Dodaj do ulubionych

Handel po stalowowolsku

15.12.05, 10:28
Sklep medyczny koło bazyliki. Kupuję pas brzuszny. Pani daje mi do wyboru
dwa. Nie znam się na tym za bardzo, więc myślę sobie, poproszę o radę. Na
moje pytanie który pas pani by mi poleciła pani zblazowanym głosem
odpowiada: "to pani będzie nosić". Nie ma jak profesjonalna rada:)

Sklep z dewocjonaliami Veritas koło Biblioteki Uniwersyteckiej. Szukam
zwykłej białej świeczki do chrztu, bez żadnych złoceń czy sreberek. Pytam
pana o taką świeczkę, a pan takim warknięciem odpowiada mi, że nie ma, że aż
w pięty idzie. Chyba mu drzemkę przerwałam, bo tłumów to tam nie było.

Księgarnia Stańczyk. W ofercie księgarnii na jej stronie internetowej
znajduję książkę, która mnie interesuje, ale okazuje się, że ksiązki tej w
księgarni nie posiadają i co ciekawsze - nie mogą jej zamówić. To po kiego
licha mają na stronie internetowej?

Taki mały sklepik z bielizną, między Luxem a Juliusem na Okulickiego. Chcę
kupić zwykły bawełniany biustonosz. Pani z miną "co też ci się kobieto
zachciewa" informuje mnie, ze bawełniany biustonosz to rarytas. Czyżby?!

Sklep z artykułami dziecięcymi w Centrum (ten koło apteki). Sprzedają tam
dwie dziewczyny, które ktoś tam za ladą postawił chyba za karę. Ani doradzić
nie potrafią ani uprzejmością nie grzeszą. Chciałam tam kupić butelkę dla
dziecka, to panie były bardziej zainteresowane rozpakowywaniem nowego towaru
niż sprzedażą. No cóż, nie jeden taki sklep w Stalowej. Na szczęście.

Dorzucicie coś do koszyczka stalowowlskim sprzedawcom?
--
Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
Edytor zaawansowany
  • 16.12.05, 11:55
    mnie to czasem bawi takie chamstwo ekspedientek np. był do niedawna taki sklep
    na przeciwko rustica1 z gwoździami i takimi różnymi była tam pani, która paliła
    papieroska w sklepie i gdy weszło więcej osób odkładała go na bok i burczała, że
    nie dadzą zapalić w spokoju, a gdy mąż chciał kupić metr uszczelki to zaczęła
    wrzeszczeć po co mu metr i co z nim robil będzie:) ja to lubiłam chodzić do tego
    sklepu
  • 16.12.05, 18:22
    he he znam tą Panią! nie raz przy mnie kogoś równała z błotem!
    na szczęście dla mnie była b.miła

    na szczęście bo jak się mnie zdenerwuje...
    --
    Uwaga! Kompromitujące fotki św. Mikołaja!
    Uwaga! Odpisuję na posty łamiące Regulamin.
  • 27.03.06, 20:25
    Przestrzegam Was, NIE KUPUJCIE MIESA NA STOISKU W LEADER PRICE, niedawno kupiłem
    mieso mielone i wedline, przyszedlem do domu, a zona wszystko oddala psu,
    smierdzi strasznie, moja marna glowa ze nie zauwazylem wczesniej...
  • 16.12.05, 18:41
    hehhe niezłe, chodzi o sklep w Rzemieślniku na rogu?
    Mój typ to rowerowy w Rzemieślniku, poszedłem tam po wcześniejszej wizycie w
    Rojaxie (dla kontrastu chyba) i więcej tam nie wrócę.
    Ja naiwnie mam nadzieję że jak dostaną po kieszenie po powstaniu hiper, to coś
    się zmieni...
    --
    Na posty mgr europeistyki nie odpowiadam od dziś :)
  • 30.01.06, 15:54
    Ten sklep rządzi :) Chociaż w Rojaxie też różnie bywało, o obecnej obsłudze sie
    nie wypowiadam bo wszystkich znam i dla mnie zawsze są spoko :)
  • 16.12.05, 22:44
    Czasem kiedy trafię na taką panią, a jestem w dobrym nastroju, to przeganiam
    taką po sklepie za tym czy owym, i jeszcze wypytuję na siłę:D, taka to ma
    dopiero twarz zadowoloną :P
  • 16.12.05, 22:47
    Drażnią mnie wyjątkowo faceci z kserofaxu i jeszcze ten gbur z mtm-u (sieci
    komputerowe).
  • 25.03.08, 16:46
    o z tym gburem to się zgadzam..nie dosc ze niemily,zly ze
    przeszkodzilam w rozmowie z kolega to z łaską odpowiadal na moje
    pytania dotyczące zalozenia internetu..skutecznie mnie tym swoim
    zachowaniem zrazil..poszlam do diany i mam daleko mtm;)
  • 10.01.06, 18:25
    Zmiana wystroju i rozszerzenie asortymentu w sklepie dziecięcym w Centrum nic
    nie pomogą, obsługa jest dalej taka sama obciachowa jak była.
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 29.05.06, 14:25
    najlepsza to jest chyba ta pani ktora sprzedaje w kiosku na przystanku Jana
    Pawla II centrum(na przeciwko Centrum 4).Ona ma chyba z 70 lat i zawsze ma
    bluzeczki bez rekawow co wyglada ochydnie:/ aaaaa i nigdy nie uslyszalem z jej
    ust slowa: prosze, dziekuje, dzien dobry, do widzenia.
  • 05.07.06, 16:15
    Tak-obslugę powinno się juz dawno wymienić.Im sie żyć nie chce -a co dopiero
    sprzedawać!!
  • 21.01.06, 12:58
    Jest też taka starsza ekspedientka w sklepie mięsnym na Staszica. Lubi sobie
    podjadać podczas krojenia wędlin klientom, a kiedyś widziałem, jak drucikiem na
    którym wbija się cenę w wędlinę, dłubała sobie między zębami!
  • 21.01.06, 14:16
    Pewnie, że jest strasznie dużo okropnych sprzedawców, ale ja chciałam pochwalic panie z Matthiasa - tego na Poniatowskiego w 80tce. Nie mam po drodze, ale jak mogę jadę właśnie tam.
    Natomiast do takich "obciachowych" sprzedawców super podejcie ma mój mąż - zawsze odpowiednio skomentuje i ustawi do pionu.
  • 30.01.06, 16:29
    heh, moja matematyca jak miała zły humor, to szła do pewnego sklepu na edukacji
    i "poprawiała sobie humor" zawsze na tej samej ekspedientce, bo podobno zawsze
    było sie do czego przyczepić =) tylko nie chciała zdradzic jaki to był sklep...
    =(
  • 25.02.06, 19:24
    Byłam niedawno w sklepie odzieżowym na białych domkach (w takim małym obok sklepu puszysta pani - na rogu, niedaleko eko pralni)- nie dość że przeglądając ubrania pani patrzyła na mnie (a raczej na moje ręce) tak jak bym miała zaraz cos zwinąć, to jeszcze gdy dobrze nie skończyłam oglądać ciuchów na jednym wieszaku ona podeszła i ostentacyjnie zaczęła je nerwowo poprawiać - chyba nie muszę dodawać z jaką miną. Poczułam się jak w muzeum gdzie nie można dotykać eksponatów.....


    Sklep CoCo na poniatowskiego - chcę kupić mężowi koszulę i wybiwram kilka które chcę obejrzeć na co pani sprzedawczyni ,, ALE ONE SĄ DROGIE!,, Oczywiście nie kupiłam ale nie z powodu ceny...
    eeehhhh nie wiem czy tam nie obsługuje się klientów którzy przychodzą w dżinsach???


  • 08.03.06, 03:12
    Chyba najbardziej hamska najbezczelniejsza i najwredniejsza ekspedietka na swiecie juz nie pracuje w sklepie... zostala portierka w moim akademiku :(

    --
    Pozdrawiam Marcin
    www.mt-site.prv.pl
    "Światłość świeci w ciemności, jednakże wyprzeć jej nigdy nie zdoła"
  • 08.03.06, 06:17
    z tymi paniami z portierni akademików, ja też mam taką panią, która chyba za
    kare pracuje, rzuca kluczem do pokoju, nie powie dzień dobry, chamsko sie
    odzywa.
  • 25.03.08, 16:49
    oba sklepy prowadzą siostry;) uprzejmosc dla kientow ma sie widac w
    genach;)
  • 22.03.06, 15:44
    Supermarket LUX na Okulickiego, należący do sieci Społem, to jeśli chodzi o
    obsługę najgorszy sklep w mieście. Panie nie znają takich słów jak "proszę"
    czy "dziękuję", a jak ktoś wyciąga do płacenia nie gotówkę, a kartę to patrzą
    na niego z jawną niechęcią we wzroku. Zakupami rzucają jakby to były kamyki. A
    poza tym ludzi kupujących tam jest prawie zawsze dużo (dobra lokalizacja
    sklepu), a kasa zwykle czynna jest jedna. A pozostałę panie spacerują po
    sklepie patrząc z jawną niechęcią na klientów. Ostatnio stojąc druga w kolejce
    przy kasie usłyszałam od kasjerki: "pojdzie na alkoholowy, będzie szybciej".
    Rozkaz!
    Pani prezes zapowiedziała wielkie zmiany w Społem, będzie
    przeprowadzała "wizualizację". Odnoszę wrażenie, że pani nie zna znaczenia tego
    słowa, a zamiast wizualizacji niech zmieni pracowników w swoich sklepach.
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 30.04.06, 13:48
    Nie ciekawszą sytuację zaobserwowałem w Pss--owskim Dyskoncie na Jana PawłaII ,
    gdzie pewne sprzedawczynie ,zwłaszcza jedna pani pod pięćdziesiątkę już nie raz
    sprzedawała mi wędlinę krojąc ją obslizgłymi rękami po przewalaniu
    kurczaków,oczywiście kran z bieżącą wodą jest tuż obok , no ale przecież to
    tylko symbol!W pełni zgadzam się z opinią ,że pewne panie sprzedające zamiast
    obsługiwać klientów wolą przechadzać się między regałami,natomiast kasa
    symbolicznie wystarczy tylko jedna przecież nie sklep dla klienta ,lecz klient
    dla sklepu.Nic dziwnego ,że większość ludzi tak mile i szybko obsłużonych przez
    rodzimy handel wybiera inne nie PSS-owskie sklepy.
  • 22.03.06, 21:01
    Uwazajcie na stoisko miesne w Aldiku, babka wkłada do krojonych wedlin resztki
    jakies stare... a na stoisku miesnym w Albercie to pracuja babki, ktore chyba
    codziennie maja miesiaczke, zwlaszcza taka jedna, tam jest wiecznie kolejka a
    babki obsluguja z wielkiej laski, jakby im sie krzywde robilo....
  • 28.03.06, 08:59
    Kasjerka w sklepie kosmetycznym w City Parku. Nie dość, że nie obsługuje wedłu
    kolejki, tylko jak popadnie, nie zna słów "proszę, dziękuję, przepraszam", to
    jeszcze zawsze brakuje jej grosza do wydania.
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 28.03.06, 09:16
    "grosz do grosza i bedzie kokosza" :D
  • 28.03.06, 16:44
    Polecam takze szczegolna uwage na targowisko miejskie, sa straganiarki, ktore
    waza wszystko co do deka i jeszcze potrafia wymienic na cos wiekszego na
    mniejsze.
    Aha i patrzcie ile jest na wadze. ( Kurcze, te wagi odwrocone w wiekszosci tak,
    aby klient jak najmniej widzial.)
  • 28.03.06, 22:16
    Przypominają się stare dobre czasy.
    Brud i karaluchy a panie sprzedawczynie brudnymi łapami podają kurczaki.
    Jest się z czego pośmiać.
    Można powkurzać trochę niemiłe babska płacąc im bilonem po groszu.
  • 29.03.06, 09:19
    Szczególnie tej pani z kosmetycznego się przydadzą te grosze do wydawania.
    Dzięki za podsunięcie mi dobrego pomysłu:)
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 08.05.06, 08:06
    Nie jestem pierwszą osobą która narzeka na Panie w PSS Społem, zarówno moich
    rodzice jak i mnie próbowano oszukać. Te Panie nie zdają sobie sprawy chyba że
    zakupy robią też osoby które na co dzień w pracy obracają ogromne sumy
    pieniędzy i potrafią liczyć. Wczoraj 07/05/2006 poszedłem do sklepu „Justyna”
    czy jak kto nazywa „blaszak” kupić dzieciom lizaki oraz inne drobne zakupy.
    Pani za lizaki policzyła mi po 0,99 zł gdy zakończyła transakcję, zwróciłem jej
    uwagę wówczas Pani odpowiedziała: „Wiedziałam że coś jest nie tak”
    Lizaki kosztowały 0,25 zł
    Najbardziej szkoda mi mieszkających tam emerytów, którzy na pewno nagminnie są
    oszukiwani.
    Pozdrawiam serdecznie
    DarekP
  • 08.05.06, 15:21
    Jak widzę nie tylko ja narzekam na obsługę w sklepach społem. Nie wróżę dobrze "Justynie", w której zawsze trzeba długo czekać, bo akurat jedna kasa jest czynna, a dwie panie na stoisku alkoholowym wesoło sobie rozmawiają. Wygląd sklepu również odstrasza zarówno zewnętrzny jak i wewnętrzny. Ciekawe czy ktoś będzie tam kupować, kiedy Lidl zostanie otwarty.
  • 08.05.06, 16:49
    Witam
    A teraz troche z innej beczki;
    Musialem rozmienic cale 100 zł na drobniejsze, wchodze wiec do Burger Baru i
    pytam sie czy maja rozmienic. Dziewczyna zza lady patrzy i mowi: "Mam, ale po 2
    zł".
    Chwila konsternacji i zastanowienia, szybki rachunek...troche tych monet jest,
    ale co tam, musze przeciez rozmienic... No i mowie ze jednak rozmienie...

    Patrze, a dziewczyna wydaje mi: 50zł, 20zł i 3x10zł (:

    Jak dla mnie to przeszla samą siebie, ale i tak była przynajmniej sympatyczna :)
    Oby takich wiecej :)


    --
    Kiedy gaśnie wiara - Bóg umiera i staje się bezużyteczny

    Konfucjusz mówi: Obraz nie Windows, sam się nie zawiesi
  • 28.05.06, 22:48
    To będzie szok :)bowiem napisze nie o skandalicznej obsłudze w sklepach społem
    ale o skandalicznym zachowaniu Pani obsługującej stoisko z serami w...TESCO (na
    ul.przemysłowej) Chciałem kupić sobie żółtego serka i podchodze do lady. Tam
    stoją trzy Panie. Jedna uczy drugą jak poprawnie ważyć ser no to jeszcze
    rozumiem ale trzecia Pani rozmawia sobie z jakąś klientką-koleżanką i widząc
    mnie nic z tego sobie nie robi. Ja do najmniejszych ludzi nie należe (wzdłuż i
    w szerz) więc chyba skutecznie musiała mnie dostrzec oraz przy odrobinie
    wysiłku umysłowego wyczuć mój zamiar zakupu produktu nabiałowego, gdyż nikt
    przed ladą ze wzrokiem skierowanym do ekspedientki nie stoi dla samego stania
    bo sklep to nie muzeum (chyba że jest to stoisko rtv bądź salon samochodowy bo
    tam większość ludzi stoi i ogląda bez zamiaru zakupu)No więc tak stoje i stoje
    wreszcie się odezwałem lecz Pani nie usłyszała bo koleżanka coraz głośniej
    mówiła a gdy się wreszcie nagadała (przy okazji przećwiczyłem sztuke
    cierpliwości i samowyciszania się) spytała się "prosze" (jak ta Pani z baru
    mlecznego w kultowym "misiu" )Ser kupiłem, Pani "walneła" nim o lade i nic sie
    nie odezwała. Myśle że długiej kariery (pomijając fakt że i tak w takich
    sklepach nie da się długo popracować) ta Pani nie zrobi ale przecież nikt ją
    nie zmuszał do pracy...mogła sobie nie pracować i gadać z koleżankami całymi
    dniami....
  • 29.05.06, 09:17
    Takie zachowanie w Luxie na Okulickiego czy w Centrum na Niezłomnych jest na
    porządku dziennym:)
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 05.06.06, 17:46
    Witam,
    Trochę z innej beczki, dużo osób broni drobny handel, handel rodzinny itd.
    Chciałbym Wam podać pewien przykład co tacy drobni handlarze robią. Nie wszyscy
    zwracają uwagę na ceny, promocje itd. Ostatnio chrześniakowi kupowałem w
    Biedronce czapkę z daszkiem koloru czerwonego i z symbolami naszego Państwa,
    napis na boku czapki POLAND, herb i na daszku kolory biało-czerwone za 6,99 zł.
    Do nabycia były jeszcze inne czapeczki i same daszki, są to produkty firmy TOP
    HIT Collection z Łodzi. Ponieważ idąc do pracy przechodzę koło stoiska z
    czapkami koło Hali Targowej przy sklepie SZYK oraz cukierni obserwowałem te
    czapki, gdyż miałem zamiar wcześniej kupić taką czapeczkę, dziecku. Zanim
    pojawiły się w Biedronce nie było takich czapeczek. Natomiast gdy w biedronce
    już nie było tych czapeczek, pojawiły się na owym straganie te same 3 rodzaje,
    za cenę 15 zł. O to handel po stalowowolsku. I dziwią się że ludzie chodzą
    kupować do super i hipermarketów, to jeden z wielu przykładów, inny przykład to
    proszek PERSIL jaki sprzedawał TESCO za 19,90 zł a taki sam w sklepach jest za
    39,90 zł. Dużo osób kupowało w Tesco ten proszek na handel do swoich sklepów w
    tym do sklepów w małych wioskach.
    Pozdrawiam serdecznie
    Darek
  • 05.06.06, 18:29
    A czemu kupuja w Tesco? Bo w hurtowni, a nawet u producenta jest drozej. Tylko hipermarkety maja taka sprzedaz, ze producenci sprzedaja praktycznie po kosztach. Nie da sie porownac skleikarza zamawiajacego 100 czapek do sieci sklepow ktora bierze 10 000 :(


    --
    Pozdrawiam Marcin
    www.mt-site.prv.pl
    "Światłość świeci w ciemności, jednakże wyprzeć jej nigdy nie zdoła"
  • 05.06.06, 20:16
    Tak, zgadza się wieksze sklepy mają większe upusty, ale tytuł mojego postu to
    naciąganie ludzi, Sam byłem świadkiem jak małzeństwo na dwóch wózkach miało po
    8 proszków PERSIL, czyżby tak dbali o czystość ?
    W Liderze w sprzedarzy były miski plastikowe, podjechał gościu na rejestracjach
    nizanskich kupił tych misek przeszło 30, to miało miejsce w zeszłym roku.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 15.06.06, 01:27
    dariusz77po napisał:

    > Tak, zgadza się wieksze sklepy mają większe upusty, ale tytuł mojego postu to
    > naciąganie ludzi, Sam byłem świadkiem jak małzeństwo na dwóch wózkach miało po
    > 8 proszków PERSIL, czyżby tak dbali o czystość ?
    > W Liderze w sprzedarzy były miski plastikowe, podjechał gościu na rejestracjach
    >
    > nizanskich kupił tych misek przeszło 30, to miało miejsce w zeszłym roku.
    > Pozdrawiam serdecznie

    Sluchaj, ale jesli sprzedawca mialby kupic taki towar drozej w hurtowni to czemu ma nie kupowac w tesco? ja wiem ze to troche paranoja ... ale nie ze wszystkim tak jest, tu chodzi raczej o towary w promocji, na ktorych hipermarket ma prawie zerowa marze, a przy okazji upusty u producentow .... brak marzy odbija sobie na innych rzeczach, ktore dla wygody tez tam kupimy.

    --
    Pozdrawiam Marcin
    www.mt-site.prv.pl
    "Światłość świeci w ciemności, jednakże wyprzeć jej nigdy nie zdoła"
  • 15.06.06, 20:05

    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 29.06.07, 16:45
    w Stalowej nie ma hurtowni z prawdziwego zdarzenia, w dużych miastach są sklepy
    hurtownie typu Makro, Sellgros, gdzie kupują osoby prowadzące działalność
    gospodarczą poza tym można spotkać typowo spożywcze hurtownie. W takich
    hurtowniach ceny są niższe od tych w hipermarketach i to nawet znacznie.
    Podam taki przykład gdzie lodówka w sklepie Media-Markt kosztuję ok 2000 zł w
    małym sklepie ze sprzętem RTV kosztuje 2250, a w hurtowni AGD kosztuje 1800 zł,
    niestety ale w Polsce sklep mający w nazwie słowo hurtownia w różnych odmianach
    nie zawsze będzie sklepem, który ma niższe ceny od tych hipermarketowych.
  • 05.07.06, 18:35
    drogeria wispol - kupiłam szampon do włosów zafoliowany i w kartonowym pudełku.
    Szampon miał wadliwy korek, szampon się wylewał, więc poszłam zwrócić. Ile się
    szanowna pani kierowniczka napłakała zanim wyciągnęłam od nich swoje pieniądze.
    Niczym Kolombo udowadniała mi, że szampon zepsułam i teraz chcę ich oszukać.Ta
    pani powinna pracować w policji, a nie w sklepie. A tfu i nigdy więcej. Zakupy
    będę robiła w innej drogerii
  • 06.07.06, 21:23
    A która to? Ta na Okulickiego obok DaGrasso?
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 08.07.06, 22:33
    nie, ta w city parku
  • 09.07.06, 21:41
    Faktycznie, ta koło torów to Natura. Panią z City opisywałam już w tym wątku,
    widocznie nic się nie zmieniło na lepsze.
    Pozdrawiam:)
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 12.07.06, 08:42
    Delikatesy FRAC - obok salonu TOYOTY
    Kupiłam poledwiczkę sopocką, no i okazało się, że poprzekładana jest starą,
    prawie zielona inną wędliną.
    Poszłam więć do kierowniczki stoiska z reklamacją, a Pani przemiła pyta
    dlaczego mam do niej pretensje -przecież to nie ona mi podłożyła to świństwo:)))

    Nic dodać nic ująć

  • 12.07.06, 09:28
    To już perełka!!!
  • 12.07.06, 15:25
    Zanim zamówicie żurek lub inny przysmak w tym barze zastanówcie się nad tym, ja
    na pewno nic nie zjem z tego pubu. Dziś (12/07/2006) byłem świadkiem jak
    właściciel tego pubu (grubszy pan w okularkach) bawił się w kucharza w ogródku
    piwnym, w garczku gotował żurek, mieszał mieszał i co chwilę tą samą łyżką
    kosztował prosto z garczka swój przysmak. Jak coś nie pasowało to dodawał
    przyprawy, dalej mieszał i kosztował i tak robił na oczach ludzi siedzących
    przy piwku. (godz. 14:00) .
    Jeżeli ktoś kosztuje zupe lub inne danie powinien nałożyć sobie na oddzielny
    talerz i z innej łyżki kosztować, a nie z garczka bezpośrednio. OCHYDA !!
  • 24.07.06, 12:06
    Piątek, około godziny 15, wchodzę do sklepu "Moda damska & męska" na Staszica,
    a leciwa, otyła, robiona blondynka jadąca mopem po podłodze wyprasza mnie ze
    sklepu, mówiąc, że chwilowo nieczynne. Pani ta o ile się nie mylę jest
    właścicielką tego sklepu i sklepu po drugiej stronie ulicy - Domu Dziecka.
    Droga Pani! Nie wystarczy wystwić manekiny przed sklep, powiesić kartki z
    obniżkami cen czy wyprowadzić wózki ze sklepu prawie na środek ulicy Staszica,
    trzeba mieć trochę kultury osobistej. Jeżeli sklep jest "chwilowo nieczynny" to
    trzeba zamknąć drzwi i wywiesić stosowną kartkę czy chociażby zastawić te drzwi
    krzesłem. Ale wypraszanie ze sklepu klienta, który już do niego wszedł to po
    prostu szczyt chamstwa. W pani wieku powinna już o tym Pani wiedzieć. Żałuję,
    że kiedykolwiek coś u Pani kupiłam, ale już tego błędu nie popełnię.
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 24.07.06, 17:07
    A to dla tej pani i innych ekspedientek z jej sklepów typowe. Ja kiedyś chciałam
    zobaczyć piżamę z triumpha i pani nie chciała mi pokazać bo... DROGA:) W młodej
    parze - też sklep tej pani byla jedna ekspedientka na dwa sklepy i jak ktoś
    przyszedł do drugiego to zapytala czy coś kupuję, bo jak nie to muszę wyjść:)
    kiedyś miała diesla i jak dałam koszulkę do reklamacji to oddala mi tą samą
    tylko zeszytą (poznalam po śladach po balsamie do ciała) piękny i drogi sweter,w
    którym nie zauważylam dziury, bo był taki kudlaty, też zszyla na okrętkę
    doczepila metki (ciekawe skąd miała)i oddała mi niby nowy:)
  • 24.07.06, 17:42
    Faktycznie, ta Pani wygląda na taką co to po wyglądzie klienta ocenia zasobność
    jego portfela. Potrafi też wmawiać, że coś jest piękne, mimo tego, że mi się
    ewidentnie nie podoba. Kupowałam w Domu Dziecka czapeczki dla dzieci,
    oczywiście dla tej pani najładniejsze były te z falbankami, koronkami, itd, bo
    to dla dziewczynek. Do tego usiłowała mi wcisnąć piękne skarpetki z
    koroneczkami i kokardkami i takież sukieneczki.
    Z taką obsługą jak w Młodej Parze też się spotkałam. Sytacja niemal identyczna.
    Pozdrawiam:)
    --
    Zrobić pierwszy krok to połowa drogi...
  • 24.07.06, 21:05
    Ta, ale żeby oceniać po wyglądzie trzeba umieć rozróżnić ubranie drogie od
    bazarkowego, a niestety ta pani myśli że wszystko złoto co się świeci
  • 24.07.06, 21:08
    A tak jeszcze z innej beczki: w sklepach tej pani ubrania i bielizna leżą na
    półkach przez kilka lat, np. stanik który dawno już wyrzuciłam bo byl stary pani
    ta na wystawie miala.
  • 13.08.06, 05:10
    No wlasnie i tu jest ten caly pies pogrzebany. My polacy nie potrafimy robic dobrego wrazenia jako sprzedawcy. I wlasnie na tym polega caly blad Interesu sprzedawcy. Zachowanie!!!!! Ucze sie Marketingu w USA i poznaje sposoby sprzedazy i na piewszym miejscu jest wlasnie ten slynny Amerykanski przyklejony usmiech. Ale to nie wystarczy trzeba tez pamietac ze klijent jest najwazniejszy jesli nawet nic nie kupi to nie szkodzi klijent ktory przyjdzie tylko ogladnoc towar kupi go pozniej i powie o tym swoim znajomym pod warunkiem ze bedziemy dla tych wlasnie "ogladaczy" mili i usmiechnieci. To sie oplaca nawet 10-ciokrotnie.I sprzedawcy narzekaja ze nie maja dobrej sprzedarzy. Nie problem dac tylko promocje ale problem jest nauczyc sprzedawce cierpliwosci i kultury ktorej wlasnie brakuje w Polsce. Sami powiedzcie czy nie woleliscie przyjsc do sklepu gdzie jest mila obsluga i do tego jeszcze usmiechnieta. Ten maly gest robi duuuuze wrazenie. I jest jescze jedno przyslowie ktore tez jest znane przestrzegane na zachodzie - Klijent to nasz pan.On placi on wymaga.A nawet jesli nie placi trzeba go dobrze obsluzyc. A to sie juz nazywa inwestycja na przyszlosc. Czesto to wlasnie zapominamy i ponosimy sie nerwom.
    Powodzenia
  • 04.08.06, 09:48
    Chciałem się z wami podzielić wrażeniami po kilku pobytach w stalowowolskim
    TECSO na ul.Przemysłowej. Prawie cały rok spędzam na studiach w Warszawie a do
    Stalowej Woli przejeżadzam tylko na część wakacji. Oczywiśie nie mogłem opuścić
    takiej atrakcji jak wizyta w TESCO na zakupy.Na początku nawet nieźle. Wózeczki
    bez potrzeby wkładania monet,ładne nowe koszyki ale na tym koniec
    zachwytów.Oczywiscie sklep czynny 24h ale oni towar muszą rozwozic zawsze w
    godzinach największego tłoku.Mniejsza juz o to.Próbuję wjechać do alejki z art.
    chemicznymi a tam stoi w przejeździe paleta pełna pudełek.Z koszykiem trudno sie
    przecisnąć,a wózek to juz można zostawic przed wjazdem.W dodatku nikogo nie ma
    przy rozłądunku tylko dookoła pełno porozstawianych pudełek ,tak że klienci sami
    musza je przestawiać bo inaczej się nie da przejsc. Ide dalej... Alejka z
    jogurtami i prod mlecznumi. Stoi pusta paleta ubrudzona jakąś rozlana śmietana
    czy moze czymś innym, 3 metry dalej stoi wózek widlak jakby go ktos zapomniał
    zabrać a obsługi wokoło żadnej. Przy innych stoiskach panie zamiast wypakowywać
    towar z pudełek,które chyba na stałe zapiszą się w wystrój sklepu to oczywiści
    opierają sie o palete pełną towaru i tarasująca przejazd miedzy regałami i
    rozmawiaja w najlepsze o tym jak to spędziły weekend nad jeziorem gdzies tam,i
    jak to ich sąsiadka kupiła sobie nowy samochód.
    Chciałem sobie kupić ketchup na grilla,więc myślę sobie pewnia jak w każdym
    TESCO obok musztard itp. ale tu tylko Helmans stoi,czyli wybór na max. Myśle
    sobie moze reszte wylupili i tylko ten został.Ale po kilku dniach przechodziłem
    obok chłodziarek z mrożonkami a tam pełen wybór ketchupów,tylko dlaczego tutaj
    stoja wszystkie rodzaje,a tylko 1 obok musztardek?? Na półkach co 2 karteczka to
    "chwilowy brak towaru". Myśle moze ludzie tak wszystkiego potrzebuja,ale to
    chyba inny powód?? I uważajcie na kasjerki .Mojej mamie wbili rzeczy których nie
    kupowała. Dobrze,że sprawdza rachunki po zakupach i wróciła sie po kilku metrach
    do kasjerki zeby zareklamowac jej rachunek. Oczywiscie udawała ze nie wie jak
    to sie stało. Byłem w wielu sklepach TESCO w Polsce i za granicą ,ale nasz jest
    wyjątkowy... Tylko czy pozytywnie???
  • 05.08.06, 14:13
    A nie wkurza was Lidl? Mnie denerwuje to "proszę podjechać z wózkiem". Nigdzie indziej,w żadnym super czy hiper markecie tak nie ma tylko tam. Jakaś taka głupia polityka sklepu. No i wydzielają reklamówki jakby były ze złota. Mąż grzeczne prosi poproszę kilka reklamówek. A chłopak w kasie daje dwie, podczas gdy widzi, że mamy pół taśmy zakupów - w sumie ze 4 razy mąż prosił o te reklamówki - ma anielską cierpliwość - i za każdym razem dwie. Poza tym kupiliśmy nektarynki - cena wypisana na kompie 5,99zł. drogo, ale nad samymi nektarynkami cena promocja 3,79. Przy kasie specjalnie uważałam ile wybija. oczywiście 5,99. zaraz zaooponowałam. przyszła jakaś laska i powiedziała, że to sprawdzi. wraca zaraz i mówi niestety ale ta promocja to na brzoskwinie, nie na nektarynki. to szczegół, że specjalnie patrzyłam i ta kartka centralnie wisiała nad nektarynkami. pani się tłumaczyła, ze nie mieli miejsca nad brzoskiwniami powiesić bla, bla, bla. szkoda słów.
  • 06.09.06, 02:37
    ...zastanawialem sie, jak to bedzie u nas. Rzeczywiscie - wozki bez potrzeby
    wkladania monety to bardzo wygodne rozwiazanie.

    Narzekam bardzo na wybor towarow. Owszem, sa w Tesco rzeczy, ktorych nie
    dostane w innych sklepach (szczegolnie, gdy potrzebuje czegos nagle, np. w
    nocy - niewatpliwy atut, to calodobowe funkcjonowanie sklepu) i czasem sa one
    znacznie tansze, niz np. w hurtowniach w Stalowej Woli. Jednak mimo wszystko
    oferta w porownaniu chocby z warszawskimi hipermarketami Tesco jest dosc uboga,
    brakuje wielu produktow (np. niektore smaki ulubionych jogurtow).

    Zaskoczyla mnie za to obsluga na kasach. Nie zdarzylo mi sie, zeby ktos mi cos
    zle nabil, a niektore kasjerki sa tak mile, ze az mnie wbija w podloge i w
    duchu sobie mysle - dziewczyno, za taka kase jaka ci placa, nie musisz serwowac
    mi az tak sympatycznej obslugi :-)

    Z drugiej strony moi znajomi mieli jakies przejscia z ochroniarzami tego
    sklepu - zupelnie jakby kazdy klient byl potencjalnym zlodziejem. Ja na
    szczescie tego nie odczulem.

    Podsumowujac - nasze Tesco nie jest zle, ale robie tam zakupy w ostatecznosci.
    Przyzwyczailem sie do innych sklepow, tych wiekszych (Aldik), jak i
    osiedlowych. Potrafie robiac wieksze zakupy zjechac kilka takich placowek, bo
    wiem co gdzie maja najlepsze / schlodzone / milo mnie powitaja :-)

    PS Przygnebiajace wrazenie zrobil na mnie za to sklep Tesco na Okulickiego.
    Brak slow. Biedronke, Leader Price'a itp omijam szerokim lukiem.
  • 09.09.06, 11:45
    Ogólnie nie lubie nachalnosci ekspedientek, więc nie muszą mi nadskakiwać w
    sklepie. Drażnią mnie niektóre sklepy Społem, ale ten koło Banku Spółdzielczego
    na okulickiego jest OK, panie bardzo są miłe. Rozumiem czasami te panie, bo jak
    zarabiają po 650 zł to raczej po co sie mają wysilać, a za granicą zarabiają o
    wiele więcej więc zachęcają do zakupu. Sama wiem na własnym przykładzie, że jak
    zarabiałam fajną kaskę to mi zależało ( za granicą oczywiście .W Stalowej
    wprawdzie nie pracuje "w usługach", ale jakoś bardzo mnie to nie razi bo
    rozumiem. A na marginesie co do Tesco to wg mnie jest Ok, choc zdarzyły mi sie
    jakieś dziwne sytuacje, to wcale nie uważam że jakoś sie różni od innych w
    Polsce i (uwaga!) za granicą.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.