Dodaj do ulubionych

Kiedy będzie lżej?

07.12.17, 13:19
Mam pytanie do matek starszych dzieci : kiedy jest juz bardziej " z gorki"? Sytuacja wygląda tak: starszy syn ma 6, 5 roku. Jest o niebo lepiej, niż jak miał 5 lat, nie psoci mi tak, nie muszę go pilnować, mogę go wszędzie zabrać itd. Ale nie jest też lekko. Cały czas musze go pilnować z ubieranie (przypominać, popedzac, jak się spieszymy- sama ubrac), kapie go, pilnuje mycia zębów, pilnować żeby się rozebrał z kurtki po przyjściu z przedszkola, nie rozsial garderoby po całym domu. Do teraz nie umie się bawić zabawkami ani ogólnie sam bawić, tego się chyba już nie nauczy. Musze mu organizować czas, bo zostawiamy sam sobie albo patrzy w komputer albo biega. Kiedy zaprosze dzieci do domu też nie mogę ich zostawić, organizuje im zabawy, często imprezy tematyczne - wtedy zajmuje się nimi non stop, robię konkursy, zabawy itd. Podobnie na placu zabaw, tez nie siedzę na ławce jak inne matki. Do teraz jest cyrk z usypianiem, które trwa do 10, nie raz sama zasnęła w makijażu i podomce i tak śpię do rana. Jak wyjdę wcześniej żeby posprzątać , płacze i idzie za mną. Tu jest pewnie jakiś mój błąd wychowawczy, bo Asperger Asperger em, ale jakieś granice powinny być.
Do tego młodszy syn , niespełna dwulatek, jeszcze oficjalnie nie zdiagnozowany, przy którym też jest co robić, do tego chora psychicznie mama funkcjonująca na poziomie dziecka wczesnoszkolnego, z którą trzeba iść do lekarza, podać posiłki, wykąpać. Do tego duży dom, ogród, przy którym robie tylko ja.
Do tego mąż, który albo jest w pracy albo leży i gra na telefonie, jeszcze starszego na terapie wozi i raz w tygodniu zakupy zrobi i na tym koniec jego pomocy.
Z mamą lepiej nie będzie, męża nie zmienie na chyba że rozwód to byłaby ulga, bo jedna osoba mniej do odrobienia. W każdym razie w z własnej woli się nie ruszy. Dom mniejszy nie będzie. Jedyna nadzieja, że dzieci podrosą i staną się bardziej samodzielne.
Mam w pracy 45 letnie koleżanki, ładne zadbane kobiety, chodzą na fitness, mają czas na książkę, film, spotkania towarzyskie. Może to jest jakaś perspektrwa? Za 7 lat będę miała 45 lat, starszy syn 13, młodszy 8,5. Czy myślicie, że wtedy odetchne? Chodzi mi o to, że będę miała czas dla siebie, żeby film obejrzeć wieczorem, dwa razy w tygodniu na siłownię skoczyć, poczytać książkę, żeby starszy sam ogarnial kąpiele, ubieranie, czasem do kolegi wyskoczył zamiast ciągle wisieć na mnie, żebym mogła mieć jakieś swoje życie.
Proszę o jakieś słowa pocieszenia, bo mi się juz wydaje, że tak będę miała do śmierci jak jakiś niewolnik. To już trwa 7 rok ten cały cyrk, to jest kawał czasu. Chce zobaczyć jakieś światełko w tunelu.
Edytor zaawansowany
  • 07.12.17, 15:08
    Marta, poczytaj sobie to forum:
    forum.adhd.org.pl/viewforum.php?f=59&sid=c20232d911b9d356900e7c0c5081efcf
    Tam jest dużo osób ze starszymi dziećmi, można sobie wyrobić pogląd, jak to później wygląda. Ogólnie światełko w tunelu jest, szczególnie że bardzo mądrze i świadomie te swoje dzieci prowadzisz, to będzie na bank procentować :)
  • 07.12.17, 16:02
    Mój średni syn ma 8,5 roku i już jest lepiej. Sam się kąpie, ubiera (ubrania muszę przygotować sama), odrabia lekcje i bawi się sam. I nie chodzi wszędzie za mną. I nie dobija się do drzwi łazienki. Młodsza córka ma niespełna 7 lat i jest w trakcie diagnozowania ZA. Czasem udaje mi się przy nich poczytać. I nawet pójść na siłownię. Pozdrawiam.
  • 07.12.17, 16:41
    Marta: Każde dziecko jest inne, ale... mój mi sam mówi: Idź do kina mama ;) (chodzę, mam kartę Unlimited i chodzę tak ze 2 razy w tygodniu ;) Czasem z młodym, czasem w trójkę, ale najczęściej sama).
  • 07.12.17, 20:10
    Dziękuję za odpowiedzi. Co do polecanego forum to poczytałam, ale pocieszenia nie znalazłam, a wręcz przeciwnie. Mam nadzieje, ze będzie coraz lepiej, bo bardzo brakuje mi "własnego zycia". Pozdrawiam.
    PS. A może jacyś dorośli autystycy się wypowiedzą, jak to u nich było?
  • 07.12.17, 23:43
    Ha, ten numer z zasypianiem bardzo dobrze znam. Mój syn ma dopiero 4 lata ale robię teraz tak: czytam dwie bajki wg umowy, potem, jeśli nie chce zasypiać sam pozwalam mu się położyć na kanapie w dużym pokoju, ale pod warunkiem, że będzie leżał cichutko. Kiedy leży ja obrabiam zmywarkę, sprzątam aneks kuchenny. On zazwyczaj w tym czasie z nudów zasypia. Jak jest mąż to go przenosi, jeśli nie- przewożę go starą spacerówką do jego pokoju i wtaczam do łóżeczka :) jest zadowolony, bo się nie boi a ja zyskuję pół godzinki dla siebie. Co prawda nie zasypia u siebie ale pozytywny skutek jest taki że musi się kontrolować, żeby nie fantazjować na głos i nie wstawać.
  • 08.12.17, 00:03
    Ach, i kiedy jestem tak zmęczona i zła na mojego męża, że nawet nie mam ochoty go o nic prosić, a potrzebuję pomocy, to robię listę kilku rzeczy i gdzieś mu wieszam albo kładę. Żeby się nie denerwować umieszczam tam rzeczy ważne, ale nie niezbędne. Sporo z tego robi, żeby sobie skreślić albo postawić ptaszka. A jak nie robi myślę: to nie jest na mojej liście. I to mi bardzo pomaga. Mam namacalny dowód, że nie tylko ja zawalam. Może spróbuj uwolnić tak od czegoś swoją głowę.
    Kiedy prowadziłam intensywną terapię syna i było mi bardzo ciężko to myślałam: dotrwam do czasu, aż skończy 4 lata, bo te pierwsze lata to najważniejsze. A potem troszeczkę sobie odpuszczę, np jeden dzień w tygodniu bez żadnych terapii. I taki horyzont też mi dużo dał. Nie da się być zmobilizowanym na 100% cały czas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.