Dodaj do ulubionych

Świetlica a wytyczne z orzeczenia

04.10.17, 23:32
Mam pytanie czy Panie pracujące w świetlicy szkolnej gdzie przebywa dziecko przed bądź po lekcjach mają obowiązek postępować zgodnie z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego wydanym przez komisje( zespół Aspergera). Czy to nie są zajęcia edukacyjne i dziecko ma być traktowane jak wszyscy inni.
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 13:45
    Panie w świetlicy powinny postępować zgodnie z ipetem, który przygotowuje pedagog specjalny w porozumieniu z wychowawcą klasy dziecka, rodzicami dziecka oraz innymi terapeutami, z którymi dziecko pracuje w szkole (logopeda, psycholog)
  • 05.10.17, 13:47
    I oczywiście, ipet tworzy się uwzględniając zalecenia z orzeczenia. Tyle, że na większości orzeczeń jest standardowa formułka, więc stąd też w ogóle ipet, który ma być dostosowany sticte do dziecka.
  • 05.10.17, 14:28
    A czy dziecko chodzi do masowej szkoly i wychowawca swietlicy ma 25 uczniow pod opieka, to ciezkie jest podejscie indywidualne, w swietlicy to jest w ogole sajgon po lekcjach.
  • 05.10.17, 19:43
    Chodzi do szkoły masowej i na świetlicy czasem są nawet i 4 klasy na raz. Pedagog i psycholog twierdzą że da sie podejść indywidualnie. Ale mam wrażenie że panie robią wszystko żeby sie pozbyć dziecka ze świetlicy. Tzn nie informują go o zmianach, karzą uczestniczyć w zajęciach itp
  • 05.10.17, 19:57
    Ja rozumiem,ze da sie podejsc indywidualnie w przypadku pedagoga i psychologa, bo zwykle pracuja jeden na jeden, ale na swietlicy jest to mocno utrudnione, a juz 4 klasy na raz, to jakis absurd, mysle,ze jak jest nie wiecej niz 25 uczniow i wychowawca jest dobry, to bedzie sie staral indywidualnie podejsc, ale podkreslam dobry wychowawca, inaczej nawet najlepszy wychowawca nie podejdzie indywidualnie do zadnego dziecka przy 50 dzieciach, mimo najlepszych checi, a czemu te panie chca sie pozbyc synka, no bez przesady, w wielu szkolach sa dzieci z ZA.
  • 05.10.17, 20:39
    Tak ale codziennie słyszę że jest bardzo źle i zachowanie nie takie i w ogole. A na pytanie co Panie starały sie zrobić odpowiedzi nigdy nie ma. Za to są pytania że może by babcia odbierała bo inni rodzice takich dzieci tak właśniw robili
  • 05.10.17, 21:17
    Ale co jest źle ? O jakie konkretnie zachowania chodzi ? To jest dość ważne, ponieważ jeśli dziecko z ZA ma np nadwrażliwość słuchowa, to przebywanie na świetlicy szkolnej, gdzie są nawet 4 klasy jest po prostu jakimś koszmarem dla tego dziecko. Tak jak ktoś wyżej napisał o ile psycholog / pedagog/ nauczyciel wspomagający jest w stanie wspierać konkretnego ucznia, tak w świetlicy jest bardzo ciężko o indywidualne podejście. U nas na świetlicy są dwie Panie i jak czasem odbieram dziecko, to widzę, że ciężko im ogarnąć grupę. Gdyby jedna z nich miała zajmować się wyłącznie jednym dzieckiem, a druga resztą grupy, to średnio to widzę. Nie wiem oczywiście jaki jest problem z Twoim dzieckiem, co powoduje jak piszesz chęć pozbycia się dziecka ze świetlicy przez Panie, więc trudno mi się wypowiedzieć. Panie owszem powinny dostosować się do zaleceń z orzeczenia, ale biorąc pod uwagę liczbę dzieci przebywająca w szkolnej świetlicy, gdzie jedne wchodzą inne wychodzą w masowej szkole bez wsparcia osoby dodatkowej przypisanej tylko i wyłącznie temu jednemu dziecku, jest zwyczajnie niemożliwe.
  • 06.10.17, 04:07
    Nadwrażliwości słuchowej jako takiej nie ma. Chodzi głównie o to że Panie chcą aby dziecko uczestniczyło w zajęciach prowadzonych przez świetlice. Syn natomiast w tym czasie wolalby np rysować. Nie ma potrzeby zajmowania sie nim indywidualnie cały czas potrzebą jest tylko wcześniejsze komunikowanie zmian ze np za 5 minut idziemy na dwór.
    Ja doskonale zdaje sobie sprawe z funkcjonowania świetlicy ale mam wrażenie że nie są w ogóle przestrzegane jakiekolwiek zalecenia psychologiczne i pedagogiczne mimo iż jest to masowa szkoła z oddziałem integracyjnym.
  • 06.10.17, 09:53
    Z tego co piszesz to wygląda na brak dobrej woli. Skoro nie możesz się dogadać z paniami ze świoetlicy, to al;bo poproś psychologa lub pedagoga o mediację, albo idź do dyrekcji.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 06.10.17, 13:02
    Faktycznie w sytuacji którą opisujesz, brak jest dobrej woli Pań że świetlicy. Jeśli dziecko nie ma ochoty na zajęcia grupowe, to jaki jest problem, żeby sobie w tym czasie cichutko rysowało gdzieś z boku sali ? To samo z wyjściem na spacer, czy innym wydarzeniem. Uprzedzenie dziecka, że za 5 min wychodzimy też nie przekracza możliwości Pań. Myślę, tak jak przedmówczyni, że powinnaś porozmawiać z psychologiem / pedagogiem szkolnym, który na Twoją prośbę uprzedzi Panie w świetlicy jak postępować z Twoim synem. W ostateczności napisz pismo do Pani dr, lub z nią porozmawiaj.
    U nas w masowej szkole niektóre dzieci biorą udział w zajęciach grupowych organizowanych przez świetlicę, inne np odrabiaja w tym czasie lekcje. Warunkiem jest tylko to, żeby te odrabiające nie przeszkadzały czy nie bawiły się w tym czasie, a tym samym nie rozwalały tych zajęć grupowych.
  • 08.10.17, 19:42
    Miałam zebranie była pani dyrektor, pedagog, psycholog, kierownik świetlicy, 2 panie ze świetlicy, wychowawca, nauczyciel wspomagający i ja. Panie ze świetlicy uważają ze syn stwarza zagrożenie bo np przewraca ławki, grozi że rzuci krzesłem, informuję że "zaraz wyskoczy z okna". Wszyscy oprócz świetlicy są za moim dzieckiem. Psycholog i pedagog tłumaczyła jak należy z nim postępować co należy mowić jak rozmawiać. Po czym następnego dnia idę po dziecko do szkolnej świetlicy i czeka na mnie kierownik z informacją jak to dziś było tragicznie. Po czym rozmawiam z synem i mówi że były zajęcia na świetlicy w których on nie chciał uczestniczyć a Pani mu kazała. I podczas tych zajęć poprosił o możliwość wyjścia do biblioteki wypozyczyć lekturę szkolną na co Pani powiedziała że nie bo ma być na zajęciach. Nie pzowoliłą mu też wejść do pomieszczenia na przybory świtlicowe(taki mały pokoik) żeby się uspokoił, bo twierdzi że to jest pomieszczenie dla nauczyciela. Znając swoje dziecko złość pojawiła się dlatego ze Pani kazała mu robić coś czego nie lubi i zabroniłą wychodzić bez podania przyczyny.
    Psycholog ma wprowadzić zajęcia z Paniami ze świetlicy i uświadomić je jak postępować ale to trochę potrwa. Natomiast boję się że dziecko z wesołego ucznia lubiącego szkołę nie będzie chciał tam po prostu chodzić. Same negatywne odczucia wynosi ze świetlicy.
  • 09.10.17, 08:35
    Ale co trochę potrwa??? Uświadamianie ich czy zmiana nastawienia pań?
    Gdzie jest koordynator zespołu dla dziecka? Gdzie jest dyrektor który odpowiada za realizację i organizację kształcenia i OPIEKI dla ucznia z orzeczeniem?
    Powinnaś natychmiast zażądać, nie prosić, a zażądać realizacji wskazań do pracy z dzieckiem wynikających z orzeczenia. Panie ze świetlicy miały obowiązek zapoznać się z takim dziwem jak ZA (literatura!)na początku roku szkolnego, wiedząc, że będą mieć go na świetlicy!
    Chcesz czekać i patrzeć na - jak piszesz- spadek motywacji chodzenia do szkoły? Tylko dlatego, że potrwa to, że Panie muszą doczytać o ZA i zrobić Ci łaskę? Kulturalnie ale stanowczo - to jedyna droga na oporne świetliczanki.
  • 09.10.17, 08:44
    No i to jest wypowiedzenie wojny- panie mają najwyraźniej gdzieś zalecenia i nie mają zamiaru niczego się dowiedzieć o dzieciach ze spektrum autyzmu. Chyba bym na Twoim miejscu napisała kolejne pismo do dyrekcji z opisem sytuacji i sugestią, że panie ze świetlicy zupełnie nie zrozumiały tego, o czym była mowa na spotkaniu. Owszem, one nie muszą go lubić (i pewnie nie lubią), ale przestrzegać zaleceń muszą.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 09.10.17, 17:48
    Ja sie nie poddam. Choćbym miala do samego prezydenta pisac😁 syn jest obecnie w 2 klasie szkoly podstawowej. W zeszlym roku rowniez chodzil na swietlice. Wrzesien i pazdziernik byly tylko kiepskie bo sie przyzwyczajal do nowego miejsca do nowych zasad. Potem funkcjonowal super. A w tym roku nagle jest nie tak. Czasem pozostaje mi sie zaśmiac bo ile nerwów i stresu na tym tracę to nie do pomyślenia. Ale obiecalam sobie że sie nie poddam bo jak nie moje dziecko to będzie następne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.