Dodaj do ulubionych

autyzm a nauka czytania

05.08.13, 14:59
Moja córka - autystka-ma 6 lat, od września idzie do zerówki( masowej z nauczycielem wspomagającym). Od roku uczyliśmy ją czytać metodą symultaniczno-sekwencyjną. Bez jakichś efektów szałowych tzn. rozpoznaje slaby( większość)-ale nie potrafi zbić ich w słowa, zdania itd.

W przedszkolu natomiast dzieci uczone były głoskowania - a metody te są wzajemnie wykluczające się. Byłam ostatnio na konsultacjach u neurologopedy, która pracuje metoda krakowska i absolutnie uznała głoskowanie za szkodliwe wręcz. Tylko,że taka metodą pewnie będzie córka uczona czytania w zerówce i szkole. Argumenty pani logopedki o decydującym głosie rodzica o metodzie jaka ma pracować nauczyciel w szkole uznam za nieco księzycowe w naszym systemie oświaty.

I teraz waham się, czy powrócić do metody symultaniczno-sekwencyjnej, czy pracować w domu nad głoskowaniem i rozwojem słuchu fonematycznego?

Jak Wasze dzieci nauczyły się czytać?

--
Zofia Wojownicza Księżniczka i Wielki Książę Witold
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 05.08.13, 15:29
    Moj mlody nauczyl sie czytac na koniu . Serio. uczyl sie "tradycyjnie" gloskujac niestety, zaskoczyl dopiero, jak go z ksiazka na konia wsadzili. Ma 9 lat i najprawdopodobniej dysleksje. Czyta baaaardzo wolno, pisanie to koszmar, ale doskonale rozumie co czyta i nawet w szkole nauczycielka pozwala mu czytac ksiazki poziomem przeznaczone dla dzieci 2-3 lata starszych. Tyle tylko, ze trzeba zwracac uwage na druk, bo po prostu nie kazda czcionke da rade czytac. w sumie mam podobnie, choc czytac nauczylam sie sama nie wiem kiedy i jak. czytam bardzo wolno (w niderlandzkim duuuuzo szybciej niz po polsku), potrafie czytac globalnie i wychwytywac z dlugiego tekstu tylko potrzebne mi informacje (taki radarek mam, ale pojecia nie mam jak dziala). w sumie z perspektywy czasu sadze, ze gdyby mlody uczyl sie czytac globalnie, mozliwe, ze robilby to nieco szybciej, ale... wlasnie to ale... Jestem pewna, ze bez umiejetnosci gloskowania nigdy nie nauczylby sie pisac, w dodatku choc czyta w tempie ponizej wszelkich norm, czyta bardzo dokladnie, nie robi bledow, nie rpzekreca wyrazow i tu uwazam, ze jest to zasluga wlasnie gloskowania. Gdybym mogla cofnac czas czy zrobilabym cos inaczej? Tak, uczylabym go rownolegle czytania globalnego i gloskowania zwracajac uwage na to, aby jak najwiecej zmieniac czcionki, kolor druku i wielkosc liter i jak najwiecej wspierac obrazem (obrazki i podpisy, ale nie zawsze te same). od poczatku nauki czytania musialam przekonwac nauczycielke do swoich racji, bo uwazala (czego zreszta wymagal program), ze dziecko musi przede wszystkim czytac technicznie, szybko i mozliwie bez bledow. Ja uwazalam, ze mlody musi przede wszystkim rozumiec to co czyta, wiec czytanie slow/sylab bez konkretnego znaczenia to w ogole jakas bezsensowna szopka. On tak jak ja do brzmienia tworzy obraz i zapamietuje latwiej, jesli moze zapis slowa przyporzadkowac do konkretu. Od poczatku zwracalam uwage na to, zeby rozumial to co czyta. Mimo, ze skladal po literce, kazalam powtarzac przeczytane slowa, potem zdania, w koncu opowiadac po swojemu krotkie fragenty. Tego ani sekundy nie zalowalam i nadal uwazam, ze mimo wszystkich problemow mlodego z czytaniem i pisaniem, to byla najlepsza decyzja. Oparlam sie na wlasnych doswiadczeniach: pewnego progu w tempie czytania po prostu nie jestem w stanie przeskoczyc, ale wystarczy, ze przeczytam raz zeby zrozumiec i zapamietac, gdy inni musza to zrobic 3-5 albo i wiecej razy, w rezultacie i tak to ja jestem szybsza. Mlody w tej chwili czyta naprawde trudne ksiazki, na testach (maja w szkole co pol roku) lezy i kwiczy, gdy wazne jest tempo, ale bije o glowe rowiesnikow w rozumieniu tego, co czyta, zasobie slownictwa, umiejetnosci stosowania nowych slow i wyrazen w wypowiedzi czy np zadaniach tekstowych. inni, uczeni technicznego czytania na czas nie dosc, ze rowniez maja problem z tempem (srednia szkoly dla autystow tutaj jednak znacznie odbiega w dol od sredniej krajowej), to kompletnie pojecia nie maja co czytaja, czytac nie lubia i dostaja od nauczycieli lektury na duzo nizszym poziomie, czyli wprost przeciwnie do Kaspra.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • sabina211 05.08.13, 15:40
    A jaki jest sens (naprawdę nie wiem, nie jest to jakieś wyzłośliwianie się) uczenie czytania 5-latka (bo piszesz, że córka ma 6 lat, a uczycie ją od roku), który nie jest na to gotowy? Ja nic takiego nie robiłam nawet z dzieckiem absolutnie bez zaburzeń.
    A moje dziecko z ZA czytać nauczyło się absolutnie nieznaną mi metodą kilka dni po swoich 7 urodzinach. Tydzień wcześniej nie umiał powiedzieć, jaka litera jest pierwsza i ostatnia w wyrazie (to już był dla nas powód do niepokoju), po tygodniu na spacerze przeczytał nieznany mu wcześniej tekst ogłoszenia (do tej pory nie wiem, czy ze zrozumieniem, bo byłam w szoku - stał i czytał niemal płynnie.) Dziadkowie do tej pory twierdzą, że on czytać umiał dużo wcześniej, tylko mu się nie chciało tego objawić światu...Może coś w tym jest?
    Tak czy siak od tamtego momentu wiem, że rozwój intelektualny mojego dziecka przebiega niewytłumaczalnie i nie ma co się na zapas cieszyć czy martwić.
  • zawszekubala 05.08.13, 16:03
    syn nauczył sie czytać właśnie przez głoskowanie,ale dzięki temu że zaczoł czytać ruszyła też mowa do tej pory nie mówił nic a teraz potrafi czytając wypowiadać wyrazy które czyta oczywiście nie umie wypowiedzieć niektórych liter dlatego jego mowa w pewnych momentach jest niewyrazna ale ważne ze wreszcie jesteśmy w stanie usłyszeć coś więcej niż tylko jego krzyki.Tak wiec u nas ta metoda sie sprawdziła ,co ważne nawet logopeda mówi żeby dalej iść tym torem bo wreszcie coś zaczyna sie dziać
  • backwoodsman 05.08.13, 17:20
    dziwny jest ten świat (autystyczny), nie odpowiem baskokvet i nie rozwieję jej wątpliwości. Intuicyjnie i zdroworozsądkowo, a i pragmatycznie wszystko przemawia za tym, co napisała tijgertje.
    Ja powiedzieć jestem w stanie jedynie to, że syn zaczął czytać zaraz po trzecich urodzinach nigdy nie uczony przez nas ani alfabetu, ani niczego co ma choć najmniejszy związek z czytaniem. Jakim cudem tego dokonał na zawsze pozostanie tajemnicą, choć swoją teorię mam. On sam też nie wie. Twierdzi, że jak dalece cofnie się pamięcią wstecz to czytał, więc nie wie skąd mu się ta umiejętność wzięła. Bywa więc najróżniej.
  • marika012 05.08.13, 19:15
    Kupiłam "kocham czytać" jak syn miał 4 lata. Nie wykazał zainteresowania więc poczekałam az będzie miał 5 lat. Znowu nie był zainteresowany. Potem były wakacje przed zerówką. Spróbowałam, olał mnie. Myślałam, że może wśród dzieci się zainteresuje i spokojnie czekałam na zerówkę. Po 3 miesiącach pani jak mąż go odbierał powiedziała że jest źle, nie chce czytać nie rozpoznaje liter których się uczą.
    Wzięłam się za robotę juz bez patrzenia na jego chęci. I się załamałam. Sylab z P i M (pierwsze książeczka) uczył się 3 miesiące. To były krótkie sesje po 2-4 minuty ale kilka / kilkanaście razy w ciągu dnia. Wysiłek mój ogromny, efekty bardzo mizerne. Potem jakoś ruszyło. Przez 9 miesięcy czyli do rozpoczęcia 1 klasy umiał czytac sylaby otwarte i zamknięte bez dwuznaków i zmiękczeń, pisane dużym drukiem i oczywiście słowa i proste zdania z tych sylab. Od początku 1 klasy zaczęłam mu wprowadzać małe litery także ogarniał to co działo się w szkole. Długo sylabizował, dużo ćwiczyliśmy. Na koniec 2 klasy czytał już nieźle choć tempo miał wolne co pozostało mu do dziś (oczywiście postępy są cały czas ale i wymagania z wiekiem są coraz ostrzejsze).
    Przedszkole nam namieszało głoskowaniem, pani się czepiała czemu syn nie zna liter. Nie docierało gdy mówiłam że liter uczyć go nie zamierzam i nawet gdy udostępniłam jej literaturę nie rozumiała co do niej mówię. Dawała nam elementarz syna na weekendy żeby z nim ćwiczyć. Dla świętego spokoju brałam i oddawałam w poniedziałek.
    Aha syn ma ZA, zdiagnozowany w wieku 7 lat czyli w przedszkolu nie wiedziałam co mu jest, choć podejrzenia już były.

    Teraz córka- zdrowa, lat 4,5 czyta sobie proste książeczki. Uczyłam ją Cieszyńską bo po przejściach z synem chciałam uniknąć powtórki ale i dlatego że wykazywała zainteresowanie.
  • myszewa 06.08.13, 16:01
    Młody 6 lat, autyzm. Jak miał 2,5 zainteresowal się literkami i cyferkami - na huśtawce takiej z opony były wytłaczane litery, pokazywal paluchem (wtedy moim) - to był wówczas sygnał dla nas że coś go interesuje. Potem przynosił książki i opakowania i wskazywał literki - w ten sposób poznał alfabet, potem miał jeszcze ulubioną zabawkę drewnianą układankę z literami i cyframi, inne układanki go nie interesowały tą mógł się bawić godzinami. Wkrótce rozpoczęliśmy naukę przy pomocy książeczek Cieszyńskiej, wydawało się, że idzie fajnie, ale potem okazało się, że młody sylab nie czyta, nauczył się po prostu na pamięc która sylaba jest w którym miejscu i tyle. Około 3 urodzin z nieznanych powodów odmówił kategorycznie dalszej zabawy, każda próba podsunięcia książeczki kończyła się destrukcją tejże. Około 4 rż metoda pojawiła się znów w naszych programach, młody sukcesów spektakularnych nie robi, właściwie to prawie żadnych - czyta zapamiętale pierwszą lub ostatnią literkę całości, albo strzela. Mam mieszane uczucia co do uczenia go tą metodą, ale nasza terapeutka prowadząca uważa, że nie należy się poddawać, więc się nie poddaję, wałkujemy, choć nie codziennie - raczej zrywami. Młody za to nauczył się kilku wyrazów całościowo i takie na razie sukcesy nasze.
  • blekitnalaguna123 06.08.13, 18:07
    Mój Młody nie był we wczesnym dzieciństwie zainteresowany literami, więc nie uczyłam sama. Nauczył się rozpoznawania w przedszkolnej zerówce (jeszcze starego typu). Jak zaczynali we wrześniu miał niespełna 6 lat i był dopiero na początku diagnozy w kierunku autyzmu. W zerówce nauczył się też pisać litery. Nauka czytania zaczęła się w pierwszej klasie, metoda: literowanie i to Młodemu wychodziło, natomiast nie umiał łączyć w sylaby i wyrazy. Nie pamiętam już, ale chyba dopiero pod koniec drugiej klasy załapał, ale do dzisiaj nie czyta płynnie, a w grudniu skończy 11 lat i ma za sobą czwartą klasę. Lektury i teksty w podręcznikach i książkach my czytamy, bo przy samodzielnym czytaniu nie rozumie. Płynnie czyta dopiero po kilkukrotnym powtórzeniu zdania. Przy czym jego problemem nie jest mylenie samych liter tylko przekręcanie wyrazów.
  • czarna_ida 06.08.13, 20:03
    Nie wiem czy coś Tobie pomoze co napiszę ale moze znajdzcie cos co interesuje Twoją corkę, w sensie napisow. Moj syn nauczyl sie czytać z nazw miejscowosci z tablic informacyjnych.
    Pytal sie mamusiu a co tu jest napisane? Mowilam przeczytaj to tez mi powiesz:-)
    I tak powoli.. Do 5 lat mowil bardzo niewiele, wiec nie oczekiwalismy za duzo. Do I klasy poszedl ,umial sylabizowac. Teraz idzie do 3 klasy, potrafi czytac calkiem niezle..
  • czarna_ida 06.08.13, 20:12
    A i jeszcze jedno jak mial 3 lata, znal wszystkie litery alfabetu, nie wiem jakim cudem, bo poslugiwal sie raptem kilkoma słowami tata, mama, baba, dziadzia, pic, daj, imieniem psa..
    jak mial 3,5 kulfonami drukowanymi pisal tata, mama, baba, swoje imie i psa. Ale mowic nie chcial..
  • tomzat 05.08.18, 20:19
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • aerra 06.08.18, 21:58
    Serio? Odgrzebujesz wątek sprzed 5 lat, żeby wrzuć reklamę?

    I czemu nie mogę tu zgłosić postu do moderacji?
  • livia.kalina 06.08.18, 22:46
    Już zgłoszony ;-)
  • aerra 06.08.18, 23:01
    A wiesz, czemu nie mogę? :) Bo na emamie mogę, a tu nie.
  • livia.kalina 06.08.18, 23:10
    Bo to forum prywatne. Do mnie możesz zawsze napisać maila na gazetowego ale napisać post jak powyżej. Widziałam tę reklamę ale "z urzędu" nie usuwałam po pomyślałam, ze może ktoś chce skorzystać?
  • an_7 25.08.18, 23:27
    Mój syn nauczył się czytać metodą globalną, zapamiętywał pisownię całych wyrazów. Dużo czytałam synowi na głos, patrzył na litery i w ten sposób się nauczył. Lubił też słuchowiska, do których miał książki. Najpierw syn czytał po cichu. Zorientowałam się, kiedy zaczął mnie poprawiać, bo np. opuściłam jakiś wyraz czy literę. Dopiero w szkole zaczął czytać na głos.
    Teraz syn uwielbia oglądać filmy na YouTube z napisami, czyta je razem z lektorem. Umie odpowiedzieć na pytania do tekstu, czyli rozumie treść. Ze zgłoskowaniem do tej pory jest problem. Ja bym nie skupiała się za bardzo z nauce czytania przed pójściem do szkoły. W pierwszej klasie będzie na to czas. Ważne, żeby nie zniechęcić dziecka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.