Dodaj do ulubionych

Czy to są w ogóle błędy językowe?

13.09.15, 17:58
Czy to są w ogóle błędy językowe?:
deser.gazeta.pl/deser/13,143462,5217,bynajmniej-w-kazdym-badz-razie-i-spolegliwy-prawie-kazdy.html#Prze
Edytor zaawansowany
  • stefan4 13.09.15, 18:13
    yrmarek:
    > Czy to są w ogóle błędy językowe?:
    > deser.gazeta.pl/deser/13,143462,5217,bynajmniej-w-kazdym-badz-razie-i-spolegliwy-prawie-kazdy.html#Prze

    Nie chce mi się tego klikać. Ale jeśli zacytujesz, to dodaj do tego własną definicję błędu językowego. Trudno rozważać ,,błędy'', w ogóle, można najwyżej rozważać ,,błędy w sensie programu szkolnego'', albo ,,błędy w sensie Yrmarka'', albo ,,odstępstwa od przeważającego etnolektu poznańskiego''.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 13.09.15, 19:32
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Czy to są w ogóle błędy językowe?:
    > > deser.gazeta.pl/deser/13,143462,5217,bynajmniej-w-kazdym-badz-razie-i-spolegliwy-prawie-kazdy.html#Prze
    > Nie chce mi się tego klikać. Ale jeśli zacytujesz, to dodaj do tego własną def
    > inicję błędu językowego. Trudno rozważać ,,błędy'', w ogóle, można najw
    > yżej rozważać ,,błędy w sensie programu szkolnego'', albo ,,błędy w sensie Yrma
    > rka'', albo ,,odstępstwa od przeważającego etnolektu poznańskiego''.
    > - Stefan
    >

    Tytuł zalinkowanego artykułu: "Bynajmniej, w każdym bądź razie i spolegliwy. Prawie każdy popełnia te błędy językowe. Ty też?"
    Tu chodzi nie tyle o moja definicje, ile o definicje, której użyto w artykule. A jaka ta jest, nie mam pojęcia. Nie rozumiem tylko dlaczego np. "z wielkiej litery" ma być błędem językowym...
  • zbyfauch 13.09.15, 20:08
    yrmarek napisał:
    (...)
    > A jaka ta jest, nie mam pojęcia. Nie rozumiem tylko dlaczego np. "z wielkiej litery" ma być
    > błędem językowym...

    Sztefan też nie rozumie. Sztefan należy do frakcji bralczykowców, co to dla nich "obie formy są poprawne".
    Należałoby im jakiś pohybel wystrugać. (No bo nie wyheblować przecie.)
    --
    Pustelnia
  • yrmarek 13.09.15, 20:14
    zbyfauch napisał:

    > yrmarek napisał:
    > (...)
    > > A jaka ta jest, nie mam pojęcia. Nie rozumiem tylko dlaczego np. "z wielk
    > iej litery" ma być
    > > błędem językowym...
    >
    > Sztefan też nie rozumie. Sztefan należy do frakcji bralczykowców, co to dla nic
    > h "obie formy są poprawne".
    > Należałoby im jakiś pohybel wystrugać. (No bo nie wyheblować przecie.)

    A ty rozumiesz dlaczego "z wielkiej litery" ma być niepoprawne? Pamiętam z polskiego z ogólniaka, ze lepiej mówić "z wielkiej litery", niż "z dużej litery", bo to drugie to rusycyzm.
  • zbyfauch 13.09.15, 20:17
    Ja się takich niuansów w szkole nie uczyłem. Dopiero na stare lata dowiedziałem się, że powinno się mówić "wielką literą", i tego się czymię.
    --
    Pustelnia
  • yrmarek 13.09.15, 20:37
    zbyfauch napisał:

    > Ja się takich niuansów w szkole nie uczyłem. Dopiero na stare lata dowiedziałem
    > się,

    A skąd się dowiedziałeś?

    > że powinno się mówić "wielką literą", i tego się czymię.

    "Wielką literą", czy "dużą literą"? I za jakiego powodu "z wielkiej litery", czy "z dużej litery" ma być niepoprawne, skoro wszyscy tak mówią i wszyscy to jednoznacznie rozumieją?
  • zbyfauch 13.09.15, 20:40
    yrmarek napisał:
    > A skąd się dowiedziałeś?

    Nie pamiętam.
    --
    Pustelnia
  • yrmarek 13.09.15, 20:52
    zbyfauch napisał:

    > yrmarek napisał:
    > > A skąd się dowiedziałeś?
    >
    > Nie pamiętam.

    Gratuluję wiarygodności źródła smile
  • efedra 13.09.15, 22:34
    yrmarek napisał:

    > Pamiętam z polskiego z ogólniaka, ze lepiej mówić "z wielkiej litery", niż "z dużej litery", b
    > o to drugie to rusycyzm.

    Wydaje mi się, że to nie "duża" litera jest rusycyzmem, tylko wyrażenie "z (jakiejś tam) litery". Duża nie może być rusycyzmem, bo takiego słowa w rosyjskim chyba nie ma.
    Mnie zresztą w szkole uczyli pisać "z dużej litery" i to mi zostało.
    A ta "wielka" litera jest głupia, bo musiałaby być wielkości już nawet nie słonia, ale przynajmniej konia. A onaż maleńka jak mrówka. Duża jest - w moim odczuciu - o wiele odpowiedniejszym słowem.
  • yrmarek 13.09.15, 23:30
    efedra napisała:

    > yrmarek napisał:
    >
    > > Pamiętam z polskiego z ogólniaka, ze lepiej mówić "z wielkiej litery", ni
    > ż "z dużej litery", b
    > > o to drugie to rusycyzm.
    >
    > Wydaje mi się, że to nie "duża" litera jest rusycyzmem, tylko wyrażenie "z (jak
    > iejś tam) litery". Duża nie może być rusycyzmem, bo takiego słowa w rosyjskim c
    > hyba nie ma.
    > Mnie zresztą w szkole uczyli pisać "z dużej litery" i to mi zostało.
    > A ta "wielka" litera jest głupia, bo musiałaby być wielkości już nawet nie słon
    > ia, ale przynajmniej konia. A onaż maleńka jak mrówka. Duża jest - w moim odczu
    > ciu - o wiele odpowiedniejszym słowem.

    Tak masz rację, to to "z (jakiejś tam) litery" miało być rusycyzmem, po czystopolsku należało powiedziec "(jakąś tam) literą". Ale też pamiętam, że z jakiegoś powodu bardziej poprawne ma być "wielką literą", niż "dużą literą".
  • jacklosi 14.09.15, 00:08
    A ja tam byłem i akurat całkiem słusznie nie "z wielkiej litery" było błędem, a "na co dzień". Nie zgadzam się z nimi tylko "ilością mieszkańców", co u nich jest błędem.
    --
    JK
  • yrmarek 14.09.15, 17:12
    jacklosi napisał:

    > A ja tam byłem i akurat całkiem słusznie nie "z wielkiej litery" było błędem, a
    > "na co dzień". Nie zgadzam się z nimi tylko "ilością mieszkańców", co u nich j
    > est błędem.

    W mojej wersji quizu "z wielkiej litery" było błędem, a "na co dzień" było poprawne...
    Ilość mieszkańców to błąd, bo mieszkańcy to rzeczownik policzalny, czyli musi być "liczba mieszkańców".
  • stefan4 14.09.15, 18:03
    yrmarek:
    > Ilość mieszkańców to błąd, bo mieszkańcy to rzeczownik policzalny,
    > czyli musi być "liczba mieszkańców".

    Zawsze mam z tym kłopot, kiedy pytam studenta o liczbę liczb, przetwarzanych przez jego program. A jeszcze przecież każda liczba naturalna jest zbiorem innych liczb, więc jest sens pytać o liczbę liczb składających się na daną liczbę n. Paskudne, brrr...; liczba liczb powinna byc zakazana.

    To z policzalnością wygląda mi na przypadkowe rozróżnienie, wprowadzone z powodów biurokratycznych. ,,-- Policz, ile masz palców!'' -- na pytanie ,,ile?'' należy odpowiadać, podając ilość, a nie dumać nad policzalnością, nie?

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 14.09.15, 18:18
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Ilość mieszkańców to błąd, bo mieszkańcy to rzeczownik policzalny,
    > > czyli musi być "liczba mieszkańców".
    > Zawsze mam z tym kłopot, kiedy pytam studenta o liczbę liczb, przetwarzanych pr
    > zez jego program. A jeszcze przecież każda liczba natura
    > lna jest zbiorem innych liczb
    , więc jest sens pytać o liczbę liczb składa
    > jących się na daną liczbę n. Paskudne, brrr...; liczba liczb powinna by
    > c zakazana.
    > To z policzalnością wygląda mi na przypadkowe rozróżnienie, wprowadzone z powod
    > ów biurokratycznych. ,,-- Policz, ile masz palców!'' -- na pytanie ,,[b
    > ]ile[/b]?'' należy odpowiadać, podając ilość, a nie dumać nad policzalno
    > ścią, nie?

    Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi. Unikałbym pytania o "liczbę liczb", to niefortunne, zamiast mówić "proszę podać liczbę liczb takich a takich" powiedziałbym "proszę podać ile jest liczb takich a takich". Pytanie o liczbę liczb jest niezgrabne, niejednoznaczne i zahacza o błąd stylistyczny.

    > - Stefan
    >
  • stefan4 14.09.15, 18:39
    yrmarek:
    > Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi.

    No właśnie, mnie też.

    yrmarek:
    > zamiast mówić "proszę podać liczbę liczb takich a takich"
    > powiedziałbym "proszę podać ile jest liczb takich a takich".

    Takie obejście czasem da się zastosować, ale nie zawsze. Np. ja piszę program, zaczynający się tak:
        ....
        int n; wczytaj(n);
        int tablica[n];
        ....
    

    a student pyta:
    ,,-- Co oznacza n w tym programie?''
    i ja powinienem powiedzieć:
    ,,-- Oznacza liczbę liczb, które za chwilę wczytamy do tablicy.''
    ale skoro mi nie pozwalasz ze względów stylistycznych, to chcę powiedzieć:
    ,,-- Oznacza ilość liczb, które za chwilę wczytamy do tablicy.''
    ale ponieważ słowniki mi nie pozwalają (po ta ilość jest policzalna), to udzielam odpowiedzi obok pytania, a nie wprost:
    ,,-- Tyle liczb, ile wynosi n, za chwilę wczytamy do tablicy.''
    i cholera mnie trzęsie, że nie pozwalacie mi mówić normalnie, jak cywilizowany człowiek.

    - Stefan

    Zwalczaj biurokrację!
  • stefan4 14.09.15, 18:42
    yrmarek:
    > Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi.

    stefan4:
    > No właśnie, mnie też.

    Zgodziłem sie nie w tym miejscu. Mnie razi ,,liczba liczb'', które to wyrażenie Ty kwalifikujesz jako zaledwie ,,niefortunne''.

    - Stefan

    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 14.09.15, 19:12
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi.
    >
    > stefan4:
    > > No właśnie, mnie też.
    >
    > Zgodziłem sie nie w tym miejscu. Mnie razi ,,liczba liczb'', które to wyrażeni
    > e Ty kwalifikujesz jako zaledwie ,,niefortunne''.

    Zawsze można je obejść, również w podanym powyżej przez ciebie przykładzie.

    > - Stefan
    >
    > Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 14.09.15, 19:11
    stefan4 napisał:

    > a student pyta:
    > ,,-- Co oznacza n w tym programie?''
    > i ja powinienem powiedzieć:
    > ,,-- Oznacza liczbę liczb, które za chwilę wczytamy do tablicy.''
    > ale skoro mi nie pozwalasz ze względów stylistycznych, to chcę powiedzieć:
    > ,,-- Oznacza ilość liczb, które za chwilę wczytamy do tablicy.''
    > ale ponieważ słowniki mi nie pozwalają (po ta ilość jest policzalna), to udziel
    > am odpowiedzi obok pytania, a nie wprost:
    > ,,-- Tyle liczb, ile wynosi n, za chwilę wczytamy do tablicy.''
    > i cholera mnie trzęsie, że nie pozwalacie mi mówić normalnie, jak cywilizowany
    > człowiek.

    Oznacza ile jest liczb!
    > - Stefan
    >
    > Zwalczaj biurokrację!
  • bimota 14.09.15, 19:13
    Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi

    A MNIE RAZI "LICZBA MIESZKANCOW" I MALO MNIE OBCHODZI CO WYMYSLIL JAKIS KRETYN...
  • yrmarek 14.09.15, 21:04
    bimota napisał:

    > Ta "ilość mieszkańców" jakoś bardzo mnie razi
    >
    > A MNIE RAZI "LICZBA MIESZKANCOW" I MALO MNIE OBCHODZI CO WYMYSLIL JAKIS KRETYN.
    > ..

    Ilość może być cukru...
  • stefan4 15.09.15, 09:16
    yrmarek:
    > Ilość może być cukru...

    Ale kryształków cukru już liczba, prawda? Chociaż mało kto je kiedykolwiek liczy... Jaka liczba kryształków cukru słodzi tak, jak ilość cukru, mieszcząca się w znanej liczbie torebek z cukrem?

    A co znaczy tajemniczy kwalifikator ,,policzalny''? Jeśli masz na myśli ,,wyrażalny niemianowaną liczbą naturalną'' (niemianowana = bez podanej jednostki, takiej jak metr, sekunda, gram, dżul itp.), to w naturze wszystko jest policzalne. Mogę Ci oszacować od góry wynik: niczego nie wyjdzie więcej niż
       (8.8·10^(36))^3 / (1.6·10^(−35))^3  =ok.=  1.5·10^215
    
    W tym obliczeniu dzielna to objętość widzialnego Wszechświata (w metrach³ ) a dzielnik to ,,objętość Plancka'' czyli długość Plancka podniesiona do sześcianu (w metrach³ ) -- nic nie może być mniejsze od tego dzielnika. Inaczej: na świecie nie ma żadnego cukru, ani wody, ani piasku; są kryształki cukru, cząsteczki wody, ziarnka kwarcu.

    No, dobra, język naturalny nie musi być zgodny z fizyką kwantową, ani z kosmologią, ani w ogóle z rzeczywistością; ma się również nadawać do dyskusji o krasnoludkach, żywych trupach, inteligencji emocjonalnej, perpetuis mobilibus, czy homeopatii. Zobaczmy więc lepiej, jak z tą ,,policzalnością'' radzą sobie inne języki:
    • w angielskim na pytanie ,,How much?'' odpowiada amount, na ,,How many?'' odpowiada number; ale to rozróżnienie jest równie często pogwałcane przez anglonejtiwów, jak polska ilość i liczba; a jest jeszcze quantity, która oznacza obie rzeczy;
    • w rosyjskim (jak i w polskim) jest tylko jedno pytanie ,,Сколько?'' i odpowiada na nie (w odróżnieniu od szkolnopolskiego) tylko jeden rzeczownik количество;
    • we francuskim też jest tylko jedno pytanie ,,Combien?'' i odpowiada na nie albo quantité albo nombre (więc jest jak w szkolnopolskim);
    • w niemieckim jest również tylko jedno pytanie ,,Wieviel?'' i odpowiada na nie albo Menge albo Zahl.

    Wygląda na to, że skrajny jest angielski (jak zwykle) oraz rosyjski. Inne języki leżą między nimi: mają różne słowa dla liczb mianowanych i dla niemianowanych, ale wspólne pytanie o ilość/liczbę. Nie wiem, jak jest w innych językach słowiańskich: czy ilość różni się od liczby, czy też to rozróżnienie wprowadzono w polskich szkołach sztucznie, dla uczczenia bratnich Niemiec i siostrzanej Francji.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 19.09.15, 13:47
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Ilość może być cukru...
    >
    > Ale kryształków cukru już liczba, prawda?

    Tak, liczba kryształków, obojętnie jakich.

    > A co znaczy tajemniczy kwalifikator ,,policzalny''? Jeśli masz na myśli ,,wyra
    > żalny niemianowaną liczbą naturalną'' (niemianowana = bez podanej jednos
    > tki, takiej jak metr, sekunda, gram, dżul itp.), to w naturze wszystko jest pol
    > iczalne. Mogę Ci oszacować od góry wynik: niczego nie wyjdzie więcej niż
    > [code]

    Policzalny - mający liczbę mnoga. Niepoliczalny - pojecie traktowane jako całość. Czasami to sprawa umowna, jak np. chleb - czy chodzi o chleb jako taki (niepoliczalny), czy o bochenek chleba (policzalny).
    langloo.com/materialy-do-nauki/gramatyka-angielska/rzeczowniki-policzalne-i-niepoliczalne
  • stefan4 19.09.15, 14:28
    yrmarek:
    > Policzalny - mający liczbę mnoga. [...] Czasami to sprawa umowna

    Chyba zawsze... Trudno mi o bardziej ,,niepoliczalny'' rzeczownik niż woda. Ale liczbę mnogą ma: jadę do wód. Albo nauka: Polska Akademia Nauk.

    Czyli oprócz zasady, trzeba jeszcze znać umowę inną dla każdego rzeczownika...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • bimota 19.09.15, 17:03
    ALE W DZBANKU MASZ JEDNA WODE...

    DEF. JEST NIESCISLA...
  • yrmarek 19.09.15, 20:20
    bimota napisał:

    > ALE W DZBANKU MASZ JEDNA WODE...
    >
    > DEF. JEST NIESCISLA...

    Ale w jaju płodowym są wody płodowe, a nie woda płodowa.
  • bimota 19.09.15, 20:48
    HA HA... CIEKAWE ILE ICH JEST...
  • yrmarek 19.09.15, 20:57
    bimota napisał:

    > HA HA... CIEKAWE ILE ICH JEST...

    Kilka, bo jajo płodowe ma kilka błon i jam, jest i owodnia i omocznia i inne bajery.
  • bimota 20.09.15, 17:43
    CZYLI JEST KILKA NACZYN...
  • yrmarek 20.09.15, 18:19
    bimota napisał:

    > CZYLI JEST KILKA NACZYN...

    Jam, nie naczyń.
  • yrmarek 19.09.15, 20:19
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Policzalny - mający liczbę mnoga. [...] Czasami to sprawa umowna
    >
    > Chyba zawsze... Trudno mi o bardziej ,,niepoliczalny'' rzeczownik niż [i]woda[
    > /i]. Ale liczbę mnogą ma: jadę do wód. Albo nauka: Polska Akade
    > mia Nauk.

    Wody płodowe. Poza tym w którym to dniu stworzenia oddzielone zostały wody niebieskie od ziemskich?

    > Czyli oprócz zasady, trzeba jeszcze znać umowę inną dla każdego rzeczownika...

    Tak, ale w polskim nie ma to w zasadzie znaczenia. Poza liczbą/ilością wszystko inne jest wspólne. Zamiast pytać szkolnie jaka jest liczba czy ilość czegoś, można po prostu zapytać ILE jest tego czegoś. Zamiast mówić, ze czegoś jest wielka ilość można powiedzieć, ze czegoś jest mnóstwo. Może z czasem będzie tak, ze ilość się uwspólni, ale liczba raczej nigdy.

    Ale uświadomiłeś mi, ze to jest właściwie kategoria gramatyczna jak rodzaj - rzeczownik ją posiada, ale się przez nią nie odmienia, dokładnie jak rodzaj gramatyczny, i jak rodzaj ma wpływ na gramatykę, choć w o wiele mniejszym stopniu.

    > - Stefan
    >
  • bimota 15.09.15, 10:33
    JESLI O MNIE CHODZI - NIE MUSISZ SIE POWTARZAC. A ILE RAZY JA MAM POWTARZAC, ZE NIE INTERESUJA MNIE SZTUCZNE I GLUPIE WYMYSLY ?

    JAK JUZ TO FAKTYCZNIE BARDZIEJ ZROZMIALE BY BYLO ZAKAZYWANIE PYTANIA "ILE" O NIEPOLICZALNE I RZADANIA W ZAMIAN "JAK DUZO"...

    A W OGOLE TO ODGRZALES KOTLETA...
  • efedra 15.09.15, 13:25
    Tak, SZTUCZNE I GLUPIE WYMYSLY, takie jak pisanie RZADANIA zamiast "żądania", albo ODGRZALES KOTLETA zamiast "odgrzałeś kotlet".
  • bimota 15.09.15, 21:16
    ZADANIA MI SIE MYLA Z NIERZADEM, CO DO RESZTY - RACJA...

    W SUMIE Z TYM ZADANIEM TO TEZ WYMYSL...
  • stefan4 16.09.15, 08:47
    bimota:
    > ZADANIA MI SIE MYLA Z NIERZADEM

    Może niech on już pisze rzadania, albo nawet rzondania, bo inaczej trudno jest zrozumieć tą jego seplenicę. Dobrze, Efedro?

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • zbyfauch 16.09.15, 08:55
    stefan4 napisał:
    > Może niech on już pisze rzadania, albo nawet rzondania, bo inacze
    > j trudno jest zrozumieć tą jego seplenicę. Dobrze, Efedro?

    Seplenica jest kul.
    Dodałbym, że krzycząca albo wrzeszcząca.

    Tu przyszłedł mi do głowy konopielizm: "Kalusowa wrzała szcząc ..."
    --
    Pustelnia
  • bimota 16.09.15, 11:39
    PRZECIE I TAK NIE CZYTASZ... :p
  • yrmarek 18.09.15, 00:44
    efedra napisała:

    > Tak, SZTUCZNE I GLUPIE WYMYSLY, takie jak pisanie RZADANIA zamiast "żądania", a
    > lbo ODGRZALES KOTLETA zamiast "odgrzałeś kotlet".

    Właśnie! Odgrzewamy i jemy kotleta, czy kotlet? Bo jemy banana, a nie banan, chociaż jemy bób, a nie bobu. Mówisz "zjadłam kotlet", czy "zjadłam kotleta"?
  • bimota 18.09.15, 13:43
    PRZECIE NAPISALEM...
  • yrmarek 18.09.15, 20:00
    bimota napisał:

    > PRZECIE NAPISALEM...

    To przecie nie było do ciebie tylko do Efedry.
  • efedra 18.09.15, 14:20
    yrmarek napisał:

    > Właśnie! Odgrzewamy i jemy kotleta, czy kotlet? Bo jemy banana, a nie banan, chociaż jemy bób, a nie bobu. Mówisz "zjadłam kotlet", czy "zjadłam kotleta"?

    Naprawdę nie wiem, dlaczego inaczej zjadam banana, a inaczej kotlet. Ale tak właśnie jadam.
  • bimota 18.09.15, 14:26
    DLATEGO, ZE LUDZIE TO STADO BARANOW, KTORE NIE KIERUJE SIE LOGIKA TYLKO OWCZYM PEDEM... TAKOZ I TY CZYNISZ JEDZAC "KOTLET"...
  • yrmarek 18.09.15, 20:13
    bimota napisał:

    > DLATEGO, ZE LUDZIE TO STADO BARANOW, KTORE NIE KIERUJE SIE LOGIKA TYLKO OWCZYM
    > PEDEM... TAKOZ I TY CZYNISZ JEDZAC "KOTLET"...

    Tak, coś w tym jest, w języku wydaje się obowiązywać zasada owczego pędu - to nam dobrze brzmi, co często słyszymy, coś co rzadko słyszymy brzmi dziwnie.
  • stefan4 18.09.15, 14:47
    efedra:
    > Naprawdę nie wiem, dlaczego inaczej zjadam banana, a inaczej kotlet.
    > Ale tak właśnie jadam.

    Może dlatego, że banan jest bardziej żywotny niż kotlet? Przynajmniej nie został posiekany i usmażony. Jak zjadasz konia z kopytami, to wprawdzie jest on już martwy, ale jeszcze ciągle żywotny, prawie jak banan.

    Cukierek też jest żywotny...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 18.09.15, 20:09
    efedra napisała:

    > yrmarek napisał:
    >
    > > Właśnie! Odgrzewamy i jemy kotleta, czy kotlet? Bo jemy banana, a nie ban
    > an, chociaż jemy bób, a nie bobu. Mówisz "zjadłam kotlet", czy "zjadłam kotleta
    > "?
    >
    > Naprawdę nie wiem, dlaczego inaczej zjadam banana, a inaczej kotlet. Ale tak wł
    > aśnie jadam.

    A ja chyba wiem! Dlatego, że to indywidualne jak smak, każdy lubi przecież zjadać co innego wink Ja np. podobnie jak Bimota, zjadam kotleta, ale za to zjadam befsztyk smile A jeśli zostaje ostatni naleśnik i pieróg, to chyba zjadam naleśnika i pieroga. I tak bym powiedział do kogoś: "zjedz tego pieroga i naleśnika", a nie "zjedz ten pieróg i naleśnik".
  • jacklosi 15.09.15, 10:33
    Anglicy mają how many birds i how much flour, stąd mają rozróżnienie między number of birds i quantity of flour. My o mąkę i ptaki pytamy jednakowo: ile. Czy więc ten, kto wymyślił tę nieszczęsną regułę, nie popełnił anglicyzmu? A wy ją bezkrytycznie nie stosujecie?
    --
    JK
  • yrmarek 16.09.15, 00:02
    jacklosi napisał:

    > Anglicy mają how many birds i how much flour, stąd mają rozróżnienie między nu
    > mber of birds i quantity of flour. My o mąkę i ptaki pytamy jednakowo: ile. Czy
    > więc ten, kto wymyślił tę nieszczęsną regułę, nie popełnił anglicyzmu? A wy ją
    > bezkrytycznie nie stosujecie?

    Francuzi tez pytają jednakowo: combien? Ale mowia quantite dla rz. niepoliczlnych i nombre dla policzalnych. Un grand quantite de personnes (zamiast Un grand nombre de personnes) jest rażącym błędem językowym.
  • stefan4 16.09.15, 08:50
    yrmarek:
    > Un grand quantite de personnes (zamiast Un grand
    > nombre de personnes) jest rażącym błędem językowym.

    Głównie ze względu na pomylenie rodzaju: quantité jest dziewczynką...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 16.09.15, 13:59
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Un grand quantite de personnes (zamiast Un grand
    > > nombre de personnes) jest rażącym błędem językowym.
    >
    > Głównie ze względu na pomylenie rodzaju: quantité jest dziewczynką...

    Nie głównie wink

    > - Stefan
    >
  • jacklosi 18.09.15, 13:43
    Liczba liter?
    --
    JK
  • yrmarek 19.09.15, 13:31
    jacklosi napisał:

    > Liczba liter?

    Tak, przecież nie "ilość liter".
  • arturjac 18.09.15, 03:31
    Warto dodać, że się kłócą o less i fewer, że niby do policzalnych tylko fewer.

    --
    kulturystykajezyka.wordpress.com/
  • yrmarek 19.09.15, 13:38
    arturjac napisał:

    > Warto dodać, że się kłócą o less i fewer, że niby do policzalnych tylko fewer.
    >

    Bo tak jest. Ale ludzie może zaczynają stosować "less" do wszystkiego? To może zresztą zależeć od regionu, w Kanadzie może być inaczej niż w Australii itd.

    Policzalne:
    many - more - most
    few - fewer - fewest

    Niepoliczalne:
    much - more - most
    little - less - least
  • bunkum 16.09.15, 01:15
    > Tak masz rację, to to "z (jakiejś tam) litery" miało być rusycyzmem, po czystop
    > olsku należało powiedziec "(jakąś tam) literą".

    Ja pisuje olowkiem lub dlugopisem, ale nigdy wielka czy mala czy tez duza litera.
    Moge pisac duzymi czy nawet wielkimi literami, ale (jedna) litera nigdy. Moge zaczac wyraz lub zdanie duza (jedna) litera, ale na tym koniec.

    Ten rusycyzm to rzeczywiscie problem, bo anglicyzmow mamy juz tyle i do tego skiepszczonych, ze na rusycyzmy juz miejsca nie ma. Wiec od rusycyzmow wara i prosze nie uzywac.

    >Ale też pamiętam, że z jakiegoś
    > powodu bardziej poprawne ma być "wielką literą", niż "dużą literą".

    Jesli sobie przypomnisz, to daj znac. Tez jestem ciekaw.

  • bunkum 16.09.15, 01:17
    Nie zauwazylem Stefana4 z 14.09.15, 07:39
  • bimota 16.09.15, 11:40
    A JA PISZE LITERAMI...
  • bunkum 17.09.15, 23:50
    > A JA PISZE LITERAMI...

    To swietnie. Wszyscy jestesmy bardzo dumni z ciebie.
  • stefan4 14.09.15, 07:39
    yrmarek:
    > Pamiętam z polskiego z ogólniaka, ze lepiej mówić "z wielkiej litery",
    > niż "z dużej litery", bo to drugie to rusycyzm.

    Ja zrozumiałem z mojego ogólniaka, że tu są dwa problemy, bo jakoby
    • ,,z [jakiejś tam] litery'' to rusycyzm, a powinno być ,,[jakąś tam] literą'', oraz
    • litery są ,,wielka'' i ,,mała'', a ,,duża'' dotyczy jej wzrostu (w milimetrach) a nie kształtu.

    Dokładniej: tak mi to wyjaśniano, nie dopuszczając dyskusji, i może dlatego ja tego wtedy nie zrozumiałem.

    Pisze się ołówkiem, piórem, długopisem, kredą, klawiaturą, palcem (na wodzie) -- a nie literą, wielką czy też dużą. Gdyby mnie przekonywano, że zamiast ,,z wielkiej litery'' ma być ,,od wielkiej litery'' (tak jak zaczynać taniec od pieca, albo podróż od pierwszego kroku), to może bym łyknął, bo to jest już drobna subtelność, a ujednoznacznia wyrażenie (po ,,z'' może stać albo dopełniacz, albo narzędnik). Ale na wzięcie w dłoń litery i użycie jej do pisania zdania -- nie ma we mnie zgody.

    Co do zakazu używania w piśmie ,,dużych'' liter i nakazu przejścia na ,,wielkie'', to to już jest jakieś straszne wynaturzenie. Te dwa przymiotniki sa przez większość społeczeństwa odczuwane jako dokładne synonimy. W dodatku, gdyby argument o ,,rusycyzmie'' miał jakąkolwiek wagę, to akurat nakazywałby ,,duże litery'', bo przymiotnik великий w rosyjskim istnieje, a przymiotnika дужий nie ma.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • yrmarek 14.09.15, 17:18
    stefan4 napisał:

    > yrmarek:
    > > Pamiętam z polskiego z ogólniaka, ze lepiej mówić "z wielkiej litery",
    > > niż "z dużej litery", bo to drugie to rusycyzm.
    >
    > Ja zrozumiałem z mojego ogólniaka, że tu są dwa problemy, bo jakoby
    >
    • ,,z [jakiejś tam] litery'' to rusycyzm, a powinno być ,,[jakąś tam] literą
      > '', oraz
      >
    • litery są ,,wielka'' i ,,mała'', a ,,duża'' dotyczy jej wzrostu (w milimet
      > rach) a nie kształtu.
      >

    > Dokładniej: tak mi to wyjaśniano, nie dopuszczając dyskusji, i może dlatego ja
    > tego wtedy nie zrozumiałem.

    No tak, tego nie pamiętałem tak dokładnie, ale chyba mówiono mi to samo...

    > Pisze się ołówkiem, piórem, długopisem, kredą, klawiaturą, palcem (na wodzie) -
    > - a nie literą, wielką czy też dużą. Gdyby mnie przekonywano, że zamiast ,,
    > z
    wielkiej litery'' ma być ,,od wielkiej litery'' (tak jak zaczynać
    > taniec od pieca, albo podróż od pierwszego kroku), to może bym ły
    > knął, bo to jest już drobna subtelność, a ujednoznacznia wyrażenie (po ,,z'' mo
    > że stać albo dopełniacz, albo narzędnik). Ale na wzięcie w dłoń litery i użyci
    > e jej do pisania zdania -- nie ma we mnie zgody.

    Zgoda.

    > Co do zakazu używania w piśmie ,,dużych'' liter i nakazu przejścia na ,,wielkie
    > '', to to już jest jakieś straszne wynaturzenie. Te dwa przymiotniki sa przez
    > większość społeczeństwa odczuwane jako dokładne synonimy. W dodatku, gdyby arg
    > ument o ,,rusycyzmie'' miał jakąkolwiek wagę, to akurat nakazywałby ,,duże lite
    > ry'', bo przymiotnik великий w
    > rosyjskim istnieje, a przymiotnika дужий
    > nie ma.

    Dla mojego ucha najlepiej brzmi "z dużej litery", potem "z wielkiej litery", potem "dużą literą", a najbardziej nienaturalne wydaje mi się "wielką literą". Wielki to może być Kazimierz, nie litera...

    > - Stefan
    >
  • stefan4 14.09.15, 08:03
    yrmarek:
    > Bynajmniej

    Za kim to, choć go wcześniej nie znałem,
    Przez ciasny peron się przepychałem?
    Za Panią, bynajmniej za Panią...
    Przez kogo płonę i zbaczam z trasy,
    Czyniąc dopłatę do pierwszej klasy?
    Przez Panią, bynajmniej przez Panią!
    Byłem jak wagon na ślepym torze,
    Pani zaś cichą stać mi się może
    Przystanią, bynajmniej, przystanią...


    yrmarek:
    > w każdym bądź razie

    Czy chodzi o ,,bądź''? To jest chyba czcigodny omszały zabytek z czasów, gdy tryb rozkazujący nie oznaczał jeszcze rozkazu. ,,Daj Bóg'' (,,Bóg'' w mianowniku!) to nie polecenie ,,niech Pan da, Panie Boże'' tylko wyrażans warunkowy ,,o ile Bóg da''. Takie użycie formy, która brzmi jak tryb rozkazujacy, nadal jest żywe w rosyjskim: обмани мы его, он нас сошлет в тюрму = ,,jeśli go uszukamy, wyśle nas do więzienia''. Ten ,,niepoprawny'' zwrot oznacza więc warunkowian: ,,jeśli będzie jakiś raz, to wtedy''.

    Takie jest zapewne źródło, ale ludzie już tego nie czują. Obecnie to ,,bądź'' jest wzmocnieniem wypowiedzi: ,,w każdym, naprawdę każdym, razie''. Nie widzę niczego złego w tym, że ludzie dla emfazy dodają wyrazy, nie mające odrębnego znaczenia.

    yrmarek:
    > spolegliwy.

    No, tak... Słowo musi się samo uleżeć w języku. Jak się stwarza sztucznie nowe słowo, to należy liczyć się z tym, że język albo je wypluje, albo zaakceptuje ze zmienionym znaczeniem.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • bimota 14.09.15, 14:41
    NO JA MYSLE, ZE STEFANOWI NIEKONIECZNIE CHODZILO O TO, ZE WSZYSTKO JEST POPRAWNE...

    NO WLASNIE... CZY JAK KTOS OLOWEK NAZWIE KRZESLEM, TO POPELNI BLAD JEZYKOWY, CZY POPROSTU DA WYRAZ SWEJ GLUPOTY ?

    CZESC TYCH BLEDOW ZAPEWNE MOZNA NAZWAC JEZYKOWYMI, CZESC NIE BARDZO...
  • jacklosi 15.09.15, 23:00
    Zabrakło przekonywującego
    --
    JK
  • jacklosi 15.09.15, 23:19
    i za wyjątkiem, pomarańcza i winogrona, Ohma i Watta, tudziez ceny 5,99 kg
    --
    JK

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka