Dodaj do ulubionych

Wakacje autystyka...

19.06.17, 10:11
Drogie mamy :) Napiszcie proszę jak organizujecie czas wolny waszym dzieciom .Zbliżają się wakacje i mnóstwo czasu wolnego. Mój 7 latek nie wychodzi sam na podwórko a ja nie jestem w stanie spędzać całego dnia na placu zabaw a z drugiej strony serce mi pęka kiedy widzę jak siedzi w domu w tak piękną pogodę kiedy dzieci w jego wielu szleję na rowerach od świtu do nocy.
Edytor zaawansowany
  • 19.06.17, 11:54
    Ale co z tego, że inne dzieci szaleją na rowerach od świtu do nocy? Ok, wiadomo, świeże powietrze i ruch to zdrowie, ale chyba liczy się też co twoje dziecko chciałoby robić? Bo jak ja kazałabym mojemu młodemu szaleć na rowerze od rana do nocy, to miałabym - całkiem słusznie - totalny bunt.
    Na spacery chodzić będziemy na pewno i na pewno w nieco większym wymiarze niż w trakcie roku szkolnego, na basen chodzić będziemy - tak jak chodzimy cały rok.
  • 19.06.17, 14:36
    Dokładnie. Wakacje to czas wolny dla dziecka, więc powinno robić to co lubi. Dla jednego radochą jest jazda na rowerze od świtu do nocy, dla innego spacery po lesie. Każdy sobie jskoś ten czas organizuje po swojemu, i np mój program wakacyjny wcałe nie musi być dla was interesujacy.
    My w planach mamy długie spacery, wycieczki rowerowe, wypady weekendowe, wyjazdy, jednodniowe wycieczki, ogniska w gronie przyjaciół i wiele innych ciekawych rzeczy. Wakacje dla nas to przede wszystkim pełen luz. :)
  • 19.06.17, 19:47
    Chodzi o to, że inne dzieci nie wymagają czasu z rodzicem, prawda? Ze ten czas na zewnątrz organizują wg. wlasnych chęci. A dziecko z ASD często tych chęci nie ma, albo ich nie precyzuje, albo nie zna wlasnych potrzeb, albo ma obawy.... Do tego brak znajomych i brak struktury.... No kosmos.
    Pomaga: planowanie
    Zabaw w plan dnia
    Zabawa w plan pobytu na podwórku
    W tym wieku córka chodziła na półkolonie (była struktura) - takie z wycieczkami do zoo/parku/muzeum - nie sportowe, ale np. artystyczne, czytelnicze, inne dzieci na lego-roboty, zajęcia z planszówkami itp. Była zachwycona i społecznie wzbogacona (tydzień w każdym miesiącu). Starałam się organizować spotkania z dzieciatymi znajomymi (kino, teatr, park), weekendy wyjazdowe. Plus wyjazd 2X 2 tygodnie. Tydzień z moją mamą na dochodzącą i wakacje mijały....
  • 19.06.17, 20:49
    Mieszkamy w Londynie . U nas dzieciaki same nie wychodzą do 12 roku życia . Niestety albo stety z dzieciakami całe dnie wolne spędzamy tak jak chcą w większości parki ,plac zabaw,baseny .... Dzieciaki śpią a ja sprzątam i gotuje na następny dzień aby był obiad do odgrzania. Mam taki luksus ze jestem niepracujacą mamą.
  • 19.06.17, 21:37
    z tym "niewychodzeniem" to przepis? Do szkoły też nie chodzą sami (jeśli w pobliżu)?
  • 19.06.17, 22:32
    W ostatniej klasie podstawówki musiałam podpisać zgodę na wypuszczanie córki NT ze szkoły bez opieki dorosłego, wcześniej takiej możliwości nie było . W ostatniej klasie podstawowki dzieci mają lat skończę 10 lat .
    Kiedyś zostałam pouczona przez policję bo zostawiłam córkę wtedy 8 letnia z koleżanką pod sklepem w centrum handlowym , do sklepu weszłam dosłownie na 2 minuty .
  • 19.06.17, 22:49
    Dokładnie ,chodziło mi o to o czym pisze Ania. Mój syn bardzo "lgnie" do dzieci ale ja muszę być przy nim a niestety czas nie zawsze mi na to pozwala( mam 3 - miesięczną córkę) a może jestem zle zorganizowana ? Gdzieś przeczytałam ,że któraś z Was podszykowuje sobie dzień wcześniej obiad i następnego dnia ma więcej czasu dla dzieci -to już jakiś pomysł .Problem w tym też że nie zawsze mam ochote spędzić cały dzień na ławce w parku. Syn nie lubi z nami spacerować bo zwyczajnie sie nudzi . Kiedys uwielbiał jezdzic na rowerze,ale od pewnego czasu juz nie po przejechaniu paru dosłownie metrów jest zmeczony i chce do domu.
  • 19.06.17, 23:29
    Dla mnie totalnie nie ma różnicy. Nie wyobrażam sobie wypuścić w Krakowie 7-latka samego, żeby sobie "zorganizował czas". Nie ważne czy ZA czy NT.
  • 19.06.17, 23:41
    To zależy. Mieszkam na pierwszym piętrze. Pod oknem mam duży trawnik na którym dzieci grają zazwyczaj w piłkę i dziecko jest właściwie na wyciągniecie ręki.
  • 20.06.17, 00:27
    > Chodzi o to, że inne dzieci nie wymagają czasu z rodzicem, prawda?

    Byłam ostatnio na konferencji Prodeste. I na tej konferencji Martijn Dekker, osoba z autyzmem, self-adwokat, ojciec trójki dzieci, napomknął w pewnym momencie, że dla niego było pewnym szokiem, kiedy urodziła mu się neurotypowa córka. Ponieważ - uwaga! - neurotypowe dziecko wymaga czasu z rodzicem. On był przyzwyczajony do ludzi funkcjonujących tak jak on sam i jego starsze dziecko: spędzających dużo czasu w samotności i zupełnie z tego zadowolonych. Neurotypowa dziewczynka okazała się towarzyska, chciała żeby się z nią bawić, chciała dzielić się swoimi sprawami, no w ogóle porażka. Więc on by chyba powiedział coś przeciwnego: dziecko z ASD nie wymaga czasu z rodzicem, a inne tak...

    Myślę, że jedno i drugie jest uproszczeniem. Niektóre dzieci potrafią same sobie zorganizować czas, a inne nie, i niekoniecznie zależy to od tego, czy dane dziecko jest autystyczne czy neurotypowe, ale wynika z wrodzonych predyspozycji oraz nabytych w ciągu życia umiejętności. Forma spędzania takiego czasu samodzielnie zagospodarowanego będzie zapewne trochę inna w przypadku dziecka z ASD, mniej będzie interakcji z innymi dziećmi, więcej aktywności skupionych wokół hobby (aka autystycznej fiksacji). ale inna nie znaczy gorsza.

    Aby posłużyć się przykładem: moi synowie mają lat 5 i 8, starszy ma zespół Aspergera, młodszy nie. Żaden nie jest jeszcze wystarczająco samodzielny, żeby puścić samego na ulicę. Szczęśliwie mamy własny ogródek, rozmiarem co prawda przypomina raczej chusteczkę do nosa, ale dzieci się bawią. Kiedy są obaj w domu, w zasadzie w ogóle nie wymagają ode mnie interakcji. Młodszy przyjdzie kilka razy żeby się przytulić albo zagadać; starszy tylko jak faktycznie ma jakąś sprawę; ale poza tym godzinami zajmują się sami sobą.

    Trochę subtelniejszy problem występuje wtedy, kiedy dziecko owszem zorganizowałoby sobie czas, ale nie tak jak rodzice chcą. Np. siedzi w domu mimo ładnej pogody, wlepia ślepia w ekran, ignoruje towarzystwo i bawi się samo, itd. No więc ja rozumiem, że można mieć z tym problem, ale też bez przesady. Jeśli zależy mi na tym, żeby dziecko spędziło trochę czasu na placu zabaw, a wymaga to mojej tam obecności - to idę na ten plac zabaw. Ale idę nie na cały dzień, a na półtorej czy dwie godziny, tyle ile mogę wygospodarować (starszy i tak nie chciałby dłużej, tam jest za dużo obcych dzieci).

    Oczywiście, nie zamierzam pozostawiać dzieci w ten sposób samych na całe wakacje, zanudziliby się. Mamy w planie rodzinne wczasy, półkolonie dla starszego, kilkudniowe odwiedziny u ukochanej cioci; mamy też w planie całodniowe czy kilkugodzinne wypady do różnych lokalnych atrakcji. Ale trochę luzu im się należy. Moje doświadczenia z poprzednich lat są takie, że przez pierwsze dwa dni ferii, wakacji, przerwy świątecznej czy długiego weekendu są absolutnie zachwyceni nagłą wolnością od szkoły i zorganizowanych rozrywek, dopiero na trzeci dzień zaczyna im się nudzić i chcą żeby im coś wymyślić.


    --
    Wodospady, fontanny, witraże - mój blog o życiu z małym Aspim.
  • 20.06.17, 09:02
    Czy chłopcy bawią się razem czy raczej osobno ?
  • 20.06.17, 13:43
    >Czy chłopcy bawią się razem czy raczej osobno ?

    Różnie. Starszy zawsze chce część czasu spędzać osobno (wtedy czyta, buduje pojazdy z klocków lego albo rysuje). Młodszy to w pewnych granicach akceptuje, bo w sumie też czasem lubi sobie porysować sam, ale sporadycznie zdarza mu się przyjść z płaczem "bo brat nie chce się ze mną bawić" (najczęściej wtedy proponuję, że mu poczytam, i to go uszczęśliwia). Ostatecznie chyba wypracowali jakiś rozsądny kompromis.

    Kiedy bawią się razem, mają stały wspólny scenariusz (czy raczej założenia) zabawy: rzecz dzieje się na jednej z planet krążących wokół gwiazdy Gliese 581, leżącej 20 lat świetlnych od Słońca (taka gwiazda istnieje naprawdę i naprawdę ma planety), na której panuje klimat nieco surowszy niż na Ziemi, ale nadający się do zamieszkania przez ludzi. Każdy z nich zarządza oddzielnym miastem zamieszkanym przez kolonistów. Budują drogi i linie kolejowe między tymi miastami, produkują pojazdy, tworzą infrastrukturę miejską, urządzają wyprawy badawcze po okolicy, w razie wypadku przeprowadzają akcje ratunkowe itp. itd.
    Większość szczegółów scenariusza pochodzi od starszego, ale samej koncepcji tego typu zabawy opartej na fantazji nauczył go młodszy.



    --
    Rad nie rad, nie chcę zdrad, na pohybel łzom -
    wolej krzyż przyjąć niż służyć panom dwom.
  • 26.06.17, 23:22
    Moja córka ASD i od zawsze chciała spędzać czas z nami i tak jest do tej pory. Ciągle organizuje jakieś zabawy (ostanio szykuje każdemu talerz pełen smakołyków i trzeba z zawiazanymi oczami odgadnąć co się je).
  • 20.06.17, 11:29
    ~Babcia na wsi to w naszym przypadku ratunek! Mój syn (autysta) ma 10 lat. W tym wieku interesują go po prostu męskie rzeczy- motory, quady, piłka nożna, jazda rowerem z kolegami. W mieście gdzie mieszkamy nie mogłabym mu na to pozwolić. Raz, że jego zajawki na ulicy są nie pomyślenia a dwa,że boje sie puszczać samego w mieście. Na wsi biega prawie cały dzień. Przychodzi tylko z kolegami na obiad czy poogladać z nimi coś na yt i znowu na dwór. Ja nie pracuje. Mam 1,5 córkę, więc 2 msc pewnie spędzimy na wsi. Widzę jak tam "odżywa". W domu obowiązki, nauka. Wychodzić nie chce. Ewentualnie do sklepu czy na lody. Weekendy tez tam spedzamy. Mamy dosc blisko -20km.
    Plus oczywiscie wyjazd na 2 tygodnie i na razie tyle.
  • 20.06.17, 22:05
    Troche mnie zdołował ten temat, bo przede mną 2 ciężkie miesiące, może perspetywa tygodniowego wyjazdu, jak zorganizuje opiekę nad mamą, a tak to dzieci non stop przy mnie. Planuję wychodzić na spacery, plac zabaw, na ogródku postawię basen, oczywiście nie obejdzie się bez oglądania bajek, bo starszy sam się sobą nie zajmie, a ja mam inne obowiązki. Trzeba zagryźć zęby i przetrwać.
  • 20.06.17, 23:46
    Heh, wiem, ze ty masz dwójkę, więc trochę inaczej, ale mnie też czekają całe wakacje z dzieckiem - i na to moje własne życzenie - bo akurat u nas szkoła całe wakacje jest czynna. I można zapisać dziecko na calutkie wakacje ;)
  • 26.06.17, 23:19
    Moja córka (w październiku 5 lat) od rana do wieczora jest na 'podwórku '. Ostanio bardzo zaczęło ciągnąć ja do dzieci. Wprawdzie nie bawi się z nimi tak na 100% ale jak tylko zauważy jakieś dziecko to zakłada buty, rzuca 'idę na dwór ' i wychodzi (ja oczywiście w dyrdy -piechty za nią i kupiliśmy nawet ławkę przed dom żeby obserwować latorosl popijając hrebate ,z książką w ręku ). Chodzimy na basen,do parku, nad morze,na lody. W lipcu i sierpniu Mloda będzie jeździć na 'Summer camp' organizowany przez jedna z jej terapeutek. Wakcje mamy we wrześniu. Cały miesiac razem. Dziś Mloda była na podwórku, potem poszlysmy na basen i na rower a potem bylo oglądanie 'Moany ' i pieczenie ciasta. Fajnie jest .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.