Dodaj do ulubionych

motywacja, a właściwie jej brak

13.05.17, 20:36
Witam po przerwie. Jakos ostatnio nie miałam weny do pisania i tylko czytałam. Skończyły mi sie pomysły jak motywować mojego potworka do pracy/nauki? Próbowałam zbierania plusów, za ładnie, sprawnie zrobione zadania, drobnych nagród... no i nic nie działa. Wychowawczyni z zerówki tez mówi że ma z tym problem, ze prace robione sa po wielkich bólach i monologu jak ja nienawidze nauki, czytanie jest durne itd. Jak juz robi to często na odwal się, siedze z nim i szlag mnie jasny z nieba trafia, ostatnio sie wkurzyłam i jak zaczął robić zadanie niechlujnie, ścierałam i od nowa robiliśmy, ale ile sie nasłuchałam, że jestem niedobra i że się wyprowadza:))
Chodzi mi o konkretne rady, pomysły

Mam też wrażenie że problem z czytaniem wynika z jakiegoś problemu z połączeniem w głowie sylab w słowo. Dostaliśmy też skierowanie do ortoptysty, bo w końcu nowa okulistka zauważyła z tym problem, pomimo mojego wcześniejszego zgłaszania poprzednim lekarzom, że nie rusza oczami tylko głową. Dostalismy też skierowanie na tomografie dna oka czy cos takiego, bo pani nie podoba się nerw wzrokowy, tak więc kolejne badania przed nami, a myślałam że wychodzimy z wizyt u lekarzy:((


--
W obawie, by śmierć nie wydarła dziecka, wydzieramy dziecko życiu; nie chcąc, by umarło, nie pozwalamy żyć.

Janusz Korczak.
Edytor zaawansowany
  • 13.05.17, 21:57
    Podpinam się. ....mam taki sam model 😁
  • 13.05.17, 23:57
    Jak twój syn rok temu radził sobie z syntezą wyrazów z sylab oraz wyrazów 3-4 głoskowych z głosek? Próbowałaś korzystać z gier edukacyjnych na PC np królik bystrzak, adibu czytam i liczę, reksio alfabet, oraz stare programy dla zerówek. Może spróbuj też zamiast czytanek czytać z nim serie książeczek do samodzielnego czytania, w tej wersji został wydany np. Kleks. Kolejna rzecz na którą nam zwróciła uwagę nauczycielka starszej, kilkukrotne czytanie przez dziecko tej samej czytanki, wówczas dziecko zapamiętuje wyrazy po ich wyglądzie czyli uczy się czytać globalnie.
    Możesz spróbować też, czytania na zasadzie ty czytasz cały tekst, a syn czyta tylko wyrazy dwugłoskowe np " to" ,"co", "tu" , dzięki czemu szybciej nauczy się je czytać globalnie i po pewnym czasie nie będzie musiał ich głosować.
    Polecam do wspólnego czytania książki które dziecko lubi.
    Co do pisania, odpuść. Staranne pismo jest ważne w pierwszej klasie, nie ma sensu ślęczeć nad czymś czego dziecko nie lubi i co w gruncie rzeczy jest mało ważne, rękę może ćwiczyć budując modele samolotu, czy następnie malując ten samolot.
  • 14.05.17, 09:05
    U nas system motywacyjny jeszcze nie dotyczy nauki, ale spróbowaliśmy z odstawieniem pieluchy na noc. Sprawdziło się płacenie za suchą pieluchę 1zł + rysowanie uśmiechniętych buziek w kalendarzu. Po miesiącu system się sprawdził i w wieku prawie 7 lat syn przestał moczyć się w nocy. Syn jest przebadany i zdrowy, a na temat moczenia słyszałam różne teorie, często sprzeczne. Za radą terapeuty, właściwie jako już ostatnia deska ratunku, wprowadziliśmy ten system motywacyjny. A ponieważ nagrody, naklejki nie działają, słodyczy nie chcieliśmy, to wybraliśmy pieniądze. Wczoraj zakończyliśmy temat z nocnym moczeniem, a dzisiaj syn dostał po raz pierwszy pieniądze za wieczorne umycie zębów i całonocne noszenie aparatu ortodontycznego, z czym jest trochę problemów. Mimo, że wie że trzeba, to czasem jest nie i koniec, więc postanowiłam wzmocnić dobre nawyki motywacją zewnętrzną. Myślę, że gdy pójdzie do szkoły to w jakiś sposób utrzymamy ten system motywacyjny. Oprócz kieszonkowego czy pieniędzy do szkoły, będzie dostawał kasę za wyniki. A oprócz samego dążenia do określonego celu i zbierania pieniędzy do skarbonki, jest też cel wyższy i w tej chwili jest to zakup wymarzonego xboxa, który syn musi sobie sam sfinansować. To wszystko jest też w jakiś sposób częścią edukacji finansowej, założyliśmy mu tez konto w banku i chcę by się nauczył rozsądnie wydawać pieniądze.

    --
    Maksio & Maks & Max
    10.07.2010
  • 14.05.17, 17:01
    Nie odnoszac sie do kolejnych wypowiedzi, zapytam autorke posta: zadania w zerowce? Serio? Zadania do domu?
    Mialam dwoje dzieci w polskiej zerowce i nigdy ich takie nieszczescie nie spotkalo.
    To raz. Dwa: to jest okres przedoperacyjny, dziecko nie musi umiec czytac. Nie musi sie nawet nauczyc czytac.
    Takie elemnty jak robienie zadan, robienie ich w nieskonczonosc , zmuszanie do rzeczy, ktore przychodza latwiej na pozniejszym etapie to prosta droga do zniechecenia na amen.
    Jesli Ty te zadania wykonujesz z nim w nieskonczonosc , a on siedzi przy biurku to pewnie jest bliski szalenstwa. Rozumiem Cie. Chcesz by osiagal wyznaczone cele. Ale jakim kosztem? Sama jestes umeczona, on jest umeczony. A efekty chociaz jakie sa?

    I rzecz druga: na niesprawnosc reki cwiczenie reki rzadko pomaga. Nie w dloni problem. Dlon jest ostatnim elementem, najpierw jest prawidlowa sylwetka, prawidlowe napiecie, miesnie brzucha, obrecz barkowa. Ale to tak mimochodem rzucam.

    Lacze sie wz bolu.
    Zastanow sie co mozesz odpuscic, co jest konieczne. Bo czym tu dziecko zmotywowac jesli on godzinami meczony i tak nie osiaga efektow.
    No i okresl cele. Co jest Twoim celem? Czego Twoj syn ma sie nauczyc?
    To bardzo pomaga.
    Powodzenia.

    Acha. I koniecznie zdiagnozuj wzrok to fakt. Potencjaly wzrokowe, pole widzenia, nerwy i tarcze wzrokowe. Co tam lekarz zaleci.
  • 14.05.17, 16:57
    Drop, czy problemy Twojego dziecka to problemy motywacyjne? Bo ja tu widzę dziecko, którego zmysł wzroku nie działa prawidłowo. I naprawdę „czytanie jest głupie” bo czytanie to prawdopodobnie mordęga. Skoro litery nie składają się w całość, nie ma żadnego poczucia sensu wykonywanej czynności – nie ma mowy o rozumieniu, gdy człowiek z zaciśniętymi zębami walczy o to, żeby zobaczyć i wyodrębnić literę.
    Całościowe zaburzenia rozwojowe to zero umiejętności „ogarniania” całego siebie. Żeby praca domowa wyglądała „chlujnie” trzeba panować nad przyborami, rozpoczęciem, zmianą ćwiczeń, zaginającymi się rogami zeszytu, zaciskającą się jak szpony niewprawną ręką, sterowaną chaotycznie działającymi mięśniami.
    Moje prace też były robione w wielkich bólach i poprawiane dziesiątki razy. Nienawidziłam pisania, czułam się beznadziejna i głupia, a do lekcji siadałam z płaczem, a nie z motywacją. Bo starałam się i pilnowano mnie, a wciąż nie mogłam się nauczyć.
    Kazano mi ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, ale nikt nie pokazał mi, jak siedzieć, jak kontrolować ruchy dłoni, jak ułożyć przybory, jak radzić sobie z zaczynaniem, przechodzeniem, zmianą. Zamiast czerpać radość z pozyskiwania wiedzy, siedziałam i w nieskończoność poprawiałam „prace”. A ponieważ, zamiast dać mi narzędzia, kazano mi ćwiczyć, nie wyćwiczyłam niczego. Po sesji ręcznego pisania odpada mi ręka, po dłuższym użyciu nożyczek mam krwawiące otarcia na kciuku, nie polakieruję sobie paznokci, nie nałożę makijażu, nie naszkicuję mapki z proporcjonalnym odwzorowaniem odległości, nie przerysuję schematycznego rysunku, nie odwieszę na kołek torebki zanim zabiorę się za zdejmowanie botków i nie rozsunę zamka błyskawicznego w tych botkach. Umiem trzymać pędzelek, rozsunę suwak – ale nie złożę kilku ruchów w płynną całość. A ćwiczyłam. Po kilka godzin dziennie ćwiczyłam piękne pisanie, piękne szlaczki, piękne rysunki. Dobrze, że umiałam czytać, bo inaczej pozostałoby mi tylko pociąć się albo cuś.
    Bo moje problemy nie leżały w tym, że byłam niestaranna i złośliwie robiłam wszystko na odwal. Moje problemy leżą w planowaniu, ocenie odległości, zaburzonej motoryce całego ciała. W czasach dinozaurów nikt się tym nie zajmował, pilnowano mnie, żebym przepisała porządnie i niczego nie wygniotła. I można mnie sobie było motywować do wypęku – ja widziałam, że mi nie wychodzi, ja widziałam, że znów nie zdążyłam zrobić na lekcji wszystkich ćwiczeń. Sukces okupiony długotrwałym tkwieniem przy stoliku, udręką i płaczem nie jest gratyfikacją, tylko zapowiedzią tego, że jutro cierpimy znowu.
    Zanim wejdziesz w sferę motywacji, sprawdź, czy u dziecka wszystko działa. Wiem, że musi, że trzeba, że szkoła wymaga, ale jakaś forma litości być musi.


    --
    To pisałam ja, świr.
  • 14.05.17, 22:51
    dodam: u nas w szkole opiekująca się dzieckiem (moim) psycholog nakazała nauczycielom: odczepcie się od jej pisania! potrafi pisać i czytać, reszta to nie jej wina. Myślę, że tylko dzięki tej walce obie z córką nie dostałyśmy w kl 1-3 depresji.
    W IV kl raz zdąży raz nie, nie ma ocenianych zeszytów (tylko na plusy: ma, prowadzi) jak nie nadąża - prosi o ksero i nauczyciel jest zobowiązany to ksero dostarczyć, córka ma nie przepisywać tylko wkleić to co brakuje. Dzięki temu korzysta z lekcji - wcześniej walczyła z pisaniem i tablicą (odnaleźć na tablicy potrzebną frazę to dopiero kosmos...) Rogi... zagina, paćka, krzywo wycina... trudno - nie to jest w nauce ważne żeby prosto wkleić wierszyk i równiutko podkreślić kolorem temat. Klasa 1 to była mordęga (bo tam same takie)... Polecam zeszyty na percepcję wzrokową - fajne cała seria arson.pl/pl/p/Zeszyt-cwiczen-1-Percepcja-wzrokowa/63 (córka ćwiczyła z prof Korendo) a także ćwiczenia szeregi - sekwencje też są w tych zeszytach. Czytanie wejdzie, jak poprawi się percepcja. Zabawy "perskie oko" harmonia.edu.pl/pl/p/PERSKIE-OKO-Cwiczenia-percepcji-wzrokowej-dla-dzieci-w-mlodszym-wieku-szkolnym/310. W tym wieku jest na to czas i dzieci to lubią. Jeszcze np. układanki www.eduksiegarnia.pl/ukladanki-lewopolkulowe-p-6524.html
  • 15.05.17, 19:57
    To teraz dzieci w zerówce muszą umieć czytać? Moja córka, NT, nauczyła się czytać dobrze i globalnie dopiero w drugiej klasie, w zerówce nikt od niej tego nie wymagał. Teraz jest w gimnazjum. W zerówce z żadnym z moich dzieci (tym z ZA też, zwłaszcza, że wtedy nie miał diagnozy- to go może uratowało?)- nie siedziałam w domu nad "zadaniami domowymi", co to w ogóle za wynalazek. Moim zdaniem prosta droga do znienawidzenia szkoły jako takiej.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.