Dodaj do ulubionych

nadwrażliwość słuchowa czy lęk przed nowym?

26.04.17, 15:17
Mój dwulatek z CZR nie znosi nowych dźwięków, szczególnie elektronicznych zabawek, cichego sygnału telefonu (np. sms), często piosenek w radio itp. Znajome dźwięki z tej samej kategorii już go nie męczą, wręcz się ich domaga. Jednocześnie uwielbia odkurzacz, oglądać z bliska przejeżdżające szybko pociągi, jeździć metrem. Bycie w mieście, podróże komunikacją raczej go nie męczą, o ile nikt nie zwraca na niego uwagi. Mam wrażenie, że to nie nadwrażliwość słuchowa, tylko reakcja lękowa na nowe dźwięki (synek reaguje podobnie np. na powiedzianą przeze mnie nową rymowankę, zaśpiewaną piosenkę - niepokój, momentalnie usta w podkówkę, płacz). A może się mylę? Jak wygląda nadwrażliwość słuchowa u waszych dzieci? Czy może być wybiórcza, np. na dźwięki określonego typu?.
Edytor zaawansowany
  • 26.04.17, 17:34
    Nadwrażliwość może być wybiórcza, np. tylko na wysokie/niskie dźwięki, ale nie spotkałam się z czym takim, że wierszyk czy rymowanka powoduje taką reakcję. Przecież natężenie i barwa dźwięku są wtedy takie same, jak gdy mówisz coś co już zna... Nawet jak mówisz cicho, to też jest taka reakcja? Przecież to nie są nowe dźwięki.
  • 26.04.17, 17:57
    Dźwięki elektroniczne: pipczenie, pykanie, tandetne melodyjki to ZUO. Irytują mnie. Zdecydowanie wolę koncert symfoniczny niż dyskretne „umc, umc” sączące się w autobusie z czyichś słuchawek.

    Możliwe jest, że dziecko nie lubi rymowanek i piosenek emitowanych przez dorosłego. Matka jest osobą racjonalną , stałą i potrzebną w życiu. Matka recytująca i śpiewająca jest matką dziwną, nieracjonalną, popsutą. Zachowuje się niezgodnie ze skryptem „matka”.

    Jako dziecko nie miałam nic przeciwko przedstawieniom teatralnym z konkretną fabułą – aktor recytujący wierszyki czy śpiewający piosenki wprowadzał już chaos w mój mózg. Czułam się jak świadek totalnego obciachu i współczułam człowiekowi. Jako dziecko nie miałam nic przeciwko treści wiersza. Wolałam prozę ( a najlepiej atlas przyrodniczy), ale mogłam sobie przeczytać, czemu nie. Ten sam wierszyk czytany z uczuciem przez mamę to – cóż – żenada roku. Dorośli nie powinni śpiewać dziecinnych piosenek ani recytować rymowanek, bo to głupio wygląda i podważa fundamenty systemu. Dorośli tak nie działają, a jeśli usiłują, to ja nie chcę być świadkiem ich cierpienia.

    Albo po prostu śpiewasz gorzej, niż myślisz.

    Albo coś zupełnie innego.


    --
    To pisałam ja, świr.
  • 26.04.17, 22:53
    Hehe, rzeczywiście śpiewam nie najlepiej, ale synek to lubi. Ma dwa latka, poczucie obciachu jest mu jeszcze obce - chociaż spodziewam się niebawem ;) Domaga się śpiewania i wierszyków wielokrotnie w ciągu dnia, ale tylko parunastu określonych (no, może jest ich małe kilkadziesiąt). Bardzo lubi humor słowny, często zaśmiewa się z brzmienia słów, od paru miesięcy sam sobie rymuje (typu "to nie szczelina, to plastelina" albo "to nie zefir, to kefir"). Wspomniałam o tych rymowankach, bo właśnie NIE są dla mnie zagadką - są ewidentnym przykładem reakcji synka na coś nowego, czego jeszcze nie słyszał. Śpiewam albo puszczam piosenkę, której nie znał - on od razu reaguje nerwowo, mówi "nie lubisz tej piosenki!", zaczyna płakać, albo gwałtownie domaga się innej, którą zna. Stąd wiem, że to nie reakcja na sam dźwięk (albo moje wykonanie).
  • 26.04.17, 21:17
    Moj mlody wykrywa wszelki falsz w melodii i bardzo go on denerwuje. To juz jest wtedy inna melodia. Byc moze spiewajac czy recytujac nieswiadomie zmieniasz tony i stad ta rekacja?? A dzwiekow zabawek moj tez nie lubi, jedynie pianinko i cymbalki czy dzwonki a i to wowczas jesli sam gra. Mnie nie wolno.
  • 29.04.17, 13:25
    Może wielki muzyk z niego wyrośnie! :) Lubi jak puszczasz mu nagrania? Mój źle reaguje np. na Mozarta (miałam kilka podejść od urodzenia, ostatnio po zaleceniu z SI także - nawet cicho w tle wywołuje niepokój). Dla niego liczą się tylko słowa, momentalnie uczy się ich na pamięć, a melodia ma być prosta, rytmiczna i wesoła. Z tatusiem dzielą miłość do marszów wojskowych.
  • 26.04.17, 22:01
    Do pewnego momentu była sytuacja taka, że nawet nie moglismy miec właczonego radia w aucie.
    Odkurzanie - jedynie wtedy, gdy Misiek siedział w innym pokoju za zamkniętymi drzwiami.

    Ale ja już wiem, że robienie ciszy jest jeszcze gorsze.


    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 26.04.17, 23:23
    Mój właśnie odkurzacz uwielbia, dudniące pociągi towarowe uwielbia - bo zna. Lubi jedną tandetną grającą zabawkę, którą ma u dziadków - bo zna. Inna, równie tandetna zabawka włączona przez jakieś dziecko w kawiarni, niewinna pozytywka równa się rozpacz, a przynajmniej nerwowość. Podobnie nieznany dźwięk telefonu, jakiś dzwonek rowerowy w oddali...
    Dlaczego pytam - jesteśmy w trakcie diagnozy SI (mamy jeszcze przynajmniej jedno spotkanie), pani widząc reakcje synka na dźwięki rzuciła coś o nadwrażliwości - oczywiście wstępnie, prawdopodobnie będzie jeszcze drążyć temat. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy nerwowe reakcje synka to kwestia wyłącznie z kategorii znane/nieznane - jak myślałam wcześniej - czy może rzeczywiście ma różną wrażliwość na wysokość/natężenie/nie wiem co jeszcze dźwięków.
  • 27.04.17, 00:51
    > Jak wygląda nadwrażliwość słuchowa u waszych dzieci? Czy może być wybiórcza, np. na dźwięki określonego typu?

    Mój syn nie toleruje dźwięków nagłych: szczeknięcie psa, start motocykla. Dźwięki nawet głośne, ale ciągłe i narastające stopniowo, są do wytrzymania. Zdecydowanie przeszkadza mu też pogłos, ten sam dźwięk może być tolerowany lub nie w zależności od właściwości akustycznych pomieszczenia.


    --
    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
    (G.K.Chesterton)
  • 27.04.17, 10:08
    Są dźwięki, które mnie kompletnie rozwalają psychicznie, np. odgłosy wydawane przez dzieci (kilka osób powiedziało mi, że to może być sprawa wysokości dźwięku) i dźwięki wydawane przez motocykle. Są dźwięki, które mi nie przeszkadzają i na które bardzo szybko przestaję zwracać uwagę, np. działająca pralka czy suszarka. Na pewno w znacznym stopniu jest to związane z tym, o czym napisała katriel, czyli nagłością dźwięku. Przy czym przynajmniej niektóre dźwięki nagłe, ale przewidywalne, znoszę nieźle. Np. huk wystrzałów na strzelnicy mi nie przeszkadza jakoś bardzo. Muzyki słucham raczej cicho i tylko wtedy, gdy nie muszę się na niczym skupiać. Podczas pracy muzyka bardzo mi przeszkadza. Podobnie jak rozmawiający ludzie.

    --
    666rem.wordpress.com/ - świat i życie z punktu widzenia odmieńca.
  • 29.04.17, 14:30
    Moje dziecko reagowało w wieku 2-3,5 lat płaczem i histerią na wypowiadane przez kogokolwiek dźwiękonaśladowcze. A że był pod opieką "logopedyczną", to mieliśmy tam często histerie, bo.... panie zaczynały go uczyć mowy od dźwiękonaśladowczych. I zakładano oczywiście, że "wymusza". Ja chyba zaliczyłam z 5 logopedów, zanim znalazłam takiego, który zrozumiał faktyczne potrzeby mojego syna. Zresztą, do dziś (6 lat) boi się jakichkolwiek dźwięków zwierząt, czy to wypowiadanych przez ludzi, czy w nagraniu.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 08.05.17, 17:05
    Znalezienie dobrego logopedy jest trudną sprawą ponieważ wielokrotnie spotykałam się z sytuacją, gdzie wzięli pieniądze, terapia trwała dosłownie kwadrans a i tak nie postawiono dziecku diagnozy. Od niedawna współpracuje ze specjalistami z sintonia.pl/index.php?&p=strona-glowna i jestem zadowolona. A jeśli chodzi o nadwrażliwość to może jest przestymulowane słuchowo i stąd taka sytuacja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.