Dodaj do ulubionych

Trening Umiejętności Społecznych w ZA - czy działa

03.10.16, 16:26
Witam,
Chciałabym zapytać doświadczonych rodziców, którzy spróbowali z terapią umiejętności społecznych. Czy to działa i w jaki sposób? Zastanawiam się nad taką terapią dla syna, 5,5 roku, jeszcze nie zdiagnozowanego, to przed nami, ale myślę, że trzeba zacząć od tego. Dziecko jest bardzo inteligentne w dziedzinie nauk ścisłych, logicznego myślenia, ale emocjonalnie słabo. Słabe relacje z rówieśnikami. Chęć wygrywania bardzo silna, płacz przy przegranej.
Czy taki trening jest skuteczny?
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 03.10.16, 17:01
    Jeśli jest dobrze prowadzony to tak, jest skuteczny. Dzieciaki ze spektrum nie robia pewnych rzeczy automatycznie i musza sie tego nauczyć rozumowo, by w odpowiednich sytuacjach świadomie kierować własnym zachowaniem. Im więcej sie ćwiczy, tym efekty sa lepsze i po to właśnie jest TUS. Moj syn miał tego typu terapie przez pol roku, 2 razy w tygodniu, w niedużej grupie. Robili konkretne zadania w oparach lub w grupach, czasem indywidualnie, omawiali dlaczego ludzie zachowują sie tak a nie inaczej ( ale dzieci były sporo starsze), dzieki temu młody był w stanie w miarę bezbolesnie wrócić ze szkoły specjalnej do masowej. Społecznie bardzo wtedy ruszył to przodu. W tej chwili chodzi na zajęcia teatralne, najlepszy TUS pod słońcem :D
  • mamamada 07.10.16, 21:01
    Dzięki umiejętnościom społecznym, które udało się wypracować m.in. na TUSie, mój syn (13-latek z ZA) ma niezłe kontakty z rówieśnikami, ma kumpli, potrafi poradzić sobie z wejściem w nową grupę. Jest też lubiany. I jest do dla niego bardzo ważne.

    Problem z TUS-em bywa taki, że część wysoko funkcjonujących dzieci z autyzmem i ZA ma dużą trudność lub w ogóle nie potrafi przenosić umiejętności z tych "laboratoryjnych" TUSowych zajęć na sytuacje w zwykłym, codziennym życiu.
    Dlatego uważam, że warto szukać miejsc/osób, które:
    - zapewniają rodzicowi na bieżąco informacje, nad jakimi umiejętnościami terapeuci aktualnie pracują z dzieckiem i
    - podpowiadają, w jaki sposób rodzic może włączyć się w ten proces, żeby dziecko miało szansę zgeneralizować te umiejętności, żeby potrafiło zastosować je w życiu, w codziennych kontaktach z ludźmi.
  • mamamada 07.10.16, 21:12
    Może tylko jeszcze napiszę, z własnego doświadczenia: jeśli dziecko jest wysoko funkcjonujące i dużo nauczy się na TUSie przed diagnozą, to może się zdarzyć, że postawienie jej będzie trwało dłużej, bo np. dziecko będzie się skupiało się na tym, żeby dobrze wypaść w oczach diagnozującego je dorosłego i będzie reagowało w wyćwiczony już sposób.
    Więc z mojego punktu widzenia: TUS jak najbardziej warto, żeby od razu wesprzeć dziecko pomagając mu zdobyć umiejętności, dzięki którym będzie miało lepsze kontakty m.in z rówieśnikami, ale nie warto czekać z podjęciem decyzji o diagnozowaniu dziecka.
  • ania-pat1 13.10.16, 12:08
    Popieram. Moja córka ma z poradni "glejt" "z całą pewnością należy wykluczyć zaburzenia ze spektrum autyzmu" - trzymam to sobie. Po roku w referencyjnym ośrodku: diagnoza ZA.
    TUS działa - na płaszczyźnie rozumowej - dziecko ma narzędzie typu "wiem, o co im chodzi, a jak nie wiem to wiem co zrobić" - to niestety nie oznacza że wyrobi mu się "sensor społeczny" - ale rzadziej będzie się wystawiać i nie podpadnie nauczycielom. Wielokrotnie byłam pytana przez rodziców jak wychowuje się takie grzeczne dziecko. To bardzo "kopie się" z wizerunkiem ZA. Zwyczajnie, mam wrażenie że "niegrzeczność" to zwyczajna bezradność podszyta lękiem, a tus te lęki oswaja
  • truffla333 15.12.16, 16:24
    Mój wyskokofunkcjonujący aspergerowiec ma zaraz 16 lat. Od 8 lat na TUSie. Najpierw grupa, ale ponieważ dziecko miało niską akceptację siebie i innych dzieci ze spektrum, nie funkcjonowało dobrze w tym typie TUS. Po zmianie na indywidualne spotkania 1:1, TUS zafunkcjonował. Efekt jest dla mnie oczywisty i wyłącznie pozytywny. W gimnazjum funkcjonuje bardzo dobrze, w klasie jest lubiane (nikt nie wie o ZA), a zachowania ze spektrum są traktowane jako wyraz ekscentryczności i oryginalności, a nie dziwactwo. Ma grupę 4 bardzo bliskich znajomych. Ale rozwija się dalej. W sierpniu dziecko popłynęło na 2-miesięczny rejs z grupą rówieśniczą (29 dzieci z całej Polski, nikt nikogo nie znał + grupa 10 obcych dorosłych = nikogo znajomego). Na żaglowcu nie ma się gdzie schować, a o 'być albo nie być' decyduje współpraca. Przeżyło i wróciło i mówi, że jeszcze raz by popłynęło. Ponad 120 znajomych na FB z reala. Pewnie bez TUS nie można było by tego osiągnąć.
    TUS zaczęliśmy po orzeczeniu o ZA w wieku lat 8. I dalej kontynuujemy. Dojrzewanie - to dopiero wyzwanie.
  • jhoan 31.10.16, 12:05
    Dziękuję za cenne rady. Niestety, nie wiem jak ocenić ofertę TUS. Mamy jedne zajęcia za sobą, siedząc za drzwiami słyszałam wszystko i mam mieszane uczucia. Mój syn prawdopodobnie nie jest typowym Aspergerowcem, pewnie ma niektóre cechy (problemy w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami to główny problem, trudności z radzeniem sobie z porażkami). Jednak mam wrażenie, że syn doskonale rozumiał co się dzieje i boję sie, że odbierze te zajęcia jak tresurę. Poza tym sama to tak trochę odbierałam, np.zwracanie uwagi na niewłaściwe sformułowania, za ostro moim zdaniem, bez uśmiechu. Rozumiem, że mają być jasne zasady, jednak mam wrażenie, że dziecko może poczuć się dotknięte.
    Nie wiem, czy ja nie jestem przewrażliwiona. Czy wiedzą Panstwo jak w szczegółach wygląda terapia w przypadku Państwa dzieci?
  • brynhildr 31.10.16, 12:39
    Nie wiem nic o TUS, ale:
    -„ostre” zwracanie się dla mnie nie jest tym samym, czym jest ono dla Ciebie. Dla mnie ton głosu, uśmiech itd. mają drugorzędne znaczenie. Wielu zmian w tonie głosu w ogóle nie słyszę. Co jest dla mnie ważne: czy informacja jest podana jasno i konkretnie. Wszelkie „czy mogłabyś, koteczku, w głębi serduszka rozważyć możliwość czegoś tam...” zaciemnia sytuację. Można tak do mnie pisać. Mówić raczej nie. Tylko mnie zirytujesz i nie rozważę ci, koteczku, żadnej z możliwości.
    -ja też wszystko rozumiem. Na obrazku rozumiem, na piśmie rozumiem, w warunkach laboratoryjnych rozumiem, w sytuacjach przewidywalnych też rozumiem. W prawdziwym życiu nawet rozumiem, ale zbyt wolno. Mój mózg nauczył się więc omijać pewne zbiory danych płynące od innych osób i analizować najpierw inne (np. Zwracam uwagę na dobór słów, zupełnie odruchowo, tak jak inni „czytają” ton głosu czy twarz. I wyczytam więcej, niż przeciętny człowiek). „Tresura” to – mogę się domyślać (podkreślam: domyślać, nie widziałam tych zajęć) – wałkowanie schematów do wypęku, żeby dziecko mogło reagować na nie automatycznie. Nie wystarczy rozumieć, trzeba mieć gotowca w głowie odpowiednio szybko.


    --
    To pisałam ja, świr.
  • holina 31.10.16, 15:58
    jhoan
    A myślałaś o jakiś zajęciach w grupie, ale nie koniecznie TUS ? Nie wiem co Twój synek lubi, czym się interesuje, ale u nas BARDZOOO!! sprawdziły się treningi karate, oraz basen ( także grupa ).
    Syn dzięki tym zajęciom zyskał naprawdę wiele. Nauczył się radzić sobie w różnych sytuacjach, szczególnie takich często występujących w grupie rówieśniczej. Ponad to dziecko uczy się zasad, współpracy z innymi, rywalizacji, i co najważniejsze tego, że czasem się przegrywa oraz wielu innych rzeczy, które na TUSie wprowadza się bardzo bardzo stopniowo. Tutaj został rzucony na głęboką wodę, zostawiony pod opieką trenera, który nawet nie wiem, że syn ma jakąkolwiek diagnoze. Młody na treningach poznał kolegów, chodzi bardzo chętnie. A też nie jest takim 100 % Aspergerem. I jak u was, największym problemem było takie funkcjonowanie społeczne, relacje w grupie. ( w relacjach on i jeden max dwóch kolegów nie było problemu ) Na TUS chodziliśmy do dwóch ośrodków. Pierwszy się synkowi w ogóle nie podobał, zresztą mi też :-) więc wcale mu się nie dziwie. Drugi mieliśmy nie dość, że w ramach WWR, to do tego blisko domu, więc uczęszczał tam cały ostatni rok. Tu zajęcia były fajne w małej grupie, z dzieciakami podobnie funkcjonującymi do mojego, ale nie zdecydowaliśmy się na kontynuację.
    Nie wiem jak w waszej okolicy, ale u nas tych zajęć grupowych dla dzieciaków jest całe mnóstwo. W ośrodku kultury, prywatnych świetlicach, czy szkołach. Zaczynając od sportowych typu piłka, karate, judo przez muzyczne typu taniec, grupy wokalne do manualnych typu rękodzieło, plastyka, więc jest naprawdę z czego wybrać, i każdy znajdzie coś dla siebie.
    Ale tak jak ktoś napisał wyżej, TUS dobrze prowadzony może przynieść spodziewane efekty
  • jhoan 02.11.16, 08:15
    Zapisalismy go na pilke, bo uwielbia kopac i jest naprawde dobry. Przez 1,5 mies bylo ok, bylam nawet zachwycona bo przestal plakac przy porazkach w grze, opanowal zasady. Ale skonczylo sie i nie wiemy dlaczego- nie chce chodzic. Ostatni trening przesiedzial na lawce, nie pomogly rozmowy, zacial sie. Tez uwazalismy ze to dobre zajecia, chocby z opanowania zasad, wspolpracy. Nie wiem, czy kazacc mu chodzic, czy dac wybor. Aspergera raczej nie ma, bo ma wysoko rozwiniete abstrakcyjne myslenie, poczucie homoru... Tylko te umiejetnosci spoleczne...
  • holina 02.11.16, 10:33
    Może niech synek sam powie co chce robić, na jakie zajęcia uczęszczać. W czym jest dobry, co go interesuje. Może jakaś robotyka ? Budowanie z lego ?. No chyba jest coś co widzisz, że go interesuje czy pasjonuje. Nie zmuszalabym do piłki. Może to po prostu nie jego bajka. Mój też na piłkę nie chciał chodzic. Tak jak pisałam, teraz jest mnóstwo rodzajów zajęć grupowych, dostosowanych to wieku, potrzeb czy zainteresowań dziecka.
    Druga rzecz, która u nas się bardzo sprawdziła, to zapraszanie kolegów do domu. Raz u syna jakiś kolega był, następnym razem synek był zaproszony do kokegi. I tak po dwóch latach drzwi się nie zamykają. Ciągle ktoś wpada, albo młody do kogoś idzie. Latem dzieciaki z sąsiedztwa bawiły się na naszym podwórku, następnego dnia synek na podwórku jednych czy drugich sąsiadów. Ciągle się coś dzieje. Przy okazji poznałam rodziców kolegów syna, umawiamy się na kawę, czy w weekend. My rozmawiamy, dzieciaki biegają. Poza tym w rodzinie są dzieciaki, i u przyjaciół. Uważam, że to TUS najlepszy z najlepszych. Tym bardziej, jak widzę uśmiech na twarzy syna, który w pośpiechu się ubiera, bo przecież dziś idzie do kolegi :-)
  • jhoan 07.11.16, 15:51
    Już wiemy dlaczego nie chce chodzić. Okazało się, że syn szybko okazał się równie dobry w piłkę co chłopcy zeszłoroczni i trenerzy zaczęli go przesuwać do tej silniejszej grupy. Niestety, z silniejszymi się nie wygrywa tak łatwo i syn się zniechęcil porażkami. Chęć wygrywania jest tak silna, że przeważa nad chęcią kopania,grania. Szkoda, bo paradoksalnie te treningi miały być szkołą między innymi przegrywania :( Zupełnie na opak.
    Zobaczymy, nie będę zmuszać, być może trzeba wyeliminować tę chorobliwą wręcz chęć rywalizacji, bycia pierwszym we wszystkim (w jedzeniu, ubieraniu, zawsze musi być pierwszy), może TUS pomoże, może zamiast piłki zrobimy terapię IS. A sport za rok.
  • marigold222 02.11.16, 08:54
    podepnę się.
    Zaprowadziłam młodą na pierwsze zajęcia i była totalna porażka. Wyła i wrzeszczała przez całą godzinę- a miały być 3. Po tej godzinie pani zadzwoniła do mnie, żeby ja odebrać. Grupa była 6 osobowa, sami chłopcy, chodzący już do tej grupy jakiś czas. Pani mnie objechała dokumentnie, że dziecko niewychowane, że to ostatni dzwonek żeby coś zrobić, bo jest juz w 3 klasie, a za moment czwarta i co to wtedy będzie, że pozwoliłam sobie wejść na głowę i jeśli chcę, by chodziła na te zajęcia to muszę opłacić asystenta tylko dla niej, bo wykazuje zachowania agresywne i dezorganizuje pracę grupy. No to zabrałam, bo tak roztrzęsionego dziecka po jakichkolwiek zajęciach nie widziałam od bardzo dawna. A ogólnie to funkcjonuje nieźle- mamy gorsze dni, gdy wrzeszczy i się awanturuje, zwykle odstaje od grupy rówieśniczej- dobrze dogaduje się ze starszymi i dużo młodszymi. Miałam nadzieję, że TUS w jakiś sposób jej pomoże, ale po pierwszej próbie młoda powiedziała, że juz tam nie pójdzie i że panie traktowały ją jak idiotkę. A ja z doświadczenia wiem, że jak ona sie źle nastawi to faktycznie będzie źle. Zrezygnowałam. Może po prostu to nie była grupa i panie odpowiednie dla J.
  • lula.1311 08.11.16, 08:46
    Poszukaj innej grupy. Pani prowadząca chyba nie zdaje sobie sprawy jaka grupę prowadzi. Jestem w szoku za takie podejście do dziecka. TUS ma na celu pokazać dziecku jak okiełznać emocje i jak odnaleźć się w kontaktach że społeczeństwem. Pani prowadząca chyba sama powinna z takich zajęć skorzystać bo jej zachowanie jest poniżej poziomu krytyki
  • czaplaczarna 17.11.16, 11:57
    Czy trzeba mieć zaświadczenie o dziecku żeby mogło dołączyć na TUS?
    Czy w Warszawie któreś miejsce jest wyjątkowo godne polecenia?
  • lula.1311 10.02.17, 00:37
    A jaka dzielnica Cię interesuje?
  • monika1111 04.08.18, 16:28
    Mokotow
  • emar 22.08.18, 19:55
    Ja też będę wdzięczna za polecenie konkretnego, sprawdzonego miejsca w Warszawie.
  • iwkasta 06.09.18, 07:51
    Dzień dobry
  • iwkasta 06.09.18, 07:54
    Jeśli chodzi o Tys w Wawie to mi najbardziej polecano Scholar są na Wilanowie i Bielanach. Wszyscy chyba którzy byli w naszej grupie -ok 6 osób byli b. Zadowoleni. My trochę mniej myślę że dlatego że nasz Aspik różnił się od grupy tym że był bardzo śmiały a nie wycofany. Dzieci nieśmiałe zrobiły ogromne postępy - tak oceniali to rodzice. Warto spróbować. Ja chciałabym spróbować teraz gdzie indziej. Nie polecam Przystani Psychologicznej brr
  • iwkasta 06.09.18, 07:56
    Scolar.pl.
  • jhoan 10.09.18, 14:04
    A czy ktoś korzystał z TUS w poradni pp , czyli "państwowo". U nas (Bemowo) są takie zajęcia i chcemy spróbować. Ale chętnie usłyszałabym jakąś opinię, dobrą lub złą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.