Dodaj do ulubionych

Przykro mi..

05.11.13, 20:30
Bardzo proszę, poradźcie jak powinnam się zachować. Dostałam telefon od wychowawcy dziecka, że dzieci idą jutro do opery, a moje dziecko nie idzie.Są tylko 2 lekcje, a potem mam zabrać dziecko. Bardzo się zdenerwowałam, zapytałam nauczyciela czyja to decyzja, że moje dziecko nie idzie, ale tylko się wykręcił, że to nie on organizuje wyjście i nie wie , dlaczego tak jest.
Che to wyjaśnić.Szkoła i tak nie organizuje ŻADNYCH zajęć dla mojego syna,pomimo zaleceń z orzeczenia. Nigdy się o nic nie dopominam, ale mój dzieciak uwielbia koncerty, a takie wyjście sprawiło by mu dużo radości. Jestem rozgoryczona, bezradna i w ogóle.
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 05.11.13, 21:01
    Zrobilabym od rana afere u dyrekcji i zarzadala wyjasnien i sensownych argumentow, a jesli ich nie maja, a obawiaja sie, ze sobie z dzieckiem nie poradza, zamiast zabierac dziecko ze szkoly, zaproponowalabym, ze pojde razem z nim. Czysta dyskryminacja:/ Nie daj sie. Moj mlody tez uwielbia teatr/ koncerty/ musical/ balet itd. Dziecko z ADHD majac niecale 6 lat bite 3 godziny siedzialo jak zaczarowane wpatrone w "Jezioro labedzie" :) Do teatru zaczal chodzic majac niecale 3 lata i nigdy nie bylo tam problemu z jego zachowaniem, czesto zachowywal sie lepiej niz tzw "normalne" dzieci.

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • marika012 05.11.13, 21:02
    Może pomogą ci informacje z tego wątku.
    Postrasz szkołę poinformowaniem Kuratorium i Rzecznika Praw Dziecka.
  • marika012 05.11.13, 21:03
    zapomniałam o linku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,10034,142867349,142867349,szkolna_wycieczka.html
  • gemmavera 05.11.13, 21:07
    Zrób dym, po prostu. Tak jak radzi Tig.

    I dopominaj się o zalecenia z orzeczenia, bo Twój syn traci na tym, że się nie dopominasz.
    Kobieto, gmina, w której jest szkoła Twojego dziecka, dostaje co miesiąc 4 tysiące złotych na realizację kształcenia specjalnego. Nie miej skrupułów i walcz o to, co Twój syn powinien dostać.
    Na początek napis pismo do dyrekcji/wydziału edukacji z pytaniem, w jaki sposób szkoła realizuje zalecenia z poradni psych.-ped., zawarte w orzeczeniu.
    Ciekawe, co napiszą ;P

    --
    Nie możemy godzić się na wszystkie głupoty, które natura wpisała nam w geny.
    (Skipper)
  • ela880 05.11.13, 21:25
    Zawsze-do tej pory-starałam się "nie wychylać"- nie domagać, nie żądać, a raczej prosić.Zawsze ustępowałam, np. dziecko nie chce ćwiczyć na w-f, proszę załatwić zwolnienie lek.- załatwiałam.
    Prosiłam na początku września o większe krzesło dla dziecka, bo ma za małe i bolą go plecy po kilku godzinach siedzenia w ławce. I nic-cisza. Czuje się taka bezradna...
    Pójdę chyba jutro rano do szkoły, ale boję się, że się rozpłaczę...
    Wiem, wiem-mam wspierać swoje dziecko.
  • aga_sama 05.11.13, 21:55
    Idź, poinformuj że syna odbierzesz jak zwykle, oczekujesz, że szkoła zapewni mu opiekę, a o dyskryminacji i wykluczeniu dziecka nieepłnosprawnego informujesz kuratorium, Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka.

    Bez dymu, na zimno, spokojnie i rzeczowo.
  • tijgertje 05.11.13, 22:40
    A jak nie pomoze, to zawsze mozesz zrobic strajk okupacyjny ;) Mi nerwy po kolejnym przekrecie puscily i zapowiedzialam w poradni, ze sie nie ruszam z miejsca, dopoki nie spelnia dawanych mi od miesiecy obietnic. Pisalam o tym ostatnio na blogu. Meoda okazala sie skuteczna na tyle, ze spotkanie, ktore mi miesiacami obiecywano, zwodzac pieknymi slowkami bez pokrycia udalo sie zorganizowac za 3 tygodnie zaledwie w ciagu doby. Strach pomyslec, jak ludzie tam na co dzien pracuja. Pojecia nie mam, co robia, ale jedno wiem: kazdy ma swoje granice, przy ktorych trzeba sobie uswiadomic, ze jak pazurow nie wystawisz, to jedyna ofiara, ktora sama o siebie zawalczyc nie potrafi bedzie tylko i wylacznie twoje dziecko. im czesciej idziesz na ustepstwa i nie zadasz rzeczy, ktore sie twojemu dziecku naleza jak psu buda, tym latwiej wszyscy ze szkola na czele przyjmuja za pewniak, ze kazdy kit ci wcisna, byle samemu nic a nic nie zrobic. Jako rodzic nie musisz zadac cudow. Wystarczy, ze bedziesz twardo i konsekwentnie zadac, aby ludzie wykonywali swoje obowiazki. Zapewniam, ze jesli jutro rano wpadniesz do dyrekcji wrzeszczac tak, zeby cala szkola slyszala, to przyzwyczajeni do twojej uleglosci padna z wrazenia i trwajac w szoku znacznie latwiej zgodza sie na wszystkie ustepstwa. Nawet nie musisz o nic pytac, wystarczy, ze krzykiem oznajmisz, ze dziecko idzie do opery i to ich sprawa, jak to zorganizuja i nie chcesz slyszec o niczym innym w przeciwnym wypadku zawiadamiasz po kolei wszystkie mozliwe instancje o dyskryminacji. Mozesz sie nawet nauczyc na pamiec, wpasc do dyrekcji, wykrzyczec i wyjsc trzaskajac drzwiami.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • rozalia7 06.11.13, 13:30
    niestety tak jest wszędzie i ja rozumiem tych ,rodziców ,którzy nie pokazują orzeczeń a jest ich całkiem nie mało, u nas podoba sytuacja dziecko nie mogło wyjść na zajęcia sportowe po za przedszkole tylko dlatego ,ze ma orzeczenie od samego początku pomimo irracjonalnych argumentów ,zgłoszenie do PP nic nie dało,bo w małym środowisku nie da się nic zrobić !!a nasza subwencja służy do finansowania zajeć np. z psychologiem innym dzieciom ,bo one maja większe problemy i im są potrzebne ,a nasze dziecko z etykietką -po co !!tylko jak chcą przedłużenia orzeczenia to od razu masa problemów wychodzi ,a te co nie mają moga robic wszystko -bo nie mają diagnozy ,procedura u rzecznika trwa bardzo długo nim rozparzy pismo minie pól roku -a jak to małe środowisko to cię znienawidzą instytucje ,urzędy ,przedszkole/szkoła ,taka polska rzeczywistość
  • marektatojakuba 05.11.13, 23:06
    Zrób to co radzą dziewczyny. Jak teraz ustąpisz, to potem będzie tylko gorzej.
    Nie chodzi o to, aby się awanturować, ale o to aby wyegzekwować to co się dziecku należy. Ma orzeczenie, idzie za nim subwencja, więc mają się nim zajmować jak należy.
    Swoją drogą nie myślałaś o tym, aby dziecku szkołę zmienić? Nie masz alternatywy? Może jest jakaś niepubliczna - w takich czasem łatwiej się dogadać, szczególnie że przychodzisz z subwencją na 4 tys. zł miesięcznie.
  • statecznypulchny 06.11.13, 07:45
    www.wszystkojasne.waw.pl/wniosek-o-kontrole-realizacji-zalecen-z-orzeczenia-przez-kuratora-oswiaty/

    www.wszystkojasne.waw.pl/nie-pozbedziecie-sie-nas-nauczcie-sie-z-tym-zyc/
    Gdzies tam na stronie Wszystko Jasne był niezly tekst o obowiązkach szkoły - w skrócie. Ty prowadzisz dziecko do szkoły, szkola NIE MA prawa go nie przyjąć. I musi mu zapewnić opiekę
  • statecznypulchny 06.11.13, 07:50
    mam:
    www.abcd.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268:prawo-dziecka-niepenosprawnego-do-nauki-w-szkole-ogolnodostpnej-wskazowki-dla-rodzicow-i-opiekunow&catid=22:komentarze-do-prawa&Itemid=2
    " Niekiedy zdarza się, że rodzice odbywają rozmowy, w czasie których namawia się ich do zabrania dziecka ze szkoły, stawia nieuprawnione warunki lub grozi. Zawsze należy po takim zdarzeniu sporządzić notatkę z rozmowy i złożyć ją do wyjaśnienia w miejscu, gdzie odbyła się rozmowa, a dla siebie wziąć drugi egzemplarz z pokwitowaniem, że takie pismo wpłynęło. Często wystarczy to do zatrzymania zjawiska straszenia rodziców niepełnosprawnego ucznia, mimo że osoby straszące wszystkiemu oficjalnie zaprzeczają (trudno im się dziwić, gdyż łamią prawo).

    Na wszelkie spotkania w szkole warto chodzić z drugą osobą (drugim rodzicem, koleżanką, bratem, terapeutą). Dotyczy to zwłaszcza specjalnych spotkań w sprawie dziecka, w których po stronie szkoły bierze z reguły udział więcej niż jedna osoba (np. dyrektor, wychowawca i pani z poradni), ale również zwykłych zebrań klasowych, podczas których zdarza się, że nieoczekiwanie omawiane są sprawy związane z obecnością naszego dziecka w klasie."

    Jesli do tej pory byłaś spolegliwa, to wlasnie ktoś będzie w szoku, jesli nadal bedziesz miła, ale po prostu stanowcza i konsekwenta, w ramach prawa, z którego możesz skorzystać.

    Po prostu robisz "strajk włoski" :)

    Trzymaj się, byc moze wcale nie będzie wojny - dyrekcja wie, czego nie moze, ale probuje dla wlasnej wygody Cię wykorzystać
  • marika012 06.11.13, 09:08
    Ela napisz koniecznie czy coś załatwiłaś!!!
  • aspergea 06.11.13, 09:32
    tez jestem ciekawa, jak to się dalej potoczyło! jestem oburzona tą sytuacją!
  • halogen75 06.11.13, 10:16
    No cóż, przykre to jest. Pamiętam jak 2 pierwsze lata córki w szkole aby mogła uczestniczyć w wycieczkach, wyjazdach, imprezach musiałam organizować osobiście transport, choć szkoła ma status jaki ma i powinna robić to we własnym zakresie, tym bardziej, że większość dzieci niepełnosprawnych to dzieci z ograniczeniami fizycznymi i ruchowymi. I tak wyjeździłam taksówkami w obie strony żeby mogła skorzystać z teatru, kina, koncertu, innych atrakcji aż przeszła do klasy 3 i pierwszy raz postawiłam ultimatum, że mają to robić we własnym zakresie. Rozumiem dojazd z domu do szkoły i odwrotnie ale jeśli coś się dzieje w ramach zajęć szkolnych to muszą ją przetransportować we własnym zakresie. Poszłam, porozmawiałam, zgłaszałam chęć udziału córki we wszystkim w czym uczestniczyła jej klasa czy szkoła, apelując wcześniej, na jakie środki szkoła ma się przygotować. Od swojej strony zakupiłam wózek inwalidzki w przypadku dłuższych tras wycieczkowych. Wymusiłam również uczestnictwo w takim atrakcjach nauczyciela wspierającego, który nie pojawiał się przez 2 lata i jego rolę spełnialiśmy my rodzice biorąc za każdym razem urlopy, zwolnienia, przepustki pracownicze. Skończyło się. I o dziwo szkoła nagle organizuje wszystko tak jak powinna na początku. Czasem trzeba się odezwać, trzeba się nawet pchać oknami jak wyrzucają cię drzwiami. Niestety. Inaczej wszystko pozostanie w punkcie martwym.
    --
    Człowiek, który podjął decyzję, by zwyciężyć, nigdy nie powie "niemożliwe"...
    www.dzieciom.pl/16924
    www.dzieciom.pl/16925
  • ese1 06.11.13, 13:43
    a moze mozesz z dzieckiem i ze szkola uczestniczyc w tym koncercie?
    --
    Kazdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru: Jestesmy albo pelni milosci, albo pelni leku. A Einstein
  • ela880 06.11.13, 14:01
    No to zdaję Wam sprawozdanie. Nie mogłam spać w nocy, przeżywałam, wyobrażałam sobie rozmowę z dyrekcją, itd... Ok 7,40 rano zadzwoniła do mnie nauczycielka syna, że jedno z dzieci, które miały iść na koncert, ma dzisiaj jakiś konkurs i jeśli chce to mogę syna przywieźć do opery i skorzysta ze zwolnionego miejsca. Zawiozłam.po koncercie zabrałam. Był.Dał sobie radę z niespodziewaną sytuacją, choć był zaskoczony- a tego nie lubi. Nie było okazji poruszać tematu z nauczycielką "niebycia" na spektaklu mojego dziecka, ale przy najbliższej okazji to zrobię. Mam ambiwalentne uczucia odnośnie tej całej sytuacji, ale cieszę się, że udzieliliście mi wsparcia, wtedy, gdy bardzo go potrzebowałam.Dziękuję.
  • balladyna22 06.11.13, 14:17
    Ja uczestniczyłam we wszystkich wyjściach klasy córki od zerówki, nie jako opiekun indywidualny dziecka ale jako pomoc nauczycielek, dodatkowy opiekun klasy. Choć córka chodzi drugi rok do szkoły masowej i jest to już IV klasa nadal tak robię. Nie pacuję, a te wyjścia bardzo dużo mi dają, bo przekonuję się na własne oczy jak córka funkcjonuje w klasie, jak zachowują się wobec niej dzieci. Później w domu mogę omówić zaistniałe sytuacje. Polecam, jeśli masz możliwość uczestniczyć w wycieczkach. Dodatkowo w oczach nauczycielek zyskujesz jako rodzic zaangażowany.
  • nefret_ete 06.11.13, 21:33
    Nie daj się, racja jest po Twojej stronie. Absolutnie nie rezygnuj, nie ustępuj. Jakim prawem zdrowy człowiek w wolnym kraju decyduje o tym, że ktoś kto w życiu ma pod górkę, musi jeszcze bardziej cierpieć???
    Nie daj się, ja uda Ci się raz załatwić sprawę to i Ty i on poczujecie się lepiej. Jeśli się poddasz teraz to odchorujesz to w ciągu najbliższych dni na pewno.
    Trzymam kciuki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka