Dodaj do ulubionych

Szczepienie, a zburzenia neurologiczne?

02.05.12, 15:13
Witam!

Wiem, że ten temat był już milion razy poruszany w różnych miejscach, w całym internecie, również na tym forum, ale ja jakoś nie mogę się odnaleźć w tej całej wojnie przeciwników i zwolenników szczepień...Większość dyskusji to rozważania ogólne, raczej o charakterze globalnym, poparte różnymi mniej czy bardziej wiarygodnymi tezami.
Mnie natomiast, w tym momencie interesuje tylko jeden szczegół- czy jest taka możliwość, że szczepienie uszkodziło układ nerwowy mojego dziecka?
Dwa miesiące temu szczepiłam synka (DTP, IPV, Act-HIB) i mam wrażenie, że do tej pory nie może dojść do siebie. Tzn. Kiedy wrócił do domu po szczepieniu był otępiony, senny, marudny... Wiadomo dziecko ma do tego prawo- jego organizm walczy z wirusami. Spędził więc w łóżku kilka kolejnych po szczepieniu dni. Nie interesowało go co się dzieje wokół niego, co mama do niego mówi, a nawet co idzie w telewizji. W momentach kiedy nie spał wpatrywał się bezmyślnie w jeden punkt. Stracił całkiem apetyt. Po paru dniach zaczął się powoli "brać za życie." Ale oprócz kaszki z butelki nie jadł i do tej pory nie je nic innego. Nie nazwałabym tego już utratą apetytu, raczej jadłowstrętem. Wcześniej jadł wszystko. Po szczepieniu, kiedy np. ugotowałam mu parówki, które uwielbiał, to cieszył się, że są, ale wyglądało to tak jakby nie mógł ich przełknąć- gdy tylko wsadził do buzi- odruch wymiotny. Bardzo się przy tym denerwował. Zaczął też panicznie bać się kąpieli,a nawet dźwięku nalewanej do wanny wody.
Tydzień po szczepieniu dostał wysypki, która z godziny na godzinę stawał się coraz większa. Wygooglowałam sobie więc nazwę szczepionki(act hib) wyskoczył ulotka i pisze jak byk, że połączenie tych szczepionek może powodować wysypkę. Zadzwoniłam więc do przychodni i mówię jaka sprawa,a pani recepcjonistka nie pytając jakie dziecko, jakie szczepienie jak z automatu do mnie, że " nie ma związku ze szczepieniem", i że łączy mnie z panią doktor. No to mówię do p.dr to samo, a ta do mnie z identycznym tekstem, jak nakręcona: nie ma związku, nie ma związku, ale jeśli mnie to tak bardzo niepokoi to mogę przyjść(!) No więc poszłam. Pani dr stwierdziła, że to alergia pokarmowa, że na pewno w ostatnich dniach wprowadzałam jakiś nowy produkt, lub napój do jadłospisu (jasne, chciałabym), a jeśli nie to może o czymś nie wiem. Zapisał mu jakiś zastrzyk antyalergiczny.
Oprócz tego stwierdziła, że dziecko jest mało kontaktowe i mało zainteresowane otoczeniem i wypisała mi skierowanie do psychologa. Chciałam powiedzieć, że właśnie zrobił się taki po tym ostatnim szczepieniu, ale po co miałam to mówić, żeby usłyszeć, że " nie ma związku"?
Miesiąc temu byłam z nim u psychologa. Bardzo miła Pani w szpitalu na Prokocimiu. Potwierdziła, że dziecko jest zamknięte w sobie, ignoruje polecenia, unika kontaktu wzrokowego, milczy przy zabawie. Zleciła zrobić badanie w kierunku autyzmu w specjalistycznej przychodni. Złożyłam więc formularz na Zacisze i czekamy na odpowiedź.

Szczerze mówiąc-wszystko potoczyło się tak szybko, ze nawet nie mam się czasu załamywać. Siedzi mi tylko w głowie myśl: na ile na prawdę "szczepienie nie ma związku", czy jest coś takiego, że szczepienie uruchamia ukrytą w dziecku chorobę? Czy w takim razie trzeba szczepić wszystkie dzieci? Widzę, że niektórzy zwolennicy szczepień mają teorię, że u wcześniej chorych dzieci szczepienie może mieć wpływ na układ nerwowy. To dlaczego u zdrowych nie może? Czy zdrowe dzieci mają silniejszy ten układ? Kto i jak to zmierzy?
Do marca tego roku byłam entuzjastką szczepień, wyniosłam to z domu (Ja i dziewięcioro młodszych dzieci- szczepieni na wszystko- zero powikłań), przeciwników natomiast uważałam za nieodpowiedzialnych schizofreników, gotowych sprowadzić na ludzkość zarazę mogącą spowodować wyginięcie naszego gatunku. Przesadziłam, przepraszam, ale tylko troszkę wyolbrzymiłam mój wcześniejszy pogląd. Musiałam przekonać się na "własnej skórze", (niestety nawet nie na własnej), że musi być jakieś ziarenko prawdy w teorii o szkodliwości szczepień. I w tym przypadku nie można powiedzieć, że się tą teorią "pocieszam", bo diagnozy jeszcze nie mam. Przez te dwa miesiące nie zauważyłam, żadnego regresu w rozwoju, ale postępu tez nie. Pojawiły się niepokojące tiki twarzy,czasem całego ciała, jadłowstręt, duże zmiany w osobowości, w upodobaniach, brak zainteresowania nauką, w ogóle słuchaniem mnie.

Czy myślicie, że te zmiany mogą być jeszcze odwracalne? Czy może powinnam zacząć od szczegółowych badań neurologicznych? Teraz na "gdybanie" już jest za późno, ale mam jeszcze młodsze dziecko, które też czeka jeszcze seria szczepień,najbliższe za miesiąc. Boję się szczepić, boję się nie szczepić...



Obserwuj wątek
    • ania-pat1 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 15:41
      Moja tak miała po szczepionce na hib. (jedzenie, słabszy kontakt z otoczeniem, padł kontakt wzrokowy) - niezależnie czy to efekt trwały, czy przejściowy bierz się do pracy - ćwicz kontakt wzrokowy, wspólne pole uwagi, nie odpuszczaj. Tak, dzieci ze "słabszym" układem nerwowym mogą tak reagować - ale nie wiesz, że jest słabszy dopuki coś się nie wydarzy. Tak zmiany bywają odwracalne - ale pokaż dziecko pilnie neurologowi - najlepiej nie entuzjaście szczepień - może warto zrobić EEG. Jeśli masz kasę to może warto odtruć homeo (ja tego nie zrobiłam, bo uważałm, ze to czary-mary, a teraz myślę że może należało). Też byłam za szczepieniami. Dalej jestem -,ale u zdrowych dzieci i nie na raz. Odczyny poszczepienne w większości są odwracalne - do 2 miesięcy. Więc głowa do góry - i nie bagatelizuj sprawy tylko ćwicz.
    • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 17:15
      Współczuję Cię bardzo, bo jesteś w niezwykle trudnej sytuacji. Sama doskonale wiesz, że nie udowodniono bezpośredniego związku autyzmu ze szczepieniami (pomijając jedno zakwestionowane na całej linii), ale nie oznacza to, że takiego związku nie ma i zostanie kiedyś udowodniony. Nie jestem lekarzem, ale nie ukrywam, że trochę znam się na lekach i byłem zaskoczony, kiedy przeczytałem, że lekarka tak łatwo wykluczyła związek stanu dziecka ze szczepieniem. Obraz kliniczny odczynu poszczepiennego może być bardzo zróżnicowany i jeżeli Ty widzisz, że ewidentnie dziecko zmieniło się bezpośrednio w następstwie szczepienia, to może warto jeszcze porozmawiać z innym lekarzem.
      Rozumiem, że Twoje rozterki koncentrują się teraz przede wszystkim na kwestii szczepić czy nie szczepić w przyszłości. Ja jestem zdania, że nie szczepienie powoduje więcej szkód, niż szczepienie, chociaż wielokrotnie podkreślałem, że rozumiem, iż dla rodziców dziecka, u którego wystąpiło ciężkie działanie niepożądane nie jest pocieszeniem, że statystyka powikłań gdzieś się musi zrealizować.
      Może warto byłoby skonsultować się w poradni szczepień i ustalić indywidualny program dla Twojego dziecka. W Instytucie pracuje niejaki dr Jacek Domański - starszy, bardzo doświadczony lekarz. Może warto wziąć skierowanie od pediatry do poradni szczepień i skonsultować się u niego? On bardzo poważnie traktuje swoich małych pacjentów. Myślę, że warto abyś spróbowała się do niego dostać.
    • lifeiseasy Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 19:12
      Masz do czynienia z ewidentnym NOPem. Zanim podejmiesz decyzję o kolejnych szczepieniach zwróć uwagę, ze każdy producent w ulotce pisze wyraźnie o tym, że nie wolno szczepić, jeśli u dziecka wystapiły zaburzenia neurologiczne. Moim zdaniem powinnaś skonsultowac dziecko z dobrym neurologiem i nie szczepić dopóki twój syn nie będzie zdrowy. Ryzyko jest ogromne. Zapraszam na stronę stowarzyszenia STOP NOP. Uzyskasz więcej informacji i skonfrontujesz swój przypadek z innymi, a wierz mi jest ich ogromna ilość i schemat taki jak twój. A wmawianie inteligentnemu człowiekowi, który ma choćby średnie wykształcenie, że szczepionki nie mają związku z autyzmem ale w jakis niezwykle tajemniczy sposób u dzieci go uruchamiaja jedynie to jest obraźliwe. Polecam zapoznac się z rozporzadzeniem o NOPach, gdzie minister wyjaśnia, że wystarczy związek czasowy, żeby zachorowanie uznać za efekt szczepienia. Duzo siły i wiary ci życzę i szybkiego powrotyu do zdrowia dla synka.
    • mamamariuszka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 19:53
      Założyłam ten wątek i poszłam z dziećmi na spacer. Cały czas na tym spacerze myślałam, że niepotrzebnie to wszystko pisałam, że zaraz pójdą teksty o ciemnogrodzie, albo jeszcze gorzej, no i, że właściwie kogo obchodzi moje dziecko i nasze problemy...
      ... A tu takie pozytywne zaskoczenie!!!

      Dziękuję Wam za odpowiedzi. Rozjaśniły mi nieco obraz sytuacji i dodały otuchy. Teraz czeka nas seria badań, które trzeba wykonać przed badaniami w Zaciszu. Mieszkam w Krakowie dopiero od roku i nie mogę się jeszcze za bardzo ze wszystkim połapać."Na wiosce" z której pochodzę - jeden ośrodek zdrowia, jeden szpital, jedna PPP:) A tu wszystko gdzie indziej. Cieszę się, że odezwały się do mnie życzliwe osoby z Krakowa, będę się Was radzić w razie czego. Jeśli można oczywiście... Pozdrawiam serdecznie.
      • ania-pat1 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 21:20
        Jak jesteś z Krakowa to rozsądna w temacie szczepień (i nie tylko) jest neurolog dziecięcy dr Mruk (ze skierowaniem przychodnia na Al. Pokoju 2, bez skierowania - też się da - ale to odpłatnie - można zapytać w rejestracji). Piszę "rozsądna" bo ona ani nie odradza, ani nie zaleca - patrzy na dziecko - warto wybrać się z kimś do gabinetu - żeby "oddać" dziecko po badaniu i porozmawiać. Decyzja "dalej nie szczepię" też do łatwych nie należy.... Oczywiście opinia o lekarce jest moja (spotkałam się z zachwytami lub wręcz niechęcią co do jej osoby - więc podkreślam - ja uważam ją za dobrego, zrownoważonego specjalistę).
        • mamamariuszka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 13:36
          ania-pat1 Dziękuję CI za odpowiedzi, Twoje są szczególnie dla mnie ważne ponieważ przeszłaś to samo tylko jakiś czas wcześniej. Napisałam Ci prywatną wiadomość ponieważ chciałam się dowiedzieć, czy Twoja córeczka ma jakąś diagnozę "na papierze"? Chciałam też Cię prosić, żebyś poradziła mi jak mam synkiem zajmować się na co dzień. Napisałaś mi, żebym ćwiczyła kontakt wzrokowy... czy w sytuacjach, w których ucieka do "innego świata", mam go ciągle przywoływać?Sprowadzać na ziemię? Napisz mi też, proszę czy ta sytuacja miała wpływ na rozwój i czy córeczce wrócił po czasie apetyt, czy nadal ma taką wybiórczość?
      • gomado Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 21:44
        Lekarz powinien odrazu odnotować powikłanie poszczepienne. Jak tak traktują zmartwione matki to nic dziwnego, że wg statystyk jest niewielki odsetek powikłań. Ot, medycyna - chyba dla systemu a nie dla pacjenta.
        Ja polecam Ci odtruć tę szczepionkę- dobrze, że wiesz jaka to. Zorientuj się jakiego masz dobrego homeopatę klasycznego w okolicy lub biorezonansem magnetycznym.
            • unhappy Re: Do załozycielki watku 04.05.12, 21:41
              marektatojakuba napisał:

              > Efekt placebo sięga nawet 30%. Można powiedzieć, że na co trzeciego pacjenta dz
              > iała. To dość, aby zdobyć rzeszę wyznawców.

              Uściślę. To dość żeby zdobyć pieniądze od rzeszy wyznawców :)

              --
              Z przemyśleń forumowych intelektualistów:
              xnonx: Naprawdę zaczynam być za eutanazją ludzi poniżej pewnego poziomu iq
              ***********************************************
              Hologramy, które leczo :D
              • gomado Re: Do załozycielki watku 05.05.12, 14:38
                Nie przesadzajcie. Akurat na homeopatię wiele nie wydaję. Znam skład tych leków i brzmi on nieco jak science-fiction ale działa. Wcześniej nie mogłam wyciągnąć synka z wiecznych infekcji kończących się zapaleniem oskrzeli, dostawał co i rusz nowe leki i antybiotyki, potem doszły bóle brzucha. Od ponad trzech lat jest jedynie na homeopatii i już żadnego zapalenia. Ba, coraz lepiej się rozwija. Placebo?
                Marektojakuba z całym szacunkiem ale moja homeopatka też jest lekarzem i to znakomitym, ta dziedzina medycyny traktuje pacjenta całościowo- nie zalecza choroby tylko leczy cały organizm.
                • marektatojakuba Re: Do załozycielki watku 05.05.12, 15:52
                  Masz prawo do swojego zdania, a ja absolutnie nie kwestionuję takich opinii jak Twoja. Jeżeli widzisz, że homeopatia pomaga Twojemu dziecku, to niewykluczone, że coś w tym jest. Mój syn też "cudownie" nabrał odporności. Do końca 4 roku życia miał regularne infekcje. Raz przeziębienia, innym razem zakażenia (antybiotyk 3-4 razy w roku). Rok temu pojechał nad morze i wszystko jak ręką odjął - widać morskie powietrze z jodem pomogło. Przez cały ostatni rok był tylko raz przeziębiony. Gdybym poszedł do homeopaty, to być może skutki wiązałbym z leczeniem homeopatycznym. Może. Sam nie wiem. Wiem natomiast, że każde dziecko jest inne i ma trochę inną odporność. Każdy z nas musi swoje odchorować i nabyć odporności (mam na myśli zdrowe dzieci), przez co potem trudniej zapadamy na niektóre choroby. Popatrz na przykład na odporność na pneumokoki - szczepienie na nie ma sens tylko w przypadku dzieci poniżej 5 roku życia, bo potem większość z nich ma już naturalnie nabytą odporność i szczepienie jest niepotrzebne. Może coś jednak jest w tej obiegowej opinii, że dziecko musi swoje "odchorować" i z czasem robi się bardzo odporne. Nie przepadam za takimi mądrościami ludowymi, ale tę akurat można dość łatwo wyjaśnić naukowo.

                  Jest jednak coś innego w kwestii homeopatii. Możemy uznać, że Naczelna Rada Lekarska błędnie, uznała że homeopatia nie działa i lekarze medycyny nie powinni jej stosować jako alternatywy leczenia konwencjalnego. NIe możemy jednak przejść obojętnie wobec pytania o to dlaczego żaden z producentów leków homeopatycznych nie przeprowadza badań klinicznych sensu stricte z podwójnie ślepą próbą i na dużych grupach pacjentów w celu udowodnienia ich skuteczności. Taki obowiązek ma każdy producent nowej substancji czynnej wprowadzanej do lecznictwa. Jeżeli te leki działają, to producentom powinno zależeć na tym aby przestały być niszowe i trafiły do szerokiego stosowania.
                  Jest jeszcze inna ważna sprawa. Otóż w "worku" pod nazwą leki homeopatyczne mieści się wiele różnych preparatów. Istotna ich część stanowią słynne granulki z cukrem, a część to produkty zawierające substancje o znanym działaniu leczniczym (poparte przynajmniej literaturą naukową). NIewykluczone, że te ostatnie nie są żadną ściemą i naprawdę wpływają pozytywnie na organizm. Nie wiem. Ja jednak stoję na stanowisku, że jeżeli ktoś wprowadza lek do obrotu, to powinien udowodnić wcześniej jego działanie w drodze próby klinicznej. Wiem też o kilku produktach, które były badane klinicznie, ale ich skuteczność nieznacznie przewyższała efekt placebo. Dla zwolenników będzie to dowód skuteczności, dla przeciwników dowód, że szkoda za to płacić.
      • which Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 22:59
        1. Zadbaj o odnotowanie niepożądanego odczynu poszczepiennego w trzymanej w domu książeczce zdrowia dziecka - dla dziecka.
        2. Zadbaj o odnotowanie niepożądanego odczynu poszczepiennego w trzymanej w przychodni dokumentacji medycznej dziecka - dla dziecka i dla przychodni.
        3. Dowiedz się, czy lekarka, zgodnie z treścią ustawy, zgłosiła niepożądany odczyn poszczepienny w sanepidzie - dla innych dzieci (w przeciwnym razie nikt się o tym nie dowie i kolejnych rodziców nie poinformują o ryzyku PRZED szczepieniem).

        Możliwe są powikłania neurologiczne po każdej dawce każdej szczepionki. Rozmawiałam z ojcem dziewczynki, która straciła przytomność i przebywała dłuższy czas w szpitalu po szczepieniu DTP + Hib. Rodzice zdecydowali się zaryzykować jeszcze raz z samym Hib. Efekt był ten sam. Teraz zastanawiają się jeszcze (!) czy nadal szczepić...

        Życzę Ci znalezienia dobrych lekarzy i możliwie pełnego powrotu synka do zdrowia. Szukaj wiedzy, bo - niestety - całą odpowiedzialność za skutki chorób czy szczepień w Polsce ponosi rodzic (nie lekarz, nie urzędnik, nie producent preparatu). Kieruj się wiedzą i intuicją, nie naciskami z zewnątrz (z jakiejkolwiek strony).
        • mamamariuszka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 13:20
          Dziękuję za odpowiedzi. Jestem pewna, że lekarka nie odnotowała, że coś takiego miało miejsce. Będę się do niej wybierać prawdopodobnie w poniedziałek, bo synka czeka cała seria badań, których wyniki muszę zawieźć do miejsca gdzie będzie miał robione badanie w kierunku autyzmu.
          Najgorsze, że ona nie chce nawet słyszeć, że ta alergia to po szczepieniu, a przecież jej tego nie udowodnię... Tych gorszych skutków szczepienia tym bardziej...
    • penelope77 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 02.05.12, 22:44
      Witam.Mi też sen z oczu spędzają te szczepienia.Mam w tej chwili przed sobą wizję szczepienia zupełnego maluszka ,ma 5 tyg. więc za chwilę szczepimy...Tyle tylko że zwyczajnie boję się,co będzie dalej.Starszy synuś,nie miał odczynów poszczepiennych,generalnie nic mu nie było.A jednak...jest ZA.Zaczeliśmy około 6 roku życia odczulać młodego na kurz i roztocza,po pół roku minęła nadruchliwość-tak po prostu.Co nie zmienia faktu że koncetracja nad nauką,czytaniem i pisaniem leży.Za to godzinami układa najtrudniejsze schematy klocków lego.Nie wiem na ile szczepienia w przypadku młodego spowodowały te problemy które są?Na ile jest to wariacja genów i alergia do tego?Starszy przeżył parę epizodów krupu rzekomego(do tej pory jak słyszę hasło krtań-robi mi się słabo)?Nie wiem...Boję się o tego maluszka,o wrażliwość jego układu nerwowego...Na dzień dzisiejszy jest to dość spokojne niemowlę...po prostu boję się...
    • rohatyna Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 01:41
      Powiem krótko. Nie szczepić. Na nic. Ja z tych co przeciwni. Mam trzech synów . Żaden na nic nie szczepiony, choć najmłodszy i tak autystyczny. Znam osobiście Piotrusia, który rozwijał się całkiem prawidłowo, a po potrójnej szczepionce zaczął zamykać się w sobie i po trzech miesiącach zdiagnozowano u niego autyzm. Nie wnikam czy miało to związek ze szczepieniem czy nie. Jedni mówią , że tak, inni że nie. Mama Piotrusia jest przekonana, że to szczepionka. Nie wiem czy to prawda czy nie. W każdym razie przed tym chłopaczek był wesoły i wygadany a teraz nic nie mówi , tylko wpatruje się w ścianę. Chorował po szczepieniu tak samo jak piszesz. Mama jest wysoko postawioną osobą w Ministerstwie Zdrowia. Powiedziała mi ostatnio, że już nigdy na nic go zaszczepi.
      • gomado Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 10:34
        Ja mam świetną lekarkę- homeopatkę. Teraz mały na nic właściwie nie choruje, a jeśli już to łagodniej i szybciej mu mija, modyfikuję wtedy tylko przepisane mu granulki. No i oczywiście nie szczepimy, chociaż właściwie wcześniejsze szczepienia (do 2 roku życia) przeszedł jak należy. Stan synka był coraz gorszy, więc ta homeopatia to była taka deska ratunku, szkoda, że wcześniej tego nie odkryłam. Lek konstytucyjny doprowadza do równowagi organizmu, żeby był odporny i zdrowy.
        Jeśli ktoś leczy dziecko konwencjonalnie i boi się rezygnować ze szczepień to niech po prostu przesunie je w czasie. Jak już układ odpornościowy dziecka jest dojrzalszy i mocniejszy to szczepionka (tak myślę) nie powinna zaszkodzić.
        • myszewa Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 11:07
          rohatyna - żadne z Twoich dzieci nie było szczepione? jak ci się to udało w tym kraju, zwłaszcza tyle lat temu? My mamy teraz problem, maly w 6 roku powinien mieć obowiązkowe szczepienie i przychodnia nam żyć nie daje. Zaczęli wydzwaniać już w styczniu (maly dopiero pod koniec marca skończył 5 lat), na początku nie wiedziałam o jaką szczepionkę im chodzi, bo w kalendarzu jak byk pisze że szczepionkę daje się w 6 roku zycia, a młody nie miał jeszcze 5 lat, ale pani w recepcji z dumą w głosie poinformowała mnie, że rocznikowo to on 6 już ma i można 3 miesiące wcześniej. I to dla jego dobra wcześniej, bo niepełnosprawny. Akurat początek roku byl dla nas nerwowy, bo u malego pojawilo się podejrzenie nowotworu, wzięliśmy druczek żeby zalatwić odroczenie na czas diagnozy. Zanim jednak udalo się to odroczenie załatwić to otrzymałam jeszcze pismo polecone z przychodni z przypomnieniem, pouczeniem i pogrożeniem palcem. Odroczenie mamy na 3 miesiące i nie wiem co dalej, szczepić nie chcę. Pediatra na szczęście po mojej stronie, powiedziała, że szczepić nie muszę i coś będziemy kombinować jak minie czas odroczenia, ale panie pielęgniarki w przychodni nadgorliwe. Wracając do historii opisanej w wątku - u nas było bardzo podobnie, tylko nie po szczepieniu a po antybiotyku. Mały z dnia na dzień przestał jeść (wcześniej jadł wszystko, potem bardzo dlugo tylko owoce i chrupkie pieczywo, odrzucil potrawy które wcześniej bardzo lubił - zupy, jajka itp), zaczął panicznie bać się kąpieli, pojawiły się nadwrażliwości (nie chciał chodzić na boso po trawie czy piasku), stereotypie, przestał naśladować, machać rączką na papa, jakieś 2 tygodnie byl bardzo osowialy (zwaliliśmy to wtedy na dochodzenie do siebie po chorobie), na kilka tygodni przestał chodzić (lekarka twierdzila, że po chorobie dziecko może wycofać się z nabytych wcześniej umiejętności). mial wtedy rok i 3 miesiące. dla mnie ewidentnie byl to efekt antybiotyku a nie choroby, bo póki byl w szpitalu i antybiotyk byl dożylnie wszystko bylo ok, kiedy minęla gorączka maly jadl i zachowywal się normalnie, kiedy wyszedl do domu dostal augmentin doustnie i pojawiły się od razu wymioty i biegunki, po tym juz wszystko bylo inaczej. Myślę, że u pewnej grupy dzieci może być coś co wyzwala zaburzenie neurologiczne - szczepienie, antybiotyk, wirus lub jeszcze coś innego. U mojego syna pewne rzeczy mogly sugerować większą predyspozycję - bardzo trudna ciąża, asymetria i obniżone napięcie mięśniowe (wg. neurologa napięcie obnizone, ale w granicach normy, rehabilitowany, o odroczeniu szczepień mimo rehabilitacji nikt slowem nie pisnąl, byl szczepiony na wszystko często jedną szczepionką w jedno udo a drugą w drugie), mimo to do pewnego czasu rozwój był bez zarzutu...
          • rohatyna Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 22:17
            Myszewa , było bardzo trudno. Nagabywali mnie dzwonili, przysyłali pisma , grozili odebraniem praw rodzicielskich. Zrobiłam skrót - zapłaciłam lekarzowi i z powodów niby zdrowotnych - dawał odroczenia. Jak pokończyli 18 lat - odczepili się! Ot - cała tajemnica. byli szczepieni tylko w szpitalu zaraz po urodzeniu na WZW chyba, czy może coś jeszcze. nie miałam na to wpływu więc nie wiem
            --
            http://s17.rimg.info/3d4f6162bfd61f18a9b5ca47de87d178.gif
            • gloria2 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 22:37
              Wiecie, to chyba zależy od przychodni. U mnie mnie nikt nie wzywa i nikt nie wydzwania. Szczepienia w okresie niemowlectwa, owszem sprawdzali przy okazji normalnych kontrolnych wizyt. Potem zupełnie ich nie interesowało, przez co i ja nie pamietałam i szczepiłam dzieciaka z 2 letnim opóźnieniem. Nawet jak bywałam z chorym dzieckiem, to nie przypominały. Natomiast jak młoda zaczynała przedszkole, to poproszona nas o zaświadczenie, że dziecko zaliczyło szczepienia ochronne zgodnie z kalendarzem.
              • majowa23 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 23:32
                Ja zawsze do szczepionek byłam uprzedzona - nie chodzi mi o to, żeby w ogóle nie szczepić, ale żeby szczepić jak najbardziej bezpiecznie i tylko na to, co naprawdę konieczne. Mój synek jest wcześniakiem (co prawda urodził się tylko o miesiąc wcześniej, ale z problemami). W przychodni lekarka kazała go szczepić według kalendarza. Po pierwszej dawce 6w1 przez dwa dni nie dało się go dobudzić; mogliśmy synka podnosić z łóżeczka, mówić do niego a on wyglądał jak taka laleczka - lekko otwierał oczy i zaraz zamykał i spał dalej. Jak zgłosiliśmy w przychodni - lekarka skwitowała "czyli dobrze zniósł szczepienie". Kolejne szczepionki przeszły bezproblemowo. Potem synek zaczął dużo chorować, bo poszedł do żłobka. Unikałam szczepienia na odrę, świnkę i różyczkę jak długo się dało. W końcu zaszczepiłam. Wystraszyliśmy się bo po tej szczepionce synek zaczął się "zawieszać" - patrzył się gdzieś w jakiś punkt nieobenym wzrokiem. Trwało to dwa dni. Potem dostał biegunki - rotawirus. Nieco odetchnęliśmy, że to "tylko to". Dochodził do siebie przez miesiąc. Potem wyraźnie zauważyłam machanie rękami, powtarzanie dziwnych czynności. Może wcześniej coś tam było, ale nie widziałam tego aż tak wyraźnie.
                Teraz w połowie marca synek dostał ostatnią dawkę 6w1. W nocy dostał prawie 40 stopniowej gorączki, do rana przeszła. Za to pojawiła się wysypka najpierw wokół noska, potem coraz większa, przeszła na policzki i brodę. I tak właściwie do dziś. Poza tym na jakiś czas przestał w ogóle jeść, teraz jest lepiej. Zawsze był dużo poniżej 3-go centyla, przez ostatnie tygodnie jeszcze schudł.
                Zgłosiłam pediatrze tę gorączkę i wysypkę. Co do gorączki "dobrze że to już ostatnia dawka". Oczywiście nigdzie nie odnotowała. Co do wysypki - dostałam próbkę jakiegoś specyfiku na azs i miałam go wypróbować! na dziecku. Z ciekawości sprawdziłam zgłoszone NOPy. Wg oficjalnych danych po tej szczepionce gorączka > 39 stopni w ubiegłym miała miejsce w 12 przypadkach na całą Polskę. Już przynajmniej wiem, skąd się biorą statystyki :/
                Co do wysypki to w poradni gastroenterologicznej usłyszałam, że wygląda jak alergia pokarmowa i musimy szukać na co. Przed szczepionką nie miał alergii pokarmowych, bo miał testy (choć ponoć różnie z ich wiarygodnością). Najbardziej podejrzane są jajka - od tygodnia nie dajemy i jest lepiej.
                W sumie napisałam jak było u nas żeby pokazać, że nopy się zdarzają, wbrew temu co mówią nam oficjalne dane. Ja też nie wiem czy szczepionki miały jakiś wpływ na stan synka czy nie. Wiem, że i tak był z grupy ryzyka. Ale właśnie - czy biorąc to pod uwagę należało szczepić.
      • rozalia7 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 03.05.12, 23:19
        Ja tez tak uważam Rotahyno ,nigdy nie wiedziałam co to autyzm a teraz w rodzinie mamy 4 przypadki,u nas jest duży związek czasowy między podaniem potrójnej szczepionki a wystąpieniem zachowań autystycznych ,więc myślę ,ze chyba jest prościej przechorować świnkę ,różyczkę niż wydawać worek pieniędzy na terapię ... co niestety obciąża też budżet naszego państwa tym bardziej ,że kiedyś tej szczepionki nie było..
    • rohatyna Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 00:13
      Słuchajcie , ja nie rozumiem jednej rzeczy zupełnie. Skoro rodzic widzi, że jego dziecko po szczepieniu się cofa , choruje, odpada, popada w odrętwienie i ujawniają się cechy autystyczne , to czemu namawiacie do szczepienia - tylko pod kontrolą??? Pod jaką i czyją kontrolą?? Mózgi Wam pozjadało czy jak???? To tak jak alergikowi podawać orzechy, bo zdrowe, a że dusi się po nich , to co tam! Może się jednak nie udusi !
      Strasznie mnie dziwi ten pęd do szczepienia na wszystko , zamiast zaufać po prostu organizmowi. Po jakiego grzyba szczepić na wszystko???? To strach tylko i niepewność pcha do takich działań. Strach , że nie zaszczepię, zachoruje i w konsekwencji będzie na mnie.
      Boicie się ! Wcale nie chodzi Wam o zdrowie Waszych dzieci! Chcecie mieć poczucie , że wszystko zrobiliście tak jest nakazane. Nakazane gdzieś z góry, a więc na pewno to ważniejsze niż to co myślicie i czujecie. Skoro jest kalendarz sczepień - to pewnie jest dla mojego dziecka dobry. A jeśli nie i mu szkodzi? Dysonans poznawczy.
      To do Ciebie TatoJakuba, do Ciebie !
      • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 10:22
        Rohatyno:
        1. Twoja wiedza w dziedzinie szczepień, immunologii, mikrobiologii lekarskiej, jest po prostu bardzo skromna. Posługujesz się populistycznymi stwierdzeniami, które przeczytałaś gdzieś na forach internetowych, stronach propagatorów idei prof. Majewskiej (specjalistka od receptora GABA), zakwestionowanych "badaniach" niejakiego Wakefield'a itp. źródeł.

        2. O Twojej ignorancji w powyższym zakresie świadczy wiele sformułowań w Twoich wypowiedziach, ale nie będę się do nich odnosił, ponieważ uważam, że jest to pozbawione jakiegokolwiek sensu. Będziesz mi na nie odpowiadała pseudonaukowym bełkotem, podawała mi linki do stron internetowych o równie "wartościowej" treści, które w większości już przeczytałem i znam. Nie będę tego robił bo jest piękna pogoda i wolę pobawić się z moimi dziećmi. A Ty - wybacz mi proszę arogancję - nie jesteś dla mnie partnerem do naukowej dyskusji.

        3. Proszę Cię Rohatyno, jeżeli drażnią Cię moje wypowiedzi, nie zgadzasz się z nimi i nie chcesz ich czytać, to nie rób tego. Włącz sobie ignorowanie moich postów i nie będziesz ich widziała.

        Do innich użytkowników forum:
        1. Nikogo nie namawiam do szczepień dziecka.

        2. Uważam, że obecna wiedza naukowa nie pozwala postawić tezy, że istnieje związek pomiędzy szczepieniem a autyzmem. Nie wykluczam, że taki związek istnieje i kiedyś zostanie wykazany.

        3. Istnieje związek pomiędzy podaniem szczepionek (a także dużej części leków) oraz wystąpieniem działań niepożądanych. M.in. z tego względu część rodziców obserwuje powikłania poszczepienne. Wiem, że to brzmi strasznie, ale decyzja o dopuszczeniu do obrotu jakiegokolwiek środka leczniczego uwzględnia także kalkulację tego czy korzyści z jego stosowania przewyższają ryzyko powikłań. Mówiąc prościej, odpowiednia instytucja w każdym kraju (u nas Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych ...) podejmuje decyzję o dopuszczeniu jakiegoś leku do obrotu, kierując się m.in. opinią specjalnie powołanych ekspertów (wiem, wiem Rohatyno, przekupionych przez koncerny). Przykładowo, osławiona szczepionka MMR II u ok. 5% zaszczepionych powoduje gorączkę, a rzadko powoduje nawet zapalenie mózgu. Celowo podkreślam słowo rzadko, bo ono w nomenklaturze ma specjalne znaczenie (nie częściej niż raz na 1.000 przypadków, ale nie mniej niż raz na 10.000 przypadków). Co to znaczy? Otóż ni mniej ni więcej, że w przypadku zaszczepienia 300.000 dzieci rocznie może się zdarzyć po niej nie więcej niż 300 ale nie mniej niż 30 przypadków zapalenia mózgu.
        To są dramatyczne liczby i dla każdego rodzica brzmią strasznie (dla mnie też). A przecież MMR to nie jest jedyna szczepionka, którą podajemy naszym dzieciom. Każda z nich wywołuje powikłania - od lżejszych do bardzo ciężkich.

        4. Nie chcę się rozwodzić na temat korzyści wynikających ze szczepień, bo przekonanych nie ma co przekonywać, a nieprzekonani i tak nie uwierzą. Uważam, że szczepienia ochronne dają nam bardzo dużo korzyści. Dzięki nim udało się wyeliminować lub ograniczyć wiele groźnych chorób. To ostatnie jest udowodnione i wykazane ponad wszelką wątpliwość, co także jest kwestionowane przez przeciwników szczepień, więc nie ma sensu prowadzić na ten temat dyskusji. Niestety tu i teraz nie jesteśmy w stanie pokazać w sposób namacalny tych korzyści, bo w wyniku objęcia szczepieniami ochronnymi niemal całej populacji, wiele chorób po prostu nie występuje, albo zdarza się bardzo rzadko. Nie możemy zatem obserwować tego co działo się kiedyś, a więc chorowania, występowania powikłań po tych chorobach oraz umieralności w wyniku tych chorób. Przeciwnicy powiedzą, że to nieprawda, ale nie umiem nic na to poradzić. Zawsze będzie tak, że część ludzi będzie mówiło, że białe jest czarne. Może powinni zapytać swoje babcie i dziadków ile kiedyś dzieci umierało na choroby, na które dziś szczepimy (mi moja babcia opowiadała np. o błonicy, która często występowała po wojnie i na którą niestety umierało bardzo dużo dzieci, m.in. brat mojego taty).
        Powiem szczerze, że w tym ostatnim zakresie nawet trochę rozumiem przeciwników szczepień. Jeżeli czegoś nie widać, nie słychać i nie czuć, to znaczy że nie istnieje. Kangurowa dopiero jak usłyszała Ktosiów to uwierzyła, że istnieją :)

        5. Tak, uważam że rządu wszystkich krajów powinny zmusić koncerny farmaceutyczne do usunięcia ze szczepionek wątpliwych substancji, nawet jeżeli nie udowodniono związku pomiędzy nimi a wystąpieniem działań niepożądanych. Jeżeli jest możliwość zastąpienia ich innymi bezpieczniejszymi substancjami, to powinno już być to dawno zrobione. Przykładowo, uważam, że jest skandalem, iż w Polsce ciągle jest dostępna (co prawda tylko jedna) i ciągle używana szczepionka zawierająca kontrowersyjny tiomersal.

        6. Po raz setny powtórzę, że szczepienia mają sens populacyjny. Tylko zaszczepienie niemal całej populacji daje szansę na stopniowe wyrugowanie choroby z populacji. Powtórzę też coś co jest bardzo niepopularne i za co mnie zaraz zniszczą przeciwnicy szczepień. Otóż niezaszczepione dzieci korzystają z faktu, że inne dzieci zostały zaszczepione. Dzięki temu, że inni rodzice zaszczepili swoje dzieci, istnieje bardzo małe ryzyko, że one zachorują i zarażą niezaszczepione dzieci. I odwrotnie - niezaszczepione dzieci stanowią zagrożenie dla zaszczepionych dzieci, bo jeżeli tych pierwszych jest dużo, to mogą być rezerwuarem czynnika infekcyjnego, w wyniku czego także uodpornione dzieci są narażane na wielokrotną ekspozycję na czynniki etiologiczne, co w konsekwencji także może doprowadzić do przełamania ich odporności.

        7. Chcę z całą stanowczością podkreślić, że akceptuję fakt, iż część dzieci może nie być zaszczepiona i korzystać z faktu, że prawie cała populacja jest zaszczepiona. Powinno to dotyczyć tych dzieci, dla których szczepienie jest niebezpieczne (np. z powodu wcześniejszych powikłań poszczepiennych, albo innych wskazań, np. deficytów układu odpornościowego i wielu innych). Decyzja o nieszczepieniu dziecka powinna być jednak wynikiem decyzji wyspecjalizowanego w tym zakresie lekarza, a nie doktora Google'a lub widzimisię rodziców. To muszą być naprawdę rozważne i uzasadnione decyzje, bo liczba niezaszczepionych ludzi nie powinna przekraczać kilku procent (bardzo upraszczam).

        8. Uważam, że skandalem jest niezgłaszanie przez lekarzy działań niepożądanych po szczepieniach (a także po wielu lekach). Jest to działanie naganne i szkodliwe. Urząd Rejestracji ... prowadzi monitorowanie takich działań. W wyniku lenistwa lekarzy może nie zostać wychwycona wadliwa seria leku, którą być może należałoby natychmiast wycofać z obrotu. Może także nie zostać wychwycony fakt częstszego niż wynika to z badań klinicznych leku występowania działania niepożądanego, co wymusiłoby na producencie konkretne działania. Opisany prze założycielkę wątku fakt niezgłoszenia ewidentnie ciężkiego działania niepożądanego (przecież nie chodziło tylko o kilka godzin gorączki) jest naruszeniem ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza oraz prawa farmaceutycznego właśnie w zakresie monitorowania działań niepożądanych.

        Podsumowując, jestem zdania, że pomimo ryzyka wystąpienia działań niepożądanych, szczepienie oraz stosowania innych leków jest korzystniejsze niż dopuszczenie do tego, aby niektóre choroby wróciły i się na powrót upowszechniły. Rozumiem rodziców dzieci, które straciły zdrowie w wyniku szczepienia i szczerze im współczuję. Akceptuję fakt, że nie chcą potem szczepić swoich dzieci i ostrzegają przed ryzykiem powikłań innych rodziców. Zgadzam się, że część dzieci ma prawo być nieszczepiona jeżeli są ku temu wskazania medyczne. Uważam jednak za szkodliwe propagowanie idei nieszczepienia dzieci, gdy nie ma do tego wskazań medycznych. Uważam także, że Państwo nie powinno zmuszać rodziców do szczepienia dzieci, a raczej do tego zachęcać poprzez upowszechnianie wiedzy w tym zakresie.

        To co napisałem powyżej, to tylko moje zdanie i nikomu go nie narzucam. Uważam, że każdy rodzic powinien mieć prawo wyboru.
        • which Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 13:39
          To ciekawa i wyważona wypowiedź. Czy jest Pan za obowiązkiem szczepień? ("Decyzja o nieszczepieniu dziecka powinna być jednak wynikiem decyzji wyspecjalizowanego w tym zakresie lekarza, a nie doktora Google'a lub widzimisię rodziców." versus "Uważam, że każdy rodzic powinien mieć prawo wyboru.")
          • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 15:28
            Może niejasno się wyraziłem. Spróbuję dopowiedzieć. Co do zasady jestem przeciwny administacyjnemu wymuszaniu szczepień i karaniu rodziców za nieszczepienie. Uważem, że dużo lepsze efekty miałby tzw. system opieki zdrowatnej (MZ, NFZ) gdyby zachęcał do szczepienia poprzez akcje uświadamiające, albo system zachęt (zamiast kar). Myślę, że w ten sposób udałoby się osiągnąć wskaźnik uodpornienia populacji powyżej 95%.

            Nie to jednak wydaje mi się największym problemem. Otóż w Polsce mamy taką sytuację, że od pediatry ciężko cokolwiek się dowiedzieć. Rodzice oczekują rady, pomocy w podjęciu decyzji o szczepieniu dziecka np. w sprawie szczepień fakultatywnych (meningokoki, pneumokoki, ospa wietrzna, rotawirus). Niestety mało jest takich pediatrów, którzy potrafią wziąć odpowiedzialność i pomóc rodzicom w tym zakresie. Sam pytałem 3 i wszyscy powtarzali opinię (nieuzasadnioną naukowo), że szczepić jeżeli dziecko pójdzie do żłobka/przedszkola.
            Co do szczepień obowiązkowych, to już w ogóle jakaś porażka. Rodzice dzielą się obawami, czasem nawet zgłaszają działania niepożądane, a pediatrzy pozostają na to głusi. Takie dzieci powinny być kierowane do specjalistów w zakresie szczepień, którzy ustalą indywidualny program szczepianie, odroczą szczepienia, albo zwolnią całkowicie dziecko ze szczepienia. To ostatnie także jest możliwe, bo nie można dziecku podawać szczepionki (także innych leków), jeżeli dziecko jest uczulone na którykolwiek ze składników. W ten sposób dzieci wszystkich wahających się rodziców byłyby prawidłowo zaopiekowane. Gdyby wszyscy rodzice, którzy mają obawy i wątpliwości otrzymali naprawdę fachowe wsparcie (zamiast szukać odpowiedzi na ważne pytania na forach internetowych) to możliwe, że liczba niezaszczepionych dzieci ograniczyłaby się do niewielkiego odsetka, które mają do tego wskazania z powodów medycznych. Moim zdaniem ich liczba byłaby tak niewielka, że nie miałoby to znaczenia dla epidemiologii zakażeń.
        • rohatyna Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 14:30
          marektatojakuba napisał:

          > Rohatyno:
          > 1. Twoja wiedza w dziedzinie szczepień, immunologii, mikrobiologii lekarskiej,
          > jest po prostu bardzo skromna. "

          2. O Twojej ignorancji w powyższym zakresie świadczy wiele sformułowań w Twoic
          > h wypowiedziach, ale nie będę się do nich odnosił, ponieważ uważam, że jest to
          > pozbawione jakiegokolwiek sensu.

          T wszystko co piszesz , mimo Twoich intencji, zeby bylo obraźliwe - jest prawdą. Nie mam takiej wiedzy , a i nie mam też potrzeby żeby ją mieć. Pieprzę wiedzę epidemiologiczną, kalendzrz szczepień, zagrożenia wynikające z nieszczepienia, Profesor Majewską o której nie mam zielonego pojęcia, jak i inne autorytety zacheęcające do szczepień.
          Żeby nie było niejasności - Mam to w dupie. Możesz uważać mnie z ignorantkę - też mam to w dupie.
          Ja uważm Ciebie za tchórza , który przychyli sie do wszystkiego o czym przeczyta w mądrej książce, bo ta książka przecież mądrzejsza niz Ty - jakby mogłobyć inaczej. Choćby Twoje dziecko miało cofnąć się w rozwoju o lata świetlne - to będziesz je szczepił - bo nie ma dowodów , że szczepienia szkodzą. Nawet jak będziesz widział , że szkodzą, potulnie się im poddasz. Władza! Władza rządzi, władza mówi , władza ma rację. Autorytety są mądre - a my głupi. Będziesz siedział i dzięciolil w różnych książkach - upewniając się , że masz rację , a takie ciemne baby jak ja - nie.
          Tymczasem ja znam dzieci , którym szczedpionki zaszkodziły i zdeterminowały całe ich dalsze życie. Pierdolę badania naukowe , cała współczesną wiedzę, interpretację, nie wnikam czy koncerny farmaceutyczne robia nas w jajo, czy Majewskie są oszołamami , czy Rohatyny ignorantami. Mnie chodzi tylko o moje dziecko. Twoje też mam gdzieś.
          I o to jedynie mi chodzi.
            • rohatyna Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 16:10
              marektatojakuba napisał:

              > Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna przed planowanym zabiegiem chirurgiczny
              > m. Zaszczepi się na WZW czy nie?

              Rohatyna się nie zaszczepi, bo Rohatyna od 40 lat zmaga się z Wirusuwym Zapaleniem Wątroby typu B i pewnie z tego tytułu przyjdzie jej niebawem zejść. Jet to dla Rohatyny bardzo poważny poważny problem. Mimo niego jednak , stara się żyć pełnią życia i nadal - nawet na owe WZW - nie szczepi swoich dzieci. Czego wszystkim zainteresowanym rónież z człego serca życzy.


              --
              http://s17.rimg.info/3d4f6162bfd61f18a9b5ca47de87d178.gif
              • marektatojakuba Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 16:33
                Cieszę się, że to napisałaś, chociaż uważam, że wyciągasz błędne wnioski. Mam nadzieję, że Twoje dzieci spotkają kiedyś na swojej drodze lekarza, który wytłumaczy im dlaczego trzeba się zaszczepić na WZW w odpowiednim momencie i podejmną decyzję odmienną od Twojej.
                Póki co, życzę Ci zdrowia. Wszystkim nam jest potrzebne, a Tobie szczególnie.
                • aga_sama Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 16:42
                  Marektatojakuba

                  znasz jakiegoś rozsądnego epidemiologa?? lekarza specjalistę, który rozpisze 6.latkowi indywidualny kalendarz szczepień? warszawa.
                  pytałam w osobnym wątku. Pediatra radzi szybko (przed wakacjami) zaszczepić na tężec, ale mowi że ta szczepionka nie występuje osobno...
                  --
                  1% dla torpedy
                  torpeda.warszawa.pl/
                  • marektatojakuba Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 17:50
                    Niestety nie znam. Może zacznij od znalezienia poradni szczepień. Jeżeli miałabyś z tym problem, to napisz jeszcze. Spróbuję popytać w Krakowie, kogo polecają.

                    Rozumiem, że dziecko ma przeciwskazanie do szczepienia szczepionkami skojarzonymi (DTP, DT, Td)? Z jakiego powodu?

                    Nie wiem o co chodzi Twojej lekarce, ale przecież w Polsce jest dostępna szczepionka monowalentna TT (szczepionka tężcowa adsorbowana). Z tego co pamiętam produkuje ją Biomed. Niestety ma w składzie tiomersal, więc może dlatego nie chcesz jej podawać.
                  • yula Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 22:07
                    www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=1072 a ta nie jest osobna? To tak na szybko wyszukane w googlu :) Muszę pogadać z lekarzem, bo dzieciaki na tężec zaszczepione, ale u mnie samej już mogło działanie sie skonczyć, a też jestem narażona, bo niezdara ze mnie i w ogródku też pracuje:)
                    --
                    Julia,Maksiu i Tatianka:)
                    http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
                    KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
                • rohatyna Re: Jestem bardzo ciekawy co zrobi Rohatyna.. 05.05.12, 16:53
                  marektatojakuba napisał:

                  > Cieszę się, że to napisałaś, chociaż uważam, że wyciągasz błędne wnioski. Mam n
                  > adzieję, że Twoje dzieci spotkają kiedyś na swojej drodze lekarza, który wytłum
                  > aczy im dlaczego trzeba się zaszczepić na WZW w odpowiednim momencie i podejmną
                  > decyzję odmienną od Twojej.
                  > Póki co, życzę Ci zdrowia. Wszystkim nam jest potrzebne, a Tobie szczególnie.

                  Zdrowie jest mi niepotrzebne, bo od dawna go nie mam i juz sie do tej myśli przyxwycziłm. Z tytułu WZW , choruję też na kłebkowe zapalenie nerek z zespołem nerczycowym.Miałam nie mieć dzeci a mam troje. Małam nie przeżyć następnego roku, a żyję 40. Wszystko to tylko wiedza medyczna, prognozy i głupoty. Serce się liczy, serce . Spojrzenie innego rodzaju. Życzę Ci , aby bylo dla Ciebie dostepne .Dzieki niemu z moment będę babcią, i będę niańczyć wnuka , a 30 lat temu nikt nit dawał mi najmniejszych nawet szans.
                  mMałam bialkomocz tragiczny i mocznicę. Mocznik i kreatynię we krwi ptzekraczjące 300 - Mocznica i smierć.
                  Nie jestem głupia - choć wiem , że z taką mnie uważasz. Są inne jeszcze rejestry niż medycyna, wyniki badań, prognozy. Dobrze byłoby, żebyś je przyjął i zrozumiał. Wiem , że to szok - ale to prawda.Jestem tego przykładem , choć być może już nie długo - nie dam rady , bo nie jest dobrze.Ale mam 53 lata, nikt mi nawet w najśmielszych planach tyle nie dawał. Zachorowałam , jak miałam 12 lat.Jestem typowym przykładem błędu prognoz medycznych , jak i samej medycyny. Według medycyny - dawno powinno mnie nie być.
                  ale jestem. Czekam na wnuka -:)
                  http://s17.rimg.info/3d4f6162bfd61f18a9b5ca47de87d178.gif
        • mamamariuszka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 05.05.12, 18:08
          Zgadzam się, że szczepienia dla ogółu populacji niosą korzyści przewyższające ryzyko poszczepiennych powikłań, które występują w małym procencie przypadków. Jednak czy w rzeczywistości procent ten nie jest już na tyle duży, by rozpocząć jakieś działania w kierunku minimalizowania ryzyka? Czy rzeczywiście wystarczy obejrzeć gardełko i osłuchać płucka, by stwierdzić, że dziecko jest w stanie dobrze przyjąć szczepionkę? A może dalej szczepić metodą na "chybił/trafił", bo kto odpowie za ewentualne powikłania i kto komu udowodni, że to akurat po szczepieniu?

          Dziwi mnie, że lekarze-pediatrzy zawsze wypowiadają się o szczepionkach w samych superlatywach. Mój synek wg książeczki przyjął już 16 porcji różnych szcepionek, moja córeczka 11. Nigdy z ust lekarza nie usłyszałam, że mogą wystąpić jakiekolwiek działania niepożądane, oprócz gorączki, natomiast podczas pierwszej wizyty w przychdni musiałam podpisać, że zostały mi odpowiednio zareklamowane "zalecane szczepienia dodatkowe".
          Czy w tym przypadku trudno pokusić się o myśl, że służba zdrowia czerpie jakąś finansową korzyść z propagowania szczepionek? Czy to naprawdę jedynie prostoduszna troska o zdrowie naszych dzieci...

          Propagowanie idei nieszczepienia dzieci jest szkodliwe.
          Namawianie rodziców dzieci, które bardzo źle zniosły już te początkowe szczepienia (tak jak wg mnie synek Majowej23), na kolejne, jest co najmniej nieodpowiedzialne.
          Upowszechnianie wiedzy jest konieczne, ale zarówno na temat korzyści jak i ryzyka szczepienia.

          marektatojakuba napisał:

          >Decyzja o nieszczepieniu dziecka powinna być jednak wynikiem decyzji wyspecjalizowanego w tym zakresie lekarza.

          Może więc rozwiązaniem byłoby gdyby każde dziecko przed szczepieniem badał taki lekarz (nawet niechby to było było na koszt rodziców, ale żeby ktoś wogóle proponował taką opcję).

          PS Nie byłam przewrażliwioną matką. Do kwietnia tego roku nie korzystałam z wizyt u dr Google'a :)
          A może powinnam była... Synek był okazem zdrowia pod stałą opieką pediatry. Wcześniej mieszkaliśmy w Nowym Sączu i tam chodziłam z nim do przychodni. Pani doktor nigdy nie zaniepokoiło to, że zawsze podczas badania synek wyginał się w literę C tak, że nie dało się go zmierzyć, że wyginał główkę tak, że przewracał się przy tym na plecki, mając 3 miesiące. Mówiła tylko, że "silny dzidzuś", a ja byłam z niego dumna, zamiast zacząć się martwić. Teraz już wiem (od miesiąca), że to mogły być objawy wzmożonego napięcia mięśniowego.
          • rozalia7 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 06.05.12, 02:07
            Dla ogółu populacji szczepienia to korzyści owszem ,a dla nas rodziców ,jednostek społecznych autyzm poszczepienny jest czym ? dla mnie tragedia życiową !!! bo ewidentnie poszczepienny ,może państwo powinno zadbać o to by wiedza lek. w tym temacie powikłań była na nieco wyższym poziomie .,
          • gomado Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 06.05.12, 10:51
            Nie wiem czy jest jakaś zasada odnośnie odraczania szczepień, ale to chyba tylko zależy od dobrej woli lekarza. Mój syn od urodzenia był pod opieką neurologa, który zalecił odroczenie szczepień chyba o 3 miesiące (już nie pamiętam dokładnie). Ta informacja nie wystarczyła starej doświadczonej pediatrze. Zadzwoniłam do mojej neurolog i przekazałam słuchawkę pediatrze, a ta wykłócała się dobrych kilka minut, w końcu uległa. Ale kolejnego szczepienia już nie podarowała i jak tylko przyznałam się, że jest coraz lepiej to dawaj- dziobanie w terminie.
          • marrapog Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 07.05.12, 23:46
            Sprawy stoją tak.
            Lekarz musi trzymać się wiedzy oficjalnej.
            Wg wiedzy oficjalnej związku między szczepieniami a autyzmem NIE MA.
            Wskazania do nie szczepienia:
            - problemy neurologiczne
            - dziecko źle zniosło poprzednie szczepienia.
            'Źle zniosło' to znaczy coś z listy na ulotce. Ale nie autyzm bo autyzmu na tej liście nie ma.
            Teraz, hipotetycznie, GDYBY przypadkiem okazało się że szczepienia jednak są przyczyną autyzmu, finansowo by to oznaczało:
            (1) utratę zysku ze szczepień (panika!), szacunek jest trudny ale przyjmijmy jakieś 50 mln dzieci rocznie do szczepień razy 10 szczepionek razy $10 dolarów.
            Rocznie 5.000.000.000 - niezła sumka (jeśli się nie pomyliłem).
            Na te wszystkie szkolenia na Cyprze, zakup prezentów i gadżetów, finansowanie zjazdów, nagrody, dotacje, granty, artykuły prasowe promujące szczepienia itd itd wydaje się ułamek procenta tej kwoty.
            (2) konieczność wypłacenia odszkodowań. Szacunek też jest trudny - przyjmijmy 2.000.000 przypadków razy $10.000.000
            20.000.000.000.000 czyli +-5 razy budżet USA.



            > marektatojakuba napisał:
            >
            > >Decyzja o nieszczepieniu dziecka powinna być jednak wynikiem decyzji wyspe
            > cjalizowanego w tym zakresie lekarza.
          • ponponka1 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 15:59
            mamamariuszka napisała:

            > Zgadzam się, że szczepienia dla ogółu populacji niosą korzyści przewyższające
            > ryzyko poszczepiennych powikłań, które występują w małym procencie przypadków.

            Tak samo w minimalnym procencie przypadkow wystepuja powiklania po np. ospie. Wg statystyk norweskich jest to 10 ciezkich przypadkow nop (z pobytem w szpitalu po szczepieniu MMR i 7 po odrze. Zatem te male procenty dotycza powiklan i po szczpieniu i po chorobach na ktore sie szczepi. Jesli odejmiemy koszty szczepionke to mamy srodki na ratowanie i leczenie dzieci z powiklaniami pochorobowymi. A tak rzad kupuje z ansze pieniadze szczepionki i za nasze pieniadze leczy dwa razy tyle (cirka) powiklan (bo powiklanai pochorobowe plus powiklania poszczepienne)

            > Jednak czy w rzeczywistości procent ten nie jest już na tyle duży, by rozpocząć
            > jakieś działania w kierunku minimalizowania ryzyka?

            Nikt nie jest zaintersowany minimalizowaniem ryzka tylko rodzice. Firmy farmaceutyczne wyraznie informuja, ze po szczepenieu moga byc rozne reakcje i ty nie mozesz ich pozwac....bo to ty decydujesz o tym czy szczepic i ty ponosisz konsekwencje.

            --
            870 000 000 000 - dlug Polski
            38 000 000 - liczba mieszkancow Polski
            22 895 - dlug publiczny kazdego mieszkanca Polski + wlasne
            Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
        • marrapog Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 06.05.12, 11:28
          marektatojakuba napisał:

          > Rohatyno:
          > 1. Twoja wiedza w dziedzinie szczepień, immunologii, mikrobiologii lekarskiej,
          > jest po prostu bardzo skromna. Posługujesz się populistycznymi stwierdzeniami,
          > które przeczytałaś gdzieś na forach internetowych, stronach propagatorów idei p
          > rof. Majewskiej (specjalistka od receptora GABA), zakwestionowanych "badaniach"
          > niejakiego Wakefield'a itp. źródeł.

          Wiedza medycyny oficjalnej na temat autyzmu jest też bardzo skromna.
          Autyzm został "wynaleziony" w 1943 /*. Od końca lat 80 stał się zjawiskiem o skali dramatycznej. I co? I nic. Nie widać (przynajmniej ja) żadnej pasji, żadnego wyścigu, żadnego zaangażowania - w przeciwieństwie do raka czy hiv.
          Cała odpowiedź medycyny oficjalnej na problem to ot, gdzieś tam, jakieś tam, wątłe badania statystyczne.
          Statystyka, hmmm. Skoro (mam wrażenie) każdy (niemal) lekarz robi (niemal) wszystko (w pierwszym poście jest tego wzorcowy przykład) żeby uszkodzone dziecko nie znalazło się w statystykach to ich wartość wydaje się mocno wątpliwa.
          Tymczasem relacji rodziców o uszkodzeniu dziecka bezpośrednio po szczepieniach jest multum. Sam mam tego nazbierane całkiem sporo.
          Ktoś się tym interesuje? Nikt. Za każdym razem obojętnie w Polsce czy gdzie indziej technika na styku rodzic-lekarz jest ta sama - zbyć pod dowolnym pretekstem. Problem? Widocznie dziecko "coś tam zjadło".
          Co do konieczności szczepień. Zapewne z punktu widzenia całości populacji są potrzebne. Ale jeżeli ma się to odbywać kosztem +- co 100 dziecka zaczyna to być bardzo wątpliwe.
          /* W 1930 Joseph Roth wydał książkę "Hiob". Oczywiście historia może być z góry na dół wymyślona, nie wiemy no ale mamy rok 1930 i o autyzmie nikt nie słyszał. Akcja w 1914. Do wioski przybywa lekarz zaszczepić dzieci na ospę. Po szczepieniu jedno z dzieci straciło mowę. Co prawda potem jest happy end bo rzeczone dziecko zostaje wybitnym radzieckim rewolucjonistą.
          • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 06.05.12, 12:29
            marrapog napisał:

            > Wiedza medycyny oficjalnej na temat autyzmu jest też bardzo skromna.
            > Autyzm został "wynaleziony" w 1943 /*. Od końca lat 80 stał się zjawiskiem o sk
            > ali dramatycznej. I co? I nic. Nie widać (przynajmniej ja) żadnej pasji, żadneg
            > o wyścigu, żadnego zaangażowania - w przeciwieństwie do raka czy hiv.
            > Cała odpowiedź medycyny oficjalnej na problem to ot, gdzieś tam, jakieś tam, wą
            > tłe badania statystyczne.

            Masz rację, że na temat autyzmu wiemy ciągle za mało, ale mówienie, że są to tylko "badania statystyczne" jest zdecydowaną przesadą. Większość z nas nie zna bardzo poważnych badań z zakresu genetyki molekularnej i biochemii, które badają przyczyny i konsekwencje autyzmu. To, że nie mamy świadomości istnienia tych badań nie oznacza, że ich nie ma. To że się o nich nie mówi codziennie w "Faktach", "Teleekspresie", czy "Wiadomościach", nie oznacza, że nie są prowadzone. Chciałbym aby było inaczej.

            > Statystyka, hmmm. Skoro (mam wrażenie) każdy (niemal) lekarz robi (niemal) wszy
            > stko (w pierwszym poście jest tego wzorcowy przykład) żeby uszkodzone dziecko n
            > ie znalazło się w statystykach to ich wartość wydaje się mocno wątpliwa.
            > Tymczasem relacji rodziców o uszkodzeniu dziecka bezpośrednio po szczepieniach
            > jest multum. Sam mam tego nazbierane całkiem sporo.
            > Ktoś się tym interesuje? Nikt. Za każdym razem obojętnie w Polsce czy gdzie ind
            > ziej technika na styku rodzic-lekarz jest ta sama - zbyć pod dowolnym pretekste
            > m. Problem? Widocznie dziecko "coś tam zjadło".

            Też mnie to wkurza, że lekarze nie zgłaszają działań niepożądanych po szczepieniu. Gdyby to robili to Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (...) miałby pełniejszą wiedzę na ten temat i być może przekroczenie oficjalnych statystyk (zawartych Charakterystykach Produktu Leczniczego) spowodowałoby zmuszenie firm farmaceutycznych do większej dbałości o jakość leków, a być może także do badań nad lepszymi szczepionkami. A tak - nie ma zgłoszenia - nie ma sprawy - nic nie trzeba robić (urzędnicza mentalność).
            Zglaszanie działań niepożądanych ucięłoby także dyskusję na temat częstości tych działań i ich związku z autyzmem. Przynajmniej wiedzielibyśmy czy warto badać tę hipotezę czy nie.

            > Co do konieczności szczepień. Zapewne z punktu widzenia całości populacji są po
            > trzebne. Ale jeżeli ma się to odbywać kosztem +- co 100 dziecka zaczyna to być
            > bardzo wątpliwe.

            No cóż. Masz rację, bo dla każdego rodzica i dziecka to osobisty dramat. Pamiętaj jednak, że sprawę należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Gdyby tych kilkuset tysięcy dzieci rocznie nie zaszczepić to duża ich część zachorowałaby na gruźlicę, żółtaczkę, błonicę, teżec, polio, świnkę, odrę, różyczkę, ospę ... Istotna część z nich niestety umarłaby, tak jak to się działo w "erze przedszczepionkowej". Oczywiście można kwestionować oficjalne statystyki umieralności (tak jak to robią przeciwnicy szczepień), ale dla osób rozsądnie myślących jest oczywiste, że zachorowalność i umieralność w wyniku nieszczepienia byłaby tysiące razy wyższa niż liczba ciężkich działań niepożądanych w wyniku szczepienia. Temat trudny do ogarnięcia, ale tak naprawdę jest. Najgorsze jest to, że ciężko to udowodnić, bo trzeba by było przez kilka lat prowadzić bardzo drastycznych eksperyment (a i tak nie przekonałby on większości przeciwników szczepień). Mnie osobiście przekonują epidemie, które miały miejsce w ubiegłym wieku w kilku krajach właśnie wskutek zaniechania szczepień lub spadku uodpornienia populacji poniżej granicznych wskaźników (zwykle ok. 95%).

            > /* W 1930 Joseph Roth wydał książkę "Hiob". Oczywiście historia może być z góry
            > na dół wymyślona, nie wiemy no ale mamy rok 1930 i o autyzmie nikt nie słyszał
            > . Akcja w 1914. Do wioski przybywa lekarz zaszczepić dzieci na ospę. Po szczepi
            > eniu jedno z dzieci straciło mowę. Co prawda potem jest happy end bo rzeczone d
            > ziecko zostaje wybitnym radzieckim rewolucjonistą.

            Mam nadzieję, że to ostatnie to nie jest argument przeciwko szczepieniu.
            • mikkoevi Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 07.05.12, 18:43
              Nie no fakt argumenty fajne, teoretycznie mnie przekonałeś.... niestety tylko teoretycznie bo teraz tzw busines case:
              chłopiec (5 lat), w wieku 1,5 roku na wizycie u pani psycholog (ośrodek specjalizujący się w autyzmie) wykluczenie autyzmu, ostatnie szczepienie 2 lata, parę dni po szczepieniu zaczęły się mocne ataki agresji, walenie głową w ścianę, około 2 miesiące po szczepieniu (ok miesiąca czas oczekiwania) po szczepionce znowu wizyta w poradni tym razem potwierdzenie autyzmu, szokkkkkk (długo nie analizował tych faktów bo bałam się, że to za moim przyzwoleni8em do tego doszło), poza tym wykryte w tym okresie alergie wziewne. Potem długa i kosztowana terapia. Udało się jako tako wyprowadzić pacjenta na prostą.
              Odpowiedz mi na pytanie czy ryzykowałbyś, ponownego szczepienia w tej chwili?? Powtórki z rozrywki. Jeżeli mój syn jest w tym procencie nietypowym.
              Jakie jest uzasadnienie biznesowe, dobro ogółu????
              • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 07.05.12, 19:36
                Powtórzę jeszcze raz, że uważam, iż nie należy szczepić dziecka, jeżeli w przeszłości wystąpiło ciężkie działenia niepożądane po szczepieniu. Tę zasadę należy traktować nawet szerzej - nie należy podawać leku jeżeli w przeszłości u pacjenta wystąpiło działanie niepożądane w wyniku np. uczulenia na substancję czynną lub którykolwiek ze składników leków. Nie napisałem niczego odkrywczego i to nie jest mój pogląd, tylko zasada, którą powinni się kierować wszyscy lekarze.

                Można to uprościć. Przykładowo, nie należy u pacjenta stosować antybiotyku, jeżeli w wywiadzie mamy stwierdzone uczulenie na substancję czynną. Należy również uwzględnić w takiej sytuacji tzw. alergie krzyżowe.

                Stoję jednak także na stanowisku, że z faktu, że jakiś lek wywołuje działania niepożądane, nie należy wyciągać wniosku, iż w ogóle nie powinno się go podawać. Uważam, że byłoby nieodpowiedzialnością rezygnowanie ze szczepienia całej populacji dlatego, że raz na 10.000 podań szczepionka wywołuje działanie niepożądane. To tak jakby zrezygnować ze stosowania w ogóle np. cefuroksymu (popularny antybiotyk z grupy cefalosporyn), bo raz na 10.000 podań dochodzi po nim do wstrząsu anafilaktycznego.

                Cały problem polega na tym, że niestety w większości przypadków nie da się stwierdzić, że lek wywoła działanie niepożądane bez jego wcześniejszego podania.
              • marrapog Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 07.05.12, 21:56
                mikkoevi napisała:

                > Nie no fakt argumenty fajne, teoretycznie mnie przekonałeś.... niestety tylko t
                > eoretycznie bo teraz tzw busines case:
                > chłopiec (5 lat), w wieku 1,5 roku na wizycie u pani psycholog (ośrodek specjal
                > izujący się w autyzmie) wykluczenie autyzmu, ostatnie szczepienie 2 lata, parę
                > dni po szczepieniu zaczęły się mocne ataki agresji, walenie głową w ścianę, oko
                > ło 2 miesiące po szczepieniu (ok miesiąca czas oczekiwania) po szczepionce znow
                > u wizyta w poradni tym razem potwierdzenie autyzmu, szokkkkkk (długo nie analiz
                > ował tych faktów bo bałam się, że to za moim przyzwoleni8em do tego doszło), po
                > za tym wykryte w tym okresie alergie wziewne. Potem długa i kosztowana terapia.
                > Udało się jako tako wyprowadzić pacjenta na prostą.
                > Odpowiedz mi na pytanie czy ryzykowałbyś, ponownego szczepienia w tej chwili??
                > Powtórki z rozrywki. Jeżeli mój syn jest w tym procencie nietypowym.
                > Jakie jest uzasadnienie biznesowe, dobro ogółu????

                Nie lubię kiedy sprawy stawiane są nielogicznie z niedopowiedzeniami.
                Kiedy mówi się (znaczy oficjalna medycyna) że raz na ileś szczepień (przykładowo 1/10000) występuje działanie niepożądanie W ŻADNYM WYPADKU nie ma się na myśli autyzmu.
                Owszem, jakieś wysypki, gorączki, alergie, proszę uprzejmie ale nie autyzm.
                Wg oficjalnego stanowiska i wielokrotnie powtarzanych badań jeżeli bezpośrednio po szczepieniu dziecko "odpada" szczepionka NIE MA z tym ABSOLUTNIE nic wspólnego.
                Zawsze jest jakiś wyjątek.
                Raz jeden jedyny OFICJALNIE przyznano że szczepionka mogła wywołać autyzm (oficjlanie - na skutek szeregu dodatkowych i rzadkich okoliczności).
                Przypadkiem tym była córka profesora neurologii. Wypłacono z tej okazji w ramach umowy pozasądowej 30 mln dolarów odszkodowania.
                Innymi słowy jeżeli nie jesteście uznanym amerykańskim profesorem neurologii to twierdzenia o jakimś związku między szczepieniami i autyzmem możecie sobie darować.
                A zatem kiedy pojawia się kwestia czy jeśli dziecko jest już uszkodzone czy szczepić ponownie - lekarze na ogół odpowiedzą że lepiej nie - ale dokładnie dlaczego tak twierdzą NIE WIADOMO.
                • rozalia7 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 07.05.12, 23:11
                  Tylko ten autyzm ,poszczepienny jest coraz częstszy ,niedługo będzie jak grypa .... a może to taka polityka ,pewne zawody wymarły i należy coś robić by ludzie mieli co robić ,fundacje ,stowarzyszenia rosną jak grzyby po deszczu ,dlaczego wielu ludzi z środowiska medycznego nie szczepi i to chyba właśnie ten 5% nieszczepionych a ciemniej masie nakazuje się szczepić , dlaczego dopuszcza się do obrotu jakiś koreański syf ...
                    • unhappy Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 12:22
                      mikkoevi napisała:

                      > Zresztą jak nie wiadomo co co chodzi to chodzi o ..

                      Ale to, że jakiś paranoik od teorii spiskowych nie wie o co chodzi wcale nie oznacza, że nie wiadomo o co chodzi :D

                      --
                      Z przemyśleń forumowych intelektualistów:
                      xnonx: Naprawdę zaczynam być za eutanazją ludzi poniżej pewnego poziomu iq
                      ***********************************************
                      Hologramy, które leczo :D
                        • unhappy Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 10.05.12, 17:26
                          mikkoevi napisała:

                          > Może dla Ciebie to paranoja a dla mnie jedno z podstawowych praw ekonomii, że f
                          > irma komercyjna musi generować zyski (finansowe lub inne). Takie jest życie.

                          I nie ma w tym żadnego spisku. To normalne, choć akurat szczepionki to dla owych firm kokosy nie są. Ale porównanie do rosyjskiej ruletki w której prawdopodobieństwo śmierci jest 1 do 6 to jednak dość dziwne było :)

                          > A unhappy słodkie masz motto ;)))

                          Czasem trafie jakiś wyjątkowy cytat :)

                          --
                          Z przemyśleń forumowych intelektualistów:
                          xnonx: Naprawdę zaczynam być za eutanazją ludzi poniżej pewnego poziomu iq
                          ***********************************************
                          Hologramy, które leczo :D
                  • unhappy Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 12:23
                    rozalia7 napisała:

                    > Tylko ten autyzm ,poszczepienny jest coraz częstszy

                    Znakomita większość chorób jest poszczepienna bo występuje PO szczepionce, a nie przed.

                    --
                    Z przemyśleń forumowych intelektualistów:
                    xnonx: Naprawdę zaczynam być za eutanazją ludzi poniżej pewnego poziomu iq
                    ***********************************************
                    Hologramy, które leczo :D
        • ponponka1 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 15:50
          marektatojakuba napisał:


          6. Po raz setny powtórzę, że szczepienia mają sens populacyjny. Tylko zaszczepi
          > enie niemal całej populacji daje szansę na stopniowe wyrugowanie choroby z popu
          > lacji.

          Zgoda.

          Powtórzę też coś co jest bardzo niepopularne i za co mnie zaraz zniszczą
          > przeciwnicy szczepień. Otóż niezaszczepione dzieci korzystają z faktu, że inne
          > dzieci zostały zaszczepione.

          Ze co? Prosze o jakies konkrety. Bo zagrozeniem dla dzieci nieszczepionych I SZCZEPIONYCH sa osoby chore. Wirusy, z tego co wiem, nie fruwaja ot tak sobie w powietrzu, nie siedza na drzewie i czekaja na nieszczepione dziecko. Wirus przechodzi z osoby chorej (lub nosiciela, jakim tez moze byc osoba szczepiona!) na osobe zdrowa.


          Dzięki temu, że inni rodzice zaszczepili swoje dz
          > ieci, istnieje bardzo małe ryzyko, że one zachorują i zarażą niezaszczepione dz
          > ieci.

          Dzieki - za bardzo male ryzyko, ale jednak ryzyko. ZADNAzczepionka nie zagwarnatuje ze:
          sie nie zachoruje
          ze choroba bedzie lezjsza
          ze nie bedzie ciezkich powiklan

          Nie istnieja zadne gruntowne badania (na duzej grupie) udowadniajce, ze dzieci szczepione przechodza lzej np. odre niz dzieci nieszczepione.

          I odwrotnie - niezaszczepione dzieci stanowią zagrożenie dla zaszczepiony
          > ch dzieci, bo jeżeli tych pierwszych jest dużo, to mogą być rezerwuarem czynnik
          > a infekcyjnego,

          w jaki sposob tworzy sie i utrzymuje ten rezerwuar (czytaj: wirusy) u dzieci nieszczepionych? Jesli nie choruja to nie ma ZADNEGO rezerwuaru. Wbrew przeciwnie - rezerwuarem sa dzieci szczeione szczepionkami zywymi.....

          w wyniku czego także uodpornione dzieci są narażane na wielokro
          > tną ekspozycję na czynniki etiologiczne, co w konsekwencji także może doprowadz
          > ić do przełamania ich odporności.

          och - czyli odpornosc szczepionkowa moze przelamac rezerwuar wirusow u zdrowych (niechurujacych) dzieci nieszczepionych....ech....ale bzdury...ale jak ladnie naukowo podane....

          I na koniec. Obecnie w Polsce i na forum gazeta.pl jest ostra kampania platnej szczpionki przciwko ospie. W Norwegii nie ma tej szczepionki, nawet platnej. Dlaczego? Bo ospa nie jest tu uwarzana za chorobe grozna i wywolujaca grozne powiklania.

          I ze statystyk norweskich wynika, ze szansa ciezkiego powiklania po szczepionce MMR a ciezkiego powiklania po odrze jest 10 do 7......

          Ja rozumiem te statytsyki i ze wanze jest zdrowie spoleczne. Tylko czy ktos policzyl ile kosztuja spolecznstwo powiklania poszczepienne (lecznie, nieobecnosc w pracy rodzicow)? Nikt. Dlaczego?



          --
          870 000 000 000 - dlug Polski
          38 000 000 - liczba mieszkancow Polski
          22 895 - dlug publiczny kazdego mieszkanca Polski + wlasne
          Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
          • marrapog Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 18:03
            > marektatojakuba napisał:
            >
            >
            > 6. Po raz setny powtórzę, że szczepienia mają sens populacyjny. Tylko zaszczepi
            > > enie niemal całej populacji daje szansę na stopniowe wyrugowanie choroby
            > z popu
            > > lacji.
            >

            Każde działanie ma jakieś (ewentualne) korzyści i jakieś koszty.
            Sensowność działania wynika z porównania korzyści i kosztów.
            Jeżeli koszty znacznie przewyższają korzyści działanie nie ma sensu.
            Spójrzmy z tego widzenia na szczepienia.
            Czy są korzyści ze szczepień. Są.
            A jakie są koszty?
            Tu jest cały spór.
            Oficjalna medycyna nie przyjmuje do wiadomości setek tysięcy relacji rodziców że bezpośrednio po szczepieniu dziecko "odpadło".
            Gdy się tego do wiadomości nie przyjmuje, to faktycznie, koszty są niewielkie.
            Ale jeśli szczepionki ten autyzm wywołują to rachunek radykalnie się zmienia.
            Gdyby firmy to farmaceutyczne miały płacić rzetelne odszkodowania za powikłania to cały ogólnoświatowy program szczepień zostałby zwinięty bez słowa w ciągu 1 dnia. Bo to by się po prostu NIE OPŁACAŁO.
            A opłaca się tylko dlatego że koszty powikłań przerzucone są na dzieci, rodziców i podatników.
            • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 18:56
              Jest dużo racji w tym co napisałaś. W Polsce mamy całkiem przyzwoite prawo farmaceutyczne. Szkoda tylko, że część lekarzy nie przestrzaga go w kwestii np. zgłaszania działań niepożądanych. Przez to nie wiemy ile ich jest naprawdę. Powoduje to, że zwolennicy szczepień posługują się oficjalnymi (na pewno zaniżonymi) statystykami, a przeciwnicy podają inne dane (niewykluczone, że z kolei zawyżone). Żadna strona nie może być pewna swojej racji, ale jedni i drudzy bronią ich jak niepodległości.
              Ja, jako rodzic, chciałbym mieć możliwość wzięcia pod uwagę rzeczywistej liczby działań niepożądanych po konkretnych szczepionkach lub lekach. Być może kładąc je na szali zalet/korzyści podjałbym negatywną decyzję np. o szczepieniu lub leczeniu dziecka konkretnym lekiem. Ba, może zrobili by to za mnie lekarze zajmujący się dzieckiem.
              Z kolei eksperci pracujący dla Urzędu Rejestracji (...) być może wnioskowaliby o wycofanie niektórych szczepionek lub leków, gdyby mieli świadomość, że liczba działań niepożądanych jest wyższa od tej stwierdzonej na etapie badań klinicznych i podanych w charakterystyce produktu leczniczego.
          • marektatojakuba Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 09.05.12, 18:44
            Powtórzę też coś co jest bardzo niepopularne i za co mnie zaraz zniszczą przeciwnicy szczepień. Otóż niezaszczepione dzieci korzystają z faktu, że inne dzieci zostały zaszczepione.
            ponponka1 napisała:
            > Ze co? Prosze o jakies konkrety. Bo zagrozeniem dla dzieci nieszczepionych I SZ
            > CZEPIONYCH sa osoby chore. Wirusy, z tego co wiem, nie fruwaja ot tak sobie w p
            > owietrzu, nie siedza na drzewie i czekaja na nieszczepione dziecko. Wirus przec
            > hodzi z osoby chorej (lub nosiciela, jakim tez moze byc osoba szczepiona!) na o
            > sobe zdrowa.

            Uproszczę to maksymalnie, więc niech mi wybaczą osoby, które mają więcej niż przeciętną wiedzę w tym zakresie.
            Weźmy przykład częstej choroby wirusowej, jaką jest ospa wietrzna (pamiętając oczywiście, że szczepimy także na choroby powodowane przez bakterie). Otóż jeżeli w grupie przedszkolnej liczącej 25 dzieci tylko jedno jest niezaszczepione, to jest bardzo niskie ryzyko, że zachoruje na ospę. Po prostu w przypadku pozostałych 24 dzieci istnieje bardzo niskie ryzyko, że zachorują i przywloką chorobę do przedszkola. Dzięki temu niezaszczepione dziecko nie będzie miało okazji kontaktu z wirusem.
            Oczywiście istnieje ryzyko, że takie dziecko "złapie" wirusa od kolegi na podwórku i wówczas zachoruje. Jednak przychodząc do przedszkola będzie mu bardzo trudno zarazić inne (zaszczepione) dzieci.
            Inaczej będzie jeżeli proporcje będą odrotne (celowo przejaskrawiam), a więc gdy tylko jedno dziecko będzie zaszczepione. W takiej sytuacji ryzyko, że w grupie pojawi się ospa jest wielokrotnie większe, bo każde z 24 dzieci może "przywlec" wirusa do przedszkola. Oczywiście dość szybko zarazi inne dzieci. Nie od razu wszystkie 24, ale zrobią to prędzej lub później wtórni nosiciele choroby. W takiej sytuacji może się okazać, że także odporność zaszczepionego dziecka zostanie przełamana, tym bardziej, że szczepionki charakteryzują się różną skutecznością (mówimy kolokwialnie, że nie dają 100% pewności nabycia odporności). Istnieje zdecydowanie większe ryzyko, że odporność zaszczepionego dziecka zostanie przełamana, jeżeli będzie ono poddane wielokrotnej ekspozycji na wirus ze strony pozostałych 24 dzieci, niż gdyby miało kontakt tylko z jednym dzieckiem.

            Dzięki temu, że inni rodzice zaszczepili swoje dzieci, istnieje bardzo małe ryzyko, że one zachorują i zarażą niezaszczepi one dzieci.

            > Dzieki - za bardzo male ryzyko, ale jednak ryzyko. ZADNAzczepionka nie zagwarnatuje ze:
            > sie nie zachoruje ze choroba bedzie lezjsza ze nie bedzie ciezkich powiklan

            Przykro mi, że tego nie rozumiesz, bo ja uważam, że jest to sprawa oczywista. Uważam, że sytuacja niskiego ryzyka jest lepsza niż sytuacja, gdy nie ma żadnego zabezpiecznia.
            Jeżdżąc najbezpieczniejszym samochodem można się zabić, ale z jakiegoś powodu wybieramy te auta, które mają pasy, poduszki powietrzne, kurtyny, ABS, ESP, szyby klejone, wzmocnienia boczne, strefy zgniotu itp. itd. Nie musimy tego robić, ale dziecku zakładamy ochraniacze na kolana, łokcie i nadgarstki, kiedy jeździ na rolkach, bo chociaż wiemy, że nie chronią one przed złamaniem w wyniku poważnego upadku, to jednak w wielu sytuacjach uchronią je przed obrażeniami.

            > Nie istnieja zadne gruntowne badania (na duzej grupie) udowadniajce, ze dzieci
            > szczepione przechodza lzej np. odre niz dzieci nieszczepione.

            Pisząc to kwestionujesz podstawy całkiem poważnej nauki jaką jest immunologia. Każdy może powiedzieć, że Słońce kręci się Ziemi i żądać dowodu, że jest inaczej. Jak nie spaliśmy na lekcji przyrody w 2 klasie, to jednak wiemy, że jest odwrotnie (z tym Słońcem). To co kwestionujesz jest łatwe do obalenia, ale musiałbym tak naprawdę przytoczyć spory fragement podręcznika do biologii na poziomie najwyżej liceum. Wyjaśnić m.in. takie fundamentalne pojęcia jak np. pierwotna i wtórna odpowiedź immunologiczna. Nie jestem w stanie tego zrobić, bo forum ma swoje ograniczenia, a mnie zwyczajnie szkoda czasu.
            Żeby było jasne - nie jest moją intencją aby Cię obrażać. Masz prawo nie pamiętać tych rzeczy, tak jak ja nie pamiętam wielu wzorów z fizyki czy matematyki, definicji lub pojęć. Myślę jednak, że przy naprawdę niewielkim nakładzie czasu możesz dowiedzieć się dlaczego kwestionowane przez Ciebie twierdzenie jest prawdziwe czytając rozdział dot. odporności w podręczniku szkolnym.

            I odwrotnie - niezaszczepione dzieci stanowią zagrożenie dla zaszczepionych dzieci, bo jeżeli tych pierwszych jest dużo, to mogą być rezerwuarem czynnika infekcyjnego.

            > w jaki sposob tworzy sie i utrzymuje ten rezerwuar (czytaj: wirusy) u dzieci ni
            > eszczepionych? Jesli nie choruja to nie ma ZADNEGO rezerwuaru. Wbrew przeciwnie
            > - rezerwuarem sa dzieci szczeione szczepionkami zywymi.....

            No cóż. W sumie do tego już się odniosłem w pierwszej części odpowiedzi. Spróbuję jeszcze innymi słowami.
            Większość wirusów czy bakterii nie daje klicznych objawów choroby od razu. Muszą mieć dość czasu, aby się namnożyć. Ten czas może być różny - przeważnie rząd kilkunastu godzin, czasem kilku dni, a bywa że lat (np. HIV). Dopiero później wywołują chorobę. W tym czasie nosiciel zwykle zaraża (zwykle, ale nie zawsze, zależy od rodzaju mikroorganizmu czy wirusa). W tym samym czasie, układ immunologiczny uodpornionego pacjenta (np. w wyniku szczepienia) prowadzi proces przeciwstawny, a więc stara się zredukować liczbę patogenów. Dzięki temu przechodzi chorobę lżej lub wcale (w sensie - nie ma objawów). Nieodporny pacjent potrzebuje wiele dni na wytworzenie odporności i jest to czas, w którym patogen mnoży się, w wyniku czego objawy choroby są ostrzejsze, a w skrajnym przypadku organizm nie jest w stanie się obronić. Podsumowując - nawet jeżeli uodporniony pacjent z jakiegoś powodu "złapie" patogen, to jest jego nosicielem stosunkowo krótko, więc ryzyko, że kogoś zarazi jest bardzo małe. Na pewno wyższe jest w przypadku osoby z klinicznymi objawami infekcji, która kaszle i pluje w każdą stronę gigantycznymi ilościami zarazków.

            w wyniku czego także uodpornione dzieci są narażane na wielokrotną ekspozycję na czynniki etiologiczne, co w konsekwencji także może doprowadzić do przełamania ich odporności.

            > och - czyli odpornosc szczepionkowa moze przelamac rezerwuar wirusow u zdrowych
            > (niechurujacych) dzieci nieszczepionych....ech....ale bzdury...ale jak ladnie
            > naukowo podane....

            Tu się zgadzam - bzdury. Tylko nie ja je napisałem.
            Ja napisałem, że ryzyko przełamania nabytej odporności (np. w wyniku szczepienia) tym wyższe, im częstsza ekspozycja na patogen. Inaczej mówiąc, uodpornione dziecko szybciej zachoruje jeżeli będzie kaszlała i smarkała na nie cała klasa, niż gdy będzie miało kontakt tylko z jednym chorym dzieckiem.

            > I na koniec. Obecnie w Polsce i na forum gazeta.pl jest ostra kampania platnej
            > szczpionki przciwko ospie. W Norwegii nie ma tej szczepionki, nawet platnej. Dl
            > aczego? Bo ospa nie jest tu uwarzana za chorobe grozna i wywolujaca grozne powi
            > klania.

            Pan Bóg dał ludziom rozum, aby z niego korzystać. Jeżeli Twój podpowiada Ci, że nie należy dziecka szczepić na ospę to tego nie rób. Na szczęście nikt Cię do tego zmusza. Rozważając wszystkie za i przeciw pamiętaj jednak, że wirus ospy pozostaje w zwojach nerwowych przez całe życie, co wiąże się z ryzykiem półpaśca w dorosłym życiu.
            Co do szczepionki Varilrix (przeciwko ospie wietrznej) to się mylisz, podobnie jak we wcześniejszych sprawach. Jest ona dostępna w Norwegii.
            helsepersonell.gsk.no/terapiomrader/vaksiner/varilrix/
            > I ze statystyk norweskich wynika, ze szansa ciezkiego powiklania po szczepionce
            > MMR a ciezkiego powiklania po odrze jest 10 do 7......

            Przepraszam, ale nie rozumiem powyższego stwierdzenia. Może użyłaś jakiegoś skrótu myślowego, albo poprostu jestem za głupi. Może poda
          • alicjontko Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 12.05.12, 21:17
            Ponponka1
            I na koniec. Obecnie w Polsce i na forum gazeta.pl jest ostra kampania platnej
            > szczpionki przciwko ospie.

            możesz podać jakieś linki?

            Mam problem, mam wcześniaka z zaburzeniami immunologicznymi (Hypogammaglobulinemia dzieci małych). Po szczepieniu p/gruźlicy w wieku 2msc miała ostry odczyn poszczepienny (mocno powiększone węzły chłonne, wysoka gorączka).
            Ze względu na problemmy immunologiczne została (decyzją wojewódzkiej poradni szczepień) zaszczepiona p/ ospie- varilixem.
            12 dni po podaniu pierwszej dawki szczepionki miała pełen napad padaczkowy, wtedy lekarze nie wiązali tego ze szczepionką.
            Po podaniu drugiej dawki, pół roku później, nastąpił drugi napad padaczki, tym razem 20 minutowy.
            W jednym szpitalu lekarze uznali to za powikłania poszczepienne (pomimo, że o takich powikłaniach nie ma mowy w ulotce.

            Dlatego bardzo proszę o podanie linku do dyskusji przeciwko temu szczepieniu, może to mi coś rozjaśni.

            Kolejna kwestia, moje dziecko noc w noc, odkąd skończyła 7msc krzyczała w nocy, nawet co 15 minut. To były bardzo ostre, dzikie krzyki z wyrzucaniem wyprostowanych rąk i nóg.
            Lekarze to lekceważyli, w końcu, po tym drugim napadzie padaczkowym, w innym szpitalu wykonano eeg, nocne eeg i video eeg, zdiagnozowano padaczkę, dziecko dostaje Depakine Chrono. Szczepienia odroczono na 6 miesięcy.

            W czerwcu minie 6 msc, napadów pełnych nie było na lekach. Czeka nas szczepienie MMR.
            Boję się. Generalnie jestem za szczepieniami ale teraz się boję, boję się właśnie tej szczepionki.
            Nie wiem co robić, boję się też zachorowania, ktore w przypadku problemów immunologicznych może być niebezpieczne.

            Będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi.
            --
            Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
        • dbam_o_zdrowie Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 16.03.14, 09:11
          Ja właśnie wygooglalam dużo informacji. Nie tylko posty zdesperowanych rodziców walczących z powikłaniami poszczepiennymi czy tych których dotknęła tragedia śmierci dziecka po szczepieniu. Spędziłam wiele godzin nad portalami, artykułami, statystykami, książkami o negatywnych skutkach szczepień.

          Tatojakuba. Świat gdzie są zgłaszane NOP-y , gdzie lekarz informuje każdego pacjenta oskutkach ubocznych szczepionek, gdzie rozpoznaje sie prawidłowo NOP-y to niestety nie nasz świat. Tak nie ma w Polsce i szczerze powiem nie wiem czy kiedyś będzie. Dlatego mimo tego ze piszesz niby proszczepionkowo to jednak jesteś przeciwny szczepionkom. Bo nasze realia są daleko dalego za tymi idealnymi które opisujesz. Chyba czas żebyś sie przestał bać otoczenia ślepo stojącego za szczepionkami.

          Mnie nikt nie informował o powikłaniach odporności u dziecka, o powiększeniu węzłów chłonnych nad karkiem do wielkości kasztana, o krzykach i histeriach w nocy trwających po kilka godzin o zapaleniu atopowym skory. Dlatego starszej córki juz wiecej nie zaszczepie bo nie wierze ze lekarz kwalifikujący jest w stanie dobrze zbadać dziecko i zakwalifikować na szczepienie. Bo nawet robaki tak zmniejszają odporność ze dziecko nie powinno być szczepione. Ja byłam totalna zwolenniczka szczepień. Ale mam w rodzinie matkę, żona mojego kuzyna, która nie zaszczepiła dziecka na nic. Ba! Oni nawet nie pozwolili dziecku podać witaminy K. Uważałam ich kosmitów. Nieodpowiedzialne trole które trzeba tępić i pacyfikowac. Mówiłam sobie "matko co za głupi ludzie, głupio robią". Ale teraz po 4 latach widzę co innego. Ich dziecko nigdy nie chorowało, moje przeszło kilkanaście antybiotykoterapii. Oni nie byli nigdy w szpitalu a ja z moja starsza córka juz dwa razy z zapaleniem płuc, kilka innych razy interwencyjne z garaczka ponad 40stopni. Ich dziecko ma naturalna odporność a moje jest totalnie bezbronne i bez antybiotyków sobie nie radzilo z katarem!!! Dlaczego? Uświadomiła mnie lekarka medycyny naturalnej ze dziecko moje zostało zaszczepione w czasie kiedy nie powinno. Kwalifikacja alekarza musiała być niepełna, dziecko nie było zdrowe podczas szczepienia. Efekt to totalnie rozwalony układ odpornościowy.

          Dlatego nie szczepiam bo lekarza nie potrafią prawidłowo zakwalifikować do szczepienia. W przychodniach odbywa sie zwykła sprzedaż produktu. Ja sie na taki stan nie godze. Nie wyrażam zgody na bezmyślne pakowanie w malutki organizm toksyn, patogenów , adiuwantow i pozostałości komórek rakowych na których hoduje sie wirusy.

          Dopóki ten stan nie ulegnie zmianie nie będę szczepiac i będę namawiać do nie szczepiania.
    • ixik Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 10.05.12, 22:54
      Wy się tam powyżej kłóćcie a ja odpiszę autorce bo mam nadzieję że jej to pomoże.
      Moje dziecko "wylazło" z tego stanu poszczepiennego. Trochę to trwało, ale jakby Ci się chciało poczytać moje rozpaczliwe posty to zobaczyłabyś że dziecko było podejrzewane o co najmniej autyzm w porywach do wad genetycznych poprzez choroby metaboliczne i inne świństwa.
      Moja 2,5 letnia córeczka wraca do normy rozwojowej. Przez psychologa, neurologa, logopedę oceniona na roczne opóźnienie w rozwoju, teraz ładnie wszystko nadrabia. Nawet do przedszkola ją zapisałam bo właśnie zaczęła mówić.
      Napiszę Ci jeszcze że u nas taki stan "uśpienia rozwoju" trwał pół roku. Ruszyła po 6 miesiącach, bardzo powoli a teraz niemalże goni rówieśników. I co? Niby że szczepionka uaktywniła wrodzone problemy? Guzik prawda. Jak dziecko nadrabia to problemu nie mogło być.
      Mam nadzieję że u Ciebie też tak będzie. Tylko się nie załamuj tymi diagnozami. Specjaliści po prostu tak mają:)
      • rozalia7 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 11.05.12, 00:15
        IXIK:"Moja 2,5 letnia córeczka wraca do normy rozwojowej. Przez psychologa, neurologa
        > , logopedę oceniona na roczne opóźnienie w rozwoju, teraz ładnie wszystko nadra
        > bia. "
        co była wtedy tym powidem " uśpienia " i w jaki sposób nadrabiacie ,co robicie opisz .
        • ixik Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 11.05.12, 23:12
          Rozalio7 powodem były dwa szczepienia, odra świnka różyczka i 6 tygodni później ostatnie w kalendarzu 6 w jednym. Wtedy z moim dzieckiem działy się dziwne rzeczy których nie łaczyłam ze szczepieniami.
          Problem nr1 po szczepieniach - napięcie mięśni, raz za silne raz za słabe, miała zwichnięcia i złamanie nóżki. Problem nr 2 - cofnięcie rozwoju przypominające autyzm, dziecko wcześniej zaczynało mówić "mama mniam mniam, tata idzie" itp. Po szczepieniach te umiejętności zaczęły zanikać, a że stało się to około drugich urodzin to szybko podejrzenia padły w wiadomym kierunku. Córka przestała mówić i przestała reagować na imię, sprawiała też wrażenie jakby nie rozumiała co do niej mówimy. Siedziała w swoim światku i bawiła się sama zabawkami (ale zgodnie z ich przeznaczeniem) porozumiewała się piszcząc i krzycząc nieartykułowane dźwięki. Trwało to pół roku, bez najmniejszego kroku naprzód, ona była jakby za szybą, przestała rosnąć, przez te pół roku nie urosła ani centymetra, wypadła z siatki centylowej. Nic nie robiłam, dawałam jej tylko tran bo słyszałam że trochę pomaga odtruć szczepionki, poszłam do homeopaty ale tylko pogorszył sprawę, bo dawał jej jakieś leki wyrzutowe przez które miała ciągłe biegunki, doprowadziło to tylko do stanu zapalnego w jelitach i podziękowałam za homeopatię.
          Moją córeczkę obudziły wyjazdy. Najpierw krótkie weekendowe, na wieś, kontakty z innymi dziećmi, zmiana otoczenia. Zaczęła się interesować światem, wcześniej nic ją nie obchodziło nawet zwierzęta. Dzieci zawsze lubiła więc chętnie się z nimi bawiła.
          Pierwszy wrócił apetyt (to po tranie), nagle z niejadka zrobiła się głodomorem, zaczęła szybko rosnąć, w dwa miesiące wróciła na 25 centyl. Później zaczęła rozumieć mowę, a teraz po wyjeździe majowym mówi tyle wyrazów że już nie umiem zliczyć. Powtarza prawie wszystko. Wszystko ją interesuje na spacerach, zachwyca się każdym kwiatkiem.
          To tak w skrócie:)
          • majowa23 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 12.05.12, 00:04
            ixik, dziękuję za opisanie Waszego przypadku. Co prawda pisałaś głównie ze względu na autorkę wątku, ale myślę że nie tylko jej przyda się ta wiedza. Mój synek obecnie od dwóch miesięcy nie przybiera na wadze, w ostatnich dniach zaczął mocno chudnąć (200g w 10 dni). Od ostatniej dawki szczepienia 6w1 nie chce jeść, wcześniej i tak przybierał na wadze bardzo słabo, ale przynajmniej jadł mniej więcej tyle, co inne dzieci. Może i u nas tran zadziała?
            Jeśli chodzi o zachowanie to ja zauważam, że synek zachowuje się dużo lepiej, kiedy wokół jest cisza i spokój, kiedy dzień ma swój ustalony rytm. Wystarczy krótka wizyta w sklepie a zaczyna po swojemu krzyczeć, przejście przy ruchliwej ulicy a bije się po uszach itp.
          • saw_ka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 14.05.12, 21:37
            Moj maly jest wlasnie po szczepieniu na swinke I Odre. Pozatym jest po 2 dawkach ospy.przerazilo mnie to co piszecie ze po oshtatniej dawce hexy cos sie dzieje z dziecmi. Moj maly po ospach I ten odrze ma powiekszone wezly nadobojczykowe oraz na glowie. Pediatra mowi ze tak moze byc. Zreszta distal wlasnie Odre Mimo powiekszonego wezla. Troche boje sie tych szczepien. Moze macie Jakies doswiadczenia z tymi wezlami?
            Mnie mama wcale nie szczepila bo zle znioslam pierwsze szczepionki I wlasciwie to tylko ospe prizes slam ciezko. Mam jakis dziwny uklad odpornosciowy. przed Ciaza mialam badane rozne przeciwciala I np na rozyczke, toxo, cytomegalie mialam kosmiczne wyniki, Mimo ze at rozyczka moja z dziecinstwa dawno powinna nie dzialac.

            Jak dotychczas z Moim malym jest ok po szczepieniu oprocz tych wezlow. Ale zastanawiam sie czy Moj maly nie ma podobnie z tym ukladem odpornosciowymi czy powinnam Dalej go szczepic. Moze znacie jakiegos dobrego lekarza w wawie ktory jest w stanie to ocenic? Gadalam ze znajomymi I Nikt nie mial takiego problemu z wezlami.
      • mamamariuszka Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 12.05.12, 19:47
        Bardzo dziękuję za Tę odpowiedź! Nawet nie wiesz jak podniosłaś mnie na duchu!
        Ja cały czas mam nadzieję, że to wszystko minie... Cieszę się nawet jeśli synek zje jogurt z owocami biorę to za dobrą kartę i mam nadzieję, że kiedyś całkiem powróci "do siebie."
        Wydaje mi się, że już jest dużo lepszy kontakt z nim, a tylko niektóre momenty dnia ma takie "poza światem" (bezpośrednio po szczepieniu cały czas był nieobecny).
        Chciałabym aby udało nam się tak jak Tobie i Twojej córeczce.
        Proszę napisz gdzie mogę znaleźć Twoje starsze posty. Pozdrawiam.
        • ixik Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 13.05.12, 19:36
          Majowa, ja nie wiem czy ta agresja jest wynikiem zaburzeń po szczepieniu czy naturalnego rozwoju dwulatka, ale moja córeczka kiedyś jej nie miała. Teraz jakby zwiększa się z miesiąca na miesiąc, do sklepu nie da mi nawet wejść (a Ty piszesz że jednak na krótko wchodzicie:) ) i jak jej coś nie pasuje to kładzie się na podłodze i robi orzełki krzycząc niemiłosiernie. Ale szczerze mówiąc u zdrowych dzieci znajomych widzę to samo więc nie demonizowałabym tej agresji. Co więcej widzę też u innych dzieci autoagresję a rozwijają się prawidłowo. Chyba trzeba to przeżyć.
          MamoMariuszka, ja wtedy nie łączyłam tego nie jedzenia ze szczepionkami tylko z ząbkowaniem więc te moje posty średnio Ci się przydadzą. Zauważyłam dopiero później, że nawet jak już córeczka miała komplet ząbków to nadal nie jadła albo jadła tylko wybiórczo (np same twarde chrupiące potrawy, nic nie piła itp). Wydaje mi się że jak widzisz jakikolwiek postęp to dobrze, pewien bardzo znany i mądry lekarz powiedział nam że ważne aby dziecko robiło postępy, nawet tak maleńkie że zauważają je tylko rodzice, to już jest super. To będzie dobrze. I u nas jego słowa się sprawdziły. Najpierw było tak jak piszesz, maleńki postęp (w Owi go nie zauważyli a my się upieraliśmy że widzimy) a później coraz szybciej, jak Lokomotywa z Brzechwy rozruszała się i teraz jest coraz lepiej. Oczywiście jeszcze dużo przed nami ale modlę się aby tylko to tempo zostało to już wystarczy:) Zapisuj każdy choćby maleńki postęp synka i cieszy się nim. Ja tak robię:)
          • majowa23 Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 13.05.12, 23:32
            Może źle się wyraziłam (bo w sumie nie wiem jak dokładniej opisać o co mi chodzi) - w każdym razie to zachowanie zupełnie inne od rzucania się na podłogę i histerii w sklepie, bo dziecko coś chce a mama nie pozwala. Miałam na myśli krzyczenie dosłownie, a nie płacz. Po prostu synek zaczyna coś tam do siebie mówić, jakieś niezrozumiałe ciągi sylab w stylu mem-mem-mem, ne-ne-ne i im głośniej jest wkoło tym głośniej się zachowuje, a do tego czasem jeszcze "trzepie" głową na boki. Ale to było już przed ostatnią szczepionką.
            • tijgertje Re: Szczepienie, a zburzenia neurologiczne? 14.05.12, 08:41
              Majowa, to co opisujesz to typowy obiaw nadwrazliwosci sluchowej. Mam to samo. Moze sie dziwne wydawac, ale nadmiar dzwiekow mozna zagluszyc tylko i wylacznie wlasnym krzykiem. Pojecia nie mam dlaczego, ale tak jest. widze to po mlodym o osobiscie przetestowalam. Do sklepow wchodze jak musze. Nie dalej jak w sobote w drzwiach fajnego sklepu zrobilam w tyl zwrot tylko dlatego, ze mieli zbyt glosna muzyke. Tyle, ze ja jestem dorosla i moge sobie ot tak wyjsc, nie ogladajac sie na nikogo. Dziecko tego nie moze. Moj maz bardzo glosno mowi (przypuszczam, ze niedoslyszy, ale uparciuch nie da sie zbadac). Rano i pod wieczor mam okresy zwiekszonej nadwrazliwosci. Nie radze sobie z nadmiarem bodzcow wizualnych i sluchowych, wtedy faktycznie zdarza mi sie je przekrzykiwac, ale w domu moge sobie pozwolic, chlopaki wiedza jak funkcjonuje i moj krzyk jest dla nich sygnalem : nie odzywaj sie do mnie, nie dotykaj i nie wchodz w droge". W domu moge sobie pozwolic i jak juz zaczne krzyczec, to jeden albo drugi wie, ze z czyms przesadzili (maz z gadaniem, mlody ze zbyt glosnym radiem najczesciej). U mnie nie ma to zwiazku ze szczepieniami, ale wyraznie jest zwiazane z pora dnia, ora roku, pogoda, iloscia snu i rodzajem sniadania;)
              moj mlody w pierwszym roku mial okres, gdy caly rozwoj (fizyczny i psychiczny) przez kilka tygodni stal w miejscu. Mlody byl "nieobecny", zamienil sie w biernego obserwatora i tak, jakby go nie bylo. Lekarze usilowali mnie przekonac, ze wszystko z nim ok (poza tym, ze byl zolty i nie jadl), ale ja widzialam, ze to nie bylo moje dziecko. Teraz przechodzimy podobny okres i mlody pomalutku zaczyna wychodzic na prosta, ale to jeszcze nie on:/ Szczepienia nic tu do rzeczy nie maja, bo oba okresy nie laczyly sie ze szczepieniami (chyba, ze teraz mlody ma reakcje poszczepienna z 4-letnim opoznieniem). Jak mlody mial pol roku zmiana zdecydowanie zwiazana byla z wprowadzeniem pokarmow bezmlecznych (na ktore mial alergie bez wyraznych objawow). Teraz nie wiem. Wykluczono problemy z tarczyca,dzialanie lekow, infekcje, robale, grzyby, problemy hormonalne... Mlody schudl 5kg, co przy wzroscie 128cm z 28kg daje ogromny spadek wagi i obciagniety skura szkielet. Rozwoj nie tylko stanal, ale po raz pierwszy mielismy do czynienia z wyraznym regresem. Mozliwe, ze nigdy sie nie dowiemy, jedyne, czego jestem pewna, to ze mlody jest baaardzo podatny na stres i znosi go duuuzo gorzej, niz do tej pory. Kolejne szczepienie czeka go za rok, nie widze powodow, zeby w jego przypadku z niego rezygnowac, za to widze potencjalne korzysci i na pewno zszczepie go w terminie. Chyba, ze go akurat jakas infekcja rozlozy...
              --
              autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • marrapog Re: Rewolucja w zgłaszaniu działań niepożądanych 12.05.12, 02:00
        marektatojakuba napisał:

        > Może to coś wreszcie zmieni:
        > rel="nofollow">www.esculap.pl/forum_pulmonologiczne/aktualnosc/rewolucja_w_zglaszaniu_dzialan_niepozadanych_lekow/id,ba8e4e37d0313990e01428d207d59b51/
        > Mam tylko nadzieję, że zmieni na lepsze.

        Trzeba sie zarejestrowac a do tego z kolei trzeba byc zawodowcem.

        "Celem systemu kontroli dostępu Esculap e-login jest zapewnienie możliwie najłatwiejszego i najszybszego dostępu osobom zawodowo związanym z ochroną zdrowia (lekarzom, dentystom, farmaceutom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, itd.) "

        Co do zmiany nie bardzo wierzę.
        Mantra "szczepionki nie są przyczyną autyzmu" ma zasięg globalny.
        System MUSI się bronić rękami i nogami przed zgłaszaniem powikłań ponieważ jeśli tym powikłaniem będzie zdiagnozowany później autyzm to gdzieś tam statystyki przestaną się zgadzać.
        A oficjalnie stwierdzony (domniemany) brak związku między szczepieniem a autyzmem opiera się właśnie na statystyce.
        Jeśli zaś dopuści się do oficjalnego stwierdzenia związku między szczepieniem a autyzmem skandal i zamieszanie będą niewyobrażalne.
        Odszkodowań oczywiście nie będzie bo i tak nie ma z czego ale ich potencjalna skala to setki trylionów dolarów.
        • rohatyna Re: Rewolucja w zgłaszaniu działań niepożądanych 12.05.12, 12:49
          marrapog napisał:

          > Jeśli zaś dopuści się do oficjalnego stwierdzenia związku między szczepieniem a
          > autyzmem skandal i zamieszanie będą niewyobrażalne.
          > Odszkodowań oczywiście nie będzie bo i tak nie ma z czego ale ich potencjalna s
          > kala to setki trylionów dolarów.

          W związku z powyższynm - a nawat bez względu na powyższe - nadal jestem przeciw.
          Nie szczepić !


          --
          http://s17.rimg.info/3d4f6162bfd61f18a9b5ca47de87d178.gif
          • madziulec Tekst z eskulapa 12.05.12, 13:19
            Rewolucja w zgłaszaniu działań niepożądanych leków Z kraju; 2012-05-08 ["Rzeczpospolita"]
            Od lipca trudniejsze może być ukrycie przypadków negatywnego działania leków.

            Za dwa miesiące pacjenci powinni otrzymać możliwość zgłaszania do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych sygnałów o niepożądanym działaniu farmaceutyków, które zażywają. Teraz tego rodzaju informacje mają prawo przesyłać do producenta tylko lekarze i farmaceuci. Zmiany przynosi dyrektywa 2010/84/UE, którą 22 września 2010 r. przyjął Parlament Europejski. Na jej implementację kraje członkowskie mają czas do 21 lipca 2012 r. Polsce pozostało zatem bardzo mało czasu, aby przygotować projekt nowych przepisów.

            – Uwzględnianie zgłoszeń od pacjentów to prawdziwa rewolucja. Da szerszy obraz informacji o działaniu leków ich wytwórcom i organom nadzoru – podkreśla Ewa Rutkowska, adwokat z kancelarii Baker & McKenzie. Taki właśnie był zamysł europosłów, którzy przyjęli przepisy, aby zwiększyć w obrocie ilość danych o ubocznych działaniach farmaceutyków i ewentualnie eliminować je z obrotu.

            Nowe uprawnienie pacjentów wiąże się także z dodatkowymi obowiązkami informacyjnymi firm farmaceutycznych. Dyrektywa wskazuje, że farmaceutyki powinny zawierać informację o ich statusie oraz pouczenie o tym, pod jakim adresem chory ma zasygnalizować negatywne skutki ich działania.

            200 tys. osób rocznie umiera w UE z powodu niepożądanego działania leków
            5 proc. pacjentów w krajach Unii trafia do szpitali z powodu ubocznych efektów zażycia leku

            Monitoring i czarny symbol

            Przepisy unijne zobowiązują państwa członkowskie do opracowania listy farmaceutyków mających status szczególnie monitorowanych. Oznacza to, że w Polsce przez pięć lat powinien je nadzorować Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych. W tym czasie określone medykamenty mają być też oznakowane specjalnym czarnym symbolem.
            Negatywne efekty działania farmaceutyków szczególnie monitorowanych pacjenci mają zgłaszać do ich producenta. Sygnały o pozostałych powinni natomiast przesyłać na ogólnokrajowy portal internetowy, który – zgodnie z dyrektywą – ma stworzyć każde państwo członkowskie. Oprócz tego powstanie europejska baza danych zbierająca informacje o ubocznych efektach działania poszczególnych leków z krajowych portali.
            Teraz, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia w sprawie monitorowania bezpieczeństwa produktów leczniczych, tylko na lekarzach i farmaceutach ciążą obowiązki zgłaszania producentowi podejrzenia wystąpienia działania niepożądanego leku, którego zażywanie zalecili pacjentowi. Koncern farmaceutyczny odpowiada jednak za uboczne działanie farmaceutyku tylko wówczas, gdy medyk przepisał go pacjentowi zgodnie z jego charakterystyką.

            Ukrywany problem

            Często lekarze, opierając się na najnowszej wiedzy medycznej, na własną odpowiedzialność zalecają pacjentom leki w schorzeniach, w których producent nie przewidział ich stosowania. Gdy okazuje się, że efekty kuracji są negatywne, medycy obawiają się ujawnić te informacje. W rezultacie wiele sygnałów o niepożądanych działaniach leków jest zamiatanych pod dywan.

            – Pacjent jest cenniejszym źródłem informacji, bo zauważy efekty uboczne szybciej, zareaguje oraz zapobiegnie zwiększonemu nasileniu objawów. Szkopuł w tym, że chory w Polsce nie jest przygotowany do zgłaszania takich przypadków. Trzeba będzie przeprowadzić szeroką kampanię informacyjną – zauważa Jarosław Woroń, farmakolog z Uniwersyteckiego Ośrodka Monitorowania i Badania Niepożądanych Działań Leków.

            Opóźnienia gwarantowane

            Także Ewa Rutkowska wskazuje, że Ministerstwo Zdrowia musi przygotować wiele zmian, by dostosować polskie przepisy do dyrektywy. Trzeba będzie określić jasne zasady przetwarzania danych osobowych o stanie zdrowia pacjenta zgłaszającego działanie niepożądane np. telefonicznie. Na razie ministerstwo nie zaprezentowało nowych przepisów i wygląda na to, że ich nie ma, bo urząd nie odpowiedział „Rz", kiedy można się spodziewać projektu. ("Rzeczpospolita")

            (mam dostep i juz)
            --
            Wspracie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
            Miłość, kłamstwa i krokodyl
            • alicjontko Re: Tekst z eskulapa 16.05.12, 21:06
              Przepraszam, że robię bałagan ale moje pytanie sprzed kilku dni wkleiło się gdzieś w środku wątku...
              Pozwolicie, że wkleję je ponownie bo bardzo mi zależy na odpowiedzi...

              Ponponka1
              I na koniec. Obecnie w Polsce i na forum gazeta.pl jest ostra kampania platnej
              > szczpionki przciwko ospie.

              możesz podać jakieś linki?

              Mam problem, mam wcześniaka z zaburzeniami immunologicznymi (Hypogammaglobulinemia dzieci małych). Po szczepieniu p/gruźlicy w wieku 2msc miała ostry odczyn poszczepienny (mocno powiększone węzły chłonne, wysoka gorączka).
              Ze względu na problemmy immunologiczne została (decyzją wojewódzkiej poradni szczepień) zaszczepiona p/ ospie- varilixem.
              12 dni po podaniu pierwszej dawki szczepionki miała pełen napad padaczkowy, wtedy lekarze nie wiązali tego ze szczepionką.
              Po podaniu drugiej dawki, pół roku później, nastąpił drugi napad padaczki, tym razem 20 minutowy.
              W jednym szpitalu lekarze uznali to za powikłania poszczepienne (pomimo, że o takich powikłaniach nie ma mowy w ulotce.

              Dlatego bardzo proszę o podanie linku do dyskusji przeciwko temu szczepieniu, może to mi coś rozjaśni.

              Kolejna kwestia, moje dziecko noc w noc, odkąd skończyła 7msc krzyczała w nocy, nawet co 15 minut. To były bardzo ostre, dzikie krzyki z wyrzucaniem wyprostowanych rąk i nóg.
              Lekarze to lekceważyli, w końcu, po tym drugim napadzie padaczkowym, w innym szpitalu wykonano eeg, nocne eeg i video eeg, zdiagnozowano padaczkę, dziecko dostaje Depakine Chrono. Szczepienia odroczono na 6 miesięcy.

              W czerwcu minie 6 msc, napadów pełnych nie było na lekach. Czeka nas szczepienie MMR.
              Boję się. Generalnie jestem za szczepieniami ale teraz się boję, boję się właśnie tej szczepionki.
              Nie wiem co robić, boję się też zachorowania, ktore w przypadku problemów immunologicznych może być niebezpieczne.

              Będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi.
              --
              Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
              • bogusiamaria Re: Tekst z eskulapa 19.05.12, 22:26
                Dzień dobry,jestem tu nowa.Mam wnuczkę u której rozpoznano ostatnio ZA.Czytam Was od kilku tygodni,a kwestię szczepień szczególnie uważnie.
                Swoją córkę,też szczepiłam z opóźnieniem bo uważałam,ze skoro ma tak duże odczyny poszczepienne to należy dążyć do tego aby dziecko było jak najstarsze na takie eksperymenty.
                Kiedy miałam z nią problemy udawałam się nawet do psychologów badających autystów ale mnie wygonili mówiąc,żebym niczego się nie doszukiwała a tylko dbała o logopedę.
                Dziś od kiedy rozpoznaje się ZA wiem,że moje uwagi jej dotyczące były słuszne i ona to też potwierdza .Ona też miała ZA tylko zaledwie muśnięte,skończyła studia(nawet 2 kierunki) i obecnie pracuje w IT-co też jest dla Aspisi znamienne.
                Na ZA cierpiał prawdopodobnie też mój mąż.Więc wnuczka to już 3 pokolenie.
                Drżę na myśl,że jej kolejne dziecko jest "za spokojne", trze uszka,ma wzmożone napięcia mięśniowe ,które wymagają rehabilitacji , mała nie reaguje zbytnio na brak rodzica(tzn nie czuje się bardzo samotna jak nie ma córki lub ojca),a kontakt z nią jest "oszczędny".
                I co tu dużo mówić-odradzam jej kolejne szczepienie także ze względu na obciążenie rodzinne.
                Nie wiemy,czy rzeczywiście metale ciężkie podawane dzieciom w szczepionkach, wirusy,bądź bakterie,nie są tym właśnie mechanizmem spustowym,który powoduje wystąpienie objawów autyzmu bądź zespołów ze spektrum.
                Wiedza o tym wśród adeptów medycyny na poziomie podstawowym jest za skąpa w/g mnie
                aby się tym kierować.
                Każdy rodzic musi sam zdecydowac i wziąć tą odpowiedzialność na siebie.
                Więc na Twoim miejscu udałabym się jednak jeśli to możliwe ze względów finansowych tam gdzie teraz ma ochotę wybrać się moja córka na konsultacje tj. do Piaseczna do Arcana dr Cubały-Kucharskiej i od niej uzyskać jakąś radę,bo objawy które przytaczasz i konieczność obecnego leczenia Depakine- Chrono po szczepieniach własnie mogą sugerować jakieś zatrucie tymi metalami , badź też związane są z brakiem tej odporności immunologicznej o któtej piszesz ,a dalsze ekspozycje na te same lub podobne działania moga być( powiedzmy jeszcze przez jakiś) czas-szkodliwe.
                Może się przecież okazać ,ze po odtruciu obraz eeg u dziecka się poprawi,mogą ustąpić objawy drgawek i dalsze leczenie Depakine (dość silny i nieobojętny dla organizmu lek) będzie zbędne.
                Nasz mózg potrafi reagować atakami padaczki , łudząco podobnymi do niej utratami przytomności lub drgawkami na np.wysoką temp. ciała(to szcególnie u dzieci,ale niekoniecznie tylko u nich),na stres psychiczny, a także jak podaje literatura zachodnia w niektórych wypadkach w Zespole Aspergera różne napady katatonii czyli osłupienia lub parkinsonizmu mogą być błędnie jako padaczka interpretowane.
                Dziś wiem,że 2 utraty przytomności u mojego męża rozpoznane jako padaczka(po silnym strssie),jego renta z tego powodu były wynikiem błednej diagnozy,gdyż nikt wtedy nie rozpoznawał ZA,a jedynie silną nerwicę niepoddająca się leczeniu.
                Z uwagi na powyższe sama nie szczepiłabym bez tego odtrucia.





                po dokładnej analizie
                • alicjontko Re: Tekst z eskulapa 21.05.12, 18:47
                  Dziękuję za wypowiedź. O jakim odtruciu mówisz?
                  Jeśli chodzi o diagnozę Alicji to uważam, że niestety jest słuszna, ze względu na to co się działo z nią nocami, przed szczepieniem varilixem, jak w końcu zrobiono jej eeg nocne i viedeo eeg w nocy to lekarze też nie mieli złudzeń.
                  Najpierw były te ataki nocne (odkąd skończyła korygowane 6msc), budzenia się co 10-15-20 minut, wrzaski z wyrzutem rąk i wyprostem nóg.
                  Potem były te dwa szczepienia po których były pełne ataki- bez gorączki, utrata przytomności, drgawki, ślinotok, szczękościsk, problemy z oddychaniem.
                  Na szybko szukam info o tej lekarce, Cubale -Kucharskiej, na razie widzę jakieś wpisy o homeopatii, będę jeszcze szukać czegoś więcej.
                  --
                  Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
                  • tata.po.30 pani Cubala-Kucharska 21.05.12, 19:13
                    alicjontko napisała:
                    > Na szybko szukam info o tej lekarce, Cubale -Kucharskiej, na razie widzę jakieś
                    > wpisy o homeopatii, będę jeszcze szukać czegoś więcej.

                    No, z tą panią to ja bym uważał. W tym wątku (kliknij tutaj) była długa dyskusja na jej temat z wpisem samej zainteresowanej i trafnym komentarzem nieodżałowanego Rogalika.
                    • bogusiamaria Re: pani Cubala-Kucharska 23.05.12, 22:34
                      No, też prosiłam córke o sprawdzenie wiarygodności dr. C.,lecz moja wnuczka oprócz ZA ma też tyle licznych alergii pokarmowych,ze doprawdy głowa boli.
                      Od okresu niemowlęctwa nie ma kontaktu z kazeiną,teraz wykluczono gluten,skrobię w róznych produktach inne są dopuszczane(ryż,kukurydza,strączkowe z powodu mniejszego zła)
                      Nie widać poprawy,a także poprawy zachowania lecz pewien regres dlatego nie wiem czy to podejście jest słuszne.
                      I słusznym wydaje się w tej konkretnej sytuacji inne spojrzenie,głownie ze wzgledu na dietę.
                      Z uwagami się zapoznałam wnikliwie i jestem wdzięczna za linki.
                      Lecz czy ktoś próbował żyć samą praną?-u nas?
                      -A tak niestety wygląda to w przypadku mojej wnuczki.
                  • bogusiamaria Re: Tekst z eskulapa 23.05.12, 23:02
                    Alicjontko, przepraszam jeśli moja wypowiedź jest dla Ciebie mało czytelna-to być może ze względu na osobiście emocjonalny stosunek do tego tematu.
                    dziecisawazne.pl/czy-szczepic-dzieci/
                    www.grupy.senior.pl/Szkodliwy-thimerosal-w-szczepionkach-Co-o-tym-sadzicie,t,374716,2.html
                    Metale ciężkie i inne,które u Alicji z zaburzonym układem immunologicznym mogą mieć znaczenie.
                    Tylko to już zapewne było na tym forum dyskutowane.
              • bogusiamaria Re: Tekst z eskulapa 19.05.12, 22:29
                Dzień dobry,jestem tu nowa.Mam wnuczkę u której rozpoznano ostatnio ZA.Czytam Was od kilku tygodni,a kwestię szczepień szczególnie uważnie.
                Swoją córkę,też szczepiłam z opóźnieniem bo uważałam,ze skoro ma tak duże odczyny poszczepienne to należy dążyć do tego aby dziecko było jak najstarsze na takie eksperymenty.
                Kiedy miałam z nią problemy udawałam się nawet do psychologów badających autystów ale mnie wygonili mówiąc,żebym niczego się nie doszukiwała a tylko dbała o logopedę.
                Dziś od kiedy rozpoznaje się ZA wiem,że moje uwagi jej dotyczące były słuszne i ona to też potwierdza .Ona też miała ZA tylko zaledwie muśnięte,skończyła studia(nawet 2 kierunki) i obecnie pracuje w IT-co też jest dla Aspisi znamienne.
                Na ZA cierpiał prawdopodobnie też mój mąż.Więc wnuczka to już 3 pokolenie.
                Drżę na myśl,że jej kolejne dziecko jest "za spokojne", trze uszka,ma wzmożone napięcia mięśniowe ,które wymagają rehabilitacji , mała nie reaguje zbytnio na brak rodzica(tzn nie czuje się bardzo samotna jak nie ma córki lub ojca),a kontakt z nią jest "oszczędny".
                I co tu dużo mówić-odradzam jej kolejne szczepienie także ze względu na obciążenie rodzinne.
                Nie wiemy,czy rzeczywiście metale ciężkie podawane dzieciom w szczepionkach, wirusy,bądź bakterie,nie są tym właśnie mechanizmem spustowym,który powoduje wystąpienie objawów autyzmu bądź zespołów ze spektrum.
                Wiedza o tym wśród adeptów medycyny na poziomie podstawowym jest za skąpa w/g mnie
                aby się tym kierować.
                Każdy rodzic musi sam zdecydowac i wziąć tą odpowiedzialność na siebie.
                Więc na Twoim miejscu udałabym się jednak jeśli to możliwe ze względów finansowych tam gdzie teraz ma ochotę wybrać się moja córka na konsultacje tj. do Piaseczna do Arcana dr Cubały-Kucharskiej i od niej uzyskać jakąś radę,bo objawy które przytaczasz i konieczność obecnego leczenia Depakine- Chrono po szczepieniach własnie mogą sugerować jakieś zatrucie tymi metalami , badź też związane są z brakiem tej odporności immunologicznej o któtej piszesz ,a dalsze ekspozycje na te same lub podobne działania moga być( powiedzmy jeszcze przez jakiś) czas-szkodliwe.
                Może się przecież okazać ,ze po odtruciu obraz eeg u dziecka się poprawi,mogą ustąpić objawy drgawek i dalsze leczenie Depakine (dość silny i nieobojętny dla organizmu lek) będzie zbędne.
                Nasz mózg potrafi reagować atakami padaczki , łudząco podobnymi do niej utratami przytomności lub drgawkami na np.wysoką temp. ciała(to szcególnie u dzieci,ale niekoniecznie tylko u nich),na stres psychiczny, a także jak podaje literatura zachodnia w niektórych wypadkach w Zespole Aspergera różne napady katatonii czyli osłupienia lub parkinsonizmu mogą być błędnie jako padaczka interpretowane.
                Dziś wiem,że 2 utraty przytomności u mojego męża rozpoznane jako padaczka(po silnym strssie),jego renta z tego powodu były wynikiem błednej diagnozy,gdyż nikt wtedy nie rozpoznawał ZA,a jedynie silną nerwicę niepoddająca się leczeniu.
                Z uwagi na powyższe sama nie szczepiłabym bez tego odtrucia.





                • alicjontko Re: Tekst z eskulapa 21.05.12, 18:38
                  Dzięki za odpowiedzi.
                  Rohatyna, a co jesli zachoruje na odrę? Lekrze mówią, że w jej przypadku może to bardzo ciężko przechodzić, że korzystniejsze będzie szczepienie (chociaż też obarczone ryzykiem).

                  I ponawiam pytanie, o co chodzi z kampanią przeciw szczepieniu p/ospie (pytanie głównie do Ponponki.
                  Są jakieś nowe przypadki niepożądanych odczynów poszczepiennych? Podobnych do objawów Alicji?
                  Ja szukałam w literaturze ale znalazłam tylko opisane przypadki przy podaniu varilix plus mmr, nic o samym varilixie.
                  --
                  Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
                  • dzaga007-nada Re: Tekst z eskulapa 10.06.12, 23:37
                    Witam
                    Ja osobiście nie zdawałam sobie sprawy ,że powikłania poszczepienne są tak częste (ostatnio się doinformowałam) i jestem zdezorientowana.
                    Tak z grubsza o nas:
                    Jestem mamą Jakuba i Kacpra ur.22.07.2010 w 31 tc. 1600gr i 1270gr Dzieciaczki miały wrodzone zakażenie, niedokrwistość ,RDS III/IV , wylewy I/II ,niedotlenienie okołoporodowe.
                    Jakoś dawaliśmy radę ale ok 14.02 2011r. zaczęły mieć dziwne dreszcze (byliśmy pod opieką neurologa ,neonatologa i wszystkich poradni specjalistycznych, rehabilitowaliśmy od wypisu z OIOM-u W dokumentacji do tego czasu rozwój prawidłowy) 16.02.2011. Pojechaliśmy do innego neurologa: rozwój motoryki itp wszystko prawidłowe ,drgawki niesklasyfikowane , zalecił TK z kontrastem i eeg. Badania wyszły OK a dzieci nadal miały drżenia. U Jakuba wystąpił atak częściowy bez utraty świadomości. Weszła Depakine w syropie zero poprawy przy stężeniu 97(max to 100) 10.03.2011 Kacper dostał napadu uogólnionego toniczno-klonicznego jego brat to samo na 2 dzień! Z pobytu na obserwacji wyszły z ROTAWIRUSEM który panował na oddziele. Pediatra mnie zignorował stwierdzając jelitówkę i dał antybiotyki. 2 dni i dwie noce masakry napady padaczkowe (przerywane Relsetem) ,bezdech ,wymioty ,biegunka i gorączka.20.03.2011 Pojechaliśmy do wojewódzkiego diagnoza Rotawirus i 2 tyg na kroplówkach, TK i nadal nic nie wiedzieli. Zwiększaliśmy Depakine i czekaliśmy na hospitalizację w Klinice neurologi we Wrocławiu mając do 2 napadów na dobę. 28.06.2011 Byliśmy na dalszej diagnostyce szereg badań krwi ,MR z kontrastem. Eeg wykazało już zmiany i doszło opóźnienie psychoruchowe padła diagnoza PADACZKA OGNISKOWA. Depakina chrono i keppra w syropie dały poprawę na miesiąc. I znowu relset leciał u nas w domu na zgrzewki. Od 02.08.2011 Pani doktor kombinowała z lekami i diagnozami. Padaczka dziecięca ,porażenie mózgowe ,zespół padaczkowy, śmiertelny zespół genetyczny stwierdziła w styczniu jak byliśmy na maksymalnej dawce keepry 2x2500 i powiedziała coś w stylu "pani się pogodzi,wypłacze". dzieci marniały w oczach słaniały się nie mogły ustać na nogach ,oczy latały im w poziomie ,zostało CZD w Warszawie. W tym czasie kilka napadów.Kuba zaliczył (Relsed nie pomógł) 15' min napadu ,obrzęk mózgu ,intubacja itp.stał się nadpobudliwy a Kacper przestał mówić. 08.03.2012 Pobyt w CZD i masa badań metabolicznych (tylko tego nie wykonano wcześniej) diagnoza Padaczka uogólniona i opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Zmiana Keepry na Topamax 25. Depakine została. Od CZD cisza. Sprawdziłam wszystkie dokumenty i porównałam ze szczepieniami na HPV,HIB INFANRIXE. 1 dawka 10.10.2010 czyli korygowalny wiek to niepełny 2 miesiąc życia! , 3 dawka 02.02.2011 tydzień po tym piekło. Nie mamy 4 dawki i reszty szczepień i póki nie skonsultuję tego z poradnią specjalistyczną nie zaszczepię absolutnie niczym. Sądzę ,że ta szczepionka u nas w rękach pseudo pediatry przyczyniła się do powstania powikłania neurologicznego. Konsekwencje finansowe ,psychiczne i zdrowotne ponosi nasza rodzina. Lekarz powinien informować o możliwych powikłaniach szczepień.
                    • madziulec Re: Tekst z eskulapa 11.06.12, 08:55
                      Czyli ani po pierwszej ani po drugiej dawce nic się nie działo????
                      A po trzeciej działo się dokładnie 12 dni później?
                      --
                      Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                      Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                      Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                      Miłość, kłamstwa i krokodyl
                    • dzaga007-nada Re: Tekst z eskulapa 08.07.12, 04:47
                      Dziękuję za informacje. Teraz pozostaje mi forum:
                      Depresja i śmierć dziecka
                      15.06.2012 Zmarł we śnie nasz kochany Jakubek.
                      Przyczyna śmierci naszego dziecka "nieznana" Po szoku który trwał 2 tygodnie przyszła ogromna załamka i przerastający mnie strach o życie Kacperka...
                      Mały sypia z 2 monitorami oddechu. Wojewódzka poradnia szczepień jeszcze bardziej mnie zestresowała. Pani doktor boi się jeszcze bardziej niż ja szczepić moje dziecko! Rezultat odroczenie na 6miesięcy. Kacperek miał napad w dzień śmierci Kubusia (spowodowany stresem) . Odra ,świnka ,różyczka -odpada całkowicie. Tyle tylko dowiedziałam się konkretnie.
                      Jestem przerażona i choć cały czas z dziećmi był nieustanną walką i stresem to byliśmy rodziną. Cieszyliśmy się drobnostkami teraz jest tylko bezsilność.
                      Tak dzielnie i wytrwale walczyliśmy , tak niesprawiedliwie przegrani...
                  • which Re: Tekst z eskulapa 16.06.12, 23:47
                    Po 1 i przede wszystkim decyzja o szczepieniu przeciwko ospie to decyzja o szczepieniu wielokrotnym. Pomijając już oczywistą kwestię, że nie u każdej osoby wytworzy się po tej szczepionce odporność (może warto zbadać poziom przeciwciał - czasem okazuje się, że ktoś prawdopodobnie przechorował już ospę bezobjawowo - ale i to może być niemiarodajne), to deklarowana przez producenta odporność poszczepienna liczy kilka lat. Przebieg ospy, jak powszechnie wiadomo, jest tym cięższy, im starszy zakażony. Przechorowanie daje dożywotnią odporność.

                    Szczepionka, ze względu na swoją (ograniczoną) skuteczność nie rozwiązuje problemu półpaśca.

                    Nie jest do końca wyjaśniona kwestia wpływu szczepień na osoby z odpornością pochorobową - istnieje teoria, że ich dożywotnia odporność jest podtrzymywana przez kontakt z wirusem (u innych chorujących osób).

                    Wielokrotne szczepienie to wielokrotne narażanie organizmu na adjuwanty i konserwanty ze szczepionki (wpływ takiego wielokrotnego kontaktu z nimi nie został jeszcze, oczywiście, sprawdzony). Patogenność tej szczepionki w zasadzie również będzie można w pełni ocenić dopiero za jakiś czas.

                    Jak zostało zaznaczone w poście powyżej, łączenie szczepionki przeciwko ospie z innymi szczepieniami (jak zresztą wszelkie łączenie preparatów szczepionkowych podawanych za jednym posiedzeniem) raczej na pewno zwiększa ryzyko wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych (z powodu kumulacji i synergistycznego oddziaływania adjuwantów i konserwantów, których szkodliwy wpływ bada się w 99% dla pojedynczo podanej szczepionki).

                    Tak na dobrą sprawę, w XXI w. nie wiemy nawet dokładnie, jaką rolę spełnia wirus ospy w organizmie. Ale to już temat na osobny wątek.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka