• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czego się spodziewać w szpitalu ? Dodaj do ulubionych

  • 22.11.10, 14:29
    Nie miałam pojęcia jak to będzie wyglądało, więc wszystko było zaskoczeniem.
    Dlatego opiszę jak było w moim szpitalu.
    Pamiętajcie, żeby przed wybraniem się do szpitala dokładnie ogolić całą okolicę łonową. Zdecydowanie lepiej zrobić to już w domu.
    Pierwsze dzień jest "lajtowy" . Nas jeszcze badał ordynator przed operacją i sugerował jaki rodzaj operacji w naszym przypadku zaleca. Cały dzień dieta, wieczorem bez kolacji, zamiast kolacji lewatywa i przed snem zakładali wenflon.
    Na drugi dzień rano proponuję koniecznie umyć głowę ( po operacji nie będziesz miała ani siły ani ochoty na takie rzeczy ). Nam już rano przed operacją zakładali cewnik. Nic przyjemnego, ale można przeżyć (jeżeli dobrze założą, ja miałam z tym problem, a potem zapalenie dróg moczowych niestety).
    Przed operacją połóż na łóżko podkład z ceratki, ponieważ od momentu założenia cewnika do jego usunięcia, czyli jakąś dobę o ile nie więcej będziesz musiała leżeć bez majteczek.
    Polecam też mieć pod ręką espumisan i to ten najmocniejszy. Na oddziale mogą nie mieć, a wędrujące po jelitach gazy potrafią dać popalić i to nieźle! Wiem coś o tym. Jako ratunek dostałam w szpitalu specjalna rurkę doodbytniczą przypominającą wężyk od kroplówki, która działa rewelacyjnie. Pozwala na łagodne ujście gazów i całkowicie eliminuje problem. Nie wiem czy to można dostać w każdej aptece, bo ja nie znalazłam ale może w sklepach rehabilitacyjnych ? Świetna sprawa!
    Po operacji dopiero na drugi dziań rano zalecają wstać z łóżka, ale ostrzegam za pierwszym razem raczej Wam się to nie uda. Powoli i ostrożnie wstawajcie z pozycji na boku opierając się na łokciach, żeby nie obciążać mięśni brzucha. Zapewniam , że rana goi się nadzwyczaj szybko i nie bójcie się zdjąć plastra tak jak zalecają. Nam kazali po powrocie do domu, innym już zdejmują przed wyjściem.
    I najważniejsze - nie możecie się przeziębić, ból rany przy kaszlu bądź kichaniu jest nie do opisania !
    Macie prawo do środków przeciwbólowych na każde żądanie i z tym nie ma problemów, więc bez obaw.
    Jeżeli usuną również jajniki to prawdopodobnie organizm się będzie buntował i możecie się spodziewać nocnych potów i wielu napadów gorąca.
    Prawdopodobnie zaproponują wtedy terapię hormonalną.
    Jeżeli operacja będzie przez brzuch to czekają Was zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch, a w wielu wypadkach trzeba je będzie również robić sobie przez kilka dni w domu.
    Dacie jednak radę jak my wszystkie i teraz będzie już tylko lepiej smile

    --
    Wiek 51 lat, luty 2010 - operacja usunięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaków, poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , jestem ze Śląska
    Edytor zaawansowany
    • 22.11.10, 16:14
      Moje doświadczenia szpitalne wyglądają takbig_grino szpitala zgłosiłam się dzień poprzedzający operację,zrobiono mi ostatnie badania(ekg,usg,badanie ginekologiczne)potem rozmowa z lekarzem ginekologiem i anestezjologiem.Potem było golenie i lewatywa,wieczorem dostałam pierwszego głupiego jasia i spać (oczywiście trochę kłopotów ze spaniem było mimo głupiego jasia).Rano w dniu operacji ,poszłam się wykąpać ,potem drugi głupi jaś i przebieranie w "seksowną" koszulę i odjazd na salę operacyjną ,na sali założono mi wenflon i cewnik który czułam nieprzyjemnie tylko na początku i znieczulenie dolędzwiowe,potem gdy wszedł lekarz na salę postanowiono mnie jezcze uśpić.Obudziłam się gdy lekarz kończył szyć ,potem leżałam na sali pooperacyjnej aż powróciło czucie w nogach.Na drugi dzień po operacji wcześnie rano przyszła pielęgniarka ,zdjęła plaster z rany i kazała przemywać szarym mydłem i niczym nie przykrywać rany,pomogła wstać z łóżka i umyć się,potem była ostatnia kroplówka i po niej zdjęto mi cewnik,potem kazano już chodzić żeby nie powstały zakrzepy,oczywiście środki przeciwbólowe na życzenie.Na czwartą dobę wróciłam do domku.
      --
      lipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska smile
      • 22.11.10, 16:42
        U mnie w wielu sprawach było podobnie do przeżyć Olikk i Basi... Do szpitala poszłam na dzień przed operacją. Wtedy zrobili mi wszystkie badania: EKG, prześwietlenie klatki, USG dopochwowe, badanie ginekologiczne.Później rozmowa z anastezjologiem i z lekarzem, który bedzie operował. Mogłam wypytać o wszystko. Oczywiście na obiad tylko zupka, kolacji nie było. Za to wieczorem było golenie i lewatywka. Rano, podobnie jak dziewczyny pisały polecam wziąć przysznic. Póxniej była kolejna lewatywka, założenie cewnika, małe przebieranko w seksi koszulke i oczekiwanie..potem głupi Jas..przyszły panie, które odwiozły mnie na blok operacyjny. Tam założenie wenflonu, krótka rozmowa z lekarzem anastezjologiem... i odlot. Obudziłam się po operacji, na tzw. sali wybudzeń. I te pół godziny na tej sali to był dla mnie najgorszy moment. Po pierwsze, zepsuło sie ogrzewanie na bloku operacyjnym i było mi tam najnormalniej koszmarnie zimno. Nie pozwolono mi spać, wiem że tak powinno być, ale jak tu opanowac sen... A skoro nie spałam czułam ból, a niestety srodki przeciwbólowe podają dopiero na oddziale. Kiedy wróciłam na oddział wszystko było juz dobrze. Położne były na każde skinienie, w szpitalu w którym byłam obowiązuje zasada, ze ma nie boleć. Więc środki p/bólowe dostawałam cały czas. Dzień operacji to dzień prawie w całości przespany. Następnego dnia rano wstałam...no moze to za duże słowo - usiadłam smile żeby się umyć z pomoca położnej. Ale po południu tego dnia juz stawiałam pierwsze kroczki po sali smile Nie miałam drenu, był tylko cewnik, który wyciągneli do dwóch dniach.Od czwartej doby rana była poddawana "wietrzeniu" bez opatrunku. Do domu wróciłam w 7 dobie po operacji. W 10dobie zdjęli mi szew. I taka była moja historia w szpitalu. Wspominam to dobrze, bo wszyscy w szpitalu byli oddani i uczynni. Nigdy nie usłyszałam jakiegos złego słowa. Położne, lekarze, salowe..wszyscy naprawde super.
        --
        Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smile
      • 23.11.10, 20:50
        Dziewczyny już sporo na ten temat napisały,ja ze swej strony mogę doradzić aby już na tydzień wcześniej zacząć zażywać tabletki z żurawiną,ja niestety tego nie wiedziałam i przez cewnik miałam problemy z pęcherzem.Te tabletki na pewno nie zaszkodzą a mogą pomóc.
    • 22.11.10, 16:55
      Dzien przed operacja pojechalam do szpitala na czczo-pobrali mi krew,pozniej EKG,badanie ginekologiczne i rozmowa z anestezjologiem.W porze obiadowej do jedzenia dostalam zabarwiona na czerwono wode jako zupkesmile.Wieczorem czopek glicerynowy ,pozniej lewatywa.Kolacji juz nie ma sie co spodziewacsmileNa noc dostalam tabletke na sen,po ktorej nawet spalam.O 8-ej malam miec operacje ,wiec o 6-tej wstalam i pobieglam pod prysznic.Potem pielegniarka zalozyla cewnik,tampony,dala "glupiego jasia"i wyjazd na blok operacyjny.Dostalam narkoze i cala operacje przespalam.Obudzilam sie na sali pooper.Niewiele z tego czasu pamietam ,bo bylam "otumaniona" lekami przeciwbolowymi ,ktorych po operacji nie zalujasmileW nocy troche wymiotowalam po narkozie.Rano pielegniarka mnie umyla ,zdjela opatrunek z rany( i tak juz zostalo.Zadnych wiecej opatrunkow,tylko "psikanie" plynem dezynfekujacym).Pozniej malo wdziecznysmile spacer na normalna sale.Tam juz z gorki.Zastrzyki przeciwbolowe daja na zawolanie.Cewnik tez zdjeto mi na sali pooper.Zastrzyk przeciwzakrzepowy dostalam jeszcze przed operacja,pozniej jeszcze 9-w brzuch(wcale nie sa tak bolesne jak mowia).Mialam super opieke pielegniarska.Z dnia na dzien bedzie coraz lepiejsmile.Do domu wyszlam po 10-ciu dniach,ale na ogol wypisuja w 7-mej dobie od operacji.Nie jest tak strasznie jak sie nam wydaje przed operacjasmile
      --
      kwiecien 2010-histerektomia z przydatkami.44lata.
      • 22.11.10, 18:13
        Jak widać procedury są różne w szpitalach.
        Ja przyszłam do szpitala z kompletem badań, które wcześniej zrobiono mi w tym samym szpitalu.
        Rozmowę z anestezjologiem również miałam przed przyjściem do szpitala, po otrzymaniu wszystkich wyników. Dlatego pierwszy dzień był cały wolny, dopiero wieczorem to co wcześniej pisałam.
        Nie miałam narkozy, tylko znieczulenie od pasa w dół i głupi jasiu na uspokojenie.
        Miałam więc kontakt ze światem ale było mi wszystko obojętne, zero stresu smile
        Zaraz po zabiegu na swoją salę.
        Nie wspominam tego źle.
        Dochodziłam do siebie szybko, i bez nocnych sensacji z wymiotami, które niestety nie ominęły koleżanek po narkozie.
        Zastrzyki przeciwbólowe również na każde zawołanie.
        Opieka pielęgniarek wspaniała smile
        Operację miałam we wtorek w południe, do domu wróciłam w sobotnie południe.
        5 dni i po wszystkim smile



        --
        Wiek 51 lat, luty 2010 - operacja usunięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaków, poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , jestem ze Śląska
      • 22.11.10, 18:16
        Teraz moja kolejsmile
        Mialam 3 miesiace czasu na przygotowanie sie do operacji- tyle czekalam na termin.
        Zrobilam sobie wszystkie badania, grupe krwi, EKG, morfologie itp. Tydzien przed operacja miałam sie zglosic do anestezjologa z wynikami i na rozmowe. Poinformowal mnie o stosowanej narkozie doledzwiowej, ale zasugerowal, ze jezeli pojawilyby sie jakies komplikacje , musze podpisac zgode na narkoze ogolna.
        Do szpitala kazano mi sie zglosic w przeddzien operacji o 7,30.Troche mnie to zdziwilo, ze tak wczesnie.
        Potem zrozumialamsmileOprocz sniadania, ktore zjadlam w domu, juz nic więcej nie podano nam (wszystkim paniom, ktore miały byc operowane w dniu nastepnym) do jedzenia. A zamiast tego ...4 litry osolonej wody!!! Musialysmy to wypic jak najszybciej, aby skutki pokazaly sie w ciagu dnia, zeby nie latac do kibelka po nocy...
        Oczywiscie , wczesniej bylo badanie w gabinecie lekarskim.
        Wieczorem lewatywa...byłam ogolona, więc nie musialam juz męczyc połoznychsmile
        Rano kolejna lewatywa i ...czekanie na wyjazd do sali operacyjnej.
        Ja bylam operowana chyba 3 z rzedu, więc ok 12, 00 przewieziono mnie na sale. Wrazenie troche dziwne w trakcie narkozy, bo jest sie przytomnym, nic oczywiscie nie boli, ale slychac rozmowy lekarzy...Moja operacja chyba sie odrobine przedluzyla, bo pod koniec czulam juz słabe szarpniecia-chyba to było szycie...no i zaczęlam ruszac palcami i stopami dosyc szybko- po godzinie chyba.
        Mialam zalozony cewnik i byłam otumaniona morfiną, ale pamiętam, ze czekala na mnie moja corka ...biedactwo, chyba była bardziej przestraszona niz jasmile
        Przelezalam jak kloda cała noc. Nazajutrz polozna probowala mnie zmusic do wstania, ale zobaczyla, ze bledne , wiec dała spokoj.
        Wieczorem sama usiadłam na lozko i poszlam do łazienki.Potem spacery po korytarzu, rozmowy z milymi paniami..Telewizora nie chcialo sie nam ogladac, nad ksiązka tez trudno bylo sie skupic.

        Czułam sie z dnia na dzien lepiej, myslalam, ze po 4 dobach wyjde ze szpitala, a tu ...nagle...temperatura ponad 39 st.
        Zaczeto mnie faszerowac antybiotykami i...na szczescie minęlo.

        Własciwie to oprocz morfiny po operacji nie dostalam zadnych przeciwbolowych lekow, nie bylo to konieczne , bo nie odczuwalam zadnego dyskomfortu.Ale opieka byla dobra, badanie temperatury kilka razy w ciagu dnia, polozne na zawolanie- albo na przycisk kolo łozkasmile

        Do domu wypisano mnie w poniedziałek, więc bylam rowno tydzien w szpitalu.Ale to jest standard w tym szpitalu.

        • 22.11.10, 18:58
          Olikk, chyba jednak wole operacje w narkozie, a nie w znieczuleniu. Wiem, ze nic się nie czuje, ale jednak...
          Przez cały pobyt w szpitalu tez miałam zastrzyki w brzuch z kleksany, ale naprawdę nie bolą. Przez pierwsze dni dostawałam tez antybiotyk, co prawdopodobnie chroni przed stanami zapalnymi po operacji. Teraz jak mysle o tym wszystkim, to dochodze do wniosku, ze nie było źle, ze naprawde wszyscy starali sie żeby dobrze przeżyc te jakby nie patrzec trudne chwile.
          --
          Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smile
          • 22.11.10, 19:07
            Małgoś ja mialam dolędzwiowe znieczulenie jak pisałam ale też mnie uśpili ,napewno nie było to mocne,chyba tylko dlatego żeby się nie denerwować rozmowami lekarzy,zresztą w szpitalu gdzie byłam tak praktykowali.
            --
            lipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska smile
            • 22.11.10, 21:43
              Ja jestem taka wariatka Basiu, mam takie swoje dziwne fobie..i wiem, ze nie dałabym rady w czasie operacji znieść tego, ze mogłabym być choć odrobinę świadoma...a słyszec rozmowy lekarzy... No, nie ma opcji, zemdlałabym smile
              Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smile
    • 23.11.10, 09:53
      Dlatego własnie przed operacja jest przeprowadzona rozmowa z anestezjologiem.Mozna sobie wybrac rodzaj znieczulenia.Kazdy wie, co dla niego lepsze.
      Ja wolalam znieczulenie miejscowe,jest mniej uciązliwe dla organizmu, a poza tym...balam sie, ze moge sie nie obudzic z narkozybig_grin

      Mnie mowiono rowniez, ze w trakcie operacji , moge poprosic o znieczulenie calkowite.
    • 23.11.10, 19:19
      Zabieg miałam 18.11.2010 w domu jestem drugi dzień.Czuję się coraz lepiej. Macicę miałam usuwaną przez pochwę.Z tego co tu zostalo napisane to w większości szpitalach jest tak samo.Wybrałam znieczulenie ogólne bo nie chciałam widzieć ani słyszeć to co się dzieje na sali operacyjnej. Miałam duży problem po wybudzeniu bo jak to nazwała pani anestezjolog"zaspazmowałam" cokolwiek to znaczy jednak przez blisko 20 minut nie mogłam złapać własnego oddechu i byłam odsysana.Pomimo że nie palę papierosów moje płuca były mocno zaflegmione.Moja macica ważyła 350dkg była cala zabąblona mięśniakami. Cieszę się że już po wszystkim. Zostały mi jajniki i mam nadzieję że nie zaszwankują i będą pracować do menopauzy.Teraz mam 43 lata. Może napisałyby osoby po usunieciu macicy bez przypadków czy te jajniki są w stanie normalnie funkcjonować ponieważ niczego konkretnego nie znalazlam na ten temat.
      • 23.11.10, 20:14
        Ewo..Twoje jajniki na pewno funkcjonuja normalnie, dlatego je pozostawiono.Ja mam sporo lat więcej i lekarz tez mi zasugerował, aby je zostawic, bo nadal pełniły swoja rolę
        Pozdrawiam
        --
        28 wrzesien 2010 r. usunięcie macicy bez przydatkow droga pochwową.Hp oksmile
      • 23.11.10, 21:11
        u mnie jajniki normalnie pracują a nie ma kłopotu z krwotokami miesięcznymi
        --
        jestem jak królowa angielska
        kocham corgi kiss, kiss
        • 24.11.10, 10:49
          Jestem 7 miesięcy po operacji usunięcia macicy wraz z szyjką.Jajniki zostawiono,bo były zdrowe,choć z racji wieku(47 lat) początkowo chciano mi je usunąć.Czuję się bardzo dobrze,nie mam żadnych objawów menopauzy i oby jak najdłużej,co oznacza ,że jajniki pracują normalnie.
    • 01.12.10, 09:52
      Na operację czekałam 2 miesiące. Na 3 dni przed terminem zgłoszenia się do szpitala miałam zażywać espumisan i forlax, żeby przygotować jelita. Przyjęcie do szpitala o 12 z kompletem badań (ekg, morfologia, grupa krwi ,rtg płuc , elektrolity, krzepliwość i próby wątrobowe). Po cienkiej zupce rozmowa z anestezjologiem (koniecznie trzeba podać w wywiadzie ew. uczulenia, choroby układu krążenia i inne). Na kolację wlew, Fragmin i pigułka na sen. Pobudka o 5 rano - i powtórka tzn. kolejny wlew i podłączenie kroplówki. O godz. 7 zabrano mnie na odcinek przedoperacyjny - tam dostałam niebieski kaftanik i "cukierek" (głupi jaś). O 8.00 kazano mi przejść na salę operacyjną i połozyc się na stole - przy operacjach laparoskopowych stosuje się narkozę - miałam chyba lekkie kłopoty z wybudzeniem i złapaniem oddechu przez zaflegmione płuca ( miałam długą jakąs infekcję), pełną świadomośc odzyskałam na sali pooperacyjnej i zaraz tj. o godz. 12.30 mogłam zadzwonić do męża. Miałam podłączony cewnik oraz dren (zakładają podczas narkozy). Na sali pooperacyjnej byłam całą dobę (znieczulenie, kroplówki i monitoring na okrągło). Nad ranem pielęgniarka zaprowadziła mnie do łazienki, żeby się opłukać pod prysznicem. Na porannej wizycie usunięto dren (nieprzyjemne uczucie) a cewnik w dniu wypisu tzn. w następnym. Dziurki w brzuchu (4) miałam zalepione plastrami, zmienianymi na każdej wizycie. Po wyjściu do 7 doby po operacji miały być nie zdejmowane (i nie zamoczone). Opieka bardzo dobra, panie połozne starały się na kazdym kroku zminimalizować mój stres życzliwym usmiechem lub żartem. Operowana byłam w Krakowie w Ujastku.
      --
      kwiat 16-11-2010 usunięty laparoskopowo trzon macicy, macica mięśniakowata, anemia kwiat
      • 01.12.10, 17:51
        Witam, Ja idoc do szpitala na operacje juz 2 dni wczesniej mialam diete. Na dzien przed przyjeciem w domu FORTRANS do wypicia. w dniu przyjecia naczczo badania krwi . najpierw zastepca ordynatora zbadala mnie ginekologicznie, poznoej golenie i lewatywa (na obiad).rozmowa z lekarzem i anestezjologiem . Wieczorem tabletka na spanie. rono tabletka na otumanienie i 7.25 juz bylam przebrana w koszulke do operacji, na bloku predoperacyjnym wenflon, cewnik i antybiotyk dozylni oraz znieczulenie w kregoslup i na blok operacyjny. lekarz przedztawil sie anestezjolog i nie wiem ile trwala operacja widzialam jak jestem smarowana cieta i rozmawialam z przerwami bo mnie usypialo. po operacji znowu na sale przygotowawcza. tam lezalam dopuki dostalam czucie w nogach i posladkach. przeniesienie na moje lozko i na 12.30 na sale. na nastepny dzien rano o 6 pobodka zeby wstac i umyc sie. nie dalam rady dopiero po poludniu z pomoca pielegniarki dowleklam sie zgieta do umywalki zeby sie umyc. Ledwo wrocilam bo slablam. bol niesamowity. na trzeci dzien do wypisu ale mialam wysoka temp. i na nastepny dzien wyszlam. goraczkowalam 2 tyg.po powrocie do domu. na dzien dzisiejszy jestem miesiac po operacji usuniecia macicy bez przydatkow. Wynik HP OK. Mam stan zapalny i cyste na lewym jajniku. bol i rozczarowanie skad ta cysta???????????jakie moga byc konsekwencje?? narazie mam tabletki i globulki. za 2 tyg. do kontroli. jezeli moze mi ktos udzielic informacji bede wdzieczna. DZIEKUJE I ZYCZE DUZO ZDROWIA> mam 43 lata.
        • 01.12.10, 18:12
          Witaj Bożenka1313,cysty na jajnikach to dość częsty przypadek u kobiet które mają zostawione jajniki,czasami cysty same się wchłaniają z tego co pisały inne dziewczyny,ale trzeba być pod stalą kontrolą lekarza i sprawdzać czy nie dzieje się z nimi nic podejrzanego.Gdyby cysta się nie wchłonęła i zaczęło się z nią robić coś niepokojącego wtedy lekarz napewno podejmie odpowiednie leczenie więc nie martw się na zapas,odpoczywaj teraz i wracaj szybko do zdrowia .Pozdrawiam smile
          --
          kwiatlipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska kwiat
          • 01.12.10, 18:18
            Bożenka, myślę, ze narazie nie powinnaś sie denerwować, bo jak Basia napisała, cysty mogą sie wchłonąć. Miałam przed operacją cystę, tak pokazało USG, a trzy tyg. później nie było jej. Jesteś pod kontrolą lekarza, pilnuj się i poczekaj.
            A w ogóle, to witam Cię serdecznie u nas. Zapraszam na pogaduchy smile
            --
            kwiat Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smilekwiat
        • 02.12.10, 07:06
          Hej Bozenko-skad to rozczarowanie?.Ta cysta ,to nic wielkiego.Takie torbielki czesto pojawiaja sie po usunieciu macicy.Zmniejsza sie dokrwienie przydatkow i stad cysty.One w wiekszosci przypadkow same sie wchlaniaja.Nie denerwuj sie i duzo odpoczywaj.Zobaczysz,ze bedzie OKsmile
          --
          kwiatkwiecien 2010-histerektomia z przydatkami.44latakwiat
          • 10.12.10, 07:46
            I jeszcze kilka słów na temat przygotowania do operacji.
            Z racji tej że lubię o siebie dbać zawsze mam polakierowane paznokcie.Gdy pielęgniarki to zobaczy kazały mi zmyć.Miałam świeżo zrobiony peducire,a wiedziałam że potem nie będę w stanie tego zrobić więc zapytałam czy to konieczne. W odpowiedzi usłyszałam że one powinny tego dopilnować ale jeśli chcę mogę zapytać anestezjologa czy to konieczne.
            W trakcie rozmowy więc spytałam.W pierwszej reakcji odpowiedziała że tak-koniecznie.Zaczęłam się targować chociaż o paznokcie u stóp smile i koniec końców anestezjolog powiedziała żebym zmyła tylko jeden paznokieć palca prawej dłoni,do podłączenia czujnika -bo jak stwierdziła" skoro już taka elegancka chcę być na tym stole-niech będzie"smile.Podsumowując:jeżeli komuś to nie sprawia różnicy niech zmyje paznokcie przed pójściem do szpitala,ale można i tak jak ja...potargować się troszeczkę wink
            --
            25 październik 2010-usunięty trzon macicy
            • 10.12.10, 19:28
              czy ja to dobrze zrozumiałam,że obecnie po operacji usunięcia macicy za dwa dni wypisują do domu?????
              ja w 2006r leżałam 10dni a komplikacji nie było żadnych
              trzy dni po operacji, to ledwo wstawałam z łóżka i za bardzo nie wyobrażam sobie żebym wtedy miała wracać do domu
              więcej opowiedzcie o takich krótkich pobytach w szpitalu, zwłaszcza po zabiegu
              --
              kwiat 52lata, usunięcie mięśniakowatej macicy w 2006r kwiat
              kocham corgi kiss, kiss
              • 10.12.10, 19:54
                Ewenny, chyba różnie jest w rożnych szpitalach. Ja po operacji leżałam 7dni. Ale np. po laparoskopii wychodzi sie szybciej. Monika wyszła chyba w czwartej lub nawet trzeciej dobie. Ale na jakimś forum czytałam, że dziewczyna wyszła w czwartej dobie po normalnej operacji.
                --
                kwiat Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smilekwiat
                • 10.12.10, 20:07
                  No własnie ..na pytanie "Czego spodziweac sie w szpitalu" , mozna odpowiedziec "wszystkiego!"big_grin
                  Przyjeto mnie w poniedziałek, we wtorek , razem z kilkoma innymi paniami, byłam operowana, wyszlam w następny poniedziałek.
                  Ale były tam panie , ktore po operacji w czwartek , zostaly wypisane do domu juz w sobotę.
                  Co bylo dla nas troche niepokojące, bo zaczęłysmy sie zastanawiac, czy z nami jest wszystko ok?
                  Lepiej chyba jednak pobyc ten tydzień w szpitalu i więcej juz do niego nie wracac....
                  ============================
                  28 wrzesien 2010 r. usunięcie macicy bez przydatkow droga pochwową.Hp oksmilekwiat
                  • 10.12.10, 20:37
                    mnie nikt nawet nie proponował wtedy usunięcia macicy drogą pochwową
                    ciekawi mnie czy obecnie w naszym szpitalu wykonuje się w taki sposób ten zabieg
                    muszę zapytać moją panią gin
                    miałam po prostu 3 cesarkę tongue_out
                    --
                    jestem jak królowa angielska
                    kocham corgi kiss, kiss
                    • 10.12.10, 21:23
                      Ja do szpitala poszłam w poniedziałek, we wtorek była operacja, a do domu wracałam w sobotę i tak było chyba ze wszystkimi babkami w naszym szpitalu, przynajmniej z tymi, które były operowane ze mną.

                      --
                      kwiat Wiek 51 lat, 23 luty 2010 - operacja usunięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaków, poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , jestem ze Śląska kwiat
                      • 10.12.10, 21:46
                        Położna w moim szpitalu powiedziała, ze czasem zdarza się, ze można po operacji we wtorek, w sobotę wyjść. Ale tak jak napisała Dminicka, sugerowała, żeby sie nie spieszyć.
                        --
                        kwiat Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK smilekwiat
                        • 10.12.10, 23:58
                          poszłam do szpitala w poniedziałek, we wtorek miałam zabieg, przecięte powłoki brzuszne, oczywiście pełne znieczulenie
                          nie mogę sobie wyobrazić jak miałabym wracać do domu w sobotę, kiedy cały czas byłam na zastrzykach przeciwbólowych
                          o ile sobie przypominam, to w czwartek dostałam kleik do jedzenia
                          chodzenie powolutku, na zgięciu
                          no i pierwsza kupka tongue_out to dopiero przeżycie
                          ja byłam gotowa do opuszczenia szpitala dopiero we wtorek, tydzień po zabiegu
                          po 10 dniach od operacji wyciąga się szwy
                          to znaczy, moje miłe, dobrze czułyście się po tych 3-4 dobach, czy taka w waszych szpitalach praktyka?
                          --
                          jestem jak królowa angielska
                          kocham corgi kiss, kiss
                          • 11.12.10, 00:29
                            Ja poszłam do szpitala w poniedziałek, we wtorek operacja, wyjście do domu w następny poniedziałek, wtedy też lekarz usunął mi szwy.
                            --
                            kwiat 2.11.2010 usunięta macica z przydatkami, węzły chłonne. 40 l. Wynik hp OK. Rak szyjki macicy 1b kwiat
                            • 11.12.10, 09:14
                              Dziewczyny ja byłam operowana w czwartek ,a w niedzielę rano wychodziłam do domu,operowana byłam przezbrzusznie,pierwsze kroki robiłam nazajutrz po operacji wcześnie rano bo już o 6.00 rano przyszła pielęgniarka stawiać mnie do pionu.
                              --
                              kwiatlipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska kwiat
                              • 11.12.10, 09:25
                                To chyba jednak jakieś wyjątki bywają, ze tak szybko jest wyjście do domu. Bo jak widać, wszystkie byłyśmy podobnie po operacji. Pierwsze postawienie do pionu miałam w środę rano, czyli na drugi dzień po operacji, a popołudniu w środę juz pochodziłam nieco po sali. W czwartek rano dostałam pierwszy posiłek po operacji - owsiankę smile Chyba nigdy nie zapomnę jak bardzo mi smakowała, żartowałyśmy, że szpital ma chyba catering od Magdy Gessler smile
                                Do domu wyszłam ze szwami, które mi usunęli w 10 dobie po operacji.
                                --
                                kwiat Usunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ żel Estreva kwiat
                              • 11.12.10, 09:31
                                basiab, to Ci zazdroszczę, bo leżenie w szpitalu to nic przyjemnego
                                ale powiedz mi,jak się czułaś w niedzielę przy wypisie
                                ja też szybko wstawałam, mąż rehabilitant o to skutecznie zadbał smile
                                --
                                jestem jak królowa angielska
                                kocham corgi kiss, kiss
                                • 11.12.10, 09:53
                                  Ewenny czułam się w miarę dobrze ,poza wzdęciami które mi bardzo dokuczały już od następnego dnia po operacji,nawet myślałam żeby nie wyrywać się szybko do domu ,ale gdy pielęgniarka nie podała mi zaleconego przez lekarza zastrzyku przeciwwzdęciom to się wkurzyłam i w niedzielę na wizycie poprosiłam lekarza o przepisaniu tego leku w tabletkach domu żebym miała i o wypis do domu ,a że rana goiła się dobrze to lekarz się zgodził .
                                  --
                                  kwiatlipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska kwiatHTZ ESTROFEM w tabletkachkwiat
                              • 11.12.10, 09:32
                                Ja,drogie panie zostałam wypisana w czwarty dzień rano po operacji,czyli fizycznie po trzech dobach,ale wypis w tym szpitalu zależy od samopoczucia i w jakim tempie wraca się do formy.Jak personel i lekarze stwierdzili ja zaskakująco szybko się "zbierałam" po operacji więc nie trzymali mnie długo.Natomiast jedna z pielęgniarek opowiadała mi że niedawno mieli pacjentkę która była półtora tygodnia.Nie żeby miała jakieś komplikacje ale wciąż nie umiała sama wstać,wciąż narzekała na bardzo dokuczliwy ból itd.Więc myślę że wypis to raczej indywidualna sprawa do każdego przypadku
                                --
                                kwiat 25 październik 2010-usunięty trzon macicy kwiat
            • 12.12.10, 23:59
              Witam,w poniedziałek,po szeregu badań, zostałam przyjęta na oddział,popołudniu pierwsza rzecz,której się bałam-lewatywa(nic strasznego...),późnym popołudniem rozmowa z anastezjologiem i druga sprawa,której się obawiałam najbardziej-pełne znieczulenie(wybudziałam się...!-bez najmniejszego problemu),potem tabletka na sen i o 5-tej rano następnego dnia kolejna lewatywa a potem już "wyjściowa" koszulka,cewniczek,tabletka i powieźli mnie windą na blok...pamiętam jak zakładali mi wenflon a potem jak już wołali żeby się budzić...później słyszałam tylko dzwonek telefonu,to mąż sprawdzał czy wszystko ok... leżałam już na sali pooperacyjnej,podpięta do aparatury monitorującej,generalnie spałam,ból odczuwałam,dostałam zastrzyk z morfiny,przespałam całą noc...o 6-tej rano przyszła pielęgniarka zdjąć z rany opatrunek i podmyć,przebrałam się do własnej koszulki nocnej,cały czas miałam odruch wymiotny ale nie wymiotowałam-kolejny sukces !,kazano usiąść na łóżku i z niego wstać,udało się choć bolało a potem była wizyta ordynatora,potem tradycyjna wizyta lekarska,potem wizyta rehabilitanta,który uczył jak wstawać z łóżka,żeby tak nie bolało i spacer w jego towarzystwie a potem poszłam sama do łazienki się umyć a potem było już z górki...w 2 dobie wyjęli cewnik i inne rureczki,rehabilitant przyniósł mi pas brzuszny,w którym sobie chodziłam bo trzeba było chodzić,miałam cięcie pionowe więc miałam bardziej ograniczone ruchy (np.nie umiałam się pochylić) ale dawałam radę,przez kilka dni gorączkowałam,podawali mi 2 rodzaje antybiotyków,dostawałam leki przeciwbólowe,przeciwwymiotne i zastrzyki przeciwzakrzepowe, rana goiła się dobrze i ogólnie też czułam się dobrze,zostałam wypisana w sobotę. Jestem 40 dni po operacji, czuję się rewelacyjnie, nic mnie nie boli,czasem czuję jajniki ale to nic, wyniki są ok,jestem już po wizycie kontrolnej i wszystko jest w porządku i jestem z siebie bardzo dumna,że wreszcie się zdecydowałam na operację, skończyły się moje comiesięczne koszmary...po powrocie do domu trochę sobie odpoczywałam ale i dużo spacerowałam,teraz już robię wszystko ale za bardzo się nie forsuję i nie podnoszę ciężkich rzeczy.
              W szpitalu,w którym leżałam jest generalnie wspaniała opieka lekarska i pielęgniarska,wizyty lekarskie były 2 razy dziennie a pielęgniarki były na każde wezwanie,jestem pełna podziwu dla ich zaangażowania,dziewczyny były stale w biegu a zawsze uśmiechnięte i to sprawiało,że atmosfera na oddziale była super i przede wszystkim o nic nie trzeba było się prosić.


              Mam 43 lata, jestem ze śląska, 2.11. miałam usuniętą macicę bez przydatków.
              • 13.12.10, 09:50
                mar.cz witamy Cię bardzo serdecznie na naszym forum i dziękujemy, że podzieliłaś się z nami swoimi doświadczeniami ze szpitala smile
                Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem opieki jaką zafundowali Wam w szpitalu, bo po raz pierwszy spotkałam się z tym, że rehabilitanci uczyli i pomagali wstawać z łóżka shock po operacji smile Cieszę się, że szybko wracasz do pełni sił smile
                Mam nadzieję, że zechcesz przyjąć nasze zaproszenie i będziesz wpadać do nas dzieląc się swoimi doświadczeniami i poradami nowym paniom, które zagoszczą na naszym forumsmile
                Oczywiście zapraszamy również na nasze codzienne POGADUCHY smile
                Pozdrawiam smile

                --
                kwiat Wiek 51 lat, 23 luty 2010 - operacja usunięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaków, poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , jestem ze Śląska kwiat
                • 13.12.10, 20:13
                  i mnie jest miło i chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami, dla mnie był to pierwszy dłuższy pobyt w szpitalu (wcześniej byłam 4 razy na łyżeczkowaniu macicy i były to pobyty 1-dniowe) bałam się naprawdę wszystkiego ale jestem wszystkim mile zaskoczona,przyznam się jeszcze,że dwa lata odwlekałam tą operację...ze strachu, teraz już wiem,że nie warto było...
                  dodam jeszcze,że nie miałam problemów z wzdęciami i z wypróżnieniem się,w drugiej dobie dostałyśmy czopki glicerynowe,które miałyśmy sobie zaaplikować po śniadaniu czyli zupce mlecznej z kaszką manną i było ok... od trzeciej doby dostawałyśmy już normalne posiłki (śniadanie-bułeczka i dżem,kawa z mlekiem,obiad-zupka szpinakowa,ryba po grecku i ziemniaki,kompot, kolacja-chlebek i serek topiony,herbatka... pysznie, prawda?
                  pobyt w szpitalu wspominam naprawdę miło smile pozdrawiam cieplutko wszystkie forumowiczki
    • 22.12.10, 14:57
      Co szpital to podejściesmile i faktycznie można spodziewać się wszystkiego. Ja np. do drugiej operacji przygotowywałam się w domu. Rozmowę z anestezjologiem miałam kilka dni wcześniej, wtedy też sprawdzili wszystkie wyniki badań. Dostałam rozpiskę jak mam się przygotować - od kiedy nie jeść, jakie wziąć leki. Nawet lewatywę robiłam sobie w domu. Do szpitala przyjęto mnie w okolicach 8, a przed 9 byłam na sali operacyjnej. Zdecydowanie podobało mi się to bardziej niż całonocny strach na oddziale przed pierwszą operacją i wyczekiwanie od rana na swoją kolej.
      • 12.01.11, 10:49
        To miała być moja pierwsza operacja. A więc strach przed nieznanym. Znalazłam się w niewielkim szpitalu przyjaznym dla pacjenta. Trzeba było być na czczo i nic nie golić.
        I tak się zaczęło :
        - rejestracja
        - badanie ekg, pobranie krwi
        - przydział do sali ( salka 3-osobowa z łazienką)
        - lekki posiłek
        - wypełnienie ankiety anestezjologicznej
        - rozmowa z lekarzem operującym
        - butla płynu do wypicia na przeczyszczenie
        - rano podano odpowiednie tabletki i odjazd na salę operacyjną
        - na sali pamiętam tylko chłód i ciepłe słowa asystentki
        - zastrzyk, maseczka i pełna narkoza ( i wtedy założono cewnik, czego nie pamiętam )
        - operacja trwała ok. 2 godzin
        - ocknęłam się na chwilę na sali pooperacyjnej, a później ponownie na sali ogólnej pytając tylko czy już po... i co mi wycięli ... poczułam ulgę
        - bardzo mną trzęsło,miałam odruch wymiotny ( ale nie wymiotowałam ), co chwilę spałam i miałam podwyższoną temperaturę
        - dostawałam zastrzyki dożylnie, domięśniowo w pośladki i brzuch, tabletki różnego kalibru, czopki i kroplówkę ( leki przeciwbólowe i nasenne były na życzenie bez problemu )
        - w pierwszej dobie leżałam w łóżku, pielęgniarka pomogła mi się obmyć
        - w drugiej dobie wyjęto cewnik i mogłam zacząć wstawać
        - zaczęły się spacerki i samodzielna toaleta
        - na ranie był przyklejony szeroki plaster, który lekarz później zdjął i nie trzeba było nic więcej wyjmować ( nie było też golenia )
        - kolejna rozmowa z lekarzem
        - w czwartej dobie wypis.
        --
        kwiatUsunięta macica i przydatki w marcu 2010 r. Poprzeczne cięcie brzucha. Wynik HP. ok. HTZ Climara-50kwiat
        • 10.02.11, 11:57
          Przeniesione z wątku Do oczekującej na operację Łezki smile

          lezka40 09.02.11, 23:11

          Coś mi się jeszcze przypomniało dla dziewczyn, które są przed, a mianowicie: przy wypisie dostaniecie zastrzyki przeciwzakrzepowe, które będziecie robić sobie same. Poproście żeby Wam pokazano jak to wykonać. Mi instruktażu udzieliła wspaniała dziewczyna Anitka, która leżała ze mną na sali. Myślę, że gdyby nie Jej perfekcyjna lekcja to musiałabym wzywać do tego pielęgniarkę (bo ulotka niezbyt dokładnie to opisuje).
          Anitko! Dziękuję.
          I jeszcze jedno. Po wenflonie spuchła mi ręka, zrobił sie wewnątrz mały wylew. Ale to nic strasznego. Trochę bolało no i ręka zrobiła się pulchniutka. Ale na to jest jest sposób: altacet w żelu i w oczach widać poprawę. U mnie po trzech dniach prawie nie wyczuwam zgrubienia, opuchlizna prawie zeszła a bólu już w ogóle nie czuję.

          --
          łza40, pocięta, dziękująca wszystkim za wsparcie
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------
          karma66o 10.02.11, 07:02

          Hej Dziewczeta smile
          Pisze w zwiazku z zastrzykami przeciwzakrzepowymi.Mnie podawano je w szpitalu juz dzien przed operacja i pozniej przez caly czas mojego tam pobytu czyli 10 dni.Nie musialam sama ich sobie aplikowac smile Sadze ,ze roznie jest w roznych szpitalach.Pozdrawiam i nie ma strachu kochane.Bedzie dobrze i juz.. smile
          --
          kwiat kwiecien 2010r.: histerektomia z przydatkami.HTZ: Gynodian Depot. kwiat
          -----------------------------------------------------------------------------------------------------
          malgos65_2 10.02.11, 09:04

          U mnie było podobnie Karma, zastrzyki dostawałam tylko wszpitalu, w domku juz obylo się bez nich, więc nie musiałam sama sie kłuć. Widać różnie bywa w róznych szpitalach.
          --
          kwiatUsunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ żel Estrevakwiat
          -----------------------------------------------------------------------------------------------------

          a_n_k_a_62 10.02.11, 09:47

          Dostawalam takowe w szpitalu plus recepta do domku. Mąż się dzielnie bawił w doktora i dawał mi je w brzuszek do dnia kiedy się rozwrzeszczałam, bo czucie w brzuchu powolutku wracało.
          Zostało mi jeszcze z pół opakowania i nie wiedziałam co z tym zrobić. Już wiem smile
          Zaniosę do szpitala jak będę odwiedzać Bożenkę.... Przyda się Jej albo komuś big_grin
          --
          kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile
          Śląsk kwiatkwiatkwiat
          • 10.02.11, 20:07
            Przeniesione z wątku Do oczekującej na operację Łezki smile

            maria1_1 10.02.11, 16:47

            U mnie to było tak z zastrzykami. Po pierwszej operacji brałam je w domu tylko przez 6 dni a po drugiej to już 30 dni. Jeszcze widzę ten swój posiniaczony brzuch. Wyglądałam jakby ktoś mnie maltretował ) Robienie ich nie stanowiło dla mnie problemu i chociaz zawsze robiłam je w ten sam sposób to czasami czułam lekkie szczypanie.

            Ręka też mi spuchła ale dokładnie było tak jak piszesz Łezko. Żel i po problemie.

            --
            kwiat Rak trzonu macicy - kwiecień 2010. Usunięcie macicy, przydatków, węzłów chłonnych. Obecnie wyleczona, stosuję HTZ (Climara-50)kwiat
            • 10.02.11, 20:09
              A ja dostawałam takie zastrzyki tylko w szpitalu po operacji, a w domu już nie musiałam ich robić smile

              --
              kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
              • 10.02.11, 23:09
                Zastrzyki przeciwzakrzepowe aplikowano mi tylko w szpitalu. W domu nie musiałam ich robić. Miałam wypisane tylko tabletki, czopki i plastry.
                --
                kwiatUsunięta macica i przydatki w marcu 2010 r. Poprzeczne cięcie brzucha. Wynik HP. ok. HTZ Climara-50kwiat
                • 11.02.11, 14:12
                  Przed operacja mialam robione badania na krzepliwosc, wiec chyba wynikalo z nich, ze nie musze wogole brac tych zastrzykow, bo nie dostalam ani jednego...Ale doskonale wiem ile mozna miec siniakow na brzuchu, bo bralam cała 30-tke , kiedy mialam noge w gipsie...smile


                  =====================================
                  28 wrzesien 2010 r. usunięcie macicy bez przydatkow droga pochwową.Hp oksmilekwiat
                  • 11.02.11, 19:29
                    Ja część zastrzyków dostałam w szpitalu a następne 10 do domu. Na początku robiłam sobie sama i chciałam szybciutko to robić więc szczypało mnie przeokropnie. Później już robiło mi moje Szczęście i nie szczypało. smile
                    --
                    kwiat Operacja usunięcia macicy z przydatkami, węzłów chłonnych i wyrostka w czerwcu 2010, rak jajnika, obecnie WYLECZONA kwiat
                    • 14.02.11, 07:58
                      Prośba do Bożenki i nie tylko smile
                      Możecie coś napisać o drenach po operacyjnych, bo ja nie znam tego tematu, a może się to przydać innym paniom smile

                      --
                      kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                      • 14.02.11, 10:30
                        Z drenem Redona (tak wpisali do karty) miałam do czynienia po raz pierwszy. Dren był zakotwiczony z lewej strony przy pachwinie a rurka od niego wychodziła z prawej. Na końcu wystającej rurki wisiał mały bidon - pielęgniarki sprawdzały ilość krwi w bidonie i po 24 godzinach ordynator na wizycie usunął dren. Nie jest to przyjemny zabieg, ale trwa krótko.
                        Najlepsze, jest to ,że jak otworzyłam oko po zabiegu i zobaczyłam krwawą butelkę, to myślałam że uszkodzili mi pęcherz ha!ha!ha!
                        Teraz się z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do śmiechu.
                        --
                        kwiat 16-11-2010 usunięty laparoskopowo trzon macicy, macica mięśniakowata, anemia kwiat
                      • 14.02.11, 13:45
                        Dren miałam po drugiej operacji. Zamocowany dwoma szwami i plastrem po prawej stronie, w miejscu bardzo starej blizny po wyrostku (to mi się wydaje śmieszne, bo mam bliznę po operacji od mostka do dołu i taką poziomą po pierwszej operacji też mam smile).
                        Miałam go przez ponad dwie doby, o ile dobrze liczę. Lekarz zlecił wyjęcie w dobę po operacji, ale przegapiono zalecenie w karcie. Upomniałam się następnego dnia, bo pamiętałam, że mówił o wyjęciu. Na nieszczęście to był weekend i usiłowano mnie z nim zostawić na następny dzień, a źle mi się z nim chodziło. Na szczęście pielęgniarka sprawdziła kartę i usunęła dren.
                        Sam dren mi specjalnie nie przeszkadzał, ale cały czas się bałam, że go sobie niechcący wyrwę. Łaziłam z nim i nawet trochę się obmyłam pod prysznicem. Wyjmowanie do przyjemnych nie należy - na szczęście trwa krótko. Później dostałam już tylko małe plasterki na rankę po drenie i ładnie się wszystko zasklepiło.
                        • 14.02.11, 13:49
                          Ja nie mialam żadnego drenu,ciekawe od czego to zależy że jedne mają a inne nie ?
                          --
                          kwiatlipiec 2010 usunięcie macicy z przydatkami,mam 46 lat jestem ze śląska kwiatHTZ żel Estrevakwiat
                          • 14.02.11, 14:07
                            Mnie rowniez nie zalozono drenu i pielegniarki nawet sie dziwily,ze go nie mam.Moj operator mowil ,ze ja bardzo malo krwawilam podczas operacji i tak sobie mysle,ze moze dlatego obylo sie bez niego.
                            --
                            kwiat kwiecien 2010r.: histerektomia z przydatkami.HTZ: Gynodian Depot. kwiat
                          • 14.02.11, 18:56
                            Ja po pierwszej operacji nie miałam (wycieli mi wtedy jajnik i frangmenty sieci większej - mniejsze cięcie), a za drugim razem (guz z jajnika + pobranie wycinków z czego się da - większe cięci) miałam. Myślę, że to zależy od zakresu operacji, indywidualnych predyspozycji i procedur szpitalnych, a może nawet od konkretnego operatora.
                            Ja np. po pierwszej operacji nie miałam zastrzyków przeciwzakrzepowych i też nie wiem czemu. Za to po drugiej operacji w innym szpitalu słyszałam jak pielęgniarki marudzą na zastrzyki przeciwzakrzepowe, że 'piszą wszystkim z automatu, a X wcale ich nie potrzebuje'. Ale w tym drugim szpitalu operowali głównie 'przewrażliwieni' w opinii pielęgniarek onkolodzysmile
                            • 19.02.11, 10:13

                              Dren - zakłąda się po operacjach tzw krwistych i zapobiega powstawaniu skrzepliny w obrębie pola operacyjnego (w środku nassmile )
                              Miałam założony dren po operacji wyłyszczenia mięśniaków drogą brzuszną i po wyjęciu Drenu szpitalnego (tego z buteleczką na końcu) miałam założonych kilka mniejszych w wyniku powstania krwiaka w okolicach rany.
                              Wyjmowanie Drenu nie jest przyjemne ale jest jedna metoda która te odczucia zmniejsza smile nabieramy duużo powietrza w płuca sekundę przed - DZIAŁA smile to samo dotyczy wyjmowania CEWNIKA czy WENFLONU--

                              Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2010...przy ogromnym wspraciu Aniołów z Forumsmile
                              • 19.02.11, 10:26
                                Olikk na wstępie napisała, że wieczorem przed operacją robią lewatywkę wink

                                Nazywając wprost czyści się okrężnice aby przy operacji nie doszło do zapalenia otrzewnej (to jest zapobieganie a nie pewnik że do tego ma dojść)

                                Otóż mi podano Laktulozę ...he he he gdyby nie fakt, że znam ten lek z powodu problemów z jelitami mojej córki za nic bym nie wiedziała co nam podali smile konsystencja półpłynna, źółtawa i słodkaaa...zapachu Wam nie opisze smile Pamiętajcie pije się duszkiem inaczej efekt...do dupki.

                                Po laktulozie lata sie do toalety z umiarkowanym skutkiem zależy od osoby. Na mnie podziałało jako tako. W związku z tym, że wiem jak ważne są czyste jelita poprosiłam siostrę o czopeczek i byłam gotowa.
                                --
                                Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2010...przy ogromnym wspraciu Aniołów z Forumsmile
                                • 19.02.11, 13:27
                                  Na prośbę Bożenki wklejam to co napisała po powrocie ze szpitala

                                  Re: POGADUCHY cz.2 bozenka1313 15.02.11, 08:33

                                  Ore Witam serdecznie. dziekuje za pamiec i tobie zycze szybkiego powrotu do zdrowia. Ja na siebie chuchalam i dmuchalam zeby sie nie rozchorowac unikalam spotkan i udalo mi sie to. Narazie slaba jestem ale dojde do siebie . Ten tydzien bedzie przelomowy . w niedz. zdjecie swow u ordynatora w gabinecie (umowil sie ze mna) az mi sie wierzyc nie chcialo jak mnie zaprosil do siebie i porozmawial. Nawet moj Pan zdziwiony byl.

                                  Opowiem jak bylo w szpitalu poki daje rade sieziec.
                                  Juz na 7 rano bulam na izbie przyjec jako pierwsza. bez skierowania do labolatorium bo ni dal mi lekarz. Przychodzi ORDYNATOR 7,15 i prosto do nas podchodzi sciaga czapke rekawiczki -wita sie ze mna moim pane i jazde opiernicza pielegniarke ze na wierzchu jest skierowanie do labolatoriumsmile, dala mi je i poszlam . Po powrocie przyjecie i do sal. na poczatku sala w3 ale przemeblowali mas i poszlam do2. znowu ordynator u mnie w sali tlumaczy sie ze juz ma wsztstkie moje wyniki . Zaproszenie do zabiegowego_ sam ordynator przyjmuje pyta mnie o grupe krwi to mu mowie a on ale czy mam wynik?smile ja ze maja jak bylam w pazdziernikusmile i znowu gonitwa za wynikiem wiec pytam czy moze byc taki bity w stwrym dowodzie ? Wiec pielegniarka go wziela i uznal gosmile. Jaja na maksa z tymi ich badaniami. bedac na sali znowi do mnie przyszedl i rozmawia. na obiad tradycyjnie lewatywa glodowka na maksa i rano jako 3 pacjentka na stol. Mialam tego czekania juz dosc. nie ma to jak isc na pierwszy ogien. operacja trwala 40 min. tym razem o wsztstkim bylam informowana _nie jak poprzednio . opieka o 180*lepsza niz pierwszym razem. na porannym obchodzie drugiego dnia dowiedzialam sie ze po wybudzeniu plakalam (ale nie wiem czemu). i tak pobyt szybko minal i jestem juz w domku.W dniu wypisu ORDYNATOR odwiedzil mnie ponownie zaprosil do swojego gabinetu i ponownie poinformowal mnie o wszystkim co moge i czego nie moge i wtedt umowol sie na zdjecie szwow u siebie. Jazda na maksa . (Ciekawa jestem na ile liczyl????? bo tylko prezent moje kochanie mu wreczyl. I tylesmilemam nadzieje ze szczegolowo przekazalam wam moj pobyt.
                                  WSZYSTKIE DZIEWCZYNY PRZED OPREACJA- NIE MA SIE CZEGO BAC BO STRACH MA WIELKIE OCZY! BEDZIE DOBRZE BO MUSI BYC jESTESMY WAZNE I MAMY DLA KOGO I PO CO BYC!TAK SOBIE TO WYTLUMACZCIE! to btlo moje motto idac tam drugi raz w tak krutkim czasie. mialam wiekszego cykora jak szlam bo jus wiedzialam jak i co . teraz ciesze cie ze jestem z wami i mogw porozmawiac . Ciesze sie ze sa jeszcze dobrzy ludzie i ze jestam z wami! milego dnia wam zycze. trzymajcie sie zdrowo i dbajcie o siebiesmile
                                  • 19.02.11, 23:00
                                    Walczcie o swoją godność osobistą smile
                                    Ja walczyłam ale miałam narzędzi czyli informacji jakie otrzymałam po fakcie.

                                    Przy konsultacji do operacji miałam dużo za duże audytorium osób zaglądających i oceniających, na obchodzie na tzw POP-e oglądało mnie i przesłuchiwało 18 osób.

                                    Dzisiaj sie dowiedziałam, że mój sprzeciw na zbyt duży tłum był poparty kartą pacjenta.
                                    A oto i argumenty dla Was:

                                    Poszanowanie prawa do intymności i godności osobistej pacjentki oznacza szacunek dla indywidualnego poczucia wstydu każdej kobiety. Przestrzeganie tego prawa jest szczególnie ważne dla kobiety hospitalizowanej. Jej poczucie wstydu jest naruszane przez konieczność obnażania się do badania przed nieznanymi osobami oraz mówienia o sprawach intymnych.

                                    Poszanowanie godności osobistej oznacza szacunek dla odrębności pacjentki jako człowieka, dla jej podmiotowości, traktowanie jej jako "pełnego człowieka" a nie przypadku medycznego, ograniczonego do chorego narządu, czy stanu wymagającego interwencji.
                                    Jakie przepisy prawa stanowią o prawie do poszanowaniu intymności i godności osobistej?

                                    ■art. 23 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym intymność oraz godność osobista stanowią dobra osobiste człowieka,
                                    ■art. 20 - 22 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, które zobowiązują osoby wykonujące zawód medyczny do takiego zachowania, które zapewnia pacjentowi poszanowanie godności i intymności,

                                    Jesteśmy kobietami a nie przypadkami medycznymi smile
                                    Matko zabrzmiało jak nawoływanie feministki smile...gwarantuje, że nią nie jestem smile
                                    --
                                    Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
                                    • 19.02.11, 23:21
                                      Wypis ze szpitala

                                      Przy wypisie pacjent ma prawo do otrzymania oryginału oraz jednej kopii Karty Informacyjnej z Leczenia Szpitalnego z podaniem rozpoznania w języku polskim.

                                      KARTA PRAW PACJENTA (art. 22 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, § 16 ust. 1,
                                      ust 2 pkt 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2006 r. w sprawie rodzajów i zakresu
                                      dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz. U. Nr 247, poz.
                                      1819) zwanego dalej „rozporządzeniem w sprawie dokumentacji medycznej”wink.


                                      Ja dostałam wyłącznie wypis z którego ja osobiście nic nie rozumiem ale udam się do szpitala celem pozyskania kopii Karty Informacyjnej. smile
                                      --
                                      Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
                                      • 20.02.11, 17:09
                                        Możesz wręcz poprosić o kopię całej dokumentacji medycznej. Za wydanie kopi płaci się stawkę ustaloną przez szpital (od strony). Ja wszystkie swoje dokumentacje powyciągałam, pomimo tego, że dostawałam i wypis i kartę informacyjną i opisy operacji nawet. Ale w karcie są np. wynik badań, które czasem mogą się przydać albo info o podawanych środkach znieczulających.
                                        • 20.02.11, 17:34
                                          No proszę smile
                                          Dzięki nunia01 całe życie człowiek sie uczy i tak zrobię.
                                          --
                                          Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
                                      • 10.11.11, 17:16
                                        aga43wawa Dzięki za informacje,
                                        mnie nie chcieli wydać kopi karty inf.
                                        powiedziano mi ,że mam iść do ordynatora i prosić o pozwolenie wydania.
                                        A muszę cię poinformować ,że on zachowuje się jak ,,BÓG"
                                        A W SUMIE JEST TYLKO p.o(pełniący obowiązki)
                                        Pozdrawiamsmile
                                        --
                                        -------
                                        kwiatwiek 40,usunięcie macicy,cięcie poprzeczne.
                                        17.10.2011kwiat
                                        • 10.01.12, 21:24
                                          O swoich doświadczeniach ze szpitala opowiedziała Nasza Czytelniczka smile

                                          Niektóre dziewczyny z forum dzień przed operacją jadły śniadanie albo nawet lekki obiad. Ja miałam głodówkę i to jest dość ciężkie, nawet jak się leży i nic nie robi. Można, a czasem trzeba poprosić o kroplówkę, jak się ktoś czuje źle, można też dostać glukozę dożylnie i coś na ból głowy (ale nie wszyscy potrzebują).

                                          Na sali pooperacyjnej .... Jak się nie pamięta, co położna przed chwilą mówiła (nawet bez narkozy) to się nie pamięta, nie trzeba się tym martwić, tak może być smile
                                          Jakby był problem z przywołaniem położnej to rozwiązaniem jest zdejmowanie lub przekładanie na inny palec klipsa z czujnikiem - to ściągnie położną, bo urywa się sygnał na monitorze wink) Tak robiła bezwiednie jedna dziewczyna i nawet się dziwiła, że tak do niej siostry ciągle biegały. Zmiana palca ma i ten plus, że palec się tak nie męczy i nie spuchnie (jedna położna to powie, żeby zmieniać palec, inna nie powie. No i nie znaczy, że ten klips jest taki ciasny, że każdemu od razu palec puchnie wink.
                                          Ale UWAGA - wolno przekładać klips na palec tylko na tej samej ręce, nie wolno przekładać na drugą!
                                          Ważne, żeby się ruszać. Nie wolno dać się zbyć, że jak samemu nie można się przekręcić na bok, to nie można (mnie się taka niechętna położna trafiła). Ale już druga ekipa zaczęła od obracania podopiecznych, pomagania, poprawiania klipsów etc.

                                          Ja mimo paru zgrzytów ogólnie mam teraz bardzo dobrą opinię o służbie zdrowia i położnych, zupełnie inną niż ta obiegowa w mediach i plotkach.

                                          Mnie po operacji bolało bardziej niż innych. Lekarstwa dość skutecznie ogłupiały i przespałam większość bólu. Za to na szczęście po powrocie do domu nie musiałam brać żadnych leków przeciwbólowych (pierwsze dwa dni mały czopek, ale to z powodu temperatury, która mi skoczyła, a nie z bólu). Ale to też nie jest reguła, bo wiem, że może boleć do dwóch tygodni po operacji tak, że lekarstwa bierze się dość regularnie. Piszę to, nie żeby przestraszyć, mnie konkretna informacja pomaga i uspokaja, wiem, co się dzieje i co będzie działo. Jak mnie w szpitalu bolało i bolało, to informacja "za ile" przestanie, pomogła, nawet jak to nie znaczyło, że przestanie zaraz.

                                          To forum mi bardzo pomogło. To samo pisały i inne kobietki smile)...wiedziałam, co się będzie działo (to że u mnie było trochę pozaprogramowych atrakcji nic nie zmienia), że cewnikowanie może być nawet odbierane fajnie, że mogą być problemy z siusianiem i załatwianiem się (ja nie miałam na szczęście żadnych smile), że lewatywę można przeżyć (no lepiej albo gorzej tongue_out ).
                                          Ważne było też to, że wiedziałam, że "wyrzucają" dość szybko po operacji. Mnie chcieli wypisać już trzeciego dnia, wyszłam czwartego, trzeciego nie miałam jeszcze odwagi.

                                          Może to komuś się przyda też ta informacja - myślałam, że nie wstanę z łóżka po powrocie na oddział, nie miałam siły, było mi słabo i niedobrze. Położna nawet już przyniosła basen, ale wstałam. i...okazało się, że ból się zmniejszył! Tak!
                                          Położna powiedziała, że jak zwymiotuję, to mi ulży (sorki za takie szczegóły), bo to soki żołądkowe dały o sobie znać (nie miałam narkozy). Bałam się wymiotować, bo ból przy tym większy i cały brzuch się napina, ale zaufałam i pomogło!
                                          Piszę o tym, bo na forum była mowa o wymiotach po narkozie, o takiej sytuacji nie.
                                          Dodatkowo na nudności można poprosić o czopek Torecan (i przed i po operacji). Położne może same nie zaproponują, ale dadzą po konsultacji z lekarzem.


                                          Jestem bardzo wdzięczna za to forum - bo przed operacją nie bałam się aż tak.

                                          • 11.01.12, 12:00
                                            U mnie wszystko przebieglo jak w filmie o dobrej klinicesmile
                                            Kilka dni przed operacja bylam w szpitalu na badaniach, przy okazji poinstruowano mnie co do diety przed operacja i opisano jak bedzie przebiegac operacja i jakie niesie ze soba ryzyka.
                                            Tak wiec, dzien przed operacja moglam zjesc normalne sniadanie, niestety jakos nie miala apetytu, wypilam kawe i zjadlam kawalek ciasta swiatecznego i to byl moj ostatni posilek, chociaz w poludnie moglam zjesc jeszcze lekki obiadek jakas zupe krem i biale pieczywo, o 15 wypilam jakas wstretna miksture, ktora wiadomo co spowodowalauncertain Pic mi wolno bylo: wode, czarna kawe i herbate do 5 rano. Krotko po 7 bylam juz na oddziale, musialam chwilke poczekac, az pielegniarka zaprowadzila mnie do sali w ktorej mnie zakwaterowali, w sali bylo wszystko przygotowane do przebrania: koszula, ponczochy uciskowe (przeciwko zylakom) majtki jednorazowe, wielka podpaska i czepek. Zdazylam sie ledwo przebrac i przyszla pielegniarka z tabletka zobojetniajaca i powiedziala, ze mam ja polknac i sie polozyc, ledwo zdazylam to zrobic i juz mnie wiezli na blok operacyjny byla 7.40. Potem przygotowania do narkozy, podlaczenie ekg, cisnieniomierza, wenflon..... przyszedl anastazjolog spytal jak sie nazywam i co beda mi robic i czy chce spac podczas operacji (tak dla sprawdzenia mojej swiadomosci) polecil cos asystentce, przylozyl mi do ust maske i powiedzial " teraz pani oddycha naszym swiezym schwarzwaldzkim powietrzem i mysli o czyms przyjemnymsmile)........ obudzilam sie o 9.30 i czulam ogromny nacisk na pecherz, krecila sie kolo mnie jakas pielegniarka pytala jak sie czuje, czy mnie cos boli po jakims czasie przewiezli mnie na sale, czulam dalej nacisk na pecherz i lekarka stwierdzila, ze to pewnie z winy opatrunku, ktory mialam w srodku. Lekarka poimformowala mnie, ze operacja przebiegla zgodnie z planem i bez zadnych komplikacji. Jak mnie bolalao dostawalam natychmiast krople przeciw bolowe, moglam dzwonic na siostre jak tylko czegos potrzebowalam. Spalam do wieczora, wieczorem przy pomocy siostry wstalam sie obmyc i umyc zeby. Rano wyjeto mi cewik i opatrunek, za pierwszym razem do toalety zaprowadzila mnie pielegniarka i pomogla mi sie umyc. Potem juz radzilam sobie sama i czulam sie coraz lepiejsmile W czwarty dzien po operacji wyszlam do domu.
                                            Nie moge na nic nazekac i zycze kazdej pani czekajacej na operacji, zeby przebiegla tak jak u mniesmile Dla tych co nie wiedza: usuwano mi macice przez pochwe.
                                            --
                                            http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;104/st/20091009/n/Susana/k/c611/age.png
                                          • 14.01.12, 22:18
                                            Pobyt w szpitalu wspominam dobrze.We czwartek badania i rozmowa z dwoma lekarzami którzy mieli operować i z anestezjologiem.W piątek ok 8 pończochy i chyba był to "głupi jasiu"o 9 wjazd na sale operacyjną ,przebieranie,zakładanie rożnych przyrządów typ.ekg o 9.40 maska na twarz a o.15.15 obudziłam się na sali na łóżku gdzie czekał mąż.pomógł się przebrać w piżamę.Opieka super,sala dwuosobowa z łazienką,telefonem i Tv , pielęgniarka,środki przeciwbólowe na guzik,jedzenie z karty,automat do kawy,herbata,woda,soki na korytarzu.Jedynie co mi przeszkadzało to cewnik który wyjęli po czterech dniach .Na badania np:nerek,krwi czy EKG wożona na wózku.Wstałam na drugi dzień a wyszłam na 8 dzień.Szpital na kasse chorych tylko ze nie w Polsce
                                            • 14.01.12, 22:33
                                              Witaj Monik smile
                                              Cieszę się że, przedstawiasz nam kolejny przykład dobrej opieki w szpitalu, a po jedzeniu z karty domyśliłam się, że to nie był nasz szpital wink
                                              Życzę Ci dużo zdrówka kiss
                                              --
                                              http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif 52 lata, luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami, HTZ-Systen50, Śląsk http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif
                                              http://sl.glitter-graphics.net/pub/432/432022s1vheyatjs.gif
                                              • 15.01.12, 11:47

                                                Witaj Monik, Ty to chyba w super prywatnej klinice byłaś, takie wygody.Ale ciekawe że byłas tam tak długo, my w większości byłyśmy do 4 dni i do domu. Ale najważniejsze że wszystko dobrze się skończyło, życzę zdrówka smile

                                                --
                                                http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif 13.10.2011r. usunięcie macicy bez przydatków, metodą tradycyjną wynik HP-ok, wiek 43 http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif
                                                • 15.01.12, 12:11
                                                  To był normalny szpital tylko ze on stara się a właściwie ten dział o przyznanie europejskiej gwiazdki.Mieszkam w Niemczech i w wielu szpitalach tak jet z tym ze my płacimy 10 € dziennie.Powinnam wyjść w dziewiątym dniu,goiło się wszystko dobrze to wyszłam dzień wcześniej.Niby wszystko zagoiło się dobrze a ja mam dalej bolę.Ja miałam nie tylko usuniętą macice ale też podwiązany pęcherz i plastykę pochwy z powodu wypadania
                                                  • 15.01.12, 12:29
                                                    Monik, w związku z tym, że miałaś bardziej skomplikowaną operację, ma prawo boleć. To niestety musi potrwać, wszystko musi się wygoić, trzeba być cierpliwym, a przede wszystkim uważaj na siebie i nie dźwigaj !!! Życzę Ci dużo zdrówka, będzie dobrze smile
                                                    --
                                                    http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif 13.10.2011r. usunięcie macicy bez przydatków, metodą tradycyjną wynik HP-ok, wiek 43 http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif
                                                  • 30.03.12, 22:52
                                                    Dodam tu kilka postów na temat lewatywy przed operacją z innego wątku Tekst linka

                                                    orchi20 30.03.12, 14:12
                                                    Za dwa tygodnie,a dokładnie 13 kwietnia idę do szpitala ..... kto robi lewatywy przed zabiegiem? Pielęgniarka? Brzydko to wygląda?

                                                    olikkk 30.03.12, 15:04
                                                    Co do lewatywy, to u mnie robiła ją pielęgniarka.
                                                    Czy brzydko to wygląda nie wiem, bo na szczęście tego nie widziałam
                                                    Żartuję sobie, ale jeżeli o mnie chodzi to nie uważam, żeby to było coś szczególnie nieprzyjemnego. Jak dobrze pamiętam wstrzykuję się płyn w miejsce wiadome i po kilku minutach czujesz silną potrzebę skorzystania z ubikacji. Tyle Nie mam z tym związanych nieprzyjemnych wspomnień. Wolę tą metodę niż wypijanie sporej ilości mało smacznego płynu, który ma spowodować ten sam efekt. Doświadczyłam jednego i drugiego.
                                                    --
                                                    http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif 52 lata, luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami, HTZ-Systen50, Śląsk http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif



                                                    alicja518 30.03.12, 19:09
                                                    Orchi witaj, jesli chodzi o lewatywę to ja i pamiętam że parę innych dziewczyn dostało tabletki jedną wieczorem drugą rano przed operacją na wypróżnienie i tyle, samo życie he, he smile
                                                    Będzie dobrze kobitko nie bój się smile
                                                    ---
                                                    http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif13.10.2011r. usunięcie macicy bez przydatków, metodą tradycyjną wynik HP-ok, wiek 43 http://www.madzik.pl/gify01/valen003.gif




                                                    tessunia49 30.03.12, 22:25

                                                    Orchi witaj smile
                                                    W styczniu ja tu "buszowałam" i dopytywałam. Teraz jestem mądrzejsza i dzielę się swoją wiedzą.
                                                    Operację miałam we wtorek a w poniedziałek po obiedzie ( zupka) dostałam czopek i tabletkę na wypróżnienie. " Ruszyło" mnie dopiero około 1 w nocy. O 5.30 pielęgniarka zrobiła mi lewatywę.
                                                    Położyłam się na takiej twardej leżance na boczku. Pielęgniarka włożyła do odbytu końcówkę z plastikowego pojemniczka z ciepłą wodą i ta cała woda spłynęła do jelit. Trzeba jak najdłużej trzymać wodę w sobie zaciskając pośladki. Oczywiście dobrze mieć w pobliżu toaletę. Ja miałam dobrze bo w tym dniu jako jedyna miałam operację na ginekologii więc pośpiechu nie było. Na koniec wzięłam prysznic. Po godz. 8 przyszły po mnie pielęgniarki. Znieczulenie miałam do kręgosłupa. Bałam się go ale niepotrzebnie. Nic nie czułam a po przewiezieniu na salę około godz.11 od razu znieczulenie ustąpiło. Można powiedzieć, że nawet za wcześnie.
                                                    Czyli nic się nie bój. Wszystko będzie dobrze.
                                                    --
                                                    http://www.madzik.pl/gify01/valen002.gif 07.02.2012 Usunięta macica, plastyka pochwy i krocza, 49 lat http://www.madzik.pl/gify01/valen002.gif
                                                  • 18.04.12, 07:22
                                                    Przeniesione z wątku Tekst linka
                                                    renata-bozena 31.03.12, 00:14

                                                    Witam wszystkie Panie! Zaglądam na to forum od stycznia, kiedy to zapadłą decyzja o operacji. To, że jest nieunikniona wiedziałam od dawna, odwlekałam dopóki się dało, ale już teraz nie dało się uciec. Szukałam na forum Pań z Gdyni, chciałam zasięgnąć opinii o tutejszych szpitalach, lekarzach, niestety nie było nikogo. Długo nie miałam odwagi, aby dokonać wpisu, ale doszłam do wniosku, że może mój wpis pomoże w jakiś sposób Paniom z podobnymi wątpliwościami. Operację miałam 7 lutego 2012 w Szpitalu Miejskim w Gdyni. Operacja "trudna" ze względu na wielkość "wyhodowanych" mięśniaków, jednak przebiegła pomyślnie - usunięta macica bez przydatków, bez powikłań, HP OK. Cały pobyt w szpitalu był dla mnie pasmem bardzo pozytywnych odczuć - wspaniałe wręcz nadopiekuńcze położne, zero jakiegokolwiek bólu, czystość i higiena na oddziale. Okres rekonwalescencji dobiega już końca, za tydzień wracam do pracy/ po 60 dniach/ - fizycznej. Miałam szczęście, że wybrałam ten szpital, trafiłam na bardzo dobrych lekarzy, którzy umożliwili mi wejście "na nową drogę życia". Paniom, które udają się na operację radzę, aby korzystały z forum, lecz nie zawsze w stu procentach sugerowały się doświadczeniami innych, gdyż każda z nas jest innym "przypadkiem" i inaczej wszystko przechodzi. Tak było ze mną - mnóstwo stresu, strachu, wiele łzawych przemyśleń. Jak się okazało wiele na wyrost. Pozdrawiam wszystkie Panie i życzę dużo zdrowie i jeszcze więcej pozytywnego myślenia. Renata lat 45.
                                                  • 05.06.12, 18:24
                                                    Przeniesione z wątku Tekst linka julcia3-1 05.06.12, 14:39

                                                    Olliczku – opiszę tutaj moją operację, a Ty kochana przenieś ten wątek jak chcesz w odpowiednie miejsce. Mam nadzieję, że pomoże kobietom borykającym się z podobnym problem jak ja, a oczekujących na operację i spowoduje unikniecie tak bolesnych chwil, które niestety dane mi było doświadczyć. Do szpitala zgłosiłam się w poniedziałek, w umówionym terminie, w nastawieniu bardzo optymistycznym. W tym też dniu odwiedziła mnie Becia (nasza forumka), z czego niezmiernie się ucieszyłam, bo miałam okazję poznać ją osobiście. W ten też dzień wykonano podstawowe badania moczu, krwi, Ekg, prześwietlenie płuc. Wieczorem dowiedziałam się, że będę operowana w środę. Kładąc się już powoli zaczęłam czuć pulsujący ból głowy, ból się nasilał i rozwijał, wzięłam solpadeinę, ale tryptanów już nie ryzykowałam, bo bałam się jakiś skutków ubocznych przedoperacyjnych. Wtorek i środa rano ciągły ból głowy, tryptany lekarz mi jednak odradził, bo zapytałam. Migreny mam od 19 roku życia, czyli ponad 20 lat, z wiekiem coraz gorsze, co spowodowane jest gospodarką hormonalną i wahaniami jej u kobiety. We wtorek w południe odbyła się rozmowa z anestezjologiem, a wcześniej był też wywiad z lekarzem stażystą i jeszcze z z-cą ordynatora, gdzie dogłębnie powiadomiłam ich o wieloletniej migrenie, długoletnim braniu środków przeciwbólowych (tutaj podałam nazwy). Anestezjolog zdecydował (oczywiście zapytał czy wyrażam zgodę) o znieczuleniu lędźwiowym, co mnie ucieszyło, bo takie nawet chciałam. Dzień operacji: ciągły ból głowy…..10.30 – przedoperacyjna tabletka na sen. 10.50 – wywiezienie na salę operacyjną. Reakcja anestezjologa na mój ból – od razu na stole operacyjnym 2 szybkie w kroplówce dawki po 100 mg ketonalu. Ból powoli przechodzi znieczulają mnie w kręgosłup (nie boli). Usypiam, lecz jestem cały czas świadoma. Czuję jak wybierają miejsce cięcia, ale nic nie boli, lekarze rozmawiają, słyszę, że jest dobrze, wszystko ładnie tylko ciach trach, słyszę, że mam dziwnie przerośniętą szyjkę macicy, ale ze taka jej uroda…co mnie uspakaja. Lekarze żartowali, opowiadali sobie śmieszne rzeczy i operowali, nawet mnie to rozśmieszyło. Nie słyszałam nic o torbieli na prawym jajniku, bo też z wypisu wynika, że mi go usunęli. Pod koniec czułam szarpania w żołądku, nie ból, a szarpania, o czym powiedziałam pani anestezjolog, a ona na to, że już zszywają i kończą. Koniec…ulga, nie czuję bólu głowy, ani ciała, lekkie ciągnięcie tylko jakby szwów. Wracam na salę- tam gdzie wcześniej leżałam. Na korytarzu widzę mojego Henia i mamę, śmieję się, cieszę się że już po wszystkim, że jestem Syrenką. Henio całuje mnie i jedzie szybko do pracy, mama zostaje. Nie minęło kilkanaście minut a powoli zaczynam czuć ból i głowy i cięcia –jakby mi ktoś mięso ze środka wyrywał, pielęgniarka mówi, że podaje mi keton al i zaraz przejdzie….nie przechodzi, zaczynam się wyginać i popłakiwać, znowu przylatuje położna podaąc pyralginę i inne specyfiki…….niestety żadnej ale to żadnej poprawy, a ból coraz większy, zaczynam też wymiotować. Kładą mi piasek na ranę, abym się nie szarpała. Mama cały czas płacze, panie na sali proszę, aby poszła do lekarza. Lekarza nie ma , bo od godziny trwa operacja nagła, pielęgniarka chce podać mi morfinę ale musi mieć zgodę od lekarza. Wszyscy przeżywają mój ból, położna też prawie płacze, leci po ciśnieniomierz, mam za niskie ciśnienie aby podać mi morfinę, po jakimś czasie podaje mi tramal. Przyjeżdza mój brat –jest załamany – pyta mamę czy musiałam się poddać tej operacji…Powolutku ból przechodzi oczywiście w miarę, bo boli cały czas. Trwało to około 3-4h, jestem wykończona , głowa dalej pęka, jeszcze 2 dni potem, w czwartek rano pozwalają mi zażyć tryptan, wcześniej dają zastrzyk przeciwwymiotny, po poł godzinie ból głowy przechodzi, ale ulga, jeszcze tylko ten brzuch…..ale wytrzymam, dam radę…pomalutku dojdę do siebie. Od piątku czuję się coraz lepiej, wiadomo rana boli i w środku i na zewnątrz, ale czy ktoś mi powiedział, że tak nie będzieMam tylko tę nadzieję, e nigdy nie pożałuję tej operacji i będzie z czasem dobrze. Na wypisie pisze, że dostałam morfinę ale ja dostałąm tramal wiem to bo tak pisało na karcie mojej i pytałam siostry co mi podawano. Może zliczają to ogólnie do jakiejś grupy. I tak moje wieloletnie stosowanie leków przeciwbólowych: solpadeine i od kilku lat tryptanów spowodowały, iż mam wysoki próg bólowy i w razie takich podobnych sytuacji muszę dostać mocne leki, na które zareaguje, a nie takie które nigdy w życiu mi nie pomagały (np. keton al i pyralgina).
                                                    ---
                                                    30.05.2012 - znieczulenie lędźwiowe - usunięcie trzonu macicy, woj. śląskie - r. 1967
                          • 23.02.11, 21:20
                            Witam, ja miałam operację miesiąc temu. Dren mi założyli, bo strasznie krwawiłam w czasie operacji. Zakładany jest po to , aby krew miała jak wyjśc na zewnątrz, anie zostawała w środku.




                            ------------------------------------------------------------------
                            mari_i, lat prawie 42, usunięcie macicy bez przydatków
                            • 23.02.11, 21:23
                              Witaj mari_i kiss
                              --
                              kwiatUsunięta macica i przydatki w marcu 2010 r. Poprzeczne cięcie brzucha. Wynik HP. ok. HTZ Climara-50kwiat
                              • 24.02.11, 09:24
                                Witaj Mari smile Może napiszesz więcej o swojej operacji... Zaglądaj do nas smile
                                --
                                kwiatUsunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ żel Estrevakwiat
                            • 24.02.11, 12:04
                              Witaj Mari-i smile Tak tez myslalam o tym drenie i dlatego ja go nie mialam,bo malo krwawilam.Inne babeczki operowane w tym czasie co ja mialy te "buteleczki".
                              Mari-i jesli Masz ochote powymieniac "doswiadczenia" pisz i zagladaj do nassmile.Pozdrawiam i zdrowka zyczesmile
                              --
                              kwiat kwiecien 2010r.: histerektomia calkowita z przydatkami.HTZ: Gynodian Depot. kwiat
                              • 24.02.11, 18:57
                                Dokładnie to miałam na myśli pisząc: Dren - zakłąda się po operacjach tzw krwistych i zapobiega powstawaniu skrzepliny w obrębie pola operacyjnego (w środku nas )

                                Usuwa nadmiar krwi nie powodując skrzepów wewnątrz ciała. Przy powstaniu krwiaka dodatkowo usuwa krew z niego.
                                --
                                Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
                                • 24.02.11, 19:08
                                  Tak jest Aga oczywiscie Masz racje http://emoty.blox.pl/resource/Great.gif smile
                                  --
                                  kwiat kwiecien 2010r.: histerektomia calkowita z przydatkami.HTZ: Gynodian Depot. kwiat
                                  • 24.02.11, 19:13
                                    Karmaa big_grin

                                    Dzięki bo już zwątpiłam w swoją umiejętność przekazywania informacji <kiss>
                                    --
                                    Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
                            • 16.08.11, 09:51
                              Witam smile
                              Przed operacją miałam zrobione wszystkie badania. W przeddzień operacji przyjęto mnie rano na czczo na oddział. Nie pozwolono nic jeść tylko pić dużo wody niegazowanej. Następnie były same "atrakcje" dwukrotna lewatywa, założenie wenflonu, pobranie krwi, irygacja pochwy, golenie, ostatnia konsultacja z "moim" anestezjologiem, następnie obowiązkowy prysznic z użyciem specjalnego żelu myjąco-odkażającego + koszulka szpitalna, zmiana pościeli, tabletka nasenna i doooobry sen. Raniutko kolejny prysznic z tym samym odkażającym żelem + nowa koszulka i wioooo na blok operacyjny. Położyłam się na stole operacyjnym i za chwilkę spałam. Zacewnikowano mnie już gdy zasnęłam. Obudziłam się po operacji bez bólu - mogłam się dość łatwo przewracać na boki. Niewiele pamiętam z sali pooperacyjnej... Nawet nie pamiętam momentu wyjęcia cewnika <lol> Wszystko było ok. Następnego dnia przewieziono mnie na salę na "moje" łóżko ze świeżą pościelą. Spałam i spałam i spałam.... Krótkie momenty czuwania... Już w pierwszej dobie po operacji wstałam - co prawda z wielkim trudem, ale jednak i zrobiłąm kilka kroków. Najgorszą zmorą były potworne bóle związane z jelitami i gazy... Każda wizyta w toalecie to był dramat, łzy same kapały z bólu. Nie pomagał espumisan ani nawet rurka doodbytnicza... Siusianiu także towarzyszył koszmarny ból... Wypisano mnie w 5 dobie do domu a 3 dni później pojechałam na zdjęcie szwów. Już 2 miesiace jestem na zwolnieniu i chciałabym na nim jeszcze pobyc, bo nie czuję się dobrze... Ten drugi miesiąc zwolnienia upłynął mi koszmarnie z uwagi na nagłą, bardzo cieżką chorobę mamy... Czas ten to gigantyczny stres z powodu koszmarnej diagnozy mamy i nieustająca obawa, czy dożyje ona do operacji i czy ją w ogóle przeżyje... ech... Poza tym niestety wbrew wszelkim zaleceniom musiałam nadwyrężać siły fizyczne, czego skutkiem są aktualne bóle brzucha... Mam nadzieję, że dostanę jeszcze zwolnienie bo jestem po prostu totalnie wyczerpana tak psychicznie jak i fizycznie...
                              Powiem jeszcze jedno do tych, które panicznie się boją operacji: ja sama bałam się potwornie, panika, histeria, wariactwo totalne, a teraz sama widzę, że niepotrzebnie...
                              --
                              46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz nic...
                              • 21.09.11, 12:53
                                A tutaj niedługo napiszesz nam Alicjo jak było z Tobą w szpitalu kiss
                                --
                                kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
    • 03.03.11, 13:11
      Termin mojej operacji został wyznaczony na poniedziałek. Za radą Olik ogoliłam się już w domu.
      Mój pobyt w szpitalu zaczął się w niedzielę rano. Stawiłam się na czczo. Przy przyjęciu lekarz dyżurny zrobił mi USG przezpochwowe i skierował na oddział. Tam pielęgniarka pobrała mi krew - morfologia, kreatynina, cukier, krzepliwość i grupę. Zrobiła mi także EKG i skierowała na salę. Mogłam jeszcze zjeść na obiad zupę, a pić mogłam do 22.00. Głód zaspakajałam więc płynem. Około 18 zrobiono mi pierwszą lewatywę. Pacjentki zakwalifikowane do laparoskopii nie miały lewatywy, dostały tylko czopek glicerynowy. Wieczorem przyszedł anestezjolog przeprowadzić wywiad. Zakwalifikował mnie do znieczulenia podpajęczynówkowego. Bardzo się ucieszyłam z tego powodu, nie uśmiechała mi się narkoza.
      OPERACJA. Następnego dnia rano już przed 6.00 zrobiono mi jeszcze jedną lewatywę. Przed 7.00 poproszono do zabiegowego, w celu końcowego przygotowania do operacji... Ten moment jest najsmutniejszy... i tutaj towarzyszy nam największy stres. Pielęgniarka bez bólu założyła mi cewnik i wenflon, ubrała w koszulę operacyjną. Szpital w którym byłam operowana... wybrał do tego celu chyba najwspanialszą siostrę z powołania. Delikatna, uprzejma, darząca pacjenta współczuciem, naprawdę wspaniała kobieta. Odesłano mnie do łóżka. Natychmiast inna pielęgniarka przyniosła mi "głupiego jasia" 7,5 tak jak radziła Aga, zresztą wszystkim dawali 7,5. Podłączyła mi kroplówkę i ok 8.00 jechałam już w stronę windy na salę operacyjną. Wjechałam na salę, tam czekali już na mnie lekarze. Pamiętam przenikliwe zimno na sali. Jeszcze pytałam czy zawsze tutaj jest tak zimno. Wbito mi znieczulenie do kręgosłupa, odczekano aż zacznie działać, jeszcze usłyszałam "dwadzieścia" i odzyskałam świadomość na sali pooperacyjnej, jak mąż ubierał mi skarpetki. Z opowiadań męża wiem, że jak wyjeżdżałam z sali operacyjnej to wołałam - boli, mocno boli. Na sali pooperacyjnej podpięto mnie do monitora, samoczynnie mierzyło mi się ciśnienie co ok 15 minut. Ale najgorszy był przejmujący ból brzucha, który nie ustępował, czułam też od razu po ocknięciu część lewej nogi. Cały czas stękałam, wołałam, że boli, ponoć narobiłam popłochu tym kobietom, które miały być operowane w następnym dniu. Wlewano mi różne środki przeciwbólowe do kroplówek, pielęgniarka zrobiła mi jeszcze zastrzyk do ramienia. Nie mogłam zasnąć, ból był straszny, nie ustępował. Po południu zaczął słabnąć a wieczorem już było ok. Noc przespałam dobrze. Rankiem następnego dnia, pielęgniarka przyszła obmyć moje dolne partie ciała, zapytała czy jestem w stanie wstać. Pomalutku wstałam z jej pomocą, doszłam do umywalki obmyłam twarz i położyłam się z powrotem. Wywieziono mnie na salę ogólną.
      PIERWSZA doba po operacji - sala ogólna i kroplówki. Nie dostaje się nic do jedzenia. Środki przeciwbólowe dodawano mi do kroplówek.Chciałam wstać, lecz nie miałam z kim. Nasza Łezka wstała sama i dreptała koło łóżka. Ja nie miałam tyle siły, ale miałam świadomość że muszę wstać, aby nie robiły mi się zrosty i zatory. Zadzwoniłam po męża, który pomógł mi wstać i razem z stojakiem z kroplówek dwa razy przeszliśmy korytarzem. Po południu moja temperatura wynosiła 37,4 tzn(?) w normie. Wieczorem odłączono kroplówki, zdjęto mi cewnik i dren. W nocy już sama wstawałam do WC.
      DRUGA doba po operacji- w tym dniu jest dieta płynna. Wszystkie trzy dania miały postać kleiku. Dostałam też kroplówkę przeciwbólową. Spacerowałam po korytarzu z mężem, do WC chodziłam sama.
      TRZECIA doba po operacji- w tym dniu bolało już tylko przy wstawaniu z łóżka i chodzeniu, lecz byłam coraz słabsza, zakręciło mi się w głowie jak wracałam z WC. Mogłam od rana już normalnie jeść. Z każdym posiłkiem nabierałam sił i było już coraz lepiej.
      W szpitalu dostawałam od pierwszej doby po operacji antybiotyk i clexane. Dostawałam też środki przeciwbólowe na żądanie.
      Aga w moim szpitalu przy przyjęciu można było nie wyrazić zgody na obecność studentów przy badaniach, mimo to grono osób wizytujących w salach i tak było spore.
      --
      21 luty 2011 laparotomia, usunięcie macicy z przydatkami
      • 03.03.11, 13:33
        Jeszcze dopowiem, że w moim szpitalu nie naklejano po operacji plastrów z hormonami, nie aplikowano też hormonów w żaden inny sposób. Na HTZ mam się zgłosić do gin po odebraniu wyników z HP
        --
        21 luty 2011 laparotomia, usunięcie macicy z przydatkami
        • 03.03.11, 13:39
          O-re w Gliwicach też nie dawano hormonów ,na pierwszej wizycie u gina dostałam receptę smile
          --
          kwiatlipiec 2010 usunięcie wszystkiego przezbrzusznie,mam 47 lat jestem ze śląska kwiatHTZ żel Estrevakwiat
          • 03.03.11, 21:48
            Każda kobieta powinna do każdej operacji zgłosić się z "czystymi jelitami"...każda z nas ma nerwa z myślą o lewatywie, która przyjemna nie jest ale to jest nasze zdrowie i nasze życie, a nie wymysł lekarzy.
            Jak już pisałam nam dawali laktulozę zamiast robienia lewatywy...ale ja i tak potem poprosiłam o czopek, ponieważ nie byłam pewna, że to aby...wszystko wink i dziś dowiedziałam się, że bardzo dobrze zrobiłam, ponieważ w trakcie operacji miałam nacinany odcinek otrzewnej w dwóch miejscach...i gdyby jelita nie były czyste to o tragedię nie trudno. To samo dotyczy otwarcia powłok brzusznych ! Nie lekceważcie tego proszę.

            Dlatego lepiej skorzystać o jeden raz za dużo z WC, niż o jeden raz za mało. big_grin
            --
            Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001.
    • 20.05.11, 23:53
      To i ja postaram się opisać przebieg mojego pobytu w szpitalu.
      Do szpitala zgłosiła się w poniedziałek rano, badania miałam robione tydzień wcześniej w szpitalu, a EKG i brak przeciwwskazań do operacji u lekarza rodzinnego.
      Po drodze kupiłam sobie świeżutkie drożdżówki i wodę mineralną niegazowaną w małych butelkach z dziubkiem bo wiedziałam, że śniadanka nie będzie a na obiad dostaniemy tylko zupkę .
      Po spisaniu wszystkich danych w kartotekach szpitalnych zostałam zaprowadzona przez siostrę do sali pięcioosobowej. Cztery dziewczyny z naszej sali miały mieć operację we wtorek.
      Po przebraniu w koszulki nocne zaproszono nas do badania przez ordynatora i klasyfikację do operacji. Przy badaniu ginekologicznym był sam ordynator (bardzo miły pan), po badaniu poprosił na konsultację moją lekarkę i ustaliliśmy, że zostanie przeprowadzona operacja oszczędzająca, czyli zostanie usunięty sam trzon macicy laparoskopowo.
      Na salę do każdej z nas przychodzili rezydenci i przeprowadzali obszerny wywiad. Rezydenci zgubili moją grupę krwi i musieli pobrać do badania. Na obiad dostałyśmy zupkę i od 14-tej do 22-ej można było tylko pić, mi pielęgniarka powiedziała, że tylko niegazowaną wodę mineralną. Po południu szybki wywiad z anestezjologiem i tu niespodzianka pozwoliła mi się napić kawkę. Po 20-tej dostałyśmy wszystkie 4-ry dziewczyny hegar i ewentualne golenie (byłam przygotowana i wydepilowałam się w domku kremem do depilacji, za namową koleżanek z forum), a łazienka na sali tylko jedna więc okupowałyśmy wszystkie łazienki na korytarzu. I tu moja uwaga, że można było podawać nam hegar w odstępie 30 minut i byłoby okej. Dostałyśmy jeszcze czopek glicerynowy na później jakbyśmy miały jeszcze taką potrzebę.
      Dowiedziałyśmy się w jakiej kolejności będziemy operowane, miałam być trzecia (około 11-tej). Wieczorem bardzo szybki obchód lekarski.
      W nocy prawie nic nie spałam (czytałam nasze forum smile ), przez emocje i niewygodne stare szpitalne łóżko, które skrzypiało nawet jak ruszyłam ręką. Rano wstałam połamana z bólem kręgosłupa.
      Eh mogłam poprosić o tabletkę na sen i teraz pewnie bym tak zrobiła.
      Rano (w kolejności jak do operacji) toaleta, prysznic i głodówka. Koleżanki z sali wszystkie bardzo fajne, wspierałyśmy się nawzajem i rozśmieszałyśmy. Tak około 15 minut przed wyjazdem na blok operacyjny podawano nam „głupiego jasia”. Następnie zmieniano pościel (ku naszemu pozytywnemu zdziwieniu), na prześcieradło zakładano podkłady higieniczne i przygotowano koszulkę szpitalną w którą nas ubierano po operacji i byłyśmy w niej do następnego dnia.
      Na naszej sali były dwa nowoczesne elektroniczne łóżka i trzy stare wysokie i nie wygodne. W związku z tym, że wyszła ze szpitala Pani, która zajmowała jedno z tych nowych łóżek po operacji miałam być położona na tym nowym (poprosiłam po tej nie przespanej nocy i nie było problemów). Na Sali zostałyśmy tylko w cztery, bo przyjęcia w tym szpitalu są w poniedziałki i czwartki.
      Po 11-tej dostałam głupiego jasia, później zwieziono mnie na blok operacyjny, pamiętam całą w ciemno zielonych kafelkach salę, przystojnego anestezjologa, uśmiechniętego ordynatora i bardzo dużo innych ludzi i przez chwilę się zastanawiałam po co ich aż tylu. Dostałam jakąś kroplówkę, zobaczyłam nad sobą maskę i parę oddechów, odjechałam. Cewnik mi założono jak smacznie sobie spałam.
      Obudziłam się na sali pooperacyjnej , od razu podniosłam kołdrę a tu pępek zaklejony i niżej duży gruby opatrunek i było dla mnie jasne, że skończyło się cięciem sad . Od razu pytanie z pretensją w głosie (to efekt narkozy) „dlaczego mnie cięliście, przecież miała być laparoskopia” i „która jest godzina” do kobiety która pierwsza do mnie podeszła ona „nie wiem” zdziwiona co od niej chcę i przyprowadziła jakiegoś lekarza, który powiedział, że wszystkiego się dowiem na oddziale (strasznie mnie zestresował bo był bardzo poważny). Dowiedziałam się, że jest godzina piętnasta i poczułam straszny przeszywający ból, dostałam coś do kroplówki ale mi nie pomagało, poinformowano mnie, że na razie nie mogą nic innego mi dać dopiero za pół godziny na oddziale. Przyjechały z łóżkiem po mnie siostry z oddziału, ubrały mi koszulkę szpitalną i sama musiałam się z jednego łóżka na drugie przesunąć myślałam, że nie dam rady, a na oddziale ta sama czynności na moje nowe łóżeczko. Upomniałam się o przeciwbólowe, zostały mi podane ale nadal za słabe, kolejne także lekko tylko łagodziły ból, o 20-tej dostała zastrzyk z morfiny i ulga (niesamowite wrażenie) i sen. Pielęgniarka powiedziała, że następny może podać za cztery godziny, ale działał prawie do czwartej rano i dostałam kolejny na moją prośbę. A w ciągu dnia wystarczyły już słabsze środki, pielęgniarka mówiła, że operację ginekologiczne są bolesne i nie każdej pani od razu można dobrać odpowiedni środek. A mnie się wydaje, że po takiej operacji już na bloku operacyjnym powinni podawać wszystkim morfinę i nie byłoby takich bolesnych przeżyć. Koleżanka z łóżka obok dostała morfinę od razu po operacji i jak ją przywieźli na salę to smacznie sobie spała.
      W dniu operacji, nie mogłyśmy nic jeść ani pić, tylko zwilżać usta obandażowanym patyczkiem zamoczonym w wodzie. Jedzonko i picie dostawałyśmy w kroplówkach.
      Rano siostra każdej z nas przemyła dolne części ciała wodą utlenioną i ściągnęła podkłady higieniczne, ja po operacji tylko lekko plamiłam. Na obchodzie pomacano brzuszek i dowiedziałam się, że usunięto mi tylko trzon macicy a jajniki są okej i że niestety musieli mnie ciąć bo nie mogli sobie technicznie poradzić laparoskopowo ze względu na większą warstwę tłuszczyku (prawdopodobnie nie widać po mnie jak dużo go jest smile), a tyle osób mnie dotykało i gniotło i nie widzieli przeciwwskazań a wręcz mnie do tej metody zachęcili. Nie potrzebnie mi zrobiono dodatkowe dziury sad i napompowano powietrzem.
      Podawano mi oprócz kroplówki trzy różne antybiotyki (ordynator się określił, że zapobiegawczo, pewnie dlatego że miałam dodatkowe dziury gratis ).
      Po obchodzie został nam ściągnięty dren (nieprzyjemne uczucie, najlepiej wstrzymać oddech) i cewnik. Przebrałam się w swoją koszulkę i pomalutku siadanie i wstawanie koło łóżka, ja jak usiadłam to musiałam chwilkę odczekać bo w główce się kręciło, ale koleżanka z sali od razu poszła do łazienki a ja patrzyłam na nią wielkimi oczami bo chodziła tak jakby była tydzień po operacji a nie parę godzin.
      Także wynika z tego, że każdy organizm jest różny (bo jesteśmy w tym samym wieku).
      Ale patrząc na nią bardzo mnie motywowała do chodzenia smile. Łóżeczko było super, można go obniżać także przy wstawaniu po operacji bardzo pomocne, i elektronicznie można zmieniać ułożenia głowy i nóg bez wstawania.
      Na śniadanko dostałyśmy sucharki i herbatkę, na obiadek tylko zupkę, a na kolację chlebek z szyneczką.
      Niestety pojawiły się wzdęcia a przy obolałym brzuszku są bardziej dokuczliwe, dzięki naszym aniołkom z forum zaopatrzyłam się w espumisan w saszetkach bo na oddziale tego nie było. Siostra założyła mi taką rureczkę jednorazową (podobna jak do kroplówki ze specjalną końcówką) aby gazy mogły sobie schodzić spokojnie. Furalgin miałam ze sobą, bałam się zapalenia po cewniku i przepisała mi lekarka 1-ego kontaktu powiedziała żeby zacząć zażywać już jeden dzień przed szpitalem, anestezjolog też nie miała nic przeciwko. Brałam go praktycznie przez miesiąc po operacji i jest okej.
      A ja mam pęcherz bardzo wrażliwy i często mam zapalenia dlatego byłam taka przezorna.
      W środę po południu powolutku z pomocą małżonka spacerowałam po korytarzu. Wieczorem mimo antybiotyku podniosła się gorączka dostałam dożylnie paracetamol i rano było już okej.
      Rano w czwartek na obchodzie jak powiedziałam, że spaceruję to dowiedziałam się, że mogę iść do domku, mogłam jeszcze zostać do piątku (ze względu na antybiotyk) ale wszystkie dziewczyny z mojej sali wychodziły to zgodziłam się na propozycję przepisania antybiotyku do domku. Dopiero w czwartek dostałyśmy zastr
      • 20.05.11, 23:56
        cd.
        W czwartek zjadłam śniadanko, dostałam ketonal i zaczęłam ćwiczyć dłuższe spacerki po korytarzu abym mogła spokojnie dojść do samochodu.
        W środę do domku wyszły już dwie dziewczyny które miały zabiegi laparoskopowe i zostałyśmy na jedną noc tylko dwie. A w czwartek jak miałyśmy wychodzić to był ruch od samego rana bo były przyjęcia nowych pań, i dwie panie musiały czekać na korytarzu do południa na nasze łóżka aż nas wypiszą.
        Wtedy się cieszyłam, że tak szybko wychodzę do domu (45 godzin po operacji) ale teraz uważam że to zdecydowanie za wcześnie. W trakcie pobytu w szpitalu nikt nie zaglądał mi pod opatrunek ani go nie zmieniał, jedynie lekarz który ściągał dren lekko go odchyli a po wyciągnięciu drenu przykleił. I do ściągnięcia szwów miałam go nie ruszać. Jak byłam ściągnąć szwy to rana wyglądała ładnie. Ale po pary dniach przyplątało się zapalenie, ale to opisałam już w innym wątku.
        Ogólnie pobyt w szpitalu oceniam pozytywnie, lekarze (z wyjątkiem jednego) i pielęgniarki bardzo sympatyczni. Sala pięcioosobowa trochę duża ale jest z kim porozmawiać i czas szybciej mija. W szpitalu czyściutko, ładna pościel tylko łóżka wszystkie powinny być takie nowoczesne zwłaszcza po operacji. Acha jeden z minusów brak pokoju socjalnego dla pacjentów, na cały oddział mała lodówka wystawiona na korytarzu a na niej stoi czajnik sad. Ale jak wszystkich tak szybko wypisują to pewnie uważają, że byłby zbędny bo większą część jest się na ścisłej diecie.
        Pewnie Was znudziłam swoją długą opowieścią, ale może będzie pomocne dla pań które są przed operacją.
        http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSmVCedwk8hqAvK-GJy6k6TFueHLKtEoIWM6Td0111vH2K9WM54



        --
        kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
      • 20.05.11, 23:59
        Na końcówce odciekło mi troszeczkę tekstu a miało być:
        Dopiero w czwartek dostałyśmy zastrzyk przeciwzakrzepowy (w rękę) , a na kolejne 8 szt. dostałyśmy receptę do domu.


        --
        kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
        • 21.05.11, 08:19
          Fgosiu trochę mnie zmroziły pewne fakty o jakich pisałaś sad
          Chyba byłaś w tym samym szpitalu co Łezka ? a jak widzę niektóre procedury były inne...
          Nie rozumiem dlaczego musiałaś w takim stanie sama przemieszczać się na łóżko ?
          Ja tego nie doświadczyłam, bólu po operacji też nie pamiętam szczególnie, a o środki przeciwbólowe nie musiałam prosić, dawano bez pytania. Dopiero na drugi dzień przed podaniem pytali czy potrzebuję. Zaś wieczorem przed operacją dostałyśmy wszystkie środki nasenne i uspokajające, rano chyba też, bo byłam całkiem wyluzowana smile
          Przykro mi, że o takie rzeczy u Was nie zadbano, ale jak widać każdy szpital ma swoje procedury ...

          --
          kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
          • 21.05.11, 10:19
            A mnie sie Olikku i Fgosiu włos jezy na głowie, kiedy sobie czytam te opowiesci ze szpitalasad
            Minęło juz wiele miesięcy od mojej operacji, więc moge juz bez emocji pisac o tym , co bylo dobre czy złe. Ja specjalnie wybrałam szpital w mniejszej miejscowosci, choc mieszkam w miescie wojewodzkim. Poczytałam opinie o tym szpitalu i nie zawiodłam sięsmile
            W wielu wątkach opisywalam i operacje i pobyt w szpitalu, więc nie będę sie powtarzac.
            Ale nachodzą mnie refleksje, ze tak wiele zalezy własnie od organizacji w szpitalach, od lekarzy, ich kompetencji , personelu...
            Z perspektywy czasu widzę, ze jedynym mankamantem w szpitalu, w ktorym bylam był...brak kubka do herbaty!!!big_grin
            Reszta, czyli...opieka przedoperacyjna ( dieta, oczyszczanie organizmu itp) byly pod scisła kontrola personelu, operacja przebiegała tak jak chciałam- bez ciecia powłok brzusznych( chirurg sie troche męczyłsmile ), po operacji - morfina, srodki przeciwbolowe,nasenne, badania itp, bez zadnych problemow, proszenia czy upominania się.
            No i chyba najwazniejsze- nikt nie wypisywał nas-czyli kobiet , ktore były operowane w tym samym terminie co ja- dwa-trzy dni po zabiegu!!! Lezałysmy w sali z telewizorem, z nowymi łózkami, w wyremontowanej sali...Czułysmy sie bardzo dobrze, kazda z nas chciala jak najszybciej wrocic do domu, ale rozsadek podpowiadal, ze lepiej jednak zostac tyle ile kazą- czyli 1 tydzien- niz potem borykac sie z problemami...

            Pozdrowienia dla Wszystkich Pańsmile

            --
            28 wrzesien 2010 r. usunięcie macicy bez przydatkow droga pochwową.Hp oksmilekwiat
            • 21.05.11, 11:31
              Każdy szpital ma swoje procedury, choć generalnie jest podobnie. Poszłam do małego szpitala, odremontowanego, w którym pracuje mój gin. Zależało mi, żeby to on mnie operował i żebym nie dostała narkozy (bo wtedy nie widziałabym, kto mnie operuje wink) Wiedziałam, że będzie amputacja trzonu.

              Po kolei - jak fgosia taką pęikną historyjkę opisała to i ja się pokuszę smile Choc moja troche inna.

              Przyjęcie we wtorek, na czczo. Ogólny wywiad przeprowadzony przez dość głupią lekarkę, która mnie nawet nie dotknęła i na podstawie mojej odpowiedzi, że czuję się dobrze wypisała praktycznie całą kartę.
              Przyjęcie na oddziale, papiery, papiery, przebranie się we własne koszulki... Krew i mocz do badania, potem na usg i ekg. Bez jedzenia! Sala dwuosobowa, obok druga taka sama i wspólna łazienka (dla 4 osób): prysznic, umywalka z lustrem, wc. Cały oddział to w sumie trochę ponad 20 łóżek.
              Przyszedł mój lekarz na rozmowę, potem anestezjolog - dostałam do podpisania zgodę na... ogólne. Zaoponowałam, że chcę przewodowe a on się ucieszył. Odpowiedział na wszystkie moje pytania, nie widział przeciwwskazań. Podpisałam zgodę na przewodowe.
              Zamiast obiadu proszek przeczyszczający - trzeba go było wsypać do litrowej butelki wody, wypić i popić kolejnym litrem wody. I to była dla mnie największa masakra, nie byłam na to przygotowana. Litr z przeczyszczaczem jakoś przeszedł, zaczęły sie intensywne wypróżnienia, czułam się coraz lżejsza, ale po minerlce zaczęło mi się robić niedobrze i w końcu zaczęłam też wymiotować. Z pustego żołądka. Kobieta z sali obok, z którą się równolegle przygotowywałyśmy nie miała tak więc to jakaś moja specyfika. Zgłosiłam pielęgniarce, że jak tak dalej pójdzie to się im odwodnię i będę w marnym stanie do operacji. Przyszedł dyżurny lekarz i dostałam zastrzyk p/wymiotny. Ulga, ale ogólnie czułam się wtedy źle. Przez pół nocy bolała mnie głowa, udało mi się zasnąć jednak bez prochów.

              Rano, w środę, czułam się lepiej, głowa mnie nie bolała, mogłam sobie żartować. Przed 8-mą pojechałam na blok operacyjny. Na spokojnie, wiedząc (forum smile), czego się spodziewać. Super miła pielęgniarka, bardziej się denerwowała niż ja. Dostałam "jaska", choć wcale nie czułam, że go potrzebuję. Zero stresu i pełna współpraca z personelem. Wenflon, cewnik, trzy kroplówki. Międzyczasie jeszcze raz anestezjolog i mój gin, z którym sobie żartowałam. Dla mnie to bardzo istotne, żeby w takiej sytuacji swoim zachowaniem nie stresować lekarzy. To oni muszą być bardzo spokojni i skoncentrowani wink

              Na stół operacyjny doszłam spacerkiem, było mi zimno po kroplówkach i ogólnie w operacyjnych zawsze jest chłodno. Byłam w swojej koszulce! Szybko przykrywali mnie prześcieradłami, bo miałam gęsią skórkę. usiadłam na stole, wypięłam plecki, dostałam jakieś powierzchniowe znieczulenie, żeby nie czuć wkłucia samego znieczulenia grubszą igłą. I szybkie kładzenie się, ciepło i zdrętwienie rozeszło mi się w dół nóg. Ucieszyłam się z tego ciepła. Przykryli mnie zostawiając tylko brzuch. Anestezjolog dotykał mnie czymś zimnym sprawdzając czucie. Jak już nie czułam - zasłonili mi widok na brzuch, widziałam pochylone głowy operujących. czułam lekkie ciągnięcie, kiedy otwierali brzuch, gmerania w środku nie czułam zupełnie. Cały czas byłam świadoma i wyluzowana. Zapytałam o stan jajników i dostałam szczegółowy opis tego, co widzą. Po wycięciu trzonu poprosiłam, że chcę zobaczyć, co mi wycięli. Byli zdziwieni, ale pielęgniarka podeszła z pojemnikiem, w którym była moja mięśniakowata macica, żartując, że mogę się z nią pożegnać.
              A potem już tylko szycie, opatrunek i przełożono mnie (nie musiałam nic sama robić, nie byłabym w stanie z tą połową ciała bez czucia) na wózek, dowieziono do mojego salowego łóżka i leżałam sobie chwilę na bloku. Co chwila przychodziła pielęgniarka, mój lekarz, anestezjolog. Wszystko było zgodnie z planem. Kiedy zaczęło mnie boleć - przewieziono mnie na moją salę i tam dostałam kroplówkę z ketonalem. Ketonal jakoś bez efektu, zgłosiłam, dostała morfinę i przestało. Co 15 minut miałam mierzone ciśnienie. Pierwsze, co zrobiłam na sali (było po 10-ej) to zadzwoniłam do męża i mamy, by ich uspokoić, że już po. Jako posłuszny pacjent przekimałam resztę dnia i nockę, właściwie bez ruchu. Bardzo się bałam, że może mnie boleć głowa po tym znieczuleniu. No i nie miałam jakiejś szczególnej ochoty na ruch. Nogi zaczęły mi działać równo z bólem - najpierw tak, jakbym miała je bardzo ścierpnięte ale szybko przeszło całkiem i mogłam je zginać.

              W czwartek rano pielęgniarka przyszła mnie umyć i mogłam już pić. Po obchodzie pozbawiono mnie cewnika i drenu - to ostatnie bardzo nieprzyjemne, warto wstrzymać oddech, jak któraś z Was pisała, zmieniono opatrunek. Dostałam ketonal w tyłek i po pół godzinie ruszyłam na spacerek. Było lepiej niż się spodziewałam, nie kręciło mi się w głowie.
              Cały dzień tylko picie: woda i słaba herbata (ale z cukrem!) więc musiałam biegać na siusiu. Na noc dostałam dolargan i udało mi się leżeć na boku.

              W piątek zdjęto mi opatrunek i miałam wietrzyć szew. Opatrunek miałam więc tylko dwa dni smile Tego dnia dostałam już zupkę mleczna na śniadanie - pycha smile, zupkę na obiad a na kolację małżonek przyniósł rosołek z mięchem - nareszcie coś do pogryzienia!
              Nie miałam gorączki, 36,8-37,2, czyli stan normalny po operacji. Żadnych leków od piątku, żadnego antybiotyku "na wszelki wypadek". Nie chciałam tez już nic p/bólowego, uspokajającego ani nasennego. Dawałam radę bez tego więc nie było sensu się truć.

              Mogłam wyjść w niedzielę, ale zostałam do poniedziałku. Nie wyobrażam sobie wyjścia w 3-ej dobie, pod tym względem to jestem panikara, wolałam mieć medyków na zawołanie w razie czego. Jedyne z czym mam problem to wypróżnianie, ale ja tak mam. W szpitalu dostałam czopek, nie było tak strasznie z parciem, trzeba było tylko przycisnąć brzuszek.

              Ogólnie - wszystko tak, jak sobie zaplanowałam.

              --
              38 lat, 11 maja 2011 - usunięcie trzonu macicy, poprzeczne cięcie, Śląsk
              • 21.05.11, 19:07
                Edi_thael dzięki za Twoje wspomnenia z pobytu w szptalu.Trochę mnie uspokoiłaś, ja wprawdzie idę do dużego szpitala( w małym chyba bardziej intymnie)ale ja też mam mieć znieczlenie w kręgosłup i ciachnięty trzon .No chyba że coś będzie z jajnikami jak otworzą.
                • 21.05.11, 20:09
                  Chciałam Wam zwrócić szczególną uwagę na to co napisała Fgosia:
                  Siostra założyła mi taką rureczkę jednorazową (podobna jak do kroplówki ze specjalną końcówką) aby gazy mogły sobie schodzić spokojnie.
                  Pisałam w pierwszym poście tego wątku, że w moim przypadku było podobnie.
                  Nie wiem, czy w pozostałych szpitalach nie stosują tego sposobu, czy tylko zapomniałyście o tym wspomnieć, ale to naprawdę rewelacyjnie pomaga !!!
                  Ja ból spowodowany wzdęciami pamiętam bardziej od bólu rozciętego brzucha. Niestety nie byłam przygotowana na takie atrakcje, a na oddziale esspumisunu nie mieli, a jak widzę nie tylko u nas tak było. Dlatego podpowiadam Wam, żeby w podobnej sytuacji poprosić o takie "ustrojstwo" , bo Fgosia też pewnie potwierdzi, że to rewelacyjnie rozwiązuje problem smile

                  --
                  kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                  • 21.05.11, 21:12
                    Olikkk mi espumisan troszeczke łagodził ale gazy nie odchodziły, myślę że tu działa psychika (brak intymnosci) a przy tym ustrojstwie nie słychać ani nie czuć źe gazy odchodzą ale jest ulga. Takie niby nic a pomaga. Mi jak siostra przyszła się zapytać czy gazy odchodzą i zaproponowała rurkę to od razu się zgodziłam bo przypomniałam sobie że na forum była polecana. Olikku kiss dziękuje
                    --
                    kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                    • 21.05.11, 22:22
                      olikk.masz racę,ja też pamiętam,że po operacji na okrągło pytali czy odchodzą gazy,i faktycznie brzuch bardziej bolał z nadmiaru gazów,jak po cięciu...mi na te gazy najlepiej pomagały ziółka na jelita,bo były w nich i kminek i koperek..można je kupić w Rossmanie..
                      --
                      kwiat świeżynka-usunięta macica 1 marca 2011,mam 46 latkwiat
                • 21.05.11, 22:30
                  chetnie opisze moja aktualna sytuacje, jestem od wtorku (17.05) w szpitalu, wieczorem we wtorek mialam rozmowe na temat narkozy (w kregoslup) lekarz po obejrzeniu wynikow krwi poinformowal mnie ze musze otrzymac 2 woreczki krwi moje Hb bylo 6 (min. powinno sie miec 12)..
                  no nie ucieszylam sie z tego powodu, bo wiadomo..opowiesci i zakazonej itd krwi.
                  wieczorem dostalam lewatywe.

                  w srode o 10.00 na sale operacyjna, narkoza, potem operacja trwalo dlugo. moj miesniak byl w brzuchu ciety na 4 czesci , bo by go nie wyciaglal ginekolog.
                  Jajniki zostaly, pecherz zostal wyrzej umieszczony i zafixowany...
                  po operacji szybko zyczyl bolec mnie brzuch, znieczulenia w kroplowkach dzialaly kiepsko.
                  po kilku godzinach na obserwacji (przy sali operacyjnej) po tym jak transfuzja krwi sie skonczyla i moje cisnienie zostalo unormowane, zawieziono mnie do pokoju.
                  bylam slaba, otumaniona, nie mniej jednak bolal mnie brzuch, zalozony mialam cewnik (przez powloke brzucha) to jest jedyne ciecie jakie mam, reszte robiono dopochwowo.
                  w czwartek bolalo dalej pomiedzy kroplowkami dostawalam cos ala morphium, funktionowalo to lepiej. bole brzucha uspokoily sie, wstalam dopiero z luzka w piatek, zaczely sie gazy , zatwardzenie, no i nie mpge jeszcze sama sikac.niestey na razie wieksza czesc uryny leci przez rurke, lekarz stweirdzil ze do , domu posci mnie dopiero jak bede w 100% szla na ubikacje sama, planowo (ok. wtorku)
                  czyli dzisiaj sobota, uspokoily sie gazy, zatwardzenie lekkie mam, czopek juz dostalam i herbaty ziolowe i jakies tam lekarstwa (magnez i inne) mieszkam w szwajcarii wiec te leki sie inaczej u nas nazywaja.
                  Czyli pobyt bedzie ok tygodnia. Szpital jest bardzo ladny, taka villa w parku, mam swoj wlasny pokoj z toaleta,TV I Internetem, dzisiaj, po tych zakonczonych bolach, czuje sie jak w sanatorium smile
                  zorganizowalam wszystko w domu, czyli dam sobie ten czas na rekonwalescencje, nie forsuje na sile.
                  Maz odwiedza mnie z dziecmi codziennie, mysle ze tu mam chwilowo wiecej spokoju i mozliwosci do odpoczynku, wiadomo w domu jest inaczej.

                  ja na razie mam lekko poddwyzszona temperature 37.6 i wysokie cisnienie 155\90, normalnie mam niskie, ale to chyba skutki operacji. zastrzyki przeciwzaskrzepowe dostaje codziennie.
                  pozdrawiam
                  • 23.05.11, 09:23
                    Musam w tym wątku też masz buziaka kiss za piękny opis co się z Tobą dzieje.

                    --
                    kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                    • 28.05.11, 01:32
                      Mam wyznaczony termin pójścia do szpitala na 1 czerwca.Przeczytałam wszystkie wasze nieocenione rady.Zawsze to lepiej jak człowiek mniej więcej wie co go czeka.Ale mam problem.Jestem palaczem,no od miesiąca ograniczyłam zdecydowanie,czasem wcale nie palę,ale mimo wszystko rankiem zawsze mam kaszelek i problemy z odksztuszeniem,nieraz aż się duszę.Boję się narkozy,wolałabym znieczulenie w kręgosłup,ale znowu przy płaskim,nieruchomym lezeniu,to się uduszę,nie wspominając o bólu brzucha.Do tego nie wiem czy będzie możliwe takie znieczulenie,ponieważ mam słuszną wagę,no i tłuszczyku sporo na brzuchu.Operacja wyskoczyła znienacka,bo tak przygotowałabym się dłuzej,ale cytologia jest paskudna i trzeba to zrobić szybciudko,zeby nie zrobił się z tego raczek.Mam takiego stracha,że sobie nie wyobrazacie.Doradżcie mi coś,cokolwiek.Operacja będzie najpewniej z przecięciem powłok brzusznych,poniewaz jestem już leciwa (66) i odbędzie się w CZMP w Łodzi.
                      • 28.05.11, 08:28
                        Annandale
                        O wszystkich swoich wątpliwościach musisz porozmawiać z anestezjologiem. Gdyby Cię zakwalifikował do znieczulenia w kręgosłup, to spokojnie odkaszlesz flegmę. Nie możesz po takim znieczuleniu podnosić głowy, lecz możesz leżeć na boku. Ja po takim znieczuleniu, też nie leżałam cały czas na plecach. Nawet w pierwszą noc już przewracałam się z boku na bok, bo trudno leżeć nieruchomo w jednej pozycji. To znieczulenie jest dużo lepsze od narkozy. Na temat Flegaminy czy syropu wykrzuśnego się nie wypowiadam, bo nie wiem czy jeszcze możesz kilka dni przed operacją jej używać. Powodzenia Annandale będzie dobrze kiss
                      • 28.05.11, 11:24
                        Annandale witaj smile
                        Nawiązując do Twojego kaszlu domyślam się, że on tak szybko nie odpuści, skoro jak piszesz dokucza Ci zawsze nad ranem. To raczej inny przypadek niż przeziębienie, kiedy można odłożyć operację oczekując na powrót do zdrowia. Być może lekarze coś będą mogli zaradzić w tej kwestii, żeby go przynajmniej zminimalizować.
                        Byłoby dobrze, bo jak już pewnie wyczytałaś w naszych postach, kaszel raczej nie jest wskazany po operacji ...
                        Moja sąsiadka z łóżka szpitalnego miała podobny problem (też palaczka) ale jakoś to zniosła, choć jej nie zazdrościłam tej dodatkowej atrakcji ....

                        Dziewczyny wypowiadały się chyba na ten temat jak zminimalizować ból podczas kaszlu, ale przyznam, że nie potrafię odnaleźć tego niestety sad Mam nadzieję, że się odezwą, żeby Ci coś sensownego poradzić smile
                        Ja w każdym razie trzymam kciuki http://4.bp.blogspot.com/_0qms2S2HXKU/TTwMyBXV_LI/AAAAAAAADZQ/0UXDSjVGCrE/s1600/kciuki.jpg żebyś mimo wszystko poradziła sobie dzielnie kiss

                        Pozdrawiam cieplutko smile


                        --
                        kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                      • 28.05.11, 13:40
                        Witaj, annandale. Znieczulenie przewodowe (do kręgosłupa) chyba nie zależy od wagi. Mnie anestezjolog kilka razy pytał ale o wzrost. Piszesz o nieciekawej cytologii - może będzie decyzja o usunięciu szyjki, a wtedy usuwanie macicy może być robione jest przez pochwę, bez cięcia brzucha. Zapytaj o to lekarza. Ostateczne decyzje i tak zapadają po rozmowie z anestezjologiem, ale warto jak najwięcej się dowiedzieć, żeby mieć świadomość, czego się możesz spodziewać.

                        --
                        38 lat, 11 maja 2011 - usunięcie trzonu macicy, poprzeczne cięcie, Śląsk
                      • 28.05.11, 14:25
                        annandale Witaj wśród nas. Ja też mam sporą nadwagę. Fakt jestem młodsza i nie palę, ale nikt nie mówił, że mój tłuszczyk przeszkadza w znieczuleniu w postaci zastrzyku do kręgosłupa. Jeśli chodzi o zachowanie się po operacji, to nie wiedziałam, że nie można podnosić głowy, bo znalazłam to forum, jak byłam już po operacji. Więc głowę podnosiłam. Nie bolała mnie głowa i nie miałam żadnych innych dolegliwości pooperacyjnych. Na wznak tez nie mogę za długo leżeć, bo mam problemy z kręgosłupem. Więc też po operacji leżałam na boku. Tyle, że ja miałam usuniętą macicę przez pochwę, więc nie mam blizny. Odnośnie kaszlu, to będziesz miała problem po operacji. Mnie po operacji przy każdym kichnięciu, odkaszlnięciu, czy śmiechu to bolał brzuch. Wiadomo. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie wszystko dobrze. Trzymam kciuki i ściskam cieplutko.
                        --
                        kwiat świeżynka - 02.02.2011r. usunięcie macicy bez przydatków, przezpochwowo, wynik HP - OK kwiat
                        • 30.05.11, 09:10
                          Annandale cześć kiss
                          tłuszczyk z tego co wiem jest przeszkodą jedynie przy laparoskopii, a dla Ciebie nawet lepsze będzie takie znieczulenie, bo pełna narkoza sama z siebie wywołuje kaszel i odruch wymiotny. A na ten Twój poranny kaszel zaopatrz się w aptece już w ACC max, łagodzi objawy odksztuszania. Co do sposobu kaszlania po operacji, to jest jeden sposób: mocno należy przytrzymać pościel lub zrolowany ręcznik na wysokosci przeciętego brzuszka (tak po obu stronach) To naprawdę działa smile Ja chociaż jestem palaczem (wiem wiem Dziewczyny zaraz powiedzą fuuuuj tongue_out) nie kaszlnęłam ani razu. U mnie po operacji było natomiast całkiem inaczej. Trzymałyśmy ręczniki i kołderki w pogotowiu, bo nieustannie się z czegoś śmiałyśmy. Nic się nie martw, będzie dobrze, trzymam za Ciebie mocno kciuki smile
                          --
                          kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                          • 30.05.11, 14:16
                            Serdecznie dziękuję za wsparcie-szczególnie te zaciśnięte kciuki są wzruszające.Ja ze swej strony życzę wam powrotu do pełnego zdrowia żebyście do setki nie musiały korzystać z usług medyków.
                            Dziś byłam i mojego lekarza rodzinnego z prośbą o zabezpieczenie w leki przeciwkaszlowe,tak jak radziłyście,furagin.Dostałam codeinę na po operacji aby powstrzymać kaszel,ale już jakiś czas nie palę(można wytrzymać!chyba już nie wrócę do palenia,no może przy brydżyku to nie wytrzymam).
                            Wczoraj na skypie rozmawiałam z moją siostrą z USA,ona trójkę dzieci urodziła w znieczuleniu w kręgosłup i mówiła,że pierwszy raz słyszy że nie wolno podnosić głowy.Ona normalnie w niedługim czasie po porodzie wstawała,a leżała w pozycji półsiedzącej.Co kraj,to obyczaj.
                            A może do jutra odezwie się jakaś pani,która miała podobna operację w CZMP w Łodzi.Jakie miała wrazenia po leczeniu na oddziale ginekologii operacyjnej.Będę wdzięczna.
                            Obiecuję,że jak wrócę cała i zdrowa po operacji,to opiszę wszystkie wrazenia uwagi i ewntualne rady.Nie wiadomo co lepsze-paraliżujący strach przed,czy ból po.
                            • 30.05.11, 16:24
                              Annandale witaj wśród nas kiss. Moim zdaniem, mimo wszystko lepsze jest już to co się z nami dzieje po operacji wink. A co do tabletek łagodzących odruchy kaszlu to też takie miałam ze sobą, ale w pierwszej dobie po operacji nie pozwolono mi ich brać. A powodem było to, że co chwilę zasypiałam i obawiano się, że może dojść do zadławienia. W następnej dobie już mogłam je zażywać. Trzymaj się mocno !

                              --
                              kwiatUsunięta macica i przydatki, pełna narkoza, poprzeczne cięcie brzucha - marzec 2010 r. Wynik HP-OK. HTZ Fem 7kwiat
                              • 30.05.11, 19:33
                                annandale witam Cię w śród forumiaczek...jak zdążyłaś już poczytać o naszych problemach przed i po..więc bądź dobrej myśli...tyle kobietek będzie z Tobą myślami...ja jak szłam do szpitala(hmmm...jeszcze w tym czasie nie byłam na forum...moja strata)..to wytłumaczyłam sobie,że nie pierwsza i nie ostatnia..więc dasz rade...a my duchowym wsparciem Ci pomożemy...kiss
                                --
                                kwiat świeżynka-usunięta macica 1 marca 2011,mam 46 latkwiat
                            • 30.05.11, 23:59
                              Annandale dziękuję Ci, za życzenia kiss
                              Tobie oczywiście również tego życzę, oraz konsekwencji w odrzucenia nałogu palenia smile
                              Są wśród nas dziewczyny, które dzięki operacji zerwały z nałogiem - Gosia na przykład smile
                              Pisała o tym w wątku Tekst linka jako kolejnej korzyści z operacji smile
                              Oczywiście nie przewiduje innej opcji jak tą, że po powrocie szybciutko nam napiszesz jak było i jak się czujesz smile
                              Zawsze na Was czekam niecierpliwie, a nasza Musam nie zajrzał do nas po powrocie do domu i troszkę się martwię, czy wszystko jest u niej ok sad
                              Będziesz dzielna, bo my tu wszystkie będziemy do Ciebie wysyłać nieskończenie dużo pozytywnej energii i wspierać Cię ile tylko mamy sił, na wszelkie możliwe sposoby http://www.bibliotekazpszio.republika.pl/buziak.gif

                              --
                              kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                      • 30.05.11, 21:40
                        To może ja odpowiem annandale z racji faktu, że też mam spora nadwagę i palę. U mnie co prawda była akcja atrakcja ze znieczuleniem w kręgosłup (narkozy nie mogłam mieć, bo w przeszłości miałam z sensacjami), ale się udało. De facto na samym kregosłupie raczej tłuszczyk się nie odkłada, więc nie powinno być problemu z wbiciem igły (strasznie to zabrzmiało smile).
                        --
                        04.04.2011 usunięcie macicy z przydatkami, cięcie poprzeczne -HP - OK smile, HTZ - żel Estreva, 42 lata, Warszawa
                        • 31.05.11, 14:32
                          Jeszcze dzisiaj chcę być z wami i czerpać od was garście optymizmu.Naprawdę dzięki temu forum jestem spokojniejsza,wiem po kolei co mnie czeka,jak się przygotować.To bardzo dużo,bo człowiek najbardziej boi się nieznanego.
                          A swoją drogą ,nie przypuszczałam,że wokół mnie jest tyle życzliwych koleżanek przyjaciół.Wszyscy się odmeldowują,proponują pomoc,jedni,że przyjdą pomóc chodzić w szpitalu,inni,ze po operacji będą mi robić zakupy,inni sprzątać,a mieszkam sama.Inna rzecz,że nie ukrywałam mojej choroby.Zawsze na początku roku przeprowadzałam wszystkie możliwe badania,aby jeśli to możliwe wyeliminować chorobę,kiedy tylko chciałaby rozpanoszyć się u mnie.Wszystkie kolezanki zawsze namawiałam do cytologii i też kiedy otrzymałam wynik CIN II i CIN III wszystkie postraszyłam,że rak już puka do mnie,to wszystkie posłuchały mnie i sądzę,że gdyby którejś coś nie daj Boże...to jedna drugiej pomoże.
                          Odezwę się już po powrocie do domu.Pa kochane,dzięki,jesteście wspaniałe.


                          • 31.05.11, 15:02
                            annandale to wspaniale, że wsparcie masz z każdej strony. Też będę trzymać kciuki.
                            http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRzoP7E-7H9nbnX9nXg-EJg8hMUikCothHVK4Csf1iq4S9x59d4Uw
                            Pa ! Wracaj szybko z dobrymi wieściami . Powodzenia kiss
                            --
                            kwiatUsunięta macica i przydatki, pełna narkoza, poprzeczne cięcie brzucha - marzec 2010 r. Wynik HP-OK. HTZ Fem 7kwiat
                          • 31.05.11, 19:49
                            Annandale - wszystkie mocno trzymamy za Ciebie kciuki smile smile

                            --
                            04.04.2011 usunięcie macicy z przydatkami, cięcie poprzeczne -HP - OK smile, HTZ - żel Estreva, 42 lata, Warszawa
                          • 31.05.11, 22:06
                            Annandale kiss
                            http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTaYqPQUkbs1HMHzim0lL0fYfD4p8PCz_jrvw0sy1QlntePzgaO
                            --
                            kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                            • 31.05.11, 23:14
                              Annandale powodzenia , a to na szczęście

                              http://www.gadudodatki.pl/uploads/produkty/galerie/thumb1/c6/c61ceb4f92b5d186aaef60e23c82163a0e8faf47.gif
                              --
                              kwiat42 lata, 08.03.2011 usunięcie trzonu macicy kwiat
                              • 15.06.11, 19:35
                                Annandale w tym wątku byłaś z nami przed operacją, więc tutaj też Cię poszukuję, bo martwi mnie dlaczego tak długo się pojawiasz sad Jak możesz daj znać co u Ciebie, bo czekamy niecierpliwie z nadzieją, że pomimo nieobecności u nas, masz się dobrze i jesteś już w domu.
                                Cieplutko Cię pozdrawiam, całuję i czekam na Ciebie kiss

                                --
                                kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                • 15.06.11, 20:00
                                  Olikku kiss
                                  ja też bardzo martwię się o Annandale

                                  Annandale mam nadzieję, że w rodzinnym gronie dochodzisz do zdrowia.
                                  pozdrawiam i zdrówka życzę http://www.iv.pl/images/11647374759786360016.jpg
                                  --
                                  kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                                  • 15.06.11, 23:10
                                    No i jak tu nie być wzruszonym?OLIKKU, serdecznie dziękuję,po stokroć.
                                    A teraz opiszę wszystko dokładnie.Do szpitala poszłam 1 czerwca,ale operację miałam dopiero za tydzień w czwartek 9 czerwca.Codziennie odkładano termin zabiegu z powodu bardzo dużej ilości kobiet przyjętych do szpitala na operację,a w tygodniu były tylko 2 dni operacyjne.Zostałam zakwalifikowana do zabiegu per vagina i w znieczuleniu dolędżwiowym,usunięcie macicy,ponieważ jajniki podobno nie stanowiły zagrożenia.Co prawda prosiłam o ich usunięcie,ale taka była decyzja lekarza.Zabiegu wogóle nie bałam się,zostałam przecież przez was kochane przygotowana.Wszystko przebiegło tak jak pisałyście,nie będę się powtarzać.Jedyne nieprzyjemne momenty,to kłopoty ze znalezieniem żył do wkłócia igły ( mam ręce nygusa,żadnych żył pod skórą ),a po operacji moment wyjęcia opatrunku z pochwy.Wtedy wydałam z siebie dżwięk ryczącwgo lwa.No i noc po zabiegu też nie jest miła,boli,oj boli.Pomógł ketonal.Następnego dnia ,w piątek około godz.11 byłam już na nogach,zmiana pościeli,bielizny i piłam już wodę.Wieczorem znów ketonal,bo wciąż trochę boli.W dzień zastrzyki w brzuch,przeciwzakrzepowe.Poprosiłam o wyjęcie wenflonu,poniewaz był założony w niefortunnym miejscu i zaczepiała go wciąż,a to bolało.Potem ketonal miałam wstrykiwany domięśniowo,ale są to bardzo bolesne zastrzyki.Sobota już lepsza,bo mogłam jeść już kleik.Co prawda były panie,które podjadały inne rzeczy,ale ja przestrzegałam ściśle zalecanych procedur.Nie można być mądrzejszą od pielęgniarek,one wiedzą co jest najlepsze dla pacjentki.W końcu coś tam wyjęto mi z brzucha i jilita muszą się same ułożyć,a obciążone pokarmem mogłyby sprawić poważny kłopot i ból.W niedzielę tzn. w trzecią dobę od zabiegu zjadłam już normalne,lekkostrawne poptrawy,a w poniedziałek powróciłam do domu.Czuję się dobrze.Już nie krwawię,a nawet nie plamię.Do końca tygodnia stosuję plan:2 godz.utykania po domu,potem 2 godz.leżenia z wystawionym jak ja to mówię perskim okiem,potem znów chodzenie itd.Żadnych zamiatań podłogi,żadnego odkurzania,a niech tam nawet żaby na podłodze...Drobne prace,wycieranie kurzu,zmycie filizanki,ugotowanie nieskomplikowanego obiadku to tak.Zakupy mi robią.Nie chcę aby w przyszłości były jakieś kłopoty.Tak będzie przez 6 tygodni.Tyle wchłaniają się podobno nici.Kochane,czuję się dobrze,tylko teraz cała skurczona czekam na wynik badania histopatologicznego pobranego materiału.Mam nadzieję...
                                    • 16.06.11, 09:09
                                      http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcR5DeSdD8SHdkXUYzDRJb0vkIiPxJqtOuEFARpyEfeBhryfnPMt Annandale , nareszcie jesteś bo my tu już się zamartwiamy, że tak długo milczysz ....
                                      Dziwny przypadek, że tak długo Cię trzymali w oczekiwaniu na operację, ale dobrze że już jest po wszystkim i teraz już będzie z każdym dniem coraz lepiej, czego Ci życzę z całego serca kiss

                                      --
                                      kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                      • 16.06.11, 10:18
                                        Annandale czyli niniejszym poszerzyłaś nieliczne grono pań, które miały najmniej inwazyjną operację przeprowadzoną przez pochwę. Wniosek z tego, że masz szansę znacznie szybciej od całej reszty wrócić do pełnej sprawności po operacji smile
                                        Dobrze, że masz przy sobie osoby, które Ci pomagają i możesz się oszczędzać.
                                        Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę wszystkiego dobrego kiss
                                        --
                                        kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                    • 16.06.11, 10:22
                                      Witaj Annandale kiss Plan masz bardzo dobry smile. Życzę szybkiej rekonwalescencji i dużo zdrówka. A za wynik potrzymamy jeszcze trochę kciuki. Pozdrawiam.
                                      --
                                      kwiatUsunięta macica i przydatki, pełna narkoza, poprzeczne cięcie brzucha - marzec 2010 r. Wynik HP-OK. HTZ Fem 7kwiat
                                      • 16.06.11, 12:30
                                        Wasza opieka informacyjna bardzo przydała się.Moi bliscy odradzali mi siedzenia przy komputerze i wertowania forum tłumacząc,że tylko żle to na mnie wpłynie.A było wręcz przeciwnie.Wczytując się w każdy wasz wpis dowiadywałam się co mnie czeka,co jest normalnością,czego nawet mogę wymagać od personelu medycznego.Początkowo poinformowano mnie,że zabieg będzie po otwarciu brzucha.Mając jakąś tam wiedzę (od was),po wszystkich badaniach ,przedyskutowałam z lekarzem prowadzącym,że operacja z rozcięciem powłok brzusznych będzie dla mnie niewskazana,ponieważ mam sadełko,brzuszek trochę zwisa i fałd tłuszczu zasłaniałby szew powstały po operacji,który goiłby się z komplikacjami.
                                        Jestem typem histeryczki i panikary,bałam się okropnie,ale wasze cieplutkie słowa,gesty,rysunki,ba kwiaty,psychicznie ogromnie wzmacniają.Starałam się przenieść otrzymane ciepełko tam do szpitala,przekazać innym paniom.Chyba mi się troszkę udawało.Opowiedziałam o naszej stronie i zapraszałam do wzięcia udziału w wymianie doświadczeń.Obdzwaniam wszystkie moje kolezanki i znajome,przypominam,proszę,błagam,idżcie na sprawdzenie cytologii.Moja operacja nie była zbyt inwazyjna,a co byłoby za 3,4 lub 6 lat?I tak martwię się o to,czy w wyjętym materiale nie będzie komórek rakowych,ale może nie.Może będzie to nagroda za coroczne wizyty u ginekologa i badania cyt..
                                        A może znajdzie się pani,która miała podobną operację i wynik badania był pozytywny i co dalej się zdarzyło?Czy odnotowały po tym jakieś problemy z jajnikami?Moje sa podobno w zaniku (tak ,tak,66 latek),ale te (...)są okropnie zdradliwe i złośliwe.
                                        • 16.06.11, 16:30
                                          Annandale Ja miałam taką operację jak ty. Też chodziłam systematycznie do ginekologa i miałam zrobioną co najmniej raz w roku cytologię. Nie martw się wynik będzie ok. Ja też mam w porządku. Nie myśl o tym, tylko odpoczywaj bez stresów. Pozdrawiam.
                                          --
                                          kwiat świeżynka - 02.02.2011r. usunięcie macicy bez przydatków, przezpochwowo, wynik HP - OK kwiat
                                        • 16.06.11, 17:10
                                          Annandale http://www.e-gify.com/gify/72.gif witaj.
                                          Jak dobrze, że już jesteś trzymaj się planu a wszystko będzie dobrze http://www.e-gify.com/gify/74.gif
                                          http://img809.imageshack.us/img809/129/dziedzisiejszy.gif
                                          --
                                          kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                                        • 16.06.11, 20:27
                                          Witaj Annandale kiss

                                          http://ekarteczka.pl/kartki/5/460.jpg

                                          Cieszę się, że już jesteś z nami smile Tak fajnie wszystko opisałaś, super się czytało. Jak już dojdziesz do siebie, to dużo spaceruj, ruch czyni cuda. Mnie brzusio nie boli, nie ciągnie. Czuję się teraz bardzo dobrze. Życzę Ci szybkiego powrotu do pełni sił kiss A o wyniki się nie martw. Będzie dobrze smile
                                          ---
                                          laparotomia usunięcia macicy z przydatkami 21 luty 2011 guz jajnika HP ok
                                          • 17.06.11, 11:26
                                            Witaj Annandale, widzę, ze coraz wiecej nas jest, kobiet, ktory miały operacje przez pochwe.smileCieszy mnie to, ze juz nie jestem jedyna na tym forum a nasze grono sie powiększa.
                                            Pamietam rowniez o pozostalych dziewczynachsmile
                                            Jestes dla mnie pozytywnym przykladem rowniez z innego powodu- mnie rowniez chirurg namowil na pozostawienie jajnikow, choc tez nie jestem młodkąbig_grin
                                            O wyniki histo nie wartw sie - ja sie wprawdzie strasznie denerwowałam, ale okazalo sie , ze niepotrzebnie. Tez miałam robiona cytologie corocznie, byłam pod opieka gina , ale..nerwy zrobily swoje.
                                            Pozdrowieniakwiat
                                            --
                                            28 wrzesien 2010 r. usunięcie macicy bez przydatkow droga pochwową.Hp oksmilekwiat
                                            • 19.06.11, 11:38
                                              Jeśli lekarz mówi,że do pełnego zdrowia po operacji wraca się około 6 tygodni,to trzeba to przyjąć jako niepodwazalny pewnik.
                                              W piątek były urodziny mojego syna.Chciałam mu zrobić niespodziankę,a czuję się doskonale,wybrałam się kupić kwiatki i może jeszcze jakiś drobizg do fajnego obiadku.Chciałam zjeść z nim razem domowy obiadek.Zabrałam plecak,aby nie dżwigać nic przed sobą.Zakupów było naprawdę niewiele,ekspedientka założyła mi plecak,a mimo wszystko czułam,że robię niewłaściwie,przecież to dopiero 8 dni po zabiegu.Ze sklepu zadzwoniłam po syna,przyjechał po mnie i przejął bagaż.Trochę mi się dostało za nierozsądek.Wieczorem zauważyłam na podpasce niewielki plamki.Niewolno dżwigać,to nie wolno!
                                              Jeszcze tydzień do otrzymania wyniku badania histopatologicznego.Okropnie długi ten tydzień,mam nadzieję...
                                              • 19.06.11, 13:50
                                                Annandale http://www.bibliotekazpszio.republika.pl/nu.gif
                                                ładnie to lekarza i koleżanek z forum nie słuchać, dobrze że wrócił Ci rozsądek i zadzwoniłaś po syna. Ja już jestem ponad dwa miesiące po operacji i poszłam na naprawdę niewielkie zakupy i brzuszek też dał znać o sobie. Także po tych 6 tygodniach nadal musimy na siebie uważać.

                                                Dbaj o siebie a wszystko będzie dobrze, przyjdzie czas na takie niespodzianki.
                                                Pozdrawiam i dużo zdrówka życzę http://www.bibliotekazpszio.republika.pl/buziak.gif
                                                --
                                                kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                                                • 19.06.11, 20:58
                                                  Annandale! 8 dni to wystarczająco dużo, żeby czuć się coraz lepiej - ale w wersji light codziennego funkcjonowania..! Aleś sobie wymyśliła - że jak nosisz na plecach to nie nosisz... Dobrze, że na strachu się skończyło. Ja w 5 i pół tygodnia po operacji na zakupy jeżdżę z mężem. Nawet kapownika w torbie nie noszę, bo ciężki wink i wszytsko zapisuję w telefonie. Daj organizmowi dojść do siebie, poszalejesz za pół roku wink
                                                  --
                                                  38 lat, 11 maja 2011 - usunięcie trzonu macicy, poprzeczne cięcie, Śląsk
                                                  • 20.06.11, 08:06
                                                    Annandale kiss ja Cię nie zdążyłam przywitać po Twoim powrocie z operacji, a Ty zdążyłaś już poszaleć. Uważaj na siebie, bo te pierwsze dni są bardzo zwodnicze. Czujemy się bardzo dobrze, rozpiera nas radość, ze już po wszystkim i przesadzamy. A burę zebrać tutaj bardzo łatwo smile więc zdrowiej szybko ale ostrożnie big_grin http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQNCakzTOa9NfchsDlT-6Y_ZvYt1H8zcof4g7LeEA99tAIU6S01
                                                    --
                                                    kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                                                  • 21.06.11, 23:36
                                                    edi_thael i słusznie, ja zamieniłam skórzaną ciężką torbę na lnianą wypakowałam co się dało i trudnooo. Czasami jak zaszaleję i dołożę książkę, to brzuch na mnie warczysad i wtedy znowu się poprawiambig_grin
                                                    --
                                                    kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
                                              • 21.06.11, 23:33
                                                annandale kiss

                                                Oj chyba kiepsko ze słuchem u koleżankibig_grin do pełnego zdrowia dochodzi się po 6 MIESIĄCACH...nie tygodniach. Oj proszę Pani..nu nu nu nie wolnooo. Ja jestem już 4 miesiące po i zapytałam moją panią doktor o zakup wózka na zakupy i popatrzyła na mnie, jak na kosmitę, no to ja dalej brnę...a plecak? Ależ mi się dostałosad usłyszałam, że jak nie będe o siebie dbać, to szybciutko wróce do szpitala na operację plastyki pęcherza moczowego.
                                                Annadale...moja pani doktor powiedziała: Jak już Pani musi to 2kg na jedną roczkę ale nigdy 4kg w jedną.
                                                Mało tego mam kopię z zakresu operacji i powiem tylko, że wiele narządów zostało podciętych aby...odciąć naszą macicę, więc naprawdę sie szanujmy.
                                                A pęcherze moczowy przy operacji przez pochwę ucierpiał najbardziej i jest to narząd, który cały czas pracuje...więc najdłużej szwy na nim się zrastają.

                                                Ale Ci nagadałambig_grin Trzymaj się cieplutkoo i słuchaj tych co już swoje przeszłybig_grin
                                                --
                                                kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
                                                • 22.06.11, 07:58
                                                  No to Aguś mnie zmartwiłaś kiss Mój laptop waży 4 kg i nie umiem go podzielić na dwie ręce. Jak też tak rozumowałam, że mniejszym obciążeniem jest ramię niż ciągnąć go w dłoni. Jeszcze muszę go codziennie wgramolić po schodach na ostatnie piętro. Do noszenia ciężarów po schodach też trzeba wziąć jakąś korektę, bo jest trudniej. Zakupy z samochodu do domu wnoszą mi domownicy, ale laptopa do pracy nikt mi nie poniesie. Tak przy okazji rozmowy o pęcherzu, powiem, że teraz czuję lepszy komfort niż przed operacją. Widocznie macicę już miałam obniżoną i uciskała na pęcherz. Tak sobie to tłumaczę. Pozdrawiam Aguś kiss
                                                  ---
                                                  laparotomia usunięcia macicy z przydatkami 21 luty 2011 guz jajnika HP ok
                                                  • 22.06.11, 21:12
                                                    O-re kochanie kiss
                                                    Ja mam to samo, nareszcie nie wiembig_grin, że mam pęcherz. Wcześniej tego nie kojarzyłam z mięśniakami ale skoro macica była 18 tygodniowa, to w sumie...głupia baba ze mnie. Jak kichnęłam...mokro, ukucnęłam mokro...matko ciągle miałam stresa, że w którymś momencie będę musiała gatki ze sobą nosić, bo wkładki za mało. Od operacji pożegnałam się czule z wkładakamibig_grin, mogę kichać ile wlezie a mój pęcherz dzielnie mi służytongue_out
                                                    --
                                                    kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
                                                  • 23.06.11, 10:41
                                                    aguś..dopisuje się do waszego tematu z O-re na temat pęcherza,ja również zauważyłam po operacji zmiany,już mnie tak nie ciśnie na pęcherz a i trzymanie moczu jest lepsze,ja też musiałam ściskać nogi przy kichaniu,bo później był problem...
                                                    --
                                                    kwiat świeżynka-usunięta macica 1 marca 2011,mam 46 latkwiat
                                  • 02.10.11, 19:01
                                    Witam Panie. Przeczytałam cały wątek, ale nie znalazłam takiej informacji. Interesuje mnie bowiem, czy któraś z Was była operowana w Szpitalu Praskim w Warszawie itd. Z niecierpliwością czekam na wieści, w środę idę do tego szpitala na usunięcie macicy. Niestety nic nie wiem, jaką metodą będę miała wykonywany zabieg, w jakim znieczuleniu . Zero informacji sad
                                    Dopiero wczoraj dotarłam na to forum i się dokształcam wink Pozdrowienia dla wszystkich towarzyszek niedoli wink
                                    • 03.10.11, 09:38
                                      Oj Gosianie kiss ja też nic nie wiedziałam przed pójściem na operację, a cykorzyłam strasznie, bo to pierwszy mój poważny pobyt w szpitalu, poza dwoma porodami i poronieniem. Mój operujący lekarz chyba był niemową, bo przyszłam do szpitala i nie wiedziałam dokładnie nic!!! Chciałam pełną narkozę, żeby nic nie widzieć i nie wiedzieć i nie słyszeć... Bo inaczej to zaczęłabym robić tam cyrk. Pani anestezjolog przekonała mnie do znieczulenia dolędzwiowego. Plus tego?? nie miałam wymiotów po i bólu gardła po rurce intubacyjnej, no i dostałam jakiegoś głupiego Jaśka, że nie mam żadnych wspomnień z operacji. Dasz radę, tylko się nie denerwuj kiss Niestety ja ze Śląska, więc na temat Twojego szpitala nic nie wiem kiss
                                      --
                                      kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                                      • 03.10.11, 10:34
                                        Gosianie...ja tez nie jestem warszawianką, nie pomogę w kwestii szpitala. Miałam jednak jasną wizje tego co mnie czeka w szpitalu, mój lekarz dużo mi powiedział przed pójściem do szpitala.
                                        Dasz radę, tak jak my wszystkie, będzie OK smile A kiedy juz będziesz w szpitalu, o wszystko zapytaj lekarza, masz prawo wiedzieć co Cie czeka.
                                        A my tu na Ciebie czekamy smile
                                        --
                                        kwiatUsunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października 2010, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ - Lady Bon kwiat
                                    • 03.10.11, 10:49
                                      Gosianie Nie znam oddziału ginekologicznego w Praskim z autopsji, ale w necie widziałam pozytywne komentarze na ten temat. Wiesz, ja zdaję sobie sprawę, ze ten prastary szpital moze wizualnie odstraszać, ale nie musi to mieć przełozenia na jakość pracy lekarzy i pozostałego personelu, zatem myślę, że mozesz być spokojna. Miałam bardzo bliski kontakt z Urologią w praskim i o ile stan tego oddziału był koszmarny (jest przed generalnym remontem), to jednak jakość pracy lekarzy była doskonała pomimo tych niefajnych warunków! Wiem, ze ginekologia w Szp. Praskim znajduje się w innym budynku niż urologia, więc tam moze być zupełnie OK. smile Gosiu układaj sobie w głowie pozytywny scenariusz.... i trzymaj się cieplutko kiss
                                      --
                                      kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellakwiatkwiat
                                    • 03.10.11, 11:08
                                      Gosiunie zerknęłam sobie na stronę tego szpitala Tekst linka i widzę, że mają fajne informacje podane dla pacjentów, więc jak jeszcze nie zerkałaś to zobacz, może Ci się przydać to i owo smile
                                      Najpierw piszą o położnictwie, poniżej o ginekologii smile
                                      A nawiązując do tego co pisała Layla dodam z własnego doświadczenia, że leżałam swego czasu na oddziale w bardzo starym szpitalu, warunki nieciekawe, ale atmosfera jak w domu rodzinnym smile Mały oddział, wspaniali lekarze i jeszcze lepsze pielęgniarki. Im mniejszy oddział, tym lepsza atmosfera, choć leżąc w dużym szpitalu, też nie narzekałam smile

                                      --
                                      kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                    • 04.10.11, 15:16
                                      Gosianie, jak się masz kochana? W czyms mozna Ci jeszcze pomóc? Napisz prosze, a my tutaj będziemy wytrwale czekać na wieści od Ciebie. Wiem jedno - dasz sobie pięknie ze wszystkim radę, bowiem nasze pozytywne myślenie o Tobie da Ci niezbędna siłę smile
                                      Już od jutra zaczniesz nowy etap w swoim życiu, ponieważ nękający Cię problem zdrowotny odejdzie powoli w niepamięć i każdego następnego dnia będzie coraz lepiej, zobaczysz... tak będzie smile

                                      Życzę Ci zdróweczka i moooocno do serducha przytulam kisskisskiss
                                      --
                                      kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellakwiatkwiat
                                      • 04.10.11, 21:51
                                        Jesteście kochane, dzięki smile Dziś chodziłam jak błędna i na myśl o tym, że jutro rano mam się stawić w szpitalu, cierpła mi skóra .... dalej cierpnie .... właśnie się pakuję .....brrrrrrrrrrr......
                                        chciałabym, żeby już była np. niedziela wink
                                        Faktycznie, pocieszam się tym, że już nie będę wydawać majątku na podpaski, tampony, pampersy dla dorosłych ( tak, tak, zakładałam na noc, żeby mieć święty spokój w nocy podczas krwawień... tfu, krwotoków raczej ;/ ), na tabletki anty ..... że nie będą mi wypadać włosy, nie będę miała sklerozy z powodu anemii i będę miała siły do życia smile
                                        Dzięki Wam bardzo za wspaniałe wsparcie i za .... laurkę na górze wink
                                        Na razie nie biorę kompa do szpitala, zależy ile będę leżała, najwyżej mi przyniosą, więc jakby co, dam znać czy przeżyłam, dopiero po powrocie do domu wink)))
                                        • 04.10.11, 22:05
                                          Gosiuńciu kochana najmocniej jak umiem przytulam Cię do serducha - trzymaj się dzielna i mądra Kobietko kiss
                                          --
                                          kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellakwiatkwiat
                                        • 04.10.11, 22:32
                                          Gosiu kiedy Ty będziesz jutro meldować się na izbie przyjęć, Wicia już będzie kierować się na stół operacyjny, Berndetka z nadzieją będzie robiła badania w szpitalu, a ja potuptam na Nabożeństwo do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy z paciorkami różańca, żeby każda z Was szczęśliwi mogła nam przynieść dobre wiadomości po powrocie ze szpitala smile
                                          I jeszcze zamierzałam Was i Waszych lekarzy powierzyć mojej ukochanej św. Teresce, ale kiedy zerknęłam na jej stronę zobaczyłam, że ktoś mnie już ubiegł .... Laylo - kocham Cię jeszcze bardziej kiss
                                          --
                                          kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                        • 05.10.11, 08:40
                                          Gosianie http://www.ultramadonna.com/forum/public/style_emoticons/default/przytul.gif
                                          http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ4nx9YagGyMZ8JuWkN-iQCOO-NAQn0Z9FataS15A4Enxq6Op73
                                          --
                                          kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
                                          • 05.10.11, 08:43
                                            Gosiu, Bernadetko, Wiciu powodzenia Wam życzę. Trzymam kciukihttp://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcStf3E1DyPSLYH0687DuXJsjmi99V8xqNaf7V7PtP4PsXnYohb_
                                            i czekam na dobre wiadomości.
                                            --
                                            kwiat42 lata, 08.03.2011 usunięcie trzonu macicy kwiat
                                            • 05.10.11, 09:10
                                              Kobietki i moje palce też zaciskam mocno mocno...smile

                                              http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcStf3E1DyPSLYH0687DuXJsjmi99V8xqNaf7V7PtP4PsXnYohb_

                                              A w Waszych intencjach duuuzo duuuużo dzieje się tam heeen w górze kisskisskisskiss
                                              --
                                              kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellakwiatkwiat
                                              • 05.10.11, 12:23
                                                I Ja potrzymam kciuki za wszystkie potrzebujące dziewczyny ,trzymajcie się smile
                                                --
                                                kwiat Operacja w lipcu 2010r kwiat Obecnie bez HTZ kwiat
                                                • 05.10.11, 13:37
                                                  Tez rzecz jasna kciuki trzymam...ale wiem, że będzie dobrze smile
                                                  --
                                                  kwiatUsunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października 2010, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ - Lady Bon kwiat
                                                  • 13.10.11, 16:45
                                                    Witajcie big_grin
                                                    Wróciłam cała i zdrowa ( no, może nie cała, ale w każdym razie z wierzchu tak wyglądam wink )
                                                    Dziś wyszłam ze szpitala, wszystko jest OK, pocięli mnie niestety ( miałam nadzieję na laparoskopię, ale okazało się, że mój mięśniaczek jest silnie ukrwiony i położony w strategicznym punkcie, więc musieli zrobić cięcie - poprzeczne ).
                                                    Po zabiegu trochę gorączkowałam, więc pobyt przedłużył się o kilka dni ;/
                                                    Bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia smile
                                                    O szczegółach opowiem jutro lub w najbliższych dniach, bo dziś zwyczajnie mi się nie chce siedzieć przy kompie ( chyba się odzwyczaiłam, no i brzuch uciska ) wink
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • 13.10.11, 16:54
                                                    Witam Cię Gosiusmile
                                                    Odpoczywaj teraz i nabieraj sił a na opis wrażeń poczekamy cierpliwie smile
                                                    --
                                                    kwiat Operacja w lipcu 2010r kwiat Obecnie bez HTZ kwiat
                                                  • 13.10.11, 16:59
                                                    Witaj Gosiu kiss. Najważniejsze, że wróciłaś zdrowa. Życzę szybkiej rekonwalescencji.
                                                    --
                                                    kwiatUsunięta macica i przydatki, pełna narkoza, poprzeczne cięcie brzucha - marzec 2010 r. Wynik HP-OK. HTZ Fem 7kwiat
                                                  • 13.10.11, 17:58
                                                    No cześć Gosiusmile odpoczywaj teraz sobie i szybciutko dochodź do zdrówkakiss http://dl.glitter-graphics.net/pub/699/699271cdv95juxma.gif
                                                    --
                                                    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif(40+)operacja tradycyjna , kwiecień 2010 , HTZ-Gynodian depothttp://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif
                                                  • 13.10.11, 19:59
                                                    http://www.gifownik.pl/zmienione/4.gif cieszę się, że już jesteś smile

                                                    najważniejsze, że czujesz się dobrze, z początku to każda z nas miała ten problem, że przy kompku nie szło długo usiedzieć, kuruj się kochana, zdrowiej nam szybciutko kiss a jak już będziesz na siłach to dużo spaceruj, niech się w brzuszku dobrze wszystko poukłada kiss
                                                  • 13.10.11, 20:16
                                                    http://moje.glitery.pl/text/285/92/2-Witaj-Gosieko--9822.gif http://republika.pl/blog_st_3440146/4275467/tr/aa9_1_.gif

                                                    Najważniejsze, że już jesteś w domku i po wszystkim, to nas cieszy najbardziej, a na resztę cierpliwie poczekamy smile Nabieraj sił i wypoczywaj, teraz jest czas dla Ciebie na relaks i wykorzystaj to jak najlepiej smile
                                                    Cieplutko Cię pozdrawiam i czekam niecierpliwie na pozostałe świeżutkie Syrenki smile
                                                    --
                                                    kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                                  • 13.10.11, 20:28
                                                    Gosianieeee Witaj!!! hurrrrraaaa jesteś!!!! la la la suuuper - jak się cieszęęęęę - kochana!!!! Dzięki za odzewkisskisskiss
                                                    Ja tak sobie dumałam o Tobie, a tu proszę pokazałaś się nam smile
                                                    No dobrze, ze wszystko dobrze się skończyło - teraz odpoczywaj, a jak byś miała jakieś pytania, to oczywiście napisz słoweczko kiss

                                                    Zdrówka Ci życzę kiss

                                                    --
                                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                                                  • 13.10.11, 21:23
                                                    Witaj Gosiaczku smile Cieszę się,z e jesteś juz z nami smile Nabieraj teraz sił, wiem że przy komputerze ciężko jest na początku dłużej posiedzieć. Ale każdy dzień będzie lepszy smile
                                                    --
                                                    kwiatUsunięcie macicy z szyjka i przydatkami 19 października 2010, poziome cięcie, wyniki hp OK, HTZ - Lady Bon kwiat
                                                  • 13.10.11, 22:10
                                                    Gosiu witam Cię bardzo serdecznie.kisskiss Wreszcie możesz powiedzieć jestem już po.
                                                    Zobaczysz teraz już będzie z górki. Z każdym tygodniem będzie coraz lepiej. Życzę Ci abyś szybko powróciła do zdrowia. Wypoczywaj i odwiedzaj nas jak tylko lepiej się poczujesz. http://www.gifownik.pl/gify_new1/3d/88.gif
                                                    Kobietki mam jeszcze wiadomość od mojej koleżanki. Jest już w domku, dziękuje bardzo za wsparcie. Na razie jest jeszcze dosyć słaba, ale powoli dochodzi do siebie. Niestety nie za bardzo chce tu do nas zajrzeć, a ja nie chciałam jej naciskać. Może później dojrzeje do tej decyzji, na razie trudno jej o tym rozmawiać.
                                                    --
                                                    kwiat42 lata, 08.03.2011 usunięcie trzonu macicy kwiat
                                                  • 13.10.11, 22:17
                                                    Bea, dzięki za wiadomości!
                                                    To witam kolejną świeżynkę "po" smile Uściskaj i pozdrów koleżankę, a to, ze nie chce jeszcze tutaj zajrzec, to nie szkodzi, trzeba do tego dojrzec, a nawet jeśli miałaby nie zaglądać tutaj wcale, to i tak życzliwe myśli i duuuuża paczuszka pełna po brzegi pozytywnego myslenia została do niej nie jeden raz wysłana i wysyłana będzie nadal smile
                                                    --
                                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                                                  • 13.10.11, 23:26
                                                    Witajcie świeżynki ,te obecne smile i te ukrytewink..teraz będzie tylko lepiej...szybkiego powrotu do zdrówka...Wam życzę..
                                                    --
                                                    kwiat świeżynka-usunięta macica 1 marca 2011,mam 46 latkwiat
                                                  • 14.10.11, 06:50
                                                    Beaplus serdeczności przesyłam Twojej koleżance kiss
                                                    Zdaje się, że spadło to na nią znienacka jak dobrze pamiętam, więc to zrozumiałe, że jest jej ciężko. Gdyby miała czas na zerknięcie do nas wcześniej, być może byłoby jej łatwiej.
                                                    Nie ma sensu naciskać zwłaszcza na pisanie. Ale gdyby zechciała chociaż nas poczytać, może byłoby jej nieco lżej smile Powtórzę to co Layla pięknie napisała życzliwe myśli i duuuuża paczuszka pełna po brzegi pozytywnego myślenia została do niej nie jeden raz wysłana i wysyłana będzie nadal smile
                                                    --
                                                    kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                                  • 14.10.11, 07:49
                                                    Gosianie kiss ale fajnie , że już jesteś.Teraz szybciutko wracaj do zdrowia smile poczekamy na Twoje relacje. Najważniejsze, że masz to już z głowy kiss

                                                    http://www.piekarniagrzybki.pl/obr/tort-serce1255.jpg

                                                    Bea * dla Twojej koleżanki również życzenia szybkiego powrotu do zdrowia i przekaż Jej, że będzie tu u nas baaaaardzo mile widzianym gościem smile
                                                    --
                                                    kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                                                  • 14.10.11, 08:04
                                                    Wielkie dzięki dziewczyny za wszystkie serdeczności dla mojej koleżanki. http://www.gifownik.pl/gify_new1/3d/89.gif
                                                    Oczywiście wszystko jej przekażę i zachęcę do czytania.
                                                    Jest teraz trochę zdezorientowana, rzeczywiście Olikku spadło to na nią jak grom z jasnego nieba, nie miała czasu, żeby się z tym oswoić. I pewnie stąd ta jej reakcja, więc wybaczcie to jej. Myślę, że z czasem kiedy już się z tym oswoi to zechce nas odwiedzić.kiss
                                                    --
                                                    kwiat42 lata, 08.03.2011 usunięcie trzonu macicy kwiat
                                                  • 14.10.11, 08:12
                                                    To jeszcze raz ja..... bo coś sobie uświadomiłam.... że planowane laparoskopowe operacje często kończą się cięciem. Bo albo mamy za dużo ciałka, albo mięśniaki za duże... Może warto to przemyśleć przed operacją, chociażby ze względu na sposób znieczulenia. Do laparoskopii potrzebna jest pełna narkoza, a do cięcia wystarczy znieczulenie dolędzwiowe.
                                                    Hmmmm,nie wiem czy w pośpiechu przekazałam co miałam na myśli, ale uzupełnię w razie czego smile
                                                    --
                                                    kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                                                  • 19.10.11, 12:54
                                                    Witajcie po przerwie. Doszłam już do siebie na tyle, że spędzam codziennie parę godzin przed kompem wink Postanowiłam opisać swój pobyt, może trochę uspokoję kandydatki na syrenki wink
                                                    Do szpitala zostałam przyjęta dzień przed operacją. Kazali mi przyjść o godz 7 rano na czczo, na wypadek, gdyby chcieli robić jeszcze jakieś badania. Na izbie przyjęć założyli mi historię choroby, zmierzyli ciśnienie, podałam kogoś do kontaktu i podpisałam oświadczenie, że szpital nie ponosi odpowiedzialności za zaginięcie wartościowych rzeczy ( heh ).
                                                    Z izby przyjęć na odział ginekologii. Tam założyli mi kartę gorączkową, zaprowadzili do mojej sali, pokazali, gdzie jest łazienka itp. No i siedziałam ( sama ) na mojej sali ( 2-osobowej ). Za jakiś czas przyszedł lekarz prowadzący, po nim chirurg, który miał mnie operować, zapytałam z nadzieją, czy mogłabym mieć laparoskopię, okazało się, że nie ;/
                                                    W międzyczasie jeszcze lekarka stażystka przeprowadziła ze mną wywiad na temat moich dolegliwości i ogólnie przebytych chorób, stanu zdrowia itp. Anestezjolog też ze mną pogadał. Okazało się, że mogę jeść, więc zjadłam śniadanko wink Potem obchód, następnie badanie ginekologiczne przez ordynatora, gdzie mogłam szczegółowo porozmawiać z ordynatorem na temat mojego przypadku. Bardzo miły i kompetentny lekarz ( Ordynator Oddziału Ginekologii w Szpitalu Praskim w Warszawie ). Wytłumaczył mi wszystko szczegółowo i WRESZCIE ! wiedziałam, na czym stoję smile
                                                    Przez cały dzień, nie mając nic lepszego do roboty i nudząc się śmiertelnie, przeczytałam całą książkę wink O godz 17 zjadłam kolację, po niej pielęgniarka zrobiła mi lewatywę wink, dostałam szpitalną koszulę i specjalny żel pod prysznic, w którym miałam się wykąpać rano i założyć tę koszulę. Potem p.zakrzepowy zastrzyk w brzuch, tabletka na sen i spać.
                                                    Pobudka godz 5.30 wink, następna lewatywa na miły początek dnia wink, kąpiel ....
                                                    Trochę później założyli wenflon, łyknęłam następną tableteczkę na uspokojenie i ... czekałam. W międzyczasie przyszła do mojej sali pani, która miała mieć zabieg następnego dnia. Trochę pogadałyśmy.
                                                    Przyszła też pani anestezjolog, która miała mnie znieczulać i zapytała, czy chcę mieć znieczulenie miejscowe, bo wcześniej ustalili, że będę miała ogólne. Oczywiście zgodziłam się, wiedząc, że po tym znieczuleniu szybciej dochodzi się do siebie po operacji.
                                                    Wreszcie przed 9-tą przyszła pielęgniarka operacyjna i zabrała mnie !
                                                    Byłam całkowicie spokojna do momentu, gdy położyłam się na stole operacyjnym, wtedy zaczęło mną tak telepać, że nie mogłam tego przezwyciężyć wink Następnie znieczulili mnie w kręgosłup ( wcale nie bolało ), od pasa w dół zrobiłam się drętwa .... no i zaczęli kroić wink Byłam cały czas przytomna.
                                                    W czasie operacji zajrzał ordynator ( operował mnie zastępca ordynatora - zwykle operuje ), bo okazało się, że nie mogę mieć, jak pierwotnie ustaliłam z ordynatorem, usuniętego samego trzonu macicy, z uwagi na pechowe położenie mięśniaka- na granicy trzonu i szyjki. W tym miejscu występuje bardzo silne unaczynienie i bali się, że dojdzie do krwotoku. Pozbawili mnie więc w całości macicy, tzn trzonu i szyjki. Potem szew kosmetyczny i na salę pooperacyjną.
                                                    Tam niestety nie było tak, jak bym sobie życzyła, nie działały na mnie środki p.bólowe, zadziałał dopiero trzeci specyfik. Wreszcie zasnęłam. Cewnik w pęcherzu oczywiście miałam ( założyli podczas operacji, nawet nie wiem kiedy wink ) mogłam więc nie martwić się o oddawanie moczu.
                                                    Obudziłam się koło 17ej, raczej mnie nie bolało. Sięgnęłam do szafki po telefon i uspokoiłam rodzinkę, że wszystko OK smile
                                                    Następnego dnia rano przyszły siostry, podmyły mnie na basenie, a do umycia zębów, twarzy itp przyniosły miskę i posadziły mnie przy łóżku. Było OK, nie kręciło mi się w głowie, nie było słabo. Potem leżałam jeszcze cały dzień na sali poop., nic nie jadłam ani nie piłam. Następnego dnia po obchodzie miałam wyjęty cewnik i przeniesiono mnie na normalną salę. Mogłam pić, na śniadanie dostałam pyszny kleiczek wink, potem na obiad nic ( kroplówy ) a na kolację 2 kromki bułeczki z masełkiem. Smakowały jak nigdy dotąd ! wink
                                                    Po jedzeniu lekkie wzdęcie- pomogły mi jogurty activia- chyba zacznę wierzyć reklamom tv wink Wreszcie mogli mnie odwiedzać bliscy, bo na salę pooperacyjną nie wpuszczali ( odwiedzający mogli tylko stać w drzwiach ).
                                                    Niestety, ja mam zawsze pod górkę, więc i tym razem nie mogło być inaczej wink
                                                    Dostałam temperatury i ordynator zdecydował, że dołoży mi drugi antybiotyk ( jeden już dostawałam, zawsze tak robią profilaktycznie ). Temperatura utrzymywała się przez 3 dni, potem spadła.
                                                    Wypisali mnie 7 dnia po operacji. Na początku w domu byłam baardzo, bardzo słaba- głównie od dwóch antybiotyków no i od bardzo kiepskiej morfologii.
                                                    Powoli dochodzę do siebie, jutro miną 2 tygodnie od operacji. Brzuch mnie już właściwie nie boli , nie muszę brać przepisanych czopków p. bólowych, biorę tylko globulki dopochwowe. Myję się mydłem biały jeleń wink, bliznę smaruję Cepanem ( zostały jeszcze dwa malutkie strupki ). Staram się nie jeść dużo, bo zawsze po jedzeniu mam dziwne uczucie wzdęcia, mimo, że nie są to typowe wzdęcia, a raczej mam wrażenie, jakby jelita nie mieściły mi się nad szwem pooperacyjnym i chciały przepchać się niżej wink.
                                                    Jeśli komuś pomogłam tym opisem, to bardzo się cieszę, nie bójcie się dziewczyny, ja sama bardzo się bałam przed operacją, ale okazało się, że wszystko odbyło się tak, jak powinno, niepotrzebnie się obawiałam smile
                                                  • 19.10.11, 13:13
                                                    Gosiu no proszę jaka dzielna kobieta z Ciebiesmile i jak szczegółowo wszystko opisałaś.Z pewnością Twój post będzie dużą pomocą dla dziewczyn przed op.Trzymaj się ciepełko i zdrowiejkiss
                                                    --
                                                    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif(40+)operacja tradycyjna , kwiecień 2010 , HTZ-Gynodian depothttp://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif
                                                  • 19.10.11, 14:53
                                                    Gosianie - świetnie wszystko opisałaś, to baaardzo ważne dla kandydatek na syrenki kiss

                                                    A teraz wypoczywaj, pomalutku dochodź do siebie i zaglądaj do nas na "Porozmawiajmy"

                                                    Cmokiiii kisskisskiss

                                                    --
                                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                                                  • 19.10.11, 15:02
                                                    Gosianie witaj kiss Cieszę się, że wszystko potoczyło się dobrze, że pięknie opisałaś wszystko co miało miejsce w szpitalu, z pożytkiem dla oczekujących na operację smile
                                                    Super, że również możesz powtórzyć za nami, iż nie taki diabeł straszny jak go malują smile
                                                    A skoro czujesz się na siłach posiedzieć przy komputerku, to za Laylą i ja zapraszam Cię do nowo upieczonego wątku Tekst linka gdzie świętujemy jego otwarcie, oraz roczek jaki upłynął od operacja naszej Gosieńki smile
                                                    --
                                                    kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                                  • 19.10.11, 19:34
                                                    Gosianie dołożyłaś wszelkich starań, żeby tak szczegółowo wszystko opisać. To znaczy, że czujesz się coraz lepiej. I to właśnie bardzo cieszy zwłaszcza te kobietki, które mają to wszystko przed sobą. Pozdrawiam gorąco kiss
                                                    --
                                                    kwiatUsunięta macica i przydatki, pełna narkoza, poprzeczne cięcie brzucha - marzec 2010 r. Wynik HP-OK. HTZ Fem 7kwiat
                                                  • 26.10.11, 20:08
                                                    Witajcie kochane. Zwracam się zwłaszcza do tych Pań, które czekają na operację, pamiętam jak sama czytałam skrupulatnie wszystkie posty dotyczące tego wątku, jak to było? co i kiedy?
                                                    Teraz moja kolej.
                                                    Operację miałam 13.10.(czwartek) ale do szpitala musiałam zgłosić się dzień wcześniej na godz. 7 rano. Musiałam być na czczo i mieć ze sobą próbkę z moczem. Przyjechałam przed 7 z mężem, potem rozstanie z moim ukochanym, cmok i już zostałam sama.
                                                    Jednak razem ze mną była jeszcze jedna Pani, która jak się okazało miała tę samą operację i już do końca byłyśmy razem.
                                                    Na początek dnia pobrano mi krew, potem ekg, wypełnianie jakiś papierków, pokazanie wszystkich innych wyników, następnie do piżamki i do wyrka. Dostałam śniadanie,(cały dzień można pić wodę), potem rozmowa z moją ginekolog, gdzie wszystko mi narysowała i wytłumaczyła co i jak. Potem rozmowa z anastozjologiem ( miał uśmiech jak rogal), to pamiętam, potem badanie ginekologiczne, takie ogólne i na sale.Założyli mi wenflon. Na obiadek zupka i koniec jedzenia. Wieczorem 2 czopki na wypróżnienie, to niemiło wspominam bo źle na mnie działały, męczyłam się po nich aż mnie pupa bolała i było mi niedobrze, ale za jakiś czas minęło.
                                                    Jestem niestety palaczem i byłam coraz bardziej nerwowa, więc ubrałam bluzę i wyszłam wieczorem zapalić, potem trochę mi przeszło. W kaplicy szpitalnej poszłyśmy z koleżanką się pomodlić ( różaniec), następnie poszłyśmy zobaczyć na salę pooperacyjną dziewczyny które w tym dniu miały operację, żałowałam że tam weszłam bo zaczęłam się bać, choć one wyglądały nieźle to jednak ten widok był trochę dziwny, ale cóż wiem już jak będę wyglądać po wszystkim, właściwie to one spały , dzień upłynął. Nawet nic nie brałam na sen byłam tak zmęczona że o dziwo zasnęłam.
                                                    Następnego dnia rano przed 6 siosta dała nam znów czopek na wypróżnienie, żadnego picia już nie było,poszłam pod prysznic i czekałyśmy. Ja miałam iść pierwsza. Siostra dała mi jakąś tabletkę i płyn do płukania ust, kazała mi tę tabletkę połknąć o godz. 8 wypłukać usta i przyjść do zabiegowego, zrobiłam to wszystko (papatki przez telefon do męża) i poszłam. Kazała mi się rozebrać i założyć taki zielony fartuch, położyłam się na łóżko a ona założyła mi jakąś kroplówke, potem założyła cewnik, (strasznie się tego bałam) ale siostra powiedziała żeby nabrać powietrza i sekunda i już gotowe, troszkę zaszczypało i uczucie takie jakby się chciało siusiać i tyle wcale nie bolało. I wiecie co, potem chyba zaczęła działać ta tabletka, pewnie to był głupi jaś, bo jak mnie wieżli do windy to jakoś mi było obojętnie. Zjechaliśmy gdzieś na dół, wjechałam na jakąć dużą sale, wiem że było tam zimno, z góry zobaczyłam tylko jak ktoś mi coś podaje do wenflona, nic nie słyszałam i zobaczyłam maskę na twarzy, tak jakby chmurę dymu kazali mi wdychać ( to był chyba tlen), więcej nie pamiętam.
                                                    Obudziłam się na sali pooperacyjnej, było mi zimno, więc siostry okryły mnie jeszcze dwoma kocami, potem zasypiałam i budziłam się, operacja trwała 1,5 godz. tak mówiły panie ( które były z dnia poprzedniego), pytałam co chwila która godzina, bo bardzo chciałam zadzwonić do męża, więc jedna pani podała mi telefon, zadzwoniłam ok. godz. 14. ale nie mogłam za dużo mówić bo wtedy robiło mi się niedobrze. Brzuch trochę zaczął boleć, ale siostry zaraz dawały przeciwbólowe środki prosto do wenflonu (chyba morfina) takie dwie strzykawki na przemian się bujały w jakimś urządzeniu. Do popołudnia było ok, potem trochę wymiotywałam i to było najgorsze, ale dostałam kroplówki przeciwwymiotne i przeszło. Tak przespałam noc, rano siostry pomogły nam się przebrać, umyć, nawet wstałam do zlewu (przy pomocy siostry), potem znów sobie spałam, wciąż na zawołanie środki przeciwbólowe, więc naprawdę nie bolało (troszkę tylko tak jak przed okresem, boli nas brzuch), popołudniu zdjęli mi cewnik, (nabrać powietrza "pik" i już ) też nie boli.
                                                    Wieczorem przyjechał mój móż, kochany aż się popłakałam jak go zobaczyłam, mogłam do niego pójść na korytarz, 10 min. pogadaliśmy, no może 15 i miałam dość musiałam zmykać do łóżka. Nic nie dostawałyśmy jeść, tylko wodę można było pić, potem herbatkę.
                                                    W sobote rano na nową salę, w swoją piżamkę. Och to było cudowne. Telewizor też był, i poszłam się wykąpać, tak powolutku już umiałam.
                                                    Najbardziej to czekałam na jedzenie, miałam już wodowstręt, a ta zupa mleczna była najsmaczniejsza na świecie (talerz wylizany). Potem na obiadek zupka warzywna, jelita zaczęły się odzywać, po południu mąż mnie odwiedził, w niedziele to samo, już dostaliśmy normalne jedzenie. W poniedziałek rano wypis, przed wyjściem wyciągnęli mi szwy, też nie boli tylko troszkę zaszczypało, ordynator mnie zbadał tak lekko i do domku.
                                                    Mija 2 tygodnie, czuję się już dobrze, czekam na wyniki ale myślę że będą dobre.
                                                    Eniu nie bój się będzie dobrze, czas szybko Ci tam zleci, a wyśpisz się za wszystkie czasy, zobaczysz kochana. Nerwy też miałam zwłaszcza parę dni przed, chodziłam jak wściekła osa nie umiałam sobie znaleźć miejsca, ale ten dzień w końcu nadszedł i teraz już wiem że nie było warto się tak martwić. Syrenki tu też mnie pocieszały ale to i tak nie pomagało wiem że będziesz się bać, my tu wszystkie się bałyśmy, ale będziemy z Tobą i niedługo Ty tak opiszesz swój pobyt jak ja. Zobaczysz będzie dobrze. Ściskam Cię mocno, bo wiem jak ja się strasznie bałam i rozumiem twój strach. Po wszystkim będziesz się cieszyć tak jak my.
                                                    Ha dziś powinnam dostać okres a tu nic, ale ulgaaaaaaaa!!!!
                                                    smile
                                                  • 27.10.11, 09:40
                                                    Alusiu - to co opisałaś jest niezwykle potrzebne dla kandydatek na syrenki - super szczegółowo, rzeczowo, wiarygodnie smile Dooobra robota kiss
                                                    --
                                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                                                  • 27.10.11, 12:35
                                                    Laylo taka już jestem, czasem wydaje mi się, że za dużo gadam ale jestem za to szczera aż do bólu, pozdrawiam kiss
                                                  • 27.10.11, 12:38
                                                    i bardzo dobrze Aluniu, bądź sobą kiss
                                                    A teraz wpadaj na Porozmawiajmy - kawka się nam w południe chyba nalezy wink

                                                    --
                                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
    • 22.06.11, 20:54
      Witajcie,
      Przepraszam że dosć długo nie pisałam ale było to spowodowane trudnościami komputerowymi.
      Ale chętnie opiszę swoje doświadczenia ze szpitala na Żelaznej.
      Oczywiście dzięki forum nic nie było zaskoczeniem,nawet lewatywa była pestką.
      Dzień przybycia i dośc dużo atrakcji ,zero jedzenia tylko woda.Dwie lewatywy (nic strasznego)
      rozmowa i badanie u ginekologiem który akurat byłna dyżurze,rozmowa z antastazjologiem polegałą na pytaniu czy nic nie zmieniło się od kwietnia.Potem irygacja,mycie mydełkiem ,koszulka szpitalna proszek na sen i odjazd.
      Rano w dniu operacji irygacja ,ponowne mycie mydełkiem nowa koszulka ,kroplówki piękna niebieska tabletka i pojechałam na sale.
      Na sali tylko pamiętam że przedstawił się lekarz który mnie znieczulal ,podeszła moja ginekolog ,powiedziala że wszystko będzie dobrze i już .Cewnik ,znieczulenie w kręgosłup(nic nie czułam)i przez całą operacje budziłam się zasypialam ,słyszałam rozmowy i jedyne co zrozumiałam to jak lekarz poprosiła o nóż elektryczny i pod koniec czułam uczecie ciężaru na brzuchu wtedy pielęgniarka powidziała że już kończą ,a ja znowu odjechałam.
      Na sali pooperacyjnej luz ,tam nic nie może boleć pod tym względem Żelazna jest super ,przez cały swój pobyt nie trafiłam na nikogo kto by mi czegoś odmówił.
      Cały czas leki przeciwbólowe i pytania czy coś boli,ale ma to i swoje minusy trudno to potem wypłukać człowiek chodzi jak pijany.Jak w czwartek rano wróciłam na swoja sale ,moja mama powiedziala że byłam strasznie spuchnięta.Dalej kroplówki i ma nic nie boleć.Dwie najgorsze chwile to niestety po odłączeniu cewnika nie mogłam się wysikać ,dali mi furosemit dopiero poszło i silny ból głowy .Bół głowy to trochę moja wina mało piłam ale i puściły nerwy.
      Dowiedizalam się od swojej lekarz że wszystko co mieli wycieli i troche przypalała (pewnie stąd ten nóz elektryczny)
      No a w niedziele urodziłam się po raz drugi co od razu wszyscy zobaczyli stąd propozycja wyjścia do domu, chętnie przyjeta.
      Dzisiaj odebrałam wyniki są ok ,mam już zdjęte szwy.
      Lekarz który mnie badał w szpitalu zapytal tylko ,jak Pani z takimi twardymi guzami funkcjonuje?no właśnie już przestałam ,no to dobrze że wreszcie się zdecydowalam na operacje.
      A teraz no boli jeszcze wiadomo ,najgorzej że kilka razy kichnełam i myślałam że koniec.
      Zatwardzeń nie mam ,espumisan pomaga na wzdęcia pilnuje co jem .W miare normalnie funkcjonuje,czasami zapominam że tydzień temu mnie cieli.
      I teraz miłe zaskoczenie ,majtki nosiłam od razu na sali ,nic nie przeszkadzalo ,jakiś fajny szew.No i oponki prawie nie ma.Tylko męczą mnie zastrzyki ,muszę robić sama a ciągle tworzy mi sie taki purchel który za chwilę się wchłania.
      To tyle ,ale się rozpisałam ...a i wreszcie mogę spać na jednym i drugim boku .
      Pozdrawiam
      Apolonia

      • 23.06.11, 12:19
        Apolania kiss
        pięknie wszystko opisałaś, dzięki temu niejedna duszyczka która trafi na nasze forum a będzie miała operację na Żelaznej, będzie spokojniejsza.
        Zaskoczyłaś mnie, że nie masz oponki, bo ja jeszcze wieczorami mam oponkę co-prawda już dużo mniejszą ale jest.
        http://www.bibliotekazpszio.republika.pl/super.gif , że wyniki są okej (bardzo szybko je dostałaś). Dbaj o siebie, trzymaj się cieplutko.
        http://www.bibliotekazpszio.republika.pl/bye.gif
        --
        kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
        • 23.06.11, 14:33
          fgosia65 nie mam ,może jeszcze będę miała .Na razie trzymam ścisłą dietke.Mam fajny szew wygląda niby jak klejony a nitkę miałam wyciąganą jedną długą,nie wiem czy teraz tak robią.Jest tylko okropny siniak ,ale to dlatego że dość małe cięcie a macica wielka.
          Usunięty trzon ,tak jak miało być ,po operacji nawet nie plamiłam .A wyniki dali wszystkim tak szybko ,bo 4 dni wolnego i pewnie chcieli od razu zrobić.Po tym wszystkim mogę powiedzieć że tylko szkoda że tak długo czekałam,ale już ok.Staram się dbać jak mogę ,sporo chodzę ,ale i sporo odpoczywam.
          Pozdrawiam
          Apolonia
          • 23.06.11, 20:38
            Apolonio kiss jesteś w tym samym wieku co ja smile dobrze że wszystko jest okej smile tylko jeszcze kotka nie podnos. Pozdrawiam
            --
            kwiat 5.04.2011 r.usunięcie trzonu macicy, laparoskopia zakończona cięciem poprzecznym,przy bardzo dużym wsparciu aniołków z forum kwiat
            • 24.06.11, 00:13
              Witaj Apolonio kiss

              Siniaki to sprawa naturalna, ja po operacji wyłuszczenia miałam brzuch, jak po rundzie bokserskiejbig_grin Lekarz mi wytłumaczył, że zawsze w polu operacyjnym lekarz się opiera na pacjentce...jak kolwiek to brzmi tak już jest i od naszej tendecji do siniaków zależy, czy ślady będą czy nietongue_out. Ja mam takie ciało, że ktoś mnie mocniej złapie już mam siniaka a czasami wylew. Strasze męża, że jak bedzie niegrzeczny to zrobie obdukcjetongue_out
              --
              kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
              • 24.06.11, 08:19
                Ale ładnie to wszystko opisałaś Apolonio kiss jeśli bardzo Ci przeszkadzają te siniaki to możesz użyć Lipo- hep, w aerozolu, znikną szybciej smile Teraz uważaj na siebie i dochodź szybciutko do pełni sił http://smileys.smileycentral.com/cat/23/23_134_6.gif
                --
                kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
                • 24.06.11, 10:06
                  Chciałam jak najwięcej przekazac ,wiem jak wazne są dla osoby która się wybiera właśnie takie informacje.Ja byłam pierwszy raz w szpitalu ,bardzo się bałam ,właściwie wszystkiego.
                  A tu bardzo miłe osoby począwszy od izby przyjęć a skończywszy np na Pani z kiosku(która dobierała mi majtki jednorazowe)
                  Siniaki znikną ,ja jednak mam skłonność .Kota nie podnoszę ,i coraz bardziej wchodzi mi to w krew że nie wolno dzwigać.Lipo hep muszę kupić ale to na siniaki na rękach ,bo wyglądam jak niezły ćpun.
                  Dziekuje i pozdrawiam
                  Apolonia
                  • 28.10.11, 09:00
                    nie bedę pisać o samej operacji ani o tym jak sie do niej przygotować,bo przeglądając posty chyba już wszystko zostało powiedzianesmilechciałabym napisać kilka słów o szpitalu i personelu w nim pracującym
                    byłam operowana w Wałbrzychu w szpitalu ginekolog.-poożniczym im.Biernackiego
                    szpital czysty,sale pomalowane w ładnych pastelowych kolorach wszędzie pachnąco i świeżo.

                    ja jestem Maryśka strachajło i bardzo się bałam bólu po operacji-zupełnie niepotrzebnie,ani przez chwilę nie musiałam cierpieć-srodki przeciwbólowe podawane są do oporu poczynając od morfiny a kończąc na pyralginie
                    pielęgniarki usmiechnięte,miłe i pomocne prze 24 na dobę
                    lekarze sympatyczni i słuchający tego co się do nich mówi-przejmują się każdym niepokojącym objawem
                    czułam się jak w Leśnej Górzesmilesmilesmile
                    -wszyscy bardzo dbają o higienę i bez przerwy zakładają rękawiczki jednorazowe
                    -sale sprzątane dwa razy dzienne!!!!
                    jednym słowem szpital godny polecenia



                    --
                    kwiat43 lata 11.10.2011 usunięcie macicy bez przydatków metodą tradycyjną pozostawiającą seksowny uśmiech na podbrzuszukwiat
                    • 28.10.11, 10:53
                      Mario cieszę się, że tak troskliwie opiekowano się Tobą w szpitalu smile
                      To potwierdza, że zdecydowana większość z nas miała bardzo dobrą opiekę, a to z kolei pomoże uspokoić wszystkie oczekujące na operację kobietki smile
                      --
                      kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                      • 03.11.11, 13:09
                        Przeniesiono z wątku Nie jesteś sama - porozmawiajmy smile mapa41 03.11.11, 12:11

                        ... Ja miałam operację usunięcia macicy w małym szpitaliku, niby prywatnej klinice, ale na NFZ - bezpłatnie. Tam do minimum tną koszty. Więc miałam zgłosić się o 7 rano na czczo w dniu operacji, a nie jak większość z Was dzień wcześniej. Operację miałam w środę około 10.30 (byłam druga), a pacjentka, która była pierwsza spóźniła się do szpitala około 15 minut - przez korki komunikacyjne w mieście - to biegiem się rozbierała, bo około 8 rano miała operację. Dodam tylko, że kilka dni wcześniej miałam rozmowę z anastazjologiem i nikt mnie nie straszył. Lekarz powiedział mi tylko, że mam stawić się na czczo w szpitalu, a dzień wcześniej mogę do godz. 18 zjeść lekką kolację. Po północy też nie wolno mi pić żadnych płynów. Nie miałam też robionej lewatywy, ani też nie dostawałam żadnych środków przeczyszczających. Być może zrobiono mi lewatywę po znieczuleniu, jak już spałam, ale ja nic o tym nie wiem. Ze szpitala wyszłam w sobotę o 8 rano. Więc niby na czwarty dzień, ale tak naprawdę to po 3 dobach od operacji.
                        • 05.06.12, 20:15
                          Ja miałam operacje w klinice przy Kopernika w Krakowie. Jest to bardzo duży szpital i "przerób" pacjentek z róznymi problemami jest duży, wobec tego zdarzaja się przestoje, czyli sytuacje kiedy już po przyjęciu i przebraniu w szlafrok, oraz pobraniu krwi do badania odsyłają do domu i każą zgłosić się na drugi, albo trzeci dzień bo po prostu łóżko się nie zwolniło jeśli ktoś przewidziany do wypisu czuje się gorzej, albo dostaje temperatury. Jest to stresujące, ale się zdarza, trudno.
                          Niestety zgłosić się trzeba o 7 rano, na czczo, a potem, po badaniach wstępnych i wypełnieniu całej dokumentacji administracyjnej do pierwszej po południu się czeka na miejsce na oddziale. Na obiad dają tylko zupę, z zaleceniem picia dużo wody niegazowanej do wieczora - warto się wcześniej zaopatrzyć w dwie butelki po 1.5 l. Zamiast kolacji - lewatywa. Przychodzi pielęgniarka z jednorazówkami do golenia - jeśli ktoś nie daje rady to pomagają bez problemu. Potem ewentualnie proszek nasenny. A na drugi dzień zabieg, ja miałam iść jako trzecia, ale wezwali mnie wcześniej. Można mieć z sobą ręcznik i szczoteczkę do zębów z pastą i torebkę z komórką, ale wyłączoną. Zdejmuje się kolczyki, pierścionki, zegarek i wszelkie żelastwo, warto mieć na nie jakiś woreczek, albo pudełeczko do torebki. No i nie pomalowane paznokcie, choć tego już nie pilnują tak restrykcyjnie. Trzeba włożyć "ichnie ubranko", dość biedną koszulkę, na sali pooperacyjnej wenflon, zastrzyk lekko zwiotczający, trochę żartów z anestezjologiem, wjazd na operacyjną i .. więcej nie pamiętam. Obudziłam się po pięciu godzinach, bez bólu. Żadnych sensacji po tak długiej pełnej narkozie.
                          Na drugi dzień, po prowizorycznej toalecie na leżąco sama zgrabnie "przeskoczyłam" na swoje łóżko i wjechałam na normalną salę, przed południem kroplówka zamiast śniadania, i zastrzyk przeciwzakrzepowy, wieczorem odłączyli mi cewnik i kazali się "pionizować". Co na początku sprawia trochę trudności, bo w głowie się kręci, ale za trzecim razem już sama doszłam do toalety. Dostałam proszek na sen i tabletkę przeciwbólową, dzięki czemu wypoczęłam doskonale. Do jedzenia w tym dniu po operacji tylko kleik i sucharki, oraz dość paskudna herbata. Warto mieć swoją bo jest czajnik ogólnodostępny! Na drugi dzień wreszcie normalne śniadanie, wyjęcie drenu (dla bojących się tak jak ja - bezbolesne), po czym od razu lepiej się ruszać, a po obiedzie - do domu! Opieka w szpitalu była bardzo dobra - studentki pielęgniarstwa troskliwie zaglądały i pytały czy nam czegoś nie trzeba, pomagały sie umyć, przebrać. Generalnie czułam sie lepiej niż się spodziewałam, espumisan nie był mi wcale potrzebny, trzeba się tylko stosować do zaleceń i nie podjadać "zapasów" wtedy kiedy już/jeszcze zabraniają. A niestety niektóre panie nie mogą się powstrzymać od łasuchowania. No a w domu bardzo się przydają majtki ściągające, sięgające za pępek. Warto w nie wcześniej zainwestować. Doskonale trzymają brzuch. I pomagają przy pierwszych nieco dłuższych spacerach.

                          50 lat, 16 maja 2012 usunięcie trzonu macicy bez przydatków metodą laparoskopową, Kraków, szpital przy Kopernika
                          • 21.06.12, 19:53
                            Przeniesione z wątku Tekst linka mortimerka46 19.06.12, 13:00

                            Ok smile Będę opisywać dla potomnych. Może przyda się kobietkom "przed", a tym bardziej operowanym u Zosieńki na Żelaznej w Warszawie.

                            Stawiłam się dzień przed normalną procedurą, bo tak mi kazano przez podwyższone cukry. Przyjęcie do szpitala, przydzielenie sali. Byłam w 3-osobowej, ale jedna z kobietek poszła do domu już w piątek. Sala czyściutka, odremontowana, łazienka w środku, tyle tylko, że od strony nasłonecznionej, czyli po południu do wieczora dawało czadu. Nie ma klimatyzacji ani innych tego typu wynalazków. W ogóle szpital odremontowany, na wysokim poziomie.
                            Ja tego dnia jadłam, miałam tylko konsultacje i badania, czyli anestezjolog i ginekolog oraz pobranie krwi. Miałam mierzyć cukier i spowiadać się. Ciśnienie było normalne.
                            Dzień przed operacją około 11 lewatywa pierwsza, oczywiście już bez jedzenia, ale trzeba było wypić 3 litry wody. Po południu druga lewatywa. Miałam trochę spadki cukru, ale ratowały mnie malutkie cukierki "Meliski" tongue_out Wtrząchnęłam ich pięć, bo bez tego chyba bym padła. Oni dają glukozę jak cukier jest poniżej 70. U mnie już poniżej 90 dawało mi poczucie słabości.
                            Wieczorem irygacja pochwy, ichniejsza koszulka i prysznic. Spałam ok, więc nie denerwowałam się przed zabiegiem. Nie samym faktem, ale muszę przyznać, że to był dzień dołka. Powyłam parę razy i jakoś przeszło. Czułam smutek i opuszczenie.
                            Nazajutrz pobudka o 5 rano, irygacja pochwy, koszulka, prysznic i z powrotem do łóżka. Dodatkowo badanie krwi i moczu. Jeszcze raz przyszła pani anestezjolog.
                            Potem jakaś niebieska tabletka (nie mylić z uciechami) ponoć na otumanienie, ale ja chyba nie byłam w stanie się zobojętnić, chyba, że za pomocą młotka big_grin
                            Potem hyc na wózek i na salę. Zawieźli mnie do kapsuły czasu, tak to nazwałam, bo drzwi i wygląd w środku były dosyć dziwne. Dosyć złowrogie smile Pani doktor kazała mi usiąść, zrobić grzbiet kota i zaczęła kłuć. Raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty.... Wyżej, niżej... Słyszałam jak się zastanawiały czy leci czy nie... Ponoć nie, tylko kropla... Chodziło o płyn mózgowo rdzeniowy... Pierwsze kłucie ok, ale następne okropnie bolały... zaczęłam stękać i wydawać z siebie pomruki, a potem już na stałe mruczałam jak zraniony lew w myślach życząc p. doktor (niech mi to wybaczy) by ją kacza noga sponiewierała. Powiedziałam, że już nie zniosę tego , a mój koci grzbiet przy tym sadełku przypomina wygięcie się spasionego kota.
                            Poprosiłam o narkozę, a p. doktor mówi, że nie poddajemy się i dalej próbujemy. Bała się ponoć rurki w moim gardle, że mnie nie zaintubuje. Zaczęłam się bać... Pomyślałam, że jak nie schudnę po wyjściu ze szpitala, to sama siebie zbije na kwaśne jabłko...
                            Pani doktor poddała się. Plask na stół, tlen na twarz, hera w żyłę smile Zaczęłam odlatywać.
                            Obudziłam się na sali pooperacyjnej... cdn.
                            --
                            Usunięcie macicy z przydatkami.Cięcie poprzeczne.14.06.2012r.
                            Warszawa.1966r.
                            • 21.06.12, 20:05
                              mortimerka46 19.06.12, 15:32

                              A właściwie obudziło mnie trajkotanie przekupek na targu. Miałam powieki posklejane i zanim otworzyłam oczy, by zobaczyć co się dzieje, uznałam, że jestem prawdopodobnie już nieżywa, znajduję się w Przedsionku Czasu, czekając w kolejce na przyznanie swego miejsca w Niebie, tudzież niższych rejonach innego wymiaru. big_grin
                              Otworzyłam oczy i zerknęłam na salę. Biurko, trzy łóżka, aparatura... a niedaleko mnie leżą dwie starsze panie i się kłócą, a właściwe przekomarzają w temacie mądrości życiowych i dolegliwości pooperacyjnych... Piskliwe głosy świszczące bezzębnymi szczękami.
                              Tak, wiem, to przecież jesień życia, ale sala po operacji raczej powinna być ostoją ciszy smile To było coś niesamowitego, że te dwie kobiety tak się zachowywały. big_grin Z biegiem czasu widziałam, że pielęgniarki mają już ich powoli dosyć. Ja też.
                              W każdym razie było mi ok. Chciałam tylko spać i spać. Łóżka wygodne, a ja budząc się od czasu do czasu z powrotem zapadałam w sen, co miały mi za złe sąsiadki. Stwierdziły, że coś ze mną jest nie tak , skoro ciągle śpię. Usłyszałam to na własne uszy big_grin
                              Rano, po dobie od operacji było mycie, oklepywanie, i wyjazd do swojego pokoiku smile
                              I dalej sen... W międzyczasie pompowali we mnie leki... Po południu prysznic, spacer mały i znów do łóżka. Nazajutrz praktycznie to samo... I tak do wyjścia.

                              Opieka u Zosi wspaniała. Wszystkie pielęgniarki milutkie, niektóre sama słodycz. Lekarze jak zwykle zabiegani, ale zawsze pomocni i niezwykle sympatyczni.

                              In minus - brakowało klimatyzacji i WI FI. Chyba mieli jakąś awarię. Może się poprawi.
                              Na dole w szpitalu sklepik bardzo dobrze zaopatrzony. Mydło i powidło, czyli można kupić wiele przydatnych rzeczy. Obok stoliki, by usiąść i wypić kawkę.

                              Pomimo tego liczyłam godziny do wyjścia, bo czułam się psychicznie już źle, wiedząc
                              , że w domu lepiej mi będzie pielęgnować ranę i mam chłodek w te upalne dni.

                              Po operacji nagle mój cukier skoczył do wysokich wartości, by po 1 dniu spaść do wartości książkowych big_grinbig_grin I tak już zostało. Schudłam 6 kilo. I to tez mam zamiar kontynuować. Moja teoria jest taka, że policystyczne jajniki tworzące insulinooporność nie dawały mi utrzymać glukozy w normie. Teraz jest OK. CUD !! big_grin cdn...

                              ------
                              ciąg dalszy o dolegliwościach po operacji w wątku Tekst linka olikkk 21.06.12, 20:02

                              --
                              Usunięcie macicy z przydatkami.Cięcie poprzeczne.14.06.2012r.
                              Warszawa.1966r.
                              • 21.06.12, 21:32
                                Przeniesione z wątku Tekst linka julcia3-1 20.06.12, 07:53

                                Rano obudził mnie sms od Tosi, że będzie miała ściągane znieczulenie,czego się bardzo boi, bo tamtędy miała podawane środki przeciwbólowe. Mam nadzieję,że nie będzie to ją bolało, nie rozumiem tylko dlaczego przez kroplówkę nie miała tych środków podawanych sad ....
                                --
                                http://ggmania.eu/Emo/Emoty_male/emotikony%20male/104.gif30.05.2012 - zniecz. lędźwiowe, cięcie poprzeczne - usunięcie trzonu macicy, śląskie, r. 1967
                                http://girlygifs.com/wp-content/uploads/2011/04/608.gif

                                -----------------------

                                mortimerka46 20.06.12, 08:42

                                Julciu kochana. Pewnie Tosieńka już ma ściągnięte, ale to w ogóle nie boli big_grin
                                Ja tez miałam założony wenflon w kręgosłupie, bo tam podawane środki po operacji szybciej działają. To cieniutka nitka wyprowadzona z tyłu i położona na ramieniu. smile
                                Przynajmniej ja nic nie czułam jak wyciągali mi to...
                                --
                                Usunięcie macicy z przydatkami.Cięcie poprzeczne.14.06.2012r.
                                Warszawa.1966r.
                                • 21.01.13, 20:35
                                  Dla przygotowujących się do operacji smile

                                  http://www.madzik.pl/do_blogow/linie/linnia08.gif

                                  http://s20.rimg.info/62d2c8d315b54165365daaaf8c48bb40.gif usunięcie macicy z przydatkami luty 2010, HTZ-Systen50, Śląsk, 59r.http://s20.rimg.info/62d2c8d315b54165365daaaf8c48bb40.gif
                                  • 29.10.14, 00:13
                                    związku z przeprowadzką naszego forum, wątek został przeniesiony
                                    i można go znaleźć tutaj:

                                    Syrenki - kontynuacja forum "Usunięcie macicy i co dalej?"

                                    http://syrenki.net/viewtopic.php?f=6&t=34


                                    Pozdrawiam i zapraszam na nowe forum smile
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.