Dodaj do ulubionych

Organizacja wolnego czasu

01.09.18, 16:10
Poradźcie mi coś, bo zaczynam nielubiec wlasne dziecko.
Młody zawsze, od urodzenia, był bardzo absorbujacy. Musiałam mu poświęcać 100 procent czasu. Na początku wydawało mi się to naturalne, bawiłam się z nim, oglądałam bajki, zabieralam na spacery itd, domowe obowiązki wykonując kiedy spał.
Teraz mam 2 dzieci, obowiązków więcej, a starszy jest tak absorbujacy jak był.
Wstajemy rano i powiedzmy, że chce posprzątać. Młodszy 2,5 letni bawi się sam autami, układa literki, klocki, a starszy-7 letni chodzi za mną i jęczy, że się nudzi. Zabawkami nigdy się nie bawił, tak jest do teraz. Ogląda za to filmiki na YouTube, niektóre fajne, ale jak czasami wejdzie na jakiś wulgarny, to siła telefon wyrywam.
Wczoraj byli z nianią. Poszli do miasta na lody, potem ze mną do parku na plac zabaw, potem jeszcze zakupy, w domu nie byli 3 godziny. Ledwo wchodzimy do domu, ja z światami w rękach, a on jeczy- mamo nudzi mi się, daj mi telefon!
Wstajemy rano, ja jeszcze oczy na zapalkach, kawe sobie robie nieprzytomna, a on już jęczy, chociaż minute temu leżał w łóżku. Nie ma potrzeby odpocząć po spacerze, czy dobudzic się rano- od razu musi być atrakcją, coś się dziać.
Szczerze to mam dosyć i nie uważam tego za skutek autyzmu, tylko jakiś taki charakter, roszczeniowa postawę do życia. Dziecko ma 7 lat i nie chce się niczym zająć, albo zabawia go mama, albo tablet i telefon.
Od jakiegoś czasu dużo rysuje, wykonuje pracę plastyczne nawet 2 godziny dziennie, razem piszemy ksiazeczki (on rysuje i dyktuje, ja piszę ). To mnie cieszy. Chodzimy razem na zakupy, po poludniu na plac zabaw, dziennie organizuję mu ok 6 godzin zajęcia, plus godzina na jedzenie, kąpiel itd. Ale co z resztą. Nie śpi 13 godzin, czyli zostaje 6 godzin kiedy mógłby się zająć sam sobą. A on ma jedną opcję - tablet, albo narzekanie na nudę.
Jestem wyczerpana tymi wakacjami. W roku szkolnym jest inaczej, chodził do przedszkola, na zajęcia, czasu wolnego miał może 3 godziny dziennie, to nie było problemu. A w wakacje jest horror, kolejny rok dziecko na mnie uwieszone i oczekujące codziennych nieustannych atrakcji, bez minuty na nudę.
Jego młodszy brat jest mniej absorbujacy, a też ma autyzm, wiec nie mogę na autyzm zwalić.
Koleżanki mówią, że ich 4- latki same się bawią, a one oglądają tv i piją kawę. A ja kawę pije w locie, myśląc, co tu zorganizować, żeby młody nie przyczepił się do telefonu czy tabletu.
Dodam jeszcze, że jak już się na czymś zafiksuje w tym tablecie, to przez pare tygodni nie ma innego tematu do rozmowy i jest całkiem w swoim świecie.
Uff, wyglądała się. Może ktoś miał podobnie i z czasem się zmieniło? Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • madziulec 01.09.18, 17:24
    No dobra. Piszesz, że mial wolnego czasu 3 godziny dziennie. I co wtedy robił?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • marta75b 01.09.18, 18:23
    Rysował , pisaliśmy ksiazeczki, w pogodne dni spacer czy plac zabaw (od początku kwietnia ), oglądał bajki, trochę grał na tablecie- ale może pół godziny dziennie maximum. Ogólnie przychodził z przedszkola, obiad, albo zajęcia, albo rysowanie ksiazeczki zakupy czy plac zabaw, wieczołem bajki, kąpiel i spać.
  • madziulec 02.09.18, 22:15
    Moment. Pisąłas - 3 godziny wolnego dziennie.
    Interesuje mnnie co robiliscie w te 3 godziny.
    Bo w czasie wolnym nie ma zajęć. Nie ma obiadu.
    Więc co? Dziecko rysuje 3 godziny? Serio? A oże jednak to YT było i tablecik?

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • marta75b 04.09.18, 23:45
    W roku szkolnym wyglądało to tak: odbierałam go o 1:30, jeśli miał zajęcia, to szliśmy prosto do domu i byliśmy w nim o 14. Jeśli nie miał zajec- zakupy i powrót ok.15. Obiad- w "zajęte dni" jechał po nim na terapię (3×w tyg). Wracał ok 17:30, czasem później - jeśli szli z mężem na zakupy. Jeśli w tym dniu nie miał terapii- pozwalała pograć na tablecie. Potem rysowanie- potrafi i 2 godziny dziennie, bajka, w ciepłe dni między 18 a 19 :30 plac zabaw i robił się wieczór. Kolacja, zabawa, kąpiel - i spać.
    W roku szkolnym nie było tego tabletu tyle, bo miał czas zagospodarowany przedszkolem i terapiami. Problem jest w wakacje, kiedy jest tylko ze mną.
  • marta75b 04.09.18, 23:58
    Pisząc "czas wolny" miałam na myśli czas po wyjściu w przedszkola, spędzony w domu, nie na terapi.
    A w domu jest obiad, rysowanie, zakupy itd.
    Może źle to opisałam, źle się wyraziłem.
  • amus878787 02.09.18, 12:12
    Marta wydaje mi sie ze tak go przyzwyzailas. Ja mam w domu 7 latka i 9 msc. I tez mnie szlag trafia jak slysze "nuuudzi mi sieeee" tableta nie ma i poki co miec nie bedzie, mial przez jakis czas telefon (moj stary) gdzie ogladal filmiki na youtubie ( kocha minecrafta pozwalalam an 20 min dziennie) ale zepsul;) ogolnie sam tez nie lubi sie bawic no ale jak nie mam czasu i musze mloda sie sie zajac to nie ma wyjscia mowie mu tam masz ksiazeczki, trzeba cwiczyc pisanie, albo namaluj cos, farbki na szkle masz. Cos tam wybierze ale ogolnie wychodzi do kolegow ( do sasiada najczesciej ) i zwykle tam sie bawia razem, pilka, rower, basen(jesli maja nadzor doroslego na podworku)

    Tak z ciekawosci. "Mlodszy tez ma autyzm"? Wydawalo mi sie ze pisalas ze 1 synek ma aspergera a drugi nie wiadomo, ze nie diagnozowaliscie? Zle doczytalam?
  • marta75b 02.09.18, 12:50
    Tak, dobrze doczytałas,nie ma oficjalnej diagnozy, ale bardzo widoczne cechy spektrum, od małego. Chcę oficjalnie zdiagnozować jak pójdzie do przedszkola- myślę, że to będzie formalność przy tych objawach. Na razie działam po swojemu.
    Starszy niestety nie ma kolegi do którego mógłby wyjść. Kolegów spotyka na placu zabaw- wychodzimy codziennie na 1,5- 2 godziny.
    W domu daję mu plasteliny, już potrafi fajnie lepic- nie chce. Literek pisać na chce. Rozwiązywać dziecięcych krzyżówek nie chce. Układanek nie chce.to jest jakiś straszny leń, oczekujący Super atrakcji albo jeczacy mamie.
    Jak ja mam wobech niego postępować? Jak nauczyc samodzielnego organizowania czasu?
  • marta75b 02.09.18, 13:52
    Żeby było wiadomo, o co mi chodzi, opiszę nasz zwykły wakacyjny dzień :
    1. Wstajemy o 8 , syn jęczy, że mu się nudzi. Ja chcę się ogarnąć, robię śniadanie, ubieram małego, sprzątam, piorę- zajmuje mi to do ok 11 godziny. I TU JEST NAJWIĘKSZY PROBLEM- MŁODY WISI WTEDY ALBO NA TABLECIE, ALBO NA TELEFONIE OGLĄDA GŁUPOTY, NICZYM SIĘ NIE ZAJMIE.
    2.Koło 11 wychodzimy do sklepu, potem obchodzi po osiedlowych placach zabaw, nie ma nas ok.2 godzin.
    3.Po powrocie coś jemy, puszczam mu bajkę, o 14 usypiania mlodszego syna. Starszy w tym czasie znowu tablet.
    4. Ok.14 30 robię obiad jednówcześnie piszemy ze starszym tez ksiazeczki, pomagam mu robić pracę plastyczną , zachęcam do rysowania itd.
    5. Ok 16 wraca mąż, jemy obiad, coś tam rozmawiają.
    6. Młodszy budzi się, muszę się nim zająć, dać obiadek. W tym czasie starszy znowulacji jęczy, gra na tablecie, walczy o mój telefon itd.
    7. Ok. 17:30 wychodzimy na plac zabaw, nie ma nas w domu do 19 :30.
    8. Po powrocie kolacja, kąpiel, bajki- i znowu starszy narzeka na nudę, walczy o mój telefon.
    Czyli wychodzi ok 5 godzin na telefonie dziennie, mimo iż dwoje się i troję żeby zająć mu czas. Nie potrafi niemal wcale zorganizować sobie innej samodzielnej zabawy.
    A ja mam dosyć! Po wakacjach czuje się, jakby mnie kombajn rozjechal. O czasie wolnym dla siebie to już zapomniałam dawno.
    Tak jest już 3 rok, odkąd urodził się mały (3 wakacje).
  • amus878787 02.09.18, 14:15
    Zabierz tablet i telefon. Ja bym tak zrobila. Niestety ale juz przywyknal do takiej rozrywki a korzysta jak widze bardzo duzo. To nie jest pol godzinki dziennie niestety. Mysle ze w koncu sie czyms zainteresuje.
  • aerra 02.09.18, 20:00
    Zgadzam się - tablet/telefon jest łatwą rozrywką, nie wymaga żadnego wkładu własnego, a ty go przyzwyczaiłaś, że jak pojęczy to go dostanie. Więc jęczy. Po co ma się zajmować czymś innym?
    Tyle że 5 godzin to bardzo dużo, ale jak zabierzesz mu ten czas nagle, to będzie czuł się - całkiem słusznie, bo to nie jego wina, że w ten sposób go nauczyłaś - skrzywdzony i to bez powodu. Chyba spróbowałabym wprowadzić zasadę, że jest czas na tablet, ale wcześniej jest czas na np. rysowanie, na obowiązki, na czytanie. Tylko zwróć uwagę na to, żeby nie padło stwierdzenie: "Jak porysujesz to w nagrodę dostaniesz tablet", żeby nie zakodować mu, że nagroda=tablet. To po prostu jedna z możliwych aktywności, ok, całkiem przyjemna dla niego, ale nic poza tym.
    Nie uginać się jak jęczy, chociaż pewnie przez jakiś czas będzie ciężko. Podkreślać, że ty np. masz teraz czas na sprzątanie, więc nie może Ci jęczeć, że się nudzi, bo Ci to przeszkadza. Jak chce - to może pomóc ;) Po kawałeczku ograniczać też czas przy tablecie, żeby zmniejszyć do akceptowalnego dla ciebie zakresu.
  • marta75b 04.09.18, 23:53
    Na razie problem znika, bo zaczął się rok szkolny. Syn w domu jest ok.14, jemy obiad, pozwalam mu na tablet usypiajac malego, a potem robimy coś razem.
    Martwię się przyszlymi wakacjami- bo znowu się zacznie. Myślę nad polkoloniami gdzieś w pobliżu. .. Zastanawiam się czy jako 8- latka będę mogła go samego wysłać na spacer, hulajnoge? To też by było jakieś rozwiązanie. Na osiedlu i młodsze dzieci wychodzą bez opieki, ale ja jakoś mam wątpliwości.
    Fajnie by było, gdyby polubił czytanie - kupowała bym mu różne czasopisma dla dzieci itp. Zawsze to lepsze od gapienia sie na Youtuberow.
  • marta75b 05.09.18, 00:10
    Dziewczyny chyba mnie źle zrozumialyscie. Tablet nie jest głównym problemem- jest skutkiem tego, że dziecko nie umie i nigdy nie umialo zorganizować sobie wolnego czasu. Dzis pytam go, co woli- szkołę czy przedszkole. Okazuje się, że woli byc w szkole, bo tam są zajęcia cały czas, a w przedszkolu "były za długie przerwy i nie wiedział co ma robic" (cytuję go). W przedszkolu nie było tableta czy komórki - to potrafił godzine biegać w kółko - to była jego zabawa.
    Ja mogę tablet zabrać, telefon wyłączam po powrocie do domu. Ale jak ja mam go nauczyć, żeby zajął się czymś konstruktywnym(bo bieganie w kolko powoli mu mija).
    Teraz zaczął się rok szkolny, nie musi się sam sobą zajmować i jest dużo lepiej. Ale są takie dni, kiedy nie ma szkoły, zajęć, pada deszcz a mama ma dużo pracy. Chodzi mi o to, żeby zajął się czym w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
  • aerra 05.09.18, 10:43
    Zrozum Marto, że dziecko przyzwyczajone do łatwej rozrywki - tablet, telefon, oglądanie bajek - nie czuje potrzeby wymyślania sobie zabaw bardziej angażujących zajęć. Poza tym wszystko to są rozrywki mocno stymulujące (a już zwłaszcza przy dziecku ze spektrum!) - kolory, animacje, dźwięk, natężenie tego wszystkiego, do tego duże emocje zazwyczaj. I dlatego właśnie twoje dziecko nie szuka innych aktywności. Bo ma nadmiar łatwych bodźców. Dlatego tak, to właśnie tablet, telefon i bajki są w tym wypadku problemem. A w zasadzie przyzwyczajenie do nich i łatwość ich uzyskania.
  • madziulec 05.09.18, 13:59
    Dzicko nie rodzi się cudowne z wszystkimi umiejętnościami.
    Nie umie od razu mówić, chodzić.
    I o zgrozo - bawić się!!!!

    Nie wiem czy wiesz, ale rodzicce / babcie / opiekunki / panie w żłobku / przedszkolu poświęcają nieco czasu by się z dziećmi bawić --> nauczyć te dzieci zabawy. Tego, że samochód to autko do jeżdżenia, lala jest do sadzania czesania, a klocki do składania.

    Jasne - nasze dzieci są trudniejsze "w obsłudze" i tego czazsu by pojąć, że jakieś rzeczy sa "do czegoś" zwykle potrzebują więcej, zaś zwykle mniej czasu po to, by pojąć, że telefon, tablet itp - do tego, by najzwyczajniej się "odmóżdżyć".
    Możliwe, że gdzies na jakimś etapie tego czasu wystarczająco nie było.

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • marta75b 05.09.18, 15:34
    Ja to rozumiem. Kiedys właśnie tak myslalam- ze nauczę dziecko się bawić. Poświęcalam mu cały czas, bawiliśmy się zabawkami, czytaliśmy ksiazeczki- myślałam że zaprocentuje. Bardziej można mi zarzucić, że przegielam w druga stronę, że nie dałam dziecku czasu na samodzielną naukę zabawy. Ale do 3 r.z. był mega posobny, biegających, absorbujacy. Kiedy miał 4 lata dzień w dzień uczylam go zabaw z rówieśnikami na placu zabaw.
    I co? I jajo! Dziecko pozostawione samo sobie nadal nie ma pomysłu na spędzenie wolnego czasu. Wszystko jest nudne.
    Dziś miał tablet od 13 50 do 14 20, potem się rozladowal, telefonu nie dałam. I narzeka, cierpi! Chcę go zabawić rozmowa- nuda. Nawet rysować nie chce, a ja obiad gotuję. Trampolina tez jest nudna.
    Myślę, że znam podobny przypadek w rodzinie. Chłopak mega inteligentny, jako dziecko bardzo posotny . Rodzice na prawdę dobrzy, zaangazowanien.
    To było w latach 90, tabletów nie było, telefon miał mało kto. Jako nastolatek wpadł w bardzo źle towarzystwo, narkotyki, kradzieże, wagary. Po czasie sam przyznał, że bratowali mu adrenaliny, to wszystko było z nudy.
    Szkole zdał, zrobił studia, wszystko się dobrze skończyło, teraz jest dorosłym człowiekiem. Przed 40 się z grubsza ustatkowal, ale bardzo długo ciągnęło go do przygód. Taki charakter.
    Martwi mnie, że u nas może być tak samo. Co ci rodzice przy nim mieli jak był nastolatkiem... po terapi chyba jeździli, sąsiadów co 2 dzień przepraszali, okradł ich a potem wydał na narkotyki i imprezy.a jego siostra- od małego zupelne przeciwieństwo. Obydwoje bardzo inteligentni, najlepsi uczniowie w klasie.
    Chciałabym, żeby mój syn umiał usiedzieć, porozmawiać ze mną, pobAnwil sie.
    Kiedy to nastapi- nie wiem. Jak go tego nauczyc- nie wiem. Obawiam się, że samo odebranie tabletu nie starczy.
  • marta75b 05.09.18, 15:38
    Miało być "jeździli na terapie" - nie chyba, tak było na pewno, bo jesteśmy rówieśnikami i dobrze znam ta historie.
    Obecnie jest artystą, wykonuje swoją pasję, zarabia, jest w tym dobry.
  • olucha1313 05.09.18, 19:46
    Może nie za wiele wniosę do dyskusji, ale wypowiem się. Jestem mamą 11 latka, całkowicie NT chłopca, który umiał się pięknie bawić sam, z kolegami, w domu, na podwórku itp.
    Niestety poznał świat gier i You Tube'a. Dziś sprawa wygląda następująco, mimo góry LEGO itp, kiedy odłączony jest od mediów snuje się po domu jak cień, wszystko go nudzi, a kiedy się spotka z kolegami gadają o grach I YOUTUBERACH. I wiesz co, ma tak chyba 80% współczesnej młodzieży (w większości chłopców) a zabawy w szkole na przerwach, to zabawa w jakąś grę.
    Spójrz na to inaczej, będąc "Na topie" z współczesnymi trendami będzie miał tematy z kolegami do rozmów, a chłopców właśnie zbliżają wspólne zainteresowania a nie przysłowiowe gadanie o "%$#upie Maryni".
    Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle, nie namawiam do nielimitowanego dostępu do kompa, ale moim zdaniem od pewnych rzeczy nie da się uciec, bo są już częścią dzisiejszej rzeczywistości...
    Mój syn podczas tegorocznych wakacji, poznał grupkę kolegów, ponieważ byli fanami jakiegoś tam Youtubera
  • marta75b 06.09.18, 10:41
    Mój syn jest właśnie youtuberami zafascynowany, lubi ich słuchać. Pół biedy, jeśli to fajne kulturalne osoby, ale dużo jest takich wulgarnych, gry tez są różne.
    Mój na prawdę nigdy nie bawił się sam zabawkami, jedyna metoda, by mieć go na chwile z głowy to internet.Wczoraj w sumie na internecie siedział ok godziny ( 2 x po 30 min), bo był z tata na zakupach, ja go zachęcałam do rysowania, szybko poszedł spać. Ale ja nie mogę mu organizować 100 procent. Czasu. Co w dni wolne, wakacje? Przecież taki człowiek może zamęczyć!
  • amus878787 06.09.18, 15:06
    Moj niestety tez. Ale ostatnio przeginal z tym i ma tylko w weekendy. Bo od rana slyszalam "moge youtuba?" Teraz sam kombinuje w zoraj malowql figurki z masy solnej ktore 2 lata temu robilismy :p
  • szonik1 06.09.18, 21:25
    No a tata, nie może zająć syna jakimiś męskimi aktywnosciami? Piłka, rower, wypad nad jezioro na "nocny patrol"?
  • marta75b 08.09.18, 23:00
    Tata tez się zajmuje. Obydwoje się zajmujemy. Ale chodzi o to, żeby wreszcie zajął się sobą sam.
    Pamiętam jak nudziłam się w jego wieku, i nie było zmiłuj, nikt mnie nie zabawiał. To były ogólnie inne czasy w wychowaniu dzieci. Tylu rozrywek, co on ma w ciągu miesiąca to ja w ciągu 3 lat nie miałam. Jak była jakaś atrakcja, to najpierw człowiek żył nią przez miesiąc, a potem miesiąc rozpamietywal.
    A tutaj dziecko po spędzenie 4 godzin na rozrywkach miauczy przekraczając próg domu " nudzi mi się ".
    Życie jest czasami nudne, nie składa się z samych przygód i fajerwerków. Czasami człowiek czuje się samotny, nie ma z kim wyjść z domu, ma nadmiar wolnego czasu... A moje dziecko chciałoby życia gwiazdy w czasie trasy koncertowej. I tak od małego. Juz jako dzidziusia trzeba było go non stop zamawiać , inne sobie leżały, a tego trzeba bylo nosić, pokazywać, śpiewać. I tak jest do teraz, tylko wymagania rosną, a moje chęci maleją.
    Ten tablet to był skutek, a nie przyczyną. Sama poprosiłam, żeby go kupić, bo nie wyrabialam.
    A w jaki sposób wasze dzieci spędzają czas?
  • madziulec 09.09.18, 09:39
    My nie mieliśmy tabletów, zabawek edukacyjnych, wodotrysków i innych.
    Nie było tv, jedyna rozrywka był teleranek, Zwierzyniec, Piątek z Pankracym...
    Było wyjście na dwór na rower, granie w kapsle w wyścig pokoju, robienie "sekretów".

    Czasy wymagały od nas inwencji, kreatywności.

    A teraz rodzice podają dzieciom na talerzu wszystko. Czyli: nudzisz się? Ciach masz coś nastepnego. Bardziej wyjąca zabawkę, bardziej kolorową, obracającą, rzekomo bardziej edukacyjną.
    ALbo milion zajęć dostepnych. Nie chcesz tenisa to squash, ping-pong, zajęcia taneczne, zumba, a może szkółka żeglarska..
    Decoupage? Prosze bardzo ;)

    I pokazujemy tym dzieciom, że nie musza same nic wymyslać. Czasy się zmieniły. Nie ma już wymyślania zabawy z patykiem w ręku. I dziecko, które dostanie patyk na plaży zwykle głupkowato się gapi. Wymaga: elektrycznej koparki, pełnego zestawu foremek / łopatek... I tak jest wszędzie

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
  • baba_za_kolkiem 09.09.18, 12:01
    Marta ja mam synka 5 lat. Zajmowanie się sobą to było coś, czego musiałam go nauczyć. W tej chwili, w momencie kiedy słyszę "nudzi mi się", mam dwa rozwiązania: albo robi ze mną to, co ja akurat robię (pomaga mi we wszystkim) albo mówią "idź do pokoju, otwórz skrzynię i poszukaj sobie tam czegoś, czym się dawno nie bawiłeś".
    Mamy w jego pokoju dużą skrzynię, w której jest wszystko, cały chłam, zabawki, części zabawek, no wszystko. I zawsze, ale to zawsze, jak synek otworzy skrzynię, wywali wszystko, to szukając już znajduje tam coś, co go zaciekawi. A to plasteline, a to jakieś dawno zaginione auto, a to kalejdoskop, a to jakiś pistolet ze strzałkami, a czasem zwykłe woreczki z ćwiczeń a czasem bańki, magnetyczne literki na tablicę. itd.
    Jak włączam go w coś co ja robię, pozwalam mu na bardzo dużo. Robię tak od dawna. Jak np nastawiam pranie, pozwalam mu robić wszystko od A do Z. Wybiera jeden kolor z kosza, np jasne albo ciemne albo kolory, wrzuca do bębna, pilnuje żeby nic nie wystawało, odmierza płyn czy wrzuca tabletki, ustawia temperaturę, wirowanie, potem wyjmuje z pralki i pomaga mi wieszać. Ja siedzę na wannie i tylko pilnuje. To samo w kuchni, robię zupę. Wybiera mi i podaje ziemniaki, obiera marchewki, wrzuca przyprawy, nalewa wodę, szuka odpowiednio dużej pokrywki do garnka, szuka mięso w zamrażarce, dolewa śmietanę. Pilnuję tylko oczywiście żeby sobie nie zrobił krzywdy.
    Robię tak od dawna.
    Daję mu mokre chusteczki, myje lustra, okna, swój stolik. Myje podłogę mopem i odkurza. Wałkuje ciasto.
    Puszczenie bajki w kompie też jest, ale jest ostatecznością. Wychodzi średnio raz w tygodniu. Telefonu mu nie daję, tableta nie mamy. Telefon jest czasem do puszczenia muzyki czy bajki w podróży.
    I mam jednak zasadę, że raz dziennie się z nim bawię. Naprawdę. Czasem to pół godziny, czasem 2 godziny. Ale bawię się, żeby go nauczyć zabawy. W czasie ostatniej zimy bawiliśmy się dużo duplo, nie umie praktycznie budować ale odgrywaliśmy dużo scenek ludzikami.
    Jak nie mogę się z nim bawić, to mówię dlaczego i mówię, kiedy będę mogła. I staram się dotrzymywac słowa.
  • baba_za_kolkiem 09.09.18, 12:04
    Acha, no i od jakiegoś czasu słowa "nudzi mi się" ignoruję przez pierwsze kilka razy, żeby uczył się sam sobie szukać zajęcia, kreatywności. Udaję, że nie słyszę, albo rzucam coś w stylu "wiesz co, zaraz bo akurat musze tu pozamiatać..." Czasem sam sobie coś znajduje do roboty. Jeszcze rok temu to był dramat.
  • aerra 10.09.18, 20:22
    Marta, ale to właśnie o to chodzi - on jęczy, ty mu wymyślasz aktywności albo dajesz tablet.
    Nie umie sam sobie nic wymyślić, bo nie musi. Pojęczy i dostanie czy twoją uwagę, czy dostęp do sprzętu.
    Mój jest starszy, teraz masę rzeczy woli robić sam ;) Ale też miał taki okres, że jęczał "nudzi mi się". Odpowiadałam mu, że to dobrze dla mózgu tak się ponudzić czasami - ma wtedy chwilę, żeby wymyślić coś nowego. A jak nie chce wysilać mózgu, to może mi pomóc w tym co robię aktualnie. Parę razy - owszem, decydował się mi pomóc, ale dość szybko mu przeszło (zwłaszcza przy nudnych codziennych czynnościach) i okazywało się, że jednak ma sporo rzeczy, którymi może się zająć sam.
  • jhoan 10.09.18, 14:00
    U mnie tablet jest tylko w weekendy. Jak nie było takiego ograniczenia, to też było jęczenie o tablet zaraz po powrocie z przedszkola. Teraz jest zasada i jest spokój.
    Ale mój syn z ZA umie się sam bawić, jest jakby w swoim świecie wtedy. Pasjonuje się piłką i to jest tematem przewodnim jego prac. Nawet rysunek wazonu w zerówce był we flagi klubów i wyniki meczów. Jak widać, różne są przypadki ZA.
    Jednak, jak nie było zasady "tablet w weekendy" to było jęczenie.
  • marta75b 11.09.18, 12:46
    Dziękuję za odpowiedzi.
    Problem tabletu na razie zniknął, bo na nim usiadłam i go zepsułam niechcący.
    Syn nie bawi i nie bawił zabawkami, wiec to odpada. Na razie problem zniknął, bo ma dużo zajęć dodatkowych. Pojawi się pewnie w wakacje i trudno, będzie musial coś wymyślić.
  • madziulec 11.09.18, 13:40
    Dziecko kiedys musi być dzieckiem.
    Nie załatwisz problemu przeładowaniem go zajęciami dodatkowymi i terapiami

    --
    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.