Dodaj do ulubionych

Prośba o poradę

17.10.17, 23:06
Witam!Pozwoliłam sobie na zamieszczenie tego wpisu,bo czytam forum od dłuższego czasu i wiem,że jeśli znajdę gdzieś pomoc,to właśnie tu. A czuję się bezradna. Ale po kolei,choć nie wiem,jak mam w paru zdaniach streścić to,co we mnie siedzi. Sprawa dotyczy syna,3,5 roku. Łatwo się domyślić,że mamy problem z jego zachowaniem. Czytam forum,bo dużo z jego zachowań pokrywa się z opisywanymi przez Was,choć syn diagnozy nie posiada. Problemy z młodym były od zawsze,od pierwszych ataków wściekłości w trakcie nauki ssania z piersi,część spraw minęła,ale część trwa dalej. Przerobiliśmy problemy ze spaniem,trudne ząbkowanie(słowo trudne to zdecydowanie eufemizm),bunty wszelkiego rodzaju,które pojawiają się odkąd ukończył rok. Zresztą bunt to jego druga natura,jest to jeden z dwóch głównych problemów,ciągłe sprzeciwianie się wszystkiemu. Oczywiście,są okresy,kiedy można się z nim "dogadać",ustalić jakiś kompromis,ale "normalnie"(biorę w cudzysłów to słowo,bo dochodzę do wniosku,że nasze funkcjonowanie dalekie jest od normalności) każda najzwyklejsza czynność okupiona jest wysiłkiem. Mówię tu o takich rzeczach jak np.przebieranie się,jedzenie,mycie rąk przed jedzeniem,po sikaniu,ba,samo sikanie nawet(ostatnio wpadł na pomysł,żeby trzymać siusiaka za niego,żeby po sikaniu nie musiał myć rąk). Wiele z tych sytuacji wywołuje histerie,krzyki,nie będę ukrywać,że nasze też,bo z każdym dniem sił i cierpliwości mamy mniej . Z drugiej strony,nie uznaje czegoś takiego jak zakazy. Gdy jestem w domu bez męża,to przygotowanie posiłku jest dla mnie męką,bo zazwyczaj muszę milion razy interweniować,żeby np.nie wchodził na parapet,nie wkładał ręki do gniazdka,nie skakał z łóżka/krzesła/czegokolwiek z czymś w ręku itd. Na dokładkę mamy młodszego syna,1,5 roku,który,choć w tak upierdliwym wieku,jest dużo mnie absorbujący niż straszak. Drugim z wielkich problemów jest nadruchliwość;starszak to dziecko,które jest ciągle w ruchu,dosłownie;leżenie obok niego gdy nie śpi,męczy w sekundę,jest to ciągłe wiercenie się i zmienianie pozycji. Z tego powodu m.in.byliśmy u psychologa;syn ma zdiagnozowane zaburzenia czucia głębokiego. Mamy zalecone ćwiczenia do domu,pomogły w dużym stopniu go wyciszyć. Niestety,przerwaliśmy na okres wakacji,ale wracamy z powrotem do masaży i docisków,bo obecnie zachowanie diametralnie się pogorszyło. Współpracy nie ma w ogóle,dużo jest histerii,agresji(bicie nas i bratata,rzucanie przedmiotami,ale też agresja slowna-przezywanie nas,gadanie,że nas nie lubi itd.). Pojawiło się też coś nowego,mam wrażenie,że trochę jakby zamyka się w swoim świecie,to znaczy,po przedszkolu interesuje się dwiema sprawami-lego(buduje z klocków dla 4+,swoje własne konstrukcje,nie z katalogu)i bajkami. Mimo że jest bardzo gadatliwy,tak naprawdę z nami nie rozmawia;pyta o wszystko(dosłownie),opowiada,co buduje/zbudowal/będzie budował,ale nic poza tym. Często zresztą mam wrażenie,że my-jako rodzina niewiele dla niego znaczymy;"powitanie"w przedszkolu wygląda tak,że najpierw nie chce wyjść,potem mi ucieka,a następnie siada i ubiera się,jednocześnie obserwując otoczenie. Dodam,że potrafi zajmować się czymś w jednym pomieszczeniu i dokładnie wiedzieć,co dzieje się w drugim albo biega/skacze po łóżku,gdy czytam młodszemu,a potem powtarza niemal słowo w słowo,co czytałam. Zresztą,świetna pamięć,to kolejna sprawa. Jednocześnie w tym wszystkim jest uśmiechniętym,pogodnym dzieckiem,które świetnie funkcjonuje społecznie;lubi innych ludzi,jest zawsze ich ciekawy,w tramwaju/autobusie potrafi przegadać całą trasę z obcymi ludźmi. Ma swoich ulubionych kolegów i wydaje się też lubiany przez nich(przed przedszkolem chodził do żłobka).
Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca,to gratuluję i dziękuję. A będę jeszcze bardziej wdzięczna za jakiekolwiek sensowne podpowiedzi,co robić. Jesteśmy z mężem naprawdę u kresu sił,nie mamy na miejscu nikogo do pomocy,oboje pracujemy,a nasze życie to obecnie głównie źródło stresu:/
Edytor zaawansowany
  • 18.10.17, 09:05
    Myślę, że wszystko, co opisałaś powinnaś powiedzieć specjaliście- psychiatra dziecięcy. Kartka, długopis - piszesz, a przy rozmowie wspierasz się notatkami. Wiele tematów podczas takiej (stresującej) wizyty umyka. A mogą być istotne.
    Jeśli - jak piszesz- sytuacja Was niepokoi, rzutuje na Wasze życie, jest stresogenna- na co czekać?
  • 18.10.17, 09:10
    I jeszcze. Jeśli chcesz aby tutaj, na forum, rozłożyć Ci syna na czynniki pierwsze- pewnie znajdą się takie osoby. Ale uważam, że jest to nieprofesjonalne. Specjalista przeprowadzi wywiad, powinien porozmawiać z mały,, poobserwować.
    Poszukaj w necie (nie wiem skąd jesteś) kogoś z dobrymi opiniami blisko Waszego miejsca zamieszkania. Może masz kogoś w przedszkolu z wychowawców, komu mogłabyś zaufać, kto mógłby Ci podpowiedzieć, do kogo (personalnie) iść.
    Ewidentnie potrzebujesz wsparcia- Ty i tata chłopca.
  • 18.10.17, 09:49
    Mikomila,dziękuję za Twoją wypowiedź. Ale absolutnie nie oczekuję diagnozy internetowej dla syna. Ja już sama nie wiem,czy rzeczywiście jest konieczne wsparcie psychologiczne(o psychiatrycznym to już w ogóle nie myślałam). Bo przychodzą takie okresy/dni,jak dzisiaj,kiedy współpraca przebiega bezproblemowo. U psychologa usłyszeliśmy,że zgłaszane przez nas problemy(to,co opisalam powyżej)mają prawo występować w tym wieku. Jako nietypowe określiła tylko pamięć i nadruchliwość;w sprawie tego drugiego,skierowała nas na diagnozę SI. Nie wiem,może trochę mnie to zniechęciło;generalnie z synem każde zachowanie tak mogę tłumaczyć,a to wiek,a to zmęczenie. Może ktoś ma właśnie namiar na sprawdzonego psychologa(jesteśmy z Łodzi)?
  • 18.10.17, 10:12
    Opisujesz mojego syna w podobnym wieku ;) Nawet koncepcja jak uniknąć mycia rąk po sikaniu u nas też się pojawiła :)
    To co u nas się sprawdziło, to zasięganie rady specjalistów, a potem... decydowanie według własnej intuicji.
    Z opisu Twój syn wygląda na podobnie "na granicy" do mojego. W przedszkolu była masakra i były różne koncepcje, jak z tego wyjść, łącznie z tym, żeby go odraczać z powodu niewystarczającej dojrzałości. Mamy sprzeczne diagnozy - niektórzy specjaliści uważają, że jest wszystko ok, inni że jest ZA.
    Teraz jest drugi miesiąc w szkole - w zupełnie innym środowisku niż to przedszkolne, blisko domu, w kameralnej placówce gdzie wolno biegać na przerwach i gdzie spędzają dużo czasu na powietrzu. Gdyby mój syn wcześniej funkcjonował tak świetnie jak teraz, nigdy by mi do głowy nie przyszło biegać z nim po specjalistach - nie byłoby takiej potrzeby. W przedszkolu funkcjonował fatalnie, mimo że przedszkole świetne i w teorii byliśmy zadowoleni.
    Co prawda to dopiero początek szkoły, ale mimo wszystko widać wyraźnie, że przyjazne środowisko, dopasowane do potrzeb tego konkretnego egzemplarza ma kolosalne znaczenie.

    Co do zaburzeń SI: tu też po naszych doświadczeniach uważam, że nie ma to jak intuicja rodziców. Mój syn też ma zaburzenia czucia głębokiego i podobnie jak Twój, siedząc na sedesie, dokładnie słyszy naszą rozmowę prowadzoną szeptem w oddalonym pokoju. U nas terapia SI została przerwana z powodu przestymulowania - terapeutki z bardzo dobrej placówki przedobrzyły i zignorowały nasze sygnały, ze coś się dzieje niedobrego. Musieliśmy też przerwać terapię słuchową Johansena, również z powodu przestymulowania (Tomatisa nam od razu odradził diagnosta SI, właśnie ze względu na zbyt dużą intensywność). Nie twierdzę, że u Was też tak będzie, bo znam bardzo wiele dzieci, które pomyślnie i z efektami przez te terapie przeszły, po prostu bądź czujna, bo takie scenariusze jak nasz u takich "na granicy" też się zdarzają.
    Pokazałabym go dla pewności jakiemuś specjaliście znającemu się na spektrum, ale nie nakręcałabym się, że na pewno coś znajdzie. Wy potrzebujecie wsparcia na pewno, jeśli z Was nie zejdzie napięcie, będzie dużo trudniej poradzić sobie z synem, bo on prawdopodobnie wszystko rejestruje podświadomie i przejmuje to napięcie.
    Wysypia się? Je regularnie (u nas to ekstremalnie ważne - przy rozlegulowaniu posiłków od razu leci zachowanie)? Ma czas na spokojną zabawę, na to żeby się wybiegać? Dużo czasu spędza na powietrzu? Ma jakieś legalne zajęcie które go wycisza? U nas zbawienny jest od lat "stolik plastelinowy", który jest królestwem syna, a przy okazji pomaga w stymulacji (tak, pogodziliśmy się z plasteliną wdeptaną w wykładzinę, teraz jest obleśna, wymienimy ją za kilka lat).
    U nas dużo dało uregulowanie takich właśnie przyziemnych spraw.
  • 19.10.17, 13:34
    Tuszeani,wow,dziękuję,poczułam się zrozumiana w 100%:)Właściwie wszystko,co napisałaś,to w sedno. Tym niemniej,nazw terapii nie kojarzę,nic mi to nie mówi;my dostaliśmy zalecenia masaży z wykorzystaniem piłki,dociski i cały zestaw z zadaniami w kategoryzowanie,znajdowanie różnic,na zbiorach itd.do robienia w czasie zabawy. Do rozważenia jeszcze była kołdra obciążeniowa,ale na to się nie zdecydowaliśmy i się raczej nie zdecydujemy. Tak jak pisałam wcześniej,przez okres wakacji zawiesiliśmy te masaże i dociski,bardzo naiwnie uważając,że poprawa,która nastąpiła jest dana na stałe:/ Obecnie do tego wrociliśmy. Stwierdziłam,że poczekamy parę tygodni czy nastąpi jakaś zmiana,przed podjęciem dalszych kroków(myślę tu o konsultacji z przedszkolem i opinii z ich strony przed ew.udaniem się do psychologa). Jeśli chodzi o te przyziemne sprawy,to już dawno zauważyliśmy,że są one podstawowe. Niestety,nie wszystko możemy mu zapewnić,bo posłaliśmy syna do przedszkola integracyjnego,ale kosztem braku drzemki(bo są tam grupy mieszane wiekowo). I ten brak drzemki jednak mocno odbija się w zachowaniu mimo że śpi generalnie spokojnie i bez pobudek w nocy. Problemem jest też znalezienie dla niego jakiejś wyciszającej czynności,bo niby taką jest lego,ale z drugiej strony trochę go to alienuje od nas(ale może tego potrzebuje),a z drugiej prowokuje histerie przy konieczności zakończenia zabawy(bo jest już kolacja np.)Przedszole sugeruje,że takim zajęciem może być ciastolina/plastelina/piasek kinetyczny itd.,bo po ostatnich zajęciach sensomorycznych,kiedy to bawili się różnymi masami,syn był bardzo wyciszony. W domu takich efektów nie zauważyliśmy,ale może to rzeczywiście jakiś trop. Dziękuję serdecznie:)
  • 19.10.17, 14:32
    Kołdrę obciążeniową mamy, syn ją bardzo lubi, ale jakiejś zawrotnej różnicy nie widzę.
    Alienacji przy plastelinie nasz potrzebuje, mam wrażenie że wtedy przetwarza dane z całego dnia. Przy czym u nas jego stolik stoi właściwie na głównym trakcie komunikacyjnym, więc jest w centrum wydarzeń.
    Z rzeczy istotnych u nas jest jeszcze zapewnienie ciszy i braku większych bodźców przy tej plastelinie. Też mu trudno skończyć, staramy się zawsze ostrzegać że zbliża się koniec, godzimy się też zwykle na dodatkowe 3 minuty kiedy widzimy że mu zależy na tym żeby coś dokończyć. W ogóle staramy się spotykać w pół drogi, kiedy on widzi naszą skłonność do rozmowy, sam też mięknie.
  • 19.10.17, 14:42
    Jeszcze co do przedszkola integracyjnego. Ostrzegał nas diagnosta SI żeby syn nie przebywał zbyt dużo z dziećmi z trudnościami większymi niż jego, bo będzie od nich przejmować różne zachowania. To się nam sprawdza w 100% więc czuję się jak podła rasistka kiedy przed zapisaniem go gdziekolwiek wypytuje o profil grupy. Chodzi do zwykłej szkoły, tyle że kameralnej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.