Dodaj do ulubionych

Ponownie proszę o pomoc.. długie i zawiłe

22.11.17, 23:38
Witam serdecznie,
Na forum pisałam 2 lata temu, synek mało mówił, zdarzało ułożyć mu sie auta w ciągi, chodzić na palcach, uciekał wzrokiem. Byliśmy na krótkiej obserwacji u pani Zofi Borskiej w Wawie, syn został porządnie zbadany przez logopedę i psychiatrę w DE - zaburzenia wykluczono. Gdy syn miał 1,5 roku urodziłam martwe dziecko, wpadłam e straszna depresje, odrzuciłam synka i jego trudne zachowania, nie umiałam zaakceptować ze nie mowi, jest niełatwy etc Wydawało mi sie ze dziecko które odeszło byłoby lepsze, mądrzejsze, kochane.. przeszłam ciężki czas, intensywne leczenie, terapia, do tego tąpnięcie zdrowotne, stresy zawodowe. ALE relacje z synem sie wyprostowały - znów oszalałam na jego punkcie z nadzieja ze ten koszmar sie nie powtórzy.
W międzyczasie moj syn zaczął przedszkole, rozgadał sie w dwóch językach, wyszedł z pieluch i wózka. Zaczął dogadywać sie ze starsza siostra, podróżować z nami, bawic sie z dziećmi... Życie toczyło sie normalnie :)
Miesiąc temu znów mnie dopadło.. Depresja, horror, odrzucenie własnego dziecka, przyglądanie sie mu - i znów ZA na tapecie.. Znów biore leki ale obsesja na punkcie mojego biednego dziecka mnie przerasta.. tym bardziej ze on naprawdę wykazuje pewne cechy autystyczne których ani w przedszkolu ani w specjalistycznej placówce nie widza.
Synek od niedawna boi sie obcych dorosłych, nie kupi sam loda, nie przywita sie, nie pożegna, chowa sie za mnie. Z dorosłymi w rodzinie/wśród znajomych tez potrafi sie nie przywitać, odwrócić plecami, nie odpowiedzieć na pytanie.
Nowe sytuacje wymagają czasu-pierwsze zajecia sportowe przesiedział ze mną obserwując, włączył sie na sam koniec w wolna zabawę typu berek. Przed zajęciami usztywnił sie i nie chciał iść mimo ze nie wiedział co sie tam odbywa. Pierwszy świadomy lot i kontrola osobista - płacz straszliwy, przy powrocie i kolejnych dzielnie podnosil łapki przy security check. Nowa czapka, buty, kurtka - pierwsze założenie niechętne bardzo, pozniej Ok. Ale ten pierwszy raz zawsze na nie.
Przy pójściu do przedszkola (które b lubi) nie żegna sie specjalnie tylko leci do sali, jak spotkałam go na spacerze to machała mi cała grupa prócz mojego dziecka..
Syn lubi i zna marki aut, pyta co jest napisane lub jaki nr ma dom, autobus, linia metra, lubi mapy, schematy, symbole - nie obsesyjnie ale jak zauważy to zawsze podpytuje co oznaczają. Ma dobra pamięć do miejsc i okoliczności.
Nie wiem jak z kontaktem wzrokowym - dla mnie za mało, choć gdy coś pokazuje lub sie czymś ekscytuje patrzy na mnie 9 na 10 razy.. ale nie wlepia sie tylko szybko sprawdza czy widzę.
Lubi swoje zasady, ale po wytłumaczeniu/ negocjacjach/zakazie ustąpi. Jednak jest uparty, mało ugodowy. Potrafi byc opryskliwy, niedotykalski, niemiły.
Jeśli chodzi o rówieśników to przedszkole czy dzieci znajomych Ok - bawia sie udają auta, kłócą co jest czyje tez. Ale w nowej syt typu urodziny z gromada nowych dzieci bawi sie sam, nie przepycha jak coś dają, dmuchają tort etc Szuka kontaktu ze znanym dzieckiem ale gdy poleca dalej szaleć to sie poddaje.

Syn ma 3 lata i 9 miesięcy

Czemu to wszystko pisze.. bo sie martwię. O niego, o siebie, o nasza relacje. Najbardziej martwi mnie ten brak kontaktu z nieznajomymi, opryskliwosc i trudność z wchodzeniem w nowe sytuacje społeczne. Mam starsze dziecko - muszę przyznać ze różnią sie jak niebo i ziemia. Chciałam Was spytać czy drążyć temat ZA bo intuicja mi tak mowi (lub moja depresja i mania..)? Jeden jedyny objaw depresji to wlasnie obsesyjne obserwowanie syna.. moze jest jednak coś na rzeczy? Przepraszam za chaos ale musiałam sie wygadać. Ciezki czas za nami, myślałam ze wyszłam na prosta ale niestety nie wyglada na to :(

Edytor zaawansowany
  • 23.11.17, 20:01
    Powiem tak: jeśli mój młodszy syn za 2 lata będzie funkcjonował tak, jak Twój, to nie mam więcej życzeń. Za bardzo się boisz tego ZA, nawet jeśli jest, to dziecko jest zainteresowane ludźmi, potrafi się bawić, a reszty się z czasem nauczy. W przedszkolu mówią, że jest OK, nie widzą problemu, intelektualnie przypuszczam że OK? Zobaczysz, będzie z niego fajny człowiek i pociecha, nawet jeśli ma trochę autyzmu. Ja tez go trochę mam, reszta rodziny dużo więcej i dajemy sobie w życiu radę. Pozdrawiam.
  • 24.11.17, 13:08
    to wygląda na cechy charakteru, a nie na autyzm/ZA, to zwyczajnie chlop jest - masz starszą córkę z tego co czytam, chłopcy są bardziej uparci nie raz, niedotykalscy, mają swoje zasady... a dziecko może być nieśmiałe i bez ZA :) trzymam za Was kciuki!

    --
    swiatzewnetrzny.blogspot.com
  • 26.11.17, 21:30
    Piszesz ze był okres kiedy relacje z synem się wyprostowany, kiedy ponownie oszalałas na jego punkcie. Rozumiem ze wówczas nie zauważalas nic niepokojącego. Trochę przypomina mi to moja sytuacje. Mój syn ma skonczone 21 mcy. Jesteśmy na etapie diagnozy w synapsis jednak po drugim spotkaniu panie stwierdziły ze na chwile obecna żadnego zaburzenia nie widzą, nic co podlegaloby terapii (nasza historia w wątku "wykrzyczeć swój strach"). Był okres, zanim właśnie zaczął mówić kiedy również miałam obsesję czy to aby nie autyzm. Oddalalam sie od swojego dziecka a on w moich oczach coraz bardziej "dziwaczal" ale jak miał nie dziwaczec skoro widział swoją mamę smutna i zmartwiona. Obecnie każdego dnia widzę niesamowite postępy w rozwoju emocjonalnym, społecznym, może właśnie przez to ze przestał widzieć wyłącznie smutna i zmartwiona mamę. Ja nie oczekuje ze on bedzie się uśmiechał do każdego obcego, że nie będzie się bał nowych dla niego sytuacji. Również jest bardzo uparty, niedotykalski, czasami agresywny. Widzę jednak ze się uczy, naśladuje, obserwuje wiec wierze ze pojmie jak ten świat jest urzadzony. Dla mnie to jest jego charakter, który miejscami trzeba utemperowac. Jeżeli pomimo pozytywnych opinii dot. syna czujesz ze coś jest nie tak może warto przeprowadzić diagnozę w doświadczonym ośrodku, rozwieja twoje watpliwosci. Walcz o ta relacje, miłość, o siebie i swoje dziecko.
  • 27.11.17, 08:11
    Dziękuje Wam bardzo za odpowiedzi. Dużo dla mnie znaczą... w tej chwili przyjmuje leki, jestem na terapii gdzie prostujemy moja relacje z synkiem po raz kolejny... dla mnie jako matko to jest dramat-nie kochać swojego dziecka automatycznie, nie akceptować go i odrzucać... mając przy tym drugie dziecko akceptowane z każdym jego zachowaniem. Bardzo kocham syna ale jego zachowania powodują u mnie lek i chaos :( Tak jak pisaliście mam super grzeczna bezproblemowa córkę i synka który jest 200% chłopakiem. Nie da sie ich mierzyć jedna miara czego staram sie nauczyć, nie mogę ich porównywać. Aktualnie to ja z moja depresja jestem najbardziej zaburzona osoba w rodzinie i każdego dnia walczę aby funkcjonować normalnie. Jedynym objawem depresji jest u mnie fiksacja na zachowaniach mojego młodszego dziecka. A tymczasem syn jest w normie intelektualnej, bardzo dobrze funkcjonuje w przedszkolu i w rodzinie. Ma pare odchyleń których nie lubię i których sie boje. Mam nadzieje ze znów znajdę drogę do niego. Dziękuje Wam za odpowiedzi:*
  • 27.11.17, 10:54
    To bardzo smutne co piszesz :(
    Jest mi bardzo żal Twojego synka. Mam koleżankę, która zawsze była tą ,, gorszą ,, siostrą. Wszystko w
    robiła gorzej, wolniej, słabiej niż jej rodzeństwo, do którego przez większość życia była porównywana i ż którym musiała rywalizować o względy rodziców
    Teraz jest dorosła, ale niestety problemy z dziecinstwa o których pisze, zostawiły swój ślad.
    Szukasz pomocy na forum ,, Inny Świat ,, ? Może posszukaj grup wsparcia ludzi, którzy borykają się z depresją / nerwicą. Opisz tam swój problem, bo bez wątpienia go masz. Terapie swoją drogą, ale czasem kontakt chociażby wirtualny, z ludźmi którzy mieli podobne problemy może okazać się dużym wsparciem. Życzę Ci dużo siły. Walcz o swoje dziecko, o miłość do niego, której on bardzo potrzebuje. Powodzenia
  • 27.11.17, 14:22
    Dziękuje holina. Czytam rownież fora gdzie mamy maja problem z akceptacja swoich dzieci.. Ciezko o tym głośno mówić, dla mnie to osobista tragedia :(( Robię wszystko co tylko mogę aby znów nasza relacja sie naprostowala. Już raz to przechodziłam. Udało mi sie wtedy, a jeszcze miesiąc temu było ok. Nie wiem co wywołało obecna sytuacje ale jest na tyle zle ze lekarze podejrzewali stan podobny do psychozy :( Córeczka przeżyła bardzo jakiś czas temu gdy koleżanki z klasy powiedziały ze jej brat jest dziwny. Od tego zaczęło sie znów sypać... Ale walczę o niego i o siebie, jak tylko mogę.
  • 27.11.17, 16:27
    Szukasz pomocy wszędzie gdzie się da, co potwierdza fakt że walczysz o wasze relacje, i o swoje dziecko. To nie jest Twoja wina. Jesteś wspaniałą mamą. Depresja to choroba, i nie mamy na nią wpływu. Trzeba się po prostu leczyć. Nie wiem czy masz możliwość, żeby zadzwonić do swojego lekarza czy psychoterapeuty w momencie kiedy czujesz się bardzo źle. Taka rozmowa bardzo pomaga. Moja ciocia boryka się tym dziadostwem ( od długiego czasu jest Ok, ale wiadomo że może obudzić się w każdej chwili ) w sytuacji kiedy czuje, że już nie daje sobie rady sama ze sobą, To wówczas dzwoni do swojego terapeuty, który wie co powiedzieć/ doradzić.
    Masz wsparcie w mężu, przyjaciółce, rodzinie...
    ..
    ?
  • 28.11.17, 22:25
    To są trudne i dziwne emocje, ciężko się o tym mówi. Mam syna ZA, jest trudnym ale i wspaniałym dzieckiem.
    Zawsze bardzo byłam do niego przywiązana. Kiedy byłam w ciąży z córeczką najbardziej bałam się tego, że pojadę rodzić na kilka dni do szpitala i on zostanie beze mnie. Miał wtedy 2,5 roku.
    Kiedy wróciłam, doznałam szoku. Straszono mnie, że pewnie się obrazi i nie przywita, albo będzie mnie ignorował na początku. On wszedł do mieszkania i od razu pobiegł mnie przytulić. A ja... Mając w łóżeczku moją zdrowo i szczęśliwie urodzoną, prześliczną córeczkę, po kilku dniach nieobecności zauważyłam, że on jest gruby i brzydki, niewyraźnie mówi, dziwnie się zachowuje, wstydzę się jego zachowania, boję jego wybuchów i nie chcę z nim przebywać. To była najgorsza rzecz, jaka mnie spotkała w życiu, te myśli i te wyrzuty sumienia.
    Minęło półtora roku i jestem bardzo szczęśliwą mamą. Z niecierpliwością po pracy jadę po swoje dzieci i cieszę się każdą chwilą z nimi, no może do godziny 21.30. To oczywiście nie odmiana jak z reality show, są problemy i bywa ciężko. Ale kocham ich oboje, nie mogę się zdecydować, kogo bardziej, nawet nie umiałabym tego określić.
    Co pomogło?
    1. Lektura książek - o ZA, o autyźmie i potrzebach tych dzieci. O rodzicielstwie bliskości, o zabawie, o budowaniu relacji. O tym, jak budować rodzinę. Czasem nad tymi książkami płakałam, myśląc, że nie jestem tak dobra jak tam piszą, że nie zaspokajam potrzeb dziecka. Ale krok po kroczku udało mi się wprowadzić wiele rozwiązań i zmodyfikować swoje zachowania. Dziś, gdy syn miał atak złości drugi czy trzeci raz w życiu udało mi się rozładować sytuację szczerym wyznaniem własnej złości i potem śmiechem. Przyniósł mi potem miskę z drewnianymi klockami: "To ciastka. Za twoją dobroć.".
    2. Robienie rzeczy dla niego - kupowanie i czytanie książek, wyjścia na basen i do biblioteki, na początku trudne, potem coraz weselsze.Zatrudniłam nianię do córki na jedno popołudnie i to był czas dla nas.
    3. Baraszkowanie, przytulanie, śmianie się - zauważyłam szybko, że nawet jak mam w głowie czarną dziurę to jak na początku się zmuszę, nawet poudaję mimo smutku, że mam ochotę być koniem, to niesamowicie się rozkręcam i rozweselam.
    4. Obserwowanie innych dzieci - tych zdrowych, które mimo tego mają fatalne relacje z rodzicami, i tych bardziej poszkodowanych niż mój syn. Na zasadzie porównania - że u nas nie jest tak źle. To oczywiście nieetyczne i paskudne, ale piszemy o sprawach tak trudnych, że ciężko jest się już z czymś kryć.
    5. Rozmowy z wieloma ludźmi - miałam taki etap, że ciągle pytałam o syna różnych specjalistów. Zbierałam opinie, diagnozy, szukałam porady w różnych nurtach. Opowiadałam oczywiście o przeróżnych syna trudnościach. Zebrałam tyle informacji, by ustalić własną drogę postępowania i nadszedł wreszcie moment, że czuję się pewnie w swoich działaniach.
    6. Solidna terapia i dużo pracy terapeutycznej w domu, co dało mi poczucie, że robię dla niego, co mogę. To pozwoliło mi uporać się też z wyrzutami sumienia.
    Pamiętam, że wtedy, w pierwszych dniach, spisałam swoje odczucia na kartce, bo bałam się komukolwiek powiedzieć, popłakałam się nad tym srodze, a potem zniszczyłam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.