Dodaj do ulubionych

Wybór szkoły - Montessori tak czy nie?

12.12.17, 11:21
Dawno nie pisałam na forum, ale teraz muszę zasięgnąć Waszej opinii. Mam obecnie spory problem z wyborem szkoły dla mojego 6-latka. Obecnie syn uczęszcza od kilku m-cy do przedszkola Montessori. Bardzo dobrze tam się odnalazł, ma kloegów, poszedł sporo społecznie do przodu. Ma sporo terapii 6 h w placówce, przedszkole refinansuje zajęcia także 2 h poza p.kolem.
W sumie to 4 rok pobytu w przedszkolach niepublicznych, gdzie dostał duże wsparcie, sporo problemów m.in. sensoryczne i logopedyczne się wyprostowały. W testach wypada dobrze z wysokim poziomem intelektualnym, już jako 5 latek miał gotowość szkolną, którą obecne p.kole również potwierdziło. Bardzo dobrze liczy, pisze, czyta zdania. W sumie sporo udało się wypracować. Chciałabym wybrać dobrze szkołę dla niego, żeby te możliwości, które już posiada w pełni rozwijać. Idealną szkołą byłaby dla mnie kameralna placówka prywatna, gdzie klasy są do 20 osób, z nauczycielem wspomagającym, dobrą i zaangażowaną kadrą, a jakość terapii byłaby na dotychczasowym poziomie. Niestety nie udało mi się takiej znależć, a jest już praktycznie po rekrutacjach w październiku i listopadzie.

Odwiedziłam kilka placówek, w jednej syn przeszedł rekrutację, ale było 40 chętnych na 20miejsc i się nie dostał. Szkoły integracyjne publiczne nie biorę pod uwagę, zbyt duże placówki, hałas, syn by się raczej nie odnalazł w takim miejscu.

Szkoła, prowadzona metodą Montessori, którą głównie biorę pod uwagę jest obecnie tworzona przez obecną Panią Dyrektor i będzie działać od września. Pani Dyrektor zapewnia o doborze odpowiedniej bardzo dobrej kadry z ok. 10 letnim doświadczeniem, zgadza się na refinansowanie zajęć poza p.kolem, czyli tak jak syn ma do tej pory. Jednak to wszystko na razie teoria, a jak będzie, jaka kadra, jak ten system nauki sprawdziłby się w wypadku syna to niewiadoma. Nie mam możliwości poznać kadry bo szkoła będzie działać dopiero od września.
PLUSY: Bardzo dobre warunki lokalowe, duże sale lekcyjne i gimnastyczna. Podobno wykwalifikowana kadra, rewalidacje, refinansowanie zajęć poza szkołą, mało stresujący system szkolenia, brak dzwonków, nauczyciel robi przerwę kiedy jest to dzieciom potrzebne.
Minusy i moje obawy: odległość ok. 40 min. samochodem, brak zadań domowych i podręczników. Mam obawy, że kiedyś przy zmianie szkoły syn nie przestawi się na "zwykły" system, gdzie zbytnie podążanie za dzieckiem syna zbyt że się tak wyrażę rozluźni, a jednak życie to nie trzymanie dziecka pod kloszem i zapewnianie mu cieplarnianych warunków przez całe życie. Przykłady: dziecko ma prawo np. 3 dni robić coś co go angażuje, interesuje, brak tablic, praca często na dywanikach zamiast w ławkach, brak zadań domowych, podręczników itd. W sumie to przeraża mnie taki nietradycyjny system szkolenia, pamietając własną edukację i zwykłe ławki i tablice, ale może moje obawy są na wyrost?
Moje podstawowe pytanie: czy system Montessori jest odpowiedni dla dzieci ze spektrum, czy nie potrzebują jednak bardziej wyraźnych zasad i reguł. Czy ktoś z Was miał lub ma obecnie dziecko w takiej placówce - jakie są plusy i minusy takiej metody dla dzieci ze spektrum? Bardzo proszę o Wasze opinie bo czas mnie bardzo nagli, muszę się określić przez ok. 2 tygodnie, a innych alternatyw brak :(
Edytor zaawansowany
  • veroniqq 12.12.17, 11:26
    Dodam, że mieszkamy w Krakowie.
  • aerra 12.12.17, 14:04
    A do którego przedszkola Montessori chodzicie? Bo ja młodego chciałam wysłać do Montessori, ale okazało się, że to nie przejdzie i potem szkoła siłą rzeczy odpadła (zresztą i tak wszystko daleko).
    A sama metoda mi się bardzo podoba, przy czym, teraz - po 2 latach w szkole - uważam, że dla mojego dziecka, to chyba jednak nie byłoby dobre. Bo on w normalnej (ale właśnie niepublicznej, małej, 1 klasa na rocznik, w klasie 17 osób) szkole widzę, że leci programem minimum. Jak się od niego czegoś nie wymaga - to tego nie zrobi, bo "przecież nie trzeba" (ale można, może spróbujesz? Nie, bo nie trzeba, pani mówiła, że to MOŻNA zrobić jak KTOŚ CHCE). Jeśli pani mu da zadanie dodatkowe, to zrobi z palcem w nosie, ale wszystko robi na minimum. W takim luźnym trybie, po prostu nie robiłby nic. Ale to mój. Może zależy od kadry, jeśli byłaby faktycznie wspierająca i potrafiąca zachęć dziecko do pracy, to możliwe, że byłoby super. Bo mój też da się zachęcić, o ile włożę w to zachęcanie odpowiednio dużo pracy (nie w sensie naciskania na niego, a przygotowania wcześniej takich zajęć i prac, które będą dla niego ciekawe - np. będą się łączyć z naszymi obsesyjnymi zainteresowaniami ;) Tylko ile można...)
  • tijgertje 12.12.17, 15:38
    Miałam okazje poznać sporo dzieciaków ze spektrum i przedszkole poleciłabym każdemu. Do szkoły Montessori nadałoby sie moze 1 na 50. Absolutnie nie posłałbym tam własnego dziecka i dla mnie taka szkoła rownież by sie nie sprawdziła, choc zapewne oboje swietnie byśmy sie tam czuli. Mieszkam w Holandii, tu szkoły Montessori sa na wszystkich poziomach i niestety słyszałam tez sporo negatywnych opinii o NT po takich szkołach. Jak ktoś raz zacznie Montessori, to ma bardzo mała szanse, ze zaaklimatyzuje sie w innym systemie nauczania jak trzeba iść do szkoły średniej czy na studia.
  • tata.po.30 12.12.17, 20:21
    My chodzimy do przedszkola/szkoły Montessori (ZA). Bardzo sobie chwalimy --- nie zamienilibyśmy na inne. Być może to sprawa ludzi, a nie metody --- tego nie wiem. Ale podoba mi się dążenie do wzbudzenia w dziecku wewnętrznej motywacji zamiast jej narzucania z zewnątrz: tego właśnie naszym dzieciom potrzeba.

    Wiem natomiast, że jest bardzo dużo sztywności myślenia: prawie wszyscy terapeuci poza szkołą/przedszkolem strasznie się krzywią na samo słowo "Montessori", które im się całkiem schematycznie i idiotycznie kojarzy z wpuszczeniem dzieciaków do półpustej sali na "róbta co chceta" przez 8 godzin. I odwrotnie --- na twarzach niektórych mądrych, ciepłych, montessoriańskich Pań widzimy lekkie przerażenie na słowa "terapia behawioralna", która najwyraźniej wciąż się kojarzy z przywiązywaniem dziecka pasem do krzesła.
  • kem-er 13.12.17, 11:18
    Zdecydowaliśmy się na taką formę edukacji naszego dziecka (ZA) ponieważ : dziecko umiało czytać i pisać - wypełnianie literek w linijkach i rysowanie po śladzie znudziłoby mu się po 5-10 min. Matematykę miał opanowana na poziomie
    3 klasy więc programu 1 klasy po prostu by nie robił z nudów. Nie sądzę żeby nauczyciel proponował mu na każdej lekcji osobny materiał do nauki ( a tak pracuje w obecnie). Klasy w montessori są mniej liczne i mieszane wiekowo, nie ma dzwonków co dla nas miało kolosalne znaczenie - dzieć nadwrażliwy słuchowo.
    Podstawa programowa jest realizowana tak samo jak w każdej szkole tyle że innymi metodami.
    Dla nas ważne było rozluźnienie zasad i reguł które dziecko narzucało sobie samo. Co do dalszej edukacji - tu zamierzamy spędzić całe 8 lat ; do szkoły średniej (w Krakowie jest 1 szkoła średnia montessori) i ew. dalszej edukacji to zakładamy że idą tam jednak na wpół dorośli ludzie. Reasumując dla nas to dobry wybór, nauczyciele wspomagają dziecko i realizują wskazówki z orzeczenia. Wcześniej syn chodził do zwykłego przedszkola. Polecam wybrać się do którejś z już istniejących szkół Montessori w Krakowie lub Wieliczce na "wizję lokalną", przeważnie nie ma przeszkód aby uczestniczyć w lekcjach - my tak zrobiliśmy. Czy dzieci z jego grupy przedszkolnej będą szły do tej szkoły?
  • katriel 13.12.17, 17:29
    Ja miałam syna z ZA w przedszkolu Montessori, teraz mam w tym samym młodszego NT. Myślałam o szkole Montessori dla starszego, ale w jedynej dostępnej nas nie chcieli. Teraz powstała konkurencja, która nas chce, i zastanawiam się nad powrotem.

    > Minusy i moje obawy:
    > brak zadań domowych
    Ale brak zadań domowych cię niepokoi, bo uważasz, że bez zadań dziecko się nie nauczy, czy że nie przyzwyczai się do zadań i przy ewentualnej zmianie systemu nie ogarnie?
    Znajomy NT trzecioklasista z Montessori spędza całe popołudnia pisząc opowiadania. Nie dlatego, że dostał takie zadanie domowe. Dlatego, że nie może się nacieszyć nową umiejętnością. (Za dwa tygodnie mu przejdzie. Ale przez ten czas pewnie napisze więcej opowiadań, niż przeciętny trzecioklasista w klasycznej szkole. I wyćwiczy, co ma do wyćwiczenia.)

    > i podręczników
    Gdyby "brak podręczników" oznaczał "brak źródeł", tzn. nauczyciel uczy tak jak mu się zdaje, to ja bym była pierwsza żeby protestować. Ale jeśli w szkole są dostępne książki, encyklopedia, słowniki, pomoce naukowe, filmy edukacyjne, internet, a dzieci są uczone jak z tego wszystkiego korzystać - to chyba lepiej, niż gdyby miały jedną książkę na krzyż z prawdami podanymi do wierzenia?

    > kiedyś przy zmianie szkoły syn nie przestawi się na "zwykły" system
    Jestem nauczycielem akademickim. Mój podstawowy problem ze studentami jest taki, że... nie potrafią się przestawić z biernego odsiadywania w ławce na samodzielną pracę ze wskazanym materiałem. Jak tak na nich patrzę, to w każdej chwili biorę absolwenta Montessori. Gorszy nie będzie.

    > dziecko ma prawo np. 3 dni robić coś co go angażuje, interesuje
    Wiesz, ja usiłuję wychować człowieka, który będzie przez 50 lat robił coś, co go interesuje ;-)
    A serio, zapewne chodzi ci o to, że w tym czasie (kiedy np. czyta) nie robi innych rzeczy, też potrzebnych, które go mniej interesują (np. nie liczy). No to nie robi; przez trzy dni to naprawdę nie tragedia. A zanim dojdzie do tego, że nie będzie liczył tydzień czy dwa, to najpierw co poniedziałek będzie musiał odbyć naradę z planowaniem pracy. U nas zasada jest taka, że w każdym tygodniu musisz zaplanować pracę z każdej dziedziny - więc matematykę też. Mój syn np. zaplanuje, bo jak zasada, to nie ma dyskusji. A jak zaplanuje, to i zrealizuje - bo ma ZA i nie lubi niespodzianek.
    A kadra (u nas przynajmniej) ma doskonale wytrenowane zachęcanie dzieci do nauki przez wplatanie w proces nauczania ich szczególnych zainteresowań. Dokładnie jak kazała Temple Grandin: jeśli się fiksuje na odkurzaczach - ucz czytać na instrukcji obsługi odkurzacza. Dla nauczycielek Montessori takie sztuczki to chleb powszedni.

    > praca często na dywanikach zamiast w ławkach
    Mamy XXI wiek, w pierwszych klasach podstawówki dywaniki są obowiązkowe także w klasycznej szkole,
    Naprawdę, ławka to jest sprawa trzeciorzędna. Do nauczania ma się tak jak długie włosy do kobiecości: niby nie pozostaje zupełnie bez związku, ale nie można przeceniać jej znaczenia. A stoliki z krzesłami naprawdę fizycznie w sali są, i jak dziecko potrzebuje wygodnie usiąść żeby coś napisać lub narysować, to siada.

    > czy system Montessori jest odpowiedni dla dzieci ze spektrum, czy nie potrzebują jednak bardziej wyraźnych zasad i reguł
    Ale w Montessori są zasady i reguły! Bardzo wyraźne i bardzo ścisłe. Tyle że materiał jest zorganizowany w przestrzeni a nie w czasie: nie ma tak, że od 8 do 8:45 uczymy się polskiego, a od 8:55 do 9:40 - przyrody, tylko jest tak, że na półce pod oknem leżą pomoce do nauki polskiego, a na półce koło drzwi - do przyrody.

    Żeby nie było zbyt optymistycznie: ja uważam, że Montessori jest świetne dla mojego starszego. (On by sobie zresztą nawet w demokratycznej poradził, byle było wystarczająco cicho i spokojnie, bo ma silną wewnętrzną motywację do pracy, zupełnie inaczej niż dziecko Aerry.) Być może mój syn jest tym 1 na 50, o którym pisze Tijgertje; osobiście podejrzewam, że Tijgertje lekko przesadza i takich dzieciaków jest jednak więcej niż 1 na 50. Ale nie sądzę, żeby Montessori było dobre dla każdego dziecka, czy to ze spektrum czy spoza, i nie mam pojęcia, czy będzie dobre dla twojego.
    Natomiast z twojego listu odnoszę wrażenie, że jesteś bardziej przestraszona niż trzeba, więc byłabym raczej skłonna cię przekonywać, żebyś dała Montessori szansę, niż ostrzegać przed niebezpieczeństwami.


    --
    Ach, jaki pyszny jest szpinaczek!
    Ach, jaki pyszny jest buraczek!
    Ach, jaki brudny mam śliniaczek!
    Ach, jaki cudny niemowlaczek!
  • veroniqq 14.12.17, 13:38
    Dzięki za Wasze wypowiedzi, pomagają mi to ogarnąć i podjąć decyzję, jeszcze się zastanawiam, ale jestem obecnie bardziej na tak, tym bardziej, że wczoraj odmówiono przyjęcia syna w 2-ej placówce prywatnej. Powodem było moje oczekiwania wobec placówki, po rozmowie P. Dyrektor uznała, że nas nie chcą. Pasują im rodzice, którzy nie mają żadnych oczekiwań wobec jakości i ilości terapii. Ja do takich nie należę :) Wieczorem odniosę się więcej do tego co napisałyście, ale teraz obowiązki czekają ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.