Dodaj do ulubionych

cykliczność nasilenia objawów

16.02.17, 15:31
Czytałam nieraz, że wasze dzieci mają lepsze i gorsze okresy - czy zauważyliście w tym regularność? Czy wpływały one na diagnozę?
Mój synek ma dwa lata, jesteśmy w trakcie diagnozy, podejrzenie ZA. Są takie okresy (a nie - dni, raczej tygodnie), kiedy jesteśmy pewni na 100%, ze diagnoza będzie pozytywna. Tym bardziej, że synek nie jest nadpobudliwy, przez co jego objawy są bardziej charakterystyczne. Ale są też - na szczęście - lepsze okresy (ostatni przed miesiącem, teraz znowu), kiedy synek jest bardziej spontaniczny i pogodny, trochę lepiej znosi zmiany, wyjścia z domu, nie mówi w kółko tego samego (tzn. mówi, ale jednak mniej), można się z nim lepiej porozumieć. Zmiany są naprawdę widoczne gołym okiem, nie tylko dla domowników. Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że ostatni gorszy okres nałożył się ze skokiem rozwojowym - synek właśnie sporo urósł, pojawiły się nowe umiejętności (np. dużo płynniejsza mowa).
Macie podobne obserwacje?
Trochę się obawiam, czy takie częste zmiany nie czynią diagnozy małych dzieci trochę przypadkową. Już tak mieliśmy, że pani psycholog, która widziała synka w lepszym okresie, kazała dać mu czas i nas uspokajała (ale ona nie miała doświadczenia z dziećmi ze spektrum).
Proszę, pocieszcie mnie, że w Synapsis zwracają uwagę na takie detale, o których nawet nie mam pojęcia i się nie pomylą. Perspektywa późniejszych rediagnoz, o których tutaj czytam, mnie przeraża - chciałabym wiedzieć raz a dobrze i zacząć z synkiem porządnie pracować, na razie nikt sensownie nie umiał nam nic poradzić (mamy wwr z innego powodu i paru specjalistów już synka widziało, ale to zupełnie nie ten kierunek pracy).
Edytor zaawansowany
  • 16.02.17, 16:18
    A bylas juz na wywiadzie? Wywiad jest bardzo obszerny i ma pomoc w sytuacji gdy nie wszystkie dysfunkcje beda widoczne na obserwacji dziecka. Masz to szxzescie ze sama wiesz ze raz jest lepiej raz gorzej i mozesz specjalistom w synapsis przedstawic pelny obraz sytuacji. U mnie sytuacja byla inna wiele zachowan o ktore mnie pytali typowych dla za jeszcze nie bylo pojawily sie nie dawno i teraz jestem w kropce poniewaz maz zostal tam utwierdzony ze ma zdrowe dziecko a ja wymyslam i nie dociera do niego ze te zachowania sa niepokojace i na pewno inaczej by tez patrzyly panie z synapsis na moja coreczke w tej chwili.
  • 17.02.17, 22:40
    Tak, jesteśmy po wywiadzie.
    Wiesz, czytałam Twój wątek i akurat na Twoim miejscu zaufałabym diagnozie i mężowi. Martwią Cię powtarzalne zachowania, ale gdzieś pisałaś, że córeczka lubi bawić się z dziećmi - ja byłabym spokojna, gdyby mój synek w ogóle zauważał obecność innych ludzi. Nie piszę, żeby porównywać, kto ma gorzej. Chodzi mi o to, że u nas są ewidentne problemy, widoczne dla każdego, a wątpliwości dotyczą raczej ich podłoża (mamy inne problemy zdrowotne i związane z leczeniem przejścia - m.in. poważny błąd lekarski - nie chcę tu wchodzić w szczegóły). I dlatego zastanawiam się nad pewnością diagnozy.
  • 19.02.17, 00:21
    Na wasze forum zaglądam raz na kilka lat i za każdym razem coraz bardziej szokują mnie zmiany . Kiedyś to było forum dla rodziców dzieci z poważnymi zaburzeniami ,teraz stalo sie forum porad jak z dziecka zrobić wariata i jak otrzymać świadczenie . Coraz więcej z was zamiast poczytać o etapach rozwoju dziecka , w pierwszej kolejności sprawdza objawy autyzmu . Mam 2 nie zaburzonych dzieci , ale zapewne większość z was juz latałaby z nimi po poradniach i psychiatrach bo obydwoje zaczeli przesypiać całe noce coś koło 2,5 roku ( dla wielu z was obiaw zaburzeń , a to jednak norma rozwojowa ) , obydwoje mając 1,5 roku w większości używali słów dźwiękonaśladowczych , mowa rozwinęła sie przed 2 urodzinami i to tez norma bo w 2 urodziny dziecko winno używać 40 dzwiekow z czego większość dźwiękonaśladowcze i tylko kilka słów . Obydwoje bawili sie w wymyślone przez siebie zabawy ( co tez jest norma ) , obydwoje mieli swoje ulubione książeczki czytane codziennie przez miesiąc , dwa czy nawet dłużej ( to tez norma) . Gdyby każdy doszukiwal sie zaburzen tak jak wy to wszystkie dzieci byłyby wariatami .I teraz tak z ciekawości czy możecie mi odpowiedzieć co wami kieruje by latać dalej po psychiatrach gdy juz nawet lekarz wydał negatywna opinie .
  • 19.02.17, 01:46
    Co do mowy to tak nie bardzo tak jak piszesz: dzieci.pl/kat,1024253,title,Dwa-slowa-na-dwa-lata-to-o-270-za-malo,wid,16524689,wiadomosc.html?smgputicaid=618a6a (kiedys była akcja Dwa słowa na dwa lata to… o 270 za mało stąd akurat to zapamiętałam.
    Więc nie pisz, że to norma

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 19.02.17, 09:07
    Owszem jest dokładnie tak jak pisze , artykuł zalinkowany przez ciebie dotyczy przedziału wiekowego 2-3 lata . Rozwój mowy przypada właśnie na okres gdy dziecko skończy 2 lata . Podane przeze mnie informacje dotyczą rozwoju mowy do drugich urodzin . Dodatkowo opóźniony mowy nie oznacza autyzmu i rodzic swoje pierwsze kroki powinien skierować do logopedy , a nie do poradni autystycznej .
  • 19.02.17, 10:45
    To ja odpowiem na to pytanie. Bo im wcześniejsza terapia, tym lepsze rokowania dziecka. A czas MA znaczenie, bo wychodzimy z założenia neuroplastyczności mózgu, czyli mózg jest najbardziej plastyczne do ok. 7 roku życia, i do tego okres powinna być najbardziej intensywna terapia. Przez intensywna terapia rozumiem nie wieczne jeżdżenie po ośrodkach, ale głównie pracę w domu, bo jeżeli dziecko się nie komunikuje lub komunikacja jest słaba, to najpierw -NAJPIERW!- powinno dziecko nauczyć się komunikować w domu, w codziennych sytuacjach. Przez komunikację nie rozumiem mowy. Bo komunikacja, jak zapewne wiesz, to nie tylko mowa.

    Jak zapewne też wiesz, autyzm to zaburzenie na 3 płaszczyznach- komunikacji, społecznej, specyficznych zainteresowań. Jeżeli 1,5 roczniak wymawia dźwiękonaśladowcze- to fenomenalnie! Bo zaburzenie autystyczne, to zaburzona praca neuronów zwierciadlanych (mirror neurons). Jak nie ma naśladowania, to nie ma komunikacji, nie ma zabawy, nie ma mowy, nie ma zachowań społecznych. Uruchamiając u dziecka sferę naśladownictwa jesteśmy naprawdę w stanie wiele uzyskać. Dziecko nadal będzie autystyczne - autyzmu się nie "leczy" tylko pomaga w funkcjonowaniu- ale osiągnie naprawdę wiele, dzięki pracy przede wszystkim zaangażowanych rodziców, oraz wykwalifikowanych, o indywidualnym podejściu terapeutów. Rzeczywistość pokazuje, jak ciężko o takie osoby.

    Dochodzimy teraz do stopnia funkcjonowania. Dlaczego rodzic, którego dziecko ma "tylko ZA" (oczywiście piszę w cudzysłowie, wiem, jak ciężkie dla otoczenia i samego dziecka może być ZA) ma nie robić papierów, by pomóc dziecku, jeżeli są faktycznie potrzebne? A u ZA mowa się rozwija, niekoniecznie tak, jak powinna, ale się rozwija :)

    Specjaliści? Bez żartów. Moje dziecko w wieku 3 lat zostało zbadane przez psychologa i logopedę (zespół). Przez te 30 minut panie nic nie zaniepokoiło, a nie mówił i nie powtarzał dźwięków. Miał wyjątkowo dobry dzień i poza tym współpracował. Po tym badaniu psychologicznym logopeda co chwilę mi powtarzała, że dziecko sobie tak ustawiło rodziców, i nie mówi, bo sobie tak ustawił rodziców. Inny terapeuta SI wymuszał na moim dziecku ćwiczenia aż do płacz i histerii, aż w końc po 30 minutach konwulsji moje dziecko zarzygało gabinet z płaczu. Terapeuta, który normalnie diagnozuje autyzm w poradni psychologiczno -pedagogicznej tak zrobił. Nie pojawiłam się tam więcej. Po tej "traumie SI" i metodzie zmuszania moje dziecko przez 2 tyg bało się wyjść z domu, jak wchodziło do głupiego sklep reagował płaczem, bo myślał, że znów ktoś będzie go do czegoś zmuszał.

    Autyzm wykluczył u mnie zespół z ośrodka wczesnej interwencji, terapeuta z poradni. I co? I mam zajebistego 5-latka z autyzmem :) Który się obecnie komunikuje, mówi, wiecznie biega, skacze i macha rękami. Nie bawi się jak rówieśnicy, bawi się w swój specyficzny, autystyczny sposób, nie nawiązuje relacji z rówieśnikami, chodzi na spacery oglądać wentylatory, później je pół dnia rysuje. Poza tym jest w normie intelektualnej, zaczepny, rozgadany, monotematyczny, potrafi liczyć w 4 językach do 100, bardzo szybko się uczy i często jest grzeczniejszy od neurotypowych rówieśników. Czy diagnoza była mi potrzebna? Tak, bardzo, dzięki temu zamawiam dużo pomocy terapeutycznych z pieniążków z orzeczenia, załatwiłam dziecku wwr 3x tyg w przedszkolu i TUS. Na jednej diagnozie w wieku 3,5 lat z kolei mim powiedziano, że jest tak kiepsko, że nie wiadomo, czy będzie samodzielny. Pomoc zyskaliśmy dopiero w wieku 4 lat w drugim przedszkolu, bo z pierwszego mnie wyrzucono na zbity pysk, jak chciałam się dowiedzieć, na co przekazują pieniądze z orzeczenia i dlaczego nie ma pieniędzy na to, co chcę dla dziecka.

    Tak więc ja uważam, że lepiej być czujnm i dmuchać na zimne niż olewać sprawę. Stymulacja przez zabawę nikomu nie zaszkodzi i nie ma znaczenia czy dziecko zdrowe, czy zaburzone.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 19.02.17, 14:50
    " Przez intensywna terapia rozumiem nie wieczne jeżdżenie po ośrodkach, ale głównie pracę w domu,"

    Tu się jak najbardziej zgadzam, tylko ja nie traktuje takiej pracy jako terapii tylko jako normalną opiekę nad dzieckiem. Każdemu małemu dziecku wprowadza się ćwiczenia logopedyczne, ćwiczenia SI często całkowicie nieświadomie. Wielu rodziców nie jest świadoma, że głupia zabawa z mąką, ryżem, groszkiem, taplanie się w błocie czy innych maziach w obecnej chwili jest traktowana jak forma terapii.

    "bo jeżeli dziecko się nie komunikuje lub komunikacja jest słaba,"

    I tu jest moje główne pytanie dlaczego wiele forumek udzielających się na tym forum uznaje za niekomunikatywne dziecko które w wieku 2 lat nie tylko używa wyrazów dzwiękonaśladowczych ale również używa kilku słów. Nie chcę tu wymieniać konkretnych ników bo sądzę, że w tak małej społeczności forumowej kojarzycie swoje historie. W 90 % opisanych ostatnio przypadków zachowania dzieci które spowodowały, że wiele z was udało się do psychiatry to typowe zachowania nazywane np buntem 2 latka ( dziecko nie słucha, ignoruje nawoływanie, nie zawsze reaguje na imię , histeryzuje , słabo mówi , przez długi czas naśladuje zwierzęta czy postacie z bajki - co samo w sobie jak napisałaś wyklucza zaburzenia autystyczne) . O histeriach 2 -3 latków powstało multum książek i programów, większość ludzi traktuje to jako normę, więc pytanie co sprawia, że część z was zamiast poczytać o tym jak reagować na histerię, leci do psychiatry i mimo negatywnej opinii nadal szuka u dziecka zaburzeń.
    I żeby była jasność wierzę w istnienie autyzmu i ZA, znam kilka dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu , a ich zaburzenia nawet dla takiego laika jak ja widoczne są na pierwszy rzut oka.
    Poczytaj wątki z ostatniego miesiąca i porównaj je z wątkami z przed 8 lat, a zobaczysz gigantyczną różnicę i zobaczysz o czym w ogóle mówię.
  • 19.02.17, 16:25
    Myśle, ze wątek, który pojawił sie niedawno na forum, o dziewczynce zdiagnozowanej w wieku 12 lat, dobitnie pokazuje, dlaczego warto diagnozować małe dzieci. Nawet dziecko, które sobie radzi, które przeszło bez problemów przez przedszkole i wczesna podstawówkę, może mieć sporo problemów w funkcjonowaniu (które to problemy bedą sie nasilać).

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 19.02.17, 17:24
    Sądzisz, że diagnoza w wieku lat 11-12 , gdy powoli zaczynają buzować hormony, rozpoczyna sie bunt nastolatka, zmieniają się priorytety ma jakikolwiek pozytywny aspekt ? Uważasz, że dokładanie dodatkowego balastu świadczącego o inności w chwili gdy dla nastolatka coraz ważniejsza jest akceptacja rówieśnicza i przynależności do grupy , wpłynie pozytywnie na jego kontakty rówieśnicze? Jaki cel ma diagnoza w tym wieku ? Czy czasem bilans strat wywołanych obniżeniem samooceny i poczuciem inności nie przewyższa zysków z diagnozy i socjoterapii ? Czy czasem część terapii nie skupi się na walce z negatywnymi skutkami informacji o zaburzeniu ?
    Jak dla mnie diagnoza ZA u 12 latki jest tak samo bezsensowna jak doszukiwanie się go u 2 latka .
  • 19.02.17, 17:53
    Dlaczego?
    Zazwyczaj nie ZA jest problemem, tylko inny ludzie.
    Pytanie, czy 12-latka jest gotowa na to, by otrzymać diagnozę. Ale-uwaga- diagnoza nie ma być "dobiciem" tylko wytłumaczeniem jej świata i wmówieniem, że WCALE NIE JEST GORSZA. ŻE TO SUPER, ŻE MA ZA. Że to nie oznacz, że jest gorsza- wręcz przeciwnie- jest naprawdę niezwykła :) Ma inaczej działający mózg, a świat potrzebuje ludzi o różnych umysłach. Bo ludzie z ZA potrafią być naprawdę szczęśliwi i żyć pełnią życia. To inni ludzie częściej dobijają!
    Można podrzucić, może jak będzie starsza, kilka książek, które pozwolą jej zrozumieć jej "inność", ale zawsze wspierać. Np. "Nie jestem kosmitą" www.nie-kosmita.pl/ksiazka/ czy "The Survival Guide for Kids with Autism Spectrum Disorders" (niestety nie ma polskiego wydania).
    Pytanie, czy 12-latka jest na nie gotowa i czy to faktycznie by coś jej pomogło.
    Bo chodzenie do psychologa z 12-latką to ona może odbierać, że jest cała do naprawienia. I przecież *^jowo żyć w takim świecie, gdzie każdy chce mnie poprawić, prawda?

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 19.02.17, 21:32
    Kobieto o czym ty piszesz???
    Myślisz, że jak dziecka nie zdiagnozujesz, to problem zniknie?
    Myślisz, że ta dziewczynka nie widzi sama, że JEST inna? Że nie czuje tego, nie doświadcza??
    Przecież diagnoza to jej droga do wewnętrznej ulgi, do nazwania tego, co się z nią dzieje, tej jej inności.
    A poprzez to droga do (mam nadzieję) akceptacji, samej siebie a i przez innych.
    Myślisz, że zamiatanie problemu pod dywan to jest metoda?
    Diagnoza to nie tylko socjoterapia. To nazwanie tego czegoś nieuchwytnego dla dziewczyny w tym wieku. To możliwość zrozumienia siebie, identyfikacji. A także możliwość zrozumienia u najbliższych, gdy o zrozumienie wokół tak trudno. Jakim cudem diagnoza ma wywołać obniżenie samooceny, skoro ta samoocena już jest na dnie, bo dziecko widzi i czuje się nieprzystające do otoczenia. To JUŻ JEST i przed diagnozą.
    Nie masz pojęcia o czym piszesz.

    Ciekawe ile losów ludzkich prześledziłaś, czytając co kilka lat to forum, i nagminnie wątki panikujących matek, doszukujących się itd... Ciekawe, ile takich postów przeczytanych kilka lat temu okazało się na dziś przedwczesnym lub niepotrzebnym panikowaniem? A ile takich postów zaniepokojonych rodziców ma ciąg dalszy w postaci postów po diagnozie, postów na temat kształcenia specjalnego, na temat terapii, kłopotów wychowawczych, farmakoterapii... Prześledziłaś to?? Widzisz tylko pojedyncze posty zaniepokojonych rodziców, ale założę się, że nie masz pojęcia z ilu tych postów wykluła się historia dziecka z ASD.

    Nie mam nerwów na czytanie takich bredni.
  • 20.02.17, 00:33
    Nastolatki z założenia chcą być tacy jak inni i wbić sie w tłum . To nie jest wiek racjionalnego podejścia do życia i problemów , opinia w tym wieku szybciej wpłynie na obniżenie samooceny i zwiększenie poczucia izolacji aniżeli na podejście " och super teraz juz wiem czemu jestem inna , teraz będzie mi łatwiej " . 12 latka to nie jest małe dziecko i wie , ze skoro musi iść do psychiatry czy psychologa to znaczy , ze jest z nią coś nie tak . Pytanie jakie wymierne korzyści dla tego dziecka płyną z tej diagnozy . I nazwanie tego czegoś nieuchwytnego przez psychiatrę dostarcza nastolatce błędnej informacji , ze jest nienormalna . Jakbyś niezauważalna nastolatkowie wyolbrzymiają wszystko co odróżnia ich od reszty , diagnoza w tym wieku potwierdzi " jesteś inna " . Co do czytanych prze mnie postów z przed lat , kiedyś na tym forum nie pojawiały sie posty takich paol , nikt nie rozkminial czy komunikatywne ( mówiące i rozumiane co sie do niego mówi ) 2 letnie dziecko ma autyzm , bo skacze po łóżku , czy dlatego ze ma swoją ulubiona książeczkę . Ale masz racje nie wiem ile matek dzieci znających swoje ulubione książeczki na pamięć trafiły pózniej tu na forum .
  • 19.02.17, 22:11
    Nie, uważam, że brak diagnozy wcześniej, nawet u dobrze funkcjonującego dziecka, często powoduje problemy.
    Terapia to nie jest tylko nauka niezbędnych umiejętności (takich jak mowa czy komunikacja), ale też umiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami i uczuciami. W wątku obok masz opis tego, co dzieje się z dzieckiem, które nigdy specjalistycznej pomocy nie otrzymało - teraz się męczy i coraz bardziej zamyka w sobie. Autyzm to nie tylko "dziwne zachowanie", ale też poczucie wyobcowania, samotność, depresja.

    Wiem co daje diagnoza u bardzo małego dziecka, jak wiele można z nim zrobić. I to nie tylko w sferach "praktycznych", ale też w zakresie poczucia własnej wartości, bycia zrozumianym.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 00:36
    I sądzisz , ze w wieku nastu lat gdy dziecko potrzebuje akceptacji i bycia takim samym jak inni informacja że jest inne i zaburzone pomoże mu w radzeniu sobie z emocjami i poprawi kontakt z rówieśnikami ?
  • 20.02.17, 06:24
    Wychodzisz z założenia, że każda nastolatka chce być taka jak inna? Wydaje mi się, że to jest błędne założenie.
    Chce być AKCEPTOWANA. Co nie oznacza, że chce być taka, jak inne. Chce być akceptowana za to, jaka jest, a nie na siłę siebie zmieniać, by inni ją akceptowali. Dlaczego ma rezygnować z siebie dla innych?

    Ale nastolatka nie jest głupia. Ona wie, że jest inna. Tylko nie potrafi tego nazwać, i wiedzieć, dlaczego.
    Ja w wiek 12 lat (cała podstawówka) miałam głęboko w tyłku cały świat, i absolutnie nie chciałam być taka jak inni. Chciałam być akceptowana za to, kim jestem. Inni w klasie byli zbyt skomplikowani dla mnie- tu jakieś plotki, tu jakieś ściąganie prac domowych, tu wiecznie obgadywanie, bycie rozrywkowym i towarzyskim. Głowa bolała od tych knuć i kombinowana, jakie dzieciaki potrafią robić. A ja wolałam w wieku 12 lat zamknąć się w pokoju i słuchać muzyki tłumacząc na polski Beowulfa. I nie ma dla mnie znaczenia, czy jestem neurotypowa, czy nie- bycie akceptowanym to uniwersalna potrzeba. Miałam w życiu 1-2 koleżanki, po prostu nie potrafię wychodzić na wieczory i gadać o niczym. I absolutnie mi to nie przeszkadzało, i nie dążyłam do nachalnej akceptacji kosztem swojego "ja".


    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 20.02.17, 09:11
    Sądzę, że diagnoza w tym wieku wytłumaczy przyczynę. Pozwoli pomóc dziecku (psycholog).
    Sądzę też, że lepiej oczywiście byłoby zdiagnozować dziecko wcześniej, nawet, jeśli jakoś sobie radziło - właśnie po to, żeby uniknąć problemów w okresie dojrzewania.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 09:26
    "nawet, jeśli jakoś sobie radziło - właśnie po to, żeby uniknąć problemów w okresie dojrzewania. "

    Ale dziecko nie zostało zdiagnozowane wcześniej , zostało zdiagnozowane w wieku 11-12 lat. Jakie są wymierne korzyści z tej diagnozy dla dziecka? Wytłumaczenie przyczyny pomoże rodzicowi zrozumieć zachowania dziecka, ale jakie korzyści z diagnozy ma sam nastolatek, jaką konkretnie terapię i pomoc mu zapewni. Póki co żadna z was takich korzyści podać nie potrafi.
  • 20.02.17, 09:31
    Jeśli chodzi o wcześniejszą diagnozę, to odnoszę się do Twojego zdania, że taka diagnoza nie ma sensu.
    A co do korzyści dla samego nastolatka już teraz - to napisałam: "diagnoza w tym wieku wytłumaczy przyczynę. Pozwoli pomóc dziecku (psycholog). "
    Wiedza o tym, "dlaczego jestem inna" jest cenna dla każdego - zresztą, może pojawią się w tym wątku osoby dorosłe z ZA i powiedzą coś od siebie na ten temat. Jeśli nie - można znaleźć całą masę wypowiedzi forumowych/artykułów/książek osób z ZA, które o diagnozie dowiedziały się późno - i jak ta wiedza wpłynęła na ich samopoczucie (nie spotkałam się w sumie z informacją, że wpłynęła źle - z reguły wręcz przeciwnie).

    A jeśli chodzi o terapię, to podejrzewam, że nie różni się w zarysie od terapii małego dziecka - jest jakiś rodzaj TUSu, jest terapia grupowa, jest psycholog, ale też są grupy wsparcia.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 10:08
    "Jeśli chodzi o wcześniejszą diagnozę, to odnoszę się do Twojego zdania, że taka diagnoza nie ma sensu. "
    Ja nie napisałam, że diagnoza nie ma sensu, bo jak najbardziej ma sens tak samo jak terapia. Napisałam, że diagnoza w wieku 2 lat nie ma sensu, a nie że jako taka nie ma sensu.
  • 20.02.17, 10:30
    No to w jakim wieku diagnoza ma sens? Skoro nie w wieku 2 lat i nie w wieku 12?
    I dlaczego wg Ciebie diagnoza w wieku 2 lat nie ma sensu?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 13:13
    "No to w jakim wieku diagnoza ma sens? "

    W wieku 3,5-7 lat . Czyli w wieku gdy zdrowe dziecko zaczyna się uspołeczniać i zaburzenia zaczynają się bardziej ujawniać.
    W wieku lat 2 większość zachowań jest normą rozwojową, to tak jakby w tym wieku diagnozować ADHD.
    W wieku lat 11 dziecko już od co najmniej 6-7 lat codziennie zmaga się z budowaniem relacji w grupie i chcąc nie chcąc musiało wypracować jakiś swój własny sposób na życie z nienazwanym zaburzeniem . W wieku lat nastu dziecko jest bardzo krytycznie nastawione do siebie i bardzo mało pewne siebie, jest to okres w którym najbardziej potrzebuje akceptacji grupy.
    I teraz powstaje pytanie jak informacja potwierdzająca to, że nastolatek jest inny wpłynie na tego nastolatka. I czy zysk diagnozy w tym wieku przewyższy ewentualne straty, czyli obniżenie samooceny . Jak widać po wątku o późno zdiagnozowanej nastolatce, dziewczyna nie skacze z radości bo w końcu wie co jej dolega, wręcz odwrotnie jest całkowicie zamknięta na terapię. Czyli diagnoza póki co spowodowała jeszcze większą izolację dziewczyny, jeszcze większe zamknięcie się w sobie.
    Ja bym to porównała do adopcji i pytania czy wiek nastu lat jest odpowiednim wiekiem do poinformowania dziecka o tym, że jest adoptowane.
  • 20.02.17, 14:25
    Tyle, że jeśli diagnozowanie i terapia zaczyna się w tym wieku, to wiele zachowań niepożądanych jest już utrwalonych.
    Nie mówię już o tym, co się dzieje, jeśli w tym wieku zaczyna się diagnozować dziecko, które nie mówi.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 15:09
    "Tyle, że jeśli diagnozowanie i terapia zaczyna się w tym wieku, to wiele zachowań niepożądanych jest już utrwalonych."

    Dlatego zadałam pytanie jaki jest sens diagnozowania dziecka w tym wieku?.

    "Nie mówię już o tym, co się dzieje, jeśli w tym wieku zaczyna się diagnozować dziecko, które nie mówi."

    Co rozumiesz pod sformułowaniem " nie mówi" , nie mówi czyli nie potrafi mówić czy nie mówi w sensie nie rozmawia z rodzicami, nie ma wytworzonej z nimi więzi ?
    Kolejna rzecz istotna dla mnie jako matki 12 latki, dlaczego ta nastolatka tyle czasu spędza przed kompem i dlaczego nikt do tej pory dostępu do komputera nie limitował.
  • 20.02.17, 15:15
    "Dlatego zadałam pytanie jaki jest sens diagnozowania dziecka w tym wieku?."

    Bo lepiej późno niż wcale. Serio, poczytaj wątek obok:)

    "Co rozumiesz pod sformułowaniem " nie mówi" , nie mówi czyli nie potrafi mówić czy nie mówi w sensie nie rozmawia z rodzicami, nie ma wytworzonej z nimi więzi ? " - nie potrafi komunikować przede wszystkim, ale też nie mówi i nie potrafi komunikować.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 23:42
    Makurokurosek, nie gniewaj się ale chrzanisz bzdury. Dzieci są różne ale zdrowy dwulatek będzie miał kontakt wzrokowy (nawet nieśmiały ),będzie się komunikowal (nawet jeśli jeszcze nie kleci najprostszych zdan),będzie nasladowal. Ciesz się, że masz dzieci NT i daj żyć innym.
  • 21.02.17, 13:41
    "Makurokurosek, nie gniewaj się ale chrzanisz bzdury. Dzieci są różne ale zdrowy dwulatek będzie miał kontakt wzrokowy (nawet nieśmiały ),będzie się komunikowal nawet jeśli jeszcze nie kleci najprostszych zdan),będzie nasladowal "

    Nie wiem czy zauważyłaś, ale przyczepiłam się konkretnie do paoli ale takich paoli na tym forum jak i forum małego dziecka jest dużo. I tak jak napisałaś ZDROWY DWULATEK będzie miał kontakt wzrokowy, będzie się komunikował , nawet nieśmiało . Dlatego nawet nie śmieszy, po prostu przerażają mnie matki takie jak paola gdzie jej dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy, mając 2lata mówi zdaniami, rozumie co mówi i rozumie co ktoś do niej mówi , lubi bawić się z rodzicami, natomiast matka mimo negatywnej opinii z poradni autystycznej nadal doszukuje się u dziecka zaburzeń ze spektrum autyzmu. Naprawdę nie przeraża was takie szukanie w dziecku zaburzeń, naprawdę nie widzicie żadnego wpływu na samoocenę dziecka ciągłego latania po psychologach i psychiatrach w celu wyszukania u nich zaburzeń. Naprawdę uważacie, że człowiek zdrowy = człowiek bez żadnych fiksacji i zaburzeń, taki z pod linijki . 15 % społeczeństwa ma nadwrażliwość dźwiękową, ale to nie oznacza, że wszyscy z nich mają ZA. I teraz włożę kij w mrowisko, ale nie oczekuję odpowiedzi, oczekuję, że sama sobie odpowiesz. Czy uważasz, że dziecko paoli ma ZA i czy sama będąc matką tego konkretnego dziecka biegałabyś z nim od psychiatry do psychiatry byleby ktoś potwierdził, że jednak ma ZA.

  • 21.02.17, 16:22
    Nie widziałam dziecka Paoli na oczy wiec nie wiem czy jest zdrowe czy nie. Nie podejrzewalabym zaburzeń u komunikatywnego dwulatka,który bawi się symbolicznie i utrzymuje kontakt wzrokowy. I ok, ja też mam sporo zaburzeń SI i wiele osób je ma. Doczepiam się do Twojego twierdzenia,ze na tym forum coraz więcej histeryczek. Świadomość zaburzeń ze spektrum autyzmu rośnie i dobrze. Nam podczas omawiania diagnozy powiedziano, że gdyby nie nasza (moja) wyjątkowa czujność Mlodej moznaby nie zdiagnozować do około 7 roku (no musiałabym być niewidoma i nieslyszaca ). Serio, uważam,że lepiej na wyrost niż udawać, że dziecko jest tylko niegrzeczNe.
  • 21.02.17, 21:27
    Nie przyczepiłaś się tylko do Paoli, stwierdziłaś również, że dzieci poniżej 3,5 lat nie powinno się diagnozować. Co jest totalną głupotą i przeczy wszystkiemu, o czym trąbią specjaliści.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 09:59
    Ależ ja potrafię powiedzieć, jakie to będzie miało korzyści, ale nie jestem pewna, jakie to będzie miało reakcje w tym konkretnym przypadku, bo nie znam dziewczyny ani jej matki. I jest wiele rzeczy, których po prostu się nie da przewidzieć.
    Bo, chwilowo ego dziewczyny sięgnęło dna. I jeżeli chodzi do psychologa, to pewnie koledzy i koleżanki o tym wiedzą. I pewnie jest nazywana -wprost lub nie wprost- "dziwakiem", "świrem", "wariatem", "odludkiem". Ba, całkiem możliwe, że ona SAMA się tak nazywa i uważa za "dziwną" i "gorszą". I zamyka się w swoim świecie dinozaurów i komputerów. Bo interakcje z innymi osobami są... straszne, męczące i dobijające. To z tych wszystkich określeń, jeżeli do wyboru pojawi się nie tylko "świr" i "dziwak", ale magiczne słowo "Zespół Aspergera", może będzie wolała wybrać "Zespół Aspergera", "Aspie".
    Jeżeli to dla Ciebie za mało na argument, to faktycznie, nie mam ich więcej.

    Jedyną moją obawą jest to, czy nie jest za młoda na diagnozę, stąd moje polecenia książek, w tym "Nie jestem kosmitą", które są adresowane do młodzieży. Ja bym w ogóle zrezygnowała z psychologa i terapii na rzecz wspierającego środowiska. Ciąganie 12-latki po psychologu, skoro sama nie widzi potrzeby i nie widać efektów, to tylko udowadnianie dziecku, że sama sobie nie poradzi. A ona pewnie jest silniejsza niż to wszystko i wypracuje swoje strategie, wcześniej lub później. Ale to moje osobiste zdanie, nie znam tego konkretnego przypadku tej dziewczyny i jej rodziny.


    Świadomość diagnozy i problemów jakie mogę spotkać, daje dużo. Raz uczyłam fantastycznego chłopaka, którego prosiłam o opis obrazka i ćwiczyliśmy przymiotniki związane z emocjami, bo to akurat miał w liceum. Powiedział mi bardzo fajnie wprost, proszę pani, ja tego wiem, bo nie umiem rozpoznawać emocji. Nie chodzi o to, by rzucał mi papierki przed oczami z ZA, ale jest fantastycznie świadomy swoich trudności i wypracował sobie strategie tego, jak sobie z tym radzić.

    Jeżeli nie mam diagnozy, to automatycznie zakładam, że coś ze mną nie tak. I zaczynam siebie wewnętrznie nie lubić, bo wiecznie nie potrafię sprostać strasznych wymagań innych osób- że mam być taka, siaka, owaka, rozmowna, rozgadana, przytulańska. I rośnie we mnie frustracja związana z tym, że po prost nie potrafię wiecznie sprostać wymaganiom innym. Że inni ludzie są tacy, ja taka- dlaczego? Jak mam diagnozę i oczytam się we własnych zaletach bycia osobą z ZA, niekoniecznie muszą ją pokazywać i iść na "terapię". W przypadku osoby nastoletniej/dorosłej daje im to pewność siebie i wypracowanie strategii radzenia sobie w wielu sytuacjach. Daje to niektórym osobom z ZA po prost satysfakcję, pewność siebie i prawo do walczenia o swoje cholerne prawa, do bycia tym, kim chcą być, a nie tym, co społeczeństwo neurotypowych od nich oczekuje.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 19.02.17, 17:12
    A jakie wg ciebie symptomy u malucha są na tyle niepokojące żeby diagnozowac?
    I drugie pytanie: czy rozumiesz że mowa i komunikowanie się to dwie różne rzeczy? Mój syn mówi od kiedy skończył rok, na dwa lata prowadził dialogi w stylu Mamo byłem u wujka na budowie i tam nie było lamp!
    i co z tego skoro teraz na pytanie sąsiadki co u ciebie, odpowiada np coś jak " helikopter uśpil nasze dziecko" a na moje pytanie czy che soku odpowiada mi " tak tak tak to niestety zawsze eeee niestety".
    To jest komunikacja??? I co z tego że mówi???
    Przepraszam ale takie posty doprowadzają mnie do furii, robienie z rodziców wariata przeszłam na własnej skórze i gdybym się nie upierala przy swoim dziecko by było w coraz gorszym stanie psychicznym.
  • 19.02.17, 17:37
    "A jakie wg ciebie symptomy u malucha są na tyle niepokojące żeby diagnozowac? "

    Na pewno brak kontaktu wzrokowego, machanie rączkami ( ale to też nie każde bo za chwilę kolejna panna stwierdzi, że skoro jej podekscytowane dziecko macha rączkami to już ma autyzm) , brak mowy u dziecka 3 letniego ( ale tu pierwsze kroki kierujemy do logopedy, a nie poradni dla autystów ), chodzenie na paluszkach ( i tu też pierwsze kroki to lekarz rodzinny, a następnie rehabilitacja , a nie poradnia dla autystów, bo obniżenie napięcia mięśniowego nie oznacza od razu autyzmu ) , zabawa obok dzieci w wieku 3,5 i powyżej

    "To jest komunikacja??? I co z tego że mówi???"

    Napisałam wydaje mi się wyraźnie, że nie mówię o zaburzeniach widocznych gołym okiem, ale o doszukiwaniu sie zaburzeń u 2 latka i to komunikatywnego u którego większość rzeczy niepokojących matkę są jak najbardziej normą rozwojową . To jest dokładnie to samo jak doszukiwanie się ADHD u roczniaka czy dwulatka.
  • 19.02.17, 21:41
    makurokurosek napisała:

    > "A jakie wg ciebie symptomy u malucha są na tyle niepokojące żeby diagnozowac?
    > "
    >
    > Na pewno brak kontaktu wzrokowego, machanie rączkami ( ale to też nie każde bo
    > za chwilę kolejna panna stwierdzi, że skoro jej podekscytowane dziecko macha r
    > ączkami to już ma autyzm) , brak mowy u dziecka 3 letniego ( ale tu pierwsze kr
    > oki kierujemy do logopedy, a nie poradni dla autystów ), chodzenie na paluszkac
    > h ( i tu też pierwsze kroki to lekarz rodzinny, a następnie rehabilitacja , a n
    > ie poradnia dla autystów, bo obniżenie napięcia mięśniowego nie oznacza od razu
    > autyzmu ) , zabawa obok dzieci w wieku 3,5 i powyżej

    Otóż mój synek nie miał ani jednego z tych objawów, kontakt wzrokowy tylko w sytuacji stresującej zaburzony, pozostałych wymienionych przez ciebie symptomów nie wykazywał.
    Dziś ma diagnozę ZA.
    Powtórzę, że nie masz pojęcia o czym piszesz.


    > "To jest komunikacja??? I co z tego że mówi???"
    >
    > Napisałam wydaje mi się wyraźnie, że nie mówię o zaburzeniach widocznych gołym
    > okiem, ale o doszukiwaniu sie zaburzeń u 2 latka i to komunikatywnego u którego
    > większość rzeczy niepokojących matkę są jak najbardziej normą rozwojową . To j
    > est dokładnie to samo jak doszukiwanie się ADHD u roczniaka czy dwulatka.

    Wydaje ci się, otóż to. I to nie jest to samo.
  • 20.02.17, 00:13
    Tak wiec sama po swoim dziecku widzisz , ze w wieku 2 lat dziecka sie nie diagnozuje , bo nawet specjaliści nie są w stanie w tym wieku określisz czy zachowanie dziecka jest jeszcze norma
  • 20.02.17, 09:20
    Diagnozuje się. Moje zostało zdiagnozowane dużo wcześniej. Co więcej, diagnoza w tym wieku (ok. 20 miesiąca) jest w miarę stabilna: zostaje utrzymana w przypadku 63-90% diagnozowanych dzieci (wg różnych badań).

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 19.02.17, 22:20
    Tyle, że większość matek trafiających na forum i zaniepokojonych funkcjonowaniem dziecka, nie rozróżnia mowy od komunikacji. Sama nie rozróżniałam. Brak określonej liczby słów w danym momencie życia jest najprostszym wyznacznikiem tego, jak funkcjonuje dziecko, ale nie musi wcale oznaczać, że dziecko ma autyzm. Ale to jest wyznacznik obiektywny, można go łatwo zbadać, więc zasadnym jest, że znajduje się w różnego rodzaju ankietach. (w żaden sposob niestety nie pomaga dzieciom z ZA, no ale zawsze coś).

    A co do wymienionych przez Ciebie objawów - akurat machanie rączkami i chodzenie na palcach to jest mało istotny objaw. Tzn często dzieci taki objaw mają, ale też nie zawsze (moje nie miało i nie ma). No i - to jest jeden z tych objawów, które w zasadzie nie stanowią problemu - większość rodziców z tym w ogóle nie walczy, jest to sposób na rozładowanie emocji przez dziecko. Ja osobiście nie walczę też za bardzo z brakiem kontaktu wzrokowego - wiem, że to jest trudne, ale mamy inne priorytety i nie męczę dziecka, żeby spojrzało mi w oczy, bo "to jest ważne". Nie jest.

    A co do "pierwsze kroki kierujemy do logopedy" - ha, zabawne! I później spędzamy trzy kolejne lata obserwując, jak nie komunikujące dziecko powtarza z terapeutą sylaby i dmucha piórka. Super.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 19.02.17, 23:08
    Albo toruje głoski....

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 20.02.17, 23:38
    Kurcze,ja dwa lata niemal mowilam i specjalistom i znajomym i rodzinie, ze czuje i widzę, że coś jest nie tak. Te same osoby, które gdy moja córka miała 2 lata kazał mi iść do psychologa (ze soba) ,za następne pół roku przyznały, że Mloda powinien zobaczyć ktoś,kto się zna na autyzmie. I tez dostaje furii gdy czytam o modzie na autyzm i kombinowaniu żeby tylko wyłudzić świadczenia. A czniam ja te wszystkie świadczenia; dwulatka nie witająca mnie po 8 godzinach mojej nieobecności,dwulatka 'oziebla'emocjonalnie, dwulatka z faza na arbuzy (WSZYSTKO przez 4 mce bylo o 'arbuziku').
  • 20.02.17, 23:28
    Hmmm...Moja w wieku 10mcy potrafiła 'zrobić ' każdego zwierzaka. Teraz 4.5 i autyzm.
  • 19.02.17, 21:37
    makurokurosek napisała:

    > Mam 2 nie zaburzonych dzieci
    (...)
    > Gdyby
    > każdy doszukiwal sie zaburzen tak jak wy to wszystkie dzieci byłyby wariatami .

    No i tu się zaprezentowałaś w pełnej krasie. Brawo ty.
  • 17.02.17, 23:12
    Przede wszystkim - nie bój się ewentualnych rediagnoz. Dla mnie to było po prostu zamknięcie kolejnego etapu: ktoś, kto nie widział Ewy na codzień, nie był związany z nią emocjonalnie, spoglądał na nią ponownie po roku od diagnozy i oceniał jej postępy. Zresztą, nie wiem, jak często Synapsis daje od razu konkretną diagnozę - ciężko to zrobić w przypadku małego dziecka, ale z drugiej strony, sytuacja z przyznawaniem WWR i KS trochę się zmieniła, więc diagnoza powinna być konkretna...

    Co do cykliczności - ja z gorszymi okresami u córki mam tak: nie jestem w stanie określić, kiedy nastąpią (czasami mogłabym podejrzewać, że jakieś doświadczenie powinno wywołać u Ewy gorszy okres, ale nie zawsze tak się dzieje), często nie zauważam od razu gorszych okresów (bo np. zakładam, że to skutek choroby), ale zawsze od razu zauważam, że się skończyły:) No i czym jest starsza (i czym mam większe doświadczenie), tym znam więcej oznak gorszego okresu u swojej córki.

    Z tego co pamiętam, to pierwsze spotkanie w Synapsisie było raczej w lepszym okresie. Gdyby było wtedy, kiedy zauważyłam pierwsze objawy i zdecydowałam się ją zapisać - nie wiem, co by mi wtedy powiedzieli:) Rediagnoza była w gorszym okresie, którego zresztą wtedy jeszcze nie widziałam.

    Wywiad jest dosyć obszerny, więc nie wiem, czy dałoby się ukryć jakieś istotne zaburzenie, nawet jeśli dziecko jest w lepszym okresie. Ja opowiedziałabym po prostu o wszystkim, jak syn funkcjonuje w lepszych i gorszych momentach.

    Mnie osobiście we wszystkich diagnozach irytowało to, że córka jednak zachowywała się dużo gorzej, niż funkcjonowała w warunkach domowych. No ale z drugiej strony jeśli ktoś funkcjonuje dobrze tylko w warunkach idealnych, to jednak nie funkcjonuje dobrze. Niemniej jednak - osoby diagnozujące ją w Synapsis, widzące ją w sumie zaledwie kilka razy, nigdy nie miały pełnego obrazu jej funkcjonowania.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 18.02.17, 04:51
    Jesli juz jestes po wywiadzie i udalo ci sie opowiedziec wiekszosc, to nie masz sie czym marwtic. Tam pracuja specjalisci, wylapuja na prawde wiele rzeczy. W moim przypadku to nie jest tak ze ja im nie ufam chodzi o to ze moje dziecko w tym momencie zachowuje sie zupelnie inaczej, nawet taka obserwacja wygladalaby inaczej. Teraz jest niechec do zmian, narzucanie schematow, rzadzenie podczas wspolnej zabawy itd tego nie bylo wczesniej. A pamietam o co pani pytala podczas wywiadu i wiem ze wiele rxeczy by jej w tej chwili sie nie podobalo. Nie chodzi tu tylko o powtarzalnosc zachowan ale o myslenie schematem, narxucanie tych schematow a to czasem nawet utrudnia nam funkcjonowanie, bo z dziecka ktoro chodzilo wrecz biegalo wszedzie i nie moglam za nia nadazyc, nagle mam corke ktora chodzi na spacer tylko dwiema trasami i tylko w te same miejsca. Dziecko nagle chorobliwie przywiazalo sie do rzeczy, dzisiaj swiat jej sie konczyl bo musialam wyprac jej posciel, wczesniej nie pozwolila wyniesc swojej starej kolderki lezacej w koncie od dawna.Niesamowicie sztywne myslenie w niektorych momentach np ciocia podczas wizyty wlaczy jej laptopa to ada jyz za kazdym razem idac tam od samego wyjscia tego laptopa sie domaga, i nie ma sily zeby jej nie dac bardzo latwo popada w tego typu schematy przez co jest malo spontaniczna bo ma jedno w glowie i niczym juz jej nie zainteresujesz. Tych rzeczy jest duzo to jest inne dziecko, kontakt jest taki jaki byl czyli dobry komunikacja tak samo i emocje ale reszta tak jak pisze dezorganizuje cale nasze zycie. Wiec sama widzisz jak dziecko sie moze zmienic, ty masz to szczescie ze dostrzeglas u synka wczesniej podatnosc na lepsze i gorsze okresy i sama bedziesz widziala jak tam sie zachowuje.Panie z synapsis z tego co pamietam to duzo pytan zadawaly, sama tez bedziesz mogla cos tam komentowac, chociaz wiadomo najwazniejsza jest obserwacja.
  • 19.02.17, 16:05
    To co ja mam powiedziec jesli moje dziecko normalnie sie komunikuje zdaniami? Tzn ze juz nie mam wstepu na forum i nie powinnam sie martwic, a dziecko coraz bardziej sie zamyka jest mniej otwarte niz bylo. Tak jak pisalam wczesniej chce chodzic tylko w te same miejsca, ma schematy, przymusy. Placze wrecz histeryzuje gdy chce mu zmienic posciel jakbym jej nie wiadomo jaka krzywde zrobila. I mam z nia wiele innych tego typu problemow, np lek przed obcymi miejscami. Nie wien jak to lepiej okreslic, mam wrazenie ze mysli w inny sposob, w domu jest ok ale jak gdzies idziemy to jest bardzo malo elastyczna xhce chodzic tylko w te same miejsca lub tymi samymi trasami, nie lubi nowych ubran i ogolnie zmian wszystko musi byc wg jej planu tak jakby miala swoj cel tylko i zadna sila nie jest w stanie jej przekonac zeby zrobic inaczej. I co mam sie tym nie martwic tylko dlatego ze sie dobrze komunikuje i jest w porzadku w domu ale ta reszta znacznie nam utrudnia zycie.
  • 19.02.17, 17:49
    "To co ja mam powiedziec jesli moje dziecko normalnie sie komunikuje zdaniami? Tzn ze juz nie mam wstepu na forum i nie powinnam sie martwic, a dziecko coraz bardziej sie zamyka jest mniej otwarte niz bylo. Tak jak pisalam wczesniej chce chodzic tylko w te same miejsca, ma schematy, przymus"

    Na litość Boską kobieto każde dziecko 2 letnie ma schematy, i tych schematów uczymy je przez pierwszy rok my sami.

    " Placze wrecz histeryzuje gdy chce mu zmienic posciel jakbym jej nie wiadomo jaka krzywde zrobila."

    Bo to jest 2 latek, który potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, i znane otoczenie zapewniają mu to poczucie bezpieczeństwa. Zamiast czytać o objawach ZA poczytaj trochę o etapach rozwoju dziecka, bo w okresie 1,5- 2,5 roku większość dzieci właśnie taki etap przechodzi, gdzie chce być tylko z jedną konkretną osobą, próba pozostawienia go z kimś innym kończy się płaczem i przerażeniem dziecka. Ot taki powtórny lęk separacyjny.
  • 19.02.17, 21:57
    Moim zdaniem, cykliczność objawów nie ma znaczenia jeśli diagnoza bazuje nie tylko na obserwacji aktualnej dziecka, ale także na wywiadzie, który jest dość szczegółowy.
    Badanie przez psychologa trwa np. 2 godziny, wywiad to cała historia dziecka.
    Mój synek w czasie badania psychologicznego nie odezwał się ani słowem, podczas gdy w domu buzia mu się nie zamyka. To jest przykład dla tego, jak ważny jest wywiad.
  • 19.02.17, 22:06
    Inna sprawa, że to tylko 2-latek, może jeszcze powstrzymają się przed diagnozą i dadzą "do dalszej obserwacji" i kontrola za pół roku. Ciężko wyrokować o 2-latkach, orzeczenie chyba niewiele zmieni, najwcześniej można realizować kształcenie specjalnie chyba w wieku 2,5 lat. Oczywiście pewnie wytłumaczą jak stymulować w domu, tak na wszelki wypadek.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 19.02.17, 22:07
    Wcześniej można mieć WWR, też warto.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 00:08
    U każdego dziecka niezależnie czy zdrowego czy zaburzonego terapia nie zaszkodzi . Pytanie gdzie jest granica zdrowego rozsądku i czy bieganie z komunikatywnym niespełna 2 latkiem po psychiatrach i rozkminianie każdego jego gesty nie jest juz przekroczeniem tej granicy .
  • 20.02.17, 08:30
    To Twoje zdanie, ze ten teoretyczny dwulatek jest komunikatywny. Ale to nie Twój dwulatek, co więcej, nie masz zielonego pojęcia jak taki zaburzony dwulatek może wyglądać. Wiec nie Tobie oceniać, czy to jest przekroczenie granicy.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 09:20
    "To Twoje zdanie, ze ten teoretyczny dwulatek jest komunikatywny. Ale to nie Twój dwulatek, co więcej, nie masz zielonego pojęcia jak taki zaburzony dwulatek może wyglądać."

    Chcesz powiedzieć, że w poradni dla autyków która wydała negatywną opinię, też nikt się nie zna i nie wie jak wygląda zaburzony dwulatek ?
  • 20.02.17, 09:32
    Chcę powiedzieć, że widziałam różne poradnie i różnych specjalistów. A autorka posta startowego sama stwierdziła, że jej dziecko trafiło do poradni w super okresie.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 09:34
    Plus pani psycholog, która oglądała syna autorki, nie miała doświadczenia z autystami.

    (też kiedyś, zupełnie przypadkiem, ale już po diagnozie, spotkałam pewną psycholog dziecięcą, która zerknęła zaledwie na moją córkę i stwierdziła, że "ona autyzmu nie widzi")

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 21.02.17, 12:40
    U mojej nie widziala neurologopeda, neurolog i konsultant ds autyzmu w moim regionie plus dwie nauczycielki pracujące z autystami. Ja od urodzenia Mlodej 'cos' czulam tyle, ze przez pierwszy rok składałam to na karb swojego przewrazliwienia i niedoswiadczenia. Nasza historia jest przykładem, że mama wie i czuje i rzadko zdarzają się histeryczki, które zdrowe dzieci prowadzaja po poradniach. Znam jedna mamę, która ignoruje to,ze jej 5 letnie dzieco porozumiewa się tylko i wyłącznie tekstami z reklam.
  • 21.02.17, 21:25
    Tak, wydaje mi się, że jednak więcej jest matek, które ignorują nasilające objawy (celowo ignorują), albo wręcz olewają sugestie nauczycieli/opiekunów, niż matek-histeryczek, które wmawiają sobie, że dziecko ma autyzm.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 13:08
    Odpowiem zbiorczo, choć czuję, że większość zarzutów osoby o nicku makurokurosek jednak nie odnosi się do mnie.

    Akurat my nie byliśmy wcześniej w specjalistycznej poradni, to nasza pierwsza diagnoza. Byliśmy pod opieką psycholożki, pracowaliśmy nad innymi problemami, na własną sugestię uzyskaliśmy konsultację psychiatryczną, której wynik brzmiał: zgłosić się do Synapsis.
    Absolutnie nie mam poczucia, że przesadzam rozpatrując spektrum, mimo, że synek na półtora roku mówił zdaniami, teraz złożonymi, używając słów typu "eksperyment". Ale właśnie mówi świetnie, a bardzo słabo się komunikuje. Dla przykładu nigdy nie powiedział mi, że chce pić, nie odpowiada na żadne pytania innych osób, w ogóle ich nie zauważa.
    Po raz kolejny - nie chcę tu wchodzić w szczegóły, ale podpiszę się pod komentarzami innych dziewczyn - zanim zacznie się kogoś krytykować (matki doszukujące się problemów), trzeba naprawdę zgłębić nieco temat. A jeszcze ta uwaga dotycząca sensowności wczesnej diagnozy... brak mi słów. Teraz, po przeczytaniu paru mądrych książek, widzę, że miałam świetną intuicję i prawie wszystko, co robiłam z synkiem od maleńkiego, wpisywało się w intensywną, domową terapię dziecka z problemami autystycznymi. Mogę powiedzieć, że efekty mamy naprawdę dobre, ale dalej potrzebujemy już specjalistycznych porad. Bo dziecko, które chodzi przez 10 minut po mieszkaniu mówiąc pod nosem "chcesz odkurzać, chcesz odkurzać, chcesz odkurzać" i patrząc w podłogę, a nigdy nie zawoła "mamo!" albo nie przyjdzie i nie weźmie mnie za rękę, to jednak nie jest typowe dziecko.
    Na marginesie: nie chodzi na palcach, ze mną potrafi utrzymać kontakt wzrokowy (dopiero od niedawna wiem, że zaburzony), nie macha rączkami. O jego mowie już pisałam.
  • 20.02.17, 14:44
    Fajnie, że Twoje działania pomagają - ale masz rację, specjalistyczne wsparcie bardzo się przydaje.

    Od siebie tylko dodam, że nie wiem, jak wyglądałaby teraz moja córka, gdyby nie została zdiagnozowana w nie-diagnozowalnym przez makurokurosek wieku 14 miesięcy:) Wtedy, kiedy trafiliśmy na diagnozę do Synapsis, panie nie miały wątpliwości, że to jest CZR. Pół roku później mówiły, że gdybym wtedy trafiła na diagnozę, dostałaby od razu "autyzm" (co ostatecznie dostaliśmy na papierze, jak miała 27 miesięcy). Nie potrafiła dzielić pola uwagi, nie komunikowała, nie potrafiła bawić się w udawane zabawy, nie wskazywała palcem, nie reagowała na imię. Ktoś, kto na autyzmie się nie zna, stwierdziłby, że nie jest zaburzona (bo nie siedziała w kącie i się nie bujała, nie gapiła się bezmyślnie w jeden punkt, nie powtarzała w kółko jednej frazy i nie kręciła się wokół własnej osi) - po prostu wyobcowane i uparte dziecko. Moja mama, zresztą nauczycielka, prawie się na nas obraziła na wieść, że jedziemy na diagnozę do Synapsisu. Bo przecież nic jej nie jest.

    Dzisiaj jest po blisko trzech latach terapii i widać efekty. Mówi i komunikuje (to akurat zasługa nie samej terapii, ale wprowadzenia jej komunikacji alternatywnej - metodą zaprojektowaną specjalnie dla autystów), przy czym pojawiają się cały czas nowe elementy komunikacji (odpowiada na pytania, podtrzymuje rozmowę). Nie ma stereotypii, często utrzymuje kontakt wzrokowy, próbuje nowych rzeczy, jest otwarta na zmiany. Potrafi nazwać niektóre uczucia, coraz częściej udaje jej się samej zakomunikować, że coś ją boli.

    Obstawiam, że żadne z rodziców innych dzieci chodzących z Ewą do grupy nie ma zielonego pojęcia, że Ewa ma autyzm. To jest jej (i nasz) ogromny sukces. Ba, w wielu sytuacjach wydaje się być bardziej zrównoważona niż rówieśnicy.

    Może byłaby taka sama bez diagnozy i terapii. A może miałabym dziecko, które non stop ryczy, a jak nie ryczy, to siedzi w kącie i gapi się w ścianę. Nie wiem. Ale wolałabym nie sprawdzać. Lepiej pochodzić ileś tam lat na terapię niepotrzebnie, niż mieć niemówiące/niekomunikujące dziecko w wieku przedszkolnym.

    I jeszcze jedno: kiedyś usłyszałam, że mniej więcej po skończeniu pięciu lat, w zabawach u dzieci zaczynają dominować ustalenia słowne. Jeżeli dziecko w tym wieku nie mówi, to zaczyna być odrzucane przez grupę, bo nie potrafi włączyć się w zabawę. Tak więc do tego czasu dziecko powinno mówić/komunikować się, żeby móc w tej grupie istnieć. Jeśli diagnoza jest bardzo wczesna, to jest czas na to, by mowę uruchomić. Jeśli dziecko zaczyna się diagnozować w wieku przedszkolnym, to tego czasu może być za mało. Do tego dochodzi frustracja dziecka, które już zaczyna widzieć, że odstaje.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 09:38
    Jesli mowa teraz o moim dziecku to obwerwacja w synapsis byla juz 5 miesiecy temu, tak dalej jest komunikatywna nawet bardziej bo rozwija sie jej mowa, ale duzo innych rzeczy sie zmienilo i to takich o ktore tam podczas wywiadu pytano wiec raczej sa wazne i niekoniecznie rozwojowe. Pamietam ze pytano o trase spaceru czy ma byc taka sama czy boi sie obcych miejsc prawie wybuchlam smiechem bo wrecz odwrotnie bylo a teraz tak jest. I to nie jedyne rzeczy wiec to ze moje dziecko nie ma ksiazkowych objawow autyzmu nie znaczy ze moze nie miec aspergera bo tutaj juz symptomy sa troche inne. Zreszta nie masz prawa mnie wyzywac od jakis paol bo kazdy zatroskany rodzic ma prawo pytan innych doswiadczonych osob. I nawet jesli wymyslam to nie po to by zrobic z dziecka wariata bo dzieci z ASD to nie wariaci.
  • 20.02.17, 15:14
    Bardziej mnie zastanawia, czemu nie potrafisz cieszyć się macierzyństwem, cieszyć się rozwojem dziecka tylko we wszystkim doszukujesz się zaburzeń, choćby w głupim skakaniu po łóżku. Nigdy nie skakałaś po łóżku, nie miałaś swojej ulubionej książki ?
  • 20.02.17, 15:18
    Ha! Zabawne! :D Wiecie co, dziewczyny, my powinnyśmy po prostu się cieszyć macierzyństwem. Dziecko je tylko suchy makaron, popada w histerię, bo autobus przyjechał nie w takim kolorze jak powinien, nie komunikuje? To nic, cieszmy się, że w zeszłym miesiącu urosło 2cm i potrafi wyrecytować rozkład jazdy dla całego miasta! :D

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 20.02.17, 15:41
    Uwagi makurokurosek skierowane sa do mojej osoby i moich spostrzezen co do corki.Kto powiedzial ze sie nie ciesze macierzynstwem oczywiscie ze sie ciesze kocham corke nad zycie i spedzam z nia super czas. Gdybys dokladnie przexzytala moj watek to wiedzialabys ze kompletnie nie skakanie po lozku jest problem tylko rytual z tym zwiazany przymus zwalania wszystkiego co jest na tym lozku o caly schemat, tak samo problem z chodzeniem na spacery tymi samymi trasami lub ciagle odwiedzanie tych samych osob nie ma mowy o pojscie w inne miejsce niz jedno z kilku ktore lubi,gdy chce isc gdzies indziej jest reakcja lekowa. Byc moze sa to normalne zachowania w tym wieku przeciez wlasnie po to napisalam aby zapytac inne mamy czy moze to byc rozwojowe. Bo ta niechec do zmian i brak spontanicznosci jest w tych sytuacjach bardzo widoczny. W zabawie tak tego nie widac bardzo ladnie sie bawi na niby no i mowi i ta mowa sluzy komunikacji. Ale jeszcze raz powtorze ja tylko pytalam czy to moze byc rozwojowe czy jednak sie martwic to nie jest tak ze zalozylam sobie ze dziecko jest zaburzone, po prostu prosilam o rade i chcialam sie wygadac, jesli zasmiecam watek to przepraszam .
  • 20.02.17, 16:50
    Te inne mamy co do akurat twoich obaw napisały ci w bardziej delikatny sposób to samo co ja. Nawet w tym wątku
  • 20.02.17, 15:43
    Makurokurosek brzmi zupelnie jak moja mama, także znam ten punkt widzenia az za dobrze.
    Na szczescie panie w ppp, w ktorej dzis bylismy, mają troche inny i jednak doszukuja sie problemow zamiast sugerowac mi radosc z macierzynstwa. No moze nie zamiast ale dodatkowo.
  • 20.02.17, 23:52
    No i,ze wie,ze jego rower zrobiony jest z aluminium i dlatego jest lekki ale nie potrafi podejść do koleżanki z przedszkola i poprosić o pokazanie zabawki (tzn zrobi to gdy jej podpowiedzieć co ma powiedzieć ale za Chiny na nią nie spojrzy). Super,Makurokurosek, uzdrowilas nam dzieci. Alleluja! Cieszmy się macierzyństwem i jakoś to będzie!
  • 22.02.17, 22:24
    Makurokurosek. Wiesz ja myślę że każda mama (rodzic), który trafia na to forum nie pojawia się tu przypadkowo i dla zabicia nudy. Musiały się pojawić jakieś symptomy (nie pojedynczy ale cała lista), które sugerują ze coś jest nie tak ( to się czuje, tez by Ci się lampka zapalila). Mój syn kończy teraz rok, wg Ciebie nie powinien jeszcze być diagnozowany bo sensu brak. Ja jednak zapisałam go do synapsis i czekamy. Skoro moje wówczas 8miesięczne dziecko nie chciało być przytulane, unikało kontaktu wzrokowego, nie reagowalo na jakiekolwiek wołanie, nie śmiało się, było opóźnione ruchowo, traktowalo nas jak podnośniki, na spacerze lalka, praktycznie brak mimiki i non stop płakalo to jak mogłam uważać to wszystko za normę? Czy Ciebie by to nie niepokoilo? Przecież matka jest dla takiego dziecka całym światem, wpatrzone jest w twarz rodzicielki jak w obrazek a dlaczego moje się ode mnie odpycha i jak zbliżam twarz to zaczyna plakac??? Ja osobiście szukałam tu wsparcia i pomocy bo ja chce realnie swojemu dziecku pomoc i nie doszukuje się zaburzeń bo nie mam co zrobić z wolnym czasem. Staram się cieszyć macierzynstwem wierz mi ale zrozum ze jest to bardzo trudne w sytuacji w ktorej tak ukochany i upragniony synek traktuje mnie jak "przedmiot" i przez większość dnia płacze, złości się i uderza głową o podłogę albo się bije po głowie czym popadnie. Jak ja bardzo chce żeby się okazało ze jestem tylko histeryczka a intuicję mam do d...y.
  • 18.03.17, 13:35
    Aktualizacja - jesteśmy już po diagnozie (CZR, wyraźna hiperleksja, w perspektywie dalsza obserwacja pod kątem ZA) i moje obawy okazały się całkowicie, stuprocentowo nieuzasadnione.
    Synapsis mogę wystawić najwyższą ocenę, cały proces diagnostyczny absolutnie profesjonalny, jednocześnie z pełną wrażliwością na potrzeby synka (np. wyznaczono nam dodatkową obserwację ze względu na jego - początkowo - złe samopoczucie). Przede wszystkim Panie, które się nami zajmowały, potrafiły synka zająć przez tak długi czas i z taką różnorodnością (przy jego schematyzmie i absolutnej niechęci do obcych), że naprawdę "wycisnęły" z niego wszystko - zarówno te najlepsze, jak i najbardziej niepokojące zachowania. Nie miałam żadnego niedosytu (jak przy wcześniejszych konsultacjach) - wiedziałam, że mają pełny obraz jego funkcjonowania. Zatem gorąco polecam wszystkim niespokojnym rodzicom :)
    A dla synka to też było dobre, ciekawe doświadczenie. Dziecko, które codziennie płacze, bo nie chce wychodzić z domu na spacer, mówi nam ostatnio: "chcesz do Synapsis".

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.