Dodaj do ulubionych

Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem?

19.02.06, 08:04
Ukończyłam Nauczycielskie Kolegium Języka Angielskiego na UW, ale nie chcę
pracować jako nauczycielka. Znam perfect angielski, piszę teksty internetowe
w tym języku dla pewnej firmy, chodziłam przez pół roku na warsztaty
przekładu literackiego, mam mnóstwo czasu, chęci i chyba też odrobinę
talentu, ale myślę, że to wszystko nie wystarczy... Czy da się coś zrobić,
żeby bez wykształcenia w tym kierunku zacząć tłumaczyć? Chodzi o to, że mam
26 lat i powinnam szybko zacząć zarabiać i usamodzielnić się, nie mam czasu
na 2 lata studiów dziennych ani kasy na zaoczne. Mogłabym znowu zacząć
chodzić na te warsztaty, ale pod koniec zajęć dowiedziałam się, że byłam
jedyną osobą w grupie, która żywiła nadzieję, że warsztaty otworzą jej jakieś
drzwi; pozostali przychodzili dla rozrywki, a prowadzący popatrzył na mnie,
jakbym się urwała z choinki, kiedy powiedziałam, że u mnie cele rozrywkowe są
na drugim miejscu... Dzięki z góry za rady. Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • hanula Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 19.02.06, 11:10
      Mogłabyś zacząć od czytania postów na tym forum. Wystarczy tak ze trzy w górę i
      w dół. Na przykład "do czynnych zawodowo tłumaczy".

      A tak swoją drogą - perfect angielski? Co to znaczy? Że zawsze wszystko
      rozumiesz i nigdy nie robisz błędów? To zazdroszczę. Do tej pory nie znałam
      nikogo takiego.
    • mc1939 Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 19.02.06, 12:36
      Szybko, łatwo, bezboleśnie można sobie wyrwać ząb. Anita42 nie zrozumiała, że
      chcąc wykonywać zawód tłumacza, nigdy się nie zdobędzie niezbędnych
      umiejętności szybko i łatwo, bo najzwyczajniej trzeba mieć warsztat, który się
      buduje latami. Dodam, że jedna z podstawowych zasad nauczania brzmi: uczyć,
      bawiąc i bawiąc, uczyć. Warsztaty, o których wspomina autorka wypowiedzi,
      przekazują w pigułce długoletnie doświadczenie prowadzącego. Przekłady tych, co
      szybko i łatwo zostaja tłumaczami, prezentuja sie następująco:
      "Albowiem Upiory Mgły, które zdusiły krainy zachodu, kontynuowały swoją
      nieubłagalną inwazję. Groźba nie wydawała już się odległa ani nierealna, gdy
      cal po calu, pomimo twardej i upartej walki, padały kolejne północne królestwa.
      Kiedy wtargnęły tak daleko na południe, że zbliżyły się do Melhalli,
      nadpełzająca groźba zaczęła zaciemniać nawet codzienne rozmowy. Wisząca w
      powietrzu możliwość świata straconego dla słońca rzucała cień na przyszłość.
      Karawany z jedwabiem zmierzające z Atchaz do Innish przynosiły wieści o
      nieubłaganie powtarzających się klęskach. W desperackiej walce, kawałek po
      kawałku, pomimo magicznego wsparcia, rozdarte wojną strzępy obrońców Athery
      traciły grunt".
    • ryfka81 Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 19.02.06, 14:22
      Proponowałabym zarejestrowanie się na różnych stronach i listach dyskusyjnych
      dla tłumaczy (ww.proz.com, www.translatoscafe.com, www.serwistlumacza.com,
      groups.yahoo.com/group/pl-p-t/ i wiele innych). Można się tam sporo nauczyć,
      dowiedzieć, jak pracują doświadczeni tłumacze, z jakimi problemami się borykają,
      uzyskać cenne rady i wskazówki, itp. Można odpowiadać na zamieszczane tam
      ogłoszenia, a czasem zdarza się, że klient sam Cię znajdzie (warto mieć
      dopracowany profil) i zaproponuje współpracę. Powodzenia!
    • polski_dziedzic Pomozecie? Pomozemy... 20.02.06, 12:17
      Oj ludzie, jej chodzilo o jakies wskazowki, a nie o dydaktyczne pitolenie. Bo
      co to za informacja, ze "trzeba warsztat budowac latami"? - Dobrze pracowac, to
      lepiej pracowac. Ora et labora. Uczyc sie, uczyc sie, uczyc sie... Dzieki za
      taka pomoc. Chyba trzeba gdzies zaczac, zeby budowac latami ten "warsztat". Nie
      mowcie, ze przez cwiercwiecze tlumaczyliscie do szuflady, a potem dopiero
      ruszyliscie na podboj rynku. Pewnie chodziliscie na jakies kursy, zaczynaliscie
      gdzies prace itd... Chyba chodzi o to, gdzie i jak zaczynac, nie? Nie mozecie
      normalnie odpowiedziec, zamiast pisac komunaly o trudzie i znoju pracy
      tlumacza? Z angielskim to niewiele pomoge, bo to nie moja branza, a w
      wegierskim wiecej zalezalo od szczescia (mniej ofert, ale i konkurencja nie
      taka), ale na pewno znajda sie dobrodzieje-anglisci, ktorzy podrzuca jakis
      konkretny pomysl, zamiast zniechecac.
      • hajota Re: Pomozecie? Pomozemy... 20.02.06, 12:52
        Ależ osoba pytająca nie sprecyzowała nawet, jakim tłumaczem chce zostać.
        Literackim? Niech roześle próbki swoich tłumaczeń do wydawnictw. Adresy wziąć z
        Internetu lub książki telefonicznej.
        Przysięgłym? Niech się dowie, choćby na stronie TEPISu, jak się to obecnie
        załatwia. (Porada: wrzucić w Google słowo TEPIS).
        Tekstów technicznych? Prawniczych? Ekonomicznych? Niech sobie wybierze
        specjalizację, podkształci się w danym kierunku i nawiąże kontakt z agencjami.
        Skoro ma już doświadczenie w tłumaczeniu witryn internetowych, niech znajdzie
        namiary na agencje tłumaczeń i wyśle do nich CV z opisem swojej praktyki. I
        niech się nie zniechęca, tylko wysyła. Dobrze jest to robić w okresie letnim,
        kiedy sporo tłumaczy jest na wakacjach.
        Tłumaczem słowa żywego? Kabinowym? Tu nie wiem, co poradzić, bo to zupełnie nie
        moja działka.
        Każdy zaczynał inaczej, więc nie ma jednej gotowej recepty. Bardzo dużo zależy
        od szczęścia i spostrzegawczości (dostrzeżenie nadarzającej się okazji).
        Ale na dictum o "szybkim i łatwym zostaniu tłumaczem" każdego chyba
        doświadczonego tłumacza ma prawo nagła krew zalać, no nie?

      • mc1939 Re: Pomozecie? Pomozemy... 20.02.06, 13:21
        Co tu ma do rzeczy "dydaktyczne pitolenie"? Czy na pytanie postawione przez
        autorkę postu, "polski_dziedzic" zdołał odpowiedzieć uczciwie i szczerze, że
        tłumaczem można zostać "szybko i łatwo"? Jeśli ktoś bardzo chce, SAM - bez
        zadawania pytań - zrobi to, co proponuje hajota, zwłaszcza że pytająca chce
        zostać tłumaczem, ale nie sprecyzowała swoich zainteresowań. Przecież
        słowo "tłumacz" to niemal worek bez dna...
        • polski_dziedzic Re: Pomozecie? Pomozemy... 20.02.06, 14:10
          Jakbym byl na miejscu autorki postu, oczekiwalbym wlasnie takich odpowiedzi
          jakich udziela hajota, czyli sprobuj zrobic to czy tamto. A odpowiedz "nauka to
          potegi klucz" i "nalezy doskonalic warsztat" nie rozwiaza problemu, jak zrobic
          pierwszy krok. Zakladam, ze autorka ma kwalifikacje, ale nie wie, do kogo z
          nimi uderzyc, czy do biura tlumaczen, czy gdzie? Nie kazdy musi to wiedziec sam
          z siebie, wiec zaglada na forum. A wtedy odpowiedz, ze nalezy sie uczyc, jest,
          no jakby to powiedziec... o kant d. potluc. Takich madrych odpowiedzi mozna
          udzielic na kazdy temat. "Co zrobic, zeby zostac marynarzem? - Trzeba sie
          uczyc. A strazakiem? - Tez trzeba sie uczyc. A jak przetlumaczyc
          slowo "$#&$^%"? - Kup sobie slownik. Sprawdz w google. A w ogole jak tego nie
          wiesz, to co ty tu robisz?!" Chyba takie fora istnieja po to, zeby ludzie
          wymieniali sie informacjami, a nie wyglaszali kazania i czepiali sie, ze ktos
          napisal "latwo i szybko"...
          Nie zdolalem i nie probowalem odpowiedziec uczciwie i szczerze, ze tlumaczem
          mozna zostac "szybko i latwo". Jakbym wiedzial, to bym napial, niestety, wiem
          tylko, jak zostac tlumaczem z trudem i powoli, ale po co lapac kogos za slowka?
          Chodzilo mi o to, ze rzucili sie na kobiecine za 2 slowa, a malo kto udzielil
          jakiejs wskazowki.
    • daariaa1 Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 20.02.06, 13:18
      Moim skromnym, nazywać się "tłumaczem" mozna powiedzmy po 4 latach prób wejścia
      w ten zawód i wykonywania tłumaczeń oczywiście.
      Kiedy człowiek:
      a. zobaczy, że chyba za dużo nie wie ( a wydawało mu się, że zna język perfect)
      b. zobaczy kilka tłumaczeń wykonanych przez dobrego tłumacza z 20 letnim stażem
      (takiego "mistrzunia") - opadnie mu kopara i zda sobie jeszcze bardziej sprawę z
      tego, że daleko mu do "czegokolwiek"
      c. przejdzie do etapu "gromadzenia wiedzy" na wszelkie możliwe sposoby, do prób
      jej przyswojania i tu dozna załamania nerwowego (nie jest możliwe obkucie 10
      specjalistycznych słowników na pamięć)
      d. uzna, że jego tłumaczenia zaczynają być na przyzwoitym poziomie, ale gdzie
      jeszcze do czego...
      e. dojdzie do wniosku, że żeby być kompetetnym z np. "prawa i ekonomii" to
      właściwie trzeba by było skończyć te kierunki w USA czy w GB, ale to w sumie
      niemożliwe......

      to wtedy, może zacząć przebąkiwać cichym głosem o tym, że wykonuje zawód "tłumacza".

      • silvermane Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 20.02.06, 21:42
        > Moim skromnym, nazywać się "tłumaczem" mozna powiedzmy po 4 latach prób wejścia
        > w ten zawód i wykonywania tłumaczeń oczywiście.

        Chyba trochę przesadzasz - czy jeżeli ktoś przed upływem 4 lat zdał egzamin na
        przysięgłego, to jeszcze nie jest tłumaczem?

        > Kiedy człowiek:
        > a. zobaczy, że chyba za dużo nie wie ( a wydawało mu się, że zna język perfect)

        Jest takie powiedzenie - mierz siły na zamiary. Uprzednia znajomość języka nie
        ma tu nic do rzeczy.

        > b. zobaczy kilka tłumaczeń wykonanych przez dobrego tłumacza z 20 letnim stażem
        > (takiego "mistrzunia") - opadnie mu kopara i zda sobie jeszcze bardziej sprawę
        > z
        > tego, że daleko mu do "czegokolwiek"

        Owszem, ja też w szkole tłumaczy respektowałem swoich wykładowców, ale jak już
        ją skończyłem, co stoi na przeszkodzie, abym ich kiedyś przerósł?

        > c. przejdzie do etapu "gromadzenia wiedzy" na wszelkie możliwe sposoby, do prób
        > jej przyswojania i tu dozna załamania nerwowego (nie jest możliwe obkucie 10
        > specjalistycznych słowników na pamięć)

        Bez przesady, nikt nie wykuwa 10 słowników na pamięć, przecież można je kupić smile

        > d. uzna, że jego tłumaczenia zaczynają być na przyzwoitym poziomie, ale gdzie
        > jeszcze do czego...

        Patrz punkt a

        > e. dojdzie do wniosku, że żeby być kompetetnym z np. "prawa i ekonomii" to
        > właściwie trzeba by było skończyć te kierunki w USA czy w GB, ale to w sumie
        > niemożliwe......

        Wystarczy skończyć studia prawno-ekonomiczne tutaj. Wiedzę o innych systemach
        prawnych nabywa się stopniowo latami, to zrozumiałe, ale zasób wiedzy wyniesiony
        ze studiów polskich daje dużą przewagę.


        • crannmer Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 20.02.06, 22:10
          silvermane napisał:

          > Chyba trochę przesadzasz - czy jeżeli ktoś przed upływem 4 lat zdał egzamin na
          > przysięgłego, to jeszcze nie jest tłumaczem?

          Jest w takim stopniu tlumaczem, w jakim osoba, ktora wlasnie zdala egzamin na
          prawo jazdy jest kierowca.

          Albowiem ta jezdzic prawie wogole nie umie, a ma jedynie licencje na dalsza
          samodzielna nauke w ruchu publicznym.

          > Jest takie powiedzenie - mierz siły na zamiary. Uprzednia znajomość języka nie
          > ma tu nic do rzeczy.

          Wyniki takiego mierzenia widac na kazdym kroku - stumoczone przeklady z dziedzin
          wszelakich.

          > Owszem, ja też w szkole tłumaczy respektowałem swoich wykładowców, ale jak już
          > ją skończyłem, co stoi na przeszkodzie, abym ich kiedyś przerósł?

          Dziesieciolecia pracy stoja miedzy Toba, a przerosnieciem fachowcow.

          > Bez przesady, nikt nie wykuwa 10 słowników na pamięć, przecież można je kupić
          > smile

          Jesli musisz uzywac slownika ogolnego, to znaczy, ze nie znasz wystarczajaco
          jezyka. Jesli uzywasz slownikow specjalistycznych, to tez w zasadzie przegrales,
          bo ich wpisy w najlepszym przypadku nie dotycza danego kontekstu, a w najgorszym
          sa bledne.

          Szczegolnie dotyczy to slownictwa technicznego, w ktorym nawet w obrebie jednej
          branzy jedno wyrazenie moze miec kilka zupelnie innych znaczen. Wlasnie w
          zaleznosci od kontekstu.

          MfG

          C.
          • micmarci Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 21.02.06, 14:42
            Tłumaczyłem coś tam kiedyś sporadycznie i myślałem, że super fachura ze mnie.
            Jednak od roku jestem przysięgłym (po egzaminie)i widzę jak duuuużo nie
            potrafię. Nawet z prowadzeniem repertorium i "obróbką" dokumentów mam jeszcze
            kłopoty. Teraz to dopiero się zaczynam uczyć. Jestem bardzo pokorny i kupiłem
            sobie OC na okoliczność "wpadki". Proces stawania się tłumaczem porównałbym do
            prawa jazdy zdanego po 20 godzinach jazdy; dopiero po otrzymaniu dokumentu,
            kilku latach praktyki (wybrnięciu z setek różnych sytuacji drogowych), dość
            sprawnie się poruszam po drogach.

            Radzę Tobie obserwować świat oraz interesować się różnymi zjawiskami, czytać
            cokolwiek co wpadnie ci w ręcę po angielsku, chodzić po Londynie z notesem i
            wypisywać ciekawe frazy z różnych opisów na budynkach, w metrze, etykiety
            produktów, itp. Szukają każdej sposobności odbycia praktyki w biurach tłumaczeń
            i u przysięgłych, nawet gdybyś sporo czasu spędzał(a) robiąc herbatę lub z
            mopem.
              • micmarci Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 21.02.06, 21:51
                Do daariaa1. Płacę w sumie rocznie około 1150 złotych w Hestii. Ubezpieczenie
                na 100.000 PLN. Można taniej (np. ok. 600 PLN za podstawowe), ale wybrałem 3
                dodatkowe klauzule:
                1. utrata bądź zniszczenie dokumentów klienta - 110 PLN,
                2.rozszerzenie ubezpieczenia na wszytkie kraje świata z wyjątkiem USA ok. 300
                PLN,

                Nie pamiętam treści 3. klauzuli za 110 PLN.
                Można również zakupić 4. klauzulę rozszerzającą ubezpieczenie na podwykonawców


                Poruszyłaś również kwestię podyplomówek. Byłem rok studentem w jednej z
                podyplomowych szkół tłumaczy, ale to nie było to czego oczekiwałem. Część
                wykładowców raczej traktowała pracę jako zaoczną chałturę zabezpieczającą ich
                dochody na okoliczność bessy na rynku tłumaczeń. Nie sprawdzali prac(lub robili
                to pobieżnie), a przecież każdy student wkładał w to serce. Ojciec Dyrektor,
                natomiast, skupiał się na autopromocji.
                • annkj2 Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 22.02.06, 16:03
                  > Część wykładowców raczej traktowała pracę jako zaoczną chałturę
                  zabezpieczającą ich dochody na okoliczność bessy na rynku tłumaczeń. Nie
                  sprawdzali prac(lub robili to pobieżnie), a przecież każdy student wkładał w to
                  serce.
                  >
                  To ja chyba miałam szczęście, bo na mojej podyplomówce prace sprawdzali i to
                  dokładnie (z wyjątkiem jednego wykładowcy, ale jedną czarną owcę można
                  przeżyć). "Przecież każdy student wkładał w to serce" - naprawdę każdy?? Tam,
                  gdzie ja studiowałam byli tacy, to się bardzo przykładali, ale niektórzy
                  starali się, żeby zaliczyć zajęcia przy jak najmniejszym nakładzie pracy
                  własnej. I podejrzewam, że nidgdzie nie ma tak, że wszyscy dają z siebie
                  wszystko.
                  Ja się bardzo wiele nauczyłam na tłumaczeniowych studiach podyplomowych. Ale
                  pewnie to zależy od konkretnej szkoły. I od konkretnego Ojca Dyrektora (chyba
                  że gdzieś jest Matka Dyrektor -smile)) Ja na swojego nie narzekałam.

                  Pozdrawiam
                  a
                  PS Do autora wątku - nie oburzaj się, że nie od razu czy nie od wszystkich
                  dostajesz konkretne wskazówki. Jak ktoś się pyta: "Jak szybko i łatwo zostać
                  tłumaczem" to nie ma się co dziwić, żeciężko pracujący tłumacze mogą się lekko
                  zdenerwować.
          • silvermane Re: Sposób na szybkie i łatwe zostanie tłumaczem? 22.02.06, 22:11
            > Jest w takim stopniu tlumaczem, w jakim osoba, ktora wlasnie zdala egzamin na
            > prawo jazdy jest kierowca.

            Różnica jest taka, że własnym samochodem jeździ prawie każdy, kto zdał prawko, a
            na własne potrzeby tłumaczy niewielu.

            > Dziesieciolecia pracy stoja miedzy Toba, a przerosnieciem fachowcow.

            A czy napisałem, że to się stanie jutro? Zresztą nie mitologizujmy tzw.
            fachowców. Oni też są ludźmi i mogą się pomylić.

            > Jesli musisz uzywac slownika ogolnego, to znaczy, ze nie znasz wystarczajaco
            > jezyka.

            Jeśli znasz na pamięć cały słownik, powiedzmy, Oxford PWN (w dowolną stronę), to
            gratuluję. Nie znajomości języka jednak, tylko zdolności mnemotechnicznych.
            Mnie wszakże natura nie wyposażyła w tak pojemny twardy dysk, więc muszę sięgać
            do słownika (ogólnego) i to żaden wstyd nie jest, a tym bardziej nie spowalnia
            procesu tłumaczenia.

            > Jesli uzywasz slownikow specjalistycznych, to tez w zasadzie przegrales,
            > bo ich wpisy w najlepszym przypadku nie dotycza danego kontekstu, a w najgorszym
            > sa bledne.

            Naprawdę, dobiłeś/aś mnie tym tekstem. Jutro dokonam rytualnego spalenia mojej
            kolekcji.
            • crannmer Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 22.02.06, 23:07
              silvermane napisał:

              > Różnica jest taka, że własnym samochodem jeździ prawie każdy, kto zdał prawko,
              > a na własne potrzeby tłumaczy niewielu.

              Co ma piernik do wiatraka. W tej analogi chodzilo o stopien zaawansowania.

              > > Dziesieciolecia pracy stoja miedzy Toba, a przerosnieciem fachowcow.
              >
              > A czy napisałem, że to się stanie jutro? Zresztą nie mitologizujmy tzw.
              > fachowców. Oni też są ludźmi i mogą się pomylić.

              Tyle, ze myla sie znacznie rzadziej suspicious
              Poczekamy dziesiec lat.

              > > Jesli musisz uzywac slownika ogolnego, to znaczy, ze nie znasz wystarczaj
              > > aco jezyka.
              >
              > Jeśli znasz na pamięć cały słownik, powiedzmy, Oxford PWN (w dowolną stronę),
              > to
              > gratuluję. Nie znajomości języka jednak, tylko zdolności mnemotechnicznych.
              > Mnie wszakże natura nie wyposażyła w tak pojemny twardy dysk, więc muszę sięgać
              > do słownika (ogólnego) i to żaden wstyd nie jest, a tym bardziej nie spowalnia
              > procesu tłumaczenia.

              Tu nie chodzi o mnemotechnike i wykuwanie slownika, ale o znajomosc jezyka. I
              tematu.

              Osobie naprawde dwujezycznej slownik ogolny nie tylko nie pomaga, a nawet
              przeszkadza. Jesli juz, to trzeba uzyc slownika jednojezykowego albo
              encyklopedii. I substytuowac _znaczenie_, a nie slowo.

              Slownik jest o tyle przeszkoda, ze wiaze przeklad calej frazy z danym slowem.
              Ktore samo w sobie jest odpowiednikiem tego drugiego, ale w konstrukcji calego
              zdania zgrzyta.

              Pracujac bez slownika pojmujesz natomiast wymowe calej frazy i do niej
              dopasowujesz przeklad. Tez w postaci calej frazy.

              > > Jesli uzywasz slownikow specjalistycznych, to tez w zasadzie przegrales,
              > > bo ich wpisy w najlepszym przypadku nie dotycza danego kontekstu, a w naj
              > gorszym
              > > sa bledne.
              >
              > Naprawdę, dobiłeś/aś mnie tym tekstem. Jutro dokonam rytualnego spalenia mojej
              > kolekcji.

              I tutaj widzimy, dlaczego z tak wielu tekstow zieje nie tylko jezykiem
              pochodzenia, ale nawet slownikiem, ktory byl podczas przekladu uzywany. Powtorze
              z cala powaga: sa dziedziny, gdzie tlumaczenie ze slownikiem (i to wzglednie
              bezblednym), ale bez znajomosci rzeczy, jest przyczyna tlumoczenia. Do tych
              dziedzin nalezy min. szeroko pojeta technika.

              Jesli sam nie rozumiesz, co tlumaczysz, slownik tego za Ciebie tez nie zrozumie.
              Tylko rozumiejac tekst zrodlowy (tzn. jego wymowe, a nie tylko pojedyncze slowa)
              mozna w przypadkach problemow z oryginalnych tekstow w jezyku docelowym dobrac
              pasujace kontekstem i wymowa odpowiedniki.

              BTW bledy i buraki w slownikach technicznych to temat na osobny watek. Prawie
              tak obszerny, jak watek o tlumokach filmowych.

              MfG

              C.
              • hanula Re: Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 22.02.06, 23:13
                Mam wrażenie, że piszesz takie rzeczy, bo po prostu nie umiesz się posługiwać
                słownikami. Ja mam całą kolekcję słowników dwujęzycznych, z których namiętnie
                korzystam. Nie wtedy, kiedy nie rozumiem oryginału, tylko wtedy, kiedy nie mogę
                wpaść na najlepszy ekwiwalent. Nowy słownik kościuszkowski na przykład często
                przypspiesza mi pracę, podsuwając zgrabne sformułowanie, nad którym sama
                musiałabym się zastanowić (a może wcale bym na nie nie wpadła). Ze słowników
                specjalistycznych nie mogłabym się obyć bez medycznego Słomskich i
                naukowo-technicznego PWN: owszem, zawsze sprawdzam ich sugestie, ale
                przynajmniej wiem, co sprawdzać. Oczywiście doszłabym w końcu do tych samych
                rezultatów, po prostu zgłębiając teksty z danej dziedziny, ale zajęłoby mi to
                tydzień, a nie pięć minut. A tacy tłumacze, którzy twierdzą, że nigdy nie
                korzystają ze słowników, tylko mnie śmieszą; bo albo kłamią, albo źle tłumaczą.
                • grzespelc Re: Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 23.02.06, 11:49
                  Droga Hanulo,

                  ostro pojechałas, ale nie masz racji. Problem w tym , że słowniki piszą ludzie
                  nie znający się na rzeczy, dla których nie istnieje różnica np. między radą
                  nadorczą a zarządem i kiedy pod jednym hasłem są oba te słowa, słownik "zwykły"
                  okazuje się bezużyteczny i tylko po definicji można się zorientować, o co
                  chodzi. A takich przypadków jest tyle, ze człowiek po rpostu przestaje ufać
                  słownikom. Dobrych słowników jest b. mało, są drogie, a czasem w ogóle nie do
                  dostania.
                  • hanula Re: Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 23.02.06, 12:08
                    > ostro pojechałas,

                    To z irytacji. smile Sorry. I do apologize.

                    > ale nie masz racji. Problem w tym , że słowniki piszą ludzie
                    > nie znający się na rzeczy, dla których nie istnieje różnica np. między radą
                    > nadorczą a zarządem

                    Ale nie masz racji. Jak już pisałam, używam słownika Fundacji Kościuszkowskiej.
                    Tak się składa, że znam ludzi, którzy robili ten słownik: moi koledzy i moi
                    wykładowcy z Instytutu Filologii Angielskiej UAM, specjaliści od tłumaczenia,
                    niektórzy przysięgli. Możesz mi wierzyć, doskonale orientują się w różnicach
                    pomiędzy radą nadzorczą a zarządem.
                    Nie zmienia to faktu, że i w tym słowniku zdarzają się błędy. W każdym słowniku
                    są błędy, przecież jesteśmy tylko ludźmi. Dlatego zawsze sprawdzam słownikowe
                    sugestie w sieci. Ale twierdzić, że dobry tłumacz nigdy nie korzysta z żadnych
                    słowników - no wybacz, to przecież kpiny.
                  • hajota Re: Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 23.02.06, 12:18
                    Ależ słownik "zwykły" nie służy do tłumaczeń specjalistycznych ani do tego, żeby
                    zeń dosłownie przepisywać znajdujące się tam znaczenia, tylko raczej posiłkując
                    się nimi dojść do tego jedynego właściwego w danym kontekście. Oczywiście, że
                    słownikom nie należy ślepo ufać, dobry tłumacz powinien być czujny i
                    podejrzliwy. Ale zbytnie poleganie na własnej pamięci i niechęć do zaglądania do
                    słowników prowadzi zazwyczaj do jeszcze gorszych rezultatów, w rodzaju "Miała
                    oczy jak kwiat kukurydzy" [cornflower!!].
                    • viking73 Re: Sposób na szybkie i łatwe tlumoczenie 23.02.06, 13:35
                      Zazdroszczę anglistom.
                      Oni mogą wybierać: a to słownik techniczny a to słownik medyczny a to słownik
                      prawniczy itd. Tłumacze rzadkich języków mają do dyspozycji co najwyżej
                      podręczny słownik dwujęzyczny (lepszy lub gorszy) i słowniki jednojęzyczne,
                      przywiozione z zagranicznej podróży. I jakoś _muszą_ sobie radzićsmile
                    • donatta In medio stat veritas 23.02.06, 13:57
                      Wszyscy macie po trochu rację, ale chyba nikt do końca. Bo prawda, jak zwykle,
                      leży gdzieś po środku.

                      Najpierw o korzystaniu ze słowników.
                      To prawda, że często tłumaczy gubi namiętne szukanie ekwiwalentów w słownikach
                      dwujęzycznych. Istotą dobrego tłumaczenia jest oddanie całości frazy, zdania,
                      czy nawet dłuższego fragmentu tekstu, a nie podstawianie odpowiednika każdego
                      słowa. Tak więc ogólnie rzecz biorąc, lepiej jest szukać brakujących słów w
                      słownikach jednojęzycznych. Czasem jednak, definicja słowa nie otwiera nam w
                      mózgu właściwej szufladki i wtedy warto jednak zajrzeć do słownika. Jeśli nie
                      po ekwiwalent, to chociaż po wskazówkę. Palenie słowników uważam więc za
                      nierozważne posunięcie smile

                      Teraz o słownikach.
                      Słowniki tworzą leksykografowie w oparciu o przygotowaną wcześniej siatkę
                      haseł. Jedna siatka jest przygotowana lepiej, inna gorzej. Podobnie, jeden
                      tłumacz jest lepszy, drugi gorszy. I dlatego uważam, że żadnego słownika
                      dwujęzycznego nie można traktować jak biblii. A przynajmniej nie wtedy, kiedy
                      jest się tłumaczem. To może być nieoceniona pomoc, źródło wielu wskazówek i
                      sugestii, ale nie zbiór nieomylności. Piszę to z całą świadomością, bo sama
                      jestem (między innymi) leksykografem. Hanula, może się zdziwisz, ale ja też
                      znam część osób, które słownik kościuszkowski tworzyły, co więcej - słyszałam,
                      co mówił na jego temat sam J.F na pewnej konferencji. Uwierz mi, nie były to
                      superlatywy. I dlatego nie ufam do końca temu słownikowi, tak zresztą, jak
                      żadnemu innemu. To tak, jak gość, który pracując w zakładach drobiowych, nie
                      ufa już do końca życia żadnej kiełbasie smile

                      O słownikach specjalistycznych
                      Tak, jak słowniki ogólne są jednak na dość dobrym poziomie (mówię cały czas o
                      dwujęzycznych), tak ze specjalistycznymi sprawa wygląda różnie. Prawdę
                      powiedziawszy, pokrywają one zwykle zaledwie wycinek znaczeń i frazeologii i
                      niestety, nie unikają generalizacji i błędów. Ponadto nie nadążają za rozwojem
                      nomenklatury specjalistycznej. Na słowniku technicznym PWNu nacięłam się już
                      wiele razy, Słomski jest lepszy w swojej kategorii, ale do ideału mu daleko.
                      Moim zdaniem, przy tłumaczeniu tekstów specjalistycznych lepsze od słowników są
                      katalogi, broszury i książki. Albo specjalista pod ręką. Dlatego właśnie bez
                      żalu porzuciłam tę dziedzinę. Literaturę tłumaczy się znacznie przyjemniej.

                      O tłumaczach - przysięgłych i doświadczonych
                      Z autopsji - tłumacz przysięgły nie jest równoznaczny z tłumaczem dobrym.
                      Doświadczenie też niestety nie zawsze pomaga. Można tłumaczyć 2 lata i być 10
                      razy lepszym od tłumacza przysięgłego z 20-letnim doświadczeniem. Tu chodzi o
                      coś więcej niż czas i papierki.

                      Pozdrawiam
                      • bisbal Re: In medio stat veritas 23.02.06, 14:57
                        Jak to w ogóle jest z tym doświadczeniem w latach? Wszędzie pojawia się
                        pytanie, od ilu lat się jest tłumaczem, ale czy to nie jest względne? Można
                        chyba przez miesiąc przetłumaczyć tyle co ktoś w pół roku, czy nie?
                          • bisbal Re: In medio stat veritas 23.02.06, 15:26
                            Chodzi mi o to, gdy pada pytanie "od ilu lat pan/i zajmuje się tłumaczeniami" i
                            ktoś odpowie od 2 (tzn. pierwsze tłumaczenie wykonał 2 lata temu), ale w tym
                            czasie w sumie zrobił 3 tłumaczenia np. Chodzi mi o to, co tak naprawdę oznacza
                            odpowiedź "jestem tłumaczem od X lat", a wiadomo, że większość biur chce
                            tłumaczy z co najmniej 2-letnim doświadczeniem, ale co się pod tym określeniem
                            kryje...?
                            • donatta Re: In medio stat veritas 23.02.06, 15:49
                              Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie. Myślę, że określenie czasu nie
                              wystarczy, by dać rzetelny obraz doświadczenia. Ja operuję ilością, a nie
                              czasem. Ale książki łatwo jest policzyć smile
                            • silvermane Re: In medio stat veritas 24.02.06, 23:33
                              > większość biur chce
                              > tłumaczy z co najmniej 2-letnim doświadczeniem

                              Nie jest to prawdą, z powodów jak wyżej.

                              Oczywiście zwykle podaje się staż w latach, dopiero gdy zleceniodawca indaguje
                              można uściślić, ile mniej więcej stron przetłumaczyło się w ostatnim roku z
                              danej dziedziny (bo po co komu wieloletnie doświadczenie w tłumaczeniach
                              informatycznych, gdy tłumaczy umowę).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka