nowy rok, stare poroblemy. a u was jak? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • no tak,zaczela sie 5 klasa a ja juz mam dosc. pomimo tego, ze kajtek ma NI, to i tak ciezko. a na dokladke niby blache sprawy urastaja do rangi mega problemow. np rok temu mial fajnych nauczycieli, lubil ich, przyzwyczail sie-a w tym roku calkowita zmiana obsady. no i co za tym idzie-zmiana wymagan. z polskiego nie czytal w ogole lektur (ma problemy ze zrozumieniem nawet krotkiego tekstu ktory czyta), a teraz ma "w pustyni i w puszczy". rok temu rewalidacja byla indyw, w tym roku ma w dwie osoby. wszystkiemu winne podobno finanse... bo musieli nauczycielom wyrownac brakujace godz (akurat tym co dostali NI), bo ci co uczyli rok temu by z kolei mieli nadgodziny. pani z rewalidacji\ majac zajecia indyw mialaby tez nadgodziny. dojazd i powrot do szkoly busem-tez tylko dwa kursy i ciezko sie wpasowac z planem.
    ech, do bani.
    • U nas nie chcę zapeszac. Placowka prywatna, dodatkowy nauczyciel w grupie - żeby dzieci poszły do szkoły przygotowane (3 nauczycieli w tym 2 oligofreno - na pełny etat - na grupę 17 os) - priorytet grupy dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych - i WSZYSCY rodzice to zzkceptowali - ewaluacja z naciskiem na te dzieci (a rodzice nie wiedzą które to dokładnie są) - wiedzą , że 6 dzieci ma "działania wspomagające rozwój" i tyle. Dzieci bardzo są integrowane również w czasie wolnym. Pojawiły się realizacje typu - losujemy pary do pracy (żeby każdy nauczył się z każdym pracowac), polożono nacisk na wychodzenie ze schematów.... Zobaczymy czy ten trend utrzyma się do końca roku, bo jak narazie .....
      • ania-pat1 napisała:

        > U nas nie chcę zapeszac. Placowka prywatna, dodatkowy nauczyciel w grupie - żeb
        > y dzieci poszły do szkoły przygotowane (3 nauczycieli w tym 2 oligofreno - na p
        > ełny etat - na grupę 17 os) - priorytet grupy dzieci o specjalnych potrzebach e
        > dukacyjnych - i WSZYSCY rodzice to zzkceptowali - ewaluacja z naciskiem na te d
        > zieci (a rodzice nie wiedzą które to dokładnie są) - wiedzą , że 6 dzieci ma "d
        > ziałania wspomagające rozwój" i tyle. Dzieci bardzo są integrowane również w cz
        > asie wolnym. Pojawiły się realizacje typu - losujemy pary do pracy (żeby każdy
        > nauczył się z każdym pracowac), polożono nacisk na wychodzenie ze schematów....
        > Zobaczymy czy ten trend utrzyma się do końca roku, bo jak narazie .....

        a powiedz mi, czy placisz za szkole sama? czy moze jest jakas mozliwosc doplaty/oplaty z jakis instytucji? bo to co masz to brzmi jak bajka:). zycze wam, zeby sie nie zmienilo:).
    • Monisia, nie obraz sie, bo tak ogolnie mi sie nasunelo po przejrzeniu tytulow na paru forach i twoj post byl przyslowiowa kropla. My to narzekanie chyba mamy we krwi:/
      Wyliczasz co jest gorzej, a ja pytam: jakim cudem dziecko nie rozumiejace czytanego tekstu jest w 5. klasie??? Finanse finansami, ale czy bedzie dobrze, jesli sie wszedzie widzi tylko problemy i zle strony??? Ja to bym ksiazke mogla napisac, jak to los i szkola mojego mlodego pokrzywdzily. Trafil na najlepsze co mogl, szkole specjalna z 15! wysokofunkcjonujacymi autystami w klasie. i jakims cudem udalo sie mu dostac do reedukatora na pol godziny tygodniowo. I co, mam siasc i plakac, wiedzac, ze pracowac musimy codziennie, a on konczac lekcje o 15.00 dociera do domu o 16.10? sama jade 20 minut, ale koszty sa zbyt wysokie, a wazac go samemu nie dostane ani centa zwrotu. Plakanie i narzekanie nic mi nie da. Zakasalam rekawy, przyciesnelismy z mezem szkole i choc fundusze im obcieli okropnie (poleciala w tym roku polowa etatow na zajecia indywidualne z psychologiem, reedukatorem, logopeda itp), to naprawde sporo da sie zrobic nawet jak sie wydaje, ze nic sie nie da. nie wiem, moze ja faktycznie wariatka jestem i zle na tym wyjde, ze jestem optymistka, ale po przygodzie z depresja wiem, ze inaczej nie przezyje. Tak po prostu. U nas rok szkolny trwa juz kilka tygodni. Poczatek byl ciezki, ale to nie nowosc, bo co roku jest to samo, jednak okazuje sie, ze po kilku tygodniach nie jest tak zle, ajk sie na poczatku wydaje. Dacie rade, musisz w to tylko uwierzyc.
      --
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • tijgertje nawet nie wiesz jak mi sie marzy szkola specjalna -bylam, ogladalam (klasa z 5 wysokofunkcjonujacymi autystami i nikogo wiecej z dzieci), rozmawialam z pracownikami i rodzicami (akurat trafilam na przerwe-wiec skorzystalam). to napewno byloby lepsze niz NI, tylko jest jeden problem... jak na ironie mojemu dziecku brakuje uposledzenia chocby w stopniu lekkim, by do tej szkoly pojsc. hmmm, moze powinnam zaczac prosic los o obnizenie sie intelektu o ten jeden pkt, ktory mu brakuje do uposledzenia? glupie to, ale taka jest rzeczywistosc.

        co do narzekania-fakt, duzo narzekam, ale jakos nie potrafie na obecna chwile znalezc plusow z tego, ze moje dziecko chodzi do tej szkoly. i czuje sie bezsilna, bo nie moge znalezc innego wyjscia.

        ja tez swego czasu walczylam z ta szkola, z biurokracja, ale efekt byl taki, ze wyszlo to bokiem nie tylko mnie, ale i kajtkowi. wiec juz teraz nauczona doswiadczeniem wole chyba taka rzeczywistosc (choc daleka od idealu), niz jeszcze bardziej zatruwac zycie szkolne kajtkowi (bo dochodza tez problemy z kolegami szkolnymi, dzieci niestety sa -ze tak brzydko powiem-wredne)
        • No widzisz, bo trawa jest zawsze bardziej zielona u sasiada. Mojego mlodego nauczycielka podejrzewala, ze jest lekko uposledzony. I co wyszlo? Ma ogromne problemy z koncentracja i wolne tempo pracy, ale i tak srednia IQ dostal 128, co go plasuje na 97. centylu! Gdyby nie liczono wlasnie koncentracji i tempa pracy, to spokojnie by go do Mensy przyjeli z IQ powyzej 135. Do szkoly specjalnej chodzi tylko dlatego, ze u nas nie ma innej mozliwosci, (sa 4 rodzaje szkol specjalnych w zaleznosci od rodzaju "uposledzenia", ta jest dla autystow z min, normalna inteligencja) choc ja np uwazam, ze tak, jak mlody mysli i funkcjonuje, najlepsze byloby dla niego nauczanie indywidualne z zajeciami grupowymi uspoleczniajacymi i gimnastyka. Ale u nas nie ma takiej mozliwosci. Nie ma instytucji "cienia", w szkole mlodego (mowilam ze 15 samych autystow?) jest asystent 4 dni w tygodniu (2 dni pani po szkole licealnej z kilkuletnim doswiadczeniem, 2 dni 17-letnia stazystka). Powiedz to polskim nauczycielom z integracji, to zapewne stwierdza, ze tak sie uczyc nie da;)
          --
          autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
          • tig, cenię Twoje posty, ale tu się z Tobą nie zgodzę. autorka ma święte prawo do wkurzania się, zważ na to, że dzięki temu, że rodzice się wkurzają, walczą i czasem coś osiągają dla swoich dzieci np. jedyna we Wroclawiu szkola dla autystów powstala z inicjatywy rodziców - walczących, wkurzających się, upierdliwych i roszczeniowych. Rodzic ma prawo domagać się jak najlepszych warunków dla swojego dziecka, zwlaszcza kiedy wie, że na jego dziecko idą cholernie wysokie subwencje, które samorządy przeznaczaja sobie na co chcą. Nie ma sensu porównywanie ani systemu holenderskiego do polskiego, ani tym bardziej funkcjonowania naszych dzieci , ani też naszej polskiej, neurotypowej, czy jak tam chcesz mentalnosci - każde dziecko ma prawo do rozwoju na miarę swoich możliwości, każde ma prawo do dostępu do edukacji i to prawo jest notorycznie lamane, nic więc dziwnego, że rodzic wkurzony. Wiesz na co moglam liczyć w typowo malym polskim mieście - na nic! Na 15 minut przedszkola 2 razy w tygodniu z mamą jako cieniem - tyle wywalczyla inna mama dziecka autystycznego, nas ze względu na funkcjonowanie malego w ppp namawiano by zapisać jako zdrowe, a jakby pojawily się jakiekolwiek wątpliwości to ściemniać, że jest w trakcie diagnozy. Wyjechaliśmy do dużego miasta gdzie jest lepiej, maly ma super przedszkole, maly się rozwija w miarę swoich mozliwości, a ja nie zamartwiam się czy gdyby mial lepszą opieke to czy nie robilby większych postępow. Dalej pracuję z moim dzieckiem, ale mam komfort psychiczny, caly cięzar nie spoczywa na mnie. Oczywiście są i minusy - mój synek widuje tatę tylko w weekendy, cierpi na tym cala rodzina, finansowo też ledwo wiązemy koniec z końcem, ale robimy to dla naszego dziecka, bo jestem szczęśliwa widząc jak codzien z uśmiechem idzie do przedzkola, jak robi postępy, bo już nie mamy jako para wzajemnie do siebie pretensji, że jedno za malo się angażuje w terapie czy że ktoś się poswięca, daje z siebie więcej itd. Jest jeszcze jedno ale - mój syn ma 5,5 roku - za rok, dwa, najpóźniej 3 będzie musial iść do szkoly i już się tego boję. Jeśli to nie będzie normy intelektualnej pójdzie do specjalnej - sprawa prosta, bylam, widzialam, klasa 1-3 lączona dla uczniów z upośledzeniem lekkim 5 osobowa, pani fajna, w szkole brakuje wielu podstawowych sprzętów, sali do SI chocby, ale możemy wiele wypracować w wlasnym zakresie, tak jak piszesz. Ale jeśli będzie w normie - w tym roku w szkole integracyjnej (w naszym malym mieście do którego chcielibysmy wrócić kiedyś, by móc mieszkać calą rodziną) otworzono 2 klasy - jedna 33 a druga 34 osobowa, nawet z cieniem (oplacanym przez nas, bo na inna ew nie liczę) to byloby za dużo do ogarnięcia dla mlodego. Indywidualne? to bylby krok do tylu, poglębianie niepelnosprawności , zwlaszcza, że w naszym mieście indywidualne jest najczęściej bez wprowadzających zajęć do grupy. Pozostaje nam więc w tym wypadku jednak duże miasto i szkola niepubliczna z malą grupą. Wracajac do autorki - spójrz, ona nie nażeka, że ma autystyczne dziecko, ona tylko wkurza się na system, który zamiast ulatwiać to często utrudnia rozwój. Tu nie dziecko, a pieniądze są najważniejsze. Dziecko mialo poprzedni rok z nauczycielami, którzy zdążyli je poznać, wypracować pewne metody pracy, których zdążyl może polubić i to się mu zabiera. Nie dość, że sam powrót po wakacjach do szkoly jest trudny, to jeszcze dodatkowe zmiany. Tak jak ktoś tu kiedyś napisa, to nie nasze dzieci i ich niepelnosprawność jest przedmiotem naszej frustracji, nieszczęścia tylko system i instytucje i przeciw temu jak najbardziej mamy prawo się buntować.
          • To nie szkoła, a przedszkole - zerówka dla 6-latków. Ale piszą i czytają - w ramach "podążania za dzieckiem" - a tu wszystkie dzieci (oprócz jednego chłopca z głębszym upośledzeniem) czytają - choćby krótkie teksty. Co do liczby zajęć indywidualnych - jest ich dużo (wręcz zrezygnowałam z 2 godzin - żeby nie wyciągać dziecka z grupy). Placówka jest prywatna - więc dostaje subwencję na konkretne dzieci. Płacę za przedszkole normalne czesne - ale przedszkole przejęło część "moich" terapeutów - więc dla mnie lepiej (dawniej za samą terapię wychodziło mi ok. 1200/mies) - dodatkowo przedszkole kupuje zasugerowane pomoce, no i ta 3 pani dla tzw. naszych dzieciaków (ale dzieci nie wyczuwają - uważają że wszystkie panie są dla wszystkich). Oczywiście, gdybym chciała się przyczepić to dałabym radę - ale nie chcę, bo jestem zachwycona, że w dzisiejszych czasach ktoś prowadząc prywatną placówkę myśli o czymś więcej niż same pieniądze. Szkołę też mam zaplanowaną prywatną (zwykłą) z pewnymi ustaleniami - tam już córę "sprawdzali" - włącznie z posadzeniem w klasie i już mamy dograne kwestie terapii na za rok (i organizacji zajęć) - minus, że będzie najprawdopodobniej 1 pani na 12 osób (ale dyrekcja jest otwarta na zmiany gdyby okazało się że są kłopoty). A nie dałabyś rady przenieść Kajtka na indywidualne z wprowadzaniem do grupy do szkoły prywatnej? Są jakieś przepisy które to regulują? może taka szkoła która będzie miała jego subwencję wymyśli jak wdrożyć go na łatwiejszych zajęciach (bo będzie się jej to bardziej kalkulować niż NI), a na trudniejsze zorganizuje rewalidację zamiast gnać z programem? - a jaki Kajtek jest względem nauczycieli?
            • w sumie kajtek juz po czesci przebolal np ze nie ma wybitnie ukochanej jego pani od przyrody. ale widze ze mu jest ciezko, bo czesto pyta jak ta czy inna nauczycielka bedzie go pytala, czy nie postawi jedynki jak czegos nie bedzie umial-bo poprzednia pani wiedziala ze ja czegos nie umiem, a ta moze nie wie? pyta czy bedzie mu tlumaczyla jeszcze raz jak czegos nie zrozumie. widze ze jest bardzo niepewny i w pierwszym tyg byl wrecz zdenerwowany.

              co do szkoly prywatnej-jest u nas szkola spoleczna i pytalam tam o przyjecie, ale odmowili. zeby dostac sie do tej szkoly dzieci przechodza wstepne testy, wybieraja tylko te dzieci ktore zbiora iles tam pkt. o dziecku z orzeczeniem nawet w sumie za bardzo nie chcieli sluchac.

              ale w sumie dzis jakby po czesci samo nasunelo sie pewne rozwiazanie-bylam z corcia na WWR w szkole specjalnej (dla dzieci gluchych) i jakos tak zgadalam sie o kajtku i o jego szkole z pania terapeutka. no i wyszlo na to, ze on moglby do tej szkoly chodzic na podst tylko tego ze ma autyzm. jest tylko jeden szkopul... no wlasnie, moze w sumie to nie powinno mnie niepokoic? nie ma zadnej klasy 5. jest jedno dziecko ktore robi klase 5, ale z klasa 6. panie jakos to dobrze ogarniaja. w sumie do tej klasy chodzilby kajtek. za rok jak by miala odejsc obecna 6 klasa, to by nie odeszla, bo chca zrobic odroczenia. sam pomysl tej konkretnej szkoly (szkola jedna z lepszych, tylko nie mialam pojecia ze tam tez autystykow przyjmuja) jest super. tylko nie wiem co myslec o tym polaczeniu klas.

              tak, myszewa masz racje. ja sie nie wkurzam na los, na niepelnosprawnosc kajtka, tylko na to, ze taka jest szkolna rzeczywistosc. ze nawet tu nie moge zlozyc losu mojego dziecka w wydawaloby sie odpowiednie rece, tylko caly czas myslec z czym jutro ktos znowu wyskoczy.
    • a wracajac do pytania autorki - u nas po powrocie do przedszkola nieźle. Maly mial przerwę dluzszą, wiec musial się wdrożyć na nowo, w przedszkolu jest kilkoro nowych dzieci, w tym też 2 z autyzmem, więc jest więcej bodźców, nowe dzieci placza, krzyczą, tęsknia za mamą, nie zawsze jeszcze potrafią wspólpracować, wiec pierwszy tydzień maly byl bardzo pobudzony i zmeczony, ale z dnia na dzień sytuacja się normuje i jest coraz lepiej. Grupa malego dużo się nie zmienila, odeszly 6 latki i kilkoro 5 latków, zostal jeden 6 latek, kilku 5 latkow i czterolatki i oni tworzą grupę starszaków. Panie też są te same, doszla jedna pomoc i nowe zajęcia - pianino i dogoterapia, pianino ponoc super, maly jest bardzo muzykalny, psów się boi. Zastanawiam się czy któregoś dnia mu nie wydlużyć pobytu w przedszkolu na próbę, narazie chodzi tak jak w zeszlym roku 4 godziny dziennie.
    • Monisiu, sądzę że masz powody do narzekania :( To przykre że dziecko niepełnosprawne jest na ostatnim miejscu. W ogóle ta szkoła Wasza to jakaś porażka. Jak sobie przypomnę pedagoga wspomagającego, jednego na 3 czy 4 klasy to nie mogę w to uwierzyć.
      Chyba w Waszej sytuacji poważnie myślałabym o tej specjalnej.

      U nas przełom bo 4 klasa. Trudno jeszcze oceniać bo nie wiem jacy nauczyciele, wymagania i najważniejsze jak będą młodego traktować. Zebranie dopiero w przyszłym tygodniu. Ale pedagog wspomagającą poznałam. Póki co wrażenia pozytywne. Pani dobrze o młodym mówi, dla niej tak dobrze funkcjonujące dzieci to nowość bo do tej pory pracowała z autystami niepiszącymi itd. Klasa 16 dzieci, dwoje z pokrewnymi autyzmu w tym mój ;)
      Młody zadowolony, radzi sobie ze znajdowaniem sal, pilnuje się grupy. Wyraził chęć, żeby go na obiady zapisać- to nowość bo mu wielokrotnie proponowaliśmy i był bunt.
      Ped. wspomagająca jest tylko na gołym etacie czyli 18 godzin. Trochę słabo bo klasa ma 30 ale dało się tak ułożyć że na wszystkich ważniejszych lekcjach pani będzie. Nie ma jej na w-fach, religii, muzyce itp.
      Jestem dobrej myśli.
    • Jak u nas powiem za parę tyg. na razie trwa dostosowywanie sie do nowych warunków obu stron. Ma nauczyciela wspomagającego, zobaczymy jak to bedzie. W klasie jest jeszcze jeden z orzeczeniem.
      --
      Julia,Maksiu i Tatianka:)
      http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
      KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
    • U mnie nowe problemy, bo zmiana pod tytułem 4. klasa, ale też są pewne plusy. Zdecydowaliśmy się jednak na pozostanie w klasie, tzn. mąż zdecydował, bo ja byłam bardziej za ni. Po 1,5 tygodnia mogę powiedzieć, że będzie na pewno trudniej niż było. Wymagania większe, taryfy ulgowej dzieciaki integracyjne nie dostaną. Już teraz jest sporo lekcji, a jeszcze żadnych sprawdzianów nie było. Plusem jest większe wyciszenie i koncentracja Młodego po wakacjach, zobaczymy ile czasu tak mu zostanie. Nowa pedagog wspomagająca bardziej na dystans niż poprzednia, nie pomaga tak dużo Młodemu na lekcjach, wymaga większej samodzielności. Na plus - jest przez 20 lekcji na 26 wszystkich i nie ma jej na tych mniej ważnych. Nie musimy zapewniać dzieciakom integracyjnym opieki na basenie, więc Młody będzie jeździł co tydzień, z czego bardzo się cieszy. O wycieczkach nic na razie nie wiadomo, ale to chyba znak, że w razie czego panie sobie same poradzą. Dodatkowo Młody ma jedną godzinę rewalidacji indywidualnie, terapię pedagogiczną i zajęciową. Plan ułożony bardzo dobrze, żadnych okienek, codziennie od 8 coś ma, więc nie ma problemu ze świetlicą. Po zajeciach odbiera Młodego opiekunka. Na razie Młody się buntuje, nie chce z nią zostawać, ale nie ma wyboru, musi. Plus jest taki, że lepiej się przy niej zachowuje niż przy babci, a minus, że muszą ze szkoły wracać autobusem, a Młodego to męczy. I problemem jest w-f, Młody bardzo odstaje sprawnością od rówieśników, nie lubi sportu, a ma uczestniczyć we wszystkim, co reszta klasy. Już teraz mówi, że nie lubi pana od w-fu, a ledwo trzy lekcje z nim mieli. Do tej pory w-fu uczyła pani wychowawczyni i miała wzgląd na ograniczenia Młodego. Dobrze przynajmniej, że nie mają tego w-fu łączonego z inną klasą tylko sami w gronie znanych chłopców.
      Co do lektur, my czytamy razem z Młodym, bo nadal nie umie płynnie i tłumaczymy o co chodzi, co się dzieje.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.