03.10.12, 10:52
Witam.
Jestem mamą 3,5 letniego synka od 2 miesięcy ma diagnozę PDD-NOS . Dopiero czekamy na terapię behawioralną. Od 4 miesięcy mamy terapię Si. Synek jest pod wrażliwy. Dawniej często uciekał ale sobie z tym jakoś radziłam, jeździł dużo w wózku ,czasami szedł za rączkę. Teraz jest już za duży (ma wagę i wzrost przeciętnego 5 latka). Ucieka z każdego miejsca, biegnie nie zwracając uwagi na wołanie, staje się to bardzo niebezpieczne. W sklepach chowa się między półki, w mniejszych pomieszczeniach piszczy, krzyczy niesamowicie. Próbuje go uspakajać ale to nie pomaga. Boję się, że to jakiś regres bo jest coraz gorzej ,ale pojawiają się nowe słowa (zaczął mówić niedawno). Doradźcie mi proszę jak mam z synkiem postępować bo niedługo nie będę mogła wyjść z nim z domu, bo samo wyjście z powoduje u niego płacz.
Edytor zaawansowany
  • labuba 03.10.12, 19:10
    łap od razu jak zrobi pierwszy krok do ucieczki, trzymaj za rękę i tłumacz, że jak będzie uciekał , to będziesz go trzymać cały czas (za nadgarstek inaczej Ci się wyrwie). Jeśli ucieknie w bezpiecznym miejscu - ogrodzone podwórko np - absolutnie nie goń, bo on to traktuje jako zabawę. Wołaj, żeby wrócił i czekaj. Możesz ostentacyjnie wyjąć i zacząć jeść coś co uwielbia. Jak wróci nagroda. Mój nauczył się po ok 3 miesiącach - ale musisz być baardzo konsekwentna. Był w tym samym wieku i też kawał chłopa.

    --
    prawdziwy drapieżnik musi być głodny
  • nefret_ete 03.10.12, 22:03
    właśnie dlatego nadal jeździmy wózkiem
  • nefret_ete 03.10.12, 22:15
    właśnie dlatego nadal jeździmy wózkiem - kiedy wychodzę z dwoma synami. Jeśli idę tylko ze starszym(4l), zanim wyjdę np z przedszkola mówię mu: "zaraz wyjdziemy z przedszkola, możesz zbiec po podjeździe, jak zbiegniesz do na mnie zaczekaj, potem do domu pójdziemy za rękę. Nie możesz uciekać, bo będzie kara- brak bajek" O dziwo działa od 3 czy 4 mcy. Ale zawsze muszę uprzedzić.
    Jeżeli wychodzę tylko z małym to strasznie się namęczę, dlatego jak się spieszę - biorę wózek.
  • yadrall 03.10.12, 22:30
    Moj tez ucieka (3lata),ale on to by nie doczekal do konca akiego dlugiego zdania,o zrozumieniu i posluchaniu nie mowie.
    U mnie komenda jest krotka: Daj reke! I chodzimy za raczke,albo mam smycz taka za nadgarstek.I tez jezdzimy wozkiem. Do sklepow gdzie nie ma wozkow na zakupy z nim nie chodze-to bez sensu. Ja sie znim naszarpie,a o zakupie czegokolwiek w takich warunkach nie ma mowy. Tyle,ze moj maly i chudy i nawet na ogrodzonym placu zabaw potrafi zwiac przez dziore w plocie :( Dlatego ja z dwoma chlopcami NIE wychodze na dwor-nie jestem w stanie zajmowac sie niemowlakiem w wozku i jednoczesnie chodzic z starzym.
  • tijgertje 04.10.12, 08:08
    No coz, ja powiem tak: Dziecko jeszcze male i jesli nie zdaje sobie sprawy z tego, czym grozi ucieczka (a zapewne tak jest), jest na tyle impulsywne, ze nie potrafi nad soba zapanowac, to niestety, nie nauczysz, ze ma grzecznie chodzic za raczke. Z roznymi gagatkami sobie radzilam, a swojego uciekiniera upilnowac nie potrafilam. Za reke nie dal sie trzymac. Kladl sie na ziemi i darl jak obdzierany ze skory. Mielismy umowe, ze idzie w okreslonej odleglosci ode mnie, a jak sie oddali, to natychmiast wracamy do domu. Wygladalo to tak, ze musialam po strazacku przezucic przez ramie i doniesc do domu czy samochodu. Prowadzenie nawet za nadgarstek (mimo, ze jedyny skuteczny sposob przed wyrwaniem sie) czy "normalnie" niesienie nie wchodzilo w gre, wil sie jak piskorz. Jak mial jakies 4 lata nastapilo takie pogorszenie, ze w zasadzie przestalam z nim wychodzic na jakiekolwiek zakupy. Nie potrafil zapanowac nad impulsywnoscia, jak cos zobaczyl, to pedzil na zlamanie karku i zadna sila nie byla go w stanie zatrzymac. Na wycieczki szkolne jezdzil wtedy z moim mezem, ktory do pilnwania mial tylko jego i kilka razy faktycznie musial sprint cwiczyc. Zakupy, wypady do miasta robilam sama, gdy maz byl w domu, wszystkie ubrania kupowalam do mierzenia w domu, z mlodym nigdzie sie wyjsc nie dalo. Bylo tak blisko 2 lata:/ Mial ponad 5 lat, jak sam zaczal mnie trzymac za reke, ale impulsywny byl nadal. Tak szczerze to dobiero od kilku miesiecy wiem, ze jest w stanie najpierw pomyslec, potem zrobic i zawdzieczamy to jego psu, ktory nagle wybiegl na droge za golebiem, a mlody z przerazenia malo trupem nie padl. Dopiero wtedy zrozumial, co ja czuje, jak zwiewa.

    Czytajac pierwszy post, mam wrazenie, ze glownym powodem ucieczek nie jest jednak takie narwanstwo jak u mojego mlodego. Mam wrazenie, ze to nawet fizyczny bol, wynikajacy z nadwrazliwosci sensorycznych. Moj zwiewal wszedzie, w najmniej spodziewanych momentach, ale jesli dziecko usiluje sie wyrwac w sklepie, na placu zabaw, to przypuszczam, ze faktycznie moze cierpiec z nadmiaru bodzcow i tu zadne tlumaczenia, zadne cwiczenia czy nawet wiazanie nic nie da. Jedynym sposobem jest dogadanie sie z terapeuta SI i unikanie nadmiaru bodzcow, czyli nie wychdzenie do sklepow, ruchliwe ulice i place zabaw, a jesli juz, to tylko ze stoperami, albo budowlanymi sluchakami na uszy.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • lara-ama 04.10.12, 09:09
    Dziękuje za rady.
    Zawsze trzymam małego za rękę, ale on tego tak nie znosi, że od razu kładzie się na ziemię, wygina i próbuje gryźć. Potrafi to trwać nawet godzinę, wtedy biorę go na ręce i niosę do auta.
    Spróbuje wypróbować słuchawki wyciszające może to pomoże.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.