Dodaj do ulubionych

Języki świata za 500 lat

08.02.10, 15:25
Kiedyś czytałem artykuł bodajże w GW, gdzie ktoś wypowiadał się, że już za 500
lat na świecie pozostanie właściwie tylko język angielski, którym będą mówić
wszyscy. Dodatkowo niektórzy posługiwać się będą chińskim, arabskim lub
hiszpańskim, reszta języków całkowicie wymrze. Myślicie, ze to prawdopodobne?
Może jednak któryś z innych języków weźmie górę? – chiński ma podobno bardzo
łatwą gramatykę, arabski ładnie wygląda na piśmie (przynajmniej mnie się
podoba), a hiszpański było nie było wywodzi się z kulturalnej łaciny wink No i
czy koniecznie nasza wieża Babel musi być zastąpiona jakimś jednym
panjęzykiem?...
Edytor zaawansowany
  • zuq1 08.02.10, 16:54
    i nie wydaje mi się, aby to miała być prawda. Swego czasu Luter miał
    stwierdzić, że się "nie opłaca" tłumaczyć Biblii na serbołużycki
    (nie gańcie mnie - jest pono górno- i dolnołużycki, nie wiem który
    autor miał na myśli a może był to dlań jeden język), bo ten język
    zaraz wymrze. Minęło niemal 500 lat a ostatni Słowianie w Niemczech
    ciągle mówią własnym językiem. Nota bene - kiedyś oglądałem jakąś
    sztukę teatralną na CT1 po serbołużycku i rozumiałem tylko
    liczebniki - dobrze, że były napisy po czesku. No więc, dlaczego -
    powiedzmy - cały Zachód miałby mówić po angielsku? Owszem, to jest i
    może w coraz większym zakresie być współczesna łacina, ale "ciemny
    lud" i tak się będzie posługiwać własnymi narzeczami. Dopóki naród
    nie udaje się w przymusową czy dobrowolną diasporę - język trzyma
    się mocno... Zaraz ktoś mnie skontruje, że przecież Irlandczycy,
    Walijczycy, Szkoci mówią chętniej po angielsku niż po swojemu, no
    ale oni są bezpośrednio pod "angielskim butem"...
  • imponeross 08.02.10, 18:59
    zuq1 napisał:

    > i nie wydaje mi się, aby to miała być prawda. Swego czasu Luter miał
    > stwierdzić, że się "nie opłaca" tłumaczyć Biblii na serbołużycki
    > (nie gańcie mnie - jest pono górno- i dolnołużycki, nie wiem który
    > autor miał na myśli a może był to dlań jeden język), bo ten język
    > zaraz wymrze. Minęło niemal 500 lat a ostatni Słowianie w Niemczech
    > ciągle mówią własnym językiem.

    No i ilu ich jest i czy jest ich co rok wiecej czy mniej?

    > Nota bene - kiedyś oglądałem jakąś
    > sztukę teatralną na CT1 po serbołużycku i rozumiałem tylko
    > liczebniki - dobrze, że były napisy po czesku.

    A to podobno jezyk z grupy zachodnioslowianskiej, powinien byc latwiej
    zrozumialy niz ukrainski.

    > No więc, dlaczego -
    > powiedzmy - cały Zachód miałby mówić po angielsku?

    O, nie tylko Zachod! Cale Indie i Pakistan mowia niezle po angielsku, a to
    ogromna liczba ludzi. A co do powodu - po prostu, z powodu internetu i globalizacji.

    > Owszem, to jest i
    > może w coraz większym zakresie być współczesna łacina, ale "ciemny
    > lud" i tak się będzie posługiwać własnymi narzeczami. Dopóki naród
    > nie udaje się w przymusową czy dobrowolną diasporę - język trzyma
    > się mocno... Zaraz ktoś mnie skontruje, że przecież Irlandczycy,
    > Walijczycy, Szkoci mówią chętniej po angielsku niż po swojemu, no
    > ale oni są bezpośrednio pod "angielskim butem"...

    Ciekawe co sie stanie z Holendrami, kiedy zapomna niderlandzkiego ; )
  • pr0fes0r 09.02.10, 16:55
    imponeross napisał:

    > O, nie tylko Zachod! Cale Indie i Pakistan mowia niezle po angielsku, a to
    > ogromna liczba ludzi. A co do powodu - po prostu, z powodu internetu i globaliz
    > acji.
    >

    Ależ. Po prostu z powodu zaszłości historycznych oraz wynikającego z nich
    statusu języka angielskiego jako stojącego ponad religiami i różnicami etnicznymi.
  • croyance 09.02.10, 18:45
    Chcialam napisac to samo, to pozostalosc po czasach kolonialnych, a nie
    globalizacja.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 09.02.10, 19:39
    pr0fes0r napisał:

    > imponeross napisał:
    >
    > > O, nie tylko Zachod! Cale Indie i Pakistan mowia niezle po angielsku, a t
    > o
    > > ogromna liczba ludzi. A co do powodu - po prostu, z powodu internetu i gl
    > obaliz
    > > acji.
    > >
    >
    > Ależ. Po prostu z powodu zaszłości historycznych oraz wynikającego z nich
    > statusu języka angielskiego jako stojącego ponad religiami i różnicami etniczny
    > mi.

    Nie o to mi chodzilo, wyrazilem sie moze niejednoznacznie. Odpowiadalem na: 'No
    więc, dlaczego - powiedzmy - cały Zachód miałby mówić po angielsku?'
    Odpowiedz: z powodu internetu i globalizacji. Wzmianka o Indiach i Pakistanie
    byla tylko dygresja (jako przyklad, ze nie tylko Zachod mowi po angielsku),
    oczywiscie, ze oni mowia po angielsku dobrze z powodow historycznych.
  • zuq1 10.02.10, 10:09
    "Minęło niemal 500 lat a ostatni Słowianie w Niemczech
    ciągle mówią własnym językiem.

    No i ilu ich jest i czy jest ich co rok wiecej czy mniej?"- no
    pewnie mniej, ale są. Może za kolejne 100 czy 500 lat ich nie
    będzie. Ale prędzej będą mówić po niemiecku niż po angielsku.

    "A to podobno jezyk z grupy zachodnioslowianskiej, powinien byc
    latwiej zrozumialy niz ukrainski." - gdybym oglądał sztukę po
    ukraińsku, to pewnie rozumiałbym więcej dzięki kilkuletniej nauce
    rosyjskiego...

    "Ciekawe co sie stanie z Holendrami, kiedy zapomna
    niderlandzkiego ; )" - a myślisz, że zapomną? Skąd ta pewność?
  • imponeross 10.02.10, 10:27
    zuq1 napisał:

    > "Minęło niemal 500 lat a ostatni Słowianie w Niemczech
    > ciągle mówią własnym językiem.
    >
    > No i ilu ich jest i czy jest ich co rok wiecej czy mniej?"- no
    > pewnie mniej, ale są. Może za kolejne 100 czy 500 lat ich nie
    > będzie. Ale prędzej będą mówić po niemiecku niż po angielsku.

    Oczywiscie, najpierw po niemiecku, a potem wraz z wymarciem niemieckiego po
    angielsku. Jezyk niemiecki jest przeciez prowincjonalny w rownym stopniu jak
    polski i nie przewiduje sie dla niego w omawianym artykule specjalnej przyszlosci.

    > "A to podobno jezyk z grupy zachodnioslowianskiej, powinien byc
    > latwiej zrozumialy niz ukrainski." - gdybym oglądał sztukę po
    > ukraińsku, to pewnie rozumiałbym więcej dzięki kilkuletniej nauce
    > rosyjskiego...

    No tak. Ale Polacy w wieku ponizej 30 r.z. nie uczyli sie juz raczej rosyjskiego.

    > "Ciekawe co sie stanie z Holendrami, kiedy zapomna
    > niderlandzkiego ; )" - a myślisz, że zapomną? Skąd ta pewność?

    Nie, no wlasnie probuje isc za artykulem. Jesli naprawde angielski ma byc
    jedynym jezykiem na swiecie, to kiedys musi sie to stac - przewiduje, ze
    najpierw w krajach (nieanglojezycznych), ktore powszechnie znaja angielski juz
    dzis. Nie mam pewnosci, ze zapomna. Slusznie zauwazyl ktos w innym poscie, ze
    globalizacja postepuje, ale jest ograniczona tylko do waskiej grupy ludzi.
  • zuq1 10.02.10, 11:08
    "Oczywiscie, najpierw po niemiecku, a potem wraz z wymarciem
    niemieckiego po angielsku. Jezyk niemiecki jest przeciez
    prowincjonalny w rownym stopniu jak polski i nie przewiduje sie dla
    niego w omawianym artykule specjalnej przyszlosci." - ale ten
    artykuł to czysta spekulacja. Gdzieś indziej czytałem, że języki
    zagrożone wymarciem są "małe", np. baskijski, którym mówi ok. 3 mln
    ludzi. A jednak baskijski trzyma się mocno już od czasów
    praindoeuropejskich. Tymczasem mówiących po niemiecku jest 100 mln,
    a po polsku 40 mln, więc szanse na ich wymarcie są też odpowiednio
    mniejsze.

    "No tak. Ale Polacy w wieku ponizej 30 r.z. nie uczyli sie juz
    raczej rosyjskiego." - nie jestem slawistą, ale wg pewnego kolegi
    oraz badań historycznych i językoznawczych kolebka wszystkich
    słowiańskich języków była na terenie dzisiejszej Ukrainy (bądź
    Polski, jak wolą niektórzy). Stąd też inne twierdzenie, że Czech
    szybciej zrozumie Polaka niż Polak Czecha, też ma pewne
    uzasadnienie. Uważam też, że rozumienie jakiegoś języka wiąże się z
    osłuchaniem. Dzięki CT1 rozumiem czeskie filmy lub programy
    publicystyczne na ok. 40-50%, Szwejka w oryginale czytam ze
    zrozumieniem niemal 100% (może przez namiętne czytanie go po polsku
    20 lat temu). Natomiast kiedy swego czasu właśnie na CT 1 był
    program o Słowenii i mówiono po słoweńsku (były czeskie napisy), to
    początkowo w ogóle nie wiedziałem co to za język, po kilku minutach
    dopiero stwierdziłem, że jakiś słowiański a gdy powiedzieli coś o
    Ljubljanie, to sprawa była jasna.

    "Nie, no wlasnie probuje isc za artykulem. Jesli naprawde angielski
    ma byc jedynym jezykiem na swiecie, to kiedys musi sie to stac -
    przewiduje, ze najpierw w krajach (nieanglojezycznych), ktore
    powszechnie znaja angielski juz dzis." - tak, tylko że znajomy
    Niemiec poiwedział, że po 8 latach nauki w szkole nie potrafi po
    ang. powiedzieć ani jednego zdania. I ludzie, którzy opanowali
    angielski bdb czy w Niemczech, czy u nas jest tak naprawdę bardzo
    mało. Są maniacy, którzy uczą swoje dzieci od kołyski obcego języka,
    ale tych jest jeszcze mniej. Uważam, że plotki o śmierci 5996
    języków w ciągu 500 lat są znacznie przesadzone.
  • imponeross 28.02.10, 18:08
    zuq1 napisał:

    > "Oczywiscie, najpierw po niemiecku, a potem wraz z wymarciem
    > niemieckiego po angielsku. Jezyk niemiecki jest przeciez
    > prowincjonalny w rownym stopniu jak polski i nie przewiduje sie
    dla
    > niego w omawianym artykule specjalnej przyszlosci." - ale ten
    > artykuł to czysta spekulacja.

    Oczywiscie, ze spekulacja, wszystko co dotyczy sytuacji za 500 lat
    to spekulacja. Spekulacja jest rowniez stwierdzenie, ze jezyki nie
    wymra.

    > Gdzieś indziej czytałem, że języki
    > zagrożone wymarciem są "małe", np. baskijski, którym mówi ok. 3
    mln
    > ludzi.

    3 mln ludzi - to nie jest maly jezyk!!!

    > A jednak baskijski trzyma się mocno już od czasów
    > praindoeuropejskich. Tymczasem mówiących po niemiecku jest 100
    mln,
    > a po polsku 40 mln, więc szanse na ich wymarcie są też odpowiednio
    > mniejsze.
    >
    > "No tak. Ale Polacy w wieku ponizej 30 r.z. nie uczyli sie juz
    > raczej rosyjskiego." - nie jestem slawistą, ale wg pewnego kolegi
    > oraz badań historycznych i językoznawczych kolebka wszystkich
    > słowiańskich języków była na terenie dzisiejszej Ukrainy (bądź
    > Polski, jak wolą niektórzy). Stąd też inne twierdzenie, że Czech
    > szybciej zrozumie Polaka niż Polak Czecha, też ma pewne
    > uzasadnienie. Uważam też, że rozumienie jakiegoś języka wiąże się
    z
    > osłuchaniem. Dzięki CT1 rozumiem czeskie filmy lub programy
    > publicystyczne na ok. 40-50%, Szwejka w oryginale czytam ze
    > zrozumieniem niemal 100% (może przez namiętne czytanie go po
    polsku
    > 20 lat temu). Natomiast kiedy swego czasu właśnie na CT 1 był
    > program o Słowenii i mówiono po słoweńsku (były czeskie napisy),
    to
    > początkowo w ogóle nie wiedziałem co to za język, po kilku
    minutach
    > dopiero stwierdziłem, że jakiś słowiański a gdy powiedzieli coś o
    > Ljubljanie, to sprawa była jasna.

    Jezyki poludniowoslowianskie sa dla nas trudniejsze do zrozumienia,
    dotyczy to nie tylko slowenskiego.

    > "Nie, no wlasnie probuje isc za artykulem. Jesli naprawde
    angielski
    > ma byc jedynym jezykiem na swiecie, to kiedys musi sie to stac -
    > przewiduje, ze najpierw w krajach (nieanglojezycznych), ktore
    > powszechnie znaja angielski juz dzis." - tak, tylko że znajomy
    > Niemiec poiwedział,
    > że po 8 latach nauki w szkole nie potrafi po
    > ang. powiedzieć ani jednego zdania.

    Jakis leniwy albo malo kumaty Niemiec smile Ale zaden Holender ci tego
    nie powie. 100% Holendrow mowi plynnie po angielsku. W zasadzie tez
    100% Skandynawow mowi po angielksu, moze nie tak dobrze jak
    Holendrzy, ale mowia.

    > I ludzie, którzy opanowali
    > angielski bdb czy w Niemczech, czy u nas jest tak naprawdę bardzo
    > mało. Są maniacy, którzy uczą swoje dzieci od kołyski obcego
    języka,
    > ale tych jest jeszcze mniej. Uważam, że plotki o śmierci 5996
    > języków w ciągu 500 lat są znacznie przesadzone.

    No, niemniej jezykow jest obecnie o wiele mniej niz np. 500 lat
    temu. Tylko kolo nas wymarl np. pruski, jacwinski, jezyki polabskie.
  • stefan4 28.02.10, 20:26
    imponeross:
    > No, niemniej jezykow jest obecnie o wiele mniej niz np. 500 lat
    > temu. Tylko kolo nas wymarl np. pruski, jacwinski, jezyki polabskie.

    Za to narodził się np. litewski (literacka wersja od XVIw.), estoński (od
    XVIIw.), kaszubski (od XIVw., literacka wersja od XIXw.). słowacki (literacka
    wersja od XIXw.), ukraiński (literacka wersja od XVIIIw.), ...

    - Stefan
  • imponeross 01.03.10, 23:06
    stefan4 napisał:

    > imponeross:
    > > No, niemniej jezykow jest obecnie o wiele mniej niz np. 500 lat
    > > temu. Tylko kolo nas wymarl np. pruski, jacwinski, jezyki
    polabskie.
    >
    > Za to narodził się np. litewski (literacka wersja od XVIw.),
    estoński (od
    > XVIIw.), kaszubski (od XIVw., literacka wersja od XIXw.). słowacki
    (literacka
    > wersja od XIXw.), ukraiński (literacka wersja od XVIIIw.), ...
    >
    > - Stefan

    Zaden z tych jezykow nie narodzil sie w ostatnich 500 latach. Jezyki
    te istnialy duzo wczesniej, tak jak pruski, jacwinski i polabski.
    Jezyki, ktore cytujesz, po prostu nie wymarly w przeciwienstiwe do
    pruskiego, jacwinskiego i polabskiego. Owszem, w naszych czasach
    nastapilo cudowne rozmnozenie na Balkanach - mamy np. teraz jezyk
    serbski i jezyk chorwacki.
  • randybvain 08.02.10, 19:06
    Walijczycy raczej chętniej mówią po walijsku. Wciąż jest moda na
    walijski. W irlandii natomiast irlandzki to obciach. Nie wiem, jak w
    Szkocji, tam chyba poularny jest Lallans.

    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • imponeross 08.02.10, 19:28
    randybvain napisał:

    > Walijczycy raczej chętniej mówią po walijsku. Wciąż jest moda na
    > walijski. W irlandii natomiast irlandzki to obciach. Nie wiem, jak w
    > Szkocji, tam chyba poularny jest Lallans.

    Ciekawe, w jakiej sytuacji bedzie walijski za np. 100 lat. Wzgledy praktyczne
    przemawiaja jednak za tym, zeby przede wszystkim poznac angielski, kiedy sie
    jest Walijczykiem, a walijski ew. w drugiej kolejnosci jako ciekawe hobby.
    Ciekaw jestem, czy Norman Davies zna walijski, on pochodzi przeciez z Walii. Ile
    osob w Cardiff zna walijski?
    Troche nasuwa mi sie porownanie sytuacji jezykow celtyckich do jezykow
    laponskich (saamskich) z polnocnej Skandynawii. Jezykami tymi mowi coraz mniej
    osob mimo, ze rzady Szwecji i Norwegii robia wszystko, zeby jezyki te utrzymac
    przy zyciu. Jezykow tych jest tam co najmniej 6 grup, grupy sasiadujace
    geograficznie ze soba rozumieja sie, ale podobienstwo jezykow z grup skrajnych
    to jak polski niemiecki. Wszyscy i tak dodatkowo znaja jezyk dominujacy danego
    kraju, oraz angielski.
  • randybvain 09.02.10, 00:06
    Praktyczne względy każą ci się uczyć języka, którym mówi twoja
    rodzina i znajomi przede wszystkim. Potem uczysz się języka dzieci
    ze szkoły, nauczycieli i telewizji. Pote uczysz się języka każdej z
    kolejnych grup, w których przebywasz (w sensie specyficznych
    zwrotów, idiomów, słownictwa technicznego, slangu też).
    Walijski jest bardzo żywy mimo wszystko, więc będzie ekspandował
    przy zachowaniu obecnych warunków politycznych.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • imponeross 09.02.10, 12:52
    randybvain napisał:

    > Praktyczne względy każą ci się uczyć języka, którym mówi twoja
    > rodzina i znajomi przede wszystkim.
    > Potem uczysz się języka dzieci
    > ze szkoły, nauczycieli i telewizji. Pote uczysz się języka każdej z
    > kolejnych grup, w których przebywasz (w sensie specyficznych
    > zwrotów, idiomów, słownictwa technicznego, slangu też).

    No wlasnie! I dlatego w rodzinach emigrantow polskich (i nie tylko polskich) w
    USA w drugim i trzecim pokoleniu znajomosc jezyka ojcow jest coraz slabsza,
    czesto niemal zerowa juz w trzecim pokoleniu (tzn. wnukow).

    > Walijski jest bardzo żywy mimo wszystko, więc będzie ekspandował
    > przy zachowaniu obecnych warunków politycznych.

    Jestem ciekaw jak to bedzie z walijskim, mysle, ze z czasem to bedzie po prostu
    hobbystyczny drugi jezyk niektorych ludzi, nawet jesli teraz w malych
    miejscowosciach na obrzezu mowi sie nim w wielu domach jako pierwszym jezykiem.
  • croyance 09.02.10, 18:52
    Jako ciekawostke podam, ze poznalam kiedys nastolatke walijska, ktora w
    ogole nie znala angielskiego.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 09.02.10, 19:35
    croyance napisała:

    > Jako ciekawostke podam, ze poznalam kiedys nastolatke walijska, ktora w
    > ogole nie znala angielskiego.

    Jak ona sie uchowala? Jak to mozliwe?
  • croyance 09.02.10, 23:35
    No wlasnie szczerze powiem, ze pojecia nie mam. Pisala zreszta piekne
    piosenki w jezyku walijskim i spiewala w pubach, wiec moze porzucila
    wczesnie edukacje ..? A moze ksztalcila sie tylko po walijsku? To bylo
    kilka lat temu i nie dopytalam, ale pamietam swoj szok ...
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 10.02.10, 10:29
    croyance napisała:

    > No wlasnie szczerze powiem, ze pojecia nie mam. Pisala zreszta piekne
    > piosenki w jezyku walijskim i spiewala w pubach, wiec moze porzucila
    > wczesnie edukacje ..? A moze ksztalcila sie tylko po walijsku? To bylo
    > kilka lat temu i nie dopytalam, ale pamietam swoj szok ...

    No bo przeciez nawet w nieanglojezycznej Holandii nie ma nastolatki, ktora by
    nie znala angielskiego.
  • croyance 10.02.10, 13:39
    Holandia jest jednak bogatsza niz Walia, w ktorej wciaz wiele jest dosc
    biednych, zapadlych wiosek.

    BTW, wielu angielskich nastolatkow nie potrafi pisac ani czytac, wiec
    moze nie jest to az takie dziwne?
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 28.02.10, 18:10
    croyance napisała:

    > Holandia jest jednak bogatsza niz Walia, w ktorej wciaz wiele jest
    dosc
    > biednych, zapadlych wiosek.

    Mozliwe, ze to jest wyjasnienie.

    > BTW, wielu angielskich nastolatkow nie potrafi pisac ani czytac,
    wiec
    > moze nie jest to az takie dziwne?

    No tak....
  • kotulina 08.02.10, 20:30
    zuq1 napisał:


    Nota bene - kiedyś oglądałem jakąś
    > sztukę teatralną na CT1 po serbołużycku i rozumiałem tylko
    > liczebniki - dobrze, że były napisy po czesku.


    TAK!!! BYŁO! smile Ze 7 lat temu...
    Dodam, że zrozumiałe było jeszcze słowo K...a wink
  • imponeross 08.02.10, 21:49
    kotulina napisała:

    > zuq1 napisał:
    >
    >
    > Nota bene - kiedyś oglądałem jakąś
    > > sztukę teatralną na CT1 po serbołużycku i rozumiałem tylko
    > > liczebniki - dobrze, że były napisy po czesku.
    >
    >
    > TAK!!! BYŁO! smile Ze 7 lat temu...
    > Dodam, że zrozumiałe było jeszcze słowo K...a wink

    Kruva to krowa po serboluzycku, calkiem podobnie, to pewnie o to slowo chodzilo ; )
  • zuq1 10.02.10, 10:14
    ... ze 7 lat? No, to może dwie różne sztuki były... No ale
    faktycznie, "k...va" na CT1 pada dość często, może nie tak jak w
    TVP, ale jednak. Ciekawe, czy ją nam, Polakom, zawdzięczają, czy też
    sama w czeszczyźnie wyewoluowała. Ale przebojem dla mnie jest
    czeskie "przestań!" - słuchane bez kontekstu jest zupełnie
    nieodróżnialne od polskiego "przestań!" - ta sama długość głosek,
    melodia słowa, intonacja...
  • dala.tata 08.02.10, 18:18
    mysle ze to bardzo malo prawdopodobne. lingua franca nie oznacza zagrozenia dla
    jezykow, jak wskazuje chocby przyklad swahili (i innych dominujacych jezykow
    afrykanskich jak joruba). wielojezycznosc jest norma na swiecie i niespecjalnie
    rozumiem, dlaczego nagle mialaby zniknac.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • imponeross 08.02.10, 18:55
    dala.tata napisał:

    > mysle ze to bardzo malo prawdopodobne. lingua franca nie oznacza zagrozenia dla
    > jezykow, jak wskazuje chocby przyklad swahili (i innych dominujacych jezykow
    > afrykanskich jak joruba). wielojezycznosc jest norma na swiecie i niespecjalnie
    > rozumiem, dlaczego nagle mialaby zniknac.

    Z jednej, 'drobnej', wczesniej nieistniejacej przyczyny - z powodu globalizacji
    i internetu. Nigdy wczesniej nie bylo takiego zapotrzebowania na powszechnie
    rozumiany jezyk. Ciagle znikaja male jezyki, a nowe sie przeciez nie pojawiaja.
    Tendencja jest absolutnie wyrazna i jednostronna.
  • dala.tata 08.02.10, 20:05
    alez ja to widze. nie jestem jednak pewien, czy zapotrzebowanie na angielksi
    jest inne od zapotrzebowania na przyklad na lacine, francuski czy swiahili. jest
    z pewnoscia o wiekszym zasiegu.

    rzeczywiscie znikaja jezyki, jendak nie dlatego, ze ludzie ot tak przestaja nimi
    mowic, ale raczej dlatego, ze znikaja rowniez spolecznosci. jesli zakladasz ze
    bedziemy wszyscy zyc w jednej spolecznosci, no to rzeczywiscie znikna jezyki. ja
    w to watpie.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • dala.tata 08.02.10, 20:08
    co wiecej, widzialem juz na konferencjach pare badan nad internetem, w ktorych
    pokazuje sie siec jako sposob na utrzymywanie jezyka. znikajaca spolecznosc w
    przestrzeni fizycznej, utrzymuje sie jako spolecznosc wirtualna.

    nawiasem mowiac, ja mieszkam w UK. i sobie gadam z moimi wspolmowiacymi po
    polsku. Okazuje sie, ze angieslki nie jest nam potrzebny, co wiecej, okazuje sie
    rowniez, ze wlasnie szukam mozliwosci mowienia w moim jezyku. nie udzielam sie
    na zadnych anglojezycznych forach.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • imponeross 08.02.10, 21:56
    dala.tata napisał:

    > co wiecej, widzialem juz na konferencjach pare badan nad internetem, w ktorych
    > pokazuje sie siec jako sposob na utrzymywanie jezyka. znikajaca spolecznosc w
    > przestrzeni fizycznej, utrzymuje sie jako spolecznosc wirtualna.

    Tak, mozna podejmowac rozne wysilki na rzecz utrzymywania przy zyciu jezyka. Czy
    zwieksza to bardzo jego szanse przetrwania? Obawiam sie, ze niekoniecznie.

    > nawiasem mowiac, ja mieszkam w UK. i sobie gadam z moimi wspolmowiacymi po
    > polsku. Okazuje sie, ze angieslki nie jest nam potrzebny, co wiecej, okazuje si
    > e
    > rowniez, ze wlasnie szukam mozliwosci mowienia w moim jezyku. nie udzielam sie
    > na zadnych anglojezycznych forach.

    Ale twoje dzieci beda sie udzielaly na anglojezycznych forach, a na polskich juz
    raczej nie...
  • dala.tata 08.02.10, 22:30
    nie rozumiemy sie. to nie sa zadne 'wysilki'. to po prsotu ludzie, ktorzy chca
    se pogadac po swojemu. i tyle. jak przestana chciec, to przestana gadac.

    bo jezyk polski jest tylko jednym z jezykow 'ojczystych' moich dzieci. arguemnt
    nie ma sensu.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • imponeross 09.02.10, 13:01
    dala.tata napisał:

    > nie rozumiemy sie. to nie sa zadne 'wysilki'. to po prsotu ludzie, ktorzy chca
    > se pogadac po swojemu. i tyle. jak przestana chciec, to przestana gadac.

    Oczywiscie, ze z pokolenia na pokolenie w globalizujacym sie spoleczenstwie to
    'po swojemu' moze stac sie po angielsku.

    > bo jezyk polski jest tylko jednym z jezykow 'ojczystych' moich dzieci. arguemnt
    > nie ma sensu.

    Alez o to wlasnie chodzi! Tam gdzie jest wiecej jezykow ojczystych jeden staje
    sie dominujacy, i jest to jezyk otoczenia, a nie jezyk rodzicow.
    Mnie tylko ciekawi na jakiej zasadzie mialby angielski stac sie glownym jezykiem
    w innych krajach, ktore z Imperium Brytyjskim nie mialy nic wspolnego - np. w
    Polsce. Jedynymi krajami niezwiazanymi z Wlk. Brytania w Europie gdzie
    praktycznie 100% ludzi mowi po angielsku sa Holandia i kraje skandynawskie. Moze
    tam angielski w pewnym momencie jako pierwszy wezmie gore nad jezykami miejscowymi?
  • dala.tata 09.02.10, 19:51
    nie ma zadnych powodow, zeby 'po swojemu' stalo sie po angieslku.

    gdyby tak bylo, jak mowisz, Afryka wschodnia mowilaby tylko w swahili, a Afryka
    zachodnia w joruba. tak jednak nie jest. rozne jezyki uzywane sa w roznych celach.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • imponeross 09.02.10, 20:21
    dala.tata napisał:

    > nie ma zadnych powodow, zeby 'po swojemu' stalo sie po angieslku.

    No na razie nie, ale wlasnie Holandia i Skandynawia maja jako 'drugie po
    swojemu' po angielsku wlasnie. Nie liczac ludzi, ktorzy z racji zawodu podrozuja
    albo uczestnicza w kongresach miedzynarodowych, ich drugim jezykiem jest tez
    przede wszystkim angielski.

    > gdyby tak bylo, jak mowisz, Afryka wschodnia mowilaby tylko w swahili, a Afryka
    > zachodnia w joruba.

    Dlaczego tak mialoby byc?

    > tak jednak nie jest. rozne jezyki uzywane sa w roznych cela
    > ch.

    W roznych celach?
  • dala.tata 10.02.10, 14:38
    no wlasnie tego nie rozumiesz: mieszkajac w UK jezyk polski sluzy mi do czego
    innego niz jezyk ang. na skale spolecznosci jest podobnie: lokalny jezyk dogon
    jest uzywany w innych kontekstach niz 'wszechmalijski' francuski.

    nie ma prostego zastapienia jezyka na jezyk, bo one sluza do innych komunikacji.
    ja mam trudnosci z mowieniem o pracy po polsku, mam tez trudnosci z mowieniem o
    komunizmie po angielsku. lokalne jezyki sa jezykami rodziny, emocji, jezyki
    uniwersalne sa jezykami sfery publicznej.




    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • imponeross 28.02.10, 18:30
    dala.tata napisał:

    > no wlasnie tego nie rozumiesz: mieszkajac w UK jezyk polski sluzy
    mi do czego
    > innego niz jezyk ang.

    No rzeczywiscie nie rozumiem. Tez mieszkam za granica i jezyki,
    ktore znam sluza mi do tego samego - porozumiewania sie z ludzmi.
    Moze byc tak, ze np. dziecku sluzy jeden jezyk do porozumiewania sie
    w domu, a inny do porozumiewania sie w szkole, ale nie nazwalbym
    tego 'uzywaniem jezyka do roznych celow'. Cel jest taki sam, miejsca
    sa rozne.

    > na skale spolecznosci jest podobnie: lokalny jezyk dogon
    > jest uzywany w innych kontekstach niz 'wszechmalijski' francuski.
    >
    > nie ma prostego zastapienia jezyka na jezyk, bo one sluza do
    innych komunikacji
    > .
    > ja mam trudnosci z mowieniem o pracy po polsku, mam tez trudnosci
    z mowieniem o
    > komunizmie po angielsku. lokalne jezyki sa jezykami rodziny,
    emocji, jezyki
    > uniwersalne sa jezykami sfery publicznej.

    No ale co z tego? Te wszyskie jezyki sluza temu samemu -
    porozumiewaniu sie.
  • dala.tata 01.03.10, 00:36
    no nie rozumiesz. nie ma czegos takiego jak porozumiewanie sie. sa rozne
    konteksty w ktorych porozumiewamy sie w roznych celach. inaczej w domu, inaczej
    w szkole, inaczej w szpitalu, a jeszcze inaczej w bizneise i w meidach. i do
    tych roznych kontekstow potrzebne sa rozne jezyki. i to co mowie, to nic
    jkaiegos kontrowersyjnego, lingwistyka z tym zyje od wielu lat.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • imponeross 01.03.10, 23:11
    dala.tata napisał:

    > no nie rozumiesz. nie ma czegos takiego jak porozumiewanie sie. sa
    rozne
    > konteksty w ktorych porozumiewamy sie w roznych celach. inaczej w
    domu, inaczej
    > w szkole, inaczej w szpitalu, a jeszcze inaczej w bizneise i w
    meidach. i do
    > tych roznych kontekstow potrzebne sa rozne jezyki. i to co mowie,
    to nic
    > jkaiegos kontrowersyjnego, lingwistyka z tym zyje od wielu lat.

    Oczywiscie, ze jest cos takiego jak porozumiewanie sie. To, ze cele
    porozumiewania sie moga byc rozne nie ma znaczenia.
  • dala.tata 02.03.10, 00:04
    no to skoro nie ma, to nie ma.
    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • imponeross 15.03.10, 20:07
    dala.tata napisał:

    > no to skoro nie ma, to nie ma.

    a skoro jest to jest wink
  • dala.tata 15.03.10, 22:57
    wiesz, starczy wziac dowolny podrecznik socjolingwistyki, zeby nie bylo 'jest bo
    jest'. ale jesli dobrze sie czujesz z wiedza, ktora masz, to nawet sobie tym nie
    zawracaj glowy!


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • imponeross 26.03.10, 00:38
    dala.tata napisał:

    > wiesz, starczy wziac dowolny podrecznik socjolingwistyki, zeby nie
    bylo 'jest b
    > o
    > jest'. ale jesli dobrze sie czujesz z wiedza, ktora masz, to nawet
    sobie tym ni
    > e
    > zawracaj glowy!

    Zamiast pouczac moze lepiej zaczac od siebie to uzupelnianie
    wiedzy?...
  • croyance 09.02.10, 18:57
    Ludzie IMHO myla sie nieco co do globalizacji. Jedna z jej pulapek jest
    zalozenie, ze skoro uzywamy tej samej technologii, nasze wartosci i
    mentalnosc tez staja sie podobne. Nic jednak bardziej blednego.
    Osobiscie przewiduje, ze Internet wlasnie bedzie sie coraz bardziej
    lokalizowal, i uzywany bedzie raczej do radykalizacji
    wartosci/swiatopogladow/jezykow nizjednoczac wszystko, jak leci.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • croyance 09.02.10, 19:00
    Sa zreszta dane na to, ze faktycznie im wiekszy kontakt z np. innymi
    kulturami, tym bardziej ludzie radykalizuja sie w swoim
    swiatopogladzie. Owszem, zawsze jest procent ludzi, ktorzy chetnie
    mieszaja tradycje, ale nikly, i nie stanowi glownego trendu.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 09.02.10, 19:45
    croyance napisała:

    > Sa zreszta dane na to, ze faktycznie im wiekszy kontakt z np. innymi
    > kulturami, tym bardziej ludzie radykalizuja sie w swoim
    > swiatopogladzie. Owszem, zawsze jest procent ludzi, ktorzy chetnie
    > mieszaja tradycje, ale nikly, i nie stanowi glownego trendu.

    Nie chodzi o mieszanie tradycji ani o radykalizacje pogladow, tylko o dostepnosc
    informacji i latwosc komunikacji.
  • dala.tata 09.02.10, 19:59
    ale zakladasz ze ludzie chca sie komunikowac. ze latwosc komunikacji jest czyms
    inherentnie dobrym i wszyscy cchca z tego skorzystac.

    rownie dobrze mozna sobie wyobrazic swiat, w ktorym coraz wiecej ludzi bedzie
    uciekac od wszechkomunikacji.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • croyance 09.02.10, 23:36
    Korea Polnocna juz uciekla ...
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • imponeross 10.02.10, 10:59
    croyance napisała:

    > Korea Polnocna juz uciekla ...

    Ciekawe na jak dlugo : ) Bialorus juz zmiekla...
  • imponeross 10.02.10, 10:49
    dala.tata napisał:

    > ale zakladasz ze ludzie chca sie komunikowac. ze latwosc komunikacji jest czyms
    > inherentnie dobrym i wszyscy cchca z tego skorzystac.

    Tak, ludzie maja raczej tendencje do komunikowania sie, czlowiek jest w wiekszym
    stopniu zwierzeciem stadnym niz zyjacym pojedynczo chociaz oczywiscie roznie to
    bywa w indywidualnych przypadkach.

    > rownie dobrze mozna sobie wyobrazic swiat, w ktorym coraz wiecej ludzi bedzie
    > uciekac od wszechkomunikacji.

    To raczej nieprawdopodobne. Bardziej prawdopodobne, ze chocby turystyka rozwinie
    sie jeszcze bardziej i ludzie beda potrzebowali jakiegos wspolnego jezyka. Te
    role pelni juz dzis angielski.
  • dala.tata 10.02.10, 14:49
    komunikacja to nie to samo co latwa komunikacja.

    w UK jedym z popularnych programow jest wlasnie program o ucieczce z
    cywilizowanego swiata. to wcale nie takie nieprawdopodobne.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • imponeross 28.02.10, 18:37
    dala.tata napisał:

    > komunikacja to nie to samo co latwa komunikacja.
    >
    > w UK jedym z popularnych programow jest wlasnie program o ucieczce
    z
    > cywilizowanego swiata. to wcale nie takie nieprawdopodobne.
    >

    Ucieczka od cywilizowanego swiata a ucieczka od jezyka to nie to
    samo.
  • imponeross 09.02.10, 19:43
    croyance napisała:

    > Ludzie IMHO myla sie nieco co do globalizacji. Jedna z jej pulapek jest
    > zalozenie, ze skoro uzywamy tej samej technologii, nasze wartosci i
    > mentalnosc tez staja sie podobne. Nic jednak bardziej blednego.
    > Osobiscie przewiduje, ze Internet wlasnie bedzie sie coraz bardziej
    > lokalizowal, i uzywany bedzie raczej do radykalizacji
    > wartosci/swiatopogladow/jezykow nizjednoczac wszystko, jak leci.

    Tu chodzi przede wszystkim o latwosc komunikacji.
  • imponeross 08.02.10, 21:53
    dala.tata napisał:

    > alez ja to widze. nie jestem jednak pewien, czy zapotrzebowanie na angielksi
    > jest inne od zapotrzebowania na przyklad na lacine, francuski czy swiahili. jes
    > t
    > z pewnoscia o wiekszym zasiegu.

    To nie chodzi o to, ze AKURAT na angielski. Po prostu jest zapotrzebowanie na
    jezyk powszechny, a angielski stal sie nim poniekad przypadkowo.

    > rzeczywiscie znikaja jezyki, jendak nie dlatego, ze ludzie ot tak przestaja nim
    > i
    > mowic, ale raczej dlatego, ze znikaja rowniez spolecznosci.

    Absolutnie nie! Spolecznosci sie asymiluja - jak np. Celtowie czy Laponczycy, a
    ich jezyk przy tym zanika.

    > jesli zakladasz ze
    > bedziemy wszyscy zyc w jednej spolecznosci, no to rzeczywiscie znikna jezyki. j
    > a
    > w to watpie.

    No, na tym polega wlasnie globalizacja...
  • dala.tata 08.02.10, 22:24
    celtowie? to zalezy ktorzy. jezyk walijski jest stosunkowo popularny.

    tez zrozumialem ze idzie o jezyk powszechny. jednak ta potrzeba dotyczy znacznej
    mniejszosci ludzi na swiecie. co wiecej potrzeba jest rozna wsrod roznych ludzi.

    co do globalizacji, to dotyczy ona mniejszej czesci ludzkosci, to po pierwsze.
    po drugie dzisiejsza globalizacja ma dosc ograniczony charakter, mozna sie
    klocic co do jej zasiegu, jednak nie dotyczy ona wielu sfer naszego zycia. nie
    mowiac juz o tym, ze roznych roznie dotyczy.

    --
    blue skies research rules!
  • imponeross 09.02.10, 13:22
    dala.tata napisał:

    > celtowie? to zalezy ktorzy. jezyk walijski jest stosunkowo popularny.

    Co znaczy stosunkowo? Jaki % mieszkancow Walii zna walijski w stopniu
    komunikatywnym, a jaki % mowi nim w domach na codzien? W Cardiff i Swansea nie
    slychac walijskiego, nie slychac go nawet w mniejszym Llanelli ani Carmarthen.
    Bylem w Walii raz krotko i bylem troche rozczarowany sam sytuacja jezykowa,
    spodziewalem sie wiekszej egzotyki wink Poza napisami w niektorych miejscach
    publicznych nie slychac bylo w ogole walijskiego. Nie bylem jednak w innych
    miejscowosciach niz wymienione, ani na zachodnim wybrzezu.

    > tez zrozumialem ze idzie o jezyk powszechny. jednak ta potrzeba dotyczy znaczne
    > j
    > mniejszosci ludzi na swiecie. co wiecej potrzeba jest rozna wsrod roznych ludzi
    > .

    Tak, zgadza sie. Ta potrzeba sie pewnie zwiekszy jak ludzie beda jeszcze wiecej
    podrozowac i jeszcze bardziej zmieniac prace i miejsce zamieszkania, a raczej beda.

    > co do globalizacji, to dotyczy ona mniejszej czesci ludzkosci, to po pierwsze.
    > po drugie dzisiejsza globalizacja ma dosc ograniczony charakter, mozna sie
    > klocic co do jej zasiegu, jednak nie dotyczy ona wielu sfer naszego zycia. nie
    > mowiac juz o tym, ze roznych roznie dotyczy.

    Oczywiscie, masz racje, to nie jest globalizacja absolutna. Jednak ona jest i
    postepuje. Dotyczy juz calkiem wielu osob i sporo zawodow. Angielski jako drugi
    jezyk staje sie obecne czyms powszechnym. Pytanie, kiedy szala zacznie sie
    przewazac.
  • dala.tata 09.02.10, 19:55
    nie potrafie poweidziec, ilu walijczykow mowi po walijsku, jednak ta liczba rosnie.

    nie ekstrapoluj potrzeby angieslkiego w sferze publicznej/instytucjonalnej,
    turystyczneja na prywatna. nie ma sensu tego robic.

    nie, pytanie wcale nie jest: kiedy szala zacznie przewazac. nadal pytaniem jest:
    czy w ogole tak bedzie. globalizacja postepuje, ale tylko wsrod mneijszosci i
    tylko w niektorych sferach. kto wie co bedzie za 100 lat. byc moze caly swiat
    bedzie polaczony hiperinternetem z uniwersalnym translatorem a la star trek.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • imponeross 09.02.10, 20:25
    dala.tata napisał:

    > nie potrafie poweidziec, ilu walijczykow mowi po walijsku, jednak ta liczba ros
    > nie.

    Na pewno rosnie liczba mieszkancow Walii uzywajacych walijskiego jako pierwszego
    jezyka w domu? Watpie.

    > nie ekstrapoluj potrzeby angieslkiego w sferze publicznej/instytucjonalnej,
    > turystyczneja na prywatna. nie ma sensu tego robic.

    Jest sens to robic. Te sfery nie sa w 100% oddzielne.

    > nie, pytanie wcale nie jest: kiedy szala zacznie przewazac. nadal pytaniem jest
    > :
    > czy w ogole tak bedzie. globalizacja postepuje, ale tylko wsrod mneijszosci i
    > tylko w niektorych sferach. kto wie co bedzie za 100 lat. byc moze caly swiat
    > bedzie polaczony hiperinternetem z uniwersalnym translatorem a la star trek.

    No tak, a jak bedziemy mowic do siebie to w uszach tez bedziemy miec takie
    filtry/translatory - ktos mowi do nas po chinsku, a my to slyszymy po polsku smile
  • randybvain 09.02.10, 23:11
    Tu jest mapa, wskazująca na procentowy
    udział walijskich native speakerów.
    Liczba ta rośnie, gdyż walijski jest na topie.
    Jednak, gdy pierwszy raz odwiedziłem Walię, to też miałem takie
    wrażenie jak ty, w Caerdydd i Abertawe słychać Cymraeg z rzadka, ale
    już w Aberystwyth czy na Holyhead normalnie na ulicach się gada po
    walijsku. Albo przynajmniej wenglishemsmile

    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • imponeross 10.02.10, 10:35
    randybvain napisał:

    > Tu
    jest mapa, wskazująca na procentowy
    > udział walijskich native speakerów.
    > Liczba ta rośnie, gdyż walijski jest na topie.
    > Jednak, gdy pierwszy raz odwiedziłem Walię, to też miałem takie
    > wrażenie jak ty, w Caerdydd i Abertawe słychać Cymraeg z rzadka, ale
    > już w Aberystwyth czy na Holyhead normalnie na ulicach się gada po
    > walijsku. Albo przynajmniej wenglishemsmile

    To ktore miejsce/miasto jest teraz najbardziej walijskie w Walii? ; ) Tak dla
    turysty.
  • imponeross 10.02.10, 10:43
    randybvain napisał:

    > Tu
    jest mapa, wskazująca na procentowy
    > udział walijskich native speakerów.
    > Liczba ta rośnie, gdyż walijski jest na topie.
    > Jednak, gdy pierwszy raz odwiedziłem Walię, to też miałem takie
    > wrażenie jak ty, w Caerdydd i Abertawe słychać Cymraeg z rzadka, ale
    > już w Aberystwyth czy na Holyhead normalnie na ulicach się gada po
    > walijsku. Albo przynajmniej wenglishemsmile

    Wcale nie tak malo mowi po tym walijsku! Nie wiedzialem, ze najwiecej na
    polnocnym zachodzie.
  • croyance 09.02.10, 18:54
    Nie pamietam, skad te dane, ale bodajze 2/3 ludzkosci stanowia osoby
    jest dwu- lub troj-jezyczne, wiec w sumie osoby jednojezyczne stanowia
    mniejszosc.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • dala.tata 09.02.10, 19:57
    podejrzewam ze ich jest wiecej. co wiecej, podejrzewam ze sa to ludzie rowniez
    4-, 5- 6ciojezyczni. multilingwilizm np. w Afryce jest norma. ludzie posluguja
    sie wieloma jezykami, szczegolnie w krajach tak skomplikowanych jezykowo jak
    Nigeria czy Mali.

    croyance napisała:

    > Nie pamietam, skad te dane, ale bodajze 2/3 ludzkosci stanowia osoby
    > jest dwu- lub troj-jezyczne, wiec w sumie osoby jednojezyczne stanowia
    > mniejszosc.


    --
    blue skies research rules!
  • randybvain 09.02.10, 23:15
    Indianie są trójjęzyczni albo i więcej (własny język (gudżarati albo
    urdu albo pendżabi etc.), hindi i angielski). Mam znajomych z
    Filipin i Borneo i oni znają własny, Bahasa Melayu, Tagalog, dwa
    chińskie i angielski (oczywiście wszystko do pewnego stopnia).
    A Bruce Willis znał dwa języki: english and bad englishsmile
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • tiges_wiz 08.02.10, 18:47
    typowy blad futurystow: przyszlosc bedzie taka sama, tylko wszyskiego wiecej.
    warto sprawdzic jak w latach 60-tych wyobrazano sobie wiek XXI.

    moze hinduski bedzie dominujacym? wink

    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
    Uwaga! Nowe szroty! Galeria przeniesiona.
    Coś być musi za zakrętem
  • imponeross 08.02.10, 19:01
    tiges_wiz napisał:

    > typowy blad futurystow: przyszlosc bedzie taka sama, tylko wszyskiego wiecej.
    > warto sprawdzic jak w latach 60-tych wyobrazano sobie wiek XXI.

    Myslisz, ze jezykow bedzie wiecej? Jestem pewien, ze nie.

    > moze hinduski bedzie dominujacym? wink

    No, moze, ale wydaje mi sie to malo prawdopodobne. Hindusi mowia zreszta dobrze
    po angielsku i lubia angielski.
  • kotulina 08.02.10, 20:26
    Ciekawy temat smile Można sobie popuścić lejce wymysłów.

    Weźmy takie mistrzostwa czegoś tam... np. Mistrzostwa Europy w Piłce
    Ręcznej. Niby Anglików nie ma, niby to Niemcy są jądrem tego sportu,
    ale obsługa językowa jest po angielsku.

    Kiedyś, w czasach kultury fizycznej, mas ciężko fizycznie
    pracujących; w dobie przedczipsowych, zwiotczałych komputerowych
    tłuściochów sport traktowano jako najwspanialsze pole do promocji
    kraju. Dziś szał sportu trochę osłabł, ale nawet... no, jeden wygra,
    drugi przegra - nie ważne - i tak wszystko jest po angielsku. Tak
    więc, UUhO IS ThE UUINNER?

    Turcy, Ruscy przesiedlali, przesiedlali, przesiedlali; obcy sobie
    ludzie, ludzie bez korzeni, nowi ludzie musieli więc porozumiewać
    się to po turecku, to po rosyjsku.

    Zresztą, na naszych Ziemiach Zachodnich było podobnie.

    Świat przyspieszył, a prędkość wymaga wygody i uproszczeń. Nie
    ubieramy się w żaboty, architektura, auta sa proste; reklamy
    McDonaldsa pełne są uśmiechniętych ludzi, którzy nigdy nie mówią
    dziękuję, proszę, poproszę.

    Takim uproszczeniem jest też język angielski

    Dziś człowiek w ciągu dnia przemieścić się na drugi koniec kuli
    ziemskiej. To co robili Turcy i Rosjanie, teraz ludzie sami robią.


    Z trzeciej strony, łatwość wyjazdu oznacza również łatwośc powrotu.
    Nowsza Polonia mówiąc po polsku rzadko zaciąga naleciałościami
    miejsa, w którym żyje. W każdej chwili może wrócić do Polski, ma do
    dyspozycji internet... ciężko ją chyba czasem nawet nazwać "Polonią".


    Niby z jednej strony Świat dąży do unifikacji i wymieszania, ale z
    drugiej, ostatnie 70 lat, to historia jednych z najbardziej
    jednolitych etnicznie czasów w historii Polski.

    Myślę, że postęp techniczny, jaki się dokona pozwoli przetrwać
    językom na Ziemi. Bo na księżycu, to chyba ślónskiej godki nie
    bydzie; tam będzie tak jak piszesz: angielski i chiński.

  • imponeross 08.02.10, 22:10
    kotulina napisała:

    ...
    > Świat przyspieszył, a prędkość wymaga wygody i uproszczeń. Nie
    > ubieramy się w żaboty, architektura, auta sa proste; reklamy
    > McDonaldsa pełne są uśmiechniętych ludzi, którzy nigdy nie mówią
    > dziękuję, proszę, poproszę.
    >
    > Takim uproszczeniem jest też język angielski

    Tak, cos w tym jest. Rozwiazanie prostsze jest zazwyczaj lepsze.

    ...
    > Myślę, że postęp techniczny, jaki się dokona pozwoli przetrwać
    > językom na Ziemi. Bo na księżycu, to chyba ślónskiej godki nie
    > bydzie; tam będzie tak jak piszesz: angielski i chiński.

    No wlasnie, ciekawe ilu z nich pozwoli przetrwac. I w jakiej formie?
  • randybvain 09.02.10, 00:20
    Wszystko zależy od warunków geopolitycznych. Jeszcze sto lat temu
    myślano o powszechnej dominacji francuszczyzny, przykładem tego
    niech będzie esperanto bliższe romańskim niż germańskim.
    Najprawdopodobniej jeden z języków zacznie powiększać swe zasoby
    słownictwa o wyrazy zaczerpniete z innych języków i pozwoli na
    powstanie wielu synonimów, więc będzie można używać wymiennie
    wyrazów book - książka - llyfr - kniga itp.
    Wygra najprostsza gramatyka, więc bez odmiany przez dodawanie
    końcówek, a przez dodawanie partykuł albo uszeregowanie w zdaniu.
    Wygra najprostsza wymowa, o ile będzie się liczyła, i najprosztszy
    zapis fonetyczny.
    Jak na razie większość z tych warunków spełnia angielski i dlatego
    dominuje. W chińskim są tony i skomplikowany zapis, w arabskim
    skomplikowany zapis i odmiana, odpadają też słowiańskie czy
    celtyckie. Francuski, hiszpański czy włoski w ich pidginowych
    wersjach też mają duże szanse.

    PO: W filmie "Blade Runner" występuje coś jak cityspeak,
    wymyślony przez aktora E.J. Olmosa, w którym mówi on trochę po
    węgiersku a trochę po francusku. Podobny zabieg przeprowadził Ron
    Pearlman w "Imieniu róży".
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • imponeross 09.02.10, 13:30
    randybvain napisał:

    > Wszystko zależy od warunków geopolitycznych. Jeszcze sto lat temu
    > myślano o powszechnej dominacji francuszczyzny, przykładem tego
    > niech będzie esperanto bliższe romańskim niż germańskim.
    > Najprawdopodobniej jeden z języków zacznie powiększać swe zasoby
    > słownictwa o wyrazy zaczerpniete z innych języków i pozwoli na
    > powstanie wielu synonimów, więc będzie można używać wymiennie
    > wyrazów book - książka - llyfr - kniga itp.

    Amerykanski angielski uzywa roznych synonimow wzietych z jezykow narodowych -
    np. sausage i kelbasa ; )

    > Wygra najprostsza gramatyka, więc bez odmiany przez dodawanie
    > końcówek, a przez dodawanie partykuł albo us
    zeregowanie w zdaniu.

    Czyli jednak chinski! smile Tam nie odmienia sie ani czasownik (nawet przez czasy),
    ani rzeczownik, ani przymiotnik. Gramatyka chinska jest podobno bajecznie
    prosta. Z indoeuropejskich najprostsza gramatyke me jednak angielski...

    > Wygra najprostsza wymowa, o ile będzie się liczyła, i najprosztszy
    > zapis fonetyczny.

    Tu juz ani chinski ani angielski smile Raczej wloski.

    > Jak na razie większość z tych warunków spełnia angielski i dlatego
    > dominuje. W chińskim są tony i skomplikowany zapis, w arabskim
    > skomplikowany zapis i odmiana, odpadają też słowiańskie czy
    > celtyckie. Francuski, hiszpański czy włoski w ich pidginowych
    > wersjach też mają duże szanse.

    Tak, zgadzam sie calkowicie, angielski chyba mimo wszystko generalnie przoduje w
    rankingu. Latwa gramatyka chinska podobno rekompensuje skomplikowana fonetyke ; )

    > PO: W filmie "Blade Runner" występuje coś jak cityspeak,
    > wymyślony przez aktora E.J. Olmosa, w którym mówi on trochę po
    > węgiersku a trochę po francusku. Podobny zabieg przeprowadził Ron
    > Pearlman w "Imieniu róży".

    W Imieniu Rozy?
  • randybvain 09.02.10, 19:35
    Good evening, Salvatore.

    This is where you catch them?

    Here they're "piu grassi",
    bigger.



    Do you eat them?

    - Do you like?- Thank you, no.


    "Ich bin" good catholic.

    As you're a good Christian,
    you must tell me.

    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego
  • dr_pitcher 16.02.10, 19:57
    nie ma czegos takiego jak jezyk chinski - jest mandarynski i kantonski
  • zuq1 17.02.10, 08:43
    "języków chińskich", lub jak kto woli - dialektów, bardziej od
    siebie odległych niż polski i czeski. A poza tym znajmość chińskiego
    przez Chińczyków (przynajmniej w piśmie) jest ograniczona
    wykształceniem - pominąwszy typowych analfabetów, Chińczyk słabo
    wykształcony zna 500 ideogramów, lepiej wykształcony 1500 a
    najlepiej - 5000. Komu w Europie chciałoby się wkuwać tyle
    tych "robaczków"?
  • imponeross 28.02.10, 18:44
    zuq1 napisał:

    > "języków chińskich", lub jak kto woli - dialektów, bardziej od
    > siebie odległych niż polski i czeski.

    Tak, oczywiscie, powinno sie mowic 'jezyki chinskie'.

    > poza tym znajmość chińskiego
    > przez Chińczyków (przynajmniej w piśmie) jest ograniczona
    > wykształceniem - pominąwszy typowych analfabetów, Chińczyk słabo
    > wykształcony zna 500 ideogramów, lepiej wykształcony 1500 a
    > najlepiej - 5000. Komu w Europie chciałoby się wkuwać tyle
    > tych "robaczków"?

    No ale w Europie chce sie za to ludziom wkuwac 5000 roznych koncowek
    i form gramatycznych, jak np. koncowki deklinacyjno-fleksyjne i pary
    czasownikow w jezykach slowianskich i beznadziejny rodzaj
    gramatyczny (z wyj. angielskiego) w jezykach germanskich i
    romanskich.
  • imponeross 09.02.10, 21:13
    imponeross napisał:

    > Kiedyś czytałem artykuł bodajże w GW, gdzie ktoś wypowiadał się, że już za 500
    > lat na świecie pozostanie właściwie tylko język angielski, którym będą mówić
    > wszyscy. Dodatkowo niektórzy posługiwać się będą chińskim, arabskim lub
    > hiszpańskim, reszta języków całkowicie wymrze. Myślicie, ze to
    ...

    No prosze, język 'bo' wlasnie wymarl:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7532742,Zmarla_Boa_Sr_zabierajac_ze_soba_jedna_z_najstarszych.html
  • dala.tata 10.02.10, 14:45
    to nie jezyk wymarl! to umarla ostatnia mowiaca jezykiem. to zupelnie co innego.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • imponeross 15.02.10, 23:14
    dala.tata napisał:

    > to nie jezyk wymarl! to umarla ostatnia mowiaca jezykiem. to zupelnie co innego
    > .

    Niestety to rownoznacze... Jezyk martwy to jezyk, ktorym nie mowi nikt z zyjacych...
  • dala.tata 16.02.10, 10:44
    nie. to jest rownoznaczne jedynie banalnie.

    jezyk moze umrzec bo nikt NIE CHCE nim mowic, a moze umrzec bo nikt nie moze nim
    mowic - bo spolecznosc wyginela. wydawalo mi sie, ze ten watek jest o pierwszym
    scenariuszu, ludzie rezygnuja ze swych jezykow na rzecz angielskiego.

    jelsi sie pomylilem i mowisz, ze angielski bedzie dominowac, bo umra wszycy
    ludzie mowiacy innymi jezykami, to ja bardzo przepraszam za pomylke i wstyd mi,
    ze sie odezwalem.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • imponeross 28.02.10, 18:46
    dala.tata napisał:

    > nie. to jest rownoznaczne jedynie banalnie.
    >
    > jezyk moze umrzec bo nikt NIE CHCE nim mowic, a moze umrzec bo
    nikt nie moze ni
    > m
    > mowic - bo spolecznosc wyginela. wydawalo mi sie, ze ten watek
    jest o pierwszym
    > scenariuszu, ludzie rezygnuja ze swych jezykow na rzecz
    angielskiego.
    >
    > jelsi sie pomylilem i mowisz, ze angielski bedzie dominowac, bo
    umra wszycy
    > ludzie mowiacy innymi jezykami, to ja bardzo przepraszam za
    pomylke i wstyd mi,
    > ze sie odezwalem.

    Przyjmuje do wiadomosci twoje zawstydzenie.
  • stefan4 15.02.10, 15:03
    imponeross:
    > Kiedyś czytałem artykuł bodajże w GW, gdzie ktoś wypowiadał się, że już za 500
    > lat na świecie pozostanie właściwie tylko język angielski, którym będą mówić
    > wszyscy.

    ,,Товарищ Сталин, вы большой ученый
    В языкознаниях познавший толк,
    А я простой совейский заключенный
    И мой товарищ серый брянский волк.''


    Czy wiesz, dlaczego Zecy wspominali stalinowskie языкознания? Wieść
    głosi, że pewien radziecki językoznawca napisał rozprawkę w duchu
    internacjonalistycznym, dowodzącą, że w przyszłości wszystkie języki świata
    zleją się w jeden superjęzyk, który z każdego z jezyków oryginalnych zachowa
    cechy najlepiej realizujące interes proletariatu. A na to Stalin strasznie się
    oburzył i ogłosił, że to jest wroga propaganda, bo językiem przyszłości całego
    świata będzie język rosyjski. Nawet sam napisał rozprawkę, w której wymienił te
    cechy języka rosyjskiego, które predestynują go do tak ważnej międzynarodowej
    roli. Wieść milczy o dalszych losach językoznawcy, który rozpoczął całą aferę...

    imponeross:
    > hiszpański było nie było wywodzi się z kulturalnej łaciny wink

    Teraz narażasz się wykształconym Rzymianom z łacińskiej epoki klasycznej.
    Hiszpański (jak i inne współczesne języki romańskie) wywodzi się de Latina
    vulgare
    , czyli z łacińskopodobnego żargonu roznoszonego po całym Imperium
    przez niewykształconych lub słabo wykształconych rzymskich szwejów. W samym
    Rzymie ta mowa była tępiona przez wszystkich na tyle cultis, żeby
    odczuwać potrzebę mycia się choćby raz na miesiąc...

    imponeross:
    > No i czy koniecznie nasza wieża Babel musi być zastąpiona jakimś jednym
    panjęzykiem?...

    No właśnie, czy musi? Rzymianie uważali, że ta wieża musi zostać zastąpiona
    najdoskonalszym językiem świata, jedynym nadającym się do nauki i poezji --
    greką. Izraelici uważali, że musi zostać zastąpiona jezykiem
    hebrajskim, w którym Bóg rozmawia z aniołami. Wielu muzułmanów do
    dzisiaj uważa, że kto czyta Koran w przekładzie z języka arabskiego na
    jakiś inny, ten nie czyta Koranu, tylko jego omówienie. Europejscy inzynierowie
    przełomu wieków XIX i XX wiedzieli, że nie da się niczego znaczącego
    skonstruować inaczej niż w ścisłym języku niemieckim, a dyplomaci nie
    potrafili niczego wynegocjować inaczej niż wykorzystując polot języka
    francuskiego. Teraz podobni wróżbici głoszą wielką przyszłość
    angielskiego; ale ponieważ nie posiada on żadnej z zalet w.w. języków, promują
    prymitywizm gramatyczny jako najważniejszą cechę pozwalającą zawojować świat.

    A wynikanie jest w odwrotną stronę: panowanie nad światem nie wynika z
    posiadania panującego języka tylko panowanie języka wynika z panowania
    (zbrojnego, gospodarczego, kulturalnego, itp.) nad światem. Kiedy zawali się
    Imperium Amerykańskie, to żadna siła nie utrzyma wiodącej roli języka
    angielskiego dłużej niż przez parę pokoleń.

    - Stefan
  • ja22ek 15.02.10, 16:43
    Z tym tępieniem łaciny pospolitej to nie do końca prawda. Oto pewien działacz
    społeczny z rodu Klaudiuszów, aby wypadać bardziej wiarygodnie wobec swojego
    elektoratu, kazał pisać się Clodius.

    --
    Si Deus nobiscum quis contra nos.
  • ja22ek 15.02.10, 16:44
    A za ostatni akapit - wielkie brawa!

    --
    Si Deus nobiscum quis contra nos.
  • stefan4 15.02.10, 18:04
    ja22ek:
    > Z tym tępieniem łaciny pospolitej to nie do końca prawda. Oto pewien działacz
    > społeczny z rodu Klaudiuszów, aby wypadać bardziej wiarygodnie wobec swojego
    > elektoratu, kazał pisać się Clodius.

    Czy ten działacz? Całkiem barwna postać...

    - Stefan
  • ja22ek 16.02.10, 15:15
    Właśnie ten!

    Skoro już się dorwałem do wpisu, to nadmienię, iż także Cezar wielkim
    językoznawcą był (w sporze, czy język rozwija się przez anomalię, czy przez
    analogię, był za tymi drugimi).

    --
    Si Deus nobiscum quis contra nos.
  • imponeross 15.02.10, 23:12
    stefan4 napisał:

    ...
    > angielskiego; ale ponieważ nie posiada on żadnej z zalet w.w. języków, promują
    > prymitywizm gramatyczny jako najważniejszą cechę pozwalającą zawojować świat.

    Prymitywizm gramatyczny jezyka angielskiego? Na czym on niby polega?

  • zuq1 16.02.10, 09:22
    "Język angielski jest genialny! Ściślej mówiąc genialna jest jego
    prosta i jednocześnie precyzyjna gramatyka. Można by ją minimalnie
    uprościć i spokojnie może wtedy angielski służyć jako współczesne
    esperanto." (Imponeross)
  • imponeross 28.02.10, 18:51
    zuq1 napisał:

    > "Język angielski jest genialny! Ściślej mówiąc genialna jest jego
    > prosta i jednocześnie precyzyjna gramatyka. Można by ją minimalnie
    > uprościć i spokojnie może wtedy angielski służyć jako współczesne
    > esperanto." (Imponeross)

    Mylisz prostote z prymitywizmem - prymitywny jest polski z
    rozbudowana odmiana.
  • stefan4 16.02.10, 09:59
    imponeross:
    > Prymitywizm gramatyczny jezyka angielskiego? Na czym on niby polega?

    Przeciez wiesz doskonale, tylko nazywasz go inaczej. ,,Doskonała prostota ale bez przesady'', czy jakoś podobnie.

    Tematem tego wątku jest rozważanie, czy język angielski tak się rozeprze, że nie zostawi miejsca innym jezykom na świecie. Otóż ja twierdzę, że to nie jest pytanie o własności języka tylko o amerykańską politykę, amerykańskie militaria, amerykańską pop-kulturę itp.

    A odpowiedź jest taka. Buszewicy próbowali przekształcić swój kraj w jednowymiarowe mocarstwo zbrojne i rozprzestrzenić go na cały świat (patrz np. Project for the New American Century, wrzesień 2000). Determinacji starczyło im na dwie wojny i jakiś milion trupów, po czym ugrzęźli. W ten sposób język angielski nie wykorzystał swojej szansy wyduszenia innych języków narodowych. Hitlerowcy mieli tej determinacji ok. 50 razy więcej, a i tak ich językowi nie udała się eksterminacja żadnego innego.

    - Stefan
  • imponeross 28.02.10, 18:56
    stefan4 napisał:

    > imponeross:
    > > Prymitywizm gramatyczny jezyka angielskiego? Na czym on niby
    polega?
    >
    > Przeciez wiesz doskonale, tylko nazywasz go inaczej. ,,Doskonała
    prostota ale
    > bez przesady'', czy jakoś podobnie.

    Prostota to nie prymitywizm. Prymitywny jest polski z rozbudowana
    fleksja i deklinacja, a nie angielski.

    > Tematem tego wątku jest rozważanie, czy język angielski tak się
    rozeprze, że ni
    > e zostawi miejsca innym jezykom na świecie. Otóż ja twierdzę, że
    to nie jest p
    > ytanie o własności języka tylko o amerykańską politykę,
    amerykańskie militaria,
    > amerykańską pop-kulturę itp.

    Tak, masz racje, amerykanska pop-kultura i amerykanska 'miekka
    dominacja' ma tu ogromne znaczenie.

    > A odpowiedź jest taka. Buszewicy próbowali przekształcić swój
    kraj w jednowymi
    > arowe mocarstwo zbrojne i rozprzestrzenić go na cały świat (patrz
    np.
    Project for the
    > New American Century
    , wrzesień 2000
    ). Determinacji
    starczyło im na
    > dwie wojny i jakiś milion trupów, po czym ugrzęźli. W ten sposób
    język angiels
    > ki nie wykorzystał swojej szansy wyduszenia innych języków
    narodowych. Hitlero
    > wcy mieli tej determinacji ok. 50 razy więcej, a i tak ich
    językowi nie udała s
    > ię eksterminacja żadnego innego.
    >
    > - Stefan

    Sek tkwi w tym, ze USA to jedyne mocarstwo w historii, ktore udaje,
    ze nie jest mocarstwem. Nie zagraza sasiadom zbrojnie, nie aspiruje
    do powiekszania swojego terytorium jako panstwa. Mysle i ze i Kanada
    i Meksyk nie czuja sie zagrozone. Ta 'miekka dominacja' - dominacja
    przede wszystkim w technologii, nauce i mimo wszystko w kulturze
    jest tu decydujaca. To jest mocarstwo, ktore nie jest prynmitywne, w
    przeciwienstwie do wymienionych przez ciebie mocarstw.
  • stefan4 28.02.10, 20:06
    imponeross:
    > Sek tkwi w tym, ze USA to jedyne mocarstwo w historii, ktore udaje,
    > ze nie jest mocarstwem. Nie zagraza sasiadom zbrojnie, nie aspiruje
    > do powiekszania swojego terytorium jako panstwa.

    Coś jak Anglia w czasach wiktoriańskich. Starała się powiększać nie zasadnicze terytorium, tylko kolonie. Było to w czasach, gdy kolonie dawały bogactwo i znaczenie. USA też próbuje zdobywać i powiększać kolonie, ale czyni to w czasach, gdy kolonie to tylko wydatki, kłopoty i problemy. Anglia wycofała się ze swojej drogi, gdy stała się ona ślepą uliczką; może nie całkiem dobrowolnie, ale na szczęście dla siebie. USA... cóż, jak ktoś ma zbyt wysokie mniemanie o sobie, to nie będzie przecież uczył się od innych.

    imponeross:
    > Mysle i ze i Kanada i Meksyk nie czuja sie zagrozone.

    Za to czuje się zagrożona cała reszta Ameryk, z Wenezuelą na czele. Oraz cały Bliski Wschód.

    imponeross:
    > To jest mocarstwo, ktore nie jest prynmitywne, w przeciwienstwie do wymienionych
    > przez ciebie mocarstw.

    Czyżbyś miał na myśli, że USA 2010 są mniej prymitywne niż Niemcy 1939?! No, to masz na myśli jakąś nietypową definicję prymitywizmu. Ale to nie ma znaczenia. Żaden stopień prymitywizmu ani wyrafinowania nie zapobiega popełnieniu samobójstwa. Hitlerowskie Niemcy je popełniły. Buszewickie USA przygotowały wszystkie środki do niego potrzebne i zawahały się w ostatniej chwili; na razie nie wiadomo, jak trwale.

    Ale teraz rozmawiamy o polityce a nie o językach. I słusznie: języki rosną, maleją i giną wyłącznie z powodów politycznych, bez żadnego związku ze swoimi własnościami.

    - Stefan
  • imponeross 01.03.10, 23:25
    stefan4 napisał:

    > imponeross:
    > > Sek tkwi w tym, ze USA to jedyne mocarstwo w historii, ktore
    udaje,
    > > ze nie jest mocarstwem. Nie zagraza sasiadom zbrojnie, nie
    aspiruje
    > > do powiekszania swojego terytorium jako panstwa.
    >
    > Coś jak Anglia w czasach wiktoriańskich. Starała się powiększać
    nie zasadnicze
    > terytorium, tylko kolonie. Było to w czasach, gdy kolonie dawały
    bogactwo i z
    > naczenie. USA też próbuje zdobywać i powiększać kolonie, ale
    czyni to w czasac
    > h, gdy kolonie to tylko wydatki, kłopoty i problemy. Anglia
    wycofała się ze sw
    > ojej drogi, gdy stała się ona ślepą uliczką; może nie całkiem
    dobrowolnie, ale
    > na szczęście dla siebie. USA... cóż, jak ktoś ma zbyt wysokie
    mniemanie o sobi
    > e, to nie będzie przecież uczył się od innych.

    A jakie to kolonie maja niby USA. No chyba, ze masz na mysli
    Hawaje...

    > imponeross:
    > > Mysle i ze i Kanada i Meksyk nie czuja sie zagrozone.
    >
    > Za to czuje się zagrożona cała reszta Ameryk, z Wenezuelą na
    czele. Oraz cały
    > Bliski Wschód.

    Przesadzasz. USA nie ma aspiracji do wlaczenia ani reszty Ameryk,
    ani Bliskiego Wschodu w obreb swojego terytorium.

    > imponeross:
    > > To jest mocarstwo, ktore nie jest prynmitywne, w przeciwienstwie
    do wymie
    > nionych
    > > przez ciebie mocarstw.
    >
    > Czyżbyś miał na myśli, że USA 2010 są mniej prymitywne niż Niemcy
    1939?!

    Zdecydowanie tak, USA sa mniej prymitywne.

    > No, t
    > o masz na myśli jakąś nietypową definicję prymitywizmu. Ale to
    nie ma znaczeni
    > a. Żaden stopień prymitywizmu ani wyrafinowania nie zapobiega
    popełnieniu samo
    > bójstwa. Hitlerowskie Niemcy je popełniły. Buszewickie USA
    przygotowały wszys
    > tkie środki do niego potrzebne i zawahały się w ostatniej chwili;
    na razie nie
    > wiadomo, jak trwale.
    >
    > Ale teraz rozmawiamy o polityce a nie o językach. I słusznie:
    języki rosną, ma
    > leją i giną wyłącznie z powodów politycznych, bez żadnego związku
    ze swoimi wła
    > snościami.
    >
    > - Stefan

    Tak, cos w tym jest...
  • jacklosi 17.02.10, 09:41
    To jest doskonały przykład myślenia życzeniowego. Jeżeli imperium
    amerykańskie się zawali, to i tak językiem internetu i innej
    komunikacji zostanie angielski. Bo żaden Stalin żadnym dekretem nie
    nakaże używać ani chińskiego, ani arabskiego. Bo po prostu to już
    teraz zaszło tak daleko, że odwrotu nie ma. Prawda jest tylko taka,
    że owszem ekspansja języka idzie za ekspansją gospodarczą czy
    militarną. Ale Rzym zniknął, a język został (wbrew twierdzeniu
    Stefana ciągle to jest łacina, zepsuta, podzielona na różne
    dialekty, ale łacina). Z angielskim będzie to samo, z jedną różnicą:
    angielskojęzyczny Australijczyk będzie za 500 lat umiał się dogadać
    z angielskojęzycznym Teksańczykiem.
    A języki dzisiejsze będą stanowiły przedmiot badań naukowych.
    A za lat 700 (albo i wcześniej) nie dość że nie będzie innych
    języków, to i nie będzie innych narodów. Religie zostaną? Chyba tak,
    bo dzisiejszy człowiek podobno intelektualnie nie odbiega od
    kromaniończyka.
    Tak paskudnie ta globalizacja działa, niestety. Gdyby nie religie,
    nie byłoby o co toczyć wojen.
    --
    JK
  • zuq1 17.02.10, 11:13
    jacklosi napisał:

    "Z angielskim będzie to samo, z jedną różnicą:
    angielskojęzyczny Australijczyk będzie za 500 lat umiał się dogadać
    z angielskojęzycznym Teksańczykiem." - śmiem twierdzić, że będzie
    umiał się "dopisać" z Teksańczykiem, ale jeśli spotkają się twarzą w
    twarz, to mogą mieć niejaki problem. Każdy Niemiec z Hanoweru
    zrozumie pisany dialekt bawarski czy "schwyzertütsch", ale z
    dogadaniem się problem jest i to nielichy. Kaszubskie artykuły z
    WIkipedii też jako-tako się rozumie, ale spróbuj się w Kartuzach
    dogadać, jeśli tubylec nie zechce mówić do Ciebie literacką
    polszczyzną...
  • dala.tata 18.02.10, 00:21
    a na jakiej podstawie sadzisz, ze jezyk angielski pozostanie? zalozmy ze USA z
    jakichs powodow przestaje byc supermocarstwem i staje sie nim Brazylia.
    dominacja Brazylii w handlu, bizniesie, stosunkach miedzynarodowych musi
    doprowadzic do tego, ze jezyk portugalski zacznie byc coraz wazniejszy. wszyscy
    beda chcieli bowiem latac do Brazylii, handlowac z nia, studiowac w niej.i co
    wszystko po angieslku?

    obawiam sie, ze myslenie zyczeniowe przejawiasz ty. a twierdzenie ze dzisiaj
    mowimy lacina jest rownie sesnowne jak to, ze tak naprawde to mowimy dialektem
    praindoeuropejskiego.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka