Dodaj do ulubionych

Kierunek dalsza obserwacja - bo nie patrzy w oczy

14.01.17, 10:33
Witam wszystkich forumowiczów,
Moja córka ma skończone 20 miesięcy. Martwiło mnie opóźnienie mowy i fakt, że córka nie reaguje na samo imię. Imię połączone z poleceniem - przynieć, odwróć się - reaguje. Córka miała spotkanie z psychologiem i logopedą. Tam okazało się, że mowa, mową, ale bardzo niepokojące jest to, że córka nie patrzy na osobę, która się do niej zwraca.
Ja wcześniej tego nie wyłapałam! Okazuje się, że z daleka utrzymuje kontakt wzrokowy, jednak gdy np. przynosi zabawkę to ma wzrok spuszczony i patrzy "przez osobę". Gdy się do niej zwracam na zasadzie - spójrz na mnie, to ona to robi. Sama jakby takiego odruchu nie ma. Jestem zapisana na diagnozę do synapsis, jednak nie mam konkretnej daty - czas oczekiwania 7 miesięcy.
Proszę wytłumaczcie mi, czy jeśli córka poproszona o spojrzenie robi to, to czy to nic nie zmienia? Czy ten kontakt wzrokowy jest tak bardzo łączony z autyzmem?
Ponadto zwrócono uwagę na to, że nie rozkłada rączek na hasło "nie ma", że nie ma takiego szybkiego odruchu naśladowania. Jednak w domu np, udaje, że odkurza, karmi lalki, udaje, że układa do snu lalkę, naśladuje moje gesty przy piosenkach, jak ktoś wychodzi z domu - robi papa, lubi bawić się w chowanego czy też "a kuku", lubi huśtawkę, zjeżdzalnię, chętnie bawi się na placu zabaw, interesują ją dzieci, wskazuje na przedmioty o które pytam palcem, jak coś chce to pokazuje palcem.
Niepokojące:
- kocha kółka, czasem całuje kółko, które zobaczy np. w książce. Jak miała od 10-18 mies lubiła kręcić kółkami. "Kółko" to jej trzecie powiedziane słowo, po mama i tata
- mało gaworzyła
- ostatnio była w galerii handlowej (praktycznie wcale jej nie zabieram do takich miejsc) i dostała szału, latała, piszczała, nie patrzyła, że znikam jej z pola widzenia, biegała na oślep
- kiepsko posługuje się widelcem i łyżką
jak coś mi przyjdzie do głowy jeszcze to dopiszę.
Chciałabym poznać Państwa opinię, na ile ten kontakt wzrokowy jest niepokojący i czy powinnam to ćwiczyć, by w niej jakby wyrobić nawyk patrzenia? czy to tylko zaburzy przyszłą diagnozę? pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • 14.01.17, 11:16
    Ćwicz i nie patrz na to czy zaburzy to diagnozowanie . Przecież nie będziesz 7 miesięcy siedziała bezczynnie , dzieci zdrowe i zaburzone rozwijają się, lepiej ten rozwoj wspomagać niż nic nie robić aby specjaliści mieli ułatwione diagnozowanie .
  • 14.01.17, 11:21
    dziękuję. Ja właśnie ćwiczę, cały czas wymuszam to na niej i mam wrażenie, że jak wyłapie pauzę między nami podczas jej starań o coś co chce, to zaraz na mnie patrzy i się uśmiecha.
  • 14.01.17, 11:17
    Ach i jeszcze z niepokojących :
    - nie reaguje na mimikę. Na uśmiech odpowiada, ale na symulację, że ktoś jest smutny, płacze - nie reaguje.
    - nie naśladuje rozmowy przez telefon
    - lubi trzymać rzeczy w buzi
    - bardzo lubi deptać np. pudełka, wchodzić na nie...np. depcze puzle, ale oprócz tego próbuje je składać. To nie jest tak, że cały czas to robi, ale zdarza się jej.
  • 14.01.17, 11:50
    Wygląda jakby próbowała się dostymulować. Może ma zaburzenia czucia głębokiego, zaburzenia integracji sensorycznej?
    Zachowanie w galerii handlowej też jest jakimś śladem, który może o tym świadczyć, tam jest bardzo dużo bodźców, za dużo często nawet dla ludzi bez problemów z SI.
    Dla mnie to byłoby bardziej niepokojące (myśmy mieli duże zaburzenia integracji sensorycznej, ale terapia SI naprawdę dużo nam dała) niż brak kontaktu wzrokowego. A jak jest z dzieleniem pola uwagi?
  • 14.01.17, 12:23
    Ciężko jest mi to określić. Pytany o przedmiot lub coś w książeczce wskazuje palcem poprawnie. Nie przenosi wzroku z obiektu zainteresowań na osobę. Wskazuje paldcem na interesujące ją rzeczy. Bierze mnie za rękę i prowadzi do rzeczy, którymi np chce się ze mną bawić. Czasem odwraca się w kierunku w którym ja patrzę, ale rzadko
  • 14.01.17, 17:09
    u nas było podobnie. Diagnoza poradni wiodącej - ZA, diagnozy poradni zwykłych - brak ZA.... Ćwicz, stymuluj, jak Cię stać poćwicz odpłatnie na SI, wspólne pole uwagi to np. patrzenie w kierunku w którym ty patrzysz (bez ukierunkowywania)) u nas to kulało zawsze - bardziej nawet niż kontakt wzrokowy... Kontakt wzrokowy "na zawołanie" był zawsze - ale córka z niego nie czerpała wiedzy, mimika - jej była nieczylelna, cudza musiała być b.b.b. wyraźna aby wzbudzić emocje... Takie dziecko z pogranicza. Ale u takich dzieci terapia naprawdę dużo daje,
  • 14.01.17, 18:01
    Dziękuję za informację. A jak egzystuje teraz Pani córka? W jakim jest wieku?
    Jestem gotowa oddać wszystkie pieniądze, by jej pomóc.
    Gdzie mogę się udać przed synapsis by móc ją zdiagnozować?
    W między czasie byłam u innego logopedy i Pani powiedziała, że test na 18 miesięczne dziecko przeszła, że wszystko co powinna umieć, to umie. Jedynie brak kontaktu wzrokowego z bliska i brak reakcji na imię. Córka mówi kilkanaście słów: Mama, Tata, Baba, Dziadzia, Kółko, tak, nie, bombka (podczas świąt powiedziała, tylko u niej to brzmi - kompka), lampka (kapka), łapka (też kapka), lalka to "nana",na pytania dotyczące jej, np. kto się buja na huśtawce - odpowiada "ja", na pytanie gdzie jest-pada jej imię-? ona pokazuje na siebie palcem, gdy się pytam o coś czego w danym momencie nie ma w pomieszczeniu odpowiada - nie ma, na jedzenie mówi mniam, na kota - cici, lub miau, naśladuje dzwięki psa, kota, konia, kaczki, myszki,samochodu, policji.
    Domyślam się, że jeśli jest to autyzm, to może zacząć się regres w poznanych umiejętnościach i właśnie chcę temu zapobiec poprzez ćwiczenie. Ta sprawa jest świeża - 2 tyg temu była wizyta u psychologa.
  • 14.01.17, 18:39
    Ja proponuję wypełnić ankietę na stronie:

    ankieta.badabada.pl
    która oceni ryzyko wystąpienia u dziecka zaburzenia ze spektrum autyzmu.

    Napisz później co wyszło.

    Prywatnie można dziecko zdiagnozować np w Scolarze w Warszawie. Ja czekałam mniej niż miesiąc. Polecam dr Ewę Urbanowicz, doświadczony lekarz.

  • 14.01.17, 19:18
    Robiłam już ankietę. Wynik 4/20
    Zaznaczyłam takie pola :
    10. Czy Twoje dziecko odpowiada Ci, gdy wołasz je po imieniu? (np. czy dziecko spogląda w Twoim kierunku, mówi lub gaworzy lub przestaje robić to, co właśnie robiło, gdy wołasz je po imieniu?) -> Twoja odpowiedź: NIE
    14. Czy Twoje dziecko patrzy Ci w oczy gdy do niego mówisz, gdy się z nim bawisz lub gdy je ubierasz? -> Twoja odpowiedź: NIE
    17. Czy Twoje dziecko próbuje zwrócić na siebie Twoją uwagę, byś na nie patrzył/a? (np. czy Twoje dziecko spogląda na Ciebie by zostać pochwalone lub czy mówi „popatrz”, „patrz na mnie”?) -> Twoja odpowiedź: NIE
    19. Gdy dzieje się coś nowego, czy wtedy Twoje dziecko spogląda na Ciebie, by sprawdzić Twoją reakcję, jak się z tym czujesz? (np. gdy dziecko usłyszy jakiś nowy lub zabawny dźwięk lub zobaczy nową zabawkę, czy popatrzy wtedy na Twoją twarz?) -> Twoja odpowiedź: NIE

    Dziękuję za informację. Będę zatem i tam pukać.
  • 14.01.17, 20:17
    Polecam tę książkę dla małych dzieci allegro.pl/metoda-wczesnego-startu-dla-dziecka-z-autyzmem-esd-i6679551402.html . W księgarniach internetowych jest tańsza .
  • 14.01.17, 20:30
    Czy słyszała Pani o metodzie krakowskiej. Earto udać się na zjęcia i zacząć stymulować rozówj systemowo, do czasu terminu diagnozy.
  • 14.01.17, 20:31
    Przepraszam za błędy. Klawiatura odmawia posłuszeństwa przy szybkim pisaniu
  • 14.01.17, 21:13
    Tak słyszałam. Właśnie ten drugi logopeda uczy metodą krakowską. Mam zamówić książkę i płytę do słuchania - samogłoski. Już zamówiona.
  • 14.01.17, 21:17
    A u kogo Pani była? może znam
  • 14.01.17, 21:18
    Czy była Pani tak jednorazowo u tego logopedy czy chodzicie regularnie?
  • 14.01.17, 21:53
    Jednorazowo. Tak jak wspominałam wizyta u psychologa była niedawno - 29 grudnia, a wczoraj byłam u logopedy (pierwszy raz u logopedy od metody krakowskiej, wcześniej był inny logopeda) wnioski takie same - martwi ich brak kontaktu wzrokowego, ale inne rzeczy z jakiegoś testu na rozwój 1,5 rocznego dziecka przeszła pozytywnie
  • 14.01.17, 21:55
    W Ciechanowie jest tylko jedna Pani logopeda od metody krakowskiej. Nie mieszkam w Warszawie, choć psycholog był w Warszawie
  • 14.01.17, 22:05
    To myślę, że ta osoba była kompetentna.
  • 15.01.17, 13:46
    Co do tego nie mam wątpliwości. Będziemy chodzić na zajęcia w oparciu o Metodę Krakowską. Zastanawiam się też nad diagnozą w centrum Metody Krakowskiej, choć jeszcze to skonsultuje z nimi telefonicznie.
    Jeśmy nowi w tym temacie, więc mało co wiem. Córka ma od około tygodnia fazę na NIE, wszystko jest na "NIE" na każde pytanie czasem odpowiada "NIE", nawet jak coś chce i wiem, że to chce, to ona woła "NIE" takie stany trwają któtko. Po np. 20-30 min już jest na TAK. Myślałam, że to tzw bunt dwulatka, a może to też jest objaw zaburzeń ze spektrum ... Pedagog oczywiście powiedział mi z uśmiechem - to klasyczny bunt dwulatka. Przejdzie jej.
  • 15.01.17, 14:40
    martab-b ja mam córkę w tym samym wieku i problemy niemal identyczne. Różnica tylko taka, że moja mówi pięknie, teraz już zdaniami 2 lub 3 wyrazowymi i mowa jest sensowna oraz adekwatna do sytuacji. Nie są to żadne echolalia. Reszta niestety taka sama. Kiepski kontakt wzrokowy i tragiczna reakcja na imię. Napady złości ogromne :(
    My mamy obserwację w kierunku ZA :(
    Będę śledziła Wasze losy i będę informowała, co tam u nas!
    Ale jest u nas pewna ciekawa sprawa-moja reaguje na swoje imię tak jakoś cyklicznie! Np. jest 5 dni, że reaguje super i cudownie niemal za każdym razem, a za te kilka dni znowu przestaje reagować prawie całkowicie! To jest dla mnie niesamowicie dziwne!!! :( Pozdrawiam wszystkie mamy!
  • 16.01.17, 00:17
    Czyli w sumie tylko te dwie rzeczy - słaby kontakt wzrokowy i brak reakcji na imię i od razu ZA?
    Długo już jesteście na obserwacji?
    U nas dziś odmiana. Zaczęłam jej pokazywać, że jak wołam innych domowników to oni się odwracają. Załapała od razu i od tego momentu do końca dnia reagowała. Dziwne to, ale mnie to bardzo podniosło na duchu. Przetestowałam inne gesty od "nie ma - rozkładanie rączek" i inne od razu łapie. Pierszy raz złapałam głowę rękoma mówiąc ojej ale się bujasz wysoko. I ona od razu zmałpowała. Potem jak powiedziałam ojej spadło to ona się złapała na głowę. Zobaczymy, może to też cykliczość. Dodam, że mąż nie patrzy w oczy a nie ma ani autyzmu ani ZA, nie potrafi utrzymać kontaktu wzrokowego nawet ze mną. Czy miałaś deficyt wit D w ciąży???
  • 16.01.17, 02:11
    U nas nie ma napadów złości. Mi nie pasuje Asperger, gdyż:
    - jest bardzo towarzyska. Mąż ją nazywa społecznica. Lubi "błyszczeć" w towarzystwie - na zasdzie patrzcie na mnie! Np. byłam z nią na koncercie na świeżym powietrzu - leciała pod scenę i chciała tańczyć, ale się wywracała, bo jeszcze wtedy kiepsko chodziła. W tym tygodniu przeprowadzę test na kontakcie z innymi dziećmi.
    - Fakt, ostatnio jak była w nowym miejscu, to bardziej ją interesowało miejsce niż ludzie. Ale jak zwiedziła każdy kąt to zajęła się ludżmi - ja też tak mam.
    - inicjuje zabawy - np. taniec, czy zabawę w chowanego, czy zabawę w jedzenie
    - jedyne słówka które z tych trudniejszych mówi to kółka i bober (nieudolnie), ale to za sprawą zabaw jakie ja czy dziadkowie jej robili. Skoro cały czas jej śpiewałam "koła autobusu kręcą się" to chyba normale, że lubi tę piosenkę i przez nią może te kółka lubiła. Teraz jej przeszło. Obecnie lubi zegary, ale to na zasadzie, że jak zauważy zegar to pokaże i wyda dzięk naśladujący.

    Co jest niepokojące w kierunku Aspergera u niespełna 2letniego dziecka? ....które prawie nie mówi?
    Mi w duszy siedzi autyzm lub Zaburzenia SI, czasem mam myśli, że może nic nie jest i to zaburzenie jest z innego powodu - ja z nią mowy nie trenowałam, teraz zaczęłam i już są efekty...może to efekt wypierania choroby.

    -
    -
  • 16.01.17, 09:33
    Martab, my jesteśmy pod obserwacją w sumie już od 13 miesiąca życia, ale ja zaburzony kontakt wzrokowy obserwuję już od jej 5 miesiąca życia (wtedy zaczęło mnie to niepokoić), ale było to już raczej od samego początku. Poczytaj trochę moje wcześniejsze wątki na innych tematach. Wieczorem będę miała trochę więcej czasu, bo mała się wczoraj pochorowała, to napiszę Ci, co u nas psycholodzy osądzili i dlaczego obserwacja w kierunku ZA. Ale jeśli akurat chodzi o sprawdzanie naszej reakcji i inne elementy wspólnego pola, to według moich obserwacji pod tym względem jest z moją córką jak najbardziej wszystko w porządku. Dlatego pewna Pani psycholog z wrocławskiego ośrodka diagnozującego, odrzuca ZA, chociaż ja nie odrzucam i nie zaprzeczam temu, bo ewidentnie widzę duże różnice między moją córką a innymi dziećmi w jej wieku pod względem tych kontaktów społecznych :(
  • 16.01.17, 22:19
    Nie wyświetlają mi się Twoje posty :( te wcześniejsze
  • 16.01.17, 22:22
    No właśnie tego nie rozumiem. Skoro kontakt wzrokowy = diagnoza autyzmu, to czemu wciąż pod obserwacją? Jak to jest? Przecież to się nie cofnie, nie naprawi, jak rozumiem ta nieumiejętność jest nie do nadrobienia. Przepraszam jestem laikiem w tym temacie póki co - dotyczy to nas świadomie dopiero od dwóch tyg
  • 17.01.17, 09:38
    Bo to nie jest tak, że brak kontaktu wzrokowego = diagnoza autyzmu ;)
    Zaburzenia ze spektrum autyzmu, to właśnie, jak mówi nazwa, spektrum. Jak na razie nie ma 100% pewnych badań, które mogą potwierdzić, czy wykluczyć autyzm. To nie jest choroba, żeby dało się wyizolować przeciwciała. To zaburzenie rozwojowe, na dodatek o naprawdę szerokim, haha, spektrum.
    A niektóre umiejętności - jak najbardziej są do nadrobienia, chociaż nie jest to proste.
  • 17.01.17, 13:22
    czyli jeśli mój mąż nie patrzy w oczy, jak już to tylko śmignie w prędkości świata na kogoś i dalej gdzieś na boki, to on ma zaburzenia ze spektrum? Wcześniej czytałam, że nie można nazywać czegoś "ze spektrum" gdyż i tak i tak jest to autyzm. no nic trzeba czekać na spotkanie w scolarze. zamęczę ich pytaniami :)
    czyli ktoś może mieć zaburzenie ze spektrum autyzmu i nadrobić te zaburzenia. Wówczas jak owe zaburzenie nie jest widoczne np. po jakimś okresie terapii, a inne zaburzenia się nie pojawiają, to spektrum znika i jest ok? Pytam by zrozumieć system nazewnictwa
  • 17.01.17, 14:12
    Pytaniami to oni zamęczą Ciebie.
    Wywiad trwa ponad 2 h.
    Jedyną okazją do zadawania pytań jest spotkanie w trakcie którego lekarz przekazuje diagnozę.

    A nazewnictwo to ma niewielkie znaczenie. W Polsce np diagnozuje się jeszcze ZA a w Stanach wszystko zawiera się w Spektrum autyzmu.

    Znaczenie ma głębokość zaburzenia, potencjał dziecka.
  • 17.01.17, 15:58
    pinak-oteka - A jakie mw zadają? Czuje się wyrodną matką :( nie pamiętam czy moja córka patrzyła mi w oczy jak miała 6 czy 10 mies. Filmiki tak to końca tego nie potwierdzą, bo mogła się patrzeć na komórkę, którą filmik robiłam a nie na moje oczy. boję się, że większość moich odpowiedzi będzie - nie wiem :(
  • 17.01.17, 16:16
    Mnóstwo jest tych pyt dotyczą one zarówno rozwoju fizycznego jak i komunikacji, zdrowia.
    Nie pamiętam teraz.
    Filmiki można wziąć te na których jest z innymi osobami.
    Wtedy będzie wiadomo jaki ten kontakt wzrokowy był.

  • 18.01.17, 12:21
    cenna uwaga :) Dziś mamy kolędę, ksiadz wie - będziemy nagrywać :) Jutro jedziemy do neurologa a potem do najomej, która ma chłopca starszego o pół roku, własnie po to by zobaczyć jak ona zareaguje. Dziękuję za te informacje. Wszystkie Wasze odpowiedzi są bardzo pomocne.
  • 17.01.17, 16:45
    System:
    Jesteśmy w Polsce. W Polsce obowiązuje klasyfikacja chorób i problemów zdrowotnych ICD – 10. Poza Polską istnieje Ameryka, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne i ich klasyfikacja DSM – V. W ICD są konkretne jednostki „chorobowe”: autyzm, autyzm atypowy, zespół Aspergera, zespół Retta, różne całościowe zaburzenia rozwojowe. DSM nie pyta, czy to autyzm, asperger czy coś tam. DSM rozumie. Deesemowskie ASD (spektrum autyzmu) nie koncentruje się na definicji, tylko na funkcjonowaniu. Deesem skupia się na: Czy jesteś w stanie być samodzielny? Czy potrzebujesz pomocy? A może wymagasz stałej opieki? A może – pomimo tego, że jesteś ewidentnie nienormalny – znalazłeś swoją niszę ekologiczną, radzisz sobie, jesteś szczęśliwy i wobec tego w ogóle nie masz świra, pomimo tego, że masz? (tzn nie damy ci diagnozy, bo pomimo, że masz objawy, nie upośledzają one twojego funkcjonowania).
    Mózg:
    Zawsze, do grobowej deski będzie pracował inaczej. Jak już raz zaczął, to nie przestanie. Na skutek odmiennej pracy mózgu osoba nim obdarzona będzie funkcjonować... nie wiadomo jak na różnych etapach rozwoju i w różnym układzie uwarunkowań środowiskowych. Nie wiadomo. Ja w wieku Twojego dziecka nie wypowiadałam ani jednego słowa i unikałam wszelkich interakcji społecznych, a teraz nie spełniam (już) kryteriów diagnostycznych miłego deesemu, bo nic mi niczego nie upośledza. Mnóstwo ludzi bijących mnie na głowę ilorazem inteligencji siedzi na rentach psychiatrycznych.


    --
    To pisałam ja, świr.
  • 19.01.17, 23:27
    Marta: Zaburzenie jest diagnozowane wg pewnych kryteriów. Jeśli dziecko (czy dorosły) nauczy się kompensować braki i radzić sobie z problemami które ma, to owszem, nie będzie spełniał kryterium i "wypadnie" z szufladki oznaczonej nazwą "spektrum autyzmu". Ale to nie znaczy, że się "wyleczy", czy "naprawi". To jak.. hmmm... z niepełnosprawnym bez nogi. Jak dostanie rewelacyjną protezę, to będzie chodził, biegał, tańczył. Ale to nie będzie jego naturalna noga. Ale i tak może być świetnie funkcjonującym, sprawnym człowiekiem, prawda?
  • 20.01.17, 02:19
    Mam nagrany filmik, jak moj roczny, a potem 2- letni syn nie podąza za wskazaniem. Chcemy mu cos pokazac, a on nic, beton. Potem, po paru latach okazało sie, ze to ZA. Zaczełam pracowac nad wspolnym polem uwagi, tłumaczyc mu,pokazywac- zreszta okazało sie, ze on sam sporo rozumie, tzn. widzi na kogo patrzy postac w ksiązeczce, potrafi powiedzic, co ja widze. Potem,w momentach kiedy na mnie patrzał, teatralnie na cos spoglądałam i komentowałam, a potem tylko spoglądałam.Dzis po raz pierwszy zauwazyłam podczas zabawy, jak spontanicznie wodzi wzrokiem za moim spojrzeniem- ja na zegar, on na zegar, ja na TV, on na TV. Nie rozumiał do konca spojrzenia "nudzi mnie ta zabawa, musze wracac do obowiązkow"- na to pewnie przyjdzie czas, ale pięknie uwspolniał.
    Mam nadzieje, ze z młodszym uda mi sie prędzej to osiągnac, bo wiem, ze mam nad tym pracowac.
    A jak autyzmu jest tyci- tyci, człowiek sobie radzi, ma przyjaciól, to nie wazne jaką drogą to osiągnął i czy jest "wyleczony", wazne ze jest OK.
  • 18.01.17, 21:35
    Nadrobi, nadrobi. Dziecko bedzie starsze, bardziej rozumne, to sie je nauczy uwspolniania- w koncu to taka sama zasada, jak kierunkowskazy w samochodzie, wielkiej filozofii tu nie ma. Nawet moja - teraz super autystyczna i otępiała mama potrafi podązac za spojrzeniem.
  • 15.01.17, 14:42
    A, no i u nas jeszcze naśladownictwo jest znakomite, ale reszta identycznie jak u Was! :(
  • 16.01.17, 09:24
    Przede wszystkim autyzm nie jest chorobą.
    Jest zaburzeniem rozwoju i to oznacza że rozwój dziecka w spektrum autyzmu przebiega inaczej niż pozostałych dzieci.
    Tak samo jak w rozwoju fizycznym tak i w społeczno komunikacyjnym wszystko następuje po sobie w określonym porządku.
    I np pierwsza jest komunikacja niewerbalna (gesty, mimika mowa ciała) po niej następuje rozwój mowy.
    A dzieci w spektrum pomijają etap komunikacji niewerbalnej. A to ma później ogromne konsekwencje bo komunikacja międzyludzka w ponad 50 proc składa się z komunikacji właśnie niewerbalnej.
    Poza tym dialog to potrafią prowadzić dzieci zanim zaczną mówić.

    Dlaczego za brak kontaktu wzrokowego jest diagnoza?
    Bo najpierw trzeba wiedzieć po co on jest.
    Już 9 miesięczne dzieci pokazując coś przenosząc wzrok na osobę której to pokazują bo można powiedzieć że interesują je reakcja tej osoby bardziej niż ten pokazywany przedmiot.
    Dzieci w spektrum owszem przyniosą coś i pokażą ale bez spojrzenia na twarz i oczy osoby.
    Czy chociażby jak ktoś nieznajomy wchodzi do domu typowo rozwijające się dziecko patrzy na mamę by zobaczyć jej reakcję. U podstaw tego leży teoria umysłu która jest przyczyną trudności społeczno komunikacyjnych u ludzi w spektrum autyzmu.
    Wiec uczenie dziecka kontaktu wzrokowego poprzez "popatrz na mnie" nie ma sensu bo dziecko dalej nie wie po co ma to robić. A w większości ośrodków ten kontakt właśnie się tak ćwiczy.

    Marta b diagnoza poprzedzona jest obszernym wywiadem, dwukrotną obserwacją, lekarz do którego Cię odsyłam jest naprawdę dobrym specjalistą.
    Jeśli tylko masz środki finansowe to zrób tę diagnozę bo internet nie zdiagnozuje Twojego dziecka a Ty się zamęczysz.


  • 16.01.17, 09:31
    Oczywiście miałam na myśli - deficyty teorii umysłu są przyczyną trudności u osób w spektrum.
  • 16.01.17, 09:36
    pinak-oteka, a czy osoby z ZA również mają te deficyty w teorii umysłu? Bo moja z tym raczej problemów nie ma, ale jednak inne zachowania niepokojące są. Jeśli tak, to na co zwrócić szczególną uwagę w TU? Z czym takie osoby mają największy problem?
  • 16.01.17, 11:25
    U mojego synka deficyty teorii umysłu widoczne są dla mnie (jako laika, NT) dopiero teraz, a ma 3 lata i 3 mce. Mimo najszczerszych chęci, nie zauważyłabym ich chyba jak miał niecałe 2 lata.
    To, że twoja córeczka teraz nie ma dla ciebie widocznych i jasnych pewnych objawów, nie znaczy, że nie zauważysz ich za rok czy dwa.
    U nas te "pełne i widoczne" objawy zmieniają się z wiekiem, i z moją poszerzającą się wiedzą i obserwacją.
    Pierwsze sygnały o problemach z TU były następujące zachowania, kiedy skończył 2,5 roku:
    - histerie po fakcie, że nie zrobiłam czegoś tak jak oczekiwał (rozwinęłam czekoladkę z papierka, nacisnęłam klamkę, nalałam nie ten sok),
    - w tej chwili: mówienie zdań lub zadawanie pytań bez podania kontekstu: np. pytanie o szczegół w wyglądzie osoby spotkanej przedwczoraj, bez podania, że to o tę osobę chodzi "a co ta pani ma na głowie?", "a które auto jedzie", "który autobus przyjechał" -pytania zadane siedząc w domu przy kolacji, bez podania o co w ogóle chodzi, bez podania kontekstu, tak ot nagle przy jedzeniu,
    - oczekiwanie, że ja znam jego myśli w czasie zabawy, histerie z krzykiem "nieee, nie tam miałaś jechać!",
    - nie proszenie o pomoc, nie zadawanie pytań.

    Tak teraz myślę, że o pomoc nigdy jako dziecko nie prosił, więc może to faktycznie jest ten symptom ("skoro płaczę trzymając zabawkę to mama wie o co mi chodzi, a już z pewnością wie skoro ubiega moje prośby i oferuje tę pomoc, o którą mi chodzi..."), tylko trudno mi rozgraniczyć na ile wynika on z problemami w komunikacji a na ile z TU, ale jestem niemal pewna że o nią zahacza, bo syn mój ogólnie żyje w przeświadczeniu, że ja czytam w jego myślach ("ale przecież ja chciałem...!!! i ryk, mimo, że oczywiście nic mi wcześniej nie wspomniał, że CHCE). A to, że czytam w jego myślach zwalniało go chyba z proszenia o pomoc, konkretyzowania też prośby.
  • 17.01.17, 14:54
    > U mojego synka deficyty teorii umysłu widoczne są dla mnie (jako laika, NT) dopiero teraz,

    No bo trzeba wziąć pod uwagę, że neurotypowe dzieci też się nie rodzą z gotową dojrzałą teorią umysłu, tylko im się ona kształtuje w miarę rozwoju. Różne rzeczy, które u dwulatka są normalne, bo rozwojowe, przestają być takie u dziecka w wieku przedszkolnym.


    --
    Wodospady, fontanny, witraże - mój blog o życiu z małym Aspim.
  • 17.01.17, 16:10
    Zgadza się, teoria umysłu rozwija się od urodzenia.

    Aby móc rozwijać teorię umysłu dziecko w wieku ok dwóch lat powinno umieć:
    -nawiązywać kontakt wzrokowy
    - odpowiadać uśmiechem na uśmiech
    - naśladować
    - dzielić wspólne pole uwagi, sprawdzać gdzie patrzy druga osoba, sprawdzać czy osoba patrzy na przedmiot który dziecko pokazuje
    - bawić się na niby
    - pokazując jakiś przedmiot trzymać go tak by druga osoba go widziała np dziecko pokazuje obrazek tak żeby druga osoba go mogła zobaczyć
    - pokazywać palcem
    -używać gestów, rozumieć gesty wykonywane przez innych
  • 18.01.17, 09:18
    A rzeczywiście, gdzieś przecież o tym czytałam. To by tłumaczyło, dlaczego wcześniej wiele dziś nazwijmy to "objawów" wcześniej pozostało dla mnie niezauważonych - bo nie były jeszcze "objawami" lecz naturalnym etapem rozwoju. Tak samo jak bawienie się samemu w specyficzny sposób (inne dzieci w piaskownicy niewidzialne, ignorowane).
  • 16.01.17, 23:36
    Wszystkie osoby w spektrum autyzmu czyli te z ZA również, mają problem z teorią umysłu.

    A co zdaniem specjalistów jest niepokojącego u Twojej córki?

    Tak jak przypuszczała baba za kółkiem TU ma ogromny wpływ na komunikację.
  • 16.01.17, 22:18
    Pinak-oteka już się zapisałam, będą do mnie w tym tygodniu dzwonić by ustalić datę spotkania. Zapisałam się na diagnozę ze Szkoły Krakowskiej, w czwartek neurolog. W poradni PP czas oczekiwania dwa miesiące (zapisana) no i potem na samym końcu synapsis.
  • 16.01.17, 23:30
    Tylko zaznacz ze chcesz by w diagnozie wzięła udział właśnie ta pani dr.

  • 17.01.17, 16:49
    Jeżeli wydasz „wszystkie pieniądze”, żeby pomóc dziecku, to dziecko, któremu pomogłaś nie będzie miało co jeść, w co się ubrać i gdzie mieszkać. Dobrą stroną wydania wszystkich pieniędzy na diagnozy i terapie jest to, że bez kasy nie ma po co iść do galerii handlowej i część problemów rozwiązuje się sama. Zanim skażesz rodzinę na głód i bezdomność - weź pod uwagę, że z opisu Twoje dziecko sprawia zupełnie normalne wrażenie ( z punktu widzenia świra wprawdzie – ale jednak). Nie rozumiem tylko, jak można kochać kółka, moim zdaniem pęczki nici są fajniejsze. Wszystkie „niepokojące” rzeczy da się z logicznego punktu widzenia wyjaśnić.
    - Galerie handlowe tu zuo i owszem, można w nich dostać świra. Bez żadnych dodatkowych zabiegów układ nerwowy pewnie sam dojrzeje na tyle, żeby mogła wytrzymać tam 20 minut. Przez 20 minut zdąży zrobić zakupy.
    - Zamawiając trudne rzeczy w restauracji – np. rybę – należy siadać w ciemnym kącie i mieć bluzkę z dekoltem. Świat – jeśli na coś zwróci uwagę – to na cycki.
    - Jeśli komuś zależy na kontakcie wzrokowym ze mną, to niech mi o tym przypomni. Jeśli mi nie przypomni – to jego problem. Nie mój.
    - A po co mam reagować na symulację? Wy, NT, jesteście poza tym ogólnie znani z upodobań do wylewu emocji. Gdybyśmy chcieli reagować na wszystkie wasze egzaltowane reakcje, na przesadzone gesty i szlochy – z których 90% to tzw. jałowy bieg - to nie mielibyśmy czasu na rzeczy ważne (np. na kółka). Dziecko nie ma powodu reagować na szloch dorosłego, bo nie ma żadnej mocy sprawczej, żeby mu zaradzić (Nie, słodkie seplenienie „nie plać, mamusiu” to nie jest środek zaradczy – przynajmniej do czasu, kiedy się nie wyuczymy, że sobie tego życzycie). Po prostu powiedz, o co ci chodzi i czego oczekujesz. Dziecko nauczy się, że jeśli nie umie się domyślić – może zapytać. (Tak, wiem, normalni ludzie umieją się domyślać. Wśród normalnych ludzi jest jednak mnóstwo takich, którzy – domyśliwszy się – zgnoją, dokopią i wykorzystają przeciwko tobie. Lepiej być złym, domyślnym NT niż dobrym, niedomyślnym A?)
    -My nie rozmawiamy przez telefon. Chyba, że mamy SPRAWĘ. Memlanie szczęką do słuchawki jest czynnością abstrakcyjną i niecelową. Mój abonament komórkowy kosztuje 15 zł.
    - A z jakiego powodu należy rozłożyć rączki, kiedy czegoś nie ma? Przybędzie mi od tego? W ogóle tak ukochane przez NT dzieci zabawy w pokazywanie, gestykulację – no sorry – wyglądają głupio. Starałam się nigdy niczego nie pokazywać – nie dlatego, że nie umiałam, tylko dlatego że wyglądało to obciachowo i niczemu nie służyło.
    - Dziecko skacze po pudełkach i bierze do buzi różne rzeczy pewnie dlatego, że jest dzieckiem. No ale dziecko, które ma na orbicie straszne słowo na A chce się dostymulować. Całe stada małoletnich po prostu memlają coś w ustach, niszczą pudełka, drą papier, kiwają się na huśtawkach, gmerają w piasku, nosie, doniczkach, kociej kuwecie, dorośli palą, dłubią na szydełku, kolorują superhiperkolorowanki, chodzą na masaże, głaszczą koty, marszczą fredy – my się stymulujemy.
    Jeżeli nawet diagnoza wykaże, że córka jest nietentego, to nie oznacza zaraz, że przyjdzie regres i ją zje. Zobacz – nic nienormalnego, nic irracjonalnego, nic graniczącego z psychozą. Wszystko ma ręce i nogi, wszystko da się wytłumaczyć. Jeżeli czegoś nie da się wyuczyć – można to jakoś ominąć.
    Zanim sprzedasz mieszkanie i nerkę spójrz na wszystko na spokojnie.


    --
    To pisałam ja, świr.
  • 18.01.17, 10:16
    To ja napisze, jak wyglada kontakt wzrokowy z mojej perspektywy lekkiego ZA. Teoretycznie jest OK, czytam mimikę twarzy, "czytam" oczy, patrze na rozmowce...ale z odpowiedniego dystansu. Najlepiej zeby siedział po drugiej stronie biurka, stołu, plus ja pol metra odsunięta, i rozmówca tez odsunięty. Wtedy wszystko widze. ale bron Boze rozmowa twarza w twarz, tak jak to czynią NT, i ten Wasz mały dystans. JA WTEDY NIC NIE WIDZE, JA NIE WIEM NA CO PATRZEC, NA OCZY, CZY USTA, CZY NOS CZY PRYSZCZA!? Najcheniej to spusciłabym oczy i patrzala na buty, a tu rozmawiac trzeba. Co dziwne, zauwazyłam to niedawno, podczas rozmowy z dobrą kolezkną. Kiedy siedziałysmy przy stole było dobrze, ale potem wstałysmy, stanęła twarzą w twarz i zaczeła sie dla mnie męka. Czułam cos w stylu zawstydzenia, stresu- a przeciez 10 sekund temu rozmwaiałysmy i było super. Moze tak samo jest u Twojej córki- piszesz, ze nawiazuje kontakt wzrokowy z daleka. Moze ona biedna nie ogarnia, tak jak Ty bys nie ogarneła obrazu impresjonisty ogladając do z odległosci pol metra.
  • 18.01.17, 13:21
    Witam Was ponownie. Mała chora, ale postaram się napisać nieco więcej, dlaczego u nas jest podejrzenie ZA. Ja jestem tego pewna. To psycholodzy mają na ten temat różne zdania. Od początku widziałam, że ciężko mi było złapać z nią kontakt, gdy miała te kilka miesięcy. Od zawsze przedmioty były ważniejsze od osób, ludzi w jej otoczeniu (tylko na obcych zwracała dłuższą uwagę, ale po chwili i tak zajęła się "przedmiotem"). Zagadywana bardzo krótko patrzy w oczy (tylko, jeśli ona z czymś się do kogoś zwraca, to utrzymuje piękny i długi kontakt wzrokowy). Ogólnie to kilku psychologów jest zgodnych co do tego, że mała zbyt krótko wchodzi w relacje. Zachęcana do zabawy - podejmuje się wspólnej zabawy, ale po chwili znudzona odchodzi i zabiera się za coś dla niej ciekawszego i właśnie wtedy totalnie olewa nawoływanie i dalsze zachęcanie do wspólnej aktywności. Wtedy nie reaguje wręcz z premedytacją i to po prostu widać! Ma w nosie to, co jej proponujemy, więc zwyczajnie udaje, że nie słyszy! Druga sprawa to wymuszanie - wszystko ma być tak, jak ona chce. Gdy coś jest nie po jej myśli, to ma okropne ataki złości!
    A więc u nas za ZA przemawia (według 2 niezależnych psychologów): słaby kontakt wzrokowy tylko na jej zasadach i jeśli ona chce coś w ten sposób uzyskać, krótkie wchodzenie w relacje z innymi, słaba reakcja na imię (też tylko wtedy, gdy jej coś odpowiada).
    Ale z kolei zawsze sprawdza naszą reakcję na coś "nowego" czy "nieznanego", chce się bawić zawsze z kimś (ale w zabawy przez nią wymyślone, jeśli ona coś zainicjuje), nie chce i nie lubi być sama i zawsze kogoś poszukuje, gdy pozostawi się ją samą. Poza tym bardzo lubi dzieci i to ona szuka z nimi kontaktu, woła do zabawy. W piaskownicy od małego zwracała uwagę na każde dziecko i lubi się bawić z nimi wspólnie. Naśladuje wszystko po innych dzieciakach, po nas także. Zawsze prosi o pomoc, co chwilę słyszę "mama, pomóż", chwali się tym co zrobi - mówi " mama popatrz wieża" itp. (gdy coś zbuduje lub namaluje itp.). Bawi się symbolicznie (karmi lale, kąpie lale, wozi je we wózku, przebiera im pieluszkę, wkłada do samochodu i jeździ itd.)
    U nas jest bardzo dużo "za", ale i "przeciw".
    Na przykład okropnie boi się obcych ludzi (niektórych obcych, szczególnie mężczyzn) i wtedy nie patrzy na tą osobę i udaje też, że tej osoby "nie widzi i nie słyszy". Często udaje "głuchą" na moje prośby czy polecenia. Odpowiada na moje pytania, ale często też mnie ignoruje i wtedy muszę kilka razy o coś zapytać, wtedy uzyskam od niej odpowiedź. Ale zawsze z sensem umie odpowiedzieć np. gdzie była i co robiła, kto tam był... itp.
    Oj tak wiele tego złego, ale i dobrego u nas. Będę jeszcze czasami coś dopisywała, gdy sobie przypomnę :) My prowadzimy "terapię" już od 14 miesiąca życia córki, ale to ja robię sama w domu. Mam zalecenia od psychologa, ułożony program terapeutyczny (oczywiście w formie zabawy). I ja nie wypieram tego, że coś jest nie tak. Mam starszą córkę, więc mam porównanie i ewidentnie widzę, że u młodej sfera społeczna odbiega od normy. Wkurza mnie tylko to, że nie mogę na razie uzyskać żadnej fachowej pomocy od specjalistów, bo jest za mała i nikt żadnej diagnozy nie postawi! Więc jestem zmuszona czekać, co będzie dalej... A u nas raz jest lepiej, by za kilka dni znowu było tragicznie :(
  • 18.01.17, 18:16
    Dziękuję bardzo za odpowiedź. Widzę jedną różnicę, nasza mała woli bawić się z ludźmi niż sama, czy to ja wymyślę zabawę czy ona bez różnicy. Sama też się bawi, ale o wiele rzadziej. Nawet zwracano mi uwagę, że muszę ją nauczyć zajmować się samą sobą, bo nic nie będę mogła w domu zrobić. Tak właśnie jest - ciężko coś ugotować czy popracować, bo ona chwyta za palec i prowadzi na zabawę czy zwiedzanie kątów.
    Jest też głucha na imię, praktycznie totalnie głucha na imię....chyba że dodane jest polecenie, wtedy tak. Właśnie ja nie mam porównania i dlatego tego nie wyłapałam. Praktycznie nie miałam pojęcia jak zachowuje się małe dziecko, sama jestem jedynaczką. Małe dzieci widywałam na max dwie godziny i nie przyglądałam się im intensywnie. Pewnie też przez to mam uczucie, że to są "błahe" kwestie i że można z tego "wyrosnąć" , zminimalizować. Z Twojego opisu powiedziałabym raczej, że dziecko jak tysiące innych. Znajomy psycholog (jeszcze Małej nie widział) uspokaja, że to też są kwestie rozwojowe, dlatego i tak pewnie nie dostatniemy diagnozy na piśmie, że będą obserwować i czekać do 5 a może i 6 lat. Generalnie, jak czytam posty niektórych rodziców to się zastanawiam o co chodzi, takich ludzi jest cała masa i nikt im nie stwierdzał zaburzeń. W naszej rodzinie jest dziewczynka, która nie mówiła do 3 lat, nie chciała bawić się z dziećmi, teraz ma 13 lat i ma przyjaciółki, jest aktywna społecznie, potafi okazywać emocje itd, jedyne co to ma problem z koncentracją. Znów wrócę do męża, on też nie patrzy w oczy i ma z tym duży problem. Może gdyby urodził się w XXI wieku miałby diagnozę, ba i ja bym pewnie miała. Ja bym tylko chciała by córka potrafiła żyć z ludźmi, by była szczęśliwa, jeśli będzie chciała to by mogła się zakochać i by ten ktoś mógł pokochać ją, by cieszyła się życiem, czy to jako autystyczne dziecko czy jako jakiekolwiek inne. Niech poradzi sobie w życiu jak ja czy mąż, to będzie super. Tego pragnę.
  • 18.01.17, 21:56
    marta, no więc ja mam dokładnie ten sam problem - gdy tylko pójdę do kuchni czy do innego pokoju, to najpóźniej po 2 minutach jest za mną i "mama, chodź bawić". Nie zostanie chwili sama i też absolutnie niczego w domu zrobić nie mogę! Jak śpi, wtedy mogę cokolwiek w domu zrobić. A śpi bardzo ładnie, bo od około 11 przed południem do 13.30 lub często nawet do 14! Więc obiad zdążę zrobić i trochę ogarnąć mieszkanie. Bo gdy mała nie śpi, to wciąż muszę być obok niej. Ja ten brak reakcji na imię dostrzegam już od bardzo dawna, właśnie dlatego, że mam starszą córkę i pamiętam, jaki świetny kontakt był z nią od praktycznie samego początku (różnica jak dla mnie ogromna i bardzo widoczna) :(
    Moja też reaguje tylko na imię z konkretnym poleceniem, ale i to też nie zawsze (w jakiś 75%, bo pozostałe 25% to olewa mnie totalnie) ;)
    Jednak muszę Ci powiedzieć, że odkąd realizujemy ten program terapeutyczny, to i tak reaguje dużo lepiej na to swoje imię, niż to było przed rozpoczęciem programu od psychologa. Na samo imię, jeśli bym miała określić procentowo w każdym dniu to obecnie reaguje w jakiś 50% moich zawołań. Wcześniej reagowała w 5% :(
    I wspomnę znowu o tych dniach jakiegoś "przebłysku" - takie dni trwają od 5 do 7 dni i tak co 2 lub 3 tygodnie, że reaguje na imię idealnie za każdym razem (wszystko dokładnie notuję w kalendarzyku, bo takie też mam zalecenia). A po tych dniach wraca znowu to samo! I tego nie potrafię wytłumaczyć, nie umiem wyłapać powodu, z jakiego ona znowu przestaje idealnie reagować na imię! To jest dla mnie zagadką!
    A z tym kontaktem wzrokowym, to i ja mam problem, ale zauważyłam to u siebie dopiero od czasu, gdy zaczęłam podejrzewać, że z córcią coś nie gra! ;)
    Teraz dopiero łapię się na tym, że zbyt długie utrzymywanie kontaktu wzrokowego z moim rozmówcą po prostu mnie rozprasza i często nawet sama się w duchu do siebie śmieję, gdy z kimś akurat rozmawiam, że i ze mną w takim razie jest coś nie halo ;)
    Będę zaglądała tutaj i czytała, co tam u Was, więc informuj na bieżąco, jeśli dasz radę! Trzymam kciuki za nasze dziewczyny! Ja też będę pisała, co u nas słychać!
    A tak przy okazji to moja córa jest dokładnie z kwietnia 2015, a Twoja? :D
  • 18.01.17, 23:36
    Dokładnie z kwietnia!!! Moja jest wcześniakiem - 36 tydzień
    Ja tam wierzę, że i Twoja i Moja będą miały super życie i tego się trzymajmy!
    Dziękuję Ci bardzo za opis Twojej, są do siebie bardzo podobne. Też bym chciała dostać taką terapię domową i dobrego psychologa.
    Pozdrawiam!
  • 18.01.17, 23:40
    jutro jedziemy do neurologa. Po spotkaniu napiszę Wam jak ono przebiegło. Najszybciej chyba będziemy mieć diagnozę w CMK, nie wiem tylko jak ona wytrzyma podróż do Krakowa...na luty mamy dostać termin spotkania, potem będzie Scolar, w między czasie znajomy psycholog ma nam załatwić jakieś spotkania, a potem Synapis.
  • 19.01.17, 00:22
    Izka2016, Psycholodzy, którzy podejrzewają ZA, co oni punktują jako argument? Rozumiem, że osłabiony kontakt wzrokowy i osłabiona reakcja na imię...coś jeszcze Ci wypunktowali? Jesteście pod obserwacją by zobaczyć czy nie popłynie to dalej, czy chodzi bardziej o wykluczenie owych objawów? Ten pierwszy psycholog powiedział coś mw takiego, że to są pewne zaburzenia, ale nie muszą świadczyć o autyźmie, z resztą autyzm autyzmowi nie równy i nie raz dzieci wychodzą z ośrodka z diagnozą a za kilka lat po terapii wychodzą bez diagnozy. Ja jego słowa zrozumiałam w ten sposób, że w tak wczesnym wieku jest duża szansa na wyeliminowanie czy też znautralizowanie zaburzeń i jakby wprowadzenie dziecka na właściwy tor. Jednak tutaj na forum ta wersja zdarzeń jest praktycznie obalana :( a tak pięknie jest wierzyć w jego słowa....
  • 19.01.17, 22:43
    martab-b, psycholog jeden całkowicie wyklucza jakiekolwiek zaburzenia ze spektrum, natomiast dwóch innych mówi, że jeśli nawet coś będzie, to tylko ZA (ale żaden nie chciał mi tego powiedzieć sam z siebie. Po prostu ja sama ich zapytałam, czy im to nie przypomina objawów ZA. Sama trochę ich, jakby to określić "pociągnęłam za język"). Podkreślam, że są to specjaliści niezależni od siebie. Jeden nie wie o drugim, ani też o trzecim :) Wiem, że mieli to na myśli, ale żaden nie chciał niczego mówić, bo "za wcześnie cokolwiek stwierdzić". I jako główne argumenty, które mam wpisane w zaleceniach terapeutycznych, jest właśnie słaby kontakt wzrokowy, słaba reakcja na imię oraz zbyt krótkie wchodzenie w relacje z inną osobą. Ale wtedy córcia miała 13 miesięcy. Teraz jest już nieco lepiej, jednak nadal widzę różnice pomiędzy córką a innymi dzieciakami w jej wieku, a nawet młodszymi :( Sfera społeczna jest u niej na dużo niższym poziomie, niż u innych dzieci w jej wieku (wiedzę to szczególnie, gdy jesteśmy na placach zabaw, lub gdy przyjeżdża do nas mój brat z młodszym o 3 miesiące synkiem).
    A jeśli chodzi o program terapeutyczny od naszego psychologa, który robimy w domu, to polega on w całości tylko i wyłączni na zabawie i wzmacnianiu wzajemnych relacjach. Jest bardzo prosty do realizacji, ale niestety moje dziecko nie zawsze jest zainteresowane tą naszą wspólną zabawą ;)
  • 20.01.17, 10:57
    Byłam wczoraj u neurologa. Ma bardzo wielu pacjentów z ASD i ZA. Obserwował długo dziecko i powiedział, że dla niego ona nie będzie mieć ASD ani ZA. Ale to jak ma wyjść to wyjdzie później, w wieku przedszkolnym. Powiedział, że dla mojego spokoju mogę iść na diagnozę, ale tę diagnozę powtórzyć jak będzie mieć ok 3-4 lata (gdyby nadal było coś nie halo)
    Potem byłam z nią u dziecka rok starszego. Bawił się z nim. Najczęściej trzeba było jej podpowiadać co ma robić, ale to była jej pierwsza w życiu tak długa zabawa z rówieśnikiem (nie mamy w rodzinie, ani u sąsiadów dziecka w jej wieku lub podobnym) Słaby kontakt wzrokowy, ale przytulała się, głaskała, pocałowała, bawiła się w gotowanie.Była obok niego ale bawiła się sama. Gorzej jak wyłapała elektroniczną zabawkę, to wtedy jakby ta zabawka ją pochłaniała, ale jak dziecko wyszło z pokoju to ona za nim chciała iść. Widział ją już 3 logopeda. Wniosek - tylko kontakt wzrokowy jest zły. Udało nam się nauczyć w mig ją samogłosek - A, O, U. Mam to szczęście, że mieszkam blisko Poznania i zapiszę ją na zajęcia Alternatywne Brzmienie Słów i Wspomaganie Mowy w Potrafię więcej i będę ćwiczyć metode krakowską. Po wizycie i diagnozie będzie chyba wiadomo jak dalej pracować. Mnie cieszy to, że ona tęskni jakby za tym małym dzieckiem. Polubiła go. Z tego się bardzo cieszę i to mnie buduje na ten moment.
  • 20.01.17, 11:11
    martab, bardzo się cieszę, bo dobre wiadomości dla Was dają i mi nadzieję, że może jednak wyrośnie z tych zachowań! :) Mam nadzieję, że bedzie u Was wszystko w porządku, bo nasze córce są do siebie jednak podobne. W zachowaniu rzecz jasna, tak wnioskuję oczywiście tylko z Twoich wpisów. Moja też uwielbia dzieci, ale takie właśnie młodsze. Starszych najpierw się wstydzi, ale po chwili już się oswaja i też zaczepia, biega, cieszy się i popisuje! Swojego młodszego kuzyna też wręcz uwielbia, woła do zabawy, ale to on póki co nie jest zainteresowany zabawą z nią! ;) Przez to mała się wkurza i wręcz krzyczy, że ma iść z nią! ;)
    Twoje dobre wiadomości są także dla mnie wspaniałymi wiadomościami! ;)
    Ja natomiast mieszkam daleko od jakiegokolwiek większego miasta, więc mam ograniczony dostęp do specjalistów i muszę jeździć 100 km do Wrocławia :( My jesteśmy z okolic Leszna.
  • 29.01.17, 13:35
    Do leszna my nie mamy tak daleko :) Odezwę się tutaj jak tylko będziemy po spotkaniu w CMK (luty) diagnozę w Scolarze mamy na koniec marca (zaczynamy) a kończymy na koniec kwietnia. Moja Mała od jakiegoś czasu ...w sumie krótko po założeniu posta zaczęła gadać po swojemu takie babaguba duduamaba i tego typu inne twory, intonuje, gada se pod nosem jakby sobie coś opowiadała. No i dziwna sprawa, bo teraz patrzy w oczy! Nie cały czas, ale robi to naturalnie. Penwnie to zwykły zbieg okoliczności, okazało się, że wyszły jej 3 zęby więc ząbkowała w okolicach spotkania z psychologiem. Może była otumaniona :P przez zęby. Nie wiem...niczego z resztą sama nie zdiagnozuję więc czekam cierpliwie do kwietnia. Izka2016 - Będę relacjonować nasze spotkania ze specjalistami
  • 29.01.17, 15:17
    Marta-b , a u kogo macie diagnoze w CMK? Ja bylam z córką u prof. Korendo- szczerze polecam. Cudowna kobieta:)
  • 29.01.17, 20:34
    martab-b, ale Scolar i CMK to przecież Warszawa? nie mylę się? Jejku, jeśli tak, to macie szmat drogi do pokonania! Zazdroszczę Ci, że masz możliwość jechać tak daleko na diagnozę, bo ja niestety jestem sama z moim problemem :( mąż pracuje bardzo daleko, a cała reszta (zresztą mąż też uważa, że przesadzam) twierdzi, że kompletnie zwariowałam i z małą jest jak najbardziej wszystko w porządku! Tym bardziej, że mała tak pięknie mówi! :( ale o autyzmie wiedzą tyle, co większość społeczeństwa i niestety nie mam na kogo liczyć :(
    A pisząc, że jesteśmy z okolic Leszna, to mama na myśli ok. 30 km od Leszna w kierunku Rawicza (nie wiem, czy kojarzysz) :) ale to Leszno to jest jeszcze w miarę znane miasto, więc tak chcąc Ci przybliżyć, to napisałam właśnie Leszno! ;) Mam nadzieję, że będzie u Was dobrze. Będę trzymała za Was kciuki. A jeśli nawet nie wszystko jest w porządku (w sumie to u każdego dziecka, a nawet u każdego dorosłego człowieka jest coś nie w porządku) to i tak zazdroszczę, że masz możliwość działać i nie czekać :( Ja na razie walczę sama i raz jest super, a za kilka dni totalne dno (teraz właśnie jest u nas źle... :( ). My konsultację następną z naszym psychologiem we Wrocławiu mamy dopiero za 2 miesiące (w celu sprawdzenia efektów terapii domowej - a z tym u nas bywa różnie) :( Pisz, co u Was, bo to i dla mnie będą cenne wskazówki i naprawdę, wierz mi...zazdroszczę Ci... :( Serdecznie pozdrawiam Ciebie i córcię! ;)
  • 11.02.17, 18:09
    Izka 2016 czy moge sie z Toba skontaktować?
  • 11.02.17, 21:39
    Pewnie, że możesz :) na email? izkasandra@op.pl
    pisz śmiało! Pozdrawiam!
  • 11.08.17, 07:37
    Witam po przerwie. Jesteśmy po diagnozie, która brzmi inne całościowe zaburzenia rozwoju F84.8 w opisie i rozmowie z nami główny nacisk kładzono na praktycznie całkowity brak kontaktu wzrokowego oraz słabe inicjowanie zabawy (że córka bardziej poddaje sie, wchodzi w zabawy zasugerowane niż wymyśla własne oraz, że te zabawy są troche stereotypowe) dwa razy zapytaliśmy - czy to autyzm, ZA, odpowiedź - nie. Mamy pracować nad konktaktem wzrokowym i poddać się WWR oraz być pod opieką psychologa i logopedy. Diagnoza w fundacji S. Do CMK nie pojechaliśmy ostatecznie, gdyż mała zaczęła mówić, a spotkanie wyznaczyli nam w tak dalekie, że to nie miało wg nas sensu. Dlatego czekaliśmy tylko 8 mies na Synapsis. Jeśli są tu rodzice dzieci z diagnozą F 84.8 lub ktoś z Państwa ma w tym temacie coś do napisania to bardzo prosze o rady etc
  • 11.08.17, 07:41
    najważniejszy tekst diagnozy - rokowania na poprawę - pomyślne, na wyzdrowienie - niepewne. Tego się trzymam.
  • 11.08.17, 09:59
    Marta, napisz kilka słów jak slow o obserwacji. Jak wyglądała i ile miala wtedy Twoja corka?
  • 11.08.17, 15:11
    U nas jest CZR. Calosciowe zaburzenia rozwoju. Slaby kontrakt wzrokowy. Diagnoza Ewa lat 2. Synapisis.

    Ewa lat 3 - ma dwie przyjaciółki, mówi pełnymi zdaniami, zaczyna opowiadac, zadaje mnóstwo pytan, rzuca fochy jak pójdę biegać zamiast ja usypiac. Bawi się w dom, lekarza, restauracje, zostaje na noc u ukochanych dziadkow i uwielbia latać samolotem .

    Dalej kontakt wzrokowy jest poniżej normy.

    Logopeda i Si w ramach wwr. Tyle terapii. Wszystko w przedszkolu. Zwykle prywatne przedszkole. 14 dzieciakow w grupie.

    Baw się, czytaj i kochaj, poswiecaj swój czas. Trzeba widzieć dziecko a nie diagnozę. Długo tego nie rozumiałam. I tego czasu nikt mi nie odda
  • 11.08.17, 15:49
    W trakcie obserwacji miała 2 latka i 3 miesiące. Byłam tak zestresowana, że mało co pamiętam. Generalnie jak na nią (córkę) to nie stanęła na wysokości zadania, czyli pokazała się od gorszej strony, ale to dobrze, bo widzieli ją w najgorszym wydaniu:) Warszawa jej nie pasowała. Miała kiepski humor, nie miała drzemek w ciągu dnia i generalnie którko spała. Obserwacja była generalnie zabawą. Czyli np. sprawdzali czy bawi się udawanie - robienie zupy, karmienie misia, czy inicjuje coś w zabawie - np. posoliła zupę i sama mieszała, pokazali nową zabawkę, która się ruszała - sprawdzali czy jak przestanie się ruszać to do kogo podejdzie, lub czy sama się będzie z nią siłować, czy pokazuje palcem, czy reaguje na imię, jak reaguje jak zabiorą jej lub schowają zabawkę, którą szczególnie lubi się bawić, bawili się autami, w karetkę, cały czas sprawdali czy się spojrzy, czy odwróci głowę na zawołanie, sprawdzali różne reakcje w zabawie. Czy będzie naśladować, sprawdzali jak radzi sobie z książką, czy przewraca stronę, czy naśladuje dzwięk zwierząt. Generalnie ja widziałam jak kombinowali cały czas by podnieść jej wzrok na ich twarze. Sprawdzali pole uwagi, reakcje na hałas. przepraszam, że tak chaotycznie
  • 11.08.17, 16:59
    Dzieki Marta. Pytam bo we wrześniu mam kolejna obserwacje i zasnanawialam sie jak to wygląda u 2-latka:)
    U nas z tym kontaktem wzrokowym w trakcie zabawy tez roznie. Jak cos pokazuje to owszem, ale zeby kontrolować moje reakcje w trakcie zabawy to raczej nie:(
  • 11.08.17, 17:43
    a i jeszcze zadawali jej pytania nt zabawy lub jej samej. Też czekacie do S ?
  • 11.08.17, 19:55
    Tak , czekamy na synapsis.
    Moja corka mówi -sklada zdania, ale ja mam wrażenie, ze ta mowa nie rozwija sie prawidlowo. Z obcymi nie umie nawiązać rozmowy i odpowiada na pytania, jesli ma ochotę:(
    Myślę, ze podczas zabawy skupi sie na zabawce/czynności a nie na osobie. Niestety tak jest z obcymi:(
  • 11.08.17, 17:42
    Z ciekawości- jaka powinna byc prawidlowa reakcja na schowanie ulubionej zabawki?
  • 11.08.17, 17:45
    nie wiem, bo mi nie tłumaczyli. Moja córka się lekko wkurzyła i chciała otwierać szafę do której schowali, a potem poszła do Pani, która ją schowała i ciągnęła za rękę w kierunku szafy mówiąc, żeby jej otworzyła, bo tam jest zabawka. Jak schowali (mały przedmiot) do ręki to się z nią siłował, by ją otworzyć no i oczywiście nie patrzyła im w oczy wtedy.
  • 11.08.17, 22:45
    martab-b niestety wiele z opisanych przez Ciebie zachowań Twojej córki pasuje idealnie do mojej córki! Ma obecnie 2 latka i prawie 4 miesiące. Poszła dość mocno do przodu po skończeniu 23 miesięcy, ale nadal są braki. Może już nie tyle w kontakcie społecznym (bo ten właśnie polepszył się po tym 23 miesiącu), ale z wchodzeniem w relacje z innymi ludźmi. Wchodzi w taką relację tylko wtedy, gdy ma na to ochotę - gdy nie ma ochoty - totalnie z premedytacją widoczną gołym okiem włącza wtedy swoją "głuchotę" w sensie "nie mam mnie dla nikogo" :( U nas psycholog (diagnozujący w zespole w znanym ośrodku we Wrocławiu) wykluczyła cokolwiek z CZR, ale czytając Twój opis, to w S na pewno dostała by to samo! :(
    kaskabart to jest normalnie jakaś masakra! :(
  • 11.08.17, 23:43
    Dziewczyny, czy słyszałyście coś o tym? "Patologiczny Syndrom Unikania Żądań, czyli dlaczego Twoje dziecko jest niegrzeczne", bo u nas to by pasowało! Nawet bardzo! :(
    Tutaj link do tego artykułu dziennikzwiazkowy.com/zdrowie/patologiczny-syndrom-unikania-zadan-czyli-dlaczego-twoje-dziecko-jest-niegrzeczne/
  • 12.08.17, 15:58
    izka2016 napisał(a):

    > Dziewczyny, czy słyszałyście coś o tym? "Patologiczny Syndrom Unikania Żądań, c
    > zyli dlaczego Twoje dziecko jest niegrzeczne", bo u nas to by pasowało! Nawet b
    > ardzo! :(

    Nie, moja odpada, gdyż jak na 2 latka jest grzeczna. Jeśli chodzi o wchodzenie w relacje to ona podobno robi to z pozycji przedmiotu i niestety chyba czas się z tym zgodzić. Np. Spotyka sąsiadkę i podchodzi do niej i mówi "Pani ma kolczyki" i chce te kolczyki oglądać. Ale z drugiej strony ta sama Pani czasem się z nią bawi i córka potrafi powiedzieć "chce iśc do Pani *** pobawić się i mówi w co" i ta druga sytuacja to nie wiem właśnie czy to też jest zwracanie się do przedmiotu, bo tam nie występuje zaden przedmiot.
  • 12.08.17, 16:25
    No to moja ma identycznie z ta przedmiotowoscia:( zauważy kolczyki, torebke, rysunek na bluzce:(
    Czesto tez interesują ja moje zakupy a nie mama.
    Marta, czgt ktos w synapsis zasugerował Ci w związku z tym przedmiotowe traktowanie osoby?
  • 12.08.17, 16:46
    Oni to zauważyli od razu.
  • 12.08.17, 16:48
    kaskabart napisała:

    > Marta, czgt ktos w synapsis zasugerował Ci w związku z tym przedmiotowe traktow
    > anie osoby?

    co zasugerował?
  • 12.08.17, 17:09
    Ze to przedmiotowe traktowanie czlowieka?
    Rozumiem ze nie patrzyła na twarz tylko np kolczyki?
  • 12.08.17, 17:11
    Ja im mowilam na pierwszej i drugiej obserwacji ze corka czesto patrzy na wzory obrazki na ubraniach i nic nie odpowiedzieli....
  • 12.08.17, 18:10
    kaskabart - Ty masz 3 spotkania przed diagnozą? Tak chodziło o to, że jej uwagę przyciągają kolczylki, a nie twarz, że klasyfikuje ludzi np. ta co ma kolczyki, ten co ma niebieską koszulkę itd Tylko w rzeczywistości u niej z tym jest różnie. Na spotkaniu akurat to pokazała. W domu jest różnie
  • 12.08.17, 18:37
    Ja bylam z nią jak miała 10 i 14m. Teraz ta co ma byc we wrzesniu jest na moja prośbę.
    Marta, czy możemy pogadac?
  • 13.08.17, 10:09
    Jasne, może podaj mi maila a ja tam wyślę swój numer tel ?
  • 13.08.17, 11:06
    Marta, napisz na gazetowego bo maila mam z nazwiskiem:(
    Dzieki
  • 14.08.17, 04:28
    Nie mogę lub nie umiem. To link (Napisz wiadomość ) pod miejscem na zdjęcie ? Jak tak, to kieruje do dodaj do znajomego i dalej nic. Ja też nie mogę podać swojego maila. Może Ty spróbuj na mój gazetowy?
  • 14.08.17, 06:10
    Też mialam z tym problem.:) musisz założyć sobie konto-aktywowac profil
  • 12.08.17, 16:03
    Mnie zastanawia, czy F 84.8 to też spektrum autyzmu, bo Wikipedia w opisie spektrum autyzmu nie wspomina o 84.8 i 84.9 a przy CZR jest napisane, że to spektrum i w skład wchodzi miw 84.8. Podobnie zastanawiam się, czy to może przerodzić się w autyzm czy ZA, czy też skoro wykluczyli autyzm to już on się nie pojawi? Generalnie u nas wszystko rozbija się o wzrok. To jest na fatalnym poziomie. Reszta jest b dobrze poza małymi niuansami. Składa zdania. Nie zadaje jeszcze pytań, po za mama czytaj dalej, co dalej. Ale nie pyta "a dlaczego" moim zdaniem to za wcześnie, ale Panie powiedziały, że już powinna pytać. Jak przyjdzie ktoś nowy do domu to się interesuje, lubi wygłupy z dziećmi. Tęski do dzieci, wstaje rano i już pyta o dzieci sąsiadów - mówiąc chce iść do ***
  • 12.08.17, 22:43
    Moja akurat pytania zadaje, ale nie "dlaczego". To pytanie to podobno dopiero po 3 roku życia. Moja teraz to wręcz czasami aż zamęcza pytaniami. "Co to jest" pojawiło się zupełnie niedawno. Zaczęła od mowy w trybie pytającym (nie wiem, jak to opisać, żeby było zrozumiałe) np. "teraz sobie troszkę wezmę?". Po mowie w trybie pytającym pojawiły się pytania, ale zaczęła raczej od niestandardowych "gdzie ta pani idzie?", "co ten chłopczyk robi?" itp. To standardowe "co to jest" jest obecnie od jakiś 3 tygodni, nie dłużej. Ale cóż z tego, że są pytania, jeśli ma w d... ludzi i relacje. Ludzie i relacje są interesujące wtedy, gdy nie ma niczego ciekawszego do zrobienia :( Kontakt wzrokowy jest dużo lepszy, niż był, ale niestety nadal w tej kwestii mocno odstaje od rówieśników, a nawet od dzieci sporo młodszych :(
  • 13.08.17, 02:32
    Hej dziewczyny tak czytam wasze wpisy i skkania mnie to do wniosku ze nie warto wybierac sie na diagnoze zbyt wczesnie. Mnie przeczucie matki sklonilo do obserwacji w synapsis mialam mase watpliwosci, tam utwierdzono mnie i niestesty mojego meza w przekonaniu ze wszystko jest ok. Moja corka miala wtedy 20 miesiecy, ciagle nie moge zrozumiec czemu powiedzieli nam ze nie trzeba kolejnej obserwacji bo wg nich rozwoj jest na pewno prawidlowy chyba zeby sie cos dzialo to zeby zadzwonic i sie umowic.Tylko ze gdy uslyszal to moj maz, przyznam ze wczesniej bylismy u innych specjalistow to tak jakby dostal przyzwolenie na zamkniecie mi buzi gdy tylko wspomne ze jest cos nie tak. Teraz wiele cech autystycznych sie ujawnilo, coreczka ma dwa i pol roku. Jest mega nadwrazliwa na dotyk, gdy ktos na sile ja przytuli bez tzw jej przyzwolenia czy zrobi kucyka lub zapnie spinke wpada w szal, ogolnie gdy jest nie po jej mysli wpada w histerie, jezeli myslalam ze wxzesniej tak bylo to sie mylilam bo dopiero teraz wiem co to znaczy. Ma potrzebe manipulowania otoczeniem, tzn wszystko musi wiedziec i widziec itp. Czesto ma fochy typu mamo nie mow tak, mamo mialas zrobic tak a nie tak itd. Schematy to nasza codziennosc, ostatnio histeria bo tata ja wyjal z fotelika samochodowego a nie ja, kazala sie wkladac z powrotem zebym mogla jednak ja ja wyjac. Mowa jak na jej wiek nadrozwinieta. Mowi wszystko, komunikuje sie pieknie, zadaje pytania, odpowiada na nie adekwatnie, mowi ze kocha, przeprssza gdy cos zlego zrobi, lubi dzieci w miare ladnie sie z nimi.bawi choc czasem chce rzadzic ale gdy jej to nie wychodxi odpuszcza i sie dostosowuje. Jedyny problem jest wtedy gdy dziecko wbrew jej woli ja ciagnie za rece, lub ogolnie dotyka wlosow twarzy itd wtedy placze i sie zlosci. Mase rzexzy ma moje dziecko ze spektrum w takich chwilach zaluje ze tak sie pospieszylam z tymi obserwacjami, bo wszystko co najgorsze wylazlo po drugim roku zycia, a terax moi bliscy od ktorych jestem zalezna po prostu nie biora moich slow na powaznie. A i do obcych tez jest raczej wstydliwa wrecz bojazliwa, kontakt wzrokowy ok wspolne pole uwagi tez.Szkoda ze nie mielismy drugiej obserwacji, na pewno czulabym sie lepiej.
  • 13.08.17, 08:09
    Pola, nie masz zamkniętej drogi do synapsis. Nam tez na ostatniej powiedzieli, ze nie ma potrzeby sie spotykac bo corka nie posiada żadnych cech ze spektrum. Ponieważ mnie caly czas niepokoi jej rozwój, zadzwinilam i poprosilam o kolejne spotkanie. Nie bylo problemu.
  • 13.08.17, 08:35
    Tak tylko ze ja mieszkam na drugim koncu polski a moj maz powiedzial ze koniec uwaza wszystko za moje ekscesy i zwyczajnie ze mna nie pojedzie nigdzie i nawet nie zgodzi sie zebym pojechala sama.
  • 13.08.17, 11:56
    Paola: ale to, że Synapsis popełnił błąd w stosunku do Twojej córki nie oznacza, że wczesna diagnoza nie ma sensu. Nie odmawiaj tego innym:(

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 13.08.17, 12:37
    Masz racje zle sie wyrazilam, i nie wiem w sumie czemu tak napisalam ze wczesna obserwacja nie ma sensu. Wiadomo ze ma u nas byl po prostu nieodpowiedni moment, wiesz ja zyje nadzieja ze oni sie nie pomylili, jednak to specjalisci. Ten kontakt, konunikacja, patrxenie na osobe, wczytywanie sie w emocje nadal wystepuja. Doszedl tyljo ten schematyzm i rzadzenie to ze musi byc po jej mysli. Ja na prawde mam nadzieje ze to bunt i chec manipulacji doroslymi i ze po prostu musimy to zwalczyc. Moje dziecko jest bardzo spoleczne i komunikatywne. W zasadzie moge sie doszukac u niej tylko zaburzen w sferze elastycznosci. Moj cel teraz to zabierac ja w jak najwiecej miejsc gdzie sa rowiesnicy i obserwowac czy tez bedzie to manipulowanie wystepowalo w kontaktach z dziecmi. Poza tym jej wyobraxnia powala czasem, robi rozne rzeczy i rozne sytuacje sobie wyobraza, tez bawi sie w sklep, lekarza czy udaje ze jest mama lalki. Moje dziecko to skomplikowany przypadek i w mojej sytuavji lepsza bylaby diagnoza teraz, mysle ze wniosla by wiecej taka obserwacja, a ja juz w zaden spodob meza nie przekonam probowalam nie raz, w koncu mala po kims jest uparta. Prosze was o rade jak postepowac w sytuacji gdy np jest histeria bo tata wyjal ja z fotelika a nie ja lub podal jej talerz a to ja mialam zrobic. Ona jest tak w tym uparta ze podaje mi talerz zebym to ja go polozyla lub stoi pod samochodem zeby znowu ja wlozyc po to zebym to ja mogla ja wyciagnac tak jak chciala, macie na to jakies metody?
  • 13.08.17, 12:47
    Kiedyś tutaj wiele pisałyśmy z Baba_za_kolkiem na temat jej syna i jego schematyzmu - poszukaj jej posty i odpowiedzi na nie - znajdziesz wiele wskazówek:) (a jakby co - to pytaj)

    A co do samej diagnozy - wiesz, być może Synapsis wcale się nie pomylił. Wiem, że czasami jakaś diagnoza jest lepsza niż jej brak (bo wiadomo co robić dalej), ale z drugiej strony nie wszystkie dzieci z nadwrażliwościami czy schematyzmami mają od razu spektrum. Być może to po prostu bunt dwulatka, może przywiązanie do jakichś rytuałów, potrzeba kontrolowania otoczenia, osiągane w ten sposób poczucie bezpieczeństwa. W sumie nie wiem - nie znam się na zdrowych dzieciach w tym wieku:) W każdym razie - wszystko co robisz ma jak najbardziej sens i pewnie dobrym tropem jest szukanie strategii na te jej histerie wśród strategii wypróbowanych na dzieciach ze spektrum. Niemniej jednak - odchodzi Ci problem uczenia jej komunikowania, mówienia, zachowania w sytuacjach społecznych - to naprawdę dużo, powiem więcej - większość terapii dzieci ze spektrum skupia się głównie na tym (a z histeriami rodzic musi radzić sobie sam:)).

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 13.08.17, 12:58
    Wlasnie twoja odpowiedz w punkt ujela powod dla ktorego az tak teraz nie gonie za ta diagnoza. Nie wiem moze jest cos z tym poxzuciem bezpieczenstwa, wxzesniej schematy pozegnalismy a powrocily z podwojna sila gdy wyjechalysmy we dwie zagranice do mojej mamy na miesiac. Byla to dla malej duza zmiana, inne mieszkanie nowe otoczenie, tesknota za tata. Moze to przez to znowu takie akcje bo tam wlasnie sie zaczelo to wszystko, jestesmy juz tydzien w domu i niestety trwa nadal.
  • 13.08.17, 13:30
    Ja mam taką teorię na temat zachowania mojej córki. A w zasadzie nawet nie teorię tylko obserwację. Załóżmy, że każdemu czynnikowi, który ją stresuje, można przypisać jakąś wartość punktową. Np. nocleg poza domem - 10 punktów. Brak któregoś z rodziców - 20 punktów. Choroba - 10 punktów. Nowa sytuacja, w której jeszcze się nie znalazła (np. skaleczenie i lecąca krew) - 20 punktów. Zbyt długie przebywanie wśród ludzi - 10 punktów (a jeśli dodatkowo ją zaczepiają - +10 punktów). I tak dalej (oczywiście te punkty to tylko przykłady;)). Czyym więcej czynników stresogennych, tym Ewa gorzej funkcjonuje. Np. czym dalej i dłużej jest od domu - szczególnie, gdy jest z nią tylko jedno z nas - tym bardziej jest "sztywna" i tym mniej je (w sytuacjach skrajnych potrafi ograniczyć się do jedzenia suchych bułek przez kilka dni). Czym mniejszy poziom stresu - tym na więcej możemy sobie pozwolić.

    Myślę, że taki "bilans stresu" mają wszystkie dzieci, autystyczne mogą mieć po prostu wyższe wartości tych punktów i więcej czynników, które je stresuje.

    Co ja staram się robić w takich sytuacjach - przede wszystkim, "wybieram wojny, w których chcę walczyć". Jeśli wiem, że jesteśmy np. na wakacjach i robimy dużo nowych rzeczy, a do domu nie będziemy wracać przez dwa tygodnie - to daję sobie spokój z walką np. o próbowanie nowych potraw czy z ortodoksyjnym trzymaniem się zasady "bajki tylko przez pół godziny dziennie". Z drugiej strony - jeśli Ewa nie jest chora, ma dobry okres, jesteśmy w domu i żadne z nas nigdzie nie wyjeżdża - wtedy jest moment, żeby trochę "poćwiczyć" system i np. spróbować jakiegoś nowego jedzenia.
    Druga sprawa - wg mnie wiedza o tym, co będzie się działo, daje dziecku poczucie kontroli, a co za tym idzie - poczucie bezpieczeństwa. Mojemu dziecku pomaga też racjonalne wytłumaczenie różnych spraw. Np. tłumaczę, że dzisiaj odwiezie ją do przedszkola tata (mimo, że zazwyczaj ja to robię), bo mama jest chora i musi poleżeć w łóżku - i dzięki temu szybciej wyzdrowieje. Albo: odbieram ją z przedszkola i mówię po kolei, co się będzie działo - jeśli jest jakiś protest, to staramy się wypracować jakiś kompromis. Jeśli się nie da, mówię, że będzie tak i tak bo to i to, i wiem, że jej się to może nie podobać, ale dzięki temu to i tamto. I dużo lepiej znosi różne zmiany czy sytuacje, jeśli wie, co się stanie - nawet, jeśli jej się dany scenariusz średnio podoba.
    I zasada, której absolutnie staramy się przestrzegać - nie ściemniamy naszemu dziecku:) Najgorsza prawda jest wg mnie lepsza od kłamstwa. Nawet, jeśli musisz powiedzieć dziecku, że idziecie na szczepienie i przez całą wizytę walczysz z jej histerią. Ale fakt, że nie kłamiesz dziecku daje mu poczucie bezpieczeństwa - bo może wierzyć w to co mówisz. Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których coś się nagle zmienia, albo Ty się pomylisz i powiesz, że było tak, a było inaczej. Ja np. ostatnio powiedziałam córce, że ma jechać w najbliższy piątek na wycieczkę do dinoparku (z przedszkola), a wycieczka była tydzień wcześniej, kiedy byliśmy na urlopie (źle spojrzałam w kalendarz). Ale wytłumaczyłam, że się pomyliłam - i ona to przyjęła ze spokojem. Niemniej jednak takie sytuacje zdarzają się na tyle rzadko, że ona wie, że jeśli coś obiecuję, to zrobię wszystko, żeby tak było. Wiele sytuacji, w których Ewa próbuje czegoś nowego opiera się właśnie na takim zaufaniu. Np. rano stresuje się, bo wie, że ma tego dnia jechać na wycieczkę z przedszkola, a nigdy na żadnej takiej wycieczce nie była. Ja jej obiecuję, że jeśli będzie czuła się źle, to może poprosić panią, pani do mnie zadzwoni, a ja po nią przyjadę. To ją uspokaja. Ubiera się i idzie do przedszkola. Ja wiem, że w razie czego będę musiała ją odebrać - i z tym się liczę. Ale póki co - nigdy nie zadzwoniła, a teraz w ogóle przestała się wycieczkami stresować.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 13.08.17, 13:54
    Dziekuje za wyxzerpujaca i pomocna odpowiedz. Tez staram sie zawsze mowic prawde. Teraz przed nami ciezka sprawa bo czeka nas wizyta kontrolna u dentysty. Wiem ze jak powien prawde to po prostu nie da mi sie dziecko ubrac i bede musiala ja na sile wnosic do samochodu a nie jest juz taka malutka. Z drugiej strony chyba lepiej uprzedzic zeby nie bylo niepokoju w innych sytuacjach. U mnie jest taki problem ze moje dziecko nagle wylaczylo sobie znaczenie slowa musisz. Ona robi tylko to co ona chce i kiedy chce. Kiedys buntowala sie ale wiedziala ze musi cos zrobic teraz jest nie i koniec za wszelka cene.
  • 13.08.17, 10:09
    dlatego mam odczucie, że Pani dziecko nie ma zaburzeń :)
  • 13.08.17, 10:35
    Szczerze ja tez biore pod uwage ze nie jest zaburzona i mam taka szczera nadzieje gdyby bylo inaczej to nie patrzylabym na meza tylko dzialala sama. Czasem sa jednak watpliwosci, szukam pezedszkola i zobaczymy jak sobie poradzi. A z zachowaniami negatywnymi staram sie sobie jakos radzic, wprowadzam rozne metody jedne dzialaja, inne zawodza. Najgorszy moj problem teraz to mycie glowy, smarowanie kremem, mycie zebow nigdy tego nie lubila ale teraz to jest masakra o wiele gorsze reakcje emocjonalne to chyba jakis bunt. Gdzies czytalam ze prawdziwy bunt nastepuje wlasnie w wieku dwoch i pol lat i to pasuje do mojego dziecka.
  • 13.08.17, 11:53
    CZR to bardzo ogólna diagnoza. W CZR zawiera się spektrum autyzmu, w spektrum autyzmu - autyzm i ZA. Jeśli powiedzieli Wam, że wykluczają spektrum autyzmu - no to super. Ale Wg mnie na tym etapie mogą wykluczyć co najwyżej autyzm jako taki - tam w kryteriach diagnostycznych występuję opóźnienie mowy, a Twoja córka tego opóźnienia mowy nie ma.

    Zasadniczo na zachodzie nie różnicuje się już autyzmu i ZA, głównei dlatego, że to jest jednak spektrum i poziom głębokości zaburzenia może być różny. Ale w Polsce ciągle diagności to różnicują i w zasadzie główną różnicą pomiędzy autyzmem a ZA jest właśnie opóźnienie mowy. W autyzmie ono występuje, w ZA nie. Moja córka dostała diagnozę autyzmu w wieku niespełna 2,5 lat - ale u niej widać było, że mowa jest bardzo opóźniona. Natomiast teraz, gdy mówi - większość osób w ogóle nie poznałaby, że ma zaburzenia ze spektrum, ba, większość jak słyszy, że ma autyzm, to puka się w głowę.

    Nie wiem jak diagności podchodzą do diagnoz robionych u starszych dzieci. Teoretycznie jeśli Ewa miała opóźnienie mowy, to nigdy nie powinna dostać diagnozy "ZA" - ale w praktyce to różnei jest traktowane, no bo ciągle pokutuje pojęcie, że "ZA to taka łagodniejsza forma autyzmu" - więc jeśli dziecko funkcjonuje lepiej niż przeciętna osoba ze spektrum, to powinno mieć "ZA", a jeśli gorzej, to "autyzm". Wg mnie tutaj lepiej sprawdza się stosowanie pojęcia "spektrum autyzmu" dla wszystkich z autyzmem i ZA, plus dodawanie do tego opisu funkcjonowania (na zachodzie jest skala trzystopniowa, u nas, jeśli mówi się o autystach, to dodaje się "nisko lub wysoko funkcjonujący").

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 13.08.17, 13:02
    A tak dzieki ze mi przypomnialas o watku baby za kolkiem, rzeczywiscie tam bylo duzo podobnych problemow, musze go znalesc i poczytac.
  • 15.08.17, 11:12
    Pisze z telefonu, wiec może być dużo pomylekran. Jestem na wakacjach z jeszcze jedna para. Ich starszy syn ma zdiagnozowano autyzm czy ZA, pięknie się bawią z moim starszym a ja odpoczywam. Młodszy ma 3 lata i nie mówi prawie nic, jakieś piski, yyy, ale za to jaki kontaktowy! Sam włącza się do zabawy, naśladuje, piękny kontakt wzrokowy, szuka towarzystwa... Oni uważają, że to nie autem, a ja zgłosiłam. Mały ma dużą wybiórczo pokarmowa, boi się nowych miejsc, mowa gorzej niż u rocznego dziecka,pielucha, ale ten kontakt wzrokowy, wzorowe wspólne pole widzenia, piękne nasladownictwo sam od siebie. Mój mały 19 MC mówi lepiej od tamtego, ale co z tego skoro ani w 1/4 nie jest tak kontaktowy jak tamte dziecko.
    To jest racja, że są różne stopnie zaburzenia i powiedziałabym, że tamte nie mówiące dziecko ma mniej autyzmu od mojego malucha.
    Mam jeszcze pytanie: czy w synapsis mówili konkretnie jak pracować nad tym kontaktem wzrokowym? Dawali jakieś wskazówki? Jeśli tak, to proszę napiszcie co robić, bo ja już nie mam pomysłu.
  • 15.08.17, 11:55
    Chciałam jeszcze dodać, że im dłużej przyglądam się zaprzyjaźniony dzieciom ze spektrum, to tym bardziej durne wydaje mi się to całe kryterium rozwoju mowy. Mowa to nie wszystko, można pięknie i szybko mówić, a cała reszta rozwoju społecznego będzie leżeć, i w druga stronę. ..
  • 15.08.17, 13:27
    Marta: nam mówili - to zwłaszcza w przypadku małych dzieci - że mam się malować :D Tzn czerwona szminka na usta, mocny makijaż oczu, żeby było wyróżnione i dziecku wtedy jest podobno łatwiej.
    Ale ja jestem alergikiem i jeśli chodzi o kosmetyki, mało co mnie nie uczula, o krem trudno, o innych kosmetykach nie ma co nawet mówić, więc makijażu praktycznie nie używam. A jak już zrobię, to moje dziecko mówi: Mamo, zmyj to, bo wyglądasz jak nie ty.
  • 15.08.17, 13:12
    marta75b napisał(a):

    > Mam jeszcze pytanie: czy w synapsis mówili konkretnie jak pracować nad tym kont
    > aktem wzrokowym? Dawali jakieś wskazówki? Jeśli tak, to proszę napiszcie co ro
    > bić, bo ja już nie mam pomysłu.

    Niestety nie.

    Wybiórczość pokarmowa - większość dzieci NT to ma (tak mi się wydaje z moich obserwacji)
    Widzisz, z moją córką jest tak, że wzrok leży totalnie, ale i tak ciągnie do ludzi, woli być w towarzystwie niż sama, zabawa najchętniej ze starszym dzieckiem, wygłupy - uwielbia, trochę gorzej jest z rówieśnikiem. Jakoś się dogaduje po swojemu z ludźmi bez wzroku no i co

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.