Dodaj do ulubionych

4,5 mies. dziecko a słaby kontakt wzrokowy:(

11.01.14, 21:30
Jestem mamą 4,5 miesięcznego chłopczyka. Synek urodził się w 39 tc przez ciecie cesarskie z powodu ułożenia miednicowego,ciąża i poród bez powikłań.
Synek rozwija się w swoim tempie wg mnie dość wolno, umiejętności z danego miesiąca wg rozwojówki nabywa ok 3 tyg pózniej. Synek zaczął skupiać wzrok na przedmiotach dopiero po ukończeniu 8 tyg, wtedy pojawił się też pierwszy uśmiech.
Obecnie synek jest bardzo poważnym dzieckiem,bardzo mało się uśmiecha, tylko czasami w odpowiedzi na uśmiech (mój, domowników, obcych) do tej pory tylko trze razy śmiał się głośno- musiałam się o to bardzo postarać i robić głupie miny:)
Synek głuży agu agi agry egi, grucha jak gołąbek,piszczy głośno, rzadko jednak w odpowiedzi na moje zagadywanie, natomiast często do zabawek.Uwielbia zabawki, wszystkie go interesują, świetnie wodzi wzrokiem, wyciąga po nie rączki, bawi się niemi.
Odnoszę wrażenie że nie interesują go osoby, ludzie. Nie wyróżnia mnie jako matki.Nawiązuje słaby kontakt wzrokowy. W pozycji na plecach,gdy leży patrzy w oczy, bawi się ze mną, ale czasami spuszcza wzrok. Często patrzy mi na ręce, gdy zmieniam mu pieluszke, gdy coś jem, coś biore do ręki. Wodzi za mną wzrokiem po pokoju,odwraca się w strone dzwięku, gdy się do niego mówi. Gorzej jest w pozycji na brzuchu i na rękach. Synek rozgląda się w okół, słabo reaguje gdy się go woła, czasami popatrzy w oczy i szybko się odwraca jakby się wstydził. Martwie się.Wiem że nie powinnam porównywać, ale inne dzieci, które znam w tym wieku interesowały sie ludzmi,patrzyły prosto w oczy...Czy to mogą być pierwsze objawy autyzmu?Rozmawiałam o tym na wizycie szczepiennej z pediatrą, ta stwierdziła stwierdziłą -" po oczach widać że dziecko jest zdrowe" ( jak wyżej pisałam,syn leżac jest kontaktowy) gdzie powinnam udać się z dzieckiem, może do neurologa? pomóżcie prosze
Edytor zaawansowany
  • 11.01.14, 22:26
    Myślę, ze mozesz zapisać sie do synapsisu i spokojnie czekac na diagnozę. Pewnie kilka miesięcy, ale macie czas. Bądź czujna, pozalatwiaj formalności i trochę wyluzuj:)

    Stwierdzenie lekarki, ze po oczach widać, ze dziecko zdrowe mocne:) Mam nadzieje, ze innych chorob nie diagnozuje po zagladnieciu w oczy:) Ale w sumie chyba po pediatrze nie ma sie co spodziewac specjalisty od autyzmu.
  • 11.01.14, 22:43
    Szczerze liczyłam,że ktoś napisze ze z młodym wszystko w porządku,żebym sie nie martwiła....przeraża mnie to.Jak wygląda taka diagnoza, czy to nie za wcześnie? Jak wyglada terapia?jak często?Synapsis mieści sie w Warszawie prawda? Ja mieszkam w śląskim, czy tu znajde specjaliste?
  • 12.01.14, 10:47
    Dla mnie to za wczesnie.
    Moj mlodszy dlugo nie mial prawidlowego kontaktu wzrokowego, tez wszystko robil pozniej niz powinien itp.
    Dzis mlody ma 18 miesiecy i choc kontakt wzrokowy jest duzo lepszy niz byl to nadal wisi nad nami wiele niewiadomych-mlody ma ogolne opoznienie rozwoju o jakies 6 miesiecy (dzis jest na etapie 10-11 miesiecznego dziecka). Dlaczego? Puki co nie znamy odpowiedzi na to pytanie...
    Jedno co u nas po drodze wyszlo to ... niedosluch! Maly choc mial prawidlowe wyniki badan jako noworodek to gdzies po drodze ... ogluchl. Nie calkiem,ale znacznie. Od kilku dni ma wreszcie aparaty sluchowe i mam nadzieje,ze zacznie nadrabiac.
    Czy to jedyna przyczyna naszych klopotow? Nie wiem... Pozostaje czekac.

    Ps. i zdecydowanie mysle,ze 4.5 miesiaca to za wczesnie na jakakolwiek diagnoze-najwczesniej mozna cos powiedziec ok. 18-24miesiaca,choc faktycznie w SYnapsis (chyba jedyne miejsce w PL) probuja diagnozowac mniejsze dzieci.

    Ps. juz dzis mozesz pracowac z synkiem nad kontaktem wzrokowym! WYglada to tak np. w cos sie bawicie-widzisz,ze dziecku sie to podoba. Wiec przerywasz to co robisz i czekasz,az maly spojrzy Ci w oczy. Ew. mozesz go popecac delikatnie po policzku by synek zrozumial o co chodzi. Jak dziecko spojrzy Ci w oczy to kontynuujesz ciekawa dla niego aktywnosc/zabawe. I tak wiele razy dziennie. Moze byc tez w czasie jedzenia-zeby dostac kolejna porcje ulubionego jedzonka (nie wiem czy to nie za wczesnie-nie wiem co maly je) to musi sie spojrzec Ci w oczy. Takie zabawy/cwiczenia sa fajne,bo dziecko uczy sie komunikowac-szybko zaskakuje,ze patrzac sie komus w oczy moze nawiazac kontakt,a to jest najwazniejsze.
    Kolejnym etapem moze byc oczekiwanie,ze dziecko wyda z siebie dzwiek i dopiero kontynuujesz aktywnosc,ktora go cieszy.
    A potem czekasz na gest (dowolny,albo wybrany np. z makatona),a na koncu na slowo okreslajace rzecz czy czynnosc.
    Chodzi o to,ze dzieci z podejrzeniem spektrum autyzmu maja klopot z komunikacja.
    Aha! I jezeli Twoj syn sie okaze zupelnie zdrowy to zadne z tych cwiczen mu nie zaszkodzi,wrecz przeciwnie-moze dzieki lepszej komunikacji macie szanse na unikniecie kilku awantur w okresie buntu 2-latka :)
  • 12.01.14, 13:13
    Wiesz, piszesz, że problem istnieje w leżeniu na brzuchu. Ta pozycja wymaga większego wysiłku niż leżenie naplecach. Możliwe, że dziecko bardziej się koncentruje na tym i nie zwraca uwagi na otoczenie. Poza tym w okresie prenatalnym maluch często pozostaje w ułożeniu miednicowym, bo może już mieć jakiś problem albo z rozwojem pierwotnych, wrodzonych odruchów, albo z układami sensorycznymi. Poród naturalny też uaktywnia rozwój niektórych odruchów i systemów sensorycznych. Dlatego Twój synek jest w grupie ryzyka problemów z napięciem mięśniowym i integracją sensoryczną. (Oczywiście nie panikuj, bo urodzenie sn i główkowo też nie daje gwarancji, że problemy się nie pojawią. Ale przyjmuje się, że takie zdarzenia mają znaczenie). W tej chwili nie piszesz o jakichś mocnych wskaźnikach tych problemów. Być może młody człowiek zacznie sobie kompensować brak doświadczeń ale dobrze by było na nim wymóc i to leżenie na brzuchu, i dopilnować, żeby przeszedł przez etap pełzania i raczkowania. By te etapy pzebiegały po kolei można skonsultować się czy z neurologiem, czy z rehabilitantem. Ale bez paniki. Nie każde poważne dziecko wyrasta na dziecko z autyzmem. A znam małych śmiejów, którzy autyzm mają. Z diagnozą spektrum A bym poczekała (tzn. ze zgłoszeniem do badań), przynajmniej do ok. roczku - wtedy będziesz wiedziała, czy dalej niepokój Ci towarzyszy, czy dziecko naśladuje, komunikuje się niewerbalnie, mówi pierwsze słowa itp. A teraz zadbałabym o obserwację słuchu, wzroku, rozwój psychofizyczny, właściwe odżywianie i komunikację wg tego, co napisała Yadrall. Trochę lektury jak bawić się z dzieckiem, jeśli zabraknie Ci pomysłów i ew. konsultacja profilaktyczna z rehabilitantem. A za jakiś czas wróć tu i napisz, co u Was.
  • 12.01.14, 14:32
    Aha!
    I 3 tyg opoznienia w rozwoju to nie jest jeszcze nic powaznego-najwazniejsze,zeby:
    a) dziecko robilo postepy
    b) nie doszlo do rozjechania sie umiejetnosci tzn. w jednym jest duzo do przodu,a w drugim duzo do tylu
    c) ta roznica miedzy wiekiem metrykalnym,a faktycznie obserwowanym sie nie powiekszala jakos dramatycznie-tzn. jezeli dziecko jest dzis do tylu o 3 tyg to za pol roku dalej niech jest do tylu o 3-5tyg,ale juz nie o 3 miesiace.
    d) dziecko nabywa umiejetnosci skokami-jezeli w danym momencie skupi sie na rozwoju fizycznym to inne dziedziny moga stanac w miescu,ale na troche. Potem znowu ruszy np. komunikacja,a rozwoj fizyczny przez jakis czas stoji w miejscu. Czesto dzieci w chwili gdy zaczynaja chodzic to milkna,bo sa tak skupione na chodzeniu,ze zapominaja jezyka w buzi. Wazne,zeby za chwile ta mowa ruszyla-jezeli dziecko chodzi od miesiaca,a w tym czasie nie robi postepow w zadnej dziedzinie to nalezy zaczac byc czujnym.
  • 12.01.14, 15:06
    Jeśli coś Cię martwi jako matkę faktycznie warto zaczerpnąć konsultacji choćby neurologa, by jak to się mówi dmuchać na zimne ale to co przeczytałam oddaje póki co obraz normalnie i standardowo rozwijającego się dziecka. Pewne czas odkryje nieco więcej kart.
    --
    Pomóż oddając 1% z podatku wpisując w PIT:
    Numer KRS: 0000037904,cel szczegółowy: 16924 Kaczmarek Martyna Pabianice lub 16925 Kierski Szymon Marcin.
  • 12.01.14, 18:12
    Dziekuje Wam za wszystkie rady. Jeśli chodzi o zabawe i zachecanie synka do kontaktu wzrokowego, to cały czas to robie. Bywa różnie, raz lepiej,raz gorzej.Są dni kiedy synek wydaje mi sie komunikatywny, zapominam wtedy o problemach i jest super. Nastepnego dnia następuje jakaś izolacja, nie chce się nawet ze mną pobawić, nie zwraca uwagi i kompletna załamka:(
    Jeśli chodzi o karmienie mały jest na mm. W trakcie karmienia raczej nie patrzy na mnie tylko kręci głową na wszystkie strony, zezuje w sumie sama nie wiem na co się wtedy patrzy. Podczas karmienia łyżeczką też sie rozgląda, dopiero jak skończy jeść i ma mało, patrzy na mnie i w płacz. ogólnie z tym kontaktem odnosze wrażenie, że gdy do niego mówie patrzy na moje usta a nie oczy. Zachęcam go też do patrzenia w lustro, wcześniej bardzo tego nie lubił, w ogóle nie chciał patrzeć na siebie, odwracał głowe, teraz jest troszke lepiej, ale nadal bardziej patrzy na mnie w lustrze (jeśli robie miny) niż na siebie.
    Wiem że na diagnoze w tym wieku nie ma szans i musze poczekać przynajmniej rok, ale chyba się zadręcze. Boje się ,że nie będe miałą z synkiem kontaktu, boje się autyzmu,panikuje strasznie.
    Faktycznie słyszałam że ułożenie miednicowe może oznaczać problemy. Zapisze synka do neurologa. Mały czasami zaciska jeszcze jedną piąstke i woli jedną strone bardziej od drugiej ale pediatra też to zbagatelizowała. Nadal ma odruch chwytny dłoni ktory powinien już zaniknąć.Niestety nadal ma odruch moro,co również mnie martwi.Może niet ak nasilony, ale jednak pojawia sięg łównie podczas snu..Synek jest bardzo wrażliwy, łątwo go przestraszyć. Nie wiem jak to jest z mimiką u takich małych dzieci ale młody często podnosi brew jakby się dziwił, jak mu coś nie pasuje i jest smutny robi podkówke, bawi się językiem, puszcza bańki ze śliny, tylko mało się uśmiecha, a czasami krzywo tylko jedną stroną. Nie naśladuje moich min, ale robi duże oczy jak się przed nim wygłupiam.
    Zastanawiam się czy zapisać go do poradni psychologiczno pedagogicznej żeby jednak skonsultował go specjalista, wiem że w Krakowie w Centrum Terapi Promitis Są organizowane zajęcia wczesnego wspomagania rozwoju dziecka.Jutro chyba zadzwonie i dopytam co i jak.
  • 12.01.14, 18:51
    Naprawde sprawdz malemu sluch-patrzenie na usta zamiast w oczy jest charakterystyczne dla dzieci z niedosluchem!
    U nas widac roznice jak mowie do malego bez aparatow (patrzy na usta) i jak ma zalozone aparaty-wtedy patrzy w oczy.
    U takich malcow powinno sie zrobic ABR we snie-mysle,ze powinno sie udac bez problemu-synek jest b. maly i pewnie duzo spi.
  • 12.01.14, 18:56
    nie opieraj się na tym, że się nie uśmiecha, nie reaguje uśmiechem na różne rzeczy, mój za to jak miał 4,5 msc, uśmiechał się cały czas, wszystko go bawiło, uwielbiał swoje odbicie w lustrze, gaworzył, wodził wzrokiem za nami, za przedmiotami, a diagnoza była klasyczny autyzm,
    ale ja też od początku czułam, że coś jest nie tak, nie potrafiłam tego sprecyzować, nazwać, myślałam, że synek po prostu tak ma, a o autyzmie nawet wtedy nic nie wiedziałam, dlatego jeśli czujesz, że coś jest nie tak, drąż temat, matka wie najlepiej
    co do neurologa, mój był pod opieką od 3 msc życia z powodu asymetrii, słabych mięśni, podejrzenia kręczu, nic to nie dało, autyzm jako pierwsza "zdiagnozowała" nam osoba z rodziny (synek miał wtedy 16 msc), potem potoczyło się jak burza
  • 11.03.14, 09:45
    agusia.24 piszesz, że od poczatku czułas, ze coś jest nie tak, co masz na mysli, co Cie niepokoilo w zachowaniu synka? Pytam, bo ja tez mamtakie przeczucie i chociaz kazde z nich z osobna mozna jakos wytlumaczyc, to jednak jak zbiorę je wszystko do kupy to już jakos trudno mi sobie wytlumaczyc, ze to zbieg okoliczności. Będe wdzięczna za odpowiedź.
  • 14.01.14, 22:49
    Witaj, jakbym czytała o swoim synku gdy był w wieku Twojego.. U nas problem zaczął się ewidentnie po szczepieniu w 3 miesiącu życia. Szczepienia wstrzymaliśmy i nasz synek poszedł do przodu i do nas "wrócił" ale trwało to miesiącami. Teraz jest już ok.
  • 09.03.14, 22:42
    Gia2012 czy u Twojego synka nadal wszystko w porzadku? Pytam, bo u mojej corki widzę te same niepokojące zachowania, które opisała autorka. Moja pieknie dialogowala i 3 tyg po szczepieniu przestała (chyba nie powinnam tego wiązac ze szczepieniem, tym bardziej, że bylo to tylko WZWB. Czekam na odpowiedz.
  • 12.01.14, 18:55
    Aha!
    I nie wierz nikomu kto bedzie "na oko" probowal sprawdzic czy synek slyszy! U mnie ludzie/lekarze probowali "zbadac" malemu sluch gadajac do niego, klaszczac, grzechoczac itp. Maly reagowal roznie,wiec wydawali rozne opinie...
    A potrojne badanie sluchu wykazalo,ze mlody faktycznie ma niedosluch :(
  • 12.01.14, 19:38
    czy to badanie słuchu można wykonać prywatnie?moja pediatra chyba uważa mnie już za matke panikarę, trudno o skierowanie..o neurologu też już wspominałam ale uważa że nie ma potrzeby,wg niej mały jest fajny...no cóż,kto nie jak matka ma zadbać o dziecko..szkoda tylko że o wszystko trzeba tak walczyć dostęp do poradni specjalistycznych jest tragiczny..Gdy czytam o autyzmie wiele dzieci w wieku mojego syna nie miało objawów... martwi mnie to..że może być z nim żle...
  • 12.01.14, 21:27
    Tak mozna to zrobic prywatnie-poszukaj w necie. Tylko pilnuj,zeby sie zapisac na ABR,a nie otoemisje! To badanie trwa jakies 40 min i dziecko musi spac,wiec umow sie wtedy gdy maly ma drzemke.

    I pamietaj,ze malo mam tak pilnie obserwuje swoje dzieci jak Ty-wiec jest spora szansa,ze jest wiele dzieci z takimi objawami jak u Twojego malca tylko nikt sie nad nimi nie zastanawia.
    Ja np. za cholere nie wiem kiedy powinny wygasac odruchy u dziecka i do glowy mi nie przyszlo sie nad tym zastawnawiac :) A mam dwoje dzieci :)
    Dodam,ze znam wiele dzieci z ASD,ktore w niemowlectwie nie wykazywaly zadnych odstepstw od normy rozwojowej,a problemy pojawily sie duzo pozniej. I w druga strone-wiele dzieci majace w niemowlectwie rozne problemy wyrasta z nich i potem jest calkiem ok.

    Moj starszy (HFA) jako niemowle funkcjonowal super. Szedl jak burza-zero niepokoju. Dziwnie zaczelo byc po 18 miesiacach zycia malego. Jako 2 latek byl tak strasznie wyizolowany,ze logopeda to widziala. Dzis ma ponad 4 lata i duzo nadrobil :) Fajnie funkcjonuje i nie spcjalnie sie martwie jego przyszloscia.
    Za to mlodszy w niemowlectwie przedstawial sie znacznie gorzej niz Twoj syn-mysle,ze te wszystkie odruchy mial przetrwale (odruch kasania mial jeszcze jako 16 miesieczniak!), dlugo slaby kontakt wzrokowy, duza asymetria, duze opoznienie w rozwoju i puki co nie jest dobrze,ale idzie do przodu,choc nadal nie wiadomo co z tego wyjdzie. Ale on ma ponad 18 mies i nadal nie gaworzy, nie pokazuje palcem, nie bawi sie w udawanie, nie chodzi itp. No,ale u niego roznica miedzy metryka,a rozwojem caly czas sie rozjezdza-dzis jest ponad pol roku :(
    I wcale nie wiem czy to bedzie mowa o autyzmie czy raczej jakis inny problem mamy...
  • 12.01.14, 21:37
    kup sobie też Wczesna interwencja terapeutyczna Cieszyńskiej, z tego sporo wyczytasz co powinno się dziać w pierwszym roku, pewne rzeczy widać od razu, jak się wie na co patrzeć. i nie zamartwiaj się na zapas- pomyśl, że może wszystko będzie ok, a jak nie to masz maximum czasu, żeby wyprostować pewne rzeczy, więc robisz co najlepsze dla dziecka.
  • 12.01.14, 21:54
    I jeszcze jedno-coby sie nie dzialo to synek nadal bedzie Twoim malym synkiem-to zostanie bez zmian niezaleznie do tego jak bedzie przebiegal jego rozwoj i czy/kiedy dostaniecie diagnoze.
    Wiec glowa do gory i rob wszystko co mozesz dla smyka,a bedzie dobrze!
  • 12.01.14, 22:59
    Jeśli coś cię niepokoi drąż temat. Nie słuchaj lekarzy, że dzieci tak mają i każde rozwija się w swoim tempie. Wiem o czym mówisz, bo tez tak miałam. Coś mnie martwio, a każdy pediatra mnie uspokajał. Widzisz dziecko 24 dodz/dobę, pediatra tylko chwilkę. Matka ma intuicję. Dobrym pomysłem jest zdiafnozowanie synka, dąż do tego. Nie odpuszczaj dopóki nie dostaniesz diagnozy od specjalisów.
    Doskonale wiem o czym piszesz. Obecnie mam w rodzinie dziecko w wieku twojego synka. Widzę, że z nim nie jest tak jak powinno. Spuszczony wzrok, brak reakcji na osoby, jedynie chęć zainteresowania przedmiotami i telewizją, brak uśmiechu. Próbuję namówić jago matkę by skonsultowała te zachowania u psychologa. Nie jestem przewrażliwiona na tym punkie, poprostu widzę, że coś jest nie tak. Chcę pomóc zdiagnozować wcześnie, dać szansę na powrót na właściwą ścieżkę rozwoju. Im wcześniej wprowadzi się terapię , tym szybciej rozwój się wyrówna. Wtedy nigdy w przyszłości nie będzie widocznej różnicy w porównaniu z rówieśnikami, o jakimkolwiek zaburzeniu wtedy wie tylko matka i terapeuta. Pamiętam, że na wizycie prof.Cieszyńska wspominała mi o niemowlaku, którego właśnie tak matka wcześnie zdiagnozowała i wyprowadziłą. Nikt nie wiedział, ze coś było nie tak. Pozostało to tylko tajemnicą terapeuty i matki.
    Piszę bardzo dosłownie, a to dlatego, że chcę cię zachęcić do dalszej diagnozy, dopóki nie otrzymasz ostatecznego wyniku. Jeśli coś cię martwi, nie odpuszczaj.
    A, jesli chodzi o autyzm, to nie ma co się tego bać. Ja to traktuję jako poprostu charakter synka. Dzieki terapii jest z nim doskonały kontakt, jest bardzo zdolnym dzieckiem.
    Oczywiście życzę ci, aby u Was nie zdiagnozowano żadnego zaburzenia rozwoju, ale zrób to aby spać spokojnie.
  • 13.01.14, 07:01
    Odnośnie niemowlaka i jego uleczenia obstawiam, że wyprowadzali zdrowe dziecko, może tylko z lekkimi deficytami lub opóźnieniami. Wtedy sukces gwarantowany:P
    Moim zdaniem to mit, że dziecko super wcześnie zaopiekowane - i nie ma różnicy, jest tylko tajemnica.
  • 13.01.14, 22:28
    Dzisiaj synek miał dobry dzień,kontakt na plus aż mi lepiej:) oczywiście nie uśpi to mojej czujności,podzwoniłam,popytałam. Za tydzień w poniedziałek mamy pierwszą wizytę u neurologa- tak na początek. Dzwoniłam też do synapsis, przedstawiłam sytuacje i zapisałam synka, jak poleciła Pani z fundacji na wszelki wypadek.Termin za ok. 5 miesięcy jak synek bedzie miał 10 miesięcy, więc wiele sie może do tego czasu zmienić. W piątki w Synapsis jest dyżur psychologa więc będe dzwonić jeszcze i się konsultować, co jeszcze moge zrobić by pomuc mojemu dziecku. Umówiłam też synka do poradni psychologicznej w swoim rejonie -wizyta za dwa tygodnie.
    jakoś lżej, będzie dobrze:)
  • 13.01.14, 13:19
    > Aha!
    > I nie wierz nikomu kto bedzie "na oko" probowal sprawdzic czy synek slyszy! U m
    > nie ludzie/lekarze probowali "zbadac" malemu sluch gadajac do niego, klaszczac,
    > grzechoczac itp. Maly reagowal roznie,wiec wydawali rozne opinie...

    To prawda. Też nam się zdarzyła podobna sytuacja.
    --
    Pomóż oddając 1% z podatku wpisując w PIT dane:
    Numer KRS: 0000037904, cel szczegółowy: 16924 Kaczmarek Martyna Pabianice lub 16925 Kierski Szymon Marcin.
  • 12.01.14, 22:41
    moja corka tak miała.jak ja maz trzymal na rekach to nie patrzyla na mnie.ogladalam filmy na necie i pokazywali dzieci które pięknie się patrza.martwilam się i obserwowałam zwłaszcza ze starszy syn ma problemy.z wiekiem zaczela patrzyć.teraz ma 10,5 miesiąca i jest na pewno zdrowa.super nasladuje i szybko się uczy.jak lezala na leżaczku a ja krecilam się po kuchni to patrzyla za mna.jak ja karmiłam tez mm to wogole na mnie nie zerkala.jak ja trzymal ktoś na rekach to niemowlę patrzy na osobe która je trzyma a moja potrafila specjalnie się obracać w druga strone.z przytulaniem tez jakby było dziwnie.teraz sama ciagle się do mnie przytula.potrafi już przytulic się do brata,do meza tez choć zadko.a jak była mala to meza czasami odpychala.
    nie pisze po to żeby uspic twoja czujność.ale poobserwuj jeszcze...daj jej czas.u nas ogladala ja tez terapeutka si kora sama stwierdzila ze jakby kontakt wzrokowy się pogorszyl(widziala ja malutka i po 3 miesiącu).potem miała ja kilka razy na ćwiczeniach( lekka asymetria) i stwierdzila ze na pustej sali jest ok...na wielkiej sali gimnastycznej wszystko inne jest ciekawsze niż jej twarx:)spokojnie..obserwuj i zobaczysz..bedzie dobrze
  • 12.01.14, 22:41
    przepraszam jego...nie wiem co mnie przycmilo ze myslalam ze piszesz o corce...sorki
  • 12.01.14, 22:44
    acha i ja tez miałam wrazenie ze moja rozwija się nico wolniej...koleżanki z forum pisaly ze ich lutowe dzieciaczki już się obracają zaczynają raczkować a moja nawet na brzuchu lezec nie chciała.i jakos po wakacjach( po 6 miesiącu) ruszyla z rozwojem i teraz pięknie stoi bez trzymanki..niewiele jej do chodzenia brakuje..a była wtedy jakby w tyl..widać kazde dziecko ma swoje tempo rozwoju
  • 13.01.14, 13:23
    Właśnie z tym kontaktem wzrokowym czy też uśmiechaniem się różnie bywa. Dziś z perspektywy czasu gdybym miała na samych tych czynnikach polegać to córka nie mająca autyzmu bardziej by w wieku tych 3,4 miesięcy wskazywała na autyzm niż Szymon. Szymona reakcje w pierwszym roku były wręcz książkowe. Nie było się kompletnie do czego przyczepić. A jednak dalszy etap wykazał coś zupełnie odwrotnego.
    --
    Pomóż oddając 1% z podatku wpisując w PIT dane:
    Numer KRS: 0000037904, cel szczegółowy: 16924 Kaczmarek Martyna Pabianice lub 16925 Kierski Szymon Marcin.
  • 15.01.14, 10:44
    Czytałam ostatnio o terapii SI. Co myślicie, warto spróbować? Czy w ogóle ta terapia może być stosowana u tak małych dzieci? W piątek będe dzwonić do synapsis do psychologa więc jeszcze podpytam.
  • 09.03.14, 22:46
    Pieczka77 jak Twój synek, zmieniło się cos od Twojego ostatniego wpisu? Mam identyczne objawy,zachowania u swojej córki i tak jak Ty szukam pocieszenia :(
  • 11.03.14, 21:53
    Pytasz jak mój synek...a ja sama już nie wiem czy to moje paranoje, czy faktycznie coś jest nie tak. W jakim wieku jest Twoja córeczka? Co dokładnie Cię martwi? Internet podaje masę objawów ktore nagla mają nasze dzieci. Mnie wszystko się zgadza, im więcej czytam tym bardziej się martwie, wychodzi na to że mój syn ma wszystkie objawy autyzmu, ale tak samo było gdy czytałam o napięciu mięśniowym, a neurolog stwierdził,żę synek jest zdrowy, tylko leniwy:)
    Oczywiście cały czas trzymam ręke na pulsie, mamy terminy w Synapsis i w ośrodku w Krakowie. Półtora miesiąca temu byliśmy na wizycie u Prof. Cieszyńskiej spec. od autyzmu w Krakowie i stwierdziła że wszystko ok,tylko synek na wizycie był super, a ja wyszłam na matkę wariatkę. JEst różnie , raz super dziecko,innym razem izolacja, wtedy odchodze od zmysłów, nada lpewne sprawy na minus- syn nie patrzy na swoje odbicie w lustrze i nie cieszy się na widok rodziców( choć to podobno sobie wmawiam)nadal ma słaby kontakt wzrokowy. czas pokaże jak będzie, ja nie czekam robie wszystko co moge dla dziecka, a przy okazji przez moje zamartwianie trace najlepsze chwile...:(
  • 11.03.14, 22:03
    Ciesze sie, że się odezwałaś. U mnie jest tak samo jak u Ciebie, im więcej czytam tym więcej objawów pasuje, a przede wszystkim wszystkie te które Ty opisałas. Zeby dokładnie Ci nakreślić moją historię przedstawiam szczegółowy dosyć opis mojej corci.
    Mała 10 pkt w skali Apgar, przebadana (krew, usg głowki, brzucha, monitorowanie serduszka, cmv, toxo), zdrowa, bez zastrzeżeń wypisana do domu. Teraz zaczęły mnie niepokoić pewne rzeczy, na które w sumie zwróciłam uwagę czytając fora, bo na pewno o niektorych nawet bym nie pomyslala, ze moga zwiastowac jakies zaburzenie. Postaram się w miarę zwięźle i w punktach opisać zachowanie mojej córki, która obecnie ma 3,5 miesiąca.
    1. Kontakt wrokowy - 7-8 tydzień trudno nawiązać kontakt wzrokowy, wszelka próba jego nawiązania kończy sie odwracaniem głowy. Po niedlugim czasie (2 tyg pozniej) z nawiązaniem kontaktu nie ma problemu, ale głównie w pozycji gdy Mała leży a ja się nad nią nachylam. Wtedy możemy się długo tak bawić. Nie patrzy się na mnie gdy ją noszę na rękach, bez znaczenia w jakiej pozycji, bardzo ciekawa świata, rozgląda się dookoła i patrzy na wszystko, choć na dłużej skupia wzrok na jasnych punktach, typu okno, światło, ale nie jest to długie wpatrywanie się, łatwo przenosi wzrok na inne rzeczy, nie mniej jednak widać większe zaciekawienie tymi obiektami (może w tym wieku to normalne?) Leżąc w bujaczku też ladnie nawiązuje kontakt wzrokowy, ale już znacznie krócej. Podczas karmienia nigdy na mnie nie patrzy, może to dlatego że karmię na leżąco, brzuch do brzucha, gdzie głowę mam ponad jej głową, poza zasięgiem jej oczu, musiałaby bardzo się postarać zeby na mnie spojrzeć. Ale sprawdzając w innych pozycjach tez nie patrzy. Zresztą najczęściej podczas jedzenia zamyka oczka. Kontakt wzrokowy z odległości bez zastrzeżeń.
    2.Uśmiech - prawie zawsze jak podejdę do łóżeczka, szczególnie po obudzeniu się, uśmiecha się, wydaję mi się, że świadomie, bo dopiero jak ja się usmiechne to mogę liczyć na jej usmiech. Inaczej się we mnie wpatruje z powagą. Obcych dłużej obserwuje i po dłuzszym czasie zdobedzie sie na usmiech w ich kierunku, musza sobie zapracowac, co raczej swiadczy ze rozpoznaje najblizsze osoby, choc są momenty ze o ten usmiech trudno. Czesto tez usmiecha sie do sufitu, firanki (czy tak się zdarza?), na pewno pierwszy usmiech nie byl do nas.
    3. To co mnie najbardziej niepokoi - mało absorbujące dziecko, nie wymaga większego zainteresowania, potrafi się soba zająć, albo zabawkami zawieszonymi na glowa albo swoimi rączkami, lub zwyklym rozgladaniem sie. Czasem tez zapatrzy się na dłuzej w jakis punkt, ale nie jest trudno ją od tego oderwac. Potrafi sobie tak leżec ponad godzine. Gdy jestesmy obie w pokoju obserwuje kazdy moj ruch, wodzi za mna wzrokiem jak wchodze, czy wychodzę, ale nie przeszkadza jej to, ze wychodze i mnie nie ma. Nie probuje w zaden sposob mnie nawolywac. Jednak jak do niej podejde, usmiecha sie i jest skora do zabawy, ale sama sie o nią nie upomina. Rozbawie ją nieraz do smiechu w glos, po czym jak odejde to jakby jej bylo to obojetne. Czy w tym wieku to normalne, ze dzieci nie placza za rodzicem, nie zdaja sobie jeszcze z tego sprawy? Może za duzo wymagam? Kolezanki mowią, że jak tylko znikna dziecku z oczu to jest wielki ryk, ale maja po 6 m-cy. Jak się obudzi tez nie placze, tylko się rozglada, dopiero po kilkunastu minutach jak nikogo nie widzi zaczyna alarmowac, ale nie jest to placz, tylko takie chrzakanie, pojedyncze dzwieki. Bardzo dlugo się przeciaga, wybudza ze snu. Czesto się zdarza, ze po obudzeniu się, nie podejde do niej to się porozglada i usnie dalej, może dlugo tak lezec.
    4. Jak nie miała jeszcze 2 miesięcy pięknie głuzyla, buzia jej się nie zamykała, z kazdym dniem coraz nowsze dzwiegi, zadziwiala nas, prawie wszystko potrafila po mnie powtorzyc. Od 2 tygodni cisza, jakby zapomniala, ze tak umiala, dopiero od 3 dni zaczela znowu, ale to juz nie to samo, nie dość ze znacznie mniej to teraz bardziej prychanie, opluwanie się i krzyki z usmiechem na ustach.
    5. Rzadko reaguje na moj głos. Reaguje glownie jak sie obudzi i jeszcze nie zdazy się na niczym innym skupic, wtedy ladnie odwraca glowke w moja strone. Ale jak juz jest zajeta np. ssaniem piastek to trudno ją od tego odciągnać glosem, wtedy działa jakas grzechotka, czy szeleszczenie papierkiem. Kiedy dziecko powinno juz reagowac za kazdym razem na glos mamy?
    6. Często jak chce chwycic jakas zabawke i wyciąga raczki to te ruchy są takie szybkie i nieskoordynowane (gdzies czytalam ze te ruchy powinny byc juz "miekkie") nieraz rączka glownie prawa macha tak jakby na oslep derzajac nią o podloze. Nie jest to tylko w trakcie chwytania zabawek, czasami jak sie ekscytuje lub denerwuja (mogą to juz się ujawniac ruchy stereotypowe?)
    7. Na rekach bardziej lubi w pionie, wtula się jak jest zmeczona, lub spiaca, w pelnej aktywnosci glowe trzyma i sie rozglada. W poziomie tez daje sie nosic, chociaz na poacztku byly protesty, ale podejrzewam, ze dlatego iz od urodzenia byla noszona tylko w pionie (teraz wiem ze robilismy to nieprawidlowo).
    8. Po kapieli kiedy ją smaruje widac ze ma wrazliwy na dotyk brzuszek, nie placze gdy go dotykam ale sie wygina (preży nozki i raczki) jakby sie chciala rozciagnac. Jeszcze zalezy w jaki sposb to robie, bo jesli dotykam to lepiej to znosi, ale jak glaskam to juz nie. Wydaje mi sie, ze nie lubi tez byc glaskana w okolicy twarzy, pisze ze wydaje mi sie, bo nie zawsze jest to widoczne. Nieraz sie az nadstawia do smarowania kremem, a raz kreci glowa, moze to kwestia tego czy jest juz zmeczona i chce spac czy nie, trudno mi sie do tego odniesc. Kiedys zasypiala glownie jak byla glaskana po glowce, teraz mniej to lubi, chociaz są momenty jakby tego potrzebowala wlasnie (dziecko to zagadka).
    9. Zasypia raczej sama, chociaz czasami marudzi jak juz jest za bardzo senna (jest wtedy rozdrazniona i denerwuje sie), wtedy na rekach bardzo szybko zaspia, niewazne w jakiej pozycji.
    10. Jesli chodzi o dolegliwosci gastryczne (czesto towarzyszace dzieciom ze spektrum) to nadmiernie ulewa, chociaz są dni kiedy jest to znikome (bardzo rzadko), ale w wiekszosci chlusta z niej pod cisnieniem nawet 2h po jedzeniu. Zauwazylam ze jak zje mniej, bo akurat usnie w trakcie to ulewanie jest znikome. Nigdy nie ulewa sie podczas snu, nawet jak usnie przy jedzeniu i nie odbije, ale slychac ze jej ten pokarm wraca do przelyku, krzywi sie wtedy przez sen i czuc z noska kwasem. Karmie tylko piersia. Podejrzewam reflux, ale moja pediatra to bagatelizuje, mowiac ze wszystkim dzieciom to mija okolo 6 m-ca i kaze czekac do tego czasu. Kolek nigdy nie miala, czasem sie pospinala, pojekiwala przy robieniu kupki, ale pozniej juz bylo ok. Jeszcze co mnie w tym punkcie martwi oprocz ulewania to, ze nad ranem kręci sie bardzo przes sen, lub sie wybudza i znow zasypia, nogi wtedy podciaga do gory i zgina sie na zmiane, konczy sie to zazwyczaj wypuszczeniem gazow lub kupka, wiec wiaże to ze wzdeciami.
  • 11.03.14, 22:09
    Oczywiście wszyscy mówia, że jestem przewrażliwiona, ale to ja z nią spędzałam 24/dobę i to ja najwięcej jestem w stanie zaobserwowac. Bo ktoś spojrzy i powie, ze się ładnie patrzy, tyle ze to trwa chwile. Pediatra mówi, ze moze za duzo od niej wymagam, ale każe obserwowac, a ja juz wariuje, bo co przeczytam na forum to wszystko pasuje. Może być tak, że te same objawy u jednego będa normą, a u drugiego zaburzeniem, ale jak to u matki, niestety górę bierze ten czarny scenariusz. Wydaje mi sie, że z kazdym dniem ten kontakt wzrokowy jest gorszy, ale może juz schizuje, nie wiem sama.
  • 11.03.14, 22:22
    anitahan myśle że wy macie jeszcze czas,niestety u mnie to wszystko co zaobserwowałam mniej wiecej w wieku 3,5-4mies sie potwierdza:(a nawet wyostrza bo od dziecka 6,5 mies wiecej sie oczekuje:(
  • 11.03.14, 19:34
    pieczka77 ponawiam swoje pytanie do Ciebie, odpowiedz mi prosze, to dla mnie bardzo wazne.
  • 11.03.14, 22:16
    I jeszcze co mi sie przypomniało, wydaje mi się, ze jest odporna na ból, nieraz tak się pacnie grzechotka w głowe i nieskrzywi się nawet, tylko przestraszy. Wczoraj pół kciuka sobie w oczko wsadziła i aż ja zamarłam, a ona nic. Łatwo ją przestarszyć, wydaje mi się, ze jest lękliwa.
    Tez juz jestem na siebie zła, ze zamiast cieszyc się macierzynstwem to tylko obserwuję i sie zamartwiam. Wczesniej jak byłam mniej wszystkiego swiadoma = mniej czytałam, to i mniej widziałam. Męczy mnie to, ze przestała głuzyc, zaczepiać nas. Odizolowała się od nas.
  • 11.03.14, 22:25
    jutro napisze coś wiecej, dziś młody dał czadu i zasypiam na stojąco
  • 18.03.14, 13:01
    Pieczka77 odzywam się ponownie do Ciebie, bo chciałabym utrzymać nasz kontakt, głównie z tego wzgędu, że Twój opis jest prawie identyczny z opisem mojej córki. Minał ponad tydzień i ja dalej wniliwie obserwuje i analizuje juz chorobowo i przesadnie kazdy jej ruch, gest, spojrzenie..mam juz samej siebie dosyc. Pisalas, ze umowilas terminy z synkiem w poradni psychologicznej i czekasz na wizyte w Krakowie, bo w Synapsis to jeszcze nie bylas skoro masz termin w wieku ok 10 m-cy. Napisz mi co w tej chwili Cie najbardziej Cie niepokoi i jak wypadly te wizyty na które byliscie poumawiani. Nie odbierz mojego wpisu jako ponaglanie Cie, ja poczekam, zalezy mi jednak, żeby ten wątek na tym nie poprzestał. Pozdrawiam.
  • 18.03.14, 13:46
    anitahan ja też pomału popadam w paranoje, analizuje każde zachowanie synka, sama postawiłam mu już chyba diagnoze i zaczynam się powoli przyzwyczajać że synek "to" ma. Raz jest lepiej, czuję chęć do działąnia, wiem że dam rade, dzwonie, załatwiam działam, innym razem dół, rycze całymi dniami i błagam Boga żeby oszczędził moje dziecko... i tak w kółko od dwóch miesięcy, chyba w końcu zwariuje, sama myślałam żeby wybrać się do psychologa, bo strach przed autyzmem mnie zżera:( nie potrafie już spojrzeć na moje dziecko obiektywnie...:(
    Czytałam ostatnio w innym wątku, całkiem przez przypadek, że Twoja córeczka" wtula" buzie w materac... mój młody robi to samo, zawsze przed zaśnięciem, trze twarzą o materac. Może to jakaś forma autostymulacji, a może dzieci tak mają... w dodatku zawsze przed zaśnięciem jęczy, męczy się,kręci głową na boki, ale czytałam gdzieś że niemowlęta pomagają sobie w ten sposób zasnąć. To co najbardziej mnie martwi na ten moment , to nadal słaby kontakt wzrokowy. Synek nie patrzy u kogo jest na rękach, posadzony twarzą do mnie moge cuda odstawiać a on nawet nie zerknie:(Brak reakcji na swoje odbicie w lustrze- często nawet na siebie nie popatrzy:( i brak przywiązania do mnie jako matki, nie cieszy się po przebudzeniu, nie cieszy się gdy wracam po dłuższej nieobecnośći:( Oczywiście są też dobre zachowania, odpwiada uśmiechem na uśmiech( chyba że ma zły humorek)dzisiaj pół dnia spędziliśmy na zabawie i śmiał się w głos:)wszystko go interesuje, zwraca uwage na nowe osoby , przygląda się obcym, bawi zabawkami,zrzuca zabawki i patrzy gdzie spadły( to podobno wazne)
    Z wizyt byliśmy już u neurologa, ponoć najlepszego w naszym mieście, ale nie stwierdził nic nieprawidłowego, dał jedynie namiar na ośrodek do którego możemy się zgłosić jeśli mały wypadnie źle w krakowie.Zobaczymy-jedziemy za dwa tygodnie.Tak jak wcześniej pisałam w piątym miesiącu oceniła go Prof. Cieszyńska,podobno świetna specjalistka i wypadł dobrze...uspokoiło to moje obawy, ale nie na długo... widze coraz większe deficyty:( wiem,ze synek nie rozwija się prawidłowo. W piątek idziemy pierwszy raz do rehabilitanta, chce go troszke rozruszać, bo motoryka też "leży"ośrodek specjalizuje się też w SI więc może co śuda się "wpleść"w zajęcia. Zobaczymy.Idzie wiosna,dziś jestem dobrej myśli:)
  • 18.03.14, 15:24
    Dzieki, ze odpisałas. Widze, że jedziemy na tym samym wózku, ja tez juz postwiłam swoja diagnozę i coraz mi cięzej. Tyle, że ja nie byłam pod tym kątem u zadnych specjalistów, którzy by mnie uspokoili, bo w sumie od niedawna zaczelam te niepokojące oznaki wyłapywać.Z tym kontaktem wzrokowym to u nas jest dobrze, ale tylko w te jednej pozycji, gdy lezy a ja sie pochylam nad nia. A w kazdej innej ciezko, jesli juz to spojrzy na chwile. A z tym wtulaniem twrzy w materac to u nas to wystepuje w trakcie snu, tak jakby nie mogla sobie miejsca znalezc, albo jakby ją nosek swedzial. Robi to bardzo rzadko, ale robi. Tez czasem kreci głowka jak ma plytki sen lub jak sie wybudza i jeszcze uspypia, ale tez czytalam, ze tak sobie dzieci pomagaja w zasnieciu. Teraz to co robi nagminnie to wkladanie raczek do buzi, oglada je, splata i tak non stop. Dopiero jak jej pokaze zabawke to przerywa ta "zabawe", ale jak chwyci zabawke to tez do buzi ja pcha i sie denerwuje, ze nie moze wpakowac w calosci. No i co mnie niepokoi, ze nigdy nie budzi sie z placzem, nigdy nie nawoluje, jak podejde to sie usmiecha, ale zeby sama nawolala w jakikolwiek sposob to nie. Bedzie się krecic, cudowac, ale nie kweknie nawet. No i z tym gluzeniem słabo nadal. Daj znac jak bedziecie juz po wizycie. Bede trzymac kciuki.
  • 18.03.14, 13:04
    Aa i u nas też są lepsze dni, bardzij kontaktowe, a czasami czuję się totalnie niepotrzebna swojemu dziecku. To chyba najbardziej przykre dla mnie. Staję na głowie, żeby spedzic z nia wesolo, na zabawie czas i sa momenty kiedy nie musze sie wielce wysilac, a jest i tak, że rece opadaja.
  • 12.03.14, 21:24
    Witaj! Mój stary nick to apple_26. Zapomniałam do niego hasła, dlatego założyłam nowy nick. Czytałam Twój wpis w moim wątku na Niemowlu. Napisz proszę do mnie maila. Pogadamy na priv. Mój mail: Agawa_555@wp.pl
  • 21.03.14, 19:54
    anitahan bylismy dzisiaj na spotkaniu z panią rehabilitantką i kolejna osoba mnie uspokaja. Ruchowo mały jest troszke do tyłu ale mamy wskazówki do pielegnacji i ćwiczeń w domu, rehabilitacji nie wymaga( byliśmy prywatnie więc nikt raczej nas nie zbywa) kontak z dzieckiem też oceniła dobrze- jako bardzo fajny , kontaktowy, zdziwiła sie jak wspomniałam o słabym kontakcie wzrokowym...kolejny raz wyszłam na matkę waritkę:P
    Byłam też u pediatry, przekładałm szczepienie wzw b ( narazie wynegocjowałam 2miesiące) choć Pani doktor też potraktowała mnie uśmieszkiem twierdząc że przesadzam...
    A tak na marginesie odwiedziłm ostatnio koleżanke, która ma synka w wieku 4 miesięcy- mały na tym etapie nie interesuje sie jeszcze zabawkami,w ogóle nie wyciąga do nich rączek,kontakt wzrokowy tez kiepski, ale ona chyba nawet przez moment nie pomyślała o autyzmie....
  • 21.03.14, 22:17
    Cieszę sie, ze napisalas, bo wyczekuje kazdego Twojego wpisu i nie ukrywam, że licze na te dobre wieści :) Ogrooomnie się cieszę, ze po raz kolejny Twój synek "wypadł" na wizycie dobrze, to już naprawde dobrze swiadczy. Ja też porownuje corke z dzieciaczkami moich dwoch bliskich kolezanek (jedna mieszka w sasiedztwie, wiec widzimy sie niemal codziennie), tyle ze one maja o 2 miesace strasze dzieci. Wczoraj bedac u jednej z tych kolezanek powiedzialam jej o moich obawach, a najabardziej o tym kontakcie wzrokowym trudnym do nawiązania w pozycji na rękach, czy podczas karmienia. I przy mnie wzieła swojąc córę na rece i zaczeła mowic do niej po imieniu, wołac ją (trzymała ją pionowo twarza do siebie), ani razu na nią nie spojrzała, cały czas patrzyła na boki, brała ją nawet jak na "samolocik" nad swoja głowe, wołajac ją cały czas, ale była bardziej zainteresowana wszystkim dookola. Podczas karminia tez byłam swiadkiem, ze na nia nie patrzy, wpatruje sie w cyca i pilnuje, zeby czasem nie wypadl jej z buzki. A jest bardzo kontaktowym, usmiechnietym dzieckiem, wiec wątpię zeby miala jakies zaburzenia. Wiec skoro Ty porownalas i ja, to moze jest tak, ze za duzo odswoich dzieci wymagamy, bardzo bym chciala, zeby to wlasnie sie okazalo:) Myslę, ze wiele dzieci przejawia takie zachowania, ale ich matki nawet nie zauwazaja tego jako coś niepokojącego i zaden problem w przyszlosci nie wychodzi. Zycze tego tak samo sobie jak i Tobie :) Czytalam dzisiaj o jezyku niemowląt, jak rozpoznac sygnaly wysyłające przez dziecko i co przykuło moją uwage, to fakt, że dziecko nie zawsze ma ochote na kontakt wzrokowy nawet z mamą, ze czasami albo jest zmeczone lub znudzone juz daną osobą ( moja córa ma prawo miec mnie dosyc i chyba ma, bo jak maz wraca z pracy to sie na niego wpatruje jak w obrazek i szczerzy), albo potrzebuje innych bodzców np zabawek i wtedy bedzie odwracało glowe lub zapatrywalo sie w jakis punkt, po to zeby uciec wzrokiem. Napisane bylo, aby w takich sytuacjach uszanowac wole nawet tak małego dziecka i na siłe nic próbować zwrócic na siebie uwagi. Wiec wychodzi na to, ze dziecko nie zawsze bedzie sie na nas patrzec tyle ile my tego oczekujemy i w kazdym momencie. Poza tym jest jeszcze potrzeba wyciszenia sie, u takiego malca mozg bardzo intensywnie sie rozwija i szybo sie meczy i musi miec wlasnie taki czas odpoczynku. Dzisiaj mam lepszy dzień i myslę pozytywnie, jeszcze Twoj wpis się do tego dołozyl, dlatego moze dzisiaj bede spac spokojniej :)
    Ja tez odwlekam szczepienia, ale moja pediatra powaznie potraktowala moje obawy i chociaz tez traktuje mnie jako matke za duzo oczekującą od dziecka i nie omieszkała mi delikatnie tego zasugerować, to szczepienia odroczyła. Sama wychodzi z zalozecznia, ze przedluzyc okres szczepien mozna zawsze, a cofnac się niestety nic nie da i chwala jej za to.
    Nadal trzymam kciuki za Was i za nas i oczywiscie czekam na kolejne wieści.
    Dobranoc
  • 22.03.14, 09:27
    I jeszcze dzisiaj mam potrzebe się wygadać...tak sobie co troche analizuje calosciowe zachowanie mojej corci i na ten moment tak najbardziej, to juz nie ten kontakt wzrokowy mnie niepokoi (bo chyba zrozumialam, ze nie w kazdej pozycji dziecku jest wygodnie prosto w oczy na nas patrzec, chocby dlatego, ze trudno jest jej prosto utrzymac glowke) a ten brak potrzeby bliskości. To co mi nie daje spokoju i nie umiem poki co sobie tego wytlumaczyc, to ze nigdy nie budzi sie z placzem, chocby byla glodna, w ogole dlugo jej schodzi z tym obudzeniem się, dosyc długo się rozglada, patrzy sobie na raczki, ssie. Rzadko kiedy zakomunikuje, że sie obudzila, nie raz wchodze do pokoju po godznie zajrzec, pewna ze spi, skoro jej nie slychac, a ona sobie lezy z otwartymi oczkami i nawet nie wiem jak dlugo. Tez nie widzę, zeby mnie specjalnie wyrozniala jako matke, ale moze o jeszcze za wczesnie. Wydaje mi sie, ze wszystko jej jedno czy jest na rekach czy pozostawiona sama sobie. Jak ja wezme na rece to jest dobrze, jakiejs szczegolej radosci nie widze, ale jak ją odloże do lozeczka czy na matę to tez jest dobrze. Nie widac po prostu, zeby domagala sie brania na rece, poczucia tej matczynej bliskosci. Nie spotkalam takiego dziecka, dlatego to dla mnie az tak niepokojące, ale moze są mamy, ktore mialy tak samo malo aborbujace dziecko i chetnie sie tym podziela??
  • 04.04.14, 11:09
    Hej Pieczka77, jak tam u Was? Ja byłam z córcią u neurologa, kolejnego zresztą, bardzo dobrego, poważanego i polecanego w mieście. I tak jak się spodziewałam, na każdą rzecz na jaką zwróciłam jej uwagę odpowiedź była podobna, albo że każde dziecko jest inne, albo że ma jeszcze czas, albo że to norma i ma prawo jeszcze tak być, a jak jej powiedziałam o kontakcie wzrokowym, to zapytała się mnie, czy ja to bym chciała, żeby dziecko patrzyło się na matkę cały czas. Oczywiście ona z nią nawiązała kontakt wzrokowy, ale po pierwsze na leżąco, kiedy to faktycznie jest możliwe, po drugie ona obcym osobom się dłuzej przygląda, a biorąc pod uwage, że badanie trwało 2min, to akurat. Na koniec dodała, że oczywiście trzeba obserwować i że chce ją zobaczyć za miesiąc.
    Czas mija a niestety ja widzę coraz więcej nieprawidłowości i to absolutnie nie wymyślam, czy się nakręcam, bo nawet moje 2 kolezanki zwróciły na niektóre rzeczy uwagę :(
    Dzisiaj dzwoniłam do Synapsis i czekam na razie na telefoniczną konsultację z Pania Agata, która w wolnej chwili ma do mnie zadzwonić i po rozmowie ze mna zadecydować o terminie obserwacji.
    Pisałaś, że byłaś na rehabilitacji gdzie specjalizują sie tez w zaburzeniach SI, czy na ten temat Ci coś mówili? Widzą jakieś zaburzenia sensoryczne? Albo czy Ty coś zauważyłaś niepokojącego w odbiorze bodźców?
    Ja niestety w tej sferze tez widzę, że coś nie tak. Te jej reakcje na bodźce są nieadekwatne, na głośny dźwięk czasem reaguję, ale czasem nie, natomiast na te ciche zawsze. Ponadto nie lubi się przytulać, na rękach w pionie jest sztywna, rączki ma na boki rozłożone i nigdy się nie przytuli, jedynie jak uspypia to poloży główkę na ramieniu. Nieadekwatnie do sytuacji okazuje emocje, złości się a jednocześnie uśmiecha. Nie raz ją rozsmieszam myśle, że na moj widok ona taka radosna, ale jak zniknę z pola widzenia, też się tak cieszy np do sufitu.
    Jestem po prostu załamana. A to czekanie najgorsze na pierwsza choćby obserwację i jakieś wskazówki co robić. Nie mówię już o czekaniu na ewentualną diagnozę. Jestem załamana :((
  • 04.04.14, 16:39
    witaj anitahan:)
    mnie neurolog potraktował podobnie, również nawiązał z synkiem kontak wzrokowy...:)ale hasło w stylu że chciałabym by patrzył mi w oczy nonstop słyszałam też od prof. Cieszyńskiej...i chyba cos w tym jest...obserwuje teraz dziecko kuzynki, dwa dni młodsze od mojego i tez z tym patrzeniem w oczy jest róznie:)u nas z daleka jest lepiej z bliska nadal troche gorzej ale i tak bez porównania z tym co było..młody patrzy w oczy osobie u której jest na rękach- ale tylko obcej, na mnie lub męża prawie w ogóle( może za dobrze nas zna:))
    We wtorek zaliczylismy wizyte w krakowskim stowarzyszenie terapii behawioralnej i mały został oceniony przez zespół trzech specjalistów w dziedzinie autyzmu. wszystko mam na pismie, stwierdzono:
    prawidłowe głużenie i gaworzenie samonaśladowcze
    prawidłowy kontakt wzrokowy!! ( chyba faktycznie dziecko nie musi Cie świdrować wzrokiem)
    obecnośc wspólnego pola uwagi!!( tym też jestem zdziwiona, podobno to jeszcze za wczesnie a on ta umiejetnośc juz posiada)
    adekwatna reakcja na bodzce z otoczenia
    adekwatna reakcja na bodzce bólowe( choc przyznam że czasami wydaje mi sie że ma wysoki próg bólu- moje watpliwości co do SI)
    zainteresowanie zabawkami
    manipulowanie adekwatne do wieku
    wystapienie adekwatnych reakcji mimicznych
    z niepokojących objawów:
    brak reakcji lekowych w kontakcie z obcymi osobami( ale podobno ma czas do 9 mies.) oraz brak reakcji na wyjście i pojawienie sie rodzica( Pani wzieła go na ręce i wyszła z nim z pokoju)
    i podsumowanie- JEDNOZNACZNIE NALEŻY POTWIERDZIĆ PRAWIDŁOWY PRZEBIEG ROZWOJU CHŁOPCA!!
    Oczywiście bardzo mnie to cieszy, ale niepokuj jest nadal....kurcze chyba to ja juz wymagam terapii:) Panie zaleciły wiekszy spokój, oczywiscie patrzyły jak na matke wariatke:)i zaleciły konsultacje we wrześniu jak młody skończy rok. Podobno wczesniej nic nie można stwierdzic, Synapsis mi odradziły ( ma mamy tam termin jak młody bedzie miał 10 mies.) W rozwoju dziecka jest przełom dziewiatego miesiąca więc ok 10 mies. juz więcej mozna powiedzieć- dziecko powinno naśladować, mieć wspólne pole uwagi itp. Ja poczekam jeszcze te pare miesięcy, staram sie byc dobrej mysli, ale boje sie potwornie:(
    Ostanio pisałas że martwi cie że córka nie woła Cię po przebudzeniu, mój synek też tego nie robi- chyba że obudzi sie głodny, leży i bawi się, albo sama podchodze albo zaczyna jęczec po 10-15 min. ale córka kuzynki też tak robi....:)obecnie najbardziej martwi mnie to że pójdzie do każdego na ręce, nie płacze jak wyjde z pokoju, nie cieszy sie jak wróce....mam nadzieje że "za chwile" zacznie...
    Przepraszam że to wszystko tak bez ładu i składu ale chciałam wszystko napisac...
    a skat jesteś? ja śląskie
  • 05.04.14, 10:44
    Witaj :)) Ja jestem z Lubelskiego. Same dobre wieści :) oby takich jak najwięcej, wlaśnie one sprawiają, że i mnie się trochę robi lżej na duchu, chociaż przyznam Ci się szczerze, że ja widzę coraz więcej nieprawidłowości. Martwią mnie jej dziwne ruchy, takiego zginania się, wyginania ( taki delikatny mostek), jak leży na pleckach, wygląda to w taki sposób jakby sobie biedna miejsca nie mogła znaleźć, jakby coś ją w plecki kuło. Przez to u nas było już podejrzenie padaczki, zespołu Sandifera refluxu, poza ostatnim wszystko wykluczone, a reflux nie potwierdzony badaniami. I na moje nieszczęście w jednym z forum dziewczyna opisała identyczny przykład swojego synka, też te same choroby podejrzewali i co najprawodpodobniej się okazuje, że to sensoryzmy, właśnie jst w trakcie dianozy autyzmu, który zasugerował jej pediatra. Przeczytałam o tym wczoraj i się kompletnie załamałam :( za duzo tego wszystkiego jest.
    Moja córcia nie lubi się przytulać, ubierać, smarować po kapieli (widać ze sprawia jej to dyskomfort - wygina się, pręży), zabiera rączki jak się chce po nich dotknąc, trudo jej w pionie utrzymać równowagę, mimo że główkę trzyma mocno, to cała się chwieje. Zaobserwowałaś któreś z tych rzeczy u swojego synka? Ja juz nie umiem sobie tego inaczej wytłumaczyć jak sensoryzmy, których przecież w autyzmie jest cała masa. Na ból ten jest bardzo odporna, czy się uderzy, czy palca wsadzi w oczko nie płacze.
    A jak się Twój synek zachowuje, jak np leżysz obok niego? Zwaraca na Ciebie uwagę? Jakbyś mogła sobie przypomnieć to jak miał około 4 m-cy, bo moja jest własnie w tym wieku. Bo moja tylko na mnie zerknie od czasu do czasu jak ją zawołam i non stop rączki w buzi jakby się stymulowała. Wcale się nie interesuje moja twarza, nawet włozyłam sobie jej smoczka do buzi, żeby ją zachęcic do zabrania go, ale tylko się na niego patrzyła.
    A na rączkach przodem do Ciebie w pionie jak się zachowuję? Moja jest sztywna, rączki trzyma na boki, nie polozy sobie na ramieniu tylko tak sztywno, wtluli się jedynie jak jest spiąca. A jak połozysz go sobie brzuszkiem na swoim brzuchu to się patrzy w oczy?
    Piszesz, że wcześniej z tym kontaktem wzrokowym było gorzej, ze teraz znacznie lepiej, jakbyś mogła napisać w czym jest róznica wtedy a dziś.
    Dlaczego Wam odradzili Synapsis?
    Przeprzaszm, że tyle pytań i tak chaotycznie, ale też piszę od razu wszystko co mi do głowy przyjdzie. Dziękuje, że napisałaś i że taaakie dobre rzeczy :)) trzymam za Was mocno kciuki, aby to tylko się okazało niepotrzebnym stresem :)


  • 05.04.14, 13:57
    anitahan ja mimo tych dobrych wieści nadal nie jestem spokojna... matka widzi jednak wiecej...ale w domu nie ma juz tematu. Moj mąż nawet nie chce słyszec słowa autyzm, tym bardziej że wg specjalistów jest ok, wiecznie o to awantury, on twierdzi że młody jest jak inne dzieci, nawet twierdzi że cieszy sie na jego widok( owszem jak wyskakuje z za drzwi z głupia miną młody sie cieszy, ale nie jest to spontaniczna rekcja na widok rodzica którego dawno nie widział)
    Jesli chodzi o wyginanie się i mostek to wiele zdrowych dzieci tak robi...dzieci moich trzech koleżanek tez tak robiły. może Twoja córeczka robi tak bo jest zdenerwowana zbyt długim przebywaniem w jednej pozycji i nie potrafi sama zmienic pozycji, może tak wyraża potrzebe ruchu? mojej kuzynki córka tez sie tak wyginała-ale tak bardzo że głową prawie do kregosłupa i neurolog po zbadaniu stwierdził że jest tak ruchliwym i żywym dzieckiem że może w przyszłości wyjsc ADHD( ale ona faktycznie w porównaniu do mojego jest bardzo pobudzona)Moj synek akurat sie nie wyginał.
    Olo też sie nie lubi przytulać, ale jak był malutki to zasypiał tylko wtulony na rekach.Noszony przodem do mnie czasem trzyma sie ramienia,czasami ma rączki na boki( ale dziecko koleżanki też tak robi) czasami sie odpycha i chce przodem do swiata,ale wg prof. Cieszyńskiej to nie wskazuje na zaburzenie a na ciekawoścć otoczeniem.
    moj synek od urodzenia nie lubi się ubierać szczegółnie bluzek z długim rękawem, denerwuje sie wtedy, ale to też widziałam u wielu dzieci!ze spodniami nie ma już takiego problemu,ale najlepiej czuje sie w samej pieluszce, poprawia mu sie humor jak go rozbiore.
    Z odpornościa na ból jest róznie...raz w ogóle nie zareagował na popranie krwi z palca!!nawet nie zapłakał, a dzis przez przypadedek dziubnełam go lekko w oczko to był wielki ryk. Gdy uderzy sie w główke podczas obrotów też płacze.Tym że Twoja córeczka tylko zerka jak lezysz obok bym sie nie martwiła, jak wołasz to patrzy, obok mojego czasami możesz cuda odprawiac i nie zerknie( tzn tak było jak mieł 4 mies.) teraz jest lepiej ale i tak bywa że nie reaguje jak go wołam, czasmi sie odwróci ale raczej jest to reakcja na głos a nie na imie:(
    Rączki w buzi w tym wieku( jak i w wieku mojego młodego) norma. Nie ukrywam że tez mnie to jednak martwi czy to jeszcze norma czy juz patologia. Mały namietnie wkłada wszystko do buzi i strasznie gryzie. Fakt idą mu teraz cztery zęby naraz więc moga dokuczać, ogólnie słabo znosi ząbkowanie, ślinie sie okropnie, jest nerwowy, płacze, nie mozna go utulić, gryzie zabawki i jęczy przy tym. Ale jak ząbki nie dokuczają to ładnie sie bawi zabawkami, najpierw ogląda, przekłada z rączki do rączki, potrząsa i dopiero do buzi...
    Gdzieś czytałam że dobrym sposobem na sprawdzenie zaburzeń SI w odrebie jamy ustnej jest podanie dziecku czegoś skrajnie niesmacznego do jedzenia. Mój młody krzywił sie i miła odruch wymiotny po wit B6 -jest potwornie gorzka, wiec mam nadzieje że to nie SI z reszta krzywi sie też jak dam mu do jedzenie kwaśne maliny.
    Co do synapsis nie odradzały mi jako placówki, ale odradzały mi zbyt wczesny termin. Oni podobno tam wcześnie stawiają diagnozy...Psycholog mówiła że jeśli zjawimy sie miedzy12-14 mies i okaze się że jednak są jakieś nieprawidłowości to i tak będzie to mega wcześnie. Teraz mam byc czujna, obserwować, ale nie popadać w paranoje i cieszyc sie dzieckie.A i jeszcze dodały żebym lepiej w rodzinie nie siała paniki i moje niepokoje dzieliła ewentualnie z mężem,. A jak z tym jest u Was? co na to ojciec dziecka, dziadkowie? widzą jakieś nieprawidłowości?
    Wszystko to co tu pisze podpowiada rozsądek, specjaliści, forum, ale jak to mówia bywa że instynkt matki jest niezawodny. Tak jak piszesz mnie też zwalają z nóg wypowiedzi na forum typu" moje dziecko tez tak miało i poźniej okazało sie że to autyzm", ale sa tez pozytywy- ktoś martwił sie o rozwój, widział nieprawidłowości a poźniej było wszystko ok. Mam nadzieje że z naszymi dzieciaczkami tez tak bedzie:)
  • 07.04.14, 11:34
    Witaj, dopiero dzisiaj odpisuję, bo miałam przez weekend znajomych, którzy przyjechali w odwiedziny i nie bardzo miałam jak usiąść na spokojnie do komputera.
    Pytałaś, czy wiedzą o tym dziadkowie, znajomi i czy coś widza. Dziadkowie, niestety i jedni i drudzy mieszkają daleko, widzieli wnusię do tej pory 3 razy i to ostatni raz miesiąc temu, kiedy jeszcze to wszystko nie było tak widoczne jak teraz. Nic im poki co nie mowiłam, bo to nie rozmowa na telefon i się zastanawiam, czy jak się spotkamy w świeta to czy coś wspominać czy jeszcze poczekać.
    Mam tu blisko siebie 2 koleżanki z półrocznymi dziećmi i im się żaliłam, bo już nie daję rady tego w sobie dusić, to jedna mówi, że nie widzi nic poza prawidłowo się rozwijającym bobasem, ale to ja jestem matką, która z dzieckiem jest non stop, a druga nie tyle sama zauważyła, co potwierdziła moje obawy, że faktycznie unika tego kontaktu wzrokowego. Mój mąż na poczatku nic nie widział, twierdził, że pierwsze dziecko, nie ma żadnego porównania, więc nie wie jak powinno się zachowywać i wszystko to co ja wyliczałam za niepokojące to jakoś próbował to tłumaczyć, nie mniej jednak po takiej poważnej, dłuższej rozmowie przyznał mi, że też teraz to widzi, ale nadal nie wie czy to normalne czy dziwne zachowania. Jedyne na co sam zwrócił uwagę, to że z niej nerwus i że jest nadpobudliwa.

    Teraz byli Ci znajomi, nie mają swoich dzieci, a więc i porównania, ale dobijały mnie te ich pochwały, jaka ta nasza córcia grzeczna, że jeszcze takiego dziecka to nie widzieli, nie zapłakała przez 2 dni przy nich ani razu, jak jej coś nie pasuję, to się złości, wygina i mruczy przez zaciśnięte usta. Oczywiście brali ją na ręce, nie protestowała, ale widać mieli problem z jej noszeniem, własnie przez to, że jest na rękach taka sztywna, z tymi rozłozonymi na bokach rączkami. Jak się obudziła po drzemce i oni sami stanęli nad nią, to się przygladała, a oni znowu zdziwieni, że się ich nie boi, że nie płacze, bo przecież widziała ich drugi raz dopiero. Nie czułam się wyróżniona jako matka, chociaż oni twierdzili, że do nich się nie uśmiecha, a do nas tak.
    Więc podobnie jak u Ciebie, brak reakcji lękowych na nieobecność rodzica.

    W pierwszych postach pisałaś (kiedy synek miał 4,5 m-ca), że nadal utrzymuje mu się odruch moro we śnie, że płacze przy ubieraniu, że humor mu się poprawia jak zostaje w samej pieluszce, że łatwo go przestarszyć, że nie lubi lustra - u nas jest identycznie na ten moment. Jak uspia w łóżeczku na wznak to nią co chwilę rzuca, muszę ją ulożyc na boku, wtedy dopiero może zasnać. Pisałaś też, że jest wrażliwy i tu moje pytanie - co miałaś na myśli i jakbyś mogła podać też przykład tego, że łatwo go można przestarszyć ( bo u nas jest tak samo).

    Jak wychodziłaś z pokoju na dłużej, to co w tym czasie robił? Moja dzisiaj np, przy karmieniu usnęła i przenosząc ją do łóżeczka obudziła się, wyszłam z pokoju i co chwilę przez 15 min do niej zaglądałam, a ona bezgłośnie leżała spokojnie, patrząc sie na wazon. Wcale nie szuakała mnie wzrokiem, nie nawoływała, sama zasnęła. To jest dla mnie bardzo dziwne. U nas jest tak, że jak zostawię ją samą sobie to jej dobrze, jak wezmę na ręce to ani się nie cieszy ani nie protestuje, totalna obojętność.

    Moja córka jak była młodsza też chętnie usypiała wtulona we mnie, a teraz najlepiej jej samej zasypiać, nie raz jak uśnie przy piersi i chcę ją pogłaskac, delikatnie przytulić to się zaczyna kręcic, nie podoba jej się to. Pisałaś, że synek nie lubi się przytulać. Jak się zachowuje jak go chcesz przytulić? Jak usypia? Sam czy go lulasz?

    Jak się obudzi i podejdziesz do niego to jak się zachowuje?

    Pisałaś, że jak był w wieku tych 4 m-cy to mogłaś cuda odprawiać przy nim i nie chciał nawet zerknąć, to co robił wtedy, jak próbowałaś go zaczepić? W ogole Was nie zaczepiał w zaden sposob jak się nim nie zajmowaliście?

    Już we wczesniejszym poście pytałam Cie o ten kontakt wzrokowy, jaki był dokładnie wcześniej i jak się poprawił teraz, bo pisałas, że jest bez porownania lepiej. Zadałam Ci wtedy tyle pytan co i teraz, więc nic dziwnego że nie coś pominęłaś :)

    Moja bedąc u obcych na rękach też popatrzy dosłownie chwilkę, na mnie i męża wcale.

    To co najbardziej rózni nasze dzieci to głużenie, córa wydaje z siebie tylko samogłosku typu aaoouue, oooo, aaaa, ale tylko do siebie, jak próbuję dołączyc to jest cisza. A Twój juz super gaworzy, to duuzy plus.

    Głupio mi, że znowu Cię zasypałam mnóstwem pytań, ale większość rzeczy się u naszych dzieciaczków pokrywa i tak próbuję się pozytywnie chociaż trochę nastawić, bo Ty przynajmniej jesteś przez paru specjalistów uspokojona :)

    Ciekawa jestem, czy u innych dzieci u których było też tyle niepokojących rzeczy z wiekiem okazało się, że jednak wszystko poszło do przodu i nic złego nie wyszło.





  • 07.04.14, 17:42
    Witam!
    Włączę się do Waszej rozmowy, ponieważ moje niepokoje są spowodowane podobnym zachowaniem mojej córki do Waszych dzieci. Córcia ma 6 miesięcy. Od jakiegoś czasu niepokoi mnie słaby kontakt wzrokowy. Gdy leży w łóżeczku patrzy się bardzo ładnie i dłuugo, uśmiecha itp. W leżaczku również patrzy, podobnie na przewijaku. Słaby kontakt jest gdy jest noszona na rękach oraz gdy siedzi u mnie na kolanach- twarzą w twarz. Spojrzy chwilkę (albo i nie) i patrzy na boki, rozgląda się. Jest bardzo energiczna i mega ruchliwa. Fizycznie rozwija się dobrze, po 4 miesiącu przekręciła się na brzuszek, teraz podpiera się na kolankach i próbuje raczkować. Jest dzieckiem bardzo absorbującym- ciągle chce być noszona na rękach- właściwie tylko przodem do świata, interesuje ją wszystko dookoła, wszystkiego chce dotknąć, wziąć do buzi, pobawić się. Jest też płaczliwa, jeśli coś jej nie pasuje bardzo szybko i głośno protestuje. Po przebudzeniu jest spokojna, uśmiecha się, patrzy na mnie, ale po kilku minutach przewróci się na brzuszek i zaczyna marudzić, żeby ją z łóżeczka wyjąć. W nocy śpi dobrze. Najbardziej niepokoi mnie ten kontakt wzrokowy, mam wrażenie, że ucieka wzrokiem celowo. Czasem gdy ją wołam nie spojrzy, czasem spojrzy, różnie, ale na imię nie reaguje, raczej na sam głos. Co jest pozytywne w jej zachowaniu: zaczęła wyciągać rączki do nas- trochę nieporadnie, ale wyciąga, zdecydowanie poznaje obcych- reaguje najpierw niepokojem, robi "podkówkę" czasem popłacze i szuka mnie wzrokiem, ale później się przyzwyczaja, nie do wszystkich obcych pójdzie na ręce, do niektórych idzie. Obcym patrzy w oczy, z bliska też, obserwuje ich twarze. Cieszy się bardzo na widok dziadków- szczególnie dziadka, ale babci też. Lubi się bawić, śmieje się w głos i wtedy patrzy w oczy. Zrzuca zabawki na podłogę i patrzy za nimi. Lubi być całowana- uśmiecha się i robi taką błogą minę, w ogóle ma bogatą mimikę twarzy. Gdy mąż trzyma ją na rękach a ja jej podam łyżeczką coś do jedzenia to też ładnie patrzy. Natomiast martwi mnie oprócz kontaktu wzrokowego także to, że lubi być noszona tylko przodem do świata, jeśli chodzi o przytulanie to tylko chwilkę chce a później już nie- czasem się denerwuje, odwraca się i chce, żeby jej coś pokazywać, gdzieś iść. Poza tym jest wulkanem energii i to też mnie niepokoi, ciągle w ruchu, ciągle jak gdyby "nie miała czasu" żeby np. zjeść, poleżeć chwilę. Od urodzenia prawie, patrzyła szeroko otwartymi oczami, wodziła oczami za zabawką, co niektórych dziwiło. Szybko złapała ze mną kontakt wzrokowy, z mężem też. Pamiętam, że był etap kiedy patrzyła na nas z ciekawością, uśmiechnęła się w okolicy 6 tygodnia życia, potrafiła długo patrzeć gdy była twarzą w twarz. Miała kolki przez 2,5 miesiąca. Mam takie dni, kiedy myślę, że wszystko jest dobrze, mąż cały czas tak twierdzi, babcia też- mówi, że widziała wiele dzieci, swoje też wychowała i nie widzi w niej nic niepokojącego. Są też dni trudne, kiedy myślę, że jednak nie jest dobrze, że coś jest nie tak. Pocieszające jest też to, że gdy np. zmienię fryzurę, wyjdę z łazienki w ręczniku na głowie itp. to Mała natychmiast to zauważy i bacznie obserwuje po czym się do mnie uśmiecha pierwsza- czyli rozpoznaje, że to ja. Gdy założy się taką maseczkę na same usta- chroniącą przed zarażeniem też uważnie obserwuje, patrząc długo w oczy. Już sama nie wiem, wiem tylko tyle, że popadam w paranoję, kilka dni jest lepiej, później znów myślę, że jednak coś jest nie tak. A i ostatnio córka zaczęła bawić się moją twarzą gdy nachylę się nad nią leżącą, ściska za policzki, dotyka ust, ciągnie za włosy, chce ugryźć nos:) Na moją nieobecność (podczas gdy jest z kimś innym) nie reaguje. Chciałabym, żeby te wszystkie obawy okazały się tylko moim wymysłem.
  • 07.04.14, 21:10
    od godziny skrobie elaborat i wszystko mi sie skasowało:( dzis juz nie mam siły musze jeszcze ogarnąć mieszkanie.
    marymi ciesze sie że ktoś jeszcze dołączyl do rozmowy:)
    jutro sie odezwe.
  • 08.04.14, 20:45
    Cześć dziewczyny
    Od dwóch dni pogoda dopisuje i całe dnie spedzamy z synkiem na świeżym powietrzu. Młody jest super:) w wózku podczas spaceru cały czas "opowiada" słychać mama baba, radosne piski. Wczesniej gaworzenie było dośc monotonne, cały czas na jednym tonie, teraz zmienia intonacje:) Oglada sie za ludzmi na ulicy, aktywniej bierze udział w spacerku wychyla sie z wózka, obserwuje, zwraca uwage na głośne samochody. Dzisiaj spacerowała z nami koleżanka z 15miesiecznym dzieckiem. Synek wychylał się z wózka, zagladał na kolege, wyciągał do niego raczki i sie usmiechał, w ogóle odwiedzamy dużo koleżanek z małymi dziećmi i młody zawsze fajnie reaguje:)
    Anitahan ja też nie mówie o moich obawach nikomu, tylko męzowi, ale on w przeciwieństwie do Twojego uważa że z młodym wszystko ok, twierzdzi ze jesli sie z nim bawi i sie śmieje to wystarczy...piszesz że córeczka nerwowa i pobudzona, a jest ruchliwa? córka mojej kuzynki też jes bardzo nadpobudliwa( w wieku mojego 7 mies) i neurolog zasugerował że moga byc to pierwsze oznaki adhd.. ona zachowuje sie bardzo podobnie jak moj synek, kontakt wzrokowy ma troche lepszy ale bacznie ja obserwuje i widze że też nie jest taki super...z tym że moj syn w porownaniu do niej to flegmatyk:)
    ja tez czesto słysze, nawet od obcych że synek taki grzeczny, cichy, wrecz ideał... w kosciele potrafi przesiedzieć cała msze w wózku.Ale w domu bywa wymagający, domaga sie noszenia na rekach, cały czas musze mu zapewniac nowe atrakcje, co chwile cos zmieniać, raz siedzi w foteliku, za chwile kłade go na brzuchu, biore na rece i tak w kółko, szybko się nudzi.Mój synek też tak rozkładał raczki na boki, ale teraz coraz czesciej oprze reke na moim ramieniu, choc i tak za chwile sie odwraca i chce przodem do swiata( ale jak pisalam wczesniej to podobno jest prawidlowy objaw zainteresowania otoczzeniem)Co do leku przed obcymi twoja córeczka ma jeszcze czas... mój młody w prawdzie miał taki moment miedzy 4- 5 mies. że czasami robił podkówke i płakał na widok kogos obcego, ale teraz kiedy powinien bac sie obcych juz tak nie robi. Płacze tylko jesli ktos nagle zaczyna sie dziwnie zachowywac, np wydaje jakies dziwne dzwieki, krzyczy, piszczy...
    Faktycznie myslama ze synek ma przetrwały moro, ale neurolog stwierdzil ze to jest reakcja przestrachu- wyglada bardzo podobnie,ale sama juz nie wiem bo całkowicie to minelo jakis czas temu, a teraz jak maly sie przestraszy to lekko nim wzdrygnie, ale wyglada to inaczej niz wtedy. w wieku 4,5 miesiaca z lustrem byla tragedia, odwracal glowe nie chcial w ogole spojrzec, teraz jest lepiej,oczywiscie bez rewelacji, ale czasami wyciaga raczki do swojego odbicia, "bije" goscia po drugiej stronie i sie ekscytuje:) ostatnio zakladam mu czerwona czapke wiec łatwiej o reakcjie. Ale ma momenty ze nie chce patrzec, wtedy odchodzimy od lustra, nie mecze go.
    z ta wrazliwości, hmm..czesto robił podkówke jak sie przestraszył, potrafił sie rozpłakac na głosne kichnięcie, bał sie kazdego głosnego dzwięku, teraz przeszlo..
    Nie pamietam dokladnie co robil w okresie 4-5 mies jak wychodzilam z pokoju, czyms sie tam zawsze zajmowal, bawil raczkami albo pieluszka, teraz jak wyjde bawi sie na calego. Dzis np. siedzial na podlodze na macie, bawil sie. Ja wychodze z pokoju i mowie mu radosnie papa, on sie usmiecha, cieszy sie z tego" tak całym soba" wychodze i nic... wraca do zabawy, po chwili wchodze, mowie akuku, znowu sie cieszy i wraca do zabawy.Ale bywa ze jak wracam i go zagaduje to tylko zerknie i nie wykazuje wiekszego zainteresowania czy radosci. Jak sie obudzi w ciagu dnia to zawsze obserwuje co robi- zazwyczaj bierze kocyk , bawi sie nim, wkłada nogi do buzi, skrobie po wózku, także zawsze sie czyms zajmie zanim zacznie jęczec. Jak podchodze do wozka zawsze sie usmiechnie, gdy stane z boku i nic nie mowie widzi ze ktos podszedl bo po chwili odwraca glowa.Natomiast rano po przebudzeni prawie nigdy sie nie usmiecha, w ogole nie wykazuje mna zaineresowania, budzi sie zawsze obok mnie bo w nocy zabieram go do lozka jak sie przebudzi...dopiero po jakims czasie sie usmiechnie,dziwne, moze zaspany jest...ale martwi mnie to. Tez często wydaje mi sie że synek jest taki obojetny, powsciągliwy...czasami wydaje mi sie ze powinien parskac smiechem na moje "szopki" a on tylko patrzy, czasami podniesie brew ze zdziwienia, mówiłam o tym na spotkani w Krakowie, ale pani psycholog dziwnie na to zareagowała.... z usmieszkiem na twarzy...
    Gdy synek był mały najbardziej lubil zasypiac na rekach, z głowka na przedramieniu, lub w pionie na klatce piersiowej.Później ze wzgledu na spora wage zaczelam w dzien usypiac go w wozku, ale byl moment ze chcial tylko na rekach, w wozku plakal, a jak go przytulilam w momencie spal. teraz tego nie lubi.. w dzien zasypia w wozku na noc w lozeczku, zazwyczaj sam, czasmi go pokolycza jak poplakuje. Z przytulaniem to do konca nie wiem jak jest, ani sie specjalnie nie wyrywa nie sztywnieje ale tez sam sie nie tuli, chyba nie wie o co chodzi... Na etapie Twojej córki moj mlody nawiazywal kontakt wzrokowy tylko w pozycji na plecach, czasem gdy maz trzymal go na rekach przodem do siebie a ja go zagadalam( ale to doslownie na pare sekunt i sie odwracal) nie patrzyl w pozycji na brzuchu i gdy byl przodem do swiata, czy na kolanach.Teraz jak jest na rekach przodem do swiata mozna sie z nim nawet fajnie pobawic, tak samo jak siedzi w wozku. chyba ze ktos podchodzi zbyt blisko, to sie odwraca. w pozycji na brzuchu jak poloze go sobie na klatce piersiowej tez popatrzy ale musze zrobic cos charakterystycznego np"motorek" Wcześniej nawet pajacowanie nie przynosiło skutków. Na rekach nadal na nas nie patrzy, ale na obcych tak. Dzis kolezanka wziela go na rece , patrzyl jej w oczy i dotykal twarzy, troszke ja "zbił" i po chwili chcial juz zeby odwrocic go przodem. Jesli chodzi o gaworzenie Twoja córeczka jest na nie za mała, moj w tym wieku tez gluzyl. Czasami mysle że idzie do przodu, ale pozniej znowu mlody sie zawiesza, slabo reaguje. Ja czekam na gest wskazywania palcem, naśladowanie chocby kosi kosi, to bardzo wazne...do trzech mies. powinno juz cos sie u nas pojawiać...zobaczymy
    Marymi Twoja córeczka juz zabiera sie do raczkowania!? super! u nas jeszcze sie nie zapowiada, młody dopiero wykonuje obroty na brzuchu w okol pepka i nadal nie potrafi sie z brzuszka na plecy przekrecic.Tez raczej domaga sie noszenia i podobnie jak u was wszystko go interesuje. Uwielbia "rzadzić" przy stole, wszystkim sie bawi, wyrywa mi kubek z reki, chce kanapke, jak jem...reakcja na imie u nas też sie jeszcze nie pojawila... jak pisalam do anityhan jesli chodzi o chec noszenia przodem do swiata prof. Cieszyńska (spec od atyzmu) na konsultacji na ktorej bylismy mowila ze to zdrowy objaw zainteresowania otoczeniem. Faktycznie kontak wzrokowy podobnie jak u nas ale Twoja córeczka cieszy sie na widok bliskich...moj mlody malo kiedy:(
  • 09.04.14, 08:15
    Hej:)
    Twój synek fajnie reaguje z tego co piszesz, ja myślę, że u Was wszystko jest w porządku. Tym bardziej, że już ładnie gaworzy. Moja córeczka ma 6 miesięcy, jednego dnia- przedwczoraj zaczęła mówić bebebe i powtarzała kilka razy w ciągu dnia ale później zapomniała i na razie tylko jakieś inne dźwięki wydaje. A Twój synek kiedy zaczął gaworzyć? Nasza córeczka reaguje na widok dziadków i męża- cieszy się jak ich widzi, na mój- sama nie wiem, prawie ciągle z nią jestem, więc ciężko ocenić, ale na pewno nie cieszy się, że np. wchodzę do pokoju. Po przebudzeniu czeka żebym się pojawiła nad łóżeczkiem- wypatruje- a gdy się pojawię to się dużo uśmiecha. Jak ktoś trzyma ją na rękach i z nią idzie a ja np. siedzę na fotelu to wtedy gdy mnie zobaczy "zagada" coś i się uśmiechnie, ale to chwilkę. Ogólnie jest bardzo żywiołowa, martwię się też, że nadpobudliwa. Zbyt intensywnie reaguje na dźwięki- nie płacze, nawet jak jest b. głośno, ale widzę, że się boi, ale nie dotyczy to tylko hałasu- czasem jakiś cichszy dźwięk potrafi wywołać u niej lęk- widzę, że reaguje gwałtownymi ruchami- np. jest cisza a mąż zaczyna szukać dla niej zabawek w pudle- potrafi się wystraszyć, boi się też lejącej wody do wanienki z prysznica- a jak jest u Was w tej kwestii? Powiedziałam o swoich obawach kuzynce- ona ma dziecko w podobnym wieku do mojego- zresztą już nie pierwsze, przyjrzała się małej i powiedziała, że normalnie na nią patrzy. Tylko, że ona obcym się dłużej przygląda i się ich trochę boi. Jeśli weźmie ją ktoś obcy na ręce też dotyka go po twarzy ale to chwilkę. Jest szalenie ruchliwa, przy stole gdy ma zabawki robi demolkę, zrzuca je na podłogę, przygląda się ale zaraz się nudzi i chce coś innego, wierzga nogami, nie poleży dłużej na plecach- od razu się przewraca na brzuszek. Fakt, że rozwija się ruchowo b.dobrze, obraca się też z brzuszka na plecki. Ale ciągle czuję słaby kontakt wzrokowy. Jak jest w wózku na spacerze lubi oglądać otoczenie i b. lubi psy. Na mnie czasem zerknie ale rzadko. Martwi mnie ta jej duża ruchliwość- szybko się też męczy i co 2 godziny w dzień śpi- tak od 30 min do 1,5 godz zależy, w nocy śpi dobrze. Jeśli chodzi o lusterko przygląda się sobie i też wyciąga rączki, dotyka lustra.
  • 09.04.14, 08:51
    Marymi wg mnie z Twoich wpisów, córeczka przejawia bardzo fajen zachowania, wiele bym dała, żeby moja choć w połowie tak się zachowywała jak Twoja córka czy Pieczki synek :)
    Widzę kilka podobieństw u naszych córek, pewnie sama je znalazłas w poprzednim moim wpisie. Chodzi mi głównie o tą reakcje na niektóre bodźce, a głownie o strach, taki niepokoj tej lejącej się wody, moja corka też nie płacze, ale widać, że sie tego boi, wydaje mi się, że przesadnie reaguje na niektóre dźwieki.
    Jak mąz trzyma córke na rekach i mnie zobaczy z niewielkiej odległosci też się usmiecha, ale jak podejde blisko to czesto odwraca głowke.
    Tez ta nadruchliwość ją meczy i co 2 godziny robi sobie róznej długosci drzemki. Dzisiaj obudziłą się o 7 i juz po 1,5h padla.
    Obcym też się dłuzej przygląda i dlatego mowią mi, że co ja od niej chce, bo przeciez patrzy.
    Zauwazyłam tez, że czesto trze sobie twarz raczkami, wklada palce do oczu. Podczas snu tez jest czesto niespokojna, nie budzi sie, ale wierci.
    Na spacerze też się patrzy na otoczenie, głownie na drzewa, na mnie przelotnie zerknie jak wejde jej w kadr.
  • 09.04.14, 15:45
    Anitahan Twoja córeczka jest młodsza. U dziecka każdy miesiąc robi wielką różnicę- sama obserwuję. Moja córeczka w wieku Twojej też nie robiła wielu rzeczy. Również widzę podobieństwa w niektórych zachowaniach- moja córka też pociera oczy rączkami, jednak teraz już znacznie rzadziej- gdy jej się chce spać najczęściej. Jeszcze miesiąc temu robiła to dość często. Szarpie sobie też czasem uszy- od niedawna, ale widziałam nieraz u innych dzieci takie samo zachowanie. Jeśli chodzi o kontakt wzrokowy to bardzo podobnie- gdy jest u kogoś na rękach a ja albo ktoś inny podchodzi blisko to spuszcza główkę albo obraca na bok- to mnie najbardziej niepokoi. Czasem też się wzdryga- przechodzi ją dreszcz- fakt, że często wtedy gdy robi siku- to normalne, ale nie zawsze, czasem nie wiem z jakiego powodu (zimno jej nie jest). Najgorsze jest to przeczucie, że coś jest nie tak. To, że córka często śpi to też normalne, niektóre dzieci tak szybko się męczą i muszą zaliczyć krótką drzemkę. Ja ciągle, mimo obaw, mam nadzieję, że te dziwne zachowania przeminą. Kiedyś np. nie lubiła masażu, teraz gdy ją dotykam i łaskotam to się śmieje, lubi to. Lubi też być całowana. Dzisiaj gdy siedziałam przy stole i jadałam, a mąż ją trzymał na kolanach obok mnie, to mi się uważnie przyglądała z naprzeciwka. To samo jest gdy coś zmienię w wyglądzie- tak jak już wcześniej pisałam, bacznie się przygląda, więc sama nie wiem jak to wszystko interpretować. Czasem myślę, że ona nas już doskonale zna i nie musi się już uważnie patrzeć. Gdy leży a ja nad nią się pochylam i mówię, np. mamamama to stara się poruszać ustami i się później uśmiecha. Ogólnie każdy mówi o córeczce, że jest bystra itp. a jak mówię o podejrzeniach moich to się w czoło pukają. Nie chcę już żyć w tej niepewności. Sama często myślę, że przesadzam. Nie wiem jak powinien wyglądać prawidłowy kontakt wzrokowy z niemowlakiem.
  • 09.04.14, 22:22
    Mam nadzieję, że z każdym miesiącem bedzie coraz lepiej, chociaz poki co i ruchowo i spolecznie zatrzymała się na drugim miesiącu, nie widzę zadnych postępów od tego czasu. Tylko tyle, że dobrze trzyma główke, chociaz jeszcze nie rewelacyjnie. W ogóle wydaje mi się, że trudno w pozycji pionowej utrzymać jej główke prosto w lini ciała, najchętniej jak ma odwróconą głowę w jedną badź drugą strone, nawet w trakcie odwracania głowy na drugą strone nie idzie jej to całkiem sprawnie, tylko widać, że kosztuje ją to sporo koncentracji kiwa jej się ta główka) i może dlatego ten kontatk wzrokowy jest lepszy w pozycji leżącej. Zreszta już chyba na siłe szukam przyczyny-wytlumaczenia, bo słaby kontakt wzrokowy, krótki jest też w bujaku czy foteliku samochodowym, a tu już głowka jest oparta. Zobaczymy z czasem. I też własnie nie wiem jaki jest ten kontakt wzrokowy prawidłowy. Dzisiaj była u mnie kolezanka z połroczna dziewczynka, miałam ją na rekach to pieknie patrzyła prosto w oczy, usmiechała się i probowała mnie nawet "pobić", jednoczesnie zerkając za siebie czy jej mama też jest.

    Moja też ciagneła się za uszka, ale przeszło. Teraz własnie trze twarz, wpycha nerwowo wszystko do buzi, ssie swoje rączki i tak dziwnie uderza raczka o podloge jak lezy, widac ze jest to od niej niezalezne. Wczesniej było tak jak chciała trafic w jakas zawieszona zabawke, a teraz juz bez znaczenia. A neurolog powiedziała, że tak może być do 5 miesiaca, więc czekamy, zobaczymy.

    Najbardziej mnie niepokoi to, że tak dłuuugo sama sie sobą zajmuje, dla sprawdzenia zostawilam ja w pokoju sama, a ona wcale sie nie dopominala uwagi w zaden sposob, nie ma wtedy kolo siebie zabawek, wiec nie ma się na czym skupic, może się patrzec np w okno :( albo na meble. Jak wejde do pokoju to się popatrzy na mnie, ale bez reakcji. Tak samo po obudzeniu, jesli nie jest baardzo głodna, to tez nie szuka wzrokiem rodzicow, nie kweka nawet tylko sie gdzies patrzy. U nas jest tak, że to ja bardziej potrzebuje bliskosci z nia niz ona. A jak jest z tym u Ciebie Marymi, czy jak było w tym 4 m-cu? Bo ja jeszcze nie spotkalam i nie slyszalam o dziecku, które jest zdrowe i lubi przebywac w samotnosci, nie bojac sie, nie szukajac rodzicow.

    Czy kiedykowiek zauwazyłas, żeby córka częsciej niż na co inne patrzyła się w światlo? Jak zachowuje, czy zachowywała się podczas kapieli, kiedy bylas nad nia pochylona, bo ja nie moge na sobie skupic jej wzroku chocbym nie wiem co robila.

    Piszesz, że nie lubiła masazu, a zwykly dotyk np podczas smarowania po kapieli tolerowala> Bo moja sie wygina i prezy, wstrzymuje powietrze jak ją dotykam od pasa w góre.

    Tak jak piszesz, najgorsze jest to przeczucie, że cos jest nie tak.

    Chciałabym znaleźć choć jedna osobę, która miała podobne podejrzenia z takich samych powodów jak my i okazało się, że np taki temperament, a nie cos ze spektrum.
    Zreszta wystraczy wpisac w google "słaby kontatk wzrokowy" i wysakuję tylko jedno - Autyzm :( i jak tu być dobrej myśli.
  • 09.04.14, 23:15
    Poprzez kontak wzrokowy nazywamy nie patrzenie sie dziecka w oczy przez caly czas,ale umiejetnosc "dialogowania" wzrokiem. Tyle,ze mysle,ze Wasze dzieci sa zdecydowanie za male na okreslenie czy maja autyzm czy tez nie. I musicie pamietac-dzicko do chwili gdy zacznie stawac jest krotkowidzem i tak naprawde to dobrze widzi z odleglosci ok. 25-30cm nie wiecej!
    Poza tym osobiscie znam chlopca o b. slabym kontackie wzrokowym,ktory na 100% autyzmu nie ma. A dziecko wyjatkowo unikajace patrzenia w oczy innych. Chlopak ma juz 5 lat i autyzm wykluczono.
    Dodatkowo moj mlodszy ma slaby kontakt wzrokowy (jako niemowle bylo b. zle-teraz jest lepiej) i choc juz wiemy,ze jest dzieckiem chorym (nie mamy ostatecznej diagozy czy to MPDz czy jednak wada genetyczna) to o autyzmie nikt nie mowi. Za to duzy syn ma fajny kontakt wzrokowy,ale co z tego jak ma diagnoze autyzmu wysokofunkcjonujacego i to niestety widac w jego zachowaniu... Ten kontak wzrokowy dlugo mylil lekarzy,bo przeciez tak ladnie sie patrzy w oczy i usmiecha...
    Wiec rozumiem,ze sie martwicie,ale puki co dzieciaczki sa bardzo male. Sprobujcie umowic sie do Synapis na diagnostyke i ... wyluzowac. Jezeli dzieci sa zaburzone to nic tego nie zmieni. A mysle,ze troche niepotrzebnie sie zamartwiacie i przez to Wasze rodzicielstwo jest mocno smutne. Podczas gdy Wasze dzieci niezaleznie od tego czy zdrowe czy chore nadal sa i beda Waszymi dziecmi. Wyluzujcie troche, postarajcie sie pokazywac maluchom swiat, mowic do nich, socjalizowac itp. I cieszcie sie okrecem niemowlecym Waszych dzieci-ten czas tak szybko minie,a jest tak cudownym czasem,ze szkoda go zmarnowac na zamartwianie sie,ktore niczego nie zmieni.
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 10.04.14, 10:54
    Yadrall u nas wlasnie tego dialogowania wzrokiem nie ma, mnie by wystarczyło, że jak się bawi a ja od czasu do czasu do niej podchodze i zaczepiam, zeby sie tylko popatrzyła chwilke i usmiechnela, niczego wiecej nie oczekuje. A juz na pewno nie wymagam swidrowania mnie wzrokiem. Stałam sie juz malo wymagajaca dla niej, mnie cieszy kazda zwrocona jej uwaga w moja strone, co niestety zdarza się w ciagu dnia rzadko. Na rekach jak ja trzymam, to chcialabym, zeby tylko zerknela u kogo jest, nic wiecej.
    Z to odlegloscia i krótkowidzeniem, o ktorym piszesz, to jest u nas własnie odwrotnie, bo z dalszej odleglosci czesciej sie patrzy na mnie, a jak zblize się wlasnie do tych 30cm to ucieka wzrokiem ba boki, albo spuszcza głowke. Od lustra tez sie odwraca, czasami nawet zaczyna poplakiwac, widac ze ją to denerwuje.
    Do Synapsis dzwonilam, czekam od nich na telefon, bo na razie tak jak mowisz, jest jeszcze malutka. Zeby chociaz po troszku cokolwiek szlo do przodu, a tu coraz gorzej.
    Najgorsza ta swiadomosc, że cos jest nie tak a nie wiadomo co. Nie twierdzę, że to na pewno autyzm, ale cokolwiek by to innego było, to dziecko jest zaburzone.
    Masz rację, że to i tak będą nasze dzieci bez wzgledu na chorobe, tylko to takie przykre patrzec na to swoje Malenstwo, wiedzac ze juz jest cos nie tak, nie wiedziec co i nie moc pomoc, bo na wszelka diagnoze za wczesnie. Trudno sie po porstu z tym pogodzic, pewnie sama przez te etapy załamania, niedowierzania przeszlas...wiem, że najpierw musze się podolowac, ale jak sie ogarne to zrobie wszystko dla swojego dziecka, zeby mu pomoc.
  • 10.04.14, 09:05
    Gdy moja mała jest na rękach u kogoś obcego to też potrafi się spojrzeć w oczy ale to raczej krótko, twarzy też dotyka. Ale to wszystko jest takie przelotne- ona w ogóle jest bardzo szybka.
    Moja córka od początku była płaczliwa, miała kolki, więc dużo była na rękach. Sama nie chce leżeć. Po obudzeniu 15 minut się pobawi a zaraz później zaczyna marudzić i chce żeby ją wyjąć z łóżeczka, wcześniej też tak było. Gdy jest w obcym otoczeniu to wydaje mi się, że szuka nas wzrokiem, bo wtedy dłużej mi na twarz patrzy. Anitahan może Twoja córeczka ma po prostu taki charakter? Przecież są dzieci mało absorbujące, potrafiące długo leżeć i się sobą zająć. A jeszcze się nie boi sama bo to nie ten etap, to przychodzi później.
    Na światła kiedyś dłużej patrzyła, może jak miała 2 miesiące, ale teraz już od dłuższego czasu tego nie zauważyłam.
    Jeśli chodzi o dotyk to tak gdzieś do 3 miesiąca życia nie lubiła gdy podczas kąpieli myłam jej brzuszek, widziałam, że się wygina. Myślę, że to było spowodowane kolkami, miała na pewno bóle brzuszka, wzdęcia itp. Później minęło i polubiła dotyk i wszelkie zabawy (szczególnie gdy jest bez ubranka i pieluszki lubi sobie pofikać). Śmieje się w głos gdy np. całuję jej brzuszek, szyjkę. Więc widzisz, zachowania niepokojące któregoś dnia potrafią po prostu minąć.
    Córa lubi też zabawy z nami i dziadkami, czasem aż piszczy z radości.
    Martwi mnie ta wrażliwość słuchowa(?) Potrafi się wystraszyć kichnięcia, kaszlu, głośnego śmiechu. Ale wychwyci też jakieś cichsze dźwięki nawet gdy jest zajęta zabawą i zaczyna szukać wzrokiem- np.gdy ktoś otworzy lodówkę.
    Zauważyłam, że po obudzeniu się przez ok. 30 min. kontakt wzrokowy jest lepszy, podczas noszenia przytuli się. Gdy się już natomiast "rozkręci"- pisałam, że jest b. energiczna, to już liczą się tylko otoczenie, zabawki itp.
  • 10.04.14, 17:33
    yadrall ma racje powinnysmy wyluzować... ale trudno, chyba nie potrafie
    byłam dzis w poradni psychologiczno pedagogicznej - miałam termin juz w lutym ustalony, ale tak długo musielismy czekać, pierwsza wizyta wywiad, bez dziecka. Przeryczałam 1,5 godziny:( pani psycholog byla w szoku! ale nie ze wzgledu na objawy o których jej mowilam, ale na to jak bardzo jestem nakrecona! Po wywiadzie stwierdzila ze pewnie internet juz mi odpowiedzial ze to co mowie moze oznaczać autyzm, ale diagnoza nie jest prosta i skoro mamy termin w synapsis nawet nie bedzie sie do nich porownywac... nastepny wolny termin w ktorym moze zobaczyc dziecko to wrzesien( termin w synapsis mamy na poczatek lipca jak mlody skonczy 10 mies.) ale psycholog super, pogadałysmy od serca...ale z tego co zrozumialam jest źle... nie z moim synem( bo tego nie moze stwierdzic bez obejrzenia dziecka) a ze mna..anitahan ja zadreczam sie tak juz prawie 4 miesiace , bo od momentu jak mlody byl mniej wiecej na etapie Twojej córki i juz powoli nie funkcjonuje, w dodatku dziecko czy ma autycm, czy nie wyczuwa rodzica, a ja niczym detektyw nie potrafie wyluzowac...nie buduje juz wiezi, spisalam go na straty....jesli sie okaze ze z moim synkiem faktycznie jest cos nie tak w takim stanie psychicznym jak teraz nie poradze sobie.... szkoda ze juz nie potrafie sie wyluzowac, wziasc tego na przeczekanie... teraz czeka mnie jeszcze wizyta u neurologa by odroczyl szczepienia. jedziemy tez do dr Bross- moze homeopatyczne odtrucie szczepinek pomoze...
  • 11.04.14, 11:10
    Pieczka oczywiście ze Yadrall ma racje, nasze dzieci nas potrzebują bardzo, nawet jak tego np moja corcia wcale nie okazuje, to przeciez pozostawiona sama sobie by sobie nie poradzila.
    Mnie tez by sie taka wizyta przydała z psychologiem, bo ja juz jestem strzepek nerwów. Tez juz opadam z sił i patrze na to swoje malenstwo i nie widze nic dobrego, potrafie tylko wymienic te niepokojace rzeczy. Marymi mnie prosiła o napisanie dobrych rzeczy, trudno było mi sie ich doszukac.
  • 10.04.14, 09:09
    Aha i jeszcze jeśli o kąpiel chodzi- patrzy na nas jak ją kąpiemy i się uśmiecha- tak było już od 3 miesiąca. Chociaż czasem nie za bardzo się jej kąpiel podoba (może już zmęczona jest?). Wczoraj kupiłam jej kaczki i rybki do kąpieli. Bawiła się nimi i patrzyła z uśmiechem na mnie, głużyła sobie i tak jakby mi opowiadała co robi:) To mnie ucieszyło bardzo. Ale widzisz, takie zachowania dopiero później przychodzą- ma 6 miesięcy.
  • 10.04.14, 10:40
    Marymi wszystko mozna sobie wytlumaczyc w jakis sposob, tylko, że ja ewidentnie widzę, że zamiast lepiej jest gorzej. Juz jak miala 3 miesiace, to sobie postanowilam, że dam jej jeszcze miesiac, jesli tylko będzie choć ciut lepiej to troche wyluzuje, ale jest odwrotnie. Ten miesiąc temu, wodziła za mną wzrokiem po pokoju jak cos robiłam, jak lezała w bujaczku a ja przygotowywalam obiad tez obserwowala, a teraz nic. Jak wydam z siebie jakis dziwny dzwiek to zerknie, ale juz mnie nie odprowadza wzrokiem jak wychodze czy wchodze do pokoju, jakbym nie istniała. A przecież 4,5 miesieczne dziecko powinno być juz towarzyskie, chetnie przebywac z ludzmi i sie o to dopominac, a jej widac jest najlepiej samej. Dla mnie jest to cięzkie do przyjecia, dochodzi do tego ze juz nawet przy niej nie potrafie powstrzymac się od placzu, popadam chyba w depresje. Czuje się jej totalnie niepotrzebna. Wczoraj ją wieczorem rozebrałam, bo tak najbardziej lubi i probowałam się z nia pobawic, laskotalam ją, calowalam, wyglupiałam się, a ona pokerowa twarz, wpatrywała sie w zyrandol. Dzisiaj w kuchni postawilam ja w bujaku na stole, zeby mnie widziala, jak cos robie, zagadywałam do niej, to nie reagowała, tylko patrzyła w okno.
    Nie wiem czy u nas to kwestia autyzmu, upośledzenia umyslowego czy jakiejs wady genetycznej, ale a pewno cos jest na rzeczy. Wierzyc mi sie nie chce, ze jak bedzie miala te 6 m-cy to zacznie lepiej na nas reagowac, skoro wlasnie z czasem jest gorzej.
    U nas z ta nadwrazliwoscia na dzwieki jest dokladnie jak opisujesz. Potrafi sie wystraszyc wlasnie kichniecia, otwieranych chusteczek, czy lania się wody do wanienki, ale już odkurzacz czy suszarka do wlosów jej nie ruszaja. Widze, ze sie tez zawiesza. Jak robie cokolwiek przy niej, to patrzy sie w okno, potrafi się tak wygiac, żeby popatrzec wlasnie tam.
    Wcale nie gluzy, tylko piszczy, krzyczy i to do zyrandola, jak probuje sie przylaczyc to cisza. Nie odpowiada usmiechem na usmiech, jedynie tylko po przebudzeniu, ale to tez raz na jakis czas.
  • 10.04.14, 13:49
    Puki co zaprowadzcie dzieciaczki do okulisty i na badanie sluchu. Bo moze byc tak,ze dzieci maja problem z ktoryms z tych zmyslow. Zawsze to trzeba sprawdzic na samym poczatku. Potem idzicie do sensownego neurologa dzieciecego-to tez bedzie niezbedne przed dalszym badaniem i szukaniem przyczyn tego co problemow Waszych dzieci.

    I dokladnie Was rozumiem. Z moim starszym dlugo zylam w przekonaniu,ze mam ... niegrzeczne dziecko... Bo nie sluchal, nie wykonywal polecen, wrzeszczal o byle co itp. Dopiero duzo pozniej sie okazalo,ze on poprostu nie rozumial co sie do niego mowi,a kazda zmiana w otoczeniu/rytmie dnia powodowala u niego histerie. I w naszym wypadku diagnoza przyniosla ulge,bo zrozumielismy dlaczego syn zachowuje sie tak,a nie inaczej. Pozwolilo nam to na wprowadzeni drobnych zmian,ktore spowodowaly kolosalna roznice w funkcjonowaniu rodziny. Co ciekawe w czasie bilansu 2.latka zeznawalam,ze syn rozumie wszystko... Wiec moze byc i tak...
    Teraz mam mlodszego synka i tez juz od dawna wiem,ze cos z nim jest nie tak. Widac,ze jest chory :( I nadal nie wiemy co to jest... Lekarze szukaja, badaja, konsultuja itp. Nie wiemy jaka to choroba, jaki bedzie jej rozwoj, jakie sa rokowania-oswajamy sie z mysla,ze maly jest chory...
    I moj ma juz prawie 22 miesiace,wiec uzbrujcie sie dziewczyny w cierpliwosc,bo to wszystko jeszcze dlugo potrwa.

    A z drugiej strony-pamietajcie,ze Wasze (nasze) dzieci sa w wieku gdy mozg rozwija sie najlepiej, kiedy kazda stymulacja wytycza nowe sciezki w mozgu, kiedy dziecko chlonie jak gabka-to najwazniejszy czas w zyciu.
    Dlatego jeszcze raz prosze (sobie tez ciagle to powtarzam w kontekscie malego)-nie zamartwiajcie sie, nie dajcie sie wciagnac depresji, nie szukajcie co jest zle-stymulujcie dzieciaki, pokazujcie im swiat, wciagajcie do zabawy, gadajcie do nich, spiewajcie, czytajcie itp. bo na dzis,zadna z nas nie wie jaki tak naprawde potencjal kryje sie w naszych dzieciakach,ani to czym jeszcze nas zadziwia. To bardzo trudne,ale widze po starszym,ze sie oplaca!
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 10.04.14, 20:48
    Yadrall masz rację. Podziwiam Cię za siłę. Ja mam takie momenty, że załamuję się z bezsilności, mam też dni lepsze, gdy myślę, że nawet jeśli córka będzie chora to damy radę, mam też dni pełne nadziei, że jednak jest dobrze. Sama chyba też pójdę jak pieczka do psychologa. Jesteśmy mamami, musimy żyć i trzymać się dla naszych dzieci, one są zupełnie od nas zależne, czasem wieczorem jak widzę mojego aniołka spokojnie śpiącego i takiego niewinnego to się popłaczę z tego wszystkiego.
  • 10.04.14, 15:28
    Hmm...a jak z rozwojem fizycznym u Twojej córeczki? Co mówi Twój mąż? Może powinnaś zadzwonić do Synapsis? Może pokazać Ją jeszcze jakiemuś lekarzowi neurologowi? Ja chyba zapiszę moją córeczkę do Synapsis, jeszcze trochę poobserwuję i jeśli nie ulegnie poprawie kontakt wzrokowy to zadzwonię.
    Jeśli chodzi o to wystraszenie się różnych odgłosów to czytałam, że całkiem sporo dzieci tak reaguje i to nie jest źle- nawet na te cichsze dźwięki. Później zazwyczaj taka nadwrażliwość ustępuje, przecież one nie wiedzą skąd te odgłosy pochodzą, często ich nie znają itp.
    Napisz jakie są "dobre" zachowania córki. Czy bawi się zabawkami? Jesteś najczęściej sama z nią w domu? Ja wiem, że gdyby nie to, że jest ze mną mąż bardzo często i mama, to samej ze sobą i z podejrzeniami byłoby mi bardzo źle. Może idź do psychologa, opowiedz co czujesz, na pewno ważne jest Twoje nastawienie. Najgorzej jest dusić wszystko w sobie, nakręcać się, wtedy naprawdę można wmawiać sobie niektóre rzeczy, które nie istnieją- wiem po sobie. Nie widziałam Twojej córeczki, ale wiem, że są bardzo spokojne i zdrowe dzieci. Mama mi często opowiadała o córeczce sąsiadki, która w wózku wystawiana latem do ogrodu bardzo długo mogła siedzieć i się przyglądać bez jednego mruknięcia, po czym sobie sama zasypiała.. Dla mnie, patrząc teraz przez pryzmat mojego dziecka jest to niepojęte- ona musi mieć ciągle coś nowego, trzeba ją nosić, bawić ciągle, sama praktycznie w ogóle się nie zajmie sobą.
    Wiesz, ja miałam bardzo stresującą ciążę i czasem myślę, że to jest powodem mojej pilnej obserwacji dziecka. Gdyby nie to, może nawet nie zauważałabym tego słabego kontaktu wzrokowego na rękach, sama nie wiem.

  • 11.04.14, 11:00
    marymi już pisałam powyżej :) tydzien temu dzowniłam do Synapsis, mam czekac od nich najpierw na konsultacje telefoniczna ze specjalista od niemowlaczków, ale jak pani zaznaczyła mogę czekać do 3 m-cy, a pozniej dopiero termin, wiec tego czekania jest troche.
    Mój mąz widzi córeczke 3h dziennie, bo pracuje, a ona wczesnie chodzi spac, wiec nie jest w stanie zaobserwować tyle co ja, tym bardziej, że ona wlasnie poznym popoludniem jest bardziej zywiołowa, wiecej się usmiecha, a do niego jak wraca z pracy prawie zawsze. Także mąż nie widzi problemu, ale jak z nim porozmawiałam powaznie i mu przedstawiłam wszystko to co mnie martwi to podzielil moj telefon do Synapsis.
    Wczoraj np był swiadkiem, jak córka inaczej niz zwykle nie usnela po kapieli przy karmieniu, (widocznie przez popoludniowa drzemke) i zostawiłam ją w lozeczku samą przy zgaszonym swietle, wyszłam z pokoju i nawet raz nie kwęknęła, chociazby że się boi, czy potrzebuje bliskości, zupełnie nic. Jak zagladałam to sie wsciekała po łózeczku, waliła pietami o szczebelki, wkładała raczki do buzi, była bardzo pobudzona. Wtedy mu powiedzialam, że dla mnie to nie jest normalne, ze takie malenstwo nie dopomina się awet w takiej sytuacji towarzystwa. Zrobiło mu się chyba jej szkoda, że tak sama lezy, mimo że nie nawolywała i wział ją na rece po czym zaraz zasnela.

    Rozwoj fizyczny na samym poczatku postepował szybko, z dnia na dzien widac było, że jest coraz silniejsza i sprawniejsza. Bardzo szybko zaczeła sie interesować zabawkami i je chwytac kierując od razu do buzi. I na tym poprzestało, nic do przodu nie idzie, zatrzymała się tak jakby na 2 miesiacu zycia pod kazdym wzgledem: komunikacyjym, spolecznym, ruchowym. Mnie to wyglada na zatrzymanie sie w rozwoju. Od 2,5 miesiaca niczym mnie nie zaskoczyła nowym, a wczesniej z dnia na dzien widzialam postepy, potrafila wiecej niż na dany miesiac powinna. Teraz ogólnie biorąc pod uwagę te 4,5 m-ca to, to co powinna umieć w przecietnym zakresie potrafi, tylko że to zdobyła juz 2,5 m-ca temu. Na poczatku to wygladało tak jakby miała wszystkie umiejętności zdobyć wczesniej niz przewiduje to kalendarz rozwoju. Zobaczymy jak bedzie dalej.
    W ogole nie robi nic metoda prob i bledów, jak zabawka lezy ciut dalej i nie uda jej sie za pierwszym razem jej dostac to rezygnuje, nie robi nic na zasadzie prob i bledów, szybko sie poddaje.

    O neurologach nie bede sie wypowiadac, byłam już u 3 :( u dwoch na nfz i jednego prywanie. To u tego ostatniego badanie wygladało bardzo szczególowo i to było wlansie 2 miesiace temu i stwierdzila, że pod katem neurologicznym dziecko rozwija się książkowo. Nastepni neuroodzy zbadali bardzo szybko, pobieżnie i nie wzięli na poważnie moich obaw, twierdząc jak zwykle, że dziecko ma jeszcze na wszystko czas i że każde rozwija się we własnym tempie. Większość mam swoich autystycznych dzieci to uslyszało z ust neurologa, dlatego tak zachecaja, żeby pomijać pojednyczych specjalistów, na których szkoda czasu, tylko od razu umawiać się do OWI, który bada głownie pod katem zaburzen rozwoju ze spektrum.

    Dobre zachowania u córki...hm, troche musiałam pomyslec:
    -wodzi za zabawkami wzrokiem po luku i gora dól,
    -szuka zrodla dzwieku,
    -komunikuje ze jest glodna
    -ze 2 razy dziennie jak ma ochote to smieje się w glos, glownie jak maz ucieka z nia po domu a ja ich gonie,
    -dobrze spi,
    -w pozycji na plecach ten kontakt wzrokowy jest niezly,
    -chętniej (wreszcie) i dluzej lezy na brzuszku,
    -przyglada się obcym ( to chyba swiadczy, że rozpoznaje nas jako rodziców),
    -reaguje na glos (choc nie zawsze). To by było na tyle.

    Moja córka jest naprawde mało absorbującym dzieckiem, jak ja bym chciała, żeby ona się dopominala noszenia na rekach, czy potrzebowała przytulenia jak sie czegos wystraszy, zeby szukala nas wzrokiem z jakiegokolwiek powodu. Zeby pokazała, że jestem jej choc troche potrzebna. To ja sama jej zmieniam pozycje, turlam, nosze, hustam, zeby jej troche ten czas urozmaicic, ona sama z siebie tego nie potrzebuje.

    Ja tez miałam stresującą ciaże i miałam powody to niepokoju, a teraz gdy sie one potwierdzaja to juz zupelnie straciłam glowe.


  • 09.04.14, 08:37
    Pieczka z Twojego opisu wynika, że Twój Synek coraz lepiej się rozwija i masz prawo śmiałoo powiedzieć, że tych obaw odnośnie autyzmu jest znacznie mniej, w przeciwieństwie do nas. Jak ja bym chciała tu niebawem napisać, że u nas się popraiwło i że już się nie mam czym aż tak martwić. Niestety jest odwrotnie, ja codziennie się utwierdzam w tym, że moja córeczka TO ma :(
    Ona w ogóle nie reaguje na mnie, jedyny wyjątek to się uśmiecha po przebudzeniu, ale do miśka też się tak samo uśmiecha, więc to nie jest do mnie :( Tak samo jak ja ją rozmieszam swoją twarza, to jak telepię nad nią miśkiem też się tak samo cieszy.
    Ogólnie to wygląda to w ten sposób, że śmieje się wtedy kiedy chce, jak ma ochotę to wtedy wszystko ją rozśmieszy, nawet jak nic szczególnego nie zrobie, a jak jej się nie chce to żebym na głowie stanęła to się nie uśmiechnie, więc ta radość nie jest adekwatna do sytuacji. Ja po prostu czekam na moment kiedy jest skora do smiechów i to wykorzystuje, żeby chociaz trochę się z nia pobawić, bo inaczej nie wykazuje zainteresowania żadną formą zabawy.
    Poza tym jest cholernie odporna na ból, ani razu się nie rozpłakała jak się uderzyła w główke, czy pól palca w oko wsadziła, oko czerwone, łzy lecą a nawet nie kweknie.
    Wydaje mi się, że się boi własnego płaczu, bo zeby nie wiem co, to tylko mruczy, złości się, ale bez płaczu.
    Napina się non stop na buzi, wykonuje dziwne ruchy rączkami i wygina się cała jak coś jej nie pasuje, a zabawki tylko po to, żeby je wepchać do buzi i tak nimi szoruje, jakby chciała się dostymulować-tak to wygląda.
    Ponadto nigdy nie zareagowała w zaden sposob na pozostawienie jej samej w pokoju, nawet na dłuzszy czas, w nocy jak się obudzi na jedzenie, to się kreci, ziewa, macha raczkami ale nie wyda z siebie nawet jednego dzwieku. Od dwoch miesięcy sztywną rączka uderza niezależnie od sytuacji i woli o podłoge, jak dla mnie to forma stymulacji.

    Mój mąz tez długo nie dał sobie powiedziec nic na temat zaburzeń u córki, złościł się na mnie, że przez czytanie tych forum sobie wszystko wkręcam. Ale jednego wieczoru zrobiliśmy poważna rozmowę, na spokojnie, wszystko mu powiedziałam co mi na sercu leży o od tamtej pory mimo, że nadal twierdzi, że to nie może być TO, to jednak widzi to wszystko co i ja. Zreszta mąz widzi córke 3h dziennie (z wyjatkiem sob i niedzieli) więc nie mogł tyle zaobserwować co ja.

    Córka jest nerwowa, szybko się złości a z tą ruchliwościa, to jest tak że są momenty kiedy jest bierna, chyba odpoczywa, ale częściej jednak w ciągu dnia jest bardzo ruchliwa, nie przekręca się jeszcze na brzuszek ani odwrotnie, ale jak lezy na plecach to cała chodzi, non stop rozrzuca te rączki, nózki podciaga do brzuszka, niespokojna bardzo. Czasami to ją biorę na rece zeby się troche wyciszyła, bo na rekach jest spokojna. Wydaje mi się ciągle taka zmęczona, jakby nie wyspana, chociaz duzo spi, więc pewnie ta nadaktywność ją meczy.
    Kiedyś też tak tą główke odchylała, az do kregosłupa lezac na boku, teraz już tego nie robi.

    Ten Moro to u nas też chyba jednak nie moro, tylko przestarch jak ostatnio zaobserwowalam, ale on pojawia się w momencie zasypiania, tylko na plecach, nie da jej usnąc, musze polozyc ją na boku wtedy ok.

    Bardzo dużo spi, po 10h snu w nocy, po 2h od obudzenia już uspypia na 2-3h. NIeraz któs do nas przyjdzie i mowi, że jaka spiaca, a ona wstała poł godziny wczesniej.

    Tez przychodza do mnie kolezanki z dziecmi, ale moja nie jest nimi zainteresowana, zerknie czasami i tyle.

    Jest strachliwa, ale nigdy nie rozpłakała się z tego powodu, często aż podskakuje n na dzwiek otwieranych chusteczek, czy kichniecia, zatrzymuje się w bezruchu, ale zeby zapłakac. Długo się sama czyms zajmuje, jak lezy w bujaczku, to nie interesuje sie wiszacymi zabawkami, tylko patrzy na jakiś wzorek na ubranku i potrafi tak długo.

    Zawsze się mowi, że nadzieja umiera ostatnia, ale w moim przypadku już chyba wszystko umarlo..płakać się chce. Nie mam zadnych watpliwości, że córeczka jest zaburzona.

  • 11.04.14, 11:33
    No i jeszcze się dobiłam :(((

    Obejrzałam na youtube filmiki z niemowlaczkami autystycznymi i wszystko się zgadza, głownie jesli chodzi o ruchy dziecka, u mnie wyglada to identycznie. Własnie albo lezy biernie albo sie tak wscieka, że nie mozna jej niczym zajac, jakby byla w transie, do tego to identyczne uderzanie raczka o podloge albo nozke. Co prawda było to u 8 miesiecznego dziecka, ale juz nie mam watpliwosci zadnych.
    I teraz dociera do mnie jeszcze to, że jak tak wczesnie widac objawy i tak wyraznie, to nie mam co liczyc na jakas lagodniejsza postac tego zaburzenia :((
  • 11.04.14, 13:44
    anitahan podaj link do tego filmiku, nie moge znaleść
  • 11.04.14, 14:30
    Też bym chętnie obejrzała. Hmm.. moja córka też jest czasem- a nawet często bardzo pobudzona. Gdy leży np. w leżaczku uderza stópkami o jego krawędzie i ostatnio się napina cała- tak jakby chciała z niego się wydostać i chyba to ma na myśli, bo patrzy na mnie i marudzi- jak ją wezmę na ręce to przestaje. Na rękach też nie przestaje się ruszać, wyciąga rączki w stronę gdzie chce pójść, rusza ciągle nogami. Ostatnio jeszcze częściej się wzdryga- jakby ją dreszcz przechodził.
  • 11.04.14, 14:36
    marymi ja mam kolezanke, której dziecko w tym samym wieku co Twoje zachowuje sie tak jak opisujesz i na pewno nie jest zaburzone. To chęc wydostania się z bujaczka, sama widziałam, jak się potrafi wyginać i prezyc, zeby ja tylko na podloge puscic. Mysle, ze tym to sie nie musisz martwic.
  • 11.04.14, 14:34
    www.youtube.com/watch?v=c7rejUYArBE
  • 11.04.14, 14:37
    www.youtube.com/watch?v=bVrMJq7tdwk
  • 11.04.14, 14:39
    moja córcia zachowuje się jak na pierwszym filmiku :(( dokładnie tak samo :(
  • 11.04.14, 14:39
    właśnie o to uderzanie rączką mi chodziło, robi to baardzo często
  • 11.04.14, 15:28
    Wiecie moze jestem glupia i sie nie znam,ale na zdanym z tych filmow nie ma niczego czego co by wskazywalo na autyzm u tych dzieci... A dzieci autystycznych widuje wiele...
    Faktycznie mialam okazje widziec dziewczynke,ktora prawie na pewno miala autyzm,ale ona w zadnym wypadku nie zachowywala sie jak dzieci z tych filmow.
    A raczkami w ten sposob uderza chyba kazde niemowle-chyba,ze wszystkie jak leci sa autystyczne. A juz to dziecko w bujaczku to calkiem madre-wyczailo,ze jak bedzie tak kopac to bujaczek bedzie sie ruszal-wyraznie sie cieszy,ze mu sie udaje.

    Przepraszam,ale mysle,ze sie strasznie wkrecacie. Wasze dzieci sa maluskie i tak naprawde na tym etapie NIKT nie diagnozuje autyzmu-podczas gdy, wy juz jednoznacznie wiecie,ze dzieci maja glaboki autyzm i koniec. I ogladacie te dzieci z kazdej strony,zeby potwierdzic swoja "diagnoze". Podczas gdy tak naprawde-jezeli kots, kiedys znajdzie metode,by na tak wczesnym etapie diagnozowac autyzm to dostanie nagrode Nobla i bedzie to opublikowane w najwiekszych pismach medycznych. Na teraz lekarze szukaja jakie cechy tak naprawde w niemowlectwie moga wskazywac na autyzm. I to pytanie na dzis zostaje bez odpowiedzi.

    I jeszcze jedno-ktoras wspomniala o homeopati-czy Ty jestes pewna,ze chcesz dawac dziecku jakies granulki tylko dlatego,ze ktos Ci powiedzial,ze moga pomoc dziecku? Choc pomocy to wymagasz TY. A Twoje dziecko Cie potrzebuje-wiec zamiast wydawac kase na szarlatanow idz do dobrego psychiatry,bo choc Cie nie znam to to co piszesz brzmi dosc powaznie...

    Na koniec-DZIWECZYNY! Wierzmy w nasze dzieci, w ich mozliwosci, ich przyszlosc-kazde z tych dzieci ma potencjal i naszym zadaniem jest wykozytac ten potencjal w 110%.
    A jak macie chec watpic w swoje dzieci to poczytajcie:
    www.kochamylaure.pl/kategoria/w-moim-sercu/
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 11.04.14, 15:37
    AHA!
    Ten blog dalam jako przyklad,ze warto wierzyc w dzieci-do samego konca! Bo czesto to co wydaje sie byc koncem i sytuacja beznadziejna okazuje sie byc tylko przejsciowymi problemami,a nasze dzieci umieja nas zaskakiwac tak jak nikt inny na swiecie!
    WIERZMY W NASZE DZIECI!!!
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 11.04.14, 16:54
    anitahan ja podobnie jak yadrall uwazam ze niemowleta tak robią, to zbieg okoliczności, samo machanie raczkami jest niepokojące ale u dziecka po pierwszym roku zycia, u niemowlat to noram- tak mowila mi prof. Cieszyńska na wizycie bo tez sie tym martwiłam. Mój synek tez tak uderza raczką o wszystko, podłoge jak lezy na brzuchu, o stolik w foteliku do karmienia, o blat stołu, akurat mnie to nie martwiło.
  • 11.04.14, 19:12
    anitahan napisała:

    > Jak zagladałam to sie w
    > sciekała po łózeczku, waliła pietami o szczebelki, wkładała raczki do buzi, był
    > a bardzo pobudzona. Wtedy mu powiedzialam, że dla mnie to nie jest normalne, ze
    > takie malenstwo nie dopomina się awet w takiej sytuacji towarzystwa. Zrobiło m
    > u się chyba jej szkoda, że tak sama lezy, mimo że nie nawolywała i wział ją na
    > rece po czym zaraz zasnela.

    Dziewczyno, przecież ona wyraźnie komunikowała ci, że cię potrzebuje!!!
    Że jest jej źle i smutno!
    Że potrzebuje utulenia!

    Dlaczego nie potrafisz odczytywać sygnałów pochodzących od twojego własnego dziecka?
    Przecież je już znasz. Wiesz, że ona nie wrzeszczy. Taka jest.
    Czy oczekujesz, że powie ci, "Mamo, przytul mnie, bo potrzebuję twojej bliskości"?
    Małe dziecko nie potrzebuje ciebie jako ciebie, tylko pokarmu, ciepła, utulenia.

    Nie powiem ci, że ona nie ma autyzmu, bo tego nikt nie wie, ale wszystkie znane mi dzieci zachowywały się tak, jak twoja córeczka. No, niektóre były wrzaskliwe, wcale nie wszystkie, wcale nie większość.

    Jedyne znane mi dziecko autystyczne w wieku niemowlęcym (8 m-cy) tuliło się do mamy, ale spoglądało na mnie z ciekawością i uśmiechem.
    Ma 7 lat, nie mówi.
  • 12.04.14, 09:22
    Yadrall dzięki, że co jakiś czas stawiasz mnie do pionu. Wiem, że nie da się u takiego maleństwa stwierdzić autyzmu, tylko widzę, że jest na pewno coś nie tak, skoro dziecko w ogóle nie reaguje ani na obecność ani nieobecność matki, ten wzrok zawiesza się w pustej przestrzeni, jest strasznie pobudzona, albo bardzo apatyczna, jakby po podaniu jakiś srodków odurzających i tak na zmienę kilkanaście razy w ciągu dnia no i to częste wpatrywanie się w źródła światła :(( ehh sporo tego jest.

    Wiem, że nie jestem jedyna matką na świecie z najprawdopodobniej "chorym" dzieckiem, że wiele matek zmaga się z poważniejszymi schorzeniami i na pewno serce im pęka patrząc na to wszystko. Nie wszystko się kręci tylko wokół mnie, tyle, że jak pisałam powyżej, na razie jestem na etapie paniki i strachu, nie potrafię podejść poki co z dystansem...ale z czasem na pewno się to zmieni, bo przyjdzie czas już na konkretne działania.

    Dziewczyny, gdyby nie to, że istnieje tak wiele tych charakterystycznych dla spektrum zachowań, to na pewno na to machanie rączką nie zwróciłabym uwagi. Tyle, że to jest bardzo częste, widzę to praktycznie w czasie aktywności cały czas i ewidentnie nie robi tego celowo. Występuje to i w trakcie kąpieli, ubierania, karmienia, odpoczynku, tylko w trakcie zasypiania i snu tego nie ma. Mnie neurolog powiedziała, że do 5 m-ca życia ma prawo takie coś być, Wy piszecie, że Cieszyńska daje czas do roku, więc jakieś pocieszenie. Trwa to już 3 miesiące, a ja zaczęłam się tym martwić dopiero jak zauważyłam z czasem więcej tego wszystkiego. Tak jak już pisałam wcześniej, że każde pojedyncze zachowanie jest normalne i jak najardziej do wytłumaczenia, ale z tym całym zestawem już trudno myśleć tu o zbiegu okoliczności.

    Nawet zakładając, że ma taki temperament i nie potrzebuje mnie, tak jak tego bym oczekiwała i nie nawołuje, niczego poza jedzeniem się nie dopomina, to chociaż, żeby wykazywała jakieś zainteresowanie jak ja inicjuję zabawe, a ona odwraca prawie za każdym razem wzrok i zajmuję się kocykiem, rączkami, swoim ubrankiem lub zwykle gdzieś zapatruje.

    Od dwóch dni ani razu się nie uśmiechnęła, choćbym stawała na głowie.

    Wygaduje się tutaj Wam, bo zawsze choć na trochę mi ulży. Całe dnie jestem z córką sama w domu, dziadki daleko, mąż w pracy, a ja niczym detektyw obserwujący dziecko pod każdym kątem. Dobrze chociaż, że często odwiedzają mnie koleżanki to przynajmniej trochę się odrywam. Tyle, że to jest błędne koło, bo przychodzą do mnie ze swomi półrocznymi córeczkami i jak się tak na nie napatrzę, jak to się pięknie patrzą, uśmiechają, przytulają itd to zdaję sobie po raz enty sprawę, jak bardzo moje dziecko się różni :(( i to tak na dwoje babka wróżyła. Ale nie odizoluję się całkiem od ludzi, bo wtedy na pewno bym oszalała.

    Starczy już tego żalenia się. Muszę się zebrać w sobie. Postanowiłam zakupić Wczesną interwencję terapeutyczna Cieszyńskiej i stymulować rozwój Małej zamiast nieustannie się martwić i siedzieć z założonymi rękami. Taka stymulacja jest nawet dla wspomagania dzieci zdrowych, więc na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc i w to wierzę.

    Dzięki jeszcze raz, że chce Wam się to wszystko czytać i podnosić mnie na duchu. Piszcie co tam u Was :)


  • 12.04.14, 09:46
    Mi sie przypomniala jeszcze jedna rzecz.

    Jak staralam sie o dzieci to co miesiac robilam test ciazowy. Potem taki test ogladalam z kazdej strony, pod swiatlo, z lupa i po 10 razy analizowalam czy jest I czy II kreski. Ogladalam w necie zdiecia testow z II mega slabymi kreskami i dumalam-jestem w ciazy czy nie. Dopiero CZAS przynosil wiedze-czy faktycznie bylam w ciazy czy tez ta II kreska to wytwor mojej wyobrazni.
    Mysle,ze w wypadku Waszych dzieci jest podobnie. Ogladacie Wasze dzieci z kazdej ze stron, analizujecie, myslicie, czytacie itp. A tak naprawde to jest jeden dobry doradzca-CZAS... Tylko on moze wyjasnic co jest nie tak z naszymi dziecmi. Pisze naszymi,bo ciagle nie wiem co jest mojemu mlodszemu synkowi... Cech autystycznych troche ma,ale czy ma autyzm? Nie wiem, puki co lekarze nic na ten temat nie mowia.

    PS. jezeli Wasze dzieci ciagle by plakaly, wymagaly nieustannej uwagi, chcialy ciagle byc na rekach itp. to tez byscie sie martwily,ze moze chore, moze cos go boli, moze cos zlego sie z nim dzieje. Matce nie dogodzisz :)

    PS. a blog o Laurze dalam nie po to,zeby Ci pokazac,ze sa bardziej chore dzieci itp. Ja chcialam,zebys zobaczyla jak MAMA Laury wierzy w swoje dziecko. Ja osobiscie jak mam dola to przypominam sobie mala Jasminke i jej mame. I momentalnie robi mi sie glupio,ze osmielam sie watpic w swoje dziecko. Bo skoro rodzice duzo bardziej chorych dzieci wierza,ze bedzie lepiej to ja tym bardziej mam obowiazek wierzyc w potencjal moich dzieci.
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 12.04.14, 13:24
    yadrall napisała:
    >Mysle,ze w wypadku Waszych dzieci jest podobnie. Ogladacie Wasze dzieci z kazde
    > j ze stron, analizujecie, myslicie, czytacie itp. A tak naprawde to jest jeden
    > dobry doradzca-CZAS... Tylko on moze wyjasnic co jest nie tak z naszymi dziecmi

    Przyznaję Ci całkowitą rację, w moim przypadku jest dokładnie tak jak piszesz.
    Trudno się z tym CZASEM pogodzić i tak czekać w niepokoju i z niecierpliwością, ale na to nie ma rady...dlatego na razie będę działać tak aby pomóc dziecku, ale broń Boże zaszkodzić, dlatego uważam, że stymulacja w formie zabawy będzie przyjemna i dla córki i dla mnie, bo przynajmniej będę miała pomysły na zabawę, a przy okazji wpłynie ona na dalszy rozwój.

    Bardzo Cię podziwiam, że pomimo Waszych problemów, masz siłę wspierać całkiem Ci obce osoby na forum. Niech Ci Bóg wynagrodzi te wszystkie trudy i znoje.
    Zyczę i sobie i Wam dziewczyny tyle samo siły i rozsądku.

    Pieczka zastanów się proszę nad zastosowaniem tej homeopatii, to oczywiście Twój i męża wybór, Wy najlepiej wiecie co dla dziecka dobre, ale skoro już tylu specjalistów Was uspakaja to może to jeszcze za wcześnie. Wbrew tym co piszą inni homeopatia nie jest objętna dla organizmu, choć niektórzy wychodzą z założenia, że jak nie pomoże to nie zaszkodzi. Czytałam też opinie innych rodziców, którzy twierdzą, że sama terapia bez biomedycznego wspomagania przynosi bardzo pożądane efekty.

    Nie wiem co będę myśleć za jakiś czas, ale póki co też uważam jak Yadrall, że jest to testowanie na dzieciach i ja akurat wstrzymałabym się z tym do ostateczności. Tym bardziej, że specjaliści dają jeszcze synkowi czas i wiele rzeczy jest u niego fajnych. Choć wiem, że intuicja matki jest często niezawodna i ona wie najlepiej, to wiem też, że nasza wyobraźnia jako zamartwiających się matek też robi swoje i nie potrafimy obiektywnie już spojrzeć na nasze dzieci,często odbierając normalne zachowania dzieci jako zaburzone.
    Nie mam dużej wiedzy na temat homeopatii, ale czytałam inne forum, na którym matki pisały o różnym działaniu na ich dzieci i nierzadko były to działania niepożądane, poza tym trudno jest określić co pomogło dziecku konkretnie, które jednocześnie ma ileś tam terapii, w tym SI, dietę itp.
  • 18.04.14, 15:14
    Cześć dziewczyny!
    Co u Was i waszych dzieciaczków?
    Ja przeczytałam blog mamy Laury- polecała Yadrall. Hmm... postępowanie Emilii jest godne naśladowania, podziwiam tę kobietę za siłę. Rzeczywiście uświadomiłam sobie jak wiele dziecko może pokonać przeciwności dzięki (w ogromnej mierze) miłości rodziców.
    U nas byli dwa dni z rzędu goście, Mała zachowywała się naprawdę super, była bardzo kontaktowa- aż sama byłam w szoku, uśmiechała się, zagadywała, dotykała inne dzieci w rączki i twarze. Niektóre niepokojące zachowania nadal są, ale podchodzę trochę spokojniej. Obserwowałam też inne niemowlęta, u jednego z nich jest super kontakt wzrokowy (aż nawet za bardzo się gapi- speszył mnie:)), ale np. ma 10 miesięcy i jeszcze w ogóle nie gaworzy; u drugiego kontakt słabszy, bardziej go interesuje otoczenie i słabo ruchowo się rozwija-też ma 10 m-cy (za to potrafi zrobić kosi kosi- raz na jakiś czas). Widzę więc, że z tym rozwojem jest naprawdę różnie. Nie powiem, że się w ogóle nie martwię, ale chyba trochę jak na razie wyluzuję.
  • 12.04.14, 13:25
    Przyznaję Ci całkowitą rację, w moim przypadku jest dokładnie tak jak piszesz.
    Trudno się z tym CZASEM pogodzić i tak czekać w niepokoju i z niecierpliwością, ale na to nie ma rady...dlatego na razie będę działać tak aby pomóc dziecku, ale broń Boże zaszkodzić, dlatego uważam, że stymulacja w formie zabawy będzie przyjemna i dla córki i dla mnie, bo przynajmniej będę miała pomysły na zabawę, a przy okazji wpłynie ona na dalszy rozwój.

    Bardzo Cię podziwiam, że pomimo Waszych problemów, masz siłę wspierać całkiem Ci obce osoby na forum. Niech Ci Bóg wynagrodzi te wszystkie trudy i znoje.
    Zyczę i sobie i Wam dziewczyny tyle samo siły i rozsądku.

    Pieczka zastanów się proszę nad zastosowaniem tej homeopatii, to oczywiście Twój i męża wybór, Wy najlepiej wiecie co dla dziecka dobre, ale skoro już tylu specjalistów Was uspakaja to może to jeszcze za wcześnie. Wbrew tym co piszą inni homeopatia nie jest objętna dla organizmu, choć niektórzy wychodzą z założenia, że jak nie pomoże to nie zaszkodzi. Czytałam też opinie innych rodziców, którzy twierdzą, że sama terapia bez biomedycznego wspomagania przynosi bardzo pożądane efekty.

    Nie wiem co będę myśleć za jakiś czas, ale póki co też uważam jak Yadrall, że jest to testowanie na dzieciach i ja akurat wstrzymałabym się z tym do ostateczności. Tym bardziej, że specjaliści dają jeszcze synkowi czas i wiele rzeczy jest u niego fajnych. Choć wiem, że intuicja matki jest często niezawodna i ona wie najlepiej, to wiem też, że nasza wyobraźnia jako zamartwiających się matek też robi swoje i nie potrafimy obiektywnie już spojrzeć na nasze dzieci,często odbierając normalne zachowania dzieci jako zaburzone.
    Nie mam dużej wiedzy na temat homeopatii, ale czytałam inne forum, na którym matki pisały o różnym działaniu na ich dzieci i nierzadko były to działania niepożądane, poza tym trudno jest określić co pomogło dziecku konkretnie, które jednocześnie ma ileś tam terapii, w tym SI, dietę itp.
  • 12.04.14, 13:27
    Coś mi się zdublowało :)
  • 22.04.14, 13:56
    A nie przyszlo ci do glowy, ze dziecko calkiem niezle reaguje na twoja obecnosc, nieobecnosc i w ogole na swiat, a to ty nie potrafisz go odczytac i zareagowac? Jesli twoj stan psychiczny choc troche przypomina to co piszesz, to bedziesz miala ogromne problemy zeby nawiazac z nim wiez, niezaleznie od tego czy dziecko jest zaburzone, czy nie. Jezeli na przyklad wybuchasz placzem jak ona odwroci od ciebie glowe, albo przestaje na ciebie patrzec, albo incjujesz zabawe tylko po to, zeby sie upewnic, ze ona jest zaburzona zamiast dlatego, ze ja kochasz i lubisz do niej gugac, to ona nie ma szans nauczyc sie prawidlowej interakcji.

    Moim zdaniem jest cos, co mozesz zrobic juz teraz - isc na swoja terapie. Nawet jesli dziecko ma jakies zaburzenia, to tym co robisz teraz sprawisz, ze zaburzenie bedzie sie ostro poglebiac. A i zaburzone dziecko ma prawo do posiadania mamy, a nie diagnosty w domu. Bo i diagnostyke robi sie raz na jakis czas, a nie minuta po minucie codziennie. Moze zacznij ja zostawiac na troche z tata i wychodzic na pol dnia, np. w soboty? Ty sie oderwiesz od ciaglego myslenia, ona bedzie miala szanse na interakcje z osoba, ktora podchodzi do niej bez leku, moze zobaczysz, ze z kim innym i zachowanie sie normalizuje? Moze nie, tego nikt nie wie, ale na razie troche lecisz na zasadzie samospelniajacej sie przepowiedni, nawet jesli zadnego autyzmu nie ma (a minimalne objawy ma chyba kazdy), to ona bedzie reagowac wycofywaniem sie, bo tak nauczy ja twoje ogromne oczekiwania i lekowe podejscie do kontaktow z nia.
  • 23.04.14, 16:42
    mamapodziomka jestes kolejną osobą, która mi zasugerowała, że mam ze sobą problem, więc na pewno jest coś na rzeczy i przyjmuję to do świadomości. Dlatego też dotarło do mnie to, że nie jestem obiektywna co do oceny rozwoju swojego dziecka, dopatrując się we wszystkim zaburzeń i pozostawię to do oceny specjalistom, a sama postaram się skupić bardziej na pozytywach. Intuicja matki często bywa niezawodna (i głównie to nie daje mi spokoju) i bardzo chciałabym się mylić.
    Co bedzie to będzie, czas pokaże, bo o ten czas własciwie tu chodzi.
    Przegryzłam się w koncu z tym wszystkim i chyba zaczełam sie powoli godzić z tym, że jest cos nie tak. Jesli okaze się, że się myle, bede przeszczęsliwa, ale jesli jednak moje obawy znajda potwierdzenie to nie bede taka zaskoczona i zamiast wtedy przezywać to wszystko, zaczne działac tak jak bedzie trzeba, bez tracenia czasu na płacze, załamywanie i zaznajamianie się dopiero co z tematem.
  • 12.04.14, 22:33
    Pamietam jak z moim starszym synem (mial wtedy 2 lata) poszlam pierwszy raz do logopedy-bo od tego sie zaczelo,ze nie mowil. Mlody zupelnie nie wspolpracowal. Nie wykonywal zadnych zadan, jedynie wszystko ukladal w szeregi... Logopeda odeslala do psychologa. Niemniej jak sobie wspomne moje dziecko wtedy to sie zastanawiam jak nieswiadoma mama bylam,ze nie zauwazylam tak ewidentnych objawow? Wtedy ta logopeda dala mi szereg wskazowek jak z malym pracowac. Kobiecie jestem wdzieczna do dzis dnia :) Posluchalam jej rad i zaczelismy codzienna prace poprzez zabawe.
    Jednak co najwazniejsze-dopiero 2 lata pozniej okazalo sie,ze syn w pakiecie z autyzmem dostal super wysoki poziom IQ, jest swietny w zadaniach logiczno-matematycznych i ma fenomenalna pamiec wzrokowa! Owszem ma pakiet startowy o nazwie "autyzm",ale poza tym majac 4 lata liczy do 1000 i w zakresie 50 dodaje i odejmuje w pamieci! Zna sie na zegarze! Uklada takie konstrukcje z klockow lego,ze az ciezko uwierzyc,ze to robi 4 latek. Co wiecej ta inteligencja, logiczne myslenie itp. pozwala nam na to,zeby braki autystyczne nadrobil przez ... nauke. Poprostu to czego nie "czuje" uczy sie na pamiec :)
    Tyle,ze jak mial te 2 lata to w zyciu bym nie wiedziala,ze taki potencjal w nim siedzi! Gdybym wtedy na slowo "autyzm" sie zalamala to nie wiem gdzie dzis byloby moje dziecko.

    A Wasze dzieci sa jeszcze tak malutkie-caly czas to jeszcze nie ujawnione talenty! Nie wiecie czm Was zaskocza! Wierzcie w nie :)
    --
    1% dla mojego synka Adasia! W zeznaniu PIT wpisz:
    KRS:0000270261, Cel szczegolowy:Adam Piwowarski Sopieszyno 4101
  • 19.04.14, 00:53
    znalazłam Wasz watek przypadkiem ok. miesiaca temu, juz dawno miałam odpisać ale czas przy dziecku to teoria względna, a szczegolnie przy chodzacym roczniaku wiec dopiero dzisiaj pisze.
    Doskonale Was rozumiem..więc w wielkim skrócie bo opisać to wszystko to już nowelkę mogłabym wydać:
    - mam synka za dwa tygodnie skończy rok
    - ciaza wyczekana wymarzona, w wielkim stresie coby dzieciątko było zdrowe i poród ok
    - od samego poczatku "matvzyna intuicja" ze cos jest nie tak, synek płacze całe dnie, a noworodki podobno spią
    - po ok miesiacu zaczyna sie ulewanie, trwa do 9 miesiaca,
    - alergia od 8 miesiaca do teraz, buzia wygląda koszmarnie, nic nie pomaga,
    - kontakt wzrokowy od 4 miesiaca tragedia - na rekach nie patrzy sie na mnie nigdy!!
    - podejrzenie zespolu Sandifera od 6 miesiaca bo nie che jesc łyzeczka, wygina sie w pałąk, krzyczy podczas jedzenia, rzuca sie itp
    - ok. 5 miesiaca na necie znalazłam taka chorobe jak autyzm.. i sie zaczęło..
    - zgadzało sie wszysytko, brak kontaktu wzrokowego przede wszystkim, jak miał 8 miesiecy bnie miał leku separacyjnego czy weszłam do pokoju czy nie, tylko spojrzał i wracał do zabawek, nietolerancja grudek w pokarmie i masa masa innych rzeczy
    - opinia neurologa 9 miesiac: na pewno zaburzenia SI
    -pediatra powiedziała wprost: syn bedzie miał autyzm..Boze jak wyszłam od lekarza to płakałam i płakałam bo juz wiedziałam że to przez co przepłakałam całe moje upragnione macierzyństwo to prawda: to Autyzm,
    - Synapsis ponad miesiac temu, czekam na wyniki obserwacji choc już po obserwacji powiedziano mi ze kontakt wzrokowy jest bardzo słaby i nie smieje sie gdy sie smieja ale oczywiscie w tym wieku nic to nie przesadza w żadna stronę itp, nie bede Wam pisac co czułam bo wiecie..

    I teraz dobre wiesci
    Od miesiaca moj syn:
    -widzi tylko mamę i tatę
    - pieknie chodzi choc nie ma roczku
    - biegnie do mnie i piszczy z radosci gdy wracam do domu
    -nie odstepuje mnie na krok, toaleta tylko z synem
    -reaguje na imie
    - patrzy sie na twarz (ale nadal na rekach nigdy!)
    - robi papa i takie tam inne głupotki :-)
    - i jeszcze masa innych rzeczy

    To wszystko stało sie na poziomie 10-11 miesiaca
    Moj post wynika tylko z tego, że doskonale wiem co czujecie, bo czułam to samo, syn jest moim spełnionym marzeniem, i tak bardzo chciałam zeby wszystko bylo ok ze popadłam w paranoje ze nie jest ok.. wiele rzeczy nie było ok, wiele rzeczy nadal moze niepokoic, choc teraz juz intuicja matki mowi mi ze to nie autyzm jestem tego pewna.
    Pragnę Wam ta mega skrocona historią przekazać żebyście ze wszystkich sił nie wpatrywały sie w swoje dzieci, ja przez to zmarnowałam 10 miesiecy upragnionego i wyczekanego marcierzynstwa.. Teraz nikt nie potwierdzi i nie wykluczy autyzmu, objawy autyzmu u 5 miesieczniaka moga nagle zaniknąc u roczniaka a my mozemy miec tylko wyrzuty sumienia za to że nasze dzidziusie zamiast spedzac radosny czas z mama na dywanie, spedzaja czas z mama ktora tylko z nimi pozornie jest, w rzeczywistosci przyglada sie jego "negatywnym " zachowaniem, z rozpaczą w oczach. taka byłam, teraz probuje wynagrodzic synkowi ten czas, i takze sobie..
    Na dniach bede miała wyniki z Synapsis wiec dam znać,
    I jak to powiedziała mi pediatra ktora "zdiagnozowała " autyzm u synka: "spokojnie, proszę nie pałakać, są gorsze choroby"
    i tak naprawdę jest...
    Oczywiscie warto pokazac dzidzię psychologowi np w Synapsis, stymulowac rozwuj jak zalecą ale poza tym cieszyc sie ze mamy ukochane dzieci przy sobie, bo wykonczymy sie za kilka lat ze stresu, a jak wykluczą autyzm to poijawia sie "inne chorobny"..
    Prawie Wam kochane mamy morały a sama mało nie oszalałam jeszcze dwa miesiace temu...
    wiec chciałabym zebyscie nie popełniały moich błędów ;-)
    Pozdrawiam Was serdecznie, i jakby cos to piszcie :-)
    Ps. intuicja bywa zawodna, czasami na szczęście :-)
  • 19.04.14, 10:50
    Takie wpisy jak ten przedmówczyni udowadniają jak bardzo mylą się specjaliści,którzy nas matki niestety wprowadzają w obłęd. I niestety często wydają diagnozę na podstawie tego co uslysza od nas najprościej każde niepokojące zachowanie dziecka nazwac "zaburzenia ze spectrum". A my popadamy w paranoję i każdy krok naszych dzieci śledzimy we wszystkim co robi widzimy tylko te negatywne rzeczy zapominając o tych pozytywnych. Może nie jestem odpowiednim przykladem bo mój syn ma skończone 4 latka. W poradni zakomunikowałam wprost że moim zdaniem syn ma ZA i oczywiscie przedstawiłam wszystkie niepokojące zachowania zapominając o tych pozytywnych bo przecież zapisuje tylko te złe. Na podstawie wywiadu zemną ZA bylo po godzinie.
    Od dwóch tygodni zaczelam działać w drugą stronę i powiem wam że bylam tak zafiksowana tym ZA ze nie mialam świadomości tego ile rzeczy potrafi robić moje dziecko. Jak bardzo poszedł do przodu ,zaskakuje mnie każdego dnia pozytywnie. (Oczywiście nadal jest kilka rzeczy nad którymi pracujemy) . Na ostatnim spotkaniu z terapeutką jednocześnie psychologiem,która opowiedziała mi o tym co synek potrafi i jak pracuje na zajeciach nie moglam w to uwierzyć popłakałam się ze szczęścia nawet pozwoliła sobie dodać ze maly ma pewne rzeczy do wypracowania ale jej zdaniem nie podąża w kierunku ZA. Myśląc o autyzmie i jego cechach przestalam zupełnie zauważać sukcesy syna. Nie wazne czy ma ZA czy nie ( ma diagnozę) będziemy wspierali jego rozwój żeby pomoc mu w miarę normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Mam nadzieje ze wszystkie mamy ktore przechodza pewnego rodzaju zalamanie zaczną trzeźwo patrzeć a gwarantuje ze i cech autyzmu będzie mniej.Wiele rzeczy które ja uważałam za niepokojące okazalo się byc rozwojowymi i nie ma po nich śladu. Łapalam się na tym ze nawet trzymanie kredki przez dziecko w rączce bylo dla mnie nie prawidłowe.( na szczęście mój mąż zachowuje zdrowy rozsadek bo inaczej bym zupełnie oszalała ) I jeszcze mnóstwo,mnóstwo rzeczy. Bynajmniej tak bylo w naszym przypadku a wiadomo każde dziecko jest inne a juz najgorsze jest porównywanie. Bo Staś robi rożne rzeczy a mój nie robi. Nic bardziej mylnego. Będąc na wycieczce przedszkolnej zdalam sobie sprawę ile rzeczy potrafi moje dziecko a inne dzieci nie. I w zasadzie każde robi coś lepiej lub gorzej od drugiego. Pewnie nie raz zajrzę jeszcze na to forum po poradę bardziej doświadczonych mam bo wpisy dziewczyn bardzo mi pomogły i pewnie nie raz przejdę jeszcze małe załamanie. Ale mam nadzieję że ten pierwszy etap juz za nami. Pozdrawiam
  • 19.04.14, 17:10
    witajcie dziewczyny:)
    marymi bardzo się ciesze że Twoja córeczka idzie do przodu:)
    mam nadzieje że moj synek powoli, małymi kroczkami również wyjdzie na prostą:)
    ja też postanowiłam wyluzować. zdałam sobie w końcu sprawe że swoim zachowaniem krzywdze siebie, męża a najbardziej swoje dziecko. Nadal pewne sprawy mnie martwią, ale staram się skupiać na plusach i nie "wariować". Kocham synka i nic tego nie zmieni.
    lila takie wpisy jak Twój dodaja otuchy- super że napisałaś, życzę wszystkiego dobrego dla Twojej pociechy i mam nadzieje że u nas będzie podobnie:)
    Na razie postanowiłam że przestane tu zaglądać, nie chce sie niepotrzebnie nakrecać...odezwę się za jakiś czas. W czerwcu mamy kolejną wizytę u Prof. Cieszyńskiej, a w lipcu Synapsis. Wierzę że bedzie dobrze:)
  • 21.04.14, 23:25
    Wracam po Świetach:-)
    Marymi ja także trzymam kciuki za pociechę i w pełni sie z Tobą zgadzam - także nie widziałam sukcesów synka, widziałam tylko wszystkie objawy tzw spektrum. Dziś mimo że czekam ciągle na wyniki obserwacji w synapsis wiem, że synek rozwija sie prawidłowo. Jest kochanym, uśmiechniętym przywizanym do mnie i taty synusiem, kocham go nad zycie i kazdego dnia staram sie mu wynagrodzić ten stracony czas. I nadal nie patrzy w oczy w oczy gdy jest na rekach ale dopiero teraz widzę że wtedy ma zbyt duzo interesujących rzeczy na ktore moze popatrzec i dotknąc :-) wiec jeszcze raz zwróce do mam martwiących sie o dzidzię: poczekajcie, poczekajcie aż dzidzia osiagnie przynajmniej roczek, bo w moim przypadku z dziecka ktore absolutnie unikało kontaktu wzrokowego, nie miało zadnego leku separacyjnego, nie odwzajemniało usmiechuz dnia na dzień wyrósł chłopczyk ktory, zywo reaguje na imie, na mae i tatę, jest wybitnie usmiechniętym radosnym młodym facetem patrzącym sie na twarz itp.. :-) Jak mi powiedziała ostatnio pewna Pani Doktor Pediatra-homeopata: obecnie jest moda na autyzm, w moich czasach (tzn gdzieś około 20 lat temu) nikt nawet nie myslał o tak wnikliwej obserwacji dziecka, dzieci po prostu się chowały. Jedne było spokojne, inne płaczliwe, jedne najpierw skupiły sie na chodzeniu inne na innych umiejętnosciach z czasem wszystko sie wyrównywało. Wiem, że łatwo się pisze, wiem, że trudniej sie robi ale dla naszych skarbów warto sie postarać skupic na ich sukcesach żeby potem nie załowac tak ja pol roku przepłakanych nocy i zadręczania się kazdego dnia.
    Już Wam nie truje, ale ten temat jest mi tak bliski, że ciężko mi sie tu nie udzielać. :-)
    Pozdrawiam Was mamy serdecznie i oczywiście zajrze tu nie raz nie dwa :-)
  • 23.04.14, 16:24
    Dziewczyny jesteście wspaniałe za wszystko co tu piszecie. Mnie osobiście bardzo pomagają Wasze wpisy, sprawiacie, że zaczynam "trzeźwo" myśleć. Podbudowuje mnie też to, że nie jestem w tym wszystkim sama, bo mam Was, które stawiacie mnie co jakiś czas w pion.
    Przez Swieta tu nie zagadałam, bo nawet nie miałam dostępu do internetu. Wyjechaliśmy do rodziny i postanowiłam sobie, że nie będę przez ten czas bacznie obserwować swojego dziecka, że postaram się wyluzować, odpocząć psychicznie i cieszyć się życiem, bo przeciez jest czym.
    Oczywiście wszystko to co mnie niepokoiło, niepokoi nadal, nie widzę poprawy, ale jednak zaczęłam zauważac też więcej fajnych zachowań mojej córki. Do tej pory byłam przekonana, że sobie stymuluje buzię, że to nerwowe wkładanie rączek i wszystkiego co się da do buzi to forma stymulacji (zaburzenia sensoryczne), a wczoraj wyszedł ząbek. I drugi już na widoku, więc może to był powod (chociaż trwało to 3 m-ce).
    Zwracałam uwagę na to co mowiła rodzina, która nie widziała córki przez ostatnie 2 m-ce i teksty typu, że rozpoznaje tatę, bo się do niego więcej usmiecha, czy że wie, że mama to mama, trochę dało mi do myślenia, że ja tego nie widzę, a może faktycznie tak jest. Ale tez tekst dziadka, który powiedział, że nie pożegnał się z wnusią, bo go olała odwracając od niego głowę tez zapisał mi się w pamięci.
    Postaram się teraz zwracać uwagę na postępy, osiągniecia córci, a nie tylko wyłapywać te niepokojące, które mogą być równie dobrze normą rozwojową.

    Pieczka77 daj znać po wizycie u prof. Cieszyńskiej i nie zapomnij tu o nas :) trzymam kciuki za synka.

    lila1982 dzięki za udzielanie się w tym wątku, daje duzo nadziei.
    Dzięki takim wpisom jak Twoje człowiek zaczyna w koncu uzywac rozsadku, bo u mnie panika przesłoniła mi wszystko co dobre.
    Zaglądaj tutaj i dziel się osiągnięciami, ja bardzo na takie wieści czekam i liczę na to, że ja też tu w końcu napiszę coś bardziej pozytywnego niż tylko te żale i niepokoje.
    Piszesz, że z dnia na dzień synek zmienił się nie do poznania, będę wyczekiwać tego momentu i mam nadzieję, że się go doczekam.
    Widać, nie bez powodu obserwują dzieci w Synapsis najczęściej na przełomie 9-10 miesiaca, kiedy to zwykle następuje przełom rozwojowy, po którym można więcej powiedzieć. Do tego czasu faktycznie może się wiele zmienić, a ja tego nie rozumiałam do tej pory i dziwiłam się, dlaczego każą czekać w fundacji do tego czasu, skoro dzwoni się już tak wcześnie.
  • 23.04.14, 16:31
    marymi cieszę się, że córcia Cię tak pozytywnie zaskakuje. Oby tak dalej. Może niektóre dzieci potrzebują więcej czasu, żeby się otworzyć, uspołecznić. Moja poki co (5 m-cy) nie reaguje na dzieci ani na inne osoby, chwilke sie na poczatku poprzygląda i wraca do "swojego swiata". Chociaż może faktycznie jest tak, że ja tego nie widzę, że reaguję, bo za wiele wymagam.
    Chcę tak jak Wy "wrzucic na luz", może to jest jakiś sposob :)
    Poczekam do obserwacji w Synapsis ze spokojem, a jak oni mi powiedzą, że faktycznie jest się czym martwić no to trudno, trzeba bedzie wziąć się w garsc i do roboty, ale poki co postaram się cieszyć macierzynstwem.
  • 28.04.14, 16:32
    Czesc Dziewczyny, jestem po dzisiejszej wizycie u pediatry i chciałam się z Wami podzielić jak przebiegła. Udałyśmy się na taka zwyczajna, kontrolną wizytę (na pomiary) i przy okazji porozmawiać z dr o nadal niepokojących mnie rzeczach.
    Dodam tylko, że na poprzedniej wizycie, nie mowiłam co podejrzewam, a jedynie wymieniłam niepokojące zachowania dziecka, oczywiście nie wszystkie, bo część wyleciała mi z głowy. Wtedy dr powiedziała, że jestem zbyt wymagająca dla córki i że jest jeszcze malutka i wysłała do neurologa. Na wiele pytań nie dostałam wowczas odpowiedzi.
    Dzisiaj pierwsze na co zwróciłam dr uwagę, to własnie to jak corka zachowuje się bedac na rekach przodem do mnie, że rączki trzyma rozłożone sztywno na boki, tak aby mnie nie dotknąć, a główke i klp odgina do tyłu. Pokazałam tez dr, że jak poloże córki raczke sobie na ramieniu to ona natychmiast ją cofa. Pani dr powiedziała, że "takie zachowanie czasem obserwuje się u dzieci autystycznych (wtedy po raz pierwszy z jej ust padlo to slowo), ale przeciez ona tak pieknie nawiazuje kontakt wzrokowy, jest taka zainteresowana osobami i otoczeniem, że to uspakaja". Wytlumaczyłam dr, że faktycznie córa baczniej i dłuzej przypatruje sie obcym ludziom i to jest zgubne, bo w domu w stosunku do nas jako rodziców ten kontakt jest słaby.
    Powiedziałam, że zapisałam córke do Synapsis i czekamy w kolejce, potwierdziła, że bardzo dobrze robię, ze faktycznie z tego co mowię, są pewne niepokojące niuanse, ale pocieszajac stwierdziła, że nawet jesli są przejawem autyzmu to sa bardzo dyskretne i że są dzieciaczki cierpiące na gorsze choroby i zeby cieszyc sie z kazdego sukcesu dziecka.
    Na koniec powiedziała, że od poprzedniej wizyty (1,5 m-ca temu) widzi postęp i kontakt wzrokowy na duzy plus, bo pamieta jak na poprzedniej wizycie ten kontakt był slabszy i ze tak patrzyla "przez" a nie na osobe.
    Teraz się zastanawiam co tak naprawde sądzi nasza pediatra, bo dopiero teraz przyznala, że poprzednia wizyta była bardziej niepokojąca, czego nie dała nam tamtym razem do zrozumienia. Mam wrażenie, że ona od poczatu pdejrzewa to samo co ja, tylko bała się to zasugerować, żeby mnie nie wpedzic w więsza panikę? Dopiero ja mowiąc o Synapsis upewniłam ją, że jestem z tematem zaznajomiona i tak jakby ona wiedzac, ze ja cos wiem, pokierowała mnie na ten sam tor. Poleciła wizyte u psychloga dzieciecego, więc tez nie bez przyczyny, tylko faktycznie jest cos na rzeczy. I moje postanowienie, ze wyluzje jasny szlag trafil.
    Co o tym sądzicie?
  • 11.06.14, 07:20
    I jak się sprawa dalej toczy??
    Ja mam córkę która ma 2 msc. Nie chce nawiązać kontaktu wzrokowego. Śmieje się i głuży ale więcej do sufitu. Patrzy na sufit lub żyrandol. Nie odwraca głowy gdy się ją woła i zaczepia. Od urodzenia jest spokojnym dzieckiem. Przesypia noce. Budziła się o 2 w nocy na jedzenie ale nigdy nie płacząc tylko machała rączkami. Ma róże płacze tzn inaczej jak boli brzuszek a inaczej jak marudzi. Przestaje płakać wzięta na ręce. Ale ogólnie jest spokojnym dzieckiem i jak jej wzdęcia nie dokuczają ( bo ma je bardzo często i pręży się na bąki) to nie płacze. Lubi jak się ją nosi obojętnie w jakiej pozycji. Patrzy się na mnie ale z daleka, zabawkę też śledzi ale z dalszej odległości. Kąpiele chyba lubi bo nigdy nie płakała przy kąpaniu. W obcych miejscach zachowuje się spokojnie (śpi też spokojnie u teściów czy w foteliku samochodowym czy u ciotek w domach ) Lubi jak jej się pampersa zdejmuje. Nie lubi czapki ale przy zakładaniu a później już jest ok. Kokardkę spokojnie nosi na główcę. Z mężem po dłuższym czasie zabawy w sensie a tititi zaczyna się śmiać. Kilka razy pisneła z zadowolenia. Lubi spać na brzuszku i na mnie lub mężu. Jak się do niej gada to macha rączkami i nóżkami ale prawie wcale się nie patrzy. Jak robi kupkę to sporo stęka i się czerwona robi. Byłyśmy na szczepieniu i po3 szczepionkach bardzo płakała ale szybko się uspokoiła jak ją wzięłam na ramię i już w trakcie ubierania coś tam gruchnela i uśmiechneła się w fufit ale później wieczorem 2h wyła tak jak by miała kolkę. Ogólnie córka ma wiotkość krtani od urodzenia i jej świszczy troszkę. Z przebieraniem nie ma problemu odgina tylko główkę jak się jej coś przez nią zakłada. Wie kiedy dostanie butlę bo zawsze kłade jej pieluszkę przy twarzy wtedy się cieszy głośno i otwiera buzię szukając somoka. Pcha piąstki do buzi i ślini się, puszcza bańki ustami. Mruży oczy na słońce i okno oraz flesza. Nie interesują ją żadne powieszone zabawki i grzechotki. Gdy ją karmie zawsze patrzy w odwrotną stronę lub obok. Czasami sama zaczyna śmiać się głośno do sufitu i głużyć jak by tam kogoś widziała:( Nie wiem czy coś w tym złego czy nie ale martwi mnie że nie chce łapać kontaktu wzrokowego i na zaczepki nie odwraca głowy. :(
  • 11.06.14, 16:08
    witaj na forum kate.1234, szkoda, że poznajemy sie w takich okolicznościach :( ale może jeszcze się wszystko wyprostuje, czego Wam zycze z całego serca, bo wiem jak to jest widzieć coś niepokojącego u swojego dziecka, w dodatku im wiecej się czyta tym wiecej objawów pasuje :(

    Czytając Twój wpis jest wiele podobienstw w zachowaniach naszych corek z okresu własnie tych dwoch miesiecy. Tez bardzo spokojne, mało wymagajace dziecko, przesypiajace noce, nigdy nie płakala budzac sie czy w nocy czy w dzien, tylko tez machała raczkami, kreciła się w lożeczku. W ogóle gdy była najedzona i brzuszek nie dokuczal to spokojnie sobie lezała, jakby jej bylo dobrze z sama soba. Teraz jest roznie, sa dni kiedy dopomina sie noszenia na rekach, wyciaga do nas raczki, zaczepia, komunikuje ze sie obudzila, a sa momenty kiedy na dluzej sie soba zajmuje, nie zwracajac uwagi na to czy jestemy w poblizu czy nie. Trudno z nia było nawiazac kontakt wzrokowy, odwracała glowe w druga strone. Teraz jest duzo lepiej, ale nadal pozostawia wiele do zyczenia, nie patrzy w oczy, gdy jest u nas na rekach, czy twarza w twarz tylko jesli juz sie spojrzy to na usta i trzeba ją nawolywac, wiec to nie jest prawidlowe. Z wiekszej odleglosci kontat bez zastrzezen. Nie reagowala jak się do niej mowilo, nie odwracała glowy w kierunku glosu, ale na to naprawde ma czas. Moja corka ma teraz 6,5 miesiaca i reaguje prawie za kazdym razem jak do niej mowie, szuka zrodla dzwieku, czego wczesniej nie było i nie musialo byc.
    Do tej pory potrafi sobie popatrzec na sufit, zyrandol uwielbia i tez nie wiem czy to cos niepokojacego, pewnie czas pokaze. Czesto sie smiala do sufitu lub czegos nieokreslonego, teraz juz bardzo sporadycznie. Teraz smiecha sie do nas, ale to jest odpowiedz na usmiech za kazdym razem, zalezy od humoru. Nie raz usmiecha sie jak tylko sie na nia spojrzy, a nie raz trzeba sie wyglupic, zeby sie pousmiechała. Zawsze sie smieje i to w glos, gdy wyskakuje zza drzwi, czy ja gonie, podchodze do niej na czworaka, gdy ja hustam w powietrzu, podrzucam do gory, widac ze to lubi.
    Zabawkami była zainteresowana, tracala je raczkami i sledzila wzrokiem, do tej pory jest nimi bardzo zainteresowana. Podczas ubierania marudzi, czesto zaplacze, ale to tylko w momencie wkladania raczek w rekawy, czapka jej nie przeszkadza.

    Tez miałam bardzo stresująca ciazę, miałam NT 3.7 u jednego lekarza, wystraszona pobieglam nastepnego dnia do innego i tam wyliczyl 2.4mm, teraz trudno mi sie odniesc do tego, ktora była dobrze zmierzona, nigdy sie tego nie dowiem, ale to juz zasialo nutke strachu i jak zaczelam czytac to sie zaczelo. Rowniez zrobilam test Pappa, postanowilam, ze jak wyjdzie dobrze, to amniopunkcji sie nie poddam, balam sie ryzyka poronienia, a ze wyszdl ksiazkowo to sobie odpusciłam, ale strach do konca ciazy pozostał mimo wszystko.
    Poród tydzien po terminie, wywolywany oksytocyna, po 8 godzinach skurczy cesarka, wiec podobnie jak u Ciebie.

    Reasumujac, do tej pory wiele zachowań mnie niepokoi, a najbardziej słaby kontakt wzrokowy z bliska, brak wyrozniania mnie jako matki, brak przywiazania emocjonalnego, pojdzie do kazdego, nie szuka mnie wtedy nawet wzrokiem, brak niepokoju gdy zostawiam ja sama w pokoju, nie dopomina sie naszej uwagi, brak gaworzenia, to sa te najwazniejsze.
    Czekamy na termin z Synapsis juz 2,5 miesiaca, mam nadzieje, ze niedlugo zadzwonia i bede znac chociaz date obserwacji. Bardzo sie nadal niepokoje i czekam. Caly czas sie z nia bawie, spedzam z nia caly swoj czas, nawet wtedy jak widac, ze tego nie potrzebuje i staram sie nie dawac odczuc corci swojego strachu.

    Twoja córcia ma dopiero 2 miesiace, na wiele rzeczy ma jeszcze czas, obserwuj, ale staraj sie nie panikowac, ja zaluje ze straciłam tyle czasu na placze i zamartwianie się, bo to nic nie dało. Wiele dziewczyn mi to powtrzało to co teraz ja Tobie, ale chyba się nie da nie martwic. Swoje musialam wyplakac..teraz jest ciut lepiej, bo chyba zaczełam sie z tym wszystkim oswajac i "godzic". Jest tez wiele pozytywnych zachowań, widze ze malymi kroczkami idzie do przodu i to mnie pociesza :)
    Do tej pory uwazałam, ze rozwój ruchowy jest duzo w tyle, ale wczoraj bylismy u rehabilitanta i powiedział, ze jest nawet bardziej do przodu niz tabelka rozwojowa wskazuje, że nie wymaga zadnego wspomagania rozwoju, wiec zdałam sobie sprawe z tego, że ja nie jestem obiektywna w ocenie swojego dziecka.
    Jak zapytałam rehabilitanta (on tez pracuje z dziecmi autystycznymi) jak ocenia kontakt wzrokowy i ogolny z dzieckiem, to powiedzial, że bardzo dobrze, to samo twierdzi pediatra, tylko ze córa w nowych miejscach zachowuje sie super, na obcych tez sie przyglada i patrzy im w oczy...a w domu klapa.


  • 11.06.14, 07:27
    aa i małej nigdy nie przeszkadzało gadanie i chalasy w spaniu. Spała przy muzyce nawet głośnej, rozmowach szumie i tv,
  • 11.06.14, 09:23
    Czy dobrze doczytalam,ze Twoja mala ma 2 (!) miesiace? Jezeli tak to wez na luz-poczekaj z rok zanim zaczniesz sie martwic. Puki co wyglada na to,ze masz calkiem normalnego niemowlaka-ciesz sie macierzynstwem i wez na luz!

    Ps. np. reakcji na imie oczekuje sie od dziecka w okolicach 12mz,wiec Twoja corka ma duuuuuzo czasu. Tak samo na zainteresowanie zabawkami-to ok. 5-6 mies. Owszem sa dzieci,ktore osiagaja pewne umiejetnosci wczesniej,ale normy sa b. szerokie!
  • 11.06.14, 16:13
    Tez w tym czasie nic jej nie przeszkadzalo w spaniu, odkurzałam, normalnie rozmawialismy, ale to normalne, pozniej dziecko wiecej juz slyszy. Teraz juz wiecej rzeczy ją wybudza.
  • 11.06.14, 10:18
    Wyluzuj bo twoje zdenerwowanie nic nie da ;) . Czy twoje niepokoje zostana nazwane czy nie to nadal twoja corka.
    Moj synek ma juz 26 miesiecy , diagnozy nie mam jeszcze i pewnie dlugo jeszcze nie bede miala. Na poczatku tez bylam zestresowana to cala sytuacja, martwilam sie o przyszlosc placzac po nocach i co mi to dalo , nic. Szkoda zamarwiac sie i plakac, zamiast dolowac sie baw sie z dzieckiem i kochaj w tej chwili najlepsza jest to terapia.
  • 11.06.14, 11:18
    Ehh. Wszystko przez to że miałam nerwową ciąże i teraz dlatego wszystko czytam sprawdzam i się martwię :( Na genetycznym lekarz zobaczył podwyższone NT ale było jeszcze w normie. Zrobiłam testy pappa i wyszły bardzo źle... Później amniopunkcja i wynik prawidłowy zdrowa dziewczynka ale co przeżyłam to przeżyłam. Poród 6dni po terminie. Wywoływany żelem, później folejem, następnie 2 pompy oksytocyny i to w podwójnej dawce... mnóstwo godzin skurczy i na koniec cesarka :( Potem mała nie chciała piersi, laktator, 2x zapalenie piersi i infekcja sutka i to taka że musiałam po miesiącu przerwać odciąganie i zakończyć karmienie :(:( Teraz cały czas mam wrażenie że to moja wina. Ona nie chce nawiązać kontaktu ze mną. Gdy się na nią ktoś patrzy to odwraca główkę. Patrzy się na ludzi ale z odległości metra. Jak się przybliżę to ona się odwraca a jak na siłę jej wchodzę w pole widzenia to się denerwuje i płacze :( A tak to dużo śpi i ogólnie jest bardzo mało wymagająca. A czy dzieci z autyzmem mają obniżoną odporność? Np chorują od małego?
  • 11.06.14, 13:37
    To sie kochana ciesz,ze masz malo wymagajace dziecko,bo to sie lubi szybko zmienic i za chwile bedziesz z nostalgia wspominac te blogie chwile. Ja do dzis pamietam jak przy pierwszym synu nie moglam sie doczekac az sie obudzi. Dzis przy drugim juz tak nie ma,bo dzieci zapelniaja caly moj swiat i chwila gdy obaj spia jest wyczekana i wyteskniona :)
    I jak na dzis nie ma zadnych badan,ktore by w 100% mogly potwierdzic tak male dziecko ma/nie ma autyzm. Co wiecej sa dzieci z autyzmem,ktore do ok. 18 mz rozwijaja sie ksiazkowo i nie maja zadnych objawow,a pozniej nastepuje regres i w ostatecznosci dziecko dostaje diagnoze. Wiec wyluzuj kochana,bo zeswirujesz!
    Co wiecej nie ma zadnych konkretnych badan,ktore by mowily jednoznacznie o przyczynach autyzmu,a zapewniam Cie,ze sa kobiety,kotre mialy znacznie bardziej stresujaca ciaze niz TY,a ich dzieci sa okazami zdrowia. Wiec wyluzuj i ciesz sie corka!
    I pamietaj-wiele rzeczy u tak malego dziecka sie dopiero ksztaltuje i wiele bedzie sie dziac w najblizszych kilku miesiacach. Tylko zajmij sie zabawa z corka,a nie zamartwianiem-jak masz duzo czasu poczytaj o zabawach rozwijajacych, o tym jak stymulowac rozwoj dziecka przez zabawe, jak dzieci uczyc radosci zycia itp.

    Ps. corcia odpowiada usmiechem na usmiech? Usmiecha sie do Was? Jak Was widzi? Od razu dodam,ze jeszcze wcale nie musi :)
  • 11.06.14, 16:25
    No właśnie o to chodzi że nie :( Ja cały dzień spędzam tylko z nią. Mowie do niej śpiewam głaszcze całuje nóżki rączki żeby czuła dotyk, śpi na moim brzuchu. Śmieje się dużo ale do sufitu. Ma 3x dziennie takie momenty aktywności. Wtedy leży sobie ale jak ja do niej gadam śmieje się to nie zwraca na mnie uwagi odwraca wzrok. dopiero jak odejdę dalej to się za mną ogląda. Za to potrafi leżeć np 10min i śmiać się i gadać do sufitu jak by tam kogoś widziała.
    Mówi aguu ekhee gieee i się śmieje całą buzią, widać dziąsła na górze i dole nawet czasami na głos się śmieje ale patrzy w górę sufit... A tak dodam że przed szczepieniem mała odwracała głowę w stronę dźwieku a teraz tego nie robi.

    A u twojego dziecka kiedy były pierwsze objawy? Były jakieś problemy z ubieraniem, kompielami czy karmieniem? Mruży oczy jak patrzy w słońce lub okno?
  • 12.06.14, 09:38
    kate przeczytałam jeszcze raz Twoj wpis i dopisuję, że moją na poczatku nie to, że nie chciała piersi, tylko nie potrafiła jej złapac, bardzo mi poraniła brodawki przy pierwszych próbach, krwawily, porobily się strupy, ale nie dałam za wygrana, bałam się, że jak odpuszcze to nic z tego nie bedzie, a bardzo chcialam karmic piersia. Zaczełam stosowac nakladki silikonowe i corcia zalapala, karmiłam tak przez 5 dni, brodawki się podgoily na tyle, że juz nie krwawily i odstawiłam nakladki. Pomogla mi polozna, ktora przyszla do domu i pokazała jak to sprawnie zrobic, od tego czasu nie było juz problemu.

    Ostatnie pytanie chyba nie do mnie, ale pierwsze niepokojace objawy zauwazylam okolo 2 miesiaca, bo wyczekiwałam tego patrzenia w oczy i usmiechu, czego nie bylo, z ubieraniem nie było problemu, teraz tylko sie zlosci przy wkladaniu raczek w rekawy, ale to chwile, słonce jej bardzo przeszkadza, od razu zaciska oczy i sie denerwuje, ale w swiatlo z zarówki i w okna lubi patrzec, ale moja ma ponad pol roku i tego juz nie powinno raczej byc. A u Twojej córci patrzenie w zrodla swiatla jest normalne, do 3 miesiaca zycia jest to prawidlowe. W tym czasie moja corka potrafila sie wygiac w pałąg, żeby spojrzec w okno, teraz juz tego nie robi, patrzyła się się w zarówki bez mrugniecia okiem, teraz juz nie jest to tak widoczne, chociaz jak sie zapali swiatlo to sie chwile popatrzy.
  • 12.06.14, 11:15
    Moja wcale nie chciała piersi nie umiała złapać a butle bez problemu jadła. Lubi spać przy nas, na mnie na mężu, głuży i się bardzo śmieje ale niestety do sufitu nie do mnie. A jak się ją zabawiało to się śmiała, głużyła tzn odpowiadała na gadanie do niej machając rączkami i nóżkami? Moja noce przesypiała od początku, sama usypia nie trzeba jej lulać. Byłam dziś u pediatry i kazała zrobić usg przezciemiączkowe i troszkę jej oczko ucieka ale zierenice prawidłowo reagują na światło, i jak byliśmy i mąż ją trzymał to zaczęła głużyć. Mąż miał bardzo spokojny charakter jak był mały i dużo spał lub leżał. Moja jak się do niej gada to biegnie rączkami i nóżkami i też zaczyna odpowiadać słownie, Mąż dziś jest w domu a zawsze go nie ma i do niej gada to reaguje że się cieszy i głuży i spojrzy co róż. Z daleka też patrzyła dziś na nas u lekarza. Ehh :( nie wiem już. a ty jesteś pewna że mała ma autyzm ?
  • 12.06.14, 13:17
    U nas bardzo ladnie i wczesnie gluzyła, wiele dziwekow potrafiła po nas powtórzyc, a jak sie przestawało to sama zaczepiała glosem. 2 dni po szczepieniu (tylko WZWB) pojawiła sie infekcja, która trwala 3 tyg i wlasnie po tych 3 tygodniach zamilkła :( Ze 2-3 tygodnie nie gluzyla, byłam tym przerazona, trudno bylo z nia nawiazac jakikolwiek kontakt, pozniej zaczeła bardziej piszczec i prychac ustami, robic bable ze sliny, wydawała same samogloski typu aa, eee, aou itp, ale juz nie w odpowiedzi na nasze zaczepki, tylko wlasnie do sufitu, do siebie, gdy tylko sie dolaczałam przestawała. Teraz gdy sie dolaczamy do jej "gadania" to juz nie przestaje, kontynuuje, ale rzadko kiedy przy tym na nas parzy.
    W tym czasie trudno było u niej o usmiech, trzeba było sie nad nią nawyglupiac, namachac glowa, latajacy moj kucyk ją rozsmieszał. Usmiechała sie jedynie po przebudzeniu.
    Też usypiała zawsze albo przy piersi, albo sama w lozeczku, gdy widzialam ze robi sie spiaca, to odkladalam ja do lozeczka i zasypiala bez zadnego bujania, tulenia. Noce przesypiala od poczatku, spała po 12h z jedna pobudka na jedzenie, potrafiła spac ciagiem 7-9h, to tez mnie martwilo.
    U okulisty bylismy w wieku 2,5 miesiaca, tez dlatego ze oczko jej uciekalo i w dodatku wydawalo sie ciut mniejsze od drugiego, poza mna nikt tego nie zauwazyl, bylo to na tyle dyskretne. Dopiero jak zwrócilam na to uwage pediatrze, to potwierdzila asymetrie szpar powiekowych, powiedziala, ze nikt nie jest symetryczny, ale jedynie potwierdzic, ze wszystko jest dobrze, moze wizyta u okulisty i neurologa. Badania wyszly w porzadku, asymetrii praktycznie nie widac, ale zezuje nadal. USG głowki miala w szpitalu przed wypisem po porodze, było prawidlowe.
    To, ze z mezem dialoguje, cieszy sie calą soba to bardzo dobry znak, piszesz, ze sie patrzy, to super. Moze potrzebuje wiecej czasu.
    Wiele brakow tlumaczyłam sobie, ze jeszcze ma czas, ale im jest starsza to juz nie moge wszystkiego tak tlumaczyc. Czekam teraz z utesknieniem na lek separacyny, na ktory jest czas do 9 miesiaca zycia, bo u nas nie ma nawet zalążka strachu przed obcymi czy nasza nieobecnościa. Czasami jak wchodze do pokoju to sie cieszy na moj widok i od razu wyciaga raczki, ale jak jest czyms zajeta np zabawka to nawet nie zauwazy, ze weszlam. Nigdy nie bylo tez tak, żeby w jakikolwiek sposob zaprotestowała, ze wychodze z pokoju, ze jej znikam z pola widzenia. Odwraca sie do zabawek i zajmuje soba na dlugi czas.
    Pytasz czy jestem pewna czy moja Mala ma autyzm...sa dni kiedy jestem o tym przekonana, bo tak wiele pasuje do tego co opisuja mamy autystycznych dzieci i nie umiem sobie wytlumaczyc, ze to tylko zbieg okolicznosci, ale sa dni kiedy nie dopuszczam tej mysli do siebie i szukam samych pozytywow u corci. Jednak tych gorszych dni jest znacznie wiecej.
    Dlatego zapisalysmy sie do Synapsis, dopiero tam moge liczyc na fachowa obserwacje rozwoju kilkumiesiecznego bobasa i wierze, ze sie nie myla w swoich ocenach. Mam porownanie z dziecmi kolezanek w podobym wieku i widze te roznice niestety. Nadal mam nadzieje, ze jeszcze nastapi przelomowy moment i sie okaze, ze to taki typ osobowosci, ze wszystko sie wyrowna, ale poki co nie zapowiada sie na taki obrót sprawy.
  • 12.06.14, 14:07
    Dzięki że to wszystko napisałaś . Moja wcale nie leci do światła wręcz przeciwnie odwraca głowę od okien, słońca a na ścianie nisko jest lampka to też na nią nie patrzy. Dziś pytałam pediatry o szczepionki i powiedziała że to nie ma nic wspólnego. Moja płakała tylko przy szczepieniu a później poszła spać i nie miała infekcji ani gorączki. A to jak się objawiła ta infekcja? A czy mała śledziła przedmioty? Moja śledzi od lewej do prawej i na odwrót i od góry do dołu... Dziś sprawdzaliśmy i śledziła. Jak leżała to odprowadziła mnie wzrokiem do drzwi jak szłam. Moja ma wiotkość krtani i oddychanie to dla niej wysiłek :( Więc dużo śpi też może dlatego bo ją to męczy. Dużo osób mówi że autyzm w większości dotyczy chłopców więc może twojej córce się to wszystko cofnie. Mam nadzieje że moja w końcu zacznie się kontaktować z nami ale jak coś ci się przypomni to proszę pisz jakieś co zauważyłaś. A jak z hałasem przeszkadza jej? Jakieś dźwięki muzyka?
  • 12.06.14, 14:28
    Aaa moja jak się urodziła to pani w szpitalu mówiła, że jest 1 przypadkiem na 100 bo nie wykazało jej urządzenie żołtaczki fizjologicznej. Czasami mówi się że dziecko nie ma żółtaczki ale to w przypadku gdy jest ona w normie a u nas nie było jej wcale i zdziwione były że taki przypadek im się trafił że akurat jest tym 1% dzieci. Resztę miała w normie wszystko. Poród był wywoływany kilka godzin a pozniej cc.
  • 13.06.14, 11:58
    Wczoraj mała patrzyła na mnie ok 7min i się śmiała jak do niej mówiłam. Zabawkę też śledziła od góry do dołu i od lewej do prawej tylko z wyższej odległosci. Wieczorem patrzyła się na siostrę jak do niej mówiła i zapalilam na suficie lampę ale nie spojrzała ani razu na nią choć leżała praktycznie pod nią. Dziś po przebudzeniu się uśmiechneła a po jedzeniu jak ją położyłam twarzą twarz koło męża to się do niego uśmiechneła. Później przyszła moja mama i tez patrzyła w jej stronę jak do niej mówiła. Mam nadzieje że będzie coraz lepiej bo na bujaku też się uśmeichnęła parę razy.
  • 13.06.14, 13:10
    Jak Was czytam to strasznie sie ciesze,ze przez pierwsze 2 lata zycia mojego starszego syna nikt nie wypowiedzial slowa: autyzm. Dzieki temu moglam cieszyc sie macierzynstwem,a nie skupiac na obserwowaniu kazdego spojrzenia mojego dziecka. A o autyzmie dowiedzialam sie dokladnie wtedy gdy zaczely sie klopoty z nim zwiazane (u nas glownie brak rozumienia mowy). Takie obserwowanie dziecka pod kontem-autyzm/nie autyzm musi byc bardzo meczace i stresujace :(
  • 13.06.14, 13:34
    yadrall ja baraardzo zaluje, ze tyle wiem, mozna sie przez to jeszcze bardziej nakrecic niz jest to wszystko warte. Przez to, ze juz pare razy mi udowdniono, ze nie jestem obiektywna w ocenie "spokojnie" czekam na obserwacje w Synapsis i odpuscilam troche. Robie wszystko, zeby sie bawic z corcia i cieszyc macierzynstwem. Dziewczynie odpowiadam na wszystkie pytania, bo pamietam, jak ja czekalam na kazda odpowiedz na forum.
    Piewszy strach jest nie do opanowania, dopiero pozniej czlowiek zaczyna bardziej racjonalnie myslec.
  • 13.06.14, 13:28
    No widzisz, wszystko idzie ku dobremu, widocznie jak pisalam potrzebowala pare dni wiecej czasu. Dobrze, że obserwujesz corcie, to nic nie zaszkodzi, oczywiscie pod warunkiem, ze nie popada sie w paranoje, tak jak ja popadlam :(

    Moja corka tez w tym czasie sledzila zabawki wzrokiem, z kazdym dniem coraz dluzej, gdy chodzilam po pokoju tez wodzila za mna oczkami, odprowadzala mnie wzrokiem gdy wychodzilam z pokoju, zauwazala jak do niego wchodzilam. Teraz jest inaczej, bo jest wszystkm dookola zainteresowana, jest bardzej ruchliwa, wiec na tym sie skupia i nie zawsze widzi, ze jestem obok. Sama potrafi sie dostacdo zabawki dalej lezacej, a ze robi to jeszcze nieporadnie, duzo czasu i skupienia jej to zajmuje.

    Jesli chodzi o halasy, to na nagle, glosne reagowala odruchem Moro, ale nie plakala gdy sie wystraszyła. Gdy spala w tych pierwszych 2 miesiacach nic jej nie przeszkadzalo, moglam w domu robic wszystko, odkurzac, uzywac miksera, ogladac tv itd. Po tym czasie, kiedy sluch dziecka sie juz wyostrza i slyszy duzo wiecej dzwiekow moge robic wszystko, ale tylko wtedy gdy mocno spi, czyi zaraz jak zasnie, pozniej sen jest juz bardziej plytki i wtedy staram sie nie halasowac, bo potrafi ja zbudzic strzelajaca kostka w moim kolanie.
    W czuwaniu zadne domowe halasy jej nie przeszkadzaja. Gdy jest ze mna w kuchni i wlacze robota kuchennego, to zwraca na to uwage, ale nie boi sie. Popatrzy sie wtedy na mnie i wraca do zabawy. Wiertarki sie wystraszyła, było bardzo glosno. Mysle, ze ta te bodzce dzwiekowe prawidlowo reaguje, wczesniej byla bardziej lekliwa.
    Wczesniej pytalas jak reaguje na slonce, razi ja w oczka, zawsze probuje chowac glowke.
  • 13.06.14, 15:42
    Mi się wydaje że jeszcze nie jest tak źle u twojej córki. A byłaś u neurologa dziecięcego? Moja dziś zaczeła się śmiać przez sen pełną buzią jak do niej mówię szeptem. Odruch moro to prawidłowy odruch do 5msc gorzej jak się przedłuża... Mi pediatra powiedziała że jak się zacznie czytać i szukać to potem nagle wszystkie objawy zaczynają nam na siłę pasować. Chyba coś w tym jest.
  • 13.06.14, 17:35
    Odruchu moro juz nie ma, był obecny do 3 miesiaca zycia, pozniej przeszlo w zwykle wzdrygniecie. U neurologa dzieciecego bylysmy i w badaniu neurologicznym wszystko ok, ale to co zglosilam lekarzowi zostalo zbagatelizowane. Dobrze, ze pediatra chociaz slucha co do niej mowie, chociaz na poczatku traktowala mnie jak przewrazliwioną, zbyt wiele oczekujacą od dziecka matka. Bez problemu odroczyła nam szczepienia, do czasu obserwacji w Synapsis, jest zdania, ze zaszczepic mozna zawsze, ale cofnac juz sie nic nie da. Unikamy miejsc przeludnionych, typu markety itp, do zlobka nie chodzi i dlugo nie pojdzie, wiec ryzyko zachorowania na ktores z chorob z kalendarza szczepien minimalizujemy jak sie da.

    Ja nie jestem antyszczepionkowa, ale poczytałam troche na ten temat i rowniez za rada mam autystycznych dzieci, na razie nie szczepie. Sa rozne zdania na temat zwiazku szczepien z autyzmem i samemu nalezy wyrobic swoja opinie. Ja nie przekonuje, zebys nie szczepila, tym bardziej, ze jak widzisz u Twojej corci jest najprawdopodobniej wszystko ok. Musisz miec swoje zdanie w tej kwestii.
  • 13.06.14, 18:14
    A możesz powiedzieć jak się objawiała ta infekcja? jakiś płacz, gorączka czy coś?
    Moja mała wieczorem płakała ok godziny ale tak jak by emocje w sensie kolka chociaż kolek nie ma jako takich regularnych a pozatym nic temperatura i reszta ok.
  • 13.06.14, 18:28
    2 dni po szczepieniu obudzila sie w nocy z duzym katarem, nie potrafila oddychac jeszcze wtedy buzia, wiec sprawiala wrazenie jakby sie dusila. Goraczki, kaszlu, płaczu nie bylo, ale duzy niepokoj zwiazany z trudnosciami w oddychaniu. Wygladalo to jak zwykle przeziebienie, tyle ze u takich maluchow umordowanie, zeby udroznic jakos nosek.
    Mysle, ze byl to zbieg okolicznosci, ale pewnosci nigdy nie bede miala.
    Po samym szczepieniu zachowywala sie jak zawsze.
  • 14.06.14, 22:07
    [b]Witajcie dziewczyny!
    Dziś pierwszy raz od dłuższego czasu zajrzałam znów na forum.
    Jeśli chodzi o stres w ciąży to witajcie w klubie. Mój też dotyczył badań genetycznych i pomyłki lekarza, przeszłam horror:( A teraz co się zmieniło u mojej córci: gdy skończyła 7 m-cy zaczęła gaworzyć, bardzo dużo gaworzyła, powtarzała ciągle tatata, dadada, bababa i powtarzała te sylaby za nami. Po dwóch tygodniach zaczęła raczkować i wtedy umilkła, od tamtej pory czyli ponad dwa tygodnie mało gaworzy, trochę tylko rano, ale zaczęła się podciągać i stawać przy meblach- skończyła 8 m-cy. Rozwój ruchowy jest naprawdę szybki.

    Kontakt wzrokowy, o który się najbardziej martwiłam poprawił się, teraz już mogę powiedzieć (na tą chwilę), że jest naprawdę dobry i z bliska i z daleka (a było kiepsko z bliska).
    Córeczka dużo się śmieje, ale też dużo płacze (zawsze była niespokojna i płaczliwa). Jest przy tym baaardzo ruchliwa.
    Na uśmiech prawie zawsze odpowie uśmiechem.
    Dokładnie pokazuje kogo lubi i do kogo chce pójść na ręce- wyciąga je lub cofa do tyłu- jeśli nie chce. Pokazuje kiedy chce spróbować tego co ja jem- dopomina się głosem i otwiera buzię. Zaraz po skończeniu 7 m-cy pojawiło się coś na kształt lęku separacyjnego. Protestowała gdy zostawała sama w pokoju- odprowadzała nas wzrokiem i gdy zniknęliśmy to bardzo zaczynała płakać- po powrocie uspokajała się. Trwało to jednak krótko, najwyżej 2 tyg. Teraz sporadycznie zapłacze gdy wychodzę z pokoju.
    Pojawiło się także coś co mnie bardzo cieszy- gdy miała 7,5 m-ca uczyłam ją gdzie jest lampa, gdzie okno i zegar- zaraz po tym jak zapytałam o poszczególne rzeczy to pokazywała wzrokiem prawidłowo i do dzisiaj tak jest. Uczyłam po jednej rzeczy dziennie.
    Wydaje mi się, że też w tym okresie zaczęła reagować na imię, gdy ją zawołam ja lub ktoś inny to praktycznie za każdym razem reaguje, a wcześniej musiałam czasem głośno do niej mówić żeby się obejrzała.
    Teraz co mnie martwi:
    Jest baaaardzo ruchliwa, aż za bardzo, krótko się koncentruje na poszczególnych zabawkach, jakby wiecznie czasu nie miała.
    Nie za bardzo lubi się przytulać, czasem rano sama podejdzie i położy główkę na mojej ręce albo twarzy, ale gdy ja ją tulę to raczej się odpycha i znów jakby czasu nie miała- gdzieś już chce iść, coś robić.
    Zabiera rączki gdy chcę jej rączkami coś zrobić, np.kosi-kosi. Ale np. ona sama podczas karmienia szuka mojej ręki i lubi mnie dotykać i miętosić rękę:)
    No i coś co mnie najbardziej martwi- pojawiło się jakieś 2 tyg temu- zaczęła patrzeć na swoje ręce i tak jakby je ćwiczyć- otwiera i zamyka jedną rączkę i się temu przygląda. Czasem też robi tak ręką jakby chciała coś w powietrzu złapać. Pokazałam jej 2 dni temu brawo jej rączkami (jakoś się udało). Od tamtej pory kilka razy dziennie- wczoraj i dziś- gdy raczkuje to siada na chwilę, zrobi brawo i dalej idzie. Gdy ja jej pokazuję brawo i chcę żeby naśladowała to raczej tego nie robi, uśmiecha się tylko. 2 razy zdarzyło się, że zrobiła to wtedy gdy ja jej pokazałam, tak jakby naśladowała.
    Martwi mnie też to, że czasami podczas jedzenia łyżeczką- przy pierwszej łyżeczce zachowa się tak jakby ją przeszedł dreszcz albo jakby coś kwaśnego jadła, kolejne porcje już je normalnie.
    Bardzo martwią mnie te powtarzające się ruchy rąk. Pocieszam się tym, że sama widziałam starszego o 2 m-ce chłopca, na pewno nie mającego autyzmu, który również dziwnie przypatrywał się swoim rączkom uniesionym w górę, do tego czasami ruszał głową tak jak "na nie" i wyraźnie go to bawiło.
    Bardzo bym chciała, żeby okazało się, że nasze zmartwienia są na wyrost i wynikają tylko ze stresu przeżytego w ciąży. Na pewno przez to co przeszłyśmy dużo baczniej obserwujemy swoje dzieci a każde dziwne zachowanie przypisujemy wiadomo czemu. Pozdrawiam Was i życzę siły.
  • 16.06.14, 09:12
    Marymi masz madra, szybko rozwijajaca się córeczkę. Robi ogromne postępy i nabywa nowe umiejętności w odpowiednim czasie. Gratuluje i cieszę się razem z Toba. Z tego co piszesz wg mnie nie masz czym się martwic, idzie do przodu, a to co Cię teraz niepokoi to normalne zachowanie. Rozmawiałam z neurologiem na temat oglądania tych raczek, jest to naturalny etap rozwoju i w różnym okresie rozwojowym się pokazuje. Też mnie to niepokoiło, moja córka robiła dokładnie tak samo jak to opisala, potrafiła zignorować mnie, zabawkę na rzecz oglądania raczek. Przeszło nawet nie wiem kiedy. U jednych dzieci jest to widoczne w 3-5 miesiącu, a u niektórych później i to nic złego.
    Kształci swoje nowo zdobyte umiejętności i zdobywa kolejne, piszesz ze rozwój ruchowy jest szybki, nie dziw się wiec, ze na nic nie ma czasu. Jest tym teraz zafascynowana, wreszcie sama moze eksplorować świat, mojej koleżanki córka w tym samym wieku jest nie do okiełznania. Próbowałam jej ostatnio zmienić pieluszkę, nie dałam rady, uciekła mi z 10 razy w ciągu pol minuty. W foteliku do karmienia nie wysiedzi minuty. Karmiona jest we wszystkich możliwych pozycjach, przy piersi też piruety wyczynia nie wypuszczając piersi z buzki-to musi bolec.
    Moja córka też zabiera raczki jak chce coś nimi zrobić, nawet jak chce ja tylko po dłoni pogłaskać. Ale widziałam takie same zachowania u dzieci koleżanek, które są zdrowe. To, ze się nie lubi przytulać to bym pokojarzyla z ta ruchliwością, nie ma czasu :) przecież sama się na chwilkę przytula, to wystarczy.
    A na naśladowanie za każdym razem ma czas. Dobrze, ze raz na jakiś czas pokaże, niedługo bedzie wszystko naśladować.
    Marymi naprawdę uważam, ze masz całkowicie zdrowa górę po tym co opisujesz. Chciałabym moc o swojej córeczce choć polowe tych rzeczy opisać.
    U nas kontakt wzrokowy leży, nie wiem czym to jest spowodowane, że są tygodnie, że jest lepiej, po czym znowu kilkudniowa izolacja, nie wiem o co chodzi. Żadnego leku sepsracyjnego, zero strachu przed obcymi, nawet wzrokiem mnie nie odprowadza gdy wychodzę z pokoju i wiele innych niepokojów. Ale juz się z tym chyba wszystkim zaczynam oswajać, chodź nadzieje mam cały czas.
  • 24.06.14, 16:06
    Sorki za błedy, pisałam z telefonu, pozamieniały się niektore wyrazy, czego nie dopatrzyłam
  • 16.06.14, 14:23
    A jak z mimiką twarzy? Okazywały wasze maluchy w 3 msc jakieś emocje czy raczej taka kamienna twarz? Spały z rączkami w górze czy raczej opuszczone w dół? Robiły jakieś miny przez sen? Lubiły być głaskane po główce podczas snu albo zasypiania? No i piszecie że pojawił się później kontakt wzrokowy ale kiedy to było w 3, 4 czy późniejszym miesiącu?
  • 16.06.14, 16:59
    Dziękuję Ci Anitahan za dodanie otuchy. Rzeczywiście widzę postępy córki i bardzo się z nich cieszę, ale ciągle też jak widzisz znajduję coś nowego niepokojącego.
    Kontakt wzrokowy u mojego dziecka do 5 m-ca nie wzbudził mojego niepokoju. Dopiero w okolicach 5,5 m-ca był bardzo kiepski. Mała uciekała wzrokiem, interesowało ją otoczenie a moja twarz już nie za bardzo. Gdy leżała było ok, w pozycji pionowej klapa. Poprawił się on w okolicach końca 7 m-ca. Z dnia na dzień dosłownie było już tylko lepiej. Anitahan u nas też bywały gorsze, kompletnie złe i lepsze dni, ale z tego kontaktu nigdy w tamtym okresie nie byłam zadowolona, był krótki, urywany albo żaden. Musiałam robić miny albo wydawać dziwne odgłosy żeby z bliska córka spojrzała a to i tak na chwilkę tylko.
    Z tymi rękami to dziwne, ale może rzeczywiście neurolog ma rację. Moje dziecko oglądało ręce około 3 m-ca albo wcześniej, ale teraz takie dziwne ruchy nimi robi, sama sobie brawo bije, zaciska prawą łapkę i to się powtarza co jakiś czas.
    Dzisiaj trochę więcej sobie pogaworzyła więc może gaworzenie powróci.
    Anitahan może Twoja córcia ma po prostu spokojny charakter, z tego co pisałaś też robi postępy. Ja bym czasem chciała, żeby moja sobie spokojnie posiedziała albo poleżała, często nie mogę jej ogarnąć, zachowuje się jakby na 100 koni wsiadła.. Chodzi mi też po głowie często nadpobudliwość, bo ten stres w ciąży.. Powiem Ci, że ja największe do tej pory postępy zauważyłam u mojego dziecka gdy miała 7,5 m-ca. Teraz z dnia na dzień wydaje się więcej rozumieć. Wiem, że ciężko jest spokojnie czekać ale myślę, że u Was też córeczka Cię jeszcze pozytywnie zaskoczy:)
    Z tym lękiem (chociaż krótko trwającym) to u nas było tak, że zaczął się po naszej pierwszej dłuższej nieobecności (musieliśmy Małą zostawić u babci od rana do wieczora). Była tam grzeczna dość, nie płakała za nami. Następnego dnia od rana nie pozwalała nam wyjść z pokoju i trwało to ok. 2 tygodnie.
    Kate moja córka miała dość bogatą mimikę tak mi się wydaje. Spała różnie ale nie zawsze miała rączki w górze. Czasem jedna w dole a druga w górze, czasem obydwie w dole. Przez sen się czasem uśmiechała. Podczas zasypiania lubiła i lubi do tej pory jak się ją za rączką trzyma:)
    Oprócz tego boi się obcych ale nie panicznie, podchodzi z rezerwą. Boi się też odkurzacza, jak do niego podejdzie albo zapytam gdzie odkurzacz- ona na niego spojrzy, uruchomię go to natychmiast ucieka w moją stronę i wspina się po mnie w strachu. Na rękach nie boi się odkurzacza, przygląda się z ciekawością.
  • 20.06.14, 13:55
    Moja radość trwała krótko. Mała kontaktuje się z nami (chyba z nami) raz dziennie po południu. Cały dzień najchętniej by spała. Jak ją noszę jest ok ale po jakimś czasie się denerwuje ale jak leży sama to sobie leży patrzy się i nic... :( Nie reaguje na mój głos, nie zauważa że przyszłam. Unika twarzy na siłę :( Jest tak że po południu chwilę jest rozruszana i głuży więc wtedy patrzy się na mnie np. 3-6min i wydaje odgłos zadowolenia hyhy taki śmiech ustami i później znowu nic. Zawieszsza się nadal patrząc gdzieś daleko... Nie interesują ją żadne zabawki. Trze oczka i mnie szczypie ale to raczej nie świadomie. Byliśmy wczoraj u teściów i na dworze wzieła ją szwagierka to się rozpłakała strasznie aż się kuliła jak by ją brzuch bolał dopiero w domu ją uspokiłam u nich. Boje się coraz bardziej. Mam ciągle nadzieje że będzie dobrze i zacznie sie z nami kontaktować ale to tak boli jak czekam aż na mnie spojrzy choć na chwilę i się uśmiechnie... czekam i czekam i się doczekać nie mogę :( Gorszy to ból niż fizyczny taka niemoc i nieświadomość :( Nagle wszystko mi pasuję pod jedno i nie mogę się skupić na tym żeby dać jej czas że może nagle się zmieni :( Jest taka malutka i tak się o nią boję :( :( :(
  • 24.06.14, 16:28
    kate.1234 odpowiadajac na poprzednie pytania moja corka usmiechała sie bardzo czesto przez sen, do tej pory to robi, ale poza tym jej mimika jest według mnie uboga. W wieku Twojej córki najczesciej spala z raczkami przy głowce, ale ze wzg na ulewanie ukladalam ją pozniej na boku, więc róznie spała. Uwielbiałą glaskanie po glowce, po 3 miesiacu ją to denerwowało, a teraz to toleruje. Kontakt nawiazywała gdzies od 8-9 tyg.
    Teraz jest z tym kontaktem klapa, nawet na lezaco unika mojego wzroku, a na spacerze, to juz w ogole sie nie popatrzy, choc jestem naprzeciw niej i do niej gadam.
  • 24.06.14, 16:33
    kate.1234 mnie tez wszystko pasuje pod jedno juz od 4 miesiecy, czekam caly czas na jakies przelomowe "bum", ale powoli trace nadzieje, bo jest w tej chwili gorzej niz bylo. Ludzilam sie, ze bedzie z kazdym miesiacem lepiej a tu niestety nie. Niektore mamy pisały, ze u nich nastapił ogromny postep do przodu po ukonczeniu przez dziecko roczku, oby tak było i u nas.
  • 24.06.14, 18:20
    Anitahan to zachowanie córeczki i podejrzenie choroby wiążesz z podwyższonym NT w badaniu genetycznym? U nas też NT było lekko poza normą i jeszcze lekarz, który mi wiele wmawiał nie mając totalnie podstaw (oczywiście później okazało się to nieprawdą). Ja najbardziej obawiam się, że ten stres który przeżyłam może się jakoś na dziecku odbić:(
    A widziała córeczkę Twoja mama, siostra która ma dzieci itp. (ktoś kto spojrzy obiektywnie)? Może wiele z Twoich obaw to normalne zachowania u dzieci? Sama widzę, że nie wszystkie są mega kontaktowe.
    Mnie czasem ze strachu aż krew zmrozi jak widzę niektóre zachowania córki, ale one mijają, w ich miejsce przychodzą inne- niektóre fajne a niektóre jeszcze bardziej dziwne niż poprzednie. Ale cieszę się z drugiej strony bo widzę, że Mała sporo już rozumie.
  • 24.06.14, 20:59
    Ja też właśnie miałam NT podwyższone ale w normie 2,4mm. Moja mała to ma tak że przez pół dnia jest nie obecna jakby, złości się a później raz dziennie ma taki moment że cały czas się na mnie patrzy jakieś ok 5-7min w oczy na usta jak mówie do niej i macha rączkami nóżkami i wydaje odgłos radości hyhy hehe ustami. I zaczyna też głużyć jak mówie akhyy eguu . Ale to tylko raz dziennie tak to śpi lub marudzi :( Czasami mam wrażenie jak by była gdzieś indziej i naglę na mnie spojrzy jak by się przestraszyła/ obudziła i wtedy zaczyna patrzeć. Ehh. dzwoniłam do Synapsis i mają zadzwonić do mnie za 3 msc i się umówić żebym przyjechała i wtedy bd ją obserwować jak bedzie miała już 6msc.
  • 25.06.14, 15:29
    Marymi nie wiąże podwyższonego NT z autyzmem, ale może jest to powiązane z jakąs inna chorobą o której nie mam pojęcia i stąd ta ilozacja mojej córci. W ogóle do tej pory nie jestem pewna czy wynik tej przezierności faktycznie był wiarygodny czy pomyłką lekarza, bo po dwoch dniach poszłam do innego lekarza i mierzył mi NT 5-krotnie i wychodziła mu 2.4mm za kazdym pomiarem. Córcia wtedy spała, wiec na spokojnie mogł dr zmierzyć, natomiast u poprzedniego lekarza był z tym uchwyceniem odpowiedniej pozycji problem, bo była bardzo aktywna. Przez to robiłam test Pappa, który wyszedł prawidłowo, nastepne badania usg już nie wskazywały zadnych nieprawidłowości. Jedynie co mi pozniej towarzyszyło to przeogromny stres i kupe przepłakanych nocy. To na pewno nie było obojetne dla ciazy. Teraz bardzo tego żaluje.
    Nikt z rodziny poza mezem nie widzi nic niepokojacego, kazdy mow ze jest jeszcze malutka itd. Ale babcie widzą ją raz na miesiac, bo mieszkamy daleko. Poza tym corka na obce osoby dlugo sie przyglada, usmiecha, więc nawet lekarze nie maja problemu z nawiazaniem z nią kontaktu, patrzac na mnie jak na matke wariatke.
    Teraz są jakies gorsze tygodnie, kontakt wzrokowy leży totalnie. Dzisiaj na godzinnym spacerze spajrzała na mnie 3 razy, pozniej zapatrzyła sie w chodnik i cuda wyprawiałam, żeby sie na mnie spojrzała, zatrzymałam nawet wozek, mowilam, wolalam, spiewałam, ale ani razu nie zerkneła. To mnie przeraza. Jak chce na rece to wyciaga raczki z daleka, ale jak podchodze ja wziac, to juz patrzy w bok, nigdy na mnie. No i na rekach nigdy sie na mnie nie patrzy, jak chce jej wejsc w kadr, to sie odchyla na boki, tak zeby tylko na mnie nie spojrzec.
    Nawet moj mąz to widzi, ktory wczeniej wszystko potrafil wytlumaczyc.
  • 26.06.14, 12:02
    Wiem jak się martwisz. Mówię Ci, że ten kontakt wzrokowy może się poprawić. U nas był naprawdę kiepski, w przeciągu jakichś 2 miesięcy było źle. Rozpaczałam bo było tak samo jak Ty to opisujesz. Z daleka w miarę dobrze ale z bliska klapa. Tak jakby świadomie córcia unikała spojrzenia w oczy, może rzeczywiście robiła to świadomie, bo po prostu zasłaniałam jej otoczenie?? Fakt, że było ono dla niej w tamtym czasie bardzo interesujące. Gdy stawałam przed nią a ktoś inny trzymał ją na rękach to wychylała się, żeby zobaczyć otoczenie a nie moją twarz. Nawet jeszcze w momencie gdy miała lęk separacyjny to nie było tak super z kontaktem wzrokowym z bliska. Zmieniło się o 180 stopni, teraz gdy zawołam córeczkę to od razu z bliska patrzy w oczy i widzę, że patrzy z zainteresowaniem. Ostatnio, gdy proszę żeby zrobiła brawo to klaszcze w rączki, gdy my bijemy brawo to ona patrzy i zaraz powtarza po nas. Uwierz, że też byłam w rozpaczy. Nie chcę żebyś to co piszę odebrała jak złudne nadzieje, ale żeby Cię podtrzymać na duchu, bo u nas naprawdę była masa dziwnych zachowań a ten kontakt wzrokowy spędzał mi nieraz sen z powiek. Stawałam tak jak Ty przed wózkiem na spacerze, mogłam wołać, krzyczeć i drzeć się a córka patrzyła np. na drzewko, pieska i tylko przez ułamek sekundy zerknęła na mnie jak się wydurniałam:P A czasem i wcale. Absorbowało ją wszystko co działo się wokół, to było nowe, nieznane, a mnie pewnie miała już trochę dość bo przecież każdą chwilę byłam przy niej. Obcym się też uważnie przyglądała. Twoja córcia wyciąga do Was rączki- to bardzo ważne. Poza tym pamiętam jak gdzieś czytałam na forum, że na kontakty społeczne trzeba dać dziecku czas, szczególnie gdy rozwija się intensywnie ruchowo. Oczywiście trzeba też działać aby nic nie zaniedbać, a Ty przecież robisz wszystko żeby pomóc córci. Ja naprawdę uważam, że u Was jeszcze będzie dobrze.
  • 26.06.14, 13:52
    Dziękuję Marymi za te wszystkie słowa, jak najbardziej dodaja mi otuchy, bo czasami juz trace ostatki nadziei. Dzisiaj wreszcie zadzownili do mnie z Synapsis (3 m-ce czekalam) i za około 2 miesiace, jak córcia skonczy 9 miesiecy bedziemy miec pierwsza obserwacje. Boję się jej ogromnie, ale jednoczesnie cieszę, że ktos profesjonalnym okiem na nią "spojrzy".

    Zaleciła mi Pani przez telefon wykluczenie z diety białko mleka krowiego, nie wiem co ja bede jesc, bo jest on ukryty w wiekszości produktów. Muszę teraz czytać na wszystkim skład, żeby się czegos nieodpowiedniego nie najesc.
    To zalecenie dostałam, gdy spytała o alergie, a ja powiedziałam, ze nie ma nic zdiagnozowane, ale kupki są sluzowate i ma "polakierowane" policzki i niekiedy wysypke za uszkami. To jedyny najskuteczniejszy sposob na potwierdzenie alergii. Takze dzisiaj jeszcze sobie odpuszczam, bo upiekłam ciasto :( jak na zlość, ale od jutra ścisła dieta :)
  • 26.06.14, 13:55
    lila1982 odezwij się do nas...jak wyniki obserwacji z Synapsis, jak rozwija się Synek?

    Pieczka77 nie zapomnij tu o nas :) Jak wizyta u prof. Cieszyńskiej?
  • 26.06.14, 14:00
    Podzielę się jeszcze paroma pozytywami :) co by nie było cały czas tak na smutno...

    Zaczęła gaworzyć (od 2 tygodni): bababa, dadada, gugugu, ble ble, ale niestety do siebie, nie odpowiada na nasze zagadywania.

    Od miesiąca rozszerzam dietę i je bardzo ładnie jak jej coś smakuje :) zupki, papki, kawałki owoców, warzyw, chrupki...co swiadczy ze nie preferuje jednej konsystencji, gryzie, zuje i domaga się wiecej. Jak jej cos smakuje chetnie otwiera buzie, jak juz nie chce zamyka i daje znac, że juz dosc. Jak ja cos jem i ma mnie do wyciagniecie reki, to wyrywa mi z reki :)
    Samodzielnie tez kieruje jedzenie do buzi, wiec koordynacja reka-usta zachowana.

    To by było na tyle, reszta poki co lezy:(
  • 24.07.14, 08:24
    Cały czas myślę, co u Was dziewczyny słychać, zaglądam tu prawie codziennie, ale nowych wpisów brak, więc apeluję o nowe wieści, mam nadzieje, że jak najlepsze.

    Ja w czekaniu na Synspsis odwiedziłam z cócią jeszcze jedną Fundację ściśle współpracująca z Synspsis i poleconą właśnie przez p. Agatę w naszej miejscowości. Byłyśmy tam wczoraj.

    Pani prowadząca obserwację posłużyła się kwestionariuszem, który przeznaczony jest dla niemowląt po 8 miesiącu życia. Wg niego Hania wypadła dobrze, wszystkie najważniejsze kryteria spełnia, min. reakcja na imię, odpowiadanie uśmiechem na uśmiech, gaworzenie itp. Natomiast są też niepokojące zachowania, które jak pani zaznaczyła nie przesądzają sprawy, natomiast dobrze gdyby się już w tym miesiącu pojawiły. Miała na myśli głownie brak lęku przed obcymi, poszła bez problemu do Pani na ręce i na nas może z raz zerknęła oraz brak naśladowania, które już powinno się pojawić.
    Jeśli chodzi o kontakt wzrokowy oceniony został za prawidłowy, nawiązuje i utrzymuje, jednak trzymając Hanie na rękach nie udało się jej go nawiązać. Na moje pytanie o czym to może swiadczyc, pani powiedziała, ze po prostu tak ma. Wcale mnie to nie uspokoiło.

    Zauważyła też, że zabiera rączki przy próbie ich dotknięcia i zapytała czy nie ma problemu z obcinaniem paznokci, ale nie ma, jak również to, że wszystko wkłada do buzi, zapytała czy często, jak dla mnie cały czas.

    Martwiłam się, że nadmiernie interesują ja źródła światła, ale w pomieszczeniu były ze 4 zyrandole i faktycznie zwracała na nie uwagę, ale pani oceniła to za normalne zachowanie, że na pewno nie jest to wpatrywanie się czyli fascynacja światłem.

    Końcowa ocena jest taka, że nie jest bardzo źle, bo martwiące by było gdyby źle wypadła w tym kwestionariuszu, natomiast też nie jet zupełnie dobrze. Są sfery nad którymi należy pracować, dostałyśmy wskazówki i zabieramy się do pracy. Przede wszystkim jak najwięcej zabaw z samymi rodzicami bez zabawek, dużo dotykania, głaskania, masowania i oczywiście nie doszukiwania się w każdym zachowaniu nieprawidłowości.

    Wczoraj troszkę tak jakby się uspokoiłam, bo najbardziej to bałam się usłyszec, że dziecko jest ewidentnie zaburzone, że widać to na pierwszy rzut oka. A tu taka mała szansa, nadzieja, że może jeszcze się wszystko jakoś naprostuje.

    Nie mniej jednak zdaję sobie sprawę, że brak lęku separacyjnego, brak więzi ze mna (traktuje mnie tak samo jak obca osobe, wszystko jej jedno kto się nią zajmuje), półgodzinne zajmowanie się sobą, nie dopominając się o towarzystwo, długie skupianie się na jednej rzeczy, brak zaczepiania nas w żaden sposób, nawet do kontynuacji zabawy, która jej się podoba są dalekie od normalności.

    Nadal czekam na Synapsis. Wydaje mi się, że gdyby wczorajsza obserwacja odbyła się właśnie tam to nie wypadłaby tak dobrze, tam pod okiem kilku specjalistów podejrzewam, że wyłapano by więcej nieprawidłowości. Patrząc wczoraj na zachowanie Hani, byłam przekonana, że nie wypadła dobrze, przygotowana byłam usłyszeć najgorsze. Ale widocznie nie patrze na to co istotne.
    Poczekamy..zobaczymy.
  • 28.07.14, 08:48
    Pieczka napisz co u was słychać? Jak wypadła wizyta u prof. cieszyńskiej ???
    Byliście już w synapsis?

    U mojej małej poprawiło się o tyle, że odwzajemnia prawie zawsze uśmiech i nauczyła się piszczeć i krzyczeć w sensie głużyć bardzo głośno. Jednak tylko w odpowiedzi na moje zaczepki
    bo sama do siebie nie głuży prawie wcale. Od 3 dni umi robić podkuwkę czego wcale nie było. Głuży bardziej samogłoskami chociaż używa też B, Y, G, D ale wcale RRR , kkkk, MMM.
    Mała na rękach jest bardzo smutna i wcale nie patrzy na nas. Z daleka też nie patrzy tzn śledzi mnie po pokoju a jak ja spojrzę na nią lub coś powiem to spuszcza wzrok jak by się wstydziła. Czasami bardzo łatwo ją rozśmieszyć jak jest wyspana najedzona to wystarczy język pokazać lub buzię otworzyć i już się śmieje. Ale czasami jest tak że się staram, wygłupiam a ona odwaraca się na brzuch lub zajeta jest piąstkami. Non stop je do buzi wpycha. Wcześniej już nie chciała w dzień spać za bardzo a teraz znów śpi. 3-4h w dzień 2 3 razy a w nocy od 21 do 6 rano bez mleka. Kupki robi jak papka z jabłek. Puszcza cuchnące bąki. Muszę jej zbadać kał. Robiłam usg główki i ok i miała też eeg i też wyszło ok. Mała robi miny ustami tak je krzywi na jedną lub drugą stronę. Mata i zabawki nadal ją nie interesują ale jak jej coś daje to weźmie tzn sama złapie i do buzi od razu wkłada. Czasami w łóżeczku się bawi i przygląda takiej małej żyrawfce i rusza ją ogląda. Nie chce być noszona na leżąco jak ją tak wezmę to od razu się zgina do środka i krzywi złości. Taka czerwona się robi. Najgorsze że nie mogę jej wogóle przytulić. Jak przykładam ją do policzka odrazu piszczy i się złosci tak samo jak w pionie chce ją przytulić to odpycha się i trzyma prosto głowę. Od tyg główkę do siadu ciągnie a rehabilitantka stwierdziła że nie ma się do czego przyczepić.
    Sama sobie butelke chce trzymać i nawet jak jej daje to sama do buzi wkłada. Na mój głos reaguje ale nie zawsze. jak leży spokojnie i coś powiem to się odwróci lub zerka za mną a jak je piąstki to ją to pochłania i nie patrzy. Ulewa nietsty daje i to kwasem więc musze zageszczać mleko :( bo jej bardzo drażni przełyk. W środę znów jadę do fundacji ALPHA tam gdzie i anita i zobaczymy czego się dowiem. Pieczka a ty koniecznie napisz co u Was!
  • 28.07.14, 16:59
    Cześć dziewczyny.
    Napiszę co u nas. Córka ma prawie 10 m-cy. Pozytywne rzeczy: umie robić brawo- zarówno gdy ją poproszę o to, jak i naśladuje gdy my to robimy, nauczyła się też papa robić. Daje buziaka poproszona i przytula się- ale to rzadko i na sekundę dosłownie. Wydaje mi się, że rozumie dość dużo- gdy mówię, że na spacer idziemy to bardzo się cieszy i piszczy z radości; potrafi pokazać wzrokiem różne rzeczy w domu, ale palcem jeszcze nie. Jak coś upuści/rzuci mówi "baaa"- bo my zawsze mówiliśmy jej "bach". Gdy zostaje sama w pokoju najczęściej protestuje. Reaguje na imię. Do obcych ludzi na ręce nie chce pójść. Gdy się wystraszy jakiegoś bardzo głośnego dźwięku ucieka do mnie. Gdy coś chce robić a my jej zabraniamy to buntuje się- nie wiem czy to "pozytywne" zachowanie. Reaguje zazwyczaj na "nie wolno".
    Zachowania , które mnie nadal martwią to: nie lubi się poprzytulać, jeśli jest na rękach to tylko przodem do świata. Nie lubi też za bardzo gdy ją dotykam, takie mam wrażenie, chociaż kąpiel uwielbia- wtedy mogę myć całe ciałko i jej to odpowiada. Krzyczy przy zmienianiu pieluszki. Ostatnio zaczęła mnie martwić jej reakcja na światło. Gdy zaświeci jej przez chwilkę w oczka silne słońce to się natychmiast odwraca i mruży oczy, ale przy takim słabszym, gdy np. ja muszę częściowo zmrużyć oczy ona tego nie robi. Nie wiem, może mi się już tylko wydaje ale ona albo nie mruży wtedy oczu albo mruży je nieznacznie. Może to już jakaś moja paranoja, nie wiem.
  • 28.07.14, 21:41
    Marymi myślę że nie masz się kompletnie czym martwić. Wszystko jest ok. Ja przestudiowałam tyle amerykańskich artykułów- są dokładniejsze niż polskie i z tego co piszesz to mała się rozwija nie tylko dobrze ale wręcz książkowo dobrze! Gratulację! Tak bym chciała za parę msc napisać coś podobnego o mojej córce a puki co klapa totalna :( kontakt tylko na leżąco i to na krótko a przytulać teraz to się wcale nie daje :( złosci się i wyrywa.
  • 29.07.14, 09:43
    Marymi mam nadzieję i szczerze tak myślę, że to Twoja paranoja :) moja córeczka reaguje dokładnie tak samo jak to opisałaś i też myślałam, że to coś nie tak, ale na obserwacji w Alpha pani to widziała i powiedziała, że jest to zupełnie normalna reakcja. Ja myślę, że dzieci jeszcze nie mają aż tak wyostrzonego wzroku jak dorosły i taka zarówka je tak nie razi jak nas, a słońce jest znacznie silniejsze i stąd ta reakcja.
    Poza tym Twoja córcia z tego co piszesz, rozwija się super. Wielkie gratulacje, oby już nic Cię nie martwiło.. :-)

  • 29.07.14, 10:23
    marymi poprawka...dopiero jak drugi raz przeczytałam Twój wpis, to zauwazylam, że pisałaś tylko o słońcu...a ja nie wiem czemu pomyślałam o żarowce, pewnie dlatego, że u mojej córki tak jest. Ale mimo wszystko nadal uważam, że to chodzi o ostrość wzroku, silne słońce razi, a słabsze już nie. Nie martw się. Skupiamy się za bardzo na szczegółach, one nas doprowdzą do szału.
  • 29.07.14, 12:24
    Dzięki dziewczyny za dobre słowo, jednak widzicie, pomimo wszystko mam niepokój, chociaż są dni, kiedy myślę, że wszystko jest dobrze. Anitahan ja tak ciągle obserwuję córkę, wychwytuję różne szczegóły jak z tym światłem, to chyba rzeczywiście paranoja. Jednak teraz chyba więcej jest dni, kiedy po prostu cieszę się dzieckiem.
    Kate u nas kontakt wzrokowy poprawił się po 7 m-cu. Wtedy właśnie zauważyłam również wiele nowych umiejętności u córki. A co do przytulania to nadal tego nie lubi:( Jest jeszcze coś- nie znosi być ubierana. Może dlatego, że nie lubi żadnego ograniczenia wolności, nadal jest bardzo ruchliwa. Teraz chce ciągle aby ją prowadzać trzymając za jej rączki. Często jednak chodziła na paluszkach, nie chciałam jej prowadzać, jeśli już to robiłam to bardzo rzadko. Jednak od 2 tyg. często stawia na podłodze całe stopy,uparcie się podciąga i stoi przy meblach. Nadal jest wrzaskliwa, wybuchowa. Jak się złości i płacze to b. intensywnie, jak się cieszy to też całą sobą.Mi brakuje bliskości córci, chciałabym, żeby się wtuliła we mnie, czekam na to bardzo.
    Anitahan Twoja córcia "zaliczyła" wszystkie najważniejsze kryteria dla dzieci w swoim wieku, to dobrze, trzeba się cieszyć:) Naprawdę dzieci rozwijają się bardzo różnie- mam sporo niemowląt teraz wśród znajomych i widzę to, każde zachowuje się zupełnie inaczej. Ale wiem, że nas trudno jest uspokoić. Jeśli chodzi o cofanie rączek moja córka też tak robi. Nawet jak jej nogę dotykam potrafi nią potrząsać. Dlatego martwię się, że nie lubi dotyku. Moja siostra ma dziecko, które też potrafiło jako niemowlę dłuuuugo się zajmować samo jedną rzeczą, nie miało lęku separacyjnego, było baaardzo spokojne, samo usypiało, ona się z tego bardzo cieszyła:) Oczywiście dziecko jest zdrowe i ma 8 lat- dokazuje dopiero teraz, ale tak mega:D Urodziła drugie dziecko- teraz ma niecałe 2 latka i było zupełnie inne od poprzedniego- lęk separacyjny kilka miesięcy, samo zbyt długo nie posiedzi i w ogóle jest "trudniejsze" od pierwszego.
    Pozdrawiam Was:)
  • 29.07.14, 16:26
    Z tym dotykiem u nas jest poprawa, bo już pozwala się pogłaskać po główce czy posmarować po kąpieli. Pytałam rehabilitanta o to cofanie rączek, nie był zdziwiony, mówił, że wiele dzieci tak ma i nie musi świadczyć o zaburzeniu jakimkolwiek. Poza tym myślę, że gdyby tu chodzilo o SI to nie wszystko chciałaby wziąć do rączek, a bez znaczenia jakimi zabawkami się bawi, pluszowymi, plastikowymi, gumowymi, wszelkie sypkie rzeczy np piasek tez z zaciekawieniem dotyka. Zimne i ciepłe również.

    Pojawiło się też parę pozytywnych zachowań, min to przytulanie, na chwilke, na krótko, ale się wtuli, gdy siedzi tyłem do mnie, odwraca się i łapie mnie za ramiona, żeby ją odwrócic przodem do siebie, zaczyna rozumieć mowę, wskazuje wzrokiem o zapytane wybrane przedmioty, ciągle się usmiecha, smieje w glos, reaguje na imię, gaworzy cudnie, kontakt wzrokowy o niebo lepszy, spontaniczny, a nie wymuszony. A zaznaczam, że jeszcze niedawno nic z tych rzeczy nie było.

    To co nowe mnie martwi, to machanie raczkami, głownie w czasie zabawy i takie jakby klaskanie ale jednorazowe. Kosi-kosi to nie jest bo pojawiło się zanim zaczęłam jej to pokazywać.

    Ale juz nie chce sie nakrecac, staram sie skupic na pozytywach, bo wreszcie zaczely sie pojawiac.
  • 29.07.14, 18:29
    No widzisz - wszystko będzie dobrze! :-)
    Uściskaj małą od nas (jak pozwoli ;-)).
  • 29.07.14, 20:31
    Super:) To naprawdę duży postęp, chyba mniej więcej w tym samym okresie co u nas u Was też nastąpiły pozytywne duuuuże zmiany:) Moja córcia umie robić kosi kosi na naszą prośbę, ale podczas zabawy nieraz też sobie sama klaśnie w dłonie, ot tak po prostu, albo tak machnie sobie wyprostowanymi rączkami. Wydaje mi się, że najczęściej wtedy gdy coś jej się podoba.
    A i widać, że jeśli coś jej się spodoba to "mówi" o tym do nas. Patrzy na nas, na tą rzecz i znów na nas i "gada" przy tym po swojemu z podekscytowaniem. Koniecznie chce żebyśmy też to zobaczyli. Jednak tak jak u Was mam też sprawy, które martwią. Oby było tak, że martwimy się wszystkie niepotrzebnie.
  • 30.07.14, 17:54
    Byłam dziś w ALPHA po raz drugi czyli 2 tyg mineło od ostatniej wizyty.
    Na początku pani mówiła że chce małą obserwować i że od września byśmy przyjeżdzali na nagrania małej. My się z nią bawimy, rozmawiamy przy specjalistach i zostaje to nagrywane żeby wyłapać fajne i nie fajne rzeczy. Później jak zaczepiała małą i ją obserowała to mała się jej przyglądała z uwagą. Słuchała jak mówi i tak się patrzyła jak by się jej bała bo i podkówki robiła ustami. Później już się rozruszała i zaczęła do niej głużyć i śmiać się. Obejrzała filmy jak mała rozmawia z mężem i moją mamą, jak się zaczeła zabawkami interesować i że odwzajemnia uśmiech i reaguje na głos. Widziała jak spokojnie je - mąż karmił butlą a później jak u męża na kolanach siedziała to ją zaczepiała a mała się jej też przyglądała. Pani powiedziała do małej że dorosła przez te 2 tyg i że już nie widzi niepokojących rzeczy i że jak nic złego nie bd się działo to możemy nie przyjeżdżać. Ale jest wiele rzeczy co mnie nie pokoi i napiszę później o tym i chcę jeszcze pojechać we wrześniu na konsultację. Bo mała raz inaczej a raz inaczej się zachowuje. Widzę dużo że jest nie tak jak być powinno. No i czekam na telefon z synapsis jak mała bd miała 6msc to zadzwonią i nas umówią. Napiszę wiecej później.
  • 31.07.14, 14:15
    Dziś byłam z małą u Pani rehabilitantki, która stwierdziła że mała jest do przodu niż inne niemowlęta w jej wieku i nie ma sensu przychodzić i jej stymulować bo jest aż za bardzo do przodu. Sama się przekręca na brzuch, podnosi klatkę i robi foczkę, sięga po zabawki z brzuszka przekłada z rączki do rączki, łapie, wkłada do buzi i odwraca się za zabawką. Rwie się sama do siadu i ładnie główkę ciągnie w próbie trakcji. Martwi mnie tylko że bardziej woli w lewo się obracać więc mam ją zachęcać też do prawej strony. Oczywiście Pani nawiązała z nią kontakt i rozmowę a później mała sama głużyła do lustra zabawki itd. Oglądała ją później inna jeszcze rehabilitantka i też stwierdziła że ok i złapała z nią kontakt wzrokowy na dłużej i mała śledziła ją wzrokiem z lewej do prawej i odwrotnie. Niestety w innej pozycji już nie chce choć dziś ma dobry dzień i złapała kontakt też ze mną w bujaku. Jak jej daje zabawkę to łapie. Włożyłam smoczek sobie jej do ust to mi zabrała i próbowała sobie wsadzić ale sobie to nie świadomie tylko po prostu jak wszystko co złapie pcha do buzi. Jak ją karmie się nie patrzy ale jak porobię odgłosy to spojrzy raz na ile. Wkłada też nogi między szczebla w łóżeczku i tak czasami śpi. Ostatnio martwi mnie jak podnosi nogi do góry w sensie podciąga do siebie to uderza nimi o podłoże ale to najczęściej na przewijaku. Jak ją noszę na rękach to gdzieś leci całą sobą ale nie wiem do czego podoba jej się lodówka, kubek i takie tam. Coraz częściej śledzi pieska i dużo głuży z zabawką w ustach. Nieraz jak leży na łóżku drapie w materac ale to rzadko. I martwi mnie że jest długa i chuda a dzieci z asd prawie zawsze mają niski wskaźnik BMI a ona ledwo się w siatce mieści. I nie chcę się wtulać jest sztywna dopiero jak jest śpiąca to się rozluźnia i ładnie dopasowuje do mnie.
  • 21.08.14, 15:53
    Witajcie Dziewczyczy !!!

    Aż boję się zapeszać i pisać cokolwiek...ale u nas jest ogromna poprawa w zachowaniu córeczki. Dzieliłam się z Wami niepokojami, to teraz podzielę się pozytywami.
    Otóż kontakt wzrokowy jest w porownaniu z tym co było znakomity, jedynie jeszcze na rękach jak jest to rzadziej patrzy w oczy, ale poza tym nie mam się czego przyczepić.
    Ponadto dużo rozumie, wskazuje wzrokiem na wybrane przedmioty, o które zapytam (jeszcze czasem się pomyli, jak za dużo na raz), gdy pytam gdzie mama, tata, babcia, dziadek prawidłowo patrzy w kierunku tych osób. Rozumie proste przekazy typu "idziesz do mamy?" - cieszy się i wyciąga ręcę itp. Jeszcze niedawno nic nie naśladowała, a teraz robi brawo (choć jeszcze nie za każdym razem, ale przecież ma prawo), uderza klockami jeden o drugi, gdy jej pokażę, wie w której zabawce co i gdzie trzeba wcisnąć, żeby grało, a jak nie potrafi to patrzy wtedy na mnie. Daje buziaka, choć częściej tacie, może dlatego, że on ją tego uczył.
    To co najbardziej cieszy męża, to przeogromna radość na jego powrót z pracy, wyrywa mi się z rąk, kopie nóżkami, piszczy, wyciąga rączki, jednym słowem chce wyskoczyć z własnej skóry. Gdy zniknie jej z pola widzenia, szuka go i piszczy jak znajdzie.
    Zaczepia nas głosem, gdy podoba jej się jakaś zabawa domaga się o kontynuację, a wcześniej nas nie zauważała. Pięknie gaworzy, buzia jej się nie zamyka. Dobry ma apetyt, poza kaszkami, których nie lubi, je wszystko.

    Z niepokojących rzeczy to nadal długie, samotne zabawy, nie dopomina się zwykle towarzystwa, z pudełkiem zabawek może siedzieć godzinę i dłużej, wyjmując je wszystkie po kolei, ogladając i bawiąc. Choć są momenty, że trudno ją czymś zająć, chciałaby wtedy na ręce. Nadal nie lubi się przytulać. Nie boi się obcych, brak lęku separacyjnego. Tylko raz rozpłakała się na widok dawno nie widzianego dziadka. Jednak gdy obce osoby chcą ją wziąć z moich rąk to tak jakby się odsuwa, nie wyciąga rączek (do mnie i taty zawsze), ale jak już ją ktoś weźmie to nie protestuje, nie płacze. Już sama nie wiem, czy sam fakt, że nie jest do nich chętna wystarcza by określić lęk przed nimi. No i od 4 miesięcy źle sypia, budzi się po 6-8 razy w ciągu nocy, a od początku przesypiała praktycznie całe noce.

    W dalszym ciągu czekamy na termin wizyty w Synapsis, obiecali ją zobaczyć, gdy skończy 9 miesięcy, więc za niecały tydzień, ale kiedy zadzwonią to też trudno przewidzieć.

    Marzę aby ta poprawa była juz do końca i aby tylko szła do przodu...boję się, żeby to nie okazało się tylko chwilowe. Zastanawiam się czy ta poprawa to nie jest wpływ mojej bezmlecznej diety, którą trzymam od 8 tygodni i aż boję się ją przerwać by sprawdzić, czy się nic nie popsuje.



  • 22.08.14, 17:44
    Witajcie:)
    Bardzo się ucieszyłam gdy przeczytałam Twoją wiadomość Anitahan:) To naprawdę ogromna radość dla rodziców gdy dziecko robi takie postępy. Widać, że córcia idzie do przodu, jest kontaktowa, super. U Was tak jak i u nas są radości ale niepokoje czasem też.. Może opiszę jak to jest u nas na chwilę obecną.
    Jeśli chodzi o postępy: oprócz brawo i papa umie "wyczyścić rączki" i obejrzeć czy są czyste:) Umie pokiwać głową na tak i na nie- ale nie stosuje tego odnośnie naszych pytań czy np. chcesz pić, tylko gdy mówię jej że czegoś nie można to kiwa głową na nie. Jeśli mówię jej "tak" ona kiwa głową na tak:) Pokazałam jej 2 razy jak dać misiowi smoczka, za trzecim razem sama to zrobiła i teraz "dzieli" się nim z nami:) Umie też uczesać misia. Sporo rozumie z tego co mówimy, ostatnio powiedziałam do męża, że idziemy spać (chciałam położyć spać córkę) a ona bawiąc się odwrócona do nas plecami powiedziała na to: aaaaaaa- zawsze tak mówimy do niej o spaniu. Umie powiedzieć jak robi krówka i lala na lalkę a ostatnio do męża 2 razy powiedziała tata z uśmiechem, więc chyba świadomie:) Mąż się wzruszył:) Od jakiegoś miesiąca zaczęła się delikatnie sama przytulać i coraz rzadziej protestuje gdy jest noszona przodem do nas. Uwielbia całą rodzinę i znajomych. Do obcej osoby na ręce nie pójdzie i utrzymuje dystans przez dłuższy czas ale będąc u mnie na rękach bardzo się tą osobą interesuje. Kontakt wzrokowy jest ok. Córcia chodzi przytrzymywana za dłonie a ostatnio nauczyła się prawidłowo schodzić z łóżka. Fizycznie jest silna. W lusterku kocha patrzeć na siebie i robić fajne minki, zagadywać do siebie:) Przy muzyce tańczy. Gdy weźmie pilota to zwraca się w stronę tv i klika:)
    Co mnie niepokoi: nadal ten dotyk, mam wrażenie, że nie do końca lubi, nie znosi przebierania i zmiany pieluszki. Podczas kąpieli jednak nie ma problemu z myciem jej, nawet główkę lubi myć. Nie potrafi się dłużej zająć jedną rzeczą, ciągle jakby się gdzieś spieszyła i miała 1000 pomysłów na minutę. Jest bardzo ruchliwa, ja już czasem przy niej wysiadam, szczególnie teraz gdy nie chce już sama raczkować tylko ciągle chodzi- sama mnie szuka i łapie za dłonie żeby ją prowadzać.
    Czasem siedzi sobie i chwilkę spojrzy na rączkę, pozaciska piąstkę i robi coś dalej.
    Czekam bardzo na to żeby zaczęła wskazywać paluszkiem. Zdarzy jej się pokazać całą rączką gdzie np. chce pójść, ale często wzrokiem tylko pokazuje. Przenosi wzrok z danego przedmiotu, który chce na mnie i znów na tą rzecz i krzyczy przy tym. Z jedzeniem jest różnie, raczej nie je wybiórczo, wszystkiego spróbuje ale w małych ilościach. Lubi mleko i owoce.
    W nocy budzi się 2-3 razy na karmienie. Śpi spokojnie (gdy nie ząbkuje), w dzień śpi 2 razy po 1,5-2 h. Jest bardzo wymagająca, ciągle ktoś musi przy niej być, zostając sama w pokoju płacze i przychodzi za nami. Kocham ją bardzo a tą małą ilość przytulania rekompensuję sobie gdy zaśnie- wtedy tulę się do niej i głaskam jej główkę:) Mam jeszcze dni gdy przeczytam coś niepokojącego w necie, co pasuje do zachowania mojej córci ale modlę się codziennie o jej zdrowie i mam nadzieję, że nasze córcie wyrosną na szczęśliwe i zdrowe dzieciaczki..
  • 18.09.14, 22:55
    witajcie dziewczyny:) dawno mnie tu nie było, z perspektywy czasu wiem że w ogóle nie powinno mnie tu być...temat autyzmu u mojego synka w naszej rodzinie uznajemy za zamkniety.
    Po ostatniej wizycie w synapsis w końcu zobaczyłam moje zupełnie zdrowe dziecko! To co wcześniej mnie martwiło wynika z jego charakteru a nie zaburzeń rozwoju. synek skończył roczek i idzie jak burza. Chodzi, zawsze cieszy sie na widok bliskich, mowi baba, tata, nasladuje pieska i autko, rozumie wszystko co do niego mowie, wykonuje polecenia, oglada ksiązeczki, pokazuje paluszkiem, tańczy,chetnie naśladuje, kręci glową na "nie" adekwatnie do sytuacji,przytula sie, daje buziaczka sobie w lustrze i domownikom. przejawia wiele pozytywnych zachowań, co dzień uczy sie czegos nowego i mnie zaskakuje:) Jest świetny:))Nie rózni sie niczym od dzieci w jego wieku.Lęku separacyjnego nadal brak ale jak stwierdzila pani Agata z synapsis nie wszystkie dzieci go przechodza. Natomiast brak strachu przed obcymi wynika z jego charakteru, ciekawości. w ogóle oceniony został na małego łobuza:))fakt faktem powoli da sie odczuc juz jego charakterek:)
    Teraz juz wiem jak wiele czasu spedziłam na zamartwianiu się... wiem że winny jest temu internet, zasugerowałam sie i machina w głowie ruszyła... mysle że w ogóle nie powinno sie mowic o autyzmie niemowląt, dzieci w tym wieku tak szybko sie zmieniaja i kazdy rozwija sie w swoim tepie. Ja jeszcze pół roku temu byłam załamana, przekonana o chorobie syna. dzis jestem najszcześliwszą mama pod słoncem, staram sie wynagrodzic synkowi stracony czas.
    i jeszcze jedno w synapsis zasugerowano mi że to ze mna jest cos nie tak i to ja powinnam szukac pomocy, bo moje przekonanie o nieprawidłowym rozwoju synka nie ma podstaw.
    Z mojej strony zamykam temat i jestem pewna że u Was będzie podobnie:) dajcie tylko swoim pociecha troszke czasu:) pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego dla Was i Waszych dzieciatek:)
  • 19.09.14, 10:28
    Pieczka77 dzięki za wpis, nawet nie wiesz jak na niego czekałam, trochę Ci się zeszło;) ale dobrze, że o nas nie zapomniałaś i podzielilas się z nami tymi WSPANIAŁYMI wieściami. Cieszę się ogromnie razem z Toba.
    My za tydzień mamy termin w Synapsis, boję się przeraźliwie, ale też cieszę, że wreszcie zobaczą ją specjaliści.
    Moja córeczka za tydzień kończy 10 miesięcy i 2 tyg temu pojawił się gest wskazywania palcem. Wcześniej paluszkiem pokazywała w książeczkach czy szczegóły zabawek od 7 miesiąca, a rzeczy położone dalej najpierw wzrokiem, później raczka a teraz palcem. Czekałam na ten gest z niecierpliwością, ale ze ja z tych matek co Ty, to martwie sie czy ten jest jest prawidlowy, bo nie zawsze przenosi na mnie wzrok sprawdzajac czy widze na co ona patrzy. W sumie to ten paluszek często wędruje chaotycznie. Pokazuje wszystko w domu, na spacerze, dużo kojarzy i rozumie z mowy biernej. Ponadto robi papa, ale nie adekwatnie do sytuacji, a jedynie jak się ja poprosi, oczywiście nie zawsze;) bije brawo, daje buziaka, często sama z siebie jak ma dobry humor. Porusza się w rytm muzyki. Wiem, ze to są ważne pozytywy, obawiam się tylko, ze nie pokaze ich na obserwacji,bo zazwyczaj przy obcych jest oniesmielona. Przywiązania do siebie szczególnego i leku separacyjnego też u nas brak.
    Mam prośbę do Was, czy możecie mi opisać jak powinien prawidłowo wyglądać ten gest wskazywania palcem? Czy w tym miesiącu życia brak przenoszenia wzroku po wskazaniu jest jeszcze dopuszczalny?
  • 19.09.14, 13:25
    Dobrze, że nie czytałam tego forum, gdy moje dziecko było malutkie...teraz weszłam na nie przypadkowo. Oszczędziłam sobie wieeeelu schizów i cieszyłam/cieszę macierzyństwem:) Moja córka wskazywała palcem od około 8-9 miesiąca: najpierw rączką i piąstką, potem paluszkiem. W książeczkach pokazywała obrazki, ale nie pamiętam, żeby potem przenosiła wzrok na mnie. Chyba nawet teraz tak nie robi akurat w takiej sytuacji, a ma ponad 2 lata. Co do nieśmiałości: moje dziecko przy obcych przestaje np. mówić, a zazwyczaj mówi dużo, głośno i z sensem. Anita, wyluzuj może, dziecko to nie tylko tabelki, widełki, grafiki i diagramy...
  • 03.01.15, 11:29
    anitahan objawy twojej cóeeczki są takie jak mojej. Wiem że dawno tu nikt nie zaglądał ale chcałabym się dowiedzieć jak poszła wam wizyta w Synapsis.
  • 04.01.15, 10:27
    Z tego co kojarzę z forum córeczka anitahan jest całkowicie zdrowa, rozwija sie lepiej niz dzieci w jej wieku.
  • 04.01.15, 17:59
    Dzieki za odpowiedz. Bardzo mnie uspokoil ten wątek. Więcej juz nie będę czytać dla własnego spokoju i szczescia mojego maleństwa.
  • 19.01.15, 14:26
    xmznojek tak jak juuuu7 odpisała wszystko u mojej córci w porządku. W Synapsis byłyśmy gdy skonczyla 10 miesięcy, stwierdzono prawidłowy rozwój, a tym samym brak jakichkolwiek cech autystycznych. Na wizytę czekaliśmy pol roku i dopiero kilka tygodni przed wizytą zaczęło się wszystko prostować i coraz mniej rzeczy mnie niepokoić, jednak dla własnego spokoju pojechaliśmy, żeby usłyszeć od profesjonalistów, ze nie ma się czym martwic. Od tej pory zamknęłam ten rozdział, już nic nie czytam, a na forum zaglądam od czasu do czasu tylko po to, żeby odpisać właśnie innym zaniepokojonym mamom. Pamietam jak ja czekałam na kazda odpowiedz z niecierpliwością. Mam nadzieje, że u Was tez wszystko okaze się tylko niepotrzebnym stresem :)
  • 19.09.14, 13:46
    To super, że wszystko się wyjaśniło i że synek tak dobrze się rozwija. Ale nie masz racji, że nie powinno się mówić o autyzmie u niemowląt. U sporej części autystyków jakieś objawy można było zauważyć już we wczesnym niemowlęctwie. Wczesne wsparcie jest bardzo ważne, potrafi wręcz działać cuda, dlatego warto mówić o tych objawach. Ty się trochę pomartwiłaś, ale z synkiem jest super i możesz już o całej sprawie zapomnieć. Ja się trochę pomartwiłam, z moją córką nie jest już tak super, ale wiem, że jej wejście w terapię w wieku ok. 14 miesięcy może być dla jej rozwoju naprawdę bezcenne.

    Pozdrów synka! I życzę dużo powodzenia! :)

    --
    Trzeci Pasażer
  • 19.09.14, 14:14
    a co Ciebie martwiło? Możesz napisać?
  • 19.09.14, 14:25
    Córka była bardzo wycofana przez jakiś czas, mniej więcej w okolicach pierwszych urodzin. Podejrzewaliśmy nawet, że coś musiało się stać z jej słuchem. Nie reagowała na imię (nigdy nie reagowała). Jak zaczęłam szukać informacji, kiedy dziecko powinno reagować na imię, to natknęłam się także na listę innych rzeczy, które powinna robić w tym wieku. A ona nie wskazywała, nie komunikowała potrzeb, rzadko patrzyła w oczy, nie dzieliła się radością (typu pokazywanie zabawek), nie robiła pa-pa ani innych gestów, nie kiwała głową na "tak" ani na "nie"...

    Ale odkąd trafiliśmy do Synapsis i powiedziano nam, że coś może być na rzeczy - córka trafiła na terapię. Dzisiaj ma prawie 18 miesięcy i zaczyna mówić:) Zaczyna też wskazywać palcem, robi pa-pa, przynosi przedmioty, jeśli chce, żeby jej z nimi pomóc:) Poprawił się też kontakt wzrokowy.

    Tak więc jedno wiem najlepiej - diagnoza brzmi strasznie i cały ten niepokój też jest straszny, ale wcześnie podjęta terapia może zdziałać dużo:) Dlatego nie należy się załamywać:)

    --
    Trzeci Pasażer
  • 01.10.14, 23:22
    orbital a to wcześniej było ok? tylko zaczęła się wycofywać bliżej 1 urodzin?
    Z moją kontakt wzrokowy jest fatalny. Jak próbuje jej spojrzeć w oczy na siłę odkręca głowę lub udaje że mnie nie widzi- mam takie wrażenie. Jak już spojrzy to na usta bardziej bo w oczy to bardzo rzadko- na przewijaku najczęściej. Na imię raz zareaguje raz nie. Ale jest bardzo mała i ma czas na imię. Zaczeła w końcu spółgłoski wymawiać. meme, ajaja, ejeje, bebe, meme . ALe częściej wyje ze złości. No i do tej pory nie wie że głowę się kładzie powoli. Na kocu na podłodze jej nie położę bo podniesie i uderzy tak że aż mnie ciary przechodzą. Dobrze że chociaż ją TV wcale nie interesuje.
  • 02.10.14, 13:30
    Kate: wcześniej nie była wycofana. W ogóle moja córka to taki wesołek:) Ale przez jakieś dwa-trzy miesiące sprawiała wrażenie głuchej i nieobecnej. Natomiast kontakt wzrokowy - zawsze był raczej słaby, nawet wcześniej. A na imię nigdy nie reagowała.

    Moja rada - nie zamartwiaj się tak bardzo, dajcie sobie jeszcze trochę czasu...

    --
    Trzeci Pasażer
  • 19.09.14, 14:13
    Pieczka cieszę się żę wszystko ok. Moja córka niestety nie zapowiada się dobrze. Za kilka dni mamy wizytę w synapsis. Moja mała nie chce się wcale przytulać chyba że śpiąca jest. Tak to się wygina i płacze. Kontakt wzrokowy się pogorszył bardzo jakieś kilka tyg temu łącze to ze zmianą mleka z pepti na bebiko. W dodatku zrobiłam badania i mała ma wzrost obfity candidy. Jadła moje mleko gdy miałam zapalenie piersi plus jak się poźniej okazało grzybiczne zapalenie brodawki ( brałam antybiotyk i za słabą osłonkę). Właśnie jakoś wtedy pojawiły się te niewłaściwe kupy. Morfologia wyszła jest bardzo dobrze. W lustrze patrzy na mnie nie na siebie. Raz na ilę spojrzy na siebie i zagada 5 sekund. Zabawki interesują ją na chwilę wszystkie pcha do buzi. Cały dzień mi marudzi. Miała rozgadane 2 tyg a teraz cisza nic nie gada chyba że zobaczy butle z mlekiem. Butelke sama sobie do buzi wkłada i trzyma ale nie umi przechylić. Lubi czesanie włosów i czyszczenie uszek - bardzo się skupia wtedy jakby się relaxowała. Kąpać się lubi, chlapie i pływać próbuje takie odruchy ma jak ją kładę na brzuszku. Za to nie umi pełzać. Nie śmieje się na głos ale uśmiech odwzajemnia, Do jakiś przedmiotów i psa leci całym ciałem. Jak ja coś jem to mi zabiera z ręki. Zawsze bardziej ją interesuje co mam w rece niż moja twarz. Nie umi się zająć sobą nawet 3 min zaraz płacze. Najlepiej ją nosić non stop. Potrafi uśmiechnąć się pełną buzią ale bez głosu. Jak kładę ją na łóżku i położę się np. po prawo to się do mnie odwróci. Nie ma problemów z przekecaniem się, próbuje siadać samemu się za coś podciągając. Trzymana pod paszki idzie do przodu. Fizycznie rozwija się prawidłowo. Rośnie jej ząbek więc pewnie też przez to gorzej sie zachowuje. Martwi mnie to że jak pobierali jej krew to nawet nie zapłakała. Ale znów jak sie uderzy głową lub nogą to płacz bardzo głośny. Do rączki bierze wszystko nie ważne z czego zrobione czy miękkie czy twarde. Obiadki i deserki je w miarę ładnie. Ostatnio też bardzo mi ulewa... cały czas wszystkim... :( Obcych się nie boi ale się im przygląda dłużej.
  • 25.09.14, 10:37
    Byłam w Synapsis i po godzinnej zabawie i obserwacji stwierdzili że robi to co powinno robić dziecko w wieku 5 msc. Ma napięcie mięśniowe i dlatego nie może pełzać i się wygina na rękach. Nawiązała tam kontakt wzrokowy, głużyła na zaczepki Pani Agaty, bawiła się zabawkami, w akuku a w domu tego nie robi. Ona tego w domu nie chce robić a obcym przygląda się dłużej. Kazali się nie martwić i wyluzować. Jak bd miała 8 msc pojedziemy jeszcze raz. Puki co nie widać cech autystycznych.
  • 25.09.14, 11:59
    Mała tam zachowywała się całkiem inaczej i ona obcymi zawsze jest dłużej zainteresowana. A po 8 msc oni zaproponowali wizytę kontrolną a nie że ja planuje coś. Po prostu jak mała skończy 8 msc mamy się pokazać jeszcze raz. Ulżyło mi i cieszę się. Cały czas poświęcam małej a robię coś innego gdy śpi. Musimy tylko napięcie wyćwiczyć.
  • 17.07.17, 09:25
    Forum, ktore choc troche pociesza strapione mamy😊

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.