Dodaj do ulubionych

Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej?

08.02.06, 23:13
Sprawa w toku ale mam nadzieje bliżej końca niż poczatku. Niestety lokatorzy
się odwołali od zasądzonych kosztów procesu i czekam już 3 miesiące co dalej.
Jednak zastanawiam się co dalej? Co mam robić jak otrzymam wyrok (bez prawa
do lokalu socjalnego)?
Szukać gdzieś dla nich piwnicy? Ile to kosztuje i czy jest to możliwe ?
Mam tych lokatorów na głowie (dosłownie bo mieszkaja piętro wyżej). Mam już
dość - są jak pasożyty i szarańcza w jednym. Jestem załamana i już kilka razy
sie pakowałam ale nie mam gdzie iść. Zastanawiam sie ile jeszcze zniosę ? Czy
mogę sprzedać taki lokal z lokatorami ? Będzie ktoś chętny ?
Obserwuj wątek
    • jml13060 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 17.02.06, 11:13
      Znalazlem sie w podobnej sytuacji. Wyrok nakazujacy eksmisje zapadl (ustnie,
      HUUUURRRRRAAAAA !!!!!!!) i teraz czekam na jego uprawomocnienie sie. Zakladajac,
      ze tak sie stanie ... co dalej mam czynic ? Czy ktos na tym forum doradzi ?

      Na rozprawie przy ogloszeniu wyroku byla obecna przedstawicielka gminy. Z
      4-osobowej rodziny lokatorow zajmujacej caly lokal (dom jednorodzinny) 2 osoby
      dostaly uprawnienia do lokalu socjalnego, a dwie nie. Co to oznacza dla
      procedury eksmisyjnej ?

      Kiedy wreszcie dostane do garsci wyrok czy pierwsze kroki mam skierowac do
      lokatorow zeby laskawcy dobrowolnie sobie poszli, gminy zeby dala im mieszkanie,
      czy komornika zeby pomogl im w przeprowadzce ?
      • hippa Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 17.02.06, 13:02
        Niestety to nie tak hop siup..

        Osoby z nakazem eksmisji bez lokalu socjalnego, mozna eksmitowac do
        pomieszczenia tymczasowego, ale to chyba dopiero jak sie skonczy okres ochronny
        (co do tego nie jestem pewna)

        A osoby z nakazem eksmisji i z lokalem socjalnym (mam identyczna sytuacje) moga
        przebywac w lokalu obecnie zajmowanym do czasu az gmina dostarczy im lokal
        socjalny, a moze to trwac miesciac, 2 lata, 5 lat, 10.. w zaleznosci od zasobow
        mieszkaniowych gminy.

      • krotki gratulacje 04.03.06, 09:33
        wreszcie światełko - byłem pewien że wreszcie kiedys Ci sie uda - o znazy na
        radośc jeszcze za wcześnie - jeśli to chamy to czeka Cie kilka lat wywalania.
        Ale jest wyrok teraz leca juz terminy - nawet przy apelacji. Poczekaj do
        uprawomocnienia i wówczas........ cały arsenał!!! Teraz zamknąlbym oczy i po
        uprawomocnieniu - pogadałbym z specjalistami od ----- windykacji , kosztuje ale
        ......... Oni podpowiedza komornika i ...........

        Pozdrawiam

        PS trochę szkoda "tracimy" Ciebie - ale tak ma byc wrzucili Cie do kotła z nie
        Twymi problemami - wracasz do normalności - gratuluję
          • krotki Re: gratulacje- zapytanie o firmę widnykacyjną 06.03.06, 10:02
            Niestety - ale może "stety" nie mam potrzeby używania windykatorów
            We wrześniu 2004 podjąłem decyzję czyszczenia - miałem spółczynnik 84 %
            Ko0nkretnie miałem 4 osoby kompletnie nie płacące ( zaległosci i 5 letnie) i ok
            15 z zaległościami od 1-12 miesiecy ale co wpłacający. Wówczas zacząłem
            kampanię. Najpierw delikatne przypomnienia, a tam gdzie wyroki - nękanie gminy,
            a w 2 przypadkach tych trudniejszych działania nękajace - odcinanie gazu ( to
            łatwe - należało tylko gazowni udostępnic sąsiednie lokale - vide problem
            Bydgoskiej 10), później prąd, woda. W październiku 2005 miałem 1 osobe z tych 4
            niepłacącą i 8 zalegających. Kolejna tura pism - tym razem wypowiedzenia poszły
            do 5 osób - 4 zm niejszyły zaległość. wyprowadza- ucieka - ostatni notoryczny
            niepłacacy (styczeń 2006) wszyscy zaczynają wpłacać chociaż bieżace ( w 2
            przypadkach kiepsko). Wspólczynik za luty 2006 - 99% .
            Na ten moment mam 3 osby co do których wysłac chce wypowiedzenia ale....... 1 to
            samotna matka - sensona dziewczyna - traz ma ciężko. Kolejna to stara kobieta -
            znam ja 33 lata! otoczona 2 rozbitymi rodzinami dzieci, no i jedni kompletnie
            nie rozumiem czemu nie płacą po prostu bezczelni ale.... to córka tej starej
            kobiety. Wszystko w sumie porzadni ludzie nie ma co ich straszyć ABS-ami
            wystarcza działania prawne - ale sie jakos lituje, bo cos tam wszyscy płaca -
            fakt zalegaja ale.........

            To nie żadna rada jak postepowac!! Po prostu taki miałem układ i takie
            możliwości, każdy ma inne i inny układ . Takie życie

            Pozdrawiam
            • clevland Re: gratulacje- 06.03.06, 11:47
              Dzięki za podzielenie się informacjiami.
              Na razie jeszcze nie mogę podjąć podobnych działań.
              W stosunku do tych którzy mają pieniądze a nie będą płacić nowego czynszu (a
              jest wysoki) będę wzywał do zapłaty kierował sprawy do sądu a jednocześnie
              podnosił czynsz. Będę dostawał stary czynsz (tak pewnie będą płacić) a różnicę
              będę ściągał przez sąd. W którymś momencie otrzeźwieją i się wyprowadzą.
              Pozostali dostaną wypowiedzenie i najpier piece potem jeżeli nie da to efektu
              poczekam na wyrok o eksmisję i podobnie postąpię z gazem i prądem.
              A skoro przy prądzie to jak wygląda sprawa wyegzekwowania od energetyki zdjęcia
              licznika? Jest to relatywnie proste czy trzeba uciekać się do jakiś sposobów.
              Byłbym wdzięczny za powyższą informację.
              Pozdrawaiam.
      • oskar58 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 06.03.06, 07:55
        Pytasz co dalej? Mam nadzieję, że nie uległeś chwilowej euforii i złożyłeś w
        terminie wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, a po jego otrzymaniu złożysz
        apelację. Jeżeli wyrok jest taki jak piszesz: dwie osoby mają prawo do lokalu
        socjalnego a dwie nie, to moim zdaniem wyrok ten jest niewykonalny. Nigdy nie
        pozbędziesz się lokatorów ze swojego domu i nawet nie będziesz się miał komu
        poskarżyć. Na pocieszenie powiem, że większość wyroków eksmisyjnych jest
        niewykonalna, ale to juz inna historia. Oskar
    • jml13060 Woda, prad 01.03.06, 10:17
      Zastanawiam sie, jak przyspieszyc i zmotywowac lokatorow do szybkiego i
      dobrowolnego opuszczenia domu po otrzymaniu na pismie wyroku eksmisji ?

      Czy jest skuteczne wystapienie do miejskiego zakladu wodociagow i kanalizacji o
      odlaczenie wody, a do rejonowego zakladu energetycznego o odlaczenie pradu od
      posesji (dom jednorodzinny) ? Czy ktos na forum sprobowal tej metody ?

      Na jakie przepisy (i ustawy w Dz.U.) powinienem sie powolac w pismach do w.wym.
      przedsiebiorstw miejskich ? Rozumiem, ze po uprawomocnieniu sie wyroku eksmisji
      lokatorzy traca swoj dotychczasowy status i tytul prawny do lokalu. Zatem traca
      moc dotychczasowe (ich) umowy o dostawe mediow.

      Mysle tez o zastrzezeniu w pismach tego, ze jako wlasciciel od daty
      takiej-to-a-takiej nie ponosze odpowiedzialnosci za zaplate rachunkow z tytulu
      dostawy mediow, a za skutki fizyczne i prawne (pozar, zalanie, inne formy
      zniszczenia mojej posesji), wynikajace z korzystania z mediow przez osoby bez
      uprawnien i wbrew mej woli, ponosza miejskie zaklady wodociagow / energetyki.

      Pozdrowienia.
      • henryk.tubacki Re: Woda, prad, gaz: bywa i tak. 02.03.06, 09:46
        Po uprawomocnieniu się wyroku eksmisyjnego można zrobić następujące działania:
        1. napisać pismo do Prezydenta swojego miasta, aby wykonał prawomocny wyrok i
        dostarczył eksmitantowi orzeczony lokal socjalny (dołącz ksero wyroku z
        pieczęcią o jego prawomocności), jeżeli dostarczy lokal socjalny to problem z
        głowy, jeżeli odpisze, że dostarczy za 1000 lat, patrz punkty poniżej.

        2. sprawdź czy masz aktualne przeglądy roczne i pięcioletnie, czy są
        odpowiednie wpisy w książce obiektu budowlanego, nie dotyczy to domów
        jednorodzinnych do dwóch lokali (zobacz definicję domu w Prawie budowlanym).

        3. Napisz pismo do energetyki z prośbą by wypowiedzieli eksmitantowi umowę o
        dostawę energii elektrycznej z powodu utraty tytułu prawnego do lokalu,
        oświadcz, że właściciel nie pobierając czynszu a odszkodowanie za bezumowne
        używanie lokalu nie wyraża zgody na dalszą dostawę energii elektrycznej za
        pośrednictwem wewnętrznej instalacji będącej własnością właściciela budynku.
        Jeżeli wyłączą to OK, jeżeli odmówią, napisz kolejne pismo do energetyki, żeby
        jednak zaprzestali dostawy energii elektrycznej, gdyż nie zaprzestanie dostawy
        może spowodować odpowiedzialność energetyki za dalszą dostawę prądu.

        4. jak powyżej ale wobec gazowni i licznika poboru gazu. Gazownia zwykle
        zdejmuje gazomierz i plombuje przyłącze gazu.

        5. Jeżeli energetyka mimo to nie zaprzestaje dostawy energii elektrycznej
        można zgłosić do energetyki jednodniową konserwację pionu energetycznego
        budynku datowaną na konkretny dzień i potrzebę zdjęcia plomb na puszkach
        rozgałężnych na pionie, a w konsekwencji zdjąć plombę na pionie przed
        podejściem do mieszkania eksmitanta i odkręcić kabel odchodzący od pionu w
        kierunku do mieszkania eksmitanta. Jeżeli zabezpieczenie przedlicznikowe
        energii elektrycznej jest wewnątrz lokalu, to można wyciąć "poziom" kabla
        elektrycznego przed wejściem do lokalu (i zdemontować w ten sposób nasz własny
        kabel pomiędzy pionem a zabezpieczeniem przedlicznikowym), jeżeli liczniki
        energii elektrycznej są na klatce schodowej, to wyciąć kabel "przedlicznikowy"
        bezpośrednio przed zabezpieczeniem przedlicznikowym, w sposób nie naruszający
        zabezpieczenia przedlicznikowego i plomb przedlicznikowych. Po tej czynności
        zatynkować miejsce po zdemontowanym odcinku kabla i zgłosić energetyce
        wykonanie konserwacji pionu w celu ponownego oplombowania pionu.

        6. W O D A - temat "rzeka".
        Jeżeli w domku jednorodzinnym jml13060 WYŁĄCZNIE zamieszkuje eksmitant, a
        umowa o wodę i ścieki jest na właściciela to właściciel może złożyć pismo
        wodociągom, w którym właściciel wypowiada umowę o wodę i ścieki, zwykle jest
        to na 3 miesiące naprzód.
        Jeżeli jest to budynek kilkulokalowy to najprościej złożyć do wodociągów
        wniosek o "rozdział instalacji wodociągowej", szczegóły na
        www.kamienice.info.pl/woda na czerwono zaznaczony temat: "Rozdział
        instalacji wodociągowej?" lub zastosowaćrozwiązanie opisane poniżej jako
        materiał ze zdjęciami dotyczący dystrybutora wody zainstalowanego w jednej z
        kamienic, cena wody: np. 10gr za wiadro wody.

        Wszystko co piszę powyżej wiem, że stosują niektórzy zdeterminowani
        właściciele, PO UPRAWOMOCNIENIU SIĘ WYROKÓW EKSMISYJNYCH w zasadzie z
        oczekiwanym skutkiem, bywają nieliczne przypadki, że eksmitanci nadal
        "koczują" bez prądu, gazu i wody, ale to głównie dotyczy nielicznych
        przypadków "meliniarzy" lub elementów marginesu społecznego.

        Pomijam milczeniem ostatni fragment postu jml13060 : "Myślę też o ...", gdyż
        wobec powyższych działań, pomysły opisane przez ajaxa są zbędne.

        Te działania opisane powyżej są niestety skutkiem nowelizacji art. 1046 kpc
        likwidującego praktycznie w Polsce eksmisje. Jestem zmartwiony, że takie posty
        jestem zmuszony opisać, nie będę opisywał znanych mi opoooowieści o
        przypadkach eksmisji za pomocą (jak ja to symbolicznie nazywam) wideł czy
        siekiery. Jeden krakowski przypadek zasygnalizował oskar na tym forum, nie
        znam szczegółów.
        Ja w moim domu miałem tylko jeden wyrok eksmisyjny, ale to był margines
        społeczny, reszta niechcianych "lokatorów" sama uciekła NA WŁASNE lokale, do
        swoich domów, mieszkań, (jak to mówili) przed natrętnym właścicielem,
        psychicznie nie wytrzymali moich opowieści o nich i ich własnościach.
        Pozdrawiam Henryk Tubacki
        • jml13060 Re: Woda, prad, gaz: bywa i tak. 02.03.06, 12:49
          Dzieki za info.

          Co zrobic, jesli to nie wlasciciel, a dotychczasowy lokator domu jednorodzinnego
          ma (domniemywam, ze ma) umowe z wodociagami ? Chyba moge zasugerowac rozwiazanie
          umowy (ktorej strona nie jestem) straszac przedsiebiorstwo tym, ze w nieodleglej
          przyszlosci moga wystapic klopoty z odzyskaniem ew. zaleglych i biezacych
          naleznosci za dostawe wody i odprowadzenie sciekow od osob zamieszkujacych w
          lokalu bez tytulu prawnego, a majacych w perspektywie eksmisje.

          Tak sie zastanawiam, czy stosujac analogie do pradu i sugerowanego wyciecia
          kawalka kabla z wewnetrznej sieci, nie posunac sie do odciecia kawalka rury
          wodociagowej ? Jakby nie bylo to tez jest moja wlasnosc.

          To tylko takie rozwazania na przyslosc, bo na razie mam tylko ustny wyrok sadu
          pierwszej instancji o eksmisji. Teraz czekam na papier albo apelacje lokatorow.
          Zastanawiam sie nad mozliwymi scenariuszami : co tez moi "dobrodzieje" wymysla,
          a co ja moge im ...?

          Jeszcze raz dzieki.
          • henryk.tubacki Re: Woda, prad, gaz: bywa i tak. 02.03.06, 13:52
            Jml pisał: "co zrobić, jeśli to nie właściciel ... ma umowę z wodociągami?
            Czy dostajesz od wodociągów rachunki za wodę? Jak rozumiem Twoją sytuację -
            nie na Ciebie wystawiają wodociąfi faktury VAT za wodę i ścieki.
            Chyba wystarczy skontaktować się z wodociągami by wyjaśnić kto jest stroną
            umowy z wodociągami. Prawdopodobnie telefonicznie nie wystarczy, może będą
            chcieli widzieć ksero aktu własności budynku.
            Jeżeli umowę ma lokator, to raczej bym nic nie robił. Lepiej działać na
            prądzie i gazie.
            Warto też zapoznać się z Regulaminem dostarczania wody i odprowadzania
            ścieków, zapewne jest na stronie www warszawskich wodociągów, wodociągi
            powinny dać ksero Regulaminu, telefonicznie powionni powiedzieć w którym
            Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego został opublikowany, dzienniki
            powinny być na www Mazowieckiego UW.
            Ajax, jeżeli mówisz o konkretnym przypadku Twojego domku jednorodzinnego to
            można rozważyć rozpoczęcie procesu konserwacji instalacji wodociągowej i
            zdemontować część rur wodnych w piwnicy, a za zaworem za wodomierzem głównym
            zamontować: własny kran 1/2" , by eksmitant chodził z wiadrem wody do piwnicy
            po wodę, ale to dopiero wtedy, gdy wyrok eksmisyjny będzie PRAWOMOCNY.
            Przywrócisz instalację wodną po konserwacji, gdy dłużnik zapłaci swoje
            zaległości w opłatach czynszowych, odszkodowania. Musisz liczyć się z tym, że
            ten kurek przy wodomierzu głównym będą fotografować dziennikarze, ale sądzę,
            że jesteś odporny na różne zakłócenia w życiu.
            Co do "scenariusza": jeszcze trochę trzeba poczekać na prawomocny wyrok, po
            uprawomocnieniu wyroku, należy "poczynić starania", czyli napisać kilka pism,
            i przeanalizować odpowiedzi na te pisma z Urzędu Miasta, energetyki, gazowni,
            a dopiero POTEM czynić fakty na wewnętrznych instalacjach budynku, nie
            odwrotnie. Więcej pytań: pisz na priv.
            Pozdrawiam Henryk Tubacki
            • clevland Kiedy usunąć piece... 02.03.06, 14:52
              Zastanawim się kiedy mogę tzn. po wypowiedzeniu umowy najmu czy też dopiero po
              wyroku eksmisyjnym poinformować lokatorów iż przeprowadzam modernizację
              ogrzewania i usunąć piece węglowe (otrzymując za to dofinansowanie) i w ich
              miejsce zamontować grzejniki elektryczne- co będzie bardzo dotkliwe pod
              względem kosztów dla lokatorów (na zimę wystarcza im drewno i trochę węgla a tak
              miesięcznie będą musieli płacić z 300zł za prąd).
              W trakcie trwania umowy najmu nie mogę tego raczej zrobić z uwagi na to iż w
              miejsce usuwanego pieca powinienem postawić nowy. Po wypowiedzeniu nic do tego
              mnie nie obliguje a założenie grzejnika elektrycznego (za 100zł) to postępowanie
              asekuracyjne.
              • henryk.tubacki Re: Kiedy piece unieruchomić? 02.03.06, 21:05
                Ani przed, ani po.
                Jednak, jeżeli kominiarz wykonując roczny przegląd kominiarski na podstawie
                przepisów Prawa budowlanego stwierdziłby, że przwód kominowy jest niedrożny,
                bo zagruzowany, to wtedy ze względów bezpieczeństwa mieszkańców należy
                wyłączyć przewód kominowy z eksploatacji, co jest równoznaczne z
                umieruchomieniem pieca węglowego, no chyba, że jest to domek parterowy tylko z
                tą parterową kondygnacją.
                Jednak wyłączając cokolwiek w budynku z eksploatacji należy mieć wszelkie
                aktualne przeglądy i wpisy do księgi obiektu budowlanego.
                Pozdrawiam Henryk Tubacki
                PS. Należy tutaj postawić retoryczne pytanie: jak długo będzie nas jeszcze
                męczył art. 1046 Kpc?
                • clevland Re: Kiedy piece unieruchomić? 02.03.06, 21:32
                  To znaczy że nie mogę usunąć pieców węglowych bo mam takie widzimisie? Formalnie
                  to mółbym wziąć zduna i on lekko naciągając wydałby opinię iż ze względu na to
                  iż piec stoi te 50lat może zagrażać dalszej eksploatacji.
                  Oczywiście wszystko na piśmie...
                  Przecież to moje mieszkanie, mój piec, a instalując grzejnik elektryczny
                  zapewniam ciepło...
                  Jakie konsekwencjie mogą mi grozić gdybym to zrobił.
                  Oczywiście książeczkę obiektu mam i uzupełniam...
      • jml13060 Re: Woda, prad 09.03.06, 15:03
        Agnieszka Pochrzęst 09-03-2006 , ostatnia aktualizacja 09-03-2006 09:58

        Jedenaście rodzin żyje bez ogrzewania w kamienicy przy ul. Konduktorskiej 18.
        Ciepła nie włączył nowy właściciel budynku

        - Nie podpisałem umowy z dostawcą ciepła, bo mieszkańcy nie płacili czynszu i
        opłat regularnie, tylko w kratkę. A ja nie mam pieniędzy, żeby płacić za nich -
        tłumaczy Robert Juszczak, nowy współwłaściciel kamienicy od kwietnia zeszłego roku.

        Lokatorzy przez całą zimę dogrzewają się więc piecykami elektrycznymi, śpią z
        termoforami pod kilkoma kołdrami, a zziębnięte dłonie rozgrzewają butelkami z
        gorącą wodą. Choć jeszcze w grudniu sąd rejonowy nakazał Juszczakowi włączyć w
        kamienicy ogrzewanie, ten nic sobie z tego nie robi. Odwołał się od
        postanowienia sądu, a ludzie marzną już trzeci miesiąc.

        - Gdy były tęgie mrozy, w pokoju miałam zero stopni. Wisiały w nim sople -
        opowiada Barbara Szmidt, jedna z mieszkanek kamienicy. - Moja 90-letnia matka z
        powodu zimna nie wstaje z łóżka. Na ścianach pokazał się grzyb, bo są ciągle
        wilgotne. Właściciel kamienicy kpi sobie z postanowienia sądu.

        Pani Barbara przypuszcza, że Juszczak chce ich wziąć chłodem. - Zamierza nas
        pewnie wykurzyć z kamienicy i zrobić w niej biura. Na nich będzie mógł więcej
        zarobić - dodaje Szmidt.

        Dariusz Kajtaniak regularnie płacił za czynsz, mimo to marznie i czuje się
        oszukany. Tak jak inni lokatorzy nie wierzy w dobre intencje nowego właściciela.
        - Jeśli ktoś kupuje kamienicę z lokatorami, powinien się liczyć z tym, że będzie
        ponosić koszty utrzymania budynku i ogrzewania pustostanów - mówi. - Jest ich
        już sześć. Nie można nas traktować jak bydło i trzymać w zimnych pokojach.

        Robert Juszczak twierdzi, że nie włączył ogrzewania, bo boi się długów.
        Wyliczył, że ogrzanie kamienicy kosztowałoby go 25 tys. zł.

        Konflikt się zaostrza. Teraz już wszyscy lokatorzy nie płacą nowemu
        właścicielowi ani czynszu, ani innych rachunków. Juszczak złożył więc kilka
        pozwów o eksmisję. - Nie chcemy mieszkać za darmo, ale robimy depozyt sądowy i
        tam będziemy wpłacać pieniądze za media i czynsz, bo nowemu właścicielowi nie
        ufamy - twierdzą lokatorzy.

        W piątek zapowiadają pikietę pod firmą Roberta Juszczaka.

    • wielkopolanka123 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 06.03.06, 13:18
      Bardzo ciekawe wypowiedzi - dziękuje.
      Mam jeszcze pytanko dotyczące moich lokatorów.
      Odwołanli się od zasądzonych kosztów procesu.
      Czy mogę teraz powiedzieć "daruje im to 80 zł bo chce już wyrok???"
      Czy musze czekać aż zostaną poprzekładane i porozsyłane wszystkie papierki do
      innych sądów bo im zachciało się gry na zwłokę?

      • oskar58 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 11.03.06, 17:00
        Jeżeli apelacja dotyczy tylko kosztów sądowych, tych 80 zł, to wyrok eksmisyjny
        jest prawomocny w pozostałej części. Wystąp do sądu z wnioskiem o nadanie
        klauzuli wykonalności i skieruj tytuł wykonawczy (wyrok z klauzulą
        wykonalności) do komornika. Powodzenia. Oskar
          • oskar58 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 15.03.06, 08:23
            Oczywiście klauzula wykonalności jeżeli wyrok nadaje sie, w całości lub w
            części, do wykonania przez komornika - można przeprowadzić eksmisję do lokalu
            wskazanego przez gminę lub właściciela, albo ściągnąć koszty z konta dłużnika
            lub innego jego majątku. Klauzula prawomocności nie istnieje - kpc nie zna
            takiego pojęcia. Pieczątki przybijane na odpisach wyroku nie mają żadnej mocy
            prawnej, są reliktem z okresu komuny. Pozdrawiam. Oskar
          • aniapol Gratulacje dla ajaxa 15.03.06, 09:39
            Gratuluję wyroku i proszę o informacje, jak przebiegnie jego wykonanie. Ja
            również walczę o eksmisję lokatorów komunalnych z domku jednorodzinnego, sprawa
            sądowa w toku już od kilku lat, więc mam nadzieję wkrótce otrzymać korzystny
            wyrok - wtedy doświadczenia ajaxa z egzekucją będą bardzo pomocne. Powodzenia i
            czekamy na wieści! ania
            • jml13060 Re: Gratulacje dla ajaxa 16.03.06, 10:10
              Witam,

              Historia mojej walki o odzyskanie domu siega 1994 roku. Po uzyskaniu spadku i
              zorientowaniu sie, ze w srodku mieszkaja lokatorzy (4-osobowa, bardzo zamozna,
              znana w srodowisku i wplywowa rodzina), zlozylem wniosek do sadu o ich eksmisje
              i odszkodowanie. O eksmisje - bo chcialem sam korzystac z domu, bo lokatorzy nie
              mieli zadnego papieru (umowy) z poprzednimi wlascicielami, a o odszkodowanie -
              bo przez caly czas od otwarcia spadku do uzyskania wyroku spadkowego nie placili
              czynszu. Wtedy zaczely sie cyrki. Jak sie potem zorientowalem, ktos z rodziny
              lokatorow albo ich przyjaciol pracuje w sadzie. Okazalo sie, ze lokatorzy
              wyprzedzili mnie o jeden (!!!) dzien skladajac w sadzie pozew o ustalenie, ze
              mieszkaja u mnie legalnie. Zbieg okolicznosci ??? Ich sprawie nadano charakter
              'prejudencjalny', a moj pozew zawisl na lata.

              Lokatorzy wygrali swoj proces i z mocy prawa (bez mojej zgody i umowy najmu)
              stali sie legalnymi lokatorami.

              Moj pozew zostal rozdzielony na dwa odrebne postepowania (???). Pierwsze
              zakonczylo sie moim 'pyrrusowym zwyciestwem' - uzyskalem niewielkie
              odszkodowanie. Niewielkie, bo laskawy lokatorom sedzia uznal, ze nalezy odliczyc
              od kwoty zaleglsci czynszowych wydatki poniesione przez lokatorow za jakoby
              wykonane prace remontowe (bez mojej wiedzy i zgody (!!!)). Moja apelacja zostala
              odrzucona bo nie otrzymalem z poczty zawiadomienia z sadu (cuda panie (!!!)), a
              potem nie przywrocono mi terminu. Nb. do tej pory komornik nie potrafi odzyskac
              pelnej kwoty zasadzonego odszkodowania. Drugie postepowanie - o eksmisje -
              przegralem. Z kilku powodow : kwota uzyskanego odszkodowania za zaleglosci
              czynszowe zostala zredukowanan ponizej poziomu 3-miesiecznych zaleglosci, a
              takze popelnilem blad podajac numery przywolanych przepisow ustawy. Moim
              szczesciem bylo to, ze sedzia w uzasadnieniu wyroku podal, ze dokonalem
              wypowiedzenia w trybie 3-latki, a nie zaleglosci czynszowych, a termin
              wygasniecia umowy najmu w tym trybie wypada na dzien xx.xx.200x (juz nie
              pamietam dokladnej daty).

              Czas plynal, a rozzuchwaleni sukcesami lokatorzy ponownie zaczeli swobodnie
              traktowac obowiazek zaplaty czynszu. To i zostali przylapani na 3-miesiecznej
              zaleglosci. Napisalem upomnienia i propozycje ugody ... wszystko poslugujac sie
              tekstem ustawy, terminami prawniczymi, calymi frazami, co do przecinka. Poczta
              zwraca potwierdzenia odbioru przesylek, jednak brak reakcji. No to zlozylem
              pozew o eksmisje, a ze data xx.xx.200x minela, wiec pozew zawieral dwa powody
              dla orzeczenia eksmisji.

              W tzw. miedzyczasie zlozylem skarge do ECHR. To wazna okolicznosc, na ktora
              zaczalem sie powolywac w pismach sadowych. Znowu korowody, lokatorzy sie
              uporczywie nie stawiaja, symuluja choroby, itp., a ja musze dojechac na kazda
              rozprawe (urlop, PKP, hotel itp. koszty). Wreszcie napisalem skarge do
              ministerstwa (oni tam maja odpowiedni departament i pelnomocnika ds. kontaktow z
              MSZ), gdzie sie poskarzylem i postraszylem ECHR. Reakcja byla PIORUNUJACA !!!
              Wyrok zapadl w trybie ekspresowym (w obecnosci przedstawiciela gminy,
              nadzorowany byl przez prezesa sadu, specjalny wydzial w tymze sadzie, a
              informacja o postepach w procesie byly zapewne kierowane do ministerstwa).
              Sedzia byl wobec mnie jak osa. Mialem wrazenie, ze jedno moje nieopatrzne slowo
              i laduje w wiezieniu. Zdziwilo mnie tylko to, ze kazal mi wskazac jeden (z dwoch
              powodow wypowiedzenia), choc oba spelnialy matematyczny warunek 'konieczny i
              dostateczny' dla orzeczenia eksmisji. Wybralem 3-latke nie chcac bawic sie w
              odczytwanie dat i kwot wplaconych na moje konto z kiepskich kserokopii
              pocztowych kwitow.

              Teraz czekam na apelacje lub wyrok z klauzula prawomocnosci. Zastanawiam sie, co
              dalej ...
              • krotki piękna historia 16.03.06, 10:48
                Ktoś z strony przeciwnej bardzo ładnie rozprowadzał sprawę - z tym ,że nie
                rozumiem - po co? Przecież, to już był 1994 roku - wiadomym było że włąściciel
                prędzej, czy późńej, będzie górą. Po co ci lokatorzy siedzieli 10 lat na minie
                wiedząc, że i tak wybuchnie - nie lepiej było przez ten czas sobie cos
                pobudowac?? O co im chodziło? O pokaznie, że oni góra? Nie pojmuję. No jest
                wyjaśnienie, że sa to ludzie z marginesu i dodatkowo biedni - ci dla których
                zawołaniem życiwym jest "byle do wiosny" . Nikt normanie pratrzący w przyszłosc
                nie szargałby sobie nerwów, bedac z gory na przegranej pozycji - a jednak!!!
                Gdyby nawet mili tytul prawny -decyzje to i tak musieliby zdawać sobie sprawe,
                że właściciel kiedyś bedzie chał wrócic do siebie!!!. Dziwnie ludzie.

                Ale mam nadzieję, że bedziesz miał wreszcie sprawę z głowy. Chociaz chętnie
                pokibicuję Strasburg - bo myśłe że odszkodoanie wygrasz!!

                Pozdrawiam
                • jml13060 Re: piękna historia 16.03.06, 13:15
                  To sa ludzie bardzo zamozni ! Moja rodzina uratowala ich od getta (pewnie
                  unicestwienia tez) dajac im schronienie na czas okupacji. Po 'wyzwoleniu'
                  zostali w domu chyba kierujac sie swoiscie rozumiana 'wdziecznoscia' ?

                  Moze dlugoletnie zamieszkanie, ekskluzywna okolica, itp. byly motywacja dla
                  prowadzenia w sadzie walki z kolejnymi wlascicielami ? Moze liczyli na to, ze
                  linia spadkobiercow-wlascicieli sie urwie i oni-lokatorzy wykupia sobie na
                  wlasnosc dom od panstwa za np. 10% jego wartosci ?
                  • krotki no tak... 16.03.06, 14:59
                    skoro mieszkali tam od końca wojny to automatycznie nabyli tytuł w 1974 roku
                    potwierdzony ustawą z 1994 roku - to jest nie do ruszenia zatem jedyny tytuł do
                    wywalenia ich bylo nie placenie ale skoro czynsz byl śmieszny to pewnie płacili
                    dopiero 3 latki dały Ci szansę - chciałbym czasem by odezwali sie ci którzy
                    naśmiewali sie z 3- latek i ze mnie bo twierdziłem i tu na forum i poza nim że
                    to jest całkiem sprawny instrument. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z
                    wywaleniem faktycznym ale przynajmniej masz wyrok i teraz juz wiadomo że to
                    tylko kwestia czasu. Ciekawe jak wejdziesz po raz pierwszy do SWOJEGO pustego
                    domu czy pomyśłisz jak go urzadzic czy ........ sie go pozbyc bo bedziesz miał
                    go serdecznie dość!!!! Ja przezywałem to pierwsze ale b. dawno temu!!! Czekałem
                    12 lat na to i następne 12 no 13 na to by byc faktycznie sam, Dzis juz sobie
                    nawet nie wyobrażam by miało byc inaczej - jak wchodze do mojego mieszkanie w
                    któreym sie wychowalem to jakoś ciasno mi :) przeciez było tak dobrze~~!!! Do
                    dobrego "ino myk".

                    Pozdrawiam
                    PS a swoja droga ile ma m2 dom - jak nie chcesz nie odpowiadaj pytam z czystej
                    życzliwej ciekawości
                    • jml13060 Re: no tak... 17.03.06, 08:45
                      W urzedzie mam zapisane nieco mniej niz 140 m^2 powierzchni mieszkalnej. Pewnie
                      ta liczba wynikala potrzeby "dostosowania sie" do dawniej obowiazujacego
                      ustawodastwa. To byl chyba jakis prog uznania domu za maly/duzy w rozumieniu
                      ustawy ? Probowalem sam policzyc powierzchnie domu na podstawie planow budowy i
                      ... wyszlo mi duzo wiecej. Przy okazji bojow o stawke czynszu probowalem dokonac
                      korekty, no ale sedzia byl wielce laskaw dla lokatorow i uparcie trwal przy
                      podanej w urzedowych papierach powierzchni. A teraz ... to ja nie mam potrzeby
                      korygowania danych. Nie musze tlumaczyc dlaczego .?
                      • krotki hehehehehe 17.03.06, 16:37
                        Mam to samo ale z uwagi na to, że sa to zupelne grosze kiedyś podałem że po
                        przebudowach jest wiecej.
                        Wynik 140 to najprawdopodobniej pomiar bez klatek schodowych i korytarzy bo
                        liczyli tylko izby plus łazienki. ja tam miałem na decyznach w sumie 200 m 2 a
                        jest o ok. 100 m 2. Wielkośc mogła byc jeszcze dostosowana do przepisów sprzed
                        1974 gdzie dla domu jednorodzinnego uznawano 110 m 2 lub 140 przy tzw.
                        uprawnieniach - z tym, że do wyłaczenia spod kwaterunku było to niepotrzebne bo
                        byl przepis po 1974 roku, że mietraż nie liczy sie jeśli budynek jest sprzed
                        1939 i ma nie wiecej jak 6 izb ( kuchnia tez izba ale łazienka juz nie!! no i
                        jeszcze inne chwyty np. alkierza gdy nie ma komina i nie ma c.o. - bylo u mnie
                        ale przed woją później ruskie wyniesły! rury)
                        Rozrównienie mały/duzy było przy tzw, małych domach mieszkalnych do 4 mieszkań!
                        jedym słowem wreszcie bedziesz maiał piekny dom gratuluje - ja jeszcze zrobiłem
                        sobie taka mała przyjemnośc - rozbieralem własnymi rekoma!! powstawiane ściany i
                        piece przez komunistów!! Mialem autentyczna fraje bylem usmolony jak palacza
                        przy robierani pieców a ostatnie dwie ściany rozwaliłem młotem na .......
                        parkiet i dywany - nie mogłem wytrzymac i nie mialem czasu czymś przykryć
                        podłogi :) Życzę Ci takiej samej frajdy niekonicznie własnoręcznej ( miałem
                        wówczas 7 lat mniej!)
                        Pozdrowienia
    • jml13060 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 16.03.06, 13:06
      Zadziwiajaca (dla mnie) informacje podal oskar58 :

      >> Klauzula prawomocności nie istnieje - kpc nie zna takiego pojęcia. Pieczątki
      przybijane na odpisach wyroku nie mają żadnej mocy prawnej, są reliktem z okresu
      komuny. Pozdrawiam. Oskar <<

      Wychodzi na to, ze sady robia sobie jaja z takich jak ja prostych ludzi. Ludzi,
      ktorzy za przybicie na wyroku pieczatki informujacej o klauzuli prawomocnosci
      placa swoje ciezko zarobione pieniadze. Po co ?
      • krotki Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 16.03.06, 15:02
        ROZPORZĄDZENIE
        MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI

        z dnia 21 stycznia 2005 r.

        w sprawie określenia brzmienia klauzuli wykonalności

        (Dz. U. z dnia 31 stycznia 2005 r.)


        Na podstawie art. 783 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks
        postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.1)) zarządza się, co
        następuje:


        § 1. 1. Ustala się następujące brzmienie klauzuli wykonalności: "W imieniu
        Rzeczypospolitej Polskiej, dnia ... 20 ... r. Sąd ... w ... stwierdza, że
        niniejszy tytuł uprawnia do egzekucji w całości/w zakresie ... oraz poleca
        wszystkim urzędom oraz osobom, których to może dotyczyć, aby postanowienia
        tytułu niniejszego wykonały, a gdy o to prawnie będą wezwane, udzieliły pomocy.
        Orzeczenie podlega wykonaniu jako prawomocne/natychmiast wykonalne.".
        2. Jeżeli klauzulę wykonalności umieszcza się na wyroku, opuszcza się wyrazy: "W
        imieniu Rzeczypospolitej Polskiej".

        § 2. Jeżeli sąd, nadając klauzulę wykonalności tytułowi egzekucyjnemu
        zasądzającemu świadczenie w walucie obcej, zobowiązuje komornika do przeliczenia
        zasądzonej kwoty na walutę polską, klauzula wykonalności powinna zawierać
        ponadto następującą treść: "Sąd zobowiązuje komornika do przeliczenia zasądzonej
        kwoty na walutę polską według średniego kursu złotego w stosunku do walut obcych
        ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski w dniu poprzedzającym przekazanie
        należności wierzycielowi.".

        § 3. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 5 lutego 2005 r.
        • krotki Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 16.03.06, 15:05
          USTAWA

          z dnia 28 lipca 2005 r.

          o kosztach sądowych w sprawach cywilnych1)

          (Dz. U. z dnia 1 września 2005 r.)
          rt. 77. 1. Opłatę od wniosku o wydanie na podstawie akt:
          1) poświadczonego odpisu, wypisu lub wyciągu,
          2) odpisu orzeczenia ze stwierdzeniem prawomocności,
          3) odpisu orzeczenia ze stwierdzeniem wykonalności,
          4) zaświadczenia
          - pobiera się w kwocie 6 złotych za każdą rozpoczętą stronicę wydanego dokumentu.
      • awm10 Re: Jak ma się wyrok o eksmisję to co dalej? 17.03.06, 15:04
        jml13060 napisał: Po co (jest klauzula wykonalności)?
        Sam się kiedyś nad tym zastanawiałem i mam takie same zdanie jak jml13060.
        To jakiś relikt minionego okresu, pieczątka przypominająca organom Państwa, że powinny pomóc w realizacji wyroku, który już jest prawomocny.
        To one (te organy) o tym nie wiedzą!? Dziwoląg.
        Na dodatek o ile dodrze pamiętam, klauzulę podpisuje sędzia, tak jakby nie miał ciekawszych zajęć i bardzo się nudził.
        Ale póki co, bez tej pieczątki nie ma po co chodzić do komornika, nawet na ugodzie sądowej trzeba ją mieć i za nią płacić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka