Dodaj do ulubionych

Pytanie do dorosłych aspergerów

16.05.16, 21:57
Witam! U mojego syna zdiagnozowano zespoł aspergera, poniewaz byłam niemal identyczna jako dziecko, uwazam, ze sama tez mam ZA, podobnie jak moja mama i dziadek. Mam pytanie do osób dorosłych z zespołem aspergera: czy naprawdę nie rozumiecie mimiki ludzi, wyrazu oczu? Pamiętam, ze jako dziecko zwracałam uwagę na usta, oczy wydawały mi sie zawsze takie same, ale dosyc szybko - juz w podstawówce, zaczełam zauwazać, ze spojrzenia mogą byc rózne. Na obecną chwilę bardzo dobrze rozpoznaję uczucia malujące sie na twarzy rozmówcy. Wydaje mi sie, ze to niemozliwe, zeby dorosły z ZA "nic nie widział" - jak oglądałby wtedy np. filmy, gdzie jedna mina głownego bohatera jest kluczowa dla dalszego rozwoju wydarzeń? Czy rozumiałby reklamy? Przeciez zewsząd jestesmy bombardowani twarzami wyrażającymi rozne emocje!
Prosze o własne spostrzezenia na ten temat. Pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • pinak-oteka 16.05.16, 22:21
    Też Dołączam się do pytania.
  • tijgertje 17.05.16, 00:40
    Rozpoznaje podstawowe emocje, nie widzę niuansów. Film czy teatr są łatwiejsze, bo są bardziej wyraźne niz codzienność. Dużo zależy od ludzi, niektórych łatwo sie "czyta", inni pozostają zagadka, np jedna z moich sióstr: zawsze wydawało mi sie, ze jest wkurzona, przykrywało to wszystkie inne emocje, nigdy nie wiedziałam, w jakim jest nastroju. Oczywiscie nauczyłam sie z czasem przez logikę, nie na wyczucie jak inni, co oznaczają rożne elementy mimiki, ale wcale nie zawsze jest to oczywiste. Z gestykulacja jest jeszcze gorzej, bo mocno rozprasza i niezłe dała mi popalić po przeprowadzce do Holandii, gdzie niektóre z tych samych gestów oznaczają zupełnie cos innego.
  • marta75b 17.05.16, 13:10
    Wydaje mi sie, ze ja widze niuanse, chociaz nie wszystkie. Oglądam "twoja twarz brzmi znajomo" W jednym z odcinkó jakis aktor miał sie wcielic w haline fronckowiak w piosence "mały elf". chciał dobrze, ale wyszło tak komicznie. Aktor niby sie usmiechał, ale pod warstwa charakteryzacji widac było, ze jest mu wstyd, przykro i zbiera na płacz. Zauwazyłam to bez problemu.
    Ale znowu gdy nowa kolezanka powidziała "wtedy umarł moj fantastyczny ojciec", wyczułam w jej głosie smutak, ale nie wyczułam sarkazmu w słowie "fantastyczny" i musiała mi to tłumaczyc "na piechotę". Ciekawe jak to jest u neurotypowych?
  • marta75b 17.05.16, 13:11
    przepraszam za literowki i sposób pisania, cos mnie rozproszyło i nie napisałam dokładnie tego, co chciałam napisac.
  • brynhildr 17.05.16, 13:11
    Wyraz oczu? Posiadanie wyrazu oczu nie mieści się w moim małym stukniętym móżdżku.
    -Jest taki test psychologiczny do badania małych dzieci. Karty tego testu rozsypały się mojej koleżance i, zbierając je, trochę się nim bawiłyśmy. Za Chiny Ludowe nie mogłam dojść, która z pięciu twarzy nie ma pary. Zaczęłam analizować poszczególne elementy, kąciki oczu, kąciki ust, zmarszczki tu, zmarszczki tam, dokładnie w taki sposób, jak analizowałabym trójkąciki, kółeczka i kolory. Aaaa, emocje? Tu chodzi o emocje? O to, że twarz, to całość, która coś wyraża? Acha, no pacz, nie wpadłam na to. Tak w ogóle ja zapamiętuję ludzi po wzroście, włosach i charakterystycznych elementach twarzy, takich jak znamiona, opadające powieki, blizny po trądziku. To nie jest całość, która ma wyraz. To jest zbiór elementów do wyuczenia.
    -Generalnie klasyfikuję wypowiedzi niewerbalne, bez komunikatu ustnego, jako nieistotne. Możesz sobie przewracać oczami, marszczyć się, wzdychać. Ja zakładam, że jeżeli masz coś istotnego do powiedzenia, to powiesz. Jeżeli życzysz sobie mieć jakiś wyraz oczu, to go sobie miej. Jeżeli ktoś zobaczył w czyichś oczach żądzę, głód kotleta i analizę sytuacji geopolitycznej, traktuję to jako środek stylistyczny, opisujący swoje wyobrażenia wobec danej osoby. Dopiero niedawno odkryłam, że NT naprawdę traktują przewracanie oczami jako komunikat.
    - Nie oglądam filmów, w których bohaterowie posługują się minami i ta jedna mina jest kluczowa. Nie interesują mnie filmy o emocjach ani książki o emocjach. Ludzie mają coś robić, ruszać się, podejmować aktywność, rozmawiać ze sobą w miarę konkretnymi komunikatami o tym, gdzie trzeba iść i do kogo strzelać.
    - Coś tam rozpoznaję, ale człowiek, który coś czuje, to jakoś się zachowuje. Jakoś chodzi, jakoś macha, ma jakieś natężenie głosu. Jest więcej danych niż tylko twarz, co ułatwia identyfikację nastroju. W przypadku osób, których nie znam, albo w przypadku widoku samej twarzy raczej czuję się nieco bardziej niekompetentna.
    - No pacz, może stąd się bierze mój olewający stosunek do tego, co należy mieć i jaka metka ma być na tym czymś? Bo jeżeli laska z półotwartymi ustami gapi się w przestrzeń, a potem pokazuje się buteleczka perfum, to ja zamiast pragnąć perfum zaczynam liczyć, kiedy ostatni raz byłam u dentysty.
    - Owszem, jesteśmy bombardowani twarzami. Co nie znaczy, że te bomby nas dotyczą. No jest sobie twarz, no i co?
  • marta75b 17.05.16, 13:13
    Podoba mi sie twoj sposób pisania, przypominasz mi moja aspergerowa maę :)
  • grzalka 18.05.16, 09:46
    Ja w ogóle mało patrzę na twarze, patrzenie w oczy mnie mocno męczy, ale robię to "dla porządku", wiem, że trzeba itp. Emocje odczytuję wcale nie z twarzy, tylko z głosu, sylwetki, zachowania. Ale z obrazkami sobie radzę w miarę (nie 100%, jakieś 70), bo można się tego nauczyć. Filmy, rekalmy itp- tez raczej sama twarz nigdy nie jest kluczowa, zawsze jest kontekst.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • marta75b 18.05.16, 15:36
    Wydaje mi sie, ze sa rózne stopnie nasilenia zespolu aspergera. Ja mam malo cech aspergerowego charakteru, całkiem niezłe umiejętnosci społeczne, zawsze byłam towarzyska, miałam przyjaciol. W szkle podstawowej byłam tzw czarną owca, z która wstyd sie było oficjalnie bawic, ale po cichu kilka osob mnie lubiało. podobnie moj syn, ma 5 lat, kolegów, ale boję sie ze w "sztucznym" srodowisku klasowym stanie sie ofiarą złośliwych dzieci.
    Moja mama miała wiecej cech autystycznych i przyjaznie zaczęła zawierac po przejsciu na emeryture, wczesniej w miejscu pracy uwazana była za dziwoląga z niesympatycznym charakterem.
    Okropny bałagan jest w tym autyzmie - ja mam autyzm, moj syn, mama, dziadek, dziecko z mojej pracy nie mowiące i liżace zabawkę w kąciku, dziecko z mojej pracy (szkoła specjalna) mowiące za duzo i nie na temat - wszyscy wsadzeni do jednego wora, a roznice miedzy nami jak stad do berlina.
  • grzalka 18.05.16, 17:33
    No tak jak NT, też każdy inny. Autyzm to zespół kluczowych objawów, a nie sklonowany wzór autysty typu Rain Man ;). Zespół Downa też, poza pewnym fizycznym podobieństwem, ma całe spektrum osobowości oraz różne stopnie zaburzenia. Albo takie MPD - od głęboko niepełnosprawnych do zupełnie normalnie funkcjonujących z niewielkimi deficytyami. Nie wydaje mi się, żeby to był bałagan.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • marta75b 19.05.16, 00:03
    A moim zdaniem jest bałagan.
    Przykładowo - czym jest Zespol Aspergera? Asperger opisał dzieci o małych umiejętnościch społecznych, zamknięte w sobie, o naukowych zainteresowaniach, typ małego dorosłego. wypisz, wymaluj - moj dziadek i dwoch kuzynów. Ja i moj syn zupełnie nie pasujemy do tego opisu, jestsmy z innej bajki. Sądze, ze Hans Asperger nawet by na nas nie spojrzał.
    Za to na stronie internetowej poswieconej ZA opisują aspergerów jako osoby raczej towarzyskie, typ ekscentryka popełniającego gafy - tu juz bliżej do nas.
    Czym sie rozni autyzm wysokofunkcjonalny od ZA? Jedni mowią, ze to jest to samo.
    Spotkałam sie tez z opinią, ze autystycy żyją w swiecie przedmiotów (układają je w rzadki jako dzieci, interesują sie nimi jako dorosli), a aspergery w swiecie teorii i idei - czyli znowu pasuje do mnie i syna.
    Zupełnie nie wiem, czym sa całosciowe zaburzenia rozwojowe ; czasem sa opisywane obok ZA, autyzmu wysokofunkcj. autyzmu wczesnodzieciecego itd, a czasem jako ogolne okreslenie dla tych zaburzen (czyli w czr miesci sie ZA, autyzm wysokofun., autyzm wczesn.). Czy to dobrze, jak sa czr, czy lepiej miec np autyzm wysokofunkcjonujący?
    Ja bym zaburzenia ze spektrum podzieliła wg następujących kategorii:
    - nasilenie cech autystycznych
    - iloraz inteligencji
    -ekstrawersja czy introwersja
    - praktyk czy teoretyk
    Przykładowo :ja- raczej niskie nasilenie cech autystycznych, iloraz inteligencji w normie, przeciętny, umiarkowany ekstrawertyk, teoretyk
    Moj dziadek : wysokie nasilenie cech autystycznych, iloraz inteligencji norma lub powyzej, silny introwertyk, raczej praktyk (chociaz trudno powiedziec, bo dziadek prawie nie mowił i nie wiadomo, co mu w głowie siedziało)
    Moja uczennica : umiarkowane nasilenie cech autystycznych, uposledz.umysłowe w stopniu lekkim, ekstrawertyczka, teoretyk (przez swoje gadulstwo nie uznana oficjanie za autystyczkę, szybko "zdiagnozowana" przez rówiesników)
    Moj uczeń : znaczne nasilenie cech autystycznych, introwertyk, praktyk, uposledzenie w stopniu lekkim
    itd, itp.
    Takie opisy coś mi mowią, a nie ogolne sformułowanie "auyuzm wyskofunkcjonalny"- czyli ze co, ze dziecko mówi i ma normę intelektualną? A jak dodatkowo sie zawiesza, trzeba go pilnowac, upominac, to nadal jest wysokofunkcjonalny? Czy juz umiarkowaniefunkcjonalny?
    Bałagan i koniec!
  • marta75b 19.05.16, 00:12
    Dodam jeszcze, ze taki bałagan moze miec negatywne skutki terapeutyczne. Psycholog powidziała mi, ze moj Adas ma autyzm. biega, macha rączkami, taka jest jego zabawa w przedszkolu. "I to nie jest zabawa w ptaszka"- podkresliła.
    wyszukałam, czy jest autyzm, pisze m.in. ze jest to uposledzenie wyobrazni. Adas od małego na łozku jak na statku pływał, syrenki spotykał, zupe z piachu gotował - jakie uposledzenie wyobrazni? Jesli on ma słabą fantazję, to jak wielką fantazje mają inne dzieci?
    Jak ta głupia prze rok rozwijałam dziecku wyobraznię. A Adas nadal biega bez wyraznego sensu, tyle, ze teraz wiem, ze ma tak bogatą wyobraznię, ze podczas biegania jest minionkiem, angryberdsem, piratem, alvinem i wiewiorkami itd, itp. Po prostu bawi sie w głowie, w sposób nie zrozumiały dla otoczenia.
    Gdybym to wczesniej wiedziała, zamiast rozwijac wyobraznię, klocki bym z nim układała.
  • tijgertje 19.05.16, 09:24
    Autystycy maja wyobraźnie, ale różnica z NT jest zasadnicza: nie są w stanie modyfikować wymyślanych rzeczy do narzuconego scenariusza. Dopóki dziecko bawi sie w to co samo chce, problemu nie widać.

    Ja tam sie cieszę, ze odchodzi sie od diagnozy specyficznych zaburzeń na rzecz spektrum autyzmu z diagnoza funkcjonalna. Niby bałagan, ale w ten sposób wszystkie różnice zdecydowanie łatwiej umiejscowić i określić, bo tak jak piszesz, ludzie z ZA moga być swoimi przeciwnościami i miec identyczna diagnozę kliniczna ( ale funkcjonalna już nie). Zreszta autyzm to zaburzenie dynamiczne, rozwojowe, nie stoi w miejscu i z roku na rok mimo tej samej diagnozy klinicznej dziecko moze być zupeeeeelńie inne. Widzę to choćby po synu. Ma 12 lat i klasyczny autyzm, co do którego nie ma najmniejszych watpliwości. Kiedyś nie funkcjonował zbyt wysoko, sensownie gadać zaczął jak skończył 4 lata ( i to z dnia na dzień, od półsłówek do obszernych, złożonych zdań, na badaniach w dostępie 4 miesięcy różnica w rozwoju mowy wyszła średnio 5,5 roku.) w tej chwili funkcjonuje lepiej niz niejeden z ZA, jest towarzyski, otwarty na innych, rwie sie do pomocy innym, jest radosny, pewny siebie ( właśnie kupiliśmy na gimnastykę trampki z różowymi pelikanami, bo tylko dziewczęce pasowały na jego wąskie stopy, ale on sobie nic z tego nie robi, cieszy sie, ze znaleźliśmy pasujące by i nikomu nic do tego, jaki maja kolor). Na pierwszy rzut oka normalny, inteligentny 12-latek, ale jak sie bliżej przyjrzeć wiedząc, na co zwracać uwagę, to wcale nie jest mniej autystyczny niz 8 lat temu.
  • marta75b 19.05.16, 18:43
    Czy mozesz podac przykład do zdania " nie sa w stanie modyfikowac wymyslanych rzeczy do narzucanego scenariusza"?
    Zanim urodziłam młodszego, duzo sie z moim Adasiem bawiłam. Przykładowa zabawa :strazacy. Wrzucamy zabawki za tapczan, Adas woła "pali sie", biegnie po zabawkową gasnice gasi pozar. Razem wyciągamy zabawki, ja mowi:trzeba z nimi do szpitala, robimy nosze z chustki, Adas spontanicznie jest lekarzem.
    Albo w szpitalu (porodówka)zabawa w smerfy :kaloryfer z pomysłu Adasia jest czarodziejskim kotłem, Adas wrzuca do niego ulotki szpitalne i cos gotuje. Karmi mnie, a ja sie zmieniam w costam. Potem wołam wskazując na choinkę : o krzew, gdzie mieszkają elfy! adas oglada ze mna "elfy" i mowi (na choinkowe bąbki) "o, czarodziejskie szyszki! Pozniej na niby wrzuca je do czarodziejskiego kotła.
    moim zdaniem to jest modyfikowanie zabawy do czasem narzucanego przeze mnie scenariusza.
    Na podworku dzieci bawia sie mniej fantazyjnie .Przykład : Adas z ulubionym kolegą bawia sie w Tomka i Przyjacile. Hustają sie wołając na przemian "Uwaga, Tomek nadjeżdza"- i to cała zabawa. albo gotują zupę z piachu, wrzucają liscie, trawę, na koniec wspolnie swieczki z patyków, spierają "sto lat" i finito.
    Razem bawimy sie bardziej wymyślnie, z bogatszym scenariuszem.
    Z góry przepraszam za literówki, ale dzieci mam jeszcze nie uspane i mi psoca.
  • pinak-oteka 20.05.16, 10:08
    Często jest tak, że specjaliści którzy widzą w dziecku autyzm zaczynają wszystko w nim podciągnąć pod zaburzenia.
    Moje dziecko też nie ma problemu z zabawą na niby.
    A co jest nie tak? No więc nie tworzy historii w zabawie. Nie ma w niej narracji. Nie zaproponuje innym dzieciom zabawy chociaż mogłoby to robić.
    Twój syn nie opowiada co robi, piszesz ze "bawi się w głowie", czyli też ta narracja szwankuje.
    Pomimo tego, że moje dziecko ma wystarczająca wyobraźnię by się bawić, samo rzadko bawi się.
    Potrzebuje dorosłego.
    Dzieci z ASD podobnie jak te neurotypowe sa bardzo różne. Stopień fantazji tez jest bardzo zróżnicowany.

    Jak patrze po placach zabaw to wystepuje jakieś bieganie z pistolecikami gdzie trudno doszukać się wielkiej wyobraźni, ale tez np mój pięcioletni sąsiad buduje w piachu kopalnie, drogi do niej, przeprowadza jakieś akcje ratunkowe itd
    Dziewczynki bawią się w dom, dzielą się rolami i przychodzą do mnie bym była tatą, bo żadna z nich nie chce ;-)
  • chocolatemonster 20.05.16, 10:35
    Moja klasyczna autystka bawi się tak,że buduje dom (skomplikowany),do niego ogród (taki, jak nasz-jest nawet trampolina ). W domku mieszka pies z kaczka. Ogrzewanie jest na 'olej' wiec pies dzwoni po' campusa' i zamawia olej. Przyjeżdża pan (ciężarówka również zrobiona przez nia)i nalewka olej. Potem pies z kaczka jada na karuzele i muszą kupić bilet ,etc. Ona to sama wszystko wymyśla (lub też odzwierciedla ) ,odgrywa dialogi ,itd. Takich zabaw jest mnóstwo, scenariusze różne. Nie ma jednak księżniczek i piratów itd. (moze to wczesnie bo Mloda 4 lata skonczy w pazdzierniku,nie wiem)choć ostatnio wybrała sobie w sklepie czapkę z warkoczem i sukienkę i cieszyla się, że jest Elsa.
    I ta moja klasyczna autystka od tygodnia szykuje mi śniadanie do pracy (to,co zazwyczaj biore:jogurt,owoce,wafle ryzowe),sama z siebie; a wydawać by się mogło, że tylko jej świat się liczy.
    Kontakty z rówieśnikami,kontakt wzrokowy, zadawanie pytań i dzielenie się emocjami (oraz wrażliwość na emocje innych) leżą i kwicza. W wielu sferach jest duża poprawa. Mówi bardzo dużo i używa wyrafinowanych słów. Jest bystra i ma bardzo dobrą pamięć. Nigdy nie układała niczego w rzadki i nie ma sztywnych rytuałów (chociaż jest wybiórczosc jedzeniowa ). Co z tego? Nico. Każdy autysta/ZA jest inny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka