Dodaj do ulubionych

Czy macie wyrzuty sumienia

05.07.17, 15:33
gdy Wasze dzieci się bawią a wy zamiast stymulować /terapepeutyzowac itd zajmujecie się sobą. Ja np teraz siedzę na ławce przed domem, Mloda bieGa i bawi się kuchnia (gotuje coś i co raz mi przynosi do skosztowania ) a ja mam książkę i net i mam wyrzuty...
Edytor zaawansowany
  • 05.07.17, 16:33
    Trochę tak. Ale z drugiej strony - nuda też jest stymulująca. Nuda - w sensie brak zorganizowania czasu przez rodzica.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 05.07.17, 17:04
    Mloda od początku lata nie usiedzi w domu. Pełno u nas dzieci i każdy bawi się z każdym. Zaczęła coś na kształt zabaw z dziećmi ale wciąż 90% to bieganie i zabawa 'w swojej głowie ' przy czym głośno gada do siebie zdając sama sobie relację. Naśladuje dzieci (nie zawsze w tych fajnych rzeczach ). Ostatnio stwierdzila,ze chcialaby być chłopcem bo oni fajniej się bawią. Wiem, ze to dobrze, że się rwie na dwór ale miewam wyrzuty właśnie wtedy, gdy nic 'terapeutycznego ' nie robimy. Z drugiej strony, masz rację;może tez ona potrzebować luzu ,zwłaszcza, że ciągle gdzieś jeździmy na terapie itd. A co u Was słychać?
  • 05.07.17, 17:46
    Dla mnie to, co piszesz, to sytuacja idealna i najlepsza terapią- dziecko przebywa wśród rówieśników, lub bawi się samo w zabawę tematyczną.
    U nas niestety nie jest tak pięknie. Zanim urodził się młodszy syn non stop bawiłam się ze starszym w zabawy tematyczne- można powiedzieć, ze go zabawiałam. Na placu zabaw pomagałam w nawiązaniu kontaktu, podtrzymaniu zabawy. Teraz mam za dużo obowiązkow, nie daje rady. Wstajemy powiedzmy o 8, musze ubrać małego, nakarmić, zjeść sama, ubrać się, zrobić sniadanie, obiad, posprzątać, wyprac itd. i w tym czasie starszy gapi się na bajki. Mam mega wyrzuty sumienia, ale nie daje rady go zabawiać non stop, a on sam bawic się nie umie- ewentualnie biega, jak Twoja córka i bawi się w myślach. Potem, jak mały spi, rysujemy, potem idziemy na długi spacer, potem obiad, znowu cos "tworzymy", ogródek, trampolina, trochę gra z mężem w gry, czasem rower, plac zabaw...
    Ale tych bajek jest za długo, wychodzi nawet 4 godziny na dobę :(.
    Gdyby on się tak sam bawił np. w gotowanie, to byłoby cudnie... Ostatnio wyniosłam mu wiadro wody, płyny, psikacze- żeby bawił się w myjnię, a ja popilnuję małego i z "doskoku" będę się bawić w klienta. Bawił się dosłownie 5 minut, a potem zaczął jęczeć o bajki i ze mu się nudzi.
    Na placu zabaw tez nie możemy non stop siedzieć, bo mały ma pory spania, karmienia...
    Za rok pewnie będzie lepiej, chociaż i tak jest o niebo lepiej, niż było rok temu.
  • 05.07.17, 18:14
    Tyle, ze są dni kiedy Mloda bawi się tylko w wyobrazni (dziś chwile pobawila się w gotowanie a potem biegała i niczym jej nie byłam w stanie zajac) i ma 'wywalone ' na dzieci. Bardzo chce się bawić z innymi dziećmi ale nie wie jak i moje podpowiedzi na nic się zdają. Choć ostatnio powiedziała mi, że dzieci ja czasem denerwują. I ona sobie tAK biega a ja mogłabym poczytać (np teraz biega i opowiada sobie o domku z chmur ) a ja mogłabym poczytac itd ale chciałabym ja wyrwać tylko nie wiem jak i czy to nie jest krzywda dla niej. Wczoraj np jeździła na rowerze i robiła eksperyment pt jak długo zajmie żeby slime (taki gniotek) zrobił się płaski. Po śniadaniu robilysmy ćwiczenia terapeutyczne i tyle. Basenu dziś gwiazda nie chciała, placu zabaw tez nie. Ech...
  • 07.07.17, 11:07
    Ale to, co ona robi, jest właśnie terapeutyczne. Naśladuje, wchodzi w grupę, uczy się, jak ta grupa funkcjonuj, pewnie czasami jest "spławiana", więc rejestruje, jakie jej zachowania dają pożądane skutki. To dobrze, świetnie, że nie ucieka od dzieci i nie zamyka się w swoim świecie.

    U nas - też fajnie. Lato to ulubiona pora roku Ewy, widać, że wtedy ma najwięcej energii. Terapia jest w przedszkolu, a oprócz tego - co chwilę coś jeździmy, robimy coś nowego. Coraz częściej spotykamy się z innymi dziećmi też poza przedszkolem i widać, że Ewie na tym zależy (chociaż widać też, że np. po 3h wizycie u mojej koleżanki, która ma córkę w wieku Ewy, ta jest po prostu wyczerpana ciągłą interakcją). A dzisiaj - pojechała na wycieczkę z przedszkola, już drugą (pierwsza była miesiąc temu)!

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 07.07.17, 19:28
    Super! Oby tak dalej! Moja córka czasem fajnie się bawi a czasem ma 'wywalone ' i wolami się jej nie zaciągnie do dzieci ale patrzy czy ktoś jest i jak widzi , że dzieci sie bawią to ona tez biegnie. Najchętniej bawilaby się ze starszymi chłopcami i nawet upatrzyla sobie jednego (bardzo fajny 10 latek, który traktują ja jak młodsza, trochę namolna, siostre ).
  • 05.07.17, 17:47
    Nigdy. U nas zwykle życie bywało najlepsza terapia, paradoksalnie młody najlepiej sie rozwijał, gdy moje zdrowie sie sypało i nie mogłam sie nim zając tak jakbym chciała. Wszyscy członkowie rodziny sa u nas jednakowo ważni i każdy zawsze miał miejsce na własne hobby.
  • 05.07.17, 18:17
    To super. Ja wciąż walczę z tym, że myślę, że za mało robimy. Z drugiej strony nie chce być uneczona cierpietnica.
  • 05.07.17, 18:16
    Jak ja zawołam to przybiegnie z wyrzutem 'czego znów chcesz' i tyle.
  • 06.07.17, 12:13
    Mam swiadomosc, ze gdybym ja (lub maz) zdecydowala sie zostac w domu, nie pracowac to moj syn osiagnalby wiecej, a ja mialabym przez wiele lat choc chwile czasu dla siebie.
    Ale ze wzgledow charakterologicznych i fianasowych tak sie nie stalo.
    Wrocilam do pracy jak may mial 8 mcy (z czego pierwsze 3 spedzil w szpotalu, a nastepne 9 to byly nieustanne operacje).
    Pracowalam na poltpra lub dwa etaty. Wiec terapia domowa byla mrzonka. Co mnie czasem bolalo, ale rzadko, bo zazwyczaj nie mialam na nic sily.
    Czy zaluje? Nie. Absolutnie nie.
    Z roznych wzgledow. Niesamowitym terapeuta okazala sie jego mlodsza siostra (starsza juz nie).
    Koniec koncow ta harowka, to zycie w pedzie i te rzekome zaniedbania i tak daly dobry efekt koncowy.
    Zarowno w zyciu calej rodziny , jak i w zyciu syna.
    Swoja droga jak pomysle, ze w wieku 9 lat zostal przez nas wywieziony wbrew woli daleko od kraju to se mysle, ze to naprawde byla z mojej strony desperacja wyzszych lotow:)
  • 06.07.17, 20:45
    Ja mam też wyrzuty, że przecież moglibyśmy wrócić do Polski i Mlodej łatwiej byłoby funkcjonowac w jednym systemie językowym, z drugiej zaś serce rośnie gdy idziemy kupić ryby i Mloda się wyrywa z 'salmon for my mummy and my dad and my granny and me please!' I widzę, że ona już bardzo dużo rozumie.
  • 06.07.17, 22:29
    O nie nie nie. Za skarby swiata nie wrocilabym. Akurat z tego powodu wyrzutow nie mam.
    Tu jednak moj syn bedzie zyl godnie. W Polsce bylby bez szans.
  • 06.07.17, 16:21
    Wczoraj było bieganie bez ładu i składu a dziś w parku dziecko mi zaproponowało fajna zabawę i świetnie się bawilysmy. Co ciekawsze to ja się parę mcy temu bawilam w to z przypadkowo poznana dziewczynka w parku (my zawsze mamy towarzystwo bo do mnie i do córki ciągną dzieci ) a corka wtedy biegała. I dziś mnie zamurowalo bo wtedy wydawało mi się, że Mloda jest w swoim świecie (a ja bezskutecznie probowalam wciągnąć ja do zabawy) a ona wszystko zarejestrowała i mówi 'pobawmy się tAK jak kiedyś bawiłas się z Liliana '(nawet imię dziewczynki zapamiętała ). Ech...
  • 06.07.17, 17:20
    Ale dziecko ma umieć żyć. Jak ma się nauczyć, gdy będzie znać wyłącznie relacje terapeutyczne, a zamiast żywej, zaczytanej, zirytowanej, zmęczonej, marnotrawiącej czas na forum matki dostanie sztuczny twór stymulujący - ni to rodzic, ni specjalista. Jasne, jeżeli stawką jest jakakolwiek komunikacja, jakikolwiek kontakt z otoczeniem - to trudno dziwić się rodzicom, że poświęcają własne zdrowie, własne relacje małżeńskie, własne wszystko w imię ustawicznej terapii dziecka. Ale - sądząc z opisu - Twoja córka nie musi przebywać stale w laboratorium.

    --
    To pisałam ja, świr.
  • 06.07.17, 18:06
    Hej nie zapominajmy że jesteśmy przede wszystkim Rodzicami,a nie Terapeutami-i nawet terapeuci maja ograniczony czas pracy...a my potrzebujemy też czasu dla siebie,i naładowania baterii,szczególnie przy autystycznym dziecku ;-)

    --
    "ludzie mają dwa oblicza,to które chcemy zobaczyć i to które chcą nam pokazać."
  • 06.07.17, 18:43
    Mloda od początku była dzieckiem absorbujacym i wymagajacym uwagi. Jak czytam, że dzieci autystyczne wola być same to mam wrażenie, że to bardzo płytkie ujęcie tematu. Ja chyba nie nawykłam do chwili spokoju bo te zabawy 'w głowie ' i wychodzenie na dwór zaczęły się niedawno. No i Mloda (która nigdy nie była spolegliwa ) walczy o swoje (i dobrze ). W ogóle to widzę jak się rozwija i jestem pełna podziwu dla niej. Powoli rośnie mi dziewczyna, która wie,czego chce. Oby tak zostało.
  • 06.07.17, 18:09
    Dziękuję. I masz rację, że marnotrawie czas na forum. Musze nad tym popracować. Czy ja powinnam ingerować w mojej córki zabawy w wyobraźni czy nie? Dla postronnych to wygląda jakby biegała i gadała do siebie a ja wiem, że ona wtedy wyobraża sobie rozne rzeczy i je komentuje. Teraz jak się nad tym zastanawiam to ja też się tak bawilam i nawet teraz zdarza mi się 'daydreaming ' tylko ja wtedy biegnę słuchając muzyki i świat myśli , że dnam o formę. I widzę, że ona nie jest wyłączona bo wszystko notuje i potem potrafi zaskoczyc tak,jak dziś.
  • 06.07.17, 18:32
    Jesteś żywa. Żywi ludzie marnotrawią czas na forum. Albo grając w kulki. Czytając durne książki. Śmiało więc marnotraw dalej.
    Oczywiście, że powinnaś ingerować! Co to za zabawa, izolująca dziecko od społeczeństwa, przeszkadzająca w integracji, należy bawić się z dziećmi w zabawy tematyczne z naśladowaniem i odgrywaniem ról!!! Matko wyrodna marnotrawna! Siedzi sobie taka w necie, a dziecko jej się uwstecznia na jej oczach!

    Taka zabawa porządkuje mózg, pobrane informacje, systematyzuje świat. Biegając i mamrocząc można sobie wszystko poukładać, opracować scenariusze i schematy reagowania. Jeśli sobie poukładasz, to rozumiesz, jeśli rozumiesz, to się nie boisz, jeśli się nie boisz - nie wrzeszczysz, nie otaczasz nadmierną ilością rytuałów. Biegajcie i dłubcie w necie, na zdrowie.

    --
    To pisałam ja, świr.
  • 06.07.17, 18:35
    :) No z Twoim błogosławieństwem to idę czytac Zadie Smith a Mloda odstroila się w korale i poszła z babcią na dwór (bo deszcz pada a ona uwielbia łapać krople językiem ).
  • 07.07.17, 11:01
    > (bo deszcz pada a ona uwielbia łapać krople językiem ).

    O, to ostatnio ulubiona rozrywka mojej córki - siedzieć pod prysznicem i łapać językiem krople wody:)

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 07.07.17, 19:30
    Bo to fajne jest. Sama bym połapala krople jezykuem😁
  • 07.07.17, 14:58
    Miałam duże, póki moje dziecko nie komunikowało się i praktycznie nie było z nim większego kontaktu w wieku 3 lat. Nie był objęty trapią wtedy (nie współpracował z nimi, a terapeuci próbowali wszystko wymusić płaczem na nim), wszystko było na naszych barkach i sama musiałam się dokształcić. Po dwóch latach, jak poszedł do przedszkola na ok. 2 godziny dziennie,już w domu niewiele robimy, bo pracuje w przedszkolu, komunikuje się i dużo mówi. I nie mam wyrzutów sumienia, bo w przedszkolu (nowym, z wcześniejszego nas wyrzucili) dostał 3x tyg logopedię, 3x tyg wwr, 2x tyg tus z jedym dzieckiem+ rehabilitacja. Obecnie jesteśmy bardzo zadowoleni, dom dla dziecka my być miejscem odpoczynku, nawet jeśli oznacza to po teraii skakanie godzinę na trampolinie, czy rysowanie tego samego wentylatora przez 2 godziny. O tak twórczych zabawach, jak Twojej córki, to ja mogę tylko pomarzyć ;-)

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • 07.07.17, 19:31
    Ech. ..najbardziej twórczo bawiła się tuż po diagnozie (założyłam nawet o tym watek). Ale i teraz się zdarza.
  • 07.07.17, 20:54
    Już nie. Kiedyś miałam non stop.
    Do czasu, kiedy na dwa tygodnie pojechałam do siostry na święta. Zero terapii, wszystko odłożone na bok. Syn robił co chciał, zabawa od rana do wieczora z kuzynka, bawili się, bili, kłócili, szaleli. Ja tylko karmiłam i kąpałam :) Syn wrócił rozgadany, odmieniony, nauczony zakładać spodnie, nauczony zabawy naprzemiennej, nauczony proszenia o zabawkę, nauczony skarżenia "maaaamaaa, a ona ..... (i tu lista oskarżeń).." i nauczony oglądania bajek w TV (do tego wyjazdu nie oglądał absolutnie żadnych bajek, nie interesowało go to, tylko reklamy i piosenki z reklam i hasła z reklam znał na pamięć.

    Te dwa tygodnie urlopu zadziałały jak najlepsza terapia.
    Czasem tak trzeba moim zdaniem. Żeby dziecko miało odpoczynek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.