Dodaj do ulubionych

do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko

17.03.17, 01:58
chciałam napisać kilka słów do mam, ojców, którzy startują w życie z dzieckiem z ZA, są przed diagnozą, po diagnozie ...
chciałam napisać, ponieważ czytanie postów na tym forum, było jakiś czas temu dla mnie - naprawdę dużą podporą, światełkiem w tunelu

gdyby ktoś zapytał mnie prawie cztery lata temu jak funkcjonuje moje dziecko to - kręcił się wokół, czegoś, kogoś, ciągle się kręcił, zatykał uszy, lizał obce osoby po rękach, dotykał je mimochodem, czasem wył, krzyczał, często nie chciał nigdzie wychodzić, na spacer, na dwór, brzydził się kredkami, jego rozwój fizyczny niedomagał, był niezdarny, nie potrafił wielu rzeczy, odbierałam go z przedszkola z drżeniem serca ... co tym razem, co tym razem??? i to obsesyjne bawienie się jedną rzeczą, ciągle, bez ustanku

dwa miesiące temu na zebraniu rodziców Pani Wychowawczyni powiedziała, że nie ma żadnych uwag do synka, na co ja odpowiedziałam, że tak nie może być, że muszą być uwagi, a ja chcę je znać ... uwag Pani nie miała i nie ma, żadnych …

już nie pamiętam, kiedy powstał pierwszy rysunek, diagnoza ręki wskazywała na kilkuletnie opóźnienie ... kilkuletnie! bodajże mając 4 lata był na poziomie 1,5 rocznego dziecko w kwestii ręki … rękę zostawiłam na sam koniec
poszedł do szkoły jako 6-latek
mam w domu mądrego, zabawnego i cudownego chłopca
i nie chce mi się myśleć, czy w drugiej, piątek czy ósmej klasie będzie miał kolegów czy nie
nabrałam dystansu, w tym roku odpoczywamy, po kilku latach, jego i mojej walki

wiem, że każdy przypadek jest inny
ale wiem też, że gdyby nie mój upór i ogromna miłość do tego chłopca, to moglibyśmy być w innym miejscu

nie odpuściłam mu żadnej terapii (w część z nich nie wierzę, teraz, dziś - nie wierzę w skuteczność)
"ciągałam" go z jednych zajęć na drugie, nie patrzyłam czy jest mniej czy bardziej zmęczony
w porywach chodził do 3 razy tygodniowo na basen, indywidualnie
radio wyło w samochodzie, miał się dostymulować, miał walić, tłuc, aż się dostymuluje
tysiąc rzeczy mu kazałam, nie patrzyłam czy chce czy nie
siłą zabieraliśmy go (z dziadkami) na dwór
codziennie jeździł na rowerze jak było ciepło a jak zimno to w czapce
Tomatisy, neurologopeda, pedagog, psycholog, SI, cuda wianki na kiju
jak wracaliśmy do domu to pozwalałam mu (dbałam o to, bardzo o to dbałam) - oddalać się w swój świat, odpoczywać, od bodźców, dźwięków, ludzi, dawałam mu ulubioną zabawkę, żeby przesuwał ją do przodu i do tyłu, ile czasu chce ... to był jego czas

zmiany następowały w nim bardzo powoli (poza Tomatisem, tu widziałam szybkie efekty, ale ... ja do końca nie mam własnego zdania, czy ta terapia naprawdę pomaga, może w tym samym czasie wydarzyło się coś innego?)
wykonał sam, z własnej woli, rysunek, pierwszy, w wieku ... 4 lat? 4,5? nie pamiętam, chciało mi się płakać, kilka prostych kresek na kartce
kiedy zapytuję go dziś, co lubi robić - odpowiada: kolorować ... odpowiada, że przyjaźnie się ważne ... dziecko z ZA
czyta mi bajki na dobranoc, pisze, ma same piątki, szóstki ... z chęcią chodzi na angielski, karate, i inne dodatkowe

zastanawiałam się kiedyś patrząc na jedną z jego terapeutek czy to nie jest czasem większy potwór aniżeli ja (nie było zmiłuj się, prawie dwa lata, non stop, kilkanaście godzin tygodniowo - terapia ręki) … to nie był potwór - to był anioł, pomyliło mi się ...

mały śpi, rano wstanie, sam się ubierze, sam podgrzeje sobie mleko, zje płatki, dla mnie przygotuje wodę na kawę ... jeszcze nie ma 7 lat

zawsze oczekiwałam od niego wiele, więcej niż wydawałoby się, że może, tylko dlatego, że bałam się przyszłości tej bliższej ... tej dalszej już się nie boję, już nie

podziwiam mamy, które uśmiechem, sercem, dobrym słowem są w stanie zmotywować swoje dzieci
ja nie byłam taka przez ostatnich kilka lat
ja mu kazałam, wszystko mu kazałam
on w to wszedł
tłumaczyłam mu ostatnio to wszystko, wieczorem, jak zasypiał, pytał o terapie, o życie, nic nie pamięta, a jeśli coś to jak przez mgłę … tłumaczyłam mu, że musiałam, i że teraz czasami muszę również taka być, że to się nazywa wychowanie, że chcę o niego dbać
że są pewne rzeczy, na którymi, teraz już wspólnie, musimy popracować, że tak wygląda życie, że do pewnych rzeczy będzie musiał się nagiąć …
nie wyobrażam sobie mieć innego dziecka niż takie, małego mądralę, ciekawego wszystkiego, co się rusza …

mając 2, 3 czy 4 - letnie dzieci jeszcze nie wiecie, jakie będą za 2-3 lata
mogą być kompletnie inne, niż są Wasze wyobrażenia o nich dzisiaj
jesteście w drodze, to nie jej koniec
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 10:06
      Moja mama mieszka naprzeciwko centrum rehabilitacji. Kiedy jestem u niej codziennie widzę matki z dziećmi z porażeniem mózgowym oraz innymi poważnymi chorobami. Czasami będąc na placu zabaw czy przy ogrodzeniu dla koni niektóre z nich nawiązują rozmowę. W większości są samotnymi matkami dojeżdżającymi na rehabilitację z okolicznych wiosek czy też idącymi centrum miasta. W sumie nawet nie wiadomo co im odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie, bo czujesz tak ogromną pustkę, współczucie i wstyd że ty przejmujesz się pierdołą a tu obok są ludzie z tak poważnymi problemami.
      Może dlatego jestem tak cięta na ciągłe analizowanie zachowań dziecka przez matki, na ciągłe doszukiwanie się w nich zaburzeń bo często widzę naprawdę chore dzieci i ich matki które w przeciwieństwie do postaw prezentowanych na tym forum nie doszukują sie kolejnych zaburzeń dziecka ale kolejnych zmian na lepsze.
      • eagle1234 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 11:17
        każdy wychowuje dziecko wg własnego szablonu, własnego pomysłu
        jeden, zazwyczaj w typowym układzie ;) nie ma dla niego często czasu, więc dziecko zazwyczaj po szkole ogląda roboty 2000, a drugi, jak my, jest nadopiekuńczy
        i tak ma być
        a przed takimi rodzicami, rodzicami dzieci, które mają poważne zaburzenia, trudne do "poprawy", należy tylko pochylić głowę ... a nie się wstydzić, nikt tu nie jest winny, nikt nie musi nikogo przepraszać ...
        weź dziecko z domu dziecka na święta, na wakacje, każdy z nas może pomóc w jakikolwiek sposób dzieciom, tym typowym i mniej typowym, w naszym domu rodzinnym zawsze gościły takie dzieci, matek, ojców, którzy nie potrafili się nimi zająć
        nic nikomu do bycia ciętym ... każdy niech pilnuje swojej moralności i swojego bycia human w społeczeństwie
      • ellenai1 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 14:12
        No tak, czyli sama przyznałaś, że "w realu" przed matkami z dziećmi z potwierdzoną dokumentacją medyczną to nie wiadomo co powiedzieć ("wstyd", "pustka"). Za to tutaj, anonimowa na forum, to potrafisz konkretnie "jechać" niejedne matki, a często są to matki również dzieci o "poważniejszych" zaburzeniach, bo autyzm ma wiele twarzy. I nawet nie jesteś ani trochę świadoma, ile te osoby przeżyły wyrzeczeń, aby chociaż trochę polepszyć funkcjonowanie swoich dzieci.

        --
        www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
        • makurokurosek Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 14:25
          "No tak, czyli sama przyznałaś, że "w realu" przed matkami z dziećmi z potwierdzoną dokumentacją medyczną to nie wiadomo co powiedzieć ("wstyd", "pustka"). Za to tutaj, anonimowa na forum, to potrafisz konkretnie "jechać" niejedne matki,"


          Może napiszę jaśniej bo widzę, że nie rozumiesz. Dla mnie jest gigantyczna różnica między dzieckiem z porażeniem mózgowym, a dzieckiem z ZA czy wysoko funkcyjnym autyzmem . Jeżeli nie widzisz różnicy między tymi dziećmi jak i różnicy w opiece nad takimi dziećmi to nic na to nie poradzę.
          W realu nigdy nie miałam i nie mam problemu, żeby otwarcie mówić to co myślę. Tak więc zapewne w realu część z was zwyczajnie bym wyśmiała, wytykając wasze własne odstępstwa od linijki którą stosujecie dla swoich dzieci.

          "są to matki również dzieci o "poważniejszych" zaburzeniach,

          Tak zauważyłam, że dla niektórych histeryzujący trzylatek, tudzież trzylatek w pieluszce to poważne zaburzenie.
          Może warto aby takie matki przeszły się do ośrodków rehabilitacyjnych i zobaczyły poważnie zaburzone i chore dzieci, może wówczas zamiast analizować każde zachowanie swojego dziecka zaczęłyby się cieszyć, że mają ogromne szczęście posiadania tak fajnego i zdrowego dziecka.
          • agata_abbott Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 14:44
            Nikt nie twierdzi, że nie ma gigantycznej różnicy między dzieckiem z porażeniem mózgowym a dzieckiem z ZA. Ale taka sama różnica bywa pomiędzy dzieckiem z ZA a dzieckiem bez jakichkolwiek zaburzeń.
            Idąc Twoim tokiem rozumowania, jest gigantyczna różnica pomiędzy dzieckiem z zanikiem mięśni, ciężką padaczką lekoodporną albo nowotworem, a dzieckiem z porażeniem mózgowym (te pierwsze bardzo cierpią lub po prostu chorują na śmiertelną chorobę). Czy to oznacza, że dzieci z porażeniem mózgowym też nie powinno się rehabilitować, bo przecież żyją i są szczęśliwe, w przeciwieństwie do innych?

            --
            trzecipasazer.wordpress.com/
          • eagle1234 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 15:03
            czegoś nie rozumiem, albo za mało widziałam na tym forum, ..., pewno za mało
            a kogo to obchodzi, co Ty myślisz - skoro tu nie ma łapek w górkę, lajków i innych
            tutaj ludzie wchodzą wesprzeć się, usłyszeć dobre słowo, poradę
            tutaj hasło "ja Ci teraz powiem, wytknę, co Ty robisz źle" działa pewno na 99% osób - irytująco, ponieważ KAŻDY lub większość jest zmęczona, zmaganiem się z diametralnie inną lub nieco inną rzeczywistością

            kogo obchodzi czy ktoś ma problem czy nie z byciem prostolinijnym? (kogo obchodzi łapka w górę :):):)
            oczywiście, ze KAŻDY lub WIĘKSZOŚĆ z nas nie jest idealna
            i to jest piękne
            mamy dzieci szablonowe, które musimy nauczyć żyć mniej szablonowo

            kogo obchodzą porady, gdzie ma iść matka, która ma rozhisteryzowane dziecko?

            a jak Ci ciężko to po prostu napisz
            z czym lub kim masz problem
            nikt Ci nie powie - źle robisz, ale każdy wesprze, może doradzi z własnego podwórka (a jak nie każdy to zdecydowana większość)

            snujesz dywagacje nt różnić w zaburzeniach dzieci? ale po co? nie dla ich matek i nie dla ich dzieci
            dla siebie? a co się dzieje, że jest taka potrzeba?
            poprawiania innych nie przekazuje się w genach, to nasze całe dzieciństwo ... niestety często bardzo, bardzo trudne i smutne

            może nie wiesz, ale gdyby nie bycie "rozhisteryzowanym" to pewno połowa naszych dzieci nie byłaby zdiagnozowana
            nie podpowiadaj osobom, które zaczynają swoją drogę, że histeryzują, ponieważ robisz im większą krzywdę, one mogą przez Ciebie odpuścić swoje wątpliwości i przez to ich dzieci mogą nigdy nie być świadome

            a co się dzieje z ludźmi, którzy nie są siebie świadomi, kto wie łapka w górę ;)
          • ona1983.10 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 20:08
            Zrob cos dla tego forum i daruj sobie tu pisanie - nikt tu nie chce takich osob. Masz jakis mega problem, ze tu wypisujesz. Jesli masz chociaz odrobine przyzwoitosci zrozumiesz, ze matki Cie tu nie chca idz szerzyc swoje nawracanie gdzie indziej. Juz kilka osob Ci to napisalo jako taka bystra babka powinnas zrozumiec, nie jestes tu mile widziana.

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
      • eagle1234 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 11:39
        ja tylko napiszę jeszcze jedną ważną rzecz, moim zdaniem, którą wprowadzam silnie od jakiegoś czasu
        jak już zaczął funkcjonować na tyle, że silne zaburzenia ciała, dotyku, węchu, itd. się zmniejszyły, przez co zachowanie się zmieniło to przystąpiłam do planu nr 2 ;)
        nie chce mi się tego robić, bo on ma inne zainteresowania niż ja, ale robię
        wyciągam go we wszystkie możliwe miejsca, wiem, że on zbiera informacje, to już wiem, że się uczy, pewno jak każde dziecko, więc zakładam, ze może jak "przerobi" ogrom możliwych sytuacji w życiu - to będzie bardziej "elastyczny"
        staram się, aby to były różne wydarzenia:
        muzeum
        sklep, samodzielne zakupy, poczta, kupno bilety, cały czas kontakty z ludźmi, przypominanie, że jak nie wie jak się zachować, bo to już czasem sam mówi, to mówię patrz, patrz na innych, masz wiele zalet, a pewnych rzeczy Cię nauczę, masz więcej niż inni, masz dużo w główce, co nie tak często dostaje się w genach ;)
        wyjazdy z innymi dziećmi (narty, ale przecież to również może być zielona szkoła, cokolwiek) i zostawianie go, żeby otrzymał informację zwrotną typu ... dziwnie się bawisz, dlaczego to robisz, ..., chcę, żeby już sam analizował, co powinien, doskonale wie, bo o tym rozmawiamy, że musi uwzględnić drugą osobę, jeśli chce być w grupie, to jest trudne dla niego, ideałem byłoby gdyby był zarządcą a ludzie pionkami w jego planie zabawy czy tworzenia czegoś
        wyjazdy na urodziny
        obcy dla niego ludzie w domu
        i częste sytuacje "coś z zaskoczenia", musi wiedzieć, że tysiące spraw w życiu toczy się bez planu, bez stałości, z zaskoczenia, wydaje mi się, że im częściej będzie poddany "stresowi" z zaskoczenia tym łatwiej będzie mu łatwiej podczas kolejnego zdarzenia
        powodowanie sytuacji, w których może popłynąć emocjonalnie i hamowanie go, nie na zasadzie czy mógłbyś, tylko na zasadzie stop, wyhamuj, musisz to zrobić nawet jeśli wewnętrznie jest Ci bardzo ciężko (komu z nas nie jest czasami)
        tłumienie próby rozwijania teorii (jego teorii), jak to go nikt nie lubi w szkole (już wiem, że to jakaś manipulacja lub strach, bo po 20 minutach słyszę barwne opowieści jak to się fajnie bawi z dziećmi), czyli hasło precz z teoriami nt tego jak odbierają Cię inni (przypomina mi się zaraz były mąż, tu niestety teorie urosły do rangi choroby, biegły sądowy oceniał …)

        to mi się przypomniało, bo uważam, że to bardzo ważne
        ale to było możliwe dopiero od momentu, w którym zaczęłam bardzo powoli akceptować sytuację, przestawałam bać się ZA, spora zasługa w tym była osób, którą tu piszą, dorosłych ZA, ..., spora, jestem niezmiernie wdzięczna, że są one tutaj
        • mama2be Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 14:39
          dziekuje za tego posta, jestem mamą na początku drogi, narazie błądząca trochę po omacku z moim kochanym dwulatkiem:) pełnym sprzeczności:)
          czytam to forum codziennie, chłonę wiedzę innych, bezcenną!
          Podziwiam i chylę czoła!
          Jesteś dla mnie Eagle cudowną matką, i poprostu dobrym człowiekiem, to samo myślę o Agacie i kilku innych osobach na forum:)
          I jeszcze... do mamkurokurosek: może i masz dobre intencje, nie mnie oceniać, ale milczenie jest złotem, czasem o tym pamiętaj.
          Serdecznie was pozdrawiam i po ludzku dziekuje.



          --
          http:/lilypie.com/days/050710/0/21/1/+1/lilypie.com/days/050710/0/21/1/+1
          • holina Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 17:28
            Ja mam na stanie 7 latka, też pełnego sprzeczności. Są momenty, że naprawdę nic nie wskazuje na ZA, a są takie że już sama nie wiem co myśleć. Z jednej strony mam ochotę na zrobienie orzeczenia o KS, z drugiej strony słucham męża który jest temu przeciwny. I błądze już z tą diagnozą / i bez diagnozy kolejny rok, i sama nie wiem co robić.
            Eagle1234, dzięki za ten wątek, dał mi dużo do myślenia. Na pewno muszę wprowadzić dodatkowe terapie, które poprawią koncentrację uwagi / skupienie. Bo z tym obecnie borykamy się w szkole. Zamyślenia, wyłączania w czasie lekcji, skupienie uwagi na czymś zupełnie innym niż nauka. Tak to mój syn marzyciel czy ZA ? Hmmm Czy to takie ważne ? Nie wiem. Najważniejsze pomóc.
            Eagle1234 czy mieliście problem z uwagą w czasie lekcji ? Jeśli tak to jakie metody / terapie / zajęcia wam pomogły ?
            • makurokurosek Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 19:10
              " Tak to mój syn marzyciel czy ZA ? Hmmm Czy to takie ważne ? Nie wiem. Najważniejsze pomóc. "

              Moja córka przez swoją wychowawczynię w drugiej klasie została nazwana " duszą artystyczną " ( opis nauczycielki ) z rozpiętą kurtką, fruwającym szalikiem , roztrzepana, czasami błądząca myślami zupełnie gdzie indziej,
              ( dodatkowy mój opis) z oryginalnymi i nietypowymi na ten wiek zainteresowaniami i zafiksowaniami do których potrafiła cały czas nawiązywać ( w przedszkolu konie,koniec pierwszej klasy fascynacja mitologią Parandowskiego , by pod koniec drugiej klasy płynnie przejść do buddyzmu ,a w trzeciej zająć się hinduizmem). , czasem zawieszająca się, trudno wchodzącą w nowe środowisko, uwielbiająca rysować, malować, lepić z gliny.

              Czy gdybym tak jak wy doszukiwała się w niej zaburzeń, miałabym teraz nastolatkę z artystyczną duszą , spędzającą godziny nad rysunkiem czy może zahukane dziecko które boi się wziąć ołówka do ręki z obawy, że to oznacza fiksację.
              Czy dziecko naprawdę według was powinno być równo według kreski ? Czy ważniejsze jest to, żeby dziecko zaszufladkować, czy to aby ono było szczęśliwe i czuło się w pełni akceptowane ?
              • eagle1234 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 21:05
                szczęśliwa
                dopóki żyjesz - dasz jej to poczucie
                kto będzie pozwalał jej na skrajny indywidualizm jak Ciebie zabraknie? na pewno nie to społeczeństwo, w którym funkcjonuje
                będzie musiała funkcjonować jako dziewczyna, kochanka, żona, partnerka, matka, pracownica, studentka ... wiele z tych ról wymaga dopasowania do linii ...
                jesteś jej matką, nikt poza Tobą nie zaakceptuje jej jak Ty - bezwarunkowo
                skrajnie, możecie mieć szczęście i możesz wykreować w ten sposób bardzo silną, pewną siebie kobietę, indywidualistkę, malarkę, pisarkę ... która może być całkiem szczęśliwa

                dlaczego masz wątpliwości czy wybrałaś właściwą drogę? nie patrz nba innych
                to Wasza droga, nawet jeśli skrajnie inna
                • makurokurosek Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 23:25
                  Moja córka świetnie funkcjonuje w grupie, jest pewną siebie, wesołą dziewczyną , mającą duże grono znajomych. Nadal jest indywidualistką, nadal ma nietypowe jak na swój wiek zainteresowania, które my wspieramy podrzucając jej czy to ciekawe pozycje książkowe, czy filmy, ale przez to czuje się jeszcze bardziej dowartościowana , bo już kilka lat temu miała okazję zaprezentować swojej klasie swoje zainteresowania i to wzbudziło ich zaciekawienie, żeby nie powiedzieć podziw. taki sam jak zresztą teraz na kursie rysunku wzbudził w niej chłopak uczący sie czterech języków, czy koleżanka z klasy grająca na wiolonczeli i mająca dużą wiedzę historyczną.
                  Nie rozumie co was tak pociąga w przeciętności, gdy to właśnie te nietypowe zainteresowania, ten indywidualizm budzi i zawsze budził podziw innych.

                  "będzie musiała funkcjonować jako dziewczyna, kochanka, żona, partnerka, matka, pracownica, studentka ... wiele z tych ról wymaga dopasowania do linii "

                  To wymaga wypracowania kompromisu, a nie dopasowania się do linii. Na partnera/ męża/ kochanka wybierasz osobę która cię akceptuje, a nie taką do której musisz się zmienić i całkowicie dopasować.

                  "skrajnie, możecie mieć szczęście i możesz wykreować w ten sposób bardzo silną, pewną siebie kobietę, indywidualistkę, malarkę, pisarkę ... która może być całkiem szczęśliwa"

                  Już psychologowie amerykańscy udowodnili, że chwalenie dziecka podnosi jego samoocenę, natomiast ganienie i wytykanie zaburzeń, które u dziecka nie występują sprawia nie tylko maksymalne obniżenie samooceny ale wywołuje powstanie tego zaburzenia. ( słynny eksperyment z 1939 r " Monster Study). Sądzę , że warto przemyśleć wyniki badań tego eksperymentu i zastanowić się czy samemu nie jest sie dla swojego dziecka dr Johnsonem.

                  "Natomiast druga grupa była TYLKO karana za każdą najmniejszą pomyłkę w wymowie, za jąkanie, przekręcanie słów itp. Dzieci, które się nie jąkały były przekonywane, że wkrótce na pewno będą.
                  Na efekty tej „terapii” mowy nie trzeba było długo czekać. Już po dwóch dniach dzieci bardzo trudno było namówić do mówienia w ogóle. Nie chciały się udzielać na zajęciach w szkole, wiele z nich zaczęło się poważnie jąkać, mimo iż wcześniej nie miało żadnych problemów z wymową."

                  psycholog-pisze.pl/jak-zniszczyc-dziecku-zycie-czyli-monster-study/

            • eagle1234 Re: do mam 2, 3 latków, którym czasem jest ciężko 17.03.17, 19:56
              będę szczera, nie wierzę w terapie koncentracji :)
              ale być może innym pomogły ... zresztą każda terapia raczej pomoże niż zaszkodzi, w jakiś sposób pomoże
              dlaczego tak myślę ... ponieważ ... ponieważ koncentracja mojego synka i skupienie uwagi maleje wraz z malejącym zainteresowaniem danym obiektem
              jeśli coś go ciekawi skupienie, umiejętność oceny, wniosków - zadziwia
              to jest kwestia nr 1 - czy można zmusić kogoś, jakiegokolwiek człowieka, żeby interesowało go coś, co go nie interesuje? ... działanie: bardzo dużo z nim rozmawiam (teraz), wcześniej - kazałam, kazałam coś zrobić, kazałam się skupić, kazałam, bo tak należy
              druga sprawa, nadwrażliwości, jak ma się skupić dziecko, które ma szereg nadwrażliwości, w tym zapewne wiele, których nauka nie opisała, jak ma się skupić dziecko, które wszystko, co go otacza, w jakiś sposób poddaje analizie (synek mi to powiedział, że tak u niego to działa), ..., jego układ nerwowy jest bardzo obciążony, zmęczony, ma tylko kilka lat, ... , chcę powiedzieć, że zniwelowanie nadwrażliwości jest dla mnie najważniejszą sprawą w tej drodze ...
              - rzuca przedmiotami, uderza zabawkami w siebie, krzyczy, kręci się, płacze, głośno coś robi, dotyka wszystkiego, jest niezdarny ... etc., to wszystko to jego ciało, w większości, nie zachowanie, a to jak działa jego ciało
              poddany ogromowi bodźców chce biegać, krzyczeć, walić, ogrom bodźców jak stołówka szkolna, przerwa
              tu pisały o tym osoby z ZA, tysiące barw, zapachów, dźwięków, informacji, kto z nas chciałby tak funkcjonować, kto mógłby
              wymagałam koncentracji ale była podstawa - on musiał być wyspany, wypoczęty, najedzony, "napity" i przewietrzony
              wtedy można było wymagać, przywołać wzrok, kazać, spróbować pracować

              gdybym startowała jeszcze raz, to znowu włączyłabym: place zabaw, aktywnie na urządzeniach dla dzieci i pasywnie, w piasku, żeby pobudzać ręce, nie znam nikogo, kto tak jak on uwielbia dotykać, trzeć dłońmi piasek, każde ziarenko pobudza komórki dłoni
              włączyłabym basen, rzucanie ciała o wodę (skoki lub fizyczne wyrzucanie do wody dziecka przez trenera)
              włączyłabym wszystko to, co wydaje się mocne, silne, dźwiękowe - w pojedynkę z terapeutą
              wczoraj powiedziałam małemu, że musiał ciągle się kręcić i kręcić, śmiał się, nie chciał wierzyć, ze tak było, kręciliśmy go z dziadkami tysiące razy ;)

              miałam podobne dylematy, czy wyciągać orzeczenie w szkole, przekonało mnie to, co pisały mamy na forum, teraz, w drugim półroczu jest bardzo dobrze, ale pierwsze dwa miesiące były bardzo trudne, gdyby wtedy nie miał orzeczenia - nikt nie traktowałby go specjalnie ... i co by się stało? tego nie wiem

              ja jeszcze jakiś czas temu miałam tak, że były sprzeczności, one się teraz od jakiegoś czasu rozmywają
              zastanawiam się czy nie od tego, kiedy powiedziałam mu, że ma ZA (również w oparciu o wypowiedzi dorosłych tu na forum się zdecydowałam), może właśnie od tamtego czasu trudno mówić o sprzecznościach, bardziej o ... dalszej drodze

              chyba się skupia w czasie lekcji, nie wiem, ma same dobre oceny, siedzi obok zapytałam go czy się skupia w czasie lekcji, powiedział, że tak, ale że wcale nie chciałby tego wszystkiego słuchać i się skwasił ... czyli skupia się, bo musi, bo wie, że to szkoła, że tak należy
    • tata.po.30 admin? 18.03.17, 07:45
      Smutne, że jest tu człowiek (?), któremu przyjemność sprawia wyrywanie muchom skrzydełek i drażnienie zwierząt witką (oczywiście jedynie w ZOO, przez kratę zapewniającą bezpieczeństwo, w wirtualu).

      Dziwi mnie tylko, że administracja to toleruje --- może traktuje całą sytuację jako sposób na ożywienie forum?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka