Dodaj do ulubionych

Dom z lokatorami

16.01.05, 19:07
Witam
Bardzo proszę o pomoc. Jestem jedną ze spadkobierców. Postanowienie już mamy,
ale nie jesteśmy jeszcze wpisani w księgach wieczystych. W domu dwurodzinnym
mieszka ok 10 osób w sześciu lokalach (podzielonych).Nikt ze spadkobierców
nie mieszka w tym domu.Od śmierci ostatniego właściciela nie płacą
czynszu.Posiadają umowy najmu przez poprzedniego właściciela na czas nie
określony. Na tej podstawie Urząd melduje te osoby , które nie były jeszcze
zameldowane mimo że był powiadomiony o prowadzącej się sprawie o spadek w
sądzie.Na podwórku ustawiają garaże.Zgłosiłam w nadzorze budowlanym była
kontrola.Czekam na dalszy ciąg.W odwecie powiadomili mnie że jakiś pan co był
w tym domu w odwiedzinach złamał nogę bo nie ma oświetlenia mna korytarzu,
szantażował mnie że mam mu zapłacic odszkodowanie. Dom nie był ubezpieczony i
na razie też nie jest bo do tej pory nie byłam właścicielem i nie wiem czy
jakaś firma będzie chciała ubezpieczyć bo budynek jest w złym stanie.Nie był
remontowany z 30 lat.Koszty jakie płacili do tej pory ok. 400 zł na m-c nie
pokrywają kosztów utrzymania budynku.Cały czas narzekają, żądają żeby im
sprzątać i remontować. Uważają że nie muszą płacić bo mieszkają tam po 40 -30
lat
Bardzo proszę o pomoc może ktoś podpowie jak dalej załatwia się .
Edytor zaawansowany
  • 17.01.05, 15:08
    Mam analogiczna sytuacje tyle, ze moj dom jest jednorodzinny i jest tam
    zameldowanych tylko 4 lokatorow.

    Od wielu, wielu lat (od dnia otwarcia spadku) staram sie o eksmisje, no bo nie
    zamierzam bawic sie w najem i zwiazane z nim klopoty (np. dozorcostwo,
    rozliczanie wody, smieci, itp).

    Moj problem jest taki, że nie pasuje do tego forum, gdzie wiekszosc dyskutantow
    walczy o wysokosc i swobode ustalania czynszow, a zupelnie odpuszcza sobie
    eksmisje. To naturalne, bo uczynili z tego swoj zawod i zrodlo utrzymania. Nie
    chca pozbywac sie swoich lokatorow, no bo puste mieszkania nie daja dochodow.

    Ja mam inne zainteresowania, zawod i stala prace, wiec chce odzyskac pelnie
    praw (posiadanie) do odziedziczonego domku. Do tego potrzebna jest mi eksmisja
    lokatorow. To niestety budzi obrzydzenie środowiska prawnikow, politykow
    wszystkich orientacji, organizacji lokatorskich (te rozumiem), urzednikow
    panstwowych i gminnych, a nawet niektorych przedstawicieli srodowisk
    wlascicielskich (?).

    Wlasnie jestem w trakcie procesow sadowych (3-latka) i z niepokojem sledze
    doniesienia Internautow o braku mozliwosci realizacji prawomocnych wyrokow
    eksmisyjnych przez gminne wladze lokalowe.

    Pozdrawiam
  • 17.01.05, 15:26
    przeciez przezedłem podobna drogę - traz nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem
    ale od 1974 mozna było wyłaczac spod kwaterunku domy jednorodzinne o dowolnym
    metrażu a jeśli był za duży należało go podzielić na dwa poprzez przeniesienie
    własności i wówczas niby te dwa wyłączyć spod kwaterunku - no i niestey czekac
    ale wówczas cokolwiek sie zwlniało po 1974 juz nie było zasiedlane, następny
    dobry krok to 3 latki - pamętam jak jżj uchwalili a jak określilem je bąba
    zegarowa jak sie wielu ze mnie śmiało - i co okazuje sie że to do dziś jedyna
    droga do swego, teraz eksmisje - zgadzam sie że jest do ....... i czaas sie za
    nie wziąśc. lecz realistycznie rzecz biorąc jst coraz gorzej pozostaje nam
    Gmina i to własnie chce napisac może warto - niestety zakulisowo- z kimś tam
    pogadac
    Pozdrawiam
    PS bom ciekawy jestem czy dając 3 latki, i teraz w sądzie walczac, motywujesz
    to tym, że to dom 1 rodzinny, czy na kilka osób - z ostrożności procesowej?
  • 17.01.05, 17:58
    mam pytanie: jakie sa Twoje doswiadczenia z sadem w sprawie o eksmisje z tytulu
    3-latki w domku jednorodzinnym? Tj. jakie sad ma podejscie do sprawy? Jak
    bronia sie lokatorzy? Dla mnie sprawa jest banalna i powinna - nawet w ramach
    naszego poronionego prawa - zamknac sie gora w 3 rozprawach: na pierwszej
    przedstawiamy 3-latke, na drugiej sad bada, czy sa przeslanki do lokalu
    socjalnego, czy nie, na trzeciej ewentualne uzupelnienia i wyrok. Ja mam akurat
    sprawe o eksmisje za nieplacenie, wiec tu wchodza terminy, dowody platnosci
    (tych akurat jest niewiele:-) Korowody trwaja, bo panstwo lokatorzy albo nie
    zrozumieli, po co sie ich wzywa do sadu i nie dostarczyli zadnych dokumentow,
    albo adwokat z urzedu nie mial czasu zapoznac sie ze sprawa. Zaraz pewnie
    zaczna sie zwolnienia: kazdy powod jest dobry, zeby urwac kolejne pol roku, i
    jeszcze pomieszkac w cudzym za darmoche. Wkrotce i moim "ulubiencom" mija 3-
    latka, ciekawa jestem, czy uzupelnienie pozwu o ten element mialoby szanse
    uproscic sprawe w oczach sadu i przynajmniej przyspieszyc wyrok eksmisyjny?
    Wiem, ze pozniej zaczyna sie gehenna z lokalem od gminy, etc., ale bez wyroku
    nie mozna podjac zadnych dalszych dzialan. Jesli mozesz, napisz kilka slow jak
    przebiega 3-latka w sadzie. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci (sobie tez!)
  • 18.01.05, 09:48
    Moje doświadczenia to liczne procesy o to samo (odzyskanie parawa do
    zamieszkania we własnym domu i odszkodowania) przed sadami rejonowymi i
    okręgowymi. Nie jest dla mnie nowością negatywna postawa sędziów. W obecnym
    procesie odbyło sie tylko jedno posiedzenie sądu, na które stawiłem się tylko
    ja. Nie stawił się przedstawiciel gminy (interwent uboczny). Tak jakby z góry
    wiedział (!!!), że sąd nie będzie w stanie skutecznie doręczyć lokatorom
    zawiadomień. Za tydzień drugi termin. Stawię się. Mój pozew opiera się na dwóch
    (!) wypowiedzeniach. Pierwsze - z powodu zaległości czynszowych
    przekraczających 3 miesięczną stawkę czynszową. Drugie z powodu 3-latki. Niby
    wszystko jest oczywiste, ale jednak pozostaje obawa o zmowę lokatorów z sędzią
    i przedstawicielem gminy, a skierowaną przeciwko mnie. Zdaję sobie sprawę z
    tego, że nie żyjemy w NORMALNYM państwie prawnym, że decydują "wziatki", że w
    takim kraju i przed jego sądami nie mogę oczekiwać sprawiedliwości. Pocieszam
    się, że moja sprawa jest już w kolejce (od kilku lat) w Strasbourgu i czeka na
    rozstrzygnięcie analogicznego pozwu pilotażowego pani Marii Hutten-Czapskiej
    przeciwko Polsce. Może tamtejsi sędziowie kierują się innymi standardami ?
    Pozdrawiam
  • 18.01.05, 12:44
    czy do Trybunału w Strasbourgu można wnieść sprawę jeśli nie wyczerpało się
    drogi w krajowych sądach? Pozdrawiam

  • 18.01.05, 12:59
    Niestety nie. Oskar
  • 18.01.05, 13:29
    to jakim cudem jml13060 może mieć sprawe w kolejce w Strasbourgu, skoro jeszcze
    toczą się postępowania w polskich sądach?
  • 18.01.05, 14:18
    Jak już napisałem, moje boje z lokatorami trwają wiele lat. Obecny proces nie
    jest pierwszym, ale mam nadzieję, że będzie ostatnim. Poprzednie skonczyły się
    prawomocnymi wyrokami, po apelacjach. Dlatego moja skargę do ECHR przyjęto.
  • 19.01.05, 14:38
    Sorry, ze tak draze temat, ale mam wrecz identyczna
    sytuacje, tyle ze na wczesniejszym etapie. Dlatego bardzo mnie
    interesuje Twoja droga i doswiadczenia, jak by nie byly zle. Mnie
    tez to czeka, zalezy mi na poznaniu mozliwych scenariuszy.
    Wiec - jesli to nie klopot - prosze o odpowiedz: czy uzyskales niekorzystny dla
    siebie prawomocny wyrok w sprawie o eksmisje z powodu nieplacenia lub 3-latki?
    Moge sobie wyobrazic, ze sad dopatrzyl sie jakichs uchybien w
    formie lub terminach wypowiedzen, przez co byly nieskuteczne, ale
    jesli wszystko bylo przeprowadzone z zasadami sztuki, to w glowie
    mi sie nie miesci, zeby sad wydal wyrok niekorzystny dla
    wlasciciela! Jakie mogloby byc uzasadnienie? Prosze o rzucenie
    swiatla na te sprawe. Ja wlasnie jestem w trakcie procesu o
    eksmisje a powodu nieplacenia, za chwile "dojrzeje" 3-latka. W swojej naiwnosci
    licze, ze sad raczej nie zasadzi wyroku niekorzystnego dla mnie. Bardzo
    niepokoja mnie Twoje posty: czy skarga do ECHR dotyczy spraw o
    nieplacenie/3latke, czy innego aspektu sprawy? Pozdrawiam. ania
  • 19.01.05, 15:08
    Tak, przegrałem kolejne procesy o eksmisje i odszkodowania. Pierwszy w
    zamierzchłej przeszłości w ten sposób, że lokatorzy ... na dzień wcześniej
    wnieśli pozew o ustalenie wejścia w stosunek najmu (nie mieli dotąd żadnej
    umowy najmu, ani temu podobnego papieru). Sprawa (ich uzyskała status
    prejudencjalnej) ciągnęła się i na lata zablokowała pozew o eksmisję.
    Oczywiście dobry sędzia uznał, że należy się lokatorom mieszkać właśnie u mnie.
    Kolejny pozew wygrałem, a de facto przegrałem, bo wykazane zaległości czynszowe
    (za kilka lat wstecz) nie zostały przez sąd okręgowy uznane w całości. Sąd (w
    sprawie o odszkodowanie) w swej dobroci uznał, że lokatorzy poniesli jakieś
    koszty remontowe (rzekome remonty przeprowadzono bez mojej wiedzy i zgody) i
    odliczył je od zaległości czynszowych. Moją apelację odrzucono, bo poczta nie
    doręczyła mi awiza. Potem sąd rejonowy dopatrzył się błedu w moim wypowiedzeniu
    (pomyliłem numer paragrafu ustawy) i mimo, że słownie zapisałem właściwy powód
    wypowiedzenia, uznał go za skuteczny tylko w trybie 3-latki (ta 3-latka
    upłynęła pół roku temu). Dowiodłem przed sądem, że lokatorzy mają w swojej
    dyspozycji w tym samym mieście inny lokal mieszkalny, który wynajmują na
    siedzibę swojej firmy zlokalizowany w typowej kamienicy czynszowej. Ale sąd
    odrzucił ten argument, no bo jak wynajmują na biuro, to nie mogą w nim
    zamieszkać. To, że wcale nie musza prowadzić firmy, a zaoszczędzone pieniądze
    wydać na mieszkanie dla siebie, to sądu nie zainteresowało.

    Moja skarga do ECHR obejmuje dwa zarzuty - przewlekłość postępowań sądowych i
    pozbawienie mnie mojej własności przez systemowe uniemożliwienie zamieszkania
    we własnym domu. Dowodzę, że kodeks cywilny, kolejne ustawy, procedura sądowa i
    polityka mieszkaniowa państwa stawiają mnie pod przymusem najmu mojego, przed
    laty odziedziczonego domu jednorodzinnego.
  • 19.01.05, 21:21
    Ręce opadają.. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki za wygraną w Strasburgu. Ja
    jestem na początku tej drogi, ale - tak jak napisał krotki - powoli wyjdzie na
    nasze. Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości!
  • 18.01.05, 13:02
    Czy mogę być na Twojej rozprawie. Jeżeli nie masz nic przeciwko temu podaj
    termin i numer sali. Oskar
  • 17.01.05, 17:35
    Podejmując się walki zl okatorami niestety licz się z wieloma
    nieprzyjemnościami. Zawsze będziesz krwiopijcą i wyzyskiwaczem. Jeśli nie płacą
    czynszu, poślij zgodnie z ustawą "o ochronie praw lokatorów..." przpomninie,
    pogróź sądami, wytocz sprawę o czynsz. Kto ma stały dochód - strasz komornikiem
    (raczej nie realizuj, to kosztuje raczej drogo). Jeżeli nie zależy Ci na
    kamienicy, posprzedawaj mieszkania mieszkającym tam ludziom a jak nie to pogróź
    eksmisją do małych klitek. Jednak pamiętaj, że lokatorzy często znają lepiej
    kruczki prawne niż właściciele - dlatego czytaj do poduszki wspomnianą wyżej
    ustawę + kodeks cywilny. Z moich doświadczeń wynika, że to wieloletnia
    przeprawa i bez większych szans na powodzenie. Co do szantażu - niech Cię
    facet poda do sądu i udowodni, że złamał akurat tam nogę, w dodaku po
    trzeźwemu i przez brak żarowki. Wątpię, żeby mu się chciało.
  • 18.01.05, 13:16
    Meganer, czy ktoś Ci podpowiedział co masz robić, czy tylko wypłakują się i
    współczują. Zaglądnij do poczty, wyślę Ci tam kilka moich uwag, może będą
    przydatne. Oskar
  • 19.01.05, 11:52
    Oskar jak możesz wyślij mnie jakieś informacje.
    wszystkim bardzo dziękuję za trochę informacji .
    trochę może smutnych ze tak długo trzeba walczyć pozdrawiam

    oskar moja poczta meganer@poczta.pl
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.