Dodaj do ulubionych

Nauczyciel wspomagajacy

16.08.18, 20:09
Syn idzie w tym roku do szkoły masowej na naszym osiedlu. Ma orzeczenie i przyznanego nauczyciela wspomagającego.
Juz kolejna osoba straszy mnie, że źle zrobiłam.
Syn spobecnie funkcjonuje nienajgorzej, lubi dzieci, bawi się z nimi 1 na 1, na osiedlowym placu zabaw jest lubiany. Boje się, że NW go odizoluje od klasy.
Intelektualnie jest w normie, największe problemy są z koncentracją i samodzielności, ogarnięciem się. W przedszkolu 2 lata temu mówili, że nie widzą syna w szkOle masowej, potem się poprawiło, ale nadal nauczycielka uważała, że jest mu niezbędny nauczyciel wspomagający, bo potrzebuje indywidualnego podejścia.
Teraz kolejna matka mnie straszy, że źle zrobiłam, że przypiłam dziecku łatkę, że na placu zabaw ładnie się bawi i nic nie widać.
Nie wi, co robić, orzeczenie juz dawno zaniesilne. .. jakie wy macie doświadczenia?
Edytor zaawansowany
  • agata_abbott 16.08.18, 21:39
    Wg mnie wszystko zależy od konkretnej osoby. Jedni super wczują się w potrzeby dziecka i dadzą mu tyle luzu, żeby potrafiło coś przyswoić z lekcji i jeszcze się odpowiednio zsocjalizowało. Inni dziecko oleją totalnie albo przeciwnie - wszystko będą chcieli zrobić za niego. Nie przewidzisz, co Ci się trafi:)

    A z tą łatką... sporo osób twierdzi, że już diagnoza i orzeczenie o ks jest łatką. No może i jest, ale czasami nie ma lepszego rozwiązania.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • holina 16.08.18, 22:27
    Ja zaczęłabym edukację bez nauczyciela wspomagającego. Nie chodzi tu o żadne łatki itp, tylko o to żeby sprawdzić jak Twoje dziecko sobie poradzi bez niego. Zgadzam się z Agatą, że bardzo dużo zależy od konkretnej osoby, i od tego jak dziecko poprowadzi. Znam przykład, gdzie nauczyciel wspomagający bardziej zaszkodził niż pomógł. Wręczał dziewczynkę w wielu czynnościach, pokazywał palcem co ma zrobić w książce, na sprawdzianach siedział z nią w ławce itp. W tej sytuacji o nauce samodzielności nie było mowy. Efektem było to, że gdy mama dziewczynki zdecydowała aby przez jeden rok córka nie miała wspomagającego, to okazało się, że dziecko nie wie co ma robić, od czego zacząć, bo przecież zawsze był Pan X i o wszystkim przypominał, wszystko pokazał.....
    Oczywiście jeżeli nie będzie innego wyjścia, to zawsze możesz jednak zmienić swoją decyzję i przy współpracy/pomocy wychowawcy jednak skorzystać z przysługującej dziecku pomocy NW. A może nie będzie takiej potrzeby ? Tego Ci nikt nie powie.
    Mój syn ma w opinii psychologicznej wiele zaleceń, ze względu na problemy z koncentracją uwagi, do których wychowawca klasy stara się stosować. I jakoś dajemy radę. Siedzi na pierwszej ławce, na testach ma wydłużony czas pracy, Pani stuka palcem w książkę kiedy przestaje pracować itp.....
    U nas akurat dużym plusem jest mała klasa 16 osób, stąd też wychowawca sam ogarnia mojego syna, nie wiem jak by byjo w przypadku liczniejszej klasy.
    Co by nie było myślę że zawsze warto spróbować dać dziecku szansę, a nóż sobie poradzi i nie będzie tak źle. :) A angażując dodatkowego nauczyciela, nie będziesz się w stanie o tym przekonać.

  • marta75b 16.08.18, 23:34
    Klasa będzie ponad 20 osobowa, wiec ciężko z upilnowaniem.
    Sama nie wiem, co teraz zrobić, czy się wycofać? Chyba już nie mogę. Może porozmawiać z tym nauczycielem? Niby powinien siedzieć non stop przy dziecku, ale można chyba to jakoś nagrać. Martwię się, że syn zostanie odrzucony przez inne dzieci, tyle się starałam, na place zabaw z nim chodziłam, społecznie idziemy do przodu.... Sama nie wiem, czy zrobiłam dobrze, czy źle.
  • marigold222 24.10.18, 12:58
    Trzeba się spotkać z nauczycielem wspomagającym i na spokojnie porozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach- dlaczego on/ ona mają się domyślać czego Ty chcesz?
  • aerra 17.08.18, 00:56
    Przede wszystkim umów się z tym nauczycielem i porozmawiaj z nim o swoich oczekiwaniach i potrzebach dziecka. W orzeczeniu nie ma przecież wszystkiego. A najlepiej wspólnie z nauczycielem i wychowawcą (plus dyrekcją?)
    I dopilnuj ipetu.
    Myśmy z NW zrezygnowali w zasadzie - młody miał w przedszkolu i obie panie (bo się zmieniły) wykonały kupę dobrej roboty (i w przedszkolu NW był baaaardzo potrzebny, zwłaszcza w pierwszym roku, w drugim już mniej) - natomiast w szkole miał tylko 2 godziny zajęć poza lekcjami z NW (ta sama pani, która była w przedszkolu). W tym roku i z tego zrezygnujemy, bo po prostu nie ma takiej potrzeby, wychowawca jest w stanie ogarnąć (klasa jest nieduża 17 osób), poza tym u nas problemem są bardziej przerwy niż lekcje (a to załatwia dodatkowa pani w świetlicy, a nie NW).
  • marta75b 17.08.18, 10:00
    A czy mogę zrezygnować w trakcie nauki, np w październiku?
  • aerra 17.08.18, 11:53
    To musisz uzgodnić z dyrekcją, czy będzie taka możliwość.
    Poza tym zależy też co masz wpisane w orzeczeniu - jeśli masz zaznaczone, że konieczny jest NW to nie ma szans.
  • katriel 18.08.18, 17:57
    > jakie wy macie doświadczenia?

    Ja mam doświadczenia ze szkolnictwa niepublicznego i generalnie w duchu alternatywnym (wolne szkoły, Montessori itp), więc to jednak trochę inaczej. Ale co wiem, to napiszę.
    Nauczyciel wspomagający jest w dużej mierze nie dla dziecka, a dla szkoły. Żeby się główny nauczyciel nie denerwował nieustannie, jaki numer może ten autysta zaraz wykręcić, i mógł się poświęcić nauczaniu. Żeby - w razie gdyby faktycznie "autysta numer wykręcił" - ktoś się nim zajął indywidualnie, pozwalając głównemu nauczycielowi kontynuować pracę z resztą klasy. Itd.
    Oznacza to z grubsza tyle, że nauczyciel wspomagający jest potrzebny od czasu do czasu. Przez większość czasu ma jedynie czuwać, dyżurować, czekać na sygnał że jest potrzebny. Nie każdy tak umie.
    Łatwiej to ludziom przychodzi, jeśli mają jednak jakieś zajęcie w tym czasie. Musi to być coś, co nie pochłania całej uwagi i co można w dowolnym momencie bez szkody przerwać: sprawdzanie zadań, pisanie raportów, produkcja zindywidualizowanych pomocy naukowych itp.
    Jak to formalnie zorganizować, to nie wiem. W niepublicznej jest łatwiej o tyle, że się po prostu szefostwo umawia z nauczycielem jak chce.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • marta75b 19.08.18, 19:28
    Chciałabym, żeby to właśnie tak wyglądało. Chyba poprostu pójdę porozamawiać. Boje się okrównież tego roku!
  • maja679 26.08.18, 22:44
    Mamy wspomagającego, jest jeden dla czwórki orzeczeniowych dzieci z klasy. Nasza wspomagająca ingeruje tylko wtedy, kiedy trzeba i jest pomocą dla nauczyciela i reszty klasy. Dyskretnie obserwuje całą klasę. Pomaga nie tylko dzieciom orzeczeniowym, ale również pozostałym, które tego potrzebują. Dzięki temu dzieci orzeczeniowe nie są w żaden sposób piętnowane czy wyróżniane. Warto porozmawiać ze wspomagającym o naszych doświadczeniach i oczekiwaniach.
  • holina 27.08.18, 01:16
    Tylko, że w waszym przypadku jak rozumiem chodzi o klasę integracyjną, gdzie jak piszesz nauczyciel jest dla czwórki dzieci z orzeczeniem. Autorka pisze o nauczycielu dla jednego dziecka w klasie ogólnodostępnej, a to jest ogromna różnica.
    Zgadzam się, że warto porozmawiać z nauczycielem o swoich oczekiwaniach względem dziecka, ale niestety z własnego doświadczenia wiem, że rozmowa o realizacji tych oczekiwań to jedno, a ich realizacja to drugie.....
  • besia5 03.09.18, 07:32
    W ogolnodostepnej klasie tez mozna to tak zorganizowac. U syna kolezanki w zerowce tak wlasnie bylo. Nw pomagal wszystkim dzieciom a do synka kolezanki podchodzil tylko w razie konieczności. Nauczyciele tez super ze soba wspolpracowali. Teraz moja corka idzie do pierwszej klasy w tej szkole i bedzie miala nw i po rozmowach z dyrekcja wiem ze taka w tej szkole jest praktyka i zeby dzieci nie pietnowac i wyrozniac. Ale bede tez rozmawiać i szczegolowo omawiac problemy corki z tym nauczycielem
  • marta75b 05.09.18, 07:47
    Rozmawiałam z NW i powiedzialam jej o moich obawach. Na zajęciach siedzi obok syna, ale podchodzi tez do innych dzieci. Ogólnie miła osoba. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
  • batysia44 16.10.18, 16:59
    Witam. Mój syn od tygodnia ma nauczyciela wspomagającego w 4 klasie ogólnej szkoły w zwykłej klasie. Prosiłam dyrekcję, że zalezy mi na tym, zeby taki nauczyciel był tylko cieniem ze względu właśnie na stygmatyzację, a tu o tym że się jednak znalazł (w pazdzierniku) dowiedziałam się jako ostatnia po tygodniu zajec. Pani w tym czasie non stop siedziała z synem w ławce. Wczoraj z nią rozmawiałam i upiera sie że jest tylko dla syna i jej zadaniem jest mu pomóc. Syn owszem ma problem z koncentracją i zawsze jest z czymś spóźniony, ale jest bardzo inteligenty (odmiana Aspergera) i jak do tej pory radził sobie dobrze bez zadnego nauczyciela wspomagającego. Czy mogę zażądać żeby taki nauczyciel odkleił się od syna i tylko subtelnie zerkał co robi w razie czego palcem stukał w ławkę jak to opisała ktoras z poprzedniczek :-)
  • sabina211 16.10.18, 21:21
    Nie możesz żądać skoro arkusz pracy szkoły został zatwierdzony. Sposób pracy NW zależy głównie od jego rozeznania problemu, współpracy z wychowawcą, trochę od stylu pracy szkoły. Ewentualnie możesz wnioskować o nieprzyznawanie takiej pomocy w kl. 5. Piszę to jako n-cielka wspomagająca też "okupująca" ławkę z podopiecznym oraz mama syna z ZA (dziś licealisty).
  • ellenai1 16.10.18, 21:37
    Acha, to można wnioskować o nieprzyznawanie nauczyciela wspomagającego? Bo moje dziecię ma orzeczenie od 3rż, a nauczyciela wspomagającego dostał w zerówce, gdy zostało zmienione przedszkole (wcześniejsze się zlikwidowało). I pani dyrektor upiera się, że tak musi zrobić. Mój ma ZA w normie intelektualnej i wczoraj przysżła pani wspomagająca, która:
    - chodzi z dzieckiem do kibla i go ubiera (!) [a sam robił to wcześniej i chodzą do kibla w parze z dzieckiem, a mój jako jedyny z nauczycielką]
    - siedzi z nim w ławeczce
    -każde polecenie wydane przez panią wychowawczynią powtarza mu kilka razy do ucha
    - chodzi z nim nawet na zajęcia indywidualne (!) organizowane w ramach orzeczenia
    Moje dziecię chyba już nic nie musi robić, skoro pani za niego wszystko praktycznie robi :)

    To chyba nie tak wygląda nauczyciel wspomagający?
    Bo moje dziecię było w miarę samodzielne i radzące sobie w 13-osobowej grupie, a teraz zbyt wiele wysilać się nie musi.

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • sabina211 17.10.18, 11:52
    Nie wiem, jak wygląda to w przedszkolu i klasach 1-3. Później można, tzn wg obecnego rozporządzenia uczeń z autyzmem i ZA musi mieć n-ciela wspomagającego, ale nikt nie określił w jakim wymiarze, więc są sytuacje, że taki nauczyciel wchodzi np. tylko na matematykę (4-5 godzin w tygodniu). Ale to załatwia się przed ustalaniem arkusza organizacyjnego szkoły na przyszły rok, bo nie może być możliwości, że n-ciel podpisujący umowę na cały etat po 2-3 miesiącach dowiaduje się, że musi zadowolić się 5 godzinami....I dużo zależy od funkcjonowania ucznia, tzn opinii dyrekcji i przedmiotowców. Podejrzewam, że sam wniosek rodziców nie wystarczy, jeśli większość n-cieli będzie chciało utrzymania wspomagania, a rozporządzenie umożliwia taką pomoc.

    A tak na marginesie...W swojej pracy NW spotkałam się raczej z postawą rodziców (z klas integracyjnych - dzieci w normie int.) chcących większej pomocy dla dzieci niż można zapewnić 4-5 dzieciom z orzeczeniem na jednej lekcji. Oczywiście siedziałam w ławce z najbardziej wymagającym (intelektualnie i emocjonalnie) dzieckiem, ale na zebraniach musiałam się tłumaczyć, że nie jestem w stanie się rozpięciorzyć (plus dzieci z opiniami)...Więc nigdy nie da się zadowolić wszystkich.
  • ania-pat1 24.10.18, 11:51
    Odpowiem - możesz i powinnaś. Jak pracuje NW powinno być opisane w IPET i zaakceptowane przez ciebie. Ja wnioskowałam (kl.6) by np. NW był na matematyce ale siedział z tyłu klasy (córka siedzi w 1 ławce) i pisał notatkę na kartce - (córka dysgraficzka), po lekcji dostaje wklejkę (dzięki temu córka może sama myśleć - nikt jej nie przeszkadza - i zapisywać po swojemu - z myśleniem nie ma kłopotów :-) a jednocześnie dostaje notatkę z której jest w stanie nauczyć się w domu (niezbyt sama się czyta...) na innych przedmiotach nauczyciele sami mówią kiedy NW się "przyda" bo planowane jest zamieszanie np. praca projektowa w grupach z samodzielną notatką (wtedy NW pomaga "w klasie") jest też na cięższych klasówkach - zwłaszcza gdy trzeba wydłużyć czas - wtedy wychodzi z dyslektykami i dysgrafikami i ZA do innej sali. NW bywa na przerwach jako dyżurujący - wtedy czasem pogada z córką zwłaszcza jak widzi ją "odklejoną " od grupy lub smutną - ma taki "ogląd" czasem wspiera organizacyjnie. W klasie nigdy nie siedzi z córką w ławce... nawet w 1 klasie tak nie było. Absolutnie nie wyraziłabym zgody na siedzenie z dzieckiem to dla niego wielka stygmatyzacja zwłaszcza w 4 klasie.... niestety ale powoduje to omijanie takich dzieci szerokim łukiem. cień powinien być dyskretny
  • sabina211 24.10.18, 12:57
    Naprawdę? Mojemu synowi nie przeszkadzała NW w ławce nawet w 3 gimnazjum. Bardzo się lubili i do teraz (syn w 2 kl. LO) utrzymują kontakt. I on, i klasa uważali to za naturalne, na żadną stygmatyzację nigdy się nie skarżył. Ja też teraz siedzę w ławce z 8-klasistą i wczoraj na zebraniu zebrałam podziękowania od jego rodziców. Więc pewnie jak ze wszystkim - nie ma reguły...
    Nigdy też nie widziałam IPET-u, gdzie byłoby określone jak pracuje NW, ale tu się zgadzam, że takie doprecyzowanie byłoby dobre.
  • ania-pat1 24.10.18, 13:04
    Mamy takie - i to w sumie jest fajne - nie jakieś bardzo szczegółowe, ale punkty. Może u nas dzieci jakieś wredne. Pytanie jak relacje tego 8 klasisty poza szkołą - bo raczej nie może robić tego co klasa np. rozrabiać na lekcji, obgadywać nauczyciela czy dowcipkować o nim - bo tego przy dorosłych się robi. I tu kuleje jego życie towarzyskie - córce koleżanki potrafiły zamknąć drzwi przed nosem w obawie, że powie swojej pani-koleżance o tym co robią w klasie. To nie jest równe
  • sabina211 24.10.18, 13:17
    8-klasista ma autyzm i niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, z natury jest bardzo spokojny, mieszka daleko od szkoły i na relacjach pozaszkolnych z klasą mu nie zależy (ma kolegów na swoim osiedlu, głównie młodszych). Poza tym klasa (mała, 14-osobowa, choć szkoła publiczna, samorządowa) traktuje mnie jak swoją nieoficjalną wychowawczynię i generalnie trzymamy sztamę, a to, z kim siedzę w ławce nie ma znaczenia...
  • batysia44 07.11.18, 13:20
    Mój syn jak do tej pory jeszcze nie skarży się na odizolowanie, ale już mu przeszkadza że nie może siedziec z kolegami. Teraz już 4 klasa, a za chwile okres dojrzewania. Jeśli NW się nie odklei będę musiała chyba wnioskować o usnięcie takiego nauczyciela w kolejnej klasie. Nauka nauką , ale kontakty rówieśnicze są bardzo ważne szczególnie gdy u syna nie widać choroby i funkcjonuje właściwie prawie normalnie. Ma czasem po prostu trochę nietypowy styl bycia i o ile nie trafia na spryciarza, który dostrzeże że syn daje się wkręcać to spotyka się z kolegami jak każde dziecko. Nauczycielka jest jednak dość uparta, uważa że jest "dla syna , żeby miał większe szanse" (pytanie co to znaczy mieć większe szanse. Może będzie miał w miarę ogarnięte notatki z lekcji, ale jakim kosztem?).
    ania-pat1 jak to zrobiłaś, że nauczycielka zgodziła się na taki układ?
  • sabina211 07.11.18, 14:43
    Czyli - Twoim zdaniem etat n-ciela wspomagającego powinien zniknąć? Jakoś bardzo rozjeżdżają mi się moje doświadczenia z synem w SP i gimnazjum, i moje zawodowe z tym, co tu piszecie...? A może "moi" rodzice tylko przy mnie twierdzą, że ta pomoc (tak, z siedzeniem w ławce, pisaniem sprawdzianów poza klasą itd) jest trafiona i potrzebna. Bo ja NW syna będę wdzięczna dozgonnie...Była jego przyjacielem, dobrym duchem itd.
  • aerra 07.11.18, 15:16
    Nie, nie powinien zniknąć.
    Zwyczajnie - każdemu według potrzeb. A ja też zauważam, że niektórzy NW bardziej dbają o swój etat, a nie o faktyczną pomoc dziecku. Są oczywiście dzieci, którym taka pomoc non-stop jest potrzebna, ale to chyba mniejszość w szkołach ogólnodostępnych. Większość dzieci, którym przysługuje NW potrzebuje delikatnego wsparcia - i zazwyczaj wcale nie w standardzie i na lekcji, a właśnie tak jak opisuje ania-pat1: wtedy gdy dzieje się coś ponadstandardowego i/lub na przerwach, wycieczkach, warsztatach. Takiego "cienia, ale z boku" - a nie kogoś, kto pilnuje każdego ruchu i nie pozwala na samodzielność.
    I nie, nie chciałabym, żeby NW był "przyjacielem" dziecka - dziecko powinno mieć przyjaciół w swoim wieku.
    I tak, myśmy w szkole z NW zrezygnowali, natomiast w przedszkolu NW był bardzo, ale to bardzo potrzebny (i to właśnie na zasadzie cienia) i bardzo jestem wdzięczna obu naszym paniom za to co udało im się osiągnąć w te dwa lata (tyle, że nie ma co ukrywać - przy bardzo dużej współpracy z nami, częstych konsultacjach, rozmowach, dostosowywaniu do dziecka).
  • ellenai1 14.11.18, 21:21
    No dokładnie, wszystko wg potrzeb- i ja też wolałabym, by dziecko mało przyjaciela rówieśnika, a nie nauczyciela w-jącego. Moje dziecię w przedszkolu (w małej, 10osobowej grupie) dobrze funkcjonowało, dopóki się nie pojawił wspomagający.
    Dziewczyny, co byście zrobiły w takiej sytuacji?
    1) Poszłam do dziecko do przedszkola, moje dziecię ma za drzwiami mega histerię. 7 latek !! Nigdy wcześniej nie miał takiej histerii, chyba że ktoś go do czegoś uparcie zmusza, a takie coś miało ostatnio z 2 lata temu. ( Zazwyczaj tłumaczenie mu działa, lub danie wyboru.) Kazano mi wyjść, bo "musi za sobą posprzątać zabawki, a nie chce". Aż mnie wgięło. Nie, że płacze. Że "ma posprzątać po SOBIE zabawki". Zapytała: "Jezu, to moje dziecko się bawi zabawkami? Dlaczego ja o tym nie wiem?" Okazało się, że to nie JEGO zabawki. On się nie bawi zabawkami. To pani wspomagająca chciała go "zabawiać", kazała się z nim bawić, a on ma posprzątać. Zapytałam, jaka zabawa. Usłyszałam, ma wskazać talerzyk "mały, duży, największy". Prawie sama się popłakałam. 7 latek....

    2) Podeszłam do wychowawczyni grupy i pytam, czy moje dziecię siedziało i "bawiło się" przy stoliku ze wspomagającym, a reszta dzieci miało "wolne zabawy" i hałasowało. Oczywiście, tak. Ale to nie jej sprawa, tylko wspomagającego. Czy tak to wygląda, że gdy inne dzieci się bawią i rozrabiają, to moje spędza ten czas na "rozmowie" z wspomagającym? To nie ma jakieś integracji z dziećmi? Włączaniem go do zabawy?

    Ja już jestem wykończona codziennym odbieraniem dziecka z płaczem, odkąd ma wspomagającego, to płaczliwość wzrosła o 200% jak nie więcej. Zazwyczaj o mnie, że do mamy chce już wrócić, ale ostatnio doszły te histerie, że ma coś robić, co go zmuszają. On normalnie w przedszkolu pracuje, sprząta po swojej pracy. Podejrzewam, że jak przestrzegał zasad jednej pani (wychowawczyni), to się słuchał. Teraz doszła wspomagająca, co ma nieco inne podejście (zmusza go, namawia, jest na każde jego zawołanie) to chyba trochę głupieje i czuje się osaczony przez dwie kobiety.

    Co Wy byście zrobiły w tej sytuacji?

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • ellenai1 15.11.18, 10:56
    W sumie to już odpowiedzi nie potrzebuję, sprawa rozwiązała się sama.
    Złożyłam pismo o rezygnację z n-a wspomagającego.
    Dyrektorka zaprosiła na spotkanie bardzo szybko. Jak się dowiedziała, co ma miejsce i jak pracuje n-l wspomagający, to była w szoku i przepraszała. Że rozmawiali razem na spotkaniu i ustaliła, że ma być wspomaganiem całej grupy, a nie siedzieć z jednym dzieckiem, bo mój tego nie wymaga. Szok, że dziecko w histerii oddają rodzicom, że w ogóle do tego dopuścili o jakieś talerzyki. Nikt nie potrafi z pań w grupie (były 3 wtedy, bo jeszcze wtedy ponoć miał wwr) powiedzieć, o co dokładnie była histeria. Wezwała wszystkie panie na pisemne wyjaśnienie sytuacji. 3 dorosły osoby, 10 dzieci, a nikt nie wie dokładnie, o co dziecko ma histerię, a rodzica wyrzucają z sali.

    Dyrekcja będzie próbowała rozwiązać umowę z n-cielem wspomagającym za porozumieniem stron, bo ma jeszcze wiele zarzutów co do pracy n-la, np. na występ ważny dzieci w centrum kultury spóźniła się prawie godzinę czy podważa decyzje nauczyciela wychowawcy przy dzieciach i ustawia swoje "własne" zasady.

    Jak widzicie, wszystko zależy, na jakiego c z ł o w i e k a trafią nasze dzieci, nie chodzi czy to wspomagający, czy nie... Przynajmniej mam fajną dyrekcję :)

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • sabina211 15.11.18, 17:45
    Gratuluję determinacji i dobrego rozeznania potrzeb Synka. Najwidoczniej źle trafiliście, choć od bliskiej koleżanki pracującej w przedszkolu jako wspomagająca a także z własnego doświadczenia (szkolnego) wiem, że często jest odwrotnie, tzn nauczyciel prowadzący "poucza" wspomagającego przy dzieciach, a co najmniej rzuca "piorunujące" spojrzenia w dowolnych momentach. To jest trudne, a każda strona ma swoje racje.
  • sabina211 15.11.18, 18:07
    Co do przyjaciela. Też bym wolała, żeby syn miał przyjaciela-rówieśnika. Ale skoro nie miał i nie ma do tej pory to w imię "wolenia" odgradzać go od dorosłych, do których naturalnie lgnie? Zwłaszcza mądrych, życzliwych mu i utrzymujących dystans w relacjach? Wtedy (oprócz rodziny) odebrałabym mu w ogóle grono osób, które lubi i chce z nimi utrzymywać kontakt. Wspomagająca próbowała się maksymalnie wycofywać, nawet prowadziła rozmowy z klasą nt włączania syna w ich aktywności, imprezy, wyjścia. Nie było odzewu z żadnej ze stron. Syn owszem szedł do kina, na wystawę itd, ale sam. Imprezy? Dla niego "za głośno", a poza tym się nie wyśpi...Dlatego nie chciałam odbierać mu tego towarzystwa, które sam wybrał, zwłaszcza, że i tak ograniczało się ono do przerw w szkole i pisania kartek z wakacji. Teraz 2 rok syn wspomagającego nie ma, a przyjaciele a nawet bliżsi znajomi i tak się nie pojawili.
  • batysia44 15.11.18, 22:21
    Czyli tak jak było wcześniej napisane "każdemu wg potrzeb". Mój syn w 3 klasie miał kolegów i funkcjonował jako zdolny, ale niegrzeczny, nadpobudliwy i nadruchliwy. Co prawda miał swoje nietypowe zachowania, świadczące o tym ,że nie widzi kontekstów społecznych , a przy tym ciężko go było zmotywować, bo zależy mu tylko na kilku rzeczach (resztę ma w nosie). Jednak miał kolegów, bawił się z nimi, a raczej wygłupiał się z nimi (jak równy z równym). Teraz w nowej klasie nie ma z kim broić (lub obecność pani wspomagającej skutecznie to niweluje), więc się trochę wyciszył, ale pozostały te nietypowe zachowania i powolność w działaniu (przy nadruchliwości!). Nauczycielka wspomagająca niby w skupieniu na nauce pomaga, ale mam wrazenie że syn jest teraz bardziej samotny. Na przerwach często przebywa sam, na lekcji siedzi z nim NW (a syn mówi , że chciałby z kolegą). Samo wyróżnienie poprzez to że NW z nim siedzi a innym odmawia pomocy jest już rodzajem naznaczenia. Boję się, że uczniowie z czasem zaczną na niego patrzeć jak na innego, (bez NW może by i im to nie przyszło do głowy jak w 3 klasie). W dodatku doszedł poważny problem z wf-em. Syn przez problemy z integracją sensoryczną nie ogarnia piłki, więc i gry zespołowe są nie do przejścia. Jest wyśmiewany i unika gier jak umie (a to nie zabrał stroju, a to go brzuch boli itp). Chyba będę musiała go zwolnić z wf albo załatwić wybiórczy wf (bez gier zespołowych). tylko nie wiem jak. To wszystko razem idzie w ryzykownym kierunku. Dlatego dobrze byłoby żeby NW się jednak odkleiła i dzieliła czas syna z innymi dziećmi przy szczególniejszej obserwacji syna. Jednak ona uważa że wie co robi i jak pisałam "jest dla syna", a to jest "jego szansa". Gadam jak do ściany. Zaczynam żałować że dałam papiery z diagnozą do szkoły w tym roku.
  • ellenai1 16.11.18, 07:04
    Mi w kuratorium powiedziano, że zawsze mogę prosić pisemnie o zwrot papierów (tj. orzeczenia) i wtedy dziecko nic nie dostaje.
    Ja tak drastycznie nei chciałam, bo w przedszkolu to jednak dużo przysługuje- wwr, logopedia, psycholog. A ostatno ma nmega fazę, że wszyscy umrą i się strasznie boi, że po niego nikt z przedszkola nie przyjdzie, bo umrą.

    Siedzenie z dzieckiem, gdy dziecko tego nie wymaga, to jednak trochę przegięcie wg mnie. W starszych klasach to wiadomo, kto tym "innym". I nie dlatego, że jest trudniejszy czy inaczej się zachowuje, ale bo "wymaga specjalnej pani".

    --
    www.rozwijammojedziecko.jimdo.com
  • sabina211 16.11.18, 07:28
    Mój syn ma w orzeczeniu (ale dopiero teraz na czas liceum) zalecenie opracowania indywidualnego programu z w-f.
  • mamamada 23.11.18, 09:39
    Cześć, natknęłam się dzisiaj w internecie na Poradnik ORE „Uczeń z zespołem Aspergera w szkole ogólnodostępnej”, przeznaczony dla nauczycieli. Jest w nim rozdział "Rola nauczyciela wspomagającego lub asystenta w szkole ogólnodostępnej", który zawiera wskazówki, co NW/asystent może/powinien robić, a czego absolutnie nie i przypomniało mi się, że widziałam taki wątek na forum.
    Oto fragment Poradnika, który, jak sądzę, może być dla Was isotny:
    "Przytoczone zalecenia to przykładowe ułatwienia dla ucznia z ZA. Należy pamiętać,
    aby stosować je tylko wtedy, gdy jest to potrzebne. Jeśli uczeń potrafi
    rozwiązać zadanie bez pomocy, powinien wykonać je samodzielnie. Nadmierne
    ułatwianie i pomaganie obniża pozycję dziecka w grupie oraz jego kreatywność.
    Obecność nauczyciela wspomagającego lub asystenta nie może pozbawić ucznia
    z ZA samodzielności. Osoby wspierające muszą umieć odpowiednio się wycofać, aby
    uczeń miał poczucie, że potrafi dać sobie radę sam. Uczeń z ZA powinien samodzielnie
    stwierdzać, że ma problem i prosić o pomoc w jego rozwiązaniu (możliwe, że będziemy
    musieli go tego nauczyć).
    Przykłady:
    ŠŠ „Nie wiem, gdzie jest moja książka. Gdzie mam jej poszukać?” – Nauczyciel
    wspomagający nie szuka książki, ale wskazuje miejsce, w którym uczeń powinien
    jej poszukać.
    ŠŠ „Nie rozumiem polecenia, poproszę o wyjaśnienia.” – Nauczyciel wyjaśnia.
    ŠŠ „Nie pamiętam, jaka jest następna lekcja. Nie wiem, do której sali iść.” – Nauczyciel
    sugeruje, aby uczeń wyjął dzienniczek i sprawdził w planie lekcji.

    Nauczyciel wspomagający/asystent nie powinien wyręczać ucznia w wykonaniu
    jego zadań zarówno szkolnych, jak i społecznych/towarzyskich. Może zachęcać
    ucznia z ZA, aby podszedł do kolegów na przerwie i zapytał „co słychać”, ale nie może
    tego robić za niego. Nauczyciel wspomagający nie powinien siedzieć obok ucznia
    z ZA, jeśli nie wymaga tego specyfika zadania lub udzielanej pomocy. Niektórzy
    uczniowie z ZA denerwują się, że ktoś pomaga tylko im i protestują przeciwko takim
    rozwiązaniom. Ważne jest, aby nauczyciel wspomagający/asystent podkreślał, że pomaga
    wszystkim dzieciom (i w miarę możliwości to robił), aby unikać stygmatyzacji
    ucznia z ZA."

    Publikację firmuje Ośrodek Rozwoju Edukacji, który jest publiczną placówką doskonalenia nauczycieli o zasięgu ogólnokrajowym prowadzoną przez Ministra Edukacji Narodowej. Jak dla mnie - bardzo sensowna, dobrze i przystępnie napisana rzecz, która może być przydatna w problemach, które opisujecie.
    Podaję link do strony, z której można pobrać Poradnik ORE „Uczeń z zespołem Aspergera w szkole ogólnodostępnej”
    Pozdrawiam - Magda
  • an_7 26.11.18, 23:27
    Wiele zależy od osoby, która będzie nauczycielem wspomagającym. U nas jeden był taki sobie, a drugi bardzo dobry, ale zawsze do 2-4 osób w klasie integracyjnej. Ludzie, którzy nie mają niepełnosprawnych dzieci, często nie rozumieją problemu. Zamiast ich słuchać, lepiej porozmawiać z nauczycielem albo z dyrektorem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.