Dodaj do ulubionych

umowa kupna-sprzedazy - prosze o pomoc !

11.12.09, 12:08
Chyba poprzedni post zamiescilam na zlym forum - mam nadzieje, ze
tutaj znajde pomoc smile zatem jeszcze raz ...
Witam, potrzebuje przetlumaczyc na j.angielski umowe kupna-sprzedazy
motocykla. Pomoze mi ktos?


UMOWA KUPNA-SPRZEDAZY
DATA ZAWARCIA UMOWY
SPREDAJACY
KUPUJACY
PRZEDMIOTEM KUPNA-SPRZEDAZY JEST
MOTOCYKL ... O NUMERZE REJESTRACYJNYM ...
NUMER SILNIKA
ROK PRODUKCJI
PRZEBIEG
MOTOCYKL POSIADA WAŻNE UBEZPIECZENIE OC I PRZEGLAD TECHNICZNY
CENA + SŁOWNIE
DODATKOWO: Kupujący zobowiązuje się pokryć koszty dotychczasowego
ubezpieczenia OC i przeglądu rejestracyjnego w wysokości 100 euro
UMOWE SPORZADZONO W DWOCH JEDNOBRZMIACYCH EGZEMPLARZACH, PO JEDNYM
DLA KAZDEJ ZE STRON
PODPIS SPRZEDAJACEGO/KUPUJACEGO




bede wdzieczna za pomoc i z gory dziekuje!
--
sarawi
Edytor zaawansowany
  • mantra1 11.12.09, 12:48
    Pomoc? Czy jak idziesz do fryzjera, czy chociażby punktu xero to też prosisz o
    pomoc, czy płacisz za usługę?
    --
    Zastanawiam się nad nową sygnaturką...
  • sarawi 11.12.09, 13:01
    Skad w Tobie tyle zlosci i niecheci?

    Wydawalo mi sie, ze wlasnie po to jest to forum - aby uzyskac pomoc.
    Zwlaszcza, ze na forum English Only widnieje informacja: "Na
    zaprzyjaźnionym forum Tłumaczenia możesz prosić o pomoc z
    tłumaczeniem"

    Masz zly dzien - zrob cos dla siebie, niekoniecznie dokuczajac innym.
    --
    sarawi
  • lira_korbowa 11.12.09, 13:49
    Ty tez możesz coś zrobić - np. pogrzebać w sieci. Znajdziesz tam
    tysiące wzorów umów, jak choćby pierwszy z brzegu:
    www.free-legal-document.com/free-motorcycle-bill-of-sale.html
    --
    Nun ist die Welt so trübe, der Weg gehüllt in Schnee...
  • mantra1 11.12.09, 16:44
    sarawi napisała:

    > Skad w Tobie tyle zlosci i niecheci?
    >
    > Wydawalo mi sie, ze wlasnie po to jest to forum - aby uzyskac pomoc.
    > Zwlaszcza, ze na forum English Only widnieje informacja: "Na
    > zaprzyjaźnionym forum Tłumaczenia możesz prosić o pomoc z
    > tłumaczeniem"
    >
    > Masz zly dzien - zrob cos dla siebie, niekoniecznie dokuczajac innym.
    ****
    Jakiej złości i niechęci? Jest piątek, właśnie skończyłam robotę. Robotę, która
    polega na tłumaczeniu z-, albo na język obcy, bądź na zlecaniu innym tłumaczom
    między innymi takich tekstów, jak twój. Czy zastanowiłaś się chociaż przez
    moment, co by było, gdyby nagle wszyscy klienci, potrzebujący tłumaczenia umowy
    kupna-sprzedaży motocykla, hulajnogi, czy teściowej, zamiast udać się z tym do
    tłumacza, czy biura tłumaczeń zaczęli prosić tu o bezpłatne usługi?
    Wskaż mi chociaż jeden powód, dla którego jakikolwiek tłumacz miałby za taką
    umowę nie brać pieniędzy od anonimowej sarawi z forum Tłumaczenia, a od Jana
    Kowalskiego z Pcimia, który osobiście pofatyguje się do niego z dokumentem, albo
    chociaż zainwestuje w połączenie telefoniczne - brać. Zresztą, o ile się
    orientuję taka umowa wymaga uwierzytelnienia przez tłumacza przysięgłego. I co z
    tym zrobisz? Poprosisz też o pomoc w przybiciu pieczęci?
    Nie widzisz różnicy między "prośbą o pomoc z tłumaczeniem" (trudnego zwrotu,
    fachowego terminu, wieloznacznego słowa), a domaganiem się darmowej usługi?
    --
    Zastanawiam się nad nową sygnaturką...
  • usak 31.01.10, 05:45
    Kilka lat temu pojawil sie u nas w biurze obywatel Szwecji. Chcial
    wynajac mieszkanie, ale niestety,jedyny dokument uwierzytelniajacy
    jego dochody byl po szwedzku. Wrzucilem istotne fragmenty tego
    dokumentu na wasze forum i nastepnego dnia jakas uprzejma, biegla w
    szwedzkim jezyku Polka przetlumaczyla to na polski. Ja
    przetlumaczylem dalej na angielski i doszlismy do wspolnego wniosku,
    ze Szwed sie kwalifikuje. Moi amerykanscy koledzy nie mogli wyjsc z
    podziwu.
    Czy powinienienem sie czuc winny, ze wyzyskalem biegla w szwedzkim
    jezyku Polke?
  • marinellla 31.01.10, 14:00
    Biorąc pod uwagę, że robiłeś to w biurze, w celach zawodowych, tak,
    uzyskałeś za darmo usługę, za którą normalnie się płaci.
    Oczywiście możesz też namawiać np. informatyka, żeby serwisował Wam
    za darmo komputery, bo sami nie umiecie, sprzątaczkę, żeby Wasz
    dywanik wyczyściła za darmo, bo nie macie odkurzacza, itd...
    Ja nie widzę różnicy.

    Aczkolwiek nie uważam, że powinieneś czuć się WINNY. Biegła Polka
    chciała zrobić coś dla kogoś za darmo, to pomogła...
    Tylko dziwi mnie takie podejście, że wszystkim forumowiczom się to
    DARMOWE TŁUMACZENIE przez specjalistę NALEŻY ... Hmm.

    Zwłaszcza, że ostatnio niewiele osób wrzuca tu własny sensowny
    przekład z pytaniem "Mam wątpliwość czy tu a tu jest dobrze", tylko
    po prostu CHCE mieć gotowe!
  • usak 02.02.10, 08:43
    Teraz to naprawdę czuję się WINNY. Ile jestem Tobie WINIEN za
    korepetycję z języka polskiego?
    smile
    Wyłapałem różnicę,czyż nie?. Dziękuję.
  • marinellla 02.02.10, 10:53
    Za korepetycję sztuk jeden nie biorę nic, to taki gratis dla
    forumowiczów.suspicious

    Mówiąc krótko, bo chyba jednak coś z tą różnicą jest nie tak:
    Ktoś Ci pomógł za darmo, fajnie.
    Ale to nie znaczy, że ludzie, którzy nie mają ochoty wykonywać
    swojego zawodu za darmo i mówią to wprost, są potwornymi sobkami.
    Emocjonalne deklaracje o Twoim poczuciu winy bądź jego braku
    kompletnie do mnie nie trafiają ani jako argument, ani jako chwyt
    retorycznysmile
  • ontarian 01.02.10, 20:52
    mantra1 napisała:

    > Czy zastanowiłaś się chociaż przez moment, co by było, gdyby nagle
    > wszyscy klienci, potrzebujący tłumaczenia umowy
    > kupna-sprzedaży motocykla, hulajnogi, czy teściowej, zamiast udać
    > się z tym do tłumacza, czy biura tłumaczeń zaczęli prosić tu o
    > bezpłatne usługi?
    to tu cie boli, hehehe
    w takim razie ja tez mam do ciebie pytanko
    czy zastanowilas sie chociaz przez moment,
    jaka jest roznica mmiedzy poczatkiem XX i XXI wieku?

    > Wskaż mi chociaż jeden powód, dla którego jakikolwiek tłumacz
    > miałby za taką umowę nie brać pieniędzy od anonimowej sarawi z
    > forum Tłumaczenia,
    powodow jest masa, wystarczy zeby glowom ruszyl

    > a od Jana Kowalskiego z Pcimia, który osobiście pofatyguje się do
    > niego z dokumentem,
    bo moze Pan z Pcimia internetu nie posiada

    p.s. zawsze mnie bawili tacy pieniacze, hehe

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • fiucin81 01.02.10, 21:48
    Ontarianie, znany z forum Polonia. Niejako.
    Nie wiem, co robisz zawodowo, i nie jest to wazne. Cokolwiek robisz - jesli
    przyjdzie ktos i bedzie wymagac, zebys zawodowo obsluzyl go za darmo, a potem na
    Twoj protest nazwal Cie pieniaczem?
    Badzmy doroslymi ludzmi. Ktos tu wchodzi z zapytaniem o jeden zwrot, dwa - OK.
    Autor watku chce tlumaczenie dokumentu. Za ktore to tlumaczenie zawodowi
    tlumacze biora pieniadze. Od tego sa zawodowymi tlumaczami.
    Jakos moj fryzjer tez nie chce mnie za darmo obciac, swinia jedna.
  • ontarian 02.02.10, 14:22
    wyobraz sobie, ze nie jest to jedyne forum
    na ktorym cos sie za darmoche robi.
    jest na przyklad forum o komputerach, o samochodach,
    o kuchni, i wiele wiele innych.
    tam tez ludki calkiem bezinteresownie rad sobie nawzajem udzielaja.
    wiesz, ze dzieki internetowi nawet glupiej ksiazki kucharskiej nie
    potrzebuje?
    poza tym wydaje mi sie, ze po to wlasnie jest to forum
    ktos chce i ma ochote, to przetlumaczy
    ktos nie chce, to jego broszka
    ale po co od razu wyskakiwac z tekstami o zaplacie?


    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • fiucin81 02.02.10, 20:48
    Tlumacze, sic!, że nie chodzi o sam fakt pomocy jezykowej, o ile chodzi o kilka
    zwrotow.
    Oczekiwanie, ze za darmoche dostanie sie usluge pt. tlumaczenie umowy
    kupna-sprzedazy, jest nierealistyczne. Wiesz przeciez, co to jest "opportunity
    cost".
  • ontarian 02.02.10, 21:04
    fiucin81 napisała:

    > Wiesz przeciez, co to jest "opportunity cost".
    dlatego nikt nie wymaga za darmoche jakichs super tlumaczen
    czesto gesto wystarczy tak zwane "wolne tlumaczenie"
    a jak ktos bedzie chcial na przyklad "Hamleta" przetlumaczyc
    to zapewniam cie, ze da jakiemus tlumaczowi zarobic

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • fiucin81 02.02.10, 21:15
    W przypadku "Umowy kupna-sprzedazy", nie chodzi o tzw. "wolne tlumaczenie".
    Osobiscie wole te 10 minut spedzic piszac tutaj posty do Ciebie, niz zywic
    kieszen kogos komu szkoda 15 dolarow na normalne kupno normalnej uslugi.
  • ontarian 02.02.10, 21:24
    dla niektorych samo dotarcie do tlumacza
    moze kosztowac wiecej niz te glupie $15
    nie mowiac juz o czasie straconym na droge

    jesli zas o umowy "kupno-sprzedaz" chodzi
    to nie jest to jakis bardzo istotny dokument
    przynajmniej tutaj, jest to zwykly swistek papieru
    ktorym tak prawde mowiac, mozna sobie pupcie wytrzec
    (mowie oczywiscie o kupnie motoru lub samochodu)

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • fiucin81 02.02.10, 21:31
    Alez daj spokoj, w erze internetu trudno dotrzec do tlumacza? Come on. Google
    najlepszym przyjacielem czlowieka. Polecam www.proz.com

    A "Umowa kupna-sprzedazy" moze w Ontario sluzy za papier toaletowy, ale w innych
    miejscach jest podstawa zarejestrowania pojazdu, a tym samym potwierdzeniem
    legalnego prawa wlasnosci owegoz.
  • mantra1 02.02.10, 21:50
    Oraz ponadto zarówno musi być uwierzytelniona przez tłumacza przysięgłego, do
    którego forumowy klient tak, czy siak będzie musiał się pofatygować i uiścić się
    za przybicie piczuntki. Taki lajf.
    --
    Zastanawiam się nad nową sygnaturką...
  • ontarian 03.02.10, 17:12
    fiucin81 napisała:

    > Alez daj spokoj, w erze internetu trudno dotrzec do tlumacza?
    moze i era internetu, ale w dalszym ciagu nie wszyscy maja do niego
    dostep. a juz tym bardziej jakis Kowalski z Pcimia Dolnego,
    o ktorym to juz ktos tutaj wspomnial

    > Come on. Google najlepszym przyjacielem czlowieka.
    a nie pies?

    > Polecam www.proz.com
    a nie mogla bys polecic jakiejs www.xxx.com?

    > A "Umowa kupna-sprzedazy" moze w Ontario sluzy za papier toaletowy,
    nie tylko w Ontario

    > ale w innych miejscach jest podstawa zarejestrowania pojazdu, a
    > tym samym potwierdzeniem legalnego prawa wlasnosci owegoz.
    no coz, najwyrazniej w innych miejscach
    lubia prymitywny sposob zalatwiania spraw

    to powiedzialem JA, Pan Ontarian

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • mantra1 01.02.10, 23:37
    ontarian napisał:
    > to tu cie boli, hehehe
    ****
    Pudło! Ja nie tłumaczę na angielski. Pieniaczę się całkiem bezinteresownie. tongue_out
    --
    Zastanawiam się nad nową sygnaturką...
  • ontarian 02.02.10, 14:25
    mantra1 napisała:

    > Pudło! Ja nie tłumaczę na angielski.
    a ja tlumacze po polsku
    tym co nie rozumieja po co to forum istnieje

    > Pieniaczę się całkiem bezinteresownie. tongue_out
    to cus jak ja. ja tez wszystko na forumach
    bezinteresownie robiem

    --
    zaraz bonka tutaj podniece
    mowi maciora sciongajonc kiece
  • b.a.s.i.a.a 14.12.09, 23:40
    Poszło bez pieczęci i podpisu przysięgłego?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka