Dodaj do ulubionych

Stawki w BT.

27.01.07, 22:56
Słuchajcie, to przechodzi ludzkie pojęcie. Słyszałam o stawkach z
angielskiego, niemieckiego i francuskiego rzędu 15 zł za stronę. Nie widzę w
tym niczego zdrożnego, bo ludzi wykonujących te tłumaczenia dużo a słowników
i innych pomocy zatrzęsienie. Ostatnio jednak słyszałam o stawkach w biurach
tłumaczeń oferujących zapłatę 20zł brutto za węgierski, holenderski, albański
czy grecki!
No przecież nóż się w kieszeni otwiera na takie propozycje. Skoro jednak
biura proponują, znaczy to, że ktoś się na nie godzi.
Ciekawi mnie, kto to robi? Przecież, jak się trafi specjalistyczne, to
oczywiście w słowniku nic nie ma, a poszukiwanie w encyklopediach i Google
czasem trwa całą noc. Nie wierzę, że są tłumacze specjaliści od wszystkich
dziedzin, którzy od ręki tłumaczą ciurkiem wyrażenia typu: kiring, cytologia,
wziernikowanie, przetoka, mierzeja, miazmaty, mereżka, kreza, dielektryk,
wiatyk czy przerzutka. To przykłady, które ostatnio kosztowały mnie po kilka
godzin każdy i dlatego mocno wbiły się w pamięć. A może to ja się po prostu
nie nadaję do tego zawodu?
Mimo to nie rozumiem, jak można mieć czelność proponować 20 zł za te rzadsze
języki?
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • haska-mi 28.01.07, 00:02
    to ja Ci jeszcze powiem, że mniej więcej tyle proponuje za stronę
    specjalistycznego tłumaczenia wielka firma farmaceutyczna GlaxoSmithKline.
    Pośredniczące agencje fakturują niewiele więcej, a tłumacz dostaje takie
    właśnie nędzne pieniądze. No ale co robić...szanowna firma nie przyjmuje do
    wiadomości, że taka stawka to po prostu śmieszne. A agencje, które zgodziły się
    na takie warunki też chyba nie zrozumiały, że to za przeproszeniem sr...nie we
    własne gniazdo...
  • tiresias 28.01.07, 10:47
    1. nie ma języka holenderskiego
    2. czyli co? ani BT ani klient bezpośredni (np. Glaxo) nie chcą wam zapłacić
    więcej? to przykre.
    3. czyli co? nalezy wprowadzić stawkę minimalną i uregulować ten przeklęty,
    wolny rynek?
    --
    nie bardzo rozumiem o co wam chodzi...
    skarżycie się, że za wasze znakomite umiejętności nie chcą wam zapłacić więcej?
    to może zacznijcie kłaść kafelki - mój jeden znajomy, który nie umie za dobrze
    pisać po polsku bo skończył z trudnością zawodówkę w rzeszowie wyjechał właśnie
    na islandię, gdzie za kładzenie kafelek będzie dostawał ok 20 euraków /godz.
    śmiał się niedawno ze mnie mówiąc, że nawet po islandzku nie musi się odzwywać
    bo majster zna angielski yes plis.
    tak wię:o co wam chodzi i do kogo macie pretensje, drogie tłumaczki?
  • hermenegilda_zenia 28.01.07, 11:16
    Tu się z toba zgodzę, tłumacze w dużej części sami sobie winni - kto zgadza się
    pracować za bezcen kręci bat nie tylko na siebie, ale i na resztę. Skoro raz
    zeszło się poniżej pewnej granicy przyzwoitości ( dla mnie jako tłumaczki jest
    to min. 30 PLN od strony za tłumaczenie zwykłe przy zleceniu od biura
    tłumaczeń) to później jest już tylko równia pochyła -oczywiście w dół. A te
    podane 15 PLN (angielski i niemiecki ) powodują, że i za rzadsze języki spada
    stawka do 20 albo i mniej. Nie chcę wciąż wałkować tego tematu, ale wejdź na
    allegro i popatrz jakie oferty można tam znaleźć. Ktoś, kto wycenia się na 8,
    10 czy kilkanaście złotych od strony jest moim zdaniem kiepskim tłumaczem, bo
    najwyraźniej tylko poprzez dumping jest w stanie w ogóle kogokolwiek zachęcić
    do współpracy. Zresztą ktoś, kto jest świadomy swojej wartości, umiejętności,
    doświadczenia a przy tym pomny nakładów na wykształcenie i odpowiednie
    przygotowanie się do tego zawodu nie będzie pracował za taką stawkę.
  • zoskaanka 28.01.07, 11:39
    o specjalista od języka polskiego się znalazł
    Kafelków nie kafelek
    --
    "Używana chyba sprawna ciekawostka"

    Ares
  • tiresias 28.01.07, 12:38
    no i "Euro" a nie 'euraków', co nie?
    --
    a Ty do czego jesteś specjalistko? dwojga imion istoto?
  • giwliana 28.01.07, 15:11
    A może Ty jestes właścicielem jednego z takich biur? Inaczej nie rozumiem skąd
    to zacięcie?
    > 1. nie ma języka holenderskiego
    Nie ma, jest niderlandzki, ale czy o to w moim poście chodziło? To wypowiedź na
    forum, pisana na szybko i po prostu pod wrażeniem. Poza tym często popularnie u
    nas nazywany językiem holenderskim.
  • haska-mi 28.01.07, 17:00
    "nie bardzo rozumiem o co wam chodzi..."

    Czego nie rozumiesz? Napisałam, że są na tym świecie fantaści, którym wydaje
    się, że ktoś zrobi trudne, specjalistyczne tłumaczenie za nędzne grosze.

    "skarżycie się, że za wasze znakomite umiejętności nie chcą wam zapłacić
    więcej?"

    W którym momencie się skarżyłam, może raczysz wskazać? Poza tym jakie masz
    pojęcie o moich umiejętnościach, co?

    "to może zacznijcie kłaść kafelki"

    Bardzo zabawne. Nie wiem z czego wynikają te złośliwości.

    "tak wię:o co wam chodzi i do kogo macie pretensje, drogie tłumaczki?"

    Pretensje mam do siebie, że zabrałam głos w tej idiotycznej dyskusji. Szkoda
    czasu.
  • malakas 28.01.07, 12:54
    Wiesz co robią "tłumacze", gdy natkną się na któreś z tych słów?
    a) opuszczają je
    b) wymyślają coś kompletnie z sufitu
    c) wstawiają pierwsze lepsze z brzegu określenie, u fachowców wywołujące
    konsternację ew. uśmiech politowania.
    W przypadku rzadszych języków jakakolwiek korekta ze strony BT to fikcja, biuro
    zwykle nawet nie wiem czego dany tekst dotyczy. Gdy znajdzie sie ktoś, kto w
    ogóle potrafi odcyfrować te "hieroglify" i prześle cokolwiek wyglądające na
    tłumaczenie, są w 7 niebie. A jeszcze do tego tanio!
    Nie od razu brakoróbstwo musi się wydać. Ale w końcu wyjdzie. Kogo stać na
    przeczekanie fali "partaczy", ten z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko. Inna
    sprawa,że na rynek trafiają też tłumaczenia dobre, ale wykonywane przez osoby
    dorabiające sobie do jakiegoś etatu, błyskotliwych studentów, zdolnych imi- i
    emi-grantów itepe. Trudno nam, żyjącym tylko z tłumaczeń, płacącym vaty, zusy i
    inne haracze, z nimi konkurować. Zwłaszcza, gdy rynek na "egzotyczne" języki
    jest dość płytki. Ostatecznie zmienię zawód smile
  • giwliana 28.01.07, 15:33
    Trudno nam, żyjącym tylko z tłumaczeń, płacącym vaty, zusy i
    >
    > inne haracze, z nimi konkurować. Zwłaszcza, gdy rynek na "egzotyczne" języki
    > jest dość płytki. Ostatecznie zmienię zawód smile


    Do tych wymienionych przeze mnie języków pewnie można dorzucić jeszcze kilka,
    może kilkanaście. Ja chcę tu zaapelować do wszystkich i tych watowców i nie
    watowców:

    LUDZIE SZANUJCIE SIEBIE I SWOJĄ PRACĘ.

    Kiedy tłumaczę coś w stylu instrukcji obsługi odkurzacza, albo listu do cioci
    Gieni, to zadowala mnie 30 zł brutto, ale na litość boską, jak przesiedzę pół
    dnia nad epikryzą z jakiegoś szpitala, a wieczorem przyjdzie propozycja z biura
    zajmującego sie tłumaczeniami specjalistycznymi z propozycją 20 zł za stronę,
    to mną telepie. No ale skoro proponują i się nie wstydzą, to znaczy, że są
    tacy, co to robią. A robią to pewnie tak, jak napisał Malakas (nie może mi to
    słowo gładko się wystukać na klawiaturze, bo nie wyklinam z zasady)
    > Wiesz co robią "tłumacze", gdy natkną się na któreś z tych słów?
    > a) opuszczają je
    > b) wymyślają coś kompletnie z sufitu
    > c) wstawiają pierwsze lepsze z brzegu określenie, u fachowców wywołujące
    > konsternację ew. uśmiech politowania.
    Pozdrawiam wszystkich tych, którzy usiłują wytrwać przy przyzwoitych stawkach.
  • btsatro 29.01.07, 18:13
    Za wyjątkiem 3 pojęć resztę tłumaczę z marszu smile Czy to znaczy, że jestem gość?
    Ale faktycznie mam swoje granice i poniżej pewnych stawek nie siadam przed
    kompem, bo by mi się oczy zmęczyły wink

    Pozdro
    Stasek z PoznaniA
  • giwliana 29.01.07, 20:37
    > Za wyjątkiem 3 pojęć resztę tłumaczę z marszu smile Czy to znaczy, że jestem
    gość?

    No chyba, ja to przede wszystkim muszę nauczyć się co to znaczy po polsku.
  • amatorski 30.01.07, 21:57
    Ostatnio miałem tekst z tak wąskiej specjalizacji, że nawet osoba wykonująca
    podobny zawód, po tych samych studiach inżynierskich miała mgliste pojęcie o co
    chodzi w polskim oryginale. A firma nie chciała przekroczyć 30 zł / str.
    Zapytałem tego znajomego dr inż ile by wziął za to, a ten "nie mniej niż 45
    zł / str, jeżeli miałbym czas" - tyle gość bierze, a nie jest tłumaczem, więc
    potem daje do korekty językowej Anglikowi za dodatkowe 15 zł / str. i wystawia
    rachunek na 60 zł / str.
    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • aardbei 31.01.07, 12:24
    Jak uważacie - jaka stawka byłaby więc właściwa za tłumaczenie 1 s.o. (1800
    znaków ze spacjami) netto z języka z II grupy (rzadkie języki europejskie), w
    przypadku współpracy z BT?
  • joszte 31.01.07, 13:20
    NA taki jezyk- rzadki europejski, zazyczylam sobie do biura 70 zl brutto.
    zgodzili sie. pozniej Z, na j.polski, juz duzo mniej, nie pamietam w tej chwili-
    40 brutto, nie jestem pewna.
    pzdr.
  • joszte 31.01.07, 13:20
    sory, zazyczylam sobie OD biura oczywiscie.
  • aardbei 31.01.07, 13:35
    Hmm... w tej chwili za tłumaczenie na polski biura płacą mi od 32 do 40 zl
    netto ale nie wiem, czy nie jest to zbyt niska stawka za język z II grupy.
    W ogóle ostatnio przechodzę okres buntu. Mam wrażenie, że wszystkie biura
    zarabiają na mnie kokosy...
  • giwliana 31.01.07, 22:13
    Ja też podaję stawkę 40 zł. Wiekszość BT. jednak próbuje negocjacji, albo
    oddaje teksty innym
  • aardbei 01.02.07, 11:30
    Przed chwilą pewne biuro poprosiło mnie o wycenę tłumaczenia tekstu NA język z
    grupy II. Zaproponowałam 50 zł netto. Biuro uznało, że moja stawka jest zbyt
    wysoka.
    Takie są realia. Prawdę mówiąc za niższe wynagrodzenie nie chciałoby mi się
    pracować nad tym tekstem. Również apeluję - tłumacze – szanujmy siebie samych i
    naszą pracę...
  • amatorski 01.02.07, 11:53
    globtra i tam cała masa dyskontowych tłumaczy oferuje swoje usługi wink)

    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • steinbock 01.02.07, 13:59
    Ciekawe, że na tej stronie są też moje namiary. Jakoś nie pamiętam, żebym tam
    się ogłaszała.
    --
    Forum o hebrajskim
  • hermenegilda_zenia 01.02.07, 16:51
    Może byłaś na translacji.pl - globtra jest tworem, który powstał po
    transformacji właśnie tego pierwszego serwisu. Dla mnie globtra to dno, bo
    większość oferujących tam osób to "tłumacze" kategorii "zdane FC" w odniesieniu
    do prawie wszystkich języków. Takowoż oceniam jakość ich ewentualnych dokonać,
    bo czegóż można się spodziewać za niecałe 20 PLN od strony.
  • amatorski 01.02.07, 21:21
    w zeszłym miesiącu przyszła dziewczyna typu "zdane FC", żeby przetlumaczyć
    cennik wyrobów z firmy, w której pracuje, bo tam "trochę takich technicznych
    słówek" było, a ona "nie miała czasu". Na płycie CD-R była też oferta handlowa
    i prezentacja firmy. Po przejrzeniu tych dodatków (z coraz większymi oczami i
    brwiami na potylicy) zasugerowałem tlumaczenie i tego, jeżeli dziewczyna da
    polskie oryginały. Jej odpowiedź sprowadziła mnie na ziemię - "szefowi nie
    zależy żeby było aż tak dokładnie"...
    Powinieniem wysłać ich do globtra, albo na allegro...
    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • joasia33 03.02.07, 17:19
    Poczytałam sobie wczoraj ten wątek, szczególnie końcówkę i szlag mnie trafił -
    weszłam bowiem na Allegro i znalazłam kwiatki typu 9,99 zł za stronę (2300
    znaków jako strona obliczeniowa!!!). Nie zdzierżyłam i napisałam do jednej
    takiej wybitnie wszechstronnej tłumaczki, co sądzę o stosowaniu podobnych
    stawek. Dostałam dziś od niej bardzo obraźliwego w tonie maila, z podkreśleniem,
    że ona jest prawnikiem, a tłumaczenia sprawiają jej satysfakcję, nie stanowiąc
    przy tym głównego źródła dochodu (hobbystka, słowem), więc mam się uprzejmie
    odczepić.
    No po prostu jak mam niskie ciśnienie, to właśnie chyba mi skoczyło do wartości
    najwyższych! Ciekawe, czy jako PRAWNIK też pracuje hobbystycznie za parę złotych?!
    Dowiedziałam się, że ona jest rzetelna, wybitna, uczciwa (notabene, zakres jej
    specjalizacji jest iście renesansowy, tylko pozazdrościć...), a zresztą inni na
    Allegro biorą jeszcze mniej.
    Teraz już się nie dziwię, że gdy czasem ktoś pyta o cenę np. zaświadczenia o
    niekaralności i słyszy ode mnie 40 zł brutto, to się bulwersuje i niemal rzuca
    słuchawką...
    Przepraszam, ale się bardzo zdenerwowałam. Idę napić się melisy. A potem
    potłumaczę sobie w ramach hobby...
    Pozdrawiam
    Asia
    --
    www.bambinos.pl
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/509bf040625df216.html
  • hermenegilda_zenia 03.02.07, 18:43
    Ja zawsze mówię, że jestem hobbystą - chirurgiem i chętnie zoperuję za 9,99
    PLN. Tak w ramach działalności pasjonata.
  • giwliana 04.02.07, 16:36
    Albo po kilku tłumaczeniach prawniczych po kolei, spreparuję jakiś wyroczek za
    9,99?
  • joasia33 04.02.07, 17:32
    A z Bożą pomocą i w promocji to i za 7,99, a co?!
    Pani prawnik chyba nadepnęłam na odcisk, bo przed chwilą znów do mnie napisała
    obraźliwie, każąc zająć się tłumaczeniem, a nie bezsensownymi dysputami oraz
    uświadamiając mnie, że przy tłumaczeniach zwykłych (tzn. nieuwierzytelnionych,
    niezależnie od stopnia trudności, a wszak często epikryzy nie są
    uwierzytelniane, bo klient nie chce) górna stawka to 10-15 zł.
    Już dawno nikt mnie tak nie zdenerwował. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że i
    tak niczego nie zmienię, pisząc do niej i ta bezsilność też mnie denerwuje.
    Uch.
    Przepraszam, ale się uniosłam.
    --
    www.bambinos.pl
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/509bf040625df216.html
  • malgga 04.02.07, 17:55
    Ja też się wkurzyłam, jak czytałam co Cię od tej bezczelnej baby spotkało.
    Skoro tłumaczenie jest dla niej czystym relaksem, to dlaczego tego nie robi za
    darmo? A swoją drogą to ona może nie jest wcale prawniczką, tylko się za nią
    podaje? Tak czy owak, jestem Ci wdzięczna, że pokazałas chałturzystce, gdzie
    jej miejsce. Oby takich pseudotłumaczy, zaniżających nam stawki było jak
    najmniej.
  • hajota 04.02.07, 18:00
    Joasiu, popieram. Nóż się w kieszeni otwiera normalnie. A czy ta wzmianka o
    epikryzach znaczy nie daj Boże, że pani prawnik tłumaczy również teksty medyczne
    po 10 zł od strony?
  • joasia33 04.02.07, 20:50
    Co do epikryzy, to medycznych u niej nie dojrzałam (ale zaraz sprawdzę, bo w tym
    natłoku jej wachlarzu umiejętności mogło mi umknąć), natomiast mnie się czasem
    zdarzają od zaprzyjaźnionego biura i choć potem idą do sprawdzenia przez
    lekarza, to co się namęczę, to moje. Mimo świetnych słowników, hyhy, bo pani w
    swej aukcji pisze, że korzysta z najlepszych słowników. Tak, jakby słownik
    załatwiał całą sprawę...
    Pozdrawiam
    Asia
    --
    www.bambinos.pl
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/509bf040625df216.html
  • tiresias 05.02.07, 08:42
    a tak nawiasem mówiąc, to w końcu nikt z Państwa nie wie, jaka jest jakośc
    tłumaczeń 'bezczelnej chałturzystki Pani Prawnik'...
    --
    wolny rynek!
  • malgga 05.02.07, 09:28
    Tiresias,

    Czy mamy się cieszyć, kiedy ktoś tak zaniża koszty naszej pracy, stanowiącej
    poważne źródło utrzymania? Uważam, że za solidną pracę należy się odpowiednie
    wynagrodzenie. W środowisku osób zajmujących się tłumaczeniem jest najczęściej
    tak, że ludzie jak ta "prawniczka" poza niską ceną ich tłumaczeń nie mają nic
    innego do zaoferowania. Jej wymówki, że zajmowanie się tłumaczeniami to relaks,
    są słabe, bo kiedy chce się poprawnie przetłumaczyć tekst specjalistyczny,
    trzeba się nierzadko nieźle napracować.
  • joasia33 05.02.07, 13:45
    Otóż to! Pani może znakomicie tłumaczyć, owszem. Ale na Boga, niech nie bierze
    za to 9 zł, bo wówczas dzieje się tak, jak napisałam w innym wątku: coraz więcej
    klientów słysząc cenę mówi po prostu "Strasznie drogo. To ja dziękuję" i koniec
    rozmowy. Przecież klienci dzwonią zwykle w parę miejsc, zanim podejmą decyzję
    (wiem, bo parę razy mi się zdarzyło, że jakaś firma wydrukowała sobie listę
    numerów i sukcesywnie dzwoniła, trafiając do mnie raz na komórkę, raz na
    stacjonarny). Nie powiem, kilka razy udało mi się usłyszeć "O, jak tanio" i
    wtedy poważnie przemyśliwałam zmianę stawek, ale niestety nie zdecydowałam się,
    bo tych pierwszych opinii było i jest więcej.
    --
    www.bambinos.pl
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/509bf040625df216.html
  • tiresias 05.02.07, 14:29
    obszerniejsz odpowiedź w sąsiednim wątku.
    poza tym:
    > Czy mamy się cieszyć, kiedy ktoś tak zaniża koszty naszej pracy, stanowiącej
    > poważne źródło utrzymania?

    1. w moim przypadku to zawsze było jedyne źródło utrzymania, więc mam więcej do
    stracenia!
    2.klienci pójdą tam gdzie taniej ale tylko do czasu. jakośc zwycięży
    3.nie musimy się cieszyć ale pomysły regulowania rynku drogą administracyjną
    sięgają czasów, których Pani nie pamięta (obawiam się) a o których ja chciałbym
    zapomnieć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka