Dodaj do ulubionych

Wyleczeni z autyzmu

26.04.12, 10:29
No wlasnie, pelno tego na youtubie, historii szczegolnie amrykanskich o tym jak matka wyleczyla dziecko z autyzmu. Co o tym sadzicie? Wiele razy przetaczaly sie na tym forum gorace dyskusje na temat tego, ze autyzm sie ma, jak brazowe oczy na przyklad, i juz. Ale wobec tego jak sie maja do tego te historie?

www.youtube.com/watch?v=fh3QfFP_yCM&feature=related
www.youtube.com/watch?v=kPdU59bShQU&feature=related
No bo co innego Temple ktora mowi, ze wciaz autyzm ma, choc wspaniale funcjonuje i dorobila sie doktoratu, a co innego tutaj te historie, ktore mowia, ze dzieci juz autyzmu nie maja...
Co o tym myslec? Nigdy go nie mialy? Czy jednak jest szansa, ze dziecko mozna "wyleczyc z autyzmu"?
Edytor zaawansowany
  • 26.04.12, 11:33
    Jest ponoc jakis procent dzieci u których objawy autyzmu znikły - tak jakby z tego "wyrosły" , ale nie moge znaleźć książki w której to znalazłam, były jakies dane statystyczne.Jak się uporam z porządkami i znajdę to wrzucę co piszą. Pytanie tylko czy była właściwie postawiona diagnoza.
  • 26.01.13, 01:06
    Niestety według moich obserwacji to diagnozy są dość często błędne w kierunku autyzmu . Niejednokrotnie miałam okazję obserwować dziecko z tzw. autyzmem , które ku mojemu zdziwieniu zareagowało dość nietypowo jak na tą chorobę , czyli np. biegło do mnie spontanicznie widząc moje otwarte ręce . Myślę że każdy przyzna że jest to reakcja dość nietypowa jak na tą chorobę .
    Znam autystę , który ma 13 lat i pomimo intensywnej terapii wciąż cechy typowe dla autyzmu niestety utrzymują się , czyli: brak mowy i kontaktów społecznych . Pragnę dodać że dziecko po wielu trudach rodziców nauczyło się : czytać , pisać , w miarę odnajdywać w nowych miejscach i sytuacjach , weszło pieszo już trzy razy na Kasprowy Wierch , a nawet raz na Giewont . Umie usmażyć samodzielnie jajecznicę , czy przygotować sobie śniadanie . Również nauczuł się np. grać na kejbordzie , w badmingtona czy rzucać piłkę do kosza . Niestety pomimo niesamowitej inteligencji pozasłownej wciąż ''niestety'' nie rozumie najprostrzych słów które do niego się kieruje . Jest wstanie zrozumieć i odróżnić kręgowce i bezkręgowce ,gdy ma to oczywiście zilustrowane . Rzeczowniki podparte obrazkami rozumie i zapamiętuje , ale niestety wszystkie wyrazy typu chciałbym , mógłbym , dlaczego , lubię , fajne są dla niego totalną abstrakcją - nie jest wstanie ich zapamiętać ani zrozumieć . Wszystkie zadania , które wykonuje są zrobione według jakiegoś schematu wzoru . Jest dosyć dobry w rysowaniu , liczeniu liczb zwykłych i ułamków , ale nie jest wstanie zapamiętać że to jest Kasia czy Ola . Wciąż zdarza mu się do taty powiedzieć mamo , czy na odwrót . Doskonale kojarzy miejsca , ale nie ludzi . Odczytuje godziny , pilnuje daty w kalendarzu, już teraz wie kiedy pojedzie nad morze czy w góry - ma w głowie rozplanowany cały rok . Jest wstanie nauczyć się bardzo wielu rzeczy ale... niestety cechy typowe dla autyzmu wciąż pozostają . Wszystko ma jakiś schemat jedzenie , uczenie , kąpiel itp. itd. Dziecko autystyczne jest wstanie nauczuć się bardzo dużo , lecz wciąż pozostaje sobą czyli autystą .
  • 26.04.12, 12:07
    no wlasnie, to przede wszystkim amerykanskie historie. Moj maz sie smieje, ze Amerykana po zachowaniu z daleka mozna poznac;) Cos w tym jest. Nie wierze, ze z autyzmu mozna wyleczyc. ale 15 godzin logopedii tygodniowo? 40 godzin behawiorki tygodniowo? 6 tys. $ miesiecznie na terapie i leki? Przy takim nakladzie pracy w sumie niemozliwe, zeby dziecko czegos sie nie nauczylo. A wlasnie o to w autyzmie chodzi: nauczyc dziecko JAK ma funkcjonowac w spoleczenstwie. Przy mojej diagnozie psychiatra wprost stwierdzila, ze nie jest w stanie juz stwierdzic, czy pewne zaburzenia u mnie nie wystepowaly, czy po prostu nauczylam sie, jak ich nie pokazywac. jakbym nie tlumaczyla i sama nie dochodzila do tego, co, jak i dlaczego robie, to bez tej swiadomosci NIKT nie bylby w stanie po mnie rozpoznac autyzmu w kilkuminutowym filmie:) Ale ten autyzm jest integralna czescia mnie, mysle inaczej, ale wiem zazwyczaj co i dlaczego robia NT i po prostu nasladuje to samo (nie wszystko na szczescie;) ). Sadze, ze zaden z opisanych przypadkow tak naprawde nie stwierdza wyleczenia autyzmu. To jest po prostu tak znaczna poprawa funkcjonowania, ze dla rodzica, ktory mial do czynienia z dzieckiem w ogole nie reagujacym to 2 rozne swiaty. rodzic jednak nie jest w stanie stwierdzic, czy 10-latek naprawde zaczal inaczej myslec. Nie sadze. Poczekajmy kilka lat i zapytajmy tych samych dzieci w jaki sposob mysla, co i jak robia. Przypuszczam, ze zadna z odpowiedzi nie pokryje sie z odpowiedziami "pelnokrwistych" NT. Te dzieci nie przejawiaja objawow autyzmu, bo po prostu pewne zachowania weszly im w krew. Moj syn ma pelnoobjawowy autyzm, ale choc nie leczymy suplementami, nie prowadzimy intensywnej terapii, to nie jest to to samo dziecko co rok temu, czy jak mial 2-3 lata. Autyzm jest zaburzeniem dynamicznym i zmienia sie wraz z wiekiem dziecka. Dziecko uczy sie cale zycie. Autyzm moznaby porownac do analfabetyzmu. jesli brak umiejetnosci czytania uznamy za zaburzenie, to jest to tak jak z autyzmem. U malego dziecka to cos normalnego, u doroslego juz nie. jedne dzieci ucza sie czytac naturalnie poprzez nasladowanie, nawet nie wiadomo jak i kiedy majac 4-5 lat. Inne zmudnie cwicza ta umiejetnosc w szkole i domu przez wiele lat. U 8-9-latkow widac jeszcze spore roznice, ale 15-latki juz sobie wyobrazic nie potrafia, ze mozna nie umiec czytac plynnie, choc zdarzaja sie wyjatki, ktore albo ze wzgledu na pewne warunki wlasnego umyslu maja nadal problemy, np dyslektycy. dzieki zmudnym cwiczeniom roznice mozna zatrzec. Ktos z dysleksja nie zostanie z niej wyleczony, ale nauczy sie technik czytania, dzieki czemu dysleksja przestanie byc problemem. To samo z autyzmem. Autyzm to niepelnosprawnosc spoleczna. Autysci jak dyslektycy nie nabywaja umiejetnosci spolecznych w sposob naturalny, ale nie oznacza to, ze w ogole nie sa w stanie ich przyswoic. Nieliczne wyjatki, ktorym towarzyszy uposledzenie myslowe odnbierajace mozliwosc rozumowego przyswojenia duzej ilosci wiedzy rzeczywiscie nigdy z autyzmu nie "wyrosna", ale tak naprawde jest to naprawde mala grupa autysow. Znaczna wiekszosc przy odpowiednim wsparciu i pokierowaniu w doroslym zyciu majac swiadomosc wlasnych zaburzen, wiedzac, ktorych obszarow dotycza i JAK nad nimi panowac w ogole nie bedzie przejawiac zadnych objawow autyzmu, mimo, ze autyzm nadal maja.
    O leczeniu DAN jako sposobie wyleczenia z autyzmu mam niezbyt pochlebna opinie. Dieta i suplementy nie sa sposobem na wyleczenie z autyzmu, bo jest to zaburzenie calosciowe, obejmujace glownie psychike. Wiadomo nie od dzisiaj, ze to, co jemy wplywa na nasze samopoczucie, a u dziecka moze to sie bardzo silnie przejawiac w rozwoju. To, ze moj mlody lepiej funkcjonuje bez laktozy nie znaczy, ze dieta go wyleczyla z autyzmu. Laktoza utrudniala prawidlowy rozwoj, bo organizm nie radzil sobie z jej przetwarzaniem, poswiecajac zbyt duzo energii na dolegliwosci fizyczne, przez co organizm nie mogl znalezc wlasciwej rownowagi i dziecko psychicznie rozwijalo sie gorzej. autysci miewaja rozne nadwrazliwosci i wprowadzenie diety bezglutenowej nie oznacza, ze mozna nia wyleczyc z autyzmu. Nie. Dieta u nadwrazliwego dziecka sprawia, ze organizm znajduje optymalne warunki do rozwoju fizycznego, a co za tym idzie, rowniez psychicznego. Duza role na autyzm maja rowniez hormony. Kazdy zdaje sobie sprawe, ze okres dojrzewania to ogromne zmiany w rozwoju nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. Autyzm to to samo, tylko w inny sposob. tak, jak przy dojrzewaniu "normalych" nastolatow, rowniez u autystow nastepuja ogromne zmiany, tyle, ze nie zawsze da sie przewidziec, czy na plus. Przez te zmiany moze sie zdazyc, ze autysta wchodzac w dorosle zycie "wyrasta" z zaburzen, u innego wlasnie w tym okresie zaburzenia moga sie nasilic.
    ech, namieszalam za duzo? ;)
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 26.04.12, 13:34
    "Tijgetje a czy mogłabyś coś więcej napisać a swoich charakterystycznych cechach ,które pozwoliły postawić diagnozę autyzmy już w w dorosłym życiu ,albo wskaż odnośnik gdzie o tym ewentualnie piszesz . Próbowałam szukać ,masz jakieś stymulacje czy inne cechy ,?Bo zawsze piszesz ,ze autyzm masz ale nauczyłaś się z nim żyć , co było w Tobie takiego odmiennego ,że postanowiłaś się zdiagnozować w dorosłym życiu i właściwie po co ?
  • 26.04.12, 21:08
    Rozalia, w sumie chyba nigdzie w jednym miejscu nie opisywalam wszystkich swoich objawow, wychodza przy okazji. Dlaczego diagnoza w tym wieku? Zeby w koncu zrozumiec, kim jestem i dostac obiektywna ocene tego, czy moje "bledy" to probelm wynikajacy z zaburzen, czy, jak mi zarzucoano wylacznie z mojego "niestarania sie" i lenistwa. W trakcie diagnozy mlodego uswiadomilam sobie, ze nie wszyscy mysla tak jak ja. Im wiecej wiedzialam, tym wiecej roznic dostrzegalam i tym lepiej rozumialam siebie, a co za tym idzie, rowniez syna. Na pewno mam zaburzony kontakt wzrokowy, choc w sumie nie rzuca sie to w oczy, ale zarowno gestykulacje, mimike jak i kontakt wzrokowy musze kontrolowac swiadomie. Problemy ktore najbardziej utrudnialy (i utrudniaja ) mi zycie to rozne zaburzenia SI (glownie nadwrazliwosci sluchowe i wzrokowe, czasem wechowe i zaburzone odczuwanie np bolu, brak uczucia pragnienia). Nieumiejetnosc odczytywania emocji i intencji innych osob. Istna tragedia. Strach przed spotkaniami towarzyskimi, bo nie rozumiem slow, gdy 2 osoby rozmawiaja jednoczesnie i autentycznie nie slysze, co sie do mnie mowi, nie potrafie rozmawiac o "dupie Maryny", o swoich tematach nawijam bez konca. Nie potrafie robic 2 rzeczy jednoczesnie. Jak mnie cos interesuje, to dogrzebie sie do dna, ale robienie czegos, czego sensu nie widze, to istna katorga. Jestem zbyt krytyczna, mam problem z autorytetami (zwlaszcza, jak widze braki w wiedzy, albo falsz miedzy tym co mowia, a tym co robia). Nie potrafie pracowac w zespole. Jestem idealnym kandydatem na dyktatora. Albo musze miec wladze absolutna, albo pracowac samodzielnie, z okreslonym wylacznie celem, nie droga, ktora mam go osiagnac. najgorsze ze wszystkiego jest nieodczuwanie czasu. 2 minuty czy 2 godziny nieraz odczuwam tak samo. Bez zegarka nie potrafie ocenic, jak ile czasu zajmuje wykonanie jakiejkolwiek czynnosci. Zupelnie mam rozwalone ocenianie realnej wartosci materialnej rzeczy, pieniadz to abstrakcja nie do pojecia, rachunki to zmora, na szczescie tych zazwyczaj pilnuje maz, inaczej dawno by mnie komornicy pogonili. dzieki temu, ze teraz wiem, kim jestem, jak mysle ja, a czego sie po mnie spodziewaja NT, znacznie latwiej jest mi unikac niektorych sytuacji , w innych kontrolowac wlasne zachowanie. Zycie z autyzmem srod NT to wlasciwie ciagla gra, w ktorej jakims cudem udaje mi sie pozostac soba. Dzieki temu nabralam pewnosci siebie i juz sie nie boje odstawac, byc inna czy nawet "dziwna". Nie obawiam sie glosno wyrazic swojego zdania, nawet jesli ktos sie przez to obrazi. czasem po prostu mam gdzies, co sobie inni mysla. Najzabawniejsze, ze sa osoby, ktore z czystym sumieniem moge nazwac swoimi przyjaciolmi, ktorzy nie posadzaja mnie o "poprawnosc polityczna" i wiedza, ze mowie to co mysle, nie bawie sie w podchody i jak mam cos do powiedzenia, to mowie, stwierdzajac fakt, nie celowo wbijajac komus szpile. Lubie ludzi, ale nie potrafie do konca polapac sie we wszystkich zasadach, zwlaszcza gdy slysze cos innego, niz widze. hehe, jak to wszystko tak pisze, to czuje sie bardziej zaburzona, niz jestem;) Na pewno wiele kobiet nie potrafiloby prowadzic mojego zycia, a juz tym bardziej byc szczesliwa, ale ja potrafie byc szczesliwa sama ze soba, nie musze sie tym szczesciem dzielic z tlumami.
    Rzuc okiem na ten filmik. Powstal w oparciu o opis moich odczuc i postrzegania. Bylam w szoku, gdy go zobaczylam. Nie ma w nim niczego, co by mnie zdziwilo, bo tak wlasnie widze i slysze swiat, jak pan z filmu, ale zaskoczylo, wrecz przerazilo mnie zobaczenie tego samego z zewnatrz. Wczesniej nigdy do mnie nie docieralo, ze moje "odplywanie", koncentracja na szczegolach z zamknieciem sie na inne (czyli wiekszosc otaczajacej mnie calosci) moze byc tak dziwaczno-porazajace.
    youtu.be/oMckntTDBRg
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 27.04.12, 23:17
    Tijgertje ,to nie jest z Tobą tak źle jak uważasz ,pewne cech to tylko atut :-) pytam po to by zrozumieć syna i czego się ewentualnie spodziewać w zyciu . Ma też fenomenalną pamięć szybko się uczy a relacje z rówieśnikami to załamka, ale mam nadziej ,że w końcu nauczy sie ma na razie niespełna 4 lata ;-0 Film obejrzę w wolnej chwili .
    pozdrawiam
  • 28.04.12, 01:20
    Rozalia, ja nigdzie nie twierdze , ze jest ze mna zle :) Wprost przeciwnie, choc calkiem sporo znajomych i rodziny raczej sie z tym nie zgodzi. Jak bedziesz miec czas, poczytaj mojego bloga. Ciesze sie, ze jestem kim jestem i wcale nie chcialabym byc kims innym, choc nie zawsze jest latwo i zdaje sobie sprawa, ze cale zycie musze sie uczyc.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 29.04.12, 22:29
    Tijgertje ,czytam jak mam chwilę czasu .pozdrawiam
  • 26.04.12, 14:51
    Dziekuje Tygrysku :-) wlasnie mialam nadzieje, ze Ty mi odpowiesz.
    Tak tez myslalam, ze to za bardzo tym amerykanskim optymizmem pachnie. Choc dobrze, ze istnieje szansa na az tak dobra poprawe funkcjonowania, zapewne nie u wszystkich a tez i nie wszystkich stac na takie srodki, ale mimo wszystko jest to pozytywne.
    Szkoda tylko, ze mimo wszystko zaciemnia to problem autyzmu jako takiego, no bo dla poczatkujacego rodzica taki program moze stanowic cel do osiagniecia "wyleczenie dziecka z autyzmu". Wciaz za malo mimo wszystko rzetelnych informacji na temat tego zaburzenia, wciaz bardziej sie nim "straszy" niz o nim informuje... Takie sa moje odczucia, dlatego raz jeszcze dziekuje Ci za Twoj post, bo zawsze mi duzo rozjasniasz. :-)
  • 26.04.12, 15:13
    Tijgertje! Jakie to szczęście, że Ty jesteś na tym forum! To dobrze dla nas, tak na początek tej ciężkiej drogi, poczytać sobie wypowiedzi kogoś tak mądrego i tak obeznanego z tematem. Kogoś o tak klarownych poglądach - podczas gdy samemu się jeszcze błądzi...Dziękujemy Ci za wszystkie Twoje wpisy.
  • 26.04.12, 20:39
    ech, dziewczyny. dziekuje za komplementy, ale prosze mi tyle nie kadzic, bo ja tylko dobre wrazenie robie i w ogole nie wiem, co mam zrobic z tyloma pochwalami.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 27.04.12, 10:34
    Plawic sie w nich Tygrysku, plawic sie! :-D Jak wiesz nieczesto ludzie sie nimi obdarzaja, wiec jak juz zarzucaja to nic tylko sie plawic :-)
  • 27.04.12, 18:01
    Jak mozna amerykanina po zachowaniu z daleka rozpoznac? Ja jestem Ameryknka i zastanawiam sie co masz na mysli.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sroeqm2jguza2.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jr8o379qz.png
  • 27.04.12, 18:02
    to pytanie do Tijgertje
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sroeqm2jguza2.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jr8o379qz.png
  • 27.04.12, 20:24
    Kaja, musialabys mojego meza zapytac;) Twierdzi, ze chodzi o "typowy sposob bycia", przekolorowany optymizm i emocje, cos w tym stylu. Ja takich rzeczy nie rozpoznaje. Choc musze przyznac, ze niektorych ludzi w Stanach jakos z teatrem kojarzylam. sama nie wiem dlaczego. Wsrod niektorych znajomych w sumie nie najlpiej sie czulam, bo mialam wrazenie ze przesadzaja z okazywaniem czulosci na przyklad. Ja tam przytulac i calowac sie z obcymi nie lubie ;)
    Z tym rozpoznawaniem ludzi to cos jest, moj znajomy zawsze mowil, ze Niemcow w Polsce po butach poznaje. faktycznie, lapie sie na tym, ze ja teraz na odleglosc Polakow wsrod tubylcow wylapuje. Nie wszystkich, ale faktycznie najczesciej po butach mozna poznac;) Znajoma po ASP bezblednie rozpoznaje pochodzenie ludzi po budowie czaszki i ukladzie twarzy. Im wiecej na to zwracam uwage, tym bardziej dochodze do wniosku, ze faktycznie wiele osob w ten sposob mozna rozpoznac.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 26.01.13, 08:58
    Tiger napisala:

    ¤¤¤A wlasnie o to w autyzmie chodzi: nauczyc dziecko JAK ma funkcjonowac w spoleczenstwie

    -------------> Mam aktualnie spory problem bo widze w Liliowym odbicie Jego ojca, ZA , czlowieka nieszczesliwego , negatywnego , niedostowanego.
    Czlowieka z ogromnym intelektem i potencjalem ktore zostaly zmarnowane.
    Ja i moja corka , obie NT , pracujemy nad Liliowym zeby sie nauczyl jak malpka zachowan NT i funkcjonowania w spoleczenstwie.
    Patrzac na Aspie kilka lat temu i dzis widzimy ogromna roznice ale ciagle i ciagle sa upadki , problemy.
    Nie wierze ze moj syn moze byc wyleczony z autyzmu ale mam nadzieje ze moze sprawiac takie wrazenie....

    ¤¤¤Autyzm moznaby porownac do analfabetyzmu. jesli brak umiejetnosci czytania uznamy za zaburzenie, to jest to tak jak z autyzmem. U malego dziecka to cos normalnego, u doroslego juz nie. j

    ¤¤¤Ktos z dysleksja nie zostanie z niej wyleczony, ale nauczy sie technik czytania, dzieki czemu dysleksja przestanie byc problemem. To samo z autyzmem. Autyzm to niepelnosprawnosc spoleczna. Autysci jak dyslektycy nie nabywaja umiejetnosci spolecznych w sposob naturalny, ale nie oznacza to, ze w ogole nie sa w stanie ich przyswoic.

    ------------> Moja corka ma powazna dysleksje. Czyta z trudem i powoli , ma problemy z ortografia. Ma 26 lat i odkad pamietam , od szkoly podstawowej walczy a ja Ja wspieram.
    Dostala sie do bawarskiego gimnazjum w wieku lat 10 , bylo to bardzo trudne , wysoka poprzeczka.
    W Norwegii uczeszczala do najlepszej szkoly sredniej , trzeba bylo miec piatki od gory do dolu zeby sie dostac.
    Konczy lingwistyke ogolna i typologiczna na elitarnym niemeickim uniwersytecie i posiada na dzis cztery jezyki bdb plus kilka zna z widzenia.
    Bardzo duzo czyta i sporo pisze. Ale ma dysleksje i zawsze ja bedzie miala.
    Pisze tak szeroko o dysleksji bo widze tak jak Tiger zwiazek z autyzmem.
    Moj syn umie rozmawiac przez telefon co kilka lat temu bylo sporym wyzwaniem Zna normy poruszania sie w swiecie NT choc sa one wyuczone a nie dane.
    Zarowno moja corka jak i syn musza zyc ze swoim obciazeniem i nie licze na to ze dysleksja czy autyzm znikna .
    Sa momenty lepsze i gorsze , caly czas musza pracowac nad soba.
    Ja osobiscie mam na tapecie dwoch Aspie ,exa i syna , nie wierze ze autyzm , prawdziwy , zdiagnozowany , istniejacy w ich osobowosciach mozna wyleczyc.
    Trenowac tak , dostowac do swiata NT tak , ale nie wyleczyc.


  • 27.01.13, 04:16
    To i ja napisze cos 0d siebie.Mieszkam w NY i moja corka miala w wieku 18m diagnoze pdd,w dzien przed 3 urodzinami diagnoza zostala "zdjetaa'.Moja corka w wieku 18m nie pokazywala palcem tylko reka,nie mowila,a co za tym idzie nie nasladowala zwierzatek itp,Reszta super,komunikowala sie pokazujac reka,skupiajac wzrok na przedmiocie,prowadzac nas za reke itp.w ten sposob z kazdyn byla w stanie sie porozumiec,nawet z obcymi.
    Tu diagnostyka i terapie to super biznes,pieniadze ida z miasta do prywatnych agencji.U nas diagnoza trwala chwile(specjalny nauczyciel,logopeda,(stwierdzono opoznienie rozwoju w granicach normy<terapia na to nie przysluguje),nastepnie udalismy sie do psychologa,wizyta trwala ok 40min.Pani psycholog zapytala sie mnie czy chce terapie dla malej,ja ze oczywiscie.Zadawal mi pytania dajac do zrozumienia jak mam odpowiadac)wledy nie mialam pojecia o autyzmie).Na koniec spytala czy zgadzam sie na diagnoze pdd(mozna sie nie zgodzic) i tak moja corka dostala 10h z nauczycielka od zab rozwoju,2h z logopeda i 2h z fizjoterapeuta i jeszcze 10h przedszkola specjalnego(z tego zrezygnowalam).Moglam tez przeciagnac terapie corki do 5 rz,ale nie chcialam jej robic "balaganu" w papierach,do 3rz podlega to pod dep.zdrowia a po 3rz,dep.edukacji i zostaje wpis utrudniajacy np.dostanie sie do lepszych szkol.Oczywiscie jesli by potrzebowala terapi to by ja miala(bylismy tez w kilku miejscach,szpitalach aby diagnozowac ja,na dzien dzisiejszy niby wszystko jest ok,ale wiadomo ze lek pozostanie u mlodszego syna(12m) tez "szukam"
    Moje dziecko kosztowalo"miasto ok 100tys $ rocznie i jest wedlug papierow przypadkiem wyleczenia z pdd
  • 09.10.17, 09:52
    Jeśli w mózgu panuje przewlekły stan zapalny to pewnie, że "autyzmu nie da się wyleczyć"
    Badanie przeprowadzone przez Vargas i innych w 2005 mocno wspierało tę hipotezę, znajdując zwiększoną liczbę cytokin zapalnych jak również dużą ilość aktywowanego mikrogleju i astrocytów w mózgach osób z autyzmem między 5 a 44 rokiem życia. www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15546155
  • 27.01.13, 16:18
    plethoro, mam inne odczucia, choć nie będę się upierał, że wlaściwe. Zajrzałem na stronę www.nbnus.com, by rzucić okiem na new beginnings nutritionals... Ten link jest widoczny w trakcie calego filmu. Patrzę na to inaczej, bo dla mnie przekaz jaki wyplywa z tego filmu jest inny. Dla mnie jest to próba wypromowania i reklamy zestawów suplementów i innych środków ( i to jest główny cel) przy pomocy historii "wyleczenia" tymi środkami dziecka z autyzmu. Przyglądalem się temu chłopcu w różnych sytuacjach ukazanych na filmie. Ok, to złudne, film jest zbyt krótki, są wybrane fragmenty itd ale ja na tych migawkach nie odnajduję chłopca z autyzmem. Nie widzę wielu typowych zachowań, zaburzeń. Ja widzę na tym filmie normalnego, zwykłego chłopca bez autyzmu. Mimo, że mój syn jest już dorosly pamiętam jak zachowywal się w wieku kilku lat, pamiętam różne zdarzenia powodujące histeryczne reakcje, rzucanie się na chodnik, krzyk nieadekwatny (dla nas) do sytuacji, jaka go spowodowala, stres i zlość wywolywane drobnymi zmianami w rutynie codziennego porządku itd, itd. Nie widzialem tu żadnej takiej sytuacji, nie widzialem wielu, wielu rzeczy jakie charakteryzowaly mego syna, gdy był w wieku tego chłopca. Stąd mój sceptycyzm. Mój syn jest dziś innym czlowiekiem. Nie, nie jest wyleczony, bo są cechy które zostaną mu na cale życie. Sposób myślenia, sposób patrzenia na świat, sposób odbioru pewnych bodźców, to się nigdy nie zmieni. Nigdy. Z tego nie da się wyrosnąć. Objawy łagodnieją, stają się mniej dostrzegalne, nie rzycają się w oczy, ale jest to wynik dostosowania się do otoczenia, wyuczenia się i wprowadzania w życie wyuczonych mechanizmów i sposobu postępowania w określonych sytuacjach. To jest dostosowanie się do otoczenia, ale ten proces nie zmienil mego syna, tylko zmodyfikowal jego zachowanie drogą zmudnych treningów i przyswajania przez niego wzorców zachowania. To, że myje regularnie glowę nie jest znakiem, że jest wyleczony. Nie cierpi tej czynności tak samo jak nie cierpial w dzieciństwie. W tym samym stopniu. Różnica jest taka, że kiedyś krzyczał w nieboglosy prężąc się przy tym i wyrywając, teraz przyjmuje to "na klatę", bo wie, że tak trzeba, ale wciąż ma ten sam dyskomfort, ten sam. Wciąż cierpi.
    Dlatego będę się upieral przy zdaniu, że z autyzmu się nie wychodzi, z autyzmu się nie wyrasta, z autyzmu nie można się wyleczyć, ni cudownie ozdrowieć. Gdybyś zobavzyła mego syna i porozmawiala z nim pewnie byłabyś przekonana, że jest jedynie trochę nieśmialy, może ciut dziwny, ale autystyczny? Zapewniam cię, że to jedynie pierwsze wrażenie. Jest wysokofunkcjonujący, to nie ten level co tijgertje, ale funkcjonuje dobrze. Lecz wiem, że ZA jest jego nieodłączną częścią i będzie nią zawsze. Zawsze będzie determinować jego myślenie i reakcje, wpływać przez to na jego zachowanie, choć nie do końca, bo nauczyl się je w dużym stopniu kontrolować.

    kaja7 napisala coś co mnie zaciekawiło:
    "Jak mozna amerykanina po zachowaniu z daleka rozpoznac? Ja jestem Ameryknka i zastanawiam sie co masz na mysli."
    Pamiętam, a jesli się mylę to mnie popraw, że w innych postach określalaś się jako osobę mieszkającą w Stanach. Piszesz, że jesteś amerykanką. Co rozumiesz pod pojęciem "jestem amerykanką" co masz mówiąc to na myśli? To jest bowiem klucz do zrozumienia tego, co miał na myśli mąż tijgertje. Jeśli mi odpowiesz to spróbuję ci powiedzieć czemu o to pytalem i jak ja to widzę, a wydaje mi się, że wiem co mial na myśli mąż tig :)
  • 27.01.13, 17:52
    Przyglądalem się te
    > mu chłopcu w różnych sytuacjach ukazanych na filmie. Ok, to złudne, film jest z
    > byt krótki, są wybrane fragmenty itd ale ja na tych migawkach nie odnajduję chł
    > opca z autyzmem. Nie widzę wielu typowych zachowań, zaburzeń. Ja widzę na tym f
    > ilmie normalnego, zwykłego chłopca bez autyzmu. Mimo, że mój syn jest już doros
    > ly pamiętam jak zachowywal się w wieku kilku lat, pamiętam różne zdarzenia powo
    > dujące histeryczne reakcje, rzucanie się na chodnik, krzyk nieadekwatny (dla na
    > s) do sytuacji, jaka go spowodowala, stres i zlość wywolywane drobnymi zmianami
    > w rutynie codziennego porządku itd, itd. Nie widzialem tu żadnej takiej sytuac
    > ji, nie widzialem wielu, wielu rzeczy jakie charakteryzowaly mego syna, gdy był
    > w wieku tego chłopca.

    Wiesz backwoodsman, gdybyś zobaczył film z nagraniem mojego synka obecnie w wieku 4 lat też nie widziałbyś u niego autyzmu. A ciągle jest na spektrum (w końcu świeżo po rediagnozie). Naprawdę są dzieci, z "subtelniejszą" postacią zaburzeń, u nas nie ma większego zrutynizowania, krzyków, czy rzucania się na chodnik. Dlatego wstrzymałabym się ze sceptycyzmem w tym temacie tylko z tego powodu, że Twój syn zachowywał się inaczej jako dziecko.
    Ja uważam, że ci chłopcy naprawdę mogli być głębiej autystyczni jako małe dzieci, ale taka ilość terapii jaką otrzymali, nie parę godzin w tygodniu jak u nas, tylko kilkadziesiąt, jeden na jeden (jak jest np. w programie Son-Rise, w którym ten drugi chłopiec z zalinkowanych filmów brał udział) naprawdę może dać dobre efekty. Dalej nie uważam, że te dzieci są "wyleczone" z autyzmu, ale ich funkcjonowanie po prostu poprawiło się na tyle, że po prostu może już tej diagnozy nie potrzebują. I nie sądzę by Son-Rise podstawiał neurotypowe dzieci jako rzekomo autystyczne, żeby potem chwalić się ile to dzieci wyciągnął z autyzmu.
    --
    “It seems that for success in science or art, a dash of autism is essential.” Hans Asperger
  • 27.01.13, 20:32
    Program Son - Rise pięknie brzmi i ma piękne założenia , przypomina mi modne w dzisiejszych czasach określenie '' bezstresowe wychowywanie '' , które tak naprawdę jest niemożliwe do wprowadzenia w życie . Człowiek jest bardzo skomplikowany , gdyż jeśli nie ma prawdziwych problemów to przyczepi się np. tego że but stoi nie w tym miejscu w którym trzeba lub sukienka , która była przed chwilą hitem nr. 1 okazuje się że ma krzywy szew i już mamy problem . Człowiek raczej nie jest robotem , któremu usunięto wszystkie uczucia . NIE WIERZĘ aby było dużo ludzi którzy są wstanie całkowicie zapanować nad swoimi emocjami przy wychowywaniu i byciu jednocześnie terapeutą dziecka autystycznego , dla którego robi się prawie wszystko aby cokolwiek zmienić a ono wciąż nie jest wstanie zrozumieć najprostszych słów i wciąż krzyczy nie wiadomo dlaczego . Mimo świadomości i wiedzy na temat choroby sądzę że ciężko jest opanować towarzyszące niejednokrotnie cierpienie , rozczarowanie , niepewność , ból , żal , itd. Zgadzam się z opinią że rodzic może być najlepszym terapeutą , ale czy każdy rodzic musi się nadawać na bycie terapeutą , przecież każdy człowiek ma inne zdolności a to zadanie polega na byciu świetnym psychologiem .
  • 27.01.13, 20:48
    Uwazam ze rodzic nie moze byc jednoczesnie i rodzicem i terapeuta..
    Nie da sie. Problemy dziecka przekladaja sie na nasze funkcjonowanie, nie mogę być nie wyspana do pracy, nie mogę sobie olac pewnych kwestii, dolozyc do tego swoje zdrowotne problemy, moze zle fizjologiczne i czuje sie sie odstrzelona.. Plus jeszcze ot info ze nasi rodzice czy tesciowie sa powaznie chorzy.. I jak oddzielic to wszystko ? trzeba by byc cyborgiem.
    No i jeszcze super podejscie naszego przeswietnego panstwa, i bingo.. Badz rodzicu jeszcze terapeutą swojego dziecka :-) Bo prostu bajer...
  • 27.01.13, 21:24
    czarna ido, piszesz - " Uwazam ze rodzic nie moze byc jednoczesnie i rodzicem i terapeuta.."
    zapewniam cię, że jest to możliwe, bo tak bylo u nas. Przy czym nie bylo to kwestią wyboru, czy świadomej , przemyślanej decyzji, a konieczności. Nie bylo innego wyjścia, toteż żona nie wrócila do pracy i zostala terapeutą naszego dziecka. I okazała się, że byla terapeutycznym samorodkiem. Cena jaką za to zaplaciliśmy oboje, choć ona z pewnością wyższą, byla ogromna. Nic więcej na ten temat nie dodam, by chronić naszą prywatność. Ale można być rodzicem i terapeutą, choć to wysilek niewiarygodny, co nie znaczy, że nieoplacalny. Wszystko zależy od celów jakie sobie zalożymy i tego, co jesteśmy skłonni polożyć na drugiej szali
  • 28.01.13, 19:49
    > Uwazam ze rodzic nie moze byc jednoczesnie i rodzicem i terapeuta..

    No a ja uważam, że świadomie wychowujący dziecko rodzic może być najlepszym terapeutom, bo nikt inny nie zna dziecka tak jak rodzic:). U nas przynajmniej taki układ znakomicie się sprawdził.
    --
    “It seems that for success in science or art, a dash of autism is essential.” Hans Asperger
  • 27.01.13, 21:51
    Pinkdot ;))
    Ale u mojego Misia to i teraz sa takie dni, że dziś np. jest tak, że będziesz go WNIKLIWIE obserwowac, wiedząc, że ma ZA i na koniec dnia powiesz, że wymyslam, że ja jestem stuknieta, bo jemu nic nie jest.
    A gdybym wczoraj kreciła film to znów byłoby 100 razy "aha, to był lokaj" i inne cyrki.

    Co bedzie jutro?? Tego nei wie nikt. ALe przez to zycie jest ciekawsze ;)
    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 28.01.13, 11:33
    Mam jeszcze jedno przemyślenie i tym razem dotyczące siebie . W skrócie opiszę jaka jestem , czyli : boję się nowych sytuacji , między ludźmi czuję się obco i nieswojo często nie rozumiem tego co mówią i po co to mówią , kawały , dowcipy są dla mnie bez sensu i wolę samotność . Nawet rozmowy przez telefon sprawiają mi kłopot , mam głupie zwyczaje np. goście mają być za godzinę a ja zamiast sprzątać powierzchownie to biorę żelazko i prasuję lub wyciągam rzeczy z szafki aby je układać , nie zapamiętuję twarzy , kontakt wzrokowy z innym człowiekiem jest kontrolowany i wymuszony , patrzę na ludzi ale mam wrażenie jakbym ich nie widziała (mój wzrok jest wtedy błędny ) , potrafię figurkę przestawiać o milimetr 5 razy w tym samym miejscu , mam problemy ze zrozumieniem najprostszych przeczytanych tekstów , mam problemy z zapamiętaniem i zrozumieniem tematów które nie są podparte obrazkami , nie lubię gdy mnie ktoś ściska itp. itd.
    CZY TO OZNACZA ŻE MAM AUTYZM ???????????????
    NIE po prostu taka jestem, a ostatnio usłyszałam ze mam DDA
    Jeżeli mielibyśmy każde dziecko , czy osobę dorosłą dokładnie oglądnąć i przeanalizować to okaże się, że co druga osoba ma cechy autystyczne w mniejszym lub większym stopniu , ale czy każda z tych osób jest autystą ? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie .
    Pytanie na które niestety wciąż nie mają odpowiedzi specjaliści to: gdzie są granice pomiędzy typowym autyzmem a dzieckiem które ma tylko cechy autystyczne ?
    Moim zdaniem prawdziwego autyzmu nie da się wyleczyć bo jest to uszkodzenie mózgu . Natomiast gdy są cechy autystyczne to już zmienia całkowicie postać choroby , bo tak jak napisałam ma je wiele ludzi nawet nie wiedząc o tym że ktoś nazwał by go autystą .
  • 28.01.13, 11:56
    agagutka napisał(a):
    CZY TO OZNACZA ŻE MAM AUTYZM ???????????????
    > NIE po prostu taka jestem,

    a ja przewrotnie zapytam : skad wiesz, ze NIE masz autyzmu? ;)
    naprawd sporo ludzi ma autyzm, ale ci wyzej funkcjonujacy po prostu jakos sie przystosowali, wychowanie dzieci sie zmienilo i kiedys latwtiej bylo sie ze swoim autyzmem nie ujawniac.to, co opisujesz brzmi bardzo znajomo, choc przestawianie czegos kilka razy zeby stalo w idealnym miejscu dp dla mnie juz naprawde ciezki kaliber ;)
    wlasnie o ta granice tu chodzi, bo tak naprawde jest ona dosc plynna i diagnoza zalezy nie tylko od ilosci objawow, ale tez poziomu funkcjonowania. Ja wiem, ze mam autyzm, nie mam co do tego zadnych watpliwosci, podobnie jak lfachowcy, z ktorymi mialam czy mam do czynienia i przede wszystkim moj maz ;) Za to rodzina uwaza mnie za wariatke, bo sobie wszystko wymyslilam i zmusilam specjalistow do postawienia diagnozy ;) Prawdziwy autyzm od cech autystycznych rozni sie tylko i wylacznie iloscia i jakoscia zaburzen w pewnych obszarach. Nie widze tego nawet jako uszkodzenia mozgu, bo to inny rodzaj myslenia, z tym tylko, ze majac autyzm ma sie pecha, ze wiekszosc mysli inaczej:)

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 28.01.13, 11:56
    Ja ma wrażenie że granica polega na dopasowaniu, możliwości radzenia sobie z cechami autystycznymi.
    Jeśli nie możesz nad nimi zapanować to przestajesz sobie radzić ze swoim życiem. To trochę jak z alkoholizmem. Alkoholikiem jest się już do końca życia, różnica polega na tym że możesz być pijącym alkoholikiem lub nie pijącym alkoholikiem. W drugim przypadku też nie jest łatwo.
    I tak można powiedzieć jestem autykiem ale mam pracę i rodzinę nie jest łatwo ale daję radę...
    Są też osoby które autyzm tak wciąga, że normalne życie jest niemożliwe. Znam wiele takie dzieciaki. Mam wielki szacunek do tych ludzi i moje problemy autystyczne są przy ich problemach po prostu śmieszne;))
  • 29.01.13, 12:16
    Mysle ze na przestrzeni wielu lat swiadomość '' autystyczna'' wzrasta. Kiedys osoby ze spektrum byly ''dziwakami'' i nikt nie analizowal tego medycznie. Być moze także wielu z genialnych osob, kompozytorow czy wynalazcow byli aspergerowcami czy autystami..
    Byc moze masz autyzm, badz cechy, ale jakos dajesz sobie radę, byc moze lat temu 20-30 i wiecej, osoby ktore sie jakoś dostosowaly , mialy ''szczescie'', ktoś pomógł, przejsc przez szkołę, zdać maturę, dostać sie na studia.. Ale są tez tacy ktorzy tego szczescia nie mieli, ich zaburzenie bylo tak glebokie, ze nie są wstanie funkcjonować.. Mysle ze to dotyczy nie tylko autyzmu, ale wiekszosci niepelnosprawnosci umyslowych, badz tez fizycznych, ktore uniemozliwiają samodzielne funkcjonowanie.
  • 29.01.13, 13:47
    A ja choć jestem optymistą do potęgi entej i w każdej cząstce dramatycznej potrafię znaleźć szczątek szczęścia, niestety nie wierzę do końca w te cudowne uzdrowienia choć wiele w swoim życiu już widziałam, słyszałam i czytałam. Wierzę w bardzo duże postępy, wierzę w znalezienie "klucza" do wejścia w płaszczyznę problemu dogłębnie, wierzę w milowe kroki jakie można postawić, wierzę we wspaniałe finisze ale nie tak skrajne, że z przypadku totalnie ciężkiego przechodzimy do całkowitego cudu. Pewnie powinnam wierzyć, bo pewien cud kiedyś spotkał i mnie. Przez 7 dobrych lat byłam medycznie uświadamiana, że prócz córki więcej dzieci mieć nie będę. Z racji jej choroby pomyślałam, że to może i dobrze. Po 7 latach zaszłam w ciążę, urodziłam Szymona. Czyli jest coś co czasem obala zupełnie nawet 100% pewność ale mimo to jakoś mój mózg nie przyjmuje, że takie cuda się zdarzają. I nie chodzi o wiarę. Wiary jest teraz we mnie multum ale ona dosięga jakby bezpiecznych i możliwych granic, pewnie granic w moim mniemaniu. Być może wynika to z pewnej samoobrony przed porażką, przed fiaskiem, może tak być, nie wiem tego. Być może trzymam się automatycznie tego, co jest stabilne, ogólnie przyjęte, by móc cieszyć się każdym maleńkim kroczkiem. Być może wolę być zaskakiwana niż niespełniona. Bardzo prawdopodobne. Człowiek, który doznał wielu dramatycznych sytuacji w swoim życiu, buduje czasem nieświadomie dystans do wielu spraw. Może to jest właśnie mój dystans. Może w pewnym stopniu strach? Obawa? Może sztywny realizm, którym mnie już tyle razy poczęstowano, że dawno temu spadłam z chmur tłukąc sobie tyłek do granic możliwości i upadając zaliczyłam nie samo podłoże, a płaszczyznę dużo poniżej? Ja po prostu myślę, że w tych wszystkich opisywanych przypadkach było to coś, co pozwalało na takie cudowne zakończenie już na wstępie. Może łagodniejszy przypadek? Może nie autyzm? Może autyzm spowodowany czymś co dało się całkowicie wyeliminować jako barierę psychiczną? Gdybam oczywiście w tej chwili;)
    --
    Człowiek, który podjął decyzję, by zwyciężyć, nigdy nie powie "niemożliwe"...
    www.dzieciom.pl/16924
    www.dzieciom.pl/16925
  • 29.01.13, 22:28
    Niestety nie jestem autystką , choć niektórzy bardzo by chcieli bo to oznaczyłoby że z autyzmem można funkcjonować . Jestem od kilku lat pod opieką psychologa ze względu na zdarzenia z przeszłości . Brak zaufania do ludzi wynika po prostu z DDA , natomiast nadmierne obsesje być może z tego że rodzice nie radzili sobie ze swoim życiem ? Sadzę że usprawiedliwianie siebie autyzmem byłoby krzywdzące dla dzieci chorych na autyzm i ich rodziców . Z autyzmu nie wyrasta się ot tak sobie . Znam kilku autystów i jeszcze niestety nie widziałam aby którykolwiek z nich wyrósł z tej choroby . Nawet mogłabym powiedzieć wręcz przeciwnie im starsze dziecko tym cechy autystyczne są bardziej widoczne i nie dlatego że się nasilają , tylko dlatego że dziecko jest starsze i mimo bardzo wysokiej inteligencji pozasłownej i sporej wyuczonej samodzielności wciąż typowe cechy autyzmu pozostają . Kiedyś czytałam listę chorób , które można pomylić z autyzmem i jest ich naprawdę sporo . Czasami słyszę dziecko wyrosło z autyzmu i zastanawiam się jak to możliwe ? Przecież gdyby nie było determinacji matki , chłopca którego znam nie umiałoby : pisać , czytać , liczyć , kozłować piłki itd. Musiała stoczyć walkę ze samą sobą , ze swoją mamą która zarzucała jej że nie zajmuje się dzieckiem , potem z nauczycielami którzy twierdzili że dziecko np. nie będzie samodzielnie pisało , ćwiczyło na w-fie i powinno się bawić ... Oczywiście z czasem udowodniła że jej dziecko jest wstanie zrobić bardzo wiele rzeczy . Niestety nie udało się spełnić tylko jednego marzenia : wyleczyć go . Oczywiście każdy powinien mieć nadzieję , że jednak jego dziecko nie jest tym typowym autystą którego nie da się uleczyć , tylko próbować
  • 29.01.13, 22:54
    agagutka napisał(a):
    Sadzę że usprawiedliwianie siebie autyzmem byłoby krzywdz
    > ące dla dzieci chorych na autyzm i ich rodziców .

    Tu sie z toba nie zgodze. Dlaczego? Dlatego, ze autyzmu nie traktuje jako usprawiedliwienia. Owszem, diagnoza pozwolila mi zrozumiec kim jestem i dlaczego robie o co robie, w rezultacie faktycznie odpuscic co nieco, ale autyzm oznacza ciagla, nigdy nie ustajaca prace nad soba. autysci to nie tylko dzieci, ktore nie mowia, maja problemy z nauczeniem sie czytania i pisania. niektorzy, zwlaszcza ci z ponad przecietna inteligencja osoagaja w zyciu bardzo wiele, robia jedynie wrazenie nieco "dziwnych" i nietowarzyskich. Kiedys w psychologicznym czasopismie czytalam bardzo fajny artykul z porownaniem wysokofunckjonujacych ludzi z ZA/autyzmem i geniuszy. Zdziwilabys sie, ile jest podobienstw. Jedyna istotna roznica wyrozniajaca jednych od drugich jest motywacja. Pierwsi latwiej sie poddaja i skupiaja jedynie na tym, co ich interesuje, ci drudzy potrafia zaintersowac sie czyms, czego nie lubia dla nadrzednego celu.

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 30.01.13, 15:42
    Napisalam ze jestem amerykanka bo mam podwojne obywatelstwo wiec na papierku tak. Mimo to w glebi serca wciaz Polka. Ale widze ze pewne cechy i troche "nabralam: amerykanskiej. Moj maz za to 100% amerykanin. Nie wiem czy gdybym go zobaczyla na lotnisku i zaczela z nim gadac np czy bym rozpoznala po zachowaniu amerykanina moze po ubranu. ALe napisz co myslisz? Wiem ze amerykanie za glosni nie lubieja rad sa przekonani o slusznosci swojej opini etc.Cos jeszcze?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sroeqm2jguza2.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jr8o379qz.png
  • 30.01.13, 15:46
    POwiedz co taka diagnosa po 5rz moze preszkodzic w papierach? Czemu moze miec trudnosic z dostaniem sie do szkol? CO z wojskiem? Ja mysle ze diagnoza pomamga w zalatwieniu terapi a terapia ma pomoc funkcjonowac. NAwet IEP nie mozna miec bez diagnozy.

    P.S Mozesz podac mi swoj email?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sroeqm2jguza2.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jr8o379qz.png
  • 30.01.13, 20:30
    Tak to prawda,diagnoza pomaga w dostaniu terapii(u nas dzieki niej mala miala ponad 15h tyg,a bez pawnie 1max2htyg).W NY,diadnoza po 5 roku rowna sie szkola specjalna,diagnoza miedzy 3 a 5 wpis w papiery bo od 3rz za terapie placi dep.edukacji i problemy z dostaniem sie do dobrej szkoly.Jak u Was nie wiem,kazdy stan ma swoje prawo.
    wyslalam Cie email na gazetowa
  • 30.01.13, 20:46
    Dzieki.
    Problemy z dostaniem sie do szkoly sredniej ?wyzszej? Jeszcze nie spotkalam sie z tym? Tu jest open enrolment mozna pojsc do szkoly jakiej ci sie tylko posdoba nawet do innego miasta. Szkoly prywatne nie maja terapi i psychologow wiec nie wchodza w gre. U nas diagnoza to oznacza IEP indiwidulany plan nauki nie rowna sie temu co znaczy w Polsce w zadnym wypadku. Plan i cel jaki dany uczen ma osiagnac nie znaczy ze to nizszy poziom. Uczen majacy problemy ze sluchem moze miec IEP i dlatego musi miec dodatkowe istruukcje np nauczyciel musi podejsc do neigo i powtorzyc albo ma siedziec blisko. Ma sie upewnic ze zapisal praco domowa.
    U nas nie ma szkol specjalnych. Tylko klasy ale tam w zaden sposb nie kwalifikuja sie dzieci z ZA a nawet autystyczne itp tylko bardzo "ciezkie" przypadki gdzie program jest dostosowany do nich.

  • 01.02.13, 22:34
    A ja wierzę w te cudowne wyleczenia, bo sami prowadzimy Program Son-Rise od paru lat (równocześnie z leczeniem biomedycznym). Nie jest to nic ponad siły rodzica, a wzmacnia go do takiego stopnia, że poprzez swoją postawę wpływa na dziecko. To my jesteśmy z dzieckiem przez większość dnia i będziemy przez całe życie. Możemy poświęcić się narzekaniu i wynajdywaniu negatywów (kurcze! przez cały dzień i może noc! masakra! ale też tak kiedyś miałam). Po obejrzeniu płyt z ATCA zaczęłam od innego podejścia do dziecka, wsłuchania się w nie i reagowania na najmniejsze sygnały. Teraz doszłam do takiego momentu, że ważne jest dla mnie samo spędzanie czasu z dzieckiem (oczywiście z czasem tylko dla siebie) i pomaganiu mu w pokonywaniu swoich granic. Program Son-Rise można prowadzić w dopasowanym dla siebie zakresie, chociażby pół godziny dziennie, ale jestem wtedy cała dla niego. Ale jak się już w to wejdzie dalej to wciąga, staje się filozofią życiową. I nie myśli się już więcej o autystycznych dzieciach jako zaburzonych tylko niesamowitych i wyjątkowych.
  • 02.02.13, 09:38
    Tak sobie myslę, ze gdybym na cud, w tym cudowne wyleczenie miała czekac pare lat to chyba bym zwątpiła.


    PS
    Dziękujemy za reklamę Son-Rise ;) Pozwolę sobie zacytować:
    In general, Son-Rise is attractive to parents of young children with autism who have significant time, energy, and money - and the desire to dedicate themselves intensively to their child's therapy. It's a good philosophical match for parents who have a strong community of local friends and family, and a willingness to ask for and manage volunteer support.

    I tyle ;)
    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 03.02.13, 12:06
    To akurat swieta prawda co zacytowalas tzn aby moc skorzystac z cudownych terapii potrzeba przede wszystkim pieniedzy oraz konkretnego wsparcia. Samotna matka na zasilku moze sobie o tym jedynie pomarzyc. Ale to akurat prawda w stosunku do wszystkiego... nie tylko do autyzmu :-(

    Zaczelam ten watek bo ciekawa bylam opinii uczestnikow forum, a takze dlatego, ze moj syn, w wieku 3 lat zachowywal sie jak definicja autyzmu. Nie korzystalismy z zadnej suplementacji (OK, IQ dostawal i dostaje) ani cudownych Son-Rise itp. To glownie my, rodzice, jestesmy jego terapeutami. Mial tez pare terapii typu: logopeda i SI. Teraz po 7 latach funkcjonuje naprawde dobrze. Obcy ludzie nie zauwazaja jakiegokolwiek problemu. Ma wprawdzie specyficzny sposob wyslawiania sie oraz dosc ograniczone zainteresowania, ale nawet wsrod rowiesnikow w zwyklej szkole jakos sobie radzi. A mimo to, nigdy nie osmielilabym sie powiedziec, ze moj syn jest wyleczony z autyzmu...
  • 03.02.13, 13:40
    No to w odpowiedzi historia mojego Misia.
    Ja jestem własnie taka samotną matką, która nie tylko boryka się z autymem (dokładnie ZA) dziecka, ale milionem innych probolemów i zastanawiam się, czy nei powazniejszych.

    Pierwsze objawy, że cos jest nie tak były właściwie od samego poczatku. Straszna nadwrazaliwośc dźwiękowa, na wszystko dosłownie (na szum liści), dotykowa... Potem porozumiewanie się piskiem. Ale diagnoza dopiero w wieku 5 lat. Bo niby lekkie opóxnienie, ale piekna mowa, kwiecista, to czego się czepiać.
    I ZA.
    Pieknie ruszył do przodu, bo miał terapię. Bardzo kompelsową, zmieniliśmy przedszkole i była terapia w przedszkolu i poza nim.
    Było tak dobrze, żez boku wiele osób twierdziło, że przesadzam, bo przeciez Mis normalnie funkcjonuje.

    I szkoła. Masowa, bo przeciez nawet orzeczenie wydane przez PPP nie stwierdzało nic specjlnego.
    Po roku funkcjonowania w szkole Misiek ma problemy z wykonywaniem polecenień, średnio raz w tygodniu wedruje pod łąwkę, nie wychodzi na przerwe, bo jest za głosno. Nie bawi się z dziećmi.
    Powróciły jakies echolalie (100 razy na dzień słysze "aha, to był lokaj!" i dostaje wariacji chcąc rwać włosy z głowy).

    jakiś czas temu byłam dumna, był w stanie jechac sam rok temu na kolonie. Dzis nei wiem, czy w tym roku go wyśle, bo nei wiem czy da rade.
    Nie jest w stanie sam zostawac w domu.
    Taka prawda. Praktycznie z dnia na dzień widze coraz większy regres i tyle.

    I to przy cały czas prowadzonej terapii.

    To tyle ode mnie.
    Aha. To tylko ZA, nei ciężki autyzm.
    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 03.02.13, 16:10
    Madziulec, ale uważasz, że regres jest spowodowany pójściem do szkoły?

    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • 03.02.13, 17:31
    Nie wiem. Specjalnie wybrałam szkołę, gdzie przynajmniej są dzieci, które Misiek zna.
    Pisałam wielokrotnie, że w całym mieście, w którym mieszkamy nei ma klasy integracyjnej. Wydawało mi się więc, że wybieram mniejsze zło.

    Teraz sama już nie wiem. Wybrałam szkołę, która rzekomo miała doświadczenia z integracją, ale.. po miesiącu wychowawczyni poszła na zwolneinie, potem było az 3 nauczycieli...
    Masakra.
    A ja po prostu nie wiem
    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 03.02.13, 19:09
    Trudno przewidzieć. A czy przy szkole jest gimnazjum?
    Ja trochę załuję, że córka nie poszła do gimnazjum przy swojej podstawówce, byłoby jej łatwiej.
    Pierwszy rok w nowej szkole to był dramat i właśnie regres. Teraz jest lepiej.
    Jeśli będziesz wprowadzała jakieś zmiany, to weź to też pod uwagę.

    --
    Taki prezent dostałam
  • 03.02.13, 20:51
    Przy szkole jest gimnazjum, ale ja coraz bardziej zaczynam dojrzewac jednak do decyzji, by Misia przenieść do innej szkoły, gdzi ektos spojrzy na niego jak na kogos kto potrzebuje wsparcia.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 03.02.13, 16:19
    No mnie sie wydaje, ze to bardzo prawdopodobne, ze to szkola spowodowala taki regres u synka madziulca... Ja bardzo sie balam przejscia z przedszkola do szkoly, ale na szczescie udalo nam sie znalezc mala i bardzo przyjazna szkole z fantastycznymi nauczycielami i co chyba najwazniejsze fajnymi dziecmi. W naszym przypadku - jestem przekonana - ze to szkola poprawila funkcjonowanie syna. Chociaz do tej pory sie zdarza, ze wraca ze szkoly i zamyka sie w pokoju zeby odreagowac: "Co sie dzieje synku?" "Nic mamo, w szkole jest tak glosno, musze odpoczac" - a tu jeszcze raz podkreslam, to mala szkola i wedlug mnie halasu tam wlasciwie jako takiego wielkiego nie ma. Mysle wiec, ze gdyby trafil do wielkiej, naprawde glosnej szkoly to mogloby byc zupelnie inaczej...
  • 03.02.13, 17:33
    Ja tylko podkreslam, że w przypadku Miśka to jest TYLKO Za.
    Nie autyzm, nie jego ciężka forma.
    Od razu mówiono wręcz, że to ksiązkowy przypadek ZA (i to każdy ze specjalistów tak mówił).

    Dlatego aj twierdzę, że to nei jest takie rposte to cudowne uleczenie.
    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
    Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
    Kandydatka do Sejmu może poda wodę?
  • 03.02.13, 17:37
    Madziulec, piszesz, ze to tylko ZA. A ja mysle, ze nie sam rodzaj diagnozy ma wplyw na to, jak dziecko funkcjonuje. diagnoza to moze ze 20%, reszta to wplyw otoczenia. ZWLASZCZA u dzieci wysokofunkcjonujacych.

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • 03.02.13, 17:45
    Ja twierdzę, że otoczenie to podstawa i to u wszystkich autystów (bo te granice są naprawdę subtelne). Dziecko ze spektrum nie zawsze da znać czy powie co mu przeszkadza, samo nawet nieraz nie wie. W przyjaznym środowisku skierowanym na jego potrzeby ma możliwość się rozwijać.
  • 03.02.13, 20:36
    Dziecko które znam do pierwszego roku niby rozwijało się prawidłowo tylko było za spokojne . Ok. 1 roku interesowały go książki , mówił pierwsze słowa z sensem , siadał na nocnik itd.
    W 13 miesiącu zaczęło się od kataru , kaszel , potem oskrzela - szpital , szczepionka i ... zupełne wycofanie dziecka . Dopóki terapia odbywała się w domu było w miarę stabilnie . Natomiast po pierwszym roku kl. 0 zupełnie roztroił się . Drugi rok 0-rówki przyniósł sukcesy na tyle spore że zaczynał mówić . Przejście do szkoły znowu przyniosło niekorzystne zmiany . Trzy miesięczna przerwa wakacyjna unormowała go na nowo . Wrócił do szkoły i znowu jazda gryzienie , uderzanie głową , bicie , wyłączenie , krzyki itp. Niestety każda przerwa świąteczna , każde wakacje jest to przyporządkowywanie dziecka od nowa , ale z każdym rokiem jest i tak lepiej . Również pechowo była częsta zmiana nauczycieli . Prawdopodobnie nie jest w stanie ogarnąć bodźców które do niego docierają i zmian . Ktoś może zapytać ,, więc po co chodzi do tej szkoły ? " M.in. dlatego że są krótkie okresy , gdy funkcjonuje rewelacyjnie . Mama chciała wprowadzać dziecko w szkolny świat stopniowo i obserwować je , ale niestety nikt tego nie rozumiał . Czy pomogłoby ? Tego nikt nie wie . Tak jak wcześniej było napisane każdy dzień jest niepewny : wczoraj gryzł ręce i stukał po ścianach , a dzisiaj zupełnie inny chłopak jakby go ktoś podmienił .
  • 07.02.13, 01:03
    Hm mm.....ciekawe ile płacą za taką reklamę?Może wypożyczę do takiej mojego syna :)

    Mój syn jak miał prawie 3 lata w 3 niezależnych miejscach dostał tą samą diagnozę: autyzm. Dziś ma lat 6,5 i jak gdzieś (np w PPP lub u neurologa) mówię że syn ma taką diagnozę to patrzą na mnie tak jakby mnie trzeba było wysłać na badania poczytalności.
    Omal nie pękłam ze śmiechu jak dostałam wynik obowiązkowych w Gdańsku badań 6 latków pod kątem gotowości szkolnej (robionych w specjalistycznej, specjalnie powołanej dla badań 6 latkow placówce).W opinii badań psychologicznych stwierdzono między innymi iż "rozwój społeczny powyżej przeciętny".
    No to mam uzdrowione dziecko :) Mogła bym wystąpić w reklamie jakieś super leku czy suplementu:)
    Patrząc jednak na mojego syna trzeźwym okiem wiem, iż z autyzmu wyleczyć się nie da. Syn bardzo dobrze funkcjonuje, wtapia się w grupę rówieśników ale zupełnie inaczej myśli, z zupełnie innych powodów robi to co robią rówieśnicy.
    Przykład z tego tygodnia:
    W przedszkolu ogłoszono iż za tydzień będzie bal przebierańców. I syn i córka zaczęli odliczanie ile nocy zostało do balu. Córka (4 lata) dostawała wypieków na twarzy na samą myśl o balu i się doczekać nie mogła. Syn też dni odliczał i czekał jak na skazanie. W dzień balu córka szalała ze szczęścia że ubiera się w przebranie. Syn nakładanie stroju po prostu dzielnie zniósł.
  • 07.02.13, 10:41
    a mozna wiedzieć jak funkcjonował w wieku 3 lat ,skoro zgłosiłaś się na diagnozę w 3 placówkach i co mu w przeciągu tych 3 lat pomogło ? realizujesz jakieś orzeczenia , ma terapie ?co wpłynęło na jego obecne funkcjonowanie ( skoro ppp tak ocenia ) ,myslę ,że wiele dzieci w tym wieku nie koniecznie muszą lubić bale ,czy wszystkie muszą ?czy teraz badania gotowości 6- latków są obowiązkowe? jak to się ma z wcześniejszym obowiązkowym pójściem do zerówki 5-latków
  • 07.02.13, 20:44
    Bardzo nie lubię wracać do tego pamięcią. Tak w skrócie było wszystko: brak kontaktu wzrokowego, mówił 1 słowo "mama" którym określał każdego dorosłego, nie rozumiał poleceń, nie umiał się bawić ( układał tylko autka wzdłuż wyimaginowanych linii, 0 umiejętności zabawy z rówieśnikami, walenie głową w ścianę, kręcenie się w kółko, jedzenie 2 dań na krzyż, awantury i histerie przy zmianie ubrania itp itd.
    Mieliśmy bardzo intensywną terapię behawioralną (co dziennie 4 godziny z terapeuta w przedszkolu dla dzieci autystycznych+ 2-3 godziny w domu) Pierwsze duże efekty pojawiły się po roku tej morderczej pracy. Pierwsze zdanie (2 wyrazowe) powiedział jak miał 3 lata i 8 miesięcy.
  • 07.02.13, 21:02
    To iz PPP pisze takie opinię świadczy o jakości przygotowania ludzi tam pracujących. Syn nie ma prawidłowego kontaktu wzrokowego. Ma wytrenowane iż rozpoczynają swoją wypowiedź patrzy na osobę do której się zwraca ale po kilku sekundach ucieka wzrokiem. Psycholog z PPP tego faktu nie zauważył.
    Pomijam już fakt jakim cudem psycholog w ciągu badania trwającego 20 minut będąc sam na sam z dzieckiem w gabinecie może określić kontakty społeczne dziecka mając jeszcze czas na ocenę percepcji wzrokowej, sluchowej i grafomotoryki.
  • 07.02.13, 22:22
    Mam pytanie : czy wszystkie dzieci z diagnozą autyzmu poddane terapii w tym ośrodku robią tak duże , zaskakujące postępy w tak krótkim czasie ? Pytam oczywiście z czystej ciekawości .
  • 07.02.13, 22:33
    wszystkie znane mi objawy ,występujące u nas,co do poradni zgadzam się się z Tobą ,bo poradnie nie znają nawet rozporządzenia ( zasad działania ppp ) ,niestety takich mamy specjalistów na pomorzu ,trzeba im pod nos podsunąć przepisy ,zeby wydali orzeczenie o kształceniu spc. 3 -latkowi ,bo jeszcze do nie dawna u nas u uważali ,ze się nie należy dopiero od 6 -roku i niestety rodzic często do 6-roku zycia ma tylko wwr, ,lub twierdzą ze w wieku 3 lat nie diagnozuje się autyzmu ( za wcześnie tak było w naszym przypadku ) 5-6 ,lat to wtedy jest najlepszy wiek i często rodzice czekają do tego wieku ,bo przecież specjaliści tak twierdzą ,ze jak skonczy 4-lata zacznie mówić i wszystko przejdzie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.