Ja co prawda nie za operację i nie za pobyt w szpitalu, ale z tytułu ciężkiego zachorowania. Z tym, że u mnie to był nowotwór. I nie PZU a Pramerica czy jak jej tam. Nawet nie wiedziałam, że mam taką opcję w dodatkowym ubezpieczeniu emerytalnym opłacanym przez pracodawcę.
Dokumentów musiałam złożyć sporo: wypisy ze szpitala, opis operacji, wyniki his-pat, wyniki badań obrazowych, wypełniony przez leczącego mnie onkologa formularz. Ale kasę dostałam bez problemów.
Z decyzją osobiście przyjechał do mnie do domu pracownik ubezpieczyciela, który nawet umiał ze mną rozmawiać na te trudne tematy. Kasę dostałam dość szybko.
Przy okazji wytłumaczył mi zasady wypłaty ubezpieczenia na życie za życia ubezpieczonego - jeśli ma się opinię, że się już z choroby nie wyjdzie, to można dostać te pieniądze przed śmiercią (i wykorzystać np. na leczenie - nie odbierają jak się jednak przeżyje

). Cholernie trudny temat, ale wtedy byłam potencjalnie w takiej sytuacji.
Na szczęście tej części polisy realizować nie musiałam