Dodaj do ulubionych

Ile zarabia tlumacz?

14.08.06, 23:11
Dopiero raczkuje na tym polu i ciekawi mnie ile zarabia tlumacz na etacie w
firmie? Jak wyglada taka praca 'na codzien'? Aha, chodziloby mi o tlumacza po
filologii lub podyplomowce, nie przysieglego.
Edytor zaawansowany
  • librero 16.08.06, 18:47
    ale to wszystko zależy... Od rodzaju firmy i tego, gdzie się znajduje,
    doświadczenia tłumacza, sektora działalności itepe itede.

    Imo od 2k do ponad 10k. Tyle że za 2k chyba nie bardzo opłaca się pracować, bo
    można tyle zarobić jako freelancer, albo nawet lektor.
  • hermenegilda_zenia 16.08.06, 21:29
    Trójmiasto, zarabiam powiedzmy etatowo - ok. 8 tys. , tłumacz 2 języków bez
    uprawnień przysięgłego + średnio ok.3 tysiące tłumaczenia dodatkowe od
    klientów z zewnątrz. Oczywiście zainwestowałam w oprogramowanie, które od razu
    czyni mnie wobec klienta tłumaczem "poważnym" i profesjonalnym. Z zasady nie
    tłumaczę dla agencji oraz biur tłumaczeń( w każdym razie nie poniżej 30 PLN
    netto za stronę), ale nie jestem studentem , ktory bierze co popadnie za marne
    grosze, żeby się w ogóle wkręcić.
  • librero 16.08.06, 22:20
    a ile masz lat doświadczenia?
  • crazygirl1 17.08.06, 00:03
    Możesz napisać, jakie masz oprogramowanie i ile za nie zapłaciłaś?
  • hermenegilda_zenia 17.08.06, 11:52
    Jestem 6 lat po studiach kierunkowych ( w tym podyplomowych dla tłumaczy
    konferencyjnych zagranicą), pracuję z Tradosem - w tej chwili aktualna wersja
    kosztuje o ile się nie mylę ok. 800 Euro.DO tego rózne programy do obróbki
    tekstowej, konwertowania plików - myślę, że z wszystkim na podstawowe
    oprogramowanie wydałam ok. 7-8 tys. Oczywiście nie uwzględniając innych pomocy
    jak np. słowniki itp.
  • crazygirl1 19.08.06, 19:01
    Dzięki za odpowiedź!
    Piszesz, że jesteś 6 lat po studiach. A jak zaczynałaś? Wiem, że jak się jest
    dobrym, to się można przebić na tym mimo wszystko niełatwym rynku, ale jednak
    najpierw ktoś musi się na mnie "poznać" smile Więc jak porządnie zacząć?
  • silvermane 18.08.06, 09:15
    8 tysięcy? Znam tłumaczy na etacie, którzy są zadowoleni z połowy tej kwoty...
    no ale może w Trójmieście tak płacą.

    "Z zasady nie tłumaczę dla biur" - może dlatego, że mało które chce zrezygnować
    ze swojej marży, żebyś dostała te 30 PLN netto?
  • hermenegilda_zenia 18.08.06, 09:20
    Tłumacz, tłumaczowi nierówny - ja jestem fachowcem i należe do elitarnego
    grona, które POTRAFI tłumaczyć ustnie , więc 8 tys. to i tak dla mojego
    pracodawcy okazja, bo głównie wykonuję dla niego tłumaczenia ustne a za dzień
    pracy przy tłumaczeniach symultanicznych pobieram na wolnym rynku 1200 PLN na
    rękę.
  • librero 18.08.06, 11:59
    imho polowa tej kwoty dla tłumacza w firmie, który tłumaczy umowy, ale pewnie i
    sporo spotkań, do tego wyjeżdza służbowo, to zadne fajerwerki.

    Jest to przyzwoita pensja, za ktora mozna sie utrzymac na niezlym poziomie, ale
    jak na realia zycia w duzym miescie, to hmmm
    W marketingu dostaje sie tyle mniej wiecej zaraz po studiach, a wymaga sie o
    wiele mniej. Nie ujmujac nic marketingom....
  • dewolf 19.08.06, 13:28
    No właśnie - etat, a freelancing:

    Na etacie tłumaczami się zazwyczaj poniewiera, zlecając nierzadko kosmiczne
    ilości tekstów "na wczoraj", plus ustne tłumaczenia spotkań zarządu etc.
    ciągnące się niekiedy do północy, za STAŁĄ stawkę (waha się to, o ile wiem,
    między 1500 (sic!) a ok. 4000 PLN) na miesiąc.

    Dobry freelancer (tłumacz pracujący na zlecenia) wyciągnie i 4000 na tydzień.
    Teoretycznie MAKSYMALNA suma, jaką w naszym fachu można by zarabiać w Polsce to
    30.000 PLN na miesiąc, czyli 1000 dziennie. Ale to oznacza CODZIENNĄ, bez
    wyjątku, pracę, przy symultanach i zleceniach typu ekspres (lub dla klientów
    zagranicznych, którzy dają np. 40 euro za stronę), co w praktyce się nie zdarza.
    Generalnie na wyższej półce wyciąga się między 6 a 12 tysięcy. Przykładowo na
    przełomie sierpnia i września lecę na 3 tygodnie do Austrii, gdzie stawka wynosi
    500 PLN netto za dzień, łącznie z weekendami (w które nie pracuję!) + dieta 43
    euro na dzień. Narzekać grzechem byłoby... wink

    Pozdrawiam, i życzę lukratywnych zleceń - DeWolf
  • olup 14.09.06, 21:59
    Z tego co ja wiem, doświadczony tłumacz pisemny jest w stanie nawet w ciągu w
    ciągu 15 dni zarobić 30 tys. Sama znam takiego, który w ciągu doby wykonuje
    tłumaczenia 40 stron i jedyne błędy, jaki emu się zdażają to drobne, drobne
    podkreślam literówki :] Zazdroszczę mu takie sprawności i takiej głowy. Ale
    cóż - myślę, że trening czyni mistrza big_grin
  • malakas 14.09.06, 22:13
    No nie, to są jakieś extrema bez większego związku z rzeczywistością. Nikt przy
    zdrowych zmysłach nie powierzy tłumaczowi 600 stron do zrobienia w 2 tygodnie.
    Owszem, można zrobić 40 stron w 1 dzień, można nawet więcej, ale na pewno nie
    cięgiem przez 15 dni, gdyż już po 2 dniach takiego maratonu pada sie na
    klawiaturę i zasypia. Zresztą, kto zapłaci 50 zł przy takiej ilości? Myslę, że
    wątpię.
    Zejdźmy na ziemię, myślę że większość z nas byłaby zadowolona robiąc średnio 15
    stron dziennie, w ciągu 8 h, przez 5 dni w tygodniu. Nawet przy stawce 30 zł
    daje to 10 koła miesięcznie. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc
    nie wykluczam...
  • ek1111 15.09.06, 08:07
    Chyba się koledze tłumaczącemu 40 str dziennie coś pomyliło ze zmęczenia. Tak
    jak mówi malakas, nikt tak nie pracuje na stałe!
    Poza tym, kto twierdzi, że literówka to drobny błąd?
  • silvermane 20.09.06, 15:22
    "nawet przy stawce 30 zł" - dobre sobie wink
  • scanner2 19.08.06, 18:28
    No to nieźle wyciągacie, ja dopiero wchodze w ten interes i na razie przyglądam się cenom. Np na allegro oferty chodza po 8-10 zł za strone, co dla mnie jest chore, no ale i poziom jest adekwatny do ceny.
    No tak, zarobic na tłumaczeniach ustych i symultanicznych można naprawdę dużo, tylko jakim kosztem..nieobecnośc w domu..konieczność ciąglych wyjazdów no i pełna gotowość, co w praktyce ogranicza mozliwość jednoczesnej pracy na etacie
  • dewolf 19.08.06, 19:26
    @Scanner2:

    Freelancing w praktyce wyklucza (równoczesny) etat, przynajmniej w mojej
    praktyce. Na początku kariery (1993-4) moim głównym źródłem dochodów była praca
    lektora w szkole językowej, co dawało mi jakieś 1500-2000, a resztę kasowałem z
    tłumaczeń (500-1000), po czym stopniowo przechodziłem - i przeszedłem - na
    całkowite wolnostrzelectwo. Wyjazdy etc.: Jak to mówią - "Pieniądze leżą na
    ulicy, tylko trzeba sobie zadać trud schylenia sie po nie." Innymi słowy coś za
    coś. Albo masz spokojną posadkę za 800-3000 peelenów, albo zaiwaniasz jak wół za
    znacznie lepsze pieniądze. The choice is yours, jak mawiają Anglosasi.

    Z tymi wyjazdami to swoją drogą nie jest bynajmniej tak, że Cię nie ma w domu
    przez 1/3 roku. Kupę konsekutywek i symultanek miewa się 'u siebie', czyli we
    własnym mieście z najbliższą okolicą; w końcu tłumaczowi trzeba opłacić podróż +
    hotel + wydatki, i często klient znajduje takiego fachowca w 'miejscu docelowym'.

    Co do cen tłumaczeń na allegro, czy w takich śmiesznych miejscach, za jakie
    zmuszony byłem ostatnio uznać globtra.com, to są to - excuse le mots - pyciarkie
    ceny oferowane przez pyciarkich "tłumaczy" dla pyciarzy. C'est tout.

    Ukłony - D.W.
  • scanner2 20.08.06, 15:30
    Co do allegro, w pełni się z Toba zgadzam, choc działa tu jednak prawo "hipermarketu" które stopniowo zaczyna psuć cały rynek, zmuszając i prosesjonalnych tłumaczy do obniżania stawek, a to napewno nie wpływa na wzrost jakości.

    Jesli chodzi o freelancing, to rzeczywiście trudno pogodzić to z etatem. Zalezy jeszcze w jakim stopniu ktoś chce się w to zaangażować, z tłumaczeniami pisemnymi, o czym mam nadzieję wkrótce sie przekonac, kłopot jest duzo mniejszy. Natomiast wszelkie tłumaczenia ustne wymagają juz niemal pełnej dyspozycyjności, więc wtedy etat rzeczywiście praktycznie odpada. Pieniądze są z pewnością dużo większe, ale i praca bardziej wymagająca (stres, 110% koncentracji all the time etc)
  • dewolf 21.08.06, 00:45
    Jeszcze 3 grosze do Scannera:

    "prawo "hipermarketu" które stopniowo zaczyna psuć cały rynek, zmuszając i
    prosesjonalnych tłumaczy do obniżania stawek (...)"

    Po pierwsze: hipermarkety nie takie straszne, jak je malują: marże co prawda (a
    w zwiazku z tym i ceny) minimalne, ale jednak nie są to (cenowo) "sklepy z
    odzieżą na wagę", gdzie kupisz marynarkę za 10 złotych...

    "Psucie" rynku przez amatorów-tandeciarzy na polu tłumaczeń ma miejsce już od
    ładnych paru lat, i... nic. Przynajmniej nic z tego dla mnie nie wynika. Mam
    stałych Klientów, sporą listę referencji, a POWAŻNIE myślący o jakości
    zleceniodawca na pewno nie odda tekstu w ręce amatora, choćby nie wiem jak niską
    ceną ten drugi go kusił. Tak samo, jak gość ceniący sobie jakość ubioru pójdzie
    do sklepu Cardina, a nie z tanią odzieżą - c'est tout.

    Babuleńka niemogąca wyrozumieć co jest napisane na opakowaniu lekarstwa
    przysłanego z Ameryki przez wnuka odda je w ręce siostrzeńca, który właśnie zdał
    maturę z angielskiego/niemieckiego etc., i siostrzeniec Jej wytłumaczy, że
    trzeba doustnie, a nie doodbytniczo (miejmy nadzieję! wink), a poza tym PRZED, a
    nie PO posiłku - i git!!!

    Miedzynarodowy bank powierzy tłumaczenie w ręce profesjonałów - i żałować kasy
    nie będzie, bo MOŻE STRACIĆ O WIELE WIĘKSZĄ KASĘ!!! Jeżeli "tłumacz" -
    dyletant-po-10-złotych-za-stronę coś spieprzy...

    Nie boję się takiej pseudokonkurencji - nie bój się i Ty, gdy już będziesz mógł
    dyktować odpowiednio wysokie ceny, zgodne z poziomem Twojego profesjonalizmu.
    Gwiazdy filmowe/rockowe etc. grają czasami za friko, zgoda. Ale jeśli grają za
    pieniądze, to poniżej pewnej stawki nie zejdą, i nie ma przeproś. I nie wierz w
    to, że naprawdę profesjonalni tłumacze masowo obniżają stawki - bo i po co mieliby?

    Miłego dnia - D.W.
  • scanner2 21.08.06, 13:28
    Co do mojego profesjonalizmu, na razie niestety nie moge sie nazwac profesjonalistą, bo mam zbyt duże braki jeśli chodzi o słownictwo specjalistyczne, dlatego tez w praktyce bardzo mało na razie tłumacze,

    za 10 zł jak na allegro uczciwie tłumaczyc sie nie da, bo każdy rzetelny tłumacz wie ile trzeba poswięcic czasu na dobre tłumaczenie (szczególnie gdy pojawia się jakieś nowe zagadnienie, nowa branża, nowe słownictwo), a ponieważ narazie nie czulbym się uczciwie żądając za tlumaczenie 30 zł, bo w zbyt wielu wypadkach nie byłoby warte swej ceny, póki co pozostaję na uboczu, co jednak już wkrótce się zmieni bo i zdecydowanie wzrośnie mój profesjonalizm (a juz mniej więcej wiem jak to osiągnąć)
  • scanner2 21.08.06, 17:09
    Bo chciałbym wiedzieć jak mniej więcej procentowo/proporcjonalnie wygląda zapotrzebowanie instytucjonalnych zleceniodawcow na poszczególne typy tłumaczeń
  • hopik 22.08.06, 09:22
    hermenegilda_zenia napisała:

    > Trójmiasto, zarabiam powiedzmy etatowo - ok. 8 tys. , tłumacz 2 języków bez
    > uprawnień przysięgłego + średnio ok.3 tysiące tłumaczenia dodatkowe od
    > klientów z zewnątrz. Oczywiście zainwestowałam w oprogramowanie, które od
    razu
    > czyni mnie wobec klienta tłumaczem "poważnym" i profesjonalnym.

    MOżesz zdradzić co to za oprogramowanie?
  • hopik 22.08.06, 09:26
    już znalazłam wcześniej, sori za bałagan.
  • amatorski 11.02.07, 13:21
    na drugim miejscu masz mieszkać/mieć siedzibę w dobrym miejscu, jeździć dobrym
    samochodem, używać 5-milimetrowej grubości komórki z klapką i mieć wizytówkę ze
    złoceniami. Ważne, aby w twoim biurze wisiały zdjęcia z poważanymi osobami i
    stosowne dyplomy, najlepiej amerykańskie, bo są ładne.
    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • scanner2 19.08.06, 18:30
    np ten trados?
  • dewolf 19.08.06, 19:38
    Jeszcze a propos poprzedniego postu: miało być "pyciarSkie" itd. Coś "s" mi
    uparcie nie chciało wejść...

    Tradek, Wordfast e tutti quanti:

    Są to sprytne zwierzątka software'owe, które w miarę tłumaczenia budują (czy też
    raczej wzbogacają) tzw. pamięć tłumaczeniową. A to oznacza, że w miarę jak
    tłumaczysz podobne do siebie z charakteru teksty, np. prawnicze/ekonomiczne
    etc., w bazie danych pamięci PRZYBYWA sformułowań/zdań, co z kolei w miarę czasu
    pozwala danemu CATowi (ang. Computer-assisted Translation (tool)) na
    "podpowiadanie". Innymi słowy - im wiecej przetłumaczonych przy pomocy CATa
    stron masz za sobą, tym większe prawdopodobieństwo, że Ci coś sensownego
    zasugeruje, oszczędzając Twój czas. I ma to o tyle więcej sensu od tzw.
    pożal-się-Boże "automatycznych tłumaczy", że opiera się WYŁĄCZNIE na Twojej
    twórczości. Mam nadzieje, że powyższe wyjaśnienia wystarczą.

    Pozdrawiam - DeWolf
  • librero 19.08.06, 19:59
    to ja dodam jeszcze dwa:

    1. umozliwia zachowanie spojnosci tekstu, co jest bardzo wazne zwlaszcza przy
    dlugich dokuemntach i czestych zlecen od tych samych klientów. Nie musisz sie
    cofac, aby sprawdzic, jak przetlumaczyles jakis termin albo frazę, wystarczy
    kliknąć.

    2. najwieksze, miedzynarodowe biura tlumaczen rozpoczynaja wspolprace tylko z
    tlumaczami posiadajacymi tradosa. Warunek pracy w tradosie jest tez wymienionay
    w wielu przetargach i niezbedny przy duzych projektach. Czyli zwiekszaja sie
    szanse zlapania dobrych zleceń smile
  • dewolf 19.08.06, 20:26
    Librero: dzięki za rozwinięcie smile

    A tak na marginesie: najlepsi są klienci NIEZDAJĄCY SOBIE SPRAWY z tego, że CATy
    istnieją. Bo wtedy dostajesz tekst o jakimś-tam stopniu powtarzalności, a jej
    stopień jest naturalnie wprost proporcjonalny do zaoszczędzonego czasu. I
    kasujesz 100% stawki, podczas gdy wykonałeś np. 70% pracy. (najlepiej mają
    przysięgli - przychodzi gość z ulicy, coby przetłumaczyć mu np. akt urodzenia,
    czy świadectwo 1,5 strony przeliczeniowej, a tłumacz wrzuca na tradka i ma
    zlecenie gotowe po 10 minutach). Tylko, że klienci korporacyjni praktycznie
    ZAWSZE o CATach wiedzą. I odpowiednio mniej Ci zapłacą sad

    Naturalnie wykorzystywanie takiej niewiedzy można nazwać nieetycznym.

    D.W.
  • scanner2 20.08.06, 15:23
    Dzięki za wyjaśnienia.
    Oczywiście więc Trados i inne CATy same w sobie nic nie dają, wszystko zalezy i tak od tłumacza, jesli pomyli sie raz, to bedzie tez błąd juz powtarzał, bo tak mu Trados podpowie, jest to więc pewne ryzyko. Choc niewątpliwie zalety tez mozna dostrzec
    Jeszcze raz dzięki smile
  • librero 20.08.06, 17:20
    to zalezy od punktu widzenia... Mnie daja tak duzo, ze nie wyobrazam juz sobie
    tlumaczenia po prostu w Wordzie.

    No bo co niby moglyby dawac - tlumaczyc za Ciebie?
  • scanner2 20.08.06, 17:50
    librero napisała:


    >
    > No bo co niby moglyby dawac - tlumaczyc za Ciebie?

    w teorii taki jest cel autorów wszelkich programów tłumaczeniowych 9moim zdaniem nieosiągalny)

    trados, jak piszecie nie jest translatorem, ale jednak mógłby zawierać pewną wyjściową bazę danych - słownik, korpus słów, jak zwał tak zwał, który podpowiadałby jak coś przetłumaczyc już od samego początku, wówczas jego użytecznośc byłaby niewątpliwie większa (choc nie znam tradosa więc nie wiem jak jest naprawdę)
  • dewolf 20.08.06, 23:16
    @Scanner:

    Trados i inne CATy oparte są na innym algorytmie w porównaniu do "translatorów",
    czy też innej idei - jak zwał, tak zwał. Skuteczność translatorów jest bliska
    zeru, czy też oscyluje w okolicy 5-10%, bo tyle czasu pozwala z grubsza
    zaoszczędzić; poprawiania potem cała masa! "Dziekuję z góry" tłumaczy na "thanks
    from mountains/Danke aus den Berg" etc. Do sztucznej inteligencji daaaleka
    droga... sad

    Twórcy CATów postanowili pójść inną drogą: skoro translatory automatyczne dają
    (i długo dawać będą) taką sieczkę, więc czemu nie oprzeć się na 'czymś' lepszym
    - mianowicie na tłumaczu żywym. W Tradku jest co prawda dodatkowe narzędzie
    zwane Multitermem, który stanowi swoistą 'bazę podstawową' (też nie bez wkładu
    własnego tłumacza!), tworząc tzw. indeks/skorowidz rozmyty (fuzzy index), ale z
    nim qpa zabawy przez Excela, i... mówiąc szczerze, nie miałem czasu w pełni
    odkryć jego zalet, choć parę razy pracować mi się z nim zdarzyło. Swoją drogą,
    może bardziej zaawansowani Koleżanki/Koledzy coś podpowiedzą?...

    I wreszcie, jeżeli chodzi o język angielski: tłumacze mają tu "kłopot bogactwa".
    Częstokroć jedno słowo tłumaczy się na KILKANAŚCIE (!!!) sposobów, zwłaszcza,
    jeżeli jest ono stosowane w 5-6 odrębnych dziedzinach, plus na dokładkę autorzy
    z różnych krajów mają tendencję do stosowania sformułowań, ba, SŁÓW!
    zaczerpniętych z ich własnych języków. Często Niemiec pisząc "become" ma na
    myśli swoje "bekommen", czyli 'otrzymać', a nie 'stać się'; Francuz mając na
    myśli 'konkurencję' chętnie napisze 'concurrence', choć po angielsku oznacza to
    'zbieżność/równoczesność'.

    Z tego względu przy stosowaniu CATów zaleca się tworzenie osobnych pamięci
    tłumaczeniowych dla każdej dziedziny: prawo, medycyna, mechanika gruntów,
    odlewnictwo, weksylologia, enologia i czort wie jeszcze co. To pomaga też samemu
    tłumaczowi; w końcu nie zawsze jesteś w stanie zapamiętać, jak TO SAMO słowo
    'XYZ' tłumaczy się w każdej z tych 5-6 osobnych dziedzin...

    A co do pomyłek - coż, errare humanum est. Ale ZAWSZE sczytuj po sobie teksty,
    by nie popełnić błędu, który się zdarzył podobno komuś, kto przetłumaczył
    zdanie: "Fakt, że (...) jest warty odnotowania" na "The fact that (...) is worth
    NOTHING", zamiast NOTING. Word nie zauważył błędu, bo i jak?... Komputer to
    tylko ultraszybki debil rozponający zera i jedynki. Czynnik ludzki jeszcze długo
    będzie niezbędny.

    Pozdrawiam, przepraszając Czytających za nieco przydługi wywód - D.W.
  • nitka3 21.08.06, 01:11
    Nie jestem tłumaczem,ale interesuje mnie to co sie dzieje między jednym
    jezykiem a drugim,wiec sobie zagladam tutaj dosyc bezinteresownie (czasami
    majac nadzieje że i o "mój" język kiedys ktos zapyta).Jednak z wielkim
    zainteresowaniem przeczytałam to wszystko co jest zwiazane z programami
    komputerowymi pomagajacymi tłumaczom-to fascynujace!Dzieki !Fajnie jest sie
    dowiedziec czegos, o czym nie miało sie pojecia!
  • enlightened 21.08.06, 19:47
    Absolutnie sie z toba zgadzam odnosnie uzytecznosci programow CAT typu Trados.
    Kilka miesiecy temu, jakis pajac probowal mi tu wmowic ze takie programy sa dla
    laikow...
    --
    "Socialist view of the economy could be summed up in a few short phrases: If it
    moves, tax it. If it keeps moving, regulate it. And if it stops moving,
    subsidize it." - Ronald Reagan
  • dewolf 22.08.06, 02:06
    @Enlightened:

    Dzięki za zgodę smile

    Laicy-pajace niech się na temat CATów po prostu nie wypowiadają... Albo NIECH
    SIĘ WYPOWIADAJĄ - bedzie świadczyć to tylko o nich ;-D

    Tobie, o Oświecony, wdzięczen jestem za cytat z bodaj Najlepszego Prezydenta US
    w XX wieku - chyba nikt, tak jak On, nie ujął trafniej i lapidarniej idiotyzmu
    lewicowego myślenia (choć nie znam wszystkich myśli M. Thatcher) - ROTFL!!!

    Ale to forum nie służy propagacji poglądów politycznych, więc myśl i wątek
    niniejszym pozwalam sobie zakończyć - DeWolf.
  • hopik 22.08.06, 09:31
    Czy któryś z tych programów - CAT bądź Trados - jest lepszy? Jest ktoś, kto ma
    doświadczenie z obydwoma programami?
  • azm2 22.08.06, 09:45

    CAT = Computer-Aided Translation = tłumaczenie wspomagane przez komputer -
    rodzaj działalności, metoda pracy, ale nie program.
    Trados jest jednym z programów używanych przez tłumaczy do pracy metodą CAT.
    Tak można to określić, aby uniknąć nieporozumień.
  • hopik 22.08.06, 10:06
    Bardzo dziękuję za rozjaśnienie!!!
  • mufassa 17.09.06, 15:12
    czyli Trados bez CATa nie działa?
  • ek1111 17.09.06, 18:18
    Trados jest CATem!
  • azm2 17.09.06, 22:45
    Nie, Trados nie jest CATem.
    CAT = Computer-Aided Translation = tłumaczenie wspomagane przez komputer.
    Tłumacz pracuje metodą CAT = tłumacz pracuje własnym mózgiem i w pracy jest
    wspomagany przez komputer z programem Trados, Wordfast,.... itd.
    Trados jest glosariuszem: pamięcią wyrazów, zwrotów, zdań, akapitów w języku
    wyjściowym (np. PL) i ich odpowiedników w języku docelowym (np. EN). Oprócz
    tego ma jeszcze trochę innych funkcji.
    Mam nadzieję, że teraz jest jasne? smile
  • maly-ksiaze 20.09.06, 13:28
    A ile mniej więcej kosztuje trados?
  • proz 04.11.06, 21:21
    i to jest właściwa odpowiedź na pytanie.
  • dorolin 09.11.06, 00:25
    Czy tego programu można używać do tłumaczenia rzadkich języków np. węgiersko -
    polskich czy polsko - greckich? Mam na myśli pomijanie języków podstawowych a
    więc bez angielskiego, niemieckiego, francuskiego. Tłumaczę czasem dla różnych
    biur, ale zawsze tylko w Wordzie i bazując wyłącznie na własnych
    umiejętnościach. Gdzie to można w Polsce kupić?
    Pozdrawiam
  • hermenegilda_zenia 09.11.06, 09:37
    Z Tradosem możesz pracować w każdym prawie języku - po prostu w ustawieniach
    zaznaczasz te języki, które są twoimi roboczymi - czy to będzie węgierski,
    pasztu czy kirgiski.
  • silvermane 10.11.06, 12:22
    > Gdzie to można w Polsce kupić?

    www.lspsoftware.pl
  • enlightened 22.08.06, 15:19
    Oryginalny cytat Raegana mial "Government's" zamiast "Socialist" - ale
    zmodyfikowalem bo brzmi lepiej z Socialist smile. Mysl przewodnia ta sama -
    (separation of state and economics, for the same reasons as separation of
    church and state) - niewidoczna reka rynku sama sie nim zajmie.
    --
    "Socialist view of the economy could be summed up in a few short phrases: If it
    moves, tax it. If it keeps moving, regulate it. And if it stops moving,
    subsidize it." - Ronald Reagan
  • study11 09.02.07, 09:29
    A czym się różni Trados freelance od professional? Różnica w cenie jest ogromna, ale czy opłaca się zainwestować w professional?
  • silvermane 14.02.07, 14:03
    Jak sama nazwa wskazuje, wersja freelance jest dla freelancerów, professional
    dla pozostałych (biur tłumaczeń, korporacji). Jeśli jesteś tylko użytkownikiem
    końcowym projektów i nie tworzysz ich sam, wystarczy freelance.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka