Dodaj do ulubionych

postepowanie i zachowanie uczniow i nauczycieli

27.01.09, 18:11
Wlasciwie ponizszy tekst zostal juz opublikowany na lamach foru eksperckiego ale...
Witam!
Prosze o komentarz do sytucji przedstawionej ponizej (przepraszam za pisownie, aktualnie posiadam niest. klawiature):
12-letnia dziewczynka zostaje przeniesiona przez rodzica do nowej szkoly.Dziewczynka jest uposledzona w lekkim stopniu,jest
niesmiala,wycofana,nie odnosi zadnych sukcesow w nauce,nie ma przyjaciol(ze wzgledu na poch. ojca jest dyskryminowana zarowno przez doroslych jak i dzieci)w dotychczasowej szkole siedziala sama w lawce przez 4 lata.Jesli juz ktos uczestniczy w jej zabawie - to sa to dzieci z klas pierwszych.Jest wychowywana wraz z rodzenstwem przez samotnego ojca poch.rumunskiego.Ojciec zajmuje sie domem, nie pracuje.Rodzina zyje bardzo skromnie.
W nowej klasie dziewczynka nie zostala zaakceptowana przez kolegow.
W trakcie przebierania sie na zajecia WF dziewczynka zostaje sfilmowana( osoba ta jest dosc rozwinieta fiz. jak na swoj wiek) przez kolezanke z klasy - N.,mimo stanowczego sprzeciwu dziewczynki.Film trafia w obieg szkoly. Pod adresem dziewczynki leca wyzwiska, obelgi, dwuznaczne propozycje. Dziewczynka czuje sie zawstydzona i zaszczuta. Opowiada o wszystkim ojcu,a ten interweniuje u pedagog sz.
Pdagog rozpoczyna dochodzenie w klasie - jak sie okazuje - bez zadnej
delikatnosci w stusunku do pokrzywdzonego dziecka - roztrzasa sprawe na forum. Ustala: "nagrany film nie wyszedl poza szatnie dziewczat,zostal od razu skasowany, a jedyna osoba, ktora go widziala byla przyjaciolka N. - S. Pedagog stwierdza nastepnie, ze (!)"pytani chlopcy, twierdza,ze nie bylo to nagranie dziewczynki".Nielogiczne!!!Skoro film nie wydostal sie poza szatnie dziewczat,widzialy go tylko N. i S. to jakim sposobem "chlopcy" moga opiniowac cokolwiek w tej sprawie.Ale skoro dla pedagog sz. ich autorytet w ww sprawie i celowosc pytania ich o ww film jest istotny to: albo film wyszedl poza szatnie -wowczas chlopcy mogliby go ogladnac i mieli podstawe do wyrazania opini,a pedagog sz. klamie (zaprzecza slowom, ze film widzialy N.i S.); albo film nie
wyszedl poza szatnie - wowczas opinia chlopcow jest nieprawdziwa,a de facto pytanie ich o cokolwiek jest nonsensem i przytaczanie ich zdania w temacie filmu jest co- najwyzej szukaniem argumentu na zamaskowanie swej nieudolnosci i liczenie na niezrozumienie tekstu przez ojca dziewczynki.
Sumujac: dziewczynka zostala przez doroslych zlekcewazona - w imie integracji klasy stala sie kozlem ofiarnym.Zarzucono jej, ze poszla ze skarga do ojca a nie do nauczyciela.Dziewczynka twierdz,ze nikt nie zareagowal na jej narzekanie.Autorka filmu - podobno zostala pouczona o prawnych aspektach swych czynow.
Po tym incydencie spoleczna rola dziewczynki w szkole zaczela sprowadzac sie do bycia w opini kolegow sz.,cyt." ku***","dziw**","szma**","syf**" itp."Kolezenskie" werbalne i fiz. karcenie stalo sie na porzadku dziennym.Informowani nauczyciele i pedagog, poza zdawkowym "tak nie wolno" i " to nie moja wina" nie potrafia nic zrobic.
Dreczone dziewczynka zaczelo zachowywac sie agresywnie.I w stosunku do otaczajacych ja dzieci,i w stosunku do doroslych. Zaczela uzywac slownictwa jakim sama jest czestowana w szkole na codzien.Nie chce sie uczyc.Nie ma w niej absolutnie jakijkolwiek checi do poznania - co jest zadziwiajace - bo jeszcze rok temu,mimo towarzyskich niepowodzezie,dziecko bylo pozytywnie nastawione do nauki.
Ojciec,pomimo ciaglego kontaktu z pedagogiem i szczerego zainteresowania sprawami dzieci jest szykanowany przez dyr.Ta widzac trudna sytuacje materialna rodziny dosc opieszale i z wlasciwa osobom dobrze wyksztalconym wyzszoscia,od czasu do czas kseruje dzieciom pomoce szkolne( niektore podreczniki), pozwala zjesc zupe w stolowce szkolnej...Zapewne dyrekcja szkoly jest juz zmeczona sytuacja.Ojciec nieustannie przychodzi z wyrzutami,ze to buty zimowe zostaly zalane woda przez 'kolegow" z klasy,ze to ktos wysmarowal kurtke wymiocinami...etc.Na pewno trudno jest zrozumiec, coz ten ojciec ma pretensje do szkoly.Przeciez "oni tam tylko ucza,a kulture osobista dzieci wynosza z domu".Dzieci wychodza z domu o 7.30, wracaja o 17.00, ida spac o 21.Z prostego rachunku wynika,ze
wiekszosc aktywnosci (70%)przypada na czas szkoly.Ale wg nauczycieli - nie ma zadnego zwiazku.
Podobno to kuratorium samo wyznacza, ze " postawy i zachowanie uczniow wskazuje na ich moralny,spoleczny i emocjonalny rozwoj".
Jezeli tak, to mozna przyjac,ze ww dziewczynka w tej chwili przezywa totalny regres
Podziekowania naleza sie dla SP113.Za wybitne osiagniecia...

Cala sytuacja jest o tyle skomplikowana, ze rodzina jest pod stalo opieka kuratora rodzinnego (dec. sadu rodz. i op. w odpowiedzi na info. MOPS - ktory otrzymywal rzekomo serie anonimow na temat "rodziny Rumuna")
Kurator rodz. utrzymuje, ze przede wszystkim jest on gwarantem spokoju tej rodziny,ktora jest wlasciwie wyspa w oceanie...uprzedzen.Jakakolwiek proba obrony: w sklepie, w MOPS, w szkole konczy sie porazka.
Marzeniem dziewczynki,jedynym, jak i samego ojca, jest wyjazd z Polski.
Edytor zaawansowany
  • agatamarszalek 27.01.09, 23:12
    Witam,
    Sprawa, o której Pani pisze jest skomplikowana, dużo tez wątków,
    które wymagałyby bliższego poznania, aby móc sie precyzyjnie do
    nich odnieść.
    To co na pewno jest jasne i nie ulega wątpliwości to to, że
    dziewczynka , o której Pani pisze, doswiadczyła i nadal doświadcza
    agresji i przemocy. Sytuacja z kamerą i filmem to po prostu
    przestępstwo, za które nieletni może odpowiadać przed sądem.
    Agresja, której dziewczynka stała się ewidentną ofiarą w
    późniejszym etapie sprawy rózwniez traktuje się jako przemoc.
    To co tragiczne w tej sytuacji, według mnie to to, że ofiara
    została w tej sytuacji pozostawiona sama sobie, zawiódł ja cały
    system szkolno - pedagogiczny i cały świat dorosłych, który
    ewidentnie w tym przypadku okazał sie byc nieudolny. Wynika to
    pewnie z kilku powodów (co absolutnie nic nie tłumaczy ) - lęku
    przed: "uszczerbkiem" , na jaki możnaby narazić wizerunek szkoły;
    z uprzedzeń i poczucia, że samotny ojciec, obcego pochodzenia, z
    niższej warstwy społecznej na pewno nie bedzie "rozdmuchiwał"
    sprawy, która z czasem przycichnie; lęku przed ujawnieniem swojej
    niekompetencji i braku umiejetności rozwiązywania tego typu
    konfliktów przez pracowników szkoły.
    W całej sytuacji , o której pani pisze zabrakło wielu ważnych
    elementów, któe pozwoliłyby odwrócić tę paradoksalną sytuację, w
    której to ofiara musi sie bronić, a winny czuje się bezkarny.
    Po pierwsze natychmiastowy kontakt z rodzicami - nie dziewczyny,
    ale osób, które w najmnieszym chociaż stopniu były podejrzane o
    uczestnictwo w nagranie filmu. Uświadomienie im sytuacji oraz
    możliwych konsekwencji - począwszy od obnizania ocen, przeniesienia
    do innej klasy lub przeniesienia do innej szkoły sprawców , czy -
    (jeśli dyrekcja, do której ta sprawa powinna byc natychmiast
    zgłoszona nie zajmie się odpowiednio problemem) zgloszenia sprawy
    na policję przez rodzica. Wydaje mi się, że zaniedbanie tych kroków
    mogło być o tyle łatwiejsze, że rodzina pokrzywdzonej dziewczyny
    może bać się podobnej interwencji ( nie pisze Pani wprawdzie
    dlaczego rodzina objęta jest nadzorem kuratora) ze wzgledu na
    możliwość zaszkodzenia samej sobie w oczach kuratorium.
    Po drugie ,to co nastąpiło to tak zwane rozproszenie
    odpowiedzialności, czyli rozmycie sprawy do tego stopnia, że nikt
    konkretnie nikogo konkretnie o nic konkretnie nie wini. Nawet osoba
    ofiary została "rozmyta" (bo przecież niektórzy mówili, ze to nie
    ona została nagrana).
    To co zaniedbano moim zdaniem to bezwzględna pomoc i nadzór nad
    dziewczyną ze strony psychologa i pedagogów w szkole. Ignorowanie
    całej sprawy pokazuje tylko, ze takie rzeczy mogą dziać się bez
    wpływu na cokolwiek i bez zadnych konsekwencji.
    Skrzywdzone dziecko pozostawione jest w tym wszystkim same sobie -
    pomijając osobę ojca, który ze względu na okoliczności , o których
    Pani pisze , nie radzi sobie z sytuacją.
    Do tej pory dziecko czuło się samotne i odrzucone przez
    rówieśników, z pewnościa dźwiga wielki ciężar podświadomych
    domysłów dlaczego tak się dzieje (jestem inna? gorsza?)
    Przeniesienie do innej szkoły jak rozumiem miało polepszyc sytuację
    i pomóc w zmianie na lepsze relacji z rówieśnikami. Nie pomogło, a
    dziecko doznało jeszcze więcej krzywdy. Wydaje mi się, że to co się
    dzieje z dzieckiem - agresja słowna, niechęć do nauki to sposoby na
    przetrwanie tej sytuacji, wyjście z pozycji kozła ofiarnego
    (paradoksalnie upodabniając się do swoich agresorów). Może to
    lepiej, że dziewczynka , przynajmniej tymczasowo, reaguje w taki
    sposób, a nie zapada się w sobie i całkowicie dusi złość , gniew w
    sobie. To nie znaczy osczywiście, że sobie radzi z sytuacją.
    Przeniesienie dziewczyny ze szkoły w bezpośredniej reakcji na tę
    konkretną sytuacje nie wydaje sie dobre - pokazałoby z pewnościa
    jej, ze otaczający ją dorośli są nieudolni i bezradni, nie można na
    nich liczyć, a ona sama jest problemem, który należy usunąć - w tym
    akurat przypadkuprzenieść do innej szkoły. Usunięcie ze szkoły nie
    byłoby rozwiązaniem problemu, ale uchyleniem się przed rozwiazaniem
    problemu (dla nauczycieli z pewnością wygodnym, dla rodziny
    dziewczyny i jej samej z pewnościa nie rokującym dobrze na
    przyszłość). Jeśłi grono pedagogiczne , dyrekcja dołożyliby
    wszelkich starań, by sprawę wyjaśnić (jeśli nie sami to z pomocą
    kuratorium, może sądu), a dziewczyna nadal źle funkcjonowałaby w
    tej szkole to przeniesienie jej do innej byłoby rozwiazaniem - ale
    nie jako forma ucieczki, ale pomocy jej.
    Pozdrawiam, A.M.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.