Dodaj do ulubionych

WYSIKAJ KOTA

25.07.15, 20:00
TAKA PROSBE USLYSZALEM NAD JEZIOREM... KOT BYL NA UWIEZI... !
Obserwuj wątek
      • bunkum Re: Użyto jako czasownika przechodniego 28.07.15, 22:33
        > Użyto czasownika nieprzechodniego jako przechodniego po prostu. W piosence Cohe
        > na bylo "dance me" (tancz mnie).

        Dance jest tranzytywny (dance the waltz). Angielski dopuszcza a nawet lubi gubienie oczywistych przyimkow, a w poezji szczegolnie.
        Po polsku zsikac mozesz tylko sie, co zreszta uczyniles. Chyba ze juz udalo ci sie kiedys wystarczajaco mocno scisnac kota.
        • cyberros Re: Użyto jako czasownika przechodniego 28.07.15, 23:28
          bunkum napisała:

          > > Użyto czasownika nieprzechodniego jako przechodniego po prostu. W piosenc
          > e Cohe
          > > na bylo "dance me" (tancz mnie).
          >
          > Dance jest tranzytywny (dance the waltz).

          No tak, w takim sensie to polski dance też (tańczyć walca), ale nie w odniesieniu do osób. Tańczyć można z kimś, ale nie kogoś. Kogoś można ew. obtańczyć.

          > Angielski dopuszcza a nawet lubi gubi
          > enie oczywistych przyimkow, a w poezji szczegolnie.
          > Po polsku zsikac mozesz tylko sie, co zreszta uczyniles. Chyba ze juz udalo ci
          > sie kiedys wystarczajaco mocno scisnac kota.

          O, jaki dowcipas, hehe.
        • stefan4 Re: Użyto jako czasownika przechodniego 29.07.15, 10:24
          cyberros:
          > Użyto czasownika nieprzechodniego jako przechodniego po prostu.
          > W piosence Cohena bylo "dance me" (tancz mnie).

          bunkum:
          > Dance jest tranzytywny (dance the waltz). Angielski dopuszcza a
          > nawet lubi gubienie oczywistych przyimkow

          Ale to nie jest przypadek zgubienia przyimka. Dance me to the end of love to jest co innego niż Dance with me to the end of love. Różnica mniej więcej taka jak między zatańczyć kogoś po kres miłości (trochę jak ,,zamęczyć'') a potańczyć z kimś po kres miłości.

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
          • bunkum Re: Użyto jako czasownika przechodniego 29.07.15, 18:43
            > Ale to nie jest przypadek zgubienia przyimka. [i]Dance me to the end of love[/
            > i] to jest co innego niż Dance with me to the end of love. Różni
            > ca mniej więcej taka jak między zatańczyć kogoś po kres miłości (trochę
            > jak ,,zamęczyć'') a potańczyć z kimś po kres miłości.


            L.C. nie zgubil niczego; L.C. cos swiadomie pominal, bo mu pewnie o cos chodzilo; byc moze nawet o nic wiecej niz tylko efekt retortczny.


            [i]Dance me to the end of love[/
            > i] to jest co innego niż Dance with me to the end of love. Różni
            > ca mniej więcej taka jak między zatańczyć kogoś po kres miłości (trochę
            > jak ,,zamęczyć'') a potańczyć z kimś po kres miłości.

            Glupstwa opowiadasz. Tylko ambicjusze maja opinie na kazdy temat.
            Dance znaczy i tanczyc, i wytanczyc, i zatanczyc, i zatancowac, i tak dalej, wiec nie pogaduj od rzeczy.
          • greenpoints Re: Użyto jako czasownika przechodniego 29.07.15, 23:22
            Autor wątku podał ciekawy zwrot zasłyszany z żywej mowy. I można się nad nim pochylić z ciekawością (zwrotem, nie autorem), ale nie znęcać. Na tym forum zabawa słowem jest standardem, a mielibyśmy odmawiać jej komuś, kto użył jej pragmatycznie?

            Kilka dni temu usłyszałem „odbij dziecko”. Chodziło o to, żeby niemowlaka wziąć na ręce i poklepać po plecach, by odbiło mu się po jedzeniu. Pragmatyczny, doskonale zrozumiały w danej sytuacji komunikat. Czyżby matka miała powiedzieć „weź dziecko na ręce i spraw, żeby mu się odbiło po jedzeniu”?

            Pozdrawiam

            --
            Współtworzę autorski serwis łączący poradnię językową i słownik.
            • bunkum Re: Użyto jako czasownika przechodniego 29.07.15, 23:57
              > Autor wątku podał ciekawy zwrot zasłyszany z żywej mowy. I można się nad
              > nim pochylić z ciekawością (zwrotem, nie autorem), ale nie znęcać.

              Pochylamy sie nad grzybem aby sprawdzic, czy jest jadalny czy jadowity; nad dzieckiem, aby zajrzec mu do ucha; nad plama na dywanie, aby osadzic czym by ja tu?

              Na tym foru
              > m zabawa słowem jest standardem, a mielibyśmy odmawiać jej komuś, kto użył jej
              > pragmatycznie?

              Niech standardem bedzie dbanie o standardy. Pragmatyczne dbanie. I bez pomyj, znaczy sie, hejtowania pragmatycznego.
              Skoro pragmatycznie mozna odbic flaszke aby sie napic, to pewnie mozna tez i dziecko, tez pragmatycznie, bo sie juz napilo. Dla zabawy odbic cos trzeba.

              Znecac sie wypada nad tym na C a nie nad autorem watku. Pragmatycznie.




            • efedra Re: Użyto jako czasownika przechodniego 29.07.15, 23:59
              greenpoints napisał:

              > Czyżby matka miała powiedzieć „weź dziecko na ręce i spraw, żeby mu się odbiło po jedzeniu?

              Kiedyś w takiej sytuacji słyszałam polecenie "odbeknięcia" malca. To chyba lepsze, przynajmniej nie kojarzy się z porywaczami.
            • cyberros wy...aj psa? 30.07.15, 00:16
              greenpoints napisał:

              > Autor wątku podał ciekawy zwrot zasłyszany z żywej mowy. I można się nad
              > nim pochylić z ciekawością (zwrotem, nie autorem), ale nie znęcać. Na tym foru
              > m zabawa słowem jest standardem, a mielibyśmy odmawiać jej komuś, kto użył jej
              > pragmatycznie?
              >
              > Kilka dni temu usłyszałem „odbij dziecko”. Chodziło o to, żeby niem
              > owlaka wziąć na ręce i poklepać po plecach, by odbiło mu się po jedzeniu. Pragm
              > atyczny, doskonale zrozumiały w danej sytuacji komunikat. Czyżby matka miała po
              > wiedzieć „weź dziecko na ręce i spraw, żeby mu się odbiło po jedzeniuR
              > 21;?
              >
              > Pozdrawiam
              >

              Analogicznie do "wysikaj kota", będzie się tez mówić wy...aj psa?
            • arana Znęcanie czy badanie? :) 30.07.15, 05:11
              greenpoints napisał:

              > Autor wątku podał ciekawy zwrot zasłyszany z żywej mowy. I można się nad
              > nim pochylić z ciekawością (zwrotem, nie autorem), ale nie znęcać. Na tym foru
              > m zabawa słowem jest standardem, a mielibyśmy odmawiać jej komuś, kto użył jej
              > pragmatycznie?

              Pochylanie? Jak politycy na wypadach w tzw. lud czy księża pochylający się nad zarodkami?

              Dajmy zatem spokój pochylaniu, aż się zacznie lepiej kojarzyć. I wróćmy do zabawy. Zabawy w znęcanie? O nie, choć mogłoby się tak wydawać. To raczej badanie wszelkich możliwości danego słowa, i to z różnych pozycji (advocatus diaboli to jedna z ulubionych). Stoimy gdzieś pomiędzy nieuregulowanym żywiołem dzikiego słowa i regułami słownikowców.

              Tylko pogadamy czy... coś ugadamy? Nie wiem. Wiem tylko, że powstał Dobry słownik, który dopuszcza do gramatyki taki ludzki atrybut jak poczucie humoru.




              >
              > Kilka dni temu usłyszałem „odbij dziecko”. Chodziło o to, żeby niemowlaka wziąć na ręce i poklepać po plecach, by odbiło mu się po jedzeniu. Pragmatyczny, doskonale zrozumiały w danej sytuacji komunikat. Czyżby matka miała powiedzieć „weź dziecko na ręce i spraw, żeby mu się odbiło po jedzeniu o 21;?

              Matka jest zbyt zapracowana na takie mowy i myśleniu a la Roland Topor. Ale wyobraźmy sobie taki dialog w rodzinie Rutkowskego, czyli człowieka, który zawodowo odbija dzieci. Kto ma pomysł?
              • horpyna4 Re: Znęcanie czy badanie? :) 30.07.15, 08:47
                "Odbijanie" ma jeszcze więcej znaczeń. Przy długim chodzeniu w nieodpowiednich butach można sobie "odbić pięty" - to takie głębokie pęcherze od spodu. Odbić można (ale raczej "się") w lustrze, odbić można piłkę w locie (rzucanie dzieckiem?), można też odbić coś w miękkiej chwilowo masie, żeby potem zrobić odlew...
                • arana Odbijanie w... 30.07.15, 12:18
                  horpyna4 napisała:

                  > "Odbijanie" ma jeszcze więcej znaczeń. Przy długim chodzeniu w nieodpowiednich
                  > butach można sobie "odbić pięty" - to takie głębokie pęcherze od spodu. Odbić m
                  > ożna (ale raczej "się") w lustrze, odbić można piłkę w locie (rzucanie dzieckie
                  > m?), można też odbić coś w miękkiej chwilowo masie, żeby potem zrobić odlew...

                  A ile ciekawego (i twórczego) odbijania w... Np. Albo.
                  • kalllka Re: Odbijanie... 30.07.15, 13:10
                    Pewnie,.
                    wątek kiciorem podbijać to robić hiciora.

                    / w tym znaczeniu, kiciorem się odkurza ( np.archiwa) można jeszcze użyć kiciora jako wyciora- do aaarmaty, np.Takuncertain

                    niebezpiecznik.pl/post/aaaaaa-domyslnym-haslem-dla-wszystkich-resetujacych-haslo-w-polskim-serwisie-do-platnosci-internetowych/
              • stefan4 Re: Znęcanie czy badanie? :) 30.07.15, 10:23
                greenpoints:
                > można się nad nim pochylić z ciekawością (zwrotem, nie autorem), ale nie znęcać.

                arana:
                > Pochylanie? Jak politycy na wypadach w tzw. lud czy księża
                > pochylający się nad zarodkami?
                >
                > Dajmy zatem spokój pochylaniu, aż się zacznie lepiej kojarzyć.

                Wiekszość takich metaforycznych wyrażansów ma swoje skojarzenia zarówno pozytywne jak negatywne. Mnie ,,pochylanie się'' nie kojarzy się wyłącznie negatywnie. A Greenpoints chciał zapewne delikatnie zwrócić uwagę na to, że agresywny styl wypowiedzi nie pasuje do tego forum, mimo że stanowi modus scribendi na innych forach. Ja się z nim zgadzam.

                arana:
                > wyobraźmy sobie taki dialog w rodzinie Rutkowskego, czyli człowieka,
                > który zawodowo odbija dzieci. Kto ma pomysł?

                Ja tylko wiem z literatury, że jak ktoś białoszary pomaluje się na czarno i ustawi w rzędy, to można mu odbić twarz:
                ,,stały rzędami opoki
                I woda tonią przejrzystą
                odbiła twarze ich czarne
                ''...

                - Stefan

                --
                Zwalczaj biurokrację!
                • arana Re: Znęcanie czy badanie? :) 30.07.15, 12:44
                  stefan4 napisał:


                  >
                  modus scribendi na innych forach.

                  Właśnie przyszło mi do głowy, że piękne określenie na pospolity hejt.


                  Ja się z nim zgadzam. Ojej, ja też. Ale że mam, jak Telimena, pozwolenie w biórku
                  od samego Kiciora, to inna sprawa. smile
            • arana Tak, znęcanie. 30.07.15, 16:38
              Teraz dopiero uważnie przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku, a przede wszystkim tę, na którą odpowiadasz. Oczywiście, że w jej świetle moje żarty nie mają najmniejszego sensu. Dotyczyły jedynie postaw pozostałych osób.
    • stefan4 zgubiona nieprzechodniość 30.07.15, 00:32
      Czasowniki nieprzechodnie w szkole definiuje się jakoś tak:
      Cytat
      Czasowniki nieprzechodnie nie tworzą form strony biernej ani form imiesłowu przymiotnikowego biernego. To np. patrzeć, fruwać, biec, wiedzieć, iść. Nie towarzyszy im w zdaniu dopełnienie bliższe.

      Jednak w języku potocznym różnie bywa z nieprzechodniością tych przykładowych czasowników.

      Nie wiem, czy ,,patrz swojego nosa'' jest dobrym kontrprzykładem, bo nos jest tu w dopełniaczu a nie w bierniku.

      Ale na ,,on biega maratony'' mucha nie siada: ,,biega'' stało się przechodnie jak w pysk strzelił.

      Do ,,wiem to i tamto...'' profesor Pimko pewnie by się przyczepił, ale właściwie trudno ustalić dlaczego.

      Ponadto czasownik może być nieprzechodni, a jego najbliższy dokonany krewny może już być przechodni: fruwać-przefrunąć, biec-przebiec, iść-przejść.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
      • cyberros Re: zgubiona nieprzechodniość 30.07.15, 21:01
        stefan4 napisał:

        > Czasowniki nieprzechodnie w szkole definiuje się jakoś tak
        > ]:
        > Cytat
        > Czasowniki nieprzechodnie nie tworzą form strony biernej ani form imiesłowu prz
        > ymiotnikowego biernego. To np. patrzeć, fruwać, biec, wiedzieć, iść. Nie towarz
        > yszy im w zdaniu dopełnienie bliższe.

        > Jednak w języku potocznym różnie bywa z nieprzechodniością tych przykładowych c
        > zasowników.
        >
        > Nie wiem, czy ,,patrz swojego nosa'' jest dobrym kontrprzykładem, bo nos
        > jest tu w dopełniaczu a nie w bierniku.

        Trudno powiedzieć, to może być biernik z używotnionym nosem (jak w zwrocie: "mieć nosa" - to przecież nie jest dopełniacz).

        > Ale na ,,on biega maratony'' mucha nie siada: ,,biega'' stało się przech
        > odnie jak w pysk strzelił.

        Ale nie w stosunku do osób... "Biegać kogoś" jest bez sensu.

        > Do ,,wiem to i tamto...'' profesor Pimko pewnie by się przyczepił, ale w
        > łaściwie trudno ustalić dlaczego.
        >
        > Ponadto czasownik może być nieprzechodni, a jego najbliższy dokonany krewny moż
        > e już być przechodni: fruwać-przefrunąć, biec-przebiec, iść-przejść.

        Oczywiście.

        > - Stefan
        >
        • stefan4 Re: zgubiona nieprzechodniość 30.07.15, 23:04
          cyberros:
          > Trudno powiedzieć, to może być biernik z używotnionym nosem
          > (jak w zwrocie: "mieć nosa" - to przecież nie jest dopełniacz).

          Fakt, tak może być.

          cyberros:
          > "Biegać kogoś" jest bez sensu.

          Osoby wymagają lotu, dlatego nie można nikogo przebiec, od razu trzeba przelecieć.

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
      • arana Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 31.07.15, 04:42
        Spójrzmy inaczej.

        Skoro powstają, i to prawie odruchowo, na zasadzie potrzeby, takie wyrażenie jak wysikaj kota albo odbij dziecko;
        skoro je doskonale rozumiemy i WIEMY, o co chodzi w tych czynnościach;
        to może po prostu takie słowa są potrzebne? Może nasza inwencja językowa przebija się w ten sposób przez bariery uformowane w szkole przez narzucone podziały? Może te podziały należałoby zmodyfikować? Przecież sami je ustaliliśmy, więc nie jest to jakaś prawda ostateczna. Może ten problem też należy do owego przewrotu kopernikańskiego, o którym wspominał Miodek?

        Pamiętacie słynne zniknij mnie z "Kubusia..."? Zawsze uważałam (i uważam w dalszym ciągu), że twórcy mają wyjątkową intuicję językową, i to oni wskazują nowe drogi, którymi potem kroczymy.

        • arana Dwa wyjątki? Zasadność zasad. 31.07.15, 05:18
          Coś mi się jeszcze przypomniało w zakresie podziałów narzuconych słowom.

          W książce "W powietrzu" Ingi Iwasiów jest ciekawy fragment. Bohaterka spotyka się z dziewczyną - i jest to spotkanie erotyczne. Zamyka więc drzwi na zasuwkę, wyjątek otrograficzny, dodaje narratorka.

          Umieściła więc zasuwkę i przyjaciółkę jako partnerkę erotyczną tuż obok siebie, w jednym zdaniu. Czy nie możemy więc domniemywać, że dokonuje pewnego przeniesienia pojęć z gramatyki na życie?

          No więc jak to jest z tą zasuwką? To wyjątek - uczą nauczyciele. Ale już nie dodają, że to tylko wyjątek od reguły, którą ustanowiliśmy sami; że w naturalnym rozwoju języka, to normalne słowo. A że zapisywane przez u otwarte, choć brzmi nam wyraźnie - ówka? To dlatego, że to wcale nie końcówka, że znamy pochodzenie tego słowa, jego rozwój, nie chcemy więc włożyć go do worka z napisem -ówka, bo to wprowadzałoby dysonans poznawczy w drzewie etymologicznym języka. A jedną z przyjętych u nas zasad ortografii jest etymologia właśnie.

          Skoro zasuwka jest wyjątkiem, bo tak się umówiliśmy, to czy podobnie nie jest z przyjaciółką - partnerką erotyczną? - myśli sobie Inga. Umieszcza więc oba niby-wyjątki obok siebie. Niech czytelnik ten zamysł rozważy - myśli dalej. A mnie wydaje się, że takie myśli wręcz słyszę, gdy czytam to zdanie.

          Zasady służą do opisu języka. Czy zatem nie powinny się zmieniać wraz z nim?
        • stefan4 znikanie Kubusia 31.07.15, 08:58
          arana:
          > Pamiętacie słynne zniknij mnie z "Kubusia..."?

          Proszę, przypomnij kontekst, bo ja nie pamiętam. Pamiętam tylko, że Prosiaczek pękł balonik.

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
          • arana Re: znikanie Kubusia 31.07.15, 14:03
            stefan4 napisał:

            > Proszę, przypomnij kontekst, bo ja nie pamiętam. Pamiętam tylko, że Prosiaczek
            > pękł balonik.

            Nie mogę przypomnieć kontekstu, pewnie nie istnieje nic takiego. Natomiast pamiętałam dobrze swoje wrażenie z jakiegoś tekstu, w którym Kubuś łączył się z nietypowym gramatycznie znikaniem. Uprzejmy gógiel pomógł i już mam! To stary wątek z Ortografii. Oto on. Przeczytaj go i powiedz, czy też masz uczucie przedpotopowości poglądów? Bo ja tak go dziś odebrałam. A przecież minęło tylko dziesięć lat, a prawie już nikt tak nie myśli, jak Jaa_ga. Więcej, gógiel pełen jest form zniknij mnie.

            PS

            Jeszcze inny wątek o Kubusiu i znikaniu kogoś.
            A tu inne znikanie literackie.




        • bunkum Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 31.07.15, 23:00
          > Skoro powstają, i to prawie odruchowo, na zasadzie potrzeby, takie wyrażenie ja
          > k wysikaj kota albo odbij dziecko;
          > skoro je doskonale rozumiemy i WIEMY, o co chodzi w tych czynnościach;
          > to może po prostu takie słowa są potrzebne?

          Nie, nie wiemy i nie sa potrzebne.
          Skoro mozna wysikac kota, mozna wysikac wszystko. Kazdy obszczymurkiem z zacieciem artystycznym da rade i voila: chcesz kota, masz kota; bitwe pod Grunnwaldem tez moze siknac, byle mur byl duzy.
          Skoro wszystko moze znaczyc wszystko, to hejtowanie i inne takie* tez maja byc akceptowalne.

          *Malpowanie amerykanskiego hate speech, ktore nigdy nie znaczylo nic i nie znaczy nic do dzis, poniewaz bylo wymyslone aby moglo znaczyc cokolwiek co tylko wygodne w danej chwili i na zadany temat.
          Innych takich jest wiele.
          • bunkum Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 31.07.15, 23:15
            > > Skoro powstają, i to prawie odruchowo, na zasadzie potrzeby, takie wyraże
            > nie ja
            > > k wysikaj kota albo odbij dziecko;
            > > skoro je doskonale rozumiemy i WIEMY, o co chodzi w tych czynnościach;
            > > to może po prostu takie słowa są potrzebne?

            Dlubanie w nosie i popierdywanie w autobusie tez sie zatem ma zdarzac, bo sa prawie odruchowe i doskonale wiemy o co w tych czynnosciach chodzi. Takze inne ludzkie i naturalne operacje przychodza mi do glowy, w ktorych wiadomo o co chodzi.. Ten kierunek mysenia zaczyna mi sie podobac.
            • kalllka Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 01.08.15, 12:52
              Bezczelne "popierdywanie w autobusie" było pewnie przyczyna powstania pierdykniecia,
              /a następnie pier... zuchwalca w ucho/
              Wyglada na to, ze wyrostki / pier/ pochodza z knajackiego języka nizin, z grypsery więziennej. Szybko przysposobione przez ulice są traktowane jak dorosłe słowa.


              Wracając jednak do meritum- "popierdywania" odbijania,. itp -odchodach, uchodzących za zdrowe objawy i kwalifikujący chorobowe symptomy w granice językowej normy.
              Dzisiaj już wiadomo, ze nadmiernie
              przetworzona i długotrwałe konserwowana żywność / vokabularz/ steruje praca układu trawiennego / przede wszystkim- elit/
              Zaś nieuregulowany tryb życia -wygodnictwo i nawyki / uzależnienia/
              Tak zaprojektowany system trawienny wysyła jedzącemu ostre sygnały z których odruchowo korzysta.
              Szukając w podsuwanych /barowych menu/ znanych potraw, bezwiednie spozywa i przekodowyje / benzoesanem/ smak w codzienna dietę.
              Tworzac "dietę" lekceważy jej skutki. To logiczne przecież, ze nawyk popierdywania przy stole musieć być traktowany tylko jak chwilowo nieprzyjemne, zepsucie powietrza., /
              Niestety, najcześciej jednak jest symptomem rozkładu / pożywienia/ ., w niewłaściwym miejscu. Ergo=ogniskiem poważnej choroby! najcześciej raka.
              Jak widać z powyższego (!) to człowiek winien pomyslec / zanim wyrazi się dupa/
            • arana Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 01.08.15, 14:33
              bunkum napisała:


              > Dlubanie w nosie i popierdywanie w autobusie tez sie zatem ma zdarzac, bo sa prawie odruchowe i doskonale wiemy o co w tych czynnosciach chodzi.

              Hm, medycyna dopiero od niedawna wie, o co w tych czynnościach chodzi i umie tę wiedzę wykorzystać w leczeniu.



              >Takze inne ludzkie i naturalne operacje przychodza mi do glowy, w ktorych wiadomo o co chodzi.. Ten kierunek mysenia zaczyna mi sie podobac.

              Zacznij od Terencjusza, potem Rabelais, Rej, Szekspir.... To długa droga, ale pełna zaskoczeń, więc warto.



          • stefan4 Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 01.08.15, 13:40
            arana:
            > Skoro powstają, i to prawie odruchowo, na zasadzie potrzeby, takie
            > wyrażenie jak wysikaj kota albo odbij dziecko;
            > skoro je doskonale rozumiemy i WIEMY, o co chodzi w tych czynnościach;
            > to może po prostu takie słowa są potrzebne?

            bunkum:
            > Nie, nie wiemy i nie sa potrzebne.

            Ale jednak powstają same, bez nacisku, i reszta kraju wie, co oznaczają. Nie ma ustawowego obowiązku używania takich wyrażansów, a one się szerzą. Więc nie ma sensu spierać się, czy są potrzebne, skoro są tak samo naturalne, jak deszczowy dzień, niejadalne grzyby czy chełbia modra.

            bunkum:
            > Kazdy obszczymurkiem z zacieciem artystycznym da rade

            O kształcie języka naturalnego nie decydują wyłącznie intelektualiści na literę ,,b''. Czynią to również obszczymurkiemowie i zacieciowie artystyczni. Nie jestem pewien, czy dobrze odmieniłem Twoje nowotwory językowe. Общеmurky to chyba ogólniemętny lub ogólnieponury. Zacieć artystyczny kojarzy mi się z uduchowionym gospodarzem domu.

            - Stefan

            --
            Zwalczaj biurokrację!
          • robak.rawback Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 02.08.15, 19:33
            i w tym momencie bunkumowi pekla zylka pierdzaca

            bunkum napisała:


            > Nie, nie wiemy i nie sa potrzebne.
            > Skoro mozna wysikac kota, mozna wysikac wszystko. Kazdy obszczymurkiem z zaciec
            > iem artystycznym da rade i voila: chcesz kota, masz kota; bitwe pod Grunnwaldem
            > tez moze siknac, byle mur byl duzy.
            > Skoro wszystko moze znaczyc wszystko, to hejtowanie i inne takie* tez maja byc
            > akceptowalne.
            >
            > *Malpowanie amerykanskiego hate speech, ktore nigdy nie znaczylo nic i n
            > ie znaczy nic do dzis, poniewaz bylo wymyslone aby moglo znaczyc cokolwiek co
            > tylko wygodne w danej chwili i na zadany temat.
            > Innych takich jest wiele.


            --
            I'd rather be a luddite than a fudite smile ---> www.youtube.com/watch?v=WpIpuMJnjuU
            • stefan4 Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 03.08.15, 10:35
              robak.rawback:
              > i w tym momencie bunkumowi [...]

              Zachowujecie się nieelegancko. Proszę (chyba w imieniu szerszego grona) o nieprzynoszenie tutaj niedobrych obyczajów z innych forów. Lepiej dyskutować o temacie niż o dyskutantach.

              - Stefan

              --
              Zwalczaj biurokrację!
              • robak.rawback Re: zgubiona czy może źle zdefiniowana? 06.08.15, 14:24
                po konsultacji robaka z rawbackiem doszlismy do wniosku ze nie trzeba do nas mowic w liczbie mnogiej - mozna na 'ty'

                stefan4 napisał:

                > robak.rawback:
                > > i w tym momencie bunkumowi [...]
                >
                > Zachowujecie się nieelegancko. Proszę (chyba w imieniu szerszego grona) o niep
                > rzynoszenie tutaj niedobrych obyczajów z innych forów. Lepiej dyskutować o tem
                > acie niż o dyskutantach.
                >
                > - Stefan
                >


                --
                I'd rather be a luddite than a fudite smile ---> www.youtube.com/watch?v=WpIpuMJnjuU
        • stefan4 więc chyban ie chodzi o przechocniość... 31.07.15, 09:05
          horpyna4:
          > Tyle, że czasownik "wysikać" może być zarówno nieprzechodni, jak
          > i przechodni. Nie można wysikać kogoś, ale można coś. Np. kamień
          > nerkowy może być wysikany.

          Mamy już kilka takich przykładów:
          • nie można tańczyć kogoś, ale można tańczyć walca,
          • nie można biegać kogoś, ale można biegać maratony,
          • nie można odbić dziecka, ale można odbić piłkę,
          • nie można patrzeć osoby, ale można patrzeć końca,
          • nie można wiedzieć kogoś, ale można wiedzieć to i owo na jakiś temat.

          Tak więc dyskutujemy nie o przechodniości/nieprzechodniości tylko o jakimś innym zjawisku.

          - Stefan

          --
          Zwalczaj biurokrację!
        • cyberros Re: zgubiona nieprzechodniość 31.07.15, 18:07
          horpyna4 napisała:

          > Tyle, że czasownik "wysikać" może być zarówno nieprzechodni, jak i przechodni.
          > Nie można wysikać kogoś, ale można coś. Np. kamień nerkowy może być wysikany.

          Tak, oczywiście, można tez wysikać wirusa albo krasnoludka, ale nie człowieka, bo jest za duży...
            • cyberros Re: zgubiona nieprzechodniość 31.07.15, 18:39
              arana napisała:

              > cyberros napisał:
              > >
              > > Tak, oczywiście, można tez wysikać wirusa albo krasnoludka, ale nie człow
              > ieka, bo jest za duży...
              >
              > No co Ty, przecież wysikuje się małe dzieci i staruszków.

              To w sumie bardzo wygodny zwrot. Bo jak powiedzieć inaczej? "Idz z dziadkiem do kibelka, żeby się wysikał" to długie i niewygodne, prostsze jest "wysikaj dziadka". Ale co z kupą?...
              • robak.rawback sikanie i kupowanie 31.07.15, 22:35
                jak patrzylam na tytuly tematow i zobaczylam to wysikaj kota - to pomyslalam ze nie kumam o co biega, ale jak przeczytalam co bimota wyjasnil w poscie to mi sie przypomnial ten przyklad z psem - idz wysikaj psa - tez to slyszalam kiedys - tez chyba na jakich wykladach jezykowych ktos o tym mowil lata temu. jako ciekawostke.
                jak dla mnie jak najbardziej fajny skrot myslowy i do uzywania. nie widze problemu w tym.

                a jak komus trzeba pomoc zrobic kupe - wysraj ciocie? odesraj brata? wykup tate? ;b


                --
                I'd rather be a luddite than a fudite smile ---> www.youtube.com/watch?v=WpIpuMJnjuU
                • robak.rawback kot na uwiezi 31.07.15, 22:41
                  zaczelam sobie wyobrazac jak ten kot na uziwezi wygladal: -- montlake.net/wp-content/uploads/2013/12/Cat-on-a-leash1.jpg

                  oraz wizualizacja bimoty z kotem na smyczy -- s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/65/0f/c4/650fc4beb0815a45257dd498f258e44f.jpg
                  --
                  I'd rather be a luddite than a fudite smile ---> www.youtube.com/watch?v=WpIpuMJnjuU
                  • arana Re: Trzy czwarte gęsi 02.08.15, 04:56
                    cyberros napisał:
                    >
                    > ?


                    Nie wchodzi? Szkoda, bo jest tam (Dobrysłownik.pl) pełnia dotychczasowej wiedzy o ęsi. Poczytaj zatem Doroszewskiego. Ja dodam tylko, że słowo ęsi znam wyłącznie z literatury (Boy), a moją propagandę w tym względzie dzieci zignorowały. Widocznie łatwiejsze było eę.
                    • cyberros Re: Trzy czwarte gęsi 10.08.15, 20:47
                      arana napisała:

                      > cyberros napisał:
                      > >
                      > > ?
                      >
                      >
                      > Nie wchodzi? Szkoda, bo jest tam (Dobrysłownik.pl) pełnia dotychczasowej wiedzy
                      > o ęsi. Poczytaj zatem Doroszewskiego. Ja dodam tylko, że słowo [i]ęsi[/
                      > i] znam wyłącznie z literatury (Boy), a moją propagandę w tym względzie dzieci
                      > zignorowały. Widocznie łatwiejsze było eę.

                      Fajne smile
    • the-great-inuk Zdehydruj kota! NT 07.08.15, 07:43
      Ot, co...
      --
      My country, right or wrong; if right, to be kept right; and if wrong, to be set right.
      My fellow Poles, ask not what your country can do for you, ask what you can do for your country!
      I have nothing to offer but blood, toil, tears and sweat.
      Tropienie Pseudo Patriotów - moją pasją życiową!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka