Dodaj do ulubionych

biura tłumaczeń - ile zjadają prowizji?

06.12.04, 11:44
Witam wszystkich. Kilka słów tytułem przedstawienia się: chemiczka z doktoratem tuż tuż. Jako że na uczelni perspektyw etatowych brak myślę o działalności w dziedzinie tłumaczeń naukowo-technicznych z chemii. Ponieważ często klienci wymagają rachunków, powinnam się chyba podczepić pod jakieś biuro tłumaczeń. I moje pytanie brzmi: orientujecie się, jak się mają te pieniądze, które weżmie biuro od klienta do tych, które ja dostanę?
Edytor zaawansowany
  • jottka 06.12.04, 13:09
    zależy od wielu czynników - np. gdzie mieszkasz czy w jakich jesteś układach z
    biuremsmile

    najstarsza metoda wyliczenia prowizji polega na zadzwonieniu do biur z
    propozycją własnych usług i pytaniem o ew. stawkę, a przy okazji poproszenie
    znajomych, żeby zadzwonili tamże i prosili o wycenienie tłumaczenia
    specjalistycznego na język iks, które chcieliby zlecić - różnica da nam
    orientacyjną prowizję
  • chemo 06.12.04, 14:11
    Myślę, myślę, od A do Z wiem jak to zrobić, ale na razie dopóki się nie rozkręcę, zje mnie ZUS.
  • elli_nika 06.12.04, 21:09
    Masz sposób na żarłoka ZUSa? To ja też poprosze o takie porady wink)
  • glonikk 06.12.04, 22:23
    I ja też bym prosiła....... Dziękuję
  • steinbock 06.12.04, 23:35
    ja też chętnie się dowiem smile
  • daaisy1 07.12.04, 00:14
    hmmmmm....to nic nadzwyczajnego
    prosta sprawa, pod warunkiem, że macie męża zatrudnionego na "etat". Wówczas
    mąż zakłąda firmę na siebie, a Wy pracujeciesmile Dopóki się nie rozkręcicie, to
    dobry sposób. A druga strona tego "medalu" - brak sładek dla siebie. To
    wszystko.

    Pozdrawiam
    Edyta
    --
  • jottka 07.12.04, 01:42
    to nie jest żadna metodasad


    jeżeli wykonujemy wyłącznie tzw. zwykłe tłumaczenia, to możemy je robić na
    umowę o dzieło (tyle, że wtedy możemy pracowac wyłącznie dla firm, nie da sie
    zrobić zlecenia dla osoby prywatnej) i żadnego zusu nie płacimy, jedynie nasz
    zleceniodawca odprowadza za nas ustalony podatek


    natomiast jeżeli chcemy mieć klientów wśród osób prywatnych, to wtedy
    działalność mieć musimy, tyle że mąż nam w niczym tu nie pomoże - ani nie
    zatrudni nas u siebie (chyba że założymy spółkę cywilną lub jawną, ale to są
    potężne koszty + pełna księgowość), ani nie może wystawiać nam zleceń na
    kolejne tłumaczenia, bo urząd skarbowy natychmiast przejrzy oszustwo (de facto
    jesteśmy pracownikiem męża)

    chyba że to mąż będzie występował jako tłumacz i udawał, że wszystkie przekłady
    są jego autorstwa, tyle że w wypadku tłumaczy przysięgłych z oczywistych
    powodów ten sposób nie zadziała



    ale jeśli nie zależy ci na prywatnych klientach, a nawiążesz kontakty z
    klientami-firmami (nie musza być biura tłumaczeń, mogą być bezpośredni
    zleceniodawcy), to wtedy możesz funkcjonować na umowy o dzieła i samodzielnie
    opłacać sobie ubezp zdrowotne, a na emeryturę odkładać w jakimś prywatnym
    funduszu
  • gtk 07.12.04, 10:08
    jottka napisała:

    > jeżeli wykonujemy wyłącznie tzw. zwykłe tłumaczenia, to możemy je robić na
    > umowę o dzieło (tyle, że wtedy możemy pracowac wyłącznie dla firm, nie da sie
    > zrobić zlecenia dla osoby prywatnej) i żadnego zusu nie płacimy, jedynie nasz
    > zleceniodawca odprowadza za nas ustalony podatek

  • gtk 07.12.04, 10:14
    jottka napisała:

    > jeżeli wykonujemy wyłącznie tzw. zwykłe tłumaczenia, to możemy je robić na
    > umowę o dzieło (tyle, że wtedy możemy pracowac wyłącznie dla firm, nie da sie
    > zrobić zlecenia dla osoby prywatnej) i żadnego zusu nie płacimy, jedynie nasz
    > zleceniodawca odprowadza za nas ustalony podatek

    Nie jestem pewien, czy to takie proste. Rozmawiałem o tym ze znajomym
    prawnikiem. Powiedział mi, że wykonywanie takich czynności jak tłumaczenia jest
    możliwe bez opłacania ZUSu tylko pod warunkiem, że nie prowadzi się
    działalności gospodarczej. Jednak duża liczba podpisywanych umów o dzieło
    sugeruje, że faktycznie prowadzi się działalność gospodarczą, mimo że sie jej
    nie zarejestrowało. A wtedy ZUS trzeba płacić jak osoba fizyczna prowadząca
    działalność gospodarczą. W każdym razie ewentualną sprawę w sądzie z ZUSem taki
    tłumacz raczej by przegrał.

    Oczywiście to tylko opinia jednego prawnika, raczej młodego zresztą, ale nie
    ukrywam, że mam do niego zaufanie.

    Pozdrawiam wszystkich tłumaczy i tych, którzy pragną uwolnić się od
    największego zabójcy miejsc pracy w Polsce, czyli Zakładu Ubezpieczeń
    Społecznych! smile

    gtk
  • jottka 07.12.04, 10:48
    wypadku to nie działa w ten sposób - nie mozesz wykonywać dla jednego
    pracodawcy serii czynności, które ponadto jeszcze mają parę innych cech
    wskazujących, że de facto jesteś pracownikiem firmy iks, to sie zgadza.


    bodaj szczoter w sąsiednim wątku miałby do czynienia z czymś takim - codziennie
    miałby sie stawiać do pracy w określonych godzinach, spełniać ileś tam wymagań
    pracodawcy itp. - no to ewidetnie przekracza ramy umowy o dzieło. ale w wypadku
    wykonywania tłumaczeń dla różnych zleceniodawców to właśnie umowa o dzieło jest
    właściwą formą (w określonym terminie masz wykonać zadanie), no i jeszcze prawa
    autorskie dochodzą
  • gtk 07.12.04, 20:27
    jottka napisała:

    > wypadku to nie działa w ten sposób - nie mozesz wykonywać dla jednego
    > pracodawcy serii czynności, które ponadto jeszcze mają parę innych cech
    > wskazujących, że de facto jesteś pracownikiem firmy iks, to sie zgadza.
    >
    >
    > bodaj szczoter w sąsiednim wątku miałby do czynienia z czymś takim - codziennie
    >
    > miałby sie stawiać do pracy w określonych godzinach, spełniać ileś tam wymagań
    > pracodawcy itp. - no to ewidetnie przekracza ramy umowy o dzieło. ale w wypadku
    >
    > wykonywania tłumaczeń dla różnych zleceniodawców to właśnie umowa o dzieło jest
    >
    > właściwą formą (w określonym terminie masz wykonać zadanie), no i jeszcze prawa
    >
    > autorskie dochodzą

    Chyba się nie zrozumieliśmy. W opinii tego znajomego prawnika wykonywanie umów o dzieło częściej niż "sporadycznie" jest przesłanką, iż faktycznie prowadzi się działalność gospodarczą jako osoba fizyczna nawet wtedy, kiedy się takiej działalności nie zgłosiło. Nie ma znaczenia, czy wykonuje się te czynności tylko dla jednego zleceniodawcy, ani czy wykonuje się jakieś czynności wykraczające poza czynności typowe dla umowy o dzieło (w takim, opisanym przez Ciebie wypadku, spór dotyczyłby kwestii, czy umowa o dzieło nie jest w istocie umową o pracę, a nie czy tłumacz prowadzi działalność gospodarczą i podlega w związku z tym przepisom o ubezpieczeniach społecznych).
    Oczywiście pozostaje kwestia, co to znaczy "sporadycznie", ale obawiam się, że regularne podpisywanie umów o dzieło, z których honorarium na dodatek stanowiłoby podstawowe źródło dochodu tłumacza, mogłoby być uznane za faktyczne prowadzenie działalności gospodarczej w wypadku ewentualnego sporu z ZUSem przed sądem.
    Prawa autorskie nie mają tu raczej nic do rzeczy.

    Pozdrawiam
    gtk
  • gtk 12.12.04, 05:37
    Hmmmm... Właściwie to miałem nadzieję, że mi udowodnisz, że mój kolega-prawnik się myli... 600 złotych kosztów mniej to jednak nie w kij dmuchał...
  • hajota 12.12.04, 10:55
    A ja odnoszę wrażenie, że kolega prawnik pomylił ZUS z VATem. To w ustawie o VAT
    są te cudowne sformułowania o działalności, która nie jest działalnością
    gospodarczą, ale w myśl w/w ustawy jest działalnością gospodarczą. Z tego, co
    wiem, nie można ZUS płacić ot tak od siebie, jeśli nie ma się zarejestrowanej
    działalności gospodarczej albo statusu twórcy potwierdzonego przez Ministerstwo
    Kultury. "Od siebie" dobrowolnie można płacić tylko składkę na ubezpieczenie
    zdrowotne. Chyba że wyszły jakieś zupełnie nowe wewnętrzne przepisy ZUS (prawo
    powielaczowe), niech kolega prawnik pokaże Ci czarno na białym. Znam parę osób,
    które od lat żyją wyłącznie z umów o dzieło i ZUS się ich nie czepnął.
  • steinbock 12.12.04, 11:29
    hajota napisała:

    jeśli nie ma się (...) statusu twórcy potwierdzonego przez Ministerstwo
    > Kultury.

    A kiedy można się ubiegać o taki status?

    >Znam parę osób,które od lat żyją wyłącznie z umów o dzieło i ZUS się ich nie
    czepnął.

    Też znam takie osoby - sama do nich należę.
  • hajota 13.12.04, 13:58
    steinbock napisała:

    > hajota napisała:
    >
    > jeśli nie ma się (...) statusu twórcy potwierdzonego przez Ministerstwo
    > > Kultury.
    >
    > A kiedy można się ubiegać o taki status?
    >
    To się załatwia w Komisji Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców przy Min. Kultury.
    Trzeba się wykazać - w wypadku tłumaczy - dorobkiem w zakresie tłumaczenia
    literatury pięknej. Raczej odradzam tę procedurę, bo po pierwsze, jak cię
    zaliczą do twórców, to musisz obowiązkowo płacić ZUS (Komisja przesyła twoje
    namiary do ZUSu), po drugie - od paru lat ZUS stosuje taką praktykę, że ściąga z
    twórców składki wstecz - od daty debiutu.
  • gtk 13.12.04, 23:34
    Nie chciałbym byc upierdliwy, ale czy Twoja argumentacja nie prowadzi przypadkiem do wniosku, że jedna i ta sama umowa (tj. umowa o dzieło) ma różne skutki prawne (raz trzeba na jej podstawie płacić ZUS, a raz nie) w zależności od tego, jaki status ma osoba wykonująca tę umowę?
    Ja wiem, że nasz kraj trudno nazwać państwem prawa, ale trudno mi uwierzyć, że coś takiego jest możliwe, SZCZEGÓLNIE w sytuacji, w której Państwo ściąga pieniądze od swoich obywateli gdzie tylko i jak tylko może.
    Przesłanką, że tłumaczenie na podstawie umowy o dzieło wymaga opłacania ZUSu, jest praktyka tej instytucji, o której sama piszesz - ZUS nalicza "twórcom" składki wstecz, od daty debiutu. Jak się okazuje, trzeba płacić nie od chwili, kiedy się zostało twórcą w sensie formalnym, tylko w sensie faktycznym. No bo chyba ZUS nie sprawdza w takim wypadku, czy wykonywało się te tłumaczenia na podstawie umowy o dzieło czy jakiejś innej (jakiej, skoro ZUS nie opłacony?), prawda?

    Ja prawnikiem nie jestem, tak tylko, na zdrowy rozum staram się to pojąć. smile
  • grzespelc 14.12.04, 12:30
    od umowy o dzieło nie nalicza się ZUSu. Jeżeli masz działalność to płacisz ZUS
    niezależnie od dochodów i rodzaju zawieranych umów w wysokości wybranej -
    naniższa to 500 zł.
    PS> do daisy. A tak uczciwie to by nie można??
  • hajota 14.12.04, 15:09
    gtk napisał:

    > Nie chciałbym byc upierdliwy, ale czy Twoja argumentacja nie prowadzi przypadki
    > em do wniosku, że jedna i ta sama umowa (tj. umowa o dzieło) ma różne skutki pr
    > awne (raz trzeba na jej podstawie płacić ZUS, a raz nie) w zależności od tego,
    > jaki status ma osoba wykonująca tę umowę?

    To nie moja argumentacja, tylko praktyka ZUSu. ZUS traktuje osoby posiadające
    status twórcy tak, jak prowadzące zarejestrowaną działalność gospodarczą (w
    żargonie ZUS to wszystko podpada pod kategorię "pozarolnicza działalność
    gospodarcza"). Przedmiotem opodatkowania składką na ZUS nie jest _umowa o
    dzieło_, tylko _osoba_ posiadająca dany status. Taka osoba musi co miesiąc
    odprowadzać składki od zadeklarowanego dochodu.
  • jan.kulczyk 06.12.04, 23:48
    Zerknij tutaj (czytaj cały wątek), choć to przypadek ekstremalny.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=18288422
    Z drugiej strony współpraca z agencjami ma naprawdę mnóstwo zalet.
    Tylko trzeba znaleźć dobry układzik. wink)

    --
    Jan Kulczyk, najbogatszy Polak w Polsce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka