02.11.17, 14:17
zainspirował mnie Filip Chajzer i jego akcja zorganizowania urodzin dla Oliwki autystycznej 12-latki, na której urodziny do sali zabaw nikt nie przyszedł. Nikt. Zero dzieci rozumiecie to?
Jak to bywa u Waszych dzieci, ja pamiętam, że syna nikt nie zapraszał na urodziny ale kiedy on zapraszał to zawsze ktoś przychodził. Pamiętam, że synkowi brakowało tych zabaw urodzinowych, kiedyś, kiedy był młodszy..... Teraz ma 10 lat prawie i już nie pyta ani nie zaprasza, mówi,że nie chce urodzin, taka strategia radzenie sobie z odmiennością chyba...
Jak u Was? Chodzą dzieciaki na urodziny, mają kolegów? U nas nic zupełnie , nikt nie przychodzi w odwiedziny, nikt nie zaprasza, samotność, niby synek nie artykułuje takich potrzeb ale czasem w chwilach szczerości pyta czy on nigdy nie będzie miał kolegów...przykre to.
Edytor zaawansowany
  • 02.11.17, 15:22
    Poczytaj forum.gazeta.pl/forum/w,567,164993739,164993739,Nikt_nie_przyszedl_na_urodziny_nowa_akcja_Chajzera.html

    I czy rzeczywiście "klakierzy" na urodzinach lepsi? Serio?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 02.11.17, 15:52
    Nie twierdzę, że klakierzy lepsi, chodzi mi o temat urodzin,kontaktów pozaszkolnych jakichkolwiek, czy są takowe?
  • 02.11.17, 16:59
    Wczoraj rozmawiałm z synem o tym, co by wolał:
    - stado obcych osób
    - 1 przyjaciela / dobrego znajomego.

    Mój syn wybiera wersję 2. Czyli na urodziny przychodzi 1 dobry kolega / przyjaciel i chłopcy sie bawią.
    Gdy pytałam dlaczego tak woliodpowiedział, że tak czułby się bezpieczniej i ...
    urodziny związane sa z prezentami.A obce osoby nie wiedziały by co mu przynieść w prezencie urodzinowym.



    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • 02.11.17, 18:05
    My na 5 urodziny zaprosiliśmy 3 kolegów, z których mamami się trochę zaprzyjaźniłam. Szóstych urodzin nie obchodziliśmy- koledzy sie albo wyprowadzili, albo pochorowali, z 7 - zobaczymy. W sumie opcja z zaproszeniem jednego najlepszego kolegi wydaje mi sie najrozsądniejsza.
    Jeśli robię jakieś imprezy, to zapraszam dzieci znajomych, małą grupkę. Przychodzą z rodzicami. Zobaczymy, jak będzie później, kiedy wpływ rodziców będzie mniejszy.
  • 04.11.17, 19:20
    Aż normalnie nie wierzę, że się z madziulcem zgadzam, ale ja też pierwsze co pomyślałam, to to, że dla mojego dziecka (i dla mnie też) taki tłum całkowicie obcych, nieprzewidywalnych ludzi, na dodatek z obcymi dziećmi, to byłaby masakra.
  • 03.11.17, 01:50
    Mój syn do wieku lat 6 ani nie chciał mieć imprezy urodzinowej, ani chodzić na imprezy do kolegów z przedszkola, z jednym wyjątkiem. Miał otóż "przedszkolną narzeczoną", dziewczynkę o dwa lata młodszą i jakoś nim dziwnie zafascynowaną - z jednej strony imponował jej intelekt, z drugiej totalna nieumiejętność "normalnej zabawy" budziła odruch opiekuńczy - i do niej na urodziny chodził. Bywał zapraszany na inne (wtedy, kiedy ktoś z założenia decydował się zaprosić całą grupę, która była raptem 15-osobowa, więc zdarzało się to całkiem często), ale nigdy nie chciał iść, mimo że za każdym razem zachęcałam. Dopiero za ostatnim razem, dwa miesiące przed końcem przedszkola, zdecydował się: jedna z koleżanek urządziła urodziny w wiosce indiańskiej (więc na świeżym powietrzu - to ważne, bo na zewnątrz, w otoczeniu przyrody, młody zawsze czuł się pewniej niż w nieznajomym budynku), a przy tym sama była z tych "muśniętych autyzmem": za mało na diagnozę, ale wycofana, nadwrażliwa dotykowo i naiwnie-szczera.

    Potem poszedł do szkoły, znów do małej, 13-osobowej klasy, gdzie jak ktoś już robi urodziny, to raczej zaprasza wszystkich. Jak tam trzy lata chodzi, tak raz chciał iść: do koleżanki, która robiła imprezę w ogródku (znowu!). Ale za to rozwinął się w roli gospodarza. W pierwszej klasie (siódme urodziny) przeżywał akurat szczyt fascynacji tramwajami i chciał mieć zamiast imprezy urodzinowej przejażdżkę zabytkowym tramwajem. Jako że wychowawczyni i tak planowała zorganizować takie wyjście klasowe, to po prostu dogadałam się z nią, że zrobi to w terminie urodzin mojego syna, ja opłacę wynajem tramwaju (cenowo wyszło identycznie jak wynajem sali zabaw), a oni w trakcie przejażdżki zrobią półgodzinny postój przy parku z urodzinowym poczęstunkiem i śpiewaniem sto lat. Tramwaj okazał się głośniejszy, niż młody przypuszczał, ale i tak mu się podobało.
    W drugiej klasie zrobiliśmy imprezę w brick4kidz, takim ośrodku organizującym zajęcia dodatkowe dla dzieci (typu robotyka itp) z klockami lego. Zaprosił całą klasę, przyszła połowa (plus młodszy brat), wszyscy się świetnie bawili. No ale tam była wyraźnie określona atrakcja (lego w ilościach hurtowych), scenariusz i animatorka.

    Poza urodzinami wizyt u kolegów ze szkoły (ani kolegów u nas) nie ma. Ale też większość kolegów mieszka daleko, bo dowożę dziecko do szkoły przez pół miasta, więc logistyka nie sprzyja.

    --
    Rad nie rad, nie chcę zdrad, na pohybel łzom -
    wolej krzyż przyjąć niż służyć panom dwom.
  • 03.11.17, 18:49
    Mojej corce w tym roku pierwszy raz wyprawilismy urodziny w sali zabaw. Szoste. A jest w tym samym przedszkolu i z ta sama grupa 3 lata. Prawdopodobnie byly organizowane urodziny ale nigdy Jej nie zaproszono. W tym roku byla u kolegi spoza przedszkola i zazyczyla sobie takich urodzin. Zna te sale bardzo dobrze. Ja zaprosilam wszystkie dzieci. Potwierdzila i przyszla jedna trzecia. Jedna mama zadzwonila i dziekujac za zaproszenie powiedziala ze jej córka nie chce przyjść bo moja pociągnela ja mocno za wlosy. Niestety takie sytuacje sie zdarzaly. I to rozumiem. Urodziny sie udaly. Corka ma 4 blizszych kolezanek/kolegow. Sa to raczej dzieci znajomych. Bawia sie do pierwszej bitwy:). Rozchodzą a potem znowu jak zatesknia to się spotykaja:)
  • 03.11.17, 18:50
    Zapomnialam dopisac-po tych urodzinach zaczeto ja zapraszac.
  • 04.11.17, 10:55
    Kilka razy organizowałam synowi urodziny, na które zapraszał kolegów ze szkoły / przedszkola, podwórka, dzieci naszych przyjaciół, dzieci z rodziny. Przy organizacji urodzin na sali zabaw, dość ważnym szczególem jest potwierdzenie przybycia gościa, a prośba o to jest praktycznie na większości zaproszeń. Ja zawsze taką prośbę kierowałam do rodziców zaproszonych gości. Nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy miałabym zapłacić za 30 dzieci, a przyszło by tylko 10 chociażby ze względów finansowych. Zresztą większość sal zabaw, na kilka dni przed imprezą prosi o podanie przybliżonej liczby uczestników.. Nie wiem jak wyglądała organizacja urodzin dziewczynki, ale gdyby u nas nikt nie potwierdził przybycia, to albo zadzwoniłabym do kilku rodziców, takich z którymi jesteśmy w jakimś kontakcie i zapytałabym czy Staś i Zosia będą na urodzinach mojego dziecka, i czy aby zaproszenie dotarło w ręce rodziców, ponieważ czas potwierdzenia już minął. Jeżeli ostatecznie nikt by nie potwierdził przybycia, i byłabym pewna że najprawdopodobniej nie przyjdzie nikt, wówczas organizuje dziecku dzień urodzin najlepiej jak potrafię, spędzany czas tylko z dzieckiem, pozwalając mu samenu na wybór atrakcji.
    Oczywiście nic nie usprawiedliwia zachowania rodziców zaproszonych gości, ale może można było uniknąć przynajmniej takiego smutku i rozczarowania solenizantki.
    Odnosząc się do pytania autorki wątku, to my praktycznie od zawsze organizujemy urodziny synowi, i on też chodzi na tego typu imprezy. U nas ogólnie w rodzinie, wśród znajomych wyprawia się urodziny, tak samo u kolegów ze szkoły, a że dzieci jest całe mnóstwo to musimy robić na mieście, później przenosimy się do domu, ale to już z kilkorgiem najbliższych dzieciaków i rodziców. Wtedy jest rozpakowywanie prezentów i zabawa dopóki sił starczy :)
    Goście dopisują zawsze, ale jak już wspomniałam impreza jest z potwierdzeniem przybycia.
  • 04.11.17, 19:37
    Co do samych urodzin - jak młody poszedł do przedszkola i zaczął być zapraszany na urodziny, to potem sam też chciał mieć, więc w przedszkolu robiliśmy 2 razy imprezę i potem w 1 klasie również. W tym roku nie zrobiliśmy, ale to dlatego, że bardziej myśmy nie chcieli - w klasie jest 18 osób, młody nie umie nikogo wykluczyć (i to nawet wtedy, jak do tej osoby nie idzie na urodziny) i całość wychodzi koszmarnie cenowo, bo oczywiście on by chciał, ale konkretną tematyczną imprezę. Można by niby zrobić wspólnie z kimś, ale w podobnym czasie ma urodziny tylko jedna dziewczynka, która ma skrajnie inne pomysły na urodziny (różowo-księżniczkowe ;) ) i nijak nie wychodzi dogadanie się. Więc w tym roku robiliśmy tylko imprezę rodzinną, w domu. Przy poprzednich okazjach (przedszkole i 1 klasa) wszyscy zaproszeni (oprócz 1-2 osób, które się rozchorowały - bez ściemy ;) ) na imprezę przybyli.
    A co jeszcze do tego chodzenia na urodziny do innych to też różnie bywa - zazwyczaj jak już pójdzie to bawi się fajnie i jest zadowolony, ale trzeba go namówić, żeby poszedł (bo jak się pyta przy potwierdzeniu, to jasne, chce, a potem się okazuje że jednak nie - a skoro potwierdziliśmy, że będziemy, to uważam, że jednak nieładnie byłoby się nie pojawić).

    Natomiast co do bywania u kolegów i kolegów u nas z tym jest problem taki, że wszyscy z klasy mieszkają mniej więcej w tej samej okolicy, a my nie i to nawet nie blisko. Wiem, że dzieci się odwiedzają, nawet zostają u siebie nawzajem na noc (to chyba bardziej dziewczynki), u nas to odpada, bo on beze mnie albo bez taty nie zostanie na noc nigdzie, a taka krótka wizyta po lekcjach odpada ze względu na odległość (i godziny - większość dzieci dużo dłużej zostaje w szkole, w świetlicy po lekcjach, a on nie). Wiem, że młodemu czasem żal, że chłopcy się razem umawiają po szkole a on jest z boku, ale z drugiej strony nie chce zostać u nikogo bez nas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.