Dodaj do ulubionych

MEN wyklucza chore dzieci. Czytałyście?

27.04.17, 16:13
www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1703370,1,men-chce-sie-pozbyc-problematycznych-dzieci-ze-szkol-komu-zaszkodza-zmiany-w-prawie.read
Masakra :(
Edytor zaawansowany
  • 27.04.17, 16:29
    Dość już mam tej "dobrej zmiany"...
  • 27.04.17, 16:36
    Za lezy z ktorej strony patrzec ja mieszkam na wsi i indywidualne nauczanie to jedyna forma kształcenia ktora jest przewidziana dla dzieci ze spektrum szkoly maja autyzmofobie i na dzien dobry spychaja na nie bo pozbywaja się problemu nauczyciele podziela miedzy siebie godziny bo przeciez za malo zarabiaja
  • 27.04.17, 18:16
    Tak, od paru dni huczy w mediach. Prodeste utworzyło petycje, ktora mozna podpisać tutaj:
    secure.avaaz.org/pl/petition/Ministerstwo_Edukacji_Narodowej_Rezygnacja_z_projektu_rozporzadzenia_w_sprawie_nauczania_indywidualnego/?cvETxkb
  • 27.04.17, 18:35
    Dojdzie do tego, że rodzice dzieci jako tako funkcjonujących, nie będą ujawniać diagnozy, ani orzeczeń w szkole, żeby zapobiec wykluczeniu dziecka.
  • 27.04.17, 20:05
    A teraz co ma miejsce jak nie wykluczanie moze w miescie jest inaczej ale na wsiach dzieci w normalnym kształceniu sa max do 3 klasy o ile nie sa bardzo problematyczne a później niby dla dobra dziecka ni a ty jestes wyrodna matka ze nie chcesz się zgodzic i strasza cie sadem rodzinnym ni to ostateczna forma ksztalcenia jak dziecko nie daje rady w zadnej innej i powinno byc wtedy gdy dziecko sobie nie radzi a nie szkola z nim
  • 27.04.17, 20:07
    Tak, ale jak dziecko bedzie miec problemy z zachowaniem to nic to nie da, bo wg innego projektu to nauczyciele bedą diagnozować dzieci i jak uznają, ze dziecko do szkoły czy na NI sie nie nadaje, to wyślą do poprawczaka. Raaany, jak ja sie cieszę, ze nam nikt takiej dobrej zmiany nie szykuje.
  • 27.04.17, 20:19
    Ale nadinterpretacja.

    W niektórych krajach nei ma żadnych poradni psychologiczno - pedagogicznych prawda? I my, tu w Polsce w wielu przypadkach na to narzekamy, że dają orzeczenie o KS widząc dziecko w ogóle kilka razy i nei mając pojęcia.
    Więc czy nei lepiej, by to szkoła na podstawie obserwacji dziecka wnioskowała o odpowiednią opieke i terapię dla dziecka?

    Dlaczego zakłądasz poprawczak? Na jakiej podstawie?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 27.04.17, 20:28
    Jako ciekawą lekturę polecam: www.cmp3.ore.edu.pl/files/Analiza%20rozwiazan%20systemowych%20w%20UE_1_p.pdf

    czyli o pomocy psychologicznej (poradniach) w różnych krajach europejskich.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 27.04.17, 22:02
    To ciekawa teza. Moje przedszkole wypierało ZA jeszcze jakiś czas po tym, jak miałam w ręku diagnozę funkcjonalną. Do tej pory (diagnozę mamy od lutego) panie nie wprowadziły piktogramów, a przygotowywany przeze mnie plan z piktogramów chowają do szuflady, bo "nie był dziś potrzebny".
    Zakładasz bardzo optymistycznie, że nauczyciele znają się na zaburzeniach, ASD, SI i wielu innych sprawach. I że im się chce. I że ich to interesuje. I że lubią wiedzieć i uwzględniać w swojej pracy to, że mają zaburzone dziecko.
  • 27.04.17, 22:31
    Moje przedszkole wypierało ZA jeszcze jakiś czas po tym, jak m
    > iałam w ręku diagnozę funkcjonalną. Do tej pory (diagnozę mamy od lutego) panie
    > nie wprowadziły piktogramów,
    > Zakładasz bardzo optymistycznie, że nauczyciele znają się na zaburzeniach, ASD,
    > SI i wielu innych sprawach. I że im się chce. I że ich to interesuje. I że lub
    > ią wiedzieć i uwzględniać w swojej pracy to, że mają zaburzone dziecko.
    Pewnie interesuje głównie wtedy, gdy dziecko przeszkadza, rozwala zajęcia itd. Jeszcze bardziej, kiedy jest agresywne, zachowuje się w sposób nieakceptowalny. Wtedy zapewne znajdą się chętni do "diagnozowania" i w rezultacie do pozbycia się dziecka z placówki. Natomiast gdy siedzi cicho, jest spokojne, nikomu nie przeszkadza, ale np. potrzebuje piktogramów, albo w ogóle jakiegoś ponadprzeciętnego wsparcia - to kogo to obchodzi, wygodniej udać, że nie ma problemu.
  • 28.04.17, 10:29
    Dokładnie tak jest. Wystarczy gorszy dzień i jest zaraz zaproszenie na rozmowę i "on dziś tak krzyczał, i wie pani, on bije dzieci, podchodzi i uderza, jeden chłopiec płakał.."
    Nie wspomnę, ile razy panie na wieść, że wyrabiam orzeczenie o KS "zachęcały mnie" żeby może rozejrzeć się za innym przedszkolem.
    Jak inne dzieci biją, no to trudno, no łobuzują.
    Jak bije mój młody - no to są trudne zachowania, zaburzenia, i co tylko.
    Zanosiłam informacje o warsztatach, szkoleniach, "pisałam" razem IPET - orka na ugorze.
  • 28.04.17, 13:36
    Na tym forum króluje jedno podejście: nikt nie zna się na zaburzeniach lepiej od matki , każdy nauczyciel, psycholog i psychiatra który nie śpiewa na modłę mamusi to niedouczony ignorant. To dziwne, że 30 lat temu kiedy PPP nie widziały w każdym problematycznym dziecku autysty, uczniowie dość szybko uczyli się prawidłowego funkcjonowania w szkole, a dopiero bardzo oporne egzemplarze lądowały w szkołach specjalnych czy Ohpach.
  • 28.04.17, 14:52
    "nikt nie zna się na zaburzeniach lepiej od matki"

    No bo to prawda.
    Rodzice (nie tylko "matka") znają swoje dziecko najlepiej.
    I nie ma znaczenia, czy dziecko jest neurotypowe czy nieneurotypowe.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 28.04.17, 15:24
    Tylko, że nie są ani specjalistami ani na tyle obiektywni aby stwierdzić, że choćby na 90 % zachowanie dziecka nie wynika z błędów wychowawczych, czy też sytuacji domowej
  • 28.04.17, 19:23
    Błędy wychowawcze. To hasło ja uwielbiam.

    Zacznijmy od tego- KAŻDY chce być akceptowany i odpowiednio dostosuje się do sytuacji.
    Przez 15 lat pracowania z dziećmi nigdy nie spotkałam czegoś takiego, jak "błąd wychowawczy". I nadal upiera się przy tym, że rodzic zna swoje dziecko najlepiej, bo często u mnie zachowują się te dzieci inaczej niż "w domu".Dzieci odpowiednio zmotywowane potrafią dostosować swoje zachowanie do wymogów, bo - uwaga- chcą być akceptowane. Przeze mnie lub przez grupę rówieśnicza.

    Pewnie nawet nie rozumiesz o czym mówię, bo to "temat- rzeka", o którym można pisać książki. O tych magicznych "błędach wychowawczych". Szkoda mojego czasu i wysiłku, więc pasuję.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 28.04.17, 19:59
    Czyli twoim zdaniem wpływ sytuacji domowej awantury , przemoc , alkoholizm czy inne uzależnienia , rozwody , samotne macierzyństwo nie ma żadnego wpływu na zachowanie dziecka i na jego relacje z rówieśnikami .
    Nie pracowałam z dziećmi , za to znałam kilka osób które w domu miały piekło poczynając od przemocy domowej , a kończąc na wykorzystaniu seksualnym i widziałam jak starają się odreagować to piekło . Teraz jako osoba dorosła te same mechanizmy obronne widzę u niektórych dzieciaków z klasy córki . Wystarczyło , ze zobaczyłam ojca jednego z najbardziej problemowych chłopaków w klasie córki , by zrozumieć zachowanie dzieciaka . Nie zawsze agresja , lęki , wycofanie i ucieczka w głąb siebie wynika z zaburzeń dziecka , moze ona również wynikac z zaburzeń rodziny . Pomijam już , ze cześć symptomów wywołujących niepokój ematki i doszukiwanie się autyzmu z autyzmem maja niewiele wspólnego ;9 miesięcznika nie rozróżnia emocji , 3,5 latek robiący kupę w majtki , 1,5 roczniak nielubiący książeczek , 3 latek nie potrafiący poprawnie trzymać ołówka , 2 latek który chce słuchać jednej bajki , 11 latek wykazujący tumiwisizm
  • 29.04.17, 08:40
    Czy ten 1,5 roczniak to o moim? Przecież tam jest więcej niepokojących cech, wiesz o tym. Ksiązeczki jedno, a brak kontaktu wzrokowego, reakcji na imię, wołanie w niektórych momentach dnia (pisałam o tym), słabo rozwijająca sie komunikacja, niechęc do wspolnej zabawy to drugie.
    Zresztą 3,5 latek robiący kupę w majtki lub 2 latek słuchający jednej bajki- to tez jest niepokojące i może świadczyć o cechach autystycznych u dziecka.
  • 29.04.17, 23:35
    Marta nie wiem czy twój młodszy syn ma autyzm, wiem że te cechy które ciebie niepokoją nie wzbudziłby mojego niepokoju, może podchodzę do tego zbyt lekko , może ty podchodzisz zbyt poważnie , ale czy to ma tak naprawdę jakiekolwiek znaczeni. Niezależnie czy nazwiesz dziecko autystą, wrażliwcem tudzież ekscentrykiem to i tak najważniejsze jest abyś znalazła do niego drogę i aby ono potrafiło się odnaleźć w życiu. Nazewnictwo nic tu nie zmieni.
  • 30.04.17, 01:30
    Tu sie z tobą zgadzam, napisałam nawet post na innym wątku na podobną modłe.
    Mnie najbardziej niepokoi ten brak zainteresowania mną, kontaktem, reszta (czytanie ksiązeczek, rozumienie mowy, czy co tam jeszcze napisałąm) jest wazna pod względem rozwoju intelektualnego, ale nie najwazniejsza. Pal licho, czy go interesują ilustracje, czy bajki w TV, czy rozumie dobrze czy słabiej mowe, byleby kontakt był.
    Ale jesli nie ma kontaktu, to lepiej, zeby rozumiał mowę, interesował sie swiatem- zeby intelekt był chociaz w normie.
    A drogi do dziecka nadal znalezc nie umiem...
  • 30.04.17, 10:41
    Twoje dziecko ma 1,5 roku, a ty tworzysz najczarniejsze scenariusze. Nawet jeżeli ma zaburzenia to przynajmniej na chwilę obecną nie są one jakimiś gigantycznymi odstępstwami od normy i nie możesz z góry zakładać że będzie źle.
    "A drogi do dziecka nadal znalezc nie umiem..."
    Uwzględniałaś, że twój młodszy syn może być bardziej podobny do męża lub kogoś z rodziny
  • 30.04.17, 14:05
    Nazewnictwo jest o tyle istotne, że wynika ze zidentyfikowania problemu, co pozwala na odpowiednią wczesną interwencję. Podobnie jak ze zwykłymi infekcjami --- żeby zdecydować, czy trzeba dać antybiotyk, lekarz musi wpierw zidentyfikować infekcję. Tak, wujek dobra rada może powiedzieć: "oj tam, moje też miało gorączkę 40 st. i samo przeszło po czosnku", ale po matka ma ryzykować?

    Oczywiście --- nie wiem, co się dzieje z dzieckiem Marty.
  • 30.04.17, 14:40
    Znasz lekarstwo na wyleczenie z autyzmu ? Oczywiście jestem ignorantka, ale z tego co czytam to terapia polega na uspołecznieniu dziecka, a nie na wyleczeniu z autyzmu
  • 30.04.17, 15:29
    Uspołecznienie?
    Faktycznie, niewiele wiesz.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 30.04.17, 23:10
    > Oczywiście jestem ignorantka...

    Tak, jesteś ignorantką i to na własne życzenie --- tego akurat nie da się ukryć, dowodzisz tego każdym postem tutaj, również tym ostatnim.

    A jeśli czyta to ktoś nowy i zaniepokojony rozwojem swojego dziecka: ciotki dobra rada vel. Makurokuroska nie należy traktować poważnie. Ona naprawdę jest ignorantką. Co gorsza, ignorantką niebezpieczną, bo --- podobnie jak niektórzy antyszczepionkowcy --- pisze w miarę składnie i z przekonaniem. Przez jej rady możecie jednak stracić dużo czasu, a akurat czas w terapii zaburzeń autystycznych jest bardzo cenny.
  • 01.05.17, 12:18
    odpowiem więc cytatem ze strony PPP
    www.pppboleslawiec.pl/index.php/materialy/artykuly/70-metody-terapii-dzieci-autystycznych
    "Terapia

    Terapia dziecka z autyzmem opiera się na trzech podstawowych zasadach:
    -Przygotowanie rodziców do pracy z dzieckiem poprzez wyjaśnienie im zachowań dziecka.
    -Rozszerzeniu form kontaktu z dzieckiem, przede wszystkim kontaktu fizycznego.
    -Stymulacji dziecka do kontaktów społecznych."

    "Metody terapii

    W terapii dzieci autystycznych wykorzystywane są różnego rodzaju metody.
    1. Metoda Behawioralna,
    wsparta teorią poznania społecznego i terapią rodzin.Główną podstawą terapii behawioralnej stanowią ogólne prawa uczenia się.
    2. Metoda Aktywności Knillów .
    W swoich Programach Aktywności autorzy skojarzyli ruch i dotyk ze specjalnie skomponowaną muzyką. Wykonując przy muzyce określone ćwiczenia, dziecko uczy się odczuwania własnego ciała i otwiera się na doznania dotykowe z otoczenia.
    3. Metoda Dobrego Startu
    składają się na nią 3 elementy: element słuchowy (piosenka lub wiersz), element wzrokowy (wzory graficzne) i element motoryczny (wykonywanie ruchów w czasie odtwarzania wzorów graficznych, połączonych z rytmem piosenki lub wiersza). Celem metody jest jednoczesne rozwijanie funkcji wzrokowych, słuchowych, językowych, motorycznych, a także kształtowanie lateralizacji (ustalenie ręki dominującej) oraz orientacji w schemacie ciała i przestrzeni
    4. Metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne –
    wykorzystuje dotyk, ruch oraz wzajemne relacje fizyczne, emocjonalne i społeczne we wspomaganiu rozwoju dziecka i terapii zaburzeń. Ćwiczenia wywodzą się z naturalnych potrzeb dziecka, które zaspokajane są w kontakcie z osobą dorosłą.
    4. Metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne –
    wykorzystuje dotyk, ruch oraz wzajemne relacje fizyczne, emocjonalne i społeczne we wspomaganiu rozwoju dziecka i terapii zaburzeń. Ćwiczenia wywodzą się z naturalnych potrzeb dziecka, które zaspokajane są w kontakcie z osobą dorosłą.
    5. Metoda A. Tomatisa – w literaturze metoda ta znana jest również jako „trening uwagi słuchowej", „stymulacja słuchowa" lub „trening audio-psycho-lingwistyczny", a podstawowym jej celem jest wspomaganie funkcji słuchowej przez co następuje poprawa koncentracji,
    Metoda ta polega na słuchaniu dźwięków poprzez urządzenie zwane „elektronicznym uchem", które jest idealnym modelem ucha ludzkiego – „ćwiczy" ono ucho w taki sposób, aby mogło pracować bez zakłóceń.

    8. Kinezyterapia – czyli terapia ruchem osób z obniżoną sprawnością motoryczną. Ma na celu lepsze dotlenienie komórek mózgowych, usprawnienie motoryki ciała, zrozumienie celowości ruchów poprzez ćwiczenie ogólnorozwojowe, oddechowe, relaksacyjne.
    10. Arteterapia – jest terapią poprzez sztukę. Dziecko za pomocą różnych technik plastycznych ma możliwość symbolicznie wyrazić trudne przeżycia, doświadczenie, emocje
    11. Muzykoterapia – wykorzystuje terapeutyczny wpływ muzyki na rozwój dziecka autystycznego.

    12. Logorytmika – jest metodą łączącą rytm muzyczny z ruchami całego ciała. Głównym celem ćwiczeń muzyczno-ruchowych jest rozwijanie umiejętności sprawnego wykonywania ruchu,

    Faktycznie nikt z nas rodziców dzieci zdrowych nie stosuje metod na których oparte są te terapie, w domu . Nikt z nas nie bawi się wspólnie z dzieckiem, nie rozwija jego sprawności manualnych, nie wprowadza zabaw łączących ruch z muzykom . Nikt z nas po prostu nie nazywa tego terapią, bo dla większości ludzi jest to po prostu normalna forma zabawy. I nie mówię tu o terapii dzieci z głębokim autyzmem, ale o zaburzeniach opisywanych tu przez większość forumek .
    Cóż jest takiego wyjątkowego w terapii czego nie robisz normalnie w domu
  • 01.05.17, 13:35
    Dziewczyno, ogarnij się.
    Wklejasz wpis z internetu? I uważasz, że to forma terapii opisana w kilku punktach?
    Chciałabym, aby tak było.
    Wygoogluj sobie, ile jest książek na Amazon z tematyki autyzmu.

    Jasne, jasne. Terapia autyzmu to normalna zabawa z dzieckiem w domu...Nie wiem, czy możesz się zbłaźnić bardziej.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 01.05.17, 15:26
    Po pierwsze nie jest to jakiś tam wpis z internetu tylko opis terapii i jej zadań ze strony PPP.

    "Jasne, jasne. Terapia autyzmu to normalna zabawa z dzieckiem w domu."

    W takim razie może kilka filmików z zajęć terapeutycznych umieszczonych nayoutubie

    1.Metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne - nie znam osoby która w taki lub podobny sposób nie bawiła się w domu z dzieckiem. W masowanie po plecach i udawanie że to idzie pani na szpileczkach, konie czy pada deszczyk bawiłam się jeszcze ze swoimi rodzicami.

    www.youtube.com/watch?v=3NevyLjpNBI
    2. Metoda Aktywności Knillów .
    www.youtube.com/watch?v=plLq5fUC7q4
    Naprawdę, żeby tak bawić się z dzieckiem potrzebujesz instruktarzu

    3. Arteterapia
    www.youtube.com/watch?v=CEWcrEgmLRM
    Naprawdę nie umiesz razem z dzieckiem malować

    4. Muzykoterapia
    ani grać, nigdy nie kupiłaś swojemu dziecku bębenka czy tamburyna ?
    www.youtube.com/watch?v=WqkumUFWw68
    5 Logorytmika
    www.youtube.com/watch?v=iY37RMbNFqg
    6.Metoda Behawioralna
    www.youtube.com/watch?v=eQ6x-89r04k
    7. METODA DOBREGO STARTU
    www.youtube.com/watch?v=rizFFU7TRLg
    www.youtube.com/watch?v=fuURn21kZvY

    Faktycznie bez sugestii terapeuty i specjalnych zajęć rodzice z dzieckiem nigdy nie malują, lepią, nie tańczą, nie skaczą , nie przytulają się , nie śpiewają i grają.
    W sumie jeżeli nigdy sama z siebie tego co jest pokazane na tych filmikach z zajęć nie robiłaś to faktycznie dobrze, że twoje dziecko chodzi na takie zajęcia, gdzie ma szanse na normalną zabawę z rodzicem.
  • 01.05.17, 15:45
    Bah. Nie trafiłaś. Tylko tyle udało się wygooglowć? Moje dziecko NIGDY nie było na terapii behawioralnej. "gdzie ma szansę na normalną zabawę z rodzicem".
    Primo- terapia jest ZAWSZE dopasowana pod dziecko. Nie ma jednej słusznej terapii.
    Secundo- normalność jest kwestią subiektywną. Moje dziecko się bardzo dobrze ze mną bawi. Niekoniecznie tańcząc, śpiewając, przytulając się, malując, lepiąc.

    Za to z takimi "internetowymi specjalistami googlarzami" to miałam niejednokrotnie do czynienia. Co diagnozę z internetu ściągają. Dzwoniłam do kuratorium, czy takim ignorantom nic nie grozi. NIC. A z terapii to bym mogła jeszcze z około 20 wymieniać, tak na szybko.

    Szkoda mojego czasu. Idź żyj w swoim innym świecie bycia znawcą od autyzmu.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 01.05.17, 16:23
    "Bah. Nie trafiłaś. Tylko tyle udało się wygooglowć?"

    Nie, nie tylko tyle udało mi się wygoglować, widać jak czytasz wpisy, to była lista zajęć terapeutycznych proponowanych dla dzieci z autyzmem, artykuł stworzony przez PPP. Po twoim wpisie, stwierdziłam, że może faktycznie źle zinterpretowałam opisy terapii ze strony PPP, dlatego postanowiłam sprawdzić na youtubie jak taka terapia wygląda, i o dziwno nie różni się od moich wyobrażeń.

    "Secundo- normalność jest kwestią subiektywną. Moje dziecko się bardzo dobrze ze mną bawi. "
    To również tylko twoja subiektywna opinia

    "Niekoniecznie tańcząc, śpiewając, przytulając się, malując, lepiąc. "
    Skoro sama nie wykazujesz w stosunku do własnego dziecka spontaniczności, nie okazujesz mu miłości, nie przytulasz , nie wygłupiasz się z nim, nie bawisz się z nim razem to nic dziwnego, że dziecko tego nie potrafi. Trudno później powiedzieć na ile deficyty dziecka wynikają z zaburzenia, a na ile z zaniedbania i chłodu emocjonalnego.

    "Dzwoniłam do kuratorium, czy takim ignorantom nic nie grozi. NIC. A z terapii to bym mogła jeszcze z około 20 wymieniać, tak na szybko"

    To bardzo chętnie wysłucham, może wymienisz coś czego faktycznie nie robi się z dzieckiem w domu.

    "Szkoda mojego czasu. Idź żyj w swoim innym świecie bycia znawcą od autyzmu.

    Szkoda, bo się argumenty skończyły, bo na zalinkowanych filmach z zajęć terapeutycznych jasno jest pokazane jak wyglądają ćwiczenia, czego i w jakiej formie uczą się na nich dzieci i rodzice, przez co nie da się bronić teorii taty.po.30 jak to taka terapia jest istotna. Owszem jest ona istotna, ale to nie żadna terapia tylko najzwyczajniejsza forma codziennej zabawy z małym dzieckiem, która w każdej rodzinie powinna być normą, a nie obowiązkiem wynikającym z autyzmu.

  • 01.05.17, 20:18
    Obiecywałam sobie, że nie będę rozmawiać z makurokuroskiem, ale nie zdzierżyłam.

    > 1.Metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne - nie znam osoby która w taki l
    > ub podobny sposób nie bawiła się w domu z dzieckiem. W masowanie po plecach i u
    > dawanie że to idzie pani na szpileczkach, konie czy pada deszczyk bawiłam się j
    > eszcze ze swoimi rodzicami.

    OK, to podziel się ze mną informacją: w jaki sposób twoim rodzicom (ewentualnie innym znanym ci osobom, które - jak twierdzisz - też się tak bawiły) udało się przełamać opór dziecka i doprowadzić do sytuacji, w której dziecko było w stanie w ogóle znieść dotyk palców rodzica na plecach, nie mówiąc już o różnorodnych formach masażu?
    Co? Aha, nie musieli nic przełamywać? Dziecko się dobrze bawiło i wołało jeszcze?
    Ano widzisz. Może jednak jest różnica między zabawą z dzieckiem bez zaburzeń, a terapią autysty?

    > 3. Arteterapia
    > Naprawdę nie umiesz razem z dzieckiem malować

    Malować umiem, dziękuję bardzo. Ale może wytłumaczysz mi, jak mam malować razem z dzieckiem, jeżeli dziecko nie maluje? Jeżeli na widok pędzla i farby płacze, otrząsa się ze wstrętem i chowa ręce pod siedzenie?
    Znane mi neurotypowe maluchy, nawet jeśli nie lubią malować, zwykle dają się skusić, jeśli widzą mamę/ciocię, która siada i maluje. Chcą naśladować, chcą robić to co dorosły, mają coś, co półżartem nazywam "instynktem stadnym". Autysta instynktu stadnego nie ma za grosz - jak nie chce malować to nie chce, ma w nosie co robi mama.

    I tak dalej, i tym podobne. Mogłabym dłużej, ale nie warto - do trolla i tak nie dotrze.


    --
    Wodospady, fontanny, witraże - mój blog o życiu z małym Aspim.
  • 01.05.17, 21:04
    "OK, to podziel się ze mną informacją: w jaki sposób twoim rodzicom (ewentualnie innym znanym ci osobom, które - jak twierdzisz - też się tak bawiły) udało się przełamać opór dziecka i doprowadzić do sytuacji, w której dziecko było w stanie w ogóle znieść dotyk palców rodzica na plecach, nie mówiąc już o różnorodnych formach masażu?"

    To może powiesz jak ci wszyscy ludzie biorący udział w tych terapiach , uprzedzam filmy były z terapii dla autystów, ten opór przełamali, bo jak widać jakoś przełamali skoro żadne z tych dzieci nie wyrywało się i nie darło w niebo głosy.
    Mogę ci jedynie napisać jak ja złagodziłam ( bo nie nazwałabym tego złamaniem, ani nie wyeliminowałam do końca) niechęć do przytulania się i buziaków u mojego młodszego dziecka, ano przytulając, turlając się z nim, tańcząc , podnosząc do samolotów, robiąc pyrkawki. Trwało to długo zanim zaczął się chętniej przytulać i pozwalać na buziaki.

    "> 3. Arteterapia
    > Naprawdę nie umiesz razem z dzieckiem malować

    Malować umiem, dziękuję bardzo. Ale może wytłumaczysz mi, jak mam malować razem z dzieckiem, jeżeli dziecko nie maluje? Jeżeli na widok pędzla i farby płacze, otrząsa się ze wstrętem i chowa ręce pod siedzenie?

    Nie wiem jak robi się to na terapii, wiem jak opiekunki malują z rocznymi dzieciakami w państwowych żłobkach. Mianowicie stoją za dzieckiem, trzymają razem z dzieckiem pędzelek i razem z dzieckiem wykonują wszystkie niezbędne czynności niezbędne do malowania.

    "Znane mi neurotypowe maluchy, nawet jeśli nie lubią malować, zwykle dają się skusić, jeśli widzą mamę/ciocię, która siada i maluje. Chcą naśladować, chcą robić to co dorosły, mają coś, co półżartem nazywam "instynktem stadnym".

    Tak więc zapewniam cię, że początki to nie jest malowanie obok dziecka, tylko malowanie razem z dzieckiem. Kwestia kiedy z dzieckiem do tego malowania usiądziesz, bo jeżeli gdy dzieciak ma 3 czy 4 lata to nie ma się co dziwić, że dzieciak malować nie chce, tylko nie ma tu co tłumaczyć niechęci dziecka do malowania zaburzeniem tylko zaniedbaniem.
  • 01.05.17, 23:22
    No widzisz Katriel --- właśnie się dowiedziałaś, że dzieciaka po prostu zaniedbałaś. O chłodzie emocjonalnym też chyba coś było. Klasyk.
  • 02.05.17, 21:34
    Napiszę terapie, których nie jestem w stanie sama prowadzic z dzieckiem
    - Integracja Sensoryczna- sala jest odpowiednio wyposazona w rózne rodzaje hustawek, jezyki do deptania, materace, czasami łozko wodne, podswietlane diody, itp. to nie to samo, co plac zabaw, czy sala zabaw (chociaz pewne wspolne sprzęty są i tam, i tam). Terapeutka robi diagnozę i dobiera cwiczenia specjalnie dla konkretnego dziecka
    - Tomatis- potrzebny specjalny sprzęt
    - Bio feedback (mogłam zle napisac)- potrzebny specjalny sprzęt
    - TUS - grupa dzieci z tym samym "problemem", w podobnym wieku, prowadzona przez terapeutę. Ja probuje integrowac syna na placu zabaw, ale nie zawsze sa dzieci, nie zawsze jest pogoda, róznie to wychodzi. A te zajęcia sa co tydzien, dzieci z czasem sie poznają, mogą zaprzyjaźnić, dorosły na bieżąco rozwiazuje ewentualne konfilkty, uczy zasad współżycia itd.
    Jesli chodzi o inne terapie, to nieraz jest tak, ze dziecko w domu nie chce pracowac, a kiedy idzie w inne miejsce, z "obcą pania" - wykonuje zadania.
    Ja duzo pracowałam z dzieckiem, zanim urodził sie młodszy syn. Teraz np. zaczynam z starszym rysowac (a musze nad nim non stop stac, dopingowac, zachęcac), młodszy sie obudzi i po rysowaniu (ba sam nie chce). Tak jest niestety ze wszystkim. A tutaj terapeuta pracuje 1 na 1 , jest cały dla dziecka, a dziecko ma większy respkt, wie, ze przyszło specjalnie na zajęcia i musi pracowac.
    Ze starszym próbowałam cos rysować jak był malutki, ale nie chciał, wyrywał sie, to na siłe jego reka malowac nie będę, tu musi byc choc minimum wspólpracy. Niestety podbnie jest z młodszym - daję mu kartki do targania, plastikowe pinezki do wyciągania z plasteliny, ostatnio cos maze mazakiem, ale jak nie chce, to nie ma sił. Moze jak będzie starszy?
    Ja u swoich dzieci widzę na razie, ze jesli chce sie bawic, to tylko1 na 1, raz z starszym, raz z młodszym. Nie potrafia wspolpracowac, nie nasladuja. Starszy jezdzi autkiem, młodszego wsadzam do jezdzika, zeby "razem" jezdzili i ryk- bo młodszy chce biegac po tapczanie. Z młodszym tanczę, spiewam- atarszy ryczy, wygłupia sie, psuje zabawę- bo go to nudzi, a do "innych" nie chce sie dostosowac. I tak prawie ze wszystkim. Jedyna zabawa, która wychodzi, to kręcenie i podrzucanie raz 1, raz 2, ale to ja nie wytrzymuje bo po 10 min. chce mi sie wymiotowac. :)
    Tak wiec nie wszystko zalezy od rodzica, chocby na głowie stanął. Ja sie pocieszam, ze moze z czasem bardziej sie zgramy.
  • 03.05.17, 10:51
    SI - idziesz na plac zabaw i w rezultacie prowadzisz geialną terapię sensoryczną
    - Tomatis - brak dowodów na działanie
    - Bio feedback - j.w
    - TUS - idziesz na plac zabaw i na początku "moderujesz" zabawę własnego dziecka. Dlaczego tak? Otóż wg mnie TUS w grupie dzieci zaburzonych jest mimo wszystko tworem sztucznym.

    Nadal nei wiesz jak prowadzić terapie?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 03.05.17, 10:59
    Czyli co, terapia nie jest potrzebna, bo wszystko można załatwić na podwórku?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 03.05.17, 12:06
    Przytoczone terapie opierają się na zabawach i czynnościach z którymi dziecko powinno stykać się w środowisku naturalnym na codzień. Po co są wiec takie terapie ? Wystarczy spojrzeć na wyludnione płace zabaw . Terapie są skierowane przede wszystkim do rodzicow , aby pokazać , ze taka forma zabawy jest ważna , ze dana sferę możemy rozwijać w rożny sposób , uczą tez tego jak ważny w przypadku zaburzeń jest ruch , zwłaszcza naprzemienny, czesto zastępują ta zabawę z rodzicem . Czyli tak naprawdę pokazują tylko formę zabawy , która jest dobra dla dziecka z danym zaburzeniem . To czy ta terapi jest potrzebna zależy tak naprawdę od rodzica. Co do socjioterapii to uważam tak jak madziula , dziecko musi nauczyć się funkcjionowac w środowisku naturalnym a nie tworze sztucznym . Przypominam , ze mówimy o lekkich zaburzeniach , a nie ZA któremu towarzyszy ADHD, psychozy czy inne zaburzenia. Z moich własnych przemyśleń , od 25 lat żłobki , przedszkola, szkoły ,PPP z powodu niżu są zamykane , finanse tych instytucji zależą od ilości dzieci znajdujących się pod ich opieka i każda musi walczyć o swoje przetrwanie .
  • 03.05.17, 15:37
    Co to jest "lekkie" zaburzenie? To, że dziecko cały dzień rysuje wentylatory, ale ma intelekt w normie to "lekkie"zaburzenie? I nie trafi rozmawiać z rówieśnikami w wieku 7 lat? A, sorry, już wiem -to nieumiejętność rodzica do bawienia się z dzieckiem :D :D: :D

    TUS w grupie dzieci neuroróżnorodnych to nie ma prawa miejsca. Świadczy o tym, jak bardzo znają się na rzeczy nasi "specjaliści". Mój ma TUS 1:1 z rodzicem jak wspomaganie i z dzieckiem neurotypowym.

    Z tą zabawą to jednak trochę wymyślasz. Niektóre dzieci ze spektrum nie mają etapu "zabawy". Moje dziecko się nie "bawi" w ten sposób, jak ty to rozumiesz. I nie lubi tego. to tak jakbym ja ciebie zmuszała do wkuwania słownika na pamięć. JA TO LUBIĘ ! Moje dziecko też. W wieku 9 lat tłumaczyłam Beowulfa ze staroangielskiego na polski. Co nie znaczy, że nie poddałam dziecka terapii. Poddałam. Ale pod niego. IPET pisałam sama z moją neurologopedą. Napisany tak, nie po to, by się "bawił", ale aby poradził sobie w szkole. I ma 6 lat i pisze, czyta, liczy, mówi. W wieku 3 lat usłyszałam od "specjalistów-behawiorystów", że jest tak źle, że nie wiadomo, czy będzie samodzielny.
    PPP dała mu "upośledzenie umysłowe", a po 3 latach intensywnej stymulacji (raczej nie "zabawy"), jest w normie.

    Terapia musi być ZAWSZE pod dziecko. Nie zawsze jest to "zabawa". Nie zawsze to co dla ciebie jest "zabawą" jest "zabawą" dla dziecka z autyzmem. Pytanie, po co go do tego zmuszać?
    A, czekaj, powiesz, że moje dziecko nie jest "lekkim" przypadkiem. No lekki nie jest, już mi go ciężko na rekach nosić :D

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 03.05.17, 18:32
    Nie wiem czy mieszkasz w jakiejś zabitej dechami dziurze, czy też na jakimś patologicznym osiedlu, czy też zwyczajnie ze swoimi dziećmi nie wychodzisz, ale u mnie w okolicy (3 baaaardzo duże place zabaw, z różnorodnym sprzętem, plus praktycznie przy każdym bloku mini-placyki - piaskownica, huśtawka, zjeżdżalnia) wszystkie place zabaw są oblężone (no, chyba, że bardzo pada) i to od rana do wieczora. Dlatego też moje dziecko odmawiało nawet wejścia na ten teren.
    Terapie, w których uczestniczył (a już tym bardziej te, w których uczestniczy teraz) nie są skierowane do rodziców, bo rodzice w nich nie biorą udziału. Jest dziecko i terapeuta. A rodzic dostaje co najwyżej - w wielu przypadkach dopiero jak się upomni i będzie naciskać - listę ćwiczeń, które można zrobić w domu. Czasami jak bardzo naciskałam, to mogłam na tych zajęciach zostać, ale raczej przyjmowane było to niechętnie.
  • 03.05.17, 13:48
    Nie. Ale przeceniamy większośc "terapii", które terapiami nie są. "Terapeuci" wmawiają nam, że prowadza coś, co ma rzekomo dziecku pomóc, po to by wyciągnąć kasę, bo oczywiście temat autyzmu jest nośny.


    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 03.05.17, 14:43
    No to dlaczego stosujesz te terapie w przypadku swojego syna? A deprecjonujesz je w oczach innych?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 04.05.17, 06:33
    A skąd wiesz jakie stosuję terapie?
    I czy je stosuję?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 04.05.17, 09:23
    Piszesz o nich na stronie i zbierasz na nie kase.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 03.05.17, 21:20
    SI - idziesz na plac zabaw i w rezultacie prowadzisz geialną terapię sensoryczną
    - Tomatis - brak dowodów na działanie
    - Bio feedback - j.w
    - TUS - idziesz na plac zabaw i na początku "moderujesz" zabawę własnego dziecka.


    Tomatis i biofeedback --- zgoda.
    SI i TUS --- penicylinkę też sobie sama z camamberta zdrapujesz?

    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Właściwie po co to wsparcie, skoro terapii nie potrzeba opłacać?
  • 04.05.17, 06:32
    A masz badania co do SI??/ Jakiekolwiek???? Skutecznośc?
    Co więcej - we wszystkich raportach terapii wiarygodnych - raczej właśnie SI nie ma... Heh. Ciekawe dlaczego?

    A TUS jest?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 04.05.17, 09:23
    Wystarczy poszukać. Otwórz sobie np. scopusa, wpisz "social skills training asperger", kliknij "search" i przejrzyj artykuły. Masz ich od groma i ciut ciut. Oczywiście, i pozytywne, i krytyczne, na małych grupach, na dużych grupach, meta-wyniki, różne kryteria, itd., jak to w badaniach. Generalnie jednak pozytywne. Choćby świeżutki:

    Hotton, M., Coles, S. The Effectiveness of Social Skills Training Groups for Individuals with Autism Spectrum Disorder (2016) Review Journal of Autism and Developmental Disorders, 3 (1), pp. 68-81.

    Albo opublikowany w doskonałym żurnalu:

    Waugh, C., Peskin, J. Improving the Social Skills of Children with HFASD: An Intervention Study (2015) Journal of Autism and Developmental Disorders, 45 (9), pp. 2961-2980.
  • 04.05.17, 10:53
    www.citynews.ca/2017/03/31/report-calls-for-early-intervention-for-children-with-autism/ polecam ;)

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 04.05.17, 11:45
    CityNews (corporately styled CityNews) is the title of news and current affairs programming on the City television network in Canada. .... The CityNews staff is dedicated to bringing viewers "A day in the life of Toronto" every day.
    --- myślisz, że to wiarygodne źródło?

    A raport ONTABA (czytałaś oryginał, czy tylko skrót od CNewsa?) nie mówi nic innego niż to, że wczesna terapia jest skuteczna i się opłaca. Myślisz, że dobry TUS nie ma ma elementów ABA? Myślisz, że plac zabaw umożliwia aranżowanie sytuacji i kontrolę zachowań?
  • 07.05.17, 01:17
    mam wrażenie, że przeceniamy role terapii jako takiej i nazwanej "terapia". Bo jesli dziecko idzie po plaży to nei jest to nazwane terapia. Jesli za to zapłacimy krocie w gabinecie SI i dzieciak powędruje po ścieżce sensorycznej to uspokoimy swoje sumienie i będzie cacy.

    Tak samo z TUS. Co to znaczy "dobry TUS"? Że ktoś powie: a teraz Kaziu powiedz "dzień dobry". I Kazio wie, że teraz trzeba powiedziec "dzień dobry" i on mówi, ale potem debilnie to wychodzi bo mówi rówiesnikom "dzień dobry"?


    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 07.05.17, 09:17
    >Co to znaczy "dobry TUS"? Że ktoś powie: a teraz Kaziu powiedz "dzień dobry". I Kazio wie, że teraz trzeba
    > powiedziec "dzień dobry" i on mówi, ale potem debilnie to wychodzi bo mówi rówiesnikom "dzień dobry"?

    Myślę, że się czepiasz.
  • 07.05.17, 09:36
    Nie.
    Po tzw. "dobrym TUS"-ie moje dziecko wychodziło na plac zabaw i mowiło do współ zabawowiczów"dzień dobry".
    Czy było grzeczne i czy odpowiednio się zachowało? Owszem. Czy odpowiednio reagowało do wieku pozostałych? Dupa. I tak lezymy.

    Ale na tym "super TUS" nie witano się "cześć" tylko "dzień dobry" - chóralnie, aż przez drzwi słychać było. 4 dzieci wesolutko krzyczała.


    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 07.05.17, 21:28
    A ja myslę, ze jedno nie wyklucza drugiego- powinno sie wychodzic z dzieckiem na plac zabaw, do ludzi, uczyc je, jak powinno sie zachowywac, pomagac mu w nawiązaniu kontaktu itp., a dodatkowo TUS nie zaszkodzi.
  • 07.05.17, 22:37
    Znaczy to nie był dobry TUS, a Ty jednak się czepiasz.
  • 08.05.17, 11:21
    TUS nie przewidzi każdej sytuacji w zyciu codziennym taka jest prawda. Jest sytuacja sztuczną w załozeniu. Odgrywaniem teatralnych scenek

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 08.05.17, 11:27
    Czyli co, olać wszystkie terapie?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 08.05.17, 14:13
    Nie olać, a znaleźć taką, która będzie dobra i której nasze dziecko potrzebuje. A nie twierdzić, że wszystkie terapie są o kant potłuc, bo nie umieliśmy znaleźć dobrej (a to jest trudne, owszem) albo też zwyczajnie ta terapia to nie było to, czego dziecko potrzebowało.
  • 08.05.17, 14:40
    Też tak uważam. Ale Madziulec widać ma okres deprecjonowania wszystkiego, mimo, że sama z tego korzysta/korzystała.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 08.05.17, 18:36
    No zaraz mi wmówisz diety i chelatacje. Nie wspominając o biofeedbacku i wielu innych :)

    Chętnie poczytam :)

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 08.05.17, 20:23
    Nie, ale nie uwierzę, że Twój syn nie korzystał z TUSu. Na stronie ze stopki piszesz, że Twój syn korzystał z Tomatisa. Na biofeedback zbierasz 1%. Po co zbierasz, skoro to taka bzdura? Nie widzisz w tym niekonsekwencji?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 08.05.17, 15:51
    "Re: TUS
    agata_abbott 08.05.17, 11:27
    Czyli co, olać wszystkie terapie?"

    Ale dlaczego od razu wpadacie ze skrajności w skrajność. Mi osobiście wydaje się, że najlepszą i przynosząca najwięcej pożytku jest terapia w środowisku naturalnym koordynowana przez rodzica, co nie zmienia faktu, że część rodziców najpierw musi zobaczyć na czym właściwie ta terapia polega, na co zwrócić uwagę, jak bawić się z dzieckiem w domu, jak koordynować jego zabawy na placu zabaw.
  • 08.05.17, 17:09
    Ano właśnie. Tobie się wydaje.
  • 08.05.17, 22:17
    Kurczę, nie wierzę, trochę się zgadzam z Madziulcem.
    TUS, szczególnie w ujęciu behawioralnym, to w pl odgrywanie sytuacji, czasem sztuczne do bólu. W większości przypadków z elementem nagrody i rywalizacji, bo zmaganie się z własnymi deficytami bywa trudne, a jak prowadząca ma beton behawioralny w głowie, a uczestnicy motor, to i nudne. Robiłam ostatnio porządek w szufladach syna i znalazłam pamiątki z treningów w 2 różnych ośrodkach. Z jednego to były kolorowe szkiełka, z drugiego zalaminowane karty z bardzo prostymi rysunkami/ komiksami. I do tych kart czasem jeszcze wracamy, szkiełka wyrzuciłam. Z TUS-u szkiełkowego najważniejsze było latanie po krzakach po zajęciach, gdzie mój syn się nauczył, ze nie wolno drzeć japy pod oknem staruszków, bo cos z tego okna może mu wylecieć na głowę i jeszcze zeby uważać na psie kupy ;)
    Te karty z perspektywy czasu też wydają mi się średnie, bo uczą schematyzmu, a tak na prawdę TUS powinien bazować na budowaniu umiejętności elastycznego myślenia i rozszerzaniu teorii umysłu. Tylko gdzie ja znajdę takie zajęcia
  • 09.05.17, 16:02
    99,9% to własnie taki sztuczny TUS.Sztuczny bo uczący sztucznych zachowań w pewnym sztucznym środowisku.
    I sztuczny, bo dodatkowo dający sztucznych uczestników grupy, wszystkich zaburzonych.

    Normalnie jakby ćwiczyć całe życie na symulatorach. Tyle, że wszystkiego nei da się wyćwiczyć

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 08.05.17, 17:18
    Madziulec: Chodzenie po piasku na plaży to jeden elementów terapii SI, na przykład. Tak samo jak chodzenie po patykach i suchych liściach. I trawie. I kamykach.
    Tylko, że ja do plaży mam 600 km. I w cholerę drożej mnie to kosztuje niż godzina terapii SI u mnie, na miejscu ;) Na trawę w mieście też trochę strach puścić dziecko na bosaka, pół biedy, że w psią kupę wdepnie, można umyć i zdezynfekować. Ale jak wdepnie w potłuczone szkło to już octenisepet nie wystarczy. Poza tym już nie wspomnę o tym, że nigdy w życiu żaden terapeuta nie powiedział nam, że nie możemy chodzić po piasku, bo chodzimy na zajęciach i to jest lepsze. Wręcz przeciwnie - zachęcali (nie żeby nas jakoś trzeba było dodatkowo zachęcać) żebyśmy jak najwięcej takich doświadczeń próbowali z młodym ;)
  • 08.05.17, 20:58
    Ale ja w ogóle nie rozumiem tego podejścia "albo terapia albo brak terapii" vel "albo SI albo plac zabaw", przecież jedno doskonale uzupełnia drugie i może być dostarczane dziecku jednocześnie, uzupełniając się! Ani SI / TUS / co tam jeszcze nie zapewni życia w realu, ani nie ma takiego zadania. Terapie mają WSPIERAĆ a nie zastępować chodzenie na plac zabaw i na podwórko i na zakupy itd.
  • 08.05.17, 21:01
    *nie zapewni = miałam na myśli "nie zastąpi"
  • 08.05.17, 23:48
    Są dobre TUS-y, które uczą myślenia i rozwijają teorię umysłu. Warto poszukać.
  • 10.05.17, 09:54
    No u mnie w pierwszym przedszkolu, to panie powiedziały, że TUS będze wyglądał tak, że "zachęcają do bawienia się z dziećmi". Behawioralnie. Prosiłam o przedstawienei planu takiego tus. Nigdy nie dostałam, szybko mnie wywalono ;P
    W nowym przedszkolu panie się zgodziły, że sama będę przygotowywać plany dla swojego syna. Wiem z czym ma największy problem, więc staram się to ćwiczyć, z czym ma problem. I panie jeszcze dodają swoje inne zabawy. TUS prowadzony z 1 na 1, z rodzicem (nauczyciel prowadzi zajęcia, rodzic pomaga w sytuacjach kryzysowych swojemu dziecku). Wiele planów przygotowuję na podstawie książki:
    www.amazon.com/Visual-Techniques-Developing-Social-Skills/dp/1935274511


    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 12.05.17, 22:28
    Nie sądziłam, ze to napiszę.
    Posłałam starszego syna na TUS. Prywatnie, odpłatnie,mąz przeciwny, ale ja sie uparłam. Myslałam sobie- niech pozna nowe dzieci, zaprzyjazni sie, nauczy czegos...
    Pierwszy i ostatni raz. Siedząc za drzwiami słyszałam tylko "gówn.., gówn.., dup...du...", przekrzykiwanie sie, ogolny wrzask, zero jkiejs wspolnej zabawy czy tematów, moj odezwał sie chyba raz i było to "to co ja mam robic?" (robili jakies mapy).
    Szczerze to wolę dziecko na ten plac zabaw zaprowadzic, zeby sie z dziecmi pod moim okiem pobawiło, czy na inne zajęcia tematyczne, więcej sie nauczy. Po prostu strach, ze mi dziecko zidiocieje do reszty na takim TUS-ie. Ja wiem, ze moze to było jednorazowe, ze chłopcy byli pobudzeni nowym uczestnikiem, ale ja wolę, ze moj syn miał zdanie o dzieciach, ze sa miłe i sympatyczne, a nie wulgarne i agresywne, i zeby nie myslał, ze bieganie i ryczenie to norma. Wystarczy, ze sam sie bawi w ten sposób, kiedy sie nudzi. Wole, zeby "równał" do dzieci z przedszkola czy placu zabaw (a potrafi sie bawic 1 na 1), niz do dzieci z TUS-u.
    Nie mowie, ze tam wszystkie dzieci takie były, 3 chłopców było raczej "grzecznych", ale dwoch mocno zaburzonych wystarczy...
  • 12.05.17, 22:50
    Ale chodzisz według niektórych na niewłaściwy TUS i w ogóle nie masz pojęcia.
    Tyle.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 12.05.17, 23:48
    Marta, my też kiedyś chodziliśmy na taki TUS. Młody miał około 4 lat. Grupa liczyła 9 dzieci, co od początku było dla mnie dziwne. Troje dzieci kompletnie rozwalało zajęcia, były krzyki, histerie, mój młody nie raz dostał po głowie. Był jeden chłopiec, którego Panie siłą wyprowadzały z sali, żeby się uspokoił. Po czym po niego wracały. Pamiętam, ze za którymś razem zajrzałam do sali w której były zajęcia, i zobaczyłam ze mój syn siedzi w kącie sam, i układa coś z klocków, bo Panie pomimo że były we dwie, kompletnie nie radziły sobie z tym co się dzieje. Byliśmy tam zaledwie kilka razy. Kiedy rezygnowałam z tych zajęć, bo mój syn kategorycznie odmawiał chodzenia tam, to kierownik zapytał, co jest powodem mojej decyzji, wiec mu powiedziałam dlaczego rezygnujemy, na co on odpowiedział mi, że jeśli decydujemy się na zajęcia TUS, musimy mieć świadomość, że będą uczęszczały dzieci z różnymi rodzajami dysfunkcji. Oczywiście ja to rozumiem, ale po pierwsze grupa jest zbyt liczna a Panie nie ogarniają, po drugie moje dziecko nic z tych zajęć nie wynosi, ponieważ większość czasu terapeutki poświęcają na uspokajanie dzieci ( 15 min trwało posadzenie ich wszystkich w kółeczku, po czym kolejne 15 minut śpiewanie piosenki, w czasie której jedno wstaje, wiec trzeba przerwać śpiewanie ) po trzecie, łączenie w grupę dziecka z ogromną nadpobudliwością, ciężkim autyzmem, i dzieckiem z nadwrażliwością słuchowa, to już zupełnie absurd. No ale liczył się pieniądz. Kilka grup po 9 dzieci i do kasy wpływa niezła sumka :) a to, że żadne z tych dzieciaków nic kompletnie z tych zajęć nie wyniesie to już nieważne. Mój syn wychodził z tych zajęć jak Zombie.
    Napiszę jeszcze, że warto nie tracić nadziei, bo można trafić na naprawdę fajne zajecia TUS.
    Młody jak juz dostał opinie WWR, trafiliśmy do świetnej placówki. W ramach orzeczenia mieliśmy 7h terapii. 4 z psychologiem indywidualne, i 4 z TUS ( za jedne w miesiącu musiałam dopłacić ). Nauczona wcześniejszym doświadczeniem, poprosiłam aby TUS był w małej grupie, najlepiej z dziećmi zbliżonymi wiekowo do młodego. I udało się :) oprócz mojego syna, w grupie było dwoje dzieci, podobnie funkcjonujących, i w tym samym wieku. Dwa lata chodziliśmy na ten TUS, synuś był zachwycony. Bardzo zaprzyjaźnił się z jednym chłopcem ( do tej pory utrzymujemy kontakt ). Psycholog prowadząca zajęcia, byla bardzo kreatywna. Czego oni tam nie robili. Wspólne plakaty, prezentacje, świetne warsztaty ukierunkowane właśnie różnymi sytuacjami społecznymi. Wszystko robili w grupie. Był spokój, cisza, czasem można było usłyszeć tylko śmiech któregoś z dzieci. Raz w miesiącu mieli 30 minut zabawy na sali SI, mogli się wówczas bawić, wygłupiac itp. Dziecko wychodziło mega radosne z zajęć. Także nie ma się co zrazac od razu, że każdy TUS to takie ,, uczył Maciej Macieja ,, :)
  • 13.05.17, 00:36
    Dałas mi do myslenia.
    Zal mi sie zrobiło Twojego syna po tym, co opisałas. Ja tez miałam ochote zapukac i zabrac młodego z tych zajęć.
  • 13.05.17, 09:00
    Myślałam, że początki zawsze są trudne. Dzieciaki muszą się dotrzeć, poznać. Dlatego się nie poddawałam. Ale bodajże po trzecich zajęciach, kiedy jeden z chłopców dał konkretnie wszystkim popalić, powiedziałam dość. Tez sie na początku zraziłam, ze TUS tak właśnie wygląda, dopóki nie trafiliśmy do naszej obecnej placówki ( pod której opieka jesteśmy ). TUS może być fajny, kreatywny, rozwijający dla dziecka. Ale trzeba znaleźć odpowiednią grupę, i przede wszystkim terapeutę.
  • 13.05.17, 10:50
    Och, oczywiście.
    Tylko wiesz, nie każdy ma takie możliwości.
    Nie każdy mieszka w duzym mieście albo obok dużego miasta.

    Ja niczym anegdotę opowiadam o TUS-ie w jednej z firm. Owszem, TUS bardzo polecany, tyle, że ... Było to kilka lat temu. Misiek jeszcze w przedszkolu. I okazało się,że zajęcia są w czwartki o 14:30.
    Aby zdąrzyć - musielibysy wyjechać ok. 12 (nie mielismy auta). Czyli zero obiadu, bo w przedszkolu był później, pewnie należałby do tych dzieci, które jadły by cos w autobusie zapijając herbatą z termosu.
    Zapytałam kto wymysla takie godziny zajęć. I uświadomiono mnie, że rodzice. Bo to im zalezy na takich godzinach.

    Super.

    Nadal podkreslam, że to duże miasto, gdzie można coś wybrać.
    Kłopot, ze np. u mnie przez wiele wiele lat nie było nic. Obecnie jest 1 grupa, kiedyś były 2. To wszystko. Jeśli jedna jest dokitu - zostajesz z niczym albo tułasz się godzinę w jedną stronę.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 12.05.17, 08:42
    Szukaj proszę, szukaj, wszystkiego, co napisane po roku 1990
    ajot.aota.org/
    nie skupiajmy się wyłącznie na polskich hejterach

    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 04.05.17, 09:05
    Z tym wsparciem dla Misia- pomyslałam o tym samym
  • 03.05.17, 22:41
    madziulec napisała:

    > SI - idziesz na plac zabaw i w rezultacie prowadzisz geialną terapię sensoryczn
    > ą


    Jaaasne, i każdy przeciętny rodzic wie, co to jest przekraczanie linii środka, niewygaszony ATOS, każdy ma w domu sale gimnastyczne, i wrodzoną kreatywność w "wymyślaniu" godziny "zabaw" z dzieckiem, które w tym czasie chce tylko rzucać się o ścianę lub skacze.
  • 04.05.17, 06:30
    A zdziwiłabys się.
    Bo jakoś dzisiejsi rodzice dostali amby i przestali wiedzieć.

    Moja mama jakoś możenie umiała nazwać, ale wiedziała. Może nei wiedziała nic o ATOS-ach (ach jakże to górnolotnie brzmi), ale doskonale umiała robić różne rzeczy z moim dzieckiem.
    I jakos nie wiem dlaczego ale miala kreatywność.

    Wiem - rpościej wściubić nos w telefon a dziekco niech się samo bawi albo niech idzie do terapeuty

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 04.05.17, 10:13
    Brawo Twoja mama!
    Tylko dlaczego generalizujesz??
  • 04.05.17, 10:16
    I jak myslisz dlaczego czlowiek chodzi do szkoly i uczy sie jezyka polskiego, matematyki i przyrody, skoro po polsku wszyscy mowimy, wiec wystarczylaby kreatywna mama?
  • 01.05.17, 16:06
    Pracę magisterską/maturę/test gimnazjalisty (niepotrzebne skreślić) też sobie z internetu ściągnęłaś?
  • 01.05.17, 16:29
    "Pracę magisterską/maturę/test gimnazjalisty (niepotrzebne skreślić) też sobie z internetu ściągnęłaś?"
    Nie, ale do pisania pracy bazowałam na artykułach i książkach.
    Tak samo jak w przypadku wymienionych przeze mnie form terapii i opisu tych terapii, bo jakbyś nie zauważył był to cytat artykułu ze strony PPP. Sugerujesz, że specjaliści pracujący w PPP nie mają pojęcia o terapiach dzieci z autyzmem?
    Filmiki też są z zajęć terapeutycznych, podważasz ich wiarygodność czy profesjonalizm osób je prowadzących
  • 01.05.17, 20:02
    Tak, ja mogę spokojnie coś takiego sugerować, bazując na opinii specjalistów z naszej rejonowej ppp, cyt.: Musi pani skontaktować się z ośrodkiem, który zajmuje się autystami i spektrum, bo u nas nie ma za bardzo możliwości terapii, która byłaby odpowiednia dla pani syna.
  • 01.05.17, 23:15
    Makurokurosku, nie musisz mi odpowiadać, bo rzeczowo i tak nie umiesz lub nie chcesz --- twoje ciasne horyzonty, ignorancja i zła wola wykluczają możliwość jakiejkolwiek dyskusji (w zaprzyjaźnionym języku funkcjonuje bardzo trafne określenie na taką postawę jak twoja: besserscheisser). Zależało mi jedynie na ostrzeżeniu przed tobą ewentualnych nowych czytelników, którzy --- w odróżnieniu od ciebie --- mogą mieć rzeczywiste problemy z dziećmi.

    Chociaż --- twoja chorobliwa niezdolność do empatii skłania do współczucia twojej córce (jeśli to nie kolejna bajeczka mająca uwiarygodnić pisaninę gimnazjalisty) --- w końcu nie bez powodu ucieka przed tobą i rzeczywistością w wielogodzinne sesje rysowania i nie tylko. Wygoogluj sobie podobnie smutne historie --- może jeszcze jesteś w stanie jej pomóc.
  • 01.05.17, 23:40
    "Chociaż --- twoja chorobliwa niezdolność do empatii skłania do współczucia twojej córce (jeśli to nie kolejna bajeczka mająca uwiarygodnić pisaninę gimnazjalisty) --- w końcu nie bez powodu ucieka przed tobą i rzeczywistością w wielogodzinne sesje rysowania i nie tylko. "

    Ja przynajmniej ze swoimi dziećmi się bawię, pokazuję im świat i pozwalam na poszerzanie ich zainteresowania, w których nie doszukuję się zaburzeń.
    Ty natomiast musiałeś chodzić z dzieckiem na terapię, aby ktoś nauczył cię jak się z nim bawić i jak okazać mu miłość i czułość. Smutne. I komu tu należy współczuć
  • 02.05.17, 00:00
    O jakiej zabawie mówisz, o kupowaniu kredek, żeby córka zajęła się rysowaniem, i ci nie przeszkadzała? Nie żartuj. Ja wiem, że kredki lepsze od TV, bo jest się czym na forum pochwalić, ale może spróbuj kiedyś porozmawiać z córką? Wiesz --- porozmawiać, czyli głównie słuchać i nie zaczynać od pouczania, jak córka ma rozwiązać problemy, o których nie zdążyła ci jeszcze powiedzieć.
  • 02.05.17, 00:25
    "O jakiej zabawie mówisz, o kupowaniu kredek, żeby córka zajęła się rysowaniem, i ci nie przeszkadzała? "
    Nie dziwię się, że doszukujesz się u swojego dziecka zaburzeń. Ty zwyczajnie nie wiesz czym jest pasja i uzdolnienie . Nigdy nie miałeś własnych pasji i talentów, nigdy nic cię nie pochłaniało, dlatego traktujesz to jak zaburzenie.
  • 02.05.17, 07:54
    Pasją i uzdolnieniem nazywasz przemożną chęć ucieczki od obcej emocjonalnie matki? --- sama o tym pisałaś.

    Sprowokowana zaczęłaś pisać wprost, co myślisz --- niektóre z twoich wypowiedzi można oprawić w ramki i pokazywać studentom jako model postrzegania autyzmu przez niemieckich psychiatrów wykształconych w Niemczech w latach 20. i 30. XX wieku. Gratuluję wzorców, pewnie są nieprzypadkowe. I tym bardziej współczuję twoim dzieciom --- model wychowania w tamtym czasie i miejscu nie był najlepszy.
  • 02.05.17, 08:51
    W punkt! Brawo. Smutne w sumie ale bardzo dobrze ujęte.
  • 02.05.17, 11:13
    "Pasją i uzdolnieniem nazywasz przemożną chęć ucieczki od obcej emocjonalnie matki? --- sama o tym pisałaś."

    Podać konkretny cytat mojej wypowiedzi w której nazwałam pasje i uzdolnienia ucieczką od obcej emocjonalnie matki.

    "Sprowokowana zaczęłaś pisać wprost, co myślisz --- niektóre z twoich wypowiedzi można oprawić w ramki i pokazywać studentom jako model postrzegania autyzmu przez niemieckich psychiatrów wykształconych w Niemczech w latach 20. i 30. XX wieku. "

    Znów poproszę o konkretny cytat na który się powołujesz
  • 02.05.17, 12:03
    Myślę, Makurokurosku, że nasza rozmowa osiągnęła swój cel --- całkowicie odsłoniłaś swoje bettelheimowskie poglądy, rodem z Dachau i Buchenwaldu. Pozostaje mi tylko pogratulować ci mentora-szarlatana i pożegnać cię cytatem z jego wychowanki:

    Magazines ... portrayed Bettelheim as a smiling, warmhearted man who cured emotionally disturbed children by surrounding them with an atmosphere of love, kindness, and security. That was Bettelheim's public persona, carefully constructed in his many books and articles. In person, he was an evil man who set up his school as a private empire and himself as a demigod or cult leader. He bullied, awed, and terrorized the children at his school, their parents, school staff members, his graduate students, and everyone else who came into contact with him. ...

    Bettelheim told the children over and over how lucky they were to be at his school, and that if they didn't do as they were told, they would end up in a state mental asylum where they would be given drugs and shock treatments. He censored the children's mail, so that they couldn't complain to anyone. The staff regularly searched the children's few belongings, so that it wasn't safe to keep any records or diaries. Bettelheim [...] had all of those little people completely at his mercy.

    I lived in fear of Bettelheim's unpredictable temper tantrums: public beatings, hair pulling, wild accusations and threats and abuse in front of classmates and staff. One minute he could be smiling and joking, the next minute he could be exploding. ... One time I made the mistake of telling Bettelheim, in a quiet tone of voice, that I thought there were too many restrictions at the school. Bettelheim beat me for that. Another time, he dragged me out of the shower with no clothes on and beat me in front of a roomful of people. I hadn't even said anything to him and I wasn't expecting to be punished for anything. ...

    It's obvious to me that Bettelheim learned his methods from the Nazi guards at Dachau and Buchenwald. What a tragedy that he had to deal with his own emotional pain by becoming as much like his enemies as he possibly could. ...

    How did Bettelheim make it look as though he had a high success rate? He admitted a lot of kids to the school that weren't crazy in the first place. For whatever reason, their parents didn't want them in the home. These kids were, of course, unhappy, but that was the extent of it. There were some autistic children there too, but the whole time I was there, I never saw any of those autistic children improve in any significant way.


    Naprawdę chcesz się wpisywać w taką narrację? Przemyśl to --- dla dobra swoich własnych dzieci.
  • 02.05.17, 12:35
    Masz problem z czytaniem, czy ze zrozumieniem czytanego tekstu. Poprosiłam abyś podał cytat mojej wypowiedz, w której nazwałam pasje i uzdolnienia ucieczką od obcej emocjonalnie matki jak również cytat mojej wypowiedzi wskazujący mój sposób postrzegania autyzmu .
  • 02.05.17, 13:04
    "Masz problem z czytaniem, czy ze zrozumieniem czytanego tekstu. Poprosiłam abyś podał cytat mojej wypowiedz, w której nazwałam pasje i uzdolnienia ucieczką od obcej emocjonalnie matki"

    Nie możesz znaleźć? Zapewne dlatego, że taki pogląd nigdy nie został przeze mnie napisany ani nawet zasugerowany.
    Cały czas pisałam, że te pasje i fiksacje to nic złego, że to sprawia iż te dzieci są wyjątkowe, że to może być ich atut, dzięki któremu zabłysnąć w śród rówieśników oraz, że te pasje można wykorzystać do ćwiczenia choćby małej motoryki.
    Tak więc tatusiu nie strzelaj no oślep i następnym razem przed atakiem dokładnie poczytaj wypowiedzi osoby którą chcesz zaatakować, abyś nie wyszedł na głupca.
  • 02.05.17, 13:48
    hahaha, oj, biedny makurokurosek, ktoś odpowiedział ci w twoim własnym stylu i już krzywda się stała? Może strzelisz focha i więcej się tu nie pojawisz? ;) ti ti ti, biedactwo.
    Tata.po.30 napisał ci dokładnie tak, jak ty piszesz innym - i tak samo wyciągnął wnioski (tak samo nieuprawnione jak ZAWSZE twoje) z twoich postów.
  • 02.05.17, 14:12
    Nie czuję się skrzywdzona, ani nie czuję się biedactwem nie zamierzam również strzelać focha.
    "Tata.po.30 napisał ci dokładnie tak, jak ty piszesz innym - i tak samo wyciągnął wnioski (tak samo nieuprawnione jak ZAWSZE twoje) z twoich postów."
    Ja w przeciwieństwie do taty po trzydziestce potrafię zacytować wypowiedzi do których się czepiam, potrafię argumentować swoje wypowiedzi, tata po 30 w chwili gdy argumenty mu się skończyły stworzył sobie fikcyjne argumenty.
    Ciekawi mnie natomiast twoja postawa, czyżby to nie pierwszy raz tata po30 nie potrafił prowadzić dyskusji i zanurzał się w wyimaginowanych wypowiedziach, że tak skoczyłaś by go ratować.
    Jedna z teorii przyczyn ZA zakłada , że jest to zaburzenie dziedziczne w przeważającej części w linii męskiej, kolejna że ZA jest zaburzeniem któremu często towarzyszą psychozy i schizofrenia, to powoli tłumaczy taką formę prowadzenia dyskusji i sięganie po fikcyjne wypowiedzi przez tatepo30, wszak prawdopodobnie on przekazała swojemu synowi geny odpowiedzialne za jego zaburzenie.
  • 02.05.17, 14:57
    > Tata.po.30 napisał ci dokładnie tak, jak ty piszesz innym - i tak samo wyciągnął
    > wnioski (tak samo nieuprawnione jak ZAWSZE twoje) z twoich postów.

    Ależ skąd! U Makurokuroska powinowactwo z Bettelheimem widać od razu. Jakoś tak już jest, że o matkach-lodówkach najgłośniej krzyczą inne matki-lodówki. Mam nadzieję, że Makurokurosek kiedyś się nad tym zastanowi --- dla dobra własnej córki i syna.
  • 02.05.17, 15:45
    To samo chciałam napisać:) Tata załatwił sprawę raczej po chamsku, ale dokładnie w stylu makurokuroska. Nie ma to jak posmakować własnego lekarstwa.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 02.05.17, 15:52
    Czyli jednym słowem idealnie wpasowuje się w to forum. Wszak jako zaburzona emocjonalnie matka lodówka to forum jest właśnie dla mnie. Ci którzy doszukują się w dzieciach wad, w moich wypowiedziach zobaczą wypowiedzi własnych dzieci, ci którzy zaburzenia genetycznie przekazali własnym dzieciom zobaczą we mnie swoje lustrzane odbicie, chociaż może nie bo ja mimo swojej lodowatości nie musiałam biegać na terapię tak jak tatuś po 30 by mnie ktoś uczył jak się z dzieckiem wygłupiać. W sumie jestem pocieszona, bo w porównaniu do tatusia po30 to i tak nie jestem taka lodowata i sztywna emocjonalnie. No to tatusiu powiedz czegóż na tych terapiach cię nauczyli i jak zmniejszyli twoją lodowatość, może czegoś się od ciebie nauczę .
  • 02.05.17, 16:15
    > Czyli jednym słowem idealnie wpasowuje się w to forum. Wszak jako zaburzona
    > emocjonalnie matka lodówka to forum jest właśnie dla mnie.

    Nie, tutaj nie ma ani dzieci-lodówek, ani matek-lodówek... no chyba że na gościnnych występach.
  • 02.05.17, 19:33
    Cieszę się , ze terapia ci pomogła i już nie jesteś taki lodowaty w stosunku do własnego dziecka , ze nauczyłeś się jak go przytulać , chociaż jak widać jeszcze jesteś lodowaty skoro pasja i zainteresowania dziecka nadal budzą u ciebie tyle negatywnych emocji .Tak wiec jak widać jest szansa i dla mnie , wszak moja lodowatosc jest niczym w porównaniu do twojej, bo ja nigdy w pasjach dziecka nie widziałam niczego złego , a i przytulać i szaleć z nimi nikt mnie nie musiał uczyć . Tak wiec twoja zmiana pod wpływem terapii napawa optymizmem .
  • 03.05.17, 19:33
    Gdzie jest moderator / administracja forum ?!?!?!?!?!?!?!
  • 03.05.17, 21:38
    > Gdzie jest moderator / administracja forum ?!?!?!?!?!?!?!

    Spokojnie. Ja myślę, że to bardzo dobrze, że Makurokurosek tak się obnażyła w tym wątku. Tego typu poglądy i wzorce mogą budzić co najwyżej obrzydzenie. No i niepokój o jej dzieci, ale z tego to już ona się będzie rozliczać.
  • 07.05.17, 15:43
    Czyli usuwać czy nie usuwać?:)
  • 07.05.17, 22:46
    Nie, jeśli chodzi o mnie, to nie usuwać. Nie czuję się urażony --- ani to pierwszy, ani ostatni Makurokurosek w życiu (śp. Bartoszewski nieco dosadniej określił tego typu sytuacje, ale pozostańmy przy wersji łagodniejszej).
  • 03.05.17, 21:24
    > Tata załatwił sprawę raczej po chamsku, ale dokładnie w stylu makurokuroska.

    No niestety. Z niektórymi nie da się inaczej rozmawiać.
  • 03.05.17, 21:27
    Też tak sądzę. Aczkolwiek jak widać nie przyniosło to zamierzonych efektów:/

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 03.05.17, 21:47
    Dużych efektów nie oczekiwałem. Ale przynajmniej Makurokurosek w zdenerwowaniu jasno wyartykułowała swoje poglądy, dotąd nieco wstydliwie maskowane --- to też wartość. Trudno kogoś takiego traktować poważnie.
  • 28.04.17, 23:26
    > Tylko, że nie są ani specjalistami ani na tyle obiektywni aby stwierdzić, że ch
    > oćby na 90 % zachowanie dziecka nie wynika z błędów wychowawczych, czy też sytu
    > acji domowej

    Jak dobrze, że przynajmniej ty to wiesz i nas tutaj wszystkich oświecasz.
  • 29.04.17, 01:36
    > Jak dobrze, że przynajmniej ty to wiesz i nas tutaj wszystkich oświecasz.
    Oświeca nas i udziela nam porad "sine pecunia" - powinniśmy być wdzięczni.
  • 28.04.17, 17:14
    Uwielbiam to hasło.
    Wczzoraj poczytałam własie o autyzmie emocjonalnym. Matka z uporem twierdziła, że to właśnie zdiagnozowano u jej dziecka. Byłam bardzo zdziwiona.
    Aż mi musiała przysłać opinię, a raczej skierowanie na dalszą obserwację. Gdzie stało jak wół: obserwacja w kierunku... całościowych zaburzeń rozwojowych.


    Rzeczywiście nikt nie zna się lepiej.... Hm

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 27.04.17, 22:31
    Naprawde sadzisz, ze nauczyciel pracujący z dzieckiem, ale pojęcia nie mający o spektrum bedzie diagnozować dziecko na jego korzyść, zwłaszcza jak od dyrekcji dostanie wytyczne, ze dziecko ma byc tanie, a rozwalającego lekcje ucznia sam najchętniej by sie pozbył? Jak nie szkoła i nie NI, to MEN zakłada skierowanie dziecka do szkoły specjalnej. I jak myślisz, jaka szkoła specjalna bedzie odpowiednia dla dziecka z problematycznym zachowaniem i inteligencja w normie?
  • 28.04.17, 00:07
    Nie.
    Zakładam, że będzie "diagnozować" (gdyż diagnoza zarezerwowana jest jako taka dla lekarzy) na korzyśc ucznia, gdyz dzieki temu pieniądze trafiać będa do szkoły.
    Jesli w szkole bedzie uczeń bez "diagnozy" czy też opinii (jakkolwiek to nazwiemy - szkoła jako placówka nie dostanie nic.

    Stąd twoje założenie, że dziecko ma być "tanie" nie sprawdzi się w tym przypapdku, gdyż dziecko z subwwencją stanie się atrakcyjne dla szkoły, podobnie jak dla placówek prywatnych, które z subwencji wręcz utrzymują się całkowicie, pobierając jedynie opłaty za wyżywienie, a i to nei zawsze.

    Przy okazji uwierz mi - są szkoły specjalne przyjmujące dzieci w normie i problematycznym zachowaniem.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 28.04.17, 10:41
    Madziulec to o czym piszesz to sytuacja idealna, życzeniowa, byłoby super gdyby tak było.
    Ale tak nie jest.
    Wnoszę z mojego kontaktu z przedszkolem i z rozmów z innymi rodzicami w moim mieście.
    Można zrozumieć obiektywne trudności, trudne zachowania dziecka, trudności ze znalezieniem specjalistów, biurokrację itd.
    Ale nie rozumiem i nie zrozumiem braku chęci, inicjatywy, zrozumienia, wysłuchania i pochylenia się nad dzieckiem.
    Moje przedszkole naprawdę nie zabijało się o subwencję, pani dyrektor sugerowała przeniesienie dziecka.
    Kiedy jednak zostałam, powstał nędzny IPET, dziecko nie ma robione NIC co by były dla niego. Jets traktowane jak każde inne. Panie wpuszczają moje prośby jednym uchem, przytakują, po czym drugim wypuszczają i robią swoje.
    Synek co drugi dzień wychodzi z sali bez owoca, bo pani pyta grupę "kto chce jabłko?" i on się nigdy nie zgłasza, mimo, że jabłko chce. Sto razy prosiłam, żeby pani ponawiała pytanie konkretnie do niego, chyba pani stale zapomina to robić.
    Pomocą nauczyciela została u nas pani techniczna ze starszej grupy! Która powiedziała mi, że pani dyrektor kazała jej "pilnować Jasia". Tymczasem moje dziecko potrzebuje w przedszkolu duuuużo więcej, niż tylko pilnowania.
    To ja zanosiłam do przedszkola słuchawki.
    To ja drukuje i laminuje piktogramy, które potem lądują w szufladzie lub leżą pod stolikiem.
    Dziecko ma być tanie. Za subwencję można dokupić papieru toaletowego.

    Owszem, są super przedszkola, są super szkoły specjalne, wiem to, tak samo jak są super szkoły muzyczne, językowe, profilowane...
    Ale mój syn z "jego subwencją" jest dla pani dyrektor tylko problemem. Bo ma na karku trudne dziecko, narzekające wychowawczynie, marudzącą mamę, ipety srety tety itd.
  • 28.04.17, 17:10
    To nie sytuacja idealna.
    Narzekamy, że idziemy do PPP a tam po 3 spotkaniach wydająorzeczenie o KS. Idiotyzm. Narzekamy potem, że te orzeczenia sa traktowane po macoszemu w szkołach, bo są. I każdy ma w dupie.

    Poczytaj jak to jest w innych cywilizowanych krajach. Czy rzeczywiście jest instytucja PPP? Czy to szkoła obserwuje dziecko i szkoła występuje z potrzebami terapii dla dziecka?

    W innych krajach działa to prosto: szkoła"diagnozuje", przy czym jest zewnętrzna instytucja mająca szkolić nauczycieli. Wszystko w temacie. Nic ponad to. Uproszczenie znaczne.


    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 28.04.17, 14:02
    "Stąd twoje założenie, że dziecko ma być "tanie" nie sprawdzi się w tym przypapdku, gdyż dziecko z subwwencją stanie się atrakcyjne dla szkoły, podobnie jak dla placówek prywatnych, które z subwencji wręcz utrzymują się całkowicie, "

    W przypadku uczniów z problemami w nauce lub uczniów wycofanych to tak, ale w przypadku uczniów z problemami w zachowaniu wątpię.
  • 28.04.17, 13:20
    Nie sądzę, aby to była masakra. Obawiam się jednak, że to nie rozwiąże sytuacji ani dzieci sprawiających problemy ani sytuacji pozostałych uczniów. W chwili obecnej nikt nie może zmusić rodziców dzieci problemowych do NI czy szkoły specjalnej, nie mówiąc już o tym że wysłanie takiego dziecka do szkoły specjalnej to nic innego jak podrzucenie problemu komuś innemu. Jeżeli Pis nie pójdzie za ciosem i nie wprowadzi obowiązkowego NI poza szkołą dla dzieci problematycznych to, przepis który wprowadził teraz będzie przepisem który niewiele zmieni. Co do NI w domu, przecież większość z was ma przyznany punkt 7, nie potrzebujecie więc dla swoich dzieci świetlic, bo i tak nie pracujecie, przynajmniej w założeniu, tak wiec o co chodzi,
  • 28.04.17, 14:27
    Jak dla mnie ta reforma to ukrocenie patologii na wsiach gdzie dzieci ze spektrum tylko sa na ni a alternatyw nie ma inne szkoły sa kilkadziesiąt km od domu iw dodatku cie nie przyjma bo nie masz rejonu albo uu
  • 11.05.17, 21:59
    W innych krajach wyglada to tak: nauczyciele zglaszaja uwagi i spostrzezenia dotyczace dziecka osobie odpowiedzilanej w szkole. Najczesciej to pedagog/osoba odpowiedzialana ksztalcenie specjalne. Osoba odpowiedzialna kieruje rodzica do lekarza. W szkole natomiast spotyka sie zespol, ktory przygotowuje plan pracy z dzieckiem. Jakie przedmioty koniecznie (akademickie zazwyczaj), jakie w formie innej (np wf bez gier zespolowych), jaka forma testow, jaki dowoz. I tak dalej.
    Diagnoze wydaje pedagog szkolny i zespol na podstawie potrzeb organizuje dziecku zajecia dodatkowe. Calosc kosztow ponosi kuratorium.
    Wszelka terapia poza szkola to wlasna inwencja rodzicow, zazwyczaj platna.
    Tak, nauczyciele sa przygotowani, specjalisci tez sa.
    Ja co rusz dostaje info, ze szkola jest zamykana, bo nauczyciele sie szkola (bodajze 7 dni w semestrze). Poza tym nauczyciele nie sa dostepni popoludniu. Sa dostepni tylko w czasie pracy, w szkolach moich dzieci to godziny od 8 do 15. Pozniej szkola jest zamknieta.
    Jesli terapia szkole nie przynosi rezultatow to sie z z niej rezygnuje.
    Ale selekcja do szkol jest bardzo duza. Ida pracowac najlepsi, bo place i warunki sa swietne.
    W polskich szkolach pedagog jest zawalony robota paierkowa, psychologow jak na lekarstwo, nauczyiele szkola sie za wlasne pieniadze i maja diagnozowac tez dodatkowo. Znam realia. 15 lat w tym pracowalalm.
    I serio jak dostana diagnostyke to wspolczuje. I dzieciom i nauczycielom.
    I Wam dziewczyny.
  • 12.05.17, 10:03
    A u nas (w naszym przedszkolu) wyglądało to tak:
    - dziecko poszło we wrześniu,
    - od lata ja obserwowałam niepokojące zachowanie,
    - dziecko po przedszkolu - ataki agresji, autoagresji,
    - panie w przedszkolu - zero uwag na temat zachowania, "nie sprawia żadnych problemów, jest grzeczny i zbiera zawsze zabawki"
    - październik - moja rozmowa z paniami nt zachowania w domu i przedszkolu, po dopytaniu okazuje się, że syn: nie zadaje w ogóle pytań, nie inicjuje żadnych rozmów, odpowiada jednym słowem, często nie na temat, prowadzi monologi, bawi się tylko autem po dywanie, praktycznie nie bawi się z dziećmi, czasem sobie wchodzi pod stół i tam siedzi i zatyka uszy, bazgroli po kilka kresek tylko jednym kolorem, zajęcia przy stoliku są "sobie a muzom", jedyne co to bardzo lubi piosenki i śpiewanie.
    - kiedy już miałam wyniki badania przez PPP - panie w przedszkolu mocno zdziwione "ale jak to???"
    - kiedy przyniosłam diagnozę - "a może pani poszuka mu innego przedszkola, gdzie będą odpiowiedni specjaliści? gorąco namawiamy bo tu nie wiemy jak to będzie"
    - kiedy przyniosłam przeczenie o KS - "no wiem pani, on bije dzieci i krzyczy, niech pani coś z tym zrobi".
    - pani dyrektor na potrzeby IPET przydzieliła nam pomoc nauczyciela (a nie NW), którym to została "pani techniczna ze starszej grupy".

    Tak wygląda obecnie diagnozowanie dzieci przez kadrę pedagogów i psychologów przedszkolnych w naszym przedszkolu. I ide o zakład, że nie tylko w naszym.

  • 12.05.17, 11:17
    Baba: to, co piszesz, jest jednak jakimś indykatorem, że jednak dobrze byłoby się rozejrzeć za innym przedszkolem (o ile to oczywiście możliwe). Ja zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy muszą znać się dobrze na objawach autyzmu/ZA, ale jednak wychowawczyni w przedszkolu powinna być w stanie przyjrzeć się każdemu dziecku i opowiedzieć o jego zachowaniu w grupie rodzicowi. Do tego dochodzi pewna otwartość na "wymagania" związane z dzieckiem z zaburzeniem.

    Ewa chodzi do grupy, w której oprócz jej NW są dwie wychowawczynie. Cudowne osoby. Obie panie nie miały chyba dużego doświadczenia z dziećmi z autyzmem (jedna jeszcze studiuje), ale widać było, że wiedzą, co mniej więcej z nią robić/nie robić. Dlatego też Ewa je uwielbia - i nawet jeśli danego dnia nie ma jej NW, to nie ma żadnego problemu - daje sobie spokojnie radę w grupie, bo panie są na tyle uważne, że wiedzą, jak ją uspokoić, rozumieją, że czasami zamiast siedzieć przy stoliku musi połazić wokół. I bardzo często jak po nią przychodzę, to znajduję ją siedzącą na kolanach u którejś z wychowawczyń, słuchającą czytanej bajki.

    Chodzi mi o to, że jeśli jest możliwość - warto posłać dziecko do takiego przedszkola, w którym nie będzie traktowane jak problem.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 12.05.17, 16:02
    Moje dziecko jest juz za stare na przedszkole.
    Gdy jednak było w przedszkolu należałam do tych szczęśliwych matek, które miały dziecko zaopiekowane: zajęcia, panie kompetentne. Słowem raj na ziemi.Przeniosłam tylko do integracyjnego i było cudownie.

    Raj jednak się kończy, gdy człowiek ma posłac dziecko do szkoły. I widac do po forach i grupach. Nic tylko pytania o szkołe dladziecka z autyzmem czy ZA w takim czy innym mieście. I wybacz. NIE MA. Po prostu. Albo tak do końca nie jest tak jak być powinno.
    I możemy sobie opowiadać o terapiach, o TUS-ach i innych bajkach. Ale to nei działa.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 12.05.17, 17:54
    Na mitycznym, zasobnym finansowo zachodzie tez dziala tak sobie.
    Nagminnie wrecz dzieci ze spectrum przechodza do edukacji domowej lub poza system edukacji w ogole.
    Mnostwo zalezy od nauczycieli. Sa super. Ale nie zawsze przynosi to efekt. Nie wszystko zalezy od szkoly. Pracuje z nauczycielami, szkole ich, pracuje ze studentami. Bywa roznie.
  • 12.05.17, 17:57
    Oprocz jednejnrzecz. Istotnej. Pieniadze sa jesli jest potrzeba. Na wszystko, co nauczyciele uznaja za zasadne.
  • 15.05.17, 14:01
    Tak, czytam grupy na FB, czytam fora i niestety, wyłania się słaby obraz funkcjonowania naszych dzieci w SP. Przeraża mnie to, poważnie. Mam świadomość, że część zależy ode mnie czy dziecka, ale część (i to nawet większa) od kadry, zespołu ludzi w szkole, od dzieci itd. Aż się boję myśleć o tym.
  • 15.05.17, 13:55
    Agata, wiem co masz na myśli, i straszne mam z tym związane rozterki.
    Po pierwsze: są dni super, kiedy dziecko radośnie wchodzi na salę i radośnie z niej wychodzi, opowiada co robił, jest rozbawiony, wszystko jest OK. Są dni, kiedy dziecko nie chce wejść na salę, ale zwykle wynika to z czegoś (np. jest inna pani na chwilowym dyżurze, przyszliśmy rano o innej godzinie bo byliśmy rano na SI), coś jest inaczej i już płacz i problem z rozstaniem się. Panie dziecko lubi, to nie jest tak, że on nie lubi pań. Pretensje do pań mam ja, nie synek.
    Takie dni dobre/złe to są w proporcji 70%/30%. I myślę, że te nazwijmy to złe wystąpiłyby również w innym przedszkolu, bo nie zawsze ich przyczyna leży w przedszkolu, a częściej "bo taki dzień".
    Tak jak spojrzeć obiektywnie, to mnie więcej 1 czy 2 w m-cu dzieje się coś, co mnie wkurzy mocno, reszta nam mija jako tako (synek OK tyle że zmęczony stamtąd wraca).

    Po drugie: nie wiem na czym t polega, czy taki nasz pech czy co, ale przysięgam, wszystkie sensowne, polecone mi na grupie na FB przedszkola integracyjne leżą w promieniu min. 35-40 minut od nas. Robiłam nawet eksperyment na gogle maps, wpisałam wszystkie lokalizacje i na tle całego miasta było wiele "szpilek", ale dookoła naszego domu pustka. Niestety, pracując na 8 rano, zakładając nawet optymistycznie 30 minut na dowóz do przedszkola, i potem zostawienie dziecka, i potem kolejne 30 minut na dojazd do pracy, no nie jestem w stanie tego spiąć organizacyjnie. Nie dam rade na dłuższą metę ogarnąć godziny dojazdów rano (a częściej ponad godziny), potem tyle samo po południu, a gdzie zakupy, a gdzie inne terapie, a gdzie wreszcie dom i mój czas z dzieckiem??

    Temat zmiany przedszkola zaczynam mentalnie miej więcej raz na miesiąc od nowa, i za każdym razem, po sensownym rozważeniu lokalizacji, planu dnia, rezygnuję.
    Chyba łatwiej jednak mi jest walczyć z kadrą. Młody rośnie, zmienia się, już widzę efekty terapii dotychczasowych, lepiej sobie daje radę, nie jest super, wiem to, ale jakoś tak po rozważeniu plusów i minusów za każdym razem dochodzę do wniosku, żeby nadal walczyć o swoje w tym przedszkolu, gdzie jesteśmy.

    Póki co mam teraz aktualnie zresztą inny problem, przedszkole jest w wakacje zamknięte i oferuje
    - miesiąc w innym przedszkolu (nowe miejsce, inne panie, inne dzieci bo mieszane z tamtejszymi...)
    - drugi miesiąc w naszym przedszkolu w okrojonym wymiarze pań i z mieszanymi grupami (maluchy ze starszakami, synek bardzo boi się starszaków).
    A to oznacza obecnie dla mnie, że musze znaleźć wyjście na dwa miesiące wakacji.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.