Dodaj do ulubionych

Warunki pracy w pewnej agencji-normalnie szok!

28.02.06, 23:03
Oto w zarysach warunki pracy jakie zaproponowal mi pewien pan z pewnej
agencji tlumaczen w Warszawie:

1. praca w systemie inhousowym, czyli przychodzi sie i siedzi po 8 godzin
(ustawowy czas pracy)
2. jezeli chodzi o prawa pracownika pana juz ustawa nie obowiazuje - oferuje
umowe o dzielo
3. warunkiem przyjecia do pracy jest przepracowanie dnia probnego -
bezplatnego oczywiscie
4. wyplata 2200 ( przy czym warunkiem jest "zrobienie miesiecznego targetu" w
wysokosci 200 stron; po przekroczeniu owego targetu mozna zarobic nawet do 4
tys., a co tam, w sumie 200 czy 400 stron po 10 zl to zadna roznica, tym
bardziej ze dla rozmawiajacego ze mna pana nie bylo tez roznicy czy tlumaczy
sie na jez. polski czy obcy)
pomijam juz inne przekrety typu liczenie tlumaczowi strony jako 1800 znakow,
podczas gdy na stronie internetowej w ofercie firmy dla klienta stosuje sie
przelicznik znakow 1600.
co mnie najbardziej dziwi, to ze ktos wogole godzi sie na takie warunki.
ludzie, dlaczego psujecie rynek i pracujecie na jakiegos naciagacza za 10 zl
za strone?!!!!!!
Edytor zaawansowany
  • szczoter 28.02.06, 23:18
    hmmm, mówisz, że rozmawiał z Tobą pan...
    czy nazwa agencji zaczyna się na B?wink

    pzdr
  • elle666 28.02.06, 23:28
    nie, nazwa agencji zaczyna sie na G....
    ale widze, ze to nie wyjatek na naszym rynku.
  • spod_tworek 28.02.06, 23:23
    Zgłosić do PIPy, że ludzie na miejscu siedzą, a na umowę o dzieło pracują.
  • elle666 28.02.06, 23:30
    myslałam o tym, ale jest takie powiedzenie "zgodziles sie za psa, rób za psa".
    niech sie sami martwia o siebie. ja to to chyba zglosze w Stowarzyszeniu
    Tlumaczy, chociaz pewnie tez to niewiele pomoze
  • jottka 28.02.06, 23:36
    bo nie ma sensu zgłaszać do stowarzyszenia tłumaczy, tylko - jak ci słusznie
    poradzono - do inspekcji pracy, a przy okazji do właściwego urzędu skarbowegosmile
  • enlightened 28.02.06, 23:38
    Podaz i popyt nie psuja rynku. Podatki, ZUS'y i inne socjalistyczne
    pozostalosci psuja rynek.

    --
    "There are two sides to every issue: one side is right and the other is wrong,
    but the middle is always evil." - Ayn Rand
  • elle666 28.02.06, 23:44
    i tu można się zgodzić, tylko ja nadal nie widze powodu dlaczego proponuje sie
    ludziom 10 zl/str. za tlumaczenia na jez. obcy, tym bardziej, ze facet nie
    ponosi zadnych kosztow.
    nawiasem mowiac, jak go sluchalam to przypomnial mi sie
    termin "racjonalizator", ktory gesto przewijal sie w serialu "Zmiennicy" - pan
    bowiem oswiadczyl mi, ze z zasady kazdy tekst tlumaczy u niego kilka osob ("bo
    kazdy wtedy wnosi cos od siebie"). to kolejny fenomen, o ktorym jeszcze nie
    slyszalam....
  • enlightened 28.02.06, 23:50
    >tylko ja nadal nie widze powodu dlaczego proponuje sie
    >ludziom 10 zl/str. za tlumaczenia na jez. obcy, tym bardziej, ze facet nie
    >ponosi zadnych kosztow.

    Bo tak powinno byc w wolnym rynku. Niech bedzie nawet 100 zl/str., jezeli jest
    popyt na takie ceny.

    --
    "There are two sides to every issue: one side is right and the other is wrong,
    but the middle is always evil." - Ayn Rand
  • elle666 28.02.06, 23:53
    no ale podobno nie godzimy sie na Biedronki i chcemy zyc w panstwie, gdzie
    obowiazują jednak jakies minima przyzwoitości?
  • szczoter 01.03.06, 00:11
    kto się nie godzi ten się nie godzi. Ja mam ten komfort, że nie muszę się
    godzić, ale jest pewnie sporo osób, które z różnych przyczyn się godzą (a część
    zapewne, bo musi).
    Daleki jestem od napiętnowywania takich osób za sam fakt, że za tyle pracują.
    Moim zdaniem natomiast trzeba ludzi informować, że można pracować za przyzwoite
    pieniądze. Ale na informowaniu nasza rola powinna się kończyć. Choć z drugiej
    strony, dla wielu osób pieniądze oferowane przez tego Pana są pewnie przyzwoite.
    I tu chyba mamy sedno sprawy.
    A co do przyzwoitości ogólnie: ludzie ją mają, albo nie. Nie będę buca jej
    uczył, ani jej od niego wymagał. Po prostu nie będę dla niego pracował, póki co
    mam taki wybór.
    Jest wiele biur, które płacą przyzwoite pieniądze, dają normalne terminy itd.
    itp. Tylko trzeba je wyłuskaćsmile
    Czego wszystkim serdecznie życzęsmile
    I tyle ode mniesmile
  • elle666 01.03.06, 00:31
    mnie dziwi dlaczego wogole ktos sie godzi, tym bardziej, ze rzeczywiscie jest
    duzo biur , ktore placa przyzwoicie. problem polega na tym, ze gdyby wszyscy
    przestali sie godzic, ten Pan z 80 zl pobieranych od klienta za strone
    tlumaczenia musialby tlumaczowi odpalac przynajmniej 30 i nie zmuszac go przy
    tym do warunkow, ktore stanowia zlamanie kodeksu pracy. wybaczcie, ale 10 zl.
    za strone to juz naprawde potwarz
  • szczoter 01.03.06, 08:49
    > mnie dziwi dlaczego wogole ktos sie godzi, tym bardziej, ze rzeczywiscie jest
    > duzo biur , ktore placa przyzwoicie. problem polega na tym, ze gdyby wszyscy
    > przestali sie godzic, ten Pan z 80 zl pobieranych od klienta za strone
    > tlumaczenia musialby tlumaczowi odpalac przynajmniej 30 i nie zmuszac go przy
    > tym do warunkow, ktore stanowia zlamanie kodeksu pracy. wybaczcie, ale 10 zl.
    > za strone to juz naprawde potwarz

    Mnie już niewiele rzeczy dziwi. A te jego 10/str zawsze ktoś weźmnie, nie ma się
    co łudzićsmile
    Trzeba robić swoje, za godne stawki. A innym co najwyżej współczuć.
    pzdr
  • silvermane 01.03.06, 10:00
    Pozostaje nadzieja, że tłumaczący dla tego pana nie będą się specjalnie
    przykładać do roboty, bo jakąż też mają motywację - i firma raz dwa upadnie.
  • azm2 01.03.06, 10:05
    stawka jest żebracza, a warunki pracy są wyzyskiem pracowników.
  • baba_ta_sama 01.03.06, 12:20
    sensownie ujawniac jednak nazwy takich biur. Brzydze sie donosicielstwem, ale w
    podobnych przypadkach chodzi o ewidentne naruszanie prawa, psucie rynku,
    niszczenie opinii rzetelnych tlumaczy (chodzi mi o sytuacje, gdy za grosze
    pracuja osoby niekompetentne). Jak myslicie?
    Pozdrawiam
    baba
  • elle666 01.03.06, 15:53
    ja moge ujawnic, tylko zeby mnie potem jakis fagas nie scigal za znieslawieniesmile
  • baba_ta_sama 01.03.06, 16:31
    Podanie faktow nie jest znieslawieniem smile

    Wydaje mi sie, ze grozba ujawnienia takich praktyk moze byc skutecznym
    straszakiem dla "spryciarzy".

    baba
  • elle666 01.03.06, 17:06
    no to podaje: global target
  • amatorski 01.03.06, 17:22
    ma nawet oddział we włoszech wink
    www.globaltarget.it

    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • elle666 01.03.06, 18:04
    taaa, dobrze by bylo, niestety obawiam sie, ze to zupelnie inna bajka
  • biuro_norden 02.03.06, 18:42
    Ponoc tlumacze kabinowi ze Wschodu pracuja za... wyzywienie! Jak w takiej
    sytuacji czuja sie tlumacze rodzimi, bioracy za caly dzien tlumaczenia
    standardowa stawke w wysokosci 1000 zl? Sa tez tacy, ktorzy tlumacza standardowe
    dokumenty za 2 zl. Wyobrazacie sobie? Co z tego, ze wystarczy zmienic nazwiska,
    daty i miejscowosci? Dokument to dokument. Szanujmy sie, moi drodzy...
  • elle666 02.03.06, 19:18
    mozemy sie szanowac, ale zawsze znajda sie tacy, ktorzy beda godzili sie na tak
    dziadowskie stawki. najbardziej irytujace jest to, ze biuro na glodowej pracy
    tlumacza zarabia po kilkaset procent. mogloby zatem za strone ktora sprzedaje
    klientowi za 50 zl placic tlumaczowi 30, ale po co, skoro mozna placic 10,
    żądając przy tym pracy w systemie in-housowym czyli pelnej dyspozycyjnosci i
    nie ponosic zadnych kosztow (zus, platny urlop, chorobowe i przede wzsystkim
    stabilnosc zatrudnienia). jestem po rocznym pobycie za granica i mam nadzieje,
    ze to tylko okres przejsciowy. historie, ktore czytam na tym forum utwierdzaja
    mnie w przekonaniu, ze dzien w ktorym opuszcze ten kraj na zawsze bedzie
    najpiekniejszym dniem mojego zycia.
  • baba_ta_sama 02.03.06, 20:38
    Ostatni zgasza swiatlo....?
    sad
  • mitako 02.03.06, 22:16
    Z pewnością będzie to najpiękniejszy dzień Twojego życia i serdecznie Ci tego
    życzę. Sama kiedyś popełniłam błąd, że tu wróciłam. Niestety, teraz ze względu
    na sprawy rodzinne itp. nie bardzo mogę się stąd ruszyć. I wiem, że jest więcej
    takich jak ja.

    Ale czy to, że tu żyjemy, naprawdę musi oznaczać konieczność czołgania się
    przed złodziejami i oszustami wszelkiej maści?

    Mam (odpukać) stawki, za które da się żyć. Nie zgadzam się jednak absolutnie z
    podejściem, że „trzeba robić swoje, szukać lepszych firm i nie przejmować się
    tymi, którzy pracują za darmo”.

    Uczciwe firmy nie mogą przyjmować ludzi bez ograniczeń. Jeśli ktoś nie weźmie
    pracy za 10 złotych, wcale nie jest powiedziane, że znajdzie lepszą. Klienci
    natomiast będą wybierać tańsze tłumaczenia, a jeśli nawet w końcu się
    przekonają, że nie warto, to uczciwe biura zdążą już dużo stracić, a przy
    okazji obniżyć stawki.

    I pewnego ranka my, „szczęśliwcy” pracujący jeszcze za normalne pieniądze
    możemy znaleźć w skrzynce maila od naszych uczciwych dotychczas firm, że albo
    pracujemy za 12 złotych, albo spadamy.

    A może chamskopolscy „przedsiębiorcy” w ogóle zaczną żądać zapłaty za to, że
    się u nich pracuje? Bo przecież praca jest w tym kraju luksusem, a za luksus
    trzeba płacić?
  • baba_ta_sama 02.03.06, 22:34
    Dziekuje. Ale niech ta decyzja nie bedzie wymuszona sytuacja zyciowa ...
    Niech bedzie naturalna konsekwencja rozwoju gospodarczego (i nie tylko) tego
    kraju...
    Zabrzmialo sentymentalnie? Mnie tez... Ale, cholera, kiedys musi to wszystko
    zadzialac - z korzyscia dla wszystkich.
    Zycze dobrej nocy smile
    baba
  • ek1111 02.03.06, 22:43
    Normalnie nie wiem, o co bijecie pianę.
    Mamy kapitalizm, i każdy może otworzyć swoją działalność, nie oglądając się na
    warunki, jakie stawia jakaś firma. Naprawdę nie trzeba się przed nikim czołgać,
    ani przyjmować oburzających warunków. Trzeba mieć swoją godność i cenić się.
    Owszem, na swoim jest więcej pracy, ale ceny swoich usług ustalasz sama.
  • elle666 02.03.06, 23:08
    wszystko prawda, kapitalizm, wolny rynek itd. trudno mi jednak konkurowac z
    kims, kto jako tlumacz kabinowy pracuje za wyzywienie.... albo kto bierze 2 zl.
    za strone.
    potem co prawda wychodza rozne kwiatki, jak w przypadku firmy euroscript, ktora
    tlumaczyla prawo unijne ... z wiadomym rezultatem, ale stawki dala
    konkurencyjne. nie mowiac juz o tym, ze w kraju cywilizowanym nikt nie
    zaproponowalby w sposob tak bezczelny warunkow stanowiacych zlamanie kodeksu
    pracy (bo przeciez praca po 8 godz. w siedzibie i pod kierunkiem pracodawcy
    spelnia wszystkie warunki umowy o prace a nie o dzielo!). no, ale my krajem
    cywilizowanym nie jestesmy i dlugo chyba jeszcze nie bedziemy
  • ek1111 02.03.06, 23:18
    Nie powinnaś konkurować z tymi, co pracują za michę byle jakiego żarcia. Ten,
    kto się nisko ceni nie kupi sobie nowych słowników, ani coraz lepszych
    programów. Nie pojedzie w świat, by szlifować język. On będzie tłumaczył za te
    2 złote i w końcu wypadnie z rynku. Wszak wiadomo, ze jakość musi kosztować.
    Nie bójcie się ceny! Ostatecznie lepiej przetłumaczyć 1 stronę za 30 zł, niż 15
    za te same 30. Przynajmniej się człowiek nie zmęczy smile
  • elle666 03.03.06, 00:09
    oczywiscie, masz racje, mam nadzieje, ze kiedys kasa przestanie byc jedynym
    wyznacznikiem na rynku.
    a tak juz bardziej ogolnie ujmujac, to chyba jako spoleczenstwo powinnismy sie
    zaczac uczyc bardziej cenic. nie wiem, skad to przekonanie, ze ten, co daje
    prace robi łache, a ten co bierze powinien byc szczesliwy i siedziec cicho, a
    juz bron boze nie dopytywac sie o warunki, bo to nie wypada. przeciez to umowa
    wzajemna i obie strony tutaj swiadczą. mysle, ze takie porpozycje jak ta, ktora
    opisalam pojawiaja sie w tak wielkiej masie dlatego, ze tak naprawde dosc mały
    procent osób ma odwage powiedziec "nie" chamom i wyzyskiwaczom.
  • mitako 03.03.06, 04:33
    Zaraz, zaraz... To niezupełnie tak z tym kapitalizmem.

    Kapitalizm ma to do siebie, że na wszelkie stawki, ceny itp. muszą zgodzić się
    OBIE strony umowy lub transakcji. Chyba że ktoś ma pozycję monopolisty, to
    wtedy może sobie rzeczywiście ustalać stawki SAM, zgodnie z tym, na ile się
    ceni. Nawet tysiąc złotych za stronę. Ale nie znam takiego tłumacza. Normalnie
    stawka, na jaką tłumacz wycenia własną pracę, jest kwotą WYJŚCIOWĄ do
    negocjacji. O tym, czy tę kwotę osiągnie, decyduje to, za ile zgadzają się
    pracować INNI. Niestety.

    Problem polega na tym, że drastycznie spadają ceny naszej pracy. I nie ma tu
    większego znaczenia, czy chodzi o etat, czy własną działalność. Praca tłumacza
    jest wymierna. W przypadku etatu zawsze można do wypłaty „na rękę” dodać
    podatki, ZUS i urlop płacone przez pracodawcę, koszty energii elektrycznej,
    amortyzacji komputera itp. podzielić na liczbę przetłumaczonych stron i
    porównać to z tym, co otrzymuje freelancer prowadzący własną działalność.
    Kwoty, o których mowa w wyżej opisanym przypadku, są skandaliczne. I nie jest
    to przypadek odosobniony.

  • silvermane 03.03.06, 21:50
    > dzien w ktorym opuszcze ten kraj na zawsze bedzie
    > najpiekniejszym dniem mojego zycia.

    Nikt Ci przecież nie każe tłumaczyć dla agencji mających siedzibę w Polsce i
    płącących w złotówkach?

    Chyba że masz na myśli inne aspekty tutejszego samozatrudnienia (na przykład ZUS).
  • elle666 03.03.06, 22:26
    nie, nikt mi nie każe ale nie o to tutaj chodzi.
    po prostu zaluje, ze w tym kraju nadal jest tyle cwaniaków i naciagczy i ze
    wykwalifikowanemu tłumaczowi składa sie propozycje pracy za - jak ktos to tutaj
    okreslil- żebraczą stawke i to jeszcze na warunkach stanowiacych załamanie
    kodeksu pracy. na to by sie nikt w cywilizowanym swiecie nie odwazyl. a to ze
    ja tych warunkow nie przyjme to juz inna bajka. grunt, ze takie propozycje
    wogóle padają i to jest tutaj meritum sprawy.
  • mitako 04.03.06, 00:13
    Zgadzam się z elle666. Nie muszę pracować dla złodziei, ale trudno jest mi
    przejść koło takich zjawisk obojętnie. Chociażby dlatego, że psucie rynku jest
    jak zaraza i kiedyś może dotrzeć również za granicę. I wysepki "normalności"
    będą coraz mniejsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka