Jak sądzicie. Czy takie angielskie zakrzyknięcie "tada!" przed pokazaniem czegoś niespodziewanego, a słyszane coraz częściej jako czysta kalka z angielskiego, można już uznać za element polszczyzny? A jeśli nie, jakim typowo polskim określeniem można by to zastąpić? Macie jakiś pomysł? Może po prostu: "uwaga, uwaga!"?