Dodaj do ulubionych

A niechaj narodowie, czyli Hus nie UFO - cd. 1

26.04.15, 14:42
Jak przystało na gęś, obrastam w piórka, zaśmiać by się można. To już trzecia część tematu, zatem zacznę od genezy. Na początku był Rej, Wergiliusz i gęsi. Potem A niechaj narodowie, czyli Hus nie UFO. Teraz zaczynam A niechaj narodowie, czyli Hus nie UFO - cd. 1.

I od razu rzucam pytanie. Czy ktoś może pomóc w weryfikacji powiedzenia Your goose is cooked? Czy rzeczywiście prowadzi ono do Jana Husa?

Edytor zaawansowany
  • 05.05.15, 08:58
    Może powiedzenie Your goose is cooked ma związek ze słowami Jana Husa Gęś jeszcze nie pieczona...?

    Ostatecznie nie bez powodu te właśnie słowa dostały się na okładkę rocznicowej książki o Husie.

    Co o tym myślicie?
  • 18.05.15, 21:00
    Przesuńcie myszkę troszkę w dół a traficie na niezwykły drzeworyt. Niezwykły, bo wyraża uczucia: rozpacz Boga Ojca, niepokój aniołów, czujne oczy i pełna napięcia cała sylwetka archanioła wypuszczającego na ziemię jakieś żarłoczne stwory... A na pierwszym planie jest Bestia z pałką i mieczem; grozi kościołowi przemocą? O nie, czymś więcej - na jej twarzy rysuje się myśl! Świat jest pełen trwogi i zamętu...

    Drzeworyt nie jest elementem religijnej walki propagandowej. Służy jako ilustracja dzieła Bertholda Pürstingera Onus ecclesiae: temporibus hisce deplorandis ... contemplatu dignissimum [Ciężar kościoła w czasach godnych pożałowania (?) - Stefanie, pomóż dobrze przełożyć!]

    Księga pochodzi z czasów Rejowych (rok 1524 i nast.), a tytuł i drzeworyt pozwalają wniknąć w umysły ówczesnych ludzi, w atmosferę ich przekonań, poczynań... Są jak wehikuł czasu. I już się nie dziwię, że Rej wydawał swoje dzieła anonimowo lub pod pseudonimami.



  • 18.05.15, 22:24
    Ta Bestia to pewno jeden z "Angelos malos" z drzeworytu (na wstążce po lewej stronie), Anioł Upadły.

    Cały obrośnięty, co wskazuje iż już wtedy trzeba się było depilować (i istotnie depilacja była praktykowana). Owszem, broda u proroka jest niezbędną, ale chyba na tym się kończy, a co więcej jest, od Złego jest.

    Ale faktycznie bez Stefana ani rusz.
  • 19.05.15, 05:05
    O, Kanarek! smile Zatrzymaj się jeszcze na chwilę w wirtualnym przelocie i popatrz na świat symboli, o którym poniżej.
  • 20.05.15, 09:33
    arana:
    >[Ciężar kościoła w czasach godnych pożałowania (?) - Stefanie, pomóż
    > dobrze przełożyć!]

    To jest trudne, ja tu nie wystarczę, tu potrzebny jest chyba Randybvain...

    W tych dwóch zdaniach nie ma orzeczeń, co jest zgodne z faktem, że to jest tytuł książki, ale to utrudnia tłumaczenie. W pierwszym nie potrafię zrozumieć słowa ,,apocalypseos'', bo to jest biernik liczby mnogiej, do niczego nie pasujący:

    Cytat
    Onus Ecclesiae temporibus hisce deplorandis apocalypseos suis aeque
    conveniens, Turcorumque incursui iam grassanti accomodatum, non tam
    lectu, quam contemplatu dignissimum.


    ,,Brzemię Kościoła właściwe zarówno dla tych swoich czasów opłakanych, jak i dla najazdu i rabunku Turków, bardzo zasłużone nie tak czytaniem jak rozważaniem.''

    Czy kiedyś jakieś czasy nie były opłakane?

    W drugim zdaniu są dwa zrosty ,,iamprimum'' i ,,quamplurimis'', których nie rozumiem. To znaczy nie rozumiem braku spacji po ,,iam'' i po ,,quam''. W rzymskiej łacinie w ogóle nie pisano spacji, ale w średniowieczu już tak; w tym tytule od spacji się roi. Muszę tłumaczyć tak, jak gdyby te spacje tam stały, bo inaczej nie potrafię. Ale i tak niezbyt potrafię:

    Cytat
    Iamprimum authoris exactiore adhibita lima typis à mendosis
    expurgatum, & quamplurimis tum Evangelistarum locis, tum aliorum
    Sanctorum scripturis mutuo non pugnantibus recens illustratum.


    ,,Teraz jak najspieszniej po dokładniejszym zastosowaniu autorskiego wygładzania
    wizerunków z błędów oczyszczone, & ostatnio wyjaśnione przez jak najznaczniejsze stanowiska Ewangelistów, a także pisma innych świętych wzajemnie nie walczące (zgodne).''

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 21.05.15, 06:09
    stefan4 napisał:

    > ,,Brzemię Kościoła właściwe zarówno dla tych swoich czasów opłakanych, jak i dla najazdu i rabunku Turków, bardzo zasłużone nie tak czytaniem jak rozważaniem.''

    Dzięki, dzięki Stefanie! Tak, brzemię to o wiele lepsze słowo dla wspomnianego tekstu. Którego wprawdzie nie przeczytam, ale po co. Wystarczą mi te kazania, które znam (Birkowski czy Geminian świadkami!); wystarczy atmosfera drzeworytu kreująca rzeczywistość strachu. Czuję ją w ówczesnych kazaniach i ikonografii. I jak wspomniałam wcześniej nie dziwię się Rejowi, który w tym świecie zamętu wybrał drogę roztropności.


    >
    > Czy kiedyś jakieś czasy nie były opłakane?

    Oj, masz rację! Nie chcę wprowadzać do niniejszego wątku elementów ideologicznych, ale zaśmiać się możemy:

    http://static.polityka.pl/_resource/res/path/cf/33/cf331c56-d225-4656-a34b-f1bd80183fc9_665x665


  • 19.05.15, 05:37

    Tropiąc Husogęś, czyli gęś jako symbol Husa i jego krytyki Kościoła, a przede wszyskim obyczajów kleru, doszłam do Ikonologii Cezara Ripy

    To taki swoisty słownik symboli używanych w kulturze. Rzuciłam się na niego zachłannie, bo powstał pod koniec XVI wieku (pierwsze wydanie to rok 1593, a więc niespełna ćwierć wieku po śmierci Reja), więc pomyślałam, że symbolika gęsi jako Husa, powinna być jeszcze dosyć czytelna.

    Ale niestety, w słownych opisach nic nie znalazłam, za to w rysunkach owszem, widzę gęś. Zresztą popatrzcie sami. Oto symbol "Herezji":

    https://mail.google.com/mail/u/0/?ui=2&ik=f1c0c55b22&view=fimg&th=14d5be9d27eb5941&attid=0.1&disp=emb&realattid=ii_i9p6fqkf0_14d56170274a3419&attbid=ANGjdJ8Z5ujKtAbFNYUhZBtdyMs4OHl-JWeUW6IpqbC0vpcwMg4ol3fHMJrXl-rnKkPY_pgWhjBPPKwJQ0TNFGC6LRcSHoDs4WSYE-PsH4j9t4gNjqW-2VqeAqwa1j0&sz=w396-h472&ats=1432003253414&rm=14d5be9d27eb5941&zw&atsh=1

    A oto jej opis.

    Symbolika rysunku jest dosyć przejrzysta, ale nic nie powiedziano o ptasich główkach, którymi zwieńczone są węże. Od razu oczywiście nasunęła mi się myśl o gęsi, tym bardziej, że główki przypomniały mi rysunek gęsi ze znanego piętnastowiecznego wizerunku Husa uczynionego przez Hansa Guldenmundta. Oto on:

    https://mail.google.com/mail/u/0/?ui=2&ik=f1c0c55b22&view=fimg&th=14d5be9d27eb5941&attid=0.4&disp=emb&realattid=ii_i9p6yw8p1_14d5624a6389a180&attbid=ANGjdJ_gbfZIAhF9FO4IqbICA8khBUgHR7TMuiAv_1UDSp4FZIfqdJhBHSO9mlawr8OwFKv8MBZLWH3EuzrXxl6A-Ihhwo3DMQ2HO4tyAqghR6skTkiOqqbZ86hun9A&sz=w766-h944&ats=1432003253414&rm=14d5be9d27eb5941&zw&atsh=1

    Ten ptaszek przed Husem to gęś w płomieniach (no bo Hus spalony był na stosie w Konstancji); ten drugi to łabędź oznaczający Lutra (miał go w herbie), którego - według tradycji - miał przepowiedzieć Hus. No powiedzcie sami, czyż wężowe główki z "Herezji" nie nasuwają myśli o gęsi i Husie? Szczególnie w kontekście herezji jako symbolu. Przecież Hus to ojciec - że tak się wyrażę - współczesnej herezji, inspirator Lutra i Kalwina.

    Ale dlaczego w opisie nie ma słowa o gęsi? Roboczo pomyślałam tak: znak gęsiej główki jako symbolu herezji i Husa, był żywy w latach pamiętających jego spalenie i husyckich krucjat, a później jego znaczenie w Italii zatarło się ( bo nie było tak ważne jak w Czechach, w Posce i w Niemczech - w tych krajach wciąż mówi się w kazaniach kontrreformacyjnych o złej gęsi zębatej), ale sam rysunek pozostał.

    (W głowie siedzi mi, korespondujący z tą hipotezą, cytat z książki Hanny Dziechcińskiej: W obramowaniu umieszczono cztery postacie zwierząt: lisa, osła, gęś i świnię, które od czasów średniowiecza figurowały w licznych pamfletach wymierzonych przeciwko przedstawicielom kościoła. Negatywna symbolika lisa, osła i świni jest do dziś czytelna, ale dlaczego gęś, skoro w historii kultury była w zasadzie ptakiem dosyć zasłużonym i pozytywnym?)

    Ale wracam do pytania podstawowego. Widzicie gęsie główki na rysunku z herezją, czy nie?
  • 19.05.15, 05:58
    Poprawiam obrazki.

    Herezja

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/df/we/v9l7/fuoheLLJRD0xuvEieA.jpg

    Hus

    http://www.akg-images.fr/Docs/AKG/Media/TR3_WATERMARKED/1/c/3/6/AKG4756.jpg
  • 19.05.15, 06:03
    Herezja wyszła nie najlepiej. Może teraz będzie wyraźniej?

    http://2.bp.blogspot.com/-QbfhJ4jEOkU/Tgyn3NPdJKI/AAAAAAAABLA/Vc3NgT5fqcI/s1600/eresia.gif
  • 30.05.15, 09:43
    No i jakże powstrzymać się od porównania czasów i kultur, gdy na swoim gęsim szlaku trafiam na następujący fragment:

    W atakach na sztukę renesansową łączono jej "gorszące wpływy" z działalnością różnowierców, co było jedynie chwytem propagandowym, całkowicie wyssanym z palca. Birkowski (jedna z czołowych postaci kontrreformacji, ten od Husa - gąsióra i Lutra - kruka piekielnego - p.m.) pisał np.:

    A naszy heretykowie tak psu oczy przedali, że Chrystusa ukrzyżowanego obraz z łożnic i z izb wyrzucają, a na to miejsce Faunów i malowanych Kupidynków, Wenerów i Fortun nad stołem nawieszają, aby z nimi wespół obiedowali i wieczerzali mięsopusty.
    Rezultatem tego rodzaju wystąpień było nierzadko niszczenie całych galerii malarstwa renesansowego, (p.m.) jak to uczynił np. marszałek wielki koronny Mikołaj Wolski, który polecił zniszczyć swą kolekcję pełną wszetecznych malowideł.




    Na tle tego fragmentu jakże ciekawie brzmią dzisiejsze doniesienia o niszczeniu przez ISIS dziedzictwa ludzkości:




    sad
  • 26.07.15, 12:20
    ... za poradą miejscowego proboszcza miała święty zamiar spalić protestanckie starodruki, które Tomasz Bednarski przed nią ukrywał, oraz „...jakieś tam listy pana Reja..”, bo wiedziała, że „...to też był heretyk!” Ale pradziadek i syn jego, Mateusz starszy, w porę owe księgi i pisma ukryli, dzięki czemu przetrwały one do naszych czasów.


    HENRYK BEDNARSKI. WACŁAW URBAN
    NIE WYDANE AUTOGRAFY MIKOŁAJA REJA Z NAGŁOWIC
    Rocznik Muzeum Narodowego w Kielcach Tom X, Kraków 1977
    s.3
  • 02.06.15, 06:37
    Czy jest jakieś podsumowanie dotychczasowych dyskusji?

    --
    kulturystykajezyka.wordpress.com/
  • 02.06.15, 20:22
    arturjac napisał:

    > Czy jest jakieś podsumowanie dotychczasowych dyskusji?
    >


    Nie, nie ma, są tylko "heretyckie" (z pkt. widzenia oficjalnej polonistyki) rozważania. Heretyckie (bez cudzysłowu, gdy dla kk) również, a to przez bohaterów niniejszego wątku, Reja i Husa.

    Jeśli zastosować Ockhamowe golidło, rzecz ma się tak. Popularna interpretacja dwuwiersza Reja, Iż P O L A C Y nie Gęsi/ iż swoy ięzyk maią, ta którą podaje się dziateczkom w szkole, nie ma żadnych podstaw źródłowych! O czym specjaliści od epoki wiedzą, ale mówią o tym wstrzemięźliwie.

    Trochę dlatego, że ciągle ich przygniatają tzw. Autorytety, czyli profesorowie Krzyżanowski, Kumaniecki i Doroszewski, którzy (co podał menering) wzajemnie się cytują, ale podanego przez nich gęsiego języka - sermo anserinus z Wergiliusza - nie można odnaleźć. A dalej stąd, że nie potrafią wyjaśnić zagadki, tzn. dlaczego właśnie gęsi wybrał sobie Rej jako przykład i porównał je z Polakami.

    A skoro sermo anserinus jest jak UFO - pomyślałam - wszyscy o nim mówią, a zobaczyć go nie można, to może źródłosłowem jest inna znana gęś, czyli Jan Hus?

    Na ten pomysł, zrodzony w trakcie forumowej zabawy, zaczęłam szukać dowodów. I znajdować je! - co wciąż stwierdzam z niejakim zdumieniem. Skoro o nie pytasz, to może faktycznie warto nieco uporządkować tę zabawę? Spróbuję to zrobić pod koniec tygodnia.
  • 04.06.15, 05:46
    Tak konkretnie najbardziej interesowało mnie to, czy dotarliście do językowych argumentów za gęsim językiem, ale już z tego streszczenia widzę, że chyba nie. Wydaje mi się, że gdzieś czytałem, że Krzyżanowski miał takie prezentować, ale samego Krzyżanowskiego jeszcze nie sprawdziłem.

    Argumenty za gęśmi przedstawiał kiedyś polonista Stefan Reczek, nie wiem, czy je znacie, w razie czego mogę wrzucić. Niekoniecznie wszystkie są sensowne, ale to zawsze ciekawe, że był jakiś głos przeciwny.

    O poszukiwaniach sermo anserinus trochę już czytałem i z chęcią przeczytam takie uporządkowane podsumowanie. smile

    --
    kulturystykajezyka.wordpress.com/
  • 04.06.15, 07:39
    arturjac napisał:

    > Tak konkretnie najbardziej interesowało mnie to, czy dotarliście do językowych argumentów za gęsim językiem, ale już z tego streszczenia widzę, że chyba nie.


    Sprawdzałam "sermo anserinus" dosyć długo, konsultowałam zagadnienie nawet na forum łacińskim. Niestety dziś nie umiem tam dotrzeć, bo forum zmieniło adres. Chyba że Stefan pomoże.

    To była bardzo ciekawa rozmowa, a jeden z uczestników (chyba Alopex lagopus) powiedział;

    Co do Kumanieckiego - pamiętam, że i mnie kiedyś rzuciło się w oczy w jednej z jego książek takie określenie... nie pamiętam niestety gdzie. Miałem dziś okazję przejrzeć jego książeczkę pt. Wergiliusz, ale nt. gęsi ani tym bardziej gęsiej mowy nie znalazłem niczego. Ale to akurat o niczym nie świadczy: Kazio spuściznę pozostawił po sobie dość bogatą... :wink:

    Na pomysł sprawdzenia anserinusów wpadł też Randy. Ale wcześniej omówiła go bardzo fachowo Barbara Otwinowska, która zauważa tak:

    Gęś nie jest tu żadnym wyjątkiem ani symbolem. Dlaczego właśnie ona została wybrana, by przeciwstawić się Polakom?

    Rozstrzygającego kontekstu porównawczego nie ma. Zatem Otwinowska jedynie przypuszcza.

    Chodziło tu zapewne o połączenie owej powszechnie zwierzęcej bezrozumności i "niemoty" z tradycyjną opinią o estetycznych negatywach jej głosu.






  • 04.06.15, 07:48
    arana napisała:

    > Sprawdzałam "sermo anserinus" dosyć długo, konsultowałam zagadnienie nawet na forum łacińskim. Niestety dziś nie umiem tam dotrzeć, bo forum zmieniło adres. Chyba że Stefan pomoże.

    To było forum, które zapisane jest po prawej stronie pod adresem: lacina.info.pl/
  • 01.08.15, 08:04
    Oto gęsia dyskusja.

    lacina.info.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=7613
  • 04.06.15, 09:22
    arana:
    > Sprawdzałam "sermo anserinus" dosyć długo, konsultowałam zagadnienie
    > nawet na forum łacińskim. Niestety dziś nie umiem tam dotrzeć, bo forum
    > zmieniło adres. Chyba że Stefan pomoże.

    A cóż ja mogę pomóc? Nie wiem nic o Reju, ani o Husie, ani o Wergiliuszu (ponad to, czego dowiedziałem się od Ciebie). Potrafię tylko tłumaczyć z łaciny niezbyt trudne teksty, jak mam w ręku słownik i gamatykę. Taka wąska specjalizacja...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 04.06.15, 10:39
    stefan4 napisał:

    > A cóż ja mogę pomóc?


    Może umiałbyś dotrzeć do tego forum łacińskiego, które zniknęło mi z ekranu. Przecież wiem, że znasz się na tym jakieś tysiąc razy (lekko licząc) lepiej ode mnie. A tam była ciekawa dyskusja i ciekawi ludzie.

    Oto strona z adresem forum - ale niestety nieaktualnym sad
    lacina.info.pl/
  • 04.06.15, 07:39
    arturjac napisał:

    > Wydaje mi się, że gdzieś czytałem, że Krzyżanowski miał takie prezentować, ale samego Krzyżanowskiego jeszcze nie sprawdziłem.


    A ja sprawdziłam. Poczytaj:

    Ignorancja zarówno naszych pisarzy, jak naukowców sprawiła, iż wyraz gęsi poczytano za nonsensowny rzeczownik, gdy chodzi tu o przekład z łaciny Sermo anserinus, odpowiadający wyrazom francuskim jargon i jargonner oznaczających gęganie.

    Na niego, a także na uwagi Klemensiewicza powołują się uczestnicy dyskusji zapisanej w książce Mikołaj Rej z Nagłowic. W pięćsetną rocznicę urodzin



    >
    > Argumenty za gęśmi przedstawiał kiedyś polonista Stefan Reczek, nie wiem, czy je znacie, w razie czego mogę wrzucić. Niekoniecznie wszystkie są sensowne, ale to zawsze ciekawe, że był jakiś głos przeciwny.



    Znam ten artykuł. Jest tam ciekawa wskazówka typograficzna. Oto pierwodruk, który znalazł Randy, a oto słowa Reczka:

    Rej (a może jego typograf) wprowadził wyraz Polacy w szczególnej formie ortograficznej, mianowicie wydrukował go wersalikiem: iż P O L A C Y nie gęsi, przez co został położony szczególny nacisk na ten składnik.

    Przy okazji poprawiam swój błąd (który wprawdzie nie wpływa na meritum, ale zawsze...): słowo nie wydrukowano zwyczajnie.


    >
    > O poszukiwaniach sermo anserinus trochę już czytałem i z chęcią przeczytam takie uporządkowane podsumowanie. smile
    >

    Obiecane - zaklepane, tylko poczekaj trochę. smile

  • 25.06.15, 00:16
    Dziękuję za wszystkie informacje. Niestety, rzadko tu zaglądam, bo nie znoszę interfejsu forów Gazety.
    Trafiłem dzisiaj na tekst dra Czesaka na jego blogu, ale widzę, że był już tu omawiany.

    --
    kulturystykajezyka.wordpress.com/
  • 25.06.15, 05:58
    A co wyszło z Twoich poszukiwań sermów anserinusów? (Jak widzisz, tak się z nimi zżyłam, że ozdabiam je po polsku. big_grin) Chętnie bym o tym poczytała, bo chociaż amicus Husogęsi, sed magis amica veritas. No i wciąż mnie czarują słowa Umberta od imienia.
  • 27.06.15, 21:36
    Nie ma o czym mówić za bardzo, wszystko na pewno się już tutaj pojawiło. Zaglądałem do Słownika polszczyzny XVI wieku i zaciekawiły mnie te przysłowia o gąskach i łabędziach, ale to też raczej nic nowego.

    --
    kulturystykajezyka.wordpress.com/
  • 27.06.15, 21:56
    arturjac napisał:

    > Nie ma o czym mówić za bardzo, wszystko na pewno się już tutaj pojawiło. Zaglądałem do Słownika polszczyzny XVI wieku i zaciekawiły mnie te przysłowia o gąskach i łabędziach, ale to też raczej nic nowego.
    >


    Szkoda, myślałam, że wpadłeś na jakiś nieznany jeszcze trop. Gęsi i łabędzie niezwykle wyczerpująco omawia swoim artykule Otwinowska - i chyba już nic więcej nie można powiedzieć na ten temat.

    Ale rzecz do przemyślenia widzę w piosence, którą znalazł Magnuszewski. Także w drugiej, niemieckiej, którą znalazł Randy. Co o nich myślisz?
  • 27.06.15, 22:01
    Poprawiam link do drugiej piosenki: forum.gazeta.pl/forum/w,10102,147526884,147732813,A_niemieckie_gesi_spiewaja_tak_.html

    A przy okazji wstawiam jeszcze jej omówienie przez Akimiriego.
  • 06.06.15, 07:26
    Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... chciałoby się napisać, albowiem na razie nie znalazłam argumentów świadczących o istnieniu sermo anserinus. Zresztą co tam ja. Szukało ich wiele osób o wiele bardziej fachowych ode mnie, w tym Barbara Otwinowska, Alopex lagopus z Forum Latinum, Menering ... Nikt ich nie znalazł. Są tylko gołosłowne stwierdzenia Krzyżanowskiego i Doroszewskiego, powołujących się na Kumanieckiego.

    Poszukiwania sermo anserinus są przedstawione w świetnym artykule Barbary Otwinowskiej, która

    - podaje stan badań (do roku wydania artykułu, czyli 1972) nad rzeczonym dwuwierszem Reja,
    - sprawdza argumenty przywołanych wyżej profesorów "na materiale XVI-wiecznym, wnikając w potoczną i literacką semantykę gęsi w polskołacińskim obszarze językowym, do którego należał Rej i jego czytelnicy,
    - potwierdza nieobecność w tekstach starożytnych autorów wyrażenia sermo anserinus,
    - pomija przydział gramatyczny gęsi, choć znajduje ślad podtrzymujący rzeczownikowe rozumienie tego wyrazu.

    Autorka pyta w konkluzji Gęś nie jest tu żadnym wyjątkiem ani symbolem. Dlaczego właśnie ona została wybrana, by przeciwstawić się Polakom? (p.m.)

    Ciekawe jest jeszcze jedno. Gdy Otwinowska przeprowadzała swoje badania, żyli jeszcze zamieszani w sermo anserinus profesorowie. Dlaczego nie spytała ich o źródłosłów?

    Obecny jest w literaturze - mówi o tym Otwinowska - znany od starożytności i używany w renesansie motyw przemiany gęsi w łabędzia. Ot, choćby u Janicjusza, Stryjkowskiego, Kochanowskiego, też gdy komplementuje Trzecieskiego lub samego Trzecieskiego. Brak jednak kontekstu Rejowego, który potwierdzałby ostatecznie wspomnianą przemianę. Gdyby były ku temu jakiekolwiek przesłanki, z pewnością wiedzieliby o nich uczestnicy sesji z okazji pięćsetlecia urodzin Reja. A tymczasem w książce wydanej z tej okazji autorzy artykułów przychylają się do przymiotnikowej teorii Rejowych gęsi, ale nie potwierdzają jej stanowczo właśnie za względu na brak kontekstu Rejowego. Profesor Starnawsi mówi o tym wprost: "Słownik polszczyzny XVI wieku" nie roztrzygnął tego, bo nie ma konfrontacji, nie ma tekstów, które by tutaj pasowały do kontekstu. A prof. Witczak dodaje: W każdym razie ten (Reja - p.m.) dystych korci, prowokuje, niekiedy wiodąc na manowce.

    Cdn.
  • 06.06.15, 16:32
    Znalazłam zadziwiająco dużo przykładów na potwierdzenie swego pomysłu. No i najważniejsze - dostałam odpowiedź na pytanie o kontekst Rejowy właśnie przy założeniu, że Gęś oznacza Husa lub język Husowy. Gdzie? W Apokalisie. Tam Rej trzy razy używa słowa Gęś, wskazując wyraźnie na Husa. W Liście 94 pisze:

    Tak jako i o onym mężu świętym o Janie Husie powiedali, co się Polskim językiem Gęsią wykłada, iż mówił gdy gi stracić miano: iż możecie mnie nędzną gęś do czasu zatracić, ale siła Łabęci po mey śmierci nastanie, ktorzy jeszcze iaśniej będą rozszerzać tę prawdę Pańską, a wy nic im nie będziecie śmieć uczynić. Jakoż potym i tak się zstało, siła Łabęciów nastało po tey niewinneney Gęsi. (...)
    (Wszystkie wytłuszczenia należą do mnie.)

    Tak właśnie wydrukowano w jedynym wydaniu dzieła, dziś przechowywanym w Bibliotece Jagiellońskiej. W nawigacji s. 237, od czwartego wersu u dołu do czwartego wersu od góry na s. 238.

    Apokalypsis - skan kórnicki - List 94 jest oznaczony na prawym marginesie i znajduje się mniej więcej w połowie strony.

    W wydaniu Apocalypsis z 2005 roku duże litery z tego fragmentu przerobiono na małe, ale kursywą zaznaczono zmianę. We wstępie do tej książki, po analizie mało- i wielkoliternictwa, pisze się w podsumowaniu:

    Pisownia wielką i małą literą unaocznia, że w szesnastowiecznych drukarniach panowały mniej lub bardziej rygorystycznie przestrzegane konwencje w zakresie pisowni wielką i małą literą. Ortografia wiele mówi o świecie uznawanych wartości, dlatego w edycji postanowiono zachować tę pisownię jako świadectwo świadomie stosowanych reguł ortograficznych przyjętych przez oficynę Wirzbięty.

    Dlaczego zatem odstąpiono od dużej litery w polskim tłumaczeniu nazwiska Jana Husa (a także Łabędzia, czyli Lutra)? Przecież wyraźnie widać, że jedyna mała gęś jest w słowach samego Husa, a do tego obdarzona przymiotnikiem nędzna, co doskonale odzwierciedla zasadę mniejszej lub większej wartości przy wyborze litery. Poza tym gra słów Hus / gęś mogła być zrozumiana w języku czeskim jedynie przez zróżnicowanie H / h. Ale Rej, który nazywa Husa mężem świętym, podkreśla to właśnie wielkością litery w polskim tłumaczeniu jego nazwiska.

    Ciekawe, że Maria Karpluk w artykule Hus i Rej – wybrane elementy stylu „Postylli”, gdy podaje ten sam cytat z Apocalypsis we własnej transkrypcji, nie ma wątpliwości, że Gęś oznacza tu Husa, i daje wielką literę, choć w krakowskim oryginale, z którego korzystała, jest małe g. (w nawigacji s. 237 ostatni wers u dołu)

    W świetle tej hipotezy wszystkie Figliki nabierają szczególnego sensu. Pierwszy (Ku temu, co czyść będzie), ostatni (Do tego, co czytał) i połowa (policzyłam!) o tematyce wyśmiewającej śmieszną obrzędowość, pazerność kleru i jego zakusy na podmiotowość człowieka.

    Dodać muszę, że na wersy z listu 94 pierwszy zwrócił uwagę już w 1905 roku Sinko w Pamiętniku Literackim (tom 4, rok 1905, s. 553), gdzie pisze:

    Także rzecz godna uwagi, że to, co pan nagłowski pisze na k. 94 "Apokalipsy" o mistrzu Janie Husie, "co się polskim językiem Gęsią wykłada" (p.m.), polega widocznie na tradycji swojskiej, a pośrednio czeskiej nie zaś na słowach Bullingera, który tylko wymienia Jana Husa i Jeronima Praskiego.

    Nie kojarzy jednak Sinko tej Husogęsi z ostatnim figlikiem i sławetnym dwuwierszem – bo też zresztą co innego badał. Podobnie jest z Marią Karpluk, która zauważa Rejowe przykłady, ale bada jedynie związki językowe Reja i Husa.


    Cdn.




  • 30.08.15, 17:07
    arana napisała:

    Dodać muszę, że na wersy z listu 94 pierwszy zwrócił uwagę już w 1905 roku Sinko w Pamiętniku Literackim (tom 4, rok 1905, s. 553)...


    To nie był Sinko. Wyjaśnienie w wątku Rej, Wergiliusz i gęsi.
  • 07.06.15, 11:53
    Grę słów Hus – gęś rozpoczął sam czeski kaznodzieja. Nie wiadomo, czy rzekł był według legendy: Możecie spalić gęś, ale kiedyś nadejdzie łabędź, którego nie spalicie. Ale wiadomo, że w liście zapisał słowa: Gęś jeszcze nie pieczona i nie boi się upieczenia, dlatego że tego roku na sobotę, przed świętym Marcinem przypada sława wigilii, kiedy gęsi się nie jada” Cytuje je Anna Paner na 21 stronie Gdańskiego Rocznika Ewangelickiego w ciekawym artykule o pobycie Husa w Konstancji. W przypisie wyjaśnienie: Liścik do przyjaciół przy liście do Kardynała. ... Istotą dowcipu jest gra słów – „husa”- Hus i czeska tradycja jadania gęsi w dzień św. Marcina, czyli 11 listopada. Te słowa umieszczono w tytule rocznicowej książki o Husie.

    A inni? Czy podjęli grę słów Hus – gęś? Jak najbardziej! Oto przykłady.

    Ludolf, przeor klasztoru w Żaganiu i autor Kroniki Opatów zapisał: nešt´astná husa

    Współczesny soborowi w Konstancji poeta Muskatblüt pisał nie tylko o upieczonej w Konstancji gęsi, co przez lat siedem wielką krzewiła niewiarę, ale i o gąsiętach, które z niej wylazły i które z pomocą dobrych ludzi oskubać należy oraz takoż upiec, ażeby ku uciesze naszej dech ze szczętem straciły... (Znalazł Akimiri)

    Żyjący za czasów Reja kronikarz Marcin Kromer wkłada w usta czeskiego króla Wacława słowa: Nie, dbam ja, … byle mnie ta Huś (tak Czechowie gęś zowią) złotych jajec naniosła. s. 775

    A Birkowski, tuż po Reju działający kaznodzieja kontrreformacji, kreśli w kazaniu na s. 81 drzewo, które szczepił on gąsiór, Jan Hus, Akademik Praski, i nawołuje:… strzeżcie, aby was te frukty nie podławiły; śmiercią grożą, a śmiercią wieczną. … Wierzcie … kościołowi świętemu, który mówi … iż nauka Husowa zaraźliwa jest, śmiertelna jest. … Podobno się spodziewacie, iż z tego gąsiora urodzi się łabędź, jako wróżył Hus, gdy miał w ogniu zgorzeć. … Nie łabędź Husie, ale kruk piekielny urodził się z ciebie, to jest Marcin Luter…

    Zna grę słów nt. Husa Charles Ogier dyplomata francuski podróżujący po Polsce.

    Ciekawie zaowocowała gra słów: Hus – gęś w języku czeskim, bo Zygmunt Luksemburski, ten, który wydał glejt Husowi, a potem pozwolił go Kościołowi spalić, znany był najpierw jako šelma ryšavá, , a jak uškrtil husu, to jako liška ryšavá (Akimiri, dzięki za uwagę!) – i tak zastało do czasów dzisiejszych, co notuje nawet przewodnik po Czechosłowacji z 1967 roku

    [Konrad Celtis] W epigramacie O Husie, to znaczy gęś („Anser ad Almannos volitabat raucus olores”wink, wydrwił czeską gęś, oskubaną i upieczoną, która się ośmieliła wzlatywać ponad niemieckie łabędzie.

    W „Antologii poezji łacińskiej” znalazłam cały utwór.

    Gęś, którą chwyta italskie wilczysko za szyję,
    Gęś, oskubana już z piór i przypiekana przez żar,
    Wobec almańskich łabędzi chwaliła siebie chrapliwie –
    Tak to częstokroć zły los sam imię wyznacza nam.


    Piotra Kanizjusza, współczesnego Rejowi, tak powitano w Pradze, robiąc aluzję i do jego nazwiska, i do Husa: Hinc procul esto canis, pro nobis excubat anser. (Idź stąd psie, gdyż na straży u nas gęś (Hus).



    Eine Gans braten (Hus heisst Gans), czyli Jak Luter Gęś wypromował. (Znalazł Akimiri)

    Zapis na medalu z XVIII wieku: Aw: WAS EINE GANS GEDACHT, HAT DISER SCHWAN VOLLBRACHT D. MARTIN LUTHER (Myśl owej gęsi urzeczywistnił ten łabędź. Doktor Marcin Luter)

    Z drugiego medalu: Rw: IST ZU COSTNITE VERBRAND. 1415. D. 6. IULII
    M. IOANNES HUS (Spalony w Konstancji. 1415. Dnia 6 lipca. Mistrz Jan Hus)
    (Akimiri)

    Uf, po tych wysiłkach czas pokrzepić się przy stole. Zatem bardzo proszę zajrzeć na 455 stronę książki Mudrosloví národu slovanského ve příslovích (1852), gdzie jest informacja: Protestanci niemieccy podają na stół gęś na św. Marcina na pamiątkę Husa, którego uważają za poprzednika swojego Marcina Lutra.

    Zła gęś zębata, czyli kazanie mnicha Geminiana, w którym Hus jest dosłownym przykładem złej gęsi.
    Publikacja po śmierci Reja nie wydaje mi się przeszkodą, lecz zaświadcza jedynie o popularności związków gęsiej przenośni z Husem i jego nauką. (Znalazł Akimiri)

    Obrazowo wyraził się nasz ks. Benedykt, który w Nowych Atenach zapisał: Hus jak gęś na wodę...

    W polszczyźnie jeszcze w 1956 roku mamy słowa: Jana Gęś, z czeska Husem zwanego.
    [url=https://books.google.pl/books?id=M_ZgAAAAMAAJ&q=hus+g%C4%99%C5%9B+g%C4%85sior&dq=hus+g%C4%99%C5%9B+g%C4%85sior&hl=pl&sa=X&ei=KgTqUpC3Nqen0AXB54DIBg]
    Hus – gęś to zresztą naturalne skojarzenie, bo przecież gęś to w rusińskim hus, [url=https://books.google.pl/books?id=7GEXAQAAIAAJ&q=hus+g%C4%99%C5%9B+g%C4%85sior&dq=hus+g%
  • 12.06.15, 05:18
    Napisałam:

    Hus – gęś to zresztą naturalne skojarzenie, bo przecież gęś to w rusińskim hus.
    Teraz poprawiam adres dwóch przykładowych zapisów: tiny.pl/gqjrn tiny.pl/gqjr4
  • 07.06.15, 17:13
    Na spory uczonych w piśmie o naturze tych obrazków przyjdzie czas później. Teraz interesuje mnie tylko sama obecność gry słów: Hus/gęś – tym razem na rysunku.

    Gęś pijąca z kielicha.

    Husycki wóz i gęś zwieńczjąca namiot.

    Zbliżenie powyższej gęsi.
    Oba wizerunki pochodzą z piętnastowiecznego dokumentu.

    A teraz Paryż i gęsi proporzec. (Na górze z prawej)

    Ilustracja Žaltářa Hanuša z Kolovrat z roku 1438 przedstawia krzyżaka walczącego z gęsią, a pochodzi z książki Františka Šmahela Mezi středověkem a renesancí.


    Ketzerbaum, 1589 r. Na rycinie Jan Hus z mocą dzierży gałąź heretyckiego drzewa. Spoziera na niego gęś. Z niej wysuwa się druga szyja z głową i skubie trawę. Czyż nie jest to czytelny przekaz? Idealnie zastępuje słowa: Oto Hus, człowiek noszący miano zwykłej ziemskiej gęsi.

    Na stonie Muzeum w Taborze mamy gęś na fladze. Ten sam obrazek, tylko wyraźniejszy ilustruje (w 1 : 42) husycką pieśń.

    Luter z gęsią, sugerującą źródło jego nauki.

    Hus z płonącą gęsią i łabędziem, ok. 1530 - 1540. Druk: Hans Guldenmundt.

    Luter, Hus i złota gęś. Na stronie wspomina się o wiszących w pobliskich kościołach obrazach Jana Husa z gęsią.

    Płonąca gęś (s.294) – symbol męczennika Jana Husa.

    Sen Fryderyka Mądrego. Przedstawienie snu protektora Lutra, elektora saskiego Fryderyka Mądrego, ze sceną wypisywania przez Lutra Tez na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze, co miało miejsce w dn. 31 X 1517 r.; anonimowe malowidło z epoki. Z kolekcji dr.Schleifenbauma, Wiedenau; reprodukcja według: The Horizon of Christianity, New York 1964.
    Zaczernięte z książki Jan Paweł II w kraju reformacji: homilie i przemówienia : wygłoszone podczas podróży do Republiki Federalnej Niemiec w dniach 15-19 listopada 1980]

    Kamionkowa gęś z Merseburga. Uwaga Apersony.

    A teraz wizerunki współczesne, wykonane przez pasjonatów dawnych walk, ale zrobione w oparciu o źródła. Namiot z gęsią. Współczesny hełm. Gęś na sztandarach i Gęś pijąca z kielicha.

    Większość obrazów i informacji o nich można znaleźć na stronie: tiny.pl/gqff9

    Cdn.



  • 12.06.15, 05:50
    Mam trzy takie przypadki.

    Pierwszy. Gęś (?) (Husogęś?) na obrazie Arcimbolda.
    tiny.pl/gqjr2 tiny.pl/gqjr8

    Drugi. Gęś (Husogęś?) na sztandarze piętnastowiecznego walczącego chłopstwa.
    tiny.pl/gqjrv Górna Stubica, tiny.pl/gqjrb

    Trzeci. Gęś (Husogęś?) w idiomie angielskim.
    tiny.pl/gqjrs tiny.pl/gqjr6

    Cdn.
  • 12.06.15, 06:13
    Byłaby zapomniała. Wszak mam jeszcze dwie domniemane Husogęsi. Czwartą podejrzewam w
    uwadze Hanny Dziechcińskiej o gęsi i krytyce kościoła katolickiego.

    Ta sama myśl kieruje mną, gdy patrzę na moje piąte domniemanie, Ikonologię C. Ripy. Oto jeszcze dwa adresy uzupełniające: tiny.pl/gqj9x tiny.pl/gqj9m
  • 13.06.15, 13:54
    Mam na ten temat pewne przemyślenia, dałam im wyraz w niektórych wątkach, ale rzecz wymaga jeszcze wielu lektur, więc zatrzymam się na razie przed ostatecznym podsumowaniem. Zatem tylko kilka słów tak na gorąco.

    Prof. Krzyżanowski (co zauważyła Otwinowska) jeszcze przed teorią sermo anserinus, napisał:

    Dlaczego poeta wybrał tu gęś, a nie innego ptaka, wyjaśnić by można, gdyby się znało źródło tego zwrotu …

    Widzi je w średniowiecznej łacinie, ale sądzi, że jest to samo, z którego pochodzi francuski wyraz „jargonner”, znaczący mowę pogardzaną, szwargotanie, i… gęganie.

    Ale Otwinowska (po zbadaniu źródeł) pisze : (…wink przykład francuski wydaje się odosobniony i szczególny. I – mówi dalej: literatura renesansowa, w przeważnej mierze tworzona w oparciu o literackie wzorce obce (Rej nie był tu wyjątkiem) sięga po zatwierdzone pisemną tradycją konwenanse. (p.m.)

    Wykazałam, że gra słów Hus - Gęś należy do takich konwenansów, i to w wielu epokach.

    Mój pomysł jest po prostu dodatkiem do artykułu Otwinowskiej. Z każdym argumentem podanym w jej artykule zgadzam się jak najbardziej, wyjąwszy ten główny nt. źródłosłowu Rejowskich gęsi. Pisze Otwinowska: Cały wiersz „Do tego, co czytał”, a nie tylko jego środkowy dwuwiersz, jest manifestem literackojęzykowej postawy Reja, cały wiersz jest równie ważny, choć chwilami tak ciemny, że trudno w nim wykreślić konsekwentną linię myślową bez zestawienia z innymi analogicznymi wypowiedziami pisarza.

    Wydaje mi się, że Gęś jako znak kulturowy zastępujący osobę Husa, herezjarchę wszech czasów, jego naukę, czeski (i każdy inny język narodowy), poglądy na kk... wypełnia tę ciemność, rozwiązuje całe równanie i wyjaśnia zagadkę istniejącą od przeszło pięciuset lat. Po prostu pasuje, i to w sposób niezwykle dokładny. A do tego wcale nie przeczy tradycyjnej wykładni Rejowego dwuwiersza, wykładni związanej z walką o język narodowy (wszak to Hus przełamał wszechwładną łacinę), lecz ją tylko uzupełnia.


    Wydaje mi się, proszę Państwa, że w ten sposób całość nabiera ELEGANCJI i MOCY OBJAŚNIAJĄCEJ wink (wyrażenie Stefana).


    Jak myślicie?





  • 13.06.15, 15:13


    odkąd zaczęłam czytać twój wątek- arano, czytam z wypiekami na twarzy. Dawno, nic tak jak twoje gesiopisanie,nie zaangażowało mojej wyobraźni /"języka giętkiego"/
    Zaden z gastronomicznych programów w tv , czy przeglądarkowe menu, nie umiały ślinka pociec, wyszukując przepis na husia ze śliwkami! tak jak był to uczynił twój kontrrestauracyjny wątek,.
    Niezwyklym byloby doczytać, ze to "husaria" uwarzyla nam "językowa ges" dokładając korzennych, wschodnich przypraw, dlatego prosim o dokładkę!
    Z poważaniem kaczka ( w appelach)

  • 14.06.15, 06:35
    kalllka napisała:

    > ... dlatego prosim o dokładkę!
    > Z poważaniem kaczka ( w appelach)

    Co tam dokładka - mam dessser, i to na specjalne okazje.

    Wuala! wink



  • 14.06.15, 11:55
    arana:
    > mam dessser, i to na specjalne okazje.
    >
    > Wuala! wink

    Smaczny! Wiedziałem, że ktoś gdzieś kiedyś uprawiał numerologię, ale nie przypuszczałem, że ktoś czyni to nadal, i to z takim namaszczeniem...

    A swoją drogą dwukrotnie autor nazywa ,,odwrotnością'' liczby naturalnej liczbę złożoną z tych samych cyfr, ale w odwrotnej kolejności:
    Cytat
    Chodzi w tych formułach gematrycznych o [...] niebiańskiego Ducha Bożego oznaczonego przez liczbę 73 jako odwrotność jego postaci uczłowieczonej (37).

    oraz
    Cytat
    Otóż 251 to odwrotność liczby Maryi – 152. Wychodzi więc na to, że kruk jest negatywem Maryi

    Dotąd myślałem, że odwrotnością liczby 152 jest 1/152, ale niech mu będzie; tylko niech Mistrz pamięta, że jego ,,odwrotność'' przestałaby działać, gdybyśmy pozycyjny dziesiątkowy układ liczenia zamienili na ósemkowy albo dwunastkowy, albo jakiś inny. Inaczej mówiąc: gdybyśmy wywodzili się nie z Antrakozaurów,tylko z Acanthostegi, która miała po 8 palców przy każdej łapie, to kruk nie byłby negatywem Maryi, a niebiański Duch Boży swojej postaci uczłowieczonej. Ponadto autor dopuszcza możliwość, że jakiś stwór jest swoim własnym negatywem -- tak właśnie dzieje się z bestią, o numerze 666.

    Rozumiem, że ten Mistrz
    • wychodzi od jakichś liczb, przypisanych (nie wiem, na jakiej zasadzie) literom starogreckiego opisu (nie wiem, dlaczego akurat greckiego), niekoniecznie nazwy, bo czasem bierze gołe słowo, czasem dołącza do niego rodzajnik, a czasem jakieś określniki (np. nie ,,ptak'' tylko ,,ptak nasienny'');
    • następnie sumuje liczby odpowiadające literom (ta czynność jest z kolei zakładnikiem przyjętej kiedyś tam konwencji ortograficznej) i rozkłada sumę na iloczyn dwóch prostszych liczb -- to można zwykle zrobić na wiele sposobów i Mistrz arbitralnie wybiera jeden z nich;
    • i jeśli ustali, że liczby, przypisane różnym słowom, nie są względnie pierwsze (czyli: mają wspólny dzIelnik większy od 1), to głosi, że desygnaty tych słów mają ze sobą związek.

    Szansa, że dwa przypadkowo wybrane słowa mają parzystą gematrię (nie jestem pewien, czy użyłem tego terminu poprawnie, to z braku wprawy), wynosi 25%(*). A wtedy już istnieje wspólny dzielnik: 2.

    - Stefan
    ---------------------------------------
    (*) To przy założeniu, że przypisanie liczb literom nie jest tendencyjnie przechylone na korzyść liczb parzystych lub liczb nieparzystych.

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 14.06.15, 14:34
    Oj, nie znęcaj się matematycznie nad biednym numerologiem! Może jest jak Baltazar z Poszukiwania absolutu Balzaca, a jakaś ona wypłakuje oczy?

    Swoją drogą, trafiłam niedawno na ciekawy skan. Dotyczył wprawdzie innej pary, bo nie matematyki i numerologii, lecz astronomii i astrologii, ale analogie są. Choć gęsi tam nie ma. sad Ale jest za to sobie-robota, czyli sobota.
  • 14.06.15, 21:27
    arana:
    > Oj, nie znęcaj się matematycznie nad biednym numerologiem!

    Ja się nie zamierzam znęcać, ja chcę twórczo rozwinąć jego myśl i dostosować do zmieniającego się świata. Tak więc nie będę dręczył martwych języków i przedpotopowych wartości nieistniejących już liter. Zamiast tego będę sumował kody ASCII.

    Ta więc moja kryształowa kula (napisana w języku C) stwierdza, że na przykład:
      NAPIS stefan4
      MA SUME MAGICZNA  693 = 3×231 = 7×99 = 9×77 = 11×63 = 21×33 = 33×21 = 63×11 = 77×9 = 99×7 = 231×3
    
    a
      NAPIS arana
      MA SUME MAGICZNA  515 = 5×103 = 103×5
    
    tak więc, jak udowodniłem gematronielogicznie, nie mamy ze sobą niczego wspólnego. Przykro mi, Arano. A ponadto jesteś swoją własną odwrotnością 515→515, czyli negujesz sama siebie.

    Spróbujmy z innymi nikami z tego wątku:
      NAPIS kanarek2
      MA SUME MAGICZNA  783 = 3×261 = 9×87 = 27×29 = 29×27 = 87×9 = 261×3
    
    Zobacz, 9×87 u Kanarka2, a 9×77 u mnie, to na pewno o czymś świadczy. Tylko o czym?

      NAPIS arturjac
      MA SUME MAGICZNA  860 = 2×430 = 4×215 = 5×172 = 10×86 = 20×43 = 43×20 = 86×10 = 172×5 = 215×4 = 430×2
    
    U Arturjaca 5×172, a u Arany 5×103. Coś tam chyba iskrzy...

      NAPIS kalllka
      MA SUME MAGICZNA  732 = 2×366 = 3×244 = 4×183 = 6×122 = 12×61 = 61×12 = 122×6 = 183×4 = 244×3 = 366×2
    
    Podobieństwo widzę tylko między 3×244 Kalllki a 3×261 u Kanarka2 i 3×231 u mnie...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 14.06.15, 22:51
    ., mój tatulo mieli sejfik. Znaczy szafkę na dorobiony specjalnie kluczyk w NRDowskuej meblościance.
    Przechowywał w nim obrączkę(sic!) dwie złote świnki, mały podręczny pryzmacik / który niezbednym przy pierwszym słuchaniu darka - floydow/ oraz przedwojenna maszynkę do liczenia- cudo z korbką i niezliczona ilością funkcji,.
    W każdym razie- arana jest numerologiczna 11, liczba mistrzowska dlatego może sobie samej zaprzeczać , a nawet z się dyskutować, a i tak bedzie niepokonana.
    Ty, stefku wraz z kanarkiem, jesteście dziewiątki. Czyli ostatnia cyfra w matematycznym alfabecie. To prawdopodobnie czyni wasze wypowiedzi podsumowującymi a z was czyni lokalnych ekspertów.
    Moja jest trojka. Cyfra niebieska. Stad pewnie moje zamiłowanie do błądzenia w chmurach I szukania tam dziur w całym.
    A Arturjaca? To 5. Prawica : pięśc i pomocna dłoń. Signore analizatore. I przybicie pieczęci.

    A poza tym, w sejfie u tatki było tez pudełko po butach pełne lamp telewizornych i "zielone oko" ze "Stolicy".
  • 15.06.15, 07:01
    Kto żyje bez szaleństwa mniej jest rozsądny niż mniema - rzekł był Rochefoucauld, de La zresztą. Zatem Kalllka ma chmury, Stefan został na ten raz akuzmatykiem, a ja - wiadomo - gęsi pasam. ( Sierotka Marysia? Znaczy biegnąca z gęsiami? Hehe, tu nasunęła mi się myśl, co zrobiłaby z taką analogią Clarissa Pinkola itd.)

    Stefan: Tak więc, jak udowodniłem gematronielogicznie, nie mamy ze sobą niczego wspólnego.
    Arana: Uf! (z ulgą, która dotyczy gematronielogiczności)
    Stefan: A ponadto jesteś swoją własną odwrotnością 515→515, czyli negujesz sama siebie.
    Kallka: (wyciąga pomocną dłoń) Arana może sobie samej zaprzeczać , a nawet z się dyskutować, a i tak bedzie niepokonana.
    Arana: (na tzw.stronie i po wieszczowemu) To lubię!
    Stefan: Zobacz, 9×87 u Kanarka2, a 9×77 u mnie, to na pewno o czymś świadczy. Tylko o czym?
    Arana: Właśnie obliczłeś imię, nie, nie róży, lecz poczucia humoru.
    Stefan: Kalllka. Podobieństwo widzę tylko między 3×244 Kalllki a 3×261 u Kanarka2 i 3×231 u mnie...
    Arana: To pewnie te dziury w całym, o których wspomniała Kalllka. Tyle że u niej w chmurach, a u Ciebie i Kanarka w ciele stałym. Ale podobieństwo jak na dłoni!
    Stefan: U Arturjaca 5×172, a u Arany 5×103. Coś tam chyba iskrzy...
    Kallka: (rozwiazując, co iskrzy) To 5. Prawica : pięśc i pomocna dłoń. Signore analizatore. I przybicie pieczęci.

    Ha, czas na mnie. Czekam z uciechą wieczorowa porą. Howgh!
  • 15.06.15, 20:31
    Swietnie. Niech nam zawzdy gesle zagrają,
    pod gęsi/ te same co Rzym uratowały/ w ziolach/ Equisetum arvenum, co nieżyty leczy i kościom skrzypiec nie pozwala/
    I wino/ niech będzie Montepulciano, profondo rosso/
    Powyzsze składniki dobrej zabawy, zawierają, jeszcze jeden niewymieniony: czynnik sprawczy,. Sekret.
  • 15.06.15, 21:26
    kalllka napisała:

    > Swietnie. Niech nam zawzdy gesle zagrają...

    Gęśle? Tu też znalazłam ślad Husa, a co! Posłuchaj. Strony 25, 26 książki "Wiara Słowian".

    Gęślarze, guślarze byli pomocnikami porokiń. Ponieważ, przy obrzędach,
    przy gęśli śpiewali, a skacząc wydziwiali sobą; wszelkie rękoczyny sparane z odmawianiem
    wyrażeń wiązanych, nazywamy gusłami. Każdy z gęślarzy był dziesiętnikiem
    przełożonym nad czwartą częścią soroku. Czuwali nad bezpieczeń-
    stwem i postępowaniem mieszkańców. Kiedy, za przewinienia i niegościnność,
    pociągnęli przed sąd, wtedy narocy dostawiali ich na roki. I siłę zbrojną wyprawiali
    na wroga. Są więc gęślarze pierwotnymi władykami; wrzeczy władyka, był godnością
    duchowna:—„Błahosłowi Władyko!—Ci władycy, jak wszyscy księdzy,

    — 26 —

    nosili długie włosy, zapuszczali brody; szata ich długa i szeroka, igło. Wrócimy
    do ich obowiązków, opisując uroczystości Roka.
    Władycy soroków stołecznych posłowali do cudzoziemców. Cesarz Maurycy
    (w r. 629) z takimi posłami rozmawiał. Przyszli oni z gęślą i z pieśnią, bowiem,
    zawsze i na każdym kroku, wielbili Stwórcę świata. Takie posłowanie władyków,
    w zaraniu YII stulecia, dowodzi istnienia, a nawet rozkwitu potęgi księ-
    dzów Eoka; między którymi gęślarze prym dzierżyli. Po zaprowadzeniu chrześcijaństwa,
    oni po Mieczysławie II, wskrzesili dawną wiarę; i długo jeszcze bruździli
    w Kościele. Zaiste! ów Jan Hus (Gęś), sądząc z jego miana, był praszczurem
    owych gęślarzy.
    (p.m.)Alić kto, w naszych guślarzach i lirnikach wioskowych, dojrzy
    upadłą wielkość?!


  • 13.07.15, 16:33
    arana napisała:

    > kalllka napisała:
    >
    > > Swietnie. Niech nam zawzdy gesle zagrają...
    >
    > Gęśle? Tu też znalazłam ślad Husa, a co! Posłuchaj. Strony 25, 26 książki "Wiar
    > a Słowian".
    >

    url=http://www.rcin.org.pl/iae/Content/2852/WA308_13561_B723_WIARA-SLOWIAN_I.pdf

    Gęślarze, guślarze byli pomocnikami porokiń. Ponieważ, przy obrzędach,
    > przy gęśli śpiewali, a skacząc wydziwiali sobą; wszelkie rękoczyny sparane z od
    > mawianiem
    > wyrażeń wiązanych, nazywamy gusłami. Każdy z gęślarzy był dziesiętnikiem
    > przełożonym nad czwartą częścią soroku.

    Zaiste! ów Jan Hus (Gęś), sądząc z jego miana, był praszczurem owych gęślarzy.

    Pierwotnie dziesiętnik, setnik, tysięcznik to tytuły militarne.

    On jakby wśród martwych popiołów nie tylko iskrę chwały Polaków wzniecił, lecz nieśmiertelne miano Polski niemal między znaki zodiaku wpisał Nie tylko bowiem przywołał znowu do siebie te plemiona, które przedtem odpadły z powodu gnuśności Pompiliusza, lecz wcielił do swego państwa inne jeszcze kraje, przez innych nie tknięte. Dla nich ustanowił dziesiętników, pięćdziesiętników, setników, kolegium trybunów, tysięczników, (czyli) wojewodów, naczelników miast, drużynników, rządców i w ogóle wszelkie władze.

    Samo te nawiązanie ptasie od gęsi, też jest militarne gusar to korsarz po chorwacku, od tej nazwy husaria, te husarskie skrzydła - pióra to nie przypadek.

    Sama nazwa łabędź jest związana z Łabą (Albis-Elba) biała rzeka. Ptasie nazwy mają na Połabiu Reregowie i Warnowie (Vran-kruk). Sama nazwa Polski nawiązuje do greckiej nazwy pouliá (πουλιάwink - ptaki.

    Kiedy to się zaczęło, trudno powiedzieć ale wódź Markomanów nosił imię Marbod (łac. z celt. Maroboduus - Wielki Kruk), tyle tylko, że Markomanii nie byli Celtami, zresztą słowa marka i cecha (Czechy) znaczą to samo.

    Dlaczego Sigurd zabójca smoka, zlizując jego krew z palca zrozumiał język ptasi? Wytłumaczenie jest dość proste tylko wtedy, kiedy ów smok był Rarogiem – w mitologii Słowian demoniczny duch ognia, objawiający się pod postacią drapieżnego (walecznego) ptaka (najczęściej sokoła), ognistego smoka lub ognistego wichru.

    --
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy po łacinie i niemiecku nie gęgają, iż swoje nazwy mieczy, szabli mają, polska karabela (sanskryt 'karavāla' znaczy miecz, lub bułat, litewski 'kalavijas' miecz) oboczności dźwięczności v-b, r-l, takie same jak – polska szabla – po czesku to 'šavle' – angielsku 'sabre'.
  • 14.07.15, 06:21
    Ha, zamieściłam ten wpis jako ciekawostkę (nb. powinno być chyba nie praszczur, lecz potomek?), a tu się okazuje, że to coś więcej. Nie podejmuję się jednak komentować, bo moja wiedza na ten temat jest śladowa. Jeśli jednak napiszesz coś więcej, to chętnie przeczytam.
  • 14.07.15, 16:00
    mlodavy:
    > te husarskie skrzydła - pióra to nie przypadek.

    Pewnie, że nie przypadek. Bo skrzydła są spokrewnione z łacińskim scribere, czyli pisać. A pisano wtedy głównie gęsimi piórami. Takie pióra musiały być przedtem oczyszczone, stąd łacińskie purus i francuskie pure, czysty. Od pisania jest zresztą Apis, egipski święty byk. Hej, starsza nasza rasa niż się przypuszcza!

    mlodavy:
    > Sama nazwa łabędź jest związana z Łabą (Albis-Elba) biała rzeka.

    Natomiast od rzeczownika drób pochodzi łaciński przymiotnik ruber, czyli czerwony, a stąd Rzeka Czerwona, 紅河 czyli Hóng Hé, oraz dalej angielska hen, czyli jednak drób.

    mlodavy:
    > Sama nazwa Polski nawiązuje do greckiej nazwy pouliá (πουλιάwink - ptaki.

    A nazwa Rosji nawiązuje do niemieckiego rumaka, Ross.

    mlodavy:
    > zresztą słowa marka i cecha (Czechy) znaczą to samo.

    Ależ nie, Czechy są od czekania! A Francja od gofra, co zresztą znaczy ,,idź, bracie''. Portugalię natomiast należy podzielić na trzy części: łac. porta czyli drzwi, ros. тугой czyli mocny, oraz fr. lier czyli wiązać. Ten kraj jest mocno przywiązany do drzwi.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 14.07.15, 17:44
    stefan4 napisał:

    > mlodavy:
    > > te husarskie skrzydła - pióra to nie przypadek.
    >
    > Pewnie, że nie przypadek. Bo skrzydła są spokrewnione z łacińskim scribere, czyli pisać.

    "W grobach przeworskich najczęściej występują kości ptasie."

    Oznacza to gotowość na śmierć, w pogańskim obyczaju rzucano ptasie łapki itp., by ułatwić duszy zmarłego, odfrunięcie pod postacią ptaka do wyraju ptaki, utożsamiane zazwyczaj z duszami ludzkimi. Według przekazów folklorystycznych bram Wyraju strzegł Weles, czasem przedstawiany w postaci zoomorficznej jako Złoty Kur lub Raróg dzierżący w szponach klucze do zaświatów.

    > > Sama nazwa łabędź jest związana z Łabą (Albis-Elba) biała rzeka.

    Taka etymologia jest w W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005.

    > To gęśle są od gęsi a nie od gędźby?

    Też jest tam informacja, że od XVII wieku nowy bezokol. gędzić.

    W haśle gusła łączy się gusła z gęślami, itd. serbołuż., guslar czarownik, u nas podobnie formy guślarz - gusłarz znacznie czarownik zaklinacz.

    > mlodavy:
    > > Sama nazwa Polski nawiązuje do greckiej nazwy pouliá - ptaki.

    Vranowie, Reregowie, Dulibowie (połab. -gołębie), to uprawdopodabnia. Wynika to z pierwotnych kultów j/w cytat i obrzędów pogrzebowych.

    Swoich etymologii broń sam, dla mnie są one nieadekwatne, i niczym nie uprawdopodobnione.


    --
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy po łacinie i niemiecku nie gęgają, iż swoje nazwy mieczy, szabli mają, polska karabela (sanskryt 'karavāla' znaczy miecz, lub bułat, litewski 'kalavijas' miecz) oboczności dźwięczności v-b, r-l, takie same jak – polska szabla – po czesku to 'šavle' – angielsku 'sabre'.
  • 14.07.15, 15:23
    arana:
    > Zaiste! ów Jan Hus (Gęś), sądząc z jego miana, był praszczurem
    > owych gęślarzy.


    To gęśle są od gęsi a nie od gędźby?

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • 14.07.15, 18:32
    stefan4 napisał:

    > arana:
    > > Zaiste! ów Jan Hus (Gęś), sądząc z jego miana, był praszczurem
    > > owych gęślarzy.

    >
    > To gęśle są od gęsi a nie od gędźby?


    Aaaa, to pytanie nie do mnie, tylko do zacytownego przeze mnie autora książki Wiara Słowian. Którego zdanie posunęłam jako ciekawostkę, na którą wpadłam w necie. Takie tam żarty!

  • 14.07.15, 18:55
    arana napisała:

    > stefan4 napisał:
    >
    > > arana:
    > > > Zaiste! ów Jan Hus (Gęś), sądząc z jego miana, był praszczurem
    > > > owych gęślarzy.

    > >
    > > To gęśle są od gęsi a nie od gędźby?
    >
    >
    > Aaaa, to pytanie nie do mnie, tylko do zacytownego przeze mnie autora książk
    > i Wiara Słowian.
    Którego zdanie posunęłam jako ciekawostkę, na któ
    > rą wpadłam w necie. Takie tam żarty!


    Cały tytuł dość dano to czytałem. Wiara Słowian z obrzędów, klechd, pieśni ludu, guseł, kronik i mowy słowiańskiéj, wskrzeszona by Romuald Świerzbieński ( Book )

    Pan Romuald Świerzbieński umarł w 1900 roku. Ale być może jest jakaś jego *reinkarnacja, którą wyznawali Słowianie, zawsze można popróbować smile

    znów mnie gdzieś skopiowali wink

    *''duch ojca we wnuku poprzez dziewczyny może być powtórzony''

    www.encyclopediasupreme.org/Slowacki.txt
    --
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy po łacinie i niemiecku nie gęgają, iż swoje nazwy mieczy, szabli mają, polska karabela (sanskryt 'karavāla' znaczy miecz, lub bułat, litewski 'kalavijas' miecz) oboczności dźwięczności v-b, r-l, takie same jak – polska szabla – po czesku to 'šavle' – angielsku 'sabre'.
  • 22.06.15, 17:27
    Co bolało Reja?

    Przedmowa do: Świętych słów a spraw Pańskich kronika albo Postylla. Kr. 1557.
    Rej pisze o tym, że język polski długo był „zatłoczony i pogardzany przez obcych, teraz zaś rozwija się pomyślnie, odkąd coraz więcej ukazuje się pism polskich. Autor napisał swoją Postyllę po polsku, aby ją każdy mógł czytać i aby się tym także przyczyniać do dalszego doskonalenia mowy ojczystej.

    Przedmowa do: Wizerunk. Kr. 1560.
    Autor mówi, że obcy lekceważą język polski, „gdyż niedbalszych ludzi nie masz jako Polacy, a co by się w swym języku mniej kochali.

    Dedykacja do: Zwierzyniec. Kr. 1562.
    Widamy i słuchamy, iż kazdy naród język swój i sprawy swe zdobić się stara, jako najlepiej może, i pisząc też leda co i wiele nikczemnych a niepotrzebnych rzeczy, jeno nam, Polakom, jakoś w tym barzo inochody nie stawało, aż się inszy narodowie czasem pytali, jeśli Polska jest miasto albo też jaka kraina.

    "Do tego, co czytał":
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
    Iż P O L A C Y nie Gęsi, iż swój język mają.


    Dedykacja w: Świętych słów a spraw Pańskich kronika albo postylla. Kr.1566
    ... i przyczyni się do chwały tego cnotliwego narodu polskiego, który u innych narodów w małym baczeniu był prze zatrudnienie języka swego.


    Nie znalazłam jeszcze (ale ciągle mam w głowie Twoją uwagę o Rejowej kontrze, Randy) opinii narodów postronnych z czasów Reja, lecz mam dziełko z roku 1682. Można więc założyć, że powtarza ono niepochlebną ocenę naszego narodu, ocenę podobną do tej, która tak zabolała Reja.

    Oto oryginał.

    A oto jego polskie echo (s.XII):

    Skutkiem grubej nieznajomości dziejów nie mógł niejaki Isaac Bullart pojąć jak Polska, którą w swem dziele Academie des sciences, Amsterdam 1682, nazywa nation rustique et grrosiere, mogła wydać tak wielkiego jak Kopernik człowieka który, jak się wyraził Bullart, ne voyait point d’exemple qui l’excitat ni de rial qiu lui donnat de l’emulation. Odpowiedzią na pełen fałszów i wymierzonych przeciw naszemu narodowi obelg ustęp Bullart’a jest ta historyczna prawda, że żaden naród za czasów Kopernika nie mógł się poszczycić tylą uczonymi ludźmi, co polski.

    (Wszystkie podkr. moje.)
  • 27.06.15, 06:53
    Wydawca "Postylli" Reja w przedmowie (s. 73):

    ... Rozmiłujesz się z tego języka swego przyrodzonego, (acz powiadają iż nieforemnego) i pisma przezeń uczyniowego.

    Co zostało znalezione już dawno, ale przypominam dla porządku.

    (Podkr. oczywiście moje)
  • 27.06.15, 07:27
    I jeszcze jeden zapis, tym razem sprzed dwóch lat. Świadczy on, że jeszcze 122 lata po Reju ( nie mówiąc o Kochanowskim!) czyniono zarzuty językowi polskiemu. Można sobie więc wyobrazić, jak żywe musiały być wcześniej, za czasów Reja.

    Bardziński w przedmowie do tłumaczenia "Farsalii" Lukana mówi:

    [...] i ja, chcąc pokazać nie skąpość (jaką nam zadają narody), słów w języku polskim [...] i dalej: Zaczym chcąc z tej skąpości słów u narodów język nasz wybawić rozumienia, [...]

    (p.m.)
  • 27.06.15, 12:35
    Takoż przyszło nam współCzesnym wrzeszczeć urlac po włosku /IT/ tworząc gęsta sieć lin://pod i nad, co, kto-comu., ale nie za blisko domu indifferent

    Zupełnie tak samo jak geslili -gusła czyniący /skrzypiac po papieżu/ reformaci;
    Bo gdy co sekretne,a wyjsć z głębokiego ukrycia należy, go wypchnąć tyłem do przodu.


    Ps. Żartując-serio, szanowna jedenastko, konstatuje, ze Rejowsko- Husowskim akrobacjom, czasu i lingwisty potrzeba zaznajomionego z "zielony językiem". Za to wróżkom z oracla zdecydowanie więcej "kawy na ławę" by /otwierając kolejne page/ nie pogubić się w kanwie aranowych wątków.

  • 27.06.15, 14:17
    W tym szaleństwie jest metoda! big_grin
  • 02.07.15, 13:35
    Męczy mnie Rejowa uwaga o ‘narodach postronnych’. Zatem tu będę gromadzić znaleziska dotyczące tego tematu.

    CZESI?

    Bruckner, Mikołaj Rej: człowiek i dzieło, Polona
    s.102 „Krótka rozprawa” 1543 a „Józef” 1545 roku były wręcz objawieniami; nic równego nie posiadała literatura ojczysta i tych samych Czechów, co dotąd z nieukrywaną wzgardą na język i pismo polskie niekształtne spoglądali on od razu daleko za sobą zostawił.


    KONTRREFORMACJA?

    Ignacy Zarębski
    Rola języka polskiego w nauczaniu szkolnym w Polsce XVI wieku
    Znamienne, że Długosz podaje ten fakt bez tak nagminnego w późniejszym okresie kontrreformacji katolickiego biadania nad nieporadnością języka ojczystego, wręcz przeciwnie, ocenia go pozytywnie podkreślając przez pominięcie jakichkolwiek komentarzy jego naturalność.


    SĄSIEDZI?

    W tej samej książce:
    O słwach Anonima we wstępie do traktatu ortograficznego Parkoszowica:
    Autor powołując się na inne narody sąsiadujące z Polską wysuwa konkretne argumenty za używaniem języka ojczystego…

    Wszystkie podkreślenia są moje.
  • 04.07.15, 09:47
    arana napisała:

    > Co bolało Reja?
    >
    > Dedykacja do: Zwierzyniec. Kr. 1562.
    > Widamy i słuchamy, iż kazdy naród język swój i sprawy swe zdobić się stara, jako najlepiej może, i pisząc też leda co i wiele nikczemnych a niepotrzebnych rzeczy, jeno nam, Polakom, jakoś w tym barzo inochody nie stawało, aż się inszy narodowie czasem pytali, jeśli Polska jest miasto albo też jaka kraina.

    > (Wszystkie podkr. moje.)


    Porównajcie, proszę, słowa Orzechowskiego z dzieła Rozmowa albo Dyalog... s.136

    Mniemali przed tym postronni ludzie, aby Polonia była miasto jakieś (p.m.), tak iako iest Bononia we Włoszech miasto iedno: czegośmy syę po świecie yeżdżąc nasłuchywali dosyć.


    My z niego wszyscy... chciałoby się zawołać jak Krasiński. Bo przecież i Sienkiewicz, i Wyspiański, i Jan Paweł II. A teraz jeszcze Mikołaj Rej!


  • 19.07.15, 07:52
    Wydaje mi się, że na tytułowe pytanie celnie odpowiada Janusz Maciuszko.


    Dlaczego właściwie Rej zaczął pisać po polsku? Jaki był społeczny odbiór tego - jak można powiedzieć - swego rodzaju eksperymentu?

    Legenda mówi, że Rej nauczył się pisać po polsku tylko dlatego, że nie chciało mu się uczyć łaciny. Współczesne badania pokazują jednak, że Rej wcale takim niedoukiem w dziedzinie łaciny nie był - znał ją lepiej, niż się to dawnym badaczom wydawało. Prawdopodobnie uznał za niewłaściwe, że w czasach, gdy jego państwo próbuje się modernizować i na nowo zdefiniować, a za granicą mówią po czesku, niemiecku, francusku czy włosku, w oficjalnej Polsce mówi się po łacinie. Reja musiało naprawdę drażnić, że kręgi oświecone uważały łacinę za wytworniejszą niż język rodzimy. Prawdopodobnie doszedł do wniosku, że tam, gdzie upowszechniany jest język pospolity, język naturalny, narody zyskują tożsamość, spoistość i znaczenie. Nie chodzi tu o język naturalny w sensie lingwistycznym, ale o język domowy, używany od dziecka w rozmowach z rodzicami i rówieśnikami. Czemu wejście w dorosłość i chęć zrobienia kariery miałyby zmuszać człowieka do mówienia na co dzień w języku obcym zamiast po polsku? Na Reja wpłynęła też zapewne reformacja, która zalecała posługiwanie się językiem zrozumiałym. Jednak motywacja religijna z pewnością nie była ani jedynym, ani nawet najważniejszym powodem wyboru języka polskiego.


    Ale powyższe słowa, choć dobrze ogarniają całość tematu, to jednak nie przesądzają o szczegółach słynnego Rejowego zdania. W dalszym ciągu wątku odkrywam Husa pod postacią Gęsi, wskazuję kontekst Rejowy i odpowiadam na pytanie, dlaczego Rej skrył się za zagadką.

    Nowe dowody, które odkryłam, potwierdzają moją hipotezę i chyba rozwiązują do końca Rejową szaradę, tzn. odpowiadają jednocześnie na pytanie, które męczy mnie od dawna: Dlaczego tylko Len, Konopie i Gęsi zapisano dużą literą?

    Wszystko przedstawię już niebawem.
  • 01.07.15, 12:19
    Nie tylko "narodowie postronni"? To z kim jeszcze trzeba było toczyć walkę o język polski?

    Przede wszystkim z kościołem katolickim i łaciną. To znana sprawa. Krótko, acz wyczerpująco ujmuje ją wpis Lingua catholica i obrońcy polskiej mowy. Ponieważ od najdawniejszych czasów znamy źródła, na których opiera się wspomniany artykuł, przyjmujemy chętnie walkę z prymatem łaciny jako odpowiedź na wszystkie znaki zapytania w staropolszczyźnie. Dziury w dowodach łatamy historiami o gęsim języku, hipotetycznym brzmieniu łaciny, pisaniu gęsimi piórami czy wreszcie terminem sermo anserinus, który tak ładnie wygląda w tekstach.

    Tymczasem Rejowe Gęsi wydają mi się poetycką odpowiedzią, która jest o wiele bardziej złożona - tak jak złożona była ówczesna rzeczywistość. Znalazłam i teksty z epoki, i zapisy jej badaczy na potwierdzenie tego sądu. Ale o tym następnym razem.
  • 03.07.15, 00:40
    I will cook your goose mial ponoc powiedziec krol Szwecji Eryk XVI (ok 1560, wedlug World and Phrase Origins) ktory, oblegajac jakas twierdze zobaczyl ges, ktora--szydzac ze slabosci lucznikow napastika-- obroncy tejze twierdzy wywiesili nad brama zachecajac ich w ten sposob do target practice.
    Eryk XVI slowa dotrzymal i spalil grod doszczetnie.

    Your goose is cooked dzis jest cliché ktore znaczy jestes skonczony, zrujnowany.

  • 03.07.15, 00:55
    Nie World and Phrase... tylko Word and Phrase...
  • 03.07.15, 01:43
    W tych czasach goose znaczyl simpleton, fool, boob. (do dzis to znaczy).
    Byc moze, ze szyderstwo wywieszenia gesi (glupiej gesi) bylo nie tylko kpiarska zachete do cwiczenia lucznictwa.

    Distionary of Phrase and Fable:

    King of Sweden, coming to a certain town with very few soldiers, the enemy, in
    mockery, hung out a goose for him to shoot at. Finding, however, that the king meant business, and that it would be no laughing matter for them, they sent heralds to ask him what he wanted. “To cook your goose for you,” he facetiously replied.
  • 03.07.15, 07:58
    Dzięki wielkie! W Szwecji jeszcze nie byłam w sprawie gęsi - i w ogóle niewiele wiem o Północy - zatem czas na interesującą wycieczkę; nawet jeśli to będzie manowiec, to pieniądze oddam, a łydka zostanie (czy jakoś tak). big_grin

    Daj znać, gdybyś coś jeszcze znalazła. smile
  • 05.07.15, 09:25
    Dr Czesak zgrabnie podsumował moje rozważania, pisząc na blogu Dobrego słownika:

    Zwracamy uwagę, że słowo Gęsi napisane jest u Reja wielką literą. Ponadto po czesku gęś to hus, co prowadzi do czeskiego reformatora religijnego z XV wieku, Jana Husa. Hus był też twórcą literackiego języka czeskiego.
    Czeski w czasach Reja wyprzedzał polszczyznę i był tak modny, jak dziś angielski. W zdaniu Reja może zatem chodzić o to, że Polacy nie Gęsi = Polacy nie Czesi
    .


    Do tej konstatacji dorzucę jeszcze uwagę z „Czesko-polskich kontaktów językowych” Janusza Siatkowskiego:

    Z. Stieber wysunął hipotezę, że w krystalizowaniu się norm polskiego języka literackiego w XV-XVI wieku język czeski odgrywał rolę arbitra. (p.m.)

    Opracowań językoznawczych tematu jest sporo, zatem przypomnę opinię pisarza, czyli człowieka wrażliwego na słowo, i Magdaleny Spychaj o kuchni językoznawczej… i innej.

    … pisał Stefan Żeromski, w wydanym 400 lat później Snobizmie i postępie: Czesi narzucili się Polsce, jako nauczyciele i wyrocznie w sprawach słownej elegancji. Na dworze królewskim i w sferach dworskich „szczebietliwy" język czeski był mową pańską, miękką, pieszczotliwą, subtelną, spełniał rolę, jaką dziś w ustach arystokracji spełnia język francuski, albo angielski.

    Nie należy się temu dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Czechy w owym czasie stanowiły tzw. serce Europy, zarówno pod względem geograficznym, jak i politycznym oraz kulturowym. Ponadto Praga, stanowiąc swoiste centrum kulturowe, była nie tylko czeską stolicą, ale również siedzibą cesarską. Polski kulturoznawca Aleksander Brückner tak podsumowywał tę sytuację: Jak Kazimierz Wielki na Karola, tak zapatrywał się Kraków na Pragę, a Polska na Czechy; stąd brano wszystko, od monety aż do pisowni.





    Zatem dlaczego nie użył Rej słowa Czesi zamiast Gęsi?
  • 05.07.15, 09:41
    Dlaczego Rej nie wyraża się wprost, tak jak był zwykł? Przecież słowa „Czesi” lub „czeski” idealnie wpasowałyby się w rytm wiersza.

    Cóż, to nie byłoby zbyt bezpieczne, nawet ze słówkiem „nie”, które nie było żadnym usprawiedliwieniem dla przywołania Czechów, podobnie jak tytułowa „pochwała” nie nobilitowała opisywanej „głupoty” w dziele Erazma*.

    Jak pisze Stanisław Bylina w „Stereotypie heretyka w Polsce średniowiecznej (XIV – XV w.) Praktyka sądów kościelnych i używana w nich frazeologia upowszechniały stereotyp heretyka – Czecha.

    To może powinno być słowo husy?

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    * Jest heretykiem, herezjarchą, ... Gęsią ... Antychrystem
    Nazwanie Erazma Gęsią było próbą skojarzenia go z Janem Husem (hus, po czesku znaczy gęś), spalonym na Soborze w Konstancji w 1415 roku. Kościół uznał go za heretyka, kiedy zaczął głosić, że Biblia jest ostatecznym autorytetem w sprawach wiary, przez który papież jak i wszyscy chrześcijanie będą sądzeni, a papieżowi, który nie jest posłuszny Biblii, posłuszeństwo się nie należy. Skojarzenie to groziło Erazmowi stosem.


    (Podkreślenia są moje)
  • 05.07.15, 10:14
    To samo jak Czesi, pasowałoby do Rejowego wiersza słowo husy. Ale może nie było wówczas używane?

    Przeczą temu domysłowi przykłady ze słownika XVI w., który notuje m.in. szereg: hus albo kieliżnik

    A „Język polski” zauważa:

    Aż pięciokrotnie wyraz hus ew. husowie i usowie pojawił się jako synonim heretyka. Widzimy tu ten sam zabieg językowy, który w XVI w. zwolenników Lutra czy Kalwina każe nazywać lutrami i kalwinami: przeniesienie nazwy własnej osoby na ...

    Poza tym słowo husyta w stereotypowym mniemaniu Polaka było równoznaczne z kacerzem, czyli heretykiem. Stanisław Bylina we wspomnianej wyżej książce pisze:

    Praktyka sądowa konsekwentnie utrwalała utożsamienie heretyka z husytą i herezji z husytyzmem.

    I dalej: …glosatorzy tekstów łacińskich słowa „hereticus”, „heretici” uzupełniali słowami „hus”, husowie”.

    A sam „heretyk” stał się inwektywą, a oskarżenie o herezję narzędziem różnorakich konfliktów i antagonizmów.

    Wiadomo, że stereotypy mają długi żywot, a w Polsce istniała obawa przed Husem.


    (Podkr. moje)

  • 05.07.15, 18:55
    Lepiej było wystrzegać się podejrzeń. Świadczy o tym choćby historia rówieśnika Rejowego, Seklucjana czy proceder wyprzysięgania się Husa.

    A Jerzy Samuel Bandtkie w Dziejach narodu polskiego donosi w przypisie na stronie 73:

    Jeszcze w r. 1772 wyprzysięgali sie księgarze i drukarze Krakowscy xiążek w Hussa nauce pisanych. (Rękopis Różyckiego)

    Przed Husem przestrzegał również Stanisław Orzechowski, a omawiając jego sylwetkę, Ludwik Kubala napisał:

    Cały obszar Rzeczypospolitej, graniczący z zachodem, zachował wyraźne ślady hussytyzmu. Mimo ustawy wieluńskiej, wydanej na mocy breve Marcina V, mimo potwierdzenia jej przez Kazimierza Andrzeja i wprowadzenia inkwizycji, nauka Hussa, zgodna z pojęciami naszego narodu, szerzyła się przez Śląsk i Prusy tak silnie, że jeszcze w XVI-tym wieku liczyła w Polsce nie mało wyznawców. W roku 1503 spalono księdza, rozdającego komunię czeską, w roku 1500 szlachta wielkopolska, zgromadzona w Poznaniu, żądała gwałtem przywrócenia wieczerzy pod obiema postaciami, grożąc bronia i odjęciem dziesięcin, r. 1504 wyszło w Krakowie pismo o prawdziwym obrządku i o małżeństwie księży, a w całej Wielkopolsce przed reformą Lutra mnóstwo było heretykow.

    Strach przed Husem trwa także za Zygmunta III. Sam Skarga gromi go z nazwiska, innych wymieniając tylko ogólnikowo

    [Tu ciekawostka: Jeszcze dziś spotkałam wyrażenie przestrzegające przed postawą Husa. 14 września ktoś napisał na swoim blogu słowa: Katolik nie może zachowywać się jak Hus, czy Luter i buntować innych przeciw władzom kościelnym. ]

    Stanowczo, nie była to dobra atmosfera dla słowa husy. Mogła wpłynąć na krąg czytelników.
  • 14.07.15, 12:39
    Znalazłam ciekawy dowód na potwierdzenie obaw kk przed Husem, mimo stosu konstancjańskiego, który - wydawałoby się - raz na zawsze załatwił sprawę. Otóż wcale nie załatwił. kontakty polsko-czeskie były bardzo żywe i w XV wieku, i XVI. A świadczy o tym... mazurek! Lajkoniku, dzięki za przedstawienie na forum problemu. Gdyby nie on, kto wie, czy trafiłbym w ten zakątek.

    Był sobie mazurek. Najpierw w Polsce czy w Czechach? To jeszcze nie zostało udowodnione żródłowo, ale zdaje się, że jednak w Polsce, choć na ogół panuje przekonanie, iż to my czerpaliśmy z kultury czeskiej jako starszej. Ale mimo to jeszcze nikt nigdy nie nazwał rytmów mazurkowych czeskimi, a w czeskiej muzyce ludowej spotykamy je wyjątkowo.

    Jednak najbardziej znany hymn husycki Ktož jsú boži bojovníci ma rytm mazurka, a najstarsza (według dzisiejszego stanu wiedzy) polska pieśń taneczna, czyli Rejowy Przestrach na złe sprawy ludzkiego żywota powtarza melodię Bożych bojowników. Ten fakt wydaje mi się jeszcze jednym kontekstem Rejowym (poza zapisami w Apocalypsis), dowodem na to, że myśl Husa była w Reju jak najbardzie żywa, choć wyrażana ostrożnymi zagadkami.

    Czy husyci usłyszeli melodię mazurkową w Polsce? Bardzo możliwe. Liczne opracowania świadczą o wzajemnych kontaktach w XV i XVI w. Nie na darmo kk tępił w swoich kazaniach przede wszystkim Husa, o którym pamiętano i za czasów Rejowych, i jeszcze długo później.

    Ta sprawa znana jest od dawna, sięga roku 1958, kiedy to opisali ją polscy muzykolodzy. A co ma do tego Seklucjan? Był wydawcą pierwszego polskiego kancjonału z najpopularniejszą pieśnią Reformacji polskiej - o rytmie właśnie mazurkowym. Cała historia jest opisana w książce Z zagadnień folkloru muzycznego na Śląsku Cieszyńskim.
  • 05.07.15, 19:28
    Przywoływanie postaci Husa i stereotypów z nim związanych nie przysporzyłoby też Rejowi czytelników. Np. jego Postylli. A wiemy przecież, że Postylla Reja była bardzo popularna u wszystkich bez względu na wyznanie, i właściwie jedyna, zanim Skarga napisał swoją jako dzieło konkurencyjne.

    Podobnie myśli Paweł Stępień:

    s.36 Gdy cztery lata po śmierci Reja ksiądz Jakub Wujek ogłaszał pierwszą część pierwszej postylli katolickiej w języku polskim (1573), przyznawał, że „postylle kacerskie” zagościły „nie tylko w miesckich i ślacheckich domiech”, ale i u duchownych Kościoła rzymskiego. Co gorsza, znajdowali się pośród nich i tacy, co czerpali stamtąd kazania, by głosić je „po wsiach [...] i po miasteczkach”. Najchętniej zaś sięgali do postylli Rejowej z powodu „dworności” i piękna jej języka 25. Niewykluczone, że czyniliby to mniej chętnie, gdyby w miejsce niedopowiedzeń pisarz wprost ujawniał, z kim toczy walkę, głosząc u kresu czasów „szczyrą a prostą” „prawdę krześcijańską”26. Taktyki tej nie zaniechał nawet w swoim wykładzie Apokalipsy św. Jana (1565),

    A Łukaszewicz dowodzi nawet, że to katolicy czytali przede wszystkim Postyllę Reja. (Rys dziejów, s. 112)

    Więc wspomnieć o Husie w sytuacji, gdy większość figlików nawiązuje do obyczajów kleru, które tak raziły właśnie Husa, to by znaczyło przyznać jednoznacznie: po polsku ganimy to, co on kiedyś krytykował po czesku. A Rej był człowiekiem roztropnym.
  • 05.07.15, 21:06
    Racyjo, po polsku Roztropność

    Nie była to żadna ‘mała stabilizacja’ (że posłużę się terminem z naszej epoki); no więc nie mimikra, nie tchórzostwo, a Horacjański ideał cnoty.

    Męstwo przystoi człowiekowi, gdy okoliczności układają się niepomyślnie, natomiast roztropna powściągliwość w okresie pomyślnej koniunktury.

    Zgodnie z humanistycznym ideałem człowieka cechami herosa stały się prudentia (wiedza, roztropność) i magnanimitas (wielkoduszność)… napisała Monika Woźniak w 5 rozdziale Lechiady

    Roztropność tłumaczył Rej jako ‘Racyjo”, gdy gdy w ‘Wizerunku…’ pisał:

    I obiecała onemu młodzieńcowi na szyrsze rozmowy posłać chłopiątko małe, syna swego, co ji zową Racyjo, po polsku Roztropność.

    W swojej twórczości wiele razy o niej wspominał – on i jego współcześni. Wystarczy wpisać hasło ‘roztropność’ w wyszukiwarkę na stronie www.staropolska.pl/szukaj.html by otrzymać 439 wyników.

    Rej cieszył się życiem, przyjaciółmi, powiększał skutecznie swój majątek, pisał… Ale uważał. Wykreował skutecznie swój wizerunek pisarza swojaka. Swoje książki podpisywał pseudonimami albo nie robił tego wcale. Nie chciał się dostać w tryby historii.

    Unikał wszystkiego, co mogłoby wpłynąć na życiowe powodzenie (bo: pozycja kleru, ożenek z siostrzenicą biskupa, szacunek u dworu, rozwój majątku)
    W razie jakichkolwiek oskarżeń mógł użyć zręcznych argumentów formalnych (np. takich, jakimi wybronił Otwinowskiego od zarzutu znieważenia hostii) s.93

    Pamiętał jednak smutny los Walentego z Krzczonowa, który musiał się poddać wyrokowi biskupiemu i odbyć pokutę. (S. 6 tej samej książki.)

    Sentencje o roztropności umieścił nawet na tytułowej karcie "Wizerunku własnego człowieka poczciwego", gdzie czytamy:

    "Cokolwiek czynisz, roztropnie czyń i patrz końca".


    Sam to zresztą mówi po polsku: zawżdy łatwiej się utaić cyrance niż kaczorowi. Utaić? Przed czym?
  • 07.07.15, 10:56
    Przed jurysdykcją biskupią, albo jurysdykcją ulicy, albo nawet samego króla. Przesadzam? No to posłuchajcie kazania księdza Kuczborskiego kanonika krakowskiego. Gdy się tedy to godzi (to = karanie śmiercią heretyków p.m.) niechże biskup ukaże, a zaś urząd świecki niechaj takowego karze, ponieważ jest minister Dei, vindex in iram ei, quum male agit. (Do Rzymian 13, 4) S.375 W wolnym przekładzie: Sługa Pana wyleje swój gniew na tego, który źle czyni. (Stefanie, może tak być?) A sługę Pana czasem może wyręczyć gniew ludu i spalić tęczę... chciałam powiedzieć zbór.

    Powiecie, a co na to król? Przecież zwykliśmy przytaczać piękne powiedzenie Zygmunta Augusta o tym, że nie jest panem ludzkich sumień. Cóż, jako władca nie raz musiał paktować z kościołem. A o Zygmuncie Starym czytamy: s.67 Ten sam Zygmunt Stary, w rok po ustanowieniu lennego księstwa pruskiego, (któremu całość wyznania aupszpurskiego warował), śmiercią karał (rok 1526) Gdańszczan za to, że rzymsko-katolicką porzuciwszy wiarę, wyznanie Marcina Lutra przyjęli, aczkolwiek poprzednio, w pisanym do Ekiusza liście (1) przyrzekł być stróżem owiec i kozłów, czyli równa mieć nad katolikami jak protestantami opiekę przyobiecał. I dalej o Zygnuncie Auguście to samo.

    A tak konkretnie? Nie zapłaciłeś dziesięciny, to biskup zajmował twoje dobra, jak to zdarzyło się w wypadku arianina Lasockiego. (s.146)

    Łatwo też sobie wyobrazić ogólną atmosferę ówczesnych czasów, czytając: Przodkowie nasi tak się brzydzili różnowiercami, że, jak mówi CICHOCKI, za grzech sobie poczytywali jeść z nimi u jednego stołu, a jeżeli wzbraniali się odejść, obrus nożem przecinano. (S.22)

    Mały dodatek.

    Dopiero wówczas, gdy niebezpieczeństwo jurysdykcji biskupiej zostało chwilowo zażegnane, owi zwycięscy na terenie izby poselskiej «heroes», którym dotąd wystarczała świadomość negatywna, w co nie wierzą i z czym walczą, zaczęli się poważnie zastanawiać nad tym, w co wierzą lub też w co chcieliby wierzyć.

    Ale stało się tak – dodam – dopiero pod koniec życia Reja, gdy jego majątek, pozycja szlachecka i sława w społeczeństwie zostały ugruntowane. A także jego poglądy. Bo – jak słusznie zauważa Wojciech Kriegseisen, przytaczając Urbana w przypisie 39 we wstępie do „Apocalypsis” 2005: stanie się protestantem nie bywało jeszcze w tej epoce aktem jednorazowego wyboru i konwersji, było to raczej „stawanie się” przez udział w „wielkim marzeniu” licznych przedstawicieli pokolenia Mikołaja Reja o nowej ewangelizacji świata. Stawianie „ołtarza przeciw ołtarzowi" uznano za konieczne dopiero w latach sześćdziesiątych, (Apocalypsis 2005, s. XV). Ale nawet wtedy nie podpisuje swoich książek, choć od lat pięćdziesiątych XVI w. anonimowość ta była tylko formalna, skoro portrety i wiersze pochwalne nie pozostawiały wątpliwości co do autorstwa takich dzieł, jak Postylla czy Zwierzyniec. (s.29)

    Złota wolność, która tak pięknie wygląda z naszej perspektywy, nieco zmienia swoje oblicze, gdy przeczytamy: Czescy wygnańcy nie mogli osiedlić się w Polsce, gdyż tu jeszcze obowiązywały surowe dekrety przeciw „herezji”. To zdanie dotyczy lat Rejowych, bo roku 1548.[/i] Przełożono interes kk nad obronę Polaków przez Husa, który w liście do Sybarta, profesora i teologa wiedeńskiego napisał:

    Czyż ty po to jesteś profesorem, aby bez pewności ludzi hańbić, braciom zarzucać herezję, kłamstwa po wszystkich częściach świata przeciw bliźnim rozsiewać?

    Kilka sądów o ostrożności jako przyczynie anonimowości Reja.

    Prawda ruska, str. 234.

    Nie było stosów, ale inne prześladowania miały jak najbardziej miejsce. Niemojewski podaje na dowód zapis z „Dykcyonarza…” X. Juszyńskiego, który przytacza informacje szczegółowe.

    A teraz Brückner oraz jego książka „Mikołaj Rej – człowiek i dzieło”. Trzy cytaty:
    s.18. Wierszy nie podpisał (cały zresztą katechizm bezimienny, jakby nie chciano się nikomu narażać,) ale żaden z dobrych towarzyszów, bo do nich się zwracał, nie wątpił o ich autorze.

    s.19. Czwartą część Rozprawy zajęła religia… (…wink Ponieważ to się miało w Krakowie drukować, należało się łagodniej wyrażać, mimoto Pan, zaraz u początku obawia się, czy też za sprawą księżą na sądzie obstaniemy. To wynik – pisze Brückner - przełomowego dla reformacji roku 1543.

    Ale nawet wtedy – s. 20 - … walka wypowiedziana dobrym uczynkom rzymskim, przyplątana tu umyślnie, przemycona między zbytki i pożyczki dzisiejsze, by uszła cenzurze. (…wink Bicz na te uczynki (…wink Kupiec, - pisze dalej, został wydany dopiero w Królewcu, w roku 1549. A także - dodaje na s.24/25 - Już w 1543 roku zerwał więc Rej zupełnie z katolicyzmem, został luteranem jak inni z kółka Trzecieskiego, ale nikt z nich jawnie z tym nie występował; czekano jakto ze śmiercią starego prawowiernego króla wszystko się odmieni.

    Obawiano się oficjalnego potępienia herezji. I słusznie skoro...

    (Wszystkie wytłuszczenia są moje.)
  • 26.07.15, 13:52
    „Iż gdy wydam dziesięcinę, bych był najgorszy nie zginę, a damli dobrą kolędę, że z nogami w niebie będę..." napisał Rej w "Krótkiej rozprawie...".

    Lecz pewnego razu zdarzył się Rejowi dług w tym względzie. Miał wypłacać co pół roku krakowskiej kolegiacie św. Anny 15 zł w zamian za pożyczkę 600 zł. a dokładniej mieli to robić jego chłopi z dwóch wsi. Jak to się stało, że nie spłacili kolejnej raty, nie wiem. Ale wiem (bo jest to na piśmie), że księża natychmiast obłożyli Reja klątwą. Również jego chłopów.

    "Postanowiliśmy nałożyć klątwę - jako też obecnym pismem w imieniu Bożym nakładamy na urodzonego i pracowitych Mikołaja Reja, dziedzica na Bobinie i Słonowicach oraz na jego rządcę i na Klemensa, Macieja..."

    Tu następuje szereg imion tamtejszych chłopów. Oficjał nakazał ogłosić ich wszystkich za wyklętych "publicznie ich wymieniając przy biciu w dzwony, zapaliwszy i zgasiwszy świece, rzucając je wreszcie na ziemię".

    Wysłannik oficjała Reja we wsi nie zastał; pewnie przebywał w którymś innym ze swych szeroko rozrzuconych majątków. Nie zastał również zarządcy. Na miejscu przebywali tylko chłopi i oni musieli odczuć skutki ekskomuniki. Dokładnie tak, jak to sam Rej włożył w usta Wójta w "Krótkiej rozprawie":

    Ksiądz Pana wini, Pan księdza, a nam prostym zewsząd nędza...












  • 31.07.15, 18:43
    piątkowym postem tydzień minął,
    kiedy znowu przyjdzie, witać się z gąską?

    Rej wodzić, huśtać historie w te i wefte i poświntuszyć tez /?/
    No i właśnie a' proposcie świństw ,które rejowa ręka spisane, dotąd nie uchodzą w towarzystwie.,
    Pytanie mam, czy arana posiadła jakie husiowe dowody na mało bogobojne używanie?
    Przyznam ze b. interesującym byłoby znaleźć gęś nie tylko męczenniczką, ale i jurnym mężczyzna,.
  • 31.07.15, 18:49
    Erratus: Gęś, Gęś Gęś
    / głupia kalka!
    -gęś zawsze powinna byla być duża/
  • 01.08.15, 06:22
    kalllka napisała:

    > piątkowym postem tydzień minął,

    Co tam tydzień - wieki mijają, a Rey ciągle na topie!

    http://img.wachamksiazki.pl/media/2013/02/be34768489bdfcfb76d1b925d366a34e_page.jpg?1360586127
  • 01.08.15, 07:53
    http://i.imgur.com/PAsD87N.png

    Ze str. www.uaar.it/news/2013/12/21/oca-pro-nobis-intervista-conaglia-dambrogi-turchetto/
  • 01.08.15, 13:20
    http://www.michelelittame.it/wp/wp-content/uploads/2013/01/Cal_Verones_20111.jpg
  • 01.08.15, 13:22
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/0e/c5/93/0ec593069b7f7c5567308f99abdb7d9f.jpg
  • 01.08.15, 13:38
    Zapomniałam o stronie:

    www.michelelittame.it/?page_id=515
  • 01.08.15, 17:29
    Bardzo dietetyczna "cola"wyszła ci z gęsi,aranoindifferent
    W każdym razie, mnie, z malunków i ryc. oraz dyskusji, na tutejszym jak łacińskim forum/ za które przepięknie dziękuje w pas kłaniając/ wychodzi, ze musieć gęś z bardzo obca do nas przyleciała. Nastol czy język, półgęsekiem zjedzona półgębkiem, jakiś answerinus musieć nam dawa:
    /co la oka gęś znaczyła
    bo dla Reja lingwy kwoka /
  • 08.07.15, 08:24
    Wrogość do innowierstwa umiejętnie sterowana przez kk wyraża się dobitnie w malowidle z XVII wieku. To „Potępienie Herezji” ze sklepienia zakrystii kościoła Mariackiego w Krakowie. Jest na nim m.in. Hus, Luter i Kalwin. Obejrzyjcie ich sobie przy okazji najbliższej wycieczki do Krakowa. Warto, bo – jak pisze Mariusz Karpowicz:

    Jest nie tylko najdobitniejszym potępieniem innowierstwa – jest także ostatnim, najmocniejszym akordem całej sekwencji. Podsumowuje narastającą przez XVII w. niechęć do innowierców. Już nigdy więcej nie podejmie sztuka polska tak szerokiego i jednoznacznego programu w tej (czyli potępienia herezji – p.m.) materii.

    Nie znalazłam w sieci malowidła ze sklepienia, a fragmenty z książki są technicznie byle jakie. Znalazłam jednak alegoryczny obraz o podobnej tematyce i z tego samego okresu. Namalował go Jacob Gerritsz Loef i jest na stronie AKG-images.

    http://www.akg-images.fr/Docs/AKG/Media/TR5/7/f/d/8/AKG238699.jpg

    Hus też tu jest. Kto go znajdzie?
  • 09.07.15, 14:53
    W Culture.pl pod sam koniec napisano:

    ... obcowanie z XVI-wieczną polszczyzną w jego wykonaniu jest autentyczną przyjemnością, dobrą zabawą, a czasem łamigłówką - bo co to słowo znaczy?

    Zwracają na to uwagę Barbara Otwinowska i Paweł Stępień.

    Pisze Otwinowska: Cały wiersz „Do tego, co czytał”, a nie tylko jego środkowy dwuwiersz, jest manifestem literackojęzykowej postawy Reja, cały wiersz jest równie ważny, choć chwilami tak ciemny, że trudno w nim wykreślić konsekwentną linię myślową bez zestawienia z innymi analogicznymi wypowiedziami pisarza.

    A Paweł Stępień mówi o niedopowiedzeniu, o słowach „kto czyta, niech rozumie”, co (s.33) umożliwiało nieco inny sposób zmagań z papiestwem niż otwarte i zaciekłe „napominanie, trestanie i łajanie”. s.35 [Rej] Groził, ale nie oznajmiał jasno, że grozi papieżowi, nie posłużył się również mianem Antychrysta.

    Rejowa ostrożność zastanawia oboje autorów. Otwinowska szuka odpowiedzi (s.148), analizując całość „Zwierzyńca” i „Figlików”, spiętych szeregiem klamer, zawierających te same myśli.

    Stępień odwołuje się do niedopowiedzenia Jezusa, cytującego proroctwo Daniela: s.32 „Gdy [...] ujrzycie «ohydę spustoszenia», o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte — kto czyta, niech rozumie — wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” (Mt 24, 15-16). Słowa „ kto czyta, niech rozumie” umożliwiały Rejowi s. 33 nieco inny sposób zmagań z papiestwem niż otwarte i zaciekłe „napominanie, trestanie i łajanie”.

    Stępień zadaje ponadto na stronie szóstej pytanie: Czemu poeta na taką skalę, nieznaną w innych polskich zbiorach, włączył do uciesznych opowiastek problematykę — najogólniej — religijną?

    Tu Stępień policzył jeszcze dokładniej niż ja, bo opierałam się tylko na Figlikach wydanych przez
    Krzyżanowskiego.


    Pisze: s.54 Dzieje się tak już choćby dlatego, że na 237 figlików opublikowanych łącznie w edycjach tego tomu z 1562 i 1574 ponad 70 żartobliwych utworów dotyczy religii, liturgii, duchowieństwa katolickiego, przejawów pobożności, podczas gdy epigramatów o tematyce skatologicznej naliczyć można 54, o tematyce seksualnej zaś blisko 30 (przy czym część tekstów należy do dwu grup tematycznych jednocześnie).

    A rozdział IV swojej pracy nazywa: Figlik jako oręż przeciw „nauce fałszywej”

    W zakończeniu zaś dodaje:

    Głębsza analiza przekształceń dokonywanych przez polskiego poetę przekonuje, że — zgoła odmiennie — nie zwykł on, nawet w facecjach, lekko traktować spraw wiary. Ujmując zasłyszane czy przeczytane opowiastki w formę epigramatyczną, wykorzystywał wprawdzie stosowane w nich sposoby rozbudzania śmiechu, ale zarazem nie zawieszał powagi należnej sprawom religijnym.

    Ta dwoistość czy dwupoziomowość wynikała ze szczególnej taktyki polemicznej pisarza, znanej z jego Postylli czy nawet Apocalypsis. Inaczej niż Marcin Krowicki, który podobnie jak Luter zwalczał rzymskiego Antychrysta otwarcie i gwałtownie, Rej uciekał się do niedopowiedzeń i aluzji, łatwych do odgadnięcia, ale nie drażniących tak bardzo, jak jawne i ostre ataki. W Figlikach poeta nie wyrażał swoich ewangelickich przekonań nawet w takim stopniu, w jakim uczynił to w trzecim rozdziale Zwierzyńca w grupie epigramatów o „przypadkach” „stanów duchownych”. Niełatwo dociec, jaki cel miała tak pomyślana taktyka.


    Hm, wydaje mi się, że łatwo dociec, że odpowiedzią jest ostrożność, roztropność i pochodząca z 1966 roku uwaga Marii Sipayłło:

    Dopiero wówczas, gdy niebezpieczeństwo jurysdykcji biskupiej zostało chwilowo zażegnane, owi zwycięscy na terenie izby poselskiej «heroes», którym dotąd wystarczała świadomość negatywna, w co nie wierzą i z czym walczą, zaczęli się poważnie zastanawiać nad tym, w co wierzą lub też w co chcieliby wierzyć.

    Wydaje mi się, że tematy, które poruszyłam w postach oznaczonych wersalikami, należą do rozwiązania gęsiej zagadki, bo zebrane razem tworzą spójną całość .

    W literaturze dotyczącej Reja zauważono te problemy wiele razy. Najpełniejszy zestaw spotkałam w artykule Barbary Otwinowskiej. Jeśli coś jest moją zasługą, to dostrzeżenie Jana Husa pod postacią rejowej Gęsi – no i zebranie dowodów potwierdzających tę hipotezę. Dr Czesak zmieścił ją na swoim blogu. Poczułam się wtedy, jak gdybym znów zaliczyła staropolską, tym razem na UJ–ocie, a moja forumowa zabawa otrzymała idygenat! smile

    (Podkr. moje)

    PS Gęsi wydają mi się rozwiązane, ale to nie jest koniec tajemnic Rejowych!

  • 09.07.15, 14:55
    indygenat!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.