Operacja laparoskopowa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wątek założyłam dla pań, które są zainteresowane takim rodzajem operacji.
    Na początek co podają fachowcy, a Was poproszę o swoje doświadczenia na ten temat smile
    Źródło Tekst linka

    Operację przeprowadza się w znieczuleniu ogólnym. Tuż przy pępku robi się ok. 2-centymetrowe nacięcie, przez które lekarz wprowadza laparoskop - wziernik, dzięki któremu będzie mógł obserwować na monitorze wnętrze jamy brzusznej i pole operacji. Przez drugie, równie małe nacięcie w dole brzucha wprowadza mikronarzędzia i odcina macicę od podtrzymujących ją więzadeł oraz pochwy (lub szyjki macicy, jeśli ta zostaje). Macicę przecina się na małe części i wydostaje przez nacięcie w powłokach brzusznych lub - jeśli macica była niewielka - przez pochwę. Końcówkę pochwy albo szyjki macicy zaszywa się, a jajowody podwiązuje. Technikę laparoskopową wykorzystuje się w lżejszych przypadkach, np. przy niezbyt dużych mięśniakach. Pacjentka pozostaje w szpitalu ok. 5 dni.

    --
    kwiat Wiek 51 lat, 23 luty 2010 - operacja usunięcia macicy z przydatkami z powodu mięśniaków, poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , jestem ze Śląska kwiat
    • Operację miałam 16 listopada b.r., w Krakowie. Na 3 dni przed zgłoszeniem się do szpitala należy zacząć przygotowywać jelita, w moim przypadku to był Espumisan i Forlax. W szpitalu dodatkowo wlew i procedura przygotowania do zabiegu. Operacje laparoskopowe przeprowadzane są w znieczuleniu ogólnym dotchawicznym. Na sali pooperacyjnej przebywałam przez 24 godz. pod stałym monitoringiem i opieką pielęgniarską. Mam 4 małe nacięcia - 1 w pępku i 3 na podbrzuszu. Macica usuwana była przez nacięcia po uprzednim rozdrobnieniu (szpital musi posiadać do tego zabiegu morcelator, w przeciwnym razie macica usuwana jest przezpochwowo). Największy ból odczuwałam tylko w pierwszej dobie po operacji - z każdym dniem było lepiej - nie ma porównania z raną pooperacyjną po zabiegu tradycyjnym.
      Znacznie większym problemem są jelita, które w trakcie operacji unoszone są przez wprowadzony do jamy brzusznej gaz. Zmiana położenia jelit oraz pęcherza powoduje dolegliwości, które utrzymują się dość długo po operacji. Na złagodzenie tych dolegliwości stosowałam dietę bardzo lekkostrawną, herbatkę z kopru włoskiego, espumisan i delikatne środki ziołowe. Jestem juz prawie 1,5 miesiąca po operacji, ale nadal muszę uważać z jedzeniem. Co do samopoczucia - jest znacznie lepiej niż przed zabiegiem, wysiłek należy stopniować - organizm natychmiast upomni się o swoje, jak tylko z czymś przesadzę. Ze szpitala wypisują w 2-3 dobie po zabiegu (jeśli nie ma komplikacji). Zdecydowanie szybciej dochodzi się do zdrowia po operacji laparoskopowej niż po tradycyjnej. Mankamentem jest brak wyboru formy znieczulenia (tylko pełna narkoza), w związku z tym przeciwskazaniem do laparoskopii są choroby serca czy układu oddechowego - operacja jest trochę dłuższa niż tradycyjne cięcie. Najlepszym dowodem na to, że szybko się zdrowieje, jest to że już wróciłam do pracy !!! smilesmilesmile
      --
      kwiat 16-11-2010 usunięty laparoskopowo trzon macicy, macica mięśniakowata, anemia kwiat
      • Gratuluję Moniko szybkiego powrotu do pracy i cieszę się z dobrego samopoczucia smile Nie chciałam się wcześniej wymądrzać, bo w moim przypadku nikt nie pytal o metodę operacji. Nie o to chodzi. Wiem, tylko tyle, że przeciwskazaniem do takiej formy operacji jest otyłość. Na mojej sali byla Dziewczyna (wcale nie była gruba) przekonana o tym , że jest po laparoskopowej operacji. Jakież było nasze zdziwienie i jej również gdy zdjęto opatrunek. Okazało się, że z powodu paru fałdek na brzuszku nie dało się zoperować laparoskopowo sad tak wytłumaczył to lekarz.
        --
        kwiat27 wrzesień 2010 usunięcie macicy, szyjki, przydatków. Wynik hp ok smile. Śląsk kwiatkwiatkwiat
        • Witaj Aniu smile)
          dziękuję za gratulacje - rzeczywiście czuję się nieżle. Co do wyboru operacji też nie zabierałam głosu - mnie o sposobie poinformował ordynator na kwalifikacji, przyjęłam to do wiadomości i tyle. Co do otyłości, to rzeczywiści jest to przeciwskazanie, ale ja wcale nie jestem taka bardzo "cienka" i swoją wagę mam.smilesmilesmile
          --
          kwiat 16-11-2010 usunięty laparoskopowo trzon macicy, macica mięśniakowata, anemia kwiat
    • Mam 38 lat. Przypadkowo podczas badania usg dowiedziałam się, że mam macicę mięśniakowatą. Ginekolog nieźle mnie nastraszył, pytał ile mam lat, czy mam dzieci i że czeka nas dłuższa rozmowa. Bardzo się spieszył i kazał się umówić za 2 tyg, pocieszył mnie jedynie, że to nie rak. Nie macie pojęcia co przeżyłam po wyjściu z gabinetu. Tylko domyślałam się co miał na myśli ale na dokładną diagnozę miałam jeszcze czekać całe 14 dni.
      Przy następnej wizycie okazało się że mięśniak urósł, miał ok 9 cm na 6cm. Miałam zastanowić się czy biorę 3 zastrzyki zoladexu (cena ponad 300 zl za 1) i próbujemy usunąć mięśniak bez gwarancji zachowania macicy, czy decyduję się usunąć trzon macicy. Ponieważ słyszałam o odrastaniu mięśniaków, dzieci już nie planuję (mam: 15 lat corka, 19 lat syn), wydatek ponad 1000 zł na zastrzyki jest w tej chwili ponad moje możliwości finansowe i najważniejsze- bardziej boję się narkozy i kolejnych operacji zdecydowałam się na drugą opcję.
      Lekarz zapisał mi jeden zastrzyk zoladexu żeby zahamować wzrost mięśniaka i zmniejszyć ukrwienie macicy. (Po zastrzyku bardzo źle się czułam, miałam bóle głowy i bardzo wysokie ciśnienie, dobrze że po miesiącu objawy ustąpiły.) Wytłumaczył dokładnie na czym będzie polegała operacja- 3 nacięcia powłok brzusznych: 1 malutkie przy pępku, 1 malutkie po prawej stronie i 1 większe po lewej, którym będzie wyciągana macica po rozdrobnieniu.
      Spodziewał się problemów przy odcinaniu macicy ponieważ mięśniak był umiejscowiony na tylnej ścianie i w razie czego gdyby nie dał rady wytłumaczył, że może zaistnieć konieczność dokończenia operacji metodą pochwową. W tym wypadku nie udało by się zachować szyjki macicy.
      Operacja odbyła się 12 maja. Dzień wcześniej musiałam zgłosić się do szpitala na czczo, pobrano mi krew do analizy, zrobiono ekg i po południu miałam wziąć czopek na przeczyszczenie. Do 12 mogłam jeść, po obiedzie (zupa owocowa z makaronem) nie wolno było już nic jeść tylko pić. Rano już nic nie piłam i o 8 zaczęto mnie przygotować do operacji. Operacja trwała ponad 3 godz. Pamiętam bardzo miłą panią, tłumaczącą mi co mi zakładają, uspokajającą mnie, żartującą. Wszyscy co chwilę pytali czy jest mi wygodnie. Nie pamiętam w którym momencie odpłynęłam smile Potem bardzo niewyraźnie widziałam jakąś twarz, dotarło do mnie, że miałam operację. Zawieziono mnie na salę i delikatnie przeniesiono z moją pomocą na łóżko. Dostałam kroplówkę, tlen, a z prawej strony brzucha wystawał mi dren, miałam też założony cewnik. Jedyne co mnie przestraszyło i na co nie byłam przygotowana to silne drgawki, trzęsłam się bardzo mocno i długo, a nie miałam wrażenia, że jest mi zimno. Całe szczęście była przy mnie mama, która mnie uspokajała i po jakimś czasie mi przeszło. Miałam dzwonić w razie gdyby zaczęło boleć, ponieważ środki przeciwbólowe podawano na żądanie. Praktycznie nie czułam się gorzej niż podczas okresu więc tylko 3 razy zadzwoniłam z tą prośbą.
      Na drugi dzień pielęgniarka mnie umyła, nie musiałam robić tego sama. Plecy bolały mnie od leżenia na wznak, już nie mogłam doczekać się odłączenia od tych wszystkich rurek. Po południu doczekałam się, pielęgniarka wyjęła dren, potem za jakiś czas cewnik i co najważniejsze powiedziała, że mogę powoli zacząć pić wodę i dostanę herbatę a wieczorem na kolacją kleik. Musiałam powolutku spróbować siadać, zejść z łóżka i zacząć spacerować do toalety. W niedzielę 15 maja po badaniu usg, które wykazało że nic złego się nie dzieje wyszłam ze szpitala. Dostałam miesiąc zwolnienia. Miałam przez tydzień zachowywać się tak jak w szpitalu, czyli tylko trochę chodzić, odpoczywać, drzemać. 23 maja musiałam przyjść do szpitala na kontrolę. Ponownie zrobiono mi usg, lekarz sprawdził blizny i teraz dopiero przyznał, że obawiał się komplikacji i cieszy się, że wszystko dobrze się goi. Nawet nie dopytywałam się co mogło pójść nie tak smile
      ----
      28 lat, usunięty trzon macicy powyżej szyjki- metoda laparoskopowa


      • No tak, mózg mi się rozleniwił na chorobowym- w sygnaturce odmłodziłam się o 10 lat big_grin
        • Asiaw73 widzę, że problemy z mięśniakowatą macicą udało Ci się rozwiązać szybko i bez problemów z czego bardzo się cieszę smile Domyślam się, że obecnie czujesz się dobrze i również bez powikłań szczęśliwie wracasz do zdrowia i pełnej sprawności smile
          Pozdrawiam Cię cieplutko i dziękuję, że tak precyzyjnie wszystko nam opisałaś kiss

          --
          kwiatWiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
          • Trochę się rozpisałam smile
            Czuję się już bardzo dobrze. Też Was wszystkie pozdrawiam.
            • Enia podnoszę dla Ciebie wątek o operacji laparoskopowej smile
              --
              kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
              • Dziękuję . Właśnie jestem po przeczytaniu tego wątku.
                Troszkę mi to rozjaśniło smile Dzisiaj przez przypadek rozmawiałam ze znajomą ,która miała
                laparoskopię ,ale z zupełnie innego powodu. Nie potrafi zajśc w ciążę i lekarze usuwali jej laparoskopowo zrosty i robili jakieś wewnętrzne oględziny . Nie przyznałam się ,że idę na operację i dyskretnie ją podpytałam o skutki po przebudzeniu. Jejku strasznie mnie przestraszyła ,że miała dużą bolesność gdy gaz ,którym zostały napełnione jelita uwalniał sie z organizmu. Od razu straciłam humor sad i serce dygotało mi jak szai lone.
                Boję się i mam wątpliwości ....
                Niby chcę już być po ,a to znowu ,że może nie iść na tę operację.
                Już sama nie wiem co robić ...
                • Enia, kochana, oczywiscie ja nie ekspert, ale o ile pamiętam, to jelita nie są wypełniane gazem, owszem, po wszystkim jest brzuch trochę wzdęty, ale nie jakoś drastycznie, nie nie... i z dnia na dzień to wzdęcie się jednak zmniejsza... Naprawdę, to, ze masz szansę na laparoskopię to suuuuper! Szybciutko dojdziesz do siebie smile Uwierz mi kochana kiss
                  Spokojnie... staraj się podejść racjonalnie.... weź kartkę i zrób dwie kolumny, nad jedną napisz "zalety operacji' a nad drugą "wady operacji", gdzie umiescisz wszystko co Ci przyjdzie do głowy... Potem poczytaj uważnie... sama bedziesz zaskoczona jak oczywisty będzie ten bilans kiss
                  --
                  kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                  • Enia Ja też laik jestem w tej dziedzinie ale jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze to powiem że niekoniecznie musisz odczuwać tych niedogodności po laparoskopii jak Twoja koleżanka ,każdy organizm jest inny i tak samo jak nie ma dwóch identycznych odczuć np. podczas porodu tak samo jest z operacjami ,ze mną na sali w szpitalu leżały dwie babki po laparoskopii robionej w tym samym dniu i miały inne odczucia ,pozytywne było to że na drugi dzień latały po oddziale tak jakby nie miały żadnej operacji więc nie bierz tak mocno do siebie tego jak się czuła koleżanka , my które byłyśmy cięte też nie czułyśmy się wszystkie tak samo i każda w różnym czasie dochodziła do siebie smile
                    --
                    kwiat Operacja w lipcu 2010r kwiat Obecnie bez HTZ kwiat
                    • Enia ja wprawdzie nie miałam laparoskopii, ale obok mnie na sali były dwie babki, które właśnie tą metodą były operowane. Prawda, że podczas operacji stosuje się wypełnianie gazem, ale po operacji stopniowo zostaje usunięty. Wiem, że żadna z nich z tego powodu nie cierpiała. Jedyne co je męczyło to wymioty po znieczuleniu ogólnym. Na ból też specjalnie nie narzekały. Na drugi dzień były w lepszej kondycji niż ja po cięciu. Jeżeli tylko możesz być operowaną tą metodą to nie zastanawiaj się, na pewno jest mniej bolesna i wszystko szybciej się goi niż metodą tradycyjnego cięcia. kisskiss
                      --
                      kwiat42 lata, 08.03.2011 usunięcie trzonu macicy kwiat
                      • OK ,jakoś mnie przekonałyście do laparoskopii. W zasadzie czasem bywam twardą babą więc jakoś zniosę te niedogodnośći byle już będę po...
                        Jak sobie zrobiłam bilans tzw .zysków i strat to ni jak mi wyszło ,że lepiej tam nie iść.
                        Bo polip wycięty ,krwawienie co miesięczne jest mocne ,ale ostatnio jakby było mniej obfite.
                        Divinę biorę i czuję się OK . Zdrowa baba ze mnie smile ale teraz tak serio to nigdy nie wiadomo co się tam w środku jeszcze podzieje i potem mogę żałować ,że nie poszłam na tę laparoskopię a będzie już za późno sad Wiem ,że sobie głośno myślę ,a raczej piszę ale mam kocioł myśli w głowie i do tego 7 listopada to jeszcze mi się setki razy wszystko pomiesza.
                        Jeszcze czeka mnie coś takiego jak konsultacja anestezjologiczna . A jak u Was kochane było ze znieczuleniem ? Też się bałyście ,że np się nie obudzicie ???
                        • Enia ja miałam znieczulenie doledźwiowe i panicznie się bałam tego że uszkodzą mi kręgosłup podczas nakłucia i będę sparaliżowana ,dziś się z tego śmieję i jestem zadowolona z tego że byłam tak znieczulona bo nie miałam żadnej rurki w gardle i nie wymiotowałam po operacji .
                          --
                          kwiat Operacja w lipcu 2010r kwiat Obecnie bez HTZ kwiat
                        • Enia jeszcze jak się bałam...hoho!Miałam znieczulenie ogólne(narkozę) i przed uśpieniem mnie, coś tam bąknełam do anestezjologa o tym ,że mam nadzieję ,że się obudzę ,na co on odparł: " ja też"...wink obudziłam sięsmileFaktem jest ,że w nocy trochę męczyły mnie wymioty,ale można to wytrzymać.Operacja trwała ponad dwie godziny.Nie daj się pesymizmowi,ma być ok i będziesmileMnie bilans też wychodził na nie,ale wiedziałam ,że nie zwieję...Trzymaj siękiss
                          --
                          http://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif(40+)operacja tradycyjna , kwiecień 2010 , HTZ-Gynodian depothttp://dl6.glitter-graphics.net/pub/437/437716tvik3339uq.gif
                          • enia, ja miałam pełną narkozę. Zasnęłam błyskawicznie, obudzona zostałam bez kłopotów i nie było kompletnie żadnych ale to żadnych skutków ubocznych, zadnych mdłosci czy też wymiotów smile Jak widzisz i tak dobrze też moze być w Twoim przypadku, czego Ci szczerze życzę kiss
                            --
                            kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                            • Eniukiss
                              nie miałam operacji laparoskopowej, miała ją natomiast moja córka i niestety wymiotowała. Lekarka z którą rozmawiałam powiedziała, że zdarza się to dość często ale są osoby u których ten objaw nie wystaepuje. Nie wiem czy Ci się to przyda..ja wtedy oddałabym królwestwo za tą wiedzę ale wymioty mają wygląd farfocji i nie mają nic wspólnego z typowym oddaniem treści żołądkowej. Piesze to z premedytacją, bo ja widząc to u mojej córki wpadłam w okropną panikę czego nikomu nie życzę. Objaw ten ma podobno związek z tym, że w czasie zabiegu laparoskopewo wdmuchuje się powietrze do "środka" aby odsunąć pozostałe narządy i zrobić miejsce na pole operacyjne.
                              Ale Tobie życzę aby Ciebie to nie dotyczyło i duużo spokoju przed zabiegiem.
                              --
                              kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
                              • Ano własnie gaz a nie powietrzebig_grin powietrze to zeszło ze mnie jak przeczytałam głupoty jakie napisałam. Enia gaz schodzi w trakcie to świeta racja...potem jeszcze chcwilkę schodzi ale fakt jest bezsporny, że to najlepsza opcja i szybko dojdziesz do siebie. Moja córka bardzo szybko doszła do zdrowia a miała tę operację po 2 miesiacach od brzusznej więc wiem co mówięwink
                                Dodam tylko, że moje dziecko miało w trybie ostrym wykonaną operację z pwoodu wyrostka robaczkowego, które wynikiem były zrosty otrzewnowe i stąd własnie laparoskopia.
                                Taki "zabieg" a tyle komplikacjisad..ech
                                --
                                kwiatŚwieżynka Usunięcie macicy przezpochwowo 16 luty 2011...przy wsparciu Aniołów z Forum. Wyłuszczenie mięśniaków 2001kwiat
                                • Oj ,kobieto to Ty też dużo przeszłaś kiss Jeśli chodzi o wymioty pooperacyjne ,to jak mój syn w wieku 17 lat miał usuwane migdały też przeżyłam horror sad On wymiotował krwią ( z gardła ) ale jak to wyglądało strasznie. Z ust krew ,z nosa krew ...widok jak z horroru. Na szczęście też wszystko dobrze się skończyło.
                                  aga43wawa i wszystkim dziękuję za to ,że tłumaczycie mi wszystkie moje wątpliwośći.
                                  Trochę mi wstyd ,że tu aga43wawa miała operowaną jedyną i ukochaną córcie i pewnie miała mnóstwo lęków i wątpliwości a ja stara baba tak się ze sobą " ciaciam "
                                  kiss kiss kiss
                                  • Enia, niezależnie od wieku, stanu cywilnego, statusu zawodowego, wszystkie mamy lęki i obawy, to normalne smile Zatem Twój niepokój o Twoje zdrowie jest w pełni uzasadniony. Chodzi w tym wszystkim tylko o to, ze na ogoł boimy się najbardziej tego, czego nie znamy i my tutaj w syrenkowym forum służymy naszą wiedzą smile i pozytywną energią aby niepokój wyciszać kiss
                                    --
                                    kwiatkwiat46 lat, 8.06.2011 laparoskopia zakończona laparotomią - usunięta szyjka, macica i przydatki (mięśniakowatość macicy, dysforyczny PMS), hist-pat OK, HTZ - był oesclim, teraz activellekwiatkwiat
                                    • Masz rację kochana kiss
                                      Kiedyś jakaś lekarka powiedziała mi ,że strach nie jest przeciwwskazaniem do wykonania operacji.
                                      • Enio bardzo ciekawe słowa smile
                                        --
                                        kwiatWiek 52 lata, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk kwiat
                                        • Ja jeszcze mam pytanie do dziewczyn ,które miały operację laparoskopową . Jak szybko wsałyście z łóżka ?? Chodzi mi o to ,że o własnych siłach np. do toalety .
                                          • Ja leżałam prawie dobę na sali pooperacyjnej a potem w zwykłej sali . Nie musisz wstawać do toalety bo masz podpięty "woreczek do sikania", który został odłączony na drugi dzień. Chyba wstałam wieczorem na drugi dzień po zabiegu, ale nie jestem na 100% pewna bo byłam po sporej ilości leków przeciwbólowych i dużo spałam( trochę mi się te dni mieszają) Nie było większego problemu ze wstawaniem - bez pomocy innych osób.
                                            • Mam pytanie do pań po laparoskopii. Na innym forum Tekst linka znalazłam wypowiedź , którą chciałam z Wami skonsultować :

                                              monika43 [29.03.2012] 12:18
                                              ..... Muszę uprzedzić dziewczyny, które są przed zabiegiem laparoskopowym, że po nim bardzo bolą mięśnie szyi, barków. Czułam się jakby mnie ktoś pobił, momentami nie mogłam złapać tchu. I to trwało 5 dni, z przerwami. To efekt wpompowania CO2 do brzucha. Część gazu uchodzi, część wiąże się z tkanką tłuszczową i po pewnym czasie uchodzi z organizmu, dając efekt bólu. Ponoć nie wszyscy cierpią, ale ja i moje 3 koleżanki doświadczyłyśmy tego bólu.

                                              Czy miałyście podobne doświadczenia ?
                                              --
                                              http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif usunięcie macicy z przydatkami luty 2010, HTZ-Systen50, Śląsk, 59r. http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles2/smi.gif
                                              • Odpowiadam na świeżo dwa ostatnie pytania. Operację laparoskopową miałam we środę - 16 maja. Obudziłam się mocno po południu już z podpiętym cewnikiem i drenem, więc nie było potrzeby nigdzie wstawać, w nocy pielęgniarki na sali pooperacyjnej mówiły, że można próbować spać na boku, ale jakoś mi się to średnio udawało, bałam się, że spadnę z łóżka. Na drugi dzień rano przewieziono mnie na normalna salę, lekarz na porannym obchodzie powiedział, że mam już zacząć się pionizować. Ponieważ byłam jeszcze trochę słaba wstałam z pomocą dopiero po południu, odczepiono mi cewnik i już samodzielnie (z drenem z ręce co nie było proste) dotarłam do toalety. A na drugi dzień po wyjęciu drenu (on mnie najbardziej urażał, pozbyłam się go i od razu było lepiej) wyszłam po południu do domu. Na własnych nogach, choć trochę się wlokąc i podtrzymując brzuch. Udało mi się jednak dzielnie wmaszerować na czwarte piętro bez windy, po jednym schodku jak przedszkolak smile
                                                Szyja mnie nie bolała, mimo, że bylam nieprzytomna pięć godzin. Ale pani która leżała obok mnie narzekała na ból szyi i gardła. Myślę że to zależy od sprawnego zaintubowania i wrodzonych predyspozycji. Ja powiedziałam przed operacją anestezjologowi, że boję się obudzenia z rurką w gardle, ale pani powiedziala, że nie będę tego pamiętać i nie wiem czy rzeczywiście się nie pamieta, czy wyjęli mi ją delikatnie jak jeszcze nie byłam całkiem świadoma co się dzieje. Dzisiaj już chwilami zapominam, że jeszcze pięć dni temu byłam operowana. Jutro mam sobie odmoczyć pod prysznicem i zdjąć plastry. Szwy są samorozpuszczalne.

                                                50 lat, laparoskopowe usunięcie trzonu macicy bez przydatków, w szpitalu przy Kopernika w Krakowie.
                                                • W związku z przeprowadzką naszego forum, wątek został przeniesiony
                                                  i można go znaleźć tutaj:

                                                  Syrenki - kontynuacja forum "Usunięcie macicy i co dalej?"

                                                  http://syrenki.net/viewtopic.php?f=4&t=28

                                                  Pozdrawiam i zapraszam na nowe forum
                                                  smile
                                                  • To się poprawiło na Kopernika w Krakowie, bo ja byłam tam operowana 10 lat temu metodą tradycyjną z rozcięciem brzucha i nie miałam cewnika, ani basenu, tylko po operacji każda musiała brać brzuch w ręce i sama człapać do WC. Brak dzwonków, aby nie wzywać pielęgniarek. Samoobsługa.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.