Dodaj do ulubionych

Norma, czy wyzysk?

08.02.07, 11:52
Od pewnego zagranicznego biura tłumaczeń dostałam propozycję współpracy.
Stawka 0,04 euro za słowo? Co sądzicie o takim wynagrodzeniu? Zajrzałam na
ich ofertę cenową dla klientów i jest parokrotnie wyższa. Mam wrażenie, że
chcą znaleźć tanią siłę roboczą, a może się mylę..?
Edytor zaawansowany
  • malakas 08.02.07, 12:36
    I znajdą...
    A 0,04 Euro to IMHO nie jest zła cena, zwłaszcza w popularnych kombinacjach.
    Wychodzi pi razy drzwi 40 zł za stronę.
  • aardbei 08.02.07, 12:47
    Obsługuję I i II grupę językową. W przypadku drugiej, większość polskich biur
    płaci mi 40 zł netto. Wychodzi na to samo, lub nawet mniej, a realia płacowe w
    Polsce i Europie Zachodniej różnią się przecież znacznie...
  • tiresias 08.02.07, 13:17
    współpracuję z wieloma tłumaczami z Irlandii, Niemiec i krajów Beneluksu, w roli
    zleceniodawcy a czasami też zleceniobiorcy. stawki są różne,niektórzy pracują za
    30/1800 i cieszą się ze zleceń,robią dobrze i solidnie.
    Obie strony są zadowolone i współpraca kwitnie.
    a jak się kto uprze: 'za mniej niż 40 nie robie bo to poniżej mojej godności!'
    to życzę szczęścia na tej ciernistej, acz godnej drodze życia.
  • aardbei 08.02.07, 13:31
    Wszystko fajnie, tylko dlaczego w takim razie tłumacze z Niemiec, Belgii, czy
    Francji wykonują zlecenia dla zagranicznych biur średnio za 0,07 – 0,09 Euro za
    słowo, a nam proponuje się 0,04?
  • tiresias 08.02.07, 13:39
    bo z naszych usług się korzysta żeby być bardziej konkurencyjnym cenowo na
    tamtejszym rynku.
    a my powinniśmy to umieć wykorzystać.
  • aardbei 08.02.07, 13:47
    Należy w tym miejscu odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy być
    dalej "niewolnikami", czy równoprawnymi, równowartościowymi partnerami.
    Uważam, że polscy tłumacze wykonujący zlecenia o wysokiej jakości powinni być
    wynagradzani na takich samych, europejskich zasadach.
  • tiresias 08.02.07, 13:52
    No więc będęsobie DUMNYM, POLSKIM, FACHOWYM,SOLIDNYM tłumaczem z wysokim
    poczuciem godności, równoprawnym i równowartościowym, ale jeżeli nikt nie da mi
    zlecenia bo moja Godna stawka będzie dla nich zbyt wysoka, to będę sobie mógł
    Pana Tadeusza na mandaryński przekładać za friczko do usranej śmierci.
    to jest wolny rynek i nie ma że ktoś 'powinien być wynagradzany' tak czy siak.
    freelancer ma trudniej ale za to jest free.!
    howgh
  • aardbei 08.02.07, 13:59
    tiresias napisał:

    > No więc będęsobie DUMNYM, POLSKIM, FACHOWYM,SOLIDNYM tłumaczem z wysokim
    > poczuciem godności, równoprawnym i równowartościowym, ale jeżeli nikt nie da
    mi
    > zlecenia bo moja Godna stawka będzie dla nich zbyt wysoka, to będę sobie mógł
    > Pana Tadeusza na mandaryński przekładać za friczko do usranej śmierci.
    > to jest wolny rynek i nie ma że ktoś 'powinien być wynagradzany' tak czy siak.
    > freelancer ma trudniej ale za to jest free.!
    > howgh

    Moja stawka nie będzie zbyt wysoka, będzie średnią stawką europejską. Nie lubię
    cwaniactwa i wyzysku. Mierzmy wszystkich jedną miarą, nie zezwalajmy na
    traktowanie nas europejskimi ochłapami.
  • tiresias 08.02.07, 14:01
    >Mierzmy wszystkich jedną miarą,

    akurat z powyższym absolutnie się nie zgadzam. to śmierdzi komuną tak jak hasło
    'wszyscy mamy jednakowe żołądki'albo 'każdemu według potrzeb'
    NIEPRAWDA!
  • aardbei 08.02.07, 14:10
    Wyraziłam się nieprecyzyjnie - za taką samą (dobrą) pracę oczekuje takich
    samych (dobrych) stawek. Nie wyższych, średnich europejskich.
    Oczywiście – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i BT będą żerować na
    osobach, które nie mają pojęcia o europejskich realiach płacowych. To przecież
    istna żyła złota!
  • tiresias 08.02.07, 14:24
    >BT będą żerować
    > na
    > osobach, które nie mają pojęcia o ..

    trochę mnie mierzi to jojczenie jak to BT 'żerują, wysysają' i wogóle to jest
    banda skurwysynów czystej wody...
    a prawda jest taka, że BT dostarczają zleceń tłumaczom - wielu tłumaczy z nimi
    współpracuje i z tego żyje
    większośc firm woli zlecać BT a nie szukać Pani Grażynki tłumaczki przysięgłej,
    która mieszka przy ul. Niezapominajek 5 ale mam małedziecko, więc zlecenia
    przyjąc nie może.
    BT i tłumacz to jest symbioza - każdy ma z niej korzyści (tak jak kochane
    bakterie actimela w naszych brzuszkach nas chroniąsmile dżkjp.
  • aardbei 08.02.07, 14:44
    Wcześniej wspomniałaś/wspominałeś, że występujesz jako zleceniodawca, więc nie
    dziwie się, że tak zaciekle bronisz niskich stawek dla tłumaczy.
  • tiresias 08.02.07, 14:51

    > Wcześniej wspomniałaś/wspominałeś, że występujesz jako zleceniodawca,

    występuję w różnych rolach a więc mam dośc dobry ogląd sytuacji

    więc nie
    > dziwie się, że tak zaciekle bronisz niskich stawek dla tłumaczy.

    tu jesteś akurat w mylnym błędzie!
    bronię wolności obrotu gospodarczego przed zakusami 'socjalistycznych regulatorów'

    znam wielu tłumaczy, którzy musieliby zrezygnować z tej formy zarobkowania gdyby
    nie BT. W razie braku zleceń z BT tłumaczyliby najwyżej 3 akty zgonu
    miesięcznie, ale za to za GODZIWą stawkę - o to chodzi???
  • malakas 08.02.07, 14:11
    "Niewolnikami"? Przecież masz prawo powiedzieć NIE.
    Też uważam, że to skandal. Jak np. taki Niemiec może zarabiać 4-5 razy więcej
    od Polaka za tę samą robotę (ogólnie i średnio)? Wstydziłby się - przecież
    Westerplatte, Oświęcim, Powstanie Warszawski itd. No ale co z tego, że ja tak
    uważam. Nawet tak sobie myślę, że gdybym to ja znalazł "murzyna" za 0,02 i
    kasował klienta 0,04 to byc moze bym sobie większość czasu leżał palnikiem do
    góry, w nosie miał nierówności i tylko patrzył gdzie by tu kupić za 0,01 a
    sprzedać za 0,05.
    Wolny rynek być dobry tylko wtedy gdy my korzystamy?
  • azm2 08.02.07, 13:44
    dlatego, że oni mieszkają TAM, a my mieszkamy TUTAJ (znaczy w Polsce).
    Tłumacze z Indii skarżą się, że, ze względu na miejsce zamieszkania, im się
    płaci 0,02 USD/word.
  • giwliana 08.02.07, 14:42
    Przyjęłam zasadę, która niestety kosztuje mnie utratę wielu zleceń. Pracuję za
    takie pieniądze, które stanowią motywację do pracy. Jeśli mam do czynienia z
    polskim BT - za 40 zł stronka, zagraniczne - kasuję po 5 centów za słowo. Coraz
    więcej jednak tych zagranicznych, które chciałyby tłumacza za 4, czy nawet 3
    centy. Chyba gdzieś znajdują, bo tylko ca. jeden na trzech wraca z podkulonym
    ogonkiem. Tłumaczę na język z drugiej, a gdzieniegdzie trzeciej grupy (różnie
    to sobie biura dzielą).
    Pozdrawiam
  • aardbei 08.02.07, 14:58
    BT zarabiają na pracy tłumaczy i nic w tym dziwnego. „BT i tłumacz to jest
    symbioza - każdy ma z niej korzyści (tak jak kochane
    bakterie actimela w naszych brzuszkach nas chroniąsmile”.
    Jeśli polskie biuro daje mi za s.o. 30-40 zł, a od klienta bierze 50-60 – nie
    mam pretensji. Większa dysproporcja pojawia się w przypadku zleceń od
    zagranicznych biur (tłumaczowi 0,04 Euro, od klienta 0,30 za słowo) –
    wielokrotne przebicie, aż nieprzyzwoite i chore.
  • tiresias 08.02.07, 15:05
    > wielokrotne przebicie, aż nieprzyzwoite i chore.

    nie wiem ile masz lat - pewnie tego nie pamiętasz, ale kiedyś, 20 lat temu na
    zajęciach z ekonomii politycznej socjalizmu takie jak Twoje powyższe określenia
    stosowano opisując grę na giełdzie i transakcje na wolnym, kapitalistycznym rynku.
    stawki stawkami, ale tak naprawdę istotny jest handel towarem - tu tłumaczeniami
    - musisz kupić jak najtaniej i sprzedać jak najdrożej. inaczej sensu ni ma i
    kupy się nie trzyma.
    fersztejen?
  • aardbei 08.02.07, 15:16
    Mam wystarczająco dużo lat, żeby wiedzieć na czym polega robienie dobrych
    interesów, m.in. na tłumaczeniach. Dzięki takim wątkom jak ten, więcej tłumaczy
    zrozumie, że 0,04 Euro za słowo od zagranicznego biura tłumaczeń to żadne
    kokosy, ba wręcz ochłapy. Przypominam – średnia europejska stawka to 0,07-0,09.
    Decyzja należy do każdego z nas.
  • tiresias 08.02.07, 15:22
    Dzięki takim wątkom jak ten, więcej tłumaczy
    >
    > zrozumie, że 0,04 Euro za słowo od zagranicznego biura tłumaczeń to żadne
    > kokosy, ba wręcz ochłapy.
    --
    1. nawet jeżeli to prawda, to co z tego? będą mieli większą samoświadomość?
    jeżeli ktoś uzna to za 'kokos' to dla niego jest to 'kokos' i tyle!
    2. to co dla Ciebie jest 'ochłapem', dla kogoś innego może być zupełnie
    przyzwoitym zarobkiem - to bardzo relatywna kwestia. dla jednej mojej znajomej 5
    tys. pln na miesiąc na wydatki dla siebie to 'niezbyt dużo' a inna utrzymuje za
    to męża i tójkę dzieci. tej pierwszej nie lubię bo mówi też, że "Porsche Cayenne
    to samochód dla plebsu" (głupia cipa)
  • aardbei 08.02.07, 15:32
    W niniejszym wątku poruszyłam kwestię świadomego, celowego zaniżania stawek dla
    polskich tłumaczy przez zagraniczne biura, a co za tym idzie, problem swego
    rodzaju braku szacunku dla polskich zleceniobiorców. Takie są fakty. Jak dana
    osoba wykorzysta tę informację, czy zgodzi się na takie wynagrodzenie, czy też
    nie – jest jej suwerenną decyzją.
    Myślę jednak, że czasami warto poznać drugą stronę medalu.

    Pozdrawiam wszystkich tłumaczy!
  • tiresias 08.02.07, 15:45
    biedni ci polscy tłumacze, nawet nie podejrzewali, że tak się ich traktuje, bez
    szacunku i niecnie wykorzystuje. ale dzięki Twojej interwencji teraz już wiedzą.
    czują się przez to chyba trochę gorzej, bo myśleli, że zarabiają kokosy a Ty im
    właśnie wytłumaczyłaś, że są biednymi, poniżanymi niewolnikami...
    teraz poważnie:
    Czy naprawdę uważasz, że tłumacze w Polsce to debile i łachmyty?
    Pozdrawiam serdecznie i całuję w usta.
  • amatorski 08.02.07, 21:14
    nieźle się ubawiłem czytając twoje posty, ale mogę się pod nimi podpisać nawet
    obiema nogami wink
    --
    :::::::::::::::::::::::::::::::
    Et caetera ad astra
    :::::::::::::::::::::::::::::::
  • sinny 08.02.07, 16:58
    Wolny rynek, ceną ceną a jakość zawsze się obroni. Czy to tak boli, że ktoś
    robi taniej, dobrze i ma więcej zleceń? Czy tańszy krawiec czy szewc musi
    oznaczać gorszego?
    A ponadto - współpraca z BT pozwala wam uniknąć kwestii niesolidnych płatników.
    Te biura, które znam, wywiązują się z zapłaty w terminie maks. 7 dni po
    dostarczeniu gotowego tłumaczenia. Natomiast sami czasem muszą procesować się o
    zapłatę od klientów. Czyli też lepiej czasem wziąć mniej ale mieć pieniądze od
    razu.
    I nikt też nie zmusza do współpracy z BT.

    A co myślę o takiej ofercie współpracy? Przecież ciebie nie znają, nie wiedzą
    jaka jest twoja jakość, może wpierw trzeba sobie zasłużyć na lepszą zapłatę?
    Płaci się za jakość a nie za to jakie ktoś ma o sobie mniemanie...
  • negest 07.03.07, 22:04
    jak wspomniano, przyzwoita stawka dla tłumacza w Polsce to 7 - 8 centów,
    powiedzmy, że 6 to dolna granica, której nie powinno się przekraczać (w dół). Ja
    odrzucam zlecenia poniżej 6. Były czasy, kiedy szukałem zleceń, dzisiaj zlecenia
    szukają mnie. Dlatego klienci, którzy cenią jakość, płacą i 10. I tak im się to
    opłaca, bo odpada konieczność (czas) i koszt proofreadingu.
    Mogę zrozumieć, że jest wybór między rachunkami do zapłacenia a perspektywą 4
    centów albo 0. Ale niech to będzie jednorazowe, w stanie konieczności, a nie reguła.
    Inaczej jest to krecia robota ze szkodą dla wszystkich.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka