nie twierdzę że nie robią postepów, każde z nich ma na swoim koncie małe i wieksze sukcesy.
    Chodzi mi o to że system nie przewidział chyba tego jak potrzebujace dzieciaki znajda sie w przedszkolach integracyjnych. Rodzice decydują, dyrektorzy przyjmuja z otwartymi ramionami. Często za pieniędzmi, etatami i spełnionymi ambicjami rodziców kryją się wielkie tragedie małych dzieci. To tylko dorosłym sie wydaje ze maluch swietnie da sobie rade bo pedagog mu da łatwiejszy obrazek do pokolorowania i nie będzie wymagał wierszyka z pamięci. W przedszkolu jest pewien rytm którego nie można zakłócić, śniadanie trwa tyle, zajęcia tyle, ubieramy sie 4 minuty. Nie potrafisz sie sam ubrać? Ktoś ci pomoże, nie ma strachu. Takich jak ty jest wiecej wiec szybko szybko. Jak w domu nie zadbają żebyś był samodzielny to masz pecha. A najczęściej nie dbają. Tylko wyręczają. Często pomoc to wspomaganie fizyczne. 5 x 60 sekund= 5 minut i znowu jesteśmy minute do tyłu. Podczas powrotu z podwórka tracimy 15 bo któreś tarza sie po podłodze w ataku furii. Pozostałą czwórkę rozbiera opiekun. szybko szybko bo obiad potem zajęcia popołudniowe. Wszystko szybko, z językiem na brodzie, w stresie, przy akompaniamencie płaczu i krzyku.W pogoni za normalnością? W imię czego?
  • 19.04.12, 20:34
    Przykro to czytac, ale duzo w tym prawdy. Integracja czesto to czysta teoria, w ogole nie dostosowana do potrzeb dzieci, a i rodzice nie zawsze zdaja sobie sprawe z tego, co dziecko moze. Moj np w domu zawsze byl aniolem. na pierwszej wywiadowce w szkole (mial 4 lata) uslyszalam niezla litanie i zapytalam, czy na pewno mamy na mysli to samo dziecko. Po glebszym zastanowieniu i lepszej obserwacji mlodego jednak dotarlo do mnie pare rzeczy. mlody chodzil do zwyklej szkoly, inteligentny jest powyzej przecietnej i teoretycznie powinien sobie poradzic. Nie poradzil sobie. Wyniki testow mial bardzo dobre, ale zarowno szkole jak mnie kosztowalo to ponadludzki wysilek, a dziecko bylo wymordowane i nieszczesliwe. Jesienia poszedl do szkoly specjalnej, dojezdza busem 25km, w domu prawie go nie ma, ale choc wyniki w nauce spadly, to mlody nabral pewnosci siebie, spolecznie i emocjonalnie ma w szkole sporo treningu i warunki dostosowane do jego (i 13 innych autystow z klasy) potrzeb. W klasie nie ma zadnych dekoracji, kazdy ma swoj stolik, i szafe, pracujac samodzielnie siedzi w swoim "biurze" nie widzac reszty klasy. W klasie maja 2 katy do wyciszania: jeden dosc ciemny, z kanapa, poduchami, workiem sako, drugi z akwarium :) W klasie sa bardzo jasne reguly, wszystko wizualizowane, nie ma wojen o zabawki, bo dzieci przed przerwa wybieraja czym sie beda bawic i trzeba sie trzymac planu. Struktura dnia dokladna co do minuty. W klasie maja budowlane "nauszniki", ktore bardzo dobrze wyciszaja i dla dzieci nadwrazliwych sluchowo jest to genialna pomoc. W poprzedniej szkole moj mlody mial swoja dmuchana poduszke (dzieki czemu kolysal sie na krzesle, a nie chodzil po calej klasie, zeby sie uspokoic), swoje sluchawki i mp3 z wlasna relaksujaca muzyka, swoje miejsce do pracy oslonione tak, ze niczego poza nim nie widzial. Nauczycielce sie brawa naleza, bo mlody w klasie w ogole nie byl przez to pietnowany, mimo ze odstawal, to nie przyczynily sie do tego dodatkowe pomoce. Dzieciaki nieraz prosily, czy moga na jego poduszcze posiedziec (sama sobie taka kupilam), pozyczaly sluchawki, ale wszystkie ulepszenia dla mlodego byly traktowane jako najnormalniejsza rzecz pod sloncem (mowimy o 4-7-latkach). dzisiaj nawet trafilam na nauczycielke mlodego z poprzedniej szkoly, za pare tygodni mamy sie wybrac na popoludnie do jego dawej klasy, gdzie moj mlody dostapi zaszczytu "przemowienia" o psach terapeutycznych i prezentacji umiejetnosci jego osobistej terapeutki;) dla mnie to jest integracja. Mimo,ze mlody jest w szkole specjalnej, ma kontakt z dziecmi z poprzedniej szkoly. Odstaje, owszem, ale nie jest traktowany jak cos gorszego i najwazniejsze, ze obie strony chca tych kontaktow. W specjalnej mlody jest dusza towarzystwa, o glowe przerasta kolegow w umiejetnosciach spolecznych (w klasie ma nawet 2 lata starszych kolegow) i samodzielnoscia, bywa na wiekszosci urodzin (choc zapraszanych jest tylko 2-4 dzieci). dla mnie to jest integracja. Nie odstaje od grupy i ma optymalne warunki do rozwoju. wiecej nam nie trzeba. No, moze szkoly ciut blizej;)
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 19.04.12, 21:20
    otóz to, ponieważ integracja to nie uczenie na siłę litosci i współczucia dla kalectwa fizycznego czy niepełnosprawności intelektualnej tylko pełna akceptacja inności na tle normy, bez wytykania palcami i opadu szczęki na widok wózka inwalidzkiego. Szkoły i przedszkolne odziały specjalne powinny mieścić się w tym samym kompleksie co placówki masowe co razem do kupy nazywałoby się integracją. Zachłysnęliśmy sie systemem z zachodu tak samo jak coca colą i hamburgerami. Tylko zupełnie nie byliśmy do tego przygotowani. Nieprzystosowane placówki, niewyszkolony personel. Często w locie tłumacze dlaczego dziecko zatyka uszy, piszczy albo je tylko kajzerki z piekarni kowalskiego. Takie zachowania dziwią, ciekawią ale i przerażają. Za każdy przejaw życzliwości w stosunku do dziecka z orzeczeniem chwale, pieję z zachwytu, wzmacniam jak tylko się da. Masz rację że po jakimś czasie przestają dziwić aparaty słuchowe, kule czy koc dociążający i to jest fajne. Dzieci częściej pomagają same niż jak my ich o to prosimy. Juz trzylatki sie uczy zwracania uwagi na mniej sprawnych kolegów. Naprawdę dałoby sie to mądrze zorganizować. Kto to wszystko tak sknocił?
  • 19.04.12, 21:51
    Ja co raz częściej dochodzę do wniosku, że nie powinno być w ogóle klas integracyjnych.
    One służą tylko systemowi, nie dzieciom.
    Powinny być oddziały masowe o różnej liczbie uczniów, jak się trafią niepelnosprawni to trochę mniejszej, bez żadnego dopisku "integracyjna". Nauczyciele wspomagający i asystenci powinni być dostępni, aby pomagać w oddziałach masowych.
    Powinny być też klasy terapeutyczne, w ktorych byłyby dzieci z problemami oraz oddziały specjalne, kilkuosobowe.
    Dziś zaniosłam podanie o przyjęcie syna do klasy... masowej.
    Integracja czyli klasa z 5 autystami, 3 dzieciakami z ADHD i jeszcze 2-3 z dużymi, niezdiagnozowanymi problemami to jakieś nieporozumienie.
  • 20.04.12, 07:31
    Aga, ale zalatwiasz również wspomagającego? Pytam, bo sama stoję przed dylematem. Zwlaszcza, ze nie wiadomo, czy córce nie zmieni się pani w zerówce przedszkolnej (co dla mnie oznacza - że mogłaby iśc do zrerówki w wytypowanej szkole - i tu dylemat - jakiej? czyli zwykła sprawa. Oczywiscie mam kilka typów - od malolicznej klasy w szkole prywatnej - tam pani prowadząca klasę 0 idzie z grupą do klasy I, przez publiczną integracyjną aż do pójścia do zwykłej masowej - tu 30 dzieci....).
  • 20.04.12, 08:23
    przykre jest to co piszecie..
    Tylko ze w szkolach specjalnych co by nie mowić, są innej ''wagi'' przypadki.
    U nas w rejonie nie ma w szkolach masowych niczego, terapii, a w 1 klasie w 6-latkach, obiecywano rodzicom ze program bedzie dostosowany do dzieci.. Okazuje sie ze obietnice sobie, a dzieci te ktore nie nadążają za innymi w klasie, w domu muszą nadgonić..
  • 20.04.12, 08:30
    Ania, syn ma wpisanego asystenta w orzeczenie. W szkole, do ktorej chcę żeby chodził do klasy masowej usłyszałam, że jak będzie potrzeba to oni załatwią. Wiem, że byli/ są w tej szkole uczniowie w oddziałach masowych z asystentem.
    Ale po wczorajszych wynikach rekrutacji dzieci zdrowych nie wiem co wyjdzie z tego planu. Więcej niż połowa znajomych rowieśników z dzielnicy nie dostała się do zerówek.

    --
    1% dla torpedy
    torpeda.warszawa.pl/
  • 17.04.13, 00:34
    zazdroszcze takiej szkoły...ech... w Polsce nigdy tak nie będzie. niestety.
    serdeczności!M
  • 20.04.12, 09:52
    My teraz wreszcie znaleźliśmy własne miejsce - przedszkole - prywatne, integracyjne, gdzie pracuje wspaniały zespół (bo placówka to przede wszystkim ludzie) i gdzie moje dziecko jest szczęśliwe i kiedy kilka dni nie ma go w przedszkolu to wciąż się dopytuje o nie i nie może znaleźć sobie miejsca. W tym co piszesz widzę nie tylko niedociągnięcia systemu, ale również placówki - brak jasnych reguł i współpracy między pedagogami, zbyt liczna grupa, za dużo dzieci z dysfunkcjami, plan dnia nie dostosowany do możliwości dzieci, to tak na szybko, co rzuciło mi się w oczy. Ile z tego jest winą systemu, a ile można rozwiązać w konkretnej placówce... My, żeby znaleźć odpowiednie miejsce w którym synek będzie mógł się rozwijać przeszliśmy długą drogę i wciąż nie wiemy co dalej. Musielismy przenieść się 200 km do innego, większego miasta - bo w poprzednim małym panie z poradni psych-ped radziły by zapisać go do integracyjnego jako "zdrowe" i ściemniać, że w trakcie diagnozy - bo jak powiemy, że ma autyzm to go nie przyjmą... Teoretycznie z powodu braku miejsc... W rzeczywistości ponieważ preferują inne niepełnosprawności, a ilość miejsc dla dzieci z orzeczeniami ograniczona... A przedszkola specjalnego nie było, bo urzędnicy nie widzieli potrzeby utworzenia skoro są aż dwa integracyjne... Zresztą placówki integracyjne pozostawiały tak dużo do życzenia, że kiedy słyszałam opowieści innych rodziców włos mi się jeżył. Zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę i jednocześnie przymusową rozłąkę (mąż został ze względu na pracę, od roku żyjemy na dwa domy) to cena za godne, normalne życie dla całej rodziny. Odwiedziliśmy początkowo dwa przedszkola w których w środku roku szkolnego były jeszcze miejsca - specjalne i integracyjne prywatne. W specjalnym były super warunki - sala doświadczania świata, sala si, bogaty program, 4 osobowa grupa (jedynie co do kadry miałam wątpliwości, bo właśnie szukano kogoś na stanowisko nauczyciela i była tylko pedagog wspomagająca, ale docelowo miały być 2 panie na 4 dzieci) ale... chłopcy w tej grupie w wieku mojego syna nie mówili, nie komunikowali się w żaden sposób, chodzili w pieluchach, mieli bardzo trudne zachowania, jeden był agresywny - różnica między naszym synem a tamtymi dziećmi była ogromna i nie widziałam go w tamtym miejscu. Zdecydowaliśmy się na integracyjne. Małego powitano z otwartymi ramionami, nie był trudnym dzieckiem, a za autyzmem idą dotacje... Niestety w tamtym przedszkolu mocno nadużyto naszego zaufania, nie będę wchodzić w szczegóły - po 6 miesiącach szukaliśmy nowego. W końcu jednak się udało. Tylko co dalej? Na chwilę przyszło mi do głowy, że może kiedyś wrócimy do domu, wszystko się poukłada, od znajomej nauczycielki usłyszałam o jakichś zmianach w szkolnictwie w naszym mieście. Zadzwoniłam do dziewczyny, oligofrenopedagoga, która miała zajęcia prywatnie z małym przed naszym wyjazdem. Pracuje w szkole specjalnej, w której od tego roku stworzono oddział przedszkolny... Oddział przedszkolny połączony z klasą 1-3, jedna osoba (nie wiem ile dzieci w sumie) - bądźmy szczerzy to tylko pilnowanie żeby się te dzieciaki nie pozabijały. A szkola integracyjna też jest oczywiście, ale niewiele oferuje, a dziecko z autyzmem najlepiej wysłać na indywidualne bez wprowadzenia do grupy...Mój syn ma jeszcze 2,5 roku przedszkola przed sobą, potem pewnie będziemy odraczać jeszcze, a potem nie wiem... to dużo czasu w rozwoju dziecka, marzy mi się miejsce gdzie będzie mógł się rozwijać, nie przechowalnia...
  • 23.04.12, 10:38
    Asystent dla takiego dziecka dawał by szansę na w miarę normalne funkcjonowanie w grupie integracyjnej. Ale oczywiście na takie fanaberie kasy brakuje;)))
    Plus oczywiście dostosowanie wystroju wnętrza do potrzeb autystyków, schludnie i skromnie.
  • 23.04.12, 13:57
    bo wszystko jest dostosowane do ogolu a nie do mniejszosci..
    Tak jest wszedzie nacisk zeby dziecko bylo samodzielne ! Z jedzeniem, z ubieraniem sie, samoobslugowe w toalecie, bo tak jest wygodniej, po prostu..
    A fanaberia ze asystent, ze trzeba, pomagać, to gdzie dziecko ktore ma deficyty w kontaktach spolecznych ma je trenować ? W domu najlepiej..
    Mamy i bez tego trudne zycie..
  • 24.04.12, 12:21
    tak a propos:

    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11599585,_Krzys_wracal_z_przedszkola_i_w_kolko_powtarzal__Siadaj_.html
  • 12.07.12, 14:22
    Mój syn ma dwa lata. Nie ma autyzmu (i nie tylko ja tak twierdzę), ma jakieś tam CZR. Od przyszłego roku ma iść do przedszkola, w ramach integracji.
    Tak mi namieszałeś, że nie wiem, straciłam pewność...

    :(

  • 12.07.12, 15:07
    Jakieś tam CZR to zaburzenia ze spektrum autyzmu. Radzę poczytać skale diagnostyczne.
  • 12.07.12, 17:14
    Zgadzam sie, ze dla dzieci z autyzmem integracja powinna wyglądać zupełnie inaczej.

    My chodzimy do prywatnego przedskzola integracyjnego. Młody ma swojego teraputę, swoją salkę, swój program. W ramach integracji uczestniczy z terapeutą w zajęciach z dziećmi. Super rozwiązanie, bo ma indywidualną terapię (nauka w grupie jak na razie nie jest możliwa). A do tego kontakt ze zdrowymi dziećmi pod okiem specjalisty.

    I tak powinna wyglądać integracja dla dzieci ze spektrum.

    Moje przedszkole jest idealne:) No prawie, bo zajęcia to 3h dziennie, a na resztę terapii muszę go wozić po warszawie i zgrywać wszystkich terapeutów do jednej metody, stosowanej u dziecka. Szkoda, ze wszystkiego nie ma w jednym miejscu, bo tak to ani do pracy nie można wrócić i ciągle z dzieckiem w rozjazdach po terapiach.
  • 13.07.12, 12:25
    A ja się nie zgadzam.
    Wrzuciła Pani wszystkie dzieci ze spektrum do jednego worka. Nie tędy droga.

    Mój syn nie potrzebuje swojego terapeuty, potrzebuje integracji i kontaktu z innymi dziećmi. Pod czyjąś kontrolą, nie tak jak na placu zabaw, gdzie on stoi przed zjeżdżalnią i nie może wejść, bo inne dzieci biegają i wpychają się przed niego, więc on stoi tak godzinę. Nie tak, że ja go muszę za rękę prowadzić do piaskownicy, bo dwójka pięciolatków sypie się piaskiem i on nie może podejść.

    Nie wszystkie dzieci ze spektrum są takie same.
    Mój syn genialnie naśladuje, zaczyna mówić i rozumie mowę. Nie da się go uczyć behawioralnie, bo wtedy się stroszy i jest agresywny. Natomiast uczy się przez naśladownictwo. Potrzebuje innych dzieci choćby po to, by jeść, bo sam nie widzi potrzeby i nie czuje głodu.
  • 13.07.12, 12:20
    Ja wiem co to jest i z jakiego spektrum.
    I może mi Pani wierzyć - znam lepiej swoje dziecko niż Pani. :)
  • 13.07.12, 17:34
    Ale po co foch?

    Ja nie decyduję o skalach diagnostycznych.
    One są jakie są. CZR to zaburzenie ze spektrum autyzmu.
    Dodam, że prace nad nowymi skalami idą właśnie w kierunku "wrzucenia wszystkiego do jednego worka", więc za rok czy dwa dziecko z CZR będzie olaboga diagnozowane jako "autystyczne", tak samo jak dzieci głęboko zaburzone.
  • 21.08.12, 11:08
    Ja nie mówię o skali, tylko o zakresie problemu.

    Mój jest minimalny.

  • 21.08.12, 15:04
    kropkamamadaniela napisała:

    > Ja nie mówię o skali, tylko o zakresie problemu.
    >
    > Mój jest minimalny.

    Na razie;) sorry, nie chce byc zlosliwa, ale taka napuszona jestes, ze nie moge sobie darowac;) Porownujesz swoje dziecko z innymi autystami i usilujesz samej sobie udowodnic, ze on ma `tylko` czr i problem masz minimalny. Otoz wyobraz sobie, ze on ma dopiero 2 lata, a juz jakas diagnoze ma. Moj w wieku 2 lat w ogole nie wygladal na `innego` , garnal sie do dzieci, byl radosnym i bystrym chlopcem. Probemu w ogole nie bylo. Pojawily sie hurtem miedzy rowiesnikami w przedszkolu i w ieku 5 lat mlody dostal niepodwazalna diagnoze klasycznego autyzmu o najwiekszym nasileniu zaburzen. Widzac go na placu zabaw, nie znajac i nie wiedzac o diagozie, w zyciu bys sie jej nie domyslila, bo on NIGDY nie stal obojetnie, nie bal sie dzieci, sek w tym, ze mimo dazenia do relacji z nimi nie potrafil ich we wlasciwy sposob nawiazac i utrzymac. Na szczescie trafilismy na fantastyczne przedszkole (ktorego wybor kosztowal mnie mnostwo nerwow i gore durnych komentarzy) i jeszcze lepsza szkole. Mimo tego dopiero w grupie 6/latkow roznice miedzy mlodym a jego rowiesnikami staly sie na tyle wyrazne, ze staly sie faktycznym problemem. Moje dziecko jest wyjatkowe (po mamusi zreszta), super fajne i naprawde szczesliwe i gdyby ode mnie to zalezalo, to smialabym twerdzic , ze bezproblemowe, jednak dla jego dobra musze przyznac, ze to, iz my problemow nie widzimy nie oznacza, ze ich nie ma. dla swojego wlasnego zdrowia psychicznego i dobra dziecko powinnas sie zaczac przyzwyczajac do faktu, ze z dzieckiem faktycznie cos jest, bo 2/latkowi nikt diagnozy, nawet jakiegos tam czr nie postawi bezpodstawnie.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 06:33
    tijgertje napisała:
    2/latkowi nikt diagnozy, nawet jakiegos tam czr nie pos
    > tawi bezpodstawnie.

    A ja śmiem twierdzić, że każdy może się pomylić, zwłaszcza w przypadku 2-latka.
  • 22.08.12, 08:07
    Owszem. diagnoza CZR nie jest jednoznaczna, ale smiem twierdzic, ze nawet jesli dziecku nic nie jest , to wyjdzie to zapewne za pare lat, w tym momencie najwyrazniej odbiega od "normy", bo nie wierze, ze ktos mu postawil diagnoze "za ladne oczy";) mozna negowac problem, ale sama doskonale wiesz, ze jesli faktycznie cos jest nie tak, to czas odgrywa ogromna role.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 08:31
    Zgadzam się. Skoro diagnoza jest, choćby "robocza", tzn., że z pewnością jest nad czym pracować "tu i teraz". Ale znam przypadki, nieliczne, gdy dziecko na przełomie 2/3 r.ż. dostawało czr a potem po roku, czy dwóch okazywało się, że wszystkie funkcje mieściły się w normie a to "coś" co było powodem diagnozy to jakieś specyficzne opóźnienia, nieharmonijny rozwój, który do 3-4 r.ż. wyrównał (a nie autyzm). Faktem jest jednak, że aby z całą pewnością stwierdzić, że nic dziecku nie jest (mimo podejrzeń o zaburzenia ze spektrum A), trzeba by chyba monitorować rozwój co najmniej do 18 r.ż. albo i dłużej.
  • 22.08.12, 12:10
    Nareszcie logiczny wpis. Dziękuję.

    Gdy mój syn był diagnozowany miał 1,5 roku i nie mówił. Teraz mówi.
    W zasadzie wszsytkie jego cechy mozna podpiąć pod normalne cechy rozwojowe, które mijają z czasem. Bo ani zwyczaje typu przykrywanie kołdrą do picia wody, ani złość i pady na dupę nie są niczym nadzwyczajnym u dwulatka.

    Powodem naszego poszukiwania nie był konkretny problem z gatunku autyzmu, jak np. jakaś konkretna cecha typu braknaśladownictwa (bo naśladuje od zawsze) tylko fakt, że dziecko po szczepieniach traciło wcześneij nabyte umiejętności komunikacji werbalnej.
    A potem od nowa zaczynało: gaworzyć, sylabizować.... po długiej przerwie.

    Ogrom dzieci rozwija się nie tak jak trzeba, ja w tej chwili widzę spektrum w co trzecim. A potem to wszystko mija, dokładnie tak jak piszesz.

  • 22.08.12, 12:04
    Akurat u nas to nie jest pomyłka, tylko rodzaj pomocy.

    Na podstawie obserwacji nic nie stwierdzono. Posłuchano natomiast moich próśb i na podstawie wywiadu postawiono diagnozę nieco na wyrost, żeby:
    - objąć małego obserwacją
    - umożliwić mu wczesne wspomaganie
    - jakby co dać mu szansę na przedszkole integracyjne

    Tymczasem nie jest ani zdrowy, ani nie kwalifikuje się do jakiejś konkretnej grupy spektrum. Posiada kilka cech autystycznych.
    A ja nie chciałam by szedł do zwykłego przedszkola, jako zdrowy, bo wtedy potraktują go jak dziecko rozpieszczone i będą temperować.

    Aczkolwiek błędy też się zdarzają.

    Jednakże w przypadku tak małych dzieci większość diagnoz stawiana jest na wyrost. I na prośbę rodziców, którzy sami przychodzą i szukają odp. na pytania, np. o to czemu dziecko nie mówi, źle śpi, jest nerwowe.
  • 22.08.12, 12:00
    Boże...

    Pierwszy raz w życiu spotkałam w sieci kogoś tak pokręconego jak Ty.

    Ty znasz moje dziecko lepiej, niż ludzie ktorzy się nim zajmują od listopada 2011? No to gratuluję. Poczaruj wodę przed ekranem, adin, dwa, tri... jeszcze kasa z tego będzie. Bo tu się marnujesz.

  • 22.08.12, 12:21
    Aaaa czy którakolwiek z was tu wzięła pod uwagę, żę... Kropkamamadaniela po prostu WCZEŚNIEJ niż wy zareagowała? U was - nie było problemu w wieku 2 lat czy go nie chciałyście widzieć, he?

    Tu - probemy zaczęły być widoczne w okolicach półtora roku, DZIĘKI błyskawicznej reakcji mamy prawdopodobnie uniknięto eskalacji tychże. I tak, dlaczego by dziewczyna miała nie mówić o "tylko czr"?

    Zapraszam do swojej szkoły - dzieci z autyzmem, czr czy ZA - o jednych bez wahania można powiedzieć TYLKO, bo problemy są relatywnie niewielkie, a o innych AŻ. Jakiś problem w tym widzicie?
  • 21.08.12, 11:22
    Aha.
    Tyle, że to piramidalna głupota - KAŻDE dziecko jest inne, bez względu na to, czy jest chore (dowolnie - ZA, ZD, upośledzenie - cokolwiek) czy zdrowe. I wrzucenie wszystkich do jednego wora to kpina i z choroby dziecka, i z rodzica, który na co dzień sam musi się z tym zmagać.


    Dziwisz się, że rodzic się buntuje przeciw takiemu traktowaniu? Ja - wcale.
  • 21.08.12, 13:05
    Dziewczyny, ja proponuje na spokojnie przeanalizowac, o co chodzi w nowej klasyfikacji spektrum;) Juz kiedys o tym pisalam. To, ze diagnoza bedzie okreslenie "zaburzenia w spektrum autyzmu", nie oznacza wrzucenia do jednego wora. Caly myk polega na tym, ze teraz ogolnie sie przyjmuje, ze dziecko z CZR to jest tylko "musniete" autyzmem i wiele osob wierzy, ze CZR to stan przejsciowy, z ktorego sie wyrasta. Dzieci z ZA za to sa genialne , a klasyczni autysci nie mowia. Kazde z tych zaburzen jednak zawiera te same cechy, ktore pozwalaja na wspolny mianownik :spektrum autyzmu. W nowej klasyfikacji kluczowe jest jednka nie ujednolicenie nazwy wszystkich zaburzen, ale wprowadzenie okreslenia STOPNIA tych wlasnie zaburzen. Dotychczas wlasnie przez to, ze ktos mial w diagnozie wpisane ZA abo CZR, PDD-NOS a nie autyzm, przelatywal przez sito i nie mogl liczyc na zadna pomoc. W nowej klasyfikacji wszyscy beda miec ta sama nazwe ogolna, ale bedzie ona cos znaczyc tylko z okresleniem specyficznych objawow i zaburzen oraz ich nasilenia w kazdym pojedynczym przypadku. Ja jestem za i wszyscy, ktorzy z mlody mpracowali rowniez ciesza sie na wprowadzenie zmian, bo wlasnie terapeuci, nauczyciele i lekarze widza, jak ogromne ograniczenia w mozliwosci pomocy dla dzieci ( i nie tylko) wynikaja z takiego a nie innego nazwenictwa zaburzen, ktore w zaden sposob nie okresla stopnia samodzielnosci dziecka. Ludzie, ktorzy sa zupelnie niesamodzielni, ale maja ZA nie moga liczyc na zaden zasilek, bo liczy sie nazwa.Skoro maja ZA, a nie autyzm, maja wrecz OBOWIAZEK samodzielnie sobie radzic, choc wielu klasycznych autystow radzi sobie duuuzo lepiej.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 21.08.12, 14:39
    Tyle że w tym wątku nie chodzi o klasyfikację.

    Może ktoś w końcu zauważy o czym był mój pierwotny wpis, bo zaraz tu całe encyklopedie powstaną, a nie w tym rzecz.
  • 21.08.12, 14:52
    Alez oczywiscie, ze chodzi o klasyfikacje. Sama pisalas o wrzucaniu do jednego worka i udowadnianiu, ze twoje dziecko jest inne i ma inne potrzeby. Do tego z tekstem `jakies czr` . wlasnie o ta klasyfikacje sie rozbija, bo nazywajac problem CRZ ludzie maja pewne oczekiwania, inne niz w stosunku do dziecka z autyzmem czy ZA i dzieci sa szufladkowane, zapomina sie, ze pewne rzeczy w ZA, CZR czy autyzmie sie zazebiaja, a kazde dziecko jest inne i ma inne, specyficzne dla jego zaburzen potrzeby. Wlasnie nowa klasyfikacja ma na celu zmiane tego nastawienia i zaprzestanie szufladkowania dzieci, bo nazywajac wszystko `spektrum autyzmu` wachlarz jest tak ogromny, ze nie da sie wszystkich wrzucic do jednego worka. dla jednego bedzie konieczne nauczanie indywidualne i przez jakis czas wrecz izolowanie od rowiesnikow, zeby moglo sie nauczyc pewnych podstaw `teoretycznych`, inne dziecko bedzie potrzebowalo funkcjonowania w grupie dzieci o podobnych zaburzeniach, co pozwoli mu na zbudowanie pozytywnej samooceny opartej na poczuciu przynaleznosci do grupy, jeszcze inne bedzie potrzebowalo cienia, ktory obroni przed napastliwymi, rozkrzyczanymi rowiesnikami, jednoczesnie pomalutku uczac, jak rozwiazywac problem w konkretnej sytuacji samodzielnie, a jeszcze inne bedzie musialo zostac rzucone na gleboka wode i tylko dyskretnie kierowane. Wszystko po to, zeby kazdemu dziecku, niezaleznie od zaburzen zapewnic optymalne dla niego warunki rozwoju, adekwatne do jego mozliwosci. Zmiana klasyfikacji jest niezbedna, ale do tego, zeby spoleczenstwo dojrzalo do zrozumienia pojec takich jak `integracja` i `akceptacja` musi jeszcze duuuuzo wody w Wisle uplynac:/
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 21.08.12, 14:56
    Ty wierzysz w to co piszesz?

    Nie ma takiej opcji, żeby w grupie gdzie jest 10 dzieci ze spektrum każdemu zapewnić inne warunki. Nie ma fizycznie i nigdy nie będzie.
    Tym bardziej że ilość tych dzieci rośnie z dnia na dzień.

  • 21.08.12, 15:21
    hehe, nie tylko wierze ale widze, ze jest to mozliwe;) Tyle tylko, ze mieszkam w Holandii, gdzie o autyzmie wiadomo znacznie wiecej. Dzieci z autyzmem nie przybywa, one byly, sa i beda, tyle tylko, ze zmieniaja sie warunki otoczenia, wymagania w stosunku do dzieci (spoleczne) , a za poziomem wiedzy zwieksza sie wyczulenie na pewne problemy i czesciej stawiane sa diagnozy. Mlody chodzil do szkoly, gdzie byli nauczyciele majacy wlasne dzieci z add, adhd, autyzmem i paroma innymi cudami. W rezultacie w klasie mlodego, w ktorej bylo 18 uczniow w tej chwili 4 ma diagnozy ze spektum autyzmu, 2 innych lekkie uposledzenie umyslowe (czemu rodzice zaprzeczali, zwalajac wine na `glupich` nauczycieli, bo przeciez to wstyd przyznac, ze dziecko odstaje od przecietnej). Jest chlopak z silnymi zaburzeniami SI, ktore dopiero od jakis 2 lat staly sie problemem, jest chlopiec z zaburzeniami lekowymi i inny z zaburzeniami wynikajacymi z zaniedbania przez rodzicow. Jest to normalna, publiczna szkola, nie integracyjna, probley wystepuja te same, co w innych szkolach, tylko tam ich nie ma, bo nikt ich NIE CHCE widziec. Mimo, ze nawet nie dostawali srodkow na dodatkowa pomoc dla dzieci, to nauczyciele i dyrekcja na glowie stawali, zeby dzieciom pomoc. W innych szkolach nastawienie bywa takie, ze najpierw przez jakis czas jest negowanie problemu, udawanie, ze wszystko jest ok, a jak przestaja sobie z dzieckiem radzic, to rodzicow stawia sie pod sciana ze stwierdzeniem, ze maja miesiac na znalezienie innej szkoly. wszystko zalezy od ludzi i sami mamy przyklad tego, ze jak sie chce, to sie da. Rok temu mlody poszedl do szkoly dla autystow, co bylo naszym wyborem. zdecydowalismy tak, bo ze wzgleu na ciecia budzetowe w klasie mialo sie znalezc 30 dzieci. W minionym roku szkola popelnila karygodne bledy, za ktore mlody musi teraz placic. W ciagu minionego tygodnia okazalo sie, ze przycisnawszy nieco dyrekcje i nowa nauczycielke osiagnelismy wiecej, niz przez caly rok. Da sie. Maja warunki, musza tylko chciec! W klasie mlodego w tej chwili jest 15 dzieci, sami autysci, w wieku 8/10 lat. Kazdy z nich ma inne problemy i tak naprawde mimo, ze ucza sie teoretycznie tego samego, kazdy z nich ma swoj wlasny, indywidualny program i dla kazdego z nich sa tworzone pewne wyjatki. Np moj mlody majacy problem z jedzeniem, moze zaczynac jesc wczesniej, dostaje na jazdy posilek dodatkowe 15 minut i je przed lusterkiem (to akurat kuilismy sami ale na wyrazne zalecenie szkolnego logopedy). naprawde sie da i u nas na pewno zmiana klasyfikacji bedzie miec tylko korzystny wplyw na to, jak dzieciaki (i dorosli z autyzmem) beda traktowani.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 11:58
    Nie mieszkam w NL, więc nie bardzo mamy o czym rozmawiać.

    Tym bardziej, że zdaniem specjalistów jednak tych dzieci przybywa...
  • 22.08.12, 12:17
    Kobieto, ale CO ty porównujesz? holandię i PL? No proszę cię :) bladego pojęcia nie masz, jak terapia wygląda u nas, jakie na co dzień są warunki, z czym trzeba się zmagać. U nas żadna zmiana klasyfikacji nic nie da, poza stertą nowych papierów do zrobienia dla rodzica, terapeuty i nauczyciela.

    Pracuję w szkole integracyjnej, pracowałam w specjalnej - nie zmienia się nic i dłuuuugo nie zmieni, bo... kasa, kassa, kasa.

    A autystów przybywa, wbrew temu, co twierdzisz - środowisko szkoły specjalnej znam od 5rż, nigdy nie było więcej niż 3-5 autystów na cały duuuuży ośrodek, a teraz... szkoła ma kilka klas autystycznych otwartych, bo takie jest zapotrzebowanie. I nie, oni nie byli wcześniej chowani pod łóżkiem czy w masowej szkole - ich NIE BYŁO.
  • 22.08.12, 13:47
    szajajaba, o co sie tak goraczkujesz? Pracowalam w Polsce w szkole specjalnej i co nieco widzialam. Porownywac jest co, bo akurat w Holandii nie ma tylu mozliwych terapii co w Polsce i niejeden by stad uciekl. Nie o to chodzi. Chodzi o CHECI i NASTAWIENIE. mozna zakladac, ze nic sie nie zmieni, mozna probowac cos robic. Pisalam o sytuacji, gdy szkoly o identycznych warunkach i mozliwosciach, w jednej wsi, podlegajace tym samym wladzom ekstremalnie roznie podchodza do ucznia. wiec argumenty, ze sie nie da, bo kasa mnie w ogole nie przekonuja. tu akurat szkola, ktora ma 4 razy mniej uczniow (a co za tym idzie, proporcjonalnie mniej kasy) robi duzo wiecej, tylko dlatego, ze ma zaangazowany personel, dla ktorego najwazniejsze jest dobro dziecka.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 13.07.12, 12:30
    kropkamamadaniela napisała:

    > Mój syn ma dwa lata. Nie ma autyzmu (i nie tylko ja tak twierdzę), ma jakieś ta
    > m CZR.
    > :(
    >

    a czy to wg ciebie-nie odmiana autyzmu? przeciez "jakies tam" CZR to choroba ze spectrum i tez ma kod na 84-tyle ze 84.9, a autyzm 84.0. napewno znasz swoje dziecie, ale klasyfikacje chorob niekoniecznie. i nie pisze tego zlosliwie:).
  • 21.08.12, 11:06
    Dziecko mówi, rozumie, ma kilka autostymulacji i reaguje nadmiernie histerycznie, źle śpi i ma problem z jedzeniem.
    Matki dzieci autystycznych dostają wysypki, gdy mówię o spektrum autyzmu w jego przypadku. I marzą o takich problemach jak moje. Ja się nawet nie otarłam o prawdziwie autystyczne problemy.

    Dlatego mówię: nie ma autyzmu.
  • 23.08.12, 00:35
    kropkamamadaniela napisała:

    > Dziecko mówi, rozumie, ma kilka autostymulacji i reaguje nadmiernie histeryczni
    > e, źle śpi i ma problem z jedzeniem.
    >
    A moj ma nawet mniej bo nie ma problemow z jedzeniem i niestety ma autyzm.

    Mówić a rozmawiać to duża róznica.


  • 23.08.12, 09:24
    I co w związku z tym, bo nadal nie rozumiem?

    Ty też mi stawiasz diagnozę przez net?
  • 21.08.12, 11:24
    A czy faktycznie ta klasyfikacja na co dzień ma JAKIEKOLWIEK znaczenie?

    Zapraszam do mojej pracy - pokażę kilkoro dzieci ze stwierdzonym upośledzeniem lekkim - KAŻDE inne. I co z tego, że mają niemalże identyczne orzeczenia i tę samą klasyfikację? :D

    Terapię robi się POD DZIECKO. A nie - dziecko podciąga pod terapię.
  • 13.07.12, 13:32
    a mój syn w wieku 2 lat zachowywał się tak jak twój i cała masa cech autystycznych zaczęła wychodzić później do 2 lat nie miał stymulacji a jak 2,5 wszystkie oprócz chodzenia na palcach a problemy wychodzą później łącznie z mową jak miał ponad 2 mówił a jako 3-latek w ogóle i do tego jeszcze kilka regresów .W wieku 2 lat twierdzono -zdrowe dziecko a jako 3 latek diagnozę autyzm .Jako 2 latek bawił się z rówieśnikami a jako 3 latek już ich nie akceptował ...itd.
  • 21.08.12, 11:11
    Tyle że my już jesteśmy po regresach z mową i akceptacją społeczną. Ta masa cech u nas wyszła w wieku 1,5 roku, od tego czasu się wytracają.

    Zakończyliśmy temat szczepień, który regresy wywoływał, zaczęliśmy terapię i idziemy w drugim kierunku.

    Każde dziecko ma swoje regresy i postępy w innym czasie. To że Twój 3 latek nie mówił, nie znaczy, że inne dzieci ze spektrum też przestaną mówić (na nowo) w tym wieku. Prawda?
  • 21.08.12, 15:27
    kropka, cala dyskusja rozbija sie o to, ze bronisz sie rekami i pazurami, twierdzac, ze twoje dziecko nie ma autyzmu. A to, co piszesz, to sa wrecz klasyczne objawy i na pewno powod do niepokoju. to, ze inni maja gorzej nie znaczy, ze twoj syn nie ma autyzmu. CZR to taki worek, do ktorego wrzuca sie `podejrzane` przypadki, bo u tak malego dziecka czesto po prostu nie da sie jasno stwierdzic, co wynika z zaburzen, a co miesci sie jednak w szeroko pojetych normach rozwojowych. wielce prawdopodobne, ze za 4-5 lat twoj syn dostanie bardziej jednoznaczna diagnoze , np autyzm wysokofunkcjonujacy czy ZA ( no, moze juz nie, jak zmienia klasyfikacje).
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 11:57
    Diagnoza przez internet? :D Kocham to :D

    Dziękuję, ale jestem pod opieką terapeuty SI, pedagoga, neurologopedy, psychologa, neurologa i psychiatry, mam papiery od każdego z nich i WIEM, że to nie jest autyzm.

    A zajmuję się tym od 10 miesięcy i już wszystko przerobiłam, od podejrzenia autyzmu, poprzez jego akceptację, aż do jego wykluczenia. Więc nie rób mi prosze psychoanalizy pt. "bronisz się rękami i nogami".

    Taki specjalista jak Ty powinien chyba wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak "klasyczne objawy" w tym przypadku i że diagnoza to nie jest ple ple przez internet.

  • 22.08.12, 13:28
    Ech, widze, ze dyskusja w ogole nie ma sensu. Zacznij najpierw od czytania ze zrozumieniem. a potem mozesz mi wyjasnic, po co ZDROWEMU dziecku (jak twierdzisz) tylu specjalistow???

    Nie jestem specjalista. tyle tylko, ze zyje z autyzmem blisko 4 dekady i co nieco wiem, ale bron Boze nie podwazam zadnych diagnoz specjalistow. Odnioslam sie tylko do tego, ze twardo udowadniasz, ze twoje dziecko nie ma autyzmu, choc tak naprawde ani ja, ani ty, ani zaden ze specjalistow, ktorzy sie twoim malym zajmuja nie jest w stanie tego z cala pewnoscia stwierdzic na tym etapie rozwoju. Tylko tyle. 2-latek to malutkie dziecko i jeszcze mnostwo przed wami. Oby faktycznie nie mial autyzmu i wszystko szlo wam jak po masle. Ale powtarzam jeszcze raz. Nie udowadniam, ze on MA autyzm, usiluje cie jedynie przekonac, ze na tym etapie NIE MA MOZLIWOSCI jego potwierdzenia lub wykluczenia.

    Taki specjalista jak Ty powinien chyba wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak "
    > klasyczne objawy" w tym przypadku i że diagnoza to nie jest ple ple przez inter
    > net.
    Nikt ci tu dziecka przez interneto nie diagnozuje! zas owszem, "klasyczne objawy" istnieja. Objawy, ktore na pewnych etapach rozwoju pojawiaja sie u wiekszosci dzieci z zaburzeniami ze spektrum. Co jednak nie znaczy, ze kazde musi je miec, ani tym bardziej, ze ich wystepowanie od razu swiadczy o autyzmie.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 14:00
    Po 1 nie twierdzę, że jest zdrowy.
    Napisałam jasno i wyraźnie, że ma jakieś tam zaburzenia rozwojowe, nie pasujące do autyzmu. Już bliżej do ZA, ale na taką diagnozę za wcześnie.

    Po 2 ma ich, bo o nich zabiegałam. Chcę mieć rękę na pulsie i chcę żeby go widywali. Taki mam kaprys.

    Ostatnio załatwiłam mu terapię SI, chociaż nie ma takich zaburzeń. Kolejny kaprys.

    Wolno mi.

  • 22.08.12, 15:10
    kropka czytam tą dyskusję i szczerze mówiąc to ja już Cię nie rozumiem... Najpierw napisałaś , że WIESZ, że Twój syn nie ma autyzmu /i nie tylko Ty tak twierdzisz/, że ma jakieś tam zaburzenia nie pasujące do autyzmu, a za chwile piszesz, ze już bliżej mu do Aspergera, ale na to za wcześnie... Czyli na dzien dzisiejszy nie jestes w stanie powiedziec /ani specjalisci/ czy syn ma czy nie ma Aspergera. No a przecież ZA należy do spektrum autyzmu...
    Czyli reasumując własciwie potwierdzasz to co napisala tig , że nikt nie jest w stanie teraz z całą pewnościa powiedziec , ze Twoj syn nie ma autyzmu, bo to może dopiero ujawnic się z czasem.../ZA moze sie ujawnic z czasem/.


  • 22.08.12, 15:20
    Każdemu dziecku może się ujawnić z czasem. Głównie zdrowemu. Dzieci ze spektrum raczej mają pewne predyspozycje, gdy już są zdiagnozowane. Cuda się nie dzieją.
    Znam niemal 30 autystycznych dzieciaków i ich rodziny i nie miewają regresów do zera co pół roku. Są pogorszenia zachowania, zatrzymywanie rozwoju, ale nic nie wiem o tym, by dziecko które po regresie na nowo nauczyło się np. mówić, naśladować czy pokazywać, nagle po kolejnym roku wracało do punktu zero i zaczynało cały proces od początku raz jeszcze.
    I takich przypadków nie zna placówka, pod której opieką jesteśmy.

    Mieliśmy regres w wieku 16 mcy ostatnio i od tego czasu idziemy do przodu, różnymi drogami.
    Syn ma CZR ze spektrum autuzmu, które nie pasowały do ZA gdy go diagnozowaliśmy i które nigdy nie pasowały do autyzmu dziecięcego i nadal nie pasują. Teraz mu bliżej do ZA niż kiedyś, bo mówi. Ma dwa lata i mówi. I doszedł do tego sam. Mowę rozumie od zawsze. Od zawsze naśladuje. I robi wiele innych rzeczy, ktore wykluczyły autyzm dziecięcy.

    Ze względu na nadwrażliwość sluchową i selektywność łaknienia postanowiłam go jednak zaopatrzyć w papier CZR, żeby był pod fachową opieką.
    To że kiedyś może dostać ZA na papierce nie znaczy jednakże że ma autyzm dziecięcy i nie zgadzam się na takie diagnozy drogą internetową. Nie po to wydaję krocie na specjalistów, by mi ktoś dziecko oceniał przez forum i wkręcał mu chorobę, której nie ma na dziś dzień.

    I nie interesują mnie debaty co będzie za x lat. Za x lat to będą chore na autyzm dzieci, które nawet nie są jeszze w brzuchach swoich matek.

    Czego jeszcze nie rozumiesz?

    Wg specjalistów ma łagodne cechy autystyczne, pojedyncze.
  • 22.08.12, 15:52
    Teraz rozumiem, ze piszac, ze Twój syn nie ma autyzmu, masz na mysli, ze nie ma klasycznego autyzmu. Moj syn tez nie ma klasycznego autyzmu, ma wpisane CZR- SPD, psychiatra twierdzi , ze najblizsze jest mu SPD. W opinii o wczesnym wspomaganiu mam wpisane, ze to najlzejsza postac autyzmu /tak w poradni wpisali/. W poradni mi powiedzieli , ze moj syn generalnie ma bardzo lekkie zaburzenia /mial wtedy 3.3 l/ No , ale jednak moj syn jest autystyczny, mimo wszystko...

    I proszę Cię nie pisz do mnie w taki sposob jak zrobilas/ "Czego jeszcze nie rozumiesz"?/
    Mam prawo czegoś nie zrozumiec, tak samo jak Ty tez nie do konca rozumiesz, ze syn nie musi miec klasycznego autyzmu, ale mimo wszystko moze byc autystyczny.
    Jesli sie myle, to niech mnie ktos poprawi, bo ja sama jestem wciaz "nowa" w tym temacie /dopiero od okolo roku mam swiadomosc, ze moj syn ma zaburzenia ze spektrum/.
  • 22.08.12, 16:31
    no i o nazewnictwo sie rozeszlo;) Coraz czesciej mianem "autyzmu" okresla sie cale spektrum, nie tylko autyzm dzieciecy (u nas nawet takiej nazwy nie ma, jest autyzm klasyczny). I wszystkie zaburzenia mieszczace sie w spektrum okresla sie jako autystyczne. Kiedys juz tu sie rozwodzilismy czy ja mam autyzm czy ZA i czy autyzm wysokofunkcjonujacy to nie to samo co ZA:)
    Z nowa klasyfikacja faktycznie moze byc problem, bo wowczas CZR bedzie po prostu autyzmem i juz. Chyba nie kazdy bedzie w stanie to przelknac:/
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 22.08.12, 00:08
    Mam dwóch synów z tą sama diagnoza i każdy inaczej się zachowywał ,opisałam akurat w tym wątku starszego ;-) a młodszy to w regres wpadł wcześniej ok. 1,5 i jak zakończyliśmy diagnozę starszego to młodszy miał pełno objawowy autyzm i zupełnie inne objawy ,wręcz całkowite zaprzeczenie starszego i chyba się nie pomylę jak dodam iż każdy ,który pisze w tym wątku ma rację a Ty negujesz -ale to normalny objaw chyba każdy rodzic przez to przechodzi ;-)Mój drugi 3- latek mówi i jest cudownym przytulaskiem bez agresji ,buntów ,spokojny nikomu nie wadzący ( ten sam lekarz diagnosta )
  • 22.08.12, 12:13
    Oczywiście. :)
    Każdy kto tu pisze ma rację.

    Nie mają jej moi specjaliści. Nie ma jedn ani jeden neurolog, ani drugi. Ani psychiatra. Ani żaden z dwóch psychologów. Terapeuta. Nikt.

    Tylko Wy. :) Bo to forum wie wszystko. Łącznie z tym co dolega mojemu dziecku.

    Może wiecie też co bym zjadła na obiad dzisiaj, bo nie mogę się zdecydować??

  • 22.08.12, 19:16
    skoro wiesz lepiej i znasz synka,to po co piszesz o tym na forum niepotrzebnie tracisz czas i energię ,tym bardziej ,ze twoje wypowiedzi są w negatywnym tonie ,typu ,Wy wiecie lepiej" ," może wiecie co bym zjadła na obiad ...."
  • 23.08.12, 09:21
    Zajrzyj wyżej, to zrozumiesz skąd mój ton.

    Komentowałam przedszkole integracyjne, nie prosiłam o diagnozę dziecka, tą już mam. I na pewno nie będę jej konsultować na forum.

    Oczywiście, że wiem lepiej. Na pewno lepiej niż forumowicze. Z banalnej przyczyny, ci nie znają mojego syna. Proste prawda?
  • 21.08.12, 11:24
    Śmiem twierdzić, że Twój przypadek jest całkowicie inny, niż Mamy Daniela.
  • 22.08.12, 23:19
    Witajcie:)
    Jeżeli mogę to również chciałabym się wypowiedzieć.W naszym przypadku ja nie analizuję klasyfikacji, ponieważ nic w naszym życiu ona nie zmienia.Mój syn ma 3 lata i diagnozę CZR bliżej nieokreślone do dalszej obserwacji.Problem zauważyłam gdy miał 1,5 roku, pierwszą diagnozę postawiono mu w wieku 2 lat, po roku została ona podtrzymana.Syn nie spełnia kryteriów autyzmu wczesnodziecięcego ani ZA, więc póki co zostało CZR bliżej nieokreślone.W sumie to cieszę się z takiego obrotu sprawy, ponieważ świadczy to o tym, iż intensywna terapia i praca nad dzieckiem przynosi pozytywne rezultaty i póki co, na chwilę obecną, choroba nie postępuje.Pomimo to, czy to się nazywa CZR czy też inna "cholera" ze spectrum to dla mnie jedno i to samo, dziecko ma autyzm.
    My uczęszczamy na terapię ponad rok i jeśli chodzi o regresy nie mieliśmy do tej pory ewidentnych przypadków.Raczej,, krótkotrwałe zastoje, a potem wielkie kroki do przodu.Myślę jednak,ze trzeba być czujnym ponieważ nigdy nie będziemy w stanie przewidzieć czy jakaś sytuacja życiowa ( silny stres, okres dojrzewania) nie spowoduje tego,że dziecko "zamknie się w sobie". Mój synek ma zły zapis eeg, na wyniku pisze,ze ma stany napadowe uogólnione.Nie ma ewidentnych objawów padaczki,ale nikt mi nie zagwarantuje,ze nigdy nie będzie miał napadu, tak samo jest z jego chorobą.wg moich terapeutek może zostać tylko CZR a równie dobrze może to przejść w ZA.
    W sumie diagnoza, na chwilę obecną nie ma dla mnie żadnego znaczenia.Bardziej skupiam się na konkretnych problemach i piszę z prośbą o pomoc.
    Mój synek ogólnie nie odbiega za bardzo od rówieśników.Przez 2 lata chodził do żłobka masowego i jak to często bywa nikt nie widział problemu, tylko my.W sumie żyje nam się całkiem spokojnie.Od września idziemy do prywatnego przedszkola ( dla dzieci zdrowych), które w swojej ofercie ma różne treningi uspołeczniające, a co najważniejsze pracują tam Panie, które mają wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi ze spectrum i innymi zaburzeniami rozwojowymi.Mały największe problemy ma w sferze kontaków społecznych ( wydaje mi się,ze nie rozumie zasad społecznych, jeśli chodzi o zabawę to tylko berek i różnego rodzaju ucieczki:) wchodzą w grę), ma ubogą zabawę symboliczną, no i często musi postawić na "swoim", chociaż jest dzieckiem dość elastycznym, jeżeli się z nim pogada, w większości przypadków ustępuje.Mamy jednak duży problem z mową.Synek mówi dosyć często w 2 osobie.W związku z tym mam pytanie do rodziców, którzy mieli/mają podobny problem.Jak z tym walczyć???Będę wdzięczna za każdą radę .Pozrawiam
  • 22.08.12, 23:28
    ajajaj, ale nieprzyjemnie się zrobiło, niepotrzebne te przepychanki. Mamo Daniela - oczywiście, że Ty znasz swoje dziecko najlepiej, nikt w to nie wątpi. Super, że mały funkcjonuje świetnie, ja Ci życzę z całego serca, żebyście za kilka lat mogli schować diagnozę do szuflady i żyć sobie normalnie. Myślę, że dziewczynom chodziło tylko o to, że to podstępne zaburzenie i niestety pod wpływem różnych czynników zewnętrznych (sama pisałaś o szczepieniach, ale to mogą być też różne inne czynniki - dojrzewanie, choroba, zmiany jak np zmiana szkoły) rzeczy, które zdawałyby się przeszłością mogą wrócić, mogą się pojawić takie których nie było, pewne rzeczy moga się bardziej unaocznić i trzeba rękę trzymać na pulsie, musimy mieć wszyscy tego świadomość niezależnie jak dobrze funkcjonuje nasze dziecko teraz. Co do przedszkola - rozwiązań jest mnóstwo, to nie musi być wcale przedszkole integracyjne, może lepszym rozwiązaniem byłoby małe przedszkole domowe? albo masowe z asystentem? tak naprawdę nie ma znaczenia jakie to przedszkole, ważni są ludzie, nasze to wygrany los na loterii, ale pierwsze było porażką. Jeśli mały tak dobrze naśladuje to myślę, że już warto go prowadzić na zajecia dla maluchów, albo do jakiegoś klubu maluszka, których pełno - godzinka 2-3 razy w tygodniu w tym wieku w zupełności mu wystarczy, a będzie mógł rozwijać kompetencje społeczne, oswajać się z bodźcami, których w przedszkolu jest masa, Ty też obserwujac go będziesz mogła najlepiej ocenić jaka placówka najlepsza będzie dla jego potrzeb. Co do zmian klasyfikacji, mnie osobiście bardzo to cieszy. Mam wrażenie, że każdy ośrodek i każdy specjalista diagnozuje wg własnego uznania, nie istnieją jedne ściśle ustalone kryteria, których wszyscy by przestrzegali - mój syn w wieku 2,5 roku dostał diagnozę autyzm atypowy, bo nie spełniał odpowiedniej ilosci kryteriów w 3 sferach (w autyzmie dziecięcym jest 6 cech w 3 sferach, mój miał 5 w 2, brak jakościowych zaburzeń w sferze komunikacji), potem inni specjalisci twierdzili, że powinno być CZR, bo atypowy daje się jak zaburzenie wystąpi po 3 roku zycia lub jesli towarzyszy mu głębokie UU. Podobnie jest z ZA - jedni uważają, że kryterium powinno byc funkcjonowanie intelektualne dziecka i jak inteligentny to nie może być autyzm, inni opowiadają się, za wiekiem wystąpienia zaburzenia, na porządku dziennym jest zmienianie dziecku diagnozy z autyzmu na ZA, kiedy idzie do szkoly, bo budzi mniej uprzedzeń. Sama mam świadomość, że w zależności od zespołu diagnostycznego mój syn mógł dostać CZR, atypowy lub dziecięcy, wiec jedno spektrum autyzmu jest najlepszym rozwiązaniem, pozwala uniknąć masy uprzedzeń o których pisała tig. Co do określenia skali autyzmu to istnieją testy np CARS.
  • 23.08.12, 00:37
    kropkamamadaniela napisała:

    > Dziecko mówi, rozumie, ma kilka autostymulacji i reaguje nadmiernie histeryczni
    > e, źle śpi i ma problem z jedzeniem.
    >
    A moj ma nawet mniej bo nie ma problemow z jedzeniem i niestety ma autyzm

  • 23.08.12, 09:13
    U nas jako podstawę do rozróżnienia HFA/ZA stanowiło, że córka dobrze mówiła przed 3 rokiem życia (mówiła już jako ponad roczniak) i brak regresów (zastoje nie zostały uznane za regres) - diagnoza ZA. Ma ZA - "widoczne" właściwie tylko w dużej grupie- ale tu chyba nie tylko chodzi o to co jest widoczne. Ważne co jej utrudnia funkcjonowanie - a czego nie widać (dlatego wbrew pozorom mnie pomaga w kontakcie myślenie typu "to autystka" muszę dopytać, doprecyzować - bo ona potrafi zrobić tak, żeby "wyglądało, że jest OK"). Dlatego bardziej liczy się opis definiujący problemy. Córka ma ZA, ale niestety nie ma szczególnych, ponadprzeciętnych zdolności - i tu kłopot, bo jak mówię, że ZA to wszyscy : ojej to ona jest taka mądra! i tej mądrości oczekują - a ona zwyczajnie w normie (i to wcale nie najwyższej).
  • 26.08.12, 09:50
    ...no właśnie .... znam przypadek chłopczyka z diadnozą CZR , do 5 roku życia jeszcze występowała echolalia (komunikatywna ale zawsze) potem szybki rozwój mowy , tak że teraz w wieku 8 lat komunikacyja i mowa na poziomie7 równolatków.
    Niesamowicie uzdolniony muzycznie , sam komponuje. pozatym parę dodatkowych uzdolnień ,najlepszy w klasie. pewnie można się spierać co ktoś rozumie pod pojęciem "genialny" ,jak dla mnie jest;)))
  • 23.08.12, 09:30
    Mam świadomość tego, że coś tam może się jeszcze wydarzyć.
    Diagnozy chować nie muszę, ona mi nie wadzi. Zresztą nie dostałam jej ot tak, tylko długo o nią walczyłam. Pomogło mi to, że dziecko w obcym miejscu dostało histerii, gdy nie poznało otoczenia, w nocy.
    Inaczej pewnie nie dostałabym takiej decyzji, bo syn u psychiatry był ideałem, a u psychologa dał jeden jedyny popis, który można było wrzucić też w bunt dwulatka.

    Przez ostatnio rok jestem zakrzykiwana, że znajduję dziecku chorobę i ciągle muszę się bronić jakbym jakieś przestępstwo popełniała.
    A teraz odwrotnie - ktoś mi wmawia, że jestem ślepa i udaję, że nie ma problemu.

    Nie mam ani czasu ani siły na takie przepychanki.
    Tym bardziej że niczemu to nie służy.

    Pozdrawiam
  • 23.08.12, 10:07
    Serio, idz na jakis kurs czytania ze zrozumieniem, bo w ogole do ciebie nie dotarlo, co ci tu ludzie tlumacza. Nikt nie neguje, ani nie wmawia ci zaburzen u dziecka. nie znamy go, nie diagnozujemy przez internet. Chodzi o komunikacje;) sposob, w jaki opisujesz pewne sprawy, problemy albo ich brak i jak je nazywasz. nic poza tym. Napisalam ci wyzej, ze w sumie o nazewnictwo sie rozeszlo, bo z twoich wypowiedzi jasno wynika, ze negujesz zaburzenia autystyczne u dziecka, twierdzac, ze ma tylko jakies tam czr, tak, jakby zupelnie o cos innego chodzilo. a chodzi tylko o to, ze autyzm, ZA, CZR to wszystko to samo spektrum jednego zaburzenia: autyzmu, z tym, ze zrobiono podzial w zaleznosci od rodzaju, natezenia i czasu wystepowania objawow. Ale tak naprawde to wszystko sa zaburzenia autystyczne. I naprawde nie masz sie co oburzac, bo nie rozumiejac, o czym tu wszyscy pisza, uczepilas sie jednej, swojej strony i oburzasz sie, ze ci tu cokolwiek wmawiamy, czy negujemy, a tak nie jest. oczywiste jest, ze swojego syna znasz najlepiej, diagnoze zapewne dostal nie bezpodstawnie, ale rodzice, ktorzy tu pisza siedza w temacie autyzmu od lat i czasem naprawde warto poczytac ze zrozumieniem, a jak sie czegos nie rozumie, to po prostu zapytac, poprosic o doprecyzowanie, a nie cacietrzewiac sie i obrazac, bo w ten sposob ani sobie, ani innym nie pomozesz. akurat to forum, mimo pojawiajacych sie czasem mniej przyjemnych dyskusji i czy osob (albo raczej powinnam powiedziec, ich wypowiedzi), ktore od czasu do czasu dbaja o cisnienie reszty, jest naprawde fajnym miejscem, gdzie przede wszystkim mozna liczyc na wsparcie, mozna sie wyzalic i mimo roznic jakos sie dogadac. ochlon troche, poczytaj i sprobuj zmienic ton, bo naprawde nikt cie tu nie ma zamiaru oceniac, zas nieraz sie jeszcze przekonasz( nie tylko na forum), ze precyzyjne wyrazanie na temat rodzaju zaburzen jest czasem bardzo potrzebne. zajrzyj do najstarszych postow na moim blogu, poszukaj postu o kodach kreskowych, mam nadzieje, ze zrozumiesz, o co tak naprawde tu poszlo.
    acha, i zebys sobie zaraz nie dospiewala, ze cie za glupia czy cos uwazam!!! Absolutnie. w zwiazku z faktem ze sama mam autyzm doskonale sobie zdaje sprawe, jak latwo czasem dochodzi do rozmijania sie miedzy tym, co jedna strona przekazuje, a druga odbiera, wiec naprawde nie masz sie o co obrazac. I mozesz mnie uwzac za pokrecona wariatke, w koncu kosmita jestem i w przecietnosci sie nie mieszcze, czego doskonale jestem swiadoma, wiec zbyt latwo nie daje sie wyprowadzic z rownowagi;) A, na dodatek uparta ze mnie koza i jak juz cos draze, to do konca, chyba, ze faktycznie utkniesz w swoim postrzeganiu i zawezysz pole widzenia na tyle, ze szkoda mi bedzie energii i staniesz sie jedna z niewielu osob, ktore ignoruje. Mam nadzieje, ze nie oceniasz ludzi zbyt pochopnie i rozgoscisz sie tu na dluzej.
    Pozdrawiam:)
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 24.08.12, 23:20
    Hej:)
    Dziewczyny, przepraszam, ale jeszcze raz proszę o wskazówki jak nauczyć dziecko, aby mówiło w 1 osobie.Mój synek nagminnie używa 2 os.l.pl.Z góry dziękuję
  • 24.08.12, 23:43
    amr82 najlepiej załóż osobny wątek z odpowiednim tytułem - większa szansa, że ktoś odpowie. My mamy podobny problem, choć mój jest starszy, bo ma 5 lat. Po prostu poprawiam go za każdym razem np. kiedy pytam się co robi i mały mi odpowiada "skaczesz" to poprawiam go "mówimy - ja skaczę" i tak za każdym razem, efekty są - mały coraz częściej mówi poprawnie. Problem w tym, że on jakby uczy się mówić całymi blokami "na pamięć", mowa jest bardzo sztywna, mówi np "ja chcę bułkę z dżemem" bo nauczył się w danej sytuacji używać tej konstrukcji zdania, a za chwilę "upadłeś, przytul mamę" (tak jak ja bym to powiedziała) zamiast "upadłem, przytul mnie". Twój synek ma dopiero 3 lata, to wszystko jest do wypracowania, potrzeba tylko konsekwencji i częstego dostarczania mu prawidłowych wzorców.
  • 25.08.12, 12:18
    Jeśli zauważyłaś regres po szczepieniach to może zainteresuje Cię odtruwanie szczepionek, które obecnie stosuje wiele mam z powodzeniem www.dzieci.org.pl/forum/naturalne-metody-leczenia/aktualnosci-z-odtruwania-szczepionek-metoda-tinusa/
    Nie skupiaj się na skalach i diagnozach złych proroków. Polecam Program Son-Rise, który opiera się na determinacji i miłości matki. W Polsce propaguje go Fundacja Być Bliżej Siebie www.bycblizejsiebie.pl. Jest to terapia nie tylko dla dzieci z autyzmem, ale różnymi większymi i mniejszymi wyzwaniami. No i super przede wszystkim dla rodziców i każdego kto się z nią zetknął. Traktuje każdego indywidualnie i umożliwia dostrzec i rozwijać u dziecka coś czego inni, nawet specjaliści nie zauważyli.
  • 25.08.12, 12:24
    To było do Kropki.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.