Dodaj do ulubionych

wykluczenie z rodziny - jak sobie radzić?

08.07.19, 15:53
Witajcie,
pytanie jak w temacie - czy jest tu ktoś, kto doświadcza/ł wykluczenia i jak sobie w związku z tym radzi.
Piszę, bo chcę się wygadać, gdyż bardzo często codzienność mnie przytłacza.
Moje dziecko (teraz już nastolatek, zdiagnozowany prawie dekadę temu), jest wykluczone z rodziny, a wraz z nim moje drugie dziecko i ja. Od 10 lat jestem z dziećmi sama. Od zawsze syn był traktowany jako niewychowany, i choć rodzina po kilku latach "przełknęła" diagnozę, to mentalnie jej nie zaakceptowała, i dalej syn jest traktowany jak "trędowaty". Jedynie siostra akceptuje mojego syna. Przez te wszystkie lata mojego samotnego macierzyństwa kontakt z rodziną miałam rzadki - spotkania 1-3 razy do roku. Pół roku temu powiedziałam mamie, co mi w duszy gra (chodziło tu o moje relacje z nią, a nie jej z wnukiem) i od tego czasu jestem z dziećmi wykluczona - teraz nawet nie rozmawiamy przez telefon. Tata przyznaje mi rację, ale powiedział, że będzie trzymał stronę mamy, bo w końcu to jego żona;) Mojemu synowi nie zależy na kontakcie z dziadkami, bo mam wrażenie, podskórnie wyczuwa, że oni go nie akceptują. Rodzice się ostatnio przeprowadzili (cała rodzina już dom widziała, nocowała itp., a my zaproszenia nie dostaliśmy) i mama zaprosiła do siebie inną wnuczkę na miesiąc wakacji. Moja córka się o tym dowiedziała i było jej bardzo przykro. Jak jej wytłumaczyć, że babcia ma nas w nosie. Nie wiem, co dziecku powiedzieć, żeby było kulturalnie, a prawdziwie. Koleżanka mi powiedziała, że skoro moim rodzicom urodziło się dwóch wnuczków, to moje dzieci mogą iść teraz w odstawkę. Hm... prawdziwe niestety. Generalnie moja mama jest osobą toksyczną, z którą nie da się na poziomie porozmawiać.
Od kiedy pamiętam jesteśmy "dziwną" rodziną, ze względu na Zespół Aspergera mojego syna. Tyle lat żyliśmy spokojnie, ale teraz w rodzinie zrobiły się roszady, wszyscy zamieszkali bliżej nas i wzajemne spotkania (1-3 razy w roku) są nieuniknione. Jak to rozegrać, by całkowicie się nie odciąć? Ja nie mam ochoty na te spotkania, bo moja rodzina to patologia i zawsze muszę je odchorować. Ale czy to dobre dla dzieci pozbawić je zupełnie kontaktu z (patologiczną) rodziną - dziadkami, ciociami, wujkami i kuzynostwem???
Czekam na jakieś rady, może ktoś jest w podobnej sytuacji.
Z drugą babcią też kontakty ukróciłam, ale ta nie narzeka z tego powodu. Babcie mają niestety podobne charaktery ;(
Edytor zaawansowany
  • aerra 08.07.19, 21:46
    Tak, to dobre dla dzieci pozbawić je zupełnie kontaktu z patologią, nawet (albo może zwłaszcza) jeśli to rodzina. Z rodziny dzieci czerpią wzorce - naprawdę chcesz, żeby czerpały takie?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka