Dodaj do ulubionych

Jak pomóc gimnazjaliście (okolice Katowic)?

05.06.17, 20:01
Witam... Walczę od kilku lat z niezdiagnozowanym ZA (chłopiec, 14 lat) i szczerze powiedziawszy, opadam z sił. Doradźcie, gdzie najlepiej przeprowadzić diagnozę w woj. śląskim i podzielcie się opiniami na temat terapii grupowej, jeśli takowe macie.
Edytor zaawansowany
  • 06.06.17, 12:33
    W jakim celu chcesz diagnozować 14 latka, bo sama diagnoza dla diagnozy w niczym nie pomoże. Diagnoza wskaże wam kierunek terapii, zrozumienie pewnych zachowań ale tu mamy do czynienia z praktycznie całkowicie ukształtowanym człowiekiem którego próby zmiany to raczej jak walenie głową w ścianę.
    Najważniejsza kwestia jak ten czternastolatek zapatruje się na ewentualną diagnozę i terapię, bo tekst "Walczę od kilku lat z niezdiagnozowanym ZA (chłopiec, 14 lat) " sugeruje, że to ty z nim walczysz i próbujesz zmienić, a nie że on sam walczy ze swoimi zaburzeniami i szuka wsparcia.
  • 07.06.17, 10:42
    Nie próbuję zmienić, mój syn jest jaki jest... i w pełni akceptuję jego inność. W II klasie szkoły podstawowej był diagnozowany pod kątem ZA w Kompasie w Będzinie, ale zespół diagnozujący stwierdził, że jednoznaczne stwierdzenie ZA jest trochę na wyrost i zalecił terapię grupową. Syn uczęszczał na "grupówkę" cały rok i nastąpiła poprawa. Terapia grupowa się skończyła a moje dziecko sobie dobrze radziło. Problemy zaczęły się w V klasie, gdy zachorował mój tata i synowi poprzestawiał się świat (nie miałam dla niego czasu). Potem się uspokoił. I klasa gimnazjum znowu jazda... nowe otoczenie, nowi koledzy. Problem u mojego syna tkwi w aspołeczności, ciągnie go do ludzi ale nieumiejętnie odczytuje sygnały i nie potrafi czytać "między wierszami", traktuje wszystko bardzo dosłownie. Miewa napady depresji, grozi samobójstwem raz na kilka miesięcy - rzeczowa rozmowa go uspokaja i potem jest spokój. Pedagog w gimnazjum stwierdził, że muszę postarać się o diagnozę, gdyż mój syn unika kontaktu wzrokowego, miewa chamskie zachowania wobec nauczycieli (przykład - nauczyciel go spytał czy nie wziął tabletek na uspokojenie, a mój syn mu odpowiedział, że nie i najchętniej by go zabił wbijając długopis w szyję - kuriozum polega na tym, że nauczyciel nie wiedział, że mój syn coś bierze, rzucił niewinny żart, który rozwścieczył mojego syna). Nie mam z nim żadnych problemów wychowawczych i jedyne aspekty pozwalające na "przyklejenie" ZA to nagłe wybuchy agresji, zachowanie nieadekwatne do sytuacji oraz trudności w kontaktach z rówieśnikami. Boi się sytuacji nowych, zaskakujących i diametralnych zmian w życiu. Moja walka polega na tym, że pedagodzy szkolni i nauczyciele raz na kilka miesięcy oczekują orzeczenia. Chodziłam z moim synem do psychiatrów, psychologów i do poradni. Terapia indywidualna go irytuje. Terapie grupowe dla dzieci w tym wieku są zamknięte tzn. w ośrodku co wiąże się dla niego z totalnym wyobcowaniem z środowiska szkolnego w którym ma jedyny kontakt z kolegami. Dlatego jestem zdesperowana i dobita. Gdyby problemy były codziennie przyjęłabym z pokorą wszelką diagnozę psychiatryczną, ale jeśli na cały rok szkolny, moje dziecko miało jedna akcję to sama nie wiem czy to schorzenie, czy bunt nastolatka. Mój syn twierdzi, że pomoc mu potrzebna, ale z reguły po kilku wizytach u psychologa chodzi tam z niechęcią, twierdząc, że w ten sposób to i ja mu mogę pomóc. Może winą jest to, że nigdy żadnej terapii indywidualnej nie kontynuowaliśmy dłuższy czas... Moje dziecko nigdy nie miało pasji, nic go nie potrafi zainteresować na dłużej, nie ma zdolności manualnych, uczy się przeciętnie... jest typowym nastolatkiem.
  • 07.06.17, 12:07
    polecam forum: forum.adhd.org.pl/index.php tam jest dużo rodziców nastolatków.
  • 07.06.17, 13:58
    "miewa chamskie zachowania wobec nauczycieli (przykład - nauczyciel go spytał czy nie wziął tabletek na uspokojenie, a mój syn mu odpowiedział, że nie i najchętniej by go zabił wbijając długopis w szyję - kuriozum polega na tym, że nauczyciel nie wiedział, że mój syn coś bierze, rzucił niewinny żart,"

    Wybacz ale to nie był niewinny żart, tylko chamski i bezczelny tekst nauczyciela który nigdy nie powinien paść. Nie dziwię się, że twój syn tak zareagował, dziwię się natomiast że ty jako matka w chamskim zachowaniu nauczyciela doszukujesz się winy syna.

    "Moje dziecko nigdy nie miało pasji, nic go nie potrafi zainteresować na dłużej, nie ma zdolności manualnych, uczy się przeciętnie... jest typowym nastolatkiem."

    Nie każdy ma pasję,w całym swoim życiu poznałam może dwie- trzy osoby które miały pasję.
  • 07.06.17, 17:17
    Nie bardzo rozumiem z tym wbijaniem długopisu w szyję - Twój syn tak powiedział nauczycielowi, czy tylko pomyślał? Jeżeli powiedział to rzeczywiście poważna sprawa.
    Inna rzecz, ze "żart" nauczyciela okropny a nie niewinny moim zdaniem.
  • 08.06.17, 00:10
    Powiedział... i dlatego panikuję. Mój syn reaguje nerwowo tylko na żarty tego typu i za każdym razem słyszę od kadry pedagogicznej, że muszę coś zrobić bo on reaguje nieadekwatnie do sytuacji. Chyba też mam ZA bo dostałabym nerwów w podobnej sytuacji, ale z racji wieku zareagowałabym spokojniej. Na tym polega problem, że mój syn jest bardzo spokojny i tolerancyjny do czasu... jak się przeleje to pęka i wali na oślep, słownie i "ręcznie". Ma ewidentnie problem z emocjami, wśród bliskich czuje się bezpiecznie a zagrożeń w szkole nie potrafi samodzielnie ujarzmić. Na tym mniej więcej polega moja walka, mam dziecko z zaburzeniami emocjonalnymi a nauczyciele doszukują się na siłę podłoża psychicznego. Syn przyjął do wiadomości, że jest chory psychicznie i wszystkie swoje wyskoki (rzadkie) tłumaczy tym, że przecież on tak ma.
  • 08.06.17, 12:19
    Po pierwsze należałoby porozmawiać z dyrektorem szkoły, zachowanie nauczyciela jest po prostu karygodne. Po drugie faktycznie należało by poszukać terapii ale chyba bardziej ukierunkowanej dla osób z problemami z agresją.

    "Syn przyjął do wiadomości, że jest chory psychicznie i wszystkie swoje wyskoki (rzadkie) tłumaczy tym, że przecież on tak ma."

    I dlatego jestem przeciwna łatkowaniu i diagnozowaniu dzieci które, mają lekkie zaburzenia. Dziecko ma się ze swoim zaburzeniem nauczyć funkcjonować, a nie traktować je jako usprawiedliwienie.
  • 08.06.17, 17:38
    No właśnie też jestem przeciwna, tym bardziej, że takie zdarzenia mają miejsce 1-2 razy w ciągu roku szkolnego i to tylko w przypadku głupich dyskusji z nauczycielem typu: Wyjdź z klasy, żeby się uspokoić! Mogę przez okno? Jeśli tak wolisz... i bum. Dywanik u pedagoga bo traktuje wszystko dosłownie. On nie jest agresywny. Ma bardzo dobre sprawowanie, nie przeszkadza na lekcjach, nie wagaruje, nie bije się i nie kłóci z innymi. Irytuje się, gdy koledzy określają go "daunem" lub "opóźnionym", ale akurat nie widzę nic nienormalnego w jego rozdrażnieniu. Potrafi dzielnie to znosić kilka tygodni, jak nie wyczaję problemu to wybucha. Mam wrażenie, że jestem z innego świata. Pani psycholog w poradni psychologiczno-pedagogicznej stwierdziła, że mój syn ma zespól aspergera po 40 min. spotkaniu a punktem decydującym była reakcja mojego syna na polecenie "wyrzuć temperówkę" spytał czy do kosza? a pani zdziwiona, że on tak zareagował. Nigdy nie słyszał takiego polecenia zawsze mówiłam "opróżnij". Moja wina? za diabła się nie poczuwam...
  • 08.06.17, 18:18
    Nie dziwię się, że szkoła żąda orzeczenia, skoro uczeń mówi nauczycielowi, że chciałby go zabić i w jaki sposób by to zrobił. Nie jest to przecież zachowanie, wybacz - zwykle staram się nie używać tego słowa - normalne, więc nic dziwnego, że chcą wiedzieć na czym stoją i jak reagować. Piszesz też o depresjach syna i mówieniu o samobójstwie. Dla mnie oczywiste jest, że powinien być pod opieką psychiatry - to przecież lekarz jak każdy inny i jest po to, aby człowiekowi pomóc, a nie przyklejać jakieś łatki.

    >Chyba też mam ZA
    Możliwe, wielu z nas rodziców ma przynajmniej pewne cechy autyzmu, niekoniecznie w natężeniu pozwalającym na postawienie diagnozy; niedawno czytałam że dotyczy to chyba około 40% rodziców.
    >bo dostałabym nerwów w podo
    > bnej sytuacji, ale z racji wieku zareagowałabym spokojniej.
    Ja też "dostałabym nerwów", ale nie powiedziałabym np. szefowi, ze chciałabym mu coś w coś wbić ;/
  • 06.06.17, 16:02
    Proponuję wsiąść w samochód i pojechać do Opola do Prodeste. Z Katowic to niedaleko.

    --
    666rem.wordpress.com/ - świat i życie z punktu widzenia odmieńca.
  • 06.06.17, 16:59
    My diagnozowaliśmy w Persevere w Katowicach na Brynowie. U psychiatry M. Maj (przyjmuje też w Kompasie w Będzinie, ale tam są jakieś kosmiczne terminy) i miłej pani psycholog, niestety nie pamiętam nazwiska - u niej były chyba trzy spotkania: jedno to wywiad, a dwa razy rozmowa z synem plus jakieś testy. Terapie grupowe z tego co wiem też tam prowadzą, ale może być problem z zebraniem odpowiedniej grupy dla chłopaka w tym wieku, bo większość ich klientów to jednak młodsze dzieci.
  • 08.06.17, 11:23
    Dr Maj?- Jestem na nie.
    W Kompasie nie tylko są terapie grupowe zamknięte dla nastolatków. Wiem, że od września ruszają otwarte. Jeśli Twój syn komunikuje Ci, że potrzebuje pomocy- to tak jest. Posłuchaj go.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.