Dodaj do ulubionych

przysięgłe - wysokość wynagrodzenia na tłumaczeniu

09.08.04, 22:22
Pewien czlowiek zrobil mi tłumaczenie przysięgle z angielskiego, poodbijał na
nim różne pieczęcie: podłużne i okrągłe, ale nigdzie nie przybił pieczątki i
nie napisał, jaka jest wysokość wynagrodzenia (tylko nr repertorium). Czy to
jest w porządku? Według Kodeksu Tłumacza powinien to zrobić, prawda?
Oświećcie mnie, proszę.
Edytor zaawansowany
  • jottka 09.08.04, 23:20
    dobrze zrobił - to sie kiedyś wpisywało wysokość wynagrodzenia, ale to było
    przed czasami przeróżnych podatków (np. vat); tego nikt dzisiaj nie
    robi. 'kodeks tłumacza' pochodzi z lat 60tych i nie wszystkie info w nim
    zawarte są po dziś dzień obowiązujące



    no więc masz mieć na tłumaczeniu:

    - opis dokumentu

    - tekst przekładu smile

    - formułę poświadczenia zgodności z oryginałem + nr repertorium + datę
    dokonania przekładu

    - pieczęć okrągłą tłumacza

    - jakieś info z jego danymi (stopkę z danymi tłumacza albo pieczęć podłużną z
    tymiż)
  • szwedzka 10.08.04, 01:30
    Z tego wynika, że nie znasz rozporządzenia, które Ciebie - jako tłumacza
    przysięgłego - obowiązuje. Polecam lekturę: rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z 25.08.1986 r.; Dz.U. Nr 33, poz. 168 z późniejszymi zmianami.
    Jest wyraźnie powiedziane, że tłumacz ma na tłumaczeniu podać wysokość
    pobranego wynagrodzenia. Koniec kropka. Jak tego nie robi, łamie prawo, podatki
    nic tu nie zmieniają.
    A tak zwany Kodeks Tłumacza nie jestem żadnym prawem, w Polsce prawem są ustawy
    i rozporządzenia, a nie wypociny pani Kierzkowskiej.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • viking73 10.08.04, 13:14
    W takim razie prawo łamią chyba wszyscy tłumacze przysięgli współpracujący z
    biurami tłumaczeń. Prawdę mówiąc nigdy nie słyszałem, żeby jakiś tłumacz z
    powodu niewpisania na przetłumaczonym dokumencie wysokości pobranego honorarium
    miał kiedyś jakieś nieprzyjemności.
    Co do Kodeksu p. Kierzkowskiej nie nazywałbym tego "wypocinami". To cenna
    lektura, zalecana przez prezesów sądów.
  • szwedzka 10.08.04, 14:10
    viking73 napisał:
    > W takim razie prawo łamią chyba wszyscy tłumacze przysięgli współpracujący z
    > biurami tłumaczeń.

    Czy to jest argument za tym, że nie ma obowiązku podawania na tłumaczeniu
    wysokości wynagrodzenia?

    >Prawdę mówiąc nigdy nie słyszałem, żeby jakiś tłumacz z
    > powodu niewpisania na przetłumaczonym dokumencie wysokości pobranego
    honorarium
    > miał kiedyś jakieś nieprzyjemności.

    Jak złodziej nie trafi - wskutek różnych okoliczności - za kratki, to oznacza,
    że prawo zezwala na kradzież?

    > Co do Kodeksu p. Kierzkowskiej nie nazywałbym tego "wypocinami". To cenna
    > lektura, zalecana przez prezesów sądów.

    Gdzie zalecana? Jakiś okólnik w tej sprawie? Ta "cenna" lektura nie dość, że
    udaje obowiązujące prawo (a tłumacze, wydawałoby się inteligentni ludzie, dają
    się na to nabierać), to zawiera punkty sprzeczne z prawem rzeczywiście
    obowiązującym.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • viking73 10.08.04, 14:54
    szwedzka napisał:

    -Czy to jest argument za tym, że nie ma obowiązku podawania na tłumaczeniu
    wysokości wynagrodzenia?
    Nie, nie jest. To raczej próba pokazania, że przepisy sobie, a rzeczywistość
    sobie.

    - Jak złodziej nie trafi - wskutek różnych okoliczności - za kratki, to
    oznacza, że prawo zezwala na kradzież?
    Bardzo ładny chwyt retoryczny, ale nie porównywałbym niewpisywania wysokości
    pobranego honorarium na tłumaczeniu z kradzieżą. Nie ten kaliber. Nie chcę
    się powoływać na Kierzkowską bo to dla Ciebie "wypociny", ale ona pisze, że
    tłumacz "powinien" wpisać wysokość pobranego honorarium, a nie "musi".

    - Gdzie zalecana?
    W Krakowie.Przez prezesa sądu (wówczas jeszcze wojewódzkiego, to było w 1998 r.)
    - Jakiś okólnik w tej sprawie?
    Nie znam.
    - Ta "cenna" lektura nie dość, że udaje obowiązujące prawo (a tłumacze,
    wydawałoby się inteligentni ludzie, dają się na to nabierać), to zawiera punkty
    sprzeczne z prawem rzeczywiście obowiązującym.
    Ach, jacyż ci tłumacze łatwowierni...wink

    PS. Chętnie poznam te punkty sprzeczne z prawem rzeczywiście obowiazującym. Tak
    dla własnej ciekawości.

    Pozdrawiamsmile



    > Paweł
  • szwedzka 10.08.04, 18:57
    viking73 napisał:
    > Nie, nie jest. To raczej próba pokazania, że przepisy sobie, a rzeczywistość
    > sobie.

    Osoba zakładająca wątek nie pytała, jak wygląda rzeczywistość, tylko czy
    tłumacz miał obowiązek podać na tłumaczeniu wysokość pobranej kwoty.

    > Bardzo ładny chwyt retoryczny, ale nie porównywałbym niewpisywania wysokości
    > pobranego honorarium na tłumaczeniu z kradzieżą.

    Nie porównywałem, tylko pokazałem, że przedstawiony przez Ciebie argument do
    niczego nie prowadzi.

    >Nie chcę
    > się powoływać na Kierzkowską bo to dla Ciebie "wypociny", ale ona pisze, że
    > tłumacz "powinien" wpisać wysokość pobranego honorarium, a nie "musi".

    No i co z tego, że Kierzkowska pisze? Kierzkowska może sobie napisać, że
    tłumacz ma jej oddawać dziesięcinę, też się będziesz stosował? Tłumacza
    przysięgłego nie obowiązuje to, co pisze Kierzkowska, tylko rozporządzenie
    Ministra Sprawiedliwości.

    > - Gdzie zalecana?
    > W Krakowie.Przez prezesa sądu (wówczas jeszcze wojewódzkiego, to było w 1998
    r.
    > )

    W jakiej formie?

    > PS. Chętnie poznam te punkty sprzeczne z prawem rzeczywiście obowiazującym.

    Sam jeden przytoczyłeś.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • sartan 10.08.04, 20:54
    Po tym, co mi odpisała jottka, poszłam spać spokojnie...
    A teraz tu burza z piorunami! co teraz mam robić - złapać tego tłumacza za
    fraki i zmusić do dopisania tej informacji na tłumaczeniu?
    A dlaczego biura nie zmuszają tlumaczy do wpisania wysokosci wynagrodzenia na
    tłumaczeniu? - Dlatego, że biorą prowizję i w rzeczywistości klient płaci
    więcej niż dostaje tłumacz. A gdzie tu prawo i kto je łamie? Niewele z tego
    rozumiem...
  • jottka 10.08.04, 22:24
    ale na czym właściwie polega twój problem? ty to tłumaczyłaś?smile

    przekład nie traci ważności z braku info o wynagrodzeniu, a do tłumacza możesz
    iść, tylko potem zdaj nam relacje z rozmowy smile
  • sartan 10.08.04, 22:42
    jottka napisała:

    > ale na czym właściwie polega twój problem?

    Na tym, że też chcę zostać tłumaczem przysięgłym i chciałabym wiedzieć, jak
    trzeba postępować, żeby wszystko odbywało się prawidłowo. A jeśli chodzi o to
    tłumaczenie, o którym pisałam na początku, dopytywano się ciekawie, dlaczego
    nie ma na nim wysokości wynagrodzenia... Na szczęście papiery zostały przyjęte.
  • szwedzka 10.08.04, 22:35
    sartan napisał:
    > A teraz tu burza z piorunami! co teraz mam robić - złapać tego tłumacza za
    > fraki i zmusić do dopisania tej informacji na tłumaczeniu?

    Jeśli Ci na tym zależy, po prostu poprosić, żeby wydał egzemplarz tłumaczenia z
    podaną kwotą. Jak widzisz, sami tłumacze nie wiedzą, co ich obowiązuje, więc
    powołaj się na podane przeze mnie rozporządzenie. Jeśli odmówi, złóż skargę do
    Sądu Okręgowego, przy którym jest ustanowiony (miasto jest podane na
    pieczątce).

    Konkretnie jest to par. 24 w następującym brzmieniu:
    1. Na wszystkich poświadczonych tłumaczeniach oraz poświadczonych odpisach pism
    sporządzonych w języku obcym, które wydaje tłumacz, wymienia się pozycję, pod
    którą tłumaczenie lub odpis pisma sporządzonego w języku obcym odnotowane są w
    repertorium, oraz podaje się wysokość pobranego wynagrodzenia. Na sporządzonych
    tłumaczeniach i odpisach pism należy stwierdzić, czy sporządzono je z
    oryginału, czy też z tłumaczenia lub odpisu oraz czy tłumaczenie lub odpis jest
    poświadczony i przez kogo.

    > A dlaczego biura nie zmuszają tlumaczy do wpisania wysokosci wynagrodzenia na
    > tłumaczeniu? - Dlatego, że biorą prowizję i w rzeczywistości klient płaci
    > więcej niż dostaje tłumacz.

    Ha, żeby więcej. Czasami jest to nawet trzy razy więcej. Biura nie tylko nie
    żądają, by tłumacz podawał kwoty wynagrodzenia, ale mu tego zakazują, bo nie
    chcą, żeby klient widział, że biuro bezczelnie go naciąga, biorąc zbójecką
    prowizję. A potem klienci wieszają psy na tłumaczach, ile to ci nie biorą.

    >A gdzie tu prawo i kto je łamie? Niewele z tego
    > rozumiem...

    Jeżeli nie ma kwoty na tłumaczeniu, prawo złamał tłumacz. Biuro tu nie ma nic
    do rzeczy. Durna lex, sed lex.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • viking73 11.08.04, 14:31
    szwedzka napisał:

    - Gdzie zalecana?
    - W jakiej formie?

    W formie ustnej przy okazji składania przysięgi przez nowo ustanowionych
    tłumaczy.
  • amatorski 11.08.04, 20:15
    Pobrano XX zł. W wielu przypadkach pieniądze dostaje się po kilku tygodniach, a
    od sądu nawet po kilku miesiącach. Jak w takim raziem pisać 'pobrano
    wynagrodzenie ...' ??
  • jottka 12.08.04, 14:48
    amatorski napisał:

    > a od sądu nawet po kilku miesiącach


    który sąd tak szybko płaci??? namiarów smile
  • beringer 13.08.04, 22:24
    Tak naprawdę to ja na pieczeci repertorium nie pisze ile pobralam, tylko, ze
    zgodnie z taryfa wg Dz. U. nr 33 itd... Czy to blad? Powinnam pisac na
    tlumaczeniu dokladna kwote? Dla Klienta to nie ma znaczenia, dostaje przeciez
    rachunek ?
  • beringer 10.08.04, 22:33
    Droga Jottko,
    widze, ze nie stronisz od pomocy innym, mam wiec jedno pytanie, jako swiezynka
    w branzy...
    Na pieczeci, przy tlumaczeniach, podaje nr repertorium itp, a w
    miejscu "pobrano..." adnotację: Dz. U. nr 33, poz. 168 z pozn. zmianami.
    Niestety bum na sprowadzanie aut, a co za tym idzie, tlumaczenie dokumentow
    rejestracyjnych itp. sprawilo, ze tlumacz bioacy stawki wg tegoz
    rozporzadzenia, nie ma prawa bytu. Chodza nizsze stawki, wiec za mniej
    tlumacze:
    1) wpisywac prawde w repertorium (czy tlumacz przysiegly musi, czy moze opierac
    sie na stawkach z ustawy???)a na rachunku kwote pobrana w rzeczywistosci od
    klienta??? - zle
    2) wpisywac w repertorium kwote zgodna z ta w rzeczywistosci pobrana i
    wystepujaca na rachunku? - zle, jesli kwota musi byc zachowana
    3) szukac tych pojedynczych, ktorzy skorzystaja z moich "ustawowo" drozszych
    stawek, zamiast ze stawek tanszych tlumaczy??? - wlasciwie nierealne sad
    Sorki za dlugie marudzenie i z gory dzieki za pomoc
    Pozdrawiam
    Lubuszanka
  • szwedzka 10.08.04, 22:41
    Ręce opadają. Przeczytaj uważnie rozporządzenie. Określone w nich stawki
    poprzedzone są słówkiem "do", co oznacza, że to są stawki maksymalne, a nie
    sztywne. Zawsze możesz wziąć mniej i wpisujesz do repertorium (i na
    tłumaczeniu) rzeczywiście pobraną kwotę.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • jottka 10.08.04, 23:35
    że sie zaciekawie - z jakiego źródła korzystasz, cytując wspomniane przez
    ciebie powyżej rozporządzenie (min sprawiedliwosci dot. wynagrodzenia tłumaczy
    przysięgłych z dnia 25 sierpnia 1986 r. (Dz.U. Nr 33, poz. 168)?


    bo przeglądając je w obowiązującym brzmieniu (od 24.08.2000), znalazłam np.
    uwagę, że "jeżeli podmiotem zlecającym nie jest organ władzy lub administracji
    państwowej albo samorządowej, sąd lub prokurator - stawki wynagrodzenia
    ustalone w ust. 1 podwyższa się o wielkość obciążeń podatkowych obejmujących to
    wynagrodzenie, z wyłączeniem podatku dochodowego od osób fizycznych.", ale nic
    nie widzę nt. sposobów sporządzania tłumaczenia uwierzytelnionego


    źródła
  • szwedzka 11.08.04, 00:32
    Przecież podałem źródło, Dziennik Ustaw. Owszem, w tym fragmencie, który
    przeglądasz, nic nie ma na temat informacji, jakie należy zamieścić na
    tłumaczeniu, bo jest to właśnie fragment całego rozporządzenia, ten który
    ulegał zmianom: w kwestii wysokości stawek.
    I dlaczego Twoją uwagę zwrócił przepis, który był tam od zawsze?

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • jottka 11.08.04, 00:49
    ad 1 - zaglądam do tekstu jednolitego podanego przez ciebie powyżej
    rozporządzenia, czyli aktualnego jego brzmienia po wszystkich, licznie
    wprowadzanych zmianach. no więc dopraszam sie konkretnego wskazania z datą,
    paragrafem itp.


    ad 2 - bo widać z pytań, że ludzie nie są pewni, co mają traktowac jako kwotę
    wynagrodzenia
  • szwedzka 11.08.04, 01:23
    jottka napisała:
    > ad 1 - zaglądam do tekstu jednolitego podanego przez ciebie powyżej
    > rozporządzenia, czyli aktualnego jego brzmienia po wszystkich, licznie
    > wprowadzanych zmianach. no więc dopraszam sie konkretnego wskazania z datą,
    > paragrafem itp.

    Dz.U. 1986 nr 33 poz. 168
    Akty zmieniające

    Adres publikacyjny Status Tekst Tytuł
    Dz.U. 1988 nr 14 poz. 106 1988.05.19 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 12 maja 1988 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 1989 nr 50 poz. 299 1989.08.31 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 25 sierpnia 1989 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 1990 nr 62 poz. 362 1990.09.10 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 3 września 1990 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 1991 nr 42 poz. 187 1991.05.29 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 29 kwietnia 1991 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 1992 nr 38 poz. 164 1992.05.10 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 24 kwietnia 1992 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 1993 nr 50 poz. 230 1993.07.01 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 7 czerwca zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.
    Dz.U. 2000 nr 65 poz. 772 2000.08.24 obowiązujący Rozporządzenie Ministra
    Sprawiedliwości z dnia 10 maja 2000 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie
    wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych.

    Gdzie Ty ten tekst jednolity oglądasz?

    > ad 2 - bo widać z pytań, że ludzie nie są pewni, co mają traktowac jako kwotę
    > wynagrodzenia

    Jak to co? Kwotę brutto pobraną od klienta.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • szwedzka 11.08.04, 01:32
    A no i nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać się do błędu, nałożyły mi się
    te dwa akty prawne, piszę cały czas o rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z
    dnia 8 czerwca 1987 r. w sprawie biegłych sądowych i tłumaczy przysięgłych (Dz.
    U. Nr 18, poz. 112). Przepraszam za wprowadzenie w błąd. Merytorycznie nic to
    zmienia.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • aksamitnaczekolada 11.08.04, 00:13
    Od niedawna jestem tłumaczem przysięgłym i dosłownie kilka dni temu złożyłam
    wzór podpisu, odebrałam pieczęć itd. W administracji Sądu Okręgowego w
    Warszawie pouczono mnie wyraźnie, że w repertorium mam wpisywać stawkę ustawową
    i tylko to, co jest w repertorium interesuje Sąd. Urząd Skarbowy to zupełnie
    inna bajka - dano mi to jasno do zrozumienia. Czyli rozumiem, że wystawiam
    rachunek np. na 45 zł za stronę, ale w repertorium wpisuję 28,20 za stronę z
    polskiego na angielski i to jest w porządku.
  • szwedzka 11.08.04, 00:40
    No, no gratuluję. Za coś takiego to grozi Ci już nie tylko pozew cywilny od
    klienta o zwrot nadpłaconej kwoty, ale proces karny o poświadczanie nieprawdy.
    Nie wiem, jaka jest sankcja, ale uprawnienia przysięgłego stracisz na pewno.
    Od klienta bierzesz kwotę określoną w rozporządzeniu, a ten fakt dokumentujesz
    w różny sposób: wystawiając mu rachunek, wpisując to do repertorium itd. To że
    jedne dokumenty interesują jeden urząd, a drugie drugi, nie oznacza, że możesz
    wpisywać na nich informacje niezgodne ze stanem faktycznym.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • narcystka 11.08.04, 20:44
    Na pewno masz rację. Nie robię tego, tylko dzielę się z Wami tym, co usłyszałam
    w sądzie. Z pewnością nie chodzi o jawne oszustwo, ale o możliwość wykonywania
    niektórych tłumaczeń przysięgłych za stawkę wyższą niż ustawowa. Logicznie
    rzecz biorąc nie rozlicza się tego tak po chamsku jak to opisałam w moim
    pierwszym poście, już nie będę wchodziła tu w szczegóły ksiągowości, bo to nie
    kącik poradsmile
  • szwedzka 11.08.04, 21:49
    Jedyną legalną możliwością pobierania stawki wyższej niż urzędowa jest małżonek
    prowadzący biuro tłumaczeń. Wiem oczywiście, że spora grupa tłumaczy, czy to z
    niewiedzy, czy po prostu ignorując rozporządzenie, bierze wyższe stawki. Póki
    klient jest nieświadom, że przepłaca, krzywda im się nie dzieje.
    W tej chwili przed trzecim czytaniem jest ustawa ograniczająca stawki urzędowe
    tylko do tłumaczeń zlecanych przez organa władzy państwowej.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • beringer 12.08.04, 21:25
    Witaj,
    mam wrażenie, że wiesz o czym mówisz, więc chętnie wesprę się Twoimi
    poradami smile Paradoksalnie, nie mam problemu z kwotami wyższymi, lecz odwrotnie.
    Jak pisałam, tłumaczenia np. briefów, chodzą u nas poniżej ustawowej stawki za
    stronę, rachunki są więc niższe, niż gdybym kasowała 29,20 / stronę=1200
    znaków. A po Waszej pubrzliwej dyskusji zgłupiałam - powiedz więc proszę, czy
    na pewno mogę w repertorium podać np. kwotę 20 zł za tłumaczenie dokumentu,
    który ma zdecydowanie więcej znaków i tym samym mieć zgodność z danymi dla US???
    I jeszcze jedno - czy wolno mi napisać, zgodnie z rzeczywistością, że nie
    pobrałam żadnej stawki za tłumaczenie, które zrobiłam np. dla kumpla, który w
    zamian naprawił mi komputer???
    Pozdrawiam gorąco
    B.
  • amatorski 12.08.04, 22:25
    Wg skarbówki nie ma nic za darmo, jak masz usługę, to masz przychód, a więc
    podatek się należy.
    A ten tekst o rzekomo minimalnych stawkach np. 29,20 też nie do końca się
    zgadza. Sądy i policja potrafią się poprzeć ustawą i wskazać, że są to stawki
    MAXYMALNE, i dla odmiany wyliczyć niższe wg. kwoty bazowej.
  • szwedzka 13.08.04, 00:40
    Jak widać, niektórym mało tekst rozporządzenia, mało to, co piszą inni, oni
    wiedzą lepiej i jeszcze lubią podzielić się swoją wiedzą z innymi. Stawki w
    rozprządzeniu są stawkami maksymalnymi, bo poprzedza je słówko "do", a nie
    minimalnymi, bo nie ma tam słówka "od". Tak więc policja i prokuratura mają tu
    rację. Natomiast ani policja, ani prokuratura nie uprawnień, by obniżać
    tłumaczowi stawkę, bo on i tylko on ma prawo wycenić swoją pracę (w ramach
    urzędowego limitu). Jedyną drogą, żeby zanegować wycenę tłumacza, byłoby
    powołanie bieggłego tłumacza, który sporządziłby ekspertyzę, że kolega źle
    wycenił swoją pracę. Nie warta skórka za wyprawkę, bo za ekspertyzę trzeba
    zapłacić. Wszelkie inne arbitralne obniżanie stawek jest bezprawne.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • amatorski 13.08.04, 08:18
    Jeśli szwedzka odpowiadasz na mój post, to nie bardzo rozumiem co masz na myśli
    pisząc o niektórych, którzy wiedzą lepiej. Właśnie napisałem, że to stawki
    MAKSYMALNE wg ustawy i dlatego policja czy sąd potrafią je obniżyć na zleceniu
    do np. 1,1% KB (to jest FAKT, nie teoria). Oczywiście można nie przyjąć takiego
    zlecenia, ale gdy dostaje się je na 15 minut przed tłumaczeniem (a czasami
    kilka dni PO), to sam pomyśl... .

    Po drugie, znam tłumaczy przysięgłych którzy biorą wyższe stawki niż te
    urzędowe, stosując proste połączenie różnych dodatków (tu tabelka, tam pismo
    odręczne, tu tekst specjalistyczny), razem np. 130% stawki za stronę.
  • szwedzka 13.08.04, 20:09
    amatorski napisał:
    > Jeśli szwedzka odpowiadasz na mój post, to nie bardzo rozumiem co masz na
    myśli
    >
    > pisząc o niektórych, którzy wiedzą lepiej. Właśnie napisałem, że to stawki
    > MAKSYMALNE wg ustawy i dlatego policja czy sąd potrafią je obniżyć

    Tak odpowiadałem na Twój post, konkretnie na poniższy passus, z którego nie
    wynika, że piszący z sądami i policją się zgadza.
    "Sądy i policja potrafią się poprzeć ustawą i wskazać, że są to stawki
    MAXYMALNE, i dla odmiany wyliczyć niższe wg. kwoty bazowej."

    na zleceniu
    > do np. 1,1% KB (to jest FAKT, nie teoria). Oczywiście można nie przyjąć
    takiego
    >
    > zlecenia, ale gdy dostaje się je na 15 minut przed tłumaczeniem (a czasami
    > kilka dni PO), to sam pomyśl... .

    Nie, nie można nie przyjąć zlecenia od sądu czy policji. Natomiast ani sąd, ani
    policja nie ma prawa wyznaczać tłumaczowi stawki. Zrobił to ustawodawca i nie
    dał tym instytucjom w tym względzie żadnych prerogatyw.

    > Po drugie, znam tłumaczy przysięgłych którzy biorą wyższe stawki niż te
    > urzędowe, stosując proste połączenie różnych dodatków (tu tabelka, tam pismo
    > odręczne, tu tekst specjalistyczny), razem np. 130% stawki za stronę.

    Nie ma dodatków za tabelki czy tekst specjalistyczy. A branie wyższej stawki za
    tekst odręczny nie jest braniem stawki wyższej od urzędowej, bo wyższa stawka
    za teskt odręczny jest przewidziana w rozporządzeniu. Nikt nie broni tłumaczowi
    korzystać ściśle z rozporządzenia. Osobiście 1126 znaków liczę jak dwie strony,
    bo według rozporządzenia są to dwie strony, jak za tekst specjalistyczny
    mógłbym wziąć więcej, nie byłbym taki skrupulatny.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • amatorski 13.08.04, 21:51
    Masz rację z tymi dodatkami. Sam nie podnoszę stawki o 25% gdy mam tabelkę czy
    dwie.
    Co do wyliczenia sądu i policji, to podałem fakty z życia wzięte.
    A co do możliwości odmowy, to taka JEST.
  • szwedzka 14.08.04, 01:35
    amatorski napisał:
    > Co do wyliczenia sądu i policji, to podałem fakty z życia wzięte.

    Nie przypominam sobie, żebym negował fakty (z życia wzięte), że policja czy sąd
    chce płacić mniej, niż zażyczy sobie tłumacz. Tyle że jest to bezprawne.

    > A co do możliwości odmowy, to taka JEST.

    Krzyk nie jest argumentem. Formalnie nie można odmówić tłumaczenia, zapoznaj
    się z rozporządzeniem.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • szwedzka 13.08.04, 00:33
    beringer napisała:
    >powiedz więc proszę, czy
    > na pewno mogę w repertorium podać np. kwotę 20 zł za tłumaczenie dokumentu,
    > który ma zdecydowanie więcej znaków i tym samym mieć zgodność z danymi dla
    US??

    Oczywiście, że możesz.

    > I jeszcze jedno - czy wolno mi napisać, zgodnie z rzeczywistością, że nie
    > pobrałam żadnej stawki za tłumaczenie, które zrobiłam np. dla kumpla, który w
    > zamian naprawił mi komputer???

    Tu już wchodzi w grę prawo podatkowe, bo usługa wykonana nieodpłatnie jest
    jakąś tam darowizną. Bezpieczniej napisać, że za takie tłumaczenie wzięło się
    złotówkę.

    Paweł
    --
    www.szwedzka.pl
  • beringer 13.08.04, 22:18
    Uff, juz sie balam, ze rozmowa skonczy sie na stawkach wyzszych. dzieki, ze
    zauwazyles, ze moj problem polega na odwrotnej sytuacji - jak na razie kasuje
    mniej niz ustawa nakazuje smile i caly czas mialam watpliwosc, czy nie bede miala
    z tego powodu problemow smile po Twojej odpowiedzi spac bede spokojniej...
    Pozdrawiam i dziekuje serdecznie
    B.
  • japico 26.11.04, 17:53
    Bardzo ciekawy problem,
    urząd skarbowy wyłożył mi wykładnię:
    może pan robić klientowi/sąsiadowi prezent,
    byle pan od tego zapłacił podatek w ustawowej wysokości.
    Biorę więc stawki jedynie ustawowe.
    Natomiast co do boomu bardzo się dziwię postawie wielu tłumaczy (psujących nota
    bene rynek) - istnieje zasada ekonomiczna: im wyższy popyt tym wyższa cena i
    odwrotnie. Nie widzę więc powodu by brać mniej niż przewiduje ustawa, gdy przed
    drzwiami mam kolejkę. Chyba, że od zapracowania chciałbym iść do szpitala.
    Jan
  • pawel8888 23.12.04, 11:48
    zanizanie stawek jest niezgodne z kodeksem tlumacza,
    poza tym dziwne, ze osoby robiace to, nawet nie czuja, ze sa nie fair wobec
    innych tlumaczy, fe
  • hopik 23.12.04, 12:28
    ja nie sądzę, żeby to była nieuczciwa praktyka. dziewczyna ma prawo wziąć mniej
    niż maksymalna stawka, dlaczego nie ma tego robic, skoro jej się to opłaca? tzn
    dostaje hurtowo po 20 identycznych dokumentow, gdzie wpisuje dane konkretnego
    auta. przeciez to normalne, ze jesli sie robi czegos duzo na raz, to sie bierze
    mniej od sztuki.
    --
    - Wiecznie tylko pijecie tę herbatę - żachnął się niecierpliwie monarcha.
    - Lepiej pić herbatę niż wino i wódkę - powiedziała dobitnie Jej Królewska Mość.
    - No, no, kochanko, przecież ja także pijam czasem herbatę - wyrzekł
    pojednawczo władca.
  • beringer 23.12.04, 23:57
    Hej smile
    Temat wciaz burzliwy...
    Tak to wlasnie jest, mysle, ze kazdy z nas chcialby kasowac stawki urzedowe, a
    rynek robi swoje smile
    Jesli komis chce ze mna wspolpracowac, ale ma tlumaczenia po stawce nizszej niz
    ustawowa, trudno skusic ich braniem wiecej...
    Place podatki od wystawionych rachunkow, klient jest zadowolony, a ja wreszcie
    wejde w Nowy Rok bez dlugow... - jak tu nie korzystac...
    A a propos psucia rynku - dlugo by szukac tego, ktory zaczal, a w tych
    czasach... musialabym odrzucac wiekszosc ofert, bo wciaz bylabym drozsza od
    tlumacza z drugiej ulicy.
    Pozdrawiam zyczac Wesolych ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka