Dodaj do ulubionych

czy nie-filolog/lingwista może być dobrym...

21.02.06, 12:51
...tłumaczem?
Czy fachowiec z danej dziedziny, który dobrze zna język obcy, może się
sprawdzić jako tłumacz?
Będę bardzo wdzięczna za opinie.
Edytor zaawansowany
  • hanula 21.02.06, 12:53
    Może.
  • ines1313 21.02.06, 13:35
    Moze. Moi nauczyciele na studiach podyplomowych tlumaczenia mowia:
    "skonczyla sie era tlumaczy-omnibusow-lingwistow, zaczela sie era specjalistow
    z dziedziny ze swietna znajomosciac jezyka".
  • harriet_makepeace 21.02.06, 15:02
    no bo potem czytam takie teksty jak tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=37083881&a=37148787
    i się załamuję. Jestem ekonomistką z wykształcenia i robię tłumaczenia od czasu
    do czasu. Wkładam w to dużo serca i tropię przeróżne znaczenia po internecie,
    ale czasem dopada mnie kompleks nie-bycia filologiem / lingwistą właśnie. Moje
    języki to póki co hiszpański i angielski, uczę się jeszcze francuskiego, ale
    przede mną długa droga.
  • azm2 21.02.06, 15:12
    nie przejmuj się takimi tekstami. autorka jest młoda i niedoświadczona, jeszcze
    się nauczy, że nie ma łatwo i szybko. Ona może tłumaczyć bajki dla dzieci i
    powieści lepiej, niż ty, ale ty na pewno będziesz tłumaczyć teksty ekonomiczne
    lepiej, niż ona.
  • daariaa1 21.02.06, 16:07
    Chyba źle zrozumiałe(a)ś to, co napisałam a co zostało zacytowane powyżej.
    Wyraźnie piszę, że wykonywanie tłumaczeń to ciężki kawałek chleba.
    Zresztą nie ważne.

  • daariaa1 21.02.06, 16:09
    oczywiście "NIEWAŻNE"
  • azm2 21.02.06, 17:56
    Dobrze wiem, bo nie jestem filologiem, a od kilku lat pracuję jako tłumacz. Mam
    stałych i solidnych klientów, jest mi lepiej, niż na etacie w firmie.

    A w ogóle nastąpiło małe nieporozumienie: ja odpowiadałem na post harriet
    makepeace, która komentowała post anity 42:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=37083881&a=37083881
    Mam nadzieję, że nie ma niezgody między nami smile
  • daariaa1 21.02.06, 18:13
    smile
  • harriet_makepeace 21.02.06, 19:11
    a tak gwoli wyjaśnienia nie nazywam siebie "tłumaczem". Jestem ekonomistką,
    która tłumaczy teksty. Nota bene mam kontakt codzienny i z hiszpańskim, i z
    angielskim w pracy. I oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że człowiek w każdym
    zawodzie uczy się cały czas.
  • karolina_29 21.02.06, 16:15
    Moim zdaniem nawet lepszym. Żeby dobrze przetłumaczyć tekst, trzeba najpierw go
    zrozumieć. Żeby zrozumieć, trzeba mieć pewien zasób wiedzy z danej dziedziny.
    Filologom może być więc trudniej niż specjalistom niefilologom. Zakładam rzecz
    jasna, że specjalista niefilolog ma częsty (najlepiej codzienny) kontakt z
    obcojęzycznymi tekstami z zakresu swojej specjalności.
    Słowniki słownikami, ale nowe słownictwo branżowe pojawia się najpierw na
    różnych zjazdach, spotkaniach itp. a do słowników trafia po latach.
  • hanula 21.02.06, 20:19
    Filologom dokucza nieznajomość tematu, niefilologom - nieznajomość języka.
    Najlepsze tłumaczenia robią ludzie, którzy świetnie znają dwa języki i świetnie
    znają temat. Czy jest to filolog, który zgłębił temat, czy niefilolog, który
    zgłębił język, nie ma znaczenia.
    Inna sprawa, że złych tłumaczy jest więcej niż dobrych. Filolodzy lekceważą
    konieczność zgłębiania tematu, muszą podpierać się słownikami, dobierają
    niewłaściwe odpowiedniki fachowych słów. Niefilologom zdaje się, że znają język
    i nie uświadamiają sobie, że popełniają błędy merytoryczne, bo źle zrozumieli
    oryginał.
    Trzeba się natomiast wystrzegać filologów twierdzących, że tylko filolog może
    być tłumaczem, oraz niefilologów twierdzących, że tylko specjalista od danej
    dziedziny może być tłumaczem. Zazwyczaj przemawiają przez nich własne kompleksy.
  • grzespelc 23.02.06, 11:31
    Zaryzykuję opartą na własnych doświadczeniach tezę, że niefilolog może być we
    własnej dziedzinie znacznie lepszym tłumaczem niż filolog. Jeżeli dobrze zna
    podstawy języka, to wystarczy poznać słownictwo i język z tej dziedziny, co nie
    powinno być trudne, szczególnie w niektórych dziedzinach takich jak np.
    medycyna, gdzie w wielu europejskich językach większość słów pochodzi z łaciny.
    Właściwie przy tłumaczeniach na polski bardziej się liczy dobra znajomość
    języka polskiego - specjalistycznego z danej diedziny, niż perfekcyjna
    znajomośc języka obcego (słowniki istnieją).
    Oczywiście gorzej będzie, jak taki będzie chciał wyjść poza swoją działkę.

    (tak tak, jestem niefilologiemsmile
  • karolina_29 23.02.06, 20:21
    Fajnie to ujęłaś, chociaż nie rozumiem, dlaczego niefilologom miałaby
    doskwierać nieznajomość języka??? Filologia to nie kurs językowy, a języka
    można się naprawdę *bardzo dobrze* nauczyć we własnym zakresie.
  • hanula 23.02.06, 20:50
    Taki skrót myślowy: po prostu widywałam niefilologów, którym wydawało się, że
    dobrze znają język*. Niestety, tylko im się wydawało. Pamiętam jednego,
    tłumaczącego w biurze tłumaczeniowym oprogramowanie jednej z największych firm
    software'owych - nie odróżniał "within" od "without". Strasznie się zdziwił,
    kiedy mu powiedziałam, że "without" znaczy "bez". Biuro to wychodziło właśnie z
    założenia, że lepiej zatrudnić niefilologa-specjalistę.

    ---
    * Po filologii człowiek przynajmniej nie ma takich złudzeń.
  • karolina_29 24.02.06, 15:45
    Innymi słowy facet był niefilologiem-specjalistą nieznającym języka.
    Bo i tacy są.

    Without bywa zaś używane również w znaczeniu "not within", może o to mu
    chodziło?
    out of the reach or sphere of <a goal without our grasp> -- see BEYOND
    www.m-w.com/cgi-bin/thesaurus?book=Thesaurus&va=without&x=21&y=17
  • aga.p.p 21.02.06, 18:04
    Ale w tym co tam jest napisane nie ma słowa o przewadze filologów nad niefilologami. Ty, jako ekonomistka, masz połowę roboty za sobą - nie musisz się zastanawiać o co w tekście chodzi (ekonomicznym, oczywiście). smile
    Natomiast prawda jest taka, że tłumaczenia to ciężki kawałek chleba. Jak ktoś chce w tym być dobry, to ani filologia ani CPE nie wystarczą, trzeba jeszcze się sporo nauczyć. A żeby było zabawniej, im więcej się uczysz, tym lepiej widzisz jak dużo jeszcze nie wieszsmile)

    pzdr,
    Aga
  • szczoter 21.02.06, 18:53
    Może.
  • viking73 22.02.06, 12:52
    ines1313 napisała:

    - Moze. Moi nauczyciele na studiach podyplomowych tlumaczenia mowia:
    "skonczyla sie era tlumaczy-omnibusow-lingwistow, zaczela sie era specjalistow
    z dziedziny ze swietna znajomosciac jezyka".
    ----
    A tu taka opina. Nie dotyczy tłumaczy, tylko dzinnikarzy, ale może warto ją
    poznać.

    To felieton Tomasza Raczka, zamieszczony na www.wirtualnemedia.pl

    Jeszcze niedawno, jeszcze w końcówce ubiegłego wieku powszechna była opinia, że
    wiek XXI będzie wiekiem specjalizacji, gdy wzrośnie zapotrzebowanie na
    pracowników gruntownie przygotowanych do zajmowania się wąsko zdefiniowanymi
    zadaniami. Uzasadniano to: tylko wąska specjalizacja umożliwi prawdziwy
    profesjonalizm, bo przecież nikt nie jest już w stanie znać się na wszystkim. I
    oczekiwano takiej postawy od zarówno od lekarzy, inżynierów, prawników, jak i
    dziennikarzy.

    Pamiętam jak dwadzieścia lat temu dyskutowałem z redaktorem
    naczelnym "Polityki", by pozwolił mi wyjść poza rolę krytyka teatralnego tego
    tygodnika i pisać na inne tematy związane z szeroko rozumianą kulturą. "Nie" -
    brzmiała odpowiedź - "czytelnik oczekuje, że będzie dostawał opinie od
    specjalisty od teatru i nie chce od niego tekstów na żaden inny temat". Całe
    życie pisać o teatrze? - zastanawiałem się wtedy w panice - to przecież jakby
    zostać pogrzebanym za życia. Żadnego miejsca na nowe inspiracje, na rozwój;
    żadnego marginesu na nieznane, które przecież za chwilę odkryje swoje nowe
    karty… I uciekłem z klatki. "Pożałujesz" - krzyczano za mną - "a miałeś taką
    dobrą posadę!"

    Nie żałuję. Moje życie stało się dzięki tej decyzji o wiele ciekawsze. Odkryłem
    nowe lądy, nowe pasjonujące tematy, poznałem ludzi z innych środowisk. Do
    dzisiaj nie straciłem zawodowego entuzjazmu. Ale nie o tym miał być ten
    felieton. Po dwudziestu latach zauważyłem bowiem coś znacznie ważniejszego:
    dzisiaj taka rozmowa jak tamta z redaktorem naczelnym "Polityki" byłaby już
    niemożliwa. Specjalizacja przestała być cnotą. W dobie łatwego dostępu do
    informacji, baz danych, press-kitów i internetowych wyszukiwarek przestało być
    najważniejsze, ile kto nazbierał faktów do swojej głowy, a zaczęło się liczyć
    jak pracuje ta głowa i jaki użytek z błyskawicznie przetwarzanych informacji
    jest w stanie uczynić.

    Dzisiaj w dziennikarstwie premiowana jest przede wszystkim wszechstronność,
    elastyczność, szybkość, błyskotliwość; umiejętność kojarzenia faktów z różnych
    dziedzin, syntetyzowania, analizowania. W mniejszym stopniu zbierania
    informacji i ich kolekcjonowania. Tym coraz częściej zajmują się komputery.

    Wąsko wyspecjalizowany dziennikarz nie zazna dzisiaj szczęścia, bowiem wyspa w
    morzu zawodowych umiejętności, na której przebywa, ciągle zmniejsza swoją
    powierzchnię. Wrócił czas omnibusów: ludzi otwartych i gotowych gdy zajdzie
    potrzeba zająć się nową dziedziną. Umiejących docierać do informacji i
    przetwarzać je (co bynajmniej nie oznacza dzwonienia do ekspertów, wypytywania
    ich przez telefon i następnie cytowania ich zdań w zastępstwie własnych opinii -
    to łatwizna godna miernot: tych które to robią i tych, które swoim podwładnym
    każą to robić). Dziś po prostu znowu w cenie jest wszechstronna inteligencja i…
    osobowość. Tyle że w tej dziedzinie, na przekór potrzebom, odczuwamy
    narastający deficyt…
  • anna-pia 21.02.06, 20:27
    Oczywiście - znam takich. Dodam coś jeszcze - lingwista czy filolog plus
    specjalista to świetny tandem do tłumaczenia.
    --
    smacznego

    budzi się we mnie zwierzę, ale to chyba leniwiec
  • micmarci 21.02.06, 22:53
    j.w.
  • uwazna 22.02.06, 15:30
    Oczywiście, że może. Takich przykładów jest wiele i nie dotyczy to tylko
    tłumaczeń specjalistycznych. Wybitny tłumacz literatury pięknej - Tadeusz Boy-
    Żeleński - był z wykształcenia i w praktyce lekarzem, a np. Julian Tuwim
    studiował filozofię i prawo... Brak studiów filologicznych nie przesądza sprawy.
  • arrache-coeur 23.02.06, 21:05
    Boy-Żeleński akurat nie jest najlepszym przykładem. on po prostu wycinał z
    Balzaka to, co mu się nie podobało, czasem nawet 30% całej powieści. owszem
    Balzac w przekładzie Boya to nadal wielka literatura, ale z zupełnie innych
    powodów niż w oryginalesmile))
    jednak nie-filolog na pewno może być dobrym tłumaczem w swojej dziedzinie. jest
    mu łatwiej zrozumieć specjalistyczny tekst, za to filolog ma łatwiej od strony
    językowejsmile)) ideałem byłby filolog-ekonomista, filolog-informatyk,itp.
    specjalista w dwóch dziedzinachsmile))
  • azm2 24.02.06, 09:24
    "jednak nie-filolog na pewno może być dobrym tłumaczem w swojej dziedzinie.
    jest
    mu łatwiej zrozumieć specjalistyczny tekst, za to filolog ma łatwiej od strony
    językowejsmile)) "

    w czym ma filolog łatwiej, jeżeli nie rozumie, co czyta?
  • arrache-coeur 24.02.06, 10:54
    przy takim podejściu, że filolog nic nie rozumie z tekstu, który czyta, to w
    ogóle powinniśmy zabronić filologom tłumaczyć cokolwiek poza literaturą pięknąsmile
    "w czym ma filolog łatwiej?" tekst specjalistyczny nie składa się tylko z
    terminów, przydaje się filologiczna wiedza zarówno w języku wyjścia, jak i w
    docelowym. owszem, specjalista może przetłumaczyć jakiś tekst z języka obcego
    jako np.:"pan mechanik, zepsuć moja się gaźnik", ale filolog, wiedząc jak jest
    gaźnik, może zrobić z tego poprawne, ładne zdaniesmile))
  • grzespelc 24.02.06, 11:24
    .:"pan mechanik, zepsuć moja się gaźnik", ale filolog, wiedząc jak jest
    > gaźnik, może zrobić z tego poprawne, ładne zdaniesmile))

    Gorzej, jeżeli filolog nie widział nigdy samochodu, a w słowniku pisze że
    silnik albo gaźnik i filolog wybiera silnik....
  • azm2 24.02.06, 12:19
    "pan mechanik, zepsuć moja się gaźnik"

    Jeszcze nie widziałem tekstu napisanego w taki sposób przez Polaka -
    niefilologa z wykształceniem technicznym. Z drugiej strony widywałem teksty
    tłumaczone np. z angielskiego na polski przez Polaków-lingwistów, którzy
    naprawdę nie rozumieli tekstu w aspekcie technicznym (co z czym, dlaczego, co z
    tego wynika) i, chociaż tekst był ładnie napisany po polsku, to od strony
    merytorycznej zawierał bzdury. Potrzebny był technik, żeby wstawić odpowiednie
    słownictwo (zdarza się, że jeden wyraz angielski ma kilkanaście polskich
    odpowiedników, w drugą stronę też się tak bywa) i nadać sens całości.
    Należy jeszcze brać poprawkę na dobór wyrazów i styl oryginalnego tekstu, które
    często nie są idealne, a raczej przeciwnie.
  • karolina_29 24.02.06, 15:53
    Moim zdaniem powinny być egzaminy na tłumacza tekstów specjalistycznych (osobno
    dla różnych dziedzin, np. medycyny, ekonomii, prawa, informatyki).
    Absolwent studiów podyplomowych (tłumaczeniowych) ma oczywiście łatwiej, ale
    filolog? Filologia to nie sama praktyczna nauka języka, a nawet nie GŁÓWNIE
    praktyczna nauka języka. Czy naprawdę ktoś uważa, że niefilolog nie może
    posługiwać się poprawnym językiem, bo filologii nie studiował?
    Nie, no ludzie!
  • azm2 24.02.06, 16:06
    Naczelna Organizacja Techniczna przeprowadza egzaminy na tłumaczy technicznych
    w różnych językach i wielu dziedzinach.
  • arrache-coeur 25.02.06, 12:25
    karolina_29 napisała:

    >
    > Absolwent studiów podyplomowych (tłumaczeniowych) ma oczywiście łatwiej, ale
    > filolog? Filologia to nie sama praktyczna nauka języka, a nawet nie GŁÓWNIE
    > praktyczna nauka języka. Czy naprawdę ktoś uważa, że niefilolog nie może
    > posługiwać się poprawnym językiem, bo filologii nie studiował?
    > Nie, no ludzie!
    nikt nie powiedział, że niefilolog nie może nigdy poprawnie przetłumaczyć
    tekstu. po prostu czasem tak bywasmile)
  • daariaa1 24.02.06, 12:29
    Po pierwsze chyba trzeba coś sprecyzować:
    Nie-filolog może byc super tłumaczem, jeśli jest ekspertem w jakiejś
    dziedzinie; inaczej nie rozumiem w czym miałby być lepszy od filologa.Moja
    ciotka jest nie-filologiem i zna angielski - no i co z tego? Ekspertem w żadnej
    dziedzinie nie jest...
    Wykonywałam korekty po różnych nie-filologach i tak jak z filologami: niekóre
    dzieła wołały o pomstę do nieba; niekóre tłum. były doskonałe pod wzgledem
    meryt., ale kulawe i często błędne językowo; niektóre sam miód-doskonałość itd.
    Więc nie rozmumiem tego piania nad nie-filologami.
    I filolog i nie-filolog mogą wykonać dobre i złe tłumaczenie.

    Jako filolog, nigdy nie podjęłabym się tłumaczenia wysoce specjalistycznych
    ksiązek informatycznych - tłumacz-informatyk zapewne zrobi to 66m razy lepiej,
    ale niekiedy proste zdania tak poprzekręca że hej!
    TAk więc: mutual respect!

  • arrache-coeur 25.02.06, 12:45
    i o to właśnie chodzismile jedni i drudzy mogą coś zrobić dobrze, jak i fatalnie
    respect à tous!
  • silvermane 22.02.06, 22:13
    > Czy fachowiec z danej dziedziny, który dobrze zna język obcy, może się
    > sprawdzić jako tłumacz?
    > Będę bardzo wdzięczna za opinie.

    Oczywiście - doświadczenie i wiedza tłumaczeniowa ma się nijak do filologicznej.
    Nawet jeśli "dobrze zna" tylko w wąskim, specjalistycznym zakresie.
  • equus3 24.02.06, 16:11
    IMHO jak najbardziej może.

    --
    Equus
    WWW: equus.webd.pl
    Prawda to najwyższa wartość, a wszystko, co nie krzywdzi, jest dozwolone.
  • barbara7 25.02.06, 18:28
    Witam, jestem redaktorem i zdarza mi się dość często redagować tłumaczenia
    literatury popularnonaukowej. Najlepiej jak dotychczas sprawdzał mi się system
    trzech rąk: tłumacz - dobrze znający język obcy, konsultant - dobrze znający
    swoją dziedzinę i redaktor. Ważne jest przygotowanie merytoryczne, ale i to, że
    całośc nie leży w jednym ręku, a raczej nie w jednej głowie. Pomylić się może
    każdy. A niestety, redagowanie i tłumaczenie to nie programowanie, tam program
    po prostu nie zadziała i błąd się ujawni, a tu ... pójdzie do druku.

    --
    Pozdrawiam
    A_Ska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka